30.03.2014

Tak! Tak! Tak!


Właśnie tak! Muszę to napisać, bo inaczej rozpęknę się na kawałki! A zatem piszę: JEST CUDOWNIE! Przepełnia mnie ogromna wdzięczność, radość i... niedowierzanie. Chciałabym paść na kolana i dziękować – Bogu, naturze, przypadkowi...? A może globalnemu ociepleniu? Sama nie wiem... Wprost nie mogę uwierzyć, że było tak dobrze, tak cudownie, tak... Ech, słowa nie oddadzą mojego stanu duszy. Dość powiedzieć, że jestem naprawdę zadowolona.

O co chodzi? Pozornie o błahostkę, z której Wy, zabiegani, zapracowani i pożyteczni dla społeczeństwa, będziecie sobie zapewne z politowaniem pokpiwać. Ale dla mnie jest to coś naprawdę ważnego. Niespełna pół roku temu przygotowywałam się mentalnie na nadejście pory złowieszczego mroku, przerażającego zimna i skrzypiących nieprzyjemnie pod nogami brył lodu, jęcząc w duchu: „Byle do wiosny, byle do wiosny...” Każdej jesieni z przygnębieniem wyczekuję pierwszego uderzenia chłodu, pierwszego przymrozku, pierwszych opadów śniegu. Z niechęcią wyjmuję ciężkie kurty, czyszczę ciężkie buciory. Cóż bowiem można lubić w zimie? Przejmujące do szpiku kości wichry, tnące twarz śnieżne bicze tudzież paskudne, przyprawiające o mdłości, wbijające w człowieka tysiące szpil zimno; czyhające na kierowców śnieżne zaspy i gołoledź; wszechobecne oblodzenie, które potęguje prawdopodobieństwo połamania nóg lub utraty paru zębów podczas wyprowadzania naszego nieokrzesanego psa; trwające milenia noce przeplatane parominutowymi dniami – to wszystko sprawia, że ta pora roku jest mi szczególnie nienawistna. Zważywszy zaś na to, jak okropną była zima 2012/2013 i jak długo trzymała nas w kleszczach mrozu, oczekiwałam najgorszego.


Wielkanoc 2013 – wizualna powtórka Bożego Narodzenia


Tymczasem... Tymczasem... Tymczasem... Tymczasem zostałam wspaniale zaskoczona. Mieliśmy wspaniałą, cudowną, przyjazną i zajebiście fajną zimę. A że była przy tym brzydka, szara i mokrawa? Dla mnie to drobnostka. Ważne, że pogoda była – jak na tę porę roku – wyśmienita. W styczniu doświadczyliśmy, co prawda, parunastu dni mrozu (aczkolwiek nie tak znowu strasznego), ale poza tym słupek rtęci cały czas górował nad zerem. Tym samym nie doświadczyliśmy również zbyt wiele śniegu czy lodu. Kiedy luty dobiegał końca, chciało mi się skakać z radości, że złowieszcze prognozy, jakoby to zima miała jednak uderzyć z całą mocą zdychającego zwierzęcia, które chce ostatkiem sił zatopić kły w triumfującym przedwcześnie rywalu, okazały się być błędne. Wygrało ciepło, światło i życie. Bezapelacyjnie.

A teraz mamy już wiosnę. Ciągle jeszcze nieśmiała, nieszczególnie ładna, przypominająca raczej późną jesień niż początek okresu wegetacyjnego, powoli rozgaszcza się i obejmuje we władanie coraz większe połacie naszego kraju. Dzień się wydłuża, temperatura dobija do dwudziestu paru stopni Celsjusza, trawa staje się coraz bardziej jędrna i nabiera soczystej zieleni, pojawiają się pierwsze pąki kwiatów, pierwsze zboża.










Bądź błogosławiona, panno wiosno!



31 komentarzy:

  1. Przyłączam się do trzy razy tak. Zima to nie tylko fizjologiczno-psychologiczne odczucie okrucieństwa chłodu. To także koszt odśnieżania, ogrzewania, problemy komunikacyjne, wstrzymanie prac budowlanych, zwiększenie bezrobocia. Korzyść jedynie dla turystyki narciarskiej.

    Idiotyzm walki z globalnym ociepleniem, które jest zresztą mitem. Widziałem analizę, z której wynikało, że średnie temperatury na Ziemi zmieniały się w zależności od aktywności Słońca. Jeśli teraz mamy okres ocieplenia, to można się tylko cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Dibeliusie, ja wolę jednak wierzyć naukowcom i badaczom, którzy piszą o FAKTACH. Klimat się zmienia - i to jest FAKT.

      Usuń
    2. Droga Kiro,
      Nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje zmian klimatu, bo są tego historyczne dowody - np. intensywna uprawa winorośli w przeszłości na ziemiach polskich, a po ochłodzeniu w XVII wieku karczmy zbudowane na środku zamarzniętego Bałtyku.

      Dyskusja toczy się na temat przyczyn, ale jak rozumiem dla Ciebie istnieje JEDYNIE SŁUSZNA i POLITYCZNIE POPRAWNA teoria.

