05.02.2014

Głupota jest rodzaju żeńskiego



Po lekturze tego tekstu po raz kolejny zaczęłam porównywać swój naród z innymi. Czy to możliwe, by zachowanie będące połączeniem ohydnego wścibstwa z równie ohydną głupotą było tolerowane na Zachodzie? A może – jak podejrzewam – opisane tutaj zostały typowo polskie przywary?

Do tego dochodzi niewesoła refleksja, iż być może pogardliwy stosunek Janusza Korwin-Mikkego do kobiet jest jednak w pewnej mierze uzasadniony. Czy mężczyzna zachowałby się w podobny sposób wobec spotkanej po latach koleżanki? Czy drążyłby temat, wymądrzał się, udzielał „dobrych" rad?

A kobiety jakoś się nie krępują. Otwierają uszminkowane jadaczki i pytlują bezmyślnie ozorem. Niedobrze się robi. Rzekomo rozsądniejsze, mądrzejsze, obdarzone intuicją i wyczuciem, w rzeczywistości są... nie, nie gorszą wersją mężczyzny, ale... ale czasami mi się wydaje, że niektóre robią mojej płci fatalną reklamę.

Tak, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, miłe panie: to nie mężczyźni węszą zazwyczaj wokół naszych macic. Czynią to inne kobiety. Zwłaszcza te z najbliższego otoczenia. „Kiedy dziecko, kiedy dziecko, kiedy dziecko??? Bo ja bym chciała! Ja bym chciała! Ja bym chciała... mieć wnuka/prawnuka/siostrzenicę”. Matki, babcie, ciocie, siostry, szwagierki, sąsiadki, koleżanki. Rozbawione, bezmyślne mordy, pustka w oczach – efekt tępoty, czasami występującej solo, a czasami w duecie z niewyobrażalnym wręcz egoizmem.

Najgorsze jest to, że takie pytania, rady i nalegania padają nie raz, nie dwa, nie trzy, lecz niezliczoną ilość razy. Znam tylko jeden sposób, by położyć im kres: chamstwo. Kilka strasznych, okrutnych słów, które potrafią zabić tę chorobliwą ciekawość, tę odrażającą skłonność do wpychania się w nie swoje organy rozrodcze i udzielania młodej kobiecie pouczeń. Niestety, zamordowane zostają również dobre relacje. Czasami na zawsze.

Kobiety, czemuście takie głupie?!?



89 komentarzy:

  1. co prawda polemizowałbym z tytułem jako takim, ale w poruszanej kwestii rzeczywiście masz rację... jestem w stanie pojąć troskę jednej kobiety o drugą, gdy ta JUŻ jest w ciąży /lub ta ciąża stała się już dzieckiem/, uważam to wręcz za coś normalnego, ot po prostu typowy babski temat do rozmowy... ale wspomniane "węszenie wokół cudzej macicy" i sugerowanie, co jej posiadaczka ma z nią robić jest po prostu chore... co najzabawniejsze, celują w tym kobiety ze środowisk konserwatywnych, w których podobno /ale tylko podobno/ szanuje się cudzą prywatność... gorzej jest już tylko u muzułmanów, gdzie ciśnienie otoczenia na bobo jest wręcz psychopatyczne...
    ...
    pamiętam, gdy kiedyś podczas wigilii Xmas jedna z kuzynek zawsze życzyła mnie i mojej ówczesnej Byłej "gromadki tłustych bobasów"... w końcu, za trzecim chyba bodajże razem, moja Była się wkurzyła i zapodała jej tak:
    "może się łaskawie odpierdolisz od mojej macicy i zajmiesz się lepiej swoją? chcesz mi życzyć dobrze, to życz mi, bym przez najbliższy rok nie zaszła w ciąże lub ekstra kasy, byśmy mieli na zabieg"...
    podziałało, dotarło... rok później padły już tylko życzenia dobrego zdrowia i dużej kasy...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość, że kurwa, to jeszcze morderczyni

      Usuń
    2. @ Refael

      Dlaczego kurwa? Znasz tę panią osobiście?

      Usuń
    3. @Kira...
      zachowanie kuzynki było nietaktowne, ale to rzeczywiście bardzo, bardzo mocno za mało, by nazywać ją "kurwą"... zaś o tym, że kogokolwiek zamordowała nic mi nie wiadomo... ale jak widzisz, są tacy, którzy "wiedzą lepiej"...

      Usuń
    4. Nie jest mi do (u)śmiechu, PKanalia. :(

      Usuń
    5. ech Kiruś, mnie też jest smutno, ale inaczej jak śmiechem nie da się z tym walczyć...

      Usuń
  2. Ja na razie pytania odpowiadać radzę jedno "odpier**** się od mojego życia". Masz rację Kira, że jak nie działa uprzejmość trzeba komuś kazać spadać na drzewo. To, czy mam czy nie mam dzieci i dlaczego to moje sprawa. I nie rozumiem jak można kogoś pytań o takie rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie można. Ludzie to jednak prościutkie zwierzątka. Zwłaszcza kobiety, które - jak mi się wydaje - żyją po to, by się poświęcać, karmić, opiekować się, podcierać zafajdane pupy, wycierać zasmarkane nosy. Nie mają pasji, rozrywek, światopoglądu. Mają macice. Opętane myślą o rodzeniu, zadręczają młodsze, jeszcze bezdzietne samice pytaniami: Kiedy w końcu... Dlaczego jeszcze nie... Przecież wszyscy czekają... Trzeba się bronić przed takimi, choćby i za pomocą chamstwa. Inaczej zagdaczą na śmierć, zadziobią tępymi mordami, obesrają rzadkim słowotokiem.

