02.04.2014

Wolnoć Tomku...


Przedstawiam wyniki ankiety, której pytanie brzmiało: Jakie działania powinien podjąć autor bloga, gdy zauważa, że komentujący obrażają się nawzajem?”:

W żadnym wypadku się nie wtrącać – 2 głosy

Starać się ułagodzić obydwie strony, a jeśli to nie podziała – odpuścić sobie – 3 głosy

Starać się ułagodzić obydwie strony, a jeśli to nie podziała – kasować komentarze – 1 głos

Starać się ułagodzić obydwie strony, później – kasować komentarze, a w przypadku recydywy – banować agresora – 2 głosy

Dać jedno neutralne ostrzeżenie, a jeśli to nie podziała – kasować komentarze – 4 głosy

Dać jedno neutralne ostrzeżenie, później – kasować komentarze, a w przypadku recydywy – banować agresora – 5 głosów

Opieprzyć tego, kto zaczął, a jeśli to nie podziała – kasować komentarze – 1 głos

Opieprzyć tego, kto zaczął, później – kasować komentarze, a w przypadku recydywy – banować agresora – 3 głosy

Nie mam zdania – 2 głosy


Czy nam się to podoba czy nie, właściciel bloga ma prawo zarządzać swoją własnością wedle swojego świętego widzimisię. Wolno mu głosić dowolne poglądy, obrażać wszystkich i wszystko, dopuszczać do głosu wybranych gości, innych zaś wyrzucać na zbity pysk. To samo się tyczy reakcji na potencjalny konflikt. Jeden bloger przyzwoli na pyskówki, drugi będzie je delikatnie moderować, jeszcze inny zafunduje kłótnikom solidny opieprz i może nawet ich zbanuje. Całkiem prawdopodobnym jest, iż zostanie później z tego osądzony, ale czy to go musi obchodzić? Powiedzmy sobie szczerze: nawet najmniej uprzejmy czy najmniej sprawiedliwy bloger przyciągnie spore grono czytelników, jeśli tylko będzie pisać ciekawie, zrozumiale i w miarę zwięźle.

Zakres wolności słowa, jaki wyznaczają swoim czytelnikom blogerzy, nie ogranicza się do prawa lub braku prawa do wyzywania się nawzajem. Czasami na cenzurowanym znajdzie się także światopogląd gościa. Przyjrzyjmy się zatem trzem blogom, których zarządcy przez zdołali w ciągu paru lat swej literackiej działalności zebrać całkiem pokaźne audytorium:

Blog PKanalii cechuje otwartość na wszelkie możliwe poglądy. Wiecznie wyluzowany i zlewający opinie innych właściciel potrafi spokojnie i bez moralizatorskich zapędów polemizować z odmienną opinią. Cenzura jest dlań złem, stara się więc nie ingerować w cudze przepychanki, co najwyżej zażegnując zarzewie konfliktu dowcipnym tekstem.

Z kolei w blogu Starego Niedźwiedzia swoboda wypowiedzi jest dość mocno ograniczona. Gospodarz postawił nie na egalitaryzm, lecz na swoiście rozumianą „elitarność”. Jasno to zresztą zaznacza, ostrzegając przypadkowych gości, że nie każdy jest u niego mile widziany. Jeśli zawita doń osoba o skrajnie odmiennych od gospodarza zapatrywaniach na kwestie etyczne czy obyczajowe, może być nieprzyjemnie. Stary Niedźwiedź najpierw próbuje znaleźć z gościem wspólny język, przekonać go do podstawowych (w jego mniemaniu) aksjomatów moralnych, kiedy jednak widzi, że ów jest „niereformowalny”, mniej lub bardziej dosadnie zachęca go do opuszczenia bloga.

Jakie zasady obowiązują u Dibeliusa, nie jest łatwym do odgadnięcia. Obdarzony sardonicznym poczuciem humoru bloger zachowuje się bardziej jak „szara eminencja” niźli pan i władca swoich wirtualnych włości. Dyskretny, niemal niewidzialny, z rzadka tylko przypomina gościom, że nie wszystko im wolno. W zasadzie można odeń wylecieć chyba tylko za obrazę uczuć religijnych. Deklaruje, co prawda, gotowość kasacji chamskich komentarzy, ale od bardzo dawna nie usunął żadnego, nawet wyjątkowo agresywnego.

Moja ocena działalności owych blogerów:

PKanalię i mnie często dzieli światopoglądowa przepaść. Przykładowo, ja jestem przeciwniczką zażywania jakichkolwiek substancji skutkujących tzw. zmianą świadomości; jedynymi narkotykami, na jakich ćpanie sobie od czasu do czasu pozwalam, są: alkohol (w małych dawkach), herbata, kawa (dodana do mleka) i czekolada. I tutaj PKanalia mógłby mi zarzucić hipokryzję, gdyż nie uważa alkoholu za bezpieczniejszą używkę od np. marihuany. A jednak tego nie robi; akceptuje moje stanowisko i nie usiłuje nawracać. Nigdy, nawet w przypadku kolosalnej różnicy zdań, nie zostałam przez niego obrażona, zbesztana czy wyśmiana. Facet umie polemizować grzecznie i bez wycieczek osobistych, zaś w przypadku niemożności dojścia do porozumienia odpuszcza sobie rozmowę lub zmienia temat.

Do Starego Niedźwiedzia nie zawitam nigdy, gdyż notorycznie okrasza swoje skądinąd ciekawe teksty chamskimi wstawkami, raz po raz atakując personalnie swoich ideologicznych oponentów (do których zresztą należę i ja). Jednak pomimo iż nie popieram okopywania się w szańcu jednakowych poglądów, podoba mi się, że ów pan otwarcie przyznaje się do cenzury i że nie ma żadnych wątpliwości, za co można dostać od niego kopa w dupę. Lubię klarownie sformułowane i stosowane wobec wszystkich dyskutantów zasady.

Obydwaj blogerzy są dla mnie przewidywalni, gdyż mają swój wyrazisty styl i trzymają się konkretnych wytycznych.

Inaczej ma się jednak sprawa z Dibeliusem. Nie ukrywam, że nie rozumiem jego blogowej polityki i nie jestem pewna, czy przypadkiem nie jestem u niego persona non grata. Lubię grać w otwarte karty, zwłaszcza z osobą, którą cenię za inteligencję, empatię oraz olbrzymi dystans do siebie tudzież wirtualnego świata. Niestety, o ile sam gospodarz zachowuje się wobec swoich rozmówców nienagannie, o tyle sposób, w jaki prowadzi swój blog, mocno mnie irytuje. Z jednej strony zapowiada usuwanie wulgarnych komentarzy, z drugiej jednak stawia na totalne „róbta, co chceta”. I tak oto obok spokojnej, kulturalnej wymiany opinii można zobaczyć ciągi wulgarnego poszczekiwania na siebie, długie, naszpikowane epitetami tyrady, a także całą masę mniej lub bardziej zawoalowanych złośliwości, pomówień, przytyków oraz wycieczek osobistych. Nie ma już zbijania argumentów przeciwnika, jest ordynarna pyskówka, a czasami nawet coś jeszcze gorszego: obrzydliwe, nikczemne oczernianie.

Oczywiście – i piszę o tym na samym początku – bloger ma prawo robić u siebie, co mu się żywnie podoba. Właściwie to nie zdziwiłabym się, gdyby po zapoznaniu się z moją opinią na swój temat Dibelius dał mi do zrozumienia, że mogę ją sobie wsadzić w wiadome miejsce. I że jeśli mi się u niego nie podoba, to mogę doń przecież nie zachodzić. W końcu sama swego czasu dołożyłam kilka kamyczków do lawiny chamstwa, czemuż więc teraz się ciskam? Ano temuż – odpowiadam sama sobie ;) – że staram się być lepsza. Dla swojego własnego dobra, owszem, ale także dla dobra bloga, który jest na tyle ciekawy, że przyciąga osoby o najrozmaitszych poglądach. Przy odpowiedniej moderacji (czyli upomnieniu co bardziej zacietrzewionych „polemistów”) mogłoby powstać miejsce swobodnej, nieskrępowanej cenzurą wymiany myśli. Jeśli jednak Dibelius woli „wolnoamerykankę” – trudno. Jeśli uzna, że w swojej krytyce przegięłam – drugie trudno. Mogę komentować, mogę też odejść. Napraszać się? W żadnym wypadku. Mam swoją godność i zwykle po dziesiątym upomnieniu już mnie nie ma. ;)

* * *

Piszę o blogerach, ale nie sposób nie zahaczyć i o samych dyskutantów. Ot, weźmy choćby ich absolutnie niepojęte dla mnie reakcje, gdy dochodzi do sytuacji zbanowania jakiejś osoby.

Przypadek pierwszy: zostajesz wyrzucony z czyjegoś bloga. Reakcja: wzburzenie, złość, rozżalenie, podsycane przez wirtualnych znajomych poczucie krzywdy, a później rozpamiętywanie tego wydarzenia w nieskończoność, wielokrotne wypominanie blogerowi cenzury, wypłakiwanie się w innych blogach.

Przypadek drugi: z czyjegoś bloga zostaje wyrzucona nielubiana przez nas osoba. Reakcja: szaleńcza, wręcz histeryczna euforia, pławienie się w aurze rzekomego zwycięstwa, a później uporczywe wyśmiewanie zbanowanego internauty i wielokrotne przypominanie mu, jak straszliwie – choć zarazem słusznie – został poniżony.

Są to zachowania durne, żałosne i kompletnie nie licujące z wiekiem dojrzałym. Jeszcze miotanych hormonami i ogłupionych współczesną popkulturą gimnazjalistów byłabym w stanie zrozumieć, ale dorosłych ludzi? Litości! Banicja z czyjegoś bloga nie ma żadnego znaczenia. Ani nie czyni z nas męczenników, ani nie pozbawia nas honoru. Naturalnie można się tym na jakiś czas przejąć, ale pieprzyć o tym przez następnych kilka miesięcy? Dla mnie to kosmos. Być może jest to wynikiem jakichś megakompleksów czy przesadnego zaangażowania w wirtualną dyskusję, ale wytłumaczenie tego zjawiska nie może być jednocześnie jego usprawiedliwieniem.

Równie niemądre jest wpychanie się do kogoś na siłę, odgrażanie się, że ktoś „pożałuje”, jeśli będzie o nas pisać, etc. Kto wchodzi do Internetu, musi się liczyć z potencjalną krytyką, odrzuceniem, szyderstwami, a nawet agresją. I chociaż słowa potrafią ranić jak kamienie, to nawet najpodlejsze z nich nie powinny wywierać zbytniego wpływu na nasze życie. Z pewnością warto zadbać, żeby na naszym własnym poletku nie było zbyt wiele łajna, ale na to, co ktoś tam u siebie na nasz temat wypisuje, nic nie poradzimy.

* * *

Jeśli kogoś powyższą charakterystyką cudzych blogów czy oceną zachowania internautów uraziłam, to pozostaje mi tylko wzruszyć ramionami i zapewnić, że – niezależnie od moich osobistych sympatii czy antypatii – nie było to moim zamiarem. Nie roszczę sobie prawa do pouczania kogokolwiek, po prostu przedstawiam swój punkt widzenia.

Oczywiście możecie teraz napisać, że sama zachowuję się jak mała, niedojrzała dziewczynka, skoro chce mi się pisać o takich pierdołach. :)

115 komentarzy:

  1. Skoro sie pisze to znaczy, ze cos boli, bo jak nie boli to sie nie pisze. Z jednej strony w jakis sposob to ujawniasz , otwierasz sie. Z drugiej ta "slabosc" ( bo emocje to jednak spora slabosc w dyskusji) moze byc niewlasciwie wykorzystana ( bloga masz otwartego)- kazdy zajrzec moze.
    Jeden sie pochyli , drugi dopier...oli.

