18.12.2013

Refleksja nad obłędem


Napisałam u Dibeliusa:
[...] zarówno fanatyczna lewica, jak i prawica; zarówno konserwatyści, jak i liberałowie; zarówno socjaliści, jak i kapitaliści - oni wszyscy są krzykliwymi, ale MNIEJSZOŚCIAMI. Większość ludzi ma głęboko gdzieś te wszystkie -izmy, walki, budowę nowego świata czy odzyskiwanie starego. Jeśli ktoś się obraca w silnie zideologizowanym środowisku, pewnie się ze mną nie zgodzi, lecz frekwencja na wyborach mówi sama za siebie. Spieranie się o gender to tylko zasłona dymna; igrzyska dla gawiedzi, które zresztą już się owej gawiedzi znudziły. O ile kiedykolwiek ją interesowały.
Co jest naprawdę ważne? Równość płci? Myślę, że wywalczyliśmy sporo, jeśli chodzi o prawo, ale obyczajów się prawem nie zmieni. Obyczaje się zmienia PRZYKŁADEM. Chrześcijańskie wartości? O to każdy musi zadbać SAM, we własnym zakresie. Czy jest więc czego się bać? O co spierać?

No właśnie – o co te spory??? Tradycjonaliści czy wyznawcy gender, homo czy hetero, karierowiczki czy kury domowe, „wyzwolone” czy „pruderyjne”, patrioci czy kosmopolici – niech wszyscy ci ludzie żyją, jak chcą. Żydzi, muzułmanie, chrześcijanie, ateiści – niech się trzymają swoich zasad, a cudze zostawią w świętym spokoju. Niech każdy promuje, co mu się żywnie podoba, niech zbiera zwolenników, próbuje zmieniać świat – ale nie na siłę!

Pewnych tarć nie unikniemy. Aborcja, ubój rytualny, rejestracja związków takich czy śmakich – to wszystko wymaga prawnych regulacji. Ale nie idźmy w stronę ideologicznego totalitaryzmu! Moją odrazę budzą zwłaszcza próby wychowywania cudzych dzieci. Chodzi mi, rzecz jasna, o te malutkie ludziki poniżej dziesiątego roku życia. Później mamy już do czynienia z tzw. młodzieżą, która – całkiem naturalnie – wychodzi spod duchowej kurateli rodziców. Niech więc rodzice kształtują pociechy wedle własnego uznania. W końcu i tak mają na to bardzo mało czasu...

Czego nam potrzeba, to powrotu do prawdziwej TOLERANCJI. Oznaczającej tylko i wyłącznie brak agresji, również werbalnej. Czy musimy się wpieprzać w cudze życie? Nawracać na siłę, a jeśli się nie da – dręczyć, opluwać, niszczyć? Nie, nie musimy! Możemy zostawić drugiego człowieka w spokoju. Tak, to właśnie jest tolerancja. :)

Oczywiście nie może ona oznaczać przyzwolenia na zło. Nieuzasadniona przemoc wobec bliźniego czy zwierzęcia, pedofilia, zachęcanie do ćpania, rażąca nieuczciwość – takie przypadki wołają o osądzenie czynem. Wiedząc, iż ten czy ów zdradza żonę, podkłada kolegom z pracy świnię czy oszukuje w grze w karty, możemy osądzić słowem. Zaś myślą osądzamy zawsze i każdego; ale z myśli nie musimy się przecież nikomu tłumaczyć.

Czy jestem tolerancyjna? Wydaje mi się, że raczej tak. Cudze preferencje (polityczne, muzyczne, seksualne), religia, zamożność, relacje z bliskimi – to wszystko błahostki, którym nie poświęcam zbyt wiele uwagi. Nie patrzę na rasę, narodowość, przynależność do klasy społecznej czy rodzinne koneksje. Nie dostaję epilepsji na widok krzyża ani rozwolnienia, gdy widzę dwóch całujących się kolesi. Jestem za wolnością wypowiedzi dla każdego człowieka, pomijając wulgarne i kłamliwe przytyki w stosunku do konkretnej osoby. Nie przerażają mnie pochody patriotów, katolików, transów, liberałów, marihuanistów.

Co mnie przeraża? Tępa agresja. Kurwy atakujące katedry i kurwy palące tęczę. Bydło z jednej i drugiej strony. Brrr.

Odrzucam takich ludzi. A ponieważ nie mam złudzeń, że kiedykolwiek dojdzie do względnego choćby opamiętania (gdyż nie pozwolą na to zakompleksieni fundamentaliści z jednej i drugiej strony), zachęcam wszystkich rozsądnych ludzi do tego samego. Tak jak należy stosować bierny opór wobec coraz bardziej zachłannego państwa, tak też należy definitywnie potępić bezsensowną przemoc i pogrążanie się w ideologicznej paranoi.

129 komentarzy:

  1. Oj, naiwna, naiwna...
    Powtórzę za znajomym - bardzo doświadczonym lekarzem, z którym po koleżeńsku konsultowałem zachowanie pewnych "dżentelmenów", bowiem nie potrafiłem sobie wytłumaczyć motywów ich działania.
    Zaapelował do mnie, abym przyjął do wiadomości i uwierzył w postanowioną przez niego diagnozę, że tak jak są ludzie bestialsko znęcający się nad zwierzętami, tak jest grupa ludzi, która czerpie patologiczną wręcz satysfakcję z dręczenia drugiego człowieka, przy czym u jednych, z tej właśnie grupy, zachowanie takie uznać należy za objaw trapiącej choroby, a inni wykonują takie "zabiegi" w ramach tzw. zadań, co w gruncie rzeczy sprowadza się do tego samego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postawioną diagnozą, a nie postanowioną :)

      Usuń
    2. Poznałam tylko jednego psychola (w wirtualu zresztą, na portalu Sympatia.pl), który NAPRAWDĘ lubił dręczyć ludzi. Prawdziwie odrażająca kreatura.

      Co się tyczy upośledzonych umysłowo, duchowo i moralnie fundamentalistów, to niektórych może faktycznie cechuje pewna doza psychopatii, lecz z drugiej strony wielu z nich pewnie wierzy, że walczy o lepszy świat.

      Usuń
    3. Brak jest jakichkolwiek przesłanek do tego, aby uznać Kościół i religię za jakieś znaczące oręże w walce o lepszy świat. Dla mnie wystarczającym przykładem jest los ks. Jerzego Popiełuszki. Kilka miesięcy temu Telewizja Polska wyemitowała dokumentalny film o gehennie jaką przeżywał Popiełuszko, o bandytach z sb, którzy nękali księdza, poddawali szykanom, torturom psychicznym i na różne sposoby usiłowali zadręczyć. Proces zabijania księdza trwał długo, bardzo długo, na tyle długo, że dzisiaj można śmiało powiedzieć o zdradzie lub zaniechaniu. Jak Kościół chce walczyć ze złem, w jaki sposób zamierza naprawiać świat, skoro choćby w takich chwilach nie sprawdza się, nie staje na wysokości zadania i nie potrafi obronić jednego z najgorętszych orędowników wiary.

      Usuń
    4. Kompletnie się z Tobą nie zgadzam. Kościół zrobił wówczas, co mógł. Czego należało oczekiwać? Że Watykan przyśle do Polski gwardię papieską?

      Usuń
    5. Chociażby zapewnić dyskretną obserwację, zbierać dowody na tych szubrawców, nagłaśniać w kościołach szczegóły tych bandyckich operacji, demaskować bandytów na każdym kroku, mobilizować ludzi do zapewnienia silnej ochrony, nawet wbrew woli księdza lub bez Jego wiedzy. Kiedy bandyci urządzali rajdy pod jego domem przez pół nocy i rzucali kamieniami w okna, nie powinni odjechać bezkarnie. W ślad za nimi powinno wyruszyć 20 innych samochodów i np.zablokować. Gdzie był kościół , gdzie byli wierni? To jest bardzo bogata instytucja, którą stać jest na wszystko, zabrakło zwyczajnie odwagi i woli politycznej (kościelnej). Do zbrodni nigdy by nie doszło, a po kilku latach, tych rajdowców i kamieniarzy można by było powiesić. W zamian mamy mordercę na wolności, a rajdowców i kamieniarzy nikt nigdy nie próbował nawet zidentyfikować.

      Usuń
    6. Rozumując w ten sposób można dojść do wniosku, że każdego oprawcę, prześladowcę czy nawet okupanta można w prosty sposób powstrzymać. Tylko że to mrzonka. Służby bezpieczeństwa nie przebaczyłyby tym wszystkich "zorganizowanym" obrońcom. Poza tym nie jesteśmy mrówkami, które działają jak jeden organizm.