      Usuń
    2. Wiele razy byłam pytana o dzieci, jednak szczególnie zapamiętałam rozmowę z jednym z moich starszych sąsiadów.
      - A sąsiadka to kiedy dzidziusia będzie miała?
      - Nigdy.
      Szok na twarzy rozmówcy.
      - I nie boi się Pani tak mówić głośno?
      Zdziwienie na mojej twarzy.
      - Nie. Dlaczego miałabym ...
      - Bo się święta panienka jeszcze obrazi!
      Głową wskazał figurkę, która stała parę metrów od nas.

      Dobre, prawda? :) :) :)

      Usuń
    3. I śmieszno, i straszno... :)

      Usuń
    4. Eeee! Moznaby jeszcze odpowiedziec, ze nie mialas tyle odwagi co swieta panienka - i na panienskie sie nie zdecydowalas... .

      Przepraszam za uwagi w tym temacie ale nie moglbym Kirze odmowic jakiejs cietej riposty ;)

      Usuń
    5. Hmm, a co ja mam do "świętej panienki"? ;)

      Usuń
    6. :D Myslalem, ze juz moze bardziej do mnie w szerszym kontekscie ;)

      Usuń
  3. Czy ja wiem....ludzie w większości nie są zbyt mądrzy ,i wcale kobiety w głupocie nie celują.Różnimy się tylko jednak zainteresowaniami,wiadomo-bliższa koszula ciału a macica kobiecie :)) i tyle.A obsesyjne zainteresowanie cudzą prokreacją wynika ze stereotypu,z głębokiego przekonania,że dla każdego dziecko to marzenie,największe marzenie i jeszcze raz marzenie.Fakt,większość ludzi chyba jednak tych dzieci chce:).Potem jest jeszcze zabawniej -spotkanie po wielu latach i nie pytanie o sukcesy zawodowe,rozrywki i przeżyte lata tylko "no,co jesteś JUŻ babcią ?".Kwituję to krótko "jestem".Gdy nie rozwijam tematu i nie pieję za zachwytu jakiego mam "ach ,najcudniejszego " widzę jakies powątpiewanie w oczach i miotanie się w rozterce co do opcji-czy to ze mną jest coś nie tak czy moze wnuczek jakiś niekoniecznie udany....No i jeszcze zdjęcia obowiązkowo w portmonetce nie mam ....Jak się podkurzę takim wścibstwem ("jak,to w komórce też nie masz" ) to rzucam kłamliwie "nie ,nie mam ,ale mam za to psa,chcesz,pokażę ci".I idzie w świat legenda,że jak się tak kurczowo mlodości trzymam ,że do wnuczka się nie przyznaję :)) i psa kocham więcej niż dziecię ,krew z mojej krwi,kość z mojej kości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że ktoś nas pyta, CZY mamy dzieci/wnuki. To normalne, że chcemy wiedzieć, co słychać u naszych znajomych czy dalszej rodziny. Jedno czy dwa pytania to jeszcze nie grzech. ;) Wkurza mnie raczej namolność, chamowate wpychanie nosa w czyjąś bezdzietność, naleganie, doradzanie. Coś takiego potrafi zniszczyć najwspanialsze relacje.

      Ludzie budują nasz wizerunek z marnych strzępków informacji, jakich im świadomie lub nieświadomie dostarczamy. Ty też już zostałaś przez niektórych ometkowana, ale wątpię, by Cię to bolało. Jak Cię znam, chichrasz się pod nosem z ludzkiej prostoty. ;)

      Usuń
    2. Mnie w życiu boli dosłownie jedno,jedyne ometkowanie,oparte na kłamstwie.Kłamstwie ,w które uwierzyła moja chyba najbliższa acz już była przyjaciółka,mimo ewidentnych dowodów na kłamliwośc tamtej osoby.Kłamstwie,które szybko dość zostało zdekonspirowane,ale z ludźmi już tak bywa,że prędzej zostaną z kłamstwem i metką z niego wynikającą ,niż przyznają się do własnego błędu,do pochopnej a niesprawiedliwej opinii.Minęło wiele lat,z tego potwornego bółu zostały tylko drobne ukłucia,zostało już tylko wspomnienie i..uodpornienie.I świadomość,ze znowu kogoś przeceniłam,że nie warto,bo cena była za duża.więc z takich drobnych ometkowań rzeczywiście można się chcichrać a czasem nawet śmiać do rozpuku.

      Usuń
    3. PS.jasne,że nie dziwi,że pytają o dzieci i wnuki,tylko,ze to takie charakterystyczne-to zawsze lub prawie zawsze jest NAJWAŻNIEJSZE pytanie

      Usuń
    4. PS>PS tym razem a propos ometkowania.Jestem zadbana,lubię się ubrać,młodo wyglądam,więc różne głupie baby założyły,że ja NA PEWNO zabronię mówić do siebie babciu a każę po imieniu:))).I malo ,że założyły to jeszcze tego newsa w świat jako pewnik puściły.

