31.10.2013

Nie jest fajnie


Mieszkam tutaj:




Od paru miesięcy przy Al. Solidarności prowadzone są nader poważne roboty. Poszerzają całą dwupasmówkę i budują wiadukt przy skrzyżowaniu z Al. Warszawską. Kto wie, może nawet będą coś robić na naszej (zaznaczonej na zielono) „psiej łączce”? Luby twierdzi, że mają tam wylać asfaltową uliczkę, co mi się zdecydowanie nie podoba. Ale to jeszcze nic pewnego.

A co jest pewne? Zamknięcie ul. Botanicznej (czerwony znak). Od tej decyzji nie ma (podobno) odwołania. Powstaje problem: którędy mają wyjeżdżać jej mieszkańców na Al. Solidarności? Padło kilka pomysłów, jak choćby ten, żeby przebić się przez pas nieużytków oddzielający domki od dwupasmówki (odcinek zaznaczony na niebiesko). Wymagałoby to jednak zbyt poważnej – a tym samym kosztownej – ingerencji w istniejące już plany przebudowy drogi.

Jedyna propozycja, którą potraktowano poważnie, mnie osobiście przeraża. Otóż mieszkańcy Botanicznej zażądali, żeby „udrożnić” ul. Potok. Nasz Potok, cholera jasna! Później, czyli z ul. Jagiellońskiej, będzie można dojechać do Al. Solidarności ubitą drożyną (zaznaczona na brązowo), której nie ma nawet na mapie, a która ma teraz zyskać status „drogi serwisowej”. Drżę na samą myśl o tym, co nas czeka, jeśli miasto przychyli się do tej koncepcji. Decydując się 11 lat temu na zakup naszego domu, moi rodzice brali pod uwagę między innymi fakt, iż Potok jest ulicą „ślepą” i że nikt – poza właścicielami sąsiednich posesji – nie będzie nią przejeżdżać. I teraz oto wszystko może się zmienić na gorsze, rzecz jasna. :/

Co można z tym zrobić? Protestować? A jakie mamy argumenty? Że nie życzymy sobie „przebitki” do Jagiellońskiej, bo chcemy mieć spokój i (względną) ciszę?

Czarno to widzę...

34 komentarze:

  1. Droga Kiro,
    Chyba raczej mogę Cię uspokoić, wydaje mi się że propozycja mieszkańców ulicy Botanicznej nie jest możliwa. Projektowana droga (a właściwie przebudowa) jest drogą klasy GP lub S (nie pamiętam do końca), co oznacza że nie można sobie po prostu od tak wpierdzielić na nią wjazdu z uliczki osiedlowej, a tym bardziej gruntowej/szutrowej. Tego typu dróg trzymają się ścisłe przepisy, brakuje na nich lewoskrętów (stąd wiadukty i "ślimaki"), są drogi serwisowe - by okoliczny ruch mieszkańców mógł się włączyć dopiero na węzłach drogowych, same węzły mogą być rozlokowane nie częściej niż X (kilo)metrów. Biorąc pod uwagę przyszłą przebudowę skrzyżowania ulic Ducha/Solidarności/Sikorskiego - czyli powstanie kolejnego węzła drogowego w ciągu Solidarności, bardzo wątpliwe jest by urząd miasta wydał zgodę na coś takiego.

    PS. Co do "łączki" zaznaczonej na zielono: jest duże pradowpodobieństwo, że to będzie miejsce osatecznego włączenia się "łącznicy" z budowanego właśnie wiaduktu w ciągu ul. Warszawskiej, bowiem z tejże ulicy - TAK - będzie zjazd w al. Solidarności, taka dłuuuga zjeżdżalnia :) (parametry drogi obowiązują, vide nachylenie zjazdu!). Jest szansa, że włączenie nastąpi wcześniej, ale z drugiej strony - nie wiem czy tam włąśnie nie będzie drogi serwisowej dla mieszkańców ul. Botanicznej, by mogli "od tyłu" (bez skojarzeń) wjeżdżać do swoich domów. Z tego co pamiętam z planów, takiej drogi nie było, ale wszystko mogło się zmienić. Docelowy wyjazd ze Sławinka, dla mieszkańców ulic Botaniczna i Potok, miał być z ulicy Związkowej lub Strzeleckiej.

    PSS. Nie musisz robić zdjęcia monitora, kopiować go na komputer i dorysowywać czegoś w Paincie :D ....oto LifeHack ode mnie: klawisz "Print Screen" kopiuje Ci zawartość całego ekranu do schowka. Potem otwierasz painta, robisz CTRL+V (czyli "Wklej") - i masz już zawartość. Analogicznie możesz wkleić zawartość tylko jednego, aktywnego okna - robisz ALT+PrintScreen.

