11.04.2014

Kochaj bliźniego swego...


Na pytanie „Co myślisz o telemarketerach?” odpowiedzieliście następująco:

Serdecznie im współczuję – harują za grosze, a potencjalni klienci traktują ich jak śmieci – 5 głosów

Żal mi ich, lecz ich praca jest bardzo wątpliwa moralnie – 13 głosów

Są strasznie upierdliwi, powinni się wziąć za jakąś uczciwą robotę – 4 głosy

To zaszczuwające ludzi skurwysyny, których z całego serca nienawidzę – 3 głosy

Nie mam zdania – 1 głos


Widzę, że większość z nas jest rozdarta. Z jednej bowiem strony są to biedni ludzi, którzy ugrzęźli w paskudnej, nużącej, męczącej, stresującej i zapewne bardzo nisko płatnej robocie. Z drugiej strony wszakże, służą oszustom i naciągaczom. Kiedy sobie pomyślę, ilu ludzi nabrało się na zapewnienia, jakoby warto było zapłacić za wciskany im szajs (lub coś co najwyżej przeciętnego) horrendalnie wygórowaną cenę, nachodzą mnie mordercze myśli.

I pomyśleć, że dawniej, kierowana współczuciem i zrozumieniem dla siedzącej w słuchawkach bidulki, pozwalałam jej wygłosić standardową tyradę, a nawet wysłać zaproszenie na prezentację zachwalanego produktu (oczywiście później lądowało ono w koszu na śmieci). Tamtej miłosiernej Kiry już nie ma. Coraz częściej bezceremonialnie przerywam rozgadanej paniusi, dziękując i żegnając się w jednym zdaniu. Niekiedy odkładam słuchawkę bez słowa wyjaśnienia. Tylko patrzeć, jak puszczą mi hamulce i po usłyszeniu pierwszych słów dobrze znanej formułki wrzasnę po chamsku: „Spierdalaj!”


Bo i cóż innego można zrobić? Niestety  albo oni, albo my.

71 komentarzy:

  1. Po usłyszeniu w słuchawce szumu "open space'u" a potem znudzonego głosu telemarketera, jedzącego właśnie kanapkę - odkładam słuchawkę(ten etap u mnie w tej chwili). Ale też mi oni mocno krew psują..... i mam coraz większą chęć wykrzyczeć "znaną formułkę".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie ci ludzie wywołują dość negatywne emocje. Może niesłusznie...

      Usuń
  2. w tej ankiecie nie wziąłem udziału, bo żadna z opcji mi nie pasowała...
    1/ z drugim członem zdania z grubsza się zgadzam /"zarabianie groszy", "traktowanie jak śmieci"/, ale z pierwszym nie bardzo, bo nie mam takich zasobów empatii w sobie...
    2/ do każdej pracy można się przyczepić, że jest "wątpliwa moralnie", zwłaszcza w handlu, reklamie, marketingu, gdzie znaczącą komponentą jest wciskanie potencjalnemu klientowi kitu...
    3/ ich upierdliwość jest lajtowa, bardziej upierdliwi są niektórzy marketerzy uliczni... z tą rzekomą "nieuczciwością" ich roboty można mieć analogiczne wątpliwości, co w punkcie 2/...
    4/ gruuuuba przesada, na pewno się pod tym punktem nie podpiszę...
    5/ jak najbardziej mam jakieś zdanie...
    jakie?...
    ano takie /w umiarkowanie rozbudowanym skrócie/...
    6/ nie widzę powodów, by się na nich zdecydowanie złościć... zwykle po prostu ucinam grzecznym "nie, dziękuję", ta formułka niweluje drobne faux pas spowodowane takim właśnie sposobem zakończenia rozmowy... czasem sobie pozwalam na żart mówiąc "ne mówyć polśki"...
    ...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @pkanalia
      Udawanie obcokrajowca - super! Takie proste rozwiązanie, a sama na nie nie wpadłam - dzięki, wykorzystam :)

      Usuń
    2. @Marzena...
      od tego masz Mnie, bym czasem za Ciebie na coś wpadł... tylko za dużo sobie nie wyobrażaj... generalnie główkuj sama :D...

      Usuń
    3. @pkanalia
      To "wpadnij" jeszcze na pomysł, jak ukulturowić durnych sąsiadów, bo strasznie negatywnie zaskoczyli mnie parę dni temu, wrrrrrrr.....
      Główkuję, ale jak podejść do ludzi, których jedyną lekturą jest program telewizyjny?????

      Usuń
    4. @Marzena...
      nie znam detali, niewiele więc podpowiem... czasem tak jest, że bez bejzola nie da rady... ale od tego masz już swojego chłopa... nie będę wkraczał w jego uprawnienia...

