26.01.2014

Maleńkie, skromne, czarujące...


Wyznanie: Przepadam za malutkimi domkami! Są prześliczne! Tak, wiem, brzmi dziecinnie. ;) Ale chyba już na tyle dobrze mnie znacie, by wiedzieć, że gdy opisuję jakieś frapujące mnie zjawisko, cała powaga, jaką powinna się odznaczać niespełna 33-letnia kobieta, znika jak „sen jaki złoty”. No spójrzcie tylko! :)












To właśnie w takich cudeńkach można – nie, przepraszam! – trzeba realizować szlachetną ideę minimalizmu. Niewielki metraż wymusza żelazną dyscyplinę w utrzymaniu porządku oraz rezygnację z posiadania nadmiernej ilości przedmiotów.












Co prawda kiedy tak się nad tym dłużej zastanowię, to stwierdzam, że moja wymarzona chatynka powinna być jednak… nieco większa. Nie oszukujmy się, te wszystkie genialnie zaprojektowane maleństwa niespecjalnie pasują do naszego klimatu. W cieplejszych rejonach świata mieszkaniec takiej chałupki, zmęczywszy się przebywaniem w jej ciasnych wnętrzach, może w każdej chwili wyjść na zewnątrz i rozkoszować się otwartą przestrzenią. My, Polacy, takiego komfortu nie mamy i przez niemal pół roku musimy znosić potworności zimowej aury. W związku z tym nasze domy i mieszkania nie mogą nam służyć wyłącznie jako skrzyżowanie sypialni z łaźnią, jak by to było w przypadku prawdziwego tiny house. Ten, kto spędza w czterech ścianach większą część życia, z pewnością chciałby móc w swoim domu pobiegać, poskakać, pobawić się ze zwierzętami, zaprosić większą liczbę gości. Pogodzeniem idei budowlanego minimalizmu z polskimi warunkami pogodowymi (oraz kulturowymi) mógłby być domek z ogromnym salonem oraz paroma znacznie mniejszymi izdebkami (sypialnie, kuchnia, dwie łazienki). Rozkład pomieszczeń powinien zapewniać maksymalne wykorzystanie miejsca (zero zaułków, załomów, niepotrzebnych wnęk), zaś ich wystrój – łatwe i szybkie sprzątanie. To ostatnie umożliwiłoby dość, hmm, niecodzienne rozwiązanie: połączenie kuchni z łazienką (dla niektórych skandal ;)).

Jak by to mogło wyglądać? Poniżej przedstawiam kilka narysowanych w programie Paint schemacików. Prościuteńkie i kompletnie nieprofesjonalne, dają jednak jako takie wyobrażenie, o czym mi się zdarza (aż nazbyt często ;)) fantazjować:






 








 










Jak widać, niektóre z tych domków są całkiem spore. Niemniej w ostatecznym rozrachunku i tak byłyby tańsze w utrzymaniu, niż „zdobiące” nasz kraj wielkie, a szkaradne potworki, rujnujące właścicieli comiesięcznymi rachunkami za ogrzewanie. To propozycja i dla biednych, i dla minimalistów z powołania, i dla takich wygodnisiów, jak ja. ;)

Niestety, na razie mogę sobie tylko pomarzyć... :)

42 komentarze:

  1. Cos mi sie wydaje, ze dojrzalas do zalozenia wlasnego gniazda ( w tym troche szerszym tego slowa znaczeniu) i chesz wyfrunac z "rodzicielskich objec" :))
    Czyli realizuj sie w tym czego chcesz....dla tego ko naprawde mocno chce nie ma rzeczy niemozliwych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dojrzałam już dawno. Na razie jednak nie mam możliwości.

