07.12.2013

Apage, Satanas!


Tyle się czyta o potrzebie patrzenia dalej niż „własna chata z kraja”; o wartości zainteresowania sprawami publicznymi; o słuszności angażowania się w walkę z najrozmaitszymi problemami dręczącymi społeczeństwo. I w sumie racja, bo jak nie my, to ktoś inny urządzi ten świat po swojemu. Pytanie tylko, czy każdy nadaje się na aktywistę?

Ja – na pewno nie. Jestem z natury bierna, leniwa, niezbyt odważna i całkowicie pozbawiona zdolności przywódczych. Polityka, problemy społeczne, gospodarka, ideologia – to wszystko obchodzi mnie mniej niż konsystencja kupy mojego psa. Owszem, mam swoje poglądy, ale na poglądach się kończy. Nie, nie wszystko, co się wokół mnie dzieje, jest mi idealnie obojętne! Przeciwnie – nie podobają mi się wysokie podatki czy koszty pracy, niepokoi zdziebko permisywizm, jaki wykazują nasi zachodni sąsiedzi w stosunku do muzułmańskich fanatyków, wkurwia niemożebnie pycha kościelnych hierarchów, wyjących ze zgrozy, że ktoś ośmiela się „opluwać Kościół”, drażnią przepychanki między prawicą a lewicą, brzydzi rozrastająca się niczym hydra biurokracja, a nade wszystko – przerażają kolejne doniesienia o szalenie pochopnym odbieraniu dzieci rodzicom. Ale to są poglądy. A od poglądów do czynów droga daleka. Być może wszelki aktywizm jest po prostu wbrew mojej naturze.

Przede wszystkim jednak – gdzie miałabym szukać sojuszników? Wśród tych, którzy chcąc jakoś wyżej wymienionym problemom zaradzić, często sięgają po metody niegodne cywilizowanego człowieka? Uchowaj Boże! Wszak nie dołączę do zbydlęconych narodowców podpalających własność publiczną czy do rzygających jadem karykatur feministek, które domagają się przywilejów, parytetów i Budda wie, czego jeszcze. Te doszczętnie już skompromitowane środowiska omijam z daleka, bo i po co miałabym się narażać na atak? Wystarczy, że zaanektowały sporą część blogosfery, zakażając umysły coraz większej części społeczeństwa. (Oczywiście jak najbardziej można dyskutować z pojedynczymi osobnikami, o ile ci wykazują się jaką taką kulturą.) Poza tym zarówno fanatyczni prawacy, jak i fanatyczni lewacy wyznają chory pogląd, iż jednostka powinna dopasować swoje osobiste cele i dążenia do potrzeb ogółu. Co oznacza de facto wyrzeczenie się własnych zasad, gustu, pragnień...

Cóż może zatem zrobić człowiek, który na wojnę polsko-polską patrzy nie tylko z niepokojem, ale wręcz – z głębokim niesmakiem? I który najchętniej kopnąłby w dupę zarówno „prawdziwych Polaków”, jak i bezkrytycznych „euroentuzjastów”, gdyż jedni i drudzy wydają mu się bandą tępych gówniarzy? Apelowanie do rodaków o czysty zdrowy rozsądek – czyli zarówno o poszanowanie strony przeciwnej (zero obelg, przemocy, gnojenia drugiego człowieka), jak i o definitywne odpieprzenie się od tych z obywateli, którzy nie chcą zajmować żadnego stanowiska – oznaczałoby szarpanie sobie nerwów po próżnicy. Zresztą, kim ja jestem, by pouczać bliźniego swego? Nikim!

Ale z kolei dla mnie takim „nikim” jest każdy z wrzeszczących i lezących na barykady fanatyków, nie wahających się pouczać, ganić, nawracać, tych zaś, co nie chcą się do nich przyłączyć – lżyć najgorszymi słowy. Bo kto nie z nami, ten przeciwko nam. Ten dureń, hedonista, tępy materialista. I przede wszystkim – najgorsza z możliwych inwektyw – leming! Gdyż tylko lemingi „nie chcą podejmować naprawdę ważnych narodowych spraw, są bezmyślnymi konsumentami, zajętymi tylko pracą, karierą, rozrywkami, może dziećmi. Chcą stabilizacji złego stanu spraw, chociaż sytuacja wymaga rewolucji.” 

Tyle, że lemingi to urocze zwierzątka, których rzekomo autodestrukcyjne skłonności okazały się być kłamliwą propagandą Disney’a. A już na pewno wywołują we mnie znacznie cieplejsze uczucia niż wulgarne oszołomy z prawa i lewa, wyjące o konieczności dokonania krwawego przewrotu, słusznym ograniczeniu wolności słowa czy wieszaniu politycznych oponentów na najwyższych gałęziach drzew.




Cóż więc pozostaje? Wyniosła obojętność? Pasywne czekanie, aż rząd opodatkuje powietrze, każdą sferę życia obejmą unijne regulacje, a za dowcip o którejś ze „świętych krów” będzie można trafić do paki? Też niedobrze. Kto wie, może jedyną sensowną opcją jest proponowany przez pana Kobusa z Boskiej Woli sabotaż każdej propaństwowej inicjatywy, niezależnie od tego, z której by strony nie pochodziła?


* * *

No to ładnie. To miał być przecież blog traktujący o konkrecie! O literaturze, muzyce, filmie, zwierzętach, ciekawych ludziach, fascynujących zjawiskach, minimalizmie i moim życiu. Tymczasem znowu „zeszło mi się” na politykę. A przecież w tym bagnie powinni się taplać wyłącznie ci, którzy mogą coś zrobić. Czyli co najwyżej jeden promil społeczeństwa.

Najmocniej zatem przepraszam wszystkich moich czytelników (w liczbie kilkunastu wyrozumiałych osób, które raczą tutaj zaglądać i czytać moje rozwlekłe wynurzenia), że piszę o takich pierdołach. Jak to ja innym doradzałam? „Uporządkuj swój umysł.” Nie zajmuj się tym, na co nie masz wpływu. A sama co robię? :)

70 komentarzy:

  1. Nie mamy wpływu bezpośredniego, ale mamy wpływ pośredni. Staramy się kształtować opinię publiczną w kręgu rodziny, znajomych, czytelników.

    Osoby wchodzące do elit władzy w praktyce zmuszone są kontynuować dotychczasowy kurs. Ale mają minimalny margines swobody. Jeśli ten margines swobody będzie latami konsekwentnie wykorzystywany przez osoby o sensownych poglądach, to przyniesie to istotne i pozytywne skutki. Tak jak mały procent z oszczędności w banku po wielu latach systematycznego oszczędzania przynosi fortunę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pewien, że nie przekonujesz już przekonanych? ;)

      Jak bank upadnie lub rząd wprowadzi nowy podatek, to oszczędności może szlag trafić.