      Usuń
  3. Witaj Kira.
    Ja mówię-dziękuję i odkładam słuchawkę.Nie ma sensu wyżywać się na kobiecie,bo to jej praca.
    A spierdalaj to mówię czasem do jakiegoś natrętnego upierdliwca i "księżniczki" Kaśki (kotki),gdy mi się za często pałęta pod nogami.Chodzi wtedy godzinę obrażona,ale później jej przechodzi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz więcej cierpliwości ode mnie, drogi Mędrku. ;)

      Usuń
  4. Też mówię grzecznie "nie,dziękuję ".I rozłączam się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stosuję zasadę - dwa razy mówię:"Dziękuję, nie jestem zainteresowana", za trzecim razem pytam, czy Pani chce mnie celowo zrazić do danej marki/produktu i odkładam słuchawkę.
    Wciąż pamiętam, że człowiek po drugiej stronie zarabia w ten sposób na życie. Nie sądzę, żeby akwizycja była czyjąś pracą marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj słabo znacie realia tego zawodu. Bluzgiem i rzucaniem słuchawki wcale nie zaszkodzicie telemarketerowi tylko mu pomożecie. Taka rozmowa jest klasyfikowana jako "odmowa rozmowy" a efektywność telemarketera rozlicza się od procentu przeprowadzonych rozmów MERYTORYCZNYCH. A odmowa rozmowy rozmową merytoryczną w żadnym wypadku nie jest.
    Właśnie wtedy Kiro gdy miłosiernie wysłuchiwałaś oferty, po czym odmawiałaś to robiłaś kuku tejże paniusi.

    Bo jeśli tej paniusi efektywność spadła poniżej 15 czy 20% od przeprowadzonych rozmów merytorycznych to najpierw dostawała ostrzeżenie a następnego dnia wylot z roboty.

    Poza tym, z bluzgami radzę uważać, bo w dobie ogólnodostępnych nagrywarek CD i DVD a także tanich nośników do nich WSZYSTKIE rozmowy są w standardzie nagrywane. Bez kitu!



    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekaj, czekaj... bo mnie to akurat zaciekawiło... czyli jeśli telemarketer miał same "rzucenia słuchawki" w ciągu dniówki, to robił za darmochę?... po prostu pech?... hm... przejebane...
      ...
      a tak swoją drogą, to ciekawi mnie, jak są rozliczani teleankieterzy?... muszę przyznać, że ich traktuję nieco życzliwiej, pod warunkiem, że mam czas dosłuchać, o co chodzi i gdy to jest miły kobiecy głos... jeśli też mają od "trafienia", to znaczy, że zachowałem się kiedyś nadzwyczaj ładnie... spytała mnie dziewczyna o przedział wieku... spytałem "a jaki powinien być?"... "taki a taki"... "no, to trafiłaś /akurat skłamałem/, więc jedziemy dalej"... dalej już nie pytałem, jaka powinna być odpowiedź na pytanie główne, bo narobiłbym jej siary /nagrywanie!/...
      ale tym nagrywaniem vs. bluzgi to bym się specjalnie nie przejmował... już to widzę, jak podjeżdża mi pod dom ekipa, by mnie skarcić za kilka "słupów telegraficznych"...

      Usuń
    2. Rzadko się zdarza aby telemarketer miał same rzuty słuchawką. Przecież tyle jest na świecie "nietomnych babć".
      A zatem telemarketer co przez cały dzień miał rzuty słuchawką, poczt głosowych, unassignetów ale prócz tego 4 rozmowy merytoryczne i jedną sprzedaż to bardzo dobry telemerketer, bo jego skuteczność wynosi 20%.

      Teleankieterstwem parałem się i ja. Parszywa robota! Zawsze umowa o dzieło a za ankiety płacą od sztuki. Czasem są projekty płatne od godziny.

      Najlepszą robotą na słuchawkach jest praca na infolinii przychodzącej. Stawka za godzinę i zero drżenia że nie będzie sprzedaży czy ankiety. Byłem na takiej to był zgłoszenia loteryjne w jednej gazetowej "teletromboli". Nawet zdarzyło mi się raz przyjąć zgłoszenie wygranej 50000 zł. Umiejętność tworzenia podniosłego nastroju bardzo się wtedy przydała.


      Co do nagrywania to jest głownie bat na telemarketerów. Żeby nie mogli fałszywie zaznaczać rezultatów.


