28.11.2013

"Wsi spokojna, wsi wesoła!"


Przedstawiam wyniki kolejnej ankiety. Oto liczba głosów, które padły w odpowiedzi na pytanie: „Gdybyś mógł swobodnie decydować o swoim miejscu zamieszkania, to którą z poniższych opcji byś wybrał?”:

Mieszkanie w wielkim mieście – 1 głos

Dom w wielkim mieście – 6 głosów

Mieszkanie w małym mieście – 2 głosy

Dom w małym mieście – 4 głosy

Dom na wsi, przy czym wieś byłaby położona blisko miasta – 10 głosów

Dom na wsi, przy czym wieś byłaby sporo oddalona od miasta – 3 głosy

Dom na odludziu – 12 głosów


Jak widać, zdecydowanie przeważa dom i natura. Z kolei nie ma specjalnej różnicy pomiędzy większym a mniejszym miastem – obydwa warianty zyskały podobną liczbę zwolenników. Zdziwiła mnie mała ilość głosów dla wsi oddalonej od miasta, podczas gdy dwie okalające ją opcje (wieś położona blisko miasta oraz dom na odludziu) okazałyby się być najbardziej popularne. Widocznie wahacie się pomiędzy utrzymaniem kontaktu z cywilizacją a pragnieniem całkowitego jej porzucenia. ;)

Oczywiście nie biorę udziału w swoich ankietach, swój wybór prezentując dopiero w ich podsumowaniach. Na dzień dzisiejszy najlepszym miejscem do życia wydaje mi się „wieś położona blisko miasta”. Hołubię w głowie szaloną fantazję o niewielkim domku na duuuużej działce, pracy przez Internet i/lub w gospodarstwie (hodowla roślin), gromadzie przygarniętych zwierzaków i... świętym spokoju. (Jeszcze bardziej szalonym marzeniem jest stworzenie wspierającej się społeczności wyznającej określone zasady moralne, która byłaby alternatywą dla rodziny, ale tak odrealnionej wizji chyba nigdy nie uda mi się zrealizować. ;))

Mój zapał do neowieśniaczego stylu życia nie znajduje zrozumienia u rodziców. Czasami kpią ze mnie (acz dobrotliwie), a czasami tłumaczą jak dziecku, jak straszliwie nieodpowiedzialną decyzję bym podjęła, przeprowadzając się na wieś. Bo wszędzie daleko. Bo niebezpiecznie. Bo w zimie jest bardzo ciężko. Bo nie dam sobie rady. Ten ostatni argument padał z ich ust przez całe moje życie, torpedując wszelkie moje przejawy samodzielności. Zawsze wiedzieli lepiej, co powinnam robić, jaki kurs obrać, w czym się realizować. Przyznaję, często mieli rację, niemniej wolałabym popełniać błędy niż nie robić niczego. W trosce o swoje zdrowie psychiczne nauczyłam się puszczać część ich dobrych rad mimo ucha, zwłaszcza, jeśli dotyczą kwestii niezmiernie dla mnie istotnych. A myśl o życiu na łonie natury towarzyszy mi niczym wierny pies od ładnych paru lat.

Rodzice chyba czują, że nie wybiją mi tego pomysłu z głowy, gdyż zdarza im się napomknąć, że jeśli już mam uciekać z miasta, to tylko do Trzcińca. Ponad 20 lat temu nabyli tam ładny kawałek gruntu, którym przecież – jak to tłumaczą – ktoś będzie się musiał kiedyś zaopiekować. Tym „ktosiem” zaś może być tylko mój brat lub ja, a najlepiej – oboje.

Ich propozycja wydaje mi się rozsądna. Co prawda wolelibyśmy z Markiem zamieszkać na nieco ładniej ukształtowanym terenie, pokrytym gęstym borem oraz poprzecinanym wstęgami czystych jak łza strumieni, lecz perspektywa nabycia własnej ziemi jest dla nas równie odległa, jak wyjazd do Ameryki. Tak więc marzenie o domku w Bieszczadach, który to region Luby wspomina z niezwykłym rozrzewnieniem, zostaje z przyczyn czysto ekonomicznych włożone do przegródki z napisem „Total fiction”.

Zostaje poczciwy, płaski, suchy Trzciniec...




Czy ktoś z Was ma doświadczenie w przenoszeniu się z miasta na wieś? Jeśli tak, to zachęcam do podzielenia się swoimi przeżyciami. :)

19 komentarzy:

  1. Zamieszczone zdjęcia zdają się potwierdzać, że wybór Trzcińca w zasadzie spełnia warunek miejsca zamieszkania na odludziu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzciniec to rodzaj wsi "sporo oddalonej od miasta". Bo dla mnie 35 km od Lublina to jednak kawałek. A małe miasteczka typu Chodel czy Bełżyce się nie liczą. ;)

      Usuń
  2. Przenioslam sie z nieduzego miasta do niemalej wsi. Tzn. tutaj jest to traktowane jak wiejskie zycie. Moja znajoma Chinka uwaza, ze mieszkam w miejscu na koncu swiata. Nie jest usatysfakcjonowana z miejscowosci, do ktorej ona sie przeniosla. 200.000 mieszkancow- pikus. Ona pochodzi z metropolii gdzei mieszka 16 milionow ludzi.- tyle co Holandia, w ktorej studiowala.