      Usuń
  4. Im dłużej żyję, tym częściej spotykam się z durnotą płci pięknej. Można by tłumaczyć, że panie są bardziej rozgadane, więc ich głupota bardziej widoczna, niż u mężczyzn. Można. Jednak to słaba wymówka na to, jak zachowują się kobiety. Zawsze mnie dziwiła (teraz już nie dziwi) i drażniła powierzchowność, płochliwość i brak logiki w zachowaniu moich koleżanek/znajomych. Może dlatego, że mam dużo cech charakteru ogólnie przypisywanych płci brzydkiej? Czasami zdarza mi się dłużej przebywać w towarzystwie paru kobiet na raz (np. przy okazji większego spotkania rodzinnego) - ich szczebiotanie niezmiennie przyprawia mnie o potężny ból głowy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście raczej nie mam takich znajomych,wiec pewnie patrzę przez inny pryzmat

      Usuń
  5. Kobiety są w Polsce przede wszystkim "matkami", nawet jeśli nigdy nie były w ciąży (to nie problem, wtedy nazywa się je "przyszłymi matkami"). Macierzyństwo to stan, który ma je dowartościować, uczynić ich życie "pełnym", wskazywać wszystkie marzenia i ambicje. Miażdżąca siła indoktrynacji sprowadza kobietę do roli inkubatora, zaś mężczyźnie przydziela zadanie maszynki do robienia pieniędzy. Społeczne stereotypy są tak silne, że znajomych w powierzchownych kontaktach nie interesuje absolutnie nic poza trzema kwestiami, sprowadzającymi się do stanu posiadania: czy i gdzie pracujesz, jak mieszkasz, a u kobiety - czy i ile razy dałaś się zapłodnić (a jeśli nie, to dlaczego)? Pozorne zainteresowanie nie służy budowaniu więzi, a utrwalaniu wyimaginowanej hierarchii; wspomniane pytania mają ustawić Cię na określonym szczeblu, tworząc punkt odniesienia. W zależności od tego, jak on wygląda, tak będziesz traktowana. Sprowadzenie skomplikowanej natury ludzkiej do fizjologii i sprawności w gromadzeniu, jest wyrazem skrajnego materializmu, z którego (w zależności od poczucia własnej pozycji) wynikają: zawiść, kompleksy, lub też przeciwnie: niesamowicie wysokie poczucie własnej wartości i pogarda dla osób postrzeganych jako te, którym się nie powiodło. Stopień wpychania nosa w nie swoje sprawy odzwierciedla średni poziom kultury i taktu w danym społeczeństwie: w Polsce wygląda to... ech, przecież wiesz jak;) W Anglii zależy od tego, z kim akurat rozmawiasz: profesor i robotnik będą Cię pytać o zupełnie inne sprawy... Kultura społeczna Polaków rozwija się bardzo powoli, pewne procesy dopiero raczkują. Może za kilkadziesiąt lat osiągnie jako taki pułap;)
    Antydogmatyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zawsze pełna podziwu dla Ciebie za niezwykle trafną i klarownie przedstawioną krytykę rzeczywistości. Chapeau bas!

      Usuń
    2. To nie jest takie proste....Aczkolwiek bardzo sensownie to ujmujesz.Kobieta kobiecie nierówna(no,wysiliłam się ::))) .Powiem za siebie -macierzyństwo nie jest dla mnie niczym dowartościującym (zaraz-dowartościuwującym ?),ale z pewnoscią uczynilo moje zycie pełnym,ale to wyłącznei z tego powodu,że ja po prostu chciałam mieć dzieci.W nosie(mówiąc łagodnie) mam (miałam) oczekiwania społeczne na ten temat,to była potrzeba mojego ducha i ciała.Koniec,kropka..niemniej nie uważam,że bycie matką określa mnie.Byłam matka niekonwencjonalną i trudną ,bo nieskupiona wyłącznie na potomstwie.Aczkolwiek troskliwa nad wyraz,gdy potomstwo tej troski rzeczywiście potrzebowało.Potem odstawienie "od cyca" w sensie-życie to nie usługiwanie dzieciątku.Moje dziecko uwielbialo mnie w okresie tej pelnej troski,czuło się pokrzywdzone w okresie "odstawienia",teraz uważa,że to super mieć matkę mojego pokroju,zamiast robota wieloczynnosciowego

      Usuń
    3. @Kira
      Nie chcę się wypowiadać na temat większości, mam jednak dziwne wrażenie, że gdyby jakąś wolność próbowano odbierać, gros ludzi najwyżej ceniłoby wolność osobistą. Przypuszczalnie pozostałe obszary wolności byłyby tylko mało istotnym dodatkiem;)

      @anodakatoda
      Fakt, że niemal każda napotkana przeze mnie w sieci matka, której stosunek do życia odbiegał od zaprogramowanego przez w/w stereotyp, pisze o oparciu się presji, o czymś świadczy;) Ale trochę schodzę z tematu wątku, którym nie były same stereotypy, lecz przyczyny określonych zachowań.
      pzdr

      Antydogmatyk

      Usuń
    4. @Anty...
      rzeczywiście tak jest, że przy nawiązywaniu jakiejś znajomości często pada pytanie: "czym się zajmujesz?", co oznacza de facto "jak zarabiasz na życie?"... a ja nieraz wtedy odpowiadam dosłownie, np. "często jeżdżę na rowerze"... kiedyś po tej właśnie odpowiedzi rozmówczyni stwierdziła domyślnie: '"rozuuumiem, pracujesz w firmie kurierskiej?" :D...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    5. Antydogmatyk-ale ja się nie musiałam żadnej presji opierać,zawsze wiedziałam,że chcę mieć dzieci.Wiedziałam również,że gdybym nie chciała to moja rodzina to uszanuje a wszyscy inni ? a co mnie to obchodzi ....wtedy,gdy mnie to dotyczyło nawet przez moment o tym nie pomyślałam.U mnie było trochę odwrotnie-moi teściowie oczekiwali po mnie bardziej spektakularnej kariery zawodowej ,takiej na pokaz,ale szybko im uświadomiłam,że to w żadnym razie nie jest ich sprawa,bo to mnie ma być dobrze i satysfakcjonująco.Na moje wyszlo po latach:)