    Nie wiem o co chodzi u Dibiego. Lubie faceta. Dopoki sam nie powie co jest grane, mozemy sie tylko domyslac. Moze chodzi o selekcje naturalna. Najsilniejsi , najbardziej wulgarni ( cel uswieca srodki), najbardziej napaleni na dyskusje zostana, Slabi sami odpadna. Calkiem mozliwe, ze mu to na reke, ze chce aby sobie ktos, bez koniecznosci podejmowania przez niego, konkretnych krokow odpadl ( to takie nieprzyjemne powiedziec komus zeby se wyszedl). Sama nie wiem, ale ogolnie tam jest niemilo. A chlopcy tamtejsi z gwardii SN zachowuja sie jak zolnierze ( skuteczni , wycwiczeni w bojach) walcza o jedyny wlasciwy pogladowo obraz swiata . Chca dla swiata raju. Misja im bardzo szczytna przyswieca, wiec ..... wygraja, bo maja niesamowicie silna wiare w swoje racje:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nic nie boli, jest mi tylko przykro. Odczuwam zmęczenie i zniechęcenie tą sytuacją. Fajnie się rozmawiało... kiedyś.

      Usuń
    2. Przykrosc zalicza sie do tych nieprzyjemnych,a wiec bolacych nas odczuc. No coz Kiro i z Toba bywa ( bywalo) przykro, Do wesela przejdzie.

      ja mam taka teorie, ze Dibelius nie ukrywa pogladowej zbieznosci z SN, czyli wiadomo co moze ewentualnie sadzic o wypowiedziach pogladowo mu niezbieznych. Nie wypedza, nie przepedza myslac, byc moze, ze "przeciwnki" sam sie umeczy i odpusci sobie
      Skoro nie wypedzaja Cie ( sam autor bloga nie robi tego,ale czytelnicy jednego z kubow juz tak... ich wulgarnosc odstarsza, przepedza), a jestes zmeczona towarzysko to co sie robi w takim przypadku? :))))

      Usuń
    3. mam inna teorię... Dibi chciałby być sobą, ale jest za bardzo zblokowany kumplowaniem z SN z czasów wspólnego blogowania... pojęcia nie mam rzecz jasna, jak wyglądają ich wzajemnie relacje, ale czuję, że Dibi ma pewien wewnętrzny konflikt, jest w tak zwanej "piździe"... nieraz miałem wrażenie, że ma inne zdanie od "patrona", ale hamuje się z jego wyartykułowaniem i coś tak bąknie tylko, na zasadzie "temu świeczkę, temu ogórek"...
      poza tym moje Panie Słodkie, może być jeszcze prozaiczniej... chłopak ma swoje czasochłonne sprawy w realu, zaś bloguje sobie z doskoku, dziesięć minut dziennie... czy jest wtedy czas na tworzenie jakiejś polityki kontrolowania /lub nie/ forum na swoim blogu?...

      Usuń
    4. @Ania

      E tam wygrają może na blogach niekiedy im sie uda kogoś wyrzucić, ktoś zrezygnuje - żadna to sztuka; -) Mistrzowie klawiatury nic więcej.
      Ale jak świetnie ich można wkurwić naciskasz guziczek zabawa się zaczyna;-)

      Usuń
    5. Oni nie wyrzuacja ludzi, oni umeczaja ...w swoisty sposob umeczaja ludzi i stoja za soba murem, chocby nawet ktory z nich baka puscil to beda zgodnie twierdzic, ze to chanel 5:))

      Usuń
    6. Dobre spostrzeżenie Aniu . Swoje fekalia uważają zawsze za perfum z najwyższej półki . ;-)

      Usuń
    7. @ Ania

      Z blogu Dibeliusa wyrzuca mnie - jak na razie - tylko dwoje ludzi. Jednym z nich jest tępa panienka, która w blogu SN skamlała, jacy to egoiści z tych, którzy nie chcą pomagać biednym i niezaradnym, a u Dibeliusa wypomina mi, że nie pracuję i jestem pasożytem. Czyli potwornie zakłamana plotkareczka, która węszy wokół cudzego życia. Drugą osobą jest jeszcze bardziej zakłamany świr, który wmawia mi, że popieram pedofilię, czczę Pol Pota, etc. Tych dwoje znam od paru lat; to chora z nienawiści do każdego, kto ośmieli się napisać coś nie po ich myśli para moralnych lumpów. Myślisz, że ich opinia ma znaczenie? ŻADNEGO.

      Za to spore znaczenie ma opinia Dibeliusa. To jego blog.

      Usuń
    8. No tak, czyli chesz znac stanowisko szefa bloga. Chcesz poznac jego kryteria....a on ich po prostu NIE MA: A skoro nie ma, a TY chcesz, czyli facet jest jakoby pod sciana bo musi , lub tez zleje Twoja potrzebe, cos wykombonowac:))) Nie licz na wiele:))

      Usuń
    9. No i tak trzymaj:)))

      Usuń
  2. lubię posty na temat "bloggin' theory", choćby dlatego, że sam coś takiego mam, ale słabo mi się o tym pisze...
    tak sobie teraz myślę, jaki jest związek pomiędzy tworzeniem postów i polityką administrowania "podpościem", czyli forum dyskusyjnym... w przypadku blogów, gdzie dominują posty publicystyczne /nawet artystycznie skomponowane/, chyba ma... konserwatysta lub lewak /w prawdziwym znaczeniu tego słowa/ będzie głosił lub chociaż przemycał w postach swoje poglądy, jednocześnie ustawiając forum mniej lub bardziej na baczność... ktoś mający poglądy mniej lub bardziej wolnościowe zezwoli na większy luz na forum... to jest niby logiczne, ale szczerze mówiąc stuprocentowej pewności nie mam...
    no dobrze, a co z twórczością stricte artystyczną /niepublicystyczną/?... na przykład taki post:
    fotka gołej pupy, do tego jeszcze bez majtek + haiku o słoniu + fotka chrapimroczka ortograbirozkapustnego /mutanta zresztą/ + relacja z wyprawy na drzewo oliwne po bursztyn wiadomości słonego i słodkiego + klip psychopolo "Ciapulki /remix/"...
    to jaka polityka forum pod taką produkcją?...
    hm...
    chyba już wiem... żadnej polityki, bo publika nie wie, o czym dyskutować... tylko stęka z podziwu... poza tym, czy lewak konserwatysta popełniłby takiego artystycznego posta?... oni tylko tak monumentalnie, realsocjalistycznie potrafią... np. papież na skrzydlatym rydwanie elektrycznym zamawia sześć piw /sześć, bo coś się rzeźbiarzowi pokręciło z palcyma/...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o poglądy. Ani nawet o treść wpisów. Owszem, post może prowokować gorącą dyskusję, ale to od właściciela bloga zależy, czy ma u siebie salon czy melinę.

      Usuń
    2. od zawsze uważam, że blogi /lub nawet pojedyncze posty/ sprofilowane "politspoł" wywołują najwięcej emocji i salonowi bardziej grozi zmelinienie... choć sam w ankiecie wybrałem punkt 2 /"spróbować ułagodzić, potem olać"/, to szczerze mówiąc, nie wiem jakie zasady bym wprowadził prowadząc bloga "politspoł"... sporo też zależy od tego, kto odwiedza... z bloga Eri "generatorzy meliny" się wynieśli i jest spokój...
      gdy ktoś zachowuje się przyzwoicie, normalnie z nim rozmawiam, nawet jeśli wcześniej zdarzał mu się trolling... ale gdy ktoś trolluje, wtedy albo olewam, albo dla zabawy sam "kontrtrolluję"...
      tyle, że akurat nie prowadzę bloga "politspoł", co też /jak wspomniałem/ rzutuje na całokształt...

      Usuń
  3. Ty Kiro się zastanawiasz nad świrami, świrami, których już znasz dość długo? Co tutaj jest do analizowania? SN ma świra na punkcie pkanali. Każdy jego post i komentarz jest zainspirowany pkanalią a także mną. Już nawet osoby, które się z nim przyjaźnią mają dość jego obrzydliwych obelg i nudno jest im, co chwile czytać jedno i to samo. Chrześcijanie od siedmiu boleści wyzywają, obrażają, pomstują zdolni są do najgorszych zwyrodniałych czynów. To jest właśnie satanizm, którego tak bardzo się obawiają. Oni są SATANISTAMI zdolnymi do najgorszego popierającymi zło. A Dibi ? A Dibi jest taki sam jak oni, tylko nie szczeka jak pies.

    Najbardziej mnie rozśmiesza ich strach przed Islamem. Przecież oni są Islamistami tylko po Katolicku tak samo zdolni do podrzynania gardeł, zabójstw, podpaleń. Wystarczy wspomnieć 11 listopad 2013 rok i burdy pod Ambasadą Rosyjską, podpalenie tęczy, bicie policjantów. Kryminaliści nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "SN ma świra na punkcie pkanali. Każdy jego post i komentarz jest zainspirowany pkanalią a także mną."

      Kurcze nie gadaj:)) SN zeswirowal na punkcie pkanalii? Ja tak cos podejrzewalam, ze tam uczucia sa jakies wmieszane....hm... konca nie bedzie. w takim razie. Moze SN zdobedzie kanalie? W sumie jest nieugiety, nieugiety:)) Tylko...po co tam siebie wtryniasz- trojkata chcesz? :))))

      Usuń
    2. Oj tam oj tam nie wtryniam się . Ja liberalna jestem niech świrują na swoim punkcie ...;-) Dam nawet błogosławieństwo jakby coś z tego wyszło ;-)

      Usuń
    3. Jestes sobie w stanie wyobrazic pkanalie w objeciach SN (p) :) , albo na odwrot? :))

      Usuń
    4. Dobre pytanie zadałaś . Ale przynajmniej by się ze sobą nie nudzili ,byłoby na pewno gorąco ;-)

      Usuń
    5. @ Julianne

      Akurat post nie jest o tym, co SN pisze u siebie ani o jego stosunku do PKanalii, tylko o tym, jak zarządza swoim blogiem. I wychodzi mi na to, że ów człowiek jest przynajmniej uczciwy w swoim zapamiętaniu. Oczywiście jego chamskie uwagi na temat PKanalii są dla mnie nie do przyjęcia, ale post był o czymś innym. Zastanawiałam się nad blogiem Dibeliusa. Czy jemu odpowiada, jak robi się u niego rynsztok?

      Usuń
    6. Myślę, że mu odpowiada tzn. nie przeszkadzają mu obelgi jego przyjaciół. Popiera je. To taka sekciarska krucjata on niby się nie wypowiada, ale pozwala na pomyje. Chodzi o to, aby kogoś tym chamstwem złamać i aby ktoś poddał się tej retoryce w imię ich sekciarskiej wiary. Niby rozmawia ze wszystkimi, nikogo nie wyrzuca a za niego robią SN i TF resztę. .On daję tylko pole do działania. Tym polem do działania jest jego blog.

      Usuń
    7. Nie podejrzewam Dibeliusa o coś takiego.

