11.01.2014

Ohyda


Na pytanie, czy wolicie psy czy koty, odpowiedzieliście następująco:

Zdecydowanie psy – 7 głosów

Raczej psy – 2 głosy

Zdecydowanie koty – 6 głosów

Raczej koty – 1 głos

Lubię zarówno psy, jak i koty – 17 głosów

Nie lubię ani psów, ani kotów – 0 głosów


Najwidoczniej odwiedzają mnie wyłącznie zagorzali miłośnicy zwierząt. ;) Wydawać by się mogło, że piśmienna część społeczeństwa dojrzała w końcu do tego, by dostrzec w naszych czworonożnych podopiecznych czujące, a nawet myślące istoty. Bo przecież wiemy, że one czują i myślą – prawda?

Dlatego właśnie po przeczytaniu komentarza Marzeny poczułam się tak, jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody. Nie mając zbyt intensywnej styczności z ludźmi czy zwierzętami (poza naszą skromną czeredką), myślałam, że stosunek tych pierwszych do tych drugich uległ znacznej poprawie. Niestety, myliłam się. Oddaję głos osobie, która poświęca swój czas, siły i pieniądze (a zapewne także i nerwy) na polepszenie bytu maltretowanych zwierzaków:
Nie prowadzę domu zastępczego dla zwierząt ale w praktyce zajmuję się każdym porzuconym psem, kotem w naszej okolicy. Ostatnio zrobiłam awanturę w urzędzie gminnym i wydębiłam tam pomoc dla porzuconego szpica - na szczęście szybko znalazł dom w dobrej rodzinie, z dużym podwórkiem i zamiłowaniem do wielkich psiaków. Niestety, ale co drugi porzucony pies jest bity! Widać, jak reaguje na wyciągniętą, ludzką dłoń. Takie psy na ogół reagują agresją wobec mężczyzn, bo to oni na ogół są ich katami. Dwa lata temu zabrałam zagłodzonego niemal na śmierć, jedzonego żywcem przez pasożyty, owczarka belgijskiego - suczkę - od miejscowego proboszcza. Wystarczyły zwykłe środki przeciw pasożytom i pełna miska plus regularne spacery - dzisiaj Diana waży 70 kg i jest piękna. Niestety, nadal nienawidzi mężczyzn. Gdy wyzdrowiała zamieszkała u mamy wraz z małym przybłędą, którego traktuje, jak syna - do dzisiaj to mama wychodzi z nią na spacery, musi być zamykana, gdy tata wychodzi na podwórko - rzuca się, jak wściekła. Jedynym mężczyzną, którego kocha i wielbi, jest mój Mężczyzna - to dlatego, że bardzo mi pomagał, gdy ją leczyliśmy, taką kupkę kostek bez sierści, pokrytą wrzodami i popękanym, śmierdzącym niewiarygodnie ciałem. Suczki często są wyrzucane na bruk po odkarmieniu miotu, widać to po ich opuchniętych sutkach :( Mieszkam w topólce siedem lat, a to oznacza ok. trzydzieści psów i kilkanaście kotów - szkoda, że ich nie zapisywałam. Ostatnie koty, które odchowałam, aż trafiły do nowych domów, to trójka słodziaków wyrzuconych w środek lasu w zamkniętym szczelnie kartonie! Szok! Gdyby nie psy, tzw. kościelne {co oznacza - zamknięte w ciasnych klatkach bez jedzenia i picia} które karmię wraz z jedną panią z mojej miejscowości, szczepię na własny rachunek i wyprowadzam regularnie z moją siostrzenicą, które zaprowadziły nas do swojego znaleziska, kocięta umarły by z głodu w tym kartonie :( Co za okrucieństwo! Proszę, niech nikt nie dziwi się, że ludzie są okrutni wobec zwierząt. Są i to bardzo. Polacy to zwykłe świnie wobec czworonogów i tyle! Sorry, za chaotyczną wypowiedź ale wzburzyło mnie zdziwienie jednej z uczestniczek rozmowy, jakoby jej znajoma przesadzała mówiąc o traktowaniu psów w Polsce. Nie przesadzała.

