22.12.2013

Appendix


Przyznaję: ciekawią mnie ludzie. Może to dziwne w przypadku tak nietowarzyskiej osoby jak ja, ale tak właśnie jest. Lubię patrzeć, jak żyją moi pobratymcy, słuchać ich opowieści, wejść (za ich zgodą) w ich życie. Każdy człowiek jest księgą, w której zapisane są nie tylko jego losy, ale i myśli, pragnienia, dążenia, ambicje, fantazje, lęki. Niektóre księgi mogłabym czytać godzinami, inne wertuję pobieżnie, jeszcze inne – omijam.

Jestem nie tylko odbiorcą, lecz i przekazicielem. Wchłaniam w siebie ludzkie historie, wiele z nich przesyłając dalej. Muszę się przy tym pilnować, by w swojej ciekawości nie naruszyć pewnej – jakże delikatnej! – granicy. Jest nią cudza intymność. W poprzednim wpisie padło zdanie: „Cudze preferencje (polityczne, muzyczne, seksualne), religia, zamożność, relacje z bliskimi – to wszystko błahostki, którym nie poświęcam zbyt wiele uwagi.” Co oznacza, iż nie należę do grona osób perorujących długo, namiętnie i nierzadko złośliwie na temat cudzych upodobań, sukcesów zawodowych, praktyk religijnych czy stopnia zaangażowania w popierane przez siebie idee. Co innego zresztą wyrazić niepochlebną, acz bardzo ogólnikową opinię (o zarzynaniu się w imię robienia kariery, zażywaniu zmieniających świadomość substancji, etc), a co innego bezczelnie wpychać nos w cudze sprawy. Staram się zatem nie pouczać, nie zawstydzać, nie dogryzać, a co najwyżej omijać osoby, których poglądy czy postępki mi nie odpowiadają.

Od tej zasady istnieją wszakże dwa wyjątki:
  • Ktoś obnaża się przede mną do tego stopnia, iż nie sposób uniknąć zajęcia konkretnego stanowiska.
  • Ktoś zaczyna węszyć wokół mojej własnej pupy, kiesy, wiary czy skłonności. Albo i cudzych, wszystko jedno.

Do tej pierwszej grupy zaliczam każdego, kto grzeszy nazbyt wyzywającym zachowaniem, np. świecących gołą dupą lub złotym krzyżykiem na szyi celebrytów czy męczących zarozumialców, jakimi okazują się być koledzy z pracy, znajomi, krewni. Druga grupa to – między innymi – samozwańcze autorytety moralne, wycierający sobie gębę szczytnymi hasłami hipokryci czy upierdliwi idioci krytykujący mój/czyjś styl życia.

Natykając się na takie indywidua tracę hamulce i pozwalam sobie na złośliwe omówienie prywatnego życia danej osoby. Albowiem zarówno obleśni ekshibicjoniści, jak wulgarni fundamentaliści sami się proszą o gruntowną analizę swych poczynań, także – a może zwłaszcza? – tych ze sfery prywatnej. Nie pchaj się na afisz ze swoim życiem intymnym, nie węsz wokół cudzego tyłka – czy to naprawdę za duże wymagania?

24 komentarze:

  1. :))
    "Co oznacza, iż nie należę do grona osób perorujących długo, namiętnie i nierzadko złośliwie na temat cudzych upodobań, sukcesów zawodowych, praktyk religijnych czy stopnia zaangażowania w popierane przez siebie idee. Wyznaję zasadę, że nie mam prawa nikogo pouczać, napominać, zawstydzać."

    Nie powiem , ladnie siebie widzisz....


    "Natykając się na takie indywidua tracę hamulce i pozwalam sobie na złośliwe omówienie prywatnego życia danej osoby. Albowiem zarówno obleśni ekshibicjoniści, jak wulgarni fundamentaliści sami się proszą o gruntowną analizę swych poczynań, także – a może zwłaszcza? – tych ze sfery prywatnej. "

    I jakby co usprawiedliwiasz:))

    A tak ogolnie to wpisu nie rozumiem:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego ładnie? Co w tym ładnego??? Staram się nie wpieprzać w cudze sprawy, bo ani to przyjemne, ani godziwe. Chociaż... jeśli ktoś krzywdzi niewinnego człowieka (np. źle traktuje pracowników), to nie mam żadnych oporów, by "obgadać" taką personę.

      Inne wyjątki od zasady "nie wpieprzania się" opisałam w poście. Jeśli ktoś nie ma wstydu i przedstawia siebie jako wzór do naśladowania, jeśli sam poucza, napomina, zawstydza, to zamieniam się w jędzę i wywlekam brudy.