      Z TF da się normalnie rozmawiać. Nie wiem, co prawda, jak długo będzie trwać nasze "zawieszenie broni", lecz dobre i to, że w ogóle jest możliwe. :)

      Usuń
    8. TF to nieglupi facet. Zna zasady dobrego zachowania i umie je wprowdzac w zycie.... jest spora roznica w jego obecnych wypowiedziach. To co bylo wczesniej, a to co bylo kiedys to dwa rozne swiaty. Dwaj inni TF:)

      Usuń
    9. ..a to co jest teraz *

      Usuń
    10. @Julianne

      "Przecież oni są Islamistami tylko po Katolicku tak samo zdolni do podrzynania gardeł, zabójstw, podpaleń". Celnie :)

      Usuń
    11. @Ania, Julianne
      Wiosna w powietrzu, również w blogosferze :)

      Usuń
  4. "pokaż mi swoje obsesje a powiem ci ,kim jesteś "- tak podsumuje pewne zachowanie niektórych blogerów (pamiętasz,Kiro,pewnego dziada,ktory miał obsesję na punkcie Twoim,moim i kilku innych osob ? nie mógł bez nas żyć,na każdym kroku starając się nam wytknąć ,że jesteśmy "be" i swiatu to głosić.w jego przypadku była to ewidentna zazdrość,m.in tego,że nigdy nie będzie nami:).W sumie miał dobry gust,przynajmniej pod tym względem:))).nNie będę się wypowiadać na temat Dibeliusa ,bo nie śledzę,jednak opisywana przez ciebie postawa to takie "siedzenie okrakiem na barykadzie".U różnych ludzi wynika z różnych powodów-niektórzy chcą się przyjaźnić z całym światem,inni boją się komus narazić,zapewne jeszcze inne przyczyny się znajdą.A włażenie tam,gdzie nas nie chcą ? rodzaj masochizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten "dziad" to oczywiście Desper? Jezu, drugiego takiego świra już potem w Sieci nie spotkałam. :)

      Usuń
  5. Ja generalnie jestem za brakiem cenzury na blogu. Zadeklarowałem możliwość cenzury jako rozwiązanie awaryjne do zastosowania w sytuacjach kryzysowych. Rzeczywiście nie mam czasu, aby wnikliwie i roztropnie analizować komentarze. Generalnie ciągle się waham i nie jestem do końca zdecydowany, jaką wybrać formę prowadzenia bloga. W środowisku blogowym moje odczucia emocjonalne nie zawsze są skorelowane ze zgodnością poglądów politycznych. Stąd pewne rozchwianie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Dibelius

      Poglądy można mieć różne. W najmniejszym stopniu ich (teraz!) nie krytykuję. Po prostu zauważam, że Twój blog paru chamów zamieniło w bagno. Jeśli będę tam zachodzić, to może mnie kusić, by im dogryźć, a wówczas dołożę swoją cegiełkę do tego chamstwa.

      Usuń
    2. A czy to nie jest tak, ze teraz nastepuje wymuszenie na Dibeliusie konkretnej postawy. Interesuje Cie jego opinia, na zasadzie "Mam grac?":)
      On odpowiada, ze czasu nie ma, nie jest zdecydowany, chwieje sie...on po prostu nie wie. Czyli musi ci mu nie przeszkadzac, bo uwierz mi na slowo, jak cos komus doskwiera, albo czuje sie sympatie do kogos to sie dziala, podejmuje sie odpowiednie kroki...wsyprasza si,e lub zwraca sie uwage ...cos sie po prostu konkretnego robi w kierunku porzadku. Mu widocznie nie zalezy na okresleniu sie. To tak jakbys wymagala, aby facet przyznal sie ktora z kobiet walczacych o jego wzgledy kocha bardziej, kiedy akurat obie mu one zwisaja kalafiorem.
      Ja moge powiedziec tylko co ja bym w takiej sytuacji zrobila. jezeli by mnie temat pociagnal i chcialabym swoje kamyki dorzucic to bym tam zachodzila i dorzucala liczac sie z mozliwoscia zostania zbluzgana i nie liczac na opieke patrona tego miejsca i zaczela sie bronic tak jak umiem....Trudno- ilosc komentarzy bezsensownych moze wtedy wzrosnac parokrotnie, ale moze cos z pomiedzy smieci da czlowiek rade uszczknac dla siebie.
      Ale to jest oczywiscie moj punkt widzenia:)) Mnie blog Dibiego coraz mniej interesuje. nie z powodu nieiintersujacej tematyki, ale nie umiejacego ze soba rozmawiac towarzystwa.

      Usuń
    3. Napisałam wyraźnie: "Nie roszczę sobie prawa do pouczania kogokolwiek, po prostu przedstawiam swój punkt widzenia." Innymi słowy: nie zamierzam NICZEGO wymuszać na Dibeliusie.

      Usuń
    4. Czyli jak to jest? Chcesz poznac jego stanowisko, a dzieki temu bedziesz wiedziala czy masz dalej grac? Czego oczekujesz piszac posty takie jak ten, ktory komentujemy? Co chcesz uzyskac? Bo nie sadze, ze idzie o "wyplakanie sie":)
      Z tego co czytam wydaje mi sie, ze idzie o to, ze jednych mozna spoko rozeznac jak prowadza bloga, jaki maja do danych wypowiedzi stosunek, znamy ich zasady prowadzenia bloga, a u Dibiego nic nie wiadomo. Czyli dla mnie wychodzi , ze "no co jest Dibi? Okresl sie, bo swirujemy , nie rozumiemy!"

      Usuń
    5. @Dibi...
      mnie po prostu znudziło i zmęczyło odwiedzanie Twojego forum... to znaczy czytuję posty, ale nie komentuję... co prawda mogę olewać ataki na fikcyjny desygnat nicka "pkanalia" powstały w chorych wyobraźniach niektórych dyskutantów /bo przecież nie na Mnie/, mogę olewać próby obrażania /zwłaszcza, że nie mogą Mnie oni obrazić, bo nie mają "zdolności honorowej"/, ale pewnym momencie zaczęło mnie to nużyć... poza tym brak partnerów do dyskusji na poziomie... poza Tobą jako autorem, oraz Kirą mającą po prostu klasę, nie ma tam z kim rozmawiać...
      natomiast zgadzam się z Kirą, że gnój robi kilka konkretnych kreatorów tego gnoju... już Ci kiedyś wspominałem... gdy się wynieśli na jakiś czas, był jeszcze jakiś sens w komentowaniu... po ich powrocie znowu się zrobił syf...
      ale mnie to już lotto, od miesiąca mam już totalnie przepracowany dystans do sprawy /lepiej późno niż wcale/...

      Usuń
    6. @ Ania

      Wyrażanie zdania nie jest wypłakiwaniem się.

      Usuń
    7. Ogolnie rzecz biorac blogi takie jaki prowadzi Dibelius mocno ciagna, jak amfa, bo daja adrenaline, cos sie dzieje.... kiedy nic sie nie dzieje to jest siano. Ludzie potrzebuja igrzysk i chleba. Zaklada sobie czlek ze juz nigdy wiecej tam nie wejdzie, najwyzej poczyta, a po czasie korci go i ...wchodzi ponownie w dawny nawyk bo potrzebuje emocji. typowe blogi, na ktore ludzi ciagnie. potem znowu jest znuzenie, potem odpoczynek i wraca sie w stawik poplywac, albo choc za winkla polukac:))

      Usuń
    8. Wytrazanie zdania powinno miec jakis cel, bo wyrazac aby wyrazac to Ty se mozesz w domu do sciany. Potrzebujesz tego wyrazenia i ludzi, ktorzy to wyrazenie zdania uslysza, przeczytaja ( dlatego tez temat zaistnial na blogu) tylko w jakim celu jest to wyrazanie sie? Ulga dla emocji ( w sumie wyplakanie sie- to to samo co ulga dla emocji)? Chec zmiany czyjegos zapartywania? Sprowokowanie zmainy u innych w ich zachowaniu, aby i mi stalo sie lepiej na swiecie? Po cos wyrazamy te zdania, no nie? Nie wyrazamy tak sobie:)

      Usuń
    9. Mylisz się. Właśnie "tak sobie". Blog to wirtualny pamiętnik.

      Usuń
    10. Nie Kiro:) Pozwol , ze sie nie zgodze. Cienkie to zycie bez spolecznosci, bez mozliwosci emocjonalnego wyrazania sie? Potrzebujemy odbiorcow. Wyrazamy sie, aby nie dusic w sobie- wyrazanie sie to przetwarzanie nagromadzonych emocji powstalych pod wplywem okreslonych mysli. Potrzebujemy wygadania sie, zrozumienia i przyjecia naszego sposobu patrzenia na swiat przez ludzi, ktorzy nas rozumieja- czyli szukamy ludzi nam podobnych aby bylo nam latwiej zyc:))

      Usuń
    11. Czloweik rzadko robi cos tak sobie...zawsze jest po cos ( swiadomie lub nieswiadomie, ale zawsze jest po cos:)

      Usuń
    12. Wygadywanie się nie oznacza chęci wpłynięcia na innych. Jeśli ktoś się dzięki nami zmieni, to owszem, można to nazwać jakimś tam sukcesem, lecz tak naprawdę jest to tylko przysłowiowa wisienka na czubku tortu.

      Usuń
    13. myślę, że blog bez forum dla komentatorów jest trochę bez sensu... równie dobrze można sobie wtedy tworzyć w Wordzie do szuflady... ale to jest akurat moje podejście... spotykałem blogi mające zablokowaną opcję komentowania... tematyki bywały różne... od prywatnych zwierzeń, przez wiersze, wywody naukowe lub filozoficzne, po same fotki gołych panienek nie opatrzone żadnym komentarzem... trudno powiedzieć, jakie były motywacje tych blogerów, ale rozmawiać z nikim na pewno nie chcieli...

      Usuń
    14. Wygadywanie sie nie jest niczym zlym. Powtorze sie, moze tyle tylko, ze w inny sposob. Jest wyrazem naszych emocji ( z reguly tych niefajnych, ktore w nas tkwia) i dobrze jest, kiedy ma sie kogos, komu mozna w rekaw przyslowiowo choc posmarkac.
      To co dzisiaj napisalas swiadczy , ze Ci u Dibiego cos dopiep..lo W jakis sposob, dalo Ci cos czadu. Napisalas takiego, a nie innego posta, bo przykro Ci jest- bylo, czyli emocjonalnie nie gra. Nie jest mi Ciebie zal, bo i Ty bywasz czesto sprawca przykrosci innych. Nie przyjmuj tego jako zarzutu- ot stwierdzenie .Masz w naglowku opisane jakaz to jestes i co moze kogos u Ciebie spotkac, no czyli wlazimy na wlasne ryzyko. Czujemy sie czasami tak przy Tobie ( przynajmniej ja miewalam takie momenty) jak Ty poczulas sie po zajsciu u Dibiego ( przykrosc), ale jestes na tyle inteligentna, ze akurat takich bzdetow nie musze Ci pisac.
      Nie jest mi Ciebie zal, ale zroumiem Cie, wiem o co chodzi.
      od Dibiego nie ma czego oczekiwac, nawet kiedy biega o odpowiedz- nie musi. Zrodlo spokoju tkwi w Twoim podejsciu do sprawy. na jakims blogu moga jeb..ac Cie rowno, a Ty mozesz dac ignora niektorym komentatorom, o ile dasz rade, nie czytac akurat ich, albo zaprzestac sycic sie konkretnym blogiem, ktory emocje wywoluje.
      Nie chce aby zabrzmialo to jak pouczanie. Przerobilam to pare miechow temu, kiedy mialam konflikt z Toba i kiedy nie spodobalo mi sie to, co zrobil Smurff u siebie. Wyciagnelam wnioski i ....zobaczymy co dalej. Z cala pewnioscia smiem twierdzic, ze brakuje mam ( ludziom) emocjonalnej pozywki i lgniemy do blogow, ktore te emocje wywoluja jak cmy do swiatla. Dostajemy po nosie i za jakis czas , po wylizaniu sie idziemy znowu ku swiatlu swiecy i lekcje przerabiamy od nowa:)
      Blogi kulinarne nie wywolujace emocji sa odwiedzane przez hobbystow kuchni, tam emocji zero, ewentualnie zainteresowanie . Kiedy sie pisze o balecie, emocji tez zero, o dzieciakach mozna spoko pisac.....ale blogi typu blog Dibiego to ...hm.... ostro bywa. jezeli chemy sie poparzyc wiec idzmy tam. Parzmy sie sami i innych przy okazji. Niekonczaca sie historia:) nauczyc sie dyskutowac... w tamtym ukladzie to syzyfowa praca.

