16.10.2013

Kukunamunizm


Zanim zaczęłam czytać blogi, nie miałam pojęcia, jak bardzo ludzie są – że tak to ujmę niezręcznie – pokręceni psychicznie. Jak wiele w nich nienawiści, uprzedzeń, agresji, kompleksów. Czy są to oznaki jakichś poważniejszych zaburzeń czy „tylko” efekt przedawkowania wirtuala – nie wiem. W każdym razie pewne „sieciowe” zachowania uważam za nienormalne.

Przykładowo: oto osoby posiadające rzekomo ciekawe i udane życie (dobra praca, rodzina, pasje), robią coś, co byłoby zrozumiałe wyłącznie u sfrustrowanego, wiecznie bezrobotnego i pozbawionego wszelkich zainteresowań idioty: żyją cudzym życiem. I to bynajmniej nie życiem swojej rodziny czy znajomych, ale kompletnie nieznanych im osób. Jako ilustrację tego przykładu podam pewnego blogera, który dostaje szału, bo Europejki... nie chcą rodzić dzieci. Zapluwa się, wyzywa od durnych egoistek, życzy samotnej śmierci we własnych odchodach; z kolei o pannach robiących sobie dzieci z pierwszym lepszym pisze z ogromnym podziwem. Zero-jedynkowa wizja rzeczywistości, w którym wartość kobiety sprowadza się do tego, jaki użytek czyni ze swojej macicy. Wszystko okraszone rzeką jadu, złości i rozżalenia na każdego, kto ośmiela się wyrazić odmienny pogląd.

Pytanie brzmi: Po co temu człowiekowi rodzina, ciekawa praca, podróże? Przecież on gnije od wewnątrz. Dla niego świat jest piekłem. Być może po odejściu od komputera nakłada maskę i udaje spokojnego, pogodnego i zadowolonego z życia. Właśnie – udaje...

Ku mojemu niebotycznemu zdumieniu niektórzy internauci tłumaczą się przed tym człowiekiem. Usprawiedliwiają się biedą, kiepskimi warunkami, piszą elaboraty o braku perspektyw na godziwe życie. I gorąco się zarzekają, że kto jak kto, ale oni to żadnymi wstrętnymi hedonistami nie są – co to, to nie. I że jak tylko poprawi się ich sytuacja materialna, to na pewno zdecydują się na dziecko. Może nawet dwoje. :)

Nie rozumiem ani tego blogera, ani kajających się przed nim ludzi. To, co sobą reprezentują, to coś gorszego niż totalne wieśniactwo to kwintesencja głupoty i kompletnego braku szacunku do siebie.

I znowu nachodzi mnie pytanie: Czy jest to wynikiem jakichś odchyłów w psychice? A może fatalnego wychowania? Cierpiętnicze mamusie poświęcające się dla rodziny, zgorzkniali i nieudaczni tatusiowie tacy ludzie nie zaszczepią młodemu człowiekowi umiejętności cieszenia się życiem. Ba, jeszcze natłuką do głowy, że szukanie w życiu przyjemności i podążanie za głosem własnych pragnień to... hedonizm. ;)

27 komentarzy:

  1. Ów bloger musiał być dla Ciebie bardzo bliski skoro tyle czasu mu poświęcasz. Zawiodłaś się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa powody:

      1. Kiedyś uważałam go za wrażliwego i całkiem wartościowego człowieka.

      2. Zdumiewa mnie natężenie jego agresji.

      Usuń
  2. Kira, daj cynk, o kim piszesz, bo skoro Ty go krytykujesz, to naprawdę coś musi być na rzeczy.
    Myślę, że w wirtualnym świecie niektórym ludziom nie tyle "odbija", co pozwalają sobie na szczerość, do jakiej nigdy by się nie posunęli w realnym świecie. Dlaczego? Bo to zwykli tchórze. Wystarczy poczytać fora pod społecznie bulwersującymi artykułami dotyczącymi np. wolności religijnej, swobody seksualnej, aborcji, czy tym podobnych zagadnień. Frustracje rodzą morze ślepej nienawiści, niestety. Zdarzyło mi się dostać na mail podany na stronie bloga bardzo obelżywe wypowiedzi, gdzie rozwalenie głowy było najłagodniejszą z propozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerość szczerością, ale te emocje...

      Adres podałam w prywatnym mailu.

