18.11.2013

Gorzkie miłosierdzie


Ten tekst przysłała mi znajoma blogerka. Osądźcie sami, czy warto mu zaufać.
Dlaczego żebracy trzymają śpiące dziecko? Czy kiedykolwiek się zastanawiałeś…?
Przeczytałem ten artykuł kilka miesięcy temu. Nie wiem, kto jest jego autorem. Proszę, przeczytaj go...
Obok stacji metra siedzi kobieta w nieokreślonym wieku. Jej włosy są poplątane i brudne, jej głowa pochylona w smutku.
Kobieta siedzi na brudnej podłodze, obok niej leży torba. Do torby ludzie wrzucają pieniądze. W rękach kobiety śpi dwuletnie dziecko. Jest w brudnej czapce i brudnych ubraniach. „Madonna z dzieckiem” – jakaś liczba przechodniów podaruje pieniądze. Ludzie naszego pokroju – zawsze czujemy współczucie dla tych, którym gorzej się powodzi. Jesteśmy gotowi oddać im ostatnią koszulkę, ostatniego grosza z własnej kieszeni i nigdy nie myślimy o innej stronie medalu. Pomaganie jest jak „wykonałeś dobrą robotę”.
Mijałem żebraków miesiącami. Nie dawałem im pieniędzy wiedząc, że to sprawka gangu i pieniądze zebrane przez żebraków zostaną przekazane osobie kontrolującej ich w tej okolicy. Ci ludzie posiadają po kilka luksusowych nieruchomości i samochodów. Och, żebracy też coś oczywiście dostaną, butelkę wódki wieczorem i doner kebab. Miesiąc później, minąwszy żebraczkę, nagle mnie to uderzyło. Stoję na ruchliwym skrzyżowaniu gapiąc się na dziecko ubrane jak zwykle – brudne ubrania. Uświadomiłem sobie, że coś jest nie tak z dzieckiem przebywającym na brudnej stacji metra od rana do wieczora... To dziecko spało. Nigdy nie łkało ani nie krzyczało, zawsze spało chowając swoją twarzyczkę w kolanach kobiety, która była jego MATKĄ.
Czy ktoś z Was, drodzy czytelnicy, posiada dzieci? Przypomnijcie sobie jak często one śpią w wieku 1-2-3 lat? Godzinę, dwie, maximum trzy (rzadko bez przerwy) popołudniowej drzemki i ponownie – poruszenie. Przez cały miesiąc, każdego dnia, kiedy przechodziłem metrem, nigdy nie widziałem tego dziecka nie śpiącego! Spojrzałem na tego maleńkiego chłopca z buzią schowaną między kolanami matki, później na żebraczkę i moja podejrzliwość przybrała na sile.
– Dlaczego on ciągle śpi? – zapytałem jej, gapiąc się na dziecko.
Żebraczka udała, że mnie nie słyszy. Spuściła oczy i ukryła twarz w kołnierzu nędznego płaszcza. Powtórzyłem pytanie. Kobieta spojrzała ponownie. Spojrzała gdzieś za moimi plecami, zmęczona i zupełnie zirytowana. Wyglądała jak kreatura z innej planety.
– Odpieprz się... – wymamrotała.
– Dlaczego on śpi?! – prawie krzyknąłem (lub: prawie się rozpłakałem).
Ktoś za mną położył mi rękę na ramieniu. Spojrzałem do tyłu. Jakiś starszy mężczyzna patrzył na mnie z dezaprobatą:
– Czego od niej chcesz? Nie widzisz jak ciężko ma w życiu? Ech…
Wyciągnął z kieszeni kilka monet i wrzucił je do torby żebraczki.
