12.01.2014

W krainie lemingów


Niedawno poznaliście moje alter ego – Le Minga. Przyzwyczajajcie się do niego, albowiem jeszcze nieraz tu zagości w ramach gościnnych występów. Dorobiwszy się osobistego Mr Hyde’a muszę go teraz karmić i pielęgnować. ;) Uwaga – lepiej go nie prowokujcie, gdyż za pazuchą kupionego w second-handzie płaszcza od Armaniego skrywa Zestaw Małego Eutanazisty! ;)

No dobrze, żarty żartami, ale kim jest właściwie taki Le Ming? Otóż jest to – jak się zapewne domyślacie – jeden z podgatunków leminga. Na ogół nazywa się lemingiem osobę o poglądach ultralewicowych, bezkrytycznie wierzącą we wszystko, co napisze „Gazeta Wyborcza” lub co powiedzą w TVNie, z wielką pobłażliwością odnoszącą się do rządów Donalda Tuska, zaś na widok Jarosława Kaczyńskiego reagującą atakiem epilepsji. Jest to tylko część prawdy. Istnieją bowiem również lemingi konserwatywne, liberalne, katolickie. Poniżej przedstawiam podstawowe typy:


Le Ming

Gorliwy wyznawca szeroko rozumianego postępu (przez co rozumie konieczność wymieniania co parę miesięcy elektronicznych gadżetów, żon/kochanek, przyjaciół tudzież autorytetów moralnych). Wyzwolony z samodzielnego myślenia, bezkrytyczny czciciel Unii Europejskiej, w której upatruje zbawienia przed polską kołtunerią. Będąc entuzjastą tzw. miękkich narkotyków oraz promiskuitywnego seksu (zwłaszcza doodbytniczego), optuje jednocześnie za zakazem wędzenia mięsa czy uprawiania ziół w przydomowym ogródku. Jak sam uparcie utrzymuje, toleruje każdego człowieka bez wyjątku (jedyny warunek: nie może być biały i musi popierać prawo do aborcji do dziesiątego roku życia dziecka). Uważa się za kosmopolitę, chociaż jest zwykłym oikofobem. Inne Le Mingi poznaje najczęściej w kolejce do wenerologa.


L'Eming

Mocno popieprzone na umyśle skrzyżowanie kibola z szeregowcem Ku-Klux-Klanu. Zafiksowany na czystości swojej rasy ksenofob. Wszelkie doniesienia o dyskryminacji czarnych, gejów czy kobiet traktuje jak wyssane z palca bajeczki, mające na celu pognębienie Białego Heteroseksualnego Mężczyzny, który wymyślił, a potem przez wieki umacniał Najwspanialszą z Cywilizacji. Każda biała kobieta związana z Murzynem (lub – co znacznie gorsze – Arabem) jest dla niego szmatą. Porządne są tylko te, które rodzą BIAŁE dzieci dla jego świętej ojczyzny. Podkreśla konieczność uczciwego płacenia podatków, ale jeszcze nie teraz, bo „nie mamy polskiego rządu”. Rzekomy wróg socjalizmu, w rzeczywistości wydarłby ostatni grosz z dłoni przymierającej głodem wdowy, gdyby tylko mógł dzięki temu sfinansować powtórkę marca ’68.

Przykładowy fragment pamiętnika L’Eminga:
Styczeń jest dla mnie najtrudniejszym miesiącem. Zwykle z niepokojem wyczekuję zdradzieckiego ataku kwestarzy spod znaku czerwonego serduszka, przeżywając istny horror, gdy tylko dojrzę ich na horyzoncie. Teraz jednak znalazłem na nich sposób: widząc szwendającą się w pobliżu bandę małoletnich chuliganów z puszkami natychmiast do nich podbiegam i zanim się zdążą odezwać, wyciągam banknot. Oczywiście fałszywy; będąc – powierzchownym, ale jednak – katolikiem nie mogę wspierać tej diabelskiej inicjatywy, której głównym celem jest destrukcja naszej cywilizacji.
Szkoda, że Kowalski się wyprowadził. Ech, to był gość... Prawdziwy patriota. Fajnie się z nim opony przekłuwało tym wszystkim wrogim Polsce skurwysynom, co głosowali na PO. Do jego mieszkania wprowadził się jakiś pedał. Niby ma dziewczynę, ale to pewnie przykrywka, bo słyszałem, jak chwali jej fryzurę i nowe buty. Właśnie takie drobnostki zdradzają te odrażające, odpowiedzialne za niż demograficzny cioty. Wczoraj przypadkiem się spotkaliśmy przy monopolowym; zboczeniec posłał mi typowo pedalski uśmieszek. Czy to przypadkiem nie podpada pod molestowanie?

Le-min'g

Z opisanym wyżej L’Emingiem dzieli często zoologiczną nienawiść do wszystkiego, co kojarzy mu się z lewicą (Owsiak, feminizm, gender), jest jednak o wiele bardziej czuły na punkcie swojej religii, obce traktując w najlepszym wypadku z pobłażaniem. Relaksuje się układając puzzle z dokupywanych za grube pieniądze zmumifikowanych kawałków katolickiego świętego. Każdy, kto ośmieli się przy nim wspomnieć o zbrodniach Kościoła Rzymskokatolickiego (odbieranie potomstwa niezamężnym matkom, gwałcenie dzieci) jest dlań zatwardziałym wrogiem chrześcijaństwa, dla którego nie ma miejsca w tym kraju (a może i na tej planecie). Uprawia seks przed ślubem, stosuje antykoncepcję, a od czasu do czasu zdradza męża/żonę, pamięta wszakże, by dzień święty święcić (najlepiej w hipermarkecie). Na każdym kroku powtarza, że każdy ateista to gej, mason, Żyd i komunista, a prawdopodobnie także seryjny morderca.