      Usuń
  2. Mysla zawsze oceniamy i od mysli zaczyna sie to cale szambo. Zostawic czlowieka w spokoju, ale jak, kiedy ma sie myslna stajnie augiasza?
    Z tego co wiem, tam mnie uczono , przerobilam na sobie. Najpierw pojawia sie mysl...ona nam sie po czerepie szweda, ocena w mysli, to tez mysl- przyznasz chyba mi racje, no nie? Na podbudowie owej mysli, czy tez oceny pojawia sie emocja-paliwo do dzialania. No i czynimy tak, jak myslimy. Dzialamy pod wplywem emocjonalnego nosnika. Zzwsze trzeba zaczynac od plewienia mysli...nawet, albo przede wszystkim tych oceniajacych. Jezeli ktos pali tecze lub obrzuca jajami (moga byc tez jaja slowne) kosciol, to jest to tylko i wylacznie efekt, zwienczenie koncowe, odzwierciedlenie naszych mysli. Jedni myslnie potrafia sie nakrecic, ze czacha dymi, a inni sobie tylko w kaciku myslnie popierdza:-)
    Twierdze, ze bajzel swiata powinno sie zaczac sprzatac od mysli nekajacych czlowieka, od myslnego oceniania:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślne ocenianie? A dlaczego miałabym nie oceniać? Sorry, autocenzury nie zamierzam wprowadzać. :)

      Usuń
    2. No pewnie, ze nie... gdybys nie oceniala wpowadzilabys jedna z utopijnych nauk Jezusa w zycie. Nie sadzcie (nie oceniajcie), a nie bedziecie sadzeni (oceniani).
      A tak wszyscy oceniamy, mysl se beztrosko w lebku pobuszuje, emocje zadzialaja, raczka poleci, klawiatura w ruch i jest jazda np.: na blogach:-)
      Szczerze powiedziawszy dokonujemy ocen chociazby na poziomie wyborze ulubionych kolorow lub wyboru ciuchow o okreslonych kolorach. To kupie bo zielone, czyli ladne, tego nie bo brazowe i
      nieladne....
      Nieladnie ta babka wyglada bo ma rozowy sweterek, a rozowego nie znosze. Na tym poziomie oceniania miazdzaca wiekszosc ludzi poradzi sobie i tolerancyjnie uzna prawo kogos drugiego do lubienoa rozu. Gorzej kiedy odbywa sie to w innych dziedzinach:-)
      A Jezusowi z pewnoscia nie szlo o totalny brak oceniania sytuacji, zdarzen, czy tez ludzkiego postepowania:-)

      Usuń
  3. Wiesz Kiro nie ma, co sobie zawracać głowę Naziolstwen, nacjonalizmem i skrajnościami. Z takimi ludźmi się nie rozmawia. Oni nie rozumieją idei pluralizmu, różnicy poglądów. Oni są zapatrzeni w swój punkt widzenia a jeśli ktoś inny myśli inaczej jest ich wrogiem.

    Normalni ludzie nie zastanawiają się aż tak, nad Gender, feminizmem homoseksualizmem czy aborcją . Mogą mieć mniej lub bardziej wolnościowe czy liberalne zdanie, ale jeżeli jego rozmówca ma inne to zmieniają temat, ale nie leje im się piana z pyska jakby mieli wściekliznę.

    Mam przyjaciółkę bardzo bliską ona ma zupełnie inne zdanie niż ja na temat homoseksualizmu, Grodzkiej. Na Grodzką mówi ze szkoda chłopa a z niego dało by się zrobić dwóch dorodnych facetów i jak można było zrobić taką głupotę przy końcówce życia. Ma zupełnie odmienne zdanie na temat praw gejów do adopcji dzieci a już lesbijki ją obrzydzają. Ja mam odmienne zdanie od niej i co z tego ? Nic ! Ani ona mnie nie wyzywa ani ja jej. To jest normalność !

    Ci Panowie i Panie , których masz na myśli są skrajnymi nacjonalistami to okolice z młodzieży wszechpolskiej i innych durnot- to margines.
    Nie analizuj już przypadku tych Panów ani nie ma, co włazić na ich bloga. Niech mają swój świat i nie ma, co im go burzyć. Tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Julianne

      Mam na myśli WSZYSTKICH fundamentalistów.

      Różnice poglądów są faktem. Z tym się nic nie zrobi. I dobrze.

      Usuń
    2. Bo prawda jest taka,ze normalni ludzie wiedzą,ze pewne zjawiska istniały od dawna,będa istnieć i dawno mają "przepracowane" te tematy na użytek własny.Ciemniejsza część społeczeństw zas w histeryczny sposób rzuca się na podsunieta im temat,nie znając dokładnie definicji,dyskutuje na temat podsuniętego gotowca.

      Usuń
  4. Piękne założenia (o tolerancji), tyle że nierealne. Wiele ideologii, a śmiałbym twierdzić że większość, ma wpisane wtrącanie się w życie i sprawy innych osób. "Normalność" w stosunkach społecznych jest określeniem skrajnie subiektywnym, więc kategoryczne twierdzenia na jej temat nie mają sensu (podobnie jak na temat "prawa", czy "sprawiedliwości"a co dopiero "zła" - tu wchodzimy w kwestię przypisywania konstruktom nauk humanistycznych niezmiennych i absolutnych właściwości). Dla wielu osób normalnym a wręcz pożądanym będzie właśnie wtrącanie się, nawracanie, przekonywanie, wpływanie... Tak naprawdę świat jest zmieniany na siłę;)
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem. Nie mam złudzeń, że kiedykolwiek dojdzie do choćby względnego opamiętania. Nadal będziemy się żreć, narzucać innym swoje religie i filozofie, łamać wszelkie pakty o nieagresji i coraz bardziej się pogrążać w ideologicznej paranoi., iż tak naprawdę nie liczę na opamiętanie. Czyjekolwiek. Wyraziłam tylko swoją opinię, która pewnie psa z kulawą nogą nie obejdzie.

      Usuń
  5. To,ze oceniamy to oczywiste,bo to w jakiś sposób porządkuej nasz swiat,a do tego wszyscy mamy skłonność.Niczego nagannego nie widzę w tym,dopóki to nie ma przelozenia na relacje międzyludzkie.Tzn oczywiście-ocena w aspektach moralnych,ma i powinna mieć ,jak najbardziej.Ale ten zakres dla NORMALNEGO człowieka jest dość wąski-kategorie typu bije/nie bije,donosi/nie donosi,kradnie nie kradnie itd.Natomiast szaleństwo niektorych ludzi ,które demonstrują w stosunku do najmniejszego przejawu inności -cóż,niewątpliwie jest to przypadek kliniczny.Od dawna wiem,że ludzie sa różni,że cham w świecie też ma miejsce .Przyjmuję do wiadomości,starając się unikac.Gdy cham sam siebie określa dżentelmenem,ale swe zachowanie różnicuje w zależności od tego ,z kim ma do czynienia i stosuje jako system kar i nagród-cóż,jest to niewątpliwie przypadek kliniczny ,zapewne połączony z tym,że rodzice niedokładnie przeczytali rozdział o kulturze:)).Bo chyba nie bardzo można być trochę w ciąży,trochę chamem,trochę dżentelmenem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można być trochę chamem, trochę dżentelmenem, to się "rubaszność" nazywa, ale przyznam, że sztuka to niełatwa, wręcz balansowanie na linie pomiędzy przegięciami... czasem trudno "mieć proporcyję", zwłaszcza że na widowni co widz, to inny gust i inne kryteria oceny...
      pozdrawiać :D...

      Usuń
  6. Problem główny,moim zdaniem,jest nei tylko w braku tolerancji,jest w braku samodzielnego myslenia,uleganiu różnego rodzaju trendom,demagogiom ,stereotypom .Rozbawiła mnie kiedyś dyskusja ,gdzie jednej z kobiet zarzucono,ze nie brała czynnego udziału w opozycji,"zasłaniając się " ciążą i malutkim dzieckiem.Wyzwano ja od kurew i esbeckich szmat,bo przecież powinna z noworodkiem przy piersi rzucać koktajle Molotowa na najbliższą siedzibę partii a w poprzedniej,sprzed kilku dni,blogu z kolei wymyślano jej od feministek i twierdzono,że rola kobiety jest WYŁĄCZNIe pielęgnowanie rodzinnego ogniska.Gdy owym "dżentelmenom " zadałam pytanie to jak właściwie ma być z tymi kobietami zostałam nazwana esbecką szmatą .No i już...Nie ma to jak siła argumentu.Dodać do tego "ladys ".które bez najmniejszego szemrania "przysłuchują się " jaki ich rycerze bluzgają na INNE kobiety (co za brak wyobraźni,ja bym się bała,że przy najmniejszym sprzeciwie łaska się zmieni)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ AnodaKatoda

      Nie pojmuję tego. Nie jestem w stanie ogarnąć rozumem. I zadaję sobie pytanie: czy tylko Polacy są tacy popieprzeni? Czy może inne nacje również mają swoich świrów? Tylko że słowo "świr" byłoby tutaj komplementem. To, o czym piszesz, to totalne zeszmacenie.

      A także spora doza głupoty, niezdolność do logicznego myślenia, kompletny brak samokrytycyzmu... Pozwolę sobie tutaj na drobną złośliwość i zacytuję pewną znaną Ci panią, deklarującą się jako przeciwniczka tzw. genderyzmu. Ponarzekawszy u Dibeliusa na upierdliwość wyznawców tej ideologii, pragnących - jak twierdzi - kształtować społeczeństwo po swojemu, rzuciła pod koniec swojej wypowiedzi z przekąsem: "W sumie jednak dobrze, że wy się słabo rozmnażacie.....:) A rozmnażacie się?" Strasznie mnie to pytanie rozbawiło. O ile bowiem się orientuję, to owa "dama" urodziła JEDNO dziecko; zaś wtórujący jej w nienawiści do genderyzmu "dżentelmeni" również nie mają na tym polu dużych osiągnięć.

      Utwierdza mnie to tylko w mniemaniu, że wycieranie swojej wulgarnej mordki takimi słowami jak "patriotyzm", "tradycja" czy "rodzina" rzadko kiedy przekłada się na czyny.

      No ale tacy właśnie są nasi rodacy: potrafią śpiewać ckliwe pieśni i wznosić żarliwe okrzyki ku chwale ojczyzny; a jeśli trzeba, to walczą ramię w ramię z - czasami nawet rzeczywistym - wrogiem. Lecz kiedy bitwa dobiega końca, opada kurz, wysycha pot, a rany się zabliźniają, to nagle się okazuje, że nie ma komu budować nowego, lepszego świata. Bo każdy zerka na drugiego, czekając, aż tamten pierwszy podniesie cegłę, dołoży złotówkę czy... zrobi sobie dziecko, które będzie w pocie czoła wychowywać.