Żebraczka wykonała ręką znak krzyża w powietrzu, przybierając twarz upokorzenia i przejmującego smutku. Mężczyzna zabrał rękę z mojego ramienia i oddalił się ze stacji metra. Założę się, że w domu będzie opowiadał, jak obronił biedną, zrozpaczoną kobietę od bezdusznego mężczyzny na stacji metra.
Następnego dnia zadzwoniłem do przyjaciela. To zabawny facet z oczami jak oliwki, Rumun. Udało mu się ukończyć zaledwie 3,5 roku edukacji. Kompletny brak edukacji nie sprawił, że nie przemieszcza się on ulicami miasta bardzo drogimi zagranicznymi autami oraz że nie mieszka w wielkim domu z niepoliczalną ilością okien i balkonów. Od mojego przyjaciela dowiedziałem się, że ten biznes, pozornie „spontaniczny”, jest dobrze zorganizowany. Jest nadzorowany przez zorganizowane gangi żebraków. Dzieci są wypożyczane z rodzin alkoholików lub zwyczajnie porwane.
Potrzebowałem odpowiedzi na pytanie, dlaczego dziecko śpi? I otrzymałem ją. Mój przyjaciel Cygan wypowiedział zdanie zupełnie zwyczajnym, spokojnym głosem, które wprawiło mnie w zdumienie, tak jakby opowiadał o pogodzie:
– Są na heroinie albo wódce.
Zgłupiałem. „Kto jest na heroinie? Kto na wódce?!”
Odpowiedział:
– Dziecko, żeby nie krzyczało. Kobieta będzie siedziała z nim tam cały dzień, wyobrażasz sobie, jak mogłoby się nudzić?
Aby dziecko spało cały dzień, faszerowane jest wódką lub narkotykami. Oczywiście ciałko małego dziecka nie jest w stanie znieść takiego szoku. Dzieci często umierają. Najbardziej przerażające jest to, że dzieci czasami umierają w czasie „dnia pracy”. A kobieta udająca matkę musi trzymać martwe dziecko na rękach do samego wieczora. Takie są zasady. A przechodnie będą wrzucać pieniądze do torby i wierzyć, że ich zachowanie jest moralne. Pomagają samotnej matce.
Następnego dnia przechodziłem obok tej samej stacji metra. Przybrałem maskę dziennikarza i byłem gotowy na poważną rozmowę. Ale rozmowa nie wypaliła, stało się to, co następuje:
Kobieta siedziała na podłodze, a w rękach trzymała dziecko. Zapytałem jej o dokumenty dziecka i, co najważniejsze, gdzie jest dziecko z wczoraj, co ona po prostu zignorowała.
Moje pytanie nie zostało jednak zignorowane przez przechodniów. Powiedziano mi, że zwariowałem, bo krzyczę na biedną żebraczkę z dzieckiem. Koniec końców, zostałem odeskortowany ze stacji metra w poniżeniu. Jedyna rzecz, która mi pozostała, to zadzwonić na policję. Kiedy policja przybyła, kobieta z dzieckiem zniknęła. Zostałem z poczuciem „walczę z wiatrakami”.
Jeśli zobaczysz w metrze, na ulicy lub gdziekolwiek kobietę z dzieckiem, żebrujących, pomyśl, zanim twoja ręka sięgnie po pieniądze. Pomyśl o tym, gdyby tysiące ludzi nie wyciągało do nich rąk, ten biznes by nie istniał. Umarłby biznes, a nie dzieci napompowane wódką lub narkotykami. Nie patrz na śpiące dziecko ze współczuciem. Zobacz horror... Jeśli czytasz ten artykuł, to wiesz już, dlaczego dziecko w rękach żebraka śpi.

