22.04.2014

Człowiek bez skazy


Przez lata Jezus Chrystus kojarzył mi się raczej... negatywnie. Może dlatego, iż Jego imieniem wyciera sobie zbiorczą mordę obrzydliwa megakorporacja o nazwie Kościół Rzymskokatolicki? A może dlatego, że to samo robi cała czereda pseudochrześcijan, dla których niewierzący jest gorszym rodzajem człowieka? Lekcje katechezy też mi w odnalezieniu Jezusa nie pomogły. Każdego, kto optuje za utrzymaniem tego przedmiotu w szkole, zapytuję: Czy naprawdę tak bardzo ci, skarbeńku, zależy, by twoja pociecha w krótkim czasie znienawidziła religię?

Lecz wróćmy do Jezusa. Cóż ja tak naprawdę o Nim wiem? Otóż – bardzo niewiele. Czy Jezus był Synem Boga czy może jednym z wielu pojawiających się wówczas mesjaszy, który na swoje nieszczęście został potraktowany przez władze rzymskie zbyt serio? (Nazywano Go również prorokiem, pierwszym hippisem i/lub socjalistą, a nawet przybyszem z innej planety, ale tego typu teorie na razie sobie darujmy.) Czy słusznie uznano Go za wichrzyciela czy też padł ofiarą spisku Sanhedrynu? Czy naprawdę zmartwychwstał i poszedł do nieba? A może przez dwa dni (od piątku do niedzieli) znajdował się w stanie anabiozy?

Na te pytania jeszcze długo nie padnie wiarygodna odpowiedź. To jednak bez znaczenia, jeśli chodzi o ocenę samego Chrystusa. Jakiś czas temu, nie wiadomo skąd, pojawiło się we mnie przekonanie, że mam nie tylko pełne prawo, ale wręcz obowiązek samodzielnie interpretować Jego słowa. Nie musi stać między nami żaden kapłan, żaden teolog, żaden biblista. Nie muszę nawet być chrześcijanką. Ba, nie mogę – widzę w Nim bowiem raczej człowieka niźli Syna Boga. A był to człowiek doskonały, o czystej, nieskalanej moralnym brudem duszy; głoszący potrzebę darzenia miłością każdego człowieka bez wyjątku i przebaczania nieskończoną ilość razy, co jednak nie może się wiązać z pobłażliwością dla grzechu.

Ja z kolei jestem bardzo niedoskonała. Często ulegam nienawiści, niechęci, egoizmowi, pogardzie i wstrętowi do ludzi; osądzam ich i głoszę potrzebę wymierzania surowych kar za grzechy; szydziłam, szydzę i będę z nich szydzić. A jednak pomimo zatwardziałości w złych uczuciach czuję, że Chrystus ma rację. Że trzeba kochać, szanować i... chwytać za rękę, kiedy ktoś błądzi. A nie kopać w twarz. Wszystkie przepisy na godne, szczęśliwe życie bledną przy Jego naukach. Jego – podkreślam! Nie mylmy bowiem drogi, jaką wyznacza nam Chrystus, z bełkotem serwowanym przez Kościół.




Powyższy filmik dedykuję osobom religijnym pod rozwagę, poszukującym – ku refleksji, zaś ateistom – dla uśmiechu.

139 komentarzy:

  1. Ja sie z tym co opisalas calkowicie zgadzam. Dla mnie to MISTRZ - jedyny w swoim rodzaju. Wierze, czytam Pismo Swiete, rozwazam .... i probuje tym zyc, ale do piet mu nie dorastam. I wierze w moc modlitwy do niego:) To tak, jak rozmowa z kims kto nas swietnie rozumie, nie potepia.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna zauważyłam, że starasz się ewangelizować. :)

      Usuń
    2. Nigdy nie uzywalam imienia Jezus, Chrystus w moich wypowiedziach i nie molestuje rozmowcow tematami religijno koscielnymi- jezeli juz to od czasu do czasu u siebie na blogu ( ale bardzo skromnie w prownaniu do "wiedzy" w tym temacie). A mowie konkretnie o nim wtedy, kiedy ktos tez konkretnie o nim pisze.... ale skoro moje widzenie swiata uwazasz za ewangelizacje to co mi do tego jak kto widzi i jakie nosi okulary , albo jakie znieksztalcenia w widzeniu mu sie tworza bo wlasnie powinien okularow uzywac? :)))

      Usuń
    3. No dobrze, może więc nie tyle ewangelizujesz, ile... "ewangelizujesz". Pisząc o konieczności zapewnienia biednym podstaw przetrwania czy o spojrzeniu na drugiego człowieka z szerszej perspektywy w jakiś sposób wpisujesz się w nauki Jezusa. Może i nie był On społecznikiem, może i mówił, że biedni zawsze będą istnieć (gdy mu zarzucano, że pozwala jawnogrzesznicy obmywać sobie stopy drogimi olejkami), ale był uosobieniem miłosierdzia, którego przebłyski w Tobie dostrzegam.

      Usuń
    4. No pewnie, ze sie wpisuje bo ja tak chyba jednak patrze...bardzo szeroko, z wielu perspektyw patrze na KAZDEGO CZLOWIEKA. Na Ciebie, na SN, NA TF, na Dibiego, na PTR-a, na Julianne.....
      A na biede i jej niemoralnosc patrze tez w sposob w jaki odczytuje to w Pismie Swietym. Czlowiek moze wymyslac systemy na poprawe ludzkiego bytu...tworzyc ustroje roznorodne, ale jedyna przemiana naszego trudnego padola to tylko przemiana siebie i pociagniecie za tym innych. Wtedy i sytemy zagraja, zgraja sie z nami...kiedy nie bedzie tej pieprzonej chciwosci , parcia na posiadanie, zbieractwa bogactw...biedy, zawisci, niemoralnosci, wojem.Wiem, wiem...utopia, ale ..... probowac warto- przymajniej siebie zmienic. Mowia, ze wtedy zmienia sie caly swiat.

      Usuń
    5. Czy możliwym jest zmienić ludzką naturę? Bardzo w to wątpię. Ale próbujmy...

      Usuń
    6. Skoro On i mu podobni udawadniaja, ze sie da to....czemu nie- probujmy:) Ale nie wszystkich. udawadniajmy na sobie, ze mozna. Przeciez Ty rowniez piszezs czasami, ze SIE STARASZ byc lepsza...probujesz, czyli wedlug moich zalozen, byc moze nieswiadome jest to z Twojej strony, idziesz jego sladami ( probujesz isc...upadasz, ( jak on pod krzyzem) , wstajesz, otrzepujesz sie i ...idziesz dalej i ...znowu , az kiedys moze :))

      Usuń
    7. Na razie ciągle jestem wredna i złośliwa, jeśli ktoś sobie na to zasłuży. ;) A o filmach z serii "Życzenie śmierci" myślę z dużym sentymentem. ;)

      Usuń
    8. Nie wiem, jest taki film? To zalsuzenie na Twoja zlosliwosci wrednosc...hm... czy to az taki zaszczyt, ze kogos w taki , a niew inny spoosb traktujesz? (p) . bo w sumie kiedy juz robisz krok w kierunku poznania Jezusa jako osoby, to powinnas miec ( byc moze powoli, powoli....) wglad w siebie jako w osobe i zobaczyc jak to u Ciebie z tym "zaslugiwaniem" od innych wyglada:)))) Ale...nie od razu Krakow zbudowano. ja tez bywam kasliwa- bardzo czesto z pelna swiadomoscia sytuacji:)) A kto ma swiadomosc i robi to, co robi jest gorszy od tego bez swiadomosci. No chyba, ze moja kasliwosc jest poparta miloscia do "kasanego":))

      Usuń
    9. @ Ania

      Nigdzie nie napisałam, że od teraz będę iść drogą Jezusa. Jego słowa są dla mnie wskazówką, jednak na tyle ogólnikową, że można ją interpretować na wiele sposobów.

      Nie zamierzam robić sobie autopsychoanalizy, to idiotyzm. Człowiek jest istotą złożoną, rozdrabnianie swej psyche na cząstki byłoby podobne sprzątaniu stajni Augiasza. Lepiej się skupiać na czynach i słowach niż na wnętrzu.

      Usuń
    10. A czy ja powiedzialam, albo zasugerowalam, ze nawrocilas sie i bedziesz od teraz isc droga Jezusa? Chyba z ta stajnia Augiasza to ci nie wyszlo. ten syf trzeba bylo uprzatnac, wiec jezeli analiza siebie pozwolic jakas tam stajnie ogarnac to wydaje mi sie , ze nalezaloby to zrobic. Chyba ze ktos lubi "porzadek" stajni Augiasza, a takim ukladzie o gustach nie mozna sie wypowiadac.

      Usuń
    11. Uporządkować samą siebie? Nieee, nie będę się w to bawić. Kojarzy mi się to z Woody Allenem i jego wiecznym zmaganiem się z własnymi fobiami i obsesjami. ;)

      Usuń
    12. E tam...caly czas Ci sie to w Tobie porzadkuje. Wystarczy kilku ludzi na ktorych Ci bedzie zalezec i pojdzie, bo moga nie przyjac pewnych nieporzadkow wewnetrznych Kiry, beda sie z tym meczyc i bedziesz upieprzac im tym zycie. Widzialam takich nieuporzadkowanych , ktorych zycie do ruszenia stajni Augiasza niejako zmusilo. Bo tym nieuporzadkowanym na czyms bardzo, ale to bardzo zalezalo..... Kolezanka wlasnie ruszyla swoj wewnetrzny gnoj bo jej sie malzenstwo rozpadac zaczelo....oj dziwgnela dzwignela sie niezle:))

      Usuń
    13. Głupoty piszesz, Aniu. Nie da się uporządkować samego siebie. To się musi stać niejako samo...

      Usuń
    14. "Niejako samo"

      I tutaj wrkraczony w inny sposob myslenia czlowieka wierzacego. Duzym plusem jest zauwazanie w sobie cech, zachowan nie fair. Pieknie jest kiedy te zachowania sa dla nas cierpieniem, kiedy dostrzegamy, ze my w sumie z powodu tego co robimy cierpimy. No i ja czasami ide i se z MISTRZEM gadam, zeby mi to zabral, ja tego gowniszcza nie chce w sobie i dzieje sie czasami, oj dzieje....staje sie niesamowicie uwazna na ow konkretny "dziw" we mnie i czysci sie to. A czysci poprzez przemyslenia, zmiane sposobu patrzenia na sprawe, boli przy tym niemalo ale potem jest lezej. Kolejny kamien oprzywiazania do siebie samej i ziemskiej uludy zostaje wywalony z plecaka:) Sama bym sobie nie poradzila. Nagle pojawiaja sie ludzie, ktorzy nieswiadomie dzialaja na moja korzysc, na korzysc mojej poprawy. Choc ich dzialanie bywa dla mnie czesto niemile, ale skoro pomaga i ja z czegos rezygnuje bo sie klapy otwieraja to, czemu nie....

      Usuń
  2. Najbardziej lubię ikony przedstawiające Jezusa w postaci Chrystusa Pantokratora.
    Czyli władcy - ale to nie znaczy, że sami chrześcijanie powinni się nadymać, wtedy są rzeczywiście żałośni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He :)) Juz kiedys sie do tego przyznales pod jednym z tematow u mnie, ale Go mozna na tyle sposobow odczytywac , ze glowa mala:))

      Usuń
    2. Być pokornym, ale działać skutecznie - tak to odczytuję zdając sobie sprawę ze sprzeczności :)

      Usuń
    3. absolutnie nie jest to sprzeczne.

