28.05.2014

Hmmm...


[...] w naszej tradycji pielęgnujemy opowieści, jak to od wszystkich dostawaliśmy w dupę. Prusacy nas germanizowali, Rosjanie rusyfikowali, a nikt nie wspomina o tym, że myśmy robili dokładnie to samo z Litwinami, Ukraińcami, Białorusinami, Łemkami. Kto był słabszy, tego gnietliśmy i dusiliśmy.
[...]

Kościół polski jako instytucja jest wrogiem prawdy, dobra i człowieka. W Kościele szwedzkim jedna trzecia osób płacących składki to ateiści. Ale tam ocalono Jezusa, który nie oceniał i przebaczał, więc Kościół stał się miejscem dialogu i spotkania. Natomiast z naszym betonem, z przyczółkami w Rwandzie nic się nie da zrobić. Polska mutacja katolicyzmu absolutnie nie zgadza się z tym, co niby głosi. Wolna wola w rozumieniu polskich biskupów ogranicza się do wolności rozumianej jako realizowanie ich nakazów. Jezus jest używany jako paralizator.

[...]

W chrześcijaństwie istnieje potencjał dobra, ale wszystko, co w moim rozumieniu kojarzy się z lepszym światem, jest przez wpływający na stanowienie prawa episkopat blokowane. A ten wszędzie widzi wrogów. Za mało mu było szataństwa w równouprawnieniu kobiet czy w gender, więc stworzył jego emanację w postaci animal rights, czyli praw zwierząt. To się świetnie wpisuje w tępe katolickie widzenie natury - dostaliśmy ziemię do rozpierdolenia, więc zabijajmy i żryjmy. Nie udawajmy, że zwierzęta nie czują albo nie myślą. Sonia wspomina, że trzykrotnie uratowały jej życie. Kochały ją bardziej niż ojciec i bracia.

[...]

Zwierzęta czynią z nas, też zwierząt, ludzi. [...] zrozumiałem na długo wcześniej, niż potrafiłem to wypowiedzieć, iż śmierć jest częścią życia i że nie sposób jej uniknąć. A ponieważ wiedziałem, że te moje podwórkowe zwierzęta kiedyś zginą, czy to z przyczyn naturalnych, jak jastrząb, czy z powodów żywieniowych, to wytworzyły się we mnie ogromne współczucie i empatia. I to nie dla ludzi, lecz dla zwierząt. Wolałem siedzieć w cuchnącym kurniku z kurami, które się rozgdakiwały, a jak się je drapało po szyi, to przymrużały powieki i zasypiały, a wtedy głowa im tak śmiesznie opadała. Wolałem siedzieć z kurami, karmić je ziarnem z dłoni, niż bawić się z rówieśnikami.

[...]

W świecie płytkim, szybkim, kolorowym i łatwym miłość jest seryjna, wielokrotna i najczęściej krótka. Mnóstwo osób ciągle się zakochuje i niektórym pewnie zdarzają się wielkie miłości, ale jemu się taka nie przydarzyła. Miłość jest dla niego jedną z wielu rzeczy, które można sobie kupić. Jak kolację, samochód, nowe ciuchy. Nasza cywilizacja popsuła miłość. [...] Czytała pani najnowszą książkę Michała Witkowskiego? Dostojewski miesza się z Grocholą, wysokie z niskim, rzeczy materialne z dobrami niematerialnymi. Podobne uczucie towarzyszy mi, kiedy oglądam wiadomości. Tu zabawny felietonik telewizyjny, tam trzęsienie ziemi, potem ślub księżniczki. Nasiąkając taką sieczką, można nabawić się wrażenia, że wszystko jest wymienne, a więc nieistotne. Miłość jest w naszej cywilizacji towarem: kup u nas, a dostaniesz 5 tysięcy zniżki na nowego volkswagena. Odhumanizowała się, odczłowieczyła, przestała być czymś wyjątkowym. Jej brak można sobie skompensować innymi dobrami.

[...]

