04.02.2014

Meandry filantropii


Na pytanie, kto otrzymałby od Was darowiznę w wysokości 10 000 zł, odpowiedzieliście:

Schronisko dla zwierząt – 7 głosów

Wielodzietna rodzina – 3 głosy

Organizacja pomagająca ofiarom przemocy – 1 głos

Niesamowity artysta – 0 głosów

Dom dziecka – 3 głosy

Dom opieki dla osób starych i niepełnosprawnych – 4 głosy

Zespół młodych, bardzo zdolnych naukowców – 9 głosów

Pragnąca wyrwać się z przestępczego półświatka prostytutka – 8 głosów


Zdaję sobie sprawę, że opinia trzydziestu paru osób nie jest reprezentatywna dla całego społeczeństwa. Szczerze powiedziawszy, to cieszę się, że chociaż tyle do mnie zajrzało i raczyło wypełnić ankietę. To bardzo miłe, wszystkim dziękuję.

Co mi dają te ankiety? Dość płytki wgląd w duszę moich gości – zarówno tych stałych, którzy czytują mnie regularnie, jak i sporadycznych, odwiedzających mnie co dopiero wtedy, gdy już im się naprawdę bardzo nudzi; a także tych jednorazowych, którzy wdepnęli tu chyba przez przypadek i po kliknięciu na jedno z kółek zniknęli raz na zawsze.

Jak pokazują owe skromne wyniki, najchętniej pomoglibyście ludziom młodym, inteligentnym i zaangażowanym w tworzenie lepszego świata. Albo prostytutce marzącej o tzw. normalnym życiu. Ciepłe uczucia wywołuje w was również schronisko dla zwierząt. Z kolei utalentowany artysta jest – ani chybi – uważany za personę niewartą złamanego grosza. ;)

Ja również najchętniej bym (chyba) wsparła albo zwierzęta, albo człowieka, któremu pieniądze pozwoliłyby zacząć wszystko od nowa. Chociaż serce mi się ściska również na myśl o domu dziecka czy domu opieki dla starców; ten drugi przybytek jest dla mnie nawet istotniejszy – dziecko bowiem na szansę zostać adoptowane, zaś starzy ludzie mają przed sobą tylko śmierć.

Nie spodziewałam się, że wielodzietna rodzina otrzyma aż trzy głosy. ;) Jeśli już miałabym wesprzeć takową, to tylko, gdyby to była rodzina dobrze mi znana i rokująca na właściwe wychowanie dzieci. No, ewentualnie, gdyby to była rodzina „polskich” Amiszów, gdyż podobają mi się ci prości, uczciwi i – jak mi się zdaje – całkiem sympatyczni ludzie.

Oczywiście zapewne żadne z nas nigdy tak dużej kwoty na jakikolwiek szczytny cel nie wpłaciło i raczej nie wpłaci. Ale już wysłanie charytatywnego SMSa, wrzucenie paru złotych do puszki kwestarza (niekoniecznie z okazji WOŚP) czy oddanie starych rzeczy znajomemu biedakowi leży w zasięgu każdego z nas. Chcielibyśmy wierzyć, że nasze datki nie zostaną zmarnowane; że coś dobrego z nich wyniknie, jak choćby chwilowa ulga w cierpieniu. Tylko wtedy nasza pomoc ma sens.

Komu warto dawać pieniądze? Jakie organizacje warto wspomagać, jakich ludzi? A może lepiej dawać jedzenie, niepotrzebne nam już koce, ubrania, buty, książki?

24 komentarze:

  1. Cóż, nie głosowałem w Twojej ankiecie, gdyż dla mnie pytanie jest źle zadane. Nie liczy się - przynajmniej dla mnie - komu pomagamy, ale by pomoc była celowa. I nie chodzi tu o 100% pewność, że pieniądze (czy darowizna w naturze) zostaną spożytkowane we właściwy sposób, ale żeby chociaż na to wskazywały przesłanki. Nie miałbym oporów pomóc miłej dziewczynie, która źle trafiła, a ma w perspektywie jakąś "nieseksualną" posadę o ile skończy płatny kurs. Czy konkretnemu domowi opieki, jeśli miałbym pojęcie, co im się może przydać. W każdym wypadku jednak preferowałbym pomoc materialną od pieniężnej, chyba, że miałbym 100% zaufania do człowieka/prowadzących instytucję.