      Usuń
    2. Mozesz , masz.... polecam:
      http://chatamagoda.blogspot.de/2013/11/mozesz-drugie-podejscie.html

      Tylko czasami czlowiek robi sobie w glowie pewne ograniczenia, bo mu w swiecie marzen calkiem fajnie, a ich realizacja wymaga tyle wyrzeczen, ze lepiej ....niech jest jak jest.
      Lenistwo sie klania. Niz podzialac, poszukac mozliwosci...tez moze strach, zapewnoscia zyciowa wygoda etc:))

      Usuń
    3. ..z pewnoscia..mialo byc

      Usuń
    4. Wow! Fajny blog, lecz widzę, że ostatni wpis został umieszczony pod koniec listopada. Nie wiem, czy już kiedyś przypadkiem tam nie "wdepnęłam", ale najwidoczniej nie chciało mi się zapisywać adresu.

      Nie zgadzam się z tym, że każdy może wszystko. Ale z pewnością powinnam już była zajść nieco dalej. Czuję się zagubiona, nie wiem, co robić... :/

      Usuń
    5. E tam...mnie nie musisz tak wiesz- wlasnym zagubieniem zagubiac:)) Wdepnelas, bo Ci link juz kiedys w zwiazku z tematem o wlasnej ziemi etc podalam, no ale....

      Ona ma to, o czym marzysz byc moze tym, nakladem bardzo duzej pracy, ogromnym wysilkiem, wytrwaloscia itd....
      Co ci poradzic w zwiazku z zagubieniem...zakasz rekawy! Nie lekaj sie ! Szukaj rozwiazan, kto szuka ten znajduje....:)))

      Usuń
    6. A w listopadzie ostatni wpis? Bo babka tyra, na kompa czasu jej brak (p). Traktowala chyba te wpisy jako netowa reklame miejsca, w ktorym mieszka i na ktorym zarabia poprzez przyjmowanie gosci, wynajmowanie pokoi...

      Usuń
    7. Ano właśnie, zupełnie o tym linku zapomniałam. :)

      Tyrać? Spoko - jeśli są siły i możliwości, jeśli jest godna zapłata i wyznaczony cel... Tyle że ja z pewnością nie dałabym rady pracować fizycznie - zawodowo, rzecz jasna.

      Usuń
    8. "Tyrac" potraktuj szeroko nie tak wasko. Wedlug wlasnych mozliwosci zawsze mozna niezle potyrac aby stalo sie to, czego chemy. Pamietam, ze w Polsce to dopiero mialam minimalizm, kiedy mieszkanie na celu mialam...smiesza mnie ludzie tutaj, kiedy mowia o oszczedzaniu- choc podejscie maja bardzo wlasciwe:))

      Usuń
  2. Zauważyłem, że w bogatszej Europie Zachodniej domy jednorodzinne są na ogół mniejsze niż w Polsce. Mniejsze koszty budowy, ogrzewania, sprzątania. Myślę, że Polacy też nieuchronnie będą do tego dążyć.
    Fajne są te projekty, wzruszający jest pokój dla zwierząt zamiast pokoju dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Bo i podatek od gruntu mniejszy . Nizsze koszty:)) Ale ciasno u nich , niz np,; w takim domku jednorodzinnym polskim....

      Kiedys , dawno dawno, jakies ponad 10 lat temu uslyszalam na kazaniu, ze w Australii zrobiono jakies tam badania i wynikoo z nich, ze model rodziny za jakis czas to ona, on i pies. Zastanowilo mnie to wtedy...odnalazlam sobie te statystyki, teraz zabij nie mam ich. ksiadz byl poliytkiem i ogolnie takim kims kto kazania mowil na poziomie naukowym , poslugujac sie wlasnie statystykami, badaniami etc.... nie zawsze kazania bywaja dla maluczkich- sa rozne:)))
      Ale przyzslosc rodzin jest zastanawiajaca. Co nie znaczy, ze bede parla na ludzi, ze maja sie rozmanzac i koniecznie posiadac dzieci:))