Miłość do Boga nie uczyniła lepszą siostry Bernadetty. Ale w coś wierzyć musimy, więc wierzmy w miłość. Nawet gdyby ironia czy konsumpcjonizm nam nie pozwoliły jej praktykować. Weźmy wspaniałą ''Pieśń nad pieśniami''. Jej rdzeń jest miłością Oblubienicy i Oblubieńca, czystym uczuciem. A potem dopisano liczne pierdoły interpretacyjne. Że opiewa ona miłość Boga do narodu żydowskiego i inne takie algorytmy alegorii. Tymczasem idzie o miłość. Po prostu miłość dwóch osób. Aż tyle i tylko tyle. ''Pieśń nad pieśniami'' jest kolejnym dowodem na to, że bardzo trzeba się pilnować, żeby to, co jednostkowe i pojedyncze, nie zostało zawłaszczone przez zbiorowość. Żeby miłość nie została wykorzystana jako element zniewolenia czy podporządkowania.

[...]

Paulo Coelho jest świetnym przykładem najgorszej szmiry, ponieważ daje pozór kontaktu z mądrością. Jest przez to dużo gorszy niż np. panie Anna Ficner-Ogonowska czy Katarzyna Michala. One produkują teksty, które mają działać jak średniej jakości tabletki prozacu, a może nawet i dla niektórych viagry. Oferują czytelniczkom odpoczynek od bieżączki i to jest OK. Coelho natomiast czy Schmitt Éric--Emmanuel obiecują foliową głębię typu ''jeżeli czegoś pragniesz, to cały wszechświat ci sprzyja''. To nic nie znaczy. Zero. Nul.

[...]

Literatura ma więcej zastosowań niż chusteczki higieniczne. Może wzruszać, zabijać czas, dostarczać rozrywki, podniecać. Może też - choć to nieczęsto się zdarza - coś w nas, czytelnikach, zmieniać. Może uwierać, prowokować do przyjrzenia się sobie, a wtedy może się wydarzyć i tak, że będziemy lepsi albo spróbujemy coś zmienić. Albo choć czegoś nie robić.

Ignacy Karpowicz

(wywiad dla „Gazety Wyborczej” pt. „Chrystus jako paralizator”)

(link nie działa, trzeba wygooglować tytuł)


Wybrałam fragmenty, które mnie najbardziej poruszyły, z którymi się niemal całkowicie zgadzam i które uznałam za warte zapamiętania. Ten pierwszy może się wydawać kontrowersyjny z uwagi na niezbyt trafne porównanie naturalnej polonizacji z przymusową germanizacją czy rusyfikacją (co zauważyli komentujący), niemniej poruszył we mnie jakąś wewnętrzną strunę. Moi rodzice zawsze się oburzali, gdy choćby delikatnie sugerowałam, że Polacy również mają sporo za uszami. A przecież nie można lekceważyć wszystkich głosów krytyki płynących zza granicy (np. z Litwy). Polska była krajem tolerancyjnym, zdarzały się jednak przykre incydenty, o których my chcielibyśmy zapomnieć, ale nasi sąsiedzi nam na to nie pozwolą.

Oczywiście zachęcam – jak zawsze – do zapoznania się z całością wywiadu. W niektórych kwestiach zdecydowanie się z panem Karpowiczem nie zgadzam (przykładowo: ani nie jestem twardą ateistką, ani nie uważam za słuszne zastępowania dyktatu Kościoła Katolickiego lansowanym na siłę zachwytem nad każdą mniejszością i braniem pod swoje skrzydła każdego, kto jest – jak to całkiem ładnie ujął – „słabszy, mniejszy i uważany za gorszego”), lecz nie przeszkadza mi to w uznaniu go za człowieka wyjątkowo wrażliwego, obdarzonego wyrobionym sumieniem i przez to godnego wysłuchania.

65 komentarzy:

  1. Oczywiście, że Polacy to nie sami święci i jak w każdym narodzie są i u nas ludzie tacy i tacy. Dostawałam szału na tę martyrologię o germanizacji, rusyfikacji i tego jak to "źli" sąsiedzi gnębili niewiniątka. I RP została osłabiona przez wewnętrzne tendencje odśrodkowe a nie przez działanie złych sił. Zaś tę słabość wykorzystali inni. Ot co.