    Co do Twojej nowej ankiety - znowu nie ma dla mnie odpowiedzi. Co do wtrącania/banowania, tu decyzję pozostawiam autorowi bloga. Jestem zwolennikiem puszczania pierwszego przewinienia płazem, ale recydywa po wyraźnym upomnieniu powinna być ostro karana - zatem ban jak najbardziej na miejscu. Natomiast NIGDY nie kasować komentarzy - świadczą one o poziomie rozmówcy i ich skasowanie ma skutek przeciwny do zamierzonego - inni uczestnicy dyskusji nie mogą sobie wyrobić własnego zdania i zaczynają podejrzewać właściciela bloga o manipulacje.

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Natomiast NIGDY nie kasować komentarzy - świadczą one o poziomie rozmówcy i ich skasowanie ma skutek przeciwny do zamierzonego - inni uczestnicy dyskusji nie mogą sobie wyrobić własnego zdania i zaczynają podejrzewać właściciela bloga o manipulacje."

      Cóż, tutaj się różnimy. Pozostawianie chlewu w swoim blogu tylko po to, żeby reszta gości mogła wydać "wyrok" na uczestników "dyskusji", wydaje mi się co najmniej dziwne. Czy potrzebujemy osądu naszych bliźnich, by wiedzieć, co jest słuszne, a co nie?

      Usuń
    2. No nie wmówisz mi, że uczestnicząc w dyskusjach na innych blogach nie wartościujesz komentarzy innych? Nazywanie tego "wyrokiem" to lekka przesada, ale chyba każdy użytkownik Internetu potrafi omijać nieprzyjemne dyskusje bez życzliwej pomocy cenzora?

      Ale może mam po prostu zbyt dużą alergię na cenzurę w każdej postaci z wyjątkiem autocenzury. Bo każde wycinanie zaczyna się od dobrych intencji. Twój blog, twoja polityka. Tylko co złego w pozostawieniu kilku brzydkich komentarzy (czy to już chlew?), zanim gość dostanie bana?

      Usuń
    3. Absolutnie nic, jeśli jest to faktycznie KILKA komentarzy. Jeśli natomiast jest ich kilkanaście i zanosi się na to, że będzie ich jeszcze więcej, to... Cóż, dla mnie to już trolling. Niejeden blog został zafajdany przez takie pyskówki, vide blog Dibeliusa, w którym najpierw jeden z gości zaczyna ni z gruchy, ni z pietruchy obrażać drugiego, a potem mamy już regularną nawalankę. Fajnie? Nie sądzę. Już miałam sygnały, że taki burdel zraża potencjalnych komentatorów.

      Usuń
  2. Jeżeli kasować to całą dyskusję,bo rzeczywiście kasowanie pojedynczych komentarzy jest przekłamaniem,chyba ,że uda się uchwycić pierwszy agresywny i bez sensu,dla powstrzymania eskalacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usuwając na zawsze jeden z komentarzy usuwamy też wszystkie podeń podczepione. :)

      A tak z innej beczki: nie mogę Ci przesłać ebooków. Zawsze przychodzi powiadomienie o niemożności dostarczenia wiadomości. :/

      Usuń
    2. To podeślij propozycję,ja sobie poradzę,OK ? Spróbuję Ci przesłać,ale na etapy bo pokazuje mi się komunikat o ograniczeniu ,audiobooka,przy którym smiałam się do łez.B.potem czytał w druku i tez rechotał okrutnie.

      Usuń
  3. Wszystkie wymienione w ankiecie cele charytatywne były warte wsparcia i trudno mi było wybrać. W praktyce wspieram jednak moją parafię, bo mamy kościół w budowie, w pawilonie, który pełni rolę tymczasowej kaplicy nie wszyscy się mieszczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, czy nie stworzyć opcji "Kościół", po namyśle doszłam jednak do wniosku, że byłby to straszny ogólnik.