      Usuń
    6. @anodakatoda Stosuję taką samą taktykę, gdy ktoś mnie pyta, co robię :) Zdarza się, że rozmówczyni/rozmówca nie łapie ironii i wtedy bywa komicznie - dla mnie, oczywiście :)

      Usuń
  6. "Kobiety, czemuście takie głupie?!?"

    Witaj Kira.
    To jest pytanie retoryczne,czy stwierdzanie faktu?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To krzyk rozpaczy...

      Usuń
    2. Nie chcę być złośliwy,ale trochę racji masz.
      Dzisiaj w telewizorni oglądałem,jak Kazio Szczuka z Bratkowską protestowały przeciwko wyborom Mis Uczelni.
      Porównując te laski z tymi babochłopami niespecjalnie się zdziwiłem.

      Usuń
  7. Są jeszcze pytania takie jak :Czy wyszłaś za mąż a jeśli nie to czy zamierzasz wyjść za mąż, czy masz chłopaka a jeśli nie to leci rada to czas zacząć szukać. I te pytania nie zawsze są do młodych kobiet, ale także rozwódek. Typu, kiedy znajdziesz sobie jakiegoś chłopa ….Bo jak to tak można bez faceta.
    Raz moja sąsiadka opowiadała mi, ze jak jedzie do swojej mamy w odwiedziny na wieś to zawsze zadają jej takie pytania. Gdy raz była na cmentarzu razem z matką pewna Pani podeszła i zadała jej pytania czy wyszłaś za mąż, czy masz dzieci? Ona odpowiedziała, że nie ma. A ona oburzona to jak to tak twoja rówieśnica wyszła za mąż i ma dwójkę dzieci a ty, co ? Musisz zacząć szukać jakiegoś partnera. Dziewczyna zdębiała. Bardzo często takimi pytaniami nękają jej mamę za każdym razem jak ją widzą.
    I gdyby to były kobiety niewykształcone to mogłabym to zrozumieć, ale są to kobiety, które jakieś szkoły skończyły choćby szkole średnią.Swoje też w małżeństwach przeżyły .sielanki nie miały.Wiedzą, czym takie związki są a mimo to plotą takie bzdury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano obrzydliwe ,ale spróbuj powiedzieć ,że to nie jest ich sprawa to zaczną jeszcze bardziej pytać i obgadywać ,bo np takie pytania Cię wkurzają . Najlepszą metoda jest żart np

      Tak tak zacznę szukać ,ale w przyszłym roku ,bo w tym roku nie mam na to czasu .



      Usuń
    2. Skończenie liceum, czy studiów nie daje gwarancji mądrości. W dzisiejszych czasach każdy tłuk może mieć dyplom ukończenia wyższej uczelni i co z tego? Widać, jak wielu magistrów nie potrafi odnaleźć się na naszym rynku pracy. Bywało, że przeprowadzałam rozmowy kwalifikacyjne - 90% absolwentów studiów nie nadaje się do żadnej pracy. Dwie lewe ręce i brak osobowości.
      Dziecko i mąż - to obsesja Polek, tylko posiadanie takiego pakietu sprawia, że czują się dowartościowane. Nie świadczy to dobrze o osobowości naszych pań. I na pewno im samym nie zapewnia dobrego samopoczucia .

      Usuń
    3. Dlaczego poniżanie się na polskim "rynku pracy" i łaszenie się do zatrudniających w formie recytacji wyuczonych formułek ma być świadectwem mądrości i posiadania osobowości?
      Absolwenci nie znaleźliby tu pracy, nawet jeśli byliby w większości rewelacyjnie przygotowani. Jak wygląda ta struktura zatrudnienia w Polsce i na co mogą liczyć ci absolwenci studiów, którzy coś umieją, ze strony pracodawców, którzy w 90% przypadków prowadzą dziadowskie firemki o zerowej innowacyjności i śladowym wykorzystaniu kapitału intelektualnego?
      Anty

      Usuń
    4. @ Antydogmatyk

      To niech się nie łaszą. A jak się łaszą, to niech potem nie mają pretensji, że pracują w "dziadowskiej firemce". Bo na inną wielu przedsiębiorców nie stać.