Przykładowy fragment pamiętnika Le-min'ga:
Znowu atakują naszego Przenajświętszego Ojca. Wstyd i hańba! Opluwają Go, szkalują, rzucają Nań kłamliwe oskarżenia. A powinni całować po rękach i dziękować Bogu, że mogą oddychać tym samym powietrzem, co On. Ileż ten wspaniały, szlachetny człowiek musi wycierpieć przez tych pozbawionych duszy wyznawców Belzebuba... Zabić takiego to mało. Ja bym takiego parszywca zapędził do kopalni na ciężkie roboty, a jego majątek przeznaczył na Przenajświętsze Radio.
W zeszłym tygodniu znowu odwiedziła nas Krysia. Nie wiem, czy powinniśmy się z nią nadal przyjaźnić. Bądź co bądź jest po rozwodzie – jeszcze mi dzieci zdemoralizuje. Głupia baba, czepiała się Maćka, że ją zdradza. A jak ma nie zdradzać, do ciężkiej cholery, jak ta pinda na niego policję nasłała, bo ją raz czy dwa uderzył? Wielkie mi co – lekkie pacnięcie w brzuch. Nawet do szpitala nie poszła. A Maciek to dobry mąż i ojciec, pieniądze zarabia, mało pije, a że od czasu do czasu żonę moresu nauczy czy zabawi się z jakąś poznaną w knajpie wywłoką, to i cóż z tego? Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni... W końcu to i tak lepiej, niż by miał być – tfu! – gejem czy jakim inszym pedofilem.
A propos pedofilii. W dzisiejszych czasach wystarczy, że jeden pyskaty (pewnie po puszczalskiej mamusi) bachor poskarży się, że mu katecheta rękę w majtki wsadził, a już jest afera nie z tej ziemi. Ja bym takiemu bękartowi nogi z dupy powyrywał! Przecież potem taki nieszczęsny duchowny musi chodzić na policję, składać zeznania i tłumaczyć tym wszystkim zlewaczałym kretynom, że to całe macanie było tylko niewinnym żartem (bo i czym niby miałoby być???). Te psy niewierne zaszczują każdego, kto kocha Pana Boga...

Lemmy Ing

Ślepy na rzeczywistość ultrakorwinista-darwinista, mający hopla na punkcie wolności i prawa własności. Dostaje piany na pysku na samą myśl, że nie można prowadzić auta po pijaku czy obedrzeć własnego psa żywcem ze skóry. Jednocześnie całkowicie zakazałby aborcji, nawet w przypadku zagrożenia życia matki. Marzy mu się przywrócenie monarchii, gdyż demokracja to rządy debili (debil – osobnik nie głosujący na UPR), których w dawnych dobrych czasach oćwiczyłby batem za samą wzmiankę o rzekomej równości wszystkich obywateli. Z całego serca nienawidzi socjalistów (czyli każdego, kto uważa, że pracodawca powinien zapewnić podwładnym dostęp do wody pitnej i nie ma prawa robić im rewizji osobistej przed wypuszczeniem do domu) i obiecuje im stryczek, jak tylko ten kraj „znów będzie normalny”. Tradycjonalista i przeciwnik pracy zawodowej kobiet, wobec których zresztą zachowuje się jak prawdziwy dżentelmen (bije wyłącznie otwartą dłonią).

Przykładowy fragment pamiętnika Lemmy’ego Inga:
Wracając wczoraj z opery dostrzegłem mojego dawnego kolegę ze szkoły, jak myszkował za spożywczakiem w poszukiwaniu wyrzuconego jedzenia. Odrażające. Zero godności. Starałem się go ominąć, lecz zauważył mnie i zapytał, czy nie pożyczyłbym mu dziesięciu złotych. Ohydny nierób. Gdyby tylko chciał, zarabiałby kupę kasy. Wystarczyło tylko zacisnąć zęby i przez pewien czas (pięć, dziesięć lat) pracować po dwadzieścia godzin na dobę za 500 zł, zamiast pyskować szefowi, domagając się prawa do korzystania z toalety (tak jakby nie można było wytrzymać ośmiu godzin bez sikania). Wyjąłem portfel i pokazałem, że mam same stówy, więc z pożyczki nici. Jeszcze tego brakowało, żebym rozdawał byle niedojdzie rentę po moim śp. tatusiu...
Mam pewien problem. Zdarza mi się czasami natknąć w telewizji na rozmowę z Januszem Korwin-Mikkem. Zwykle po paru minutach patrzenia na Mistrza i chłonięcia Jego słów dostaję bolesnej erekcji. Wiem, to normalne, ale ostatnia utrzymała się przez prawie cztery godziny. Co z tym fantem począć?
Oho! Znowu się zaczyna. Czy naprawdę mój drogi sąsiad musi bić swoją żonę właśnie o tej, jakże nieludzkiej porze? A ona – czy nie mogłaby się ograniczyć do dyskretnego pojękiwania, zamiast płakać i krzyczeć, wzywając Bogu ducha winnych sąsiadów na pomoc? Co ona sobie wyobraża? Przecież żaden porządny człowiek nie będzie się wtrącać w czyjeś pożycie intymne. Jeśli ją sąsiad zatłucze, to dostanie czapę, ale na razie musimy zacisnąć zęby i uszanować ich prywatność.

Wszystkie lemingi bez wyjątku łączy głębokie, niemożliwe do wyrugowania przekonanie, iż:
  • tacy jak oni są filarem zdrowego społeczeństwa, zaś cała reszta to – w najlepszym wypadku! – durnie i/lub pasożyty
  • ich media (prasa, portale, kanały telewizyjne) zawsze mówią prawdę, ich politycy są kryształowo czyści, a ich matki z pewnością dobrze się za młodu prowadziły; z kolei wszyscy inni łżą na potęgę, manipulują, kradną, gwałcą i kurwią się po barowych kiblach

[tu: miejsce na wasze spostrzeżenia – jakie jeszcze znacie cechy wspólne lemingów?]


* * *

Jakby ktoś mnie pytał, dlaczego moim alter ego musi być właśnie Le Ming, wyjaśniam:

Ganiąc zanurzoną w fanatycznym patriotyzmie konserwę (zwłaszcza tę liżącą dupę klerowi), wyrobiłam sobie reputację osoby przechylającej się światopoglądowo na lewo (przynajmniej obyczajowo). Postanawiam zatem od czasu do czasu zmienić kurs i zaprezentować Wam przerysowany (lecz tylko odrobinę!) wizerunek osoby, której mózg przeżarła ideologia zgoła odmienna od tej, z której na co dzień szydzę.

A poza tym... ja się po prostu nie umiem zgrabnie wcielić się w pozostałe typy lemingów. Może dlatego, że bardziej mnie brzydzą niż bawią.

55 komentarzy:

  1. Sliczne,Zawsze mówiłam,że wbrew obiegowej opinii leming to nie swiatopogląd,to charakter:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, Kira,

    taki z Ciebie leming, jak ze mnie Anna Grodzka. Ale z nieukrywaną przyjemnością przeczytałem poprzednio "recenzję" Hobbita.