      Usuń
    2. Owa przeciwniczka genderyzm,u ma problem nawet nie z definicją genderyzmu ,ale z definicją definicji w ogóle,bo zapytana o to,czy samodzielnie analizowała owa definicję odrzekła "a którą " i przyotczyła.......tytuły artykułów,w których użyto slowa gender.Ale samopoczucie ma generalnie dobre.Może to i dobrze,strach się bać,co wyprawiała by,gdyby była niezadowolona :))Pieśń o podrzynaniu gardeł
      :

      Usuń
    3. Kiedy mieszkalam w Polsce to caly swiat byl dla mnie "taki polski". Wydawalo mi sie, ze tak, jak w Polsce jest wszsdzie, no i.....

      Wszedzie sa tacy sami ludzie. Przezywaja zazdrosc, nienawisc, gniew, milosc ..... Doznaja takich samych emocji jakich doznajemy i my, czy chocby mieszkancy
      Madagaskaru. Ale roznimy sie sposobami radzenia sobie z tymi
      emocjami, czy tez lepiej powiedziec, inaczej je okazujemy. W sumie zachod nauczyl sie mocno je skrywac. Tu nie mowi sie wprost, tu mowi sie tak aby powiedziec swoje, a drugi nie mial podstaw mowiacego pozwac do sadu. Mowi sie podtekstami, ktorych Polacyzaczynajacy swa kariere na zachodzie nie kapuja, bo u nas co w sercu to i na jezyku.
      Taka jazda blogowa jaka miala miejsce u jednego ze znajomych blogerow zakonczyla by sie gdzie indziej powaznymi konsekwencjami prawnymi. A tu kiedy to naruszasz odsuwaja sie od ciebie ludzie, bo prawo jest po to aby je przestrzegac a nie lamac. Ma cos regulowac a nie ograniczac.
      Czyli uzwasz wulgarnych epitetow na kogos obok konczysz zle. Nie wazne co o danym czlowieku myslisz. Mysle. To ty sobie mozesz, ale w zyciu nie mozna szmacic drugiego.
      Zachod wcale nie jest az tak tolerancyjny. Maja po prostu wiele spraw obstukanych prawnie i tak wychowane spoleczenstwo, ktore wie, ze tego naruszac nie mozna. Czyli nie lubi ktos homo, uwaza ich za chorych ludzi...ok, ale nie wolno ci tego do nich gledzic, ani do nikogo kto moglby to odkryc i uznac za beeee mysli-pogady.

      Usuń
    4. Myslec to ty sobie mozesz....
      Tak mialo byc. Kropa mi weszla w szyk:-)

      Usuń
    5. Aniu-mnie zastanawia tylko,dlaczego ludzie-i mam tez na myśli tu obecnych-wchodzą na takie blogi i usiłują dyskutować.Mnie samej dość dużo czasu wprawdzie potrzeba,bym straciła nadzieję ,że "z każdym się mozna dogadać",ale jak juz ją stracę-nie ma odwrotu.Narazanie się na wyzwiska,na kompletny brak merytorycznej dyskusji ? po co ? mam wrażenie,ze niektore blogi służą wyłącznie do jakichś patologicznyc odreagowań,niczego więcej.Można się ostro spierać,jednak nie wolno przekraczać pewnej granicy,granicy nawet nie kultury ,ale normalności po prostu.Po co dyskutować z człowiekiem,który nie odnosi się do moich słów,ale do swojej paranoidalnej wizji tego,co ja w jego mniemaniu myslę.Skro wie lepiej ode mnie na temat moich poglądów -moja obecność jest zbęna,niech sobie pogada ze sobą.Net oczywiście często zaostrza pewne sprawy,powoduje odbiór niezgodny z intencjami,bo nie widać mowy ciała,mimiki itd,ale wystarczy odrobina dobrej woli i wszystko można wyprostować.Niejednokrotnie iskrzy między mną a Mędrkiem,ale jednak Mędrek jest normalnym człowiekiem o często odmiennych poglądach.Normalnym.i to daje szansę może nawet nie porozumienia,ale po prostu rozmowy.

      Usuń
    6. Odnioslam sie do konkretnej sytuacji, ale Twoj komentarz potraktuje jako odniesienie sie ogolne.
      To prawda. Nie ma sensu wchodzenie w dyskusje z kims kto pedzi w przed siebie wyznaczonym kierunku, nie slyszy, nie widzi, nie rozumie..... nie ma woli porozumienia. Ale zanim to wspolrozmowca odkryje musi najpierw z kims takim pogadac i zobaczyc ow bezsens. Poznac przeciwnika. Wtedy trzeba omijac, to jedyne rozsadne wyjscie, bo jezeli nie omija a nadal tematy drazniace podnosi. Zaczepia to tu, to tam wtedy jest wspolwinnym. Uwazanym za prowokatora.
      Ale jak juz wczesniej naposalam, aby sie z czegos wycofac musisz znalezc sie w dziwnej sytuacji, i rozeznac rejon. Z kim mozna dyskutowac a z kim nie.

      Usuń
    7. Aniu zgadzam się z Tobą całkowicie czasami niewiadomo, z kim mamy do czynienia np., jeżeli mówimy o tej sytuacji, którą mamy na myśli to zmylić mogło to, że osoba pisząca bloga jest normalną osoba, z którą naprawdę fajnie można pogadać mam na myśli Eri , ale niektórzy goście już nie .Takie rzeczy po prostu wychodzą w praniu, że się tak wyrażę.

      Miałam kiedyś przyjemność rozmawiać z narodowcami tzn. z osobami zwianymi z młodzieżą wszechpolską były to osoby, które także biły się w tzw. utawkach kikolskich .O dziwo dwóch z nich bardzo się przyjaźniło, choć należało do dwóch przeciwnych grup kikolskich mówili, że gdyby się spotkali na tej ustawce dali by sobie po mordach, ale po za ustawkami się przyjaźnili Można? Można.

      Ja byłam wtedy wielką entuzjastką Unii Europejskiej a oni wiadomo bardzo, przeciw więc dyskusja była dość mocna, ale bez żadnych obelg. Moja koleżanka wtedy rozmawiała z drugim kolega o sztukach walki itd. te dwa tematy w grupie się toczyły i co? I nic. Było fajnie i sympatycznie. Aha i o aborcji też gadaliśmy i obelg nie było a nawet o homoseksualiźmie itd

      Ludzie są różni, ale jeżeli mam być szczera, co do tej sytuacji to teraz walnę mocno i pewnie wielu się obrazi, ale nie mam zwyczaju owijać w bawełnę co zapewne niektórzy już wiedzą..

      Poszperałam i poszukałam i okazało się, że te osoby, które mamy na myśli pochodzą ze Śląska (Wrocław) a konkretniej Dolny Śląsk no i zagadka się wyjaśniła. Każdy region ma swoją specyfikę a Ślązacy są strasznie toporni i chamscy są też bardzo wrażliwi na swoim punkcie powiedź coś takiej osobie a się obraża, ale jak ona powie coś nietaktownego a ty się oburzysz to fuknie focha, O co Ci chodzi? Jesteś dziwna .itp. Miałam do czynienia z tym regionem to samo z góralami i Podkarpaciem Dziękuję bardzo mam uraz do końca życia.

      Nie zrozumcie mnie źle wiem ze nie wszyscy tacy są mam fajną koleżankę z Podkarpacia, ale ogólna specyfika tych regionów jest taka jak napisałam. Nawet post o tym napisałam, ale to dam na emaila, bo nasze zwierzaki tu wchodzą.
      Pozdrówki.

      Usuń
    8. Region determinuje kolektywnie charaktery? Chyba jednak nie...

      Dalej będzie skrajnie subiektywnie. Co do narodowców, również miałem okazję poznać kilka osób, zdawało się całkiem przyzwoitych, które dawały się wciągać ponurej idei i prostym rozwiązaniom problemów, jakie podpowiadała. Dając poczucie oparcia i stabilizacji, a jednocześnie izolując od rzeczywistości, oplatała ich powoli i systematycznie niczym trujący bluszcz...
      Truizm: Hitlera nie wynieśli do władzy zwyrodniali SS-mani, lecz zwykli, stateczni ojcowie i matki, mili sąsiedzi zza miedzy...
      Nie zrozum mnie źle, ale to obudzone upiory, nie przynależność geograficzna, robią z ludzi to co robią;)
      Anty

      Usuń
    9. Zgadzam się z Antydogmatykiem. Wydaje nam się, że jeśli ktoś rozpęta burzę, to będą to owi straszni "naziole". Tymczasem o wyborze władzy decydują wszyscy obywatele. Także ci, którzy NIE głosowali...

      Usuń
    10. @Julianne...
      ustawka kibolska to tylko rodzaj gry... polecam mój post o Niziurskim i jego "Siódmy wtajemniczeniu"... ta książka świetnie pokazuje cały mechanizm... dwa gangi współpracują w ukryciu, ale na zewnątrz się tłuką, bo "odrobina ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziła"... oczywiście są kibole, którzy biorą te ustawki serio, ale wielu z nich ma do nich dystans i w innych sytuacjach potrafią się nawet kumplować, jak w Twoim przykładzie... to samo zresztą zjawisko mamy w świecie polityki... dwóch posłów na forum miesza się z błotem, a potem prywatnie idą na wódkę...
      pozdrawiać Słoneczko :)...