32 komentarze:

  1. Żebracy zaspokajają potrzeby psychiczne ofiarodawców, ci czują się ważni, pożyteczni, dobrzy. Ja wolę czuć się świnią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To normalne, że ludzie czują się dobrzy, jeśli postępują dobrze. Liczą się efekty czynów, nie to, co czuje ofiarodawca.

      Usuń
    2. Dibelius - masz rację, kiedy robimy coś dla kogoś,bezinteresownie, to my sami mamy z tego największą korzyść - dobre mniemanie o swojej dobroci. Można o tym nie myśleć, to samo się dzieje w naszych mózgach. Zawsze lepiej być tym, który pomaga, niż tym, który pomoc otrzymuje. Na szczęście, tak jak ujęła to Kira - ważne, żeby był konkretny, pozytywny efekt działań dobroczyńcy. Wszystko inne to życiowe "gratisy" :)

      Usuń
    3. Jeśli ofiarodawca rozdaje pieniądze żeby się dowartościować, tak naprawdę kieruje się niskimi pobudkami...
      Antydogmatyk

      Usuń
    4. @ Antydogmatyk

      A kogo obchodzą pobudki??? Wszyscy jesteśmy łasi na dobre samopoczucie tudzież zadowolenie z samych siebie. :)

      Usuń
    5. Nie siedzę w głowach wszystkich. Zresztą nie zmienia to istoty rzeczy.
      Antydogmatyk

      Usuń
    6. W takim razie po co oceniać?

      Usuń
    7. Nie mam możliwości żeby oceniać, stojąc z boku. W każdym razie niewątpliwie istnieje różnica pomiędzy "bezinteresownie" a "żeby się dowartościować".
      Antydogmatyk

      Usuń
    8. Nie istnieje coś takiego, jak absolutnie bezinteresowna pomoc. Zawsze robisz to po to, by zaspokoić - między innymi! - jakąś własną potrzebę.

      Usuń
    9. A jakie masz podstawy żeby kategorycznie utrzymywać, że coś, co nie jest możliwe do zmierzenia czy ustalenia, istnieje lub nie?
      Może kiedy pomagam, nie zaspokajam żadnej swojej potrzeby, hę?;)
      Anty

      Usuń
    10. To dlaczego pomagasz? Wbrew sobie? Wbrew swoim zasadom? :)

      Ale właściwie wcale mnie to nie obchodzi. Wręcz śmieszy mnie, gdy ktoś zarzuca darczyńcy "niskie pobudki". Wpychanie się do cudzej głowy i serca wydaje mi się niesmaczne. Liczą się wyłącznie czyny.

      Usuń
    11. Dlatego że czasem uznaję to za słuszne?
      Kilka komentarzy wyżej była mowa właśnie o pobudkach.
      Ja nie wiem, z jakich pobudek konkretna osoba pomaga.
      Nie stosuję kwantyfikatorów w stylu "wszyscy jesteśmy". Nie wiem jacy wszyscy jesteśmy i co zawsze zaspokajamy. Pisałem tylko o konkretnych przypadkach i konkretnych motywacjach.
      Gdyby liczyły się tylko czyny, nie intencje, sądy nie brałyby pod uwagę okoliczności łagodzących...
      Antydogmatyk

      Usuń
    12. To zależy, czy intencje rozumiesz jako dobre/złe chęci czy raczej jako towarzyszące czynowi emocje. W tym pierwszym wypadku powinny być brane pod uwagę; w drugim - w żadnym razie.

      Jeśli robisz coś, bo uważasz to za słuszne, to jak najbardziej zaspokajasz jedną ze swoich potrzeb - pragnienie bycia prawym. :)

      Usuń
  2. Ja nie daję pieniędzy żebrakom. Nie myślałam o martwych dzieciach, ale ludziach, którzy mają z tego sposób na życie oraz uczą tego dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje doswiadczenia z zebrakami mozna zaliczyc do 2 kategorii:

      1. Cyganka z dzieckiem zbierajaca na chleb bo jest glodna,
      Podzielilem sie z nia jedna z kanapek, ktora nioslem ze soba na egzaminy wstepne na studia. Dzieki swietnemu refleksowi uniknalem oberwania ta kanapka. Ponadto Cyganka sypnela wiazanka przeklenstw, ktore przyprawilyby o zawstydzenie nawet szewca!!

      2. Zebrajacy mlodzieniec (bo tez glodny) - poprosilem go o to by poszedl za mna. Zapytalem co chcialby zjesc. Odpowiedzial, ze jest wszystkozerny, wiec dostal taki sam zestaw jak ja - duzy jogurt z owocami i swieza bulke (ktore zjadl sadowiac sie na lawce).