      Usuń
    5. Łaszenie się bywa koniecznością, niestety. Ale świadczy tylko o poziomie adaptacji, nie o szczególnej mądrości. Ci "przedsiębiorcy" to często handlarze, mający niewielkie kompetencje do oceniania pełni czyichś możliwości.
      Sprzeciwiłem się również czemuś innemu - sprowadzaniu studiów do funkcji wyłącznie użytkowej. Ślepa uliczka.
      Anty

      Usuń
    6. @ Antydogmatyk
      To łaszenie się to nie był dla mnie problem. Może to taki sposób na radzenie sobie ze stresem? Podczas rozmowy kwalifikacyjnej interesowały mnie konkrety. Niestety, młodzi ludzie nawet nie potrafili przekazać podstawowych - dla mnie istotnych - informacji o sobie np. predyspozycje do pracy w firmie. Rozmowa kwalifikacyjna to nie miejsce na wstyd i skromność - trzeba umieć się sprzedać, by potem - w okresie próbnym - udowodnić swoje zalety. Wiem, są takie firmy, właściwie firemki, które innowacyjność mają zapisaną tylko w statucie firmy i tyle.
      Pomijając moje doświadczenia zawodowe - wśród siostrzeńców i ich znajomych bardzo młodych ludzi, także obserwuję "dwie lewe ręce". Wiedza teoretyczna jest ważna, o ile umie ktoś znaleźć jej zastosowanie w praktyce. Inaczej mamy kolejnych bezrobotnych, bądź emigrantów, którzy pracują w nie swoich branżach za granicą.

      Usuń
  8. Dla większości kobiet rozmowa o dzieciach to typowy, standardowy temat - powiedziałbym: numer 1. Dlatego poruszanie tego tematu nie jest moim zdaniem złośliwe, natomiast jest niewątpliwie niedelikatne w odniesieniu do osób, których wrażliwość może to ranić. Nie jest więc głupota, ale niedelikatność i brak empatii.
    Ciekawe jest, ze panie, które mają odchowane dzieci, zaczynają w rozmowach częściej poruszać problemy swoich kotków i piesków, np. że Zuzia ma kaszelek i trzeba z nią jechać do weterynarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat nie razi samo poruszanie tego tematu, tylko upierdliwość, nachalność, chamskie naleganie. Ile można???

      Usuń
  9. Mam podobne zdanie w tym temacie jak mój przedmówca. Co ciekawe, tekst który jest na wstępie nawet mnie specjalnie nie uraził, odebrałem to bardziej w kategoriach żartu niż tzw. "dobrej rady". Być może jesteś na tym punkcie trochę przeczulona, a ja z kolei niezbyt wrażliwy, bo po prostu przyzwyczaiłem się do takich reakcji kobiet i już mnie to nie rusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacytowany tekst i mnie by nie uraził. Tu nie chodzi o samo zagadnięcie o dzieci.

      Jakbyś musiał naprawdę po chamsku zbluzgać kogoś z otoczenia, żeby przestał się wcinać w Twoje życie, to byś zrozumiał...

      Usuń
  10. "Do tego dochodzi niewesoła refleksja, iż być może pogardliwy stosunek Janusza Korwin-Mikkego do kobiet jest jednak w pewnej mierze uzasadniony."

    Moim zdaniem nie masz racji.Co prawda na temat kobiet JKM dosyć często się wypowiada,ale z całą pewnością nie w sposób pogardliwy.Wręcz przeciwnie.Zawsze z dużym szacunkiem.Pogardliwie o kobietach wypowiadają się niektóre "kobiety",jak przykładowo Senyszyn,Szczuka i im podobne.Także w wirtualu,m.in.na blogu Dibeliusa niejaka "jJulianne".
    Jak dasz radę,to na spokojnie wysłuchaj.Gdzie tu widzisz pogardę do kobiet?

    http://www.youtube.com/watch?v=dpR15qy08Qc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałabym radę, gdyby to było krótsze. :) Chociaż... ja przecież znam poglądy JKM. Masz rację, źle to ujęłam. On tylko uważa, że kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn.

      Usuń
    2. Witaj Kira.
      Wiem ze znasz poglądy JKM i to nie od dziś.Oboje się także zgodzimy,że niektóre jego wypowiedzi są,delikatnie mówiąc, kontrowersyjne.
      Także nie zgadzam się z JKM całkowicie i bezrefleksyjnie.
      Jeżeli znajdziesz chwilę wolnego czasu,to wysłuchaj go do końca.Bo właśnie końcówka jest,moim zdanie,najbardziej interesująca.
      A tak na marginesie.Ten filmik podrzuciła mi moja żona która jest jego bezkrytyczną fanką.Obejrzała go chyba z pięć,albo i więcej razy.Po każdym takim seansie mam przechlapane przez kilka dni.
      Gdybym miał wtedy JKM pod ręką,to bym sobie z nim odpowiednio pogadał.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. A jednak! JKM dzieli kobiety na "prawdziwe" (delikatne, kobiece, pragnące realizować się jako "panie domu") oraz "gorszych mężczyzn" (ostre, pracujące zawodowo chłopobaby, które nie powinny wychowywać synów, gdyż zrobiłyby z nich gejów). :))))))

      Porywający jest też przykład robotnika sprzed stu lat, który rzekomo nie miał problemów z utrzymaniem wieloosobowej rodziny. Czyli wg JKM dzisiejszy robotnik z piątką dzieci z pewnością żyje gorzej niż jego XIX-wieczn odpowiednik. :))))))))

      Usuń
    4. Droga Kiro,zauważ,że odniosłem się tylko do twojej wypowiedzi "iż być może pogardliwy stosunek Janusza Korwin-Mikkego do kobiet itd",z czym także częściowo się zgadzasz.Konkretnie chodzi o słowo "pogardliwy".
      Nie jest moją intencja gloryfikowanie JKM jako wyroczni na temat kobiet,bo nie ze wszystkimi jego wypowiedziami na ten temat się zgadzam.
      Rozumiem Ciebie,że ta "porywająca" wypowiedź jest dyskusyjna.Trudno,musisz wybaczyć,"starej konserwie", do jakich ja także nieśmiało się zaliczam.
      Ale jeżeli to na spokojnie rozważysz,to może kiedyś mi odpowiesz.Jak to jest,ze dzisiaj dwoje małżonków zapierdziela a od rana do nocy i mówi,ze nie stać ich na dziecko?
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. A co to znaczy "nie stać"? Nie stać na chleb, mleko, kaszę, najtańsze ubrania? Czy może nie stać na gadżety, zajęcia pozalekcyjne, markowe ciuchy?