      Usuń
  2. Pogląd relatywnym jest. Jeśli porównasz koszty pracy w Polsce i np. w Indiach czy na Filipinach, wtedy w naszym kraju zdają się wysokie. Inaczej ma się sprawa jeśli zrobisz takie porównanie z państwami "starej" UE lub z USA... W rzeczywistości koszty pracy w Polsce osiągają poziom np. Argentyny. Cytowałem odpowiednie dane na innym blogu i nie chce mi się powtarzać (zwłaszcza że zostały tam szybko skasowane) - ale kto szuka, nie błądzi, np. w danych Eurostatu, czy OECD. Jeśli chodzi o podatki, zgadnij gdzie pracodawcy mają różnice ich wysokości, jeśli w konkretnym państwie całkowita suma przeznaczana na zatrudnienie pracownika może być nawet kilkadziesiąt razy niższa niż na tzw. Zachodzie. Dochodzi do tego jeszcze gigantyczna marża i oto mamy w Polsce nasze drogie "markowe" ciuchy, szyte w (co jakiś czas walących się) fabrykach w Bangladeszu.
    Metkę można nakleić wszędzie, zresztą i tak mało kto zwraca na nią uwagę.
    Antydogmatyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skurwysyństwo jest wszędzie. Ale jaka na to rada?

      Usuń
    2. Nie kupować badziewia.

      Usuń
    3. Stać Cię na to? Bo mnie nie zawsze...

      Usuń
    4. Trudno sobie wyobrazić totalny protekcjonizm z cłami importowymi (zwłaszcza w obecnym systemie), który dodatkowo rzeczywiście uderzyłby po tyłkach uboższych. A uderzyłby właśnie dlatego, że nie mają wystarczającej ilości pieniędzy na zakup lepszych towarów. Tu błędne kółko się zamyka.
      Napiszę coś niepopularnego i z gruntu socjalistycznego, co totalnie zirytuje pracodawców. Należy podnieść godzinową stawkę minimalnego wynagrodzenia i walczyć z patologią "bezpłatnego stażu", a jednocześnie otworzyć (a raczej odblokować) dostęp do wielu zawodów, żeby pobudzić popyt. Tylko kto ma to zrobić?
      Antydogmatyk

      Usuń
    5. "Tylko kto ma to zrobić?"

      Socjalista,albo komunista po nacjonalizacji wszystkich przedsiębiorstw.
      Na kułaków,badylarzy i wszelkich drobnych prywaciarzy-policja skarbowa,inspekcja pracy i sanepid - kontrola raz w tygodniu.

      Usuń
    6. A może płaca minimalna powinna zależeć od dochodów przedsiębiorstwa?

      Usuń
    7. Droga Kira,mnie także na wiele rzeczy nie stać.
      Mądrzy ludzie mawiają,ze nie sra się drożej niż zjadło.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    8. Sprecyzuj co wg.ciebie są te "dochody przedsiębiorstwa".
      Ewentualne inwestycje uwzględniasz?
      A tak na marginesie.To że socjalistę interesuje każdy portfel,tylko nie jego,to rozumiem.Taka jego natura.
      Ale co ty kombinujesz z tą "płacą minimalną"to nie chwytam.
      Jeżeli byłaby zależna od "dochodów przedsiębiorstwa',czyli różna w różnych przedsiębiorstwach,to możesz sobie
      wyobrazić ten raban,jakie by związki zawodowe podniosły?
      A gdzie tu sprawiedliwość społeczna?
      Pozdrawiam.

      Usuń
    9. Dochód netto, po odliczeniu wydatków i inwestycji.

      Identyczne traktowanie wielkiej korporacji i mini-firemki nie wydaje mi się słuszne.

      Usuń
    10. Prawo powinno być zrozumiałe i równe dla wszystkich podmiotów gospodarczych,co mi się wydaje oczywiste.
      Gdzie zgubiłaś rezerwę na wypadek niekorzystnej koniunktury?

      Usuń
    11. W taki sam sposób rozumuje JKM, proponując pogłówne.

      Usuń
    12. Socjalista miałby otwierać dostęp do zawodów? Zdaje się, że oni robią coś dokładnie odwrotnego. Wzrost wynagrodzenia minimalnego wpływa na wzrost popytu wewnętrznego, a to oznacza że bogactwo wypracowane w kraju zostaje w tym kraju, a nie wyjeżdża za granicę (jak w Polsce). Tak samo rozumował niejaki Henry Ford, który dał potężne podwyżki swoim robotnikom - zatrudnieni w jego zakładach zarabiali dwa razy więcej niż gdzie indziej. Najwyraźniej był komuchem;)
      Jak się nic nie zjadło, nie ma czym srać, trzymając się tej poetyki.
      Anty

      Usuń
    13. Pogłówne to podatek.
      Dyskusja był o płacy minimalnej.
      Zmiana tematu?Więc moje zdanie:
      Uważam,że podatki powinny być maksymalnie niskie,a pobieranie podatków,maksymalnie uproszczone.
      Ps.
      Masz coś do JKM?

      Usuń
    14. Nie chce mi się z tobą ględzić o pierdołach.
      Załóż własną firmę i płać swoim pracownikom ile se uważasz.
      Ps
      W swoim poprzednim wpisie zawarłeś dwa skrajnie odmienne tematy.
      O tzw.płacy minimalnej" masz wyżej.
      Co do dostępu do niektórych zawodów.
      Nie powinien być ograniczany bzdurnymi przepisami.
      Skoro każdy obywatel ma konstytucyjne prawo do pracy,to jest oczywiste,że nie można mu tego prawa ograniczać.
      Wytłumacz to socjalistom

      Usuń
    15. @ Mędrek

      Co mam do JKM? Bardzo fajny facet, ale niektóre jego pomysły zdecydowanie mi się nie podobają. Pisałam o tym kilka razy, nie chce.mi się powtarzać.

      Usuń
    16. Nie każdy musi zakładać własną firmę. Jeśli ktoś nie ma forsy na to żeby płacić pracownikom, nie powinien tego robić, albo powinien pracować sam i przejść na samozatrudnienie. Opłacalność takiego interesu jest jednak dyskusyjna, a perspektywy rozwoju delikatnie mówiąc niewielkie.
      Powiem brutalnie: jak nie potrafisz się utrzymać na rynku i zarobić na utrzymanie firmy oraz wypłatę wynagrodzeń pracownikom, to zwijaj biznes. Jest mnóstwo chętnych przedsiębiorców, którzy zajmą Twoje miejsce.
      Płaca minimalna jest formą zabezpieczenia przed istnieniem obozów pracy, niedoskonałą, ale jednak.
      Istnieją zawody, do których dostęp musi być limitowany, np. nie wyobrażam sobie "leczenia" przez pana doktora, który nigdy nie studiował medycyny. Jednak jak najbardziej wyobrażam już sobie taksówkarza, czy przewodnika górskiego bez "licencji".
      Anty

      Usuń
    17. @ Antydogmatyk

      Skoro jest tylu chętnych pracodawców, to niech konkurują ze sobą o pracownika, proponując lepsze stawki. To, co Tobie się marzy, to prosta droga do powiększenia szarej strefy. Człowiek, który nie znajdzie dobrze płatnej legalnej pracy, pójdzie do gorzej płatnej, w dodatku nierejestrowanej.

