08.02.2014

Cel uświęca środki?



Podejrzewałam, że tak będzie. To było dla mnie absolutnie oczywiste. Ci, którzy temu zaprzeczali, zdumiewali mnie swoją krótkowzrocznością. Chociaż w tym wypadku można chyba mówić o zaawansowanej jaskrze.

Bo czy naprawdę tak trudno było przewidzieć, że jeśli gwałt ma być ścigany z urzędu, to zgwałcona kobieta musi zeznawać? Co to jest, jakaś wyższa matematyka??? Bo dla mnie jest to działanie na poziomie 2 + 2 = 4.

Ustawodawców nie musi obchodzić psychiczny stan ofiary; nie musi ich obchodzić zapewnienie jej pomocy, wsparcia, ochrony przed kolejnym stresem. Ich obchodzą tylko i wyłącznie wyniki. Czytaj: dopadnięcie sprawcy i przymknięcie go. I ja to rozumiem. Pierwszym zadaniem prawa stanowionego – będącego wszak zbiorem bezdusznych przepisów – jest utrzymanie w państwie porządku. Czasami za wysoką cenę.

Ale czy tak samo powinni rozumować tzw. zwykli ludzie? Czy ci z Was, którzy opowiadali się za ściganiem gwałcicieli z urzędu, pomyśleli o potencjalnych następstwach ustanowienia takiego prawa? A może kołacząca się w Waszych głowach myśl: Gwałciciel może zaatakować ponownie!” zabiła w Was resztki empatii i wrażliwości? Bo inaczej się tego nie da określić.

Wiem, że nie zmienię Waszych przekonań. Wy zaś nie zmienicie moich. Uważacie, że w imię „wyższego dobra” można poświęcić ofiarę zwyrodnialca i przemielić ją przez policyjno-sądową maszynkę. Dla mnie natomiast najważniejsze było, jest i będzie dobro zgwałconej kobiety; jej powrót do równowagi psychicznej, do normalnego funkcjonowania. Przymuszanie ofiar do składania zeznań to wyjątkowo odrażające skurwysyństwo, którego chyba nigdy nie zaakceptuję. Piszę chyba, gdyż kto wie, może kiedyś, dzięki medialnej indoktrynacji, zamienię się w emocjonalnego trupa, który w pogoni za wynikami (nazywanymi obłudnie sprawiedliwością) stratowałby niewinnego człowieka.

Słowo daję, przypomina mi się Balladyna”, a konkretnie torturowana matka, której jedynym przewinieniem był odmowa wskazania sprawczyni swojego własnego nieszczęścia. Nie przypuszczałam, że podobny absurd ziści się w prawdziwym życiu. I to przy aprobacie sporej rzeszy obywateli.

30 komentarzy:

  1. Nie jest to wyższa matematyka, aczkolwiek ustawodawcy jak zwykle zabrakło wyobraźni. Art. 233KK już obecnie przewiduje sytuacje, w których świadek ma prawo do odmowy składania zeznań lub do zwolnienia od składania zeznań. Przepisy prawa mają to do siebie, że nie są dane raz na zawsze, nie podlegając modyfikacjom.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wobec tego ścigać "z urzędu", skoro jedyna osoba, która wie, czy to był gwałt czy nie, nie zamierza o tym opowiadać? Ja tu chyba czegoś nie rozumiem.

      Usuń
    2. Tak jak przemoc w najbliższej rodzinie? Wtedy też nie musi.
      Anty

      Usuń
    3. O ile się nie mylę, to przemoc w rodzinie nie jest ścigana z urzędu. Chyba, że chodzi o osoby małoletnie - wówczas prawo ingeruje, czy to się komuś podoba czy nie.

      Usuń
    4. Uszkodzenie ciała członka rodziny już jest ścigane z urzędu, ale nie o to chodzi. Członek rodziny nie musi zeznawać przeciwko swoim bliskim i to zapisano w KK. Podobny wyjątek można by stworzyć dla ofiar gwałtów.
      Antydogmatyk

      Usuń
    5. Pierwsze słyszę, że uszkodzenie ciała jest ścigane z urzędu. Iluż to ja jeszcze rzeczy nie wiem...