      Mamy ogromny rozrzut zarobków, Mędrku. Ale tak ogólnie, to żyjemy lepiej niż przed stu laty - i to jest fakt, a nie moja opinia! Lepsza opieka medyczna, więcej możliwości, dotacje. A że wysokie podatki? Ukryte opłaty? Przepisy uniemożliwiające zarobkowanie? To jest złe, przyznaję. Ale nie wmawiaj mi, że zamieniłbyś współczesną norę nędzarza na norę XIX-wieczną.

      A dlaczego nie mamy dzieci? Bo MOŻEMY ich nie mieć. :) Kto się chętniej rozmnaża - zamożni czy biedota? Hę? :)

      Usuń
    6. A co to znaczy "nie stać"?

      Dla to jest także zagadką.
      Bo to,że niektórzy nie mają dzieci,bo mogą ich niemieć,nie chcą itp.,to rozumiem.Ich wybór,a mi nic do tego.
      Są także przypadki,ze niektórzy nie mogą mieć dzieci,chociaż by chcieli
      Ale nie spotkałem się u tych osób z argumentacją,ze ich na dzieci nie stać.
      Co do tej "nory".
      Jako dziecko płakałem czytając np.nowelkę.M.Konopnickiej". W piwnicznej izbie"także bardzo mnie wzruszył los "Łyska z pokładu Idy".
      Jako dorosły także nie jestem nieczuły na biedę.
      Nie wiem,"kto się chętniej rozmnaża".
      Wiem dlaczego razem z żoną chcieliśmy mieć dzieci.

      Usuń
    7. Wy to wy. Ale inni? Narzeka się na rząd, iż nie pomaga rodzinom, nie wspiera dzietności, tymczasem nie w biedzie leży przyczyna niżu demo.

      Usuń
    8. Zgoda.Z całą pewnością nie w biedzie,cokolwiek by to znaczyło.
      Wręcz przeciwnie,moim skromnym zdaniem.Co niektórym w d...się poprzewracało i myślą,że będą wiecznie młodzi,zdrowi,sprawni,itp.
      A w razie wu,jest przecież przytułek,dla zmyły zwany Domem Spojonej Starości.
      A tak na poważnie,problem jest złożony.Mam pewne własne przemyślenia,ale to temat na długa dyskusję.

      Usuń
    9. A co tu jest do omawiania? Nie każdy powinien się rozmnażać. To jest wręcz nienaturalne, żeby zwierzęta społeczne tak postępowały. :)

      Usuń
  11. Wiecie,Państwo,co mi przyszło na myśl ? Że to nie tak,że kobiety sa mniej inteligentne od mężczyzn-bzdura wierutna,zresztą jak niby to zmierzyć ? Chyba każde z nas zna osobników plci przeciwnej zarówno mniej ,jak i bardziej inteligentnych od każdego z nas.i płci tej samej również.Jednak inteligencja to jeszcze nie mądrość.I kobiety często są postrzegane (czy wręcz są ) jako głupie nie tyle z braki inteligencji co z braku inteligencji PRAKTYCZNEJ.I pozwalają zagłuszyć swoją inteligencję emocjami,myśleniem o innych,liczeniem się z innymi,spełnianiem cudzych a nie własnych oczekiwań,uleganiem presji stereotypu itd.Krótko mówiąc -rzadko mają tę odrobinę mądrego i zdrowego egoizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @An-Ka...
      tak mocno nie na temat:
      kiedyś Ole Nydahl stwierdził coś w tym guście, że "kobiety są lepsze od mężczyzn, bo oszukują innych, zaś mężczyźni samych siebie"...

      Usuń
  12. Szanowna anodokatodo
    Z całą pewnością się różnimy,znaczy się kobiety i mężczyźni.
    Ale przecież to jest najważniejsze,moim skromnym zdaniem.
    Nie potrafię sobie wyobrazić związku faceta z facetem,przykladowo czterdziestoletniego.
    Upodobania seksualne pominę.Ale jak dwóch mądrali tyle lat ze sobą wytrzyma?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mędrku-z pewnością się różnimy,znaczy się kobiety i mężczyźni.I moim skromnym zdaniem równiez jest to najważniejsze.Co do wytrzymania ze sob ą-mądrale w ogóle są trudne do zniesienia,ale już dwoje mądrych ludzi to chyba układ optymalny ?

      Usuń
    2. Zgoda.Problem chyba tylko w tym,że wszyscy uważamy się za mądrych.Do głupoty to chyba raczej nikt się nie przyznaje?
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Dokładnie. 100% ludzkości chce się znaleźć w tych 7% samodzielnie myślących. :)))

      Usuń
    4. Skąd ty wynalazłaś aż te 7%?.
      Od zawsze głosuję na JKM,ale on mało kiedy przekracza w sondażach 3%.