      Usuń
    11. @Anty...
      przyznam, że nigdy nie patrzyłem uważnie na kwestie regionalne, bo dla mnie czy murzyn, czy góral, czy poznaniak to jeden Czukcza, ja na konkretnego człowieka patrzę, a nie na miejsce pochodzenia czy pobytu... dopiero Julcia mi zapuściła temat do zbadania i tak na gorąco muszę przyznać, że coś w tym jest... nawet największy indywidualista przejmuje nieświadomie pewne cechy, postawy innych ludzi z okolicy, chociaż odrobinę, więc można mówić o pewnej nieokreślonej bliżej wypadkowej tych cech i postaw zależnie od regionu... co prawda net i mobilność ludzi wiele różnic zaciera, niemniej jednak coś jest na rzeczy...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    12. @pkanalia
      Widzisz kochanie ty mnie zawsze dobrze zrozumiesz w przeciwieństwie co, do niektórych ;-)
      Buziak .;-)

      Usuń
    13. @Piotr
      Nawyki, wzorce zachowań, sposób odnoszenia się nawet - tak, upodabniają Czukczę do innych Czukczy z danej grupy, ale cechy charakteru? Tu nauka nie pozostawia złudzeń - są w dużej mierze uwarunkowane genetycznie...
      pozdrawiać..
      @jacek i barbara ;D
      Nie chcę być wścibski ani kołtuński, ale co na to CR?;)
      Anty

      Usuń
    14. Skoro tak publicznie cumkaja to nie powinny ich , szczegolnie jego, dziwic zapytania :"co z CR i Ptr"? :))

      Julianne nie zgadzaj sie we wszystkim z Twoim Lubym , bo "pauzra" tu brak...mdlawo (p) . Przeciez Ty zawsze brniesz pod prad. W zadnej kwesti nie macie jak na razie odmiennego zdania, zapatrywania?

      Usuń
    15. no co to karwakafka jest?... blog Kiry Zacnej i Nadobnej, czy "pudelek" jakiś?... nie macie ważniejszych spraw na głowie, tylko pytać o CR?... tyle jest do roboty, ogródek trza skosić, śnieg odgarnąć, rowerek dzieciakowi naprawić, robaki się w kuchni zalęgły... konferencji prasowej na temat CR nie będzie... jak to mawiał mój kumpel /ćpun, kibol, naziol i dziwkarz, ale dobre chłopisko/: "nie interesujta się, bo kociej mordy dostanieta"...
      ...
      tak swoją drogą, to sytuacja podchodzi pod temat posta /"tolerancja"/... chodzi o to publiczne "cumkanie"... primo, to jakie tam "cumkanie"?... miło się do siebie zwracamy z Julianne i tyle... co tu robić wielkie joł?... chyba w weekend sam coś o tym napiszę u siebie... nie, nie, schować ozory wywieszone, nie będzie bynajmniej o mnie i Julce... będzie o ogólny zjawisku, o tym jak reagujemy, gdy ktoś publicznie okazuje komuś pozytywne emocje...

      Usuń
    16. Spokojnie, to tylko awaria (lub jaja)... Przyzwoitka to nie ja :D Swoją drogą to cumkanie, to trochę jak na pudelku, sorry:)) A może ze mnie już taki stary grzyb :)?
      Anty

      Usuń
    17. Najpierw se tu, tam, dalej i na zapleczu slodza, wlasnie PUDELKUJA, a potem pretensje wielkie i Hallo, ze ktos na to zwraca uwage!????;))) Sami zwracaja na siebie uwage,a my tylko kulturanie paleczke przejmujemy. Ja wiem, ze niektorzy urodzili sie po to aby w kazdych okolicznosciach byc w centrum , byc celebryta, ale zeby od razu ludziom o kocich mordach to...nie moze byc!:)))))

      Usuń
    18. Aniu ja się nie ze wszystkim zgadzam ze swoim "lubym" mam totalnie odmienne poglądy, co do np. narkotyków, Uważam, że za często pitoli o laveyaniźmie z cytatami enochiańskimi włącznie. On jest 100 procentowym ateistą a ja nie. I w paru osobistych rzeczach też się różnimy, ale to nie na bloga, ale na email.

      Jeśli już bardzo chcesz wiedzieć to każdego faceta uważam za słabeusza psychika im wysiada pod byle naporem życia. Nigdy nie wierzyłam w sile psychiczną facetów. Faceci za łatwo pękają i odpuszczają. Poczytaj mojego bloga a będziesz wiedziała.

      A te miłe rzeczy, które piszemy do siebie no cóż trochę między nami zaiskrzyło i tyle.

      Usuń
    19. @ Julianne

      Obydwoje jesteście z Warszawy, czy tak?

      Usuń
    20. Nie ma stuprocentowych ateistow. zawsze w cos sie wierzy...samo to pitolenie, jakzesz uroczo nazwala, o laveyanizmie swiadczy,, ze jadnak komus zawierzyl, uwierzyl. Jakas idea sie jednak "napompowal". Po prostu w zyciu trzeba miec linki, na ktorych mozna sie uwiesic, aby nie zniknac w prozni:)))) Potrzebujemy pojec, definicji, punktow wyjscia..bo inaczej to totalna rozpierducha:)))

      Usuń
    21. No a teraz, poniewaz tak slodko sie zrobilo, wyciagamy zapalniczki. Wkladamy na glowe swiecace ozdobki i tworzymy klimat .... pudelkowy klimacik:)))
      http://youtu.be/Q9vWpQaLQEc

      Pan spiewa , ze : " ...bez ciebie by mnie nie bylo..." a reszte sobie dopiszcie:))))

      A ja ( my w tle) mruczando zapodam (y):))

      Usuń
    22. Ateizm nie odnosi się do braku wiary w cokolwiek czy wierzenia komukolwiek, tylko do braku wiary konkretnie w boga/bogów. Ateizm nie jest również bezideowością. I śmiem twierdzić, że są stuprocentowi ateiści, no bo bo jak można być dziewięćdziesięcioprocentowym ateistą?
      Anty

      Usuń
    23. Nie Kiro nie jestem z Warszawy .

      Usuń
    24. Aniu śliczna piosenka . ;-)

      Usuń
    25. @Anty...
      tak mocno nie na temat...
      "Koń Rafał" to już historia, teraz jest "Piesek Leszek"...
      wspaniały materiał baka się na mojej dzielnicy, a Ja nic o tym nie wiem, porażka...
      co do ateizmu, to w tym gronie cywilizowanych ludzi wszyscy wiemy, że to nie ideologia /tylko co najwyżej drobny fragmencik/, ale stworki się uparły i co z nimi zrobisz?...
      "niech sobie ludzie wierzą w co chcą, byle by dobrze wierzyli i nie zawracali porządnym ludziom tyłka tą wiarą" /z cytatów enochiańskich/...
      \m/

      Usuń
  7. Witaj Kira.

    "No właśnie – o co te spory???
    Co mnie przeraża?....... Tępa agresja. Kurwy atakujące katedry i kurwy palące tęczę. Bydło z jednej i drugiej strony. Brrr.....Jestem za wolnością wypowiedzi dla każdego człowieka, pomijając wulgarne i kłamliwe przytyki w stosunku do konkretnej osoby."

    Witaj Kira.
    Ty oczywiście niewiniątko i grzeczniutka jak zwykle.
    Nikogo nie prowokujesz,nikomu nie ubliżysz....A że te kurwy i bydło?
    To przecież tak ogólnie.....
    Więc o co ten spór?Co się tak jeżycie?Ubliżyłam konkretnie komukolwiek?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie pisałam, że jestem grzeczną dziewczynką. A mój przytyk jest nie tyle "niekonkretny", ile całkowicie słuszny. Z mojego punktu widzenia. Bo Ty możesz, rzecz jasna, szanować takich ludzi.

      Usuń
    2. Droga Kiro,co jak o co,ale z pewnością nie uważam ciebie za "grzeczną dziewczynkę".
      Na blogu Dibelisa rzeźnia.Burdel niczym na czerwonym śmietniku niejakiej towarzyszki Skrzeczyszyn,teoretycznej profesor zresztą.
      Z pobieżnego tylko przeglądu komentarzy wynika,ze masz w tym niemały udział.
      Więc dlaczego ciebie przeraza agresja,"tępą"pominę?
      Ps.
      Co do tego "szanowania".
      W świecie wirtualnym nie wiem z kim dyskutuje.Mogę tylko odnieś się do konkretnego wpisu.Jeżeli się z nim nie zgadzam,przedstawiam swoje argumenty.
      Szanować lub nie można kogoś kogo się zna.Jeżeli szanuję,utrzymuje z nim kontakty.Jeżeli nie szanuję ,unikam takich.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. @ Mędrek

      Obiecałam nie wdawać się u D. w takie durne kłótnie. Tym bardziej, że niektórzy nie wiedzą, kiedy skończyć.

      Agresja mnie przeraża, jeśli przenosi się do reala.

      Usuń
    4. czyli jezeli konczy sie na agresji w necie to wszystko jest w porzadku? Wtedy ta agresja nie przeraza?
      Chyba tak, bo nie dosiegna nas rece agresywnych...wiec niech se w pudelku kompa kopia, drapia i pierdza. A co to za roznica jaka to agresja? W realu czy w necie...to samo swinstwo.

      Usuń
    5. Świństwo, ale na agresję w Necie nic się nie poradzi. Ja na pewno nie zamierzam nikogo ścigać sądownie, chyba, że ubliży mi lub mojej rodzinie, używając moich (lub ich) danych osobowych. A i wtedy pewnie najpierw odgryzłabym się u siebie. Bo na polski wymiar sprawiedliwości trudno liczyć.

      W realu zresztą też NIC nie poradzisz na to, że ktoś Ci tyłek obrabia. No bo co - pobijesz? ;)

      Usuń
  8. Zgadzam się z tobą.Trzeba wiedzieć kiedy skończyć.Ale ze twój aktualny wpis zobowiązuje,to ja swoje trzy grosze.
    Jeżeli mogę,to do tematu.

    Z linkowanego bloga Dibeliusa cytat,z który się całkowicie zgadzam.