      Dzieki Szacownej Kirze wiem ciutke wiecej na temat niedoli dzieci, ktorymi manipuluja zwyczajnych ludzi dobrego serca... . I to jest bardzo smutne :(

      Usuń
    2. Falco - w moim przypadku zamiast głodnego młodzieńca był starszy mężczyzna z psem. Stracił mieszkanie i został ze zwierzakiem bez dachu nad głową. Prosił tylko o puszkę dla psa. Razem z bratem zabraliśmy go na obiad, psa również nie pominęliśmy. Ta para siedziała często na Szerokiej w Toruniu. Nigdy nie żałowałam im swoich drobnych, moje rodzeństwo również. Natomiast we Włocławku na dworcu żebrało dwóch braci. Gdy chcieli drobnych to kupowałam im po słodkiej bułce i coś do picia. Widywałam ich przez prawie dwa lata, dwa razy w miesiącu. Kiedyś młodszy chłopak podszedł do mnie sam (7 lat) i poprosił, żebym dzisiaj mu nie kupowała jedzenia tylko dała chociaż złotówkę, bo jak wróci do domu bez żadnych pieniędzy, to tata go zbije. Pokazał mi ręce, powyżej łokci, same siniaki :( Dałam jedzenie i drobne, zawiadomiłam straż miejską. Chłopiec uciekł. Nigdy więcej tych dzieciaków nie widziałam. Ech, porąbany jest ten świat :(
      Nie raz zostałam wyzwana przez żebraczki za propozycje kupienia im jedzenia. W czasach, gdy studiowałam w Toruniu, było ich mnóstwo. Ewidentne naciągaczki.

      Usuń
    3. Bardziej szanuję tirówki niż takie szmaty.

      Usuń
  3. Witaj Kira.
    Twoja "znajoma blogerka" zapomniała ci wkleić najważniejsze:

    "P.S. Jeśli skopiujesz ten artykuł na swoją tablicę lub choćby klikniesz “udostępnij”, Twoi przyjaciele również go przeczytają. A kiedy kolejny raz zdecydujesz się otworzyć swój portfel aby wrzucić żebrakowi monetę, przypomnij sobie, że ta dobroczynność może kosztować kolejne dziecko życie".
    Jeżeli nie przekażesz tego dalej,to będziesz miała taką sraczkę,że przez trzy dni z kibla nie wyjdziesz.
    To oczywiście moje,ale pasuje do tego debilnego "łańcuszka".

    Wpisz wujciowi np.hasło;
    "Dlaczego żebracy trzymają śpiące dziecko? Czy kiedykolwiek się zastanawiałeś".
    Sama się zdziwisz.
    Ps.
    Żebrakowi daję "grosik". On przynajmniej na taki datek zasługuje,w przeciwieństwie do tysięcy pasożytów,których pod przymusem utrzymuję ze swoich podatków.Żebrak przynajmniej podziękuje,a jeżeli nie dasz,komornika do domu ci nie przyśle.
    Żebrak także spełnia bardzo pożyteczną rolę społeczną.Możesz swojemu dziecku powiedzieć np.:
    Patrz synuś,córcia,jak będziesz olewać szkołę,to może będziesz tak "zarabiać" na życie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka przesłała mi pełny tekst, to ja zdecydowałam się nie wklejać końcówki. Uznałam, że nie należy nikogo w ten sposób pouczać.

      Dlaczego uważasz, że jest to rodzaj "debilnego łańcuszka"? Ja w to wierzę. Im więcej będzie się o takich sprawach mówiło, tym prędzej coś się z nimi ZROBI. Niestety, bez interwencji odpowiednich służb raczej się nie obędzie.