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Kira
    Gdy w michnikowej gazetce pojawia się wywiad z jakimś "tfurcą" a rozmowa schodzi na kwestie religii, można w ciemno założyć że udzielający wywiadu jest albo wojującym ateistą albo nie mającym o tej tematyce pojęcia kretynem. Przytoczone przez Ciebie cytaty w pełni potwierdzają słuszność tej zasady.
    O Kościele Szwecji (oficjalne nazwa kościoła kiedyś będącego luterańskim) dużo wiem z rozmów ze Starym Niedźwiedziem, jak zapewne wiesz, będącego luteraninem. Kościół ten jest oficjalnie finansowany z budżetu, należy doń ok. 70% ludności tego kraju. I tenże Kościół Szwecji w roku 2009 podtarł się Pismem Świętym akceptując "śluby" osób tej samej płci. Synod był szantażowany przez rząd cofnięciem dotacji i mając do wyboru Chrystusa albo kasę, wybrał tę drugą.
    Pismo Święte to jeden z czterech filarów luteranizmu. A niejaka Ewa Brunne (lesba udająca "biskupa Sztokholmu") w wywiadzie dla tego samego agorowego szmatławca, powiedziała że Biblia to taki zbiór bajeczek. Za taki tekst piętnastolatek przygotowujący się w Polsce do konfirmacji, zostałby wyrzucony przez pastora na zbity pysk.
    Komentująca na "Antysocjalu" Ola R, Polka mieszkająca na stałe w Szwecji, przysłała niedawno dowcip rysunkowy ze szwedzkiej prasy. Mówiący że obecnie w tym kraju część ludzi nie chodzi do kościoła bo wierzy w Boga.
    Więc cytowany przez Ciebie gówniarz bredzi twierdząc że w szwedzkich kościołach (z kontekstu wynika że chodzi o ten ongiś protestancki Kościół Szwecji) "ocalono Jezusa". Prawda jest taka że gromada łajdaków jedynie próbowała Go "wybiedronić". Jako chrześcijanin wierzę że spotka ich za to zasłużona nagroda.
    Inna głupota to polonizacja (z kontekstu wynika że przymusowa) Ukraińców czy Litwinów. A prawda jest taka że tamtejsza szlachta (mieszczaństwo już w mniejszym stopniu) , z grubsza od początku XVI wieku, zaczęła się poloniozować na potęgę. Polska kultura nie miała bowiem jakiejkolwiek poważniu konkurencji w litewskiej (o ile można o niej w ogóle mówić w kontekście braku pisma litewskiego) czy rusińskiej. A w XVIII wieku przedstawiciele takich rodzin jak Radziwiłłowie, Sapiehowie czy Wiśniowieccy, znali być może po kilka słów litewskich/rusińskich, potrzebnych niekiedy do porozumienia sie ze służbą.
    Ale muszę Ci podziękować za relację z tego wywiadu. Bo potwierdza wszystkie moje poprzednie opinie o mediach głównego ścieku i lansowanych w nich zerach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Tie Fighter

      Dziękuję za uzupełnienie mojej - wiem, że bardziej niż skromnej - wiedzy historycznej oraz religijnej.

      Odnośnie polonizacji: uważam, że należy brać pod uwagę opinię KAŻDEJ ze stron, a do tego szukać prawdy na własną rękę.

      Odnośnie Kościoła: tym Rzymskokatolickim się brzydzę, gdyż jest to skostniała, zwyrodniała i pełna brudu organizacja. Doceniam wkład religii w kulturę, szanuję duchownych wspierających dobre cele i pewnie prędzej bym zaufała nieznajomemu księdzu niż nieznajomemu świeckiemu (na dzień dzisiejszy ;)), ale z drugiej strony trudno mi nie zauważyć, że gdyby nie "nagonka" mediów, to księża-pedofile ciągle byliby przenoszeni z parafii do parafii, zamiast stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. A historia z siostrą Bernadettą unikającą przez dłuższy czas więzienia jasno pokazuje, że to ciągle dziki kraj.