    "radwan19 grudnia 2013 11:26
    Niestety wrażenie,że nad "genderowym eksperymentem"nie panuje kompletnie nikt, poza bezwzględnymi beneficjentami grantów,którym ryzyko to jest całkowicie obojętne i obce - wydaje się uzasadnione"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, myślisz?

      Jestem przeciwna próbom wprowadzaniu odgórnie jakichkolwiek zmian w postrzeganiu płci. Ma być równość - i raczej jest.

      Natomiast promowanie, zachęcanie, pokazywanie, dawanie przykładu - akceptuję.

      Usuń
    2. Także promowanie za pieniądze podatnika?
      Zgadzasz się na to płacić?

      Usuń
    3. Drogi Mędrku, ja na razie nie płacę podatków. Ewentualnych dochodów ze sprzedaży tego czy owego nie mam zamiaru zgłaszać ani się z nich rozliczać. Ale oczywiście - nie, nie chciałabym na to płacić. Nie chciałabym promocji CZEGOKOLWIEK za wspólne pieniądze. Bo w sytuacji, gdy szpitale toną w długach, a sprzęt wojskowy (jak czytałam na Onecie) jest przestarzały i byle jaki, każda złotówka wydana czy to na gender, czy Kościół, czy inne [cenzura], to ohydne marnotrawstwo. Porównam to do sytuacji, kiedy ktoś zamiast jedzenia woli nabyć paczkę papierosów i karton wina. Niezbyt mądre, prawda?

      Usuń
  9. Pełna zgoda.Także Kościoły powinni utrzymywać wierni.Albo traktujemy poważnie zapis o rozdziale Kościoła od Państwa,albo rżniemy głupa i wyrywamy co się da.
    Pozwolę sobie na własną refleksję.
    W dyskusjach o sponsorowaniu KRK,bo ten najczęściej jest na tapecie,do jednego wora,moim zdaniem niesłusznie,wpycha się przykładowo katechetów i budynki (obiekty) sakralne.Uważam,że takie obiekty,jeżeli są wpisane do rejestru zabytków powinny być traktowane na równi z innymi dobrami Kultury Narodowej.
    Oczywiście nie muszą to być wyłącznie kościoły katolickie.Także protestanckie, cerkwie,nekropolie ,etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisek,bo dopiero później zauważyłem.

      "Porównam to do sytuacji, kiedy ktoś zamiast jedzenia woli nabyć paczkę papierosów i karton wina. Niezbyt mądre, prawda?"

      Moim zdaniem,mądre.
      W gospodarowaniu dochodami Państwa,czyli podatkami powinno postępować się tak,jak w normalnym gospodarstwie domowym.
      Liczymy każdy grosz,szczególnie starannie wtedy,kiedy go za dużo nie mamy.Już kiedyś pisałem w dyskusji o podatkach.
      Nie sra się drożej,niż się zjadło.
      Trochę to brzydko brzmi,ale to prawda.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Zdecydowanie też jestem za dotacjami do zabytkowych obiektow sakralnych,jest to jednak dobro wspólne w szerokim tego słowa znaczeniu.Zaś co do gender-nie bardzo rozumiem nagłe zainteresowanie tym tematem,z obu stron-zwolenników i przeciwników,nie jest to ani nowe pojęcie,ani nowa idea(mam na myśli ide bez wynaturzeń) ,wydaje mi się,że jest to sztucznie rozdmuchiwane.Oui bono ?

      Usuń
    3. Tematem dyskusji było finansowanie tej "nie nowej idei",jak to nazywasz,przez podatnika.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. @ Mędrek, AnodaKatoda

      Faktycznie, zabytki warto chronić. Bo pięknym kościółkiem, cerkwią czy synagogą może się zachwycić nie tylko wierzący, ale i ateista.

      Usuń
    5. Zabytki sakralne są i tak lepiej traktowane od niesakralnych...
      Anty

      Usuń
    6. A u was murzynów biją.

      Usuń
    7. U jakich wasz?
      Anty

      Usuń
    8. Wiem,co jest tematem tej dyskusji,co jednakowoż nie zabrania dywagacji na tematy związane ,nawet luźno,nieprawdaż ? Ot,takie didaskalia:)).Poza tym,moderatorem(o ile już ) dyskusji bywa jej inicjator,gospodarz .Czasy "trójek społecznych" chyba mamy za sobą ? :))) .Zaś co do finansowania -nie mam nic przeciw ROZUMNIE pojmowanej i rozumnie finansowanej idei niwelującej jakiekolwiek różnice SZANS .Co w żadnym razie nie jest moja aprobatą dla niwelowania różnic płci jako takich i prób przemian dzieci w jedną,bliżej niekokreśloną "płec",czy zamianę chłopców na dziewczynki i vice versa(jak widzą gender niektórzy...)

      Usuń
    9. @ AnodaKatoda

      Co rozumiesz poprzez "niwelowanie jakichkolwiek różnic szans"?

      Usuń
    10. "Zaś co do finansowania -nie mam nic przeciw ROZUMNIE pojmowanej i rozumnie finansowanej idei niwelującej jakiekolwiek różnice SZANS"

      Jeżeli pozwolisz,to również dopytam.
      A bardziej konkretnie.Jaką "ideę" masz na myśli?
      Co prawda,ludzie o różnym stopniu niepełnosprawności,niepracujący nie z własnej winy,itp. mają w życiu trudniej,ale po to przecież płacimy podatki,żeby im w miarę możliwości pomóc.
      Co prawda w praktyce różnie z tym bywa,ale wystarczy egzekwować obowiązujące w tym zakresie przepisy.

      Usuń
    11. Czy tego zdania nie można traktować ogólnie,jako zasadę ? Mogę dyskutować o idei a nie o "idei" bo ten cudzysłów wskazuje ,ze raczej dyskusji nie będzie.KIRO -chodzi Ci o konkrety ? Bo wole ogólnie-moim zdaniem każdy stereotyp( i wynikające z niego postępowanie) zwieksza różnice i zmniejsza szanse na dostęp do wszystkiego ,co życie niesie.Jeżeli wtłoczymy człowieka w ramy chociażby "wypada,nie wypada"-zmniejszamy mu szanse.I to tyle...

      Usuń
    12. Idea,bez cudzysłowu.cudzysłowu,skoro cokolwiek to sugeruje.
      Cudzysłów zamieszczam w przypadku cytatu.
      Powtórzę.Co należy rozumieć przez:
      "ROZUMNIE pojmowanej i rozumnie finansowanej idei niwelującej jakiekolwiek różnice SZANS".

      Usuń
    13. Sorki za powtórzenia.

      Usuń
    14. Mędrku-czego w tym nie rozumiesz? Abstrahując od KONKRETNEJ idej -każą,ale dosłownie każdą ideę mozna wypaczyć,zrobić z niej groteskę lub sztukę dla sztkui-więc rozum w jej pojmowaniu to chyba conditio sine quanon.Niwelowanie,zmniejszanie tych różnic,które można zmniejszyć po to,by każdy otrzymał podobne szanse-to też chyba dość proste w założeniu,bo z praktyka może być różnie.Rozumnie je zmniejszać,czyli nie na siłę,też nie sztuka dla sztuki.

      Usuń
    15. Jestem przeciwna promowaniu za publiczne pieniądze jakiejkolwiek idei. Tym bardziej, że to i tak nic nie da. Obyczajowości nie zmieni się odgórnie.

      Usuń
    16. Kiro-ależ to się dzieje na codzień,zawsze i wszędzie.W każdym systemie promuje się jakąś ideologię,w różnym stopniu-od nauczania,wychowywania po ordynarną indoktrynację.Obyczajowości nie zmieni się odgórnie za jednym machnięciem długopisu przy podpisywaniu jakiejś uchwały,niemniej z pewnością owa uchwała będzie stopniem do tej zmiany.Już samo postawienie problemu,uswiadomienie ludziom jest takim zaczątkiem zmian.

      Usuń
    17. Zmiana prawa to jedno. Promowanie jakiejś ideologii - drugie.

      Oczywiście ciągle piszę o wydawaniu na to publicznych pieniędzy. Nie dziwię się, że ktoś, kto zachrzania 5 dni w tygodniu i płaci podatki, jest - delikatnie mówiąc - wkurzony na tych, co domagają się kasy na zachwalanie ICH wartości.

      Usuń
    18. Fakt,nie rozumiemy się.
      Przysłowiowo:
      "Ja o tym,ty o tamtym.Pytałem o finansowanie tej idei.
      Kto ma płacić?