      Kurna Maciek

      Usuń
  7. Marzeno! Ta pani nie ma prawa odpuszczać, bo tzw "odpuszczanie rozmów" w wielu call-center jest karane wylotem z minuty na minutę z roboty. Tak jest w wielu call-center.
    Standardem jest, że telemarketer ma OBOWIĄZEK minimum 3 obiekcje zbić i dopiero po trzeciej ma prawo odpuścić sobie taką rozmowę.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
  8. A argument że praca telemarketera jest niemoralna jest argumentem z gatunku "wynurzenia dziewicy orleańskiej".

    Dziś każda praca jest niemoralna.

    Czy moralna jest praca rejestratorki w przychodni odmawiającej pomocy konającej osobie nieubezpieczonej? Gdyby się nad nią zlitowała to nie dość że może wylecieć z roboty, to jeszcze może odpowiadać za taki incydent MATERIALNIE! Czy mamy prawo tego od niej żądać? Też marnie zarabia a nie każdy ma bogatą ciocię która będzie utrzymywać na czas bezrobocia i sprawy cywilnej.

    Czy moralna jest praca w sklepie gdzie sprzedaje się produkty o obniżonej jakości na Wschodnią Europę?


    Czy moralna jest praca nauczyciela który MUSI się trzymać durnego programu?


    Czy moralna jest wreszcie praca robotnika torowego naprawiającego tor tramwajowy przy użyciu badziewnych materiałów bo takowe za łapówy wciśnięto mocodawcom tegoż robotnika? Czego od niego oczekujecie? Że prosty robotnik ze swojej pensji kupi kilometr porządnego materiału?


    A pomysł pkanalii "jestem Mudżyn nie mówić po Polski" po prostu genialny. Takie coś jest miłym przerywnikiem w życiu telemarketera i na dodatek zupełnie nieszkodliwym bo taki rezultat zaznacza się jako "osoba docelowa niedostępna - inne".


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No,naprawdę,ręce opadają.Jeżeli rejestratorka odmowi pomcy nieubezpieczonej konającej osobie to konsekwencje poniesie nie tylko ona,ale i jej szef.NIKT sobie (pomijając kwestie etyczne ,skupiając się wyłącznie na kłopotach) czegoś takiego na głowę nie chce ściągnąć,chyba ,ze samobójca.Siła mitu jednak jest ogromna :((

      Usuń
    2. @Anonimowy
      Mądrze prawisz!

      Usuń
    3. nie anonimowy, ale Kurna Maciek się podpisał... jak tu nie być seksistą w sytuacji, gdy Marzenka się sama podkłada :D ....

      Usuń
  9. W przypadku odmowy pomocy w SZPITALU to masz rację An-Ko!
    Bo szpital jest dużą instytucją wiec uda się coś od NFZ-u wysępić.

    Co innego małe przychodnie prywatne ale z podpisanym kontraktem z NFZ-em. One nic nie wyszarpną. A ponieważ takie przychodnie zwykle prowadzone są przez różnych BussinesMĘTÓW, więc tam nawet rejestratorki pracują na własnej działalności gospodarczej. Wtedy nie ma zmiłuj! Odpowiada się materialnie W PEŁNEJ WYSOKOŚCI.

    Co innego pracownik na etacie. Jemu nie wolno zabrać więcej niż 1/10 pensji bo tako rzecze kodeks pracy. Ale kto w dzisiejszych czasach ma etat.
    Nawet sprzątaczki często są na własnej działalności.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czuje się biznesmętem choć prowadzę taką przychodnię już czternasty rok.Cóż,znowu siła mitu.Równa niewiedzy.Rejestratorki nie pracują na własnej działalności gospodarczej.U nikogo z moich kolegow po fachu zresztą .Male przychodnie właśnie w 99% sa prowadzone wyłącznie przez lekarzy,przez nie-lekarzy zas wlasnie duże.Z prostej przyczyny -pieniądze na rozruch.Zaś odpowiedzialnośc za czyjąś śmierć to nie tylko pieniądze a nawet przede wszystkim nie pieniądze.to może być tez smierć zawodowa lekarza.Stracone nerwy ,o czasie nie wspomnę.Ale oczywiście vox populi tradycyjnie wie lepiej.Przyznam,że jestem niemile zaskoczona,że takie bzdury akurat wypisuje osoba,ktora raczej miewa dość sensowne komentarze.Cóż,ponoć rozczarowania są wpisane w nasze życie jako nieodłączny element

      Usuń
    2. Skoro masz taką wiedzę, to podziel się ze mną An Ko w jaki sposób osoba nieubezpieczona może skorzystać z pomocy lekarskiej będąc nieubezpieczona. Może się przepisy zmieniły?

      Pytam poważnie! Mam spauperyzowanego kolegę który od 3 lat nie może znaleźć niczego poza pracą na umowę o dzieło.
      Jak na razie jeszcze ma kasę by iść do lekarza prywatnie. No i na razie jest w miarę zdrowy. Ale za parę lat, kto wie...