Podziwiam Cię, Marzeno. I żałuję, że w chwili obecnej nie mogę nic dla Ciebie zrobić. Jesteś mi duchowo znacznie bliższa niż większość mojego narodu, składającego się w ogromnej mierze z tępego, bezmyślnego bydła, któremu nie powierzyłabym opieki nawet nad chomikiem.

Tym, którzy porzucają zwierzęta, biją je, głodzą czy w jakikolwiek inny sposób dręczą, życzę wszystkiego najgorszego.

41 komentarzy:

  1. Dołączam się z całego serca do takich życzeń,jednocześnie mając nadzieje,że los im odpłaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami to my możemy być tym losem, dając takiemu po mordzie...

      Usuń
  2. W Indiach, gdzie niektóre zwierzęta uznawane są za święte gangi małp i krów terroryzują wiele miejscowości. Z kolei Chińczycy wszystko jedzą. Jak w okolicy otwarto chińską knajpę, ktoś ukradł nam psa. Był co prawda wyjątkowo tłusty i głupkowaty.
    Problem psów i kotów w Polsce proponowałbym rozwiązać przez odławianie, opodatkowanie, sterylizację. Bo stanowią problem w ekosystemie. Kot pozjadał większość jaszczurek, a psy wyganiają każdego jeża, jednego udało im się nawet zagryźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może opodatkujmy jeszcze dzieci, co?

      Nie mam nic przeciwko zabijaniu dla pozyskania mięsa. Sama jestem mięsożercą i daleko mi do hipokryzji, jaką wykazują się miłośnicy schaboszczaka, którzy nie akceptują jedzenia psiny czy kociny. Ważne, by zwierzę zabić szybko i bezboleśnie.

      Usuń
    2. oj tam, oj tam, znowu dramatyzujesz... pies zniknął, Chińczycy w okolicy i stereotyp kwitnie... natomiast tak poważniej, to pamiętam lata 88, 89 i wtedy bezdomne psy poznikały z ulicy, a mielone na Różyckim potaniało...
      ...
      trzeba przyznać jednak, że koty w mieście, choć bardzo pożyteczne, bo te miejskie, piwniczne trzymają populację szczurów w szachu, w zabudowie jednorodzinnej bezlitośnie eksterminują inne gatunki /tylko jeże się obroniły i prosperują/... moje koty już od trzech lat nic nie przynoszą do domu, bo jest przekocenie okolicy... czasem mały ptaszek się trafi, ale tych też raczej nie ma, bo sroki już ten temat ogarnęły /ich populację reguluje z kolei drapol z Lasu Kabackiego/...
      dokładnie tak jak piszesz, głównie sterylizacja by utrzymać równowagę, ale jakoś nie wyobrażam sobie wprowadzenia podatku od kota, bo jest nieegzekwowalny, to byłby martwy przepis, ustawodawca by się tylko ośmieszył /nie pierwszy, nie ostatni raz zresztą/... kiedyś zaczipowałem kota /akurat za darmo było/, ale gdy się okazało, że ma to sens tylko razem z obrożą i wisiorkiem na niej, to popukałem się w głowę nad własną bezmyślnością...

      Usuń
    3. p.s. zadziwiasz mnie Dibi wciąż... konserwatysta, który troszczy się o ekosystem, to dla mnie ewenement...

      Usuń
    4. @Kira...
      uprzedzenia co do jedzenia psów, kotów /i dość często koni/ mają charakter kulturowy, ja bym tego tak ostro /hipokryzja/ nie nazywał... sam konia zjem bez oporów /bardzo lubię/, psa niechętnie, a zjedzenie kota to dla mnie bluźnierstwo /choć stereotyp mówi, że koty to baza mojej diety/...
      natomiast co do ostatniego zdania na temat szybkiego i bezbolesnego zabijania, to mamy wspólne, nie ma co się powtarzać /vide Twój post o "uboju rytualnym"/...