      Usuń
  3. "Spojrzyjcie na krucyfiks; cóż on symbolizuje? Bladą nieudolność wiszącą na drzewie"...
    /A.S.LaVey - "Satanic Bible - Księga Szatana"/...
    to tylko ekspresja artystyczna, więc nie bierzmy tego tekstu zbyt poważnie...
    Jezusa też nie warto brać poważnie... był zapewne /jeśli w ogóle był/ bardzo sympatycznym kolesiem...
    na koniec mu tylko odbiło... chyba niepotrzebnie...
    Odyn wisiał na drzewie... nieco wcześniej... to i Jezus też się dał powiesić... bogowie to chyba masochiści... i co najśmieszniejsze, nic za bardzo z tych ich odjechanych akcji nie wynika... była rzeźnia na świecie, jest rzeźnia, będzie rzeźnia... proste...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś widziałam w Jezusie głównie ofiarę. Ot, chodził taki nieprzystosowany facet po ulicach, przyciągał ludzi podejrzanego autoramentu, głosił dziwaczne poglądy, burzył porządek, obrażał "starszych i mądrzejrzych" - no i w końcu się doigrał. Ale to było prostackie myślenie, wynikające czy odrobinę z ignorancji, a w głównej mierze z niechęci do tych, którzy nadużywali Jezusowego "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Tymczasem wystarczy przyjrzeć się uważniej tej postaci, by zauważyć, jak wiele posiada "wymiarów". Jezus wypędzający kupców ze świątyni, Jezus nakazujący dopuścić doń dzieci, Jezus opuszczający na jakiś czas rodziców (w wieku lat bodajże 12-tu), Jezus atakujący faryzeuszy, Jezus bratający się z celnikami, Jezus nakazujący wybaczać, Jezus lękający się śmierci, Jezus znikający w chwili największej popularności, Jezus łamiący zasady... To nie była prosta, szablonowa postać, którą da się łatwo zaszufladkować.

      Od jakiegoś czasu coś się we mnie zmienia. I zastanawiam się, czy słusznym jest przyjęcie raz na zawsze poglądu, jakoby to nie było moralności poza ludzkim sumieniem. Czytam pewną książkę (zatwardziali ateiści uznaliby ją za stek bzdur, a katolicy za kuszenie Złego) i "przemodelowuję" swoje spojrzenie na te sprawy. Według tej książki obiektywne Dobro i Zło istnieją. A Jezus Chrystus jest wzorem tego pierwszego.

      I wiesz co? Ja w to wierzę. Ja to CZUJĘ.

      Usuń
    2. nie... nie ofiara... tak go nie widzę... był to wyluzowany gość z dużym poczuciem humoru... wytykał obłudę kapłanom judaistycznym, identycznie jak Buddha, który robił sobie jaja z tak samo zakłamanych braminów... można powiedzieć, że jeden i drugi to byli antyklerykałowie...
      dopiero w końcówce mu odbiło... megalomania...
      jeśli mam wybierać z tych dwóch mityczno - historycznych postaci /Buddha i Jezus/, to wybrałbym Buddhę... umiejętności magiczne mieli ponoć podobne... Jezus chodził po wodzie, Buddha teleportował się z jednego brzegu rzeki na drugi... ale to jest mało istotne... Jezus chciał, by wierzyć, Buddha chciał, by wątpić... tu jest ta kluczowa różnica...

      Usuń
    3. Nie wiem, co konkretnie mówił Budda, ale czy proponował konkretną drogę ku zbawieniu? Bo jeśli nie, to nic dziwnego, że był "wyluzowany". W Jezusie natomiast nie dostrzegam ani grama luzu, wybacz...

      Wątpliwości są dobre. Ale i wiara jest dobra. Nie mylić z biciem czołem przed religią (będącą przyprawą dla kultury) czy instytucją, która ową religią zarządza.

      Usuń
    4. @Ptr :)

      Pamietam Twoj jeden komentarz u Anny na blogu bodajze to bylo, kiedy pisalismy o katach i ofiarach i wtedy powiedziales cos takiego, ze z dwoch tych rol jakie by przyszlo byc moze Tobie odgrywac wolalbys role kata. Absolutnie nie chce insynuowac czegokolwiek dla kogokolwiek i o kimkolwiek Ja nawet rozumiem sposob i motto Twojej wypowiedzi i nawet bym sie z nia swegop czasu utozsamiala- w wieku 25 lat, bo rok po juz mi "odbilo" i zaczynalo sie powoli mi zmieniac myslenie. Rozumiem jako czlowiek, ktory boi sie cierpienia, nedzy etc. Dlatego tez wedlug Ciebie Jezusowi odbilo. tak to postrzegasz i masz ku temu PRAWO, masz swoje racje, swoj sposob postrzegania sprawy i swoje doswiadczenia, ktore powoduja, ze tak, a nie inaczej postrzegasz koncowke zycia tego CZLOWIEKA.
      Wiara to zwatpienia , czyli obaj chcieli tego samego. Jeden nazywal to watpliwosciami, a drugi wiara. myslisz , ze wiara to taki cud miod mailina i .....oczywiscie, ze sa fanatycy wiary, ale i fanatycy zwatpienia. Moja wiara jest pelna watpliwosci i ciagle poszukuje, ale to w koncu WIARA , a nie PEWNOSC. Choc mozna byc pewnym w swej wierze, ale to inny wymiar to trzeba jak pisze Kira poczuc, czuc....to nie jedzie na intelekcie ,a na innym zmysle, siodmym oku, czy jakos tak....czyli pewnosci nigdy nie bedzie.
      Mnie do postaci Jezusa takiej wlasnie wielowymiarowej doprowadzil kosciol katolicki. tam to znalazlam, ale innym razem o tym napomkne i moze u mnie na blogu. I o dziwo wlasnie profesorowie na teologi, ktorzy naprowadzali mnie na dziela w kosciele zakazane i , ja je o dziwo znajdowalam. Eckhart, Orygenes...... Bo wiara to poszukiwanie, a nie niedzielne odbebnianie rytualu, choc sam rytual jest przepiekny. Kto szuka, ten znajduje, ale musi byc zainteresowany poszukiwaniem. A i takich wsrod samych katolikow jak na lekarstwo. Bo taka jest natura, wygodna natura czlowieka.

      A jak Ci wtedy Anna fajnie odpisala? Na mnie to wrazenie zrobilo. Kiedys to yzcie tutaj i tak sie skonczy. I nie wazne jak, czy w wypadku samochodowym, czy naturalnie po dlugich latach zycia, czy wpadniesz pod pociag, zadlawisz sie czekoladka...Jezus wiedzial , ze koniec, zrobil co nalezy i wiedzial jak skona. I jest niesamowita roznica w podejsciu do zycia tych dwoch kolesi ( Budda i Jezus) Ja ja widze , czuje , rozumiem i ...... Jezus jest mi blizszy:)

      Usuń
    5. @Ania...
      potwierdzam... mając do wyboru katować i bycie katowanym wolę to pierwsze... ale to wcale nie oznacza, że lubię kogokolwiek katować... wprost przeciwnie... unikam sytuacji, która by mnie zmuszała do katowania kogokolwiek...
      z Jezusem zgadzam się na pewno w tym, że warto być dla ludzi miłym, sympatycznym... nazywam to "pakiet startowy", to minimum, które dostanie ode mnie każdy nowo poznany człowiek... rzecz jasna już po chwili sytuacja może się zmienić, jeśli ten ktoś wyskoczy do mnie z nożem...
      kwestię "nadstawiania drugiego policzka" rozkminiłem kiedyś jak pamiętasz... tu chodzi po prostu o nie robienie afery, gdy ktoś przypadkiem potrąci w tramwaju...
      tak naprawdę do postaci Jezusa nic nie mam... nie podoba mi się tylko "gag finałowy"... kojarzy mi się to z głodówkami protestacyjnymi, z samospaleniami mnichów buddyjskich /z nurtu hinayana/... psychiczny wampiryzm, manipulowanie czyimś poczuciem winy, by wymusić na świecie jakieś zachowania... nie powiem, sam waliłem kiedyś podobne numery /co prawda na skalę lajt/, ale nie uważam, by to było okay...
      niestety Jezus nie zbawił świata tym swoim manewrem... wiara na krzyżu zawisła i skisła... tylko klechy mają zarobek na tym... czyli nic nowego... nieboszczycy Herhor /B. Prus - "Faraon"/ i czarownik Tawade /A. Szklarski "Tomek wśród łowców głów"/ sporo o tym wiedzą, jak robić ludzi w wała...
      ...
      @Kira...
      czy Jezus był wyluzowany?... dobre pytanie... mnie się wydaje, że tak... ale potem luz się skończył... chociaż... tu też są wątpliwości... te rytuały gospel... wyluzowani ludzie, czy nakręcane lalki na haju?...
      ...
      a dla moich Zacnych, Przemiłych i Nadobnych Dam odrobina luzu:
      http://youtu.be/xnKhsTXoKCI

      Usuń
    6. @ PKanalia

      A ja uważam, że Jezus był nie tyle wyluzowanym, sympatycznym gościem, ile na wskroś dobrym człowiekiem.

      Usuń
    7. @Kira...
      dla kogo dobrym?... na pewno nie dla kupców w synagodze, którym któregoś dnia narobił gnoju i spieprzył dzień handlowy...
      nie droczę się z Tobą... udowadniam tylko na tym pojedynczym przykładzie, że być "dobrym" to sprawa względna...
      ...
      zaś co do tego Buddhy... zaproponował ludziom tzw. "ośmioraką ścieżkę" do zbawienia... tam jest mowa na przykład o "słusznym" /w innych tłumaczeniach "właściwym"/ postępowaniu... ale nie ma definicji owej "słuszności", na to każdy musi wpaść sam, by się zbawić... potem dopiero się znaleźli mądrale, którzy zinterpretowali po swojemu i tłuką na tym taką kasę, jak watykańcy...
      ...
      zaś wiara... wiara jest niegłupia... wierzę w Kirę, w to, że jest zajefajna kobitka... wiara uzupełnia nam niedobór informacji... inaczej mówiąc, myślenie życzeniowe, dzięki któremu czujemy się lepiej... a może Kira to jest "zła kobieta", tylko mnie się wydaje, że to nieprawda?...
      Buddha podobno pokazał swojego czasu kwiat... wszyscy zgłupieli, poza jednym, który się uśmiechnął...
      pamiętasz ten post?...
      http://ptr17.blogspot.com/2014/02/mangusta-czyli-zen-nie-dla-idiotow.html

      Usuń
    8. "niestety Jezus nie zbawił świata tym swoim manewrem... wiara na krzyżu zawisła i skisła..."

