17.11.2013

Ecce Polonia


Obiecałam sobie nie zapychać umysłu bzdurami. Zero polityki, gospodarki, ideologii tudzież innych pierdół, które dzielą Polaków. Ale że od każdej zasady są wyjątki... ;)

Proszę Państwa, warto poświęcić 2-3 minuty i przeczytać tę uroczą kompilację banałów. Oto Polska w całej swojej krasie. Pracodawcy wykorzystują młodziaków do (pół)darmowej pracy, a na pytanie o podwyżkę czy umowę na etat pieprzą coś o kryzysie. Z kolei młodzi uważają, iż wyższe wykształcenie gwarantuje otrzymanie dobrej posady; lezą na byle jakie studia, a potem latami rozsyłają listy motywacyjne.

Mamy jeszcze trzecią grupę: to ci, którzy winą za szalejące bezrobocie obarczają rząd. I nawet mają trochę racji, gdyż koszty zatrudnienia pracownika powinny być zdecydowanie niższe (a ZUS i KRUS – zlikwidowane lub przynajmniej poważnie zmodyfikowane). Gorzej, że dochodzi do tego bełkot, jakoby to rząd miał obowiązek „dawać pracę”. Pewnie zagłosowaliby rękami i nogami za powrotem komuny.

I to właśnie tabuny pazernych przedsiębiorców, niezaradnych magistrów tudzież roszczeniowych frustratów zadecydują o przyszłości naszego kraju. Bo takich jest najwięcej.

33 komentarze:

  1. System edukacji jest generalnie chory i faktycznie czegoś pożytecznego można się często nauczyć dopiero w pracy. Trzeba pogodzić się z tym, że dyplom większości uczelni wyższych zapewnia zatrudnienie co najwyżej przy zawijaniu kebabów. Ale znam parę przypadków, że zupełnie młode osoby były w pracy tak użyteczne i przebojowe, że szybko robiły karierę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rząd jest ostatni w kolejce do dawania pracy, ale to rząd decyduje, jakie będą koszty tej pracy. To kto nam pracę daje też ma wiele z rządem wspólnego, bo to rząd zdecydował, że zlikwidowano lub oddano w obce ręce największe gałęzie naszego przemysłu, a więc to rząd zadecydował o tym ,ze największymi pracodawcami w Polsce są obce firmy, które w dupie mają polskiego pracownika, który nie mając wyboru pójdzie do pracy za grosze. Oczywiście rząd się tym nie przejmie, bo zajęty jest pilnowaniem interesów obcych korporacji. W końcu kadencja się kiedyś skończy i trzeba będzie oddać żłób. A przy okazji trzeba jeszcze zrobić wszystko żeby się utrzymać w rządzie i nie dopuścić innych, którzy mogliby coś zmienić. Trzeba opozycję opluć, ośmieszyć i zohydzić. Czy byłoby lepiej - nie sprawdzimy, bo naród znów się popisze głupotą i łapaniem na kiełbasę wyborczą, gdy będzie wybierał kolejny rząd. Można tylko pamiętać kto, kiedy i jakie podatki nakładał rządząc. Ja pamiętam ile kosztował chleb i benzyna przed ostatnimi, nadzwyczajnymi wyborami, które musiały nastąpić, bo zginął nam rząd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz rzad, narod zamiast zajac sie istotnymi sprawami bedzie sie emocjonowal pomnikami studentow i dowalaniem sowietom, ktorzy gwalcili kobiety podczas wojny...bedzie rzucalo na zer ludu rozmaite niewazne i nieistotne problemy, dajac ludowi "myslne" zajecie, aby moc dalej , spokojnie pasc sie u koryta. korporacje sa wszedzie. a to jak traktuje sie pracownika w danym karju to wynik tylko i wylacznie prawodawstwa jakie rzad ustala...w jednym kraju idzie badziej skubnac pracownikow i ich wykorzystac, a w drugim nie.