    Nie każdy człowiek rodzi się liderem, więc większość z nas ma mniej lub więcej cech leminga. Można się bawić w (przeurocze) klasyfikacje. Tyle że nie wyleczą one nikogo z lemingozy - bo Polacy, będąc bardzo homogenicznym społeczeństwem, cierpią na o wiele bardziej poważne schorzenie: brak dystansu.

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, pierwsze wynurzenia Le Minga wydały Wam się zabawne, następne jednak mogą nużyć (jak to wyNURZEnia ;)). Cóż, trudno; w końcu prowadzę ten blog głównie dla własnej uciechy. ;)

      Usuń
    2. Zaraz tam nużyć. Po prostu ciepło sprawia, że wyłączają się mi w mózgu pewne ośrodki, np. ośrodek przejmowania-się-pierdołami albo ośrodek uznawania-ludzi-za-tępych-bo-chcą-żyć-wygodnie. Jednocześnie dieta frutariańska powoduje, że wolniej klikają ścieżki odpowiedzialne za rozumienie słów w rodzaju oikofobii ;)

      Usuń
    3. Specjalnie dla Ciebie: http://demotywatory.pl/4157089/Oikofobia

      Mam nadzieję, że nie insynuujesz, jakobym to ja uważała ludzi za tępych, bo "chcą żyć wygodnie". Wszak jestem zatwardziałą społeczną egoistką, mającą swój kraj głęboko w... :)

      Usuń
    4. Ależ skąd Kiro!

      Sugeruję jedynie, że ci tępi mogą mieć swoje powody, niekoniecznie widoczne na pierwszy rzut oka.

      Poza tym, wg moich prywatnych obserwacji, ludzie głupsi są szczęśliwsi. Ja także stępiałem nieco na stare lata i dobrze mi z tym ;)

      Usuń
  3. tak, rzeczywiście tak jest, że ta kołtuńska odmiana leminga każdego, kto choć trochę odstaje od ich jedynej słusznej linii uważa za lewaka, co jest jakimś totalnym nieporozumieniem... lewak w prawdziwym sensie tego słowa /np. entuzjasta myśli Mao/ jest takim samym kolektywistycznym zamordystą, jak konserwatysta, tylko atrybuty są różne... od zawsze mówię, że lewica i prawica to to samo, różnią się tylko tym, że od innej strony chcą sobie i co gorsza innym ludziom upieprzyć wolność... bo powiedzmy sobie szczerze, jaka to różnica, czy rozbierając kobietę zaczyna się od lewego buta, czy prawego?... cel jest ten sam, goła baba...
    nie wiem, czy pamiętasz, kiedyś kolega Anty zrobił świetne zestawienie reżimów Franco /prawica/ i Ceausescu /lewica/, okazało się, że to dokładnie ten sam zamordyzm i dotyczy tych samych dziedzin, jedyna różnica to symbole, tu dwa patyki plus laleczka, tu gwiazdeczka czerwona, czyli jeden ciul summa summarum... to się przenosi na mentalność ludzką... jaka jest różnica pomiędzy nałogowym telemaniakiem TVN24 a TVTrwam?... żadna... trawestując Brzechwę, toczą oni swary głupie, a i tak tkwią /mentalnie/ w tej samej dupie... w sumie mnie to nie martwi, bo gdyby się dogadali /a jeszcze do kompletu doszłyby lemingi z pod znaku półksiężyca/, to cienko byśmy Kiruś śpiewali, oj cieniutko... pamiętaj, że jest nas tylko ok. 20% i mimo wysiłków ta liczba zbytnio się nie zmieni nigdy...
    pozdrawiać :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie od zawsze byli konformistami. Nie dziwię się temu i nawet tego specjalnie nie krytykuję, gdyż nonkonformiści nie zbudowaliby żadnej wielkiej cywilizacji. Takowe wymagają ogromnego nakładu sił oraz grzecznego wypełniania rozkazów.

      Co zatem krytykuję? Bezmyślność. Tępotę. Fanatyzm.

      I w związku z tym całkowicie się z Twoim punktem postrzegania prawicy i lewicy zgadzam.

      Usuń
    2. szczerze mówiąc, to nie jestem do końca pewien, czy mi zależy na czymś takim, jak "cywilizacja"... z jednej strony niby życie ułatwia, z drugiej jednak upieprza... do tego nadmiar ułatwień degeneruje gatunek ludzki, a o różnych śmieciach, brudach i smrodach, które cywilizacja produkuje pozwolę sobie już nie wspominać...
      natomiast masz zupełną rację, że do wykopania np. rowu melioracyjnego lepsza jest ekipa bezmyślnych mułów, niż nonkonformistycznych indywidualistów, którzy zamiast kopać równo na komendę będą kombinować każdy po swojemu i przysłowiowy chuj z tego wyniknie, a nie rów melioracyjny...

      Usuń
    3. Mnie również niespecjalnie zależy na ciągłym rozwoju cywilizacji. A przynajmniej nie kosztem jednostek...

      Usuń
  4. Kiro,
    Napisany zabawnie, ale to ważny i bardzo potrzebny tekst. Odkryłaś i uzupełniłaś taksonomię o 3 brakujące gatunki lemingów.
    Wszystkie te cztery gatunki rzeczywiście występują w Polsce. Ich fanatyzm na szczęście zatrzymuje się na ogół na poziomie werbalnym.

    "Polacy, będąc bardzo homogenicznym społeczeństwem, cierpią na o wiele bardziej poważne schorzenie: brak dystansu." - Może cierpimy na brak dystansu, ale w praktyce nie funkcjonuje u nas, jak w wielu krajach zachodu "Ministerstwo ds. Lemingów", które wydaje dyrektywy posłusznie i natychmiast wdrażane przez całe społeczeństwo. Pstryk - i mordujemy Indian w Kanadzie, żeby zrobić miejsce dla rasy białej i czarnej. Pstryk - SS jest cool, SA jest be - zmykamy gejów do obozów koncentracyjnych, a Żydów mordujemy. Pstryk - SS jest be, a SA jest cool - kochamy Żydów, a gejów ubóstwiamy wprowadzając odpowiednią indoktrynację i penetrację już od wieku przedszkolnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Odkryłaś i uzupełniłaś taksonomię o 3 brakujące gatunki lemingów."

      Zawsze interesowały mnie zwierzęta...

      Usuń
  5. Witaj Kira.
    Na szczęście istnieje jeszcze świat realny z normalnymi ludźmi.
    Pracują,czasem muszą naprawić popsutą pralkę,chodzą z wnukami na spacery,itd.,itp..Także rozmawiają ze sobą.Na różne tematy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież wiem. Żyję wśród takich. :)

      Usuń
    2. No to tych "lemingów"gdzie wynalazłaś?W jakimś strzeżonym rezerwacie,czy chodzą luzem po ulicach,parkach,lasach?W biały dzień,czy tylko nocami?
      Bo aż strach się bać.