      Usuń
    5. Czyli jak ktoś nie głosuje na JKM, to nie myśli samodzielnie? :/

      Usuń
    6. Ojtam,ale wygłówkowałaś.
      Tak sobie czasem schlebiam,obserwując niektóre debaty i pomysły naszych "wybrańców" oraz niektóre dyskusje internetowe.
      Ale nieśmiało przymnę,skąd wytrzasnęłaś te optymistyczne 7%?

      Usuń
    7. Gdzieś przeczytałam (może u Jacka Kobusa? To ten pan od koni achałtekińskich - patrz: polecane blogi) i bezmyślnie - a jakże! - podchwyciłam. :)

      Usuń
    8. Mędrku-pewnie nie ...tzn o przyznawaniu do głupoty.Jednak niektórzy(ja na pewno ) przyznają się do bywania głupim tematycznie /okolicznościowo i robienia głupot.

      Usuń
    9. O niezależności intelektualnej bezrobotnych lub uczących się zwolenników JKM świadczy choćby ten program: http://www.youtube.com/watch?v=lHJXSxUKEjs
      Wystarczy jeden "lewak" z nie najlepszymi argumentami... PS. 10:23-10:26 - "Zlikwidujmy prawo karne, to nie będzie przestępstw";)
      Antydogmatyk

      Usuń
    10. Merytorycznie z ideologicznym socjalistą podyskutować się nie da.Zawsze coś ,z pomocą Wujcia Google, wynajdzie.
      Gdyby poświecił swój bezcenny czas na przeczytanie komentarzy,to zauważyłby,ze nikt tu nie gloryfikuje JKM.

      Usuń
    11. Nie pisałem tu o JKM, chociaż jak wypadł akurat w tym programie, każdy widzi. JKM to guru-sloganiarz, który przyparty do muru, po prostu się zapętla - przy osobach trochę lepiej przygotowanych merytorycznie wychodzi na dyletanta. Ale powyższy link dałem przede wszystkim dlatego, że program świetnie pokazuje kim przeważnie są sztandarowi fani JKM. Wierzę, że może to burzyć samozadowolenie zapatrzonej w siebie "elity";)
      Anty

      Usuń
    12. Fani to fani.Najczęściej bezkrytyczni.To samo może to dotyczyć fanów Ikonowicza.
      Nie można posadzić obok siebie JKM i Ikonowicza,bo z góry wiadomo czym to się skończy.Nie pierwszy raz się publicznie sprzeczają.
      Jeżeli mam jakieś uwagi,to do prowadzącej.Kompletnie sobie nie radziła.Jedyną osobą,która by sobie z taką "debatą"poradziła jest moja ulubiona redaktor,p.Danusia Holecka.Niestety okazała się za inteligentna dla tej badziewskiej "publicznej".
      JKM ma także pewną wadę.Mówi niewyraźnie,często na skróty.
      Ikonowicz to zawodowy celebryta i prawdopodobnie wierzy w to co mówi.Więc medialnie lepiej wypada,co jest bardzo istotne dla anty..podobnych.Nie ważne co się mówi,byle gładko i zgodnie z oczekiwaniami.....
      W miejsce JKM należałoby posadzić St,Michalkiewicza to by go zwyczajnie rozjechał.Albo nie chwaląc się,mnie.
      Pozdrawiam życzliwie.

      Usuń
    13. Tak, Ikonowicz to populista, ale na JKM już to najwyraźniej wystarczy. Trudno ulec wrażeniu że kilkakrotnie ośmieszył te jego frazesy;) Co do zawodowych celebrytów.. no cóż w takim razie powiedzieć o JKM? Co do fanów... opisałem już ich trochę na blogu Dibeliusa. Akurat JKM ma wśród nich zatrważająco dużo takich dużych dzieci z równiutko wyprasowanymi mózgami. Polityka też ma swoją gimbazę;)
      Pozdrawiam
      Anty

      Usuń
  13. Nie skomentuję, może dlatego, że tak jakoś w moim życiu się ułożyło, że otoczony jestem zewsząd kobietami. W domu, w rodzinie, w pracy. Nie to żebym nie spotykał facetów, po prostu miażdżąca przewaga pań i już. Dlatego tekst ten mi się spodobał, bo napisany przez kobietę. I chociaż właściwie tylko jednego tematu dotknął jest pełen trafnych obserwacji. Wpisy pod, fajnie uzupełniły i wzbogaciły. A polemiki i wymiany poglądów - no cóż, bez nich siedzielibyśmy jeszcze na drzewach....
    pozdrawiam
    PS: Fajnie się czytało w kolejce do lekarza. I nawet ktoś zapytał: co się pan tak śmiejesz do tego telefonu jak głupi?
    - Jak głupi? - pomyślałem - może i jak głupi, ale pracuję nad sobą w tym temacie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy się cieszyć czy martwić, że uważasz moje obserwacje za trafne. :)

      Przykre, że zupełnie obcy ludzie potrafią walnąć taki chamski tekst. Nawet mnie to razi. :(

      Usuń
    2. Chamstwo? W moim wpisie? Gdzie tam? Ale jeśli dotknąłem kogoś to: SORRY!
      piotrem

      Usuń
    3. Piotrem, no coś Ty??? Toż ja o Twoim przygodnym rozmówcy piszę!

      Usuń
  14. W kwestiach prokreacyjnych parc bliskich to polecam polska komedie "Zrobmy sobie wnuka" - bodajrze ostatnia kwestia bohatera (Manka Koseli) kreowanego przez pana Grabowskiego bylaby odpowiedzia ile ludzie moga zrobic aby doczekac sie wnukow...