      Kiedy uwierzylam, tez ten temat przerabialam dosc czesto. Ze coz ta jego smierc zmienila? W sumie nic. Ludzie postepowali zle, postepuja i ....(idealistycznie myslac) moze kiedys nie beda (?). Po czasie przyszlo do mnie takie dziwne wewnetrzne rozeznanie, wcale nie nowe i Ameryki tym nie odkrylam, bo sa wyznania, ktore to juz "wiedza". Jezus przyszedl pokazac ludziom DROGE, ale jestesmy zainstalowani w przestrzeni wolnej woli. Wola to wola, skoro sie rzeklo, ze mamy ja tutaj wolna, wiec musi sie tak stac. Masz wolnosc wyboru, ja tez... Gdyby Jezus zrobil to dla wszystkich na chama, to co to za wolnosc, kiedy Ty akurat sobie jego zbawienia nie zyczysz? Mozesz powiedziec mu "nie". MASZ DO TEGO PRAWO WOLNEJ WOLI. I on to szanuje.
      Dla mnie Jezus jest Droga, Prawda i Zyciem. Probuje tym zyc, roznie mi wychodzi, to fakt, ale ide, upadam, znowu sie dzwigam staram sie....i zaczynam miec przekonanie, ze bede zbawiona. On to dla mnie na krzyzu zrobil. Zrobil to dla tych, ktorzy tego chca. Ale nie wszyscy MUSZA chciec. To nie przymus

      Czyli´zlo nie zginie, bo sa jeszcze fani zla, bo sa tacy, ktorzy boja sie Jezusa. Nie chca go. Ich wybor, ich droga...maja prawo. Ja wybralam tak, jak wybralam , wiec ..... dla mnie nic nie skislo:)
      Poza tym, kiedy ktos wierzy w NIEGO nie moze czynic zla, jezeli pomimo deklaracji wiary nadal czyni zlo to nie wierzy. Nalezy sie doskonalic w milosci:))

      Usuń
    9. @Ania...
      czy można się "bać Jezusa"?... bać się można /i czasem powinno/ zagrożeń realnych, nie zaś fikcyjnych, urojonych...
      nie wydaje mi się też, by istnieli jacyś "fani zła"... bo zło nie istnieje... istnieją jedynie zjawiska, zdarzenia, które sprawiają komuś mniejszą lub większą przykrość... wiele z nich powodują, popełniają ludzie... czy to są ludzie źli?... de facto tacy nie istnieją... są tylko wystraszeni i w efekcie powodujący owo "zło", które jest jedynie skrótem myślowym...
      reasumując, Jezus stworzył sobie w głowie pewną utopię, a z utopiami, jak to z utopiami, różnie bywa, ale łączy je to, że są nierealizowalne... efekt jest taki, że sfrustrowani tym faktem /i w efekcie wystraszeni/ robią innym ludziom kuku, tak w ramach "wolnej woli", rzecz jasna...
      ciekawie określiłaś kryterium, czy ktoś wierzy, czy nie... zastawiam się w tym momencie, czy taki Torquemada wierzył?... ciekaw jestem, co o tym myślały /na przykład/ kobiety gwałcone, torturowane, palone przez oprawców ŚO /skrót od "święte oficjum"/... czy ci oprawcy też wierzyli?... a może tylko "wykonywali rozkazy", niczym ich późniejsi koledzy po fachu z SS?...
      natomiast absolutnie popieram Twoje hasło o potrzebie doskonalenia się w miłości... tylko znowu powstaje pytanie, na czym ta miłość ma polegać?... tu mi się przypomina pewna scenka z "Kongresu Futurologicznego" Mistrza Lema... ktoś odpalił tzw. BEMB-y /skrót od "Bomby Miłóści Bliźniego"/... w efekcie zaistniała taka sytuacja, że wielki policjant z jeszcze wielką lagą gonił małego chłopca z okrzykiem "stój chłopcze, przecież ja ciebie KOCHAM"...
      i tak to jest...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    10. Zaczne od tego co mnie najabrdziej uderzylo w Twojej wypowiedzi a tyczy sie pewnej niekonsekwencji.

      Najpierw zapodajesz cos takiego:
      " nie wydaje mi się też, by istnieli jacyś "fani zła"... bo zło nie istnieje... istnieją jedynie zjawiska, zdarzenia, które sprawiają komuś mniejszą lub większą przykrość... wiele z nich powodują, popełniają ludzie... czy to są ludzie źli?... de facto tacy nie istnieją... są tylko wystraszeni i w efekcie powodujący owo "zło", które jest jedynie skrótem myślowym..."
      Nie istneja fani zla, ale przy moim okresleniu kryterium wiary przywolujesz swiete oficjum, powolujesz sie na cierpienia innych przesladowanych przez owe oficjum, a moze to nie cierpienia, a...ot taka zwykla- mniejsza, badz wieksza- przykrosc? Mowisz o ofaiarach obozow koncentracyjnych katowanych przez katow SS i uwazasz , ze nie ma fanow zla, bo zlo nie istneje? To tylko biedni, przestraszeni ludzie, ktorzy brali pejcz i znecali sie nad wieziniami ( aprzeciez niektorzy czynili to wrecz przemyslanie) , bo strach ich dopadl? A moze chec pokazania kto tu rzadzi, kto tu lepszy, kto ma wladze, kto silniejszy? JA PAN !
      Jak to w koncu jest? Zlo nie istnieje, jest uluda? Ech tam,nie przesadzajcie, to tylko stos swietego oficjum, no co wy ludzie to tylko taka ludzka zabawa. A po przedstawieniu ofiara szla z katem na piwo. Odegrali nalezycie swoje role.
      Po co w takim razie o tym pisac. rozpisywac sie o tych obozach, o swietych oficjach...no po co? Zla nie ma. Oni sie tylko bawili w katow i ofiary.

      Usuń
    11. Zlo istnieje. Posluchaj jak o swoim zyciu mowia nawroceni "fani zla".
      http://youtu.be/9F8_G-MGuL8
      Poza tym, co tu duzo gadac: czolowe postacie przeszlego wieku Hitler , Stalin i ich swity.

      Pewnie, ze jezeli czyni sie zlo i deklaruje sie wiare w Jezusa to sie nie wierzy.
      Pamietasz ten przyklad podany przeze mnie u Krakowianki o tym facecie spieszacym sie na wigilie? Zabijal dziennie zastrzykiem z fenolu 100 do 150 osob, ale raz bylo mniej. Dlaczego bylo mniej zainteresowali sie przesluchujacy go ludzie. Ubil w tym dniu 50 osob bo spieszyl sie na wigilie. To jest jakis pokurcz wiary. To nie wiara.

      Mozna sie obawiac Jezusa, bac sie. Pamietam jak znane mi malzenstwo. Ona wierzaca - miala ponad standardowa Polska wiare. On niesamowicie inteligentny gosc lubiacy cpac piwo. Lulal sie tymi piwami ze hej. Wieczorem zastawalo sie u nich w domu ucpanego , niekoniecznie zadowolonego faceta i zmeczona ta sytuacja kobiete. i on kiedys zaczal mi tlumaczyc w ten desen, ze on z tym jej Jezusem nie chce miec nic do czynienia, bo ..... jak mu piwo odbierze? A piwo stalo w jego zyciu wyzej niz jacykolwiek bogowie i boginie, lacznie z czolowa boginia jego zycia, czyli zona. I on mial miejsce na nauki Jezusa zrobic? Bal sie, ze piwo przepadnie, ze od momentu wiary bedzie koniec z trunkiem. Tak sobie to wyobrazal. Mysle, ze bylby koniec...tyle tylko, ze to zmienia sie w inny sposob. Zmienia sie jakos ludzkiego zycia. We wnetrzu zaczyna sie dziac jak nigdy przedtem. zaczyna sie inaczej patrzec, widziec, rozumiec, postrzegac.....

      Mi sie spodobalo to, co powiedzial Majelonek o swoim paleniu marychy ( sorry , ze watek tykam). Kiedy sie nawrocil (nie bierzmy pod rozwage okolicznosci i czy grzmoty temu towarzyszyly i zstapienie Najwyzszego...) nadal palil marihuane. I raz po koncercie od fana uslyszal cos w stylu. " wierzysz....palisz jointy? Przeciez nie musisz tego robic." I to Majelonka strzelilo. odstawil ziolo. Stwierdzi, ze cale jego zycie bylo podporzadkowane zielsku. On myslal non stop jak towar skolowac. Po koncercie aby sobie odpalic, przed wystepem tez ( no jak dobra odstesowujaca faja) ...marycha stala w centrum. Zycie krecilo sie wokol niej. No i nagle zajarzyl, ze tak byc NIE MUSI. Dostal wolnosc. Ja uwazam, ze widocznie tego akurat potrzebowal....i dostal na miare swoich potrzeb. A ludzie boja sie, ze nagle beda musieli odstawic pewne rzeczy, ktore ich kreca. Np.: Ci co lubia fajny seks boja sie , ze jak Jezus zawita w ich progi to po misjonarsku beda mogl juz terazi, albo, ze koniec z szukaniem perelek na noc.....(P) I tak nie chca, bo co to za zycie bez przyjemnosci?
      To sie tak nie dzieje. Ci co przeszli te sprawy wiedza o czym mowie. trudno to opisac:))

      Usuń
  4. "Wszystkie przepisy na godne, szczęśliwe życie bledną przy Jego naukach."

    Witaj Kiro.
    Dokładnie tak.Bo On jest Drogą,Prawdą i Życiem.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być wzorem nawet dla niewierzących. :) Pozdrawiam również.

      Usuń
    2. @Kira
      Nie może być wzorem dla niewierzących! Dla nich to zmyślona, komercyjna bajka.

      Usuń
    3. @ Marzena

      A czy król Artur (taki, jakim go znamy z legend) nie mógłby być dla nas wzorem? Cóż, ja się moralności uczyłam z bajek. :)

      Usuń
    4. @Kira
      W sumie ja też :)
      Od babci i mamy również.

      Usuń
  5. Proszę mojej wypowiedzi nie uznać za cyniczną czy ironizującą,bo nią w zamierzeniu nie jest.Jestem agnostyczką i uważam,.że gdyby Chrystusa nie było (rzeczywiście czy w ludzkiej świadomości -to nieistotne) to powinno się Go czym prędzej wymyślić.Jako wzór,przykład,drogowskaz...nadzieję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Też tak kiedyś myślałam. :) I chyba myślę nadal. :)

      Usuń
    2. "Ludzkość potrzebuje jakiegoś boga, ale żaden bóg nie potrzebuje ludzkości"...
      /Marylin Manson/...

      Usuń
  6. Nigdy nie odczuwałam potrzeby posiadania wzorca osobowego - nie kochałam się w piosenkarzach, aktorach ani świętych. Bywało i bywa, że ktoś mi czymś zaimponuje, ale mój podziw odnosi się do konkretnego zachowania, nie do całej osoby. Może i dobrze by było, gdyby świat był czarno-biały, ale nie jest. Dlatego nie uznaję świętości. Jezus - o ile nie jest sprytnym wymysłem marketingowym wczesnych chrześcijan - był człowiekiem. Posiadał więc wady i zalety. Wielbić drugiego człowieka, jak świętego? Dla mnie irracjonalny pomysł. Podobnie nie do przyjęcia, jak wiara i oddawanie czci bogu, który musi uśmiercić swojego syna, aby zbawić ludzkość. Po co? Przecież to on ich stworzył, więc nie musi urządzać swoim ludziom krwawych igrzysk z główną ofiarą w postaci swojego syna.(Nie wspominając plag egipskich zesłanych tylko po to, by pokazać swoją siłę - okrutne i żałosne!) Przed takim bogiem nie schylę głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg Starotestamentowy to rzeczywiście mściwa i zazdrosna istota. Jezus pokazuje nam z kolei inne Jego oblicze: miłosierne i wybaczające.

      Nie akceptuję na razie historii o zbawieniu ludzkości poprzez ukrzyżowanie. A moja kiełkująca wiara nie ma nic wspólnego z gównianą kościelną propagandą. Owszem, na nabożeństwo mogę wstąpić, ale nie przestrzegam nauk Kościoła. Z Dekalogiem (a nawet Septalogiem) jestem mocno na bakier.

      Usuń
    2. Do twarzy Ci z tym Septalogiem na bakier.

      Usuń
    3. wychodzi mi na to, że chyba lubię Marzenę... tak kontrolnie, rzecz jasna, bez plotek, bez sensacji, bez "pudelkowania"...