      Usuń
    2. Może są tchórzami, a może pragmatykami (nie chcą sobie psuć relacji z najbliższym otoczeniem, na które są skazani).

      Usuń
  3. Sorry, zamiast imienia wrzuciłam wspomniany mail :) Potrzebuję kawy!

    OdpowiedzUsuń
  4. ale jooo... właściwie nie zaglądam już w pewne rejony blogosfery, czasem tylko dla rozrywki, by rzucić okiem i ocenić "jaki jest rozmiar nieszczęścia", nie komentuję tam jednak, bo autorów tych blogów nie uważam za partnerów do dyskusji... akurat niedawno zajrzałem i chyba domyślam się o który i czyj post chodzi, jednak z powodów wspomnianych wcześniej nie podejmę z nim polemiki, bo choć na Twoim terenie, to nadal będzie to tracenie czasu na /tym razem zdalną/ polemikę z niezrównoważonym psychicznie kretynem, w porównaniu z którym szympansy są mistrzami panowania nad emocjami...
    natomiast interesujące jest samo w sobie pytanie, dlaczego i po co ludzie blogują?... tu niestety wykręcę się od odpowiedzi, bo jej obszerność przekracza ramki czasowe, w których sam tkwię...
    zaś dlaczego i po co bloguje wspominany "niedorobiony szympans"?... moja hipoteza to chęć zmieniania świata i jednocześnie forma autoterapii, odreagowania nienawiści do tego świata, że nie chce się kręcić tak, jak by sobie zamarzył...
    w samym zmienianiu świata nie widzę nic złego pod jednym zastrzeżeniem, że "trza umić"... nie moją rzeczą jest oceniać, kto "umi", kto nie /być może Ja sam nie "umim"?/, ale ten przypadek kliniczny jest ewidentny...
    ...
    zaś co do samego egoizmu i hedonizmu, to są to naturalne cechy normalnego człowieka... problemem są jedynie ludzie, którzy próbują sterować innymi, nadając tym słowom pejoratywne znaczenie... i ludzie, którzy ten bajer łykają, niczym głodomory kluski...
    pozdrawiać jzns :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogować można na różne tematy. Dziwi mnie tylko, jak można się w tym tak zatracać...

      Polacy to naród durnych cierpiętników, pragnących - jak gówniarze - umrzeć za ojczyznę. Lub (co jeszcze gorsze) rodzić/płodzić dla niej dzieci. Cóż, ja wolę jednak swój "hedonizm". Minimalistyczny. ;)

      Usuń
    2. bo hedonizm nie polega bynajmniej na nieustannym "pławieniu się w niekontrolowanej konsumpcji lub przysłowiowej rui i porubstwu, etc..." /choć taki model hedonizmu również się zdarza/... hedonizm to życie przyjemnością /której dostarczyć mogą bardzo skromne źródła, niekoniecznie też materialne/...
      to jest tak, jak z egoizmem... można go realizować krótkowzrocznie, wręcz autodestrukcyjnie, ale jest to jedynie pewna odmiana, forma...
      czyli szczęśliwa matka chcianego/!/ dziecka, znajdująca przyjemność w zajmowaniu się nim, obserwowaniu jak się rozwija również jest hedonistką...
      ...
      dyskusyjne jest jedynie, czy masochiści są hedonistami?... teoretycznie tak, ale z drugiej strony są pewne wątpliwości /zwłaszcza że sami masochiści dzielą się na znajdujących przyjemność w bólu i znajdujących ją w cierpieniu/...

      Usuń
    3. "Biczem długim rzemiennym, w grube supły wiązanym, sprawiam sobie niezmiennie straszne cięgi co rano.."
      Masochista-hedonista - to całkiem prawdopodobne. "Szlachta" bliższa szlachtowaniu co nie zobowiązuje niż szlachectwu jak się okazuje, też. I przewrotnie, w krainie niedowidzących ślepiec bywa przewodnikiem stada.
      Antydogmatyk

      Usuń
  5. Moim zdaniem, osoby piszące blogi w zdecydowanej większości są niezrównoważone psychicznie.
    Część blogów to pułapki zakładane przez kolesi z tajnych służb, byłych lub obecnych. Podobnie jest z kontami na komunikatorach internetowych i portalach społecznościowych :).
    Moje poczynania w internecie "chłopcy" śledzą całą dobę:), kontrolują rozmowy telefoniczne, nie odstępują mnie nawet w podróży po Polsce, zawsze są gdzieś obok i tak od pięciu lat:) . Kilka razy zostawili ślady na samochodzie (opony, karoseria), bywali też w mieszkaniu pod moją nieobecność. Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z odchyłów w psychice, z jakimi można się zetknąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje odchyły są niegroźne. Nie bój się. ;)