    OdpowiedzUsuń
  2. ERRATA: nie ulicy Związkowej, ale ZAKŁADOWEJ! (ewentualnie przeedytuj mój wpis, jeśli możesz).

    Swoją drogą to typowe dla Polaków/Lubelaków, że interesują się czymś dopiero, gdy im to pod nosem powstaje, a plany znane są od iluś tam lat, ehhhh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimowy!

      Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy - zarówno tej ogólnej na temat możliwości włączania dróg do użytku, jak i szczegółowej odnośnie Sławinka. Masz częściowo rację, wielu ludzi nie zajmuje się takimi sprawami, dopóki nie zacznie ich to bezpośrednio dotyczyć. Ja się zawsze dowiaduję o takich przedsięwzięciach od osób trzecich; bywa też, że muszą wjechać dźwigi i kopary, bym zwróciła na coś uwagę.

      Uspokoiłeś mnie i zaniepokoiłeś jednocześnie. Cieszę się, że nasz wąziutki Potok pozostanie nietknięty, lecz smuci myśl, że za jakiś czas nie będzie można wyjść z psami na "łączkę", gdyż ta zostanie zaanektowana na potrzeby ruchu drogowego. Pozostaną spacery nad Czechówką...

      Dziękuję za radę odnośnie kopiowania strony. Zastanawiałam się właśnie, jak to zrobić (nieszczęsna ignorantka komputerowa ;)), no i proszę - znalazła się życzliwa dusza, która podpowiedziała. :)

      Usuń
    2. Do usług! :)

      ...a tak w ogóle to czasem trzeba wyjść z domu, wyższy level człowieczeństwa :P

      Usuń
    3. (just kidding)

      Usuń
    4. Wychodzę rzadko, ale jednak wychodzę. Oraz ZACHODZĘ ;) - oczywiście nie w ciążę czy do baru, ale w głowę, dlaczego jestem tak mało spostrzegawcza. Kiedyś zwalałam to na roztrzepanie i dekoncentrację, teraz wydaje mi się, że to dlatego, gdyż przede wszystkim jestem kinestetykiem, potem słuchowcem, a na końcu - wzrokowcem. Czasami muszę się czemuś dłużej przyjrzeć, żeby pojąć na co patrzę i jeszcze właściwie to coś zinterpretować.

      Muszę jednak dodać coś jeszcze, co pewnie nie stawia mnie w najlepszym świetle: większość tzw. spraw publicznych albo mnie w ogóle nie obchodzi, albo uważam, że nic się nie da z nimi zrobić. A bywa i tak, że się zwyczajnie boję, mam zahamowania. Stąd bierność.

      Usuń
    5. Zagłębiłem się myślami w to co napisałaś i wydaje mi się, że wszyscy patrzymy na coś, a potrzebujemy dłuższej chwili do interpretacji, czasem nam coś przeszkodzi w tym, a czasem wysnuwamy z tego jakieś ciekawe wnioski... Myślę, że ludzka osobowość filtruje takie rzeczy względem zainteresowań (tudzież stricte interesów, gdy już ktoś - w końcu - zobaczy co się dzieje wokół jego zadu/dupy), jeśli ciekawi mnie budowa dróg, to będę na bieżąco, ale jeśli mam koło nosa np. muzykę, to ni chu-chu nie wiem co jest dzisiaj grane... (wspomniane zainteresowania są tylko przykładowe).

      Usuń
  3. Niech zrobią łącznik z Botanicznej do Zakładowej, albo niech zapierdalają naookoło do Generała Zajączka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej można z Botanicznej wjechać w Gen. Zajączka, ale podjazd jest dość stromy. W zimie trzeba się namęczyć, żeby wjechać pod górę. (Oczywiście piszę za rodziców, bo sama nie mam ani prawka, ani samochodu.)

      Usuń
    2. No tak, zapomniałem o "Zajączka"....

      Usuń
    3. Anonimowy, ja Cię bardzo proszę: wybierz sobie jakiś nick! :)

      Usuń
    4. Może być "chuj"? :)

      Usuń
    5. A może lepiej Penis? ;)

      Usuń
    6. Po prostu - szczerze pisząc - "penis" mnie to obchodzi. Nie potrzebuję konta - bo nie... czasem czytam Twój blog, czasem nie. Szkoda życia na CZYNNE internetowanie, jestem bierny (w tym względzie).

      Usuń
    7. PS. Swoją drogą - nie martwi Cię to, że wszyscy teraz wiedzą gdzie mieszkasz (i Twoi rodzice)?