      Usuń
    4. @Kira
      Zapraszam do kościoła, który stoi w mojej miejscowości - tam spotkasz się z obrazem równie mściwego i małostkowego boga :/
      Nie chodzę, jednak zajmuję się tamtejszymi zwierzakami, które wcale po chrześcijańsku nie są traktowane - zdarza mi się wysłuchać kazania przy sprzątaniu psich kup :)
      Dla mnie to, co stało się z Jezusem jest potwierdzeniem okrutności jego ojca. A skoro on go tak zachwalał, wiedząc, jaki koniec zaplanował mu własny ojciec, to coś musiało być z nim, nie tak. Zachwalałabyś ojca, który po to by Cię powołał do życia, by skazać potem na śmierć pełną upokorzeń i cierpienia??
      Ja nie byłabym w stanie - szczerze. Czy zatem miłość i podziw Jezusa względem ojca jest zdrową reakcją?
      .....................................................
      Co do "Dekalogu" - czasami odnoszę wrażenie, że ludzie są na tyle głupi i pełni zła płynącego ze zwykłej ciemnoty, że przyda się wszelki zbiór zakazów i wymyślonych strachów, by Ci durnie nie zaczęli" mordować, palić i gwałcić". Głupek potrzebuje poczucia, że ma nad sobą bat - prawny, czy religijny, nieistotne, byle był skuteczny. Wiem, to bardzo sceptyczne nastawienie do świata - niestety, dopuszczam je coraz częściej do głosu :)

      @pkanalia
      Nawet mi miło, tak kontrolnie, bez sensacji.... :)

      Usuń
    5. @ Marzena

      Nie czytałam Starego Testamentu, ale czytałam o (!) Starym Testamencie. Zawiera dokładne wskazówki, z kim się zadawać, co jeść, kiedy współżyć, etc. Ówcześni musieli dostać takie wytyczne, żeby nie bytować jak zwierzęta.

      Usuń
    6. @Kira
      Ten dobrotliwy Jezus powiedział "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz" wszystko zależy którą ewangelię sie czyta, a one są ze sobą sprzeczne
      jongleur

      Usuń
    7. Szanowny jongleur.
      Nie tylko"wszystko zależy którą ewangelię się czyta" ale jak się je czyta.Bo wszystkie kanoniczne Ewangelie to jedna całość i tak należy je czytać.Przynajmniej tak wypada je przytaczać na potrzeby merytorycznej dyskusji.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    8. Drogi Mędrku,
      jest to całość wyłacznie na mocy decyzji soboru. Dowolny wybór spośród kilkudziesięciu co najmniej tej rangi pism. Każda z ewangelii powstawała w innym czasie, żadna nie była spisana przez świadka wydarzeń, ktore opisuje, a informacje, które podaje jedna sa sprzeczne z pozostałymi.
      pozdrawiam również
      jongleur

      Usuń
    9. Drogi jongleur.
      Uwzględniając Twoje,niejednokrotnie interesujące wpisy,także zahaczające o tematy religijne,nie będę rozwijał dalej tego wątku,bo jak sam z pewnością zauważyłeś są tu od nas "mądrzejsi".
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  7. Jezus jest pewnym symbolem, bardziej wyidealizowanym obrazem niż człowiekiem z krwi i kości. W starożytności postać tak wielkiego obrazoburcy, łamiącego społeczne "normy", pokazującego że można żyć zupełnie inaczej niż nakazuje tradycja, musiała szokować i drażnić swoją innością.
    Ówcześni konserwatyści zastępujący współczucie, życzliwość, bezinteresowność "prawami natury," ów symbol znienawidzili.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Dobrze mówisz - zakładając realność Jezusa, jego zachowanie było szokujące dla ówczesnych ludzi. Rozmawiał z wykluczonymi społecznie ludźmi, nie brzydził się trędowatych i "nieczystych" kobiet. Generalnie był bardzo pro kobiecy, tylko tutaj nie pasuje mi fakt, iż wśród swoich uczniów posiadał samych mężczyzn. Tak, słyszałam o ewangelii Marii Magdaleny, jednak nadal to nic nie zmienia. Albo było inaczej, tylko mężczyźni tworzący przez wieki kk postanowili zabrać głos kobietom, albo nastawienie Jezusa było nie do końca takie demokratyczne.

      Usuń
    2. Podpisałem się;) W ówczesnych społeczeństwach przekaz ideologiczny raczej nie był kierowany do kobiet - nie wiem czy wynika to ze specyfiki kulturowej, czy z zamierzonego działania. Być może uczennice byłyby zbyt rewolucyjne w rewolucyjności?

      Anty

      Usuń
    3. @Anty
      Nie trzeba szukać przykładów w dawnych czasach - mam wrażenie, że także dzisiaj część kobiet nie dorosła do bycia człowiekiem :)
      Nie krytykuję, takie odnoszę wrażenie.

      Usuń
  8. Jezus na pewno był wyjątkowym człowiekiem jak na swoje czasy. Gdyby nie był pamięć o nim by nie przetrwała. Tak samo jak Jan Paweł II, który już w tą niedziele bodajże zostanie świętym. Czy Jan Paweł II jest święty? Prawdę mówiąc mało mnie to obchodzi, ale za pewne był wielkim człowiekiem, którego życie jest warte zapamiętania. I właśnie chyba o to chodzi, aby to jego życie zapamiętano. Tak tworzy się kultura poprzez pamięć o wyjątkowych ludziach, którzy żyli w danym czasie.
    A faszystowskie ścierwa, które sobie te nazwiska wielkich ludzi przywłaszczają a swoim życiem, zachowaniem przeczą ich idei ja pierdole.;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Julianne...
      kwestia "świętości" JP2 również mało mnie obchodzi, bo to jest wewnętrzna sprawa pewnego kółka hobbystycznego, którego zarząd próbuje światu wmówić, że wszyscy ludzie doń należą... interesujące jest to może jedynie z religioznawczego punktu widzenia... ot, nowa bozia dołączyła do katolickiego henoteistycznego panteonu... i tak na to trzeba patrzeć...
      natomiast owe "faszystowskie ścierwa" /jak to nazwałaś/ tak już mają, że manipulują różnymi znanymi postaciami /mitycznymi, historycznymi lub o statusie nieokreślonym/ do swoich celów... tego nie zmienimy, więc nie widzę powodu, by się tym przejmować...

      Usuń
    2. @Julianne
      Obraz przyszłego - niestety - świętego jest strasznie zakłamany, odarty z rzeczywistości, życzeniowy. Pewnie uznasz mnie za obrazobójczą osobę, jednak według mnie święci kk to przestępcy - w większym, bądź mniejszym stopniu. Nie rzucam oszczerstw ot tak, by kogoś zbulwersować. Już w okresie dorastania poszukiwałam wiedzy w słowie pisanym, na studiach zaś - mogąc korzystać ze wspaniałych zbiorów - pogłębiłam tę wiedzę.
      Jeżeli istnieją święci, to chodzą oni wśród zwykłych ludzi, nie robią kariery w państwie Watykan.

      Usuń
    3. pkanalio ano próbują wmówić i narzucić .Afera w sejmie jest z tego powodu a Palikot w swoim żywiole, ale to chyba nie kościół narzuca, ale te święte bozie udające matki lub ojców kościoła . Wszędzie wciskają Jana Pawła II, Jezusa niedługo zobaczymy w klozecie wizerunek Jana Pawła II lub krzyż z Jezusem. Itd. a te osoby na pewno by sobie tego nie życzyły.

      Usuń
    4. @Marzena
      Nie uznam Cię za obrazobójczynie, bo zapewne masz wiele racji a poza tym każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Co do świętych nie wiem jak z Janem Pawłem II, ale Matka Teresa z Kalkuty wzorzec świętości taka święta nie była. Szły ogromne miliony na jej działalność tylko nie trafiało to do biednych, ale na jej osobiste tajne konta. Podobno była bardzo bogatą kobietą. Zawsze mnie dziwiło, ze dawano tam ogromne pieniądze na jej działalność, ale ludzie, którym pomagała na tym nie korzystali a szpitale nie wyglądały lepiej, nie było widać tej pomocy.
      Jeżeli chodzi o Jana Pawła II to ja zauważyłam, ze on otaczał się SB ekami Hejmo, Maliński i nie lubił się z kardynałem Glempem. Wiem, że kardynał Glemp. nie wyglądał na człowieka sympatycznego i nie wszyscy go lubili, ale prawdą jest to, ze nie był SB ekiem, chociaż mógł sprawiać takie wrażenie. A wrażenie może mylić.
      A jakie masz zdanie o Janie Pawle II?

      Usuń
    5. @Marzena,

      A czy możesz te swoje rewelacje jakoś uwiarygodnić, czy trzeba ci wierzyć ot tak, na słowo?
      "Już w okresie dorastania poszukiwałam wiedzy w słowie pisanym, na studiach zaś - mogąc korzystać ze wspaniałych zbiorów - pogłębiłam tę wiedzę."
      Można poznać źródła tej wiedzy? Jakieś tytuły, autorzy? Umieram z ciekawości.

      Usuń
    6. @Julianne
      Bardzo mieszane. Z jednej strony bardzo lubię, gdy rodacy osiągają wiele w szerokim świecie, pokazują, że nie tylko potrafią narzekać i pić wódkę (takie wieeelkie uogólnienie :)
      Z całą pewnością był człowiekiem inteligentnym, jednak zdaję sobie sprawę, że działania Watykanu to polityka i to taka przez wielkie P :/ A polityka rządzi się swoimi, bezlitosnymi prawami.
      Tak, mam żal, że nie potrafił uwspółcześnić instytucji, której szefował, że godził się na "przymykanie oczu" na pedofilię (dla mnie to straszna zbrodnia - pedofilia, gorsza od morderstwa!), że był ślepy na skutki, jakie niesie brak antykoncepcji poprzez prezerwatywy w krajach trzeciego świata (znowu ofiarami były dzieci, rodzące się często z aids, przymierające głodem w wielodzietnych rodzinach :/
      Jeżeli miałoby się znaleźć dla niego usprawiedliwienie, jakiekolwiek, to byłaby nim owa POLITYKA. Być może był tylko twarzą Watykanu, zaś decyzje podejmowali za niego inni. Nie wiem. Jednak - jeżeli tak było - czemu się nie zbuntował? Nie "tupnął nogą"?
      Nie wiem. Wiem natomiast to, że za żadne pieniądze i zaszczyty tego świata nie godziłabym się na krzywdę bezbronnych. Jestem zdecydowanie mniej wykształcona od niego, przyziemna, błądząca - zwyczajna.
      Rozumiem, że religia jest dla wielu ludzi ważna, jednak ważniejsze powinno być dążenie do zmniejszania biedy, chorób i dyskryminacji słabszych na świecie. Wiem, zabrzmiałam, jak blond pustak w trakcie wyborów miss :) :)
      Może to brzmi patetycznie ale tak zostałam wychowana - mama dawała mi przykład swoim postępowaniem. Byliśmy biedni, najbiedniejsi może nawet w całej okolicy, jednak to moja mama pomagała chorym sąsiadom, obcinała paznokcie staruszce z "lewym" mężem i synami, sprzątała u niej, tak samo postępowała w przypadku innych potrzebujących z okolicy. Jestem z niej dumna i wiem, ze dobrze postępowała i postępuje :) Dlatego sama się nie waham, gdy mam pomóc - nieważne, czy to zwierzak, czy człowiek.

      Usuń
    7. @the_fighter
      W porządku - specjalnie dla Ciebie poszukam i prześlę Ci dokładne namiary. Mój mail: aniol_bez_skrzydel@op.pl - to mój adres związany z prowadzonym blogiem, dlatego taka z lekka infantylna nazwa :)
      Trudno byłoby mi tera rzucić Ci spisem lektur - to już było dość dawno - niemal 15 lat temu kończyłam studia. Moje lektury były ŚWIECKIE - inaczej nie mogłabym osiągnąć wiedzy, tylko życzeniowe wyobrażenie ludzi. Z uwagi na to, że nie byłam majętną studentką, z tamtych czasów poszukiwań i ocen, na półce mam tylko "Dzieje głupoty w Polsce" (polecam).
      Czekam na maila kontaktowego, skoro chcesz konkretów, nie ma sprawy.