      Usuń
    15. Droga Aniu, niczego nie rozumiesz. Mierzysz wszystko swoją miarą, a że Ty sama przeżywasz głęboko, kiedy ktoś napisze Ci coś niemiłego, kiedy Ci dogada, etc, to i mnie uznałaś za równie delikatną. Dopisałaś sobie swoją własną interpretację mojego posta: że oto Kira chce się wyżalić, bo ktoś tam coś tam do niej czy o niej napisał i ona się przejęła. Błąd! Napiszę Ci, jak umiem najklarowniej: mnie wali równo (lub nierówno), czy ktoś mnie "jebie równo" (lub "nierówno"). Lały się na mnie pomyje i pewnie będą lać nadal. Przyzwyczaiłam się. Co ja piszę! Byłam na to gotowa od samego początku. (Nie znałaś mnie 10 lat temu. Ciesz się. Jestem teraz o wiele grzeczniejsza. ;)) Mam gdzieś, co pisze o mnie SN (do którego się nie wpycham, bo i po co?) i nie wyrzekam na jego radosną twórczość, o ile tylko raczy ją uprawiać we własnym blogu. Ustalił jasne zasady - i spoko. Kiedy jednak robi się bagno u Dibeliusa, czuję się bardzo zawiedziona. Tak, jest mi przykro. Użeranie się z wulgarną a tępą osóbką do najprzyjemniejszych nie należy, podobnie jak patrzenie, jak użera się z takimi osóbkami ten czy ów komentator, którego jedynym przewinieniem było wyrażenie swojego "niepoprawnego" zdania na opisany przez gospodarza temat. Tu nie chodzi o jednorazowe dogadanie, o jedną czy dwie obelgi. Takie rzeczy to drobnostka, mogą się zdarzyć wszędzie, gdzie na tapecie pojawi się gorący temat. Problemem jest to, że owo dogadywanie, te wszystkie złośliwości, etc ciągną się w nieskończoność. W blogu Dibeliusa już się nie prowadzi dyskusji, tam już się tylko walczy. To właśnie jest źródłem mojej irytacji, a nie wymiana kilku chamskich uwag. Świr, furiatka, cham z obsesją okołopenisową czy inne barachło nie są w stanie mnie dotknąć, jak to sugerujesz. Oni mnie wyłącznie BRZYDZĄ. Nie myl, do cholery, rozżalenia (które sama często przejawiasz) z najzwyczajniejszym na świecie obrzydzeniem, pogardą, odrazą, wstrętem. Ci ludzie są niczym małe gówienka, w które - czy chcemy czy nie chcemy - po prostu musimy wdepnąć. Ba, takie gówienko się przykleja! I za nic w świecie nie chce odpuścić. Mam dużą tolerancję na chamstwo, ale po n-tym komentarzu, który nie zawiera NIC poza ohydną, plugawą wycieczką osobistą, po prostu wymiękam. Nie chodzi tu o moje osobiste utarczki, bo z napastliwą kretynką czy opętanym nienawiścią do urojonego lewactwa świrem ścierałam się dość krótko. Przeczytaj jednak wszystkie komentarze. Ataki na PKanalię, Kurna Maćka, Antydogmatyka - tego się nie da czytać bez przecierania oczu ze zdumienia. Czy to wszystko naprawdę piszą dorośli ludzie?! Co to, do cholery, ma być - szpital psychiatryczny czy melina??? A nie, przepraszam, to blog Dibeliusa. Uprzejmego, życzliwego, inteligentnego, zdolnego do merytorycznej dysputy Dibeliusa. To tak, jakby ładnie urządzony, czysty domek utopić w szambie. W dodatku to szambo nas wciąga, dokładamy się do zanieczyszczeń, odpowiadając równie agresywnym tonem na zaczepki. Męczące to, cholernie męczące...

      Czy teraz rozumiesz?

      Usuń
    16. kasuje juz drugi raz, bo te cholerne literowki!
      Nie czuje rozzalenia, gdybym je czula to cieszyla bym sie bardzo z tego, co spotyka Ciebie na blogu Dibeliusa. Ty konkretnie wiesz co ja czuje, ja zas pisze tylko o Twoich uczuciach przez Ciebie osobiscie wyrazonych. Nie napisalam nigdzie, ze czuje sie rozzalona, ale Ty widocznie znasz stan moich uczuc, bo chyba uczucierozzalenia jest Ci bliskie , znasz je dobrze.
      Przez 7 lat blogowania splodzial trzy teksty na temat blogosfery. jeden o SN i drugi o Tobie, i trzeci o kim tam - w bardzo krotkim odstepie czasu zaistnialy te posty u mnie na stronie. Masz na swoim koncie mniej takich postow? Nie zarzucaj mi czegos, co sama uprawiasz:)) Dobra, nie chce zamieniac komentarza w docinki. Zreszta pisze sie jak sie pisze a Czytelnik robi z tym to, co chce- ma prawo.
      Zastanaowia mnie jedno. Musisz lubic to "bagienko" , bo tam po Tobie na serio rowno pojezdzaja i aTY wracasz wiernie i nadstawiasz karku do siodla. Do czego wracasz? Skoro nie dajesz rady, nie wychodzi Wam wymiana pogladow, to po co? Po dawke emocji, ktora sprawi, ze poczujesz, ze zyjesz? To sa oczywiscie tylko moje przypuszczenia- chyba mam do tego prawo? I zastanawia mnie jedno.- mnie nie interesuje czystosc czyjegos domu. Jego dom, jego czystosc lub jej brak. Nie przezywam braku "czystosci" na blogu Dibeliusa. Nie zal mi...jego przestrzen. Wchodze tam, ale staram sie nie umazac. :))) Nie powiem , ze sie nie zdarza, wtedy trzeba wrocic umyc sie i jezeli to niemile wtedy podjac jakies kroki, aby sie to wiecej nie zdarzalo:)

      Wchodze na bloga Dibiego na wlasne ryzyko niczego od niego nie oczekujac. Sama priobuje sie bronic na tyle na ile umiem i nie interesuje mnie czy wlasciciel ma ochote wprowadzic jakikolwiek "rygorek"- dostosuje sie:))

      Usuń
    17. @ Ania

      Jednak nie rozumiesz. Ani odrobinę. Ja się nie smucę nad sobą, bo mnie bydło (jak napisałam poniżej) nie jest w stanie dotknąć. Mnie smuci, że coś wartościowego zostało zbrukane. Nikomu nie zamierzam, rzecz jasna, narzucać swojej opinii.

      Tak trudno to pojąć???

      Usuń
    18. TRUDNO Kiro:)) Trudno mi to pojac, bo zawsze, ale to zawsze kiedy cos kogos dotyka, to nie dotyka wartosci jako takich tylko czlowieka! Wartosciom nic sie nie stanie. na czym polega zbrukanie wartosci? Na bolu polega, na bolu czlowieka, ktory uwaza, ze tak, a nie inaczej ( albo to swiete a tamto niekoniecznie) powinno wszystko wygladac.:) CIEBIE COS DOTKNELO, bo masz swiat w jakiejs hierarchii wartosci ustawiony i to Twoje wartosci zostaly tkniete. Nie wartosci jako takie, nie wartosci globalne ( przeciez nie wierzysz w jakiekolwiek uniwersalne sumienie, uniwersalne wartosci). Tylko dotkniete zostalo Twoje "ja". Twoj swiat, Twoje wartosci....gdyby owe "cos wartosciowego" mialo wartosci dla tych, ktorzy je zbrukali z pewnoscia by tego nie robili. Widocznie ich "cos wartosciowego" jest inne. Dotknieta zostalas TY, a nie "cos wartosciowego":)) No dobruze, przyjmijmy, ze tym "czyms wartosciowym" jestes personalnie Ty. I ja to przyjmuje. Jestes wartosciowa w moim widzeniu swiata, ale np.: TF tez:)))

      Usuń
    19. Oczywiście, że poczuć dotkniętym może się tylko istota żywa. Myśląca, czująca. Czy ja gdzieś temu przeczę?

      Uniwersalne wartości? Istnieją. Pytanie, czy istnieją wartości obiektywne... Ale to już temat na inną dyskusję.

      Usuń
    20. I dodam moze,ze Eawa L, jest rowniez wartosciowa lub...jest "czyms wartosciowym":)
      Brukamy sie wsyzscy nawzajem.

      Usuń
    21. Wartościowanie ludzi odbywało się w innym temacie. Pisałam już, kto nie jest mi bliźnim. Tutaj zahaczyłam o to, co się dzieje w czyimś blogu i dlaczego mi się to nie podoba. Nie zamierzam się zagłębiać w analizę czyjejś duszy, to Twoja działka. ;)

      Usuń
    22. A jazrobie to bardzo chetnie na tyle na ile ktos sie odkryje...a zawzse sie jakos tam odkrywa:))

      Usuń
  6. Zaciekawiona Waszą dyskusją oczywiscie polazłam zobaczyć owa "dyskusję ".Patrząc na to z boku sama nie wiem czy się śmiać,czy płakać,czy wzruszac ramionami.Wiem jedno - na pewno nie moje klimaty,na pewno z takimi ludźmi nie mam ochpty ,ani potrzeby mieć do czynienia.Czasem w ferworze jakiejś dyskusji oczywiście adrenalina dochodzi do głosu i jest chwilowy zgrzyt.Niemniej pewna grupa ludzi gwarantuje zgrzyt permanentny a to już-moim zdaniem -patologia .Patologii unikam.I tyle.A teraz będzie personalnie - do Ani.Nie bardzo rozumiem skąd i po co u Ciebie taka potrzeba rozbierania na czynniki pierwsze psychiki innych ludzi,w tym przypadku Kiry.I autorytatywne twierdzenie,że wiesz lepiej od danej osoby co ona czuje i dlaczego.Pomijając oczywistość,że naprawdę nie wiesz lepiej to PO CO ? Kropka nad i ? Psychoanaliza ? Wolę zainteresowanie TEMATEM .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania nie odróżnia bycia dotkniętą przez czyjeś słowa od bycia zniesmaczoną czyimiś słowami (zwłaszcza rzucanymi po wielekroć). Mnie wulgarne bydło nie jest w stanie dotknąć, mam swoją godność. Niemniej przyzwalanie bydłu na hasanie po domu zakrawa na... Hmm... A zresztą, co ja tam będę się produkować. Nie mój blog, nie moi goście. I faktycznie - nie moje klimaty. Co najmniej jedna z osób uczestniczących w tej "dyskusji" jest - jak śmiem przypuszczać - chora psychicznie. Inaczej nie da się wytłumaczyć steku oszczerstw, jakie rzuca na niektórych. Ale cóż, Internet wszystko zniesie. Jak papier.

      Usuń
    2. Kiro-nie chodzi mi czy odróżnia,czy nie odróżnia,bo mnie to po prostu nie interesuje.Nie rozumiem jedynie powodu,dla którego każdy temat kończy się analizą czyjejś osoby.Takie zastanawianie się rezerwuję dla wyjątkowo małej liczby osób,z którymi mam do czynienia na co dzień i których sposób myślenia,reagowania ma jakiś znaczący wpływ na moje życie.Wtedy warto poznać emocje i mechanizmy ,ktore takim człowiekiem kierują.W stosunku do poozostałych interesuje mnie jedynie to CO mówią i w W JAKI SPOSÓB to mówią,wnikanie w to,co przy tym czują jest dla mnie zbędne i chyba trochę nietaktowne.

      Usuń
    3. Zawsze mnie śmieszyły osoby, które próbują dociec, jaki ktoś jest naprawdę - wewnętrznie, duchowo. Zamiast się skupiać na słowach i czynach, analizują czyjąś duszę.

      Usuń
    4. AnKa :)
      Kira sama pisze co czuje....ja pisze tylko o tym co ona czuje na podstawie tego co sama napisala. Chyba normalnym odczuciem po tym co tam zaszlo jest uczucie przykrosci? Znam to uczucie. raczej to Kira przypisuje uczucia komus na wlasne widzi mi sie:) Nigdzie nie napisalam ze mi czegos zal, albo czuje sie rozzalona. Choc nie powiem, ze uczucia tego nie znam. Rozalona to ja sie moge poczuc na gruncie prywatnym , a nie blogosferowym.