      Usuń
    2. @ Archanioły i Ludzie

      Ludzie to durnie. Zawsze zagłosują na tych, którzy więcej obiecają. Ja nie zamierzam oddawać głosu ani na PO, ani na PiS. Już prędzej na UPR. Wyleczyłam się z korwinizmu (choć nadal poważam JKM bardziej niż przeciętnego polityka), niemniej sądzę, że dobrze by było, gdyby do sejmu weszła partia prawdziwie wolnorynkowa.

      Uważasz, że polscy pracodawcy są lepsi od zagranicznych? Ja w to wątpię.



      @ Ania

      Tzw. kwestie zastępcze są doskonałą metodą na zakamuflowanie poważniejszych tematów. Jednak drugiej strony... Cóż, jest to zrozumiałe. W końcu ilu obywateli zna się na gospodarce czy polityce zagranicznej? Jaki naród, takie newsy...

      Usuń
    3. Szacowna Kiro!

      Alez w Sejmie sa "prawdziwie wolnorynkowe" partie!! Jest rynek polityczny na tych co robia ladne oczy, madre miny i w oczy klamia bez mrugniecia okiem!!!

      Skoro ludzie wybieraja od lat oszustow, to i nie dziwota, ze tylko oni sie ostali w polityce (i chyba w demokracji inaczej byc nie moze :(

      Usuń
    4. Co racja, to racja.

      Usuń
  3. Wartość wykształcenia gwałtownie spadła, ponieważ stało się ono masowe, bo jacyś mądrzy uznali, że mamy mieć wysoki "współczynnik scholaryzacji". A za durnotę takich jak zwykle zapłacą zwykli ludzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest w obecnych czasach inaczej tlumaczone. Uwazam, ze brak pracy powoduje iz ludzi stara sie dluzej zatrzymac w szkolach ( wydluzajac im proces ksztalcenia)- z drugiej strony to typowe maslo maslane.
      Tlumaczy sie jeszcze owa koniecznosc ksztalcenia tym, ze wspolczesny swiat bardzo szybko sie zmeinia, ze jedna specjalizacja juz nie wystarcza, ze jedne info po kulku latach sie dewaluuje i dlatego ciagle musimy sie ksztalcic koksztalcac, szkolic- co tez zauwazalne jest w pracy.

      Natomiast socjolodzy mowia, ze za jakis czas, przy takim rozwoju techniki jaki obecnie posiuadamy, a z pewnoscia on wzrosnie, 20% ludnosci swiata bedzie w stanie wyprodukowac i zaspokoic potrzeby konsumpcyjne reszty. Czyli te 80% nie bedzie musiala pracowac...ogolnie powazna bieda sie swiatu szykuje. Co w takim razie pocznie owe 80% ludnosc nie majacej zajecia...jak speni swa potrzebe aktywnosci? Na razie zapowiada sie , ze bedziemy konsumentami rozrywki na poziomie widowisk jakie moze nam zaoferowac Lady Gaga, Madonna...wielkie show. Tym bedziemy sie karmic.

      Usuń
    2. A kto powiedział że człowiek ma jakąś wrodzoną potrzebę, żeby tyrać ileś godzin dziennie? Idę o zakład, że dla znakomitej większości ludzi praca jest karą, którą trzeba odbębnić wyłącznie po to, żeby mieć co jeść. I kto powiedział, że ludzie nie mieliby co robić,gdyby nie musieli przez cały dzień zajmować się pracą? A hobby, rodzina, rozrywki, szeroko pojęty rozwój osobisty, sport, podróże, itd. itp.?

      Usuń
    3. Decyzja o MASOWYM dostępie do studiów była podjęta na początku lat 90. Politycznie motywowana potrzebą zdjęcia młodych ludzi z rynku pracy. Za decyzją poszło OBNIŻENIE wydatków na szkolnictwo na każdym poziomie. Dodatkowo „reforma” edukacji; gimnazja były motywowane – tak było przed wojną. Obniżenie presji na nauczanie przedmiotów ścisłych – brak matematyki na maturze, fizyka w liceum to 3 godziny, rozwalenie szkolnictwa zawodowego...
      Efekty widać.