      Usuń
    2. Aniu - na ogół jest tak, że Ci, którzy lubią i szanują zwierzęta (nie traktują jak rekwizyt, czy też modny gadżet) sympatią darzą również dzieci. Ja sama nie posiadam potomstwa, jednak mam wielu znajomych, kuzynów, którzy posiadają zarówno dzieci, jak i psy, czy też koty. I wszyscy żyją w idealnej symbiozie. Nie wiem, skąd wziął się "skrzywiony" stereotyp psiarzy, czy kociarzy, jakoby przelewali oni wszystkie swoje ciepłe uczucia na czworonogi, natomiast dla ludzi byli nastawieni wrogo? Jedyną prawidłowość, którą mogę potwierdzić z własnych obserwacji, doświadczeń życiowych jest fakt, że Ci, którzy nie lubią "braci mniejszych" są osobnikami pozbawionymi pozytywnych odruchów, uczuć także wobec ludzi. Jak ktoś jest zimnym draniem, to z taką samą niefrasobliwością kopnie psa, jak i bezpodstawnie ubliży drugiemu człowiekowi.
      P.S. Kazanie jest zawsze próbą manipulacji emocjonalnej wiernych, niezależnie czy ksiądz wplecie w nie jakieś procenty, czy też wątki polityczne. Nie jest to sztuka dla sztuki, nigdy.

      Usuń
    3. No, ja akurat zdecydowanie wolę zwierzęta od ludzi.

      Z drugiej strony - wszak ludzie to też zwierzęta. :)

      Usuń
  3. Witaj Kira.
    Ładne zdjęcia,ładnych domków.
    Obecne trendy przy projektowaniu domków jednorodzinnych to m.in.zasada:
    Minimalna powierzchnia przy maksymalnej funkcjonalności.
    I jeżeli można,co do twoich propozycji projektowych.
    Trzymając się zasady tzw.minimalizmu nie powinno się projektować ścianki działowej pomiędzy salonem(pokojem dziennym)a (kuchnią) aneksem jadalnym.
    Dzięki połączeniu kuchni z salonem, możemy optycznie powiększyć przestrzeń małego wnętrza. Salon z aneksem kuchennym może być całkowicie otwarty lub oddzielony na przykład wyspą lub barem.


    "Rozkład pomieszczeń powinien zapewniać maksymalne wykorzystanie miejsca (zero zaułków, załomów, niepotrzebnych wnęk), zaś ich wystrój – łatwe i szybkie sprzątanie. To ostatnie umożliwiłoby dość, hmm, niecodzienne rozwiązanie: połączenie kuchni z łazienką (dla niektórych skandal ;))"

    Zasada funkcjonalności idzie w dobrym kierunku.Miejsce do zabaw piesków i kotów idealne.Jakby się jeszcze udało nauczyć ich sikać i kupę robić do kibla......
    Rozumiem,że na czas posiłków klapa od kibla byłaby zamknięta?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mieszkaniu, które moi rodzice parę miesięcy temu kupili, salon jest połączony z kuchnią. Można było zrobić ściankę działową, lecz zdecydowaliśmy, że lepiej będzie pozostawić wolną przestrzeń, w przeciwnym wypadku salon dużo by stracił. W mojej wymarzonej chałupce powinien być on jednak na tyle duży, by nie wymuszać takich decyzji. Przygotowywanie jedzenia wiąże się z wytwarzaniem tłustych "oparów", poza tym kuchnia szybko się brudzi. Lepiej oddzielić to miejsce od najbardziej reprezentacyjnego pokoju w domu.

      "Pokój dla zwierząt" może być miejscem, w którym umieszczamy tak nieelegancko wyglądające artefakty, jak kuwety, worki z psią karmą, etc. Oczywiście Ty możesz wytresować swoich milusińskich, by załatwiały się do kibla, a potem możesz z klapy tego kibla pałaszować sałatkę. ;)

      Usuń
    2. Droga Kiro,ja do ciebie z dobrym słowem,a ty do mnie z kijem.
      Nie zaprojektowałbym,bez wyraźnego życzenia klienta, połączenie kuchni z łazienką.Ale ze klient nas pan....Stąd tylko sugestia,żeby klapę kibla zamykać na czas posiłków.
      Masz też rację,że kuwety są wygodniejsze,ale spróbować w ramach zabawy ze zwierzaczkami nie zwadziłoby.A jaki ubaw mieliby zaproszeni goście...
      Co do tych zapachów z kuchni.
      Co prawda ta sugerowana przestrzeń optyczna to tylko propozycja,ale chyba codziennie kapuśniaku nie gotujesz,a jeżeli nawet,to mamy do dyspozycji skuteczny system wentylacyjny.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Mędrku, czy Ty naprawdę myślisz, że owo "połączenie" łazienek z kuchnią oznacza brak ścian pomiędzy nimi??? I że robimy siusiu na widoku??? Litości... Przyjrzyj się rysunkom raz jeszcze. :)