      Appendix - bo fragmenty tego wpisu powstały przy okazji pisania poprzedniego.

      A w ogóle - muszę zawsze pisać jasno? To nie powieść ani wypracowanie. Snuję luźne refleksje. Taki blog... ;)

      Usuń
    2. Prawda jest taka, ze kazdy z nas umie obgadywac i robi to... ustalajac sam sobie kryteria inusprawiedliwienia dlaczego to zrobil. Strzepuje po prostu brud z siebie mowiac np.: tak: "dorobil sie , bo to wredny ekshibicjonista...sam tego chcial", albo "dorobil sie, bo to wulgarny fundamentalista". Zawsze na swoj prytwatny uzytek i po to aby poprawic sobie nastroj, kiedy dojdzie do nas to, co zrobilismy, mozemy sie ta dymna zaslonka w postaci prywatnych kryteriow ( komu mozn adupe obsmarowac , a komu nie) zaslonic. Sami dokonujemy ocen jaki ktos jest. I teraz obrabiajacy Ci tyly kolega na sasiednim blogu bedzie uwazal, ze dorobilas sie bo jestes oblesna ekshibicjonistka, a moze to byl tylko jakis niewinny fragment o Tobie przez Ciebie zapodany.

      Natomiast pierwsza czesc wystawiajaca na swiatlo Twoje pozytywne cechy, bardzo mnie ( jakby to nazwac) ... ok zwolnila od myslenia nad Toba- nie tam, abym musiala nad Toba rozmyslac dzien i nic, bo podalas mi jak na tacy jaka jestes...szkoda, ze nie doszlam do tych wnioskow sama. Wyciaganie samodzielnych wnioskow zawsze przynosi wieksze korzysci, niz opieranie sie na gotowcu :)))

      Usuń
    3. O obgadywaniu już kiedyś popełniłam post: http://istota-rzeczy-wg-kiry.blog.onet.pl/2013/09/14/obgadywanie-plotkowanie-informowanie/

      Natomiast to, o czym TERAZ piszę, to nie tyle obgadywanie czy plotkowanie, ile otwarta, często ostra, a nawet złośliwa krytyka.

      Nie muszę się niczym chlubić ani z niczego tłumaczyć. Kiedy piszę o cudzym życiu (lub o moim, lecz zahaczając o cudze), to robię to na zasadzie opowiadania ciekawej historii, bez zagłębiania się w czyjąś prywatność. Wyjątki: opisywana osoba czyni zło (patrz: podany link), obnaża się przed "publicznością" lub zaczyna wchodzić z buciorami w cudze życie. Wówczas potrafię, jak napisałam wyżej, wywlec brudy. ;) Wielokrotnie zresztą pisałam, że "kto zaczyna, tego wina". Czym więc jesteś zdziwiona? Że trzymam się własnych zasad? :)

      Usuń
  2. Witaj Kira.
    W związku z tym,że ten wpis jest taki bardziej osobisty,więc nie bardzo jest co skomentować.
    Może tylko tyle,że łażenie z gołą dupą,albo obwisłymi cyckami na wierzchu po ulicy jest co najmniej niesmaczne.
    Co do tych złotych krzyżyków.Także zauważyłem tę dziwną modę.Zadeklarowany ateista(ka),a krzyżyk prawie na całą klatę.
    Wychodzi na to,że jak się chce być dzisiaj celebrytą,to koniecznie musi być jakaś prowokacja.
    Bo nieważne co i jak ludzie mówią,ważne żeby mówili.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowych,pogodnych i przyjemnych Świąt w gronie rodzinnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Mędrku, to tylko małe dopełnienie. Którego pewnie by nie było, gdybym przyszedł mi do głowy lepszy temat. ;) Albowiem gdy liczba komentarzy pod ostatnim wpisem dochodzi do setki, odczuwam potrzebę wklejenia nowego.

      Dziękuję za życzenia. Również życzę Ci wszystkiego dobrego. Jako osoba wierząca z pewnością postawisz na duchowe przeżycia, kiczowatą otoczkę odstawiając na boczny tor. My, niewierzący, musimy, niestety, na owej otoczce bazować, parodiując (w mniej lub bardziej udany sposób) Wasze święta. :/

      Usuń
  3. Moim zdaniem trochę lawirujesz pomiędzy niewpychaniem się w prywatne sprawy ludzi, a ich ocenianiem - mam tu na myśli jeden z Twoich wcześniejszych postów, gdzie właśnie pisałaś o ocenianiu innych.
    Dla mnie Twoje kryteria w tych kwestiach nie są zbyt jasne, a przecież mówimy o czasem dość cienkiej granicy, która rozdziela jedno i drugie.
    No chyba, że zdajesz się po prostu na wyczucie i intuicję, to przynajmniej rozumiem :)
    Życzę Ci zdrowych, spokojnych i wesołych świąt - pomimo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oceniam pod kątem moralności. Czyli krzywdzenia/niekrzywdzenia. Tu nie ma wyjątków.