      Usuń
    4. Ja zauwazam inne zjawisko. Dzieciaki nie maja hobby oprocz kompa i TV. Nie wiem jaki to rozwoj osobisty , kiedy ciagle sie slyszy o tym, ze mlodziez nie czyta. Oglada obrazki- po prostu nie czyta. Ogolnie , oni sie nudza.... Dorosli musza im cos zaproponowac, zorganizowac...nauczymy ich barnia udzialu w show, nauczymy ich odpieprzania sie od nas i zajmowania sie kreskowkami tekaie tez pokolenie zjadaczy "szkuki" wychowamy. Dzialalnosc myslowa to tez aktywnosc. tylko fajnie by bylo gdyby byla skierowana we wlasciwym kierunku,a nie w obmyslaniu sposobu rozwalenia budki telefonicznej, albo skolowania forsy na impreze, tak, aby sie nei narobic... JA tam nie pwoiem, fajnie by bylo kiec tak urzadzony swiat , w ktorym ktos podstawi mi miche za friko pod nos. Myslisz, ze te 80% dostanie za darmo stawe i igrzyska?:))

      Usuń
    5. Oczywiście, że NIE dostanie. Brak pracy = brak kasy.

      A idioci się martwią, że jest nas za mało...

      Usuń
    6. @Ania
      Nie dostaną za wiele, nawet jeśli będą się zaharowywać jak woły (teraz już tak jest). Zauważ, że obecnie większość produkcji ma miejsce w czymś, co dawniej uważano za państwa III Świata.
      Kilkadziesiąt lat temu niejaki Keynes wymyślił, że skoro wydajność pracy ciągle rośnie, czas przeznaczany na jej wykonywanie powinien w przyszłości systematycznie się zmniejszać, a wynagrodzenia i tak będą rosły.
      Rzeczywistość pokazała jak bardzo się mylił.
      W tzw. świecie zachodnim ludzie pracują teraz dłużej niż w latach 60. czy 50. O ile mają pracę.
      Część tej pracy wykonują teraz niemal bezkosztowi robotnicy z Indii, Bangladeszu, Filipin, Indonezji...
      Do realnego wzrostu zarobków czy skrócenia czasu pracy bynajmniej się to nie przyczyniło.
      Efekt uboczny chęci posiadania wszelkich możliwych przedmiotów za półdarmo? A może stale rosnącej pazerności tych, którzy zbijają coraz większe kokosy na marżach?
      Antydogmatyk

      Usuń
    7. @Antydogatyk: nawet jesli przeliczylibysmy dochody wszystkich tych, ktorym sie relatywnie dobrze powodzi (srednia klasa: inzynierowie, nauczyciele, kierownicy sredniego szczebla) w oparciu o parytet zlota, to okazaloby sie, ze rzeczywiste dochody spadly... .

      Usuń
    8. @Falco
      Bo dochody klasy średniej spadły. Wzrosły zupełnie gdzie indziej.
      Antydogmatyk

      Usuń
  4. W kolejnym roku, w którym przedsiębiorcy odnotowali rekordowe zyski, pozdrawiam wszystkich, którzy nie mają umowy o pracę, oczywiście przez wysokie koszty pracy;)
    Kiro, nie uważasz, że jeśli ktoś jest dobrym specjalistą i ma doświadczenie w danej dziedzinie, to zatrudniający powinni wysyłać listy motywacyjne żeby zechciał u nich pracować, a nie na odwrót?
    Że to oburzające? A czemu służy list motywacyjny, jeśli nie pokazaniu na wstępie kto tu "rządzi i ustala warunki"? Przecież informacje o kandydacie są w CV?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym tak daleko nie szedł. List motywacyjny jest modą, która przyszła do nas z Zachodu w latach 90-tych. I gdyby nie szablony w internecie i durni rekruterzy publikujący dyrdymały "jak pisać LM" spełniałby swoją rolę, dając "wgląd w człowieka" przed zaproszeniem go na rozmowę.
      Na przykład, pisząc list motywacyjny do makdonalda, nie chodzi o to, by pisać peany na cześć bigmaka, tylko dlaczego akurat tam. Bo nikt przy zdrowych zmysłach (choć może to nie do końca prawda w przypadku polskich managerów) nie myśli, że wyjmowanie frytek z oleju jest życiowym celem.