      Usuń
    8. @Marzena,

      Dziękuje za odpowiedź. Z całą pewnością się odezwę, bowiem chętnie zapoznam się z tymi tytułami. Jeżeli będą one na poziomie Bocheńskiego, to zapowiada się pasjonująca lektura, bowiem popularne i masowo kolportowane opracowania świeckie w tej dziedzinie są delikatnie mówiąc mało ambitne i nie wytrzymują konfrontacji z argumentacją wiejskiego księdza z Koziej Wólki. Tym bardziej odrobina poważnej literatury będzie niczym kieliszek dobrego wina. A z dzieł A. Bocheńskiego polecam "Inteligencji polskiej Księgi Genesis" i "Czy nowy podział na ludzi i małpy?", ale pewnie to znasz.
      Jeżeli pozwolisz posłużę się mailem kontaktowym witryny "Antysocjal"

      Do usłyszenia, TF

      Usuń
    9. @Piotr
      Nawiązując luźno do wątku wiadomego epitetu, nie widzę powodu, aby nie ujawniać np. jawnie rasistowskich wypowiedzi osobników, którzy, z pomocą swoich kolegów posługujących się cenzurą, próbują tworzyć wrażenie, że takich wypowiedzi nigdy nie było. Poniżej podaję przykłady wypowiedzi jednego z naszych "ulubieńców".
      O potrzebie podkreślania przynależności rasowej:
      "Erinti dopuściła się niepoprawności politycznej, ponieważ śmiała zauważyć oczywiste fakty. Zwyrodniałym, sadystycznym zabójcą był czarnuch i to w dodatku fanatyczny islamista. Jak Cie tak bolą fakty i urażają twoją wrażliwą tolerastyczną duszeńkę, to powtórzę jeszcze raz - czarnuch i do tego islamski fanatyk, czyli największa kupa gówna jaką sobie mogę wyobrazić"
      O swoich dzieciach:
      "Tak się składa, że mam dwójkę i na pewno nie zwiążą się z czarnuchem (chyba, że po moim trupie), gdyż zostaną wychowane na porządnych ludzi, a nie śmierdzących, zdegenerowanych i bezrefleksyjnych lewaków"
      O powodach, z których dzieci nie zwiążą się z "czarnuchem":
      "Nie martw się, wieszanie mi nie grozi, wierzę w odpowiednie wychowanie i szacunek dzieci do rodziców"
      "Mylisz pojęcie szacunku do rodziców ze ślepym posłuszeństwem i szacunkiem dla samego siebie, a także poszanowanie dla własnej rasy."
      O bohaterskiej obronie "cywilizacji łacińskiej" przed "czarnuchami", w kontekście zabójstwa dokonanego przez dwóch czarnoskórych - nie mającego nic wspólnego z mordem na tle rasowym:
      "Słowem nie wspomnisz o tym, że zginął w okrutny sposób młody człowiek, a już się spuszczasz nad losem wyimaginowanego czoklita nad śmiercią którego lałbyś postępackie łzy i darł włosy z głowy. To właśnie przez takich jak Ty, cywilizacja łacińska chwieje się w posadach i przez takich jak Ty takie isslamskie czoklity pałętają się bezkarnie po ulicach i zadają śmierć inaczej wyglądającym i myślącym ludziom."
      O teorii "wartości ras":
      "Pisałem konkretnie o kontynencie afrykańskim i tamtejszych "produktach eksportowych", a nie tych, którym złapanie w siatkę i podróż na Amerykański kontynent wiele lat temu przysłużyło się do rozwoju cywilizacyjnego. "
      "Dlatego jestem przeciwny łączeniu białych genów z genami człowieka, który jeszcze dwa pokolenia wstecz regularnie spierdalał przed lwami""
      Kilka "dobrych rad" odnośnie postępowania z Czarnymi:
      "Nie polecam wiadra wody, czy baranka, ale w twoim przypadku wykonanie lachy jakiemuś czoklitowi z całą pewnością zneutralizuje rasistowskie refleksy na tolerastycznym firnamencie"
      Anty

      Usuń
    10. Krajanie - spuść wodę na ten temat,naprawdę nie warto.Pozdrawiam

      Usuń
    11. @ Marzena:)

      Przyznam sie , ze cierpliwie czekalam i chcialam w sumie aby kto sie w tym temacie odezwal- ktos o przeciwnym pogladzie, zrobil to TF. I czekalam " w ukryciu", ze rzucisz tutaj na forum ( w sumie sprawa zaistniala na forum) pewne tytuly, ale skoro wymaga to zgloszenia sie na maila to mysle, ze bledu nie popelnie, kiedy i ja sie odezwe? :)

      Usuń
    12. @An-Ka
      Pozwolę sobie mieć odrębne zdanie na ten temat, aczkolwiek nie zamierzam go dalej drążyć, Krajanko.
      Anty

      Usuń
    13. Piszcie do niego naiwniaczki a was zlokalizują przez IP i będziecie mieć pod domem bandytów .

      Usuń
    14. @Marzena

      Marzeno Jan Paweł II był człowiekiem starej daty, więc trudno oczekiwać od niego jakiś radykalnych posunięć, poza tym tez wiele rzeczy zapewne do niego nie dochodziło, zatajano przed nim pewne informację, albo je opóźniano. łatwo na pewno mu nie było.
      Był otoczony SBekami , donosicielami a jego sekretarz raczej nie był ostoją świętości. Sam zresztą nie spalił notatek papieża mimo ze miał takie polecenie.
      Kościół to instytucja skostniała trudno ją zmienić. Popatrz na Franciszka żyję w domu śwetej Marty i ma do dyspozycji dwa pokojem a kardynał, którego nie dawno zwolnił z funkcji zamieszkał w 300 metrowym mieszkaniu. I co mu może zrobić? Ano nic może jedynie wyrazić swoje oburzenie. Kardynałowie jak w każdej instytucji mają swoje układy, układziki i świństwa, które sobie nawzajem robią. Trudno niekiedy pewne rzeczy zwalczać.
      A z wiekiem człowiek jest coraz słabszy, pewnych rzeczy potem nie zauważa, nie widzi, nie jarzy starość i tyle ….
      Co do aborcji i antykoncepcji i innych niech sobie kościół takie zdanie ma mi ono nie przeszkadza, ponieważ ja tak nie żyję to nie średniowiecze. Jestem wielką zwolenniczką aborcji na życzenie, ale kościół niech stoi na swoim stanowisku trzyma te kapitalistyczne ścierwa w ryzach, bo jeżeli by tego kościoła i tych zasad nie było to mielibyśmy eutanazję, mordowanie ludzi niepotrzebnych społeczeństwu, eksperymenty medyczne na ludziach itd.. Ludzie wbrew pozorom to bestie drugiego człowieka są wstanie sprzedać. Muszą się czegoś bać Boga, diabła, bo inaczej stworzą na ziemi piekło. Wystarczy popatrzeć, co się dzieję w służbie zdrowia ….A podobno 15 milionów ludzi dla gospodarki są niepotrzebni dobrze by było gdyby zniknęli.
      Jestem jedynie za tym, aby kościół i religia były sprawą prywatną, bo wkurza mnie, ze niektóre oszołomy chcą rządzić życiem innych , narzucać im swoje zdanie i wartości.

      Usuń
    15. No proszę, Julianne - dostrzegasz dobre strony Kościoła! :)

      Usuń
    16. Kiro ja zawsze dostrzegałam ;-) Piętnuję jedynie te konserwatywne bozie ,które nic z dobrem nie mają wspólnego . Nigdy nie znosiłam obłudy i zakłamania .

      Usuń
    17. Julianne cos Ci sie..... My nie do niego piszemy, ja przynajmniej nie bede pisac do TF a do Marzeny.

      Usuń
    18. Nic mi się ....Aniu . Lojalnie ostrzegam tylko ,że pisanie to tych osobników nie jest bezpieczne sprawdzą wasze IP i będziecie mieć kłopot w przyszłości ...
      Narodowcy i inne świry są niebezpieczni i zdolni do wszystkiego wystarczy ,że się z czymś z nimi nie zgodzisz .

      Usuń
    19. Ok:) Dzieki, dzieki... moze i zdobedzie moje IP pomimo tego, ze napisze do Marzeny, a nie do niego...w sumie takie IP nietrudno skolowac:))

      Usuń
    20. No to zlokalizują Marzenę jak napisze do niego lub na Antysocjal .
      Różowy siedzi w Informatyce a jego pod dupny chwalił się kiedyś ,że zlokalizował kogoś przez email .

      Ja tylko z życzliwości ostrzegam ,ale róbta co chceta . ;-)

      Usuń
  9. Wśród powyższych wypowiedzi jest dla mnie sporo niespojnosci.Moim zdaniem nie należy traktować Jezusa osobowo,ale wyłącznie jako swego rodzaju przekaz moralny.Jednak dla większości ludzi,po to,by mówiąc kolokwialnie,ów przekaz do nich dotarł jest potrzebny przykład.I tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anty-do zmiany zdania Cię nie namawiam,podejrzewam,że mamy identyczne i nie jest to spowodowane bynajmniej lokalizacją geograficzną :)) .Julianne -trudno się dziwić Kosciolowi,jakiemukowliek i nazywać to zakłamaniem,że broni życia i co za tym jest przeciw aborcji,szczególnie na życzenie.Zakłamaniem jest jednak to,że nie broni tego zycia w innych sytuacjach tak bezwzględnie-wojny religijne itd.Antykoncepcja ? Rozumiem protest przeciw środkom wczesnoporonnym,nie rozumiem np. przeciw prezerwatywom.Itd,itp.

      Usuń
    2. @An-Ka,

      Witaj,
      Piszesz:
      "Zakłamaniem jest jednak to,że nie broni tego zycia w innych sytuacjach tak bezwzględnie-wojny religijne itd"

      O jakich wojnach religijnych piszesz? Bo jedyne wojny religijne jakie od wielu lat mają miejsce na całym świecie, to te polegające na mordowaniu chrześcijan na ogromną skalę. Rokrocznie kilkaset tysięcy chrześcijan jest bestialsko mordowanych, tylko ze względu na swoje wyznanie. Co pięć minut jeden chrześcijanin ginie z powodu swojego wyznania. Nie zanosi się w związku z tym na skrzyknięcie jakiejś krucjaty, ani wystawienie armii, przez Watykan, aby bronić swoich wyznawców w różnych zakątkach świata.
      http://natemat.pl/44665,co-5-minut-jeden-chrzescijanin-ginie-za-wiare-statystyka-jest-szokujaca

      Usuń
    3. Powinnam była użyć czasu przeszłego -rozciągniętego na wieki szerzenia wiary.Natomiast dziś rzeczywiście nie zanosi się na tego rodzaju krucjaty,szczęśliwie ten etap mamy za sobą.I prawdą jest,że niestety nastąpilo odwrócenie i faktycznie chrześcijanie giną z powodu swego wyznania.To fakt.Brakuje mi jednak jednoznacznego rachunku sumienia odnośnie dawnych krucjat,palenia na stosach itd.W czasach zaś nie tak bardzo odległych od naszych jednak "przyczepię się " do stosunku kościoła do kary śmierci,do wojen niereligijnych,niejednokrotnie swego rodzaju kolaboracji z różnymi reżimami "w obronie wartości chrześcijańskich " niekoniecznie chrześcijańską drogą ,ciche lub mniej ciche przyzwolenia na te działania :(

      Usuń
    4. @An-Ka,

      "To fakt.Brakuje mi jednak jednoznacznego rachunku sumienia odnośnie dawnych krucjat,palenia na stosach itd."