      Usuń
    5. @Kira
      Mógłby być mniejszy lub zerowy podatek pod warunkiem sterylizacji zwierzaka. Hodowca nie sterylizuje, płaci podatek, sprzedaje szczeniaki. Jak ktoś kupi, wyda pieniądze, to będzie bardziej szanował zwierzaka. Jak dostaje za darmo, to dzieje się, jak się dzieje - może zadziałać tylko egzekwowanie kodeksu karnego.
      @Peter
      Już kiedyś dyskutowaliśmy - konserwatyzm kojarzy mi się raczej z wiejskimi gospodarstwami ekologicznymi, parkami, polami, łonem natury niż totalną industrializacją pierwszej połowy XX wieku.

      Usuń
    6. @Dibi...
      przyznam, że nieraz prezentujesz mi inną, bardzo pozytywną zresztą interpretację konserwatyzmu, różną od tej powszechnie postrzeganej /pamiętasz pomysł letnich tunik dla Panów?/... mnie niestety /jeśli chodzi o kwestie ekologiczne/ kojarzy się z tępieniem "ekoterrorystów dbających o przejścia dla żabek przez autostrady", świadczącym o kompletnej bezmyślności i niezrozumienia, jak skomplikowany jest ekosystem i że od losu tych pozornie nieistotnych żabek może zależeć wiele poważniejszych kwestii...

      Usuń
  3. czasem widuję się z pewną moją Byłą /wbrew statystycznym trendom zachowujemy cywilizowane relacje/ i ostatnio przysposobiła psa... skąd się wziął?... ano znaleziono go zawiniętego w plastikowy worek, z dziurami w ciele, ledwo go odratowano...
    i jak tu nie być mizantropem?...
    ...
    tak przy okazji, nawiązując do posta o niejakim W.C... chwaliłem go za merytorykę filmów, ale okazuje się, że przegiąłem... właśnie kilka minut temu na ekranie gość oprowadzał widza po świątyni buddyjskiej i wykazał się niezwykłym dyletanctwem...
    pozdrawiać :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "[...] znaleziono go zawiniętego w plastikowy worek, z dziurami w ciele [...]"

      Ludzie to często ŚCIERWA.

      Usuń
  4. Odwyklam od polskiej codziennosci, wiec wydawalo mi sie, ze owa pani , bo ona wszystko co zle to Polacy, przesadzala i to bardzo. Ja znalam porzadnych psiarzy. Nie mialam w Polsce doswiadczen Marzeny.
    NAtomiast ochyda jest dla mnie tez takie przystosowywanie zwierzat do zycia aby nie przeszkadzaly innym, a przeszkadzaja np.: bo szczekaja, sa za glosne etc...Tu jest tak, ze ok- mniej sobie psa, ale zrob z nim cos takiego zeby mi, ktorej powiedzmy ich glos sie nie podoba i budzi we mnie starch , nie przeszkadzal. Czyli konczy sie tresura. Kazdy pies jest wysylany do szkoly i chodzi przy nodze. Reaguje na polecenia. Zdziwila mnie owa milosniczka zwierzat, ktora posiadala psa bardzo niebezpiecznej rasy. Pies przypominal mi statue, on stal, albo odchodzil od ludzi. ja sobie nawet nie potrafie przypomniec go dokladnie- koloru siersci np.: nie pamietam jego wygladu, kiedy o nim pisze, bo on byl nijaki. Moze jakies oznaki charakteru przejawial w zaciszu, z domownikami, nie wiem. Sasiad niedaleko ma psa, dokladnie na przeciwko. JA tego psa dwa razy przez 10 lat widzialam a slyszalm tylko raz jak szczekal i to wszystko:)) Dla mnie te stworzenia nie zyja. Sorry takie mam wrazenie. Ja nie twierdze, ze one nie sa kochane przez swoich opiekunow, mysle, ze bardzo sa kochane, ale obserwujac je z boku, nie widze w nich oznak charakteru, "zebu" jakiegos.....czyli wychodzi mi na to, ze mozna przegiac w druga strone?
    Koty natomiast laza sobie bezpansko ( tzn. laza sobie tam gdzie chca kopia ludziom w ogrodkach, laza po drzewach i wyjadaja pisklaki, na co zwolennicy pisklakow burza sie na wlascicielki kotow) a ich wlasciciele stawiaja im jadlo, dbaja ( wet etc..) i maja obrobione tylki, ze nie potrafia utrzymac tego zwierza i ...chyba chodzi o kontrole- potrafia nie sprawic, zeby owo zwierze nie robilo tego, co robi ( a nie potrafia, bo sie nie da i juz)...dlatego tez kotow tu niewiele. A bezpanskich wcale:)))