      Ostatnie zdania z Twojego komentarza wskazują na to, że ciągle wierzysz w moc wykształcenia. Źle robisz. ;)

      Usuń
  4. mędrek - nigdy nie bawiłam się w żaden łańcuszek, ale przekazywanie tego typu informacji jest bardzo zasadne. Niestety, ale zdarzyło mi się zostać wyzwaną prze taką "potrzebującą", gdy ofiarowałam jej i dziecku(dworzec PKP Gdynia, tam taka pani przesiadywała parę lat, a dziecko, o dziwo, nie rosło, zupełnie jakby stanęło w miejscu z rozwojem fizycznym, później okazało się, że dzieci były różne :) ciepły posiłek. Zdarzyło mi się dać parę złotych żebrakom, zawsze czułam, że dałam się wykiwać :)
    Taki lewus proszący o dwa złote to wielka niewiadoma, taki sam darmozjad jak Ci, których - siłą zmuszony - podobno dokarmiasz. Nic o nim nie wiesz.
    Dzisiaj dzieciaki nie są głupie, rozumieją, że żebranie to dla niektórych ludzi sposób na życie. Edukacja empiryczna? Może dałaby jakieś rezultaty, jeżeli byś swojego dzieciaka wyrzucił z domu i kazał żebrać. Pamiętam jak byłam dzieckiem - marchewką można było coś ze mną załatwić, kijem - nigdy. Dziecko do nauki można zachęcić inaczej - samemu dawać przykład. Prostsze, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie naprawdę biedni i potrzebujący środków do życia nie żebrzą, bo się wstydzą. Wrodzona/nabyta godność nie pozwala im wyciągać rąk po pieniądze do zupełnie obcych osób, jeśli sytuacja ich już naprawdę zmusza, wolą szukać pomocy anonimowo, w rozmaitych instytucjach. Żebractwo jest od zawsze grą na emocjach, próbą psychicznego wymuszania przybrania określonej postawy i tajemnicą poliszynela pozostaje, że wielu żebraków to wykorzystuje.
    W polskich warunkach żebractwem zajmują się zwykle amatorzy mamrota, którym nie wystarczyło do pierwszego łyku...Ci często bywają uczciwi, mówiąc po co im pieniądze. Nie chcę nikogo kategoryzować, ale osobnicy cynicznie wykorzystujący dzieci do pozyskiwania środków finansowych budzą o wiele większą odrazę...
    Antydogmatyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Wolę szczerego pijaczka niż cyniczne bydło "usypiające" dzieci narkotykami.

      Usuń
  6. "Przeczytałem ten artykuł kilka miesięcy temu. Nie wiem, kto jest jego autorem. Proszę, przeczytaj go..."

    @Marzena.
    Dopiero dzisiaj tu zajrzałam,ale odpiszę.
    Przekazywanie łańcuszka jest "zasadne",chociaż nikt nie na jego autora.Logika zaiste powalająca.
    Jeżeli miałaś poczucie,ze zostałaś"wykiwana",to po co dawałaś?Masochistka?
    "Taki lewus proszący o dwa złote to wielka niewiadoma, taki sam darmozjad jak Ci, których - siłą zmuszony - podobno dokarmiasz. Nic o nim nie wiesz."
    Po co mi jakaś"wiedza"chcę to daje.Nie chcę,nie daję.Co tu kombinować?
    Jeżeli nie płacisz podatków,to nie zrozumiesz o czym pisałem.

    @Antydogmatyk.
    "Ludzie naprawdę biedni..... itd"
    Tradycyjnie wiesz wszystko.Także dlaczego niektórzy ludzie żebrzą.
    Z pewnością wiesz także,jakie to tajemnicze "instytucje"pomagają ludziom "naprawdę biednym"i jak te "instytucje"tych "wstydliwych i naprawdę biednych"ludzi wynajdują.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korekta.
      nikt nie zna jego autora.

      Usuń
    2. A co Ci da znajomość autora? Zaufałbyś mu wówczas bezgranicznie?

      Usuń
    3. @mędrek
      Nie wiem wszystkiego, chociaż doceniam Twój podziw dla mojej skromnej osoby. Natomiast posiadam jakiś zmysł obserwacji - wśród polskich żebraków dominują alkoholicy. Nie przeczę, że często biedni alkoholicy.
      Instytucje z reguły nikogo nie wynajdują, zwykle ludzie sami się do nich zgłaszają. W największym stopniu pomagają instytucje państwowe, potem Caritas, PAH, itd.
      Anty