      Wypisz wymaluj, wygląda na to, że rachunek sumienia przyszło chrześcijanom złożyć po długim czasie i okupić go własną krwią. Oczywiście warto by było sobie zrobić uczciwą analizę wypraw krzyżowych, choćby w kontekście zagrożeń płynących ze świata muzułmańskiego, czy rzekomej kolaboracji KK z różnymi reżimami, bowiem w czasie drugiej wojny, w rzekomo kolaborującym z Niemcami Watykanie, ukrywało się 35000 Żydów. Niemniej, na taką dyskusję jestem otwarty, nawet jak trzeba będzie się bić w piersi, choćby za te stosy, choć tu główną rolę odegrali protestanci, a nie katolicy. Temat jest szeroki, w sam raz na uczciwą, pozbawioną uprzedzeń dyskusję.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    5. Masz rację -dyskusję bez uprzedzeń.Ja ich nie mam,bo dostrzegając wady kościoła/kościołów widzę również jego/ich zalety i to,co zrobił/zrobiły dla ludzkości we wszystkich dziedzinach życia.Daleka jestem od odsądzania od czci i wiary,nie wymagam również przesadnego bicia w piersi:)) ,raczej chłodnej analizy.No i -w tej dyskusji warto pamiętać,by wszelkie zdarzenia rozpatrywać przez pryzmat czasów,w których one się działy.PS. stosy protestantyzmu mialy chyba trochę inną wymowę/powody niż stosy katolicyzmu ?

      Usuń
    6. Cieszy mnie ta deklaracja i jeżeli się zgodzisz podzielimy sobie dyskusję na trzy panele.

      - Wyprawy krzyżowe,
      - Święta inkwizycja
      - "Kolaboracja" KK z reżimami

      Jeżeli masz sugestie odnośnie rozszerzenia tematyki, to świetnie, a jeżeli na razie te trzy zagadnienia wystarczą, to będę zaszczycony, jeżeli wybierzesz pierwszy temat.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    7. Powiem szczerze -najmniej mnie "kręci" kolaboracja,bo mam na ten temat wiedzę zdecydowanie powierzchowną a temat jest na tyle świeży,że może być mase przekłamań,ale oczywiście nie odżegnuję się od rozmowy.Wyprawy krzyżowe poszerzyłabym o wszelkie szerzenie religii,misjonarstwo nie tylko w ramach krucjat.Mam nadzieję,że ta dyskusja poszerzy moją wiedzę.Wśród lektur nieprzeczytanych a czekających na swoją kolej lezy u mnie opasłe tomiszcze "Jerozolima" biografia -autor Simon Sebag Montefiore,znany raczej z czytadeł,aczkolwiek o Potiomkinie też pisał.Podchodze trochę z rezerwą nie tylko z racji owych czytadeł,ale też obawiam się tendencyjności,jako ze jest to pisarz brytyjski ,lecz o korzeniach żydowskich.Być może zbędnie,zobaczę.Oczywiście kwestia wypraw krzyżowych to zaledwie fragment książki,która kupiłam na fali mojego zachwytu nad Jerozolimą .PS.co do kolaboracji -określenie "kolaboracja KK" jest jednak niefortunne,sugerujące linię kościoła,więc prostuję -kolaboracja NIEKTÓRYCH przedstawicieli KK

      Usuń
    8. Na wstępie zaznaczyć należy, że po wybuchu drugiej wojny Watykan był państwem, któremu też ze strony hitlerowskich Niemiec groziła zagłada. Głowa tego państwa musiała ostrożnie się zachowywać, żeby nie sprowokować agresora, a jednocześnie wykonywać swoją posługę apostolską. Jak już pisałem w samym Watykanie w czasie wojny znalazło schronienie 35 tys Żydów, a według ostrożnych szacunków 500 - 800 tys. dzięki działaniom Watykanu uniknęło śmierci. " W 2009 roku gazeta L'Osservatore Romano ujawniła szereg depesz dyplomatycznych, z których wynikało, że Watykan odgrywał aktywną rolę w informowaniu Aliantów o zbrodniach narodowych socjalistów i domagał się pomocy w ratowaniu Żydów przed zagładą. Wysiłki te zostały w dużej mierze zignorowane przez dyplomację Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii"
      Izraelski teolog i historyk Pinchas Lapide pisze Kościół Piusa XII uratował od pewnej śmierci z rąk nazistów 860 tysięcy Żydów. Liczba ta dalece przekracza efekty działań innych instytucji religijnych czy akcji ratunkowych podejmowanych przez państwa. Uważał, że otwarta krytyka Hitlera doprowadziłaby do katastrofy. Natomiast najlepszym uwiarygodnieniem tego iż Pius XII zachował się jak prawdziwy bohater jest przyznana we wrześniu 1945r, przez Światowy Kongres Żydów ofiara w wysokości 20 tys. dolarów na prowadzone przez Watykan instytucje charytatywne w dowód uznania tego, co Stolica Święta uczyniła dla ratowania Żydów przed faszystowskimi i nazistowskimi prześladowaniami, co podważa tezę, jakoby papież popierał działania antysemickie. No kto jak kto, ale Żydzi zbyt skorzy do tego typu zachowań nigdy nie byli. To o czymś świadczy Dodatkowe światło na całą sprawe rzuca świadectwo niejakiego Iona Pacepy, który byłsłużył jako szef placówki rumuńskiego wywiadu w RFN. W latach 1972–1978 był zastępcą szefa zagranicznej służby wywiadowczej. A następnie uciekł poprzez ambasadę amerykanską do USA. W 1987 Pacepa wydał książkę Czerwone Horyzonty: Kroniki Szefa Komunistycznego Wywiadu, która miedzy innymi dostarczyła dowodów winy w procesie małżeństwa Ceauşescu. W styczniu 2007 Pacepa opublikował w „National Review” artykuł, w którym twierdzi, że brał udział w zmontowanej przez KGB operacji mającej na celu oczernienie Piusa XII jako sympatyka nazistów, antysemitę zachęcającego Hitlera do przeprowadzenia Holocaustu. No cóż, dla każdego, kto zna trochę metodykę pracy tajnych służb, nie jest to żadne novum. Takimi grami operacyjnymi obalało sie rządy wielu państw.
      A co do tych "niektórych przedstawicieli KK" to musiałabyś mi to nieco przybliżyć, żebym mógł się do tego odnieść.
      Pozdrawiam, TF

      Usuń
    9. Na dobry początek-Alois Hudal

      Usuń
    10. Poglądy Hudala (znany też jako Luigi Hudal), stały w sprzeczności z polityką zagraniczną papieża Piusa XI, którego opublikowana w 1937 roku encyklika Mit brennender Sorge potępiała nazizm. Ponadto niemal na pewno, ze względu na swoja narodowość został on zwerbowany przez wywiad nazistowski (w 1943r) i wykorzystywany do pozyskiwania informacji oraz wpływania na stanowisko Watykanu wobec narodowego socjalizmu. Ostatecznie w wyniku nacisków innych biskupów Hudal został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska rektora kościoła Santa Maria dell’Anima i wycofania się z aktywnego życia kościelnego. W sumie kanalia, ale jak już kiedyś rozmawialiśmy, nie można większej całości postrzegać przez pryzmat pojedynczych komórek rakowych, które występują w każdym organizmie. Kto następny?

      Usuń
    11. No wow! To dopiero poczatek. Nie wiem TF czy poradzisz, udzwiniesz (p) . Na razie Ci idzie....brawo:)))

      Usuń
    12. Aniu- czy masz ochotę dyskusję przerodzić w pojedynek i napawać się nim na trybunach ? Zagrzewać do boju jak cheerleaderka lub kciuk do dołu,kciuk do góry ? TF.-wycofałam się z twierdzenia KK,pisząć -pojedynczy członkowie.Nigdy zresztą,w przeciwieństwie do wielu,nie twierdziłam ,że kościół to samo zło i tylko zlo.Jednak każda instytucja odpowiada za swoich podwładnych.

      Usuń
    13. Stosunek Watykanu do Mussoliniego,poparcie inwazji na Abisynię ? kardynał Vannutelli

      Usuń
    14. An-Ka,

      "Jednak każda instytucja odpowiada za swoich podwładnych."

      I z tym się zgadzam. Powiem więcej. Niejednokrotnie pisałem o koniecznosci oczyszczenia szeregów KK z czarnych owiec, ale nie na podstawie pomówień TVN i różnych medialnych manipulacji, tylko w wyniku rzetelnego postępowania wyjaśniającego. Nadmienię, że ujawnione przypadki pedofilii karałbym śmiercią, gdyż uważam, że jest to jedyna adekwatna kara za to obrzydliwe przestępstwo. Wracając do wątku powyżej, to myślę, że warto było te kilka słów napisać, bo w przestrzeni publicznej krąży mnóstwo zmanipulowanych informacji, jak choćby "polskie obozy koncentracyjne". Za kilka lat, jak to się utrwali, to będzie trzeba to prostować tak samo jak tą osławioną kolaborację KK z nazistami. Nie kieruję tego oczywiście do Ciebie, bo jasno napisałaś o "niektórych przedstawicielach", ale chyba powinniśmy mieć świadomość, że takie przypadki są nie do uniknięcia w absolutnie każdej instytucji. Tak długo jak ich liczebność mierzy się w ułamkach promila, nie powinny one rzucać cienia na instytucję jako całość.

      Usuń
    15. "Stosunek Watykanu do Mussoliniego,poparcie inwazji na Abisynię ? kardynał Vannutelli"

      Dwie pierwsze frazy należałoby niejako połączyć w jedną i przykleić do tego krótki rys historyczny. Otóż pod koniec IX wieku, Włosi po raz pierwszy próbowali podbić Etiopię, ale że są oni lepsi do łyżki niż do oręża, to dostali od dzikusów strojnych w pióra i uzbrojonych w jednostrzałowe karabiny solidny łomot, który zrobił z nich pośmiewisko w oczach całego świata. Jako, że w czasach panowania Mussoliniego Libia była już włoską kolonią, to ten postanowił poszerzyć swoje wpływy kolonialne o Etiopię i przy okazji zatrzeć hańbę, którą wojska włoskie okryły się podczas poprzedniej próby. Rzeczywiście poprzednik Piusa XII udzielił błogosławieństwa wojskom Mussoliniego, przed abisyńską wyprawą. Jeżeli doliczyć do tego brak reakcji Watykanu na rozprawienie się z komunistami to mamy kompletny obraz tego przychylnego stosunku do włoskiego faszyzmu. Jak sama pisałaś, pewne zachowania były wprost zdeterminowane uwarunkowaniami politycznymi i płynącymi z nich zagrożeniami. Zważywszy, jakim zagrożeniem dla każdego kraju jest komunizm, to się nie dziwię, że wybrano faszyzm, który przy innych reżimach totalitarnych wyglądał jak ich głodny i obdarty brat. Zresztą dla przykładu Włosi stworzyli na Wyspach Liparyjskich tylko jeden obóz karny, bo nazwanie go koncentracyjnym byłoby poważnym nadużyciem, gdzie wylądowali głównie komuniści, a jeden z najgorszych czerwonych łajdaków, niejaki Gramsci mógł siedząc w faszystowskim więzieniu pisać i publikować swoje katechizmy dla komunistów, które są w użyciu do dzisiaj. kardynał Vannutelli, jest mi zupełnie nieznaną postacią, i nie znalazłem na niego nic obciążającego, więc się nie wypowiem, ale chyba we wpisie powyżej wyczerpałem temat w sposób ogólny i jeżeli zrobić rachunek, to per saldo wyjdzie, że ów Watykan zrobił dużo więcej dobrego, niż jakakolwiek inna instytucja religijna, czy świecka w czasie wojny, a zważywszy na okoliczności, to ja osobiście wielkich przewin nie widzę. Dla porównania, możemy przyjrzeć się zachowaniu w czasie drugiej wojny rozlicznych światowych środowisk żydowskich, które dysponując środkami finansowymi i mimo licznych próśb, nie kiwnęli nawet palcem, aby ratować swych europejskich braci. Mało, istnieją już niepodważalne dowody na to, że to własnie wpływowe środowiska żydowskie, wydatnie pomogły Hitlerowi w zdobyciu władzy, w zamian za obietnicę utworzenia ich odrębnego państwa na bliskim wschodzie, ale niestety ten ich zdradził. Zastanawiam się czasem dlaczego deliberuje się nieustannie, o kilku czarnych owcach w Watykanie, a słowem się nie wspomina o ogólnoświatowej zdradzie środowisk żydowskich, wobec ich europejskich braci, gdzie osąd moralny tych zaniechań jest bardziej niż jednoznaczny. Wiesz dlaczego o tym się nie mówi? Bo prawda historyczna jest pierwszą ofiarą poprawności politycznej . Zatem ciśnie mi się na usta stara fraza "Miej proporcję Mocium Panie" Tak to widzę.