      Usuń
    18. Dlaczego mają konkurować lepszymi stawkami, skoro mogą zaoferować gorsze i to im się bardziej opłaci?
      Szara strefa to patologia, którą należy ograniczać najmocniej jak się da. To przez nią nie ma na nic kasy. Przez nią dochodzi do tworzenia obozów pracy. Przez nią rozwija się instytucja "ciągłego stażu" i "wolontariatu".
      Tyle że tu nic nie pomogą obniżki podatków albo wspieranie kolejnych grup przedsiębiorców cudzą kasą. Jeśli będę mógł wydać na legalne zatrudnienie swojego pracownika 3500zł lub 2000zł za "na czarno" to co wybiorę?
      Zakładając oczywiście, że będę miał taki wybór...
      Anty

      Usuń
    19. "Nie każdy musi zakładać własną firmę....itd"

      Oczywista oczywistość.

      "Powiem brutalnie: jak nie potrafisz ".....nic konkretnego zrobić,jesteś leń i nierób,to nie "zabezpieczaj się płacą minimalną",bo to nieuczciwe.
      Ps.
      Co z tymi,co żadnej pracy nie mają?

      "Istnieją zawody, do których dostęp musi być limitowany"

      Ten "limit"to Anty..ustala?
      Ilu lekarzy można roczne wykształcić,jeżeli to nie tajemnica?

      Usuń
    20. @ Antydogmatyk

      OK, w takim razie zapewnij godziwy zasiłek KAŻDEMU bezrobotnemu. A jak nie jesteś w stanie, to nie dziw się, że każdy "orze, jak może".

      Usuń
    21. Ilu lekarzy można wykształcić ? Nie umiem odpowiedzieć liczbowo ,ale to nie jest liczba z gumy.Co ogranicza? Kadra kształcąca i dostęp do chorego w ośrodkach kształcących.Oczywiście,można zrobić grupy ćwiczeniowe po ...dziesiąt osób,nauka teorii ,zaliczenie ,nawet na piątkę i hurrrra,mamy doktorow najwięcej na świecie.Co z tego,skoro zaledwie co dziesiąty z nich dotknie w czasie studiów pacjenta,przyłoży doń słuchawkę,co setny zrobi zastrzyk,co tysięczny bardziej skomplikowany zabieg ? Ilość niestety nie przechodzi w jakość a to jakość powinna być ograniczeniem.

      Usuń
    22. Pisałem o tym w kontekście limitu.Czy mam rozumieć,że dostęp do zawodu lekarza powinien być limitowany?
      A inne zawody,np.murarze?
      A tak na marginesie.,

      "mamy doktorow najwięcej na świecie".

      Co prawda miałem na myśli lekarzy,ale niech tam.W czym problem,bo nijak nie chwytam,co chciałaś napisać?

      Usuń
    23. @mędrek
      Czy płaca minimalna jest bardziej nieuczciwa niż przejadanie forsy wypracowanej przez innych i wypłacanie im jałmużny?
      Większość polskich pracodawców niewiele potrafi poza handelkiem, więc nie zapędzaj się tak z tym "nie potrafisz". Dlatego polska gospodarka jest tak prymitywna, zero w niej innowacji i dalekosiężnych celów. Przeciętny polski pracownik "nierób" haruje o wiele ciężej i dłużej niż jego kolega na Zachodzie Europy, który za taką samą pracę dostaje 4-5 razy więcej. To nie wina pracownika, że obsługuje prymitywne włości kolonizatorów.
      No widzisz, na tym zachodzie płace dużo wyższe niż u nas, podatki też, a bezrobotnych jakby mniej. Co z tymi, którzy nie mieli pracy? Może zaczęli pracować, bo mieli gdzie?
      @Kira
      A dlaczego mam zapewniać komukolwiek zasiłek? Nie widzisz innego sposobu na rozwój gospodarki poza stosowanymi obecnie formami "wsparcia" najbogatszych rolników (dopłaty), czy deweloperów?
      Anty

      Usuń
    24. Niech ci tam...napisz jeszcze ile chcesz.
      Proponuję,żebyś sobie nie żałował,bo jeżeli ona wg.ciebie napędza gospodarkę,to jestem za.
      Jeżeli jeszcze dodać,że niska płaca minimalna jest przyczyną,że " polska gospodarka jest tak prymitywna, zero w niej innowacji i dalekosiężnych celów" no to o jakże inaczej?
      Popieram.
      Ps.
      A co z tym "limitem"?

      Usuń
    25. @mędrek "Co prawda miałem na myśli lekarzy,ale niech tam.W czym problem,bo nijak nie chwytam,co chciałaś napisać?"-i vice versa.A czy to będą lekarze,czy -POTOCZNIE -ldoktorzy-czy to coś zmienia ? ale co do limitu- chyba wyrażnie napisałam ,ze owym limitem jest i MUSI być możliwość wykształcenia .dobrego wykształcenia w danym zawodzie(jakimkolwiek).Jeżeli np. fantazja poniesie społeczeństwo i w danym roku,na danej uczelni,będzie chciało studiować np. dwa tysiące przyszłych architektow a kadry wystarczy na to,by w sposób rzetelny zapewnić ćwiczenia dla dwustu to co z tym zrobić ? Jest to limit niejako naturalny,narzucony przez możliwości dydaktyczne.O tym piszę a skoro tego nie chwytasz,cóż,trudno....