      Usuń
    2. A po co zatrudniającemu taki wgląd?
      Pracownik ma być kompetentny, wszystkie swoje kwalifikacje opisuje w CV.
      Czy w liście motywacyjnym McDonalds ma się dodatkowo poniżyć, tłumacząc dlaczego akurat ta praca będzie dla niego spełnieniem marzeń?
      http://swir.us/list-motywacyjny
      Anty

      Usuń
    3. I jeszcze jeden, mniej zabawny: http://aha44.pl/content/blogsection/0/322/10/30/
      Anty

      Usuń
    4. Nie zrozumieliśmy się. Nie ma nic złego w napisaniu listu motywacyjnego w takim mniej więcej tonie:

      "Jestem studentem 2 roku i szukam dorywczej pracy, by odciążyć nieco rodziców płacących za moje studia."

      Albo:

      "Jestem tegorocznym absolwentem i szukam dorywczego zajęcia na kilka miesięcy, podczas których będę poszukiwał pracy w swoim zawodzie."

      Zresztą, jeśli CV wysyła się emailem, to za cały list motywacyjny wystarczy kilka zdań w tekście tegoż. Takie rzeczy działają w Niemczech, Anglii, USA. Ale może Polska jest specyficzna, a ludzie to kurwy.

      Usuń
    5. No, polski pracodawca raczej nie może oczekiwać, że na pytanie "Dlaczego chce pan/pani pracować akurat u nas?" otrzyma uczciwą odpowiedź. Nikt rozsądny nie powie, że "akurat u was", bo nigdzie indziej go nie chcieli.

      Usuń
    6. @Kamil,
      W napisaniu nie ma nic złego, ale w domaganiu się żeby ktoś to specjalnie pisał, już jest - przynajmniej tak to widzę. Prywatne motywacje pracownika powinny guzik obchodzić zatrudniającego - albo się nadaje, albo nie. Szefa nikt nie przepytuje z jego życia prywatnego.
      Polska jest po prostu zapóźniona cywilizacyjnie w stosunku do państw tzw. Zachodu. Mobbing jest karany od niedawna, pozwy zbiorowe można składać od niedawna. Zatrudniający może sobie pozwolić na o wiele więcej niż na tzw. Zachodzie, dyskryminować, zalegać z wypłatą wynagrodzenia, i często uchodzi to płazem. W wielu miejscach nie zostały wdrożone standardy przyzwoitego postępowania z podwładnymi.
      Antydogmatyk

      Usuń
  5. Widziałem ten "artykuł" wcześniej. Gościu jest zwyczajnym trollem i przez wywołanie uh-oh kontrowersji promuje swoją firemkę rekrutacyjną pt. Konsultink Grup Internaszynl. Rekruterów - w ogromniej większości - nie można brać poważnie.

    Pisałem już kiedyś u Erinti, że jedynym batem na polskich pracodawców jest masowe głosowanie nogami i ucieczka za granicę. Jak się podaż pracy zmniejszy, to i pracodawca przestanie być panem życia i śmierci. Nie, żeby potencjalni pracownicy nie mieli nic za uszami, ale inaczej podchodzi się do starania o pierwszą pracę za 1500 euro a inaczej za 800 zł na śmieciówce.

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Dlatego kiedy ktoś pierdoli, że Polaków jest za mało, że wymieramy, etc, to mnie szlag trafia.

