21.02.2014

Mój ulubiony aktor


nigdy nie dorówna popularnością takim tuzom przemysłu filmowego, jak arcywspaniały Sean Connery, wszechstronny Tom Hanks czy uwielbiany na całym świecie Johnny Depp. Mimo to od wielu lat pozostaje dla mnie niekwestionowanym władcą ekranu. Ma w sobie to nieuchwytne „coś”, co sprawia, że w moim prywatnym rankingu wyprzedza wielu aktorów o znacznie lepszym warsztacie.

Pierwszą większą rolę otrzymał mając 42 lata. Kreacja inteligentnego łotra przyniosła mu rozgłos, ale także – ku Jego ubolewaniu – zaetykietowała Go jako typowy „czarny charakter”. Chętnie angażowany do ról aroganckich, cynicznych złośliwców, potrafi nadać każdej z odgrywanych przez siebie postaci jakiś „ludzki” rys, oddać jej wewnętrzne rozdarcie, ukazać targające nią namiętności, nie pozwalając tym samym widzowi na jej jednoznaczny osąd.

Patrząc na Jego dorobek filmowy odnoszę wrażenie, iż zawsze – jeśli chodzi o karierę – dokonuje przemyślanych wyborów. Wystąpił w ekranizacjach powieści takich pisarzy jak Jane Austen, Patrick Süskind czy Joanne Rowling. Grał u Kevina Smitha i Tima Burtona. Wcielał się w genialnego fryzjera, ducha zmarłego kochanka, ambitnego znawcę win, a od niedawna możemy go podziwiać jako prezydenta Stanów Zjednoczonych (oczywiście nie obecnego). Nie ominął go chyba żaden gatunek filmowy. Bardzo często występuje z Emmą Thompson, którą zresztą obsadził w jednej z głównych ról we własnym filmie.

Trudno go uznać za typowego przystojniaka. Cechuje Go jednak swoisty seksualny magnetyzm, któremu zawdzięcza zakwalifikowanie się do grona najseksowniejszych aktorów. Nierzadko sama Jego obecność przyćmiewa resztę obsady. Obdarzony niezwykle zmysłowym głosem o głębokiej barwie, potrafi zrobić z niego znakomity użytek. To właśnie Jemu dostają się często najbłyskotliwsze, a zarazem najbardziej uszczypliwe kwestie, które dla wzmocnienia efektu cedzi przez zaciśnięte zęby. Jeśli jeszcze do tego przeszywa rozmówcę wzrokiem, osiąga piorunujący efekt.

Będąc tzw. aktorem charakterystycznym, którego znakiem rozpoznawczym jest oszczędny styl gry i stonowana mimika, nie umiałby wiarygodnie zagrać każdej możliwej postaci. Nie widzę Go jako wariata, nieudacznika, menela czy ekstrawertycznego dowcipnisia. Swój komediowy potencjał ujawnia w rolach sarkastycznych malkontentów, ewentualnie facetów nieporadnych i zagubionych (choć nigdy głupich). Sceny miłosne wychodzą mu fatalnie; sam ich zresztą nie lubi. Całkiem dobrze za to odnajduje się w tragedii, o ile tylko nie wymaga się od Niego nadmiernej ekspresji uczuć.

Jest dla mnie uosobieniem profesjonalizmu, a zarazem niezwykłej skromności. Podczas wywiadów sprawia wrażenie nieco spiętego, wręcz zakłopotanego nadmierną atencją – istne przeciwieństwo wyluzowanego, gadatliwego celebryty. Traktuje chyba rozmowy z prasą jako efekt uboczny swojego zawodu. Nigdy jednak nie okazuje zniecierpliwienia i odpowiada uprzejmie na każde, najgłupsze nawet pytanie.

Z ciekawostek: Jest Anglikiem, którego ojciec był Irlandczykiem, zaś matka – Walijką. Gdyby Anthony Hopkins odrzucił rolę Hannibala Lectera w „Milczeniu owiec”, otrzymałby ją właśnie On. Jego odwieczną miłością jest teatr; to od niego zaczęła się Jego przygoda z aktorstwem; nieraz odrzucał rolę w filmie, gdyż kolidowała z występem na scenicznych deskach. Uwielbia podróżować.

Od kilkudziesięciu lat żyje z tą samą kobietą. Nie mają dzieci.

Taki właśnie jest ten „mój ulubiony aktor”. :) I właśnie dzisiaj skończył 68 lat.

Sto lat, AKTORZE!!!




A teraz powiedzcie mi szczerze: Czy wiecie, jak się ten pan nazywa? ;) Wstrzymajcie się przez chwilę z dalszą lekturą i zastanówcie...


[ .............. ]


I co, kojarzycie Go? ;)

Jeśli tak, to szacun. Wasza filmowa wiedza wykracza poza znajomość sztywnego zestawu hollywoodzkich przystojniaków.