      Usuń
    3. Drogi Mędrku, takich ludzi spotykam raczej w Internecie. I Ty chyba również, prawda? Natomiast faktem jest, że istnieją wokół nas, tylko się nie ujawniają - bo i po co? Dopiero gdy nadarzy się okazja, by obrzucić jajkami modlących się ludzi albo spalić "pedalską" tęczę, można zobaczyć, jakie demony tkwią w naszym narodzie.

      Usuń
    4. "takich ludzi spotykam raczej w Internecie.''

      No i po strachu.
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Internet nie jest jakimś kompletnie oddzielnym światem. To tutaj dowiaduję się, co dzieje się w REALU. Albo co mogłoby się dziać, gdyby do władzy doszły pieprzone lemingi którejkolwiek opcji. Tak, trochę się boję - np. tych, którym marzy się wychowywanie cudzych dzieci czy umacnianie swojej ideologii prawem stanowionym. Przede wszystkim jednak lemingi mnie śmieszą, a niekiedy wręcz brzydzą.

      Dziwi mnie, że pod wynurzeniami mojego alter ego biłeś brawo, a teraz próbujesz pobłażliwie klepać mnie po plecach, sugerując, że przesadzam. Wybacz, czyżbyś uważał, że wolno kpić tylko z jednego rodzaju idiotów? Czyli jak ktoś optuje za prawem gejów do adopcji, to drań i kretyn, ale jak Cejrowskiemu marzy się kleszy immunitet, to należy to traktować w kategoriach snucia niewinnych fantazji, tak? :)

      Usuń
    6. @Kira...
      ależ oczywiście, że Internet nie jest czymś sztucznym i kompletnie oddzielonym od Reala... za cyberseksem /na przykład/ zwykle stoją realne emocje, które osoby biorący w nim udział przeżywają, a poglądy głoszone w necie są w większości przypadków autentyczne i w taki, czy inny sposób realizowane w realnym życiu... tyle tylko, że w realu nie od razu rozpoznajemy "who is who", bo skąd mogę wiedzieć, jaką mentalność ma znajoma dziewczyna ze sklepu, skoro moja jedyna interakcja z nią ogranicza się do chwili zakupów /z ewentualnym żartobliwym flirtem/... tu mogę jedynie polegać na mojej intuicji i wyobraźni, która z homeopatycznej porcji danych zbuduje bogatszy obraz, ze stanem faktycznym nie mającym nic wspólnego...

      Usuń
    7. Co w tym dziwnego?Spodobała mi się twoja ocena wszechobecnej tzw,poprawności politycznej.

      "Jeżeli pan Jackson stanie na wysokości zadania i nagnie historię tak, by Thorin zawitał do urzędu skarbowego i uiścił daninę, jestem gotowa wybaczyć mu pozostałe niedociągnięcia."

      No i te podsumowanie też było niezłe.Stąd moje 6+ za całość.Szkoda tylko,że tak rzadko ci się przytrafia popełnić normalny wpis.

      Kpić można z każdego jak się to lubi.Ja tyko jestem ostrożny z wypowiadaniem się o kimś,kogo nie znam.To tylko tyle.
      Co do internetu.
      Nigdy ciebie na oczy nie widziałem,nigdy z tobą nie rozmawiałem,nie wiem o o tobie myślą np.twoi sąsiedzi.To niby jak mam ciebie oceniać?Tak samo jest z innymi wirtualnymi różnymi "mędrkami".
      Ocenić mogę tylko twoje wpisy.A jak ci się ta ocena nie podoba (podoba),to odpisujesz.Itd.,itd.

      "Internet nie jest jakimś kompletnie oddzielnym światem."

      Moim zdaniem z całą pewnością jest.To są dwa różne światy i aż dziwne,że muszę ci to tłumaczyć.
      Obrazowo:
      Siedzi teraz przed kompem stary,łysy,wcześniej rudy, garbaty,obleśny dziadyga i śliniąc się wymyśla,jak tu młodą,śliczną dziewuszkę o wdzięcznym imieniu "Kira" podejść.Jakiś komplemencik?A może erudycją się popisać?Wujcio Google życzliwy i bezinteresownie pomoże.
      Nadal uważasz,że świat wirtualny jest tożsamy z realem?

      Usuń
    8. Wiecie co? Moim zdaniem ten wirtualny świat staje się bardziej realny, niż rzeczywistość. Bo, mędrku, fakt, że ktoś jest łysy, stary a w necie udaje nastolatka, to pikuś. Najważniejsze są myśli, przekonania, idee - korzystając z umownej anonimowości internetu ludzie właśnie w tej przestrzeni stają się prawdziwi! W realu niektórym brak siły przebicia, cywilnej odwagi etc, zaś w świecie wirtualnym jest całą gębą sobą - nienawidzi nienawistną nienawiścią, obrzuca błotem każdego, kto mu wlazł na odcisk - nawet o tym nie wiedząc, umawia się na seks z młodymi siksami, do których w realu nie śmiałby się zbliżyć. I chociaż owa siksa może być tylko babcią ze sztuczną szczęką - to nieistotne, ważne, że ten łysy, smutny człowiek spełnia swoje marzenie o spółkowaniu z niemal nieletnią :) Nie lekceważyłabym świata wirtualnego - coraz bardziej świat realny jest cieniem tego wirtualnego. Tak, to żałosne ale nie ma potrzeby udawać, że tak nie jest.

      Usuń
    9. @ PKanalia i Marzena

      Ależ to OCZYWISTE, że w realu jesteśmy sztuczni, łagodni, wyważeni, poprawni, a w Necie pozwalamy na szczerość. Jak można tego nie widzieć??? To właśnie tutaj ludzie pokazują, jacy są naprawdę; jakie są ich poglądy, jak oceniają innych, jaką mają wizję państwa, etc. Wygląd ma akurat najmniejsze znaczenie.