      A jak rozwiązuje się problem psychicznie chorych? Oni zwykle latami nie pracują a zatemzwykle nie są ubezpieczeni. Może oświecisz mnie co z nimi?


      Kurna Maciek

      Usuń
    3. Mówilismy chyba o konającym,nieprawda? stan zagrożenia życia naklada obowiązek udzielenia pomocy.Kilka miesięcy temu wzywałam karetkę do poradni do chorego nieubezpieczonego,ktory był właśnie w takim stanie.Ja mu udzieliłam pierwszej pomocy ,nie oglądając się na ubezpieczenie,pogotowie -uprzedzone o braku ubezpieczenia -przyjechalo bardzo szybko,zabierając go do szpitala.To dość oczywiste i niepodlegające dyskusji.Chorzy psychicznie z reguły sa ubezpieczeni z tytułu renty chorobowej,nieubezpieczenie w takim przypadku jest raczej wyjątkiem niż regułą.

      Usuń
    4. @K.M...
      w przypadku psychicznie chorych sporo zależy od tego, czy to jest "mała psychiatria", czy "duża"... w pierwszym przypadku /nerwice, uzależnienia/ zwykle ubezpieczenie ogarnia Urząd Pracy /pod warunkiem zarejestrowania i gdy nie ma orzeczenia niepełnosprawności/, bez tego np. osoby uzależnionej detoks nie przyjmie, chyba że "monarowski", ale oni mają swoją umowę hurtem z NFZ... w drugim /plus pierwszy z orzeczeniem/ ubezpieczenie ogarnia OPS... ubezpieczenie przypadków typu "totalny świr, sierota bez nikogo zgarnięta z ulicy" również ogarnia OPS /via różne organizacje, które go przygarnęły/... aha... w kryminałach ubezpiecza kryminał...
      summa summarum, w tym kraju "wariat" nie ma tak źle, jakby się wydawało...

      Usuń
    5. @K.M. & An-Ka...
      no tak, zapomniałem o ubezpieczeniach przez ZUS... ale tu jest ciężka sprawa... komisje orzekające o niepełnosprawności pod kątem renty z ZUS-u potrafią nie dać "grupy" /wg. starej terminologii/ ludziom bez rąk i nóg, co zaś dopiero takim, którym "coś się pomyliło"...

      Usuń
    6. @Kurna Maciek
      Spauperyzowany kolega ma przecież wybór co do formy swojego zatrudnienia, jak naucza niejaki JKM.
      W pewnym pięknym kraju 3/4 pracowników jest "samozatrudnionych". Czasem ulegają spaleniu lub świat w postaci dachu fabryki wali im się na głowę, ale kto tam by się przejmował występującymi w dużej ilości zasobami ludzkimi.
      Bangladesz rulezz.
      Anty

      Usuń
    7. Anty-różnie z tym samozatrudnieniem bywa.Ja mam jedną pracownicę tak zatrudnioną na godziny) i to jest forma,na która ona nalegała.Jeden z naszych szpitali zatrudnia od co najmniej kilku lat część lekarzy w ten sposób (na pewno anestezjologów-moja kolezanka twierdzi,że od tego momentu wie,że zyje ).Zapewne diabeł tkwi w szczegółach

      Usuń
    8. Znam wielu budowlańców, których szef ZMUSIŁ do tego by założyli działalność gospodarczą. Znam nawet "jednoosobowe firmy sprzątające" Wcale się tak znowu nie wie że się żyje, jak się z tych marnych zarobków MUSI samemu opłacić ZUS i skłądki zdrowotne.
      Pół biedy, jak się ma psiapsiółkę księgową, która nauczy, jak odliczać czynsz za mieszkanie, media, energię. Nawet żarcie się da odliczyć jako posiłęk regeneracyjny, tylko trzeba wiedzieć jak.
      Wtedy to jest byle jak, ale jakoś jest!

      btw. Jest jedno Call Center należące do pewnej Ubekoidalnej wielkiej stacji telewizyjnej, gdzie wszyscy telemarketerzy muszą mieć własną działalność gospodarczą. A zarabia się tam bardzo marnie.


      Kurna Maciek

      Usuń
    9. Zdanie "różnie bywa" chyba wyczerpuje RÓŻNE opcje a nie jest wyłącznym zachwytem nad samozatrudnieniem ? Jednym się opłaca,innym nie.RÓŻNIE BYWA.