      Usuń
    4. Kiro-ale drzwi od łazienki czy Wc wychodzące do kuchni to też niekonieczne:)

      Usuń
    5. Tak, wiem - dość dziwaczne...

      Usuń
    6. Nie tyle dziwaczne ,co krepujące,moim zdaniem

      Usuń
    7. To była propozycja dla singla/pary.

      Usuń
  4. Kira, widzę że nie tylko ja i mój Mężczyzna dbamy o zwierzaki - w naszym obecnym domu mają swój pokój (tylko i wyłącznie przestrzeń dla psa i kota ). W przyszłości chcielibyśmy wynieść się gdzieś na prawdziwe odludzie, tam - na paru hektarach - stworzyć swój własny raj na tym świecie. Oczywiście, mamy już plany nowego domu i tam także jest "pokój dla zwierząt" :) Marzenia - piękna rzecz :) Jeżeli ma się odwagę sięgać myślą po upragnione cele, to już parę kroków bliżej do spełnienia marzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to byłby pokój na kuwety, może miski z żarciem. Gdyby jednak miały tam mieszkać zwierzęta, to niekoniecznie psy czy koty (gdyż te mogłyby hasać po całej chatynce), a np. króle, świnki morskie, może jakieś inne...

      Usuń
    2. U nas taki pokój dla zwierząt zawiera wygodne, olbrzymie legowisko, hamak (ulubione miejsce kota) i inne takie zwierzęce udogodnienia typu niska sofa, fotel... Zwierzaki mają swobodne wejście do domu i na podwórko z tego pokoju, jednak do domu wchodzą tylko przy okazji gości, ja bardzo często u nich przesiaduję czytając książki. Zwierzaki są nauczone załatwiać swoje potrzeby na działce - kot, zaś pies woli to załatwiać na spacerach, które rozpoczynają nasze dni i je kończą :)
      Co do innych zwierząt w domu - generalnie jestem przeciwniczką łapania zwierząt i przymuszania ich do życia w zamknięciu - ku uciesze człowieka - np. papugi i inne takie. Nie potrafiłabym wmówić sobie, że zwierzak jest u mnie szczęśliwy - jego miejsce jest na łonie natury.

      Usuń
    3. Chciałabym mieć papugę. Ale to nie oznacza, że trzymałabym ją w klatce. To samo dotyczy królików czy świnek.

      Z drugiej strony, gdyby chodziły luzem, to prędzej czy później zaatakowałyby je koty czy psy.

      No i co robić?

      Usuń
    4. Mój pies ma swój pokój:)).Odziedziczył go po synu,który się wyprowadził kilka lat temu.Spi na tapczanie,ostatnio MU kupiłam nowy materac:)) .Jedyny mankament-oczywiście w tym pokoju jest komputer,początkowo demonstracyjnie wychodził jak się go włączało,teraz już mu nie przeszkadza.Tak ogólnie to jest to trochę niekonsekwentne-pokoj ma wystrój zdecydowanie młodzieżowy
      (podtrzymuję to z myślą o wnuku ) a pies staruszek

      Usuń
  5. A co do tych maleńkich domków - trudno się nimi nie zachwycać, są jak marzenie z dzieciństwa o własnym wypasionym domku na trawniku, czy drzewie :) Oglądałam i się uśmiechałam - cudeńka :) Tylko w praktyce za nic nie mogłabym zamieszkać w jednym z tych maluchów - nie wiem, czy moje książki by się tam zmieściły ? :) Poza tym lubię swoje wyszukane z trudem, niepowtarzalne stare komódki, kufry etc. Gdzie ja tam i moje graty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie domki wydają się być w naszym klimacie i w naszej kulturze skrajnie niepraktyczne. Zachwycam się nimi, lecz proponuję ich większą wersję. ;)