      @ Mędrek

      Chrzanisz, kochany. Jakbyś nie siedział tyle w Sieci, to byś nawet nie wiedział, że istnieje ktoś taki jak "leming". To w końcu właśnie tutaj wylansowano ten termin. :) Wszystko, co wiesz o społeczeństwie, o świecie, o wydarzeniach za granicą - wiesz z mediów. Ba, powiem więcej: sam fakt, że - podobnie jak wielu innych Polaków - wpadłeś w antygenderową i antypolitpoprawną paranoję, raczej nie jest oznaką dystansu do wirtualnego świata. Przeciwnie. ;)

      A co do mnie, to po prostu ZAUWAŻAM istnienie pewnych zjawisk, np. tzw. lemingozy. Opisałam jak najbardziej istniejące typy zidiocenia (nieco je tylko przerysowując), więc o co chodzi? Tacy ludzie chodzą po ulicach, spotykam ich pewnie w urzędach, w parku, w pracy - tylko trzymają mordy na kłódkę. Bo w realu należy się zachowywać p r z y z w o i c i e ! Czyli zero pieprzenia o gender, religii, UE czy innych drażliwych kwestiach. Po prostu NIE WIDZISZ, że masz wokół siebie lemingi, drogi Mędrku. Ale to nie znaczy, że ich nie ma. :)

      Jeśli dla Ciebie "normalny wpis" to taki, z którym się zgadzasz, to chyba nie będzie takich wiele. :)

      Usuń
    10. "Wszystko, co wiesz o społeczeństwie, o świecie, o wydarzeniach za granicą - wiesz z mediów."

      Fakt prawie wszystko.Nie odciąłem się całkowicie od tzw.mediów.
      Internet to bardzo mądry wynalazek i raczej tu już odwrotu nie ma.
      Przykładowo internet bardzo ułatwia także pracę.Dorabiam sobie czasem robieniem kosztorysów, i to co mi zajmowało kiedyś kilka godzin,trwa teraz czasem kilka minut.Mogę sobie także pograć w moje ulubione gierki,sprawdzić jak pogonić kreta z trawnika,odbyć wirtualną wycieczkę w kraje które prawdopodobnie nigdy w realu nie odwiedzę.i itp.,itp.
      Główny problem,moim skromnym zdaniem,w różnych portalach społecznościowych,blogach itp.
      Brak dystansu i masz pozamiatane.Zaczynasz "rozmawiać"za pomocą klawiatury z wirtualną postacią.O różnych emocjach które towarzyszą tego rodzaju "rozmowom" bardzo często kończą się wyzwiskami,o których grzecznie nie wspomnę.
      Może to ma też pewną zaletę,bo się wyżyjesz i nie musisz się przykładowo wyżywać na swoich bliskich.Ale to chyba jedyna i mocno wątpliwa zaleta tego rodzaju "rozmów".
      Ważne też,ile ktoś przesiaduje przy kompie.Jeżeli przykładowo widzę godzinę 2,oo w nocy to ciekawe,kiedy taki ktosiu śpi?
      A następnie 5 kilo wpisów,to kiedy pracuje odpoczywa,je, rozmawia z żoną,dziećmi,etc.?
      Pozostają wtedy ewentualnie psy albo koty.Mniej pracy przy nich.
      Można tak jeszcze długo,ale po co?
      Nie mam zamiaru ciebie przekonywać.Wyraziłem tylko swoją opinię o tego rodzaju"poznawania"ludzi,czy jak to nazywasz,"społeczeństwa".
      Zdecydowanie wolę swój malutki,ale realny świat,gdzie także mogę sobie podyskutować na rożne interesujące tematy.A jeżeli poniosą mnie emocje i czasem nawtykam,to przynajmniej wiem komu
      Pozdrawiam

      Usuń
    11. Sorki za literówki.Tak już mam.

      Usuń
    12. "Jeśli dla Ciebie "normalny wpis" to taki, z którym się zgadzasz, to chyba nie będzie takich wiele. :)"

      Nie próbuj kombinować.Tak było w oryginale:

      "A jak ci się ta ocena nie podoba (podoba),to odpisujesz.Itd.,itd."

      Usuń
    13. @ Mędrek

      "Ważne też,ile ktoś przesiaduje przy kompie.Jeżeli przykładowo widzę godzinę 2,oo w nocy to ciekawe,kiedy taki ktosiu śpi?
      A następnie 5 kilo wpisów,to kiedy pracuje odpoczywa,je, rozmawia z żoną,dziećmi,etc.?"

      Jezus Maria! Ty masz chyba jakiś poważny problem, jeśli na serio zastanawiasz się nad czymś, czego zapewne nigdy nie poznasz. Cudza praca, rodzina, rozrywki - tak bardzo Cię to dręczy? Analizujesz daty moich wpisów? Wow! Zazdroszczę problemów. :) Ale lepiej sobie odpuść. Żeby kogoś NAPRAWDĘ poznać, musiałbyś z nim zamieszkać. I to nie na parę dni, ale co najmniej na miesiąc. ;)

      Tylko co to ma wspólnego z lemingami??? Akurat poglądy oraz sposób ich wyrażania jak najbardziej można poznać via Net. Ba! GŁÓWNIE via Net. :) Jeśli ktoś TUTAJ jest chamem i debilem, to nie wierzę, by w realu był inny. Tak więc jak najbardziej można poznać CZĘŚĆ prawdy o człowieku: bystry, uprzejmy, otwarty na dyskusję - czy wprost przeciwnie. Poznałam wirtualnie parę zacietrzewionych, okopanych w swoim świecie lemingów. Myślisz, że po odejściu od kompa zmieniają swoje zapatrywania? ;)

      Usuń
    14. "Jezus Maria! Ty masz chyba jakiś poważny problem, jeśli na serio zastanawiasz się nad czymś, czego zapewne nigdy nie poznasz. Cudza praca, rodzina, rozrywki - tak bardzo Cię to dręczy? Analizujesz daty moich wpisów?"

      Ja pierdziu.Chcesz koniecznie mi udowodnić,że internet szkodzi?Dlaczego to mają być twoje wpisy?Ale skoro tak piszesz,to chyba naprawdę,ze zwykłej ciekawości sprawdzę.Proponuję zakończyć tę bezsensowną dyskusję,zgoda?

      Usuń
    15. Widocznie szkodzi, skoro uważasz kompletne pierdoły (typu czas publikacji) za istotne lub pouczasz mnie, że ktoś może zmyślać na temat swojego wyglądu. :) Zapędziłeś się chyba w kozi róg, drogi Mędrku. :)

      Trochę Cię jednak poznałam przez te parę lat Twoich odwiedzin. Brakuje Ci tego, o czym tak często napomykasz - dystansu. Kiedy ktoś kpi z "postępaków", wtórujesz mu, wklejasz linki do rozmaitych artykułów, wieszczysz kulturową apokalipsę, jednym słowem - żyjesz tym, czym nasiąkłeś w Internecie (bo niby gdzie indziej?). Drwiny z lemingów konserwatywnych czy katolickich już Cię tak nie śmieszą. A przecież tacy ludzie też istnieją.