    Natomiast bywsaja naloty na domy, w ktorych jest podejrzenie lub donos, ze przebywaja w nich zwierzeta,a warunkow w takim domu brak- chociazby za malo metrow. Raz podawali w TV reportaz o takich ludziach. laska miala pomieszczenie 24 metry kwadratowe i mieszkaly z nia i jej partnerem trzy psy, cztery koty i dwa kroliki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tresura nie musi czynić ze zwierzaka posłusznego zombie. Po prostu uczy go współżycia w stadzie, w którym obowiązuje określona hierarchia.

      Usuń
    2. No ale ja mam wrazenie, ze to zombie. Jedyny z charakterem, ktorego tu widzialam , to byl ten kundel przywieziony z Polski...no ale ok- oceniam po sobie. ja sie psow nie boje, wiec mi sie ta zadziora bardzo podobala. charakterna byla i jest, a wlascicielka spocona kiedy ludzie do domu zawitaja, bo psina obszczekuje kazdego, pokazuje zeby, kiedy mu sie wlazi w parade, czyli w jego teren i dzieciaki nauczyl moresu.....nie podchodza bez zapytania czy moga i bez opieki doroslego:))

      Usuń
    3. Wyobraź sobie teraz równie niewychowanego bachora... :/

      Usuń
    4. Alez ten pies byl dla mnie ulozony:)) Radzil sobie z zyciem jak umial , na swoj psi sposob:) Ja bym w nim nic nie zmienila, oczywiscie trzeba go bylo pilnowac aby nikogo nie ugryzl....tu trzeba bylo sie natrudzic- tu musiala sie sprezac jego wlascicielka:)) Zle mnie zrozumialas. Ja kibicowalam temu pieskowi :)) Nie wiem czemu, ale mi nic nie robil- nawet sie poglaskac dawal. Ja z nim problemu nie mialam. W ogole z psami mam bardzo dobry kontakt., eM juz na ten przyklad nie. jets obszczekiwany przez Maxa , obwarczony, ale eM nie umie z psami...
      natomiast pomyslalam sobie teraz , ze to co przedstawila Marzena byloby dla kogos z zachodu niewyobrazalnym bestialstwem, bo ohyda jest postepowanie tej laski od malej ilosci metrow i duzej ilosci zwierzyny:)) Nie masz warunkow powinienes obejsc sie smakiem- kiedy idzie o stado. JAk to inaczej sie wiele rzeczy ocenia i widzi, kiedy zmienia sie punkt siedzenia, warunki i inne:))

      Usuń
    5. Opisany przez Ciebie pies jest NIEWYCHOWANY. Jednych lubi, innych nie - to normalne. Niemniej nie powinien się rzucać na tych drugich.

      Taka sama jest nasza Nuka. Niestety, jesteśmy za leniwi, by chodzić z nią na szkolenie. Dlatego na spacerach jest cały czas na smyczy.

      Usuń
    6. Dlaczego? Swoje widocznie przezyl:) Mam takie wrazenie, ze on reaguje na mimike ludzkiej twarzy. Zadziwiajace to dla mnie, bo psy przeciez widza nie za specjalnie-w szarych barwach , czy jakis tak...a nasze twarze, szczegolnie te nieznane to jak przygladanie sie malpom i wychwytywanie roznic fizjologicznych w budowie twarzy....moze go tak zycie wytresowalo?? Dlatego, no trudno moje bardzo niepolityczne zdanie, on mnie bawi, zadziwia i ja go szanuje....