    I powiem tak, ze po przeprowadzce przezywalam liczne frustracje. A myslalam, ze tak sielsko bedzie. Chata i ziemia wokol to nie sielskosc, to robota.Kazdy sobie mysli jakos tak naiwnie, ze we wsi zamieszka. Poranna kawa na tarasiku.. nikogo wokol tylko cykady nad cykadami...na hamaku sie pobuja i samo wokol sie zrobi. A jak jeszcze czlowieku pracujesz i czas biegnie i wydawalo ci sie, ze dokladnie wczoraj ta czesc ogrodka wypieliles- okazuje sie, ze czass tak zlecial, ze to bylo dwa tygodnie temu i robota od nowa sie szykuje...to czasami ma sie DOSYC!
    Ja bym tez chciala kawalek ziemii ( nawet taka mam) . Dom przy ktorym nie musisz sie nachodzic. Sam sie reperuje ( na te reperacje trzeba oczywiscie zarobic- a czasami jak pociagna z kieszeni to...czasia dymi). Wlasna chata- jeszeli zalezy czlowiekowi na jako takim wygladze obejscia to robota nie do przerobienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że własny dom to odpowiedzialność i koszty. Myślimy z Lubym o domku z bala - tani i starcza na lata...

      Lubię rośliny, ale już zajmowanie się nimi... Hmm, niespecjalnie mi to wychodzi. ;)

      Usuń
    2. My tez o takim w Polsce myslimy. tylko to trzeba malowac co jakies 3- 5 lat, ta cala chalupine. I dobra firme budowlana znalezc. Teraz ogolnie taki trend nastal , wies- sielskosc...te laski co to blogi maja i gosci, löetnikow przyjmuja- te blogi sa bardziej relkama miejsca, siebie samych. - one pisza, ze roboty full maja.
      Kiedys bylo parcie na wielkie miasta. za czasow moich rodzicow ludzie te wsi nawiewali, teraz jest nowy trend i stadko ludzie pcha sie w to:)

      Usuń
  3. Zabawne, jak to punkt widzenia zależy od punktu (i kraju) siedzenia. Pochodzę ze 100-tysięcznej miejscowości i zawsze myslałem, że po zmęczeniu "dużym" wyprowadzę się gdzieś na wieś, gdzie spokój i natura. Okazało się jednak, że są miasta i miasta i teraz nie wyobrażam sobie życia w zbyt dużej odległości od większej alglomeracji. Na przykład Berlin czy Montreal - są bardzo przyjemnymi miejscami, gdzie w ogóle nie czuje się wielkości. Podobnie z Londynem, tyle że tam nieporównywalnie drożej. Ale np. w takim Nowym Jorku czy Tokio to już bym nie dał rady - za tłumnie.

    Z kolei mam kolegę, który ma obsesje na punkcie działki w Ekwadorze. Jeździ tam 2 razy do roku i "wybiera". Koszt sporego kawałka ziemi z domem i ew. plantacja ananasów/bananów czy innych małp na skraju dżungli to ok. 30 tys. dolarów, więc nie tragedia, a jeśli ma się możliwość pracy zdalnej, to nawet pomoc przy obrabianiu farmy można tanio zatrudnić.

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałeś nigdy ochoty na własny kawałek ziemi? Ja marzę o dużym stadku zwierzaków, stąd takie fantazje. ;)

      Usuń
    2. To stadko zwierzyny trzeba "oporzadzic". Nie tylko glaskac, przytulac, grzac sie ich obecnoscia, ale i niezle nazaginac. wczoraj zesmy krolikom posesje sprzatali. Dwa male stworzonka- sprzatane raz na tydzien- ok zima nadchodzi wiec wiecej podsciolki i slomy im sie pcha. Taczka "gowna" wyjechala. Zawsze w atuobusach wyczuwalam ludzi mieszkajacych na wsi i zajmjujacych sie rola. I nie tam, ze brudni, albo nieumyci byli- wlasnie, ze nie. moglo byc wsio oki, ale ten zapach zwierzyny, slomy..... Chyba nawyklam od zapachu babci, ktora miala gospodare - nasiaklam jej "atmosfera". Ja mysle, ze taka ziemia, przy ktorej trzeba chodzic to dla ludzi na wczesnej emeryturze. takich jeszce nie za starych, zwinnych, zdrowych i majacych zabezpeiczenie finansowe jakby co i czas, aby przy zwierzynie, dobytku pochodzic.

      Europejskó-zachodnia zabudowa wielkich miast to nie wiezowce. W srodku miasta. znajduje sie fajne domki z paroma metrami kwadratowymi zieleni i to daje poczucie ciagnacych sie ogrodkow ....idzie to zniesc. natomiast te inne aglomeracje to wiezowce pod niebo. Tokio bo mala wysepka i nie idzie ludzi rozciagnac na dluzej przestrzeni- trzeba ich skupic.