      Usuń
    16. @Julianne
      Zakończyłem wszelkie próby dyskusji z pewnymi środowiskami w chwili, w której zorientowałem się co do kierunku, w którym zmierzają. Jednakże mam zamiar dalej prostować zwodniczą propagandę, którą te środowiska - świadomie lib nie - się posługują.
      Symptomatyczny jest przypadek umieszczenia w centrum na "osi ideologicznej" partii o nazwie Ruch Narodowy będący w istocie skrajnie prawicową organizacją, powstałą w wyniku połączenia nacjonalistycznej MW i neofaszystowskiego ONR. Z deklaracji ideowej RN wynika, że jest on organizacją nacjonalistyczną, klerykalną, antypostępową i antyaborcyjną, antyliberalną, autorytarną, promującą rewanżyzm i militaryzm.
      Moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak "poglądy umiarkowane". W określonych sytuacjach poglądy uważane za centrowe mogą ulec dalece idącej radykalizacji, a zasady rządzenia płynnie przejść od względnej demokracji w skrajny zamordyzm. Przykładem są właśnie ugrupowania zaliczane przez niektórych do "radykalnego centrum" (neofaszystowskie i nacjonalistyczne). Ustawianie jakichś poglądów na "osi" ideologicznej jest odbiciem prywatnych przekonań ustawiającego i zawsze ma charakter subiektywny.
      Ważny jest przekaz, jaki niesie ze sobą określona doktryna.
      Anty

      Usuń
    17. korekta: "Prawicową"
      Sam wpadłem w pułapkę, którą opisuję;)
      Anty

      Usuń
    18. TF-masz rację -historia zależy od tego,kto ją pisze ,niestety-to oczywiście moja parafraza pewnego powiedzenia.Przykład zdrady żydowskiej jest rzeczywiście bardzo jaskrawy i równie bardzo marginalizowany.Co do owych proporcji-cóż,zapewne masz rację.Trzeba jednak wziąć poprawkę na oczekiwania ludzi-w kwestiach moralnych znacznie większe niż w stosunku do innych ,stad większe rozczarowanie,stąd większe -czasem niesprawiedliwe-wzburzenie.Prosty mechanizm,podobnie jak w stosunku do zawodu lekarza.Co do wyboru między faszyzmem a komunizmem-tak,masz racje ,to był wybór.Dla mnie jednak to przysłowiowy wybór między dżumą a cholerą i nie jestem w stanie tego zaakceptować.Co do salda-zgadzam się.

      Usuń
    19. @Anty

      Bardzo słuszną decyzję podjłęś;-). Ci osobnicy, których obydwoje mamy na myśli to banda zwyrodniałych kryminalistów zdolnych do wszystkiego. W byłej Jugosławii zaczęło się od podobnych idiotyzmów środowisk zwanych narodowe i zakończyło się to krwawą wojną , mordowaniem w okrutny sposób, gwałtami, okaleczeniem inaczej mówiąc rzezią. Ten ruch powinno się zdelegalizować.

      Może powinieneś założyć własnego bloga, bo prostowanie tych idiotyzmów , które oni wypisują nie uda Ci się na ich blogach. Będą Ci kasować komentarze i wklejać fragmenty twoich wypowiedzi. Pomyśl o tym blogu.
      Pozdrawiam

      Usuń
    20. @An-Ka,

      Pozwolisz, że przejdę z dalszą dyskusją na koniec i tam się odniosę, bo w tym wątku dalsza dyskusja wyglądałaby idiotycznie.

      Usuń
    21. AnKa ;)
      Moze chce wlasnie podopingowac. A zreszta to co ja chce nie jest az tak wazne.

      Usuń
    22. Cóż-dopinguj,skoro chcesz.widac wyraźnie różnice między naszym rozumieniem dyskusji.Ty traktujesz to jako mecz ,w którym ma być wygrany i przegrany,ja-jako droge poznania drugiego człowieka poprzez jego poglądy i wiedzę oraz zródło informacji.Gdy ktokolwiek,na jakikolwiek temat udowodni mi ,że nie mam racji (częściowo lub całkowicie) w merytoryczny sposób ,bez uciekania się do epitetów,wyzwisk,analizy mojej osobowości i przodków tudziez orientacji seksualnej:)) - to w tej dyskusji obie strony będą wygrane.Oczywiście moim,jak widze dość odosobnionym zdaniem,bo sporo ludzi lubi rywalizację ,listy rankingowe,jedyniesłusznąrację oraz werbalne pranie po pyskach.Co kto lubi,co komu potrzebne...

      Usuń
    23. Daj spokoj. Gadaj se i wygrywaj z drugim jak tylko Ci sie podoba. daruj se ten pouczajacy komentarz.

      Nie raz wchodzilam w tego typu dyskusje, ze ja ze zrodla a ktos zrodlo przeciwne...mowisz komus o autorze tego zrodla i apiac...bo Kosciol z zalozenia jest niedobry. Przestalam udawadnaic, ale moze akurat z Toba warto wejsc w dyskusje. Niby powinnam to wiedziec, niby udzielasz sie na blogach nie od dzisiaj, ale ...niekoniecznie to akurat jest wyznacznikiem sesnsownej dyskusji z (Toba) kims kiedy biega o kosciol. Z tylu "sensownymi" ludzimi o innych dziedzinach mozna bylo spoko pogadac ale kiedy szlo o Kosciol sensownosc sie konczyla, wchodzily uprzedzenia- nie powiem, ze nie zasluzone, ale tez czesto byly to wypaczenia interpretacyjne, szum medialny etc...

      Usuń
    24. Aniu-czy ty naprawdę uważasz,że rozumiesz słowo pisane ? Pytanie retoryczne,niestety.

      Usuń
    25. jakiej zyczysz sobie odpowiedzi abys byla usatysfakcjonowana?" Tak, traktuje dyskusje jako mecz", czy "nie, nie traktuje dyskusji jak meczu"? O co Ci chodzi? Co Ty zrozumialas? Bo ja nie wiem co Ty czytasz.
      ty uwazazs ze kiedy dyskusja jest sensowna to wtedy obie strony sa wygrane, a ja , ze bardzo czesto trudno spotkac sensownych ludzi do dyskusji o kosciele. bo nawet kiedy wydaja sie byc sensowni ich sensownosc znika w momencie tematu "kosciol".Czego nie rozumiesz? Pytanie retoryczne -ma sie rozumiec?

      Usuń
    26. Aniu,daj "se" spokój.Zdecydowanie nawzajem się nie rozumiemy i nie ma najmniejszego sensu jakakolwiek dyskusja między nami.Miłego wieczoru

      Usuń
  10. @Kira
    W nawiązaniu do tytułu - jeżeli człowiek, niemożliwym aby był bez skazy :)
    Te nasze "skazy" ubarwiają nasz ludzki wizerunek, idealny ideał byłby potwornie nużącą osobowością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nudny człowiek nie mógłby być ideałem. :)

      Usuń
    2. Nużący z powodu swojej przewidywalności. Ideał nie zrobi niczego szalonego, ponieważ mógłby kogoś skrzywdzić niechcący, zamieszać w ładzie i porządku idealnego świata :)

      Usuń
    3. Piszesz o ideale z punktu widzenia oczekiwań ogółu społeczeństwa.

      Usuń
  11. trochę OT:
    apropos ankiety o Emigrantach

    brakuje punktu do wybrania:
    "Oczywiście, że tak- pod warunkiem, że głosować będą na terenie Polski
    ( a nie np. ambasady , czy statku )"
    ergo ... nie ma cię w Polsce .. nie głosujesz.
    yagy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to zmienia ? Drobne utrudnienie,wydatek na bilet i ma prawo decydować o losach innych ? Dla mnie kompletnie nieuzasadnione

      Usuń
  12. Właściwie mnie ,jako agnostyczce,kanonizacja JP jest kompletnie obojętna,nie rozumiem po prostu ,że w XXI w takie coś się dzieje,ale jeżeli jest to potrzebne tylu ludziom-czemu nie ? Sama postać JP jest dla mnie charyzmatyczna,uwazam,że naprawdę odegrał wielką rolę w świecie i nie zmieni tego to,że kompletnie nie zgadzałam się z Nim odnośnie antykoncepcji w kontekście potwornego głodu w Afryce,czy obecne doniesienia ,ze przymykał oko na sprawę pedofilii w Kosciele (czy tak było na pewno,czy to dzisiejsze spekulacje ? ) a kompletnie nie interesują mnie "rewelacje" na temat Jego życia prywatnego.Był to Wielki Czlowiek,bez dwu zdań.Jednak ostatnie lata jego pontyfikatu budzily moje bardzo mieszane uczucia,z czysto ludzkiego punktu widzenia.W miejscu charyzmatycznego,energicznego mężczyzny spełniającego doskonale określoną funkcję mieliśmy zgrzybiałego staruszka,na którego żal było patrzeć.Moim zadniem-niepotrzebnie.Ale pewnie sporo ludzi odbieralo to inaczej.W każdym razie-na pewno był to człowiek z krwi i kosci .Szkoda ,że zachwyt nad nim ,nad Jego naukami nie przełożył się w naprawę naszego stosunku do drugiego człowieka.Smiem twierdzić,ze Jego najgorętszy wyznawcy nie zrozumieli z Jego nauk nic :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty coś zrozumiałaś z Jego nauk?
      Ja jestem katolikiem, cechującym się prostotą teologiczną i przyznam się, że do mnie głębia Jego nauki też nie dotarła, poza prostym przesłaniem, że trzeba być dobrym, miłym, pomagać itd.

      Usuń
    2. Nie musisz się silić na zlosliwości ,Dibeliusie.Nie chodzi mi o głębię owych nauk,ale właśnie o owe proste przesłania.Ja określę to może trochę inaczej- trzeba być przyzwoitym.dla wszystkich a nie tylko dla swoich,jak czynią niektórzy epatujący swoim katolicyzmem

      Usuń
    3. PS. warto zaczynać od podstaw,głębię zostawić filozofom ,teologom itp.Wysokie C zostawiam tym,którzy tego wysokiego C potrzebują,z jakichś powodów...

      Usuń
    4. Zgadzam się. Filozofią niech zajmują się filozofowie.

      Usuń
    5. A czymże jest filozofia, jak nie szukaniem prawdy? A tu większe znaczenie mają jednak kwestie wiary.

      Usuń
    6. no,ba...tyle tylko,że jaka część ludzi chce /potrafi poszukiwać ? niektórym trzeba podać na tacy i to wcale nie musi być takie złe

      Usuń
    7. @ Tie Fighter

      "A czymże jest filozofia, jak nie szukaniem prawdy? A tu większe znaczenie mają jednak kwestie wiary."

      Tylko JAKA filozofia?

      Polecam: http://starszy.blox.pl/2014/04/Filozofia-tfu-uniwersytecka.html

      Usuń
    8. No niestety Kiro, kiedy słucham wybroczyn intelektualnych Paligłupa, czy wiecznie niedomytego niechlujnego brodacza Hartmana, bądź co bądź filozofów uniwersyteckich, to podpisuję się pod linkowanym tekstem. Myśląc o filozofii, mam raczej na myśli dzieła Arystotelesa, Sokratesa, czy Platona, albo chociaż Katona Młodszego. Ich dokonania położyły podwaliny pod wiele gałęzi nauki, jak matematyka, logika, fizyka, czy astronomia. Zgadzam się, że prof. Steven Hawking jest na pewno lepszym filozofem, niż tych dwóch pompatycznych dupków, których dyplomy mają wartość zgodną z aktualną cena skupu makulatury.