      Usuń
    16. @Kira & Marzena...
      nie wrzucę w obszar mitów ludzi, którzy w necie grają kogoś kompletnie innego, bo tacy ludzie istnieją, co więcej, bywa że jest to ich sposób na życie... ale czy to jest jakaś przeważająca grupa?... mocno wątpię... bloguję już wiele lat /nie fejsuję, bo mnie to nie kręci/, poznałem sporo ludzi i z co poniektórymi spotykałem się w realu /z bardzo bliskimi spotkaniami z Paniami włącznie/, z co poniektórymi jestem w "połowie drogi" /mail, gg, telefon/ i być może tak już pozostanie... jakoś przy tych spotkaniach nie było zbyt dużej rozbieżności pomiędzy tym, co postrzegałem w necie z tym co widziałem już w realu... jedyna różnica to pewien drobny stopień zblokowania, stonizowania postawy w porównaniu z tym co prezentowały w necie... ale już po krótkim czasie owe osoby luzowały się i różnica znikała... rzecz jasna trudno to nazwać losową próbką statystyczną, bo sam też kierowałem się pewną intuicją decydując się na dany kontakt czy spotkanie w realu... ale wydaje mi się /wydaje mi się, więc nie traktujcie tego jako naukową tezę/, że mnóstwo ludzi w necie jest po prostu sobą, różnica jest tylko taka, że są po prostu śmielsi, bo mniej ryzykują, niż w realu, gdzie nie ze wszystkimi poglądami czy zachowaniami mogą się ujawnić...

      Usuń
    17. @ Pkanalia

      Ja również spotkałam się kilka razy z poznanymi w Necie ludźmi. Zaskoczeniem był ich wygląd, "mowa" ciała, stopień ogłady. Poglądów nie zmieniali.

      Usuń
    18. @Kira...
      wygląd /zakładając, że nie widzieliśmy fotki/ bywa zaskoczeniem dlatego, że nieświadomie tworzymy sobie obraz tej osoby /tak bardzo z grubsza/, mózg po prostu sam kompensuje sobie ten brak... mechanizm skojarzenia nie musi być kompletnie z sufitu... wystarczy strzęp informacji, jakieś podobieństwo użytego sformułowania ze spotkaną kiedyś osobą, a podświadomość "uczepia" się tego i dobudowuje resztę... tak więc Twoje zaskoczenie było jak najbardziej zrozumiałe...

      Usuń
  6. bardzo ciekawe zestawienie i opis podtypów lemingów. Dla mnie leming tej czy innej opcji to człowiek bezkrytyczny wobec "swoich" mediów, gazet czy tzw. autorytetów, żyjący w swoim zamkniętym gronie gdzie rzuca się obelgi na innych. Leming powtarza hasła bez większego zastanowienia, nie rozumiejąc ich i nie wiedząc w czym rzecz. Na gwizdek zaczyna kochać i nienawidzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nazwę leminga krótko: bezmyślny, początkujący fanatyk tej czy innej opcji

      Usuń
  7. Wiem, że jestem lemingiem, bo wielu ludzi mnie już o tym uswiadomiło, ale za diabła nie potrafię podpiąć się pod żadną z przytoczonycj przez Ciebie definicji. Chyba trzeba będzie uzupełnić tę systematykę o kilka gatunków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie leming to po prostu człowiek bezmyślny i nie ma najmniejszego znaczenia,jaką ideologię aprobuje czy wyznaje.Definicja Erinti jest właściwie też i moją defincja,zresztą ,w jakimś blogu już ją dawno temu pisałam.Leminga cechuje tez bezwzględne ,niczym niezmącone przekonanie,że każdy,kto ma zdanie odmienne od jego zdania to leming.Jest też przekonany,że jego zdanie,niezaleznie od tego,że powiela jak kserokopiarka zasłyszane zwroty,argumenty ,dowcipy itd. jest zdaniem wynikającym z jego błyskotliwej inteligencji,natomiast oponent do swojego zdania dochodzi wyłącznie w wyniku manipulacji na nim.Leming nigdy nie dyskutuje z tym,co wypowiada jego oponent,leming dyskutuje z tym,co sam sobie wyobraża na temat tego,co oponent myśli.Leming jest przekonany,że od oponenta zna lepiej niż on sam siebie.Czy lemingi istnieją wyłącznie w internecie ? A skądże.Jest ich ogrom i w realu (myśl ludzka jest mocno przerkelamowana) ,tyle tylko,ze w realu każdy z nas dokonuje selekcji i rzadko wchodzi w jakiekolwiek(poza zawodowymi) relacje z ludźmi,w których walory wątpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Leminga cechuje tez bezwzględne ,niczym niezmącone przekonanie,że każdy,kto ma zdanie odmienne od jego zdania to leming."

      Genialnie to ujęłaś. :)

      Usuń
    2. Dyskusja na temat gender jest doskonałym testem na lemingowatość.W kilku miejscach dopominałam się:) dyskusji na temat gender jako pojęcia ,apelując do sięgnięcia do definicji i pominięcia cudzych interpretacji-zarówno tych na tak ,jak i tych na nie.Dopominałam się samodzielności.W jednym miejscu okazało się ,ze w praktyce mam bardzo zbieżne z Gospodarzem bloga (zaciekłym przeciwnikiem gender ) poglądy,udowodniłam mu,ze wcale nie jest przeciwny gender,tylko jego idiotycznym wynaturzeniom nieistniejącym w definicji a jedynie interpretacji ,Gospodarz przyznał,że się zgadzamy ,po czym podsumował,że gender jest be bo pani X powiedziała ,pan Y napisał a w Szwecji to NIEKTÓRZY :)))