      Usuń
    2. Praca w sforze czyni pustkę mentalną i degeneruje uczucia wyższe, w zasadzie pozbawia ich na zawsze. Jest wyrazem całkowitego braku szacunku do własnej osoby. W zamian być może daje poczucie siły, niweluje kompleksy, pozwala wyżyć się, dać upust wrodzonym skłonnościom. Tylko co to ma wspólnego z przeciętnie zdrowym i wrażliwym człowiekiem? Nikt o zdrowych zmysłach nie podejmuje się takiej roboty i za żadne pieniądze.:) Niedawno oglądałem w telewizji program z Lesiakiem w roli narratora. Przed kamerami chwalił się swoją "pracą", śliniąc się lekko z podniecenia, wrażenia?! Mam prawo przypuszczać, że śmieć który zainteresował się mną, moim samochodem, mieszkaniem przeżywał służbowy orgazm. Horror:)

      Na każdego wariata powinno się uważać :)

      Usuń
    3. Pesymistycznie...większość ? mam nadzieję,że jednak nie,tylko ich po prostu bardziej widac

      Usuń
  6. "Zanim zaczęłam czytać blogi....."

    To jeszcze,moim zdaniem nie tragedia.Chociaż to często zwykła strata czasu.
    Problem zaczyna się wtedy,kiedy samemu zaczyna się pisać.Napisać się często nocami tylko po to,żeby jakiś,za przeproszeniem, "mędrek" miał co komentować,ładu i składu?
    Po jeżeli to wszystko wziąć na tzw.rozum,to gdzie tu sens?
    Przykładowo:
    Ja o tobie wiem tylko tyle,co sama o sobie napiszesz,ty o mnie jeszcze mniej.Co o sobie wiemy?
    Pozdrawiam.
    Ps.
    Jeżeli się komuś obrabia dupę,to należy napisać dla jasności komu.
    Bo inaczej to niechcący pomyślę,że:
    Przykładowo "pewna blogerka" dostaje szału, że "pewien bloger" dostaje szału, bo Europejki...... coś tam nie chcą... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korekta.
      komentować,bez ładu i składu?

      Usuń
    2. Podaję dane, kiedy chwalę lub polemizuję. W tym wypadku ani o pochwałach, ani o polemice nie ma mowy, gdyż wpis tego pana zawiera tylko jedną informację (podanie głównej przyczyny niżu demograficznego), w większości zaś składa się z inwektyw pod adresem bezdzietnych kobiet. Z czymś takim nie sposób dyskutować. Krytykuję zatem autora jako człowieka i komentuję (dość lakonicznie, wiem) jego destrukcyjną - moim zdaniem - osobowość. Nie chcę szczuć nań ludzi (dane podałam tylko Marzenie na jej wyraźną prośbę), lecz wziąć go "pod lupę". (Trochę to głupio zabrzmiało, jakby był dla mnie okazem ciekawego insekta. ;))

      Pisanie blogów ma sens, jeśli sprawia przyjemność. Ale to, naturalnie, moje zdanie. ;)

      Usuń
    3. "(Trochę to głupio zabrzmiało, jakby był dla mnie okazem ciekawego insekta. ;))"

      Łatwo w Internecie spotkać takie "okazy". Dziwią, a czasem wywołują inne emocje (np. gniew). Ja się nie dziwię nawet jeśli poczułaś się osobiście dotknięta i zraniona. Nie chcesz mieć dzieci, więc to jest tak, jakby on Ciebie obrażał takim pisaniem.

      Usuń
    4. Wiesz, często byłam (i pewnie nadal będę) obrażana, i to nie tylko jako przedstawicielka jakiejś grupy, lecz jako ja, Kira. Przyzwyczaiłam się do chamstwa i staram się je olewać. Świadczy ono wyłącznie o samym chamie. I może o jego rodzicach.