      Usuń
    10. W szpitalu, w którym często bywam na reh.wszystkie sprzątaczki są na samozatrudnieniu - bardzo im się to nie opłaca, ale nie miały innego wyjścia. Jedna z koleżanek niedawno zamknęła własną działalność - był nią sklep odzieżowy dla dzieci - i podjęła pracę za granicą. Pracuje fizycznie ale do ręki (już z odliczonymi kosztami życia) dostaje ok. sześciu tys. miesięcznie. Nie jest to fortuna, można więcej zarabiać na obczyźnie, ale ona jest teraz prze-szczęśliwa, w końcu przestała śnić koszmary o skarbówce, zusie, kosztach...
      Parę bliskich mi osób również pracuje na własny koszt i bywa różnie, tylko Ci, którzy mają umowę plus samozatrudnienie, są naprawdę zadowoleni :) Mówię o pracownikach umysłowych w prywatnym sektorze. Wszystko zależy od tego, jaką pracę i na jakich warunkach się wykonuje.
      Co do osób chorych - oni są objęci ubezp.jako bezrobotni, bądź renciści, więc nie mają problemów(nie powinni mieć!) w tym zakresie. Jednak sama wiem, że chcąc się skutecznie i "wartko" leczyć - trzeba korzystać z prywatnego sektora, inaczej naprawdę można wykorkować czekając na swoją kolej :)
      Ci, którzy pracują na zlecenie i nic więcej, mają najtrudniej. Ale takie jest życie - ucywilizowana dżungla :)

      Usuń
    11. Ci co pracują na umowę zlecenie są jeszcze w niezgorszej sytuacji.
      Umowa zlecenie może być uzusowiona i zawierać ubezpieczenie zdrowotne.
      Gorsza gorszość z umową o dzieło!


      Kurna Maciek

      Usuń
    12. Bądźmy szczerzy - większość pracowników jest do tego samozatrudnienia zmuszana. Wyjątkami są raczej inne sytuacje. Alternatywą jest bezrobocie.
      Anty

      Usuń
    13. Racja. Na palcach obu rąk zmieszczę tych, którzy sami się na to zdecydowali, gdyż bardzo im się to opłaca. Ale mówimy już o zarobkach wyższych niż średnia krajowa.

      Usuń
    14. No właśnie! Różne paniczyki i panienki z dobrych domów jako przykłady budujące podają latorośle alkoholików, które z nędzy doszły do pieniędzy a innych uważa się za niedojdów.

      Zapominają przy tym, że alkoholicy to bardzo specyficzna grupa od której życiowej zaradności mogliby się uczyć nawet najtężsi złodzieje z PO.

      Gdy alkoholik chce zdobyć na flaszkę, górę jest w stanie przenieść. I nie tylko on sam, ale też rodzina jego zwana przez terapeutów współuzależnionymi.

      Młody syn alkoholika cudów potrafi dokonać aby zdobyć środki na ćwiartkę dla zaprutego ojca! Gdyby tego nie zrobił, nie miałbym po co wracać do domu, bo jego zęby walałyby się po całym mieszkaniu.

      Dlatego nic mnie tak nie rozśmiesza jak zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim, przepis bardziej martwy niż Kopernik o którym wiadomo, że NA PEWNO umarł.

      No i alkoholicy to ludzie niezwykle towarzyscy i często dzielący się wiedzą jak skombinować kasę.

      To dlatego po porzuceniu nałogu i alkoholicy i ich rodziny tak świetnie sobie radzą, a wiadomym panienkom z dobrego domu się wydaje, że każdy tak może.


      Kurna Maciek

      Usuń
    15. Ulżyło ci ? Po co ta złośliwość,próby ośmieszania i personalne przytyki ? Zrozumiałeś to,co chciałeś zrozumieć.Czyli niewiele.Zamiast dyskusji wolisz powielać kalkę swoich przekonań,uprzedzeń,niechęci.Trudno.Można i tak -podobno.W pewnych domach.

      Usuń
    16. @Kurna Maciek
      Życie brutalnie weryfikuje legendy w stylu "od zera do milionera". We współczesnym świecie stan majątkowy jest w bardzo dużym stopniu dziedziczony, co potwierdzają statystyki.
      Pytanie tylko, co jest przyczyną tej petryfikacji?
      Anty

      Usuń
    17. @ Antydogmatyk

      To kiedyś było inaczej?