      Usuń
    7. Wiesz dobrze, ze nie kazdy rozrabiaka, lachmyta i lobuz w szkole to niewychwany bachor...niektorych z nich nawet lubilam i .... przyznawalam racje. Niektorzy mieli powody do takiego zachowania:))

      Usuń
    8. "Pies to doskonały obserwator, szczególnie do 9 miesiąca swego życia. Potrafi wyczytać wiele sygnałów i informacji z naszych ruchów, mimiki, tonacji głosu, zapachu itp."

      http://www.psy24.pl/993-Komunikacja-z-psem.html


      "Ponieważ pies i człowiek żyją ze sobą od wielu pokoleń, przeto nauczyli się wzajemnie nie tylko odczytywać swe sygnały, ale i wydawać je w sposób zrozumiały dla drugiej strony. Najprostszym przykładem jest tu przekrzywianie głowy przez psa, gdy ten usiłuje coś zrozumieć - to zachowanie nabyte w toku obcowania z człowiekiem."

      http://amstaffs.prv.pl/strony/psychikaiwychowanie/mowa.htm

      Usuń
    9. No i prosze jak pieknie...dwa kolejne plusy dla psow w mojej hierarchii oceniania:))

      Usuń
    10. Aniu, psy "czytają" z naszej twarzy niejednokrotnie lepiej od ludzi :)
      Czy pies może być zbyt ułożony? Dla mnie nie. Dzisiaj przyjechała do mnie siostra ze swoją czteroletnią suczką (owczarek niemiecki) i razem wyszłyśmy z naszymi sierściuchami na spacer. Mój niedźwiadek Diament, plus dwa "bezdomniaki" i Środa, pies siostry. Byłam psychicznie zmęczona ruchliwością i ciągłą nadpobudliwością psa siostry, natomiast ona stwierdziła - nie po raz pierwszy - że mój pies jest dla niej zbyt spokojny :)
      Lubię wszystkie czworonogi, także łobuziaki, ważne, żeby opiekun łobuziaka potrafił nad nim zapanować. Tłumaczenie przestraszonemu przechodniowi, że nasz warczący pies wcale nie chciał go ugryźć tylko złapać za spodnie dla zabawy jest słabym usprawiedliwieniem :)

      Usuń
    11. @Marzena...
      oj, czytają, czytają, z twarzy i mowy ciała, głosu, koty zresztą też... od paru lat moja kocica rozleniwiła się /wiek/ i w zimie nie chce jej się wychodzić na dwór... więc czasem muszę jej "pomóc" wyjść na krótki spacerek, by się przewietrzyła... gdy czasem wołam ją, to świetnie wie, czy chodzi o wytarmoszenie czy o ekspedycję "na patrol"... w pierwszym przypadku przychodzi, w drugim chowa się pod szafę... norrrrmalnie, kota-telepatka :D...

      Usuń
    12. "Tłumaczenie przestraszonemu przechodniowi, że nasz warczący pies wcale nie chciał go ugryźć tylko złapać za spodnie dla zabawy jest słabym usprawiedliwieniem :)"
      Psy tutaj gdzie mieszkam nie warcza na przechodniow. I nikt niczego nikomu nie musi tlumaczyc. Moja Mala chowa sie za mnie kiedy psa widzi,a to dlatego, ze kiedys w Polsce poszczekal na nia pies siostry- na ogon mu nadepnela....
      Natomiast kiedy biega o ta pania opisana powyzej, to wybaczu.... mi sprawia przyjemnoisc widok jej dezorientacji kiedy o psa chodzi, ale gdybys ja poznala byc moze zrozumialabys dlaczego:))

      Usuń
    13. @pkanalia - mam niespełna rocznego kota, znajdka o imieniu Droga (imię niezwiązane z płcią tylko miejscem znalezienia), który robi dokładnie to samo, co Twoja kotka :)
      @Aniu - U mnie też takie przypadki agresywnych psów to pojedyncze przypadki. Wspomniałam o tym tylko w kontekście tego, że mimo, że my możemy kochać największego łobuziaka, zawsze jednak trzeba pamiętać, że bywają tacy, którzy boją się naszych nadpobudliwych psów. Ja wiem, kiedy moje psy szczekają z radości, kiedy ze złości - obcy ludzie nie :)
      Fakt, już w dzieciństwie miałam upatrzoną taką jedną panią, której nie cierpiałam na równi z moim ukochanym, wielkim psem - gdy przychodziła do mamy po "coś tam", celowo chowałam się za róg domu i szeptem szczułam ją moim psem. Zanim ktoś z dorosłych zdążył wyjść słysząc krzyk kobiety - ja dyskretnie ulatniałam się z moim psim przyjacielem z pola widzenia :) Wiem, to nie było grzeczne, ale babsko wręcz promieniowało złem - miałam dobre wyczucie jej osobowości, gdy dorosłam, wyszło na jaw, ze razem z mężem zabijali koty, by owijać ich skórkami korzonki i stawy. Szok! Wstrętne babsko, teraz sama bym ją kijem potraktowała!