      W tym wypadku wyraziłam swoją opinię, gdyż autor zadziwił mnie swoją agresją, krótkowzrocznością i brakiem pokory. Pewnie do głowy mu nie przyszło, że on sam, opisując szybkie numerki w windzie z nowo poznaną dziewczyną, ślub z powodu ciąży, rozwód czy wyjazd z kraju, też mógłby zostać uznany za egoistę. Nie przeze mnie, rzecz jasna. Przez konserwatystów, chrześcijan, ultapatriotów.

      Usuń
  7. Każdy w pewnym sensie żyje cudzym życiem. Ja lubię wiedzieć co się dzieje w świecie i co myślą inni. Ludzie to bardzo ciekawe stworzenia.


    "Zero-jedynkowa wizja rzeczywistości, w którym wartość kobiety sprowadza się do tego, jaki użytek czyni ze swojej macicy."

    Dla tego faceta liczba dzieci przesądza o wartości człowieka, a są tacy dla których liczy się tylko liczba partnerów seksualnych (nawet obojętnie w którą stronę patrzeć).

    Pozostaje się cieszyć, że ten nienazwany tutaj bloger nie jest u władzy. Coś czuję, że chętnie by przymusił do zachodzenia w ciążę, albo ukarał bezdzietnych dodatkowymi podatkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisał kiedyś, że bezdzietni nie powinni móc decydować o żadnych publicznych sprawach. Czyli tępe, rozmnażające się jak króliki i żyjące w nędzy stadło postawił wyżej od inteligentnych i zaangażowanych społecznie, lecz bezdzietnych obywateli.

      Każdy chyba lubi patrzeć na innych, słuchać innych (i o innych ;)), etc. Ale rozsądnym ludziom nie zastępuje to ich własnego życia.

      Usuń
  8. "Napisał kiedyś, że bezdzietni nie powinni móc decydować o żadnych publicznych sprawach".

    Witaj Kira.
    To ci z niego wredna bestyja.
    Co prawda,dlaczego te dzieciate to "tępe, rozmnażające się jak króliki i żyjące w nędzy stadło",a bezdzietne to "inteligentni i zaangażowani społecznie,obywatele" to dla mnie za trudne do ogarnięcia,ale Kirze to wypada chyba wierzyć,że wie co pisze.
    Logika podpowiada więc,że te "inteligentne"powinny mieć większe prawa decyzyjne,niż "żyjące w nędzy stadła".
    Pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ta Twoja urocza ironia...

      Usuń
  9. Przyznam, że wolę czytać blogi niż wypociny "zwykłych ludzi" w komentarzach pod artykułami na portalach informacyjnych. I czynię to, świadomie wybierając, czy dany blog jest dla mnie interesujący, czy też nie.

    Nie ma tu większego znaczenia różnica poglądów, wieku piszącego czy tematów, które porusza autor. Ważny jest styl, w jakim to robi i pewna trudna do zauważenia na pierwszy rzut oka otwartość na ludzi i inne, nawet mocno odbiegające od własnych opinie.

    Są blogi kulinarne, gdzie nie dostaniesz po uszach za komentarz, że śledzie doprawiasz dżemem, polityczne, które nie są jedynie kółkiem wzajemnej adoracji i autor gotowy jest dyskutować sensownie z osobą o innych poglądach czy takie o życiu czy dzieciach, gdzie nie porusza się tematów, mających większe znaczenie dla świata, kraju, miasta, czy nawet własnej chałupy. Ale muszą mieć w sobie to coś, żeby tam zaglądać.

    Blogowanie nie jest misją mającą na celu jakiekolwiek ustawianie świata (w tym innych ludzi) według swoich wyobrażeń, a powinno być przyjemnością i miejscem wymiany poglądów. Jeśli nie traktuje się tego w kategoriach przyjemności (zarówno jako autor jak i czytacz) to nie należy iść zawracać głowy lekarzowi (i tak nie wyleczy). Trzeba sobie uświadomić, że z psychiką coś nie tak i żyć swoimi wyobrażeniami dalej. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, co tu napisać, skoro ze wszystkim się zgadzam? ;) Dodam jedynie, iż chorobą naszych czasów jest powszechny pęd do analizowania zjawisk, które powinny być przedmiotem zainteresowania nielicznych. Np. taki właśnie niż demograficzny...

      Usuń
  10. Zgadzam się z przedmówcą. Nie wiem jak czytelnikom, ale mnie sprawia przyjemność dzielenie się wiedzą. I radością witam dyskusję, a nawet veto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego bardzo Cię szanuję jako blogerkę.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...