      Usuń
    18. Nie tylko stan majątkowy jest dziedziczony,ale i ogólnie pojęty sposób na życie.Tak zawsze było i będzie.Z pieniędzmi w myśl zasady "pieniądz rodzi pieniądz" ,ten przysłowiowy milion, najtrudniejszy do zrobienia, jest już w rodzinie.Reszta ? o ile nie jesteśmy w stanie słusznego czy niesłusznego buntu przeciw postawom swoich rodziców to w jakiś sposób nasiąkając nimi od dzieciństwa,szczególnie jeżeli zachowania są kompatybilne z głoszoną teorią i po prostu w grubszym zarysie powielamy je.Natomiast wyjątkowo dziwne ,egzotyczne i wiele mówiące wydaje mi się utożsamianie dobrego domu z domem zamożnym czy wręcz kapiącym od pieniędzy.Owszem-dom zamożny może ,lecz bynajmniej nie musi być domem dobrym.I odwrotnie-dobry dom może,lecz nie musi być domem zamożnym.Dobry dom to dom,który kształtuje określone postawy.I nie ma znaczenia,czy ojciec w tym domu zaprojektował maszynę,czy pracuje na tej maszynie,czy pod nią sprząta.Nie będę rozwijać tematu jakie to postawy,bo jeżeli dorosły człowiek tego nie wie to już za późno.to się wpaja dzieciom-i od tego zależy głównie czy im się w zyciu uda czy i czy potrafią na siebie spojrzeć krytycznie.Poza tym rozmowa -ta od przytyków i złośliwosci-nie była o milionerach lecz o zwyczajnym życiu ,w którym po prostu starcza na zaspokojenie normalnych potrzeb.Brak wiary w to,,że częściowo wprawdzie ,ale wcale nie marginalnie jesteśmy jednak twórcami swego losu to główny czynnik tego,że na pewno nam się nie uda.On tez jest dziedziczony,tez wspólnie z głębokim przekonaniem,ze innym to manna (dziedziczona po przodkach) spada z nieba bez najmniejszego wysiłku własnego.I gra muzyka,można cierpieć i narzekać.I mieć za złe.

      Usuń
    19. PS.to,że ludziom z rodzin zamożnych oraz "dobrych domów " (w moim rozumieniu) jest łatwiej to truizm.Jest łatwiej .Czy to oznacza,że są nic nie warci i zasługują na potępienie ? Czy może trzeba ich ukarać za przodków ? To już przerabialiśmy...I jak widać przerabiamy nadal

      Usuń
    20. @K.M...
      z tymi alkoholikami to bywa różnie i dziwacznie...
      pracowałem kiedyś z opiatowcami /też narkotyk/... ci wyleczeni /zaleczeni?/ mawiali czasem tak: "jak to kurwa jest? na towar szło tyle kasy dziennie i jakoś się to kołowało, a teraz, jak się nie ćpa, to ni wała nie wiadomo, jak te parę groszy ogarnąć"...
      tu można wysnuć sporo ciekawych wniosków... kiedyś tyrałem jako unterszef na budowie... samych ćpunów miałem w załodze... taki walił działkę wódy i zapierdalał jak motorek, fachowo, kompetentnie... a mnie po głupim piwie nie chce się nic robić... ogarniasz to?... jak powiedział mój kumpel "kwestia metabolizmu"...

      Usuń
  10. Co innego gdyby w roli rejestratorki wystąpiła pielęgniarka kontraktowa.
    Zaletą kontraktu jest ubezpieczenie OC i z tego w razie draki pokrywane byłby koszty takich incydentów.
    Dlaczego mało która przychodnia na to wpadła?


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Kurna Maćku, w moich skromnych progach.

      Z ciekawością prześledziłam Twoją rozmowę z AnodąKatodą. Teraz już wiem, że... nic nie wiem. :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Narosło sporo mitów,opartych częściowo na na pogłoskach,wyobrażeniach a częściowo ,niestety,na błędach ,które popełnili ludzie a media naglośnily.I te błędy zaczynają żyć własnym życiem,jednostkową głupotę/brak wyobraźni/brak sumienia czy tragiczną pomyłkę bierze się za obowiązujący standard.Zaś z drugiej strony medalu bywa(i to nierzadko ) oburzenie nieubezpieczonego ,który np. pracuje za granicą , podjeżdża dobrym samochodem,zwierza się,że wróci jak zakończy budowę domu ,ale z jakiej racji "ma płacić NA słuzbe zdrowia" ?

      Usuń
    3. Mój kolega na pewno nie ma super fury a za granicą był jeden jedyny raz w latach 90-tych.

      Kurna Maciek

      Usuń
    4. No i co z tego wynika ? ma to jakieś przełożenie na moją wypowiedź ? wyklucza jej prawdziwość ? Słowo "bywa" którego użyłam nadal nie znaczy "jest zawsze" a raczej zakłada incydentalność.Nieubezpieczenie nie są grupą jednorodną.Są wśród nich ludzie godni współczucia,ale sa też i cwaniacy.Tym pierwszm warto pomóc,tym drugim nie wolno pozwolić się wykorzystywać.Proste..Miłego weekendu

      Usuń
    5. Tylko że trudno się ustala kryteria takiej pomocy.