      Usuń
    3. @Kira
      Miałem. Jak byłem młody i głupi :P Dziś bardzo blisko mi do Ani - jak ktoś chce mieć chatę na wsi to albo się musi przy niej natyrać, albo mieć za co zatrudnić pomoc. O ile w takiej Ameryce Południowej to nie jest wielki wydatek, to w Europie już tak.
      I Ania ma rację również co do miast. W Polsce byłem przezwyczajony, że jak miasto to wielka płyta, wieżowce w centrum, zero natury, zero oddechu. Tymczasem w Berlinie można mieszkać w mieście, ale blisko jeziora i mieć do pracy 30-40 minut metrem. Nawet na Manhattanie mają ogromny park w samym środku, gdzie można ochłonąć od tłumów. Dlatego pisałem o perspektywie siedzenia.

      Pozdrawiam, yrk

      Usuń
    4. Jestem za leniwa na wieś.Tzn -bardzo chętnie,ale z służbą,ktora za mnie robiłaby wszystko,co konieczne(a jest tego dużo) by utrzymać dom,obejscie w jakim takim porządku.I jeszcze,żeby była ta służba na uczciwa,dyspozycyjna i oczywiście -na dochodne.Nieeee....

      Usuń
    5. @ Ania

      Podobno domek z bala trzeba co parę lat konserwować. I tylko tyle. Ciekawa jestem opinii mieszkańców takiego przybytku.

      Chcesz powiedzieć, że wy teraz co tydzień wywozicie taczkę zużytej słomy? Wow! Chyba te wasze króle jedzą na potęgę. :)


      @ Kamil Politowicz

      No, w Lublinie to nawet pola uprawne jeszcze są. Niby na obrzeżach miasta, ale od tych obrzeży można spokojnie dojechać autobusem do centrum w - nooo, powiedzmy - 20 minut (poza godzinami szczytu).

      A z tego "mojego" Trzcińca - pół godziny jazdy samochodem do granic Lublina.

      Kręci mnie myśl o ziemi głównie ze względu na zwierzęta. Z pewnością zawsze będę mieć - o ile tylko zgodzi się Luby - co najmniej dwa psy. A one potrzebują przestrzeni. Myślałam o jakichś kopytnych, ale chyba coś mi upadło na głowę, bo przecież ja się na dojeniu czy pielęgnowaniu krów kompletnie nie znam; a kozy i owce są niewiele mniej kłopotliwe.


      @ AnodaKatoda

      Służba na wsi? Tylko dla bogaczy... ;)

      Usuń
    6. Kiro-toteż właśnie,aczkolwiek jedna moja koleżanka.....:)).Ale to nie jest domek:).Zwierzęta ? moja babcia raz zaserwowała sobie kury ,by uniezależnić się z jajkami od okolicznego włościaństwa.To były jedyne tresowane kury w mim życiu-na widok dziadka (który dostawał szału ,gdy ktoraś defekowała na pielęgnowany przez niego piaseczek,a nie daj Bóg wlazła na któryś z równie pielęgnowanych trawników) wiały z prędkością światła na wysokości lotu co najmniej jaskółki...Przetrwał ten eksperyment zalediwe jedno lato...

      Usuń
  4. a las gdzie tam jest?... bo ja chcę las... to mój ulubiony typ pleneru...
    pozdrawiać :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lasy są. Duuuużo lasów. :) Głównie iglastych, gdyż takowe nie wymagają - jak mi się zdaje - ani dobrej gleby, ani specjalnej wilgoci. Będąc nastolatką wędrowałam po nich godzinami i nieraz zgubiłam drogę. ;)

      Pozdrawiam bratnią duszę "lasoluba". :)

      Usuń
  5. W dzisiejszych czasach lepiej jest mieszkać w wielkim mieście . Do wszystkiego jest dostęp a utrzymanie jest tańsze. Jeżeli już mieszkać na wsi to lepiej jest zbudować sobie maleńki domek łatwiej go utrzymać . Mieszkanie na wsi jest droższe . Najlepiej jest mieć mieszkanie w wielkim mieści i mały domek na wakacje na wsi . To byłoby najlepsze wyjście .

    pkanalio las jest cudowny ale najwspanialszy jest domek nad morzem tylko nie polskim żeby była jasność . ;-)

    Pozdrawiam Kiro .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Julianne...
      ale nie nad Śródziemnym /kiepsko znoszę upały, jestem zimnolubny/... moje optimum to Bretania nad Atlantykiem /norweskie fjordy byłyby przegięciem w drugą stronę/...

      Usuń
    2. @ Julianne

      Ja właśnie kocham małe domki! :)))


      @ PKanalia

      Dobrze, że jest się komu cieszyć z nadchodzących mrozów. ;)

      Usuń
  6. Cos Ci osmiele sie polecic, jezeli marzysz o wsi sielskiej anielskiej...babka mieszka w drewnianej chacie w Bieszczadach.ma zwiezryne- psy, kozy...przyjmuje "letnikow". tworzy dom z klimatem. Pisza o niej w periodykach traktujacych o stylu, domostwach i innych takich. Podgladam jej bloga...
    http://chatamagoda.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...