      Usuń
  5. Dobra , tam mi sie szyk, albo gramatyka w jednym zdaniu przestawila ( inny jezyk robi swoje)
    " nie potrafia sprawic, zeby owo zwierze nie robilo tego, co robi.." powinno byc:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Kira.
    Moim zdaniem takimi duperelami mogą sobie zawracać sobie głowę osoby bezdzietne.
    Dzieci i ich wychowanie rozgospodarowują każdy wolny czas i wszystkie pieniądze.Na pierdoły nie starcza ani czasu ani kasy.
    Pozdrawiam.
    Ps.
    Zwierzęta mają swoich właścicieli którzy się nimi opiekują i za nich odpowiadają.Tzw.schroniska dla zwierząt to moim zdaniem patologia i pole do nadużyć.
    Bezdomnymi zwierzętami zajmował się kiedyś hycel.

    OdpowiedzUsuń
  7. Korekta:
    zagospodarowują każdy wolny czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście istnieją jeszcze ludzie, którzy patrzą dalej niż własny żołądek czy macica.

      Usuń
    2. mędrku - patrzenie na życie poprzez pryzmat własnej macicy i żołądek jest żałosne. Nieszczęście innych stworzeń nie jest DUPERELĄ, głód jest głodem, ból bólem - czy odczuwa go człowiek, małpa, czy kot!!! Żyję na tym świecie tylko/aż (wybierz właściwe) 36 lat i wiem, że Ci, którzy w dupie mają głodnego psa, czy potrąconego kota, nie są dobrymi ludźmi. Masz zbyt duże mniemanie o wyższości swoich potrzeb, w dodatku to przekonanie opierasz tylko na jednym, nic nie znaczącym tak naprawdę fakcie, że jesteś człowiekiem. Widzisz, tak naprawdę człowieczeństwo zobowiązuje Cię do czegoś więcej niż dbanie o swoje potomstwo i pełen żołądek. Człowieczeństwo w znaczeniu etycznym, moralnym to coś nie związanego z prokreacją, czy żarciem. Każda świnia (tj. maciora) potrafi wydać na świat potomstwo i się najeść. Człowieczeństwo zobowiązuje do czynów nie związanych z własną chucią i wygodą. Nie trzeba mieć kasy i być emerytem, by pomagać innym ludziom i zwierzętom. Jeżeli tak myślisz, to szkoda mi Cię. Jesteś w błędzie.
      P.S. Patologią jest dawanie racji bytu hyclowi, nie istnienie schronisk. Ale tego akurat nie jesteś w stanie zrozumieć, za mało w Tobie prawdziwego człowieczeństwa, za dużo egoistycznego drapieżnika lub fanatycznego katolika. Nie wiem kim jesteś, jednak którymś z tych dwóch na pewno.

      Usuń
    3. @ Marzena

      Myślę, że nie należy szafować tak bardzo słowem "człowieczeństwo". Jesteśmy ZWIERZĘTAMI. To zupełnie naturalne, że jedni dbają tylko o własną zagrodę, inni - o zagrodę plus okolice, jeszcze inni rozszerzają działalność na dalsze rejony, a są i tacy, co chcą zmieniać świat. Dla każdego znajdzie się miejsce w społeczeństwie, choćby i na jego obrzeżach.