      Usuń
    19. Mędrku- tej czy jakiejkolwiek ? Chciałabym odejść od konkretnej idei,bo tu nigdy nie będzie pełnego consensusu,bowiem zawsze jednym się spodoba,innym nie.Natomiast jest zasadnicze pytanie-czy państwo ma prawo promowac jakieś idee czyli spełniać jakąś ,umownie nazywając ,misję wychowawczą,czy ma się odżegnać od ukierunkowywania swoich obywateli,zająć się wyłącznie sprawami gospodarczymi ? I -to nie do Ciebie,bo już się wypowiedziałeś na ten temat -skoro nie,skoro tylko gospodarka to dziwię się,że jakoś nie przeszkadzało niektorym,tym,którzy akurat teraz zachowują się jakby się szaleju najedli,finanwoanie religii

      Usuń
  10. W niektórych sytuacjach przydałby się psycholog, który być może pomógłby mi wyjaśnić, co tak naprawdę kieruje komentatorem, który w swoim politycznym zacietrzewieniu miota obelgi i wyzwiska pod adresem swoich politycznych adwersarzy. Czy w momencie gdy to pisze rośnie w nim przekonanie, że to właśnie on ma rację? Czy naprawdę utwierdza go to w przekonaniu słuszności wyznawanych przez niego poglądów? Czy w momencie gdy uda mu się w ten sposób dopiec swojemu politycznemu przeciwnikowi czuje ulgę? A może taki gość ma kłopoty sam ze sobą i pisząc takie a nie inne komentarze wyraźnie to sygnalizuje?
    Osobiście /bardziej intuicyjnie niż rzeczowo, bo nie jestem psychologiem/ skłaniam się do tego ostatniego rozwiązania i staram się po prostu ignorować takie wpisy. Dla mnie komentator na poziomie to tylko ten, kto mnie szanuje i nie miesza z błotem, niezależnie od tego, jakie on i ja wyznaje poglądy. Tylko z takimi ludźmi jestem w stanie prowadzić polityczne dyskusje, pozostałych ignoruję i staram się ich unikać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem polega nie tylko na różnicy poglądów.Przekonalam się o tym wielokrotnie.Taka osoba zafiksowuje się na swoim własnym przekonaniu,że oponent ma zdanie/pogląd niesłuszny ,będący w opozycji do jego,oczywiście słusznego ,bo kiedyś ,w jakiejś innej dyskusji,na kompletnie inny temat,była między nimi rozbieżność.Tacy ludzie nie dopuszczają do siebie myśli,że cudze poglądy nie występują zawsze w pakietach przypisanych jednej opcji,ale mysla pewnymi kalkami,stereotypami np. "lewicowiec=ateista.ateista =zwolennik aborcji na zyczenie" i np. zdanie "za czasów PRL poziom edukacji był wyższy niż dzisiaj" natychmiast odczytają jako "PRL to był najcudowniejszy czas dla Polski" i ,oczywiście,natychmiast pójdą za ciosem i przypiszą temu nieszczęśnikowi esbecką przeszłość,nie zostawiając tez suchej nitki na przodkach kilka pokoleń wstecz.Czy acy osobnicy mają kłopot ze sobą ? Oczywiście,że tak.Nietrzymanie emocji oraz nietolerowanie najmniejszego sprzeciwu to jest ogromny kłopot.Co jest tego przyczyną? aaa...przyznam się,że niekoniecznie mnie to obchodzi....

      Usuń
    2. @ AnodaKatoda

      Ja tego nie jestem w stanie pojąć, serio. Ktoś wymyśla sobie na czyjś temat niestworzone historie, wpada w totalną paranoję...

      Cóż, omijać, omijać, omijać.

      Niestety, taka postawa nie pozostaje bez wpływu na mnie samą. Staję się coraz bardziej aspołeczna. Albowiem, jak to powiedział Lem: "Dopóki nie skorzystałem z Internetu..." i tak dalej.

      Dlatego właśnie nie wierzę w solidarność narodu, społeczeństwa. Nie dogadamy się. Nigdy. Lepiej podzielmy się na małe grupki i żyjmy swoim życiem.

      Usuń
  11. będę nudny i powtórzę po raz en-ty, że poziom tolerancji na ludzkie zachowania zależy od poziomu lęku... generalnie nie tolerujemy zachowań realnie nam zagrażających i jest to zdrowy objaw instynktu zachowawczego... ale lęk to strach przed zagrożeniami fikcyjnymi, które tworzy nasz umysł... odrobina lęku jest potrzebna, nazywamy to wtedy "ostrożność", ale powyżej tego poziomu zaczyna się patologia...
    każdy człowiek ma swoją przestrzeń prywatną, która nie jest stała, zmienia się od okoliczności... inną mamy przestrzeń prywatną w domu, inną na ulicy, inną w przedziale kolejowym... każdy sobie tą przestrzeń organizuje, porządkuje po swojemu... osobnik lękowy zawłaszcza zbyt duży obszar tej przestrzeni, więc próbuje ustawić w niej po swojemu wszystkich ludzi w zasięgu... próbuje zmieniać zachowania ludzi, którzy zachowując się inaczej, niezgodnie z jego wizją świata, wywołują u niego lęk, kompletnie zresztą bezpodstawny, bo te zachowania realnie mu nie zagrażają... on tego jednak nie widzi, próbuje na nich wpłynąć... prośbą, groźbą, prawem stanowionym, manipulacją, próbami ośmieszania tych zachowań... ponieważ skuteczność jego wysiłków jest mizerna, dopada go frustracja, która rodzi agresję werbalną, czasem fizyczną...
    lęk paraliżuje myślenie, więc taki osobnik zaczyna postrzegać świat skrótowo, tworząc kretyńskie asocjacje typu "niekatolik = ateista = komuch", albo "zwolennik legalizacji marychy = ćpun", zaś "kobieta, która ma normalne podejście do seksu = dziwka"... etc... lękowiec myśli czarno - biało, zerojedynkowo, więc automatycznie każdego, kto ma inne poglądy uważa za wroga, co więcej, sam wymyśla tych wrogów, by straszyć nimi innych gwoli czystej manipulacji...
    ...
    znałem różnych nazioli /i dosłownych, i w cudzysłowie/ i w indywidualnym kontakcie z co poniektórymi można na niektóre tematy sensownie pogadać... ale gdy pojawia się jakaś widownia taki osobnik czuje się oceniany, wpada w poczucie winy i jego zachowanie się zmienia... a gdy tą widownią jest stado jemu podobnych, wtedy już taki dostaje małpiego rozumu, odruch stadny bierze nad nim górę i zaczyna się wszystko robić co najmniej "bez sensu" /tak to delikatnie ujmę/...
    pozdrawiać jzns :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antydogmatyk zasugerował pod poprzednim wpisem, iż nawiedzeni muzułmanie (o których mowa w blogu pewnego Niedźwiadka) są bardzo podobni do nawiedzonych... - i tu można wpisać słowo określające DOWOLNĄ grupę. Niepewni siebie, zakompleksieni, pełni lęków ludzie, niezdolni do przejścia do porządku dziennego nad tym, że ktoś wybrał inny styl życia...

      Usuń
    2. ależ oczywiście... i całe szczęście w tym, że te grupy same się tłuką o bzdety typu np. "krzyż czy półksiężyc?", bo inaczej normalny człowiek życia by nie miał...

      Usuń
    3. Jak to dobrze, że mnie tego typu pierdoły nie dotyczą... :)

      Usuń
    4. Tak mi przyszlo na myśl,że w niektorych przynajmniej przypadkach to może być plon okreslonego sposobu wychowania-na zasadzie nakazów i zakazów,zero tlumaczenia,

      Usuń
    5. @An-Ka...
      ten "plon" kiedyś leczyłem w ośrodku dla uzależnionych /opiatowców/... ponad 60 % było właśnie z takich rodzin, gdzie narzędziem rozmowy był pas...

      Usuń
  12. PS.chciałabym tylko wiedzieć -bo autentycznie nie wiem,więc ani podzielam,ani nie podzielam Waszego oburzenia co do finansowania promowania gender -w jaki sposób i konkretnie co jest finansowane ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ AnodaKatoda

      Ja akurat pisałam ogólnie: żadna ideologia (tzn. jej promowanie) nie powinna być finansowana przez państwo. Żadne wykłady, materiały, przyjazdy zagranicznych gości, etc.

      Usuń
    2. Kiro-napisałam,że mam wątpliwości.To jest trudny temat.myslę,że nie ma idealnego rozwiązania,ale promowanie pozytywnych wartości to chyba dobry pomyśł.Oczywiscie-znowu spór o to,co dla kogo jest pozytywne,ale sądzę,że kilka takich rzeczy znajdzie się.Dekalog...

      Usuń
    3. Za pieniądze wszystkich podatników?

      Zresztą - czy trzeba uczyć tego, z czym podobno wszyscy się zgadzają?

      Usuń
    4. Teoretycznie to może się zgadzają,praktycznie-wiemy.Tak,za pieniądze wszystkich podatników ,w imię wspólnego dobra.Tak,wiem,ze Ty uważasz,ze nie mamy żadnych zobowiązań w stosunku do państwa,wielokrotnie na ten temat dyskutowałyśmy.Ja-że mamy,bo nie da się zyć w próżni a skoro nie da-musza być jakies reguły.Tyle,że ja płacę podatki:)).A serio- to wzajemne zobowiązania-bo i państwa w stosunku do obywateli.Jak to działa to już inna sprawa,chodzi o zasade,jednak żyjąc w jakiejś grupie,czy to będzie państwo,czy wspolnota mieszkaniowa -podlegamy regułom.

      Usuń
    5. Nie musisz mi tłumaczyć rzeczy oczywistych. Zauważ jednak, że co innego narzucać jakieś - oby zdroworozsądkowe typu "nie kradnij" - reguły, a co innego promować określoną ideologię. Jeżeli część społeczeństwa się z takową ideologią nie zgadza (bo gdyby wszyscy się zgadzali, to po cóż byłaby owa promocja?), to dlaczego mieliby na to płacić? I tak wracamy do punktu wyjścia, czyli rozżalenia, niechęci, agresji...

      Usuń
    6. Musze ci przyznać rację,.ale promować można tez w ramach dotychczasowych obowiązków-np. nauczyciele na etatach .Panstwo powinno mieć jakąs wizję tak mi się wydaje.ale powinno tez robic to wlasnie zdroworzsądkowo,bez zbędnego wydawania dodatkowych pieniędzy.Nie ma wątpliwości ,ze tak można,tylko trzeba chcieć.Ponieważ jednak przy każdym nowym programie jest okazja do dodatkowych zarobków dla "wszystkich krewnych i znajomych Krolika" (i bynajmniej nie jest to tylko nasza polska specjalność) to z pewnością mało kto z decydentow chce:(.Zas co do promowania owej idei ,o której ostatnio jest głośno-chyba najmniej chodzi tu o pieniądze,nie one są głównym powodem konfliktu.Tak jak zresztą wcześniej wprowadzenie religii do szkół,czyli de facto promowanie idei katolickiej za publiczne pieniądze.Obawiam się zresztą,że stopien skłócenia i agresji w naszym społeczeństwie jest tak ogromny,ze byle co wystarczy,by pogłębić podziały i z czegoś naprawdę marginalnego zrobić zarzewie kolejnego konfliktu.ale to przecież nihil novi,to divide et impera ,,,i tak w koło,
      Macieju

      Usuń
    7. No ba! Co by konserwa zrobiła bez gender? Albo "palikociarnia" bez Kościoła? Zapłakałyby się bidulki... :)

      Ale tak na serio: wychowywanie cudzych dzieci to jednak - w najlepszym razie - dość kontrowersyjna sprawa. Oczywiście poprzez "wychowywanie" mam na myśli kreowanie określonych postaw, wpajanie moralności, obyczajności, które niekoniecznie podzielają rodzice.