      Usuń
    26. Przyczyną prymitywizmu gospodarki jest 1) zniszczenie przemysłu połączone z grabieżą jego pozostałości; 2) wiara w dobre intencje właścicieli zagramanicznego kapitału; 3) wiara w to, że to usługi tworzą miejsca pracy. Przyczyną prymitywizmu ludzi żyjących obecnie w Polsce jest między innymi powszechna wiara w rozmaite mity. Na przykład mit "nieroba i nieudacznika", czyli osoby która jeśli nie ma wystarczająco dużo sprytu i bezczelności (przy czym rozgrzesza się właściwie wszelkiego rodzaju oszustwa), sama sobie zasłużyła na swój parszywy los. Albo powtarzany w kółko mit "od pucybuta do milionera", tyle że przy okazji rzadko mówi się o tym, że najważniejszym elementem opowiastki było stanowisko/ pozycja/ majątek ojca pucybuta. U podstaw wszystkich innych mitów leży wiara w magiczną i sprawczą moc tzw. wolnego rynku (z pominięciem wpływu równie wolnych i majętnych lobbystów), który zastępując prawdziwą wolność ureguluje wszelkie stosunki między ludźmi, zapewniając powszechne szczęście i dobrobyt.
      Antydogmatyk

      Usuń
    27. "Jeżeli np. fantazja poniesie społeczeństwo i w danym roku,na danej uczelni,będzie chciało studiować np. dwa tysiące przyszłych architektow a kadry wystarczy na to,by w sposób rzetelny zapewnić ćwiczenia dla dwustu to co z tym zrobić ?"

      Na pewno na trzeźwo to piszesz?

      Usuń
    28. "U podstaw wszystkich innych mitów....itd"

      Mit to mit,a fakty to fakty.
      Ekonomię socjalistyczna przerabialiśmy z wiadomym skutkiem.
      Spręż się i trzymaj tematu,a mianowicie wykaż,w jaki sposób tzw.płaca minimalna napędza gospodarkę i ile powinna wynosić,żeby polska gospodarka prześcignęła przykładowo gospodarkę niemiecką.

      Usuń
    29. No tak, ekonomii księżycowej Mikkego nie przerabialiśmy za to nigdzie we współczesnym świecie, bo jest niemożliwa do wdrożenia i utrzymania w dłuższym okresie.
      Wysokość wynagrodzeń kreuje popyt wewnętrzny na towary i usługi. Im większy rynek wewnętrzny, tym większe zapotrzebowanie na jedno i drugie, tym większe również dochody przedsiębiorstw, które znajdują klientów w kraju. Jedno miejsce pracy w przemyśle kreuje kilka miejsc pracy w usługach. Im mniej przemysłu opartego na wysokich technologiach, tym wyższe bezrobocie. Im większe bezrobocie (albo szara strefa, albo jedno i drugie), tym mniej pieniędzy w skarbcu państwa - państwo jest słabe i nie ma forsy na nic.
      Podatki i wysokość płacy minimalnej nie mają tu nic do rzeczy. Płaca minimalna jest w Europie najwyższa w tych krajach, które mają najniższe bezrobocie. Podatki w USA były najwyższe w latach 50., kiedy to państwo było u szczytu potęgi gospodarczej. Podatki były bardzo wysokie również w czasie tzw. niemieckiego cudu gospodarczego po II Wojnie Światowej.
      Teza o niskich podatkach jako motorze napędowym gospodarki pada na twarz.
      Antydogmatyk

      Usuń
    30. @ Antydogmatyk

      Ja nie chcę żadnych dopłat! Z tym że od razu wyjaśniam: dopóki żyjemy w TAKIM państwie, jak nasze, dopóty będę brać wszystkie LEGALNE zapomogi, dotacje, etc. Ale niech by ich nawet nie było; i niech by płaca minimalna była niska; podobnież podatki; i jak najmniej regulacji. Tego właśnie chcę. Obchodzi mnie zamożność jednostek, nie ogółu.

      Usuń
    31. Nic nie pisałem o "ekonomii księżycowej Mikkego".
      Pisałem,że ekonomię socjalistyczną przerabialiśmy,ale się do tego nie odnosisz

      "nigdzie we współczesnym świecie, bo jest niemożliwa do wdrożenia i utrzymania w dłuższym okresie."

      We "współczesnym świecie"jest ok.194 państw,które mają
      różną gospodarkę.

      Niskie podatki to więcej w kieszeni obywateli,ale socjaliście to wisi.
      O swój zadba,a "portfele" innych interesują go o tyle,na ile jest wstanie z nich wyciągnąć.

      Podstawy normalnej ekonomii:

      "Dlaczego niskie podatki służą szybszemu wzrostowi gospodarczemu?
      1. Niskie podatki zachęcają do rozwoju przedsiębiorczości i do większej aktywności ekonomicznej mieszkańców kraju. Im większą część dodatkowego dochodu, który osiąga się skutkiem dodatkowego wysiłku (np. podjęcia dodatkowej pracy) zabiera budżet, tym mniejsza zachęta do tego wysiłku;
      2. Niskie podatki oznaczają zazwyczaj również niższe wydatki państwa. A niższe wydatki, to mniejsze poczucie bezpieczeństwa socjalnego obywateli. Przykro stwierdzić, ale to właśnie brak bezpieczeństwa socjalnego zmusza ludzi do większej aktywności ekonomicznej, podczas gdy pełne bezpieczeństwo rozleniwia (przykładowo, bardzo wysokie i łatwo dostępne zasiłki dla bezrobotnych mogą powodować, że ludzie nie poszukują intensywnie pracy);
      3. Niższe podatki oznaczają mniejszą zachętę do ucieczki w szarą strefę. A szara strefa, choć na krótką metę pomaga stworzyć dodatkowe miejsca pracy i przynieść dodatkowy dochód, w dłuższym czasie przeszkadza w rozwoju. Skoro bowiem duża część przedsiębiorców i pracowników unika płacenia podatków, ludzie w pełni uczciwi są obciążani coraz wyższymi stawkami podatkowymi. A to tworzy presję na dalszą ucieczkę do szarej strefy, zmieniając sytuację w błędne koło.
      4. Niższe podatki zachęcają do napływu kapitału z zagranicy, podczas gdy podatki wysokie skłaniają ludzi i ich dochody do ucieczki z kraju. Firmy przenoszą się do miejsc oferujących niższe podatki i do realizacji zysków zwłaszcza w „rajach podatkowych”. Bogaci ludzie uciekają ze swoimi dochodami za granicę i płacą podatki tam, gdzie im się to najbardziej opłaca. Inwestorzy wybierają te kraje, które oferują im największe zachęty w postaci niskich podatków."

      Płaca minimalna:

      W dyskusjach na temat płacy minimalnej w Polsce zapomina się niekiedy, że pobiera ją niewielki odsetek pracowników. Według ostatniego dostępnego na stronach internetowych GUS raportu „Struktura wynagrodzeń według zawodów w październiku 2010 roku” najniższą krajową zarabiało 4,49 proc.

      Co ztymi co nie maja żadnej pracy?

      Aby zrozumieć, że wzrost płacy minimalnej powyżej pewnego poziomu generuje bezrobocie (ewentualnie alternatywne formy zatrudnienia) wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie, co stałoby się, gdyby rząd podniósł płacę minimalną do 100 tysięcy zł. miesięcznie. Oznaczałoby to zwolnienie niemal wszystkich pracowników, gdyż ich zatrudnienie przestałoby przynosić zyski, a stałoby się źródłem nadmiernych obciążeń.