      Usuń
    6. Może być, jeśli masz obdukcję i skutki pobicia utrzymują się przez ponad 7 dni - ja też do niedawna o tym nie wiedziałem. Pobicie jest ścigane z prywatnego, ale uszkodzenie już niekoniecznie.
      Antydogmatyk

      Usuń
  2. Ja bym tak jednoznacznie nie powiedział "skurwysyństwo". Dylemat jest jak w greckiej tragedii - czy zwiększyć szansę znalezienia i ukarania sprawcy, czy zwiększyć cierpienia ofiary? A jeśli ten sprawca skrzywdzi jeszcze wiele osób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli raz sponiewierana kobieta ma być sponiewierana po raz drugi? No to do dupy z takim prawem...

      Usuń
  3. Zastanawia mnie, jak w takim razie wygląda teraz definicja gwałtu..? Bo skoro ma być ścigany z urzędu, znakiem tego - brak zgody ofiary NIE JEST już żadnym kryterium! Nie jest, bo "ścigany z urzędu gwałt", gwałtem pozostanie nawet, jeśli ofiara dojdzie do wniosku, że w sumie fajnie było. Ba! Nie musi się nawet skarżyć, że było niefajnie.

    Nie byłoby problemu gdyby, tak jak u starożytnych i średniowiecznych Germanów na przykład - gwałtem był każdy stosunek pozamałżeński. Przy takim założeniu sprawa jest jasna, dowodów nie potrzeba, skarg też nie - starczy proste stwierdzenie, że para nie posiada obrączek.

    Ewentualnie, skoro ma być postępowo, to może na odwrót: WSZYSTKIE stosunki małżeńskie to z definicji gwałt..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być tak, że osoby postronne zauważą szamotaninę pomiędzy napastnikiem a ofiarą; albo spotkają już skrzywdzoną kobietę, leżącą lub trzęsącą się po gwałcie; albo ofiara sama się ze swojej krzywdy zwierzy. I co dalej? Czy mamy obowiązek to zgłaszać, jeśli ofiara sobie tego nie życzy? Czy mamy obowiązek podawać policji jej dane?

      Usuń
    2. Nie zmienia to faktu, że najbezpieczniej jest się nie bzykać. Wcale. Ani nawet nie stwarzać wrażenia, że do czegokolwiek mogłoby dojść!

      Do tej pory mężczyźnie groziło, że jeśli swojej partnerki nie zaspokoi, to ta następnego dnia złoży doniesienie i narazi go na nieprzyjemności (te nieprzyjemności mogły być różne, zależy na jakiego prokuratora, a potem sędziego się trafiło...).

      Teraz już nie partnerka, a prokurator może uznać KAŻDEGO, kto uprawiał seks za gwałciciela. Zeznania jego partnerki, zaprzeczające zaistnieniu gwałtu wcale nie muszą być przy tym brane pod uwagę. Przecież mógł ją zastraszyć - nieprawdaż..?

      To się może wydawać absurdalne - ale prawa nie pisze się po to, żeby sytuacje jasne uczynić jeszcze jaśniejszymi. Prawo pisze się po to, by móc sobie radzić w sytuacjach niejasnych. No a tutaj - hmmm...

      Usuń
    3. Nie sądzę, żeby było aż tak źle, byś nie mógł chociaż raz do roku odbyć krótkiego, niespecjalnie męczącego stosunku. ;)

      Usuń
  4. po kolei:
    kto uruchamia cały mechanizm ścigania gwałtu?... osoba pokrzywdzona /lub za taką się podająca/... tak było w przypadku ścigania "z prywatnego"... a teraz?... wychodzi na to, że gdy komuś zachce się w dwoje /troje, pięcioro... etc/ pobawić w BDSM, gwałt czy inne "violencelike" figle migle, zmuszeni są wygłuszyć pomieszczenie i dokładnie zasłonić okna, bo ktoś może podejrzeć i zadzwonić po psy, które wjadą i całą miłość zepsują...
    wcale sobie teraz nie robię świrków...
    szczerze mówiąc, to cieszy mnie zmiana prawa na ściganie gwałtu "z publicznego", bo jest to oficjalne, formalne uznanie gwałtu za czyn zły... niemniej jednak okazuje się, że musi temu towarzyszyć głębsze przekonstruowanie prawa, bo jak słusznie Kireczko zauważyłaś, po dupie dostać może sama ofiara, zanim jeszcze dojdzie do orzeczenia wyroku, albo dojść do absurdalnej sytuacji, o której wspomniałem na początku...
    co można by z tym zrobić?...
    primo, to prawna definicja gwałtu /tu jakby podzielam wątpliwości Jacka Kobusa/...
    secundo, odrębna regulacja prawna /rzecz jasna niesprzeczna z Konstytucją/... skoro istnieją ustawy uzupełniające Kodeks Karny /np. "U. o Zapobieganiu Narkomanii"/, to co szkodzi opracować takową w omawianym temacie?...
    no dobrze, poteoretyzowaliśmy, a teraz czas skołować trochę ramek do transportu jajek do obicia ścian, grube story na okna i ogarnąć psa zaczepno - obronnego, który by patrolował teren... bzykać się chce i nie ma czasu na czekanie, aż skonstruują sensowne prawo...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Piotr
      Nie znam takiego kija, który ma jeden koniec.
      Ofiara może zamknąć się w sobie, nie kontaktować przez wiele miesięcy, odczuwać paniczny strach przed wracaniem do sprawy. A czas ucieka...
      PS. Nie wiem co tam u siebie robisz, ale czuję że przy Tobie Mood to mały pikuś :DDD
      Anty