      Usuń
    2. tak, byłby to ogólnik... Kościół Rz-kat. jest bardzo złożoną instytucją... np. na Caritas nie dam, bo to jest jeden wielki przekręt, ale chętnie dam miejscowemu proboszczowi na remont dachu kościoła /niektórzy rzeczywiście te dachy remontują/, jeśli udostępni nawę fajnym ludziom z pomysłem na fajna muzykę, których nie stać na wynajęcie innej sali na próby...

      Usuń
  4. pamiętam, na co głosowałem w ankiecie, ale to jest akurat nieistotne...
    mnie się wydaje, że jest pewna spora różnica pomiędzy sytuacją, gdy wykładamy większą sumę i sytuacją drobnego poratowania przypadkowej osoby...
    w pierwszym przypadku raczej nie kierujemy się chwilowym impulsem, tylko starannie wybieramy cel i upewniamy się, czy kasa trafi zgodnie z tym, co deklaruje potencjalny beneficjent...
    w drugim przypadku motywacje bywają nieraz kompletnie irracjonalne /choć być może tylko pozornie/...
    kasa czy "w naturze"?... tu też nie ma jednoznacznej odpowiedzi...
    w przypadku pierwszym /duże datki, dotacje/ nie ma znaczenia, czy dam schronisku furgon kociej/psiej karmy, czy kasę, za którą /jak jestem z grubsza pewien/ tą karmę sami sobie kupią...
    w przypadku drugim /drobne datki/ jestem przeciwnikiem konserwatywnej filozofii "nigdy kasę, bo na pewno przećpa"... primo, to nie zawsze jest to prawda... secundo, to "cierpimy, gdy nie dostajemy tego, czego pragniemy, ale cierpimy też, gdy DOSTAJEMY COŚ, CZEGO NAM NIE TRZEBA /Buddha/"... jestem wrogiem uszczęśliwiania ludzi na chama... wolę dać komuś parę groszy, niech się cieszy wolnością wyboru, co ma z tą kasą zrobić... nawet jeśli tą kasę przećpa dla chwilowej rozrywki... w końcu, skoro mu dałem, to już nie moja to kasa... i co mnie wtedy obchodzi, co z nią zrobi?...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "wolę dać komuś parę groszy, niech się cieszy wolnością wyboru, co ma z tą kasą zrobić..."

      Rozumiem Twoje podejście, podobnie jak podejście ludzi, którzy chcą, by ich pieniądze zostały spożytkowane w ściśle określony sposób. Tobie zależy na poprawie jakości życia bliźniego choćby i na krótką chwilę; innych mogą cieszyć wyłącznie efekty długofalowe.

      Usuń
  5. Witaj Kira.
    Prawdopodobnie nie brałem udziału w tej ankiecie,ale to bez znaczenia.Takiej kasy na drobne wydatki nie mam,a gdybym miał,to mam na co ją wydać.
    Pytasz komu warto pomagać.
    Moim zdaniem,potrzebującym.Rozejrzyj się w koło siebie.Może twój najbliższy sąsiad nie ma na chleb?Może twoja sąsiadka nie ma na mleko dla dziecka? Możliwości pomocy masz wiele.potrzebne tylko chęci.......
    Mi zdarza się wrzucić "grosik" żebrakowi pod moim kościołem.Od ponad roku ten sam,na wózku,bez jednej nogi,trochę zaniedbany.
    Niektórzy opowiadają,że zbiera na nowy samochód dla syna.Taki to z niego spryciarz.....Będę chyba musiał zwiększyć datki....
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojtam,jak takiemu nie pomóc?Sam chyba nie doje bo chudzina taka że ojej,a o synka zadba....
      Nie ukrywam,że bardzo wzruszyła mnie ta wersja,ale gdy chciałem dopytać coś więcej o tym nieboraku,to odpowiedź była mniej więcej taka:
      No wiesz,ja go osobiście nie znam,ale opowiadała mi to moja dobra znajoma,która go zna.A że ja nie znam tej "znajomej" więc muszę swojej znajomej wierzyć na słowo.
      Bo jakoś tego bidulkę nie mam odwagi o to zapytać...
      Ps.
      Zauważyłem,że zdarzyło mi się napisać:
      Mi zdarza się...
      Głupio mi się czasem zdarza..sorki..