      Dokladnie- ludzie interesuja mnie bardziej, niz psy, koty. Intersuje mnie jak ktos mysli, co lubi, jak reaguje....czlowiek mnie interesuje, w sposob taki w jaki Was nie jest w stanie zainteresowac. Nie kreci mnie powierzchownosc w kontaktach z ludzmi. A ludzie tak niestety sie stykaja ze soba:))
      Lubie np. od jakiegos czasu komentarze TF. Nawet kilka komci SN mi sie spodobalo sposob ich myslenia, reagowania, zmiana tego sposobu...ot po prostu. Nie wiem czy rozumiecie:)) Nie wymagam zrozumienia:))

      Usuń
    5. Aniu-a skąd Ty wiesz,w jaki sposób nas może człowiek zainteresować ? Jakiś rys megalomanii chyba w tym twierdzeniu.Czytaj uważnie,nie będzie nieporozumień.Nie mam zamiaru licytować się na to,kto lepiej się ludźmi interesuje.Twierdzę tylko,że kontakt internetowy jest kontaktem specyficznym i siłą rzeczy dość powierzchowny,o ile ogranicza się do komentowania na blogach.Co innego prywatna korespondencja.Natomiast przekonanie,ze jest się w stanie rozgryźć człowieka na podstawie blogów moim zdaniem jest błędne.To zaledwie jedna ze stron życia,wcale nie najważniejsza a czasem może być wręcz przekłamana.I dlatego takie analizy uważam za parę w gwizdek i jednak rodzaj nadużycia.Poza tym- niezależnie od tego jak bardzo się kimś interesujemy ten ktoś po prostu może uważać owo zainteresowanie za nadmierne,za wchodzenie z butami ,nie życzyć sobie tego.Poza tym-jeżeli jestem ciekawa czyjegoś sposobu myslenia,to go pytam a nie stwierdzam za niego uzurpując sobie ,że wiem od niego lepiej.jak np "sposob taki w jaki Was nie jest w stanie zainteresowac." Co do pytania p komentarze TF i SN-a co tu jest do rozumienia,czy nie rozumienia ? To Twoje odczucia i tyle.

      Usuń
    6. "I dlatego takie analizy uważam za parę w gwizdek i jednak rodzaj nadużycia.Poza tym- niezależnie od tego jak bardzo się kimś interesujemy ten ktoś po prostu może uważać owo zainteresowanie za nadmierne,za wchodzenie z butami ,nie życzyć sobie tego."

      Nie zgodze sie z Toba, he na blogach czlwoieka nie da rady poznac. nie poznasz po jednym poscie. Nie da rady ukrywac swoich prawdziwych mysli. To prawda, ze w necie ludzie zakladaja maski, ale tez latwo je obnazyc. Nie mowie, ze kogos da sie poznac po chwilce kontaktu blogowego z nim. Czytasz komentarze, czytasz teksty wylazi jak szydlko z wora wiele spraw. Mnie nie interesuje gdze ktos mieszka, ile ma dzieci, koz i wolow, czym jezdzi, ile zarabia i gdzie pracuje. Mnie ineteresuje i pociaga ludzka osobowosc- a w jej sklad wchodzi wiele. nawet sposob klocenia sie w komentarzach.....
      Trzeba czytac. Poznaje sie ludzi poprzez sluchanie ich- nie ksuze chyba dodawac, ze uwazne. Poprzez czytanie ich. Kira nie prowadzi bloga ksiazki, ktorego zaludnia fikcyjnymi postaciami, nieistniejacymi psami, nieogladanymi filmami.....
      czytasz i z czasem wiesz z kim masz do czynienia. Raz potrzebujesz wiecej , raz mniej czasu. raz bedzie to piec lat, innym razem rok:))

      Moze lusdzie sa naiwni kiedy wydaje sie im, ze moga w nieskonczonosc kryc sie pod maska internetu? Nie idzie mi o fozycznosc- to moga wieki skrywac. Ale sposobu myslenia, osobowosci nie dadza rady ukryc:))

      Usuń
    7. Nie wchodze z butami w czyjes zycie..... to, ze kogos interesuja ludzie nie zanczy, ze jest wscibski. Ludzie lubia nawijac o sobie, lubia byc w centrum-pasa swoje ego, maja swoje zdania- lubia je miec i sie nim dzielic, lubia miec swoje opinie i je wyglaszac. domagac sie wyjasnien ( bo czuja sie wazni, najwazniejsi, bo ich kuku to wrecz zawalenie sie swiata) - maja ego ( ok, aby w razie co nie powokowac do przypinania mi latki, ze ja juz taka bez ego, to przyznaje sie bez bicia, ze tez je posiadam)... Czytam posty i se mysle przy okazji, jak kazdy myslacy czlwoiek- tylko w danym poscie kogos zainteresuje obrazek pieska i dlaczego ma opatrzona noge, a mnie zainteresuje sposob w jaki wlasciciel psa pisze o tym piesku. A jak powiada Kira kazdy ma prawo wyrazania opini wlasnych ( gdyz kazdy ma ego):)) A jezeli ktos reaguje na to co ktos pisze , to znaczy, ze go porusza. Na cos co nie porusza nie reagujemy:) Kazdego, wedlug uznania porusza cos innego- te poruszenia rowniez swiadcza o tym jacy jestesmy. Mnie porusza klamstwo, na tyle na ile je rozrozniam.

      Usuń
    8. @ Ania

      Masz rację: to, co piszemy (niekoniecznie o sobie), obnaża nas. Większość z nas odsłania się w Internecie znacznie bardziej niż w realu, czasami bardziej niż przed najbliższą osobą. Ale nie łudź się, że poznasz człowieka całkowicie. Sami siebie nie znamy. ;)

      Poza tym dla innych ludzi ważnym powinno być, co robimy (lub mówimy/piszemy), a nie to, co się dzieje w naszym wnętrzu.

      Usuń
    9. Nie odpowiedziałaś na pytanie,co Cię upoważnia do twierdzenia,że doskonale wiesz,co kto myśli.A właściwie odpowiedziałaś-uważasz,że masz taką doskonałą znajomość ludzkiej psychiki,opartą na zainteresowaniu drugim człowiekiem,że możesz twardo powiedzieć " w sposob taki w jaki Was nie jest w stanie zainteresowac.".Niech Ci będzie .A ja pozostanę przy swoim zdaniu,ze jesteś w błędzie.Miałam swego czasu kontakt netowy z fantastyczną kobietą,ktora pokazywała część swojego prawdziwego oblicza,na podstawie której to części ludzie wyrabiali sobie zdanie.Problem w tym,że ja ją znałam i w realu .I znałam jej pozostałą część ,które dopiero zlożone razem dawały prawdziwy obraz,kompletnie odmienny od tego -prawdziwego,a jakże -wizerunku netowego.No,dobrze,skoro tak sobie dywagujemy ,i skoro Ty przyznajesz sobie prawo do nieomylnej opinii na temat innych to i ja się zabawię.Cóż,na podstawie tej wymiany zdań uważam,ze masz nieposkromiona potrzebę podkreślania swojej dobrej (wg Ciebie) cechy-zainteresowania innym człowiekiem .i to versus inne osoby-Ty zauważysz właściciela pieska,inni-pieska.Bo ci inni są powierzchowni a Ty nie,Ty głęboko zainteresowana człowiekiem.To są oczywiście moje żartobliwe spekulacje,ale pokazuję taki tor myślenia.Mowisz,że nie wścibstwo ? Możliwe.Mnie-jak napisałam interesuje człowiek jako konkretna jednostka wtedy,gdy jest mi bliski,gdy wpływa na moją codzienność,gdy ew.owo rozgryzienie moze się przyczynić do udzielenia mu jakiejś pomocy.Oczywiście,jak każdy człowiek,zauważam różne rzeczy,różne cechy,mam różne podejrzenia ,przypuszczenia,diagnozy na temat tego,jaki jest,dlaczego taki jest itd.Jednak uważam za stosowne zachować to dla siebie.Bo nie muszę epatować nikogo swoim zainteresowaniem dla drugiego człowieka...udowadniać,dawać na piśmie,że je mam.I nadal mylisz -nikt Ci nie odbiera prawa wyrażania swojej opinii na jakikolwiek temat.Jeżeli zechcesz napisać "na podstawie mojej obserwacji An-Ka jest taka a taka"-cóż,nawet jak uznam ,ze nie masz racji-trudno.Jednak Ty masz zwyczaj pisać kategorycznie " X.myśli/czuje tak a tak,to i to".To jest fundamentalna różnica.To nie jest opinia.To nie ma NIC wspólnego z opinią.To przedstawianie swoich domysłów-słusznych czy nie -jako aksjomat.PS. Zainteresowanie ludźmi nie jest oczywiście dowodem wścibskości.Upublicznianie swoich obserwacji czy wniosków jednak tak

      Usuń
    10. le wnetrze jest zajebiscie ciekawe...to co robimy, jak reagujemy, jak psykujemy, jak sie zwracamy do innych...jak dwulicowimy, skrywamy fuj rzczy ( wedlug mnie nie ma fuj rzeczy nie do przebrniecia przez ludzi w nich samych - podobni jestesmy w kwestiach wielu) to tez kwestia Twojego wnetrza, tego co tam buzje. Poznajemy funkcjonowanie kotla i mozemy go chociazby wyciszyc:)) Ja tak rozumuje. Kiedy ludzie,ja sama mamy pokuladane wnetrze wtedy latwiej jest z kims takim zyc, koegzystowac. Swiat normalnieje:))

      Usuń
    11. AnKa:))

      ja wiem wiem...taka madrala ze mnie co to rozumy wszystkie pozjadala, zadzieram nocha i udaje, ze ze szklanej kuli czytam.


      Dobra, bez bicia sie przyznaje, ze akurat w tej dyskusji nie bardzo Ciebie AnKo czytam ( mysle, ze warto,ale nie daje rady),...Komentarza nie doczytalam, wiec nie wiem czy nie zignoruje waznych dla Ciebie odpowiedzi, kwestii

      " w sposob taki w jaki Was nie jest w stanie zainteresowac." skupie sieb teraz na tym
      No bo jezeli pisze na temat tylko tego co napisala Kira o sobie ( jej zdanie, jej wyrazenie siebie) a slysze od niej, ze rozzalenie to moja przypadlosc, bo to ja czuje sie rozzalona ( nie wiem kiedy o tym wspomnialam) lub tego typu bzdety ( sorry za zwrot), to widze tutaj rodzaj pewnego niechlujstwa w ocenie czlwieka, niesluchanie go, nie zwracanie uwagi na to, co mowi.... przypisywanie mu, czyli brak zainteresowania tym, co ow czlowiek wypowiada, pisze, pobiezne czytanie- czatnei an szybko bez refleksji. Tak to oceniam.
      Nie wyjmuje z "chmur" tego co ktos mowi - lub tez staram sie:)) Nie wroze z kart, slucham ( czytam) co ktos mowi i probuje byc w tym uwazna. za brak uwagi wobec Ciebie przepraszam, to tylko chwilowe. Wroce:)

      Usuń
    12. @ Ania

      Popracuj nad swoim wnętrzem. Jesteś kapkę toksyczna.