      Usuń
  5. Witaj Kira.
    Coby nie patrzeć kicha i to na własne życzenie.
    Nasze i nie tylko,eurokołchozowe feministki
    w walce o prawo do "własnego brzucha" itp. ,o cipie zapomniały.
    Co prawda POpapaprńce obiecują coś z tym kukułczym jajem zrobić,ale... sprawa oczywiście nieprosta.
    Bo przecież to oczywista oczywistość,że konwencje Rady Europy chronią kobiety.......
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Droga Kiro,

    strachy na Lachy - nie czytam frondy, ale z paru podlinkowanych artykułów wygląda na to, że jest to prawicowa wersja Super Ekspresu (czy jak to się pisze).

    Żeby przestępstwo było ścigane - nawet z urzędu, muszą być do tego przesłanki. W przypadku gwałtu, będzie to najczęściej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zakładając, że ofiara nie chce zeznawać, takie zawiadomienie musiałby złożyć ktoś inny (ktoś z rodziny, lekarz na ostrym dyżurze, przechodzień płoszący napastnika w ciemnej alejce, itp.) I teraz - czy na prawdę wydaje Ci się, że polska policja po usłyszeniu od potencjalnej ofiary "nic się nie stało", będzie trzymać sprawę otwartą i oskarżać ofiarę o zatajanie faktów? Gimme a break.

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Yrku! (wolisz, żeby tak się do Ciebie zwracać, a nie po imieniu?)

      Oczywiście, MOŻE być tak, że w TYM akurat przypadku przysłowiowa niezborność, lenistwo i wygodnictwo polskiej policji przyniosą dobre owoce. Ale to marna pociecha, bo wolałabym mieć inną policję. I inne prawo.

      Usuń
    2. Kiro,

      yrkiem byłem zanim G+ "zmusił mnie" (połączenie z blogiem) do używania mojego imienia i nazwiska. Jeśli jednak wolisz Kamila, be my guest :)

      Problem opisywany w Twoim poście nie jest tylko polski. Myślę, że w tym przypadku wychodzi na wierzch "brukowość" prasy i robią zadymę z niczego. Chciałbym zobaczyć prokuratora, który ciąga ofiarę gwałtu po sądach i straszy więzieniem za krzywoprzysięstwo. I sąd, który taką decyzje by wydał.

      Pozdrawiam ,yrk

      Usuń
    3. Ależ Kamilu! Wystarczy, że w ogóle będzie nagabywana, choćby parę razy, by do końca zniszczyć ją psychicznie.

      Usuń
    4. Prasa zniszczy prokuratora. Przynajmnie powinna. No ale Polska to jest dziki kraj... :)

      Usuń
    5. Marna to pociecha. Prasa niszczy jak leci. Ofiarę też przeczołga.