      Pytanie do ewentualnej dyskusji brzmiało:

      Ile chcesz?

      Jak nie będziesz zachłanny,to możemy podyskutować.

      Usuń
    32. Droga Kiro .
      Podatek to tzw.zło konieczne.Skoro żyjesz w zorganizowanej społeczności,musisz się z tym liczyć.Dlatego w twoim interesie jest,żeby był on jak najniższy.
      Wg.anty..wysokość podatku nie ma znaczenia na wzrost gospodarczy.Przyjmując takie rozumowanie podnosimy podatek do 100%.
      Po co ci prywatna kasa,skoro socjalistyczne państwo oferuje ci raj na ziemi?
      Co prawda wszystko ci zabierze,ale za to obieca,ze wszystko ci da.
      Pozdrawiam.
      Ps,
      A tak na marginesie.Nabiorę ciebie na to?

      Usuń
    33. @ Mędrek

      Jestem za ustaleniem PEWNEJ sumy jako płacy minimalnej. W czysty kapitalizm nie wierzę.

      Za to podatki faktycznie powinny być jak najniższe. Oglądałam w TV dokument, w którym padła propozycja zastąpienia dochodowego "podatkiem do luksusu" (czyli wysoki VAT od towarów z tzw. wyższej półki). Może ma to sens?

      Usuń
    34. Nie ma "czystego kapitalizmu",tak jak nie ma "czystego socjalizmu.Wynagrodzenie pracownika jest ściśle powiązane z kondycja przedsiębiorstwa.
      Dla dobrego przedsiębiorstwa .tzw.płaca minimalna często nie ma znaczenia,bo pracownicy zarabiają więcej.
      Gorzej z zakładami które są w tej chwili na styku.Jakoś na razie wyrabiają,ale przy drastycznym wzroście płacy minimalnej,niestety..
      Wyboru większego nie będzie.Część pracowników zasili i tak już niemałą rzeszę bezrobotnych.
      Konkrety:
      Podniesienie płacy minimalnej do 1680 zł. brutto nie wywoła oczywiście aż tak dramatycznych efektów, jakim byłoby jej podniesienie do 100 tysięcy PLN. A to dlatego, że większość pracowników, która z racji swoich umiejętności i doświadczenia przynosi większe zyski i tak otrzymuje wyższe stawki. Stracą jednak szukający pracy, których zatrudnienie za łączny koszt 1931,84 zł byłoby opłacalne, ale za 96,59 zł miesięcznie więcej – już nie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    35. Dopisek.
      Co twoim zdaniem jest ten "luksus"?

      Usuń
    36. Z Twoim rozumowaniem na temat bezsensu zwiększania płacy minimalnej zgadzam się.

      Odpowiedź na pytanie z dopisku: to już ustalałby - arbitralnie, a jakże! - rząd. Droższe samochody, kosmetyki, sprzęt elektroniczny? To była tylko propozycja.

      Usuń
    37. OK.Skoro "rząd"ustala jak mamy żyć,to jeszcze jedno ustalenie więcej nie zaszkodzi....

      Usuń
    38. @mędrek
      Ponieważ wczorajszy komentarz gdzieś mi "wcięło", spróbuję pokrótce odnieść się teraz do tego, co powyżej.

      Część 1:
      "Pisałem,że ekonomię socjalistyczną przerabialiśmy,ale się do tego nie odnosisz"
      A dlaczego mam się do niej odnosić? W swoim wywodzie odnoszę się do tradycji "kapitalizmu nadreńskiego" i keynesizmu, które jedynie zatwardziały mikkofan może utożsamiać z socjalistyczną gospodarką centralnie planowaną.

      Nie wiem ile państw ma tak naprawdę różną gospodarkę. Mikkoekonomii nie wdraża żadne z nich, co wskazuje na to, że jest jeszcze bardziej utopijna niż komunizm.

      "Niskie podatki to więcej w kieszeni obywateli,ale socjaliście to wisi."
      Nie wiem komu co wisi czy dynda. Gdyby tak było, przeciętny Duńczyk byłby biedniejszy od przeciętnego Polaka. Opisana przez Ciebie zależność jest bzdurą choćby z tego powodu, że same niskie podatki jeszcze nikogo nie skłoniły do tego, żeby zaczął płacić więcej.

      "Podstawy normalnej ekonomii"
      Nie ma czegoś takiego jak normalna i nienormalna ekonomia. Ekonomia jest zbiorem teorii, bywa że sprzecznych ze sobą, mniej lub bardziej (mikkonomia) oderwanych od rzeczywistości. Generalnie nie jest zaś nauką ścisłą, lecz działem humanistyki.

      "Niskie podatki zachęcają do rozwoju przedsiębiorczości i do większej aktywności ekonomicznej mieszkańców kraju."
      Super że zachęcają, za chwilę opiszesz w jaki sposób.

      "Niskie podatki oznaczają zazwyczaj również niższe wydatki państwa. A niższe wydatki, to mniejsze poczucie bezpieczeństwa socjalnego obywateli."
      I więcej problemów, przestępczości, bezdomnych (przez niektóre reżimy ukrywanych), nędzarzy pozbawionych opieki medycznej...

      "Przykro stwierdzić, ale to właśnie brak bezpieczeństwa socjalnego zmusza ludzi do większej aktywności ekonomicznej, podczas gdy pełne bezpieczeństwo rozleniwia"
      Dzięki za ten eufemizm. Chodzi po prostu o to, żeby ludzi zmusić do roboty za jak najmniejsze pieniądze - pozbawieni alternatywy są posłuszni i zastraszeni. Jak we współczesnej Polsce. Tyle że to się nijak nie przekłada na rozwój, bo co ma się rozwijać? Hurtownie, bezsensowne bizantyjskie inwestycje, czy łapówy?

      "Niższe podatki oznaczają mniejszą zachętę do ucieczki w szarą strefę. A szara strefa, choć na krótką metę pomaga stworzyć dodatkowe miejsca pracy i przynieść dodatkowy dochód, w dłuższym czasie przeszkadza w rozwoju."
      Zachęcam więc do porównania rozmiarów szarej strefy w Polsce i w Niemczech. Albo w Danii, gdzie podatki są horrendalnie wysokie.

      "Skoro bowiem duża część przedsiębiorców i pracowników unika płacenia podatków, ludzie w pełni uczciwi są obciążani coraz wyższymi stawkami podatkowymi."
      Tu się zgadzam. Przedsiębiorcy płacą jednak wyraźnie niższe podatki niż przedstawiciele wolnych zawodów, czy dobrze zarabiający pracownicy zatrudnieni na etatach i świetnie ukrywają swoje dochody (lub przenoszą je za granicę). Jeśli ma się do wyboru zapłacić 20% lub 0%, zawsze wybierze się to drugie, prawda?