      Usuń
    13. hahahah....nie przecze:) Nie ma zamiaru zaprzeczac....ujarzmij sie Kiro:) Spusc z gwizda zlosci:) Ommmmmmm...i jazda:))

      Usuń
    14. AnKa:)
      Daj spokoj. Teraz jedziemy o piesku....masz arcje, jestem bardzo dobra i za taka sie uwazam. Super dzaga, nie dorownasz. Nosem rysuje sufit:)
      Ten piesek wez, odpusc se. Niech bedzie ze idzie o kartke papieru. Mam skonnosc do anlalizowania, to czasami wiele utrudnia. Takiego wiesz rozbijania gowna na atomy:) Zeszlam z pedestalu, czy jeszcze troche? tylko pilisssssssss nie mysl ze jak napisalam , ze rozbijam gowno na atomy, to mam na mysli czlwieka:) To gowno to tylko tak dla okreslenia problemu, nie ludzi:))

      Usuń
    15. Aniu,pozostańmy przy swoich zdaniach.Jak wpadasz w ferwor dyskusji,zaczynasz pisać cholernie nieskładnie i nie chodzi mi o literówki ) i ja po prostu nie jestem w stanie pojąć.mimo,że czytam starannie i uważnie.Mimo,że wg Ciebie nie jestem zainteresowana tak jak Ty (dorównywać nie mam zamiaru-nikomu i w niczym,współzawodnictwo jest mi obce,sama sobie okretem,sterem,żeglarzem) drugim człowiekiem to jednak nie wyobrażam sobie,bym mogła z kimś dyskutować "nie bardzo czytając" jego wypowiedzi.To po co się odzywac ? Bicie piany ? Nie,dziękuję.PS.skłonnośc do analizowania moim zdaniem wiele ułatwia,o ile to jest rzeczywiście analiza a nie fantazja na jej temat.Miłego popołudnia.

      Usuń
    16. PS.w każdym razie nie bardzo rozumiem jedną rzecz a schemat się powtarza....Twierdzisz Aniu,że każdy ma prawo do wyrazania n swej opinii i trudno się z tym nie zgodzić.Gdy jednak inni zaczynają wyrażać opinię na Twój temat natychmiast zaczynasz -przynajmniej tak to wygląda-się denerwować,ironizować,tak jakbyś odpierała jakieś ataki,doszukujesz się w wypowiedziach interlokutorów jakichś treści,ktorych tam nie ma i walczysz z nimi.Tudzież zaczynasz przypisywać innym jakieś negatywne uczucia -jak np. "nie złość się" ,odnoszę wrażenie,że to za każdym razem jest projekcja Twojego stanu ducha.A to "No bo jezeli pisze na temat tylko tego co napisala Kira o sobie ( jej zdanie, jej wyrazenie siebie) a slysze od niej, ze rozzalenie to moja przypadlosc, bo to ja czuje sie rozzalona ( nie wiem kiedy o tym wspomnialam) lub tego typu bzdety ( sorry za zwrot), to widze tutaj rodzaj pewnego niechlujstwa w ocenie czlwieka, niesluchanie go, nie zwracanie uwagi na to, co mowi.... przypisywanie mu, czyli brak zainteresowania tym, co ow czlowiek wypowiada, pisze, pobiezne czytanie- czatnei an szybko bez refleksji. " to już mi się kupy nie trzyma.Skąd wniosek ,ze fakt nierozżalenia po czyichś słowach jest jednoznaczny z niesłuchaniem/nieuważnym słuchaniem/lekceważeniem/brakiem zainteresowania ? Dalibóg,meandry ludzkiego umysłu niezbadane są.

      Usuń
    17. Dalczego ironiuzje? Nie przyznaje racji zle, przyznaje komus racje to tez sie nie podoba? Moze ogolnie jest cos na rzeczy, kiedy chodzi o osobe? Cos tam nie lezy tak jak nalezy...uwiera itd:))

      Aha sa ludzie, dla ktorzy lubia czytac Twoje komentarze, bywaja tacy, ktorzy je zlewaja... ze mna i moja osoba jest podobnie,wiec wyrazaj zdanie ( co tez robisz), opinie i..... przeciez jak twierdzi Kira to nie ma najmniejaszego znaczenia. po prostu sie wyrazajmy;)))

      Usuń
    18. Aniu,nie obrażaj swojej inteligencji.

      Usuń
  7. A odnośnie tamtego towarzystwa -nasunęła mi się taka myśl,że wzajemnie katalizują w sobie swoje najgorsze cechy (które zresztą wcale nie muszą być cechami wiodącymi ich codziennego oblicza ) - nieustępliwość w owym najgorszym wydaniu,wulgarność,napastliwość,nietolerancję,lęk przed innym,pogardę dla innego,megalomanię.Wzajemnie w którymś momencie dali sobie przyzwolenie na takie zachowanie ,być może nietolerowane w normalnym życiu,znaleźli nie tylko przyzwolenie ,ale wręcz aprobatę dla swoich wad i obłąkanych reakcji,stworzyli grupę a w grupie -wiadomo-siła,czyli coś,czego zapewne im brak na co dzień i tak zabrnęli ,wzajemnie się podkręcając i chyba nie dostrzegając,jak się zachowują i jak są odbierani.Sama jestem emocjonalna i nieraz się zapędzę,ale wiem,kiedy przesadziłam i potrafię ochłonąć.Może dlatego jestem sama swoim hamulcowym,że dla poczucia swej siły nie potrzebuję grupy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Kiro,
    Jak wiesz, od pewnego czasu zmieniłem diametralnie filozofię komentowania na blogach. Dokonałem selektywnej weryfikacji potencjalnych interlokutorów i zdjąłem z listy dyskusyjnej kilka nicków, z którymi zwyczajnie nie ma sensu rozmawiać. Konsekwentnie tego się trzymam. Została mi więc grupa osób o zbliżonych do moich poglądach i grupa osób o poglądach odmiennych, z którymi nawet trudna rozmowa w mojej ocenie ma sens. Skąd ta zmiana? Ano stąd, że postanowiłem nie robić rzeczy, których zaraz po ich zrobieniu się żałuje. A za każdym razem, kiedy posypały się bluzgi, źle się z tym czułem, bowiem uzmysłowiłem sobie, że za każdym nickiem kryje się żywy człowiek, a nie wirtualny duch, nad którym można się pastwić do woli. Dlatego nie wdaję się więcej w awantury, a jakieś emocjonalne reakcje zostawiam na skrajne sytuacje, jak obrażanie uczuć religijnych, czy kalumnie pod adresem znanych mi osób, jak to miało miejsce na blogu Dibeliusa pod adresem Starego Niedźwiedzia, ale to właśnie tam zabiorę głos, bo tego akurat zmilczeć nie mogę. Wracając do tematu posta, to kiedy go wczoraj czytałem, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że będzie on przyczynkiem do kamienowania Starego Niedźwiedzia i jak widzę się nie pomyliłem. Mam nadzieję, że tekst nie był specjalnie na to obliczony, a ci, którzy rzucali kamieniami, sami sobie uświadomią jaką nienawiścią zioną w zwalczaniu nienawiści u innych. Niemniej mam nieodparte wrażenie, że Twój tekst , a w ślad za nim pole komentarzy, poszły w kierunku pastwienia się nad blogiem Dibeliusa oraz ukamienowania Starego Niedźwiedzia. Otóż nieprawdą jest stwierdzenie jednego z komentatorów „już Ci kiedyś wspominałem... gdy się wynieśli na jakiś czas, był jeszcze jakiś sens w komentowaniu... po ich powrocie znowu się zrobił syf...”, bo jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności u Dibeliusa nie było żadnych awantur od czasu, kiedy właśnie ów komentator zawiesił u niego swoją aktywność, a pierwsza awantura, częściowo była związana z jego ponownym pojawieniem się, a zatem wymachiwał mieczem obosiecznym i sam się zdzielił w nogę. Jednak jak pisałem to tylko jedna z kilku iskier, które poleciały na beczkę prochu. Jedną iskierkę, jak przyznałaś rzuciłaś sama, ale w obliczu okoliczności, jestem w stanie to zrozumieć. Sporo oliwy do ognia dolało dwóch czy trzech innych komentatorów i zadyma gotowa. Cóż, znam ten mechanizm nadto dobrze, bo sam w tego typu zadymach brałem udział niezliczoną ilość razy. Nie do końca zatem rozumiem, czemu ów tekst miał służyć, bo jak podejrzewam jego pierwotny zamysł został zatarty w procesie wywlekania wzajemnych animozji.Nie będę się dalej nad tym rozwodził, bowiem cały czas jestem pod wrażeniem luksusu jaki daje patrzenie na to z boku i nie wikłanie się w wojny. Muszę również dodać, że największą wartością jaka się ze zmiany nastawienia wyłoniła, jest to, że zupełnie inaczej spojrzałem na osobę Ani, którą serdecznie pozdrawiam, An-Ki, z którą bardzo miło mi się rozmawiało na blogu Smurffa i Szanownej autorki, z którą zawarłem dożywotnie zawieszenie broni. To jest prawdziwa wartość i tylko szkoda, że tak długo zajęło mi aby to odkryć.
    Pozdrawiam, TF.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TF -jest mi bardzo miło to czytać ,ponieważ i ja po tamtej naszej rozmowie zaczęłam patrzeć na Ciebie inaczej.A umiejętność wyjścia z okopów (czytaj-przyznanie ,ze czasem wina jest nie tylko po stronie "wroga " i zauważenie pozytywnych cech owego "wroga" ) jest dla mnie zaletą,ktorą zawsze bardzo cenię.Pozdrawiam

      Usuń
    2. @ TF

      Jesteś bystrym, zdolnym do autorefleksji facetem. Można z Tobą porozmawiać, gdyż starasz się zrozumieć interlokutora i dążysz do tego, aby on zrozumiał Ciebie. Ja mam, jak już pewnie zauważyłeś, mniej cierpliwości do ludzi. Ot, przykładowo, kiedy czytam Twoją sugestię, jakoby to mój tekst był obliczony na "ukamienowanie" Starego Niedźwiedzia, ogarnia mnie złość. Krytyka nie równa się opluwaniu. Nie czepiam się niczyjego prywatnego życia (o ile ta osoba nie czepia się mojego), osądziłam blogi oraz metodę, wedle których są "prowadzone". Czy moja interpretacja oraz ocena są niesprawiedliwe? Jeśli tak - polemizuj. Proszę tylko, żebyś krytykował to, co SAMA napisałam, gdyż za wypowiedzi innych nie odpowiadam. SN nie jest jednym z moich gości, nie mam więc obowiązku go bronić.

      Nie chcę się "pastwić" nad blogiem Dibeliusa, ale nie zamierzam milczeć, gdy widzę, jakie się tam zrobiło szambo. Moim zdaniem pierwszą osobą, która zaczęła zadymę u Dibeliusa, był Oppresor. Niestety, Stary Niedźwiedź dołożył swoje. Bóg jeden wie, o co wam wszystkim chodzi, TF. Dla mnie jest to niezrozumiałe, wybacz...

      Usuń
    3. @ TF:)
      Poruszasz mnie. Ciesze sie. Bardzo milo jest mi to czytac. Dzieki:)
      "zupełnie inaczej spojrzałem na osobę Ani, którą serdecznie pozdrawiam"
      Rowniez bardzo serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
    4. Oj naiwne baby nie wiecie, że ludzie, ale przede wszystkim mężczyźni się nie zmieniają. Prędzej uwierzę, w przemianę Palikota i powrót jego łono Kościoła Katolickiego niż w przemianę TF i jego zdolność do refleksji.

      Usuń
    5. Przemiana nie musi być całkowita. Czasami wystarczy nie dopuszczać do głosu złych emocji.

      Usuń
    6. Julianne,mężczyźni się nie zmieniają (a kobiety to niby tak ? ),ale w każdym drzemią różne cechy i w zależności od okoliczności mogą się wydobyć na światlo dzienne.Jak będzie to się okaże,ale sam gest TF ma jak najbardziej pozytywne znaczenie i to jest "wartość dodana".

      Usuń
    7. Wiara jest piękna ,ale to tylko wiara ...Ja tam wolę realnie stąpać po ziemi . ;-)

      Usuń
  9. Cóż, zwięźle i na temat przedstawiłaś swój stosunek do życia blogowego. I bardzo dobrze. Muszę wejść na blogi, które wymieniłaś, chociaż nie sądzę, żebym została ich stałym bywalcem - zbyt często moje i Twoje opinie są zbieżne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wchodź Marzeno a już na pewno tam nic nie pisz ,bo Cię zwyzywają do cna i użyją każdego twojego komentarza ,który napisałaś przeciwko Tobie . Nie trać czasu na szajs !