      Usuń
  6. W obecnych czasach 1500 euro to super zaplata za prace na zachodzie. Najlepiej maja ci, ktorzy maja stala umowe o prace i stara stawke godzinowa. Mlodzi maja pod gore....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to oczywiste, że na początku nie ma co marzyć o umowie na czas nieokreślony. Obydwie strony powinny zweryfikować swoje podejście.

      Usuń
  7. "Artykuł bardzo dobrze oddaje kwintesencję tego z czym mamy do czynienia w dzisiejszej Polsce pracującej. Bandę niewykwali­fi­ko­wa­nych roszczeniowych szczeniaków, która do tego nie ma co robić tylko właśnie komentuje takie artykuły powodowani wielką frustracją zawodową "bo dzieje się im krzywda" - dodał drugi."

    "Artykuł" zawiera sporo banałów,i zwykłych pierdół.Typowe dla artykułów o wszystkim.
    Ale z jednym stwierdzeniem się zgadzam.
    " Banda niewykwali­fi­ko­wa­nych roszczeniowych szczeniaków,,,itd"

    Co większość tzw"magistrów"umie robić"?
    Zgadzam się z Dibeliusem,że"system edukacji jest generalnie chory i faktycznie czegoś pożytecznego można się często nauczyć dopiero w pracy".
    Uczelnie może i czegoś tam uczą,ale nie przygotowują młodych ludzi do pracy,a szkolnictwo zawodowe poległo.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Problem w tym, że nie ma alternatywy dla studiów wyższych, że ktoś uznał, że lepszy niedouczony magister niż dobry rzemieślnik. Ja sama obwiniam rząd w tym sensie, że ktoś niszczy polski przemysł i ktoś pozwala na wyprzedaż majątku narodowego za bezcen tak zwanym biznesmenom.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozpoczynałem swój start zawodowy w końcu lat siedemdziesiątych. I pamiętam jak startująca na dobre dopiero w latach osiemdziesiątych tzw prywatna inicjatywa ściągała wyższymi zarobkami z rynku pracy państwowej najlepszych wówczas fachowców. Przy ogromnych brakach właściwie wszystkiego w sklepach błyskawicznie rosły fortuny ówczesnych "prywaciarzy"-biznesmenów. Mało mówiło się wtedy tyle o zusach składkach i przyszłych emeryturach. Każdy pracował i jedynym problemem było dogonienie szalejącej inflacji. A był to w dziejach naszego kraju ostatni chyba taki czas, gdy pracę znajdowało się w gazecie w jeden dzień. Można było nierzetelnemu pracodawcy napluć w twarz i stekiem obelg zakończyć taką współpracę. Uczyło to obie strony szacunku: pracownika, że za dobrą i wydajną pracę należało się godziwe wynagrodzenie a pracodawcę, że odejście z firmy dobrego fachowca oznaczało bardzo wymierną i zazwyczaj dotkliwą stratę. Teraz mamy czasy doskonałe dla pracodawcy i wyzysku a na zmianę raczej długo nie ma co liczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo obecnie nastaly czasy wielkich korporacji....ktore beda nami rzadzily. Nie zapowiada sie aby tak nie bylo, czyli stanie sie. A dla nas czarny chleb i czarna kawa .

      Usuń
  10. Ania niestety moze miec wiecej racji niz tego by chciala... . Nastaje epoka niewolnictwa wielkich korporacji miedzynarodowych, ktore w niedlugim czasie moga nam dostarczac wszystko (wlacznie z woda pitna oraz powietrzem do oddychania :(

    A dorzucajac do listy kosztow pracy podanej przez przedmowcow, wcale nie na ostatnim miejscu powinien znajdowac sie podatek dochodowy, ktory jest kara za prace oraz skladka na fundusz pracy - czyli na fundusz, z ktorego sie wyplaca nagrody za bezrobocie...!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...