      Anty (cdn)

      Usuń
    39. Część 2

      "Niższe podatki zachęcają do napływu kapitału z zagranicy, podczas gdy podatki wysokie skłaniają ludzi i ich dochody do ucieczki z kraju"
      W którą stronę odbywa się emigracja? Z Niemiec do Polski czy na odwrót. Jeśli chodzi o kapitał, może mieć to skutki pozytywne i negatywne. Jeśli kapitał napływa tylko po to, by wyeksploatować bogactwa naturalne i/lub tanią siłę roboczą (to drugie w Polsce), ma to więcej skutków negatywnych.

      "W dyskusjach na temat płacy minimalnej w Polsce zapomina się niekiedy, że pobiera ją niewielki odsetek pracowników. Według ostatniego dostępnego na stronach internetowych GUS raportu „Struktura wynagrodzeń według zawodów w październiku 2010 roku” najniższą krajową zarabiało 4,49 proc."
      Bo jest pewną granicą psychologiczną. Jednakże cała masa tylko nieznacznie więcej, dość przypomnieć, że dominanta wynosi 2000zł z groszami, a mediana wynagrodzeń nawet nie 2500. Oczywiście żadna z tych wielkości nie uwzględnia zatrudnionych w szarej strefie, którzy w większości mogą pomarzyć o dominancie czy medianie, a często zarabiają mniej niż wynosi wynagrodzenie minimalne.

      "Aby zrozumieć, że wzrost płacy minimalnej powyżej pewnego poziomu generuje bezrobocie (ewentualnie alternatywne formy zatrudnienia) wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie, co stałoby się, gdyby rząd podniósł płacę minimalną do 100 tysięcy zł. miesięcznie"
      Czemu nie do miliona?
      Wystarczyłoby żeby wynosiła połowę średniej.
      Mało kto zostałby zwolniony.
      Pozostali generowaliby większe niż dotychczas przychody do budżetu, większa ilość pieniędzy w ich portfelach spowodowałaby wzrost konsumpcji i stworzyłaby nowe miejsca pracy.

      "Gorzej z zakładami które są w tej chwili na styku.Jakoś na razie wyrabiają,ale przy drastycznym wzroście płacy minimalnej,niestety.."
      Zakłady, których nie stać na płacenie pracownikom, są nędzarzami i powinny upaść. Zostałyby zastąpione przez zakłady lepiej prosperujące.

      "Dla dobrego przedsiębiorstwa .tzw.płaca minimalna często nie ma znaczenia,bo pracownicy zarabiają więcej."
      Zgadzam się w 100%. Znaczenie ma tylko dla dziadów udających wielkich panów przedsiębiorców.

      "Podniesienie płacy minimalnej do 1680 zł. brutto nie wywoła oczywiście aż tak dramatycznych efektów, jakim byłoby jej podniesienie do 100 tysięcy PLN."
      Nie wywoła żadnych efektów, bo ledwo dogoni inflację. Polscy przedsiębiorcy będą dalej notowali coraz większe zyski (jak w ostatnich latach) a płace będą stagnować.

      "Stracą jednak szukający pracy, których zatrudnienie za łączny koszt 1931,84 zł byłoby opłacalne, ale za 96,59 zł miesięcznie więcej – już nie."
      Nie stracą, bo zwiększony popyt na towary i usługi powinien spowodować wzrost liczby miejsc pracy.
      Anty

      Usuń
    40. @Kira

      "Za to podatki faktycznie powinny być jak najniższe."
      Najniższe są w Korei Północnej - kraju spełniającego wiele pragnień JKM. Podatki zniesiono tam w latach 70.

      "Oglądałam w TV dokument, w którym padła propozycja zastąpienia dochodowego "podatkiem do luksusu" (czyli wysoki VAT od towarów z tzw. wyższej półki). Może ma to sens?"
      Niespecjalnie. Ale podatki od transakcji finansowych już tak.

      Anty

      Usuń
    41. @ Antydogmatyk

      Przestań stosować taką tanią demagogię. Niskie podatki nie mają same w sobie NIC wspólnego z totalitaryzmem.

      "Zakłady, których nie stać na płacenie pracownikom, są nędzarzami i powinny upaść. Zostałyby zastąpione przez zakłady lepiej prosperujące."

      Sorry, ja jednak wolę przetrwać. Nie będziemy mieli z Markiem pieniędzy na zapłacenie pracownikowi nawet OBECNEJ płacy minimalnej, więc Marek sam będzie pracować "u mnie" (w rzeczywistości u siebie samego), oczywiście na czarno.

      Wzrost konsumpcji jest ZŁEM. Jednostka powinna wdrożyć w swoje życie rozsądny - choć i tak cholernie antypatriotyczny ;) - minimalizm.

      Usuń
    42. Nigdzie nie piszę że niskie podatki jako takie mają coś wspólnego z totalitaryzmem - znaczenie ma wiele innych czynników. Opisałem jedynie ciekawy paradoks;) Często się zdarza, aby utrzymać ustrój z niskimi podatkami i rozładowywać napięcia, konieczny jest zamordyzm - jeśli nie domyślasz się dlaczego, mogę rozwinąć wątek.
      Jeśli nie stać Cię na płacenie komukolwiek, to sorry, ale powinnaś pomyśleć o tym samozatrudnieniu zamiast wysysać pracownika.
      Samoograniczanie się poprzez minimalizm to Twoja wizja życia, czy w takim razie wszelki wzrost konsumpcji utożsamiasz ze złem, łącznie z dążeniem do poprawy sytuacji materialnej?
      Moim zdaniem minimalizm jest reakcją na nadmierną konsumpcję. Tymczasem mój "wzrost konsumpcji" wcale nie oznaczał konsumowania ponad ludzkie siły, lecz raczej wyrównanie niedoborów;) Chyba że dążąc do minimalizmu odrzucasz również życie na przyzwoitym poziomie i np. możliwość realizacji swoich zainteresowań. Jeśli tak jest, niedaleko Ci do ascetów;)
      Anty

      Usuń
    43. @ Antydogmatyk

      Co to znaczy "stać na zapłacenie pracownikowi"? Może ktoś byłby zadowolony z 1000 zł miesięcznie bez jakichkolwiek ubezpieczeń, składek emerytalnych, etc, niż ZERO złotych? Nie odbieraj ludziom prawa do decydowania o ich własnych pieniądzach - ani pracodawcom, ani pracownikom.