      Usuń
  10. I na zakonczenie. Blog Dibiego jest zarabisty, bo zmusza czasami do autoreflesji, ktorej byc moze , gdyby nie zaistnialo to, co czasami sie tam wydarza, nigdy by sie nie przeprowadzilo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobrze, również rzucę pozytywem na temat bloga Dibiego... chodzi mi o same posty, nie o forum... bardzo mnie one kręcą, bo nigdy nie wiem, czy on tak myśli poważnie, czy ironizuje z tych, którzy tak właśnie poważnie myślą... zaś co do samego forum, to podtrzymuję swoją hipotezę o braku czasu... zauważmy, że sam zbyt często nie zabiera głosu... temu przytaknie, tamtemu przytaknie, a dalej sprawy już się dzieją same... czasem tylko komuś zwróci uwagę lub nawet wytnie wypowiedź, tak dla pokazania władzy, ale to tak na luzie tylko, pro forma... inna sprawa, że największych zadymiarzy nie rusza, ale to chyba naturalne zjawisko... policja też ściga tylko drobnych złodziejaszków, a grubych aferzystów udaje że nie widzi...

      Usuń
    2. No i zobacz, zaczyna sie robic troche klarowniej. Posty Dibeliusa kreca. Sama lubie tam zajrzec, ale staram sie dawac sobie po lapach kiedy mnie kalwiatura ciagnie. Pod ostanim postem weszlamw forum, ale tez ( zreszta ja sie u niego staram trzymac, bo bluzgami nic sie nie" zalatwi", o ile w ogole chce sie cos zalatwic) trzymalam wodze. Wydaje mi sie, ze trzymalam.
      Ogolnie blog Dibeliusa kreci wielu. Kazdy ma cos "madrego" do dodania. Kazdy chce zaistniec. No i bywa ostro:)))
      Ja mu sie nie dziwie. Ogolnie to taka dosc dojrzala postawe emocjonalna autor przyjmuje. Spokoj nawet kiedy bywa krwawo. No bo co on moze na nasze emocje? Kazdy za nie odpowiada sam. A my potrzebujemy sedziego, ktory tupnie noga i rozstrzygnie : temu wolno, a tamtemu nie wolno, ten brzydki, a tego poglaszcze..... tego zbanuje bo moja kolezanka dostala w tylek :)) Trzeba tam walczyc o przetrwanie samemu i byc moze to jest uczciwsze:))

      Usuń
  11. Mam wrażenie,że początki większości konfliktów,ginące już w mrokach niepamięci,zaczęły się od banalnych nieporozumień,wynikających czy to z pospiesznego czytania,czy to rzeczywistego niezrozumienia.Potem to idzie jak lawina...Raz powzięte przekonanie ,że ktoś myśli coś (czego tak naprawdę ani myśli,ani nie napisał) powoduje tendencyjną interpretację jego każdej wypowiedzi,często krańcowo odmienną w zależności od nastawienia do danej osoby przez różnych odbiorców.Do pewnego momentu budzi to protest,chęć tłumaczenia,potem irytację i nadal chęć tłumaczenia ( ja osobiście poczuwam się do odpowiedzialności za każde swoje słowo,ale ,na Boga,nie za cudzą wyobraźnię ,niekiedy ułańską,w przekształcaniu znaczenia wypowiedzi) ,potem znużenie i wreszcie pusty śmiech.Gdy osiągam etap pustego śmiechu to nawet gdyby ktoś napisał ,że zjadam na śniadanie niemowlęta i okradam staruszki w tramwajach ,by ich renciny wydać na wspieranie partii Palikota -nie ruszy mnie.Tyle,że ten etap jest równoznaczny z uznaniem danego osobnika za niewartego ,no,mniejsza z tym,czego niewartego...

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety często blogi z miejsc dyskusji przekształcają się w miejsca gdzie nie pozostaje nic innego jak absolutnie zgadzać się z prezentowanymi opiniami. Odmienne zdanie naraża na atak TWA (Towarzystwa Wzajemnej Adoracji)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego w niektórych blogach nie bywam.

      Usuń
  13. Pozwolisz, że skomentuję niektóre akapity.
    Co do wolności obrażania innych osób, w sensie prawnym nie masz racji. Forum blogowe jest miejscem udostępnionym publicznie; nawet jeśli zostałoby potraktowane jak prywatny folwark, obelgi czy pomówienia dalej narażają na poniesienie odpowiedzialności cywilnej i (ponieważ, w odróżnieniu od wielu cywilizowanych państw, wciąż mamy takie przepisy w spadku po "komunie") również karnej. Oczywiście jeśli ktoś jest w stanie udowodnić, że Ty to rzeczywiście Ty;)
    Jeśli chodzi o blogi "soc-pol"; no cóż, często ich celem jest wkładanie kija w mrowisko - uniknięcie ostrych reakcji jest moim zdaniem niemożliwe. Wystarczy zderzyć się z niepopularną opinią oponenta reprezentującego inną opcję i... awantura gotowa. Ze światopoglądami powiązane są silne emocje. Można je trzymać na wodzy, albo...
    Muszę stwierdzić, że np. mnie i Ciebie obecnie też bardzo wiele dzieli, jeśli chodzi o światopogląd. Nie przypominam sobie jednak, żebyśmy się kiedyś żarli. Czyli jednak można?
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pozwolisz, że skomentuję niektóre akapity."

      Pozwalam. Wnijdźcie, panocku, i rozsiądźcie się pod gruszą... ;)


      "Co do wolności obrażania innych osób, w sensie prawnym nie masz racji. Forum blogowe jest miejscem udostępnionym publicznie; nawet jeśli zostałoby potraktowane jak prywatny folwark, obelgi czy pomówienia dalej narażają na poniesienie odpowiedzialności cywilnej i (ponieważ, w odróżnieniu od wielu cywilizowanych państw, wciąż mamy takie przepisy w spadku po "komunie") również karnej."

      Nawet jeśli nie wymienia się imienia i nazwiska, tylko nick? Nie wiedziałam o tym.

      Ale mimo wszystko - komu by się chciało latać po sądach? Nawet jeśli zidentyfikujemy człowieka, to użeranie się i udowadnianie swojej krzywdy byłoby zapewne okropnie męczące. Pewnie dlatego celebryci zaciskają zęby i znoszą wylewane na nich anonimowo pomyje. ;)


      "Jeśli chodzi o blogi "soc-pol"; no cóż, często ich celem jest wkładanie kija w mrowisko - uniknięcie ostrych reakcji jest moim zdaniem niemożliwe."

      Ostra reakcja nie musi oznaczać personalnych przytyków. Z blogerem MILKiem (mam go w "Polecanych") nieraz dość mocno się spierałam, nigdy jednak nie posunęliśmy się do ad personam, nie mówiąc o epitetach. To fantastyczny dyskutant. Najbardziej zatwardziali w swoich przekonaniach mogliby się uczyć od niego sztuki konwersacji.


      "Muszę stwierdzić, że np. mnie i Ciebie obecnie też bardzo wiele dzieli, jeśli chodzi o światopogląd. Nie przypominam sobie jednak, żebyśmy się kiedyś żarli. Czyli jednak można?"

      Może dlatego, że nie próbowaliśmy się do niczego przekonywać na siłę? I chyba w ogóle... rzadko polemizowaliśmy? ;)

      Usuń
    2. Niestety, właściciel bloga odpowiada również za treść komentarzy...
      Właściciel nicka też. Jeśli wiadomo, kto nim jest;)
      Co do ostrej reakcji - nie spodziewałem się np. aż tak niezrównoważonego, chamskiego i personalnego ataku na mnie po tym, kiedy przedstawiłem ostatnio swój oryginalny pogląd na blogu Dibeliusa. Przyznam, że zaskoczyło mnie to i wyprowadziło z równowagi. Najwyraźniej celem życia niektórych komentatorów nie jest wymiana myśli, próby przekonywania, lecz szukanie osobistych wrogów w osobach innych komentujących/ nawet jeśli ci są wytworami ich wyobraźni;)
      Przypominam sobie, że jednak w paru sprawach polemizowaliśmy - np. w kwestii ZUS-u, aborcji, czy nagiego wędrowca. Tyle, że nie przypominam sobie jatki;)
      Anty

      Usuń
    3. Dla mnie zdumiewające było to, iż zarzucono Ci (między innymi) homoseksualizm. Pomyślałam wówczas: "Cholera jasna, a co to ma wspólnego z imigrantami-ekstremistami?!" I wtedy do mnie dotarło. Tu już nie chodzi o walkę z realnym zagrożeniem. Tu chodzi o wyeliminowanie (przynajmniej z debaty) każdego, kto nie jest taki, jak oni - cnotliwi, propolscy, ultrakapitalistyczni, heteroseksualni, bogobojni "konserwatyści".

      Usuń
    4. No niestety...teoria byla dosc "poruszajaca" Mnie pomimo tego, ze wydaje mi sie, z tego co widze na zachodnim rynku pracy, sf, zainteresowala..
      Nie wszyscy wytrzymali to emocjonalnie, i zebrales :)) Kurcze slaby z nas gatunek, "raczka emocji" wali nas jak trza:))

      Usuń
    5. @Anty...
      sprawa Twojego rzekomego homoseksualizmu jest dla mnie dziwaczna... co prawda TF kiedyś obiecał mi przytoczyć dowody na ten temat, ale "zapomniał"... ech... przypadek, roztargnienie...
      tylko problem w tym, że nawet gdyby takie "żelazne"/?/ dowody na to istniały, to nie byłyby w stanie zniechęcić mnie do rozmawiania z Tobą... bo te pajace pojąć nie potrafią, że nie rzecz w tym, czy ktoś jest "homo" czy "hetero", tylko jak to "homo"/"hetero" realizuje... może gej /jako osoba/ jest obrzydliwy, ale bardziej obrzydliwy jest heteroseksualny /co nie jest takie pewne/ konserwatysta, dla którego kobieta jest szmatą...
      zresztą ostatnio nasz "różowy misio" tak się pogubił, że mnie też orientację "homo" przybija... proponuję proklamować założenie "klubu pedałów", zaś Kirę ogłosić prezesem, "pedałem nad pedałami"... a na zebraniu założycielskim wzniesiemy toast strzykawkami napełnionymi "marychujaną"...
      a teraz poważniej... tym środowiskiem rządzi lęk... ten lęk powoduje hermetyczność... tworzą sobie hermetyczny język, tylko dla nich zrozumiały i swój patologiczny system wartości... i ćpają sobie tego burbona, by ten lęk stłumić, bo na więcej ich mentalnie nie stać...

      Usuń
    6. @Kira
      Miałem coś napisać o możliwym syndromie, hmm, niespełnienia pewnych blogerów, ale znów zarzucą mi ad personam;)

      @Ania
      Spójrz na to SF z perspektywy historycznej - kto zaczął i po co.

      @Piotr
      Byłoby dla mnie niezłą rozrywką poczytać o sobie coś, czego być może nie wiem? Zastanawiające jest dla mnie to, że ludzie powołujący się na tradycyjne wartości, etos przeżelaznej Lejdi, odrzucają jedną z najbardziej fundamentalnych wartości brytyjskich tradycjonalistów, jaką jest ochrona prywatności.
      O pewnych rzeczach nie piszę, bo nie zamierzam "leczyć chorych sąsiadów sny";)
      Skoro "Maria-Skłodowska Curie też była kobietą", powitajmy prezesa i zarząd klubu;)
      Anty

      Usuń
    7. I odrzucają brytyjską (pewnych sfer,rzekomo pokrewnych duchowo i faktycznie) uprzejmość.Jakoś nigdy mnie nie przekonywała teoria,że kulturalnym się jest dla tych,którzy na to "zasłużą" a dla tych ,którzy nie nie-wręcz przeciwnie.Kulturalnym to się jest jak w ciąży-albo tak,albo nie.