      Usuń
    3. Dibeliusku kochany, mnie interesują wyłącznie opinie naukowców. Mam w dupie poprawność czy niepoprawność polityczną, cywilizacyjną, moralną, etc. :) Jak będę się chciała zaznajomić z tym tematem, to sobie poczytam "Science & Nature" czy inne wiarygodne pismo, na pewno nie Frondę. ;)

      Usuń
    4. Tylko jeszcze weź poprawkę, że naukowiec też potrzebuje kasy. A walka z globalnym ociepleniem jest wspierana przez państwa i korporacje zainteresowane rozwojem energetyki jądrowej i "ekologicznej", kosztem opartej na węglu. A Polska dysponuje właśnie energetyką węglową.

      Ale to nieistotne. Ważne, żeby naukowiec miał tytuł i publikował w renomowanym czasopiśmie.

      Usuń
    5. Tu nie chodzi o jednego naukowca, tylko o wielu. Zbyt wielu, żeby móc ich całkowicie zlekceważyć. Nie twierdzę, że ufam bezgranicznie w każdą opublikowaną w fachowym czasopiśmie rewelację, ale teorie spiskowe, jakimi zajmujesz się Ty i paru innych konserwatystów, wydają mi się przesadne.

      Usuń
    6. Teorię Kopernika, że Ziemia krąży wokół Słońca, też uważano za przesadną, a może nawet spiskową. Akurat w nauce rozstrzygają obserwacje przyrody i wyniki eksperymentów, a nie stopień powszechności głoszonych poglądów.

      Usuń
    7. Jeśli ocieplenie klimatu jest wynikiem ludzkiej aktywności - spalania węgla, to skąd wzięły się cykle ociepleń i oziębień klimatu, odnotowane w przeszłości, kiedy nie stosowano węgla kamiennego?

      Usuń
    8. Realizacją teorii spiskowej będzie wzrost cen energii w Polsce, spadek konkurencyjności naszego kraju dla inwestorów, osłabienie przyrostu PKB, wzrost bezrobocia.
      Ale oświeceni humaniści mają to wszystko w dupie, bo to paru podejrzanych konserwatystów sobie wymyśliło.
      Dobrze, że nasz rząd trochę otrzeźwiał z lewackiej hucpy i może uda im się wykorzystać awanturę ukraińską, żeby przeforsować w UE pozostawienie energetyki węglowej..

      Usuń
    9. @ Dibelius

      Odleciałeś na maksa. Nigdzie nie napisałam, że wierzę w teorię, jakoby to GW (global warming) był dziełem człowieka. Jedynym niepodważalnym faktem jest to, że GW istnieje. A co będzie dalej - nie wiadomo. Może mini epoka lodowcowa?

      Jestem za ochroną przyrody, ograniczeniem emisji zanieczyszczeń, karaniem za brukanie rzek, lasów, ziemi, powietrza. Czy to czyni mnie w Twoich oczach ekoterrorystką?

      Notabene bezrobocie pewnie i tak będzie rosnąć wraz z technologicznym postępem. Zastąpią nas maszyny.

      Usuń
  2. dziwna trochę ta Wiosna, bo w dzień działa, na noc się chowa /dziś było -1/...
    ale zawsze lepsze to, niż w zeszłym roku... jakby nie było, zamiast machania szuflą wolę gejowanie na rowerze...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @pkanalia
      Dokładnie! Przez cztery lata nie jeździłam na rowerze, ale w tym sezonie sobie odbiję minione lata. Czekam na mój nowy rower - taki z jednym kołem z przodu i dwoma z tyłu - dla niepełnosprawnych z zaburzeniami równowagi i niewydolnością jednej z kończyn górnych. Trochę kosztował, ale już nie mogłam dłużej - przed wypadkiem potrafiłam zrobić dziennie 50-60 kilometrów np. wczesnym rankiem :)
      A na zimne wieczory polecam spacer z niesfornym psem na smyczy - rozgrzewa, jak dobry grzaniec :)

      Usuń
    2. Mnie takie spacery doprowadzają raczej do irytacji. Ciśnienie skacze, co w moim przypadku jest plusem (mam bardzo niskie), ale wolałabym jednak prowadzić spokojniejszego psa. Albo jeszcze lepiej - móc go spuścić i niech sobie biega. :) Niestety, nic z tego...

      Usuń
    3. @Marzena...
      ja w tym roku miałem bardzo krótką przerwę w rowerowaniu, raptem te mokre dwa tygodnie, czyli nadal tkwię w sezonie zeszłego roku...
      to co piszesz o swoim rowerze bardzo mi się podoba... bo jak rozumiem, masz pewne problemy motoryczne... są ludzie, którzy sobie wtedy odpuszczają i przestają ruszać...
      pies jest w domu, ale on jest pod innym kierownictwem... sam mam kota... ale u nas zwykle zawsze są jakieś psy, choćby na chwilowy pobyt i rzeczywiście muszę przyznać, że lubię z psem spacerować wieczorkiem... kiedyś mieszkała u dziewczyna z psami, to sobie zwykle jakiegoś pożyczałem... a jakie życie towarzyskie kwitnie u mnie na osiedlu, gdy wieczorem wyjdzie kilkoro sąsiadów z psami :)...