      Oczywiście, że minimalizm to dobra droga dla nas, sytych, wręcz obżartych do niemożliwości Europejczyków klasy średniej i wyższej, a nie biedaków marzących o trzech posiłkach dziennie. Nie mówiąc już o ludności krajów ubogich, gdzie szczytem marzeń jest posiadanie bielizny. Dlaczego wspomniałam o tej filozofii? Bo Ciebie cieszyłby wzrost konsumpcji jako taki, sam w sobie. Przekładałby się bowiem na rozwój gospodarki tudzież ilość miejsc pracy. A mnie to akurat gówno obchodzi.

      Usuń
    44. @Kira
      "Co to znaczy "stać na zapłacenie pracownikowi"?"
      To znaczy stać na to, aby zapłacić mu tyle, żeby z tych pieniędzy pracownik mógł się samodzielnie utrzymać. /Dygresja: Osoba mieszkająca samotnie i wnosząca stałe opłaty nie jest w stanie się utrzymać za 1000zł bez dodatkowych źródeł dochodu - chyba że je korzonki. Co w praktyce oznacza, że osoba taka jest zmuszona do pracy za przysłowiową jałmużnę. Nie, przepraszam, oczywiście ma prawo do decydowania - może umrzeć z głodu albo jeść korzonki./

      "Może ktoś byłby zadowolony z 1000 zł miesięcznie bez jakichkolwiek ubezpieczeń, składek emerytalnych, etc, niż ZERO złotych?"
      Jakbym miał do wyboru odżywianie się chlebem i wodą lub głodówkę, oczywiście byłbym zadowolony z pierwszego wariantu. Ktoś będzie zadowolony, dopóki poważnie nie zachoruje, albo nie ulegnie wypadkowi...

      "Oczywiście, że minimalizm to dobra droga dla nas, sytych, wręcz obżartych do niemożliwości Europejczyków klasy średniej i wyższej, a nie biedaków marzących o trzech posiłkach dziennie. "
      Niema to jak ujęcie tematu z odpowiedniej perspektywy. Ile masz w Polsce tej obżartej klasy średniej? Czy wiesz ile osób w kraju nie dojada?
      Jak myślisz, skąd się wziął lawinowy wzrost liczby samobójstw w Polsce w ostatnich kilku latach (polecam statystyki)?

      "Nie mówiąc już o ludności krajów ubogich, gdzie szczytem marzeń jest posiadanie bielizny. "
      Ciekawe czy piewcy mikkizmu-korwinizmu dążą do osiągnięcia takiego stanu? Podejrzewam, że tak...

      "Bo Ciebie cieszyłby wzrost konsumpcji jako taki, sam w sobie. Przekładałby się bowiem na rozwój gospodarki tudzież ilość miejsc pracy"
      Cieszyłby mnie rozwój gospodarki, bo przekłada się na lepszy standard życia, przy którym można pomarzyć o czymś więcej niż o bieliźnie.

      "A mnie to akurat gówno obchodzi"
      Asceza piękna rzecz, o ile dobrowolna. Jeśli do niej kogoś zmuszasz, staje się torturą.

      Anty

      Usuń
    45. Życie nie jest grą o sumie niezerowej. Ktoś musi przegrać. Nie zadbasz o wszystkich.

      Nie zamierzam nikogo do niczego zmuszać i nie życzę sobie, żeby ktoś zmuszał mnie.

      Usuń
    46. Więc niech przegrywa ten, kto się w ogóle nie stara. A nie ten, który zasuwa jak mrówka i ktoś z łaski sypie mu groszem;)
      Nie mam zamiaru dbać o wszystkich. Chcę minimum przyzwoitości.
      Skoro nikogo nie chcesz zmuszać, to tolerujesz konsumpcję, czyli wg Ciebie zło. Jak postrzegasz np. osoby, które kolekcjonują zbędne z ekonomicznego punktu widzenia przedmioty, przeznaczając na to sporą część środków (np. drogie znaczki, buty najlepszych marek, czy wina)? Dla Ciebie będzie to złem, dla innych może być sensem życia;)
      Anty

      Usuń
    47. Nie tyle złem, co bezsensem. Ale jeśli komuś się to podoba...

      Zamierzam jednak propagować coś zupełnie innego.

      Mikroprzedsiębiorcy nie dadzą rady płacić nawet obecnej minimalnej płacy, choćby się nie wiem jak starali. Pozostaje im szara strefa.

      Usuń
  3. "Najmocniej zatem przepraszam.......itd..A sama – co robię? :) "

    Witaj Kira.

    Jak mówi już stara nauka
    co mądrość pokoleń liczy
    natury się nie oszuka
    Kirę to także dotyczy

    http://wiersze.kobieta.pl/wiersze/zarzekala-sie-zaba-211635

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż za uroczy wierszyk! :) Ja jednakże spróbuję wyrugować z siebie pewne nawyki... ;)

      Usuń
  4. Ja jestem zainteresowana polityką o tyle, że wiem, że polityka wpływa na moje życie. Natomiast odcięcie się wpływa dobrze na naszą równowagę psychiczną. Słuchanie jazgotu w mediach szkodzi na zdrowie.

    Zaś od wszelkich fanatyków przekonanych, że mają monopol na prawdę trzeba się trzymać z daleka

    OdpowiedzUsuń
  5. w żaden sposób nie jestem (i nigdy nie byłam) aktywistką.To zdecydowanie nie dla mnie.Jednak nie uważam się za osobę obojętną czy bierną.Działam w myśl zasady (za Młynarskim) "róbmy swoje" i staram się robić to porządnie,jak najlepiej.co ma podwojny skutek-określone efekty pracy świadczonej na rzecz itd. oraz przykład.Poniewaz jakims cudem(bo w żadnym razie nie zabiegam o to) jestem osobą,ktorej słuchają i liczą się (ot,szara eminencja:))-wykorzystuję ten dar na rodzaj edukacji postaw.Poniewaz nie ma rozbieżności między moimi poglądami,slowami a czynami -myslę,że to jest kawałek roboty "dla dobra wspólnego"