      Usuń
    8. @Anty...
      a czy Ty wiesz, że konserwatyzm jako doktryna zawiera w sobie właśnie ingerencję w ludzką prywatność?... swojego czasu wczytałem się w tą ideologię i o ochronie prywatności niewiele tam jest, raczej wcale... jest za to dyktat odnośnie stylu życia, bycia jednostki jako elementu kolektywu...
      czyli określenie "socjalizm obyczajowy" /które gdzieś kiedyś usłyszałem i czasem sam używam/ ma tu naprawdę uzasadnienie...
      co to oznacza?... albo sama ideologia jest pełna hipokryzji, albo sami konserwatyści są hipokrytami w swej istocie... z punktu widzenia normalnego człowieka nie ma to w sumie znaczenia...
      ...
      jak zwykle dodam, że "być konserwatywnym" i "być konserwatystą" to dwie różne sprawy... tak tylko nadmieniam o tym, ze względu na pewną "bliskość" natury językowej tych określeń...

      Usuń
    9. Chodziło mi raczej o "być konserwatywnym", bo chyba o to biega w tradycjonalizmie...
      Jeśli chodzi o indywidualizm, dawno wyzbyłem się złudzeń, że jakikolwiek polityczny "-izm" nań pozwala.
      Jakiś czas temu badałem libertarianizm. Jest to doktryna ściśle kolektywistyczna, wdrożenie prowadziłoby do czegoś w rodzaju "oświeconej dyktatury";) Neoliberalizm (redystrybucja odwrotna, kasta najbogatszych i powiązanych z władzą jako nadludzie)? To samo. Konserwatyzm to tylko jedna z wielu form zamordyzmu (co prawda wyjątkowo parszywa dla tzw. zwykłych ludzi).
      Anty

      Usuń
    10. @Anty...
      nie bardzo... konserwatywnym można być prywatnie i nikomu tego nie narzucać... zaś konserwatysta "uszczęśliwia" świat na chama swoim "jedynym słusznym" stylem bycia...
      sprawą indywidualizmu zajmę się kiedyś może u siebie... z grubsza powiem tylko, że 100% indywidualista nie istnieje, tak jak nie istnieje idealna anarchia...
      libertarianizm... hm... samą ideę samoposiadania to ja rzecz jasna z grubsza przyjmuję, sam nieraz argumentuję nią różne kwestie, ale aksjomat non-violence odrzucam, bo prowadzi do paradoksów... poza tym libertarianizm nieco mi podpadł, ze względu na niektórych mądrali, którzy wymyślili że "samoposiadać" może się np. śledź, agrest, rzodkiew lub zygota /dowolnego gatunku zresztą/... dla mnie jest to nonsensowne rozwijanie teorii na byty, których ona nie dotyczy... to trochę tak, jakby w matematyce zajmować się liczbą "pi" w ramach teorii liczb naturalnych...

      Usuń
    11. @Anty...
      wracając do kłamstw necie...
      oryginalny tekst:
      "Nie chodzi tu o jakąś tam knajpę typu "go go", gdzie..."...
      relacja, komentarz do tego tekstu:
      "...nie możemy zignorować pomysłu przerobienia kościoła na lokal "go go"..."...
      domyślasz się, kto to kłamstwo sfabrykował... to tylko jeden z drobiażdżków... tak się właśnie kłamie nanotechnologicznie... niby jedno zdanko tu, jedno tam... subtelniej niż Goebbels...

      Usuń
    12. Czasem niektórzy sami wierza w kłamstwa ,które kolportują.Ja nazywam takich ludzi "pakietowcami".Jezeli raz zakwalifikują kogoś do jakiegoś światopoglądu,to sa absolutnie przekonani,ze jest to światopogląd w pakiecie,oczywiscie wg ich wyobrażeń.Dziś nawet się niejako tematycznie uśmiechnęłam,sluchając podczas jazdy samochodem swojego ulubionego Wagnera.Wszak był to również ulubiony kompozytor Hitlera.Dla pakietowców mój gust(być może do glosu dochodzą moje geny saksońsko - rakuszańskie) może to być sygnał,że i inne upodobania mam z Hitlerem tożsame:)))))

      Usuń
    13. Mnie również wiele łączy z Hitlerem, np. sympatia dla zwierząt czy obrzydzenie do papierosów. Pewnie jestem kryptonazistką.

      Usuń
    14. Gdy u Dibeliusa zestawiłem podobieństwa między nazistami i skrajnymi konserwatystami, od razu wywołało to poruszenie, jakbym chciał jednych z drugimi utożsamiać. Chyba mam do czynienia z jakimś przewrażliwieniem;) A chodziło tylko o porównanie rdzenia tych doktryn...
      Zgadzam się, że nikt nie ma w pakiecie pełnego światopoglądu. Rdzeń, podstawy w obrębie każdego z nich ulegają jednak tylko niewielkim zmianom.
      Anty

      Usuń
    15. najzabawniejsze są pakiety fikcyjne, nieistniejące... pominę już satanistów kotożernych, bo sataniści przerzucili się od dawna na drób /albo podrób/ ... ale aborcjoniści?... łażą za każdą kobietą i namawiają "usuń, usuń" /tłumacząc na buracki slang, "wyskrob się, wyskrob"/, niezależnie od tego, czy jest w ciąży, czy nie... jednak najgorsi są genderyści... oni podobno siłą zmuszają wszystkich kolesi do obcięcia sobie prącia, zaś wszystkie laski do przyszycia sobie tegoż organu...

      Usuń
    16. A niewinne dzieciątka do masturbacji

      Usuń
    17. niewinnej masturbacji... czasem też niepiwnej lub niewódczanej... o nieburbonowej już nie wspomnę... plus codzienna kostka lodu raz miesięcznie... i kawałek szkła syfonowego owiniętego drutem kolczastym dla podniesienia wrażliwości na obrazę uczuć religijnych...

      Usuń
  14. tak się nakręcacie, jakby blogi były sensem życia. Wystarczy miesiąc albo dwa i po blogu, wystarczy niewielki spadek popularności i nie będzie ani dyskusji ani trolli, nawet spamerzy przestaną zaglądać.

    Za całą treść publikowaną na blogu odpowiada właściciel nawet jeśli w komentarzach znajdują się pogróżki i obelgi komentującego skierowane do innych komentujących, tak samo za reklamy zostawiane przez spamerów czy oszczerstwa. Pokrzywdzony dochodzi swych praw wskazując właściciela bloga i nie obchodzi go, kto napisał komentarz.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jedną z moich zasad dotyczących prowadzenia bloga jest ucinanie chamskich pyskówek.

      Usuń
  15. gówno prawda to wszystko jest... włodarz /"właściciel"???/ bloga nie może odpowiadać za treść komentarzy komentujących... co najwyżej przed samym sobą moralnie... a na pewno już nie prawnie... bo inaczej rozumując doprowadzamy do absurdalnej sytuacji, gdy blogowisko, teoretycznie wolne, praktycznie staje się najbardziej totalitarnym tworem na świecie... blogi nie są podmiotami dziennikarskimi... jest też na nich miejsce na ekspresje artystyczne... gdy napiszę w poście, że ziemia jest płaska lub zygota to dziecko, to wszyscy mogą mi skoczyć na przysłowiowy kant narzędzia miłosnego, pomimo że są to ewidentne kłamstwa...
    Kira ma rację... ten post nie jest o tym, co SN pierdoli na swoim blogu /tudzież komentując na innych forach/... mimo, że kłamie jak z nut /bardzo subtelnie i misternie zresztą/, to ma do tego prawo... takie jest prawo neta...
    post jest o tym, jakie kto wprowadza reguły gry na swoim forum podblogowym /na wybranych przykładach/... może mi się nie podobać, że ten cały SN kasuje wypowiedzi tych, których się boi, ale mimo mojej opinii na ten temat, tego jego prawa zawsze będę bronić...
    howgh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie odniosłam się do konkretnego przypadku bo nie czytam blogów szukających popularności poprzez szerzenie nienawiści i eskalację przemocy. Mam blog, na którym jest 9 milionów odwiedzin, co bywa często kuszące dla spamerów i hejterów. Jeśli nie znasz przepisów, nie kwestionuj tak od razu mojego zdania, po prostu poczytaj regulamin albo pogadaj z prawnikiem.

      Usuń
    2. Co w sytuacji,gdy gospodarz udowodni ,że nie był w stanie kontrolować bloga - chociażby przez kilkanaście godzin ? Wyjechał na urlop...jest w szpitalu...nie ma ochoty zajrzeć do bloga...?

      Usuń
    3. regulamin czego?... świata?... o czym my rozmawiamy?... o pustych, nieegzekwowalnych przepisach?... trochę mi się to kojarzy z blogerami, którzy zastrzegają sobie prawa autorskie do własnych tekstów w płonnej nadziei, że ktoś się tym przejmuje...
      wiesz, co można sobie zrobić z regulaminami poszczególnych witryn... domniemywam, że przynajmniej się domyślasz...
      na Blogspocie jest na przykład taka opcja "Nękanie i dokuczanie na Bloggerze", tam się może poskarżyć np. bloger gucio124 na blogerkę niusię763 na to, że ktoś tam napisał "gucio124 jest głupi"... bo według regulaminu nie wolno... no, i co?... nic...
      ...
      aha... nie odniosłem się bezpośrednio do Twojej wypowiedzi, ale przeczytałem też wcześniej zdanie z innej w tym samym guście i tak mi się to zbiło...
      ...
      masz 9 milionów odwiedzin?... dziennie, czy rocznie?... jak by nie było, 9 milionów brzmi nieźle, brawo Klarka... gdybym nie zapomniał loginu na własny "siteometr", sam bym sprawdził, jak się u mnie sprawy mają z czystej ciekawości... tylko co z tego ma wynikać odnośnie dyskusji na temat odpowiedzialności za treść komentarzy swoich komentatorów?...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    4. Jak to co? To jest proste przełożenie - im więcej odwiedzin, tym więcej racji w dyskusji... coś w rodzaju "duży może więcej", "prawo TIR-a" i takie tam...

      Usuń
    5. @pkanalia

      No ja nie wiem czy byłbyś tak wyluzowany w temacie jakby ktoś kopiował twoje notki i podpisywał je, jako swoje. To jest kradzież. Ja rozumiem, ze można zainspirować się jakąś notką, ale kopiować całość słowo w słowo i podpisywać się ze to np. moje. Temu mowie stanowcze NIE!. Ja wiem ze trudno dochodzić swoich praw w necie, bo to specyficzne środowisko, ale nie można popuszczać w tym temacie i róbta, co chceta.
      A chamskie komentarze się kasuje u mnie żaden troll ani jednego dnia by nie przetrwał. Chamstwa u mnie nie ma.Moi goście mają się czuć u mnie dobrze, A jak ktoś nie umie zapanować nad swoim Błogiem tzn. ze jest ciulem a z takimi l nie ma, co się zadawać.

      Usuń
    6. @Julianne...
      może taki plagiat by mnie zirytował, tylko pytanie po co?... swoją irytację mógłbym sobie w buty wsadzić... dlatego do swojej twórczości na blogu podchodzę tak, że jak coś opublikuję, to trudno, tekst staje się publiczną własnością... to trochę tak, jak z puszczaniem w obieg wymyślanych przez siebie powiedzonek lub kawałów... czy jestem w stanie komuś zabronić ich powtarzania?... czy jestem w stanie komuś zabronić przypisywania sobie ich autorstwa?... co najwyżej wyrazić werbalnie dezaprobatę, ale na tym sprawa się kończy...
      zupełnie inna sprawa, gdybym zarabiał na swoich tekstach... tu jest trochę inna bajka... tu istnieje cały aparat ochrony praw autorskich... ale tekstów na zamówienie klienta nie będę umieszczał na blogu, zanim nie wezmę za nie pieniędzy...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...