      Usuń
  6. Nie brałem udziału w tej ankiecie. Jakoś żadne z odpowiedzi mi tam nie pasowało... a nie było też opcji "nikomu z ww.".
    To nie znaczy, że nie dałbym nikomu... dałbym np. Dziewczynce z zapałkami... albo dla Janka - Muzykanta... ale skąd mam wiedzieć, że ci wymienieni przez Ciebie potrzebujący nie są faktycznie oszustami? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie żałowałam pieniędzy ani własnego czasu i sił dla zwierząt w potrzebie. One nie oszukują dla zaspokojenie chęci zysku. Pomoc dla zdolnego artysty - dziecka, być może. Natomiast w żadnym wypadku nie przeznaczyłabym pieniędzy dla nieznanej mi rodziny wielodzietnej. Cóż, jestem zdania, że posiadanie potomstwa to odpowiedzialność do końca życia. Nie zaś nieprzemyślana zachcianka, na którą kogoś zwyczajnie nie stać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziecko kosztuje tylko tyle na ile Cię stać.
    Masz więcej to kupujesz droższe,masz mniej to tańsze.
    Ważniejsza jest miłość do dziecka niż same pieniądze.
    Dzieci nie oszukują dla zaspokojenie chęci zysku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wychodzi na to, ze artysci maja ciagle pod gorke ;) Pewnikiem dlatego ich mecenatem zajmuja sie baaardzo bogaci... . Z ankiety wynika, ze niestety brak ich wsrod czytelnikow Twojego bloga Kiro :(

    Na marginesie - wsrod czytelnikow mojego bloga tez zapewne ich brak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że i tutaj znalazłoby się kilku krezusów finansowych, zaś twierdzenie o ich rzekomej nieobecności świadczyć może o pewnej nieudolności, tudzież braku doświadczenia czytelników w identyfikowaniu takowych. Bardzo zamożni ludzie zazwyczaj nie trudnią się bezinteresowną pomocą, a niesamowity artysta może liczyć na wsparcie, o ile zechce łaskawie podpisać umowę, z której dowie się, że w zasadzie jest bardzo marnym artystą i wobec powyższego przez kilka ładnych lat swojej działalności nie może otrzymać więcej niż 1% z ewentualnych wpływów. W środowisku bardzo zamożnych osób dominuje przeświadczenie, że w przypadkowych kontaktach z zawistną biedotą najlepszą formą komunikacji jest sztuczne wzbudzanie współczucia. Przykładem potwierdzającym w tym przypadku regułę (nie wyjątek) , jest wyznanie pewnego pana z Gdyni, który publicznie oświadczył, że przyjaciela poznaje się w biedzie, a rzecz dotyczyła faktu udzielenia mu krótkoterminowej pożyczki przez owego przyjaciela w kwocie 200 mln PLN. :)

      Usuń
    2. Ło jejku jejku! Pewnikiem chłopina na chleb nie miał, a przezacny druh o szczerozłotym (lub przynajmniej suto pozłacanym) serduchu wsparł biedaczynę skromną kwotą, co by ten mógł sto milionów bochnów skonsumować. A Ty se kpisz, waść, z ubóstwa... ;)

      Usuń
  10. Szanowny Falco.
    Artysta,cokolwiek by to znaczyło,jest tyle wart,ile potrafi.
    Dla mnie artysta to mistrz w swoim fachu.Może nim być aktor,rzeźbiarz,malarz,etc.
    Przykładowo niejaki Michał Anioł bardzo ładnie pomalował pewien sufit.
    Także dobry malarz pokojowy robotę zawsze znajdzie.
    Bo mam nadzieje,że nie masz na myśli tych "artystów",którzy kupę gówna mogą nazywać sztuką tylko dlatego,ze mają jakiś dyplom..
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Drogi Medrku! "Gowniana" sztuka to nie jest dla mnie sztuka. Estetycznie jestem blizszy Arystotelesowi i Platonowi niz wspolczesnym magistrom "sztuki" (a raczej "na sztuke").

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...