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaglądam na twoje blogi bo znajduję tu podobne do własnych poglądy. Zarówno we wpisach jak i dyskusji. Pewnie, że czasem jest "grubo" ale jeśli ramy są utrzymane to OK. Jak nie ma różnic poglądów i wymiany myśli to nie ma postępu.
    Bardzo drażnią mnie ludzie mający zdecydowanych faworytów w wyborach i nie dopuszczający innych możliwych wyników. Nie chodzę już od lat na nie, bo bardzo wysoko cenię swój głos a jak pokazała historia zazwyczaj się w swoich myliłem i później żałowałem. Nie lubię też beznadziejnego oglądania komercyjnych programów z lansującymi się politykami w rolach głównych, którzy ku uciesze tłumów niezdarnie udają adwersarzy by prosto ze studia iść wspólnie na kawę lub wódkę za honorarium uzyskane z występu.
    Smuci mnie także, że tzw zachodnia cywilizacja dąży do całkowitego przejęcia kontroli nad ludźmi zarówno wymiarze materialnym jak i mentalnym.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Na kułaków,badylarzy i wszelkich drobnych prywaciarzy-policja skarbowa,inspekcja pracy i sanepid - kontrola raz w tygodniu." Ja jeszcze proponuję warty z pistoletem przy głowie:)).A serio-dlaczego to ma dotyczyć tylko tych drobnych "prywaciarzy"(piękne slowo z nuta pogardy rodem z PRL,gdzie prywaciarz był podejrzany z definicji,jak widac to przekonanie pokutuje nadal) ? bo ci duzi to uczciwsi ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Anty-a ja sobie taksówkarza bez licencji nie wyobrażam.Dlaczego ? bo mam na codzień z tymi,którym perswaduję zdobycie owej licencji .Bywają wśród nich ludzie z rozchwianą cukrzycą(omdlenia hipoglikemiczne) ,jaskrą z ograniczeniem pola widzenia,charakteropaci itd.właściwie wszelki panel schorzeń i jedna cecha wspólna-determinacja,brak samokrytycyzmu i odpowiedzialności .No,właściwie to trzy cechy wspólne:(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten sposób można zdeprecjonować każdy nielicencjonowany zawód.

      Usuń
    2. Ale nie w każdym zawodzie można zrobić jednakowa krzywdę czy wręcz zabić człowieka.

      Usuń
    3. Pytanie czy osoby z rozchwianą cukrzycą lub tym bardziej jaskrą z ograniczeniem pola widzenia powinny w ogóle prowadzić? A "charakteropaci"? Ilu ich jest wśród tzw. zwykłych kierowców? Ilu zwykłych kierowców charakteryzuje determinacja, brak samokrytycyzmu i odpowiedzialności? Chcesz im wszystkim pozabierać prawo jazdy?
      Jaki % wypadków drogowych wywołują taksówkarze?
      Anty

      Usuń
    4. "Ale nie w każdym zawodzie można zrobić jednakowa krzywdę czy wręcz zabić człowieka."

      W każdym.

      Usuń
    5. Czyżby ? tłumacz przysięgły,literat versus neurochirurg czy kierowca? Nie mamy najmniejszego wpływu na nieodpowiedzialność prywatną (temat praw jazdy wydawanych na czas nieokreślony to temat rzeka,oczywiscie),ale na zawodowa jednak dobrze mieć.Gdy jedzie sobie prywatnie charakteropata czy człowiek z jakąś chorobą ,której konsekwencje zagrażają życiu-to jest to jego prywatna sprawa a jego bliscy SWIADOMIE podejmują decyzję jazdy z nim(tak,wiem,ze jest zagrożeniem i dla niewinnych ofiar ).Wsiadając do taksówki,autobusu nie mamy tej wiedzy z całą pewnością.

      Usuń
    6. PS. @anty -porównam to ze swoim zawodem.Gdy lekarzowi będą się trząść ręce-nie optuję za odebraniem mu dyplomu,ale jednak nie dopuściłabym go do najprostszego zabiegu.niestey,z samooceną-w każdym zawodzie (tez i życiu prywatnym) bywa różnie:(.Są ludzie,ktorzy złapawszy się na pierwszej pomyłce weryfikują swoje życie,plany zawodowe.Ale sa i tacy,ktorzy będą się kurczowo trzymać swojego wyobrażenia o sobie i swoich możliwościach,niektorzy ze zwykłej głupoty i braku samokrytycyzmu jako cechy charakteru,inni w następstwie rozmaitych schorzeń.Skutki mogą być grożne.Ja osobiście nigdy nie widziałam w tym,że jestem weryfikowana zagorżenie dla siebie,wręcz przeciwnie-pozytywne pokonanie kolejnych barier zawsze było dla mnie zdrowa ,obiektywną weryfikacją.Dziś mam świadomość upływu lat i tym bardziej przyglądam się sobie oraz reakcjom na siebie-w zawodzie.Odpowiedzialna byłam zawsze a zawód nauczył mnie zdrowej pokory.

      Usuń
    7. PS.a przedszkolanka np.-wolny dostep,bo "lubi dzieci".Pal, szęśc,gdy to będzie np. ćwierćanalfabetka ,ale co zrobić z sadystką lub pedofilem ? Czasem mi przychodzi taka smutna refleksja (proszę nie odbierać tego do siebie) ,że różni ludzie różnie pojmują wolność i ...chyba najbardziej domagają się wolności ci,ktorzy wolni naprawdę nie są.i że ten brak wolności,ktorego tak strasznie się boją,że każdy sprawdzian,każda weryfikację będą negować dla zasad -ten brak jest po prostu w nich:(

      Usuń
    8. Pedofila można odrzucić za samo bycie karanym. A "półanalfabetkę" - gdyż nie spełnia wymogów narzuconych przez pracodawcę.

      Egzaminy powinny istnieć, owszem, może nawet w każdym zawodzie, ale DOBROWOLNE. Wówczas mielibyśmy i licencjonowanych taksówkarzy, i nielicencjonowanych. Tak jak np. z korepetytorami - są zawodowi, ale są i prywatni.

      Usuń
    9. Hmmmm...dobrowolny egzamin specjalizacyjny np neurochirurga...A jak nie będzie miał ochoty (ale dobrą samoocenę) to ja osobiście zaproponowałabym skierować go do operacji mózgu starannie wyselekcjonowanych osób :)).PS.a co z pedofilem,ktory do tej pory nie był karany ? :) .Kiro-teraz bez żartów-dlaczego tak bardzo optujesz za tym nielimitowanym dostępem ? dla mnie to jednak eksperyment na żywych organizmach.Zanim się rynek zorientuje ,że ktoś jest nieudolny może zrobić wiele krzywdy.Nikt z nas ,jak sądzę,nie jest na tyle omnibusem,by ocenić ,że jakiś usługodawca jest fachowcem czy nie i dopiero w praktyce przekonujemy się o tym,.Oczywiście,i po egzaminach,licencjach bywa różnie,ale jednak ryzyko zmniejsza się.Nie twierdzę,że każdy zawód wymaga licencji,egzaminu,ale sporo...

      Usuń
    10. Może i masz rację... Właściwie to na pewno.

      Jak jednak zamierzałabyś namierzyć niekaranego pedofila? Uważasz, że taki nie przeszedłby przez sito państwowych egzaminów?

      Usuń
    11. Ano właśnie...ja jestem za wprowadzeniem przy kwalifikowaniu do niektórych zawodów ( już na poziomie edukacji ) konieczności profilowania psychologicznego.Robi się to do przy naborze do policji,ale moim zdaniem naprawdę powinno przy naborze do szkół medycznych i pedagogicznych(każdego stopnia).Byłoby to z dużą korzyścią dla podopiecznych obu zawodów.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...