      Usuń
  6. estetyka estetyką, ale wygoda też istotna... mniej do sprzątania i trudniej zagracić, człowiek jest siłą rzeczy zmuszony do częstszych remanentów, bo inaczej nie pozostaje nic innego, jak spać w namiocie obok domu...
    pozdrawiać jzns :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A,nie ,właśnie odwrotnie-jak mała przestrzeń to trudniej sprzątac,bo to wszystko napupychane do niemożliwości,pogromadzone na jednym metrze:)

      Usuń
    2. Zależy, ile "tego" masz. :)

      Usuń
  7. Znalazłem dla Ciebie ciekawą wizualizację fragmentu salonu. Należałoby stopniowo przedstawiać kolejne fragmenty salonu, ale nie wiem, czy jest sens odkrywać wszystkie karty. Może niech najpierw przemówi Pan De Kameron stosownymi argumentami, nie wyobrażam sobie, aby pozostał całkowicie obojętny na Twoją notkę ;)

    http://www.wilsonaudio.com/images/product_maxx2a.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i co w związku z tym obrazkiem?

      Usuń
    2. A co ma być? Oprócz tego, że przepiękne zestawy głośnikowe, jak się okazuje, mogą doskonale komponować z kominkiem w salonie.
      Mnie się spodobał ten kącik, dlatego polecam go Twojej uwadze. W tle widać przestronny taras, mógłby służyć również jako wybieg dla zwierząt.

      Usuń
    3. Zbyt eleganckie jak dla mnie. Ale pewnie Lubemu by się spodobało. ;)

      Usuń
  8. Nie jestem architektem, więc temat domków sobie odpuszczę.
    Ciekawi mnie natomiast czemu tak często zmieniasz adresy bloga? Czy to ma czemuś służyć?
    /Czytałaś już mój ostatni post i wiesz, że czasem lubię pytać :)/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy blog zakończyłam, gdyż:
      a) wnerwiało mnie wadliwe działanie Onetu
      b) chciałam się odciąć od obranego wcześniej kursu, czyli:
      - rozbudowane i ogólnikowe dywagacje o ideach
      - krytykanckie komentowanie newsów

      Nazwę tego bloga zmieniłam, gdyż "moja-eudajmonia" przestała korelować z treścią wpisów. Piszę o wszystkim po trochu, więc adres powinien nawiązywać bardziej do mojej osoby niż konkretnej tematyki.

      Usuń
  9. No cóż, mieszkając w takim domku, musiałbym polubić duchotę, a na to szans nie ma. Spać zimą przy otwartym, czy choćby rozszczelnionym oknie - niewkonalne, dopóki towarzyszy mi Koleżanka Małżonka. Ona okna zamyka starannie i jeszcze siłą dopycha klamkę, żeby brońcie bogowie, żaden atom powietrza się do pokoju nie dostał! Zgroza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No,u nas to robi mój mąż.Zgroza,masz rację.I co dziwniejsze-to facet,który większość życia spędził w starej,niedogrzanej kamienicy.Odbija sobie czy co ? Jak wpadam do domu z pracy to miotam się po pomieszczeniach,odginając te klamki i ignorując jego komunikaty pogodowe

      Usuń
  10. Ja dość długo mieszkałam z rodzicami w małym mieszkanku z ciemną kuchnią w której mieściła się jedna osoba na raz, z maleńką łazienką i dwoma małymi pokojami. Skutecznie mnie to zniechęciło do małych metrażów jako czegoś świetnego. Tak samo jak wyjazdy do dziadków gdzie spaliśmy w pięć lub więcej osób w dwóch pokojach. Sama jestem przeciwna budowaniu domku większych niż działka, ale mieszkania wielkości klitek też mnie nie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
  11. Małe i skromne, a do tego szybkie w sprzątaniu :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...