      Usuń
    8. Na pewno tak.Tylko,ze w naszych rozważaniach zakładamy istnienie człowieka(rodzica,wychowawcy) rozumnego,odpowiedzialnego przynajmniej w stopniu minimalnym.Taki będzie realizował jakiś model wychowawczy,zgodny z jego światopoglądem .Lepiej,gorzej-nie nam oceniac-ale swiadomie.Jednak co z tymi,ktorzy dzieci po prostu mają i nie tylko wychowują ,ale wręcz anty-wychowują ? Z patologią społeczną,ludźmi zdemoralizowanymi do cna ? Zostawic ich samych sobie i patrzeć ,jak ich dzieci rosną bez szans na w miarę godne zycie ? to nie jest takie proste...z drugiej strony zaś nadmierna,chora ingerencja w sprawy rodziny ,pod pretekstem dobra dzieci właśnie,może i z dobrymi intencjami ...I wcale nie Polska w tym przoduje,to syndrom naszych czasów,brak wyważenia,brak rozsądku w tej kwestii

      Usuń
    9. Myślę, że dzieciom z tzw. rodzin patologicznych czy dysfunkcyjnych i tak nie pomoże "wychowywanie" realizowane podczas godziny wychowawczej. Zresztą, problem w tym, że aby nauczyciele w ogóle realizowali jakiekolwiek "wychowywanie", musi być narzucony jakiś schemat tegoż. A ten bazuje zazwyczaj na jakiejś ideologii. Tym samym "wychowywane" są WSZYSTKIE dzieci. Co znowuż przywodzi nas do starego problemu, że nie każdemu rodzicowi może się popierana przez MED ideologia podobać.

      Usuń
    10. Kiro-jednak przymus szkolny jest uważany za zdobycz cywilizacyjną,moim zdaniem zresztą słusznie.Uwazam bowiem,ze jeżeli dziecko jest WYCHOWYWANE w domu,to mu raczej linia wychowawcza prezentowana w szkole nie zaszkodzi,nie zmieni drogi.Natomiast w wielu przypadkach będzie jedynym wychowaniem,jakie dostaną.Dobrym przykładem tego jest chociażby szkolnictwo w PRL-u,gdzie,mimo określonej linii ideologicznej większość z nas w żaden sposób nie dała się tym ideom uwieść,bo dom w tym zakresie odegrał oczywistą rolę.Większość oczywiście wśród tych,których rodzice wychowywali swiadomie

      Usuń
    11. Powinnaś zdawać sobie sprawę z tego, że dawny system miał o wiele mniejszy wpływ na ludzkie UMYSŁY niż obecny.

      Usuń
    12. Kiro-to chyba niemierzalne ? to,co się dziś dzieje rzeczywiście przerosło moje najbardziej negatywne oczekiwania,niestety,ale sadze,ze tamten miał ogromny wpływ na ludzi,oczywiscie w pewnych kręgach.Wbrew temu ,co usiłują twierdzić niektórzy ,polska międzywojenna był akrajem ,w którym nie każdemu zyło się dobrze i dlatego hasła równości,sprawiedliwości,prymatu "ludu pracującego" były bardzo nośne,przekonały wielu i pokłosie tamtych lat mamy tez i teraz.

      Usuń
    13. No dobra, mowa była jednak o wychowywaniu cudzych dzieci. Oraz o finansowaniu określonej ideologii. Skoro można się złościć, że za "nasze" pieniądze opłaca się katechetów, to dlaczego nie można się złościć, że opłaca się nauczycieli wychowania do życia w rodzinie czy wizyt gości mówiących o gender? Myślę, że takie tarcia najdobitniej dowodzą potrzeby prywatyzacji szkolnictwa. A może nawet i zniesienia przymusu szkolnego. To, naturalnie, iście kosmiczny pomysł, nie z tej epoki, ale zważywszy na to, jak wygląda polska szkoła oraz na skalę tych wszystkich ideologicznych sporów - może do rozważenia?
      (Oczywiście nie przez nas, bo i cóż my możemy? ;))

      Usuń
    14. Wesołych Swiąt

      Usuń
    15. Wesołych Świąt i Tobie. :)

      Usuń
  13. Konkretnie masz tu.

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/59892-poznan-przeciwko-gender-radni-domagaja-sie-udostepnienia-listy-genderowych-szkol-w-internecie

    Więcej bez problemu znajdziesz w necie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie,Mędrku to co podałeś to nie jest wiedza.To jest pełna emocji jednostronna ocena.No i mamy kolejnego Czarnego Luda....A ja chciałabym bardzo konkretnie wiedzieć ,w jaki sposób będzie gender wprowadzany,promowany.Nie za pomocą histerycznych ogólników.BO TO PRZYPOMINA MI BARDZO TO<CZEGO NIEnawidzę pzy dyskusjach w necie -czyli gdy ktoś nie odpowiada na moje slowa,tylko na temat tego,co sobie uroił ,ze ja na pewno myślę.Chociaż mówię zupełnie inaczej.Kończę,bo nie ma sensu....

      Usuń
    2. Ja cały czas opieram się na DEFINICJI gender,nie na jej interpretacji podsuwanej nam przez katolickie media.Owszem,pewnie w tym nurcie znajdą się jakieś oszołomy zbliozne do tej interpretacji,bo to się może zdarzyć i zdarza przy każdej idei.Między zaś definicją a interpretacją jest przepaść,to dwie zupełnie różne sprawy.Ktoś tu się brzydko podbawia....

      Usuń
    3. @ AnodaKatoda

      No właśnie, państwo nie powinno spełniać ŻADNEJ roli wychowawczej. Reguły - tak. Ale nie modelowanie "nowego człowieka".

      Usuń
    4. Kiro-ja jednak mam co do tego wątpliwości.Oczywiscie,to bardzo trudne,szczegolnie przy tak scierających się opcjach światpoglądowych,ale sama popatrz-mam wraqżenie,ze nasze społeczeństwo chyba generalnie zaniechalo wszelkiego wychowania,na niektóre domy nie ma co liczyć,więc co /

      Usuń
    5. @ AnodaKatoda

      I dlatego uważasz, że państwo (czyli nie jakiś abstrakcyjny twór, lecz zwykli, niekoniecznie mądrzy ludzie) powinno wychowywać ZA rodziców? A co, jeśli rodzicom się to nie podoba? Olać protesty?

      Usuń
    6. Napisałam -mam wątpliwości:)).tu nie ma idealnego rozwiązania,jednak umycie rąk też może być groźne

      Usuń
  14. Radni Poznania "pełni emocji"?To kto ich wybrał?
    Jeżeli kończysz,to nie musisz odpowiadać.
    Pozdrawiam.
    Ps.
    "NIEnawidzę pzy dyskusjach w necie -czyli gdy ktoś nie odpowiada na moje slowa".

    Nie obraź się,ale mam wrażenie,ze to ty nie odpowiadasz na pytania.

    "A ja chciałabym bardzo konkretnie wiedzieć ,w jaki sposób będzie gender wprowadzany,promowany"

    Bez komentarza.Bo moim zdaniem konkretnie miałaś wyżej.
    Kto podchodzi do tego emocjonalnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo napisałeś wyżej. Jak chcesz się powtórzyć, to kasuj poprzedni komentarz. :)

      Usuń
    2. Sorki nie zauważyłem.
      Przyrzekam poprawę.Ale przyznaję bez bicia,nie wiem jak to zrobiłem.
      Jednym uchem śledzę mecz,bo Polki graja beznadziejnie,a drugim "uchem" chyba piszę.

      Usuń
    3. Wykasowałam nadprogramowy komentarz oraz poniższą prośbę o jego usunięcie. OK?

      Usuń
    4. Mędrku-radni też,jak najbardziej,ale głównie mam na myśli przekazy medialne.Cały czas się nie rozumiemy-mnie nie chodzi o przyznanie racji którejkolwiek ze stron,lecz o to,by na ferowaniu wyroków nie opierać się na cudzej opinii,ale rzetelnie postarać się zrozumieć o co chodzi.Czyli -co naprawdę oznacza gender ( to zresztą może dotyczyć absolutnie każdej idei) ,co nam oferuje,w czym szkodzi,Trochę mi to przypomina rozpętane szaleństwo przy konstytucji,wiele lat temu.Kto żyw dyskutowal na ten temat,w kościołach (rzecz jasna nie wszystkich) delikatnie lub mniej delikatnie wskazywano "zagrożenia" i owe "zagrożenia" były "argumentem" przeciw przyjęciu projektu.Pytałam wtedy "OK,ale czy czytałeś/czytałaś ten projekt ? " .NIKT, dosłownie NIKT z owych przeciwnikow ,z którymi miałam do czynienia projektu nie czytał,ale WIEDZIAŁ,że niewątpliwie jest zagrożeniemI to jest to,o co mi chodzi.Każdy ma prawo uznac coś za dobre lub złe,ale niech ten problem przemyśli.

