19.10.2013

Słodkie mruczenie mordercy


Nigdy nie ciągnęło mnie do kryminałów. Ktoś kogoś zabił? Chcę wiedzieć od razu: kto, kogo i dlaczego. Cała reszta (mozolne dochodzenie do prawdy, badanie tropów, wścibskie węszenie tudzież inne perypetie detektywa) jest dla mnie zazwyczaj nudna niczym przysłowiowe flaki z olejem.

Ale ten kryminał po prostu muszę Wam polecić. Nawet jeśli (podobnie jak ja) szerokim łukiem omijacie książki tego typu, tej jednej przynajmniej powinniście dać szansę. Oto bowiem – chyba po raz pierwszy w historii literatury – w rolę detektywa wciela się przedstawiciel gatunku Felis domesticus. :)




Streszczenie:

Główny powód, dla którego polecam tę książkę, to styl, w jakim została napisana. Powieść skrzy się – niekiedy mocno zgryźliwym – dowcipem. Elegancko rozpisana i przyzwoicie rozwikłana intryga spodoba się każdemu amatorowi zagadek, niemniej podstawową zaletą tej książki jest cięty język, pieprzne słownictwo tudzież pouczające refleksje kota-detektywa, który od czasu do czasu smaga nasz gatunek zjadliwą kpiną, wypominając mu pazerność, głupotę i okrucieństwo. Nie przepadam za moralizatorstwem czy uczłowieczaniem zwierząt, lecz w tym wypadku jedno i drugie łykam gładko i... czuję niedosyt. ;)




Jeśli spodobają Wam się przygody cynicznego kociego intelektualisty mającego tendencję do pakowania się w kłopoty, możecie zabrać się za część drugą, czyli „Francisa”. Uprzedzam jednak mocno rozczarowuje, jeśli chodzi o fabułę. Ale i tak warto przeczytać, choćby dla kilku przezabawnych momentów. Oraz znacznie mniej zabawnych, ale za to dających sporo do myślenia tyrad głównego bohatera. O ile dobrze pamiętam, to nasz nikczemny gatunek dostaje w tej książce jeszcze większe cięgi niż w części pierwszej. ;)

14 komentarzy:

  1. wchodzę w tą książkę /rzecz jasna, jeśli jebany czas pozwoli/...
    tak swoją drogą, to nasze zwierzaki są naszym lustrem... czasem tak patrzę na Kotę i sobie myślę, na ile powiela moje zachowania, na ile jest odwrotnie...
    załączam haiku mojego autorstwa...
    "ktoś pieści sobą moją dłoń...
    ktoś koi mruczeniem mój niepokój...
    ciepło mi w udo..."...
    pozdrawiać jzns :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "czasem tak patrzę na Kotę i sobie myślę, na ile powiela moje zachowania, na ile jest odwrotnie..."

      Pewnie wzajemnie się inspirujecie. ;)

      Usuń
  2. To musi być przerażające doświadczenie zapoznać się odbiorem ludzi przez przedstawicieli innego gatunku. I to tak odległego od naszego. Ludzie mają prawdopodobnie więcej wspólnego z kosmitami, niż z biologicznie zbliżonym gatunkiem kotów.
    Dlatego nie odważę się sięgnąć po tę straszliwą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) "Przesmiewca" do bolu...kurcze Dibi- no fajny jestes:))))))

      Usuń
    2. W kotach jest naprawdę coś przerażającego, ale także w ptakach. Taki ptak to potomek dinozaurów, patrzę na jego bezlitosny łeb z ostrym dziobem i wyobrażam sobie, że jest sto razy większy...

      Usuń
    3. Dibelius:

      "Ludzie mają prawdopodobnie więcej wspólnego z kosmitami, niż z biologicznie zbliżonym gatunkiem kotów."

      Z Twoich słów wnioskuję, iż jesteś równie namiętnym wielbicielem serialu (para?)dokumentalnego pt. "Starożytni kosmici", co mój Ukochany. :)

      Usuń
    4. Może nie namiętnie :), ale zdarza mi się obejrzeć na youtubie

      Usuń
    5. w latach 70-tych ukazała się książka wydana przez "Iskry", był to zbiór opowiadań SF autorów francuskich pod tytułem "Wakacje cyborga"... polecam całość /se szukajta/, ale jedno z tych opowiadań pod tytułem "Pan, pani i zwierzątko" wyjaśnia centralnie, skąd się na Ziemi wzięły koty... a dokładniej SFAGAMY przybyłe z Kosmosu, które na Ziemi uległy degeneracji... do tej pory do co poniektórego kota mawiam: "ty sfagamie jeden"... nikt, włącznie z kotem, nie wie, o co chodzi, ale wystarczy, że Ja wiem :D...

      Usuń
    6. Koty to niezwykłe zwierzęta. Aż trudno uwierzyć, że zdołaliśmy je udomowić. Psy, konie, krowy, nawet świnie - to zrozumiem. Ale koty???

      Usuń
    7. koty twierdzą, że to one nas udomowiły.... i są na to dowody :D...

      Usuń
  3. Brzmi ciekawie muszę powiedzieć, taki kot-detektyw.. nigdy nie czytałam książki pisanej z perspektywy zwierzęcia i może być to intrygujące. Złośliwy kot- detektyw.. tym ciekawiej się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "[...] nigdy nie czytałam książki pisanej z perspektywy zwierzęcia [...]"

      Ooo, to muszę napisać post o takich książkach. :)

      Usuń
    2. Jak masz coś dobrego do polecenia chętnie poszukam i poczytam!

      Usuń
  4. Witaj Kira.
    Książki nie czytalem i pewnie nie przeczytam.Zdecydowanie nie moje klimaty.
    Polecam "Droopy, Super Detektyw".
    Ps.
    Z ciekawości zajrzałem na Yu Tube.Nie znam angielskiego więc obejrzeć się nie da.Ale na Filmweb przeczytałem komentarze.Miałem dobre przeczucie.....
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...