      Usuń
    8. Nie, nie martwi mnie to. Myślisz, że ktoś się tutaj pofatyguje i da mi w gębę? :)

      A w ogóle - czy masz na imię Tomek? ;)

      Usuń
    9. Faktycznie jedno z moich imon to Tomasz, ale myślę że idziesz złym tropem, cokolwiek zamierzasz. Na tym skończmy temat mojej anonimowości.

      Usuń
    10. PS. Rozumiem, że wypowiadasz się także w imieniu swoich rodziców.

      Usuń
    11. Nie. I nie mam zamiaru się tłumaczyć. ;)

      Usuń
  4. A ja myślałam, że jak u mnie w mieście rozkopali centrum to najgorsze co się może zdarzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też kopią w różnych miejscach. :)

      Można spytać, gdzie mieszkasz?

      Usuń
    2. Poznań. Rozkopali: rondo Kaponiera, most teatralny, ulicę św. Marcin i Fredry. Prawie żaden tramwaj nie jeździ swoją trasą i trudno się ogarnąć jak gdzie dojechać. Objazdy są przed wąskie ulice dzielnicy Jeżyce.

      Usuń
    3. Wąskie ulice dzielnicy Jeżyce... Fajnie zabrzmiało. :)

      Usuń
    4. Brzmi fajnie, ale rzeczywistość to bardziej horror niż komedia

      Usuń
    5. moje centrum tez jest dokładnie rozkopane a to dopiero preludium,bo od 4-listopada zaczyna się robienie trasy w-z..Jednak jakoś nie widzę innej możliwości remontu czy modernizacji,,bo chyba zrobienie tego w jedna noc i to najlepiej,gdy wszyscy mieszkancy są w kinie to chyba nie wchodzi w rachubę/ ?:))

      Usuń
    6. Pewnie, że nie, ale ponarzekać można... ;)

      Usuń
    7. No,skoro to ma poprawić humor:))

      Usuń
    8. PS.dość często jeżdżę do Wrocławia i za Wrocław.Jeszcze nie tak dawno klęłam jak szewc przekopując się przez rozkopane miasto.W sierpniu tego roku przemknęłam jak błyskawica:)) z niedozwolona predkoscią 160,o malo nie minąwszy zjazdu:))

      Usuń
  5. Szanowna Pani Kiro!

    W tej okolicy zdecydowanie duzo sie dzieje w temacie budowy drog i mostow. Najpierw zlikwidowano dzialki oraz tereny zielone na ul. Przy Stawie (a zainstalowano widowkowy /i nie tylko/ wiadukt do Kompozytorow Polskich). Teraz u Pani pod oknem szykuje sie rewolucja drogowa... .

    Choc moze niekoniecznie - jesli Szacowny Pan Anonimowy ma racje... Trzymam kciuki za to aby Wldzuchne Lubelskie znalazly lepsze rozwiazanie na skrzyzowanie Trasy W-Z z Al. Warszawskimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz w czasie przyszłym? "Znalazły"? ehhh.. o tym mowa, że to od dawien dawna wiadomo, co tam będzie.

      Usuń
    2. Falco, nie mów, że i Ty jesteś z Lublina... :)

      Usuń
    3. @Anonimowy: Nie jeden raz i nie dwa Wladzuchny Kochane potwierdzily, ze co najmniej na schizofrenie chronicznie choruja (czego przykladem niech beda nieszczescia ludzi, ktorzy dostali pozwolenia na budowy domow w miejscu planowanej obwodnicy lubelskiej)... .

      @Kira: Zdaje sie, ze dawno temu (i na starym blogu ;) przyznalem sie do okresu kilkuletniego pobytu (z okazji studiow na Przenajswietszej Uczelni /tym razem bardziej otwartym tekstem :) / ) w stolicy Lubelszczyzny. Choc uwielbiam piosenke Wolf Tones "My heart is in Ireland" (i po czesci jest to prawda), to fragment mojego serca nalezy do Lubelszyzny i do Lublina :)

      Usuń
    4. Wybacz, Falco, zupełnie o tym zapomniałam. Faktycznie, przyznawałeś się. ;) Cóż, ponawiam zaproszenie (gdyż zapewne już raz je wystosowałam) na ewentualną herbatkę - jeśli by Cię znowu w te okolice dobry wiatr przyniósł. ;)

      Usuń
    5. Bardzo dziekuje! Nie omieszkam skorzystac :) Na pewno z wyprzedzeniem dam znac o moich niecnych zamiarach wobec herbaty Szanownej Kiry!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...