      Usuń
  9. Hehe. "Troszeczkę" przerysowane i uproszczone. Nie ma chyba żadnego czystego leminga. Zresztą poglądy polityczne różnie mogą się łączyć z filozoficznymi, religijnymi i innymi. Nie zawsze np. ultrakorwinista musi akurat nikomu nie dawać jałmużny:) A ktoś jak Le-min'g (tzw. "moher") raczej nie klnie i nie stosuje antykoncepcji.
    Poza tym można by jeszcze wyróżnić inne typy lemingów. Ale tak naprawdę to zawsze będzie uproszczony obraz rzeczywistości, więc trzeba go traktować z przymrużeniem oka. Są nawet "mądrzy" politolodzy, którzy tworzą jakieś "orientacje polityczne", z czego guzik wychodzi, bo np. stworzyli sobie orientację liberalną (czyli takiego Lemmy Inga), który rzekomo...ma popierać aborcję. W rzeczywistości, jak to napisałaś, jest częściej odwrotnie.
    A rzeczywistość wymyka się nie tylko "orientacjom" politycznym, ale i ideologiom. Tak naprawdę przecież każdy ma trochę inne poglądy polityczne, a jak nie polityczne, to filozoficzne, religijne, moralne. Nie ma 2 ludzi zgadzających się we wszystkim. Mało jest też "fanatyków" danego polityka, są raczej antyfanatycy jakiegoś (np.Tuska), którzy są gotowi wybrać "mniejsze zło", byle tylko on (np.Tusk) nie doszedł do władzy. Co zamienia ich a "fanatyków" np.Kaczyńskiego.
    Ale to są pozory. Jakby tych ludzi głębiej zapytać, przepytać na inne tematy, zacytować niektóre wypowiedzi np.Kaczyńskiego to się okaże że się różnią, a z wypowiedziami swojego "Jarosława zbawiciela" ("Jarosław Polskę zbaw") się nie zgodzą.
    Ale generalnie można tworzyć różne prześmiewcze klasyfikacje i wyśmiewać się z lemingów. Jak to robił np. Witold Gombrowicz w "Trans-Atlantyku"...

    P.S. Zrób coś, żeby Ci się nie rozjeżdzał tekst w punkcikach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ naturalnie, że to bardzo, bardzo uproszczony obraz. I że osób o choćby zbliżonych poglądach jest zaledwie garstka. Niemniej już ich "łagodniejszych" odpowiedników jest całkiem sporo. W dodatku są nader wrzaskliwi - szczególnie w Sieci, ale i na real mogą mieć wpływ (prawo!).

      Korwiniści jak najbardziej mogą dawać jałmużnę. Może nawet ultrakorwiniści też. Ale już ultrakorwiniści-darwiniści? Hmm... ;)

      Notabene korespondowałam kiedyś przez dłuższy czas z takim Lemmy Ingiem, wykłócając się o prowadzenie po pijaku, służbę zdrowia, wiarę, zakres władzy rodzicielskiej, swobodę wypowiedzi, etc. To był koszmar. Facet miał prawdziwego fioła. Bezkrytyczny wobec JKM, ubliżał mi z powodu mojego ateizmu (sugerując, że ateiści zamordowali więcej ludzi w XX-tym wieku niż wszystkie religie razem wzięte do tej pory), w dodatku nie potrafił z siebie wykrzesać ani jednej oryginalnej myśli. Trudno by mi było zaliczyć go do intelektualnej elity.

      Nie używam słowa "moher", jest strasznie pogardliwe. Poza tym wiem, że odnosi się głównie do osób starszych i zasłuchanych w Radiu Maryja. Tylko czego ci biedacy mają słuchać? Radia Zetka? Starsi są często zaniedbani, samotni, zgorzkniali. Takie Radio daje im pewnie poczucie wspólnoty lub przynajmniej zapewnia rozrywkę.

      Le-min'gi też stosują antykoncepcję, klną, kłamią, decydują się na aborcję. Fanatyzm idzie czasem w parze z paskudnym zakłamaniem.


      PS. Oż kurrr... Jak to - tekst się rozjeżdża?! Gdzie, jak??? Ja nic nie widzę. Co jest nie tak? :(

      Usuń
    2. Droga Kiro.
      Jeżeli w twojej miejscowości jest hospicjum,to zaglądnij.Zobaczysz jakiego radia ci ludzie słuchają.
      Pozdrawiam.
      Ps.
      Cejrowskiego lubię,stad te linki.To prawda,że pewnych zachowań nabywa się przez kontakty na blogach.Mam tą świadomość i staram się przed tym bronić.
      I nie ukrywam,"mędrek" to moje drugie alter ego.
      Masz także rację,że niektóre drwiny mnie nie śmieszą.Jestem starą "konserwą" i mam alergię na lewactwo.

      Usuń
    3. "drugie alter ego."
      No kurde,masło maślane.Spróbuję się jakoś z tego do "tyłu wycofać".

      Usuń
    4. "Jeżeli w twojej miejscowości jest hospicjum,to zaglądnij.Zobaczysz jakiego radia ci ludzie słuchają."

      Dzięki, nie zamierzam. Powiesz mi?


      "Cejrowskiego lubię,stad te linki."

      Też lubiłam.


      "Masz także rację,że niektóre drwiny mnie nie śmieszą.Jestem starą "konserwą" i mam alergię na lewactwo."

      A ja mam alergię na głupotę, fanatyzm i podejście "kto nie z nami, ten przeciwko nam". Tym właśnie grzeszą lemingi WSZYSTKICH opcji. Przedstawione typy są spotęgowaną wersją całkiem - niestety - realnego popierdolenia. Na razie możemy się śmiać, ale kto wie, do czego dojdzie, jeśli debilne wojenki z Sieci przeniosą się do reala. Wiesz chyba, do czego jest zdolne agresywne bydło...

      Pewnie Cię nie przekonam. Zapraszam zatem do lektury kolejnych "wynurzeń Le Minga". Traktuję to jako odprężającą wprawkę pisarską. Nikt nie musi bić braw, a już na pewno nie powinien dopatrywać się u mnie nienawiści do tzw. genderystów (kimkolwiek by ci strrrraszni ludzie nie byli). Bo ja nie nienawidzę lemingów, one mnie tylko śmieszą, trochę brzydzą... A na ogół są mi obojętne. Dopóki - powtarzam - nie zaczynają wariować w realu.

      Usuń
    5. Mam nadzieje,że nie jestem lemingiem:))aczkolwiek wielokrotnie tak bylam -w internecie-wyzywana.Wyłącznie z powodu,że nie opowiadam się za pewną opcją i jej najbardziej karkołomnymi teoriami i metodami.To skutkowało ze strony przeciwnej natychmiastową pewnością ,ze jestem wręcz wielbicielką owej opcji przeciwników,tak,jakby w zyciu było zawsze czarne-białe i nic więcej.Mam swoje zdanie na wiele tematów i chętnie kontaktuję się z ludźmi o zdaniach podobnych-to dla mnie dość oczywiste.Niemniej nie uważam,ze moje zdanie jest jedynie słusznym(no,czasem tak-ale wyłącznie w wersji zawodowej ,opartej na wiedzy a nie przekonaniach) lecz zaledwie jedną z wielu opcji.Wśród tych wielu opcji niekoniecznie zgodnych z moimi odróżniam takie,które mogą istnieć bez najmniejszego konfliktu z moimi oraz takie,ktore są dla mnie nie do przyjęcia -ale to co najwyżej skutkuje unikaniem takich osobników a nie dyskusją na temat racji,o ile oczywiście owi osobnicy nie usiłują włazić na moje terytorium i ustawiać mnie,mojego zycia na swój wzór i swoje potrzeby.Moja racja jest moja racją,na moje potrzeby.Nie mam parcia na twierdzenie,że jest aksjomatem.
      Ale wara od niej.