      Usuń
  4. Święta Bożego Narodzenia i Wigilia to Święta rodzinne,czyli wszystkich ludzi.To nie jest,jak to nazywasz parodiowanie,tylko przeżywanie na swój,indywidualny sposób.Wszyscy dzielą się opłatkiem,składają sobie życzenia,niektórzy śpiewają kolędy.Jesteśmy uśmiechnięci,bardziej życzliwi dla innych.Stare urazy idą w zapomnienie......
    Bo to taki szczególny dzień.Szkoda,że tylko raz w roku....
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś nie dba o relacje z rodziną czy przyjaciółmi przez cały rok, to nic mu Święta nie pomogą...

      Usuń
    2. Pomogą,uwierz mi na słowo.Czasem wystarczy jedno słowo,jeden gest....

      Usuń
    3. Nie będzie u nas Wigilii. Idziemy jutro do mojej 90-letniej babci, która już nie opuszcza mieszkania. Boże Narodzenie spędzimy we własnym gronie (rodzice, Luby, ja + zwierzyniec ;)), a na "drugi dzień Świąt" przychodzi brat z żoną i córką oraz druga babcia. Niby COŚ się dzieje... a jakby nie działo się wcale. :(

      Od jakiejś dekady nie "czuję" Świąt. A te są chyba najsmutniejsze. Wszędzie błoto (choć to może i dobrze, bo lodu się boję jak ognia), bród, szarzyzna. Nie zauważam zbyt wielu świątecznych ozdób na domach. Może gdybym oglądała TV czy słuchała radia, poczułabym choć trochę "świąteczną" atmosferę. Ale po co?

      Chyba jestem w depresji. Muszę zacząć myśleć pozytywnie, bo inaczej zwariuję. ;)

      Usuń
  5. Droga Kiro.
    Naprawdę nie wiem co mam napisać.....
    A doradzać nie umiem.
    Pozdrawiam.Będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, nie oczekuję pocieszania. Nie rozczulaj się. :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Cie kurde.To jednak z Tobą wszystko w porządku.A już zaczynałem się martwić.

      Usuń
    3. Cóż mogę rzec... Katolik, a taki porządny chłop. Cmok! :)

      Usuń
  6. Czas Świąt to czas walki. Na imprezę wigilijną w pracy podano nam udko kaczki.
    A co z narodową, katolicką tradycją postu? Wyjaśniłem organizatorce, że jako katolik poczułem się, jakbym dostał tą kaczką w twarz. Odpowiedziała, że impreza mogła równie dobrze symbolizować nie Wigilię, a święta, kiedy nie ma postu. Już chciałem powiedzieć, że równie dobrze mogła wsadzić sobie to udko w..., ale się powstrzymałem.
    I teraz nie wiem, czy dobrze zrobiłem, że się powstrzymałem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś przewrażliwiony, Dibeliusie. Organizatorce należał się buziak za dobre serce. A kaczce - modlitwa za spokój jej umęczonej duszy. ;)

      Usuń
  7. pod koniec roku odpoczywam od neta i blogowania, więc nie będę prężył się z komentarzem...
    Słońce powraca...
    więc wszystkiego Naj Ci życzę...
    /jak zwykle zresztą :D/...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego dobrego, zacny PKanalio. :)

      Usuń
  8. Mnie nasunęła się ,nie po raz pierwszy,taka myśl,że jesteś Kiro zbitką czasem pozornie niespójnych myśli,poglądów itd.I właśnie to w Tobie ( i w innych ) lubię i szanuję,bo nie ma dla mnie niczego bardziej podejrzanego,nieprawdziwego i w gruncie rzeczy niebezpiecznego,niż gotowy pakiet,od którego autor ( raczej nie autor a bardziej plagiator) nie odstąpi za żadne skarby,i co gorsza -nie będzie tolerować najmniejszego odstępstwa ....u innych.Wszystkim zaś życzę naprawdę dobrych,kojących świąt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie moje poglądy są jak najbardziej spójne. A może to nie tyle poglądy, ile CELE, które sobie wyznaczyłam? I nie zawsze do nich dorastam...

      Wesołych Świąt! :)

      Usuń
  9. Kiro - wesołych, pełnych ciepła i miłości Świąt :) :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...