03.11.2013

Dwa słodziaszki


Proszę państwa, poznajcie kinkażu. Urocze stworzonko, prawda?




A teraz poznajcie olingo. Też mniamuśny.




Jak widać obydwa gatunki są do siebie łudząco podobne.


Kinkażu:
 


Olingo:
 
 


I tu właśnie mamy poważny problem. Tak naprawdę to nie wiem, czy zamieszczone fotografie na pewno przedstawiają olingo i kinkażu. Tak jak nie wiem, czy mogę zaufać tym filmom:


Kinkażu:
 


Olingo:

 


Wszystko przez to, że ludzie bardzo często mylą te dwa gatunki. Być może dlatego, iż ze sobą sąsiadują.

Potwierdza się to, co mówił pewien pan o kinkażu: wbrew opiniom pseudoekspertów jedzą one wyłącznie owoce. Z kolei olingo są wszystkożerne; nie pogardzą owadem, jajem czy pisklęciem. Jak widać wciąż musimy aktualizować wiadomości odnośnie fauny zamieszkującej naszą planetę. ;)

Jeśli macie czas i ochotę, obejrzyjcie dwa krótkie filmiki.


Profesjonalny o kinkażu:
 


I zabawny o olingo:
 

12 komentarzy:

  1. Czyli, jakby co, rozpozna sie ich po nawykach zywieniowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Dziwne, że obydwa należą do rzędu drapieżnych.

      "W obrębie Carnivora występują zarówno gatunki typowo drapieżne i padlinożerne, odżywiające się niemal wyłącznie pokarmem zwierzęcym, jak i gatunki, dla których mięso stanowi jedynie część diety, aż do skrajnych przypadków całkowitej roślinożerności."

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Drapie%C5%BCne

      Nie miałam pojęcia, że drapieżnik może być całkowitym roślinożercą.

      Usuń
    2. Obydwa są chwytne, jak mi się zdaje. Czy jednak nie?

      Usuń
    3. Nie znam się, ale w pamięci utkwił mi kawałek z wiki: 'The only other carnivoran with a prehensile tail is the binturong of Southeast Asia'

      Usuń
  2. kinkażu /jak pisał, tak pisał/ kojarzę, ale o istnieniu olingo nie miałem pojęcia... dziękować...
    kwestia drapieżnictwa...
    myk polega na nieporozumieniu pomiędzy systematyką, nazewnictwem naukowym i popularnym pojmowaniu drapieżnika... na pewno /jeśli chodzi o ssaki/ stuprocentowy drapol to kot /w ogólnym tego słowa znaczeniu/, tu się nic nie rozbiega... ale potem już się zaczyna robić naprawdę różnie i nawet dziwacznie... po prostu nie sama kwestia tzw. "nawyków żywieniowych" ma znaczenie w tej klasyfikacji...
    pozdrawiać jzns :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mnie ta kwestia zaciekawiła, że trochę o tym dzisiaj poczytałam. Już sama Wiki dostarcza pewnego wytłumaczenia (patrz: fragment zacytowany Ani).

      Usuń
  3. Ja bym temu olingo postawił flaszkę tequili, żeby się tak nie męczył jak na filmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. udzielanie narkotyków zwierzakom?... fuj, nieładnie...
      ale możesz spróbować prostego chwytu... kupić flaszkę "płynnej śmierci", otworzyć i zostawić w pobliżu "przez roztargnienie"... będziesz "czysty", ale nie gwarantuje to sukcesu/?/...
      pies może się skusić, kot wzdrygnie się ze wstrętem i odejdzie...
      z olingo nie wiadomo... osobiście uważam jednak taki eksperyment za co najmniej wątpliwy etycznie...

      Usuń
    2. Podobno świnie lubią alkohol. ;) A koty mogą się uzależnić od dymu narkotykowego. ;) Ile w tym prawdy?

      Usuń
    3. alkoholem nie pogardzi świnia, pies, koń, wiele małp innych niż człowiek oraz drób domowy /opowieści o babci, która wyrzuciła na podwórko wiśnie po wyrobie wiśniówki upijając kury i kaczki nie są mitem/...
      kot na alkohol reaguje ze wstrętem, ale nie potrafi oprzeć się walerianie /która działa na człowieka lekko uspokajająco, ale na kota o wiele mocniej/... rzeczywiście są koty, które uwielbiają pomieszczenia gdzie ludzie nadymili marychą, ale są koty, które wybitnie tego nie lubią...
      /kot ma jeszcze kocimiętkę, ale nie działa to na niego narkotycznie, po prostu lubi jej aromat, na takiej zasadzie jak człowiek kadzidełka z drzewa sandałowego/...
      z innych ciekawostek, to jakiś gatunek ptaka w Azji płd-wsch, który zażera się gałką muszkatołową aż padnie z oszołomienia...
      aha, alkohol lubi jeszcze słoń, nawet potrafi sobie to ogarnąć w naturze zjadając owoce maruli /zanim je strawi, to fermentują mu w żołądku/...
      natomiast mitem jest miś koala wiecznie naćpany eukaliptusem... po prostu miś koala nic innego nie jada, a że dla człowieka robi wrażenie przymulonego, stąd ten mit...
      zwierzaki różnie reagują na różne substancje psychoaktywne... na przykład dawka morfiny, która człowieka tylko rozśmieszy, potrafi zabić konia...
      skoro się już rozpisałem, to wrócę do kotów... znanym sposobem, aby uspokoić kotkę w rui jest podać jej hydroksyzynę /małą pigułeczkę "dziecinną"/... kota śpi jak suseł dwa dni i "przesypia biedę"... ale podanie jej relanium /które na człowieka działa prawie identyczne - uspokajająco jak hydroksyzyna/ może ją nawet zabić...
      na koniec news z przed paru lat o ośle w Rumunii, który wyżerał chłopu nielegalny zagon maryśki... ale w tym wypadku po prostu chodziło o walory odżywcze konopi /olej/, nikt nie stwierdził jednak, by osioł był na haju...

      Usuń
    4. Wow! Dzięki za sutą dawkę informacji. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...