      Kurna Maciek

      Usuń
    6. Kiro-znamy się wiele lat.Uważam,że warto opierać się na WIEDZY kogoś,kto w czymś "siedzi" niż na teoriach kogoś,kto wie,że gdzieś dzwonią...i być może w dobrej wierze,z pełnym przekonaniem,ale jednak głosi kompletną nieprawdę

      Usuń
    7. @Kurna Maciek
      Znam co najmniej 2 przychodnie, które na to jednak wpadły. Pielęgniarki mają po prostu dwa etaty;)
      Stają się ludźmi od wszystkiego, jak w McDonald's.
      Anty;)

      Usuń
    8. @ AnodaKatoda

      Wierzę, że u Ciebie jest dokładnie tak, jak to opisujesz. Ale może Kurna Maciek zetknął się z innymi sytuacjami?

      Usuń
    9. Nie neguję innych sytuacji,jednak przedstawianie patologii (odmowa świadczeń człowiekowi w ciężkim stanie) jako obowiązującego zwyczaju jest kłamstwem a twierdzenie,że male poradnie są przeważnie prowadzone przez "biznesmętów" czyli osoby spoza branży swiadczy o kompletnej nieznajomości tematu,bo mala poradnia daje godziwe utrzymanie wyłącznie wtedy,gdy właściciel sam przyjmuje jako lekarz i ma jeden etat z glowy.I taki po prostu jest stan faktyczny..Ja nie neguję istnienia patologii w tej sferze .

      Usuń
    10. WIĘKSZOSC poradni w ten sposób działa.Tych małych poradni.Z prostej przyczyny- w małych poradniach pielęgniarskiej pracy jest za mało,by ktokolwiek mógł sobie pozwolić na luksus płacenia pielęgniarce za pełen etat ,gdy jej praca stricte pielęgniarska zajmuje jej może godzine,góra dwie.ANTY- nie ma dwóch etatów,ma jeden i rzeczywiście jest człowiekiem "do wszystkiego" .Zapewniam Cię jednak,że w porównaniu z pracą pielęgniarki w szpitalu to jest to po prostu plaża.Tak zresztą mówią same pielęgniarki.,oczywiście te które z racji swego doświadczenia zawodowego mogą to porównać.

      Usuń
    11. PS.właściciel MAŁEJ poradni też jest człowiekiem do wszystkiego,jak w Mcdonald's -leczy,organizuje,prowadzi cholerną administrację,robi zakupy ,jak trzeba to i żarówkę wymieni,telefon odbierze ,zamiecie.....

      Usuń
    12. Moje "dwa etaty" były ironią. Jak na plażę, te panie nieźle zasuwały, nie mogąc odsapnąć. Praca w rejestracji wypełniała im cały etat, a "dorywczo" stawały się jeszcze pielęgniarkami.
      Pewnie sytuacja jest spokojna, dopóki nie wybuchnie lokalna epidemia infekcji.
      Anty

      Usuń
    13. Anty - myslę,ze zatrudnienie powinno być adekwatne do sytuacji.W czasie infekcji rola pań ogranicza się prawie wyłącznie do pracy w rejestracji.W większości poradni wygląda to tak-rano 8-10 sa pobrania krwi,więc jedna pielegniarka jest w zabiegowym (pełne ręce roboty i brak wytchnienia przez te dwie godziny zdarzają się wyjątkowo ) a druga w rejestracji -i wtedy rzeczywiście nie mogą odsapnąć dość często.Potem obie są w rejestracji,doraźnie robiąc cos w zabiegowym -iniekcje,ekg itd.Z naciskiem na doraźnie.Bywają liczne godziny,gdy zauwają lekarze a pielęgniarki sobie gwarzą w rejestracji,zaglądają do internetu itd.Nie mówię tego zlosliwie,bo jestem zwolenniczką pracy zadaniowej-dobrze pracować gdy jest coś do zrobienia -a nie wyszukiwania zadań na siłę.Specyfika pracy w poradni polega na tym,że z reguły tłum się kłębi od rana,potem naprawdę jest spokój.Zresztą -nie bardzo mogę to zrozumieć,skoro w większości poradni można się zapisać na wizyte z dużym wyprzedzeniem,przez telefon i na określoną godzinę i potem spokojnie przyjść.Pewne nawyki jednak tkwią w ludziach i chyba długo się nie zmienią,generując sztuczny tłok.