      Usuń
    9. Cóż, mnie raczej filozofia nie interesuje. Jeśli już mam pogłębiać wiedzę, to w dziedzinach, które operują faktami, badaniami, eksperymentami, etc.

      Usuń
    10. Tylko, że wszystkie naukowe fakty miały u źródeł swojego powstania własnie abstrakcyjne koncepcje filozoficzne. Bez rozważań natury filozoficznej i stawiania hipotez, oraz pytań, nie ustalono by żadnych faktów. Czyli jakby zrobić coś z niczego.

      Usuń
    11. No i? To przecież nie filozofowie odpowiedzieli na te pytania.

      Usuń
    12. Ale nierzadko jako pierwsi jasno je sformułowali, a w niektórych przypadkach sami sformułowali odpowiedzi - "teoria sylogizmu"

      Usuń
    13. Moim zdaniem najlepiej być na bieżąco, czyli znać najświeższe odpowiedzi. Dawne często stanowią jedynie ciekawostkę.

      Nigdy nie uczyłam się logiki, nie mam pojęcia o tej odnodze filozofii. Co nie znaczy, że nie mogę używać zwrotu "logicznie rzecz biorąc". ;)

      Usuń
    14. W zasadzie logika jest obecnie działem matematyki, co logicznie rzecz biorąc, nie odbiera nam prawa do logicznego rozbioru zdania:)

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    15. Wedlug mnie, wszyscy rzetelni naukowcy to ludzie bazujacy na wierze, ze cos dalej JEST i tego szukaja. Szukaja czesto po omacku...oidkrywaja lub nie, ale poszukuja, Z reguly cos zawsze odkrywaja. jakis fragment do ukladanki dokladaja
      Uscislic chyba wypada, ze nie koniecznie ich poszukiwania oparte sa na wierza w Jezusa Chrystusa,...ale jednak to ludzie wiary:)

      Usuń
  13. @An-Ka,

    "Trzeba jednak wziąć poprawkę na oczekiwania ludzi-w kwestiach moralnych znacznie większe niż w stosunku do innych ,stad większe rozczarowanie,stąd większe -czasem niesprawiedliwe-wzburzenie."

    I tu pełna zgoda, bowiem mówimy o instytucji szczególnego zaufania społecznego i nawet najmniejsze uchybienia mają wydźwięk znacznie poważniejszy, niż w przypadku zwykłego zjadacza bagietek. Tak to prawda, że od pewnych środowisk powinniśmy wymagać znacznie więcej niż przeciętna krajowa przewiduje. Tym bardziej boleję nad tym, iż nie został wypracowany proceduralny mechanizm, pozwalający się z trędowatych jednostek oczyścić. Generalnie bardzo doceniam twoje obiektywne spojrzenie na tę kwestię.
    To co? Może dwa słowa o tych nieszczęsnych krucjatach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krucjaty( w skrócie mega,bo mam w tej chwili trochę zawirowań )-generalnie jestem zawsze przeciw szerzeniu religii (jakiejolwiek ) za pomocą innych środków niż samo słowo i przykład.Tu owo szerzenie religii było jedynie pretekstem do zdobycia wpływów,bogactw.

      Usuń
    2. @An-Ka,

      Pierwszymi najpoważniejszymi ośrodkami rodzącego się chrześcijaństwa poza Palestyną były już w II wieku Antiochia i Aleksandria. A na początku V wieku (po podziale na cesarstwa wschodnie i zachodnie, na terenie Syrii, Palestyny i Egiptu chrześcijaństwo było religią dominującą. Tak więc przed podbojami arabskimi były to kraje chrześcijańskie.
      Wyprawy krzyżowe miały na celu po prostu odzyskanie utraconych obszarów, wcześniej należących do Bizancjum i nie były żadną "grabieżą ziem arabskich", jak utrzymują niedouczeni idioci. Tyle tylko, że zabiegi te trwały mniej więcej 100 lat (z grubsza od 1100 do 1202) i finalnie zakończyły się klęską. Jedynym poważnym grzechem krzyżowców "łacinników" było skierowanie jednej z krucjat (IV krucjata) zamiast do Ziemi Świętej, do Konstantynopola i jego złupienie. Ale był to efekt Wielkiej Schizmy Wschodniej z roku 1054 czyli wzajemnej "wymiany klątw" przez papieża i patriarchę Konstantynopola.

      Usuń
  14. To,że przez pewien okres czasu na określonych terenach panowała jakaś religia nie jest jednoznaczne z tym,że ona panowała tam zawsze ,lub z tym,że to właśnie ona,spośród wszystkich innych religii,ktore "przewinęły się " na przestrzeni dziejów przez jakies tereny ,ma szczególne prawa.Drugie pytanie-dlaczego,w jaki sposób na tamtych terenach chrześcijaństwo stało się religia dominującą na jakiś czas ?

    OdpowiedzUsuń
  15. No i krucjaty to nie tylko kierunek wschodni.Co z krucjatami północnymi ,o których rzadko się wspomina ? to nie był powrót na ziemie chrześcijańskie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chrześcijaństwo nie zostało narzucone w Cesarstwie Rzymskim (a więc i w Egipcie, Syrii czy Palestynie) SIŁĄ. To siła imperium była przeciwko chrześcijaństwu ale z tym "ruchem oddolnym" sromotnie przegrała.

    Dlaczego pierwsza krucjata weszła w islamistów jak w masło? Bo większość ludności Palestyny widziała w nich wyzwolicieli. Dopiero potem krzyżowcy podpadli surowością i grabieżami. Germanie podbijając Cesarstwo Zachodniorzymskie mieli tyle pomyślunku że poza kulturą i techniczna stroną cywilizacji rzymskiej, przyjęli też i religie czyli chrześcijaństwo. Bo bożkowie typu Odyna , Thora czy Frei płacącej dupą swoje rachunki, okazali się żałosną, wbrew bełkotowi dzisiejszych "rodzimowierców".
    Arabowie oczywiście też łykali kulturę podbitych ludów, nieskończenie wyższą od własnej. Cyfry wzięli z Indii, geometrie z Indii i Grecji, sztukę budowania z podbitej Persji i wspomnianych już prowincji byłego Rzymu (sami z siebie umieli głównie postawić na pustyni namiot). Ale w warstwie religijnej trzymali się swojego pedofila z pustyni.
    Co się tyczy krucjat "północnych" (zapewne myślisz o podboju niektórych ziem Słowian Zachodnich), w tym czasie było standardem że silniejszy podbijał ziemie słabszych. A jeśli stał też cywilizacyjnie wyżej, na podbitych terenach poza infrastrukturą wojskową wdrażał też swoja religię. Co prawda tacy Skandynawowie nie zostali przez nikogo podbici, ale ich władcy sami przyjęli chrześcijaństwo, widząc w nim ważny element państwowotwórczy. To samo zrobili nawet wcześniej Czesi i Mieszko.
    A tak a propos tych biednych Słowian Połabskich, pogańska Rugia z głównym sanktuarium Światowida w Arkonie, była jednocześnie gniazdem piratów - opryszków z piekła rodem, pustoszących wybrzeża duńskie czy polskiego Pomorza Zachodniego. Więc w XII wieku Niemcy, Duńczycy i kilku książąt polskich postanowiła z tym wrzodem na dupie skończyć. Skarbiec świątyni w Arkonie wykazał że w porównaniu z tymi pogańskimi kapłanami, chrześcijańscy księża działali pół darmo. A po zniszczeniu tego gniazda opryszków polskie Pomorze Zachodnie gospodarczo ostro ruszyło do przodu. Więc biorąc pod uwagę ze ci książeta zgarnęli niewielka część łupów, widać że ci kapłani drewnianego kloca byli pazerni jak diabli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy,ale także pod wrażeniem Twojego przekonania,że wszystko da się usprawiedliwić:)).No-da się,da....niemniej nie zmienia to faktu,że u podłoża "krzewienia wiary" leżało wszystko,ale wiara najmniej -zresztą Twoje zdanie o wrzodzie na dupie jest też na to dowodem:)..Teraz poważnie-oczywiście,przyznam, Ci rację (zresztą już wcześniej to napisałam),że chrześcijaństwo miało ogromny wpływ na wiele dziedzin zycia,na rozwój cywilizacji.I chwała mu za to,Jednak nie ma potrzeby tego idealizować,koloryzować,dorabiać najszlachetniejszych pobudek-tych z gatunku unoszenia się 5 cm nad ziemią-tylko trzeba nazwac rzeczy po imieniu.Tylko (aż ? ) o to mi chodzi .Poza tym - to było takie "robienie dobrze" na siłę.Niezaleznie od tego,jak dziś oceniamy owych opryszków,owych pogańskich kapłanów - to byli ich rodzimi opryszkowie,ich rodzimi kapłani .Rozwiązanie zostało narzucone przez obcych,z zewnątrz,w interesie owych obcych.

      Usuń
    2. TF: "Ale w warstwie religijnej trzymali się swojego pedofila z pustyni."

      Mahomet urodził się w zupełnie innej kulturze, nie możesz go oceniać wedle naszych standardów. W przeciwieństwie do współczesnych Arabów, którzy powinni się byli już nieco ucywilizować.

      Usuń
    3. @An-Ka

      Nie staram się specjalnie niczego usprawiedliwiać, a chodzi mi bardziej o sprostowanie pewnych nieprawdziwych stereotypów, albo zwyczajnie wykazać pewne związki przyczynowo-skutkowe, wynikające z osadzenia zdarzeń w takich, a nie innych realiach. Generalnie jest tak, że co do sposobu podejścia do problemu zgadzamy się i nie stronię od słów krytyki dla pewnych zjawisk, kiedy jest to uzasadnione, choć jako katolikowi nie przychodzi mi to łatwo. Niemniej w przypadku kiedy piszesz:

      " Twoje zdanie o wrzodzie na dupie jest też na to dowodem:)"

      To muszę przypomnieć, że moja pogarda dla czcicieli czworograniastych bałwanów, bierze się choćby z faktu, że były to gusła o charakterze wyjątkowo obrzydliwym, gdzie na porządku dziennym było składanie ofiar z dzieci. Nie będę zatem lał łez, że zostali wycięci w pień, a niedobitki schrystianizowane. Podobne zdanie mam o innej "religii" kryminogennej, czyli satanizmie, ale tu w grę wchodzi już tylko wycięcie w pień.

      Serdecznie pozdrawiam, TF.

      Usuń
    4. TF-oceny określonych postępowań /zachowań/religii /kultów / praktyk mamy właściwie jednakowe,różni nas pytanie -czy ktokolwiek kiedykolwiek ma prawo narzucać innym (konkretnie narodom czy społecznościom ) swój punkt widzenia świata ?

      Usuń
    5. @ An-Ka

      A kto ma osądzać, do czego mamy prawo?

      Usuń
    6. Drogie Panie,

      Na tych pytaniach natury filozoficznej proponuję zakończyć dyskusję, bowiem wymagają one głębszej refleksji. Niemniej jednak dziękuję za ciekawą rozmowę i kłaniam się nisko.

      Łączę pozdrowienia, TF.

      Usuń
  17. @Kira,

    "Mahomet urodził się w zupełnie innej kulturze, nie możesz go oceniać wedle naszych standardów"

    Podobnie jak Krzyżowcy działali w innych czasach i realiach, a jednak ocenia się ich bardzo surowo, Walki gladiatorów też były zwykłym elementem ówczesnego przemysłu rozrywkowego, a oceniamy je nie mniej krytycznie itd. Nie jestem pewien, czy akurat dla Mahometa powinienem robić wyjątek, bo niby czemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potępić czyn, zrozumieć człowieka. Bo jak na tamte czasy, to islam był postępem. Podkreślam słowo "tamte".

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...