      @Kira...
      wydawało mi się, że masz w okolicy rejon, gdzie możesz psa puścić luzem... u mnie jest gdzie, jest teren zielony, gdzie psiaki mogą poganiać...
      natomiast rzeczywiście może szlag trafić, gdy pies nie umie chodzić na smyczy, "tańczy", ciągnie, szarpie... najczęściej jest tak u psiaków adoptowanych, im starszy, tym trudniej...

      Usuń
    4. @Marzena...
      */ errata: "mieszkała u nas"...

      Usuń
    5. Moja Nuka dostaje świra, kiedy widzi innego psa, nawet małego. A już nie daj Boże, żeby jej pobratymiec wściekle na nią zaszczekał - ooo, wówczas może solidnie pogryźć (parę razy dostała takiego amoku, że tatę czy mnie dziabnęła w nogę, chociaż poza tym prawdziwy z niej aniołek ;)). A nawet jeśli nie będzie innych psów, to może sobie polecieć gdzieś daleko i hasać samopas, nie zwracając uwagi na moje nawoływania. Nie wychowaliśmy naszej suni, niestety, nie poszliśmy na żadne szkolenie - i utrwaliły jej się złe nawyki.

      Usuń
    6. @Kira
      Mi wycisk dają moi podopieczni - bezdomniaki, są niewybiegane, więc potrafią człowieka przeciągnąć. Oj, zdarzały się upadki, aż w końcu znalazłam taki teren, gdzie mogą się wyszaleć bez smyczy - oczywiście, wciąż trzeba je tam doprowadzić :) Ja zawsze dostaję starszego, spokojniejszego psa ale moja siedemnastoletnia pomocnica nie ma lekko z dwuletnim psem :)
      Ale i tak nie zamieniłabym tych chwil na siedzenie na kanapie.

      Usuń
  3. Witaj Kira.
    Dzisiaj pogoda iście wiosenna,u mnie w tej chwili +20 C w półcieniu,więc w pełnym słońcu z pewnością wyższa.Szkoda przed kompem ślęczeć.Wpadłem do domu tylko na obiadek i za chwilę z powrotem do ogrodu.
    Sałata i rzodkiewka już wzeszła,ale pietruszka i marchewka posiana prawie miesiąc temu jeszcze się czai,bo noce niestety chłodne.
    Ale drzewka już szaleją.Mirabelki całe w kwiatach,brzoskwinie lada chwila...
    Ale starczy tego pisania.Do ogródka.Bądź błogosławiona, panno wiosno!
    Pozdrawiam.
    Ps.
    Także coś wygrzebałem dla Ciebie:

    http://www.youtube.com/watch?v=l7Cq0iwFBhU

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Mędrku. Nasza wiosna dopiero się wykluwa, jest jeszcze brzydka i smutna, zaś wieczorami funduje nam porządny chłodek, ale i za taką wiosnę jestem wdzięczna. :)

      Usuń
  4. Podzielam, popieram i cieszę sie jak szalony
    jongleur

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też jestem pijana ze szczęścia tym wiosennym słońcem :)
    Wczoraj wieczorem wygoniłam Mężczyznę do wynoszenia mebli ogrodowych na taras, dzisiaj je wyszorowałam i otworzyłam SEZON ŻYCIA TARASOWEGO :) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam, że potrafisz tyle napisać o pogodzie :) Gdybyś jednak odrobinę poszerzyła kolumnę posta, łatwiej by się to czytało. Pozdrawiam
    Kobiecy punkt widzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wygodniej czyta, gdy kolumna jest węższa.

      Usuń
  7. Ja jako osoba kochająca zimę akurat tęsknię za śniegiem, ale rozumiem, że należy się cieszyć z takich drobnostek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubisz niską temperaturę czy po prostu śnieg? :)

      Usuń
    2. no właśnie... bo sam jestem zimnolubny... w upały choruję... tylko jest jeden warunek, musi być sucho... odpada każda woda, nawet w postaci bardziej stałej...

      Usuń
    3. Ja też upałów nienawidzę. Lubię umiarkowaną temperaturę, delikatny zefirek, rześkie powietrze.

      Usuń
    4. mróz kocham zas śnieg lubię. Zaś w upały jestem chora i nie do życia

      Usuń
  8. Ta zima naprawdę była łaskawa.Lubię snieg w dwu wersjach-na filmach Disneya oraz w ośrodkach narciarskich.I chwatit:)

    OdpowiedzUsuń
  9. rower to wspaniała rzecz dla współczesnego mieszczucha wożącego tyłek autem z domu do pracy i marketu. Spacer z psem chorej sąsiadki, którego właśnie doznaję, - to porównywalna frajda. Też jestem 3 razy na TAK!

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam zapach wiosennego powietrza, nastraja mnie to bardzo pozytywnie. Natomiast wiosna cos mi z reguly dolega, a to brak magnezu, a to grypa, angina... zawsze sie cos znajdzie:))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...