      Usuń
  7. Apel: NIE MYLCIE RUMUNÓW Z ROMAMI!!! To dwie RÓŻNE nacje!
    Mój współpracownik jest Rumunem - to najbardziej przyzwoity i uczciwy człowiek, którego w ciągu całego życia poznałam!
    Opowiadał, że przez to mylenie narodowości miał w życiu mnóstwo problemów, łączne z byciem ostrzelanym we Włoszech (Włosi żywią głęboką nienawiść do Romów, bo ponoć nieźle im swego czasu w kraju nabruździli), gdzie przyjechał do uczciwej, legalnej pracy. Jego wujek został ranny, jego ojcu i jemu udało się ujść bez szwanku. A wszystko przez ludzką ignorancję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci Włosi musieli być mocno popieprzeni. Ja też nie lubię Romów (Cyganów), ale to nie znaczy, że ostrzelałabym niewinnego człowieka. No chyba, że byłabym zaślepiona wściekłością.

      Usuń
    2. Metoda godna najwyższego potępienia, ale to jest po prostu desperacja. Wiesz: "rząd zawiódł, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce". W takich momentach w wielu ludziach budzi się najbardziej prymitywna chęć "pozbycia się wroga" ze swojego terytorium. Wszelkimi dostępnymi środkami.

      Usuń
    3. Witaj Kira.
      Gdybym znał autora tego tekstu,to bym wiedział,kto to napisał.Proste?
      Co to znaczy "zaufał bezgranicznie"?Bo ja mam wrażenie,że ty i twoja "blogowa koleżanka" anonimowi z zaufaliście bezgranicznie.

      Pozwolę sobie jeszcze ten wątek pociągnąć,bo o gustach,także filmowych,nie dyskutuję.

      Dorota ma racje.Rumuni są w Polsce często myleni z Cyganami.Jest to także efekt nowomowy,kiedy Cyganów poprawność polityczna każe nazywać Romami.
      Tak do Rumunów,jak i Cyganów nic nie mam.Nawiasem mówiąc mam dobrego przyjaciela Cygana.
      Obie nacje maja własną kulturę i wynikające z niej zasady postępowania.Jeżeli tego nie rozumiesz,to nie staraj się interpretować ich zachowania na swój sposób myślenia.Ty jesteś Polka,a często ciebie nie rozumiem.Ale nie próbuję naginać z interpretacją,co Kira napisała,gdy coś napisała.Ewentualnie dopytuję.

      "Ci Włosi musieli być mocno popieprzeni"

      W Polsce także zdążają się także nieracjonalne ataki na Cyganów.
      Co do tego łańcuszka.Jest nie tylko debilny,ale niebezpieczny.Namawia się ludzi do nieudzielania pomocy potrzebującym.A bardzo często takie przysłowiowe "dwa zety" ciebie nie zrujnują,a mogą głodnemu dziecku dużo pomóc.
      Pieprzenie o tym,ze żebranie jest czymś niegodnym nie skomentuję.Owsiak swoje osiągnął,zdobywając monopol na "żebranie".
      Pozdrawiam.

      Usuń
    4. @ Mędrek

      Nie mam nic przeciwko kulturze Cyganów, byleby nie czynili niczego złego. A złem jest zaczepianie ludzi i napraszanie się z wróżeniem, żeby ich potem okraść (miałam takie doświadczenia; i nie tylko ja). Tutaj moja tolerancja się kończy.

      Pomagać należy, ale mądrze. Chociaż Ty, rzecz jasna, możesz pomagać każdemu i byle jak. Ale nie obrażaj innych dlatego, że napisali prawdę. Rzucając kasę żebraczce z pijanym dzieckiem nie jesteś - w moim mniemaniu - szczególnie szlachetny. Oczywiście moje mniemanie nie musi Cię obchodzić.

      Dla mnie z kolei debilizmem są ataki na WOŚP. I to też nie musi Cię obchodzić.

      Usuń
    5. Pełna zgoda.Niewiele mnie to obchodzi.
      Generalnie atakują debile.Normalni ludzie ze sobą dyskutują.
      Pozdrawiam.
      Ps.
      Tu także masz rację.Nie czuje się "szczególnie szlachetny".

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...