      Usuń
    14. PS.mozna oczywiście ubolewać nad tym,że fachowość pielęgniarek nie jest do końca wykorzystana i wykonują to,co nie jest ich zawodem,ale takie są realia.Jak napisałam wcześniej-w małych poradniach po prostu nie ma tyle pracy dla nich.Decydując się na tę pracę wiedza dokładnie,co będzie ich obowiązkiem.Tak samo mozna ubolewać nad lekarzem prowadzącym poradnię,że sporo czasu musi poświęcić na sprawy administracyjne,czyli to,do czego się również nie kształcił a w innych strukturach robił to ktoś za niego.Jednak takie są realia a i coś za coś.Jeżeli kgoś to interesuję,moge dość szczegółowo powyjaśniać-u siebie,by nie nadużywać gościnności Kiry.Oczywiście moja dokładna wiedza dotyczy obecnie już tylko POZ.Nie sądzę jednak,by kogoś to specjalnie interesowało,gros ludzi lubi żyć mitami,sczególnie,jeżeli pokazują one innych w negatywnym świetle:(

      Usuń
    15. @ AnodaKatoda

      Kiedy pytałam w mojej poradni, kiedy mogę się zapisać do konkretnej lekarki, termin wypadł za kilkanaście dni. Czasami więc warto się "pokłębić" w tłumie od rana. ;)

      Usuń
    16. Ale zaproponowano Ci inną ? Ja sobie nie wyobrażam- tym razem jako pacjent,że z nagłym,niecierpiącym zwłoki zachorowaniem miałabym czeka na termin,skorzystałabym z pomocy kogokolwiek.Jeżeli zaś byłoby to schorzenie przewlekłe,wizyta kontrolna-planowałabym wizytę .I tyle.Natomiast termin kilkunastu dni ,o ile to nie urlop czy choroba lekarza,świadczy o złej organizacji i szukałabym czegoś innego.U konkurencji.

      Usuń
    17. Jestem zapisana do takiej to a takiej przychodni i już nie chce mi się jej zmieniać (pomijam specjalistów). Pytałam o konkretną lekarkę, leczy mnie od dawien dawna. Ale pomimo iż dla niej właśnie zerwałam się rano z łóżka, to po przybyciu na miejsce i tak wybrałam inną. ;)

      Usuń
    18. Kiro-ja ,pisząć o owym kłebiącym się tłumie,nie krytykuję ludzi,ktorym się nagle cos stało-to oczywiste,że wtedy leca do swojej poradni .Ja się tylko dziwię tym ,którzy mogąc zaplanować-wybierają opcję kłębienia :)) Dziwię sie z pozycji pacjentki ,nie pracownika ,bo ja sama nie cierpię kolejek-gdziekolwiek i jak tylko mogę ,planuję inaczej.

      Usuń
    19. Ja też nie lubię kolejek, zwłaszcza u lekarza. Wystarczy, że sama konieczność udania się do przychodni wprawia mnie w zły nastrój. Z utęsknieniem czekam na diagnozujące tudzież leczące ludzi androidy. ;)

      Usuń
    20. @Kira...
      z tymi androidami bym tak nie szalał... androidy tworzy ktoś... ten ktoś podlega pewnej władzy... jak konserwatyści dojdą do władzy, to Ci android zaszyje /w ramach diagnozy i terapii/ to, czego nie chciałabyś mieć zaszyte...

      Usuń
  11. Ostatnio miałem przypadek, że telemarketerka próbowała zacząć mnie formalnie przesłuchiwać przez telefon. Na bazie pytań i moich odpowiedzi zapewne zaproponowałaby produkt. Więc szybko podziękowałem i odłożyłem słuchawkę.
    Ale przyszedł mi taki pomysł:
    - Odpowiem pani, jeśli opowie mi pani, jaką ma bieliznę na sobie...
    Można by się w sumie trochę rozerwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, masz w sobie coś uroczo diabolicznego... ;)

      Usuń
    2. @Dibelius
      Kto wie, co mogłoby wyniknąć z takiego kierunku rozmowy... :)

      Usuń
    3. Żeby tylko nie włączyli odpowiednio wysokiej opłaty za taką konwersację:)

      Usuń
    4. @Dibi...
      no cóż... z Tobą jest krótka piłka... co to jest ta pieprzona "sataniczna inwektywa"?... nie wiesz?... powiedz, że pierdolnąłeś głupotę... nie umiesz?... trudno... i tak Cię będziemy lubić...

      Usuń
  12. A ja mówię "Państwa nie ma w domu, a ja tylko sprzątam" i odkładam słuchawkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Gorzka Jagoda
      Równie dobre, jak udawanie cudzoziemki :)

      Usuń
    2. "sprzątam... do tego w bieliźnie... tylko nic sobie nie wyobrażaj... po prostu ogarniam szufladę z majtkami" :D...

      Usuń
  13. Widzę, że przedmówczyni ma niezły patent. Ja udaję najemcę lub mam pilne sprawy

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...