    A dlaczego?!? Moze to taki atawizm (tkwiacy gleboko w naszym DNA)...?!? A moze kazdy by chcial jak Owidiusz "non omnis moriar" i jedynym dzielem, ktore przedluzyloby ich istnienie to wlasnie rzeczone wnuki..?!!? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Żaden z wierzących i praktykujących katolików nie będzie dziwił się - mnie akurat to nie dziwi - że kobieta - agnostyk nie pragnie doświadczyć stanu błogosławionego. Jest to w końcu suwerenna decyzja podjęta w zgodzie z własnym sumieniem, dlatego w środowisku katolickim zostanie przyjęta ze zrozumieniem i nikt nie powinien czynić z tego powodu zarzutu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjęło się na forach tzw,"aeistycznych",że te wredne "katole" albo "watykańczycy"(zamiennie),ale o tych samych potworów chodzi, wyszukują i na różne sposoby gnębią takie kobiety.Sprawdzają,czy są w ciąży,a jeżeli okaże się że nie,to je gwałcą.No bo jak to?Młoda,zdrowa,często ładna,a nie w ciąży?Tak być przecież nie może......
      Te same "katole",często dodatkowo je...e, robią rozpierduchy z okazji różnych manifestacji,na stadionach,biją gejów i lesbijki itd.itp.
      Z tymi "faktami" nie da się dyskutować.Tak jest i kropka.

      Usuń
    2. Każdy katolik świadomy jest ułomności Kościoła jako instytucji, ułomności współbliźnich w wierze, a najbardziej - co przecież oczywiste - własnej niedoskonałości. Z życzliwością i wdzięcznością przyjmuje każdy krytyczny głos płynący ze strony mądrych agnostyków, jak również ze strony ateistów choćby wyartykułowany był w tak niezwykle ułomnej formie, jak zacytowałeś. Pamiętając jednakże o obronie koniecznej dobrego imienia, czci i godności - gdyby do takiej ktoś go skłonił - to kierując dobre słowo ku wojującym ateistom, szpicrutę winien posiadać na podorędziu, nie zdradzając się, w którym rękawie jest ukryta ;)

      Usuń
    3. @ Wnuczek

      Aż się uśmiechnęłam pod nosem... ;)

      Usuń
    4. zastanawiam się, co to jest "forum ateistyczne" i wychodzi mi na to, że to musi być strasznie nudne forum... bo na forum np. filatelistycznym ludzie wymieniają się doświadczeniami na temat zbierania znaczków i różnych czynności z tym związanych, a na "ateistycznym" co robią?... opowiadają sobie, jak nie wierzą w żadną bozię?... bo na tym centralnie polega ateizm, na niczym więcej...

      Usuń
    5. Na drugim biegunie jest forum antyateistyczne,gdzie każdego ateistę czy nawet agnostyka przedstawia się jako drania bez zasad,a a jeżeli ów ateista ma płeć żeńską to jako dziwkę z upodobaniem uprawiającą seks z tabunami nieznajomych mężczyzn i z jeszcze większym upodobaniem dokonujących aborcji,jako przedniej rozrywki.Watt Pac pałaca...

      Usuń
    6. Centralnie:) mamy cztery bieguny, oto one:

      Ateiści - czyli komuniści.
      Teiści - to na pewno antykomuniści.
      Agnostycy - wieczni sceptycy.
      Matematycy - wybitni politycy


      Usuń
    7. cudne

      Usuń
    8. A tak przy okazji to sobie założyłam bloga znowu,zobaczę,co z tego wyjdzie,czy będzie mi się chciało againan-ka.blogspot.com

      Usuń
    9. Dziękuję, Babciu.
      Anodakatoda jest lekarzem, zatem najlepiej z nas wie, że....
      lekarze - dbają o garaże ;)



      Usuń
    10. No,jasne ! Po 37 latach pracy JUŻ wynajęłam garaż naprzeciw mojego bloku(o,pardon,willi,rzecz jasna)

      Usuń
    11. Na Twoim blogu nie mogą komentować użytkownicy anonimowi, dla mnie stanowi to bardzo poważne ograniczenie w swobodnej wymianie myśli. Nawet sympatia, jaką darzę lekarzy, nie jest w stanie skłonić mnie do logowania.

      Usuń
    12. O,to niedopatrzenie.postaram się to zmienić,dam szansę :)).Jak się połapię.:))

      Usuń
    13. A ta weryfikacja cyfrowa zostanie... czy może jednak nie? ;)

      Usuń
    14. ??? Trochę to na łapu-capu robiłam,dopiero się rozejrzę,poprzedni blog ,o ile pamiętam(o,blogoslawiona zdolności wyrzucania z pamięci zbędnych szczegółów) chyba miałam na onecie

      Usuń
  16. Trzeba zrozumieć matki i babcie, że chcą dzielić się swoją radością z posiadania pociech, rozumiem też osoby, które na powtarzające się pytania o ich przyszłe potomstwo dają natarczywym ciekawskim delikatny odpór. Mnie zaatakowała nie tak dawno pewna świeżo upieczona babcia, po raz któryś tam pytając o rozwój rodziny, odpowiedziałem, że rodzina aktualnie zajęta jest rozwojem intelektualnym, studiami doktoranckimi i egzaminami państwowymi z zakresu służby cywilnej. Speszona babcia poszła jak zmyta :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...