      Usuń
  7. Mam mieszane uczucia.W każdym razie,jeżeli już ma być przymus składania zeznań,to powinno się to odbywać w warunkach nastawionych maksymalnie na szeroko pojętą ochronę ofiary,z zachowawniem intymnośći,maksymalnej delikatności i przy pomocy naprawdę dobrze przeszkolonych w tej kwestii.a podobno to właśnie,i to nie tylko u nas,najbardziej szwankuje i dodaje kolejne upokorzenia ofierze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Postępowcy wprowadzą niedługo przepis, że seks bez prezerwatywy lub po alkoholu jest gwałtem. Sąsiad złoży donos, że dostrzegł iż doszło do seksu. Odbiór śmieci jest teraz nadzorowany przez gminę. Wystarczy, że przeszukają worek ze szkłem - flaszki po alkoholu są, worek z odpadami mieszanymi - prezerwatywy brak. Mąż pójdzie siedzieć za gwałt, żona za odmowę zeznań.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z Tobą, takie prawo nie powinno być uchwalone.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam tak sobie - same teorie, oburzenie - słuszne, aczkolwiek nie zawsze zasadne. Zdarzyło się, że parokrotnie miałam w życiu kontakt z ofiarami nadużyć seksualnych, w tym raz była to kobieta zgwałcona - uściślając - był to jednorazowy epizod, w przeciwieństwie do pozostałych. Niestety, żadne prawo nie jest w stanie zapewnić absolutnego poczucia bezpieczeństwa takiej ofierze. One często boją się wręcz własnego cienia. Wiecie, jak zareagowała wspomniana powyżej zgwałcona kobieta na delikatną sugestię poinformowania policji? "Tylko nie obcy ludzie!". Wszystko zależy od siły charakteru sponiewieranej kobiety - przy takiej rozbieżności odczuć: wściekłość, wstyd, ból, strach, obwinianie siebie samej, nie jest możliwe znalezienie jednego, złotego środka. Dobra opieka psychologiczna? Pięknie ale większość ofiar dopiero po latach dobrowolnie uczestniczy w psychoterapii. Jednak - gdy mija dłuższy czas od gwałtu - wszystkie te panie twierdziły, że żałują iż nie zgłosiły przestępstwa. One wierzą, że ten gwałciciel może ponownie zadać im cierpienie.
    Żadne rozwiązanie prawne nie będzie idealne. Jestem zdania, iż trzeba skupić się na prewencji. I nie chodzi tu tylko o uświadamianie zagrożeń, sposobów ucieczki, czy próby obrony - ważne jest stworzenie pewnego buforu psychologicznego u kobiet, uświadomienie, że to zwykły przypadek, że bycie ofiarą to nie powód do wstydu! Gdybyście tylko słyszeli, jak zmaltretowana kobieta wyrzuca z siebie słowa mówiące o tym, że to ona była głupia, że mogła wziąć taksówkę, że to jej wina, bo mogła to przewidzieć etc. Straszne. Autoagresja po takim przeżyciu to bardzo częste zachowanie obronne kobiety, jej sposób na radzenie sobie ze stresem. Niezrozumiałe? Dla nas tak, jednak nie dla zgwałconej.
    Wracając do przepisów prawnych - jestem za ściganiem i karaniem gwałcicieli, jak najsurowszym. Kastracja? Czemu nie, nie ma we mnie odrobiny nawet litości dla takiego delikwenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, litość dla takiego przestępcy to raczej rzadkie zjawisko. Zdumiewa jednak, że ciągle jeszcze niektóre bydlęta ośmielają się sugerować, że kobieta również ponosi pewną odpowiedzialność za gwałt. Nie twierdzę, że nie należy być ostrożną i skromnie ubraną, ale nawet nieostrożna i nieobyczajnie ubrana kobieta nie zasługuje na taki los.

      Usuń
    2. Witaj Kira.
      Winny jest zawsze przestępca,w tym przypadku,gwałciciel.Dziewczyny już w przedszkolu powinny uczyć się samoobrony.
      Nie zaszkodzi też,że należy być ostrożną,jak sugerujesz.Niekoniecznie trzeba łazić samej nocami po ciemnych parkach albo innych podejrzanych miejscach,prowokacyjnie ubranej,Chyba że bierzesz udział w policyjnej akcji jako przynęta dla zboków.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Masz rację. Ale dobrze wiesz, że co innego brak rozsądku, a co innego moralna odpowiedzialność za gwałt.

      Usuń
  11. Coby nie patrzeć,paranoja.
    Zbokowi,jako oskarżonemu,przysługuje prawo odmowy zeznań.
    Ofiara,jako świadek,za odmowę zeznań-,grzywna.
    I ma się jeszcze cieszyć,że do kicia nie wsadzą.
    Co do tej "odpowiedzialności moralnej".
    Co tu komentować.Nie wiem,kto tak uważa,ale moim zdaniem to zwykle skurwysyństwo i tyle.....
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...