A jeśli nie, to szkoda. Będę Go musiała Wam przedstawić. :)



22 komentarze:

  1. Ma spokojną i wzbudzającą zaufanie twarz. Sprawia wrażenie porządnego człowieka, spodobał mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia nie oddadzą jego uroku. Trzeba go zobaczyć "w akcji". :)

      Usuń
  2. Zwrocil moja uwage w "Robin Hood ksiaze zlodzieji". Gral Szeryfa Nottingham. Swietnie wspolgral z Kevinem Costnerem. Udalo im sie stworzyc duet jakich malo. Pomimo tego, ze postac Szeryfa jest mroczna to Alan Rickman potrafil momentami bawic. Od czasu Robin Hooda zwracalam na Rickmana uwage w filmach, ktore mialm przyjemnosc z jego udzialem obejrzec. Przykuwa uwage. Jest tajemniczy. Cos tam w srodku zawsze chowa nieprzewidywalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owa zabawność szeryfa z N. była jak najbardziej zamierzona. :)

      Usuń
  3. Dzięki temu wpisowi zdołałem zidentyfikować tego aktora jako aktora, bo tak doskonale utożsamiał się z rolami, że nie zdawałem sobie sprawy, że to ta sama osoba. Np szeryf Nottingham i wykładowca magii z Harry Pottera...
    U nas nie ma takiego problemu, bo wszystkie role grają Szyc albo Stuhr, albo jeden albo drugi, albo obaj razem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo go lubię.Ps.uwielbiany WSZĘDZIE Depp ?????????????????? Zdecydowanie u mnie niekoniecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja też za nim raczej nie szaleję, aczkolwiek to świetny aktor.

      Usuń
    2. To fakt,doskonały

      Usuń
  5. PS.czy mam tak absolutnie ulubionego aktora ? Zastanawiam się....w każdym razie jednym z najulubieńszych jest Jeremy Irons a dawno,dawno temu Michel Piccoli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno zostały przeprowadzone badania, według których idealny męski głos byłby połączeniem głosów Rickmana i Ironsa. :)

      Usuń
  6. czy kojarzę?... chyba średnio, bo do głowy mi nie przyszło /tak samo jak Dibi'emu/, że Szeryfa i Snape'a gra ten sam aktor... ale tak w ogóle, to nie mam zbyt dobrej pamięci do nazwisk aktorów i nie przywiązuję do tego zbytniej wagi... trochę wbiło się samo do głowy, ale tylko trochę...
    aha... i nie mam ulubionego aktora... jest kilku, których cenię jakby bardziej, ale żadnego rankingu nie mam...
    może odrobinę więcej mógłbym powiedzieć coś na temat aktorek /nawet mam swoją wszechabsolutną numberix one/, ale to chyba zrozumiałe...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, wyjaw nam: kim ona jest? :)

      Usuń
  7. Są dwa lub trzy momenty na video-klipie, przy oglądaniu których na myśl przychodzi mi Lew Starowicz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście zawsze dostaje rolę czarnego charakteru - pewnie dlatego tak ludzie go nie kojarzą. Niewątpliwie ma w sobie to coś. Poza tym odnoszone sukcesy nie uderzyły mu do głowy - jest wierny swojej jedynej, życiowej miłości. Dobrze, że istnieją prawdziwi mężczyźni, a nie tylko wieczni chłopcy, jakich wielu w dzisiejszych czasach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie zawsze grywa nikczemników. Chociaż przeciętny widz (w sensie - nie szalejący za nim ;)) właśnie z takimi rolami go kojarzy.

      Mnie również strasznie się podoba, że jest monogamistą. Takich właśnie mężczyzn szanuję. :)

      Usuń
  9. Tak, ma facet talent do "uciekania w tło" nawet, gdy gra pierwszoplanową postać. Ostatnio zlokalizowałem go na liście płac Szklanej Pułapki i jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że nie grał jakiegoś losowego policjanta, ale głównego czarnego bohatera. Brytyjczyk z niemieckim akcentem Hansa Grubera! Przypuszczam, że to właśnie była ta jego pierwsza duża rola, o której wspomniałaś.

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W "Szklanej pułapce" jego postać nie była aż tak bardzo wyeksponowana (w przeciwieństwie do granego przez Willisa "bohatera z przypadku"), ale żeby pomylić go z "losowym policjantem"??? Toś Ty chyba nie oglądał tego filmu. :)

      Usuń
    2. No pamiętając jego twarz z Dumy i uprzedzeń czy nawet z Harry'ego Pottera usiłowałem "przypasować" go w Die Hard. No cóż, nigdy nie byłem dobry w zapamiętywaniu twarzy ;)

      Usuń
  10. Jak możesz go lubić?
    Przecież on gra niemal wyłącznie psychopatycznych morderców? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Kira.
    Jak widać.niezależnie od jego kunsztu aktorskiego,bo to jest poza dyskusją,cenisz go jako człowieka.
    "Mnie również strasznie się podoba, że jest monogamistą. Takich właśnie mężczyzn szanuję. :)".
    To prawda.Większość kobiet tak instynktownie postępuje.Wygłupy wygłupami,ale stabilizacja życiowa najważniejsza....
    Tyle tylko,że takich facetów będzie można niedługo tylko w muzeach oglądać..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kunszt aktorski poza dyskusją? Bez przesady. :)

      Obyś się mylił, drogi Mędrku, odnośnie wyginięcia monogamicznych mężczyzn. Bo jeśli mają zostać same puszczalskie ku... penisy, to przyszłość ludzkości widzę w czarnych barwach.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...