      Usuń
    6. na początku Cejrowski był okay, gdy jako "Pierwszy Kowboj RP" w Radiu Kolor /gdy jeszcze założyciel, Wojtek Mann je prowadził/ popularyzował muzę country... ale kołtuński smród już było czuć z jego niektórych tekstów... potem był WC Kwadrans, kompletna padaczka, a potem filmy... filmy są okay, ale na pewno mnie nimi nie przekupił... gorzej już książkami, jedną zacząłem, doczytałem do połowy i mnie odrzuciło... najbardziej jest mi podpadnięty za pranie swojej pierwszej kobitki i za rozmowę w swoim talk show z niejaką Frytką /jest w YT/... Frytka jaka jest, taka jest /ponoć zresztą strasznie się zmieniła na niekorzyść, bo się nawróciła na jakieś katolstwo, czy inny syf/, ale wtedy prezentowała zdrowe poglądy na temat seksu /bo tym szła gadka/, a tej chuj próbował z niej dziwkę zrobić publicznie... ale nawet mając przewagę w "wygadaniu" nie udało mu się... nie lubię gada i tyle, jak oglądam jego filmy, to zasłaniam fragmenty ekranu, by tej papuśnej japy nie musieć oglądać...

      Usuń
    7. Oglądałam ten wywiad. Bardzo przykry, bo pani F. była albo bardzo spięta, albo jest - z natury, niestety - dość ograniczoną kobietą. Ledwo zdołała coś wydukać. A pan C. to jednak inteligentna bestyja (nie mylić z mądrością!) i jak chce, to potrafi - że się tak wyrażę - uprzejmie obrazić gościa. Chyba jej nawet na koniec rękę podał.

      Usuń
    8. @Kira
      Ja też generalnie nie używam słowa "moher", ale chciałem Ci przybliżyć o co mi akurat chodziło.
      Faktem jest, że fanatyzm czasem idzie w parze z zakłamaniem. Ale nie zawsze.
      Z tym rozjeżdżającym się tekstem to jest tak, że raz go widzę rozjechanego, a raz nierozjechanego (chodzi o tekst przy tzw. liście nienumerowanej). Myślałem że poprawiasz, ale skoro nie zdawałaś sobie sprawy... To może u mnie coś nie gra i źle ładuje czasami. Nie wiem.

      Usuń
  10. "najbardziej jest mi podpadnięty za pranie swojej pierwszej kobitki i za rozmowę w swoim talk show z niejaką Frytką /jest w YT/..."

    Nigdy nie słyszałem(czytałem)takich wynurzeń Beaty Pawlikowskiej.
    Jakieś konkrety?
    Pawlikowska przeciwni,o sobie mówi dużo i to dosyć ciekawie.Kogo interesują ploty z łatwością coś o niej znajdzie.
    Co do Frytki.
    Bez komentarza.
    Ps.
    Moja wiedza o pierwszej żonie Cejrowskiego jest oczywiście tylko taka,na ile mi Wujcio Google pomógł.Więc jeżeli wiesz coś konkretnego to podaj namiary,bo inaczej uznam,że jesteś zwyczajny plotkarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. /jeszcze raz, błąd gramatyczny i "zjadanie" słów się wkradły z pośpiechu/:
      to sobie uznaj, na twoją opinię o Mnie kładę to, koło czego mi ona lata... wiedzę mam z wiarygodnego źródła, ale z wiarą, jak to z wiarą, nikt nie ma obowiązku wierzyć w to, co Ja /w sumie w necie też coś kiedyś było na ten temat, ale szybko ucichło/... namiarów żadnych rzecz jasna nie podam, bo w necie /i nie tylko/ chronię dane wszystkich, których znam /nawet twoje bym chronił, gdybym je znał, wyobraź sobie/, pomijając osoby medialne i inne, które same je upubliczniają... tak więc musisz ze swoim problemem sam sobie poradzić... rozumiem, że jesteś dotknięty do żywego negatywną opinią o swoim idolu, ale uwierz Mi /znowu kwestia wiary/, że nie było to moim celem, bo twoje uczucia "religijne" mnie nie obchodzą...
      aha, mam prośbę... ignoruję twoje komentarze, więc może ty moje też ignoruj... tuszę, że tak będzie najsensowniej...

      Usuń
    2. "tak więc musisz ze swoim problemem sam sobie poradzić..."

      Wychodzi na to,że to ty masz problem.Udowadniasz,że "wierzące""kanalie" tak mają....
      Ktoś tam,coś tam,gdzieś tam,coś było,"wiedzę mam z wiarygodnego źródła" ....ale oczywiście nikogo nie oplułem...

      Usuń
    3. Z pewnością można o Cejrowskim powiedzieć jedną dobrą rzecz: nie rozmnożył się. :)

      Usuń
    4. Bez przesady,droga Kiro.O tych co się nie rozmnażają można chyba więcej dobrego także powiedzieć. :)

      Usuń
    5. oj tam, oj tam nawet zakładając czysto teoretycznie, że dałem się ołgać z tą żoną, to nie zmienia faktu, że WC to dla mnie kawał mendy i tyle, więc o czym ta zbędna dyskusja?... mnie już się nie chce na ten temat, swoje powiedziałem, tyle ile chciałem i nie mam więcej czasu na pierdoły... innymi słowy, howgh...

      Usuń
    6. @ Mędrek

      "O tych co się nie rozmnażają można chyba więcej dobrego także powiedzieć. :)"

      O bezdzietnych można powiedzieć wiele dobrego. Ale o niektórych - tylko to, że są bezdzietni (co akurat jest plusem). ;)

      Usuń
    7. Teraz oglądam Tyma w skeczu:
      "Ile zjesz na czczo jajek na twardo"
      Ma przygotowane ok.dziesięć wersji..
      Pozdrawiam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...