27.11.2013

Nie ma czasu na myślenie


Przyznaję: bywam nieuważna, roztrzepana i bezmyślna. Wstydzę się tego i na ogół bez szemrania przyjmuję słowa krytyki. Oczywiście tylko tej zasłużonej. ;)

Okazuje się jednak, iż dalece posunięta niefrasobliwość nie jest wyłącznie moją przywarą. Oto dwa przykłady ujmująco beztroskiego podejścia do życia połączonego z godną podziwu pewnością siebie:

Sytuacja nr 1: Rodzice kupili niedawno mieszkanie w świeżo wybudowanym bloku. Właśnie wykańczamy łazienkę. Pracownik Leroy Merlin przywozi zamówioną glazurę i całe 900 (słownie: dziewięćset) kilogramów ładuje do windy, która ma udźwig 630 kg. Najwidoczniej uznał, że jeden kurs jest lepszy niż kilka. Nieważne, że lokal znajduje się na parterze, a płytki mogłyby spokojnie poczekać na swoją kolej. Marek (Luby) przybywa na miejsce w momencie, gdy kabina jest już pełna i... ani drgnie; wypełnia ją za to popiskiwanie alarmu, a na wyświetlaczu widnieje informacja o przeciążeniu. Czym prędzej każe „pomysłowemu” człeczynie opróżnić windę. Tamtemu się widocznie spieszy, bo zamiast wynosić paczki po kolei, prosi Lubego, by pomógł mu podnieść całą paletę naraz. Wszak to tylko jakieś 450 kg na łebka...

Sytuacja nr 2: Jakiś czas później podziwiamy oklejoną kaflami łazienkę. Mnie się podoba, lecz bardziej spostrzegawczy Marek zauważa kilka małych „niedoróbek”, które należałoby poprawić. Raportuje o tym do matki, ta z kolei strofuje glazurnika. Fachowiec pokornie przyjmuje reprymendę, ale jednocześnie mówi Lubemu, że skoro ten „nie pracuje” (no tak, praca na czarno się nie liczy :)), to powinien przyjeżdżać każdego ranka i nadzorować postępy w układaniu płytek. Bo on sam „szybko leci z robotą i nie przejmuje się drobiazgami”.

I weź tu się z takimi użeraj, człowieku...

17 komentarzy:

  1. Och,takie to "drobiazgi"...Informatyk opłacany,rzecz jasna,przesyła informację do platnika,sprawdza,czy przeszła po dziewięciu dniach od terminu,co powoduje,że już jest i po terminie ew.interwencji.Efekt ? kilka tysięcy w plecy dla pracodawcy,bagatelka...Ale i tak szczytem bezmózgowia jest dla mnie wezwanie pogotowia do NIEPRZYTOMNEGO po upadku z drabiny męża pod hasłem "bóle głowy po upadku".Na pytanie dlaczego (bo wizyta poczekała w kolejce po bardziej dramatycznych ) ,skoro od samego początku był nieprzytomny,pani nie umiała odpowiedzieć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafiła się wysłowić?

      Usuń
    2. @An-Ka...
      heyo... coś dawno Cię tu nie było... stęskniłem się :D... rozumiem, że "jedziemy dalej w te okręty"? :D...
      pozdrawiać :D...

      Usuń
    3. :))) A nie było mnie ,bo mam nowa zabaweczkę :)).Kupiłam sobie Kindla,oswajam go :).Przyznam,że wbrew moim obiekcjom czyta się na nim świetnie

      Usuń
    4. Kiro-może nie lubiła męża ? :(

      Usuń
    5. Brrrr. Straszne... :(


      (Gratuluję udanego zakupu. Można na nim słuchać audiobooków czy służy raczej tylko do czytania?)

      Usuń
    6. Tylko do czytania,zresztą ja akurat wolę czytać.Ma za to (i to główny powód)podświetlenie w ekranie0wiadomo,na wakacjach z tymi lampkami bywa różnie,ja zresztą uwielbiam czytać na tarasie ,wieczorem.Absolutnie przyjazny dla oczu,co dla mnie ma kolosalne znaczenie,jestem bowiem po operacji obu.

      Usuń
  2. exactly... dokładnie tak... centralnie oldskul:
    "panie, odejdź pan, nie przeszkadzaj pan, bo ja tu robić potrzebuję... tu nie ma czasu na pierdoły... krzywo?... co krzywo?... gdzie krzywo?... jakie kurwa krzywo?... strzelać z tego /nikt/ nie będzie"...
    pozdrawiać jzns i zdrowie na budowie :D...

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Kira.
    Dzięki za ostrzeżenie.Będę ostrożny przy zakupach w sklepach
    Leroy Merlin.
    Pudziana tam do transportu zatrudniają czy cuś,że 450 kg.to dla niego pryszcz?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudzian już nie nosi, tylko przewraca /albo ktoś jego/...

      Usuń
    2. Drogi Mędrku, nie rób sobie jaj. Idiota załadował z pewnością - nie wiem tego, gdyż całą historię opowiadał mi Marek, ale jest to jedyne logiczne wytłumaczenie - paczki z glazurą PO KOLEI, jedna po drugiej, a nie naraz. Parę razy dopytywałam się Marka, czy aby na pewno waga załadunku wyniosła prawie tonę - bo to mi się wydaje absolutnie niewiarygodne. Luby jednak przysięga, że tak właśnie było. Paczki + wózek transportowy, na który zostały położone = ok. 900 kg.