      Usuń
    5. Mędrku -na jakie pytania nie odpowiadam ? Przyznam,że nie bardzo rozumiem

      Usuń
    6. A jak nie przykład konstytucji to jeszcze jeden:)) -w pewnej instytucji pojawił się nowy szef.Zwołał zebranie i oznajmił,że kondycja zakładu jest fatalna i trzeba zacisnąć pasa,wprowadzić pewne zmiany i on to zrobi.Zaloga natychmiast uznała,że to oznacza zwolnienia,obniżki pensji i w ogole wszelką krzywdę na zdrowej tkance owej załogi :).Zwiazki zawodowe oczywiście tez uznały a priori,że szef to samo zło (wiadomo,z definicji) i ZANIM szef zdążył przekazać im swoje projekty rozpoczęto działania zmierzające do pozbycia się szefa.Szef opracował plan,przedstawił go też w formie pisemnej ,dostępnej dla każdego.mimo,że w owym planie nie było nic o zwolnieniach,obniżkach itd.,ale konkretne działania-zaloga nadal WIEDZIAŁA,że będą zwolnienia,obniżki i krzywda wszelka.Tak to niestety się dzieje.Moc famy wielka bowiem jest .a wspólny wrog i wspólny strach jednoczą ludzi bardziej niż jakieś pozytywne cele,szczegolnie w naszej ukochanej nadwiślańskiej ojczyźnie.

      Usuń
    7. Ok Kira.Dzięki i jeszcze raz przepraszam z bałagan.

      Usuń
    8. "Mędrku -na jakie pytania nie odpowiadam "

      Powtórzę.
      Co należy rozumieć przez:
      "ROZUMNIE pojmowanej i rozumnie finansowanej idei niwelującej jakiekolwiek różnice SZANS".
      Doprecyzuję.
      Jaka to idea i kto ma ją finansować.
      I jeżeli można,to proszę w miarę krótko.
      Jeżeli kłopot,nie musisz odpowiadać i kończymy tą dyskusję.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    9. Na to pytanie odpowiedziałam -odnoszę się nie do konkretnej idei,ale ogolnie-hipotetycznej idei mającej taki cel.Kazda idea wymaga rozumnego potraktowania.Co do finasowania-nie wiem,mam wątpliwości.

      Usuń
  15. Radni Poznania "pełni emocji"?To kto ich wybrał? -a jakie to ma znaczenie ? Ktokolwiek i jakichkolwiek radnych(czy innych przedstawicieli) wybrał-dał im prawo do wypowiadania się.I ja im tego prawa nie odbieram,ale to nie znaczy,że musze traktować ich glos( w jakiejkolwiek sprawie) jako aksjomat.Oni wyrażają poglądy,subiektywne,do czego mają prawo.Nie mają zas monopolu na rację,mądrość,wiedzę.Dlatego opinie na jakikolwiek temat warto (powinno się) wyrabiać nie na podstawie cudzej interpretacji czy przekazu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inny wątek,to możemy podyskutować.
      Monopolu na rację,mądrość,wiedzę nikt niema.
      Radni tak jak i posłowie mają mandat na podejmowanie konkretnych działań w naszym imieniu.
      Radni Poznania reprezentują Poznaniaków.
      Nie jestem fanem tzw.demokracji,ale muszę się z tym z konieczności godzić.Mogę też sobie pogadać,tyle mojego...
      I tak do następnych wyborów...
      Ps.
      A tak na marginesie.Euroosłów i tak nikt nie przebije w prostowaniu bananów,czy robieniu ze ślimaka ryby.

      Usuń
    2. a propos- (zdążyłam zrobić na rynku zakupy)-facet pyta sprzedawczynmi "pani,a jakie ma pani ogorki" a ona "proste i krzywe"-też wtedy o tym prostowaniu pomyślałam :).pozdrawiam

      Usuń
    3. Proste i krzywe... Ot, samo życie... :)

      Usuń
  16. 1. Masz rację, że ludzie posiadający jakieś poglądy polityczne są mniejszościami. Czyżbyś w końcu pojęła to, co próbowałem Ci wytłumaczyć - że polityką interesuje się mniejszość? To jest właśnie owa szlachta, pewna elita. Nawet jeśli są to maniakalne lewaki. O ile mają jakieś argumenty na uzasadnienie swoich tez.
    Reszta natomiast ma jakieś tam poglądy. Nie są one zbyt spójne, co więcej: nie są uzasadnione w żaden logiczny sposób. Czy to źle? Nie, to bardzo dobrze. To świadczy tylko o słuszności mojej tezy, że lud zawsze ma jakieś autorytety i że rola Autorytetu w życiu społecznym jest, była i będzie ogromna. Problemem jest to, że dzisiaj ludzie będący autorytetami mają poziom rynsztoka i w ogóle nie dają sobie rady z rolą jaką im przyszło pełnić.
    2. Twoje wywody o tolerancji są generalnie słuszne. Diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach. Tym szczegółem jest państwo. Państwo to przemoc. Państwo powinno stać na straży właśnie tej tolerancji, o której piszesz: żeby każdy mógł żyć w zgodzie ze swoimi poglądami, nie był zmuszany do akceptacji cudzych. Do poglądów zaliczamy też poglądy nt. wydawania swoich pieniędzy, dysponowania swoim majątkiem, wychowania swoich dzieci, decydowaniu o swoim zdrowiu. Stąd zakaz kradzieży, zabójstwa (w tym aborcji! - i to jest, o ile dobrze rozumiem, słaby punkt Twoich wywodów), gwałtu etc.
    I to jest prawdziwy liberalizm!
    Jeden problem: dopuszczenie do głoszenia poglądów twierdzących że państwo powinno decydować o czyimś życiu. Jest to niebezpieczne, właściwie jest to namawianie do zbrodni. W dodatku z dużą możliwością powodzenia... no chyba że wprowadzi się monarchię. Króla jest trudniej zwieść, bo państwo to jego interes, choć też może się udać. No ale już trudno... Choć właśnie można by się zastanowić nad zakazem publicznego głoszenia poglądu, że państwo powinno zakazać życia według jakichś poglądów.
    3. Obawiam się że na obecnym etapie przemocy nie da się uniknąć. To jest walka ostatnich Łacinników, obrońców Cywilizacji Łacińskiej, z lewacką hołotą z upadającej Antycywilizacji. A muzułmanie już czekają. Jeżeli nie wytniemy i wypalimy tego raka to zrobią to za nas muzułmanie...i to będzie koniec Cywilizacji Łacińskiej w Europie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu, jak widać, ta "Cywilizacja Łacińska" odpowiadała. Ludzie pragnęli zmian. I myślę, że teoretycznie dałoby się pogodzić lewaków z prawakami, gdyby jedni nie wpieprzali się do drugich.

      Usuń
    2. Dlaczego uważasz,że zainteresowanie polityką (zresztą akurat się z tym nie zgadzam,interesuje się większość,z czego rzeczywiście znikoma część ma jakąś spójność poglądów i robi to w sposób swiadomy ) jest atrybutem elitarności ? Pokuszę się o twierdzenie,że znam co najmniej kilka zdecydowanie elitarnych intelektualnie (a i nie tylko,bo i drogą życiową) osób,ktore świadomie odżegnują się od takich zainteresowań.Pozdrawiam

      Usuń
    3. Zapewne MP miał na myśli to, że tylko elita interesuje się polityką. Ale już niekoniecznie, że cała elita. :)

      Usuń
    4. @Kira
      O, przepraszam, to lewacy się wpieprzają i chcą wszystkich uszczęśliwiać na siłę.
      No chyba że pisząc "prawacy" masz na myśli jakichś PiSmanów albo innych tego typu "pobożnych socjalistów", to wtedy owszem, masz rację.

      Usuń
    5. @ MP

      Mam na myśli KAŻDEGO, kto chce decydować o cudzym tyłku, kiesie czy wierze. W wolność absolutną nie wierzę (życie w nawet najbardziej liberalnej społeczności w jakimś stopniu ogranicza jednostkę), mam jednak dość absurdów typu zakaz obrazy jakichś tam uczuć, kopiowania własnych płyt, zażywania nawet największego świństwa, etc. Wolę parę surowych, nienaruszalnych zasad niż całą mnogość łagodnych, lecz pętających człowieka na każdym kroku.

      Usuń
  17. Droga Kiro,
    Mam wrażenie, że jakby równolegle doszliśmy do podobnych wniosków. Zamiast totalitaryzmów tolerancja - rozumiana nie jako bezkompromisowy zachwyt i afirmacja, ale jako tradycyjna tolerancja. W każdej cywilizacji jest ewoluujący system prawny, system ogólnie akceptowanej moralności i system norm obyczajowych. Tolerancja powinna dotyczyć właśnie sfery obyczajowej, wszystko co nie szkodzi innym i nie krzywdzi innych powinno być dozwolone i nie karane prawnie. Zawsze będą tematy sporne - np. współcześnie aborcja. Zagrożenie ze strony totalitaryzmów to jednak nie tylko represje obyczajowe, ale potencjalnie miliony ofiar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niemniej jednak okazuje się, że słynny "golas Antydogmatyka" krzywdzi wszystkich dookoła i wciąż w pudle ląduje /stary kryminalny "zajechaniec" już z niego/... bo wszyscy się boją, że totalitarnie wprowadzi administracyjny nakaz chodzenia na golasa...

      Usuń
    2. O co miałby walczyć Antydogmatyk, gdyby nie jego "golas"???

      Usuń
    3. O próbę spojrzenia na swoją własną wizję rzeczywistości z dystansu/ z innej perspektywy? O minimalną tolerancję wobec osób zachowujących się i żyjących na swój sposób, nie robiących nikomu krzywdy? O zdrowy rozsądek i umiar w ocenie niektórych sytuacji? Wiadomo, że niektórym wielbicielom sado-maso tego wszystkiego zdecydowanie brakuje...
      Anty

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...