      Usuń
    4. Masz rację, to słowo już niewiele znaczy. Posłużyłam się nim, gdyż stanowisko mędrka jest mi szalenie obce i strasznie mnie wkurzające. Oczywiście, każdy ma prawo do swojego stylu życia, jednak na ogół wszyscy narzekają na to, jak bardzo duża w dzisiejszych czasach panuje znieczulica, że ludzie są dla siebie potworami etc. a wystarczyłoby nie być takim zaciętym egoistą, materialistą, jakim w moich oczach jest mędrek, a świat dla wszystkich byłby przyjemniejszym miejscem, prawda?

      Usuń
    5. Każdy zbierze żniwo, jakie zasiał swoimi uczynkami.

      Usuń
  8. Kira, swój swojego wywącha, dlatego przyciągasz miłośników zwierząt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo nie! Moja "miłość" do zwierząt jest podszyta straszliwym egoizmem. Ja po prostu LUBIĘ futrzaki. (Choć może już nie tak, jak dawniej. Coraz częściej czuję się nimi zmęczona...) Wierz lub nie - bez wahania zabiłabym, żeby pożreć. Lub żeby ukoić ból zwierzęcia (bo nie zawsze mamy możliwość pojechać z takowym do weterynarza).

      Usuń
    2. Podobno nie ma bezinteresownych dobrych uczynków - wszystko, co robimy dla innych, bez korzyści, daje nam przyjemność, czujemy przyjemność, że poprawiamy komuś jakość życia. Czy to egoizm? Nie, tak jest nasza psychika skonstruowana i tyle.
      Ja nie potrafiłabym zabić, żeby pożreć :) jak to ładnie ujęłaś, ale nie wiem, jak bym się zachowała, gdybym umierała z głodu. Na wiele poważnych pytań potrafię już udzielić odpowiedzi, nie miałam "gładkiego "życia, a naprawdę sądzę, że "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono", wszystko inne to nasze pobożne życzenia :)
      Bez zastanowienia skróciłabym cierpienia zwierzaka ale nie moje z tym związane, czyli np. dowiaduję się, że kot ma nowotwór i zabijam go nazywając to obłudnie "usypianiem", zabierając zwierzakowi tych parę miesięcy życia, które ma jeszcze przed sobą - wszystko po to, by samemu się nie męczyć opieką na chorym czworonogiem. W dzisiejszych czasach nawet duży ból można ukoić farmakologicznie - wiosną na ostrego nowotwór chorował pies siostry, staruszek, owczarek niemiecki. Cieszył się z każdej chwili swojego życia, bez bólu. Fakt siostra ze szwagrem mieli przy nim sporo pracy ale ich poświęcenie dało kilkanaście tygodni szczęśliwego życia ich staremu przyjacielowi. Warto było :)
      Jak słyszę o tym, że ktoś zabija swojego czworonożnego przyjaciela bo np. wykryto u niego padaczkę, to dostaje szału - to jest prawdziwy egoizm, nie fakt, że pomagasz zwierzakom z powodu sympatii do nich.

      Usuń
  9. Ja bym takim ludziom zrobiła to co oni tym zwierzętom.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zamiast jałowe i wielce kontrowersyjne rozważania prowadzić może byście się wzięli za krucjatę ZA STERYLIZACJĄ? najlepiej bezpłatną lub za symboliczną opłatą. W masowej skali - kundli psich i kocich. Uświadomienia, że w ten sposób znacząco spadłoby pogłowie niechcianych i porzuconych zwierzaków, przepełnionych schronisk itd. lepiej zapobiegać - stare przykazanie.
    ps. ogłupionym i chamskim narodem łatwiej sterować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że rozważania są "kontrowersyjne", nie jest chyba minusem? ;)

      Jak można prowadzić taką krucjatę?

      Usuń
  11. zacznij od swojego bloga. ew. legalistycznie - jakieś referendum ogólnonarodowe może :
    http://prawo.rp.pl/artykul/2,1079515-NIK-sprawdzila--jak-gminy-wywiazuja-sie-z-zadan-zwiazanych-z-ochrona-zwierzat.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim blogu piszę o różnych rzeczach. Referendum? No to się tym zajmij. Ja nie mam pojęcia, co robić.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...