      Usuń
  4. Z tymi kafelkami w windzie to było genialne. Co tam 300 kilo w te czy we wte, taki szczególik techniczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeżywam teraz rozterki, czy nie powinniśmy powiadomić o całym wydarzeniu administracji osiedla. Mógł bowiem zostać uszkodzony mechanizm dźwigowy. Ale może przesadzam...?

      Usuń
    2. Mysle,że nie przesadzasz.a co do bezmyślności-w wakacje,w czasie wymiany rur w pionach,panowie robotnicy spuszczali wode w piwnicy bezpośrednio na podloge (mimo,ze jeden z lokatorów przyniósł im wanienkę).Trafu chcieć,że ta woda leciała prosto do mojej piwnicy.Trafu chcieć,że jestem ubezpieczona i to dość wysoko .Nie jestem pieniaczką ,macham ręką na drobne historie ,wielkich strat nie poniosłam,bo w końcowym efekcie prawie wszystko dalo się wysuszyć i uratować,ale uważałam,ze należy dać nauczkę zanim zniszcza komus innemu coś ,co naprawdę zaboli....Podałam więc ubezpieczycielowi nazwę firmy zatrudniającej tych geniuszy.odszkodowanie naprawdę mnie przyjemnie nad wyraz zaskoczylo:)).

      Usuń
  5. W budowlance jest czesto taka presja czasu (choc raczej w budownictwie przemyslowym), jak w starym zarcie: Kierownik budowy obserwujac prace na budowie widzi jak jeden z pracownikow wychodzi z pusta taczka z budynku (w budowie ;) idzie w kierunku skladu materialow, po czym wraca do budynku z puta taczka. Po chwili podchodzi do niego i sie pyta, co to wszytko ma znaczyc. Pracownik odpowiada: Panie kierowniku jest taki zapierdziel, ze nie ma czasu, zeby taczke zaladowac!!

    W budowlance (podobnie jak w innych dziedzinach zycia) sa pewne mody - ostatnio modne (przynajmniej w Belgii) jest wykonywanie prac remontowych w budownictwie cywilnym (w tym na tzw. fuchach) w opraciu o stala cene. Wielu specjalistow (i nie-specjalistow tez!) konkurujac ze soba na rynku dochodzi do absurdalnych sytuacji finansowych (np. pracy po kosztach a czasami ponizej). I po zaakceptowaniu ich oferty przez klienta maja problem - jak zrobic, zeby nie stracic (bo o zarobku w takiej sytuacji czesto mowic). I sie zaczyna: kupowanie materialow przecenionych (bo np.: sa juz po terminie zdolnosci do uzycia) oraz narzucanie nadmiernego tempa pracy oraz nierespektowanie czasu "odpoczynku" (schniecia, twardnienia, czy innych takich) danego materialu... . Tak wlasnie wyglada recepta na budowlana oraz (dosc czesto!!) zyciowa katastrofe.

    Przyklady podane przez Szacowna Kire swiadcza w przypadku pierwszym o glupocie (niejako w "czystej postaci") a w przypadku drugim o nierzetelnosci i bezczelnosci "specyjalisty"... !! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, nie należy nikogo osądzać po jednej czy dwóch niefajnych zagrywkach. "Nasz" budowlaniec nie jest taki najgorszy. Ot, chlapnęło mu się... ;)

      Usuń
    2. Naleze do tzw; "braci budowlanej" (choc dzis zapewne tak juz nikt z budowlancow o sobie nie mysli - albo przynajmniej niewielu ;) i widzialem rozne rzeczy (w tym takie, ktorych nie chcialbym po raz drugi w zyciu ogladac!) .

      Moja recepta na innych - nie oceniac (szczegolnie tego jak sobie ktos zycie uklada) na glos postepowania innych. Jedyne kryterium, ktore stosuje do oceny (uwazam, ze ocenianie innych jest jednym z elementow naszego systemu przetrwania), to jest stopien "szkodliwosci".

      Szto eta za zwier ten "stopien szkodliwosci"...?!? Po prostu na ile kto moze zaszkodzic mi (albo moim bliskim). Moze to troche dziwne kryterium (wielu ludzi stosuje kryterium uzytecznosci!) ale niestety stare powiedzenie Polakow na Emigracji: "Jesli jakis Polak Ci nie zaszkodzil, to juz Ci pomogl!", niesie w sobie wielka madrosc.

      @Kira: ""Nasz" budowlaniec nie jest taki najgorszy. (...)" Masz racje nie jest najgorszy ale nie jest nawet dobry!!! Bo porzadnego mistrza w swoim fachu poznasz po tym, ze zrobi dana prace zgodnie ze sztuka jej wykonania (dotyczy to rowniez kwestii estetyki oraz kulury osobistej). Dawniej juz czeladnik, to byl ktos, kto w swym fachu osiagnal pewien poziom samodzielnosci (a w wielu przypadkach nawet pewien poziom mistrzostwa), ktory wymagal jedynie finalnej aprobaty mistrza... .

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...