      Do pozostałych cytatów trudno się przyczepić. To, co ten pan pisze o zwierzętach, powinien przeczytać debil twierdzący, że nie mają one charakteru czy duszy. Przydałaby się niektórym nieco większa empatia, oj, przydała... Nie mówiąc już o inteligencji.

      Usuń
    2. @ An-Ka
      O ludziach których nie znam osobiście, zdanie wyrabiam sobie na podstawie znanych mi ich czynów i głoszonych przez nich poglądów. W przypadku niejakiego Karpowicza, muszę skorzystać z tej wypowiedzi gdyż nie słyszałem o jakimkolwiek godnym zapamiętania jego dokonaniu. Tak więc mam go za nieuka, nie znającego historii swojego kraju. I durnia nie mającego bladego pojęcia o zadaniach żadnego kościoła chrześcijańskiego. A wiec mylącego go z klubem dyskusyjnym wojujących ateistów.
      Jednym słowem, to co tu przeczytałem nie zachęca raczej do zgłębiania twórczości tego pana, bo jeśli w jednym wywiadzie kompromituje się do szczętu, to cóż mogę znaleźć w reszcie jego twórczości?

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    3. Na prośbę An-Ki usunęłam wszystkie jej komentarze. Chyba ją rozumiem...

      A na przyszłość proszę każdego, by NAJPIERW sam skasował swoją wypowiedź. Tak będzie lepiej.

      Usuń
    4. Aczkolwiek kompletnie nie zgadzam się z Twoją oceną tego wywiadu i poglądów Karpowicza uznaję Twoje prawo do nazwania go idiotą itd.(znając Twoje obyczaje werbalne i ich ekspresję ) .Jednak uważam,że większy sens miałoby wyłącznie skupienie się na tych poglądach z ominięciem twórczości,o której,jak sam piszesz,nie wiesz nic.Powiem więcej ocena twórczości przez pryzmat poglądów nie ma dla mnie sensu,ale pozostańmy przy swoich poglądach.Pozdrawiam

      Usuń
    5. Kiro-OK.będę się po prostu musiała logować.

      Usuń
    6. @An-Ka,

      Ależ ja właśnie odniosłem się merytorycznie do oczywistych łgarstw tego pana zamieszczonych w cytowanym wywiadzie. A te nieprawdy niejako rzucają wyraźny snop światła na poglądy, którymi legitymuje się ten osobnik. Ja tylko na podstawie danych dokonałem stosownych obliczeń. Nie ma to nic wspólnego z jakąś pogardą itp. Czy Ty naprawdę myślisz, że śmierdzący czosnkiem i cebulą redaktorzy z Czerskiej nie wiedzą tego co ja? Oczywiście, że wiedzą, a mimo to, z premedytacją wypuszczają naszpikowany kłamstwami wywiad, który w ich szmatławcu ukaże się nakładem 400-tu tysięcy egzemplarzy, a z którego kilkaset tysięcy ludzi będzie chlipać swoją intelektualną zupkę. Już najlepsi spin doktorzy nazizmu czy marksizmu dobrze wiedzieli, że kłamstwo doskonałe musi zawierać pewien procent prawdy. Tak to działa i ręczę Ci, że dla tych, którzy to przeczytają, będzie to w ich głowach funkcjonowało jako prawda objawiona. Taką prawdę przekażą później swoim dzieciom, one swoim, aż spiżowe słowa doktora Goebbelsa, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą, rzeczywiście się ziszczą. Mógłbym oczywiście dla świętego spokoju cały temat przemilczeć, ale czy by to świadczyło o moim szacunku do Ciebie? Nie, ponieważ Cię lubię, to postanowiłem Cię nakłonić do samodzielnego poszukiwania prawdy. Może to i rodzaj bardzo szorstkiej przyjaźni, ale jest ona uczciwa. Pamiętaj, że najbardziej zabójcza dla takich ludzi jest zawsze prawda - dlatego tak bardzo jej nienawidzą, gdyż ta prawda obnaża okrutnie ich zakłamana retorykę. Wierz mi, że świat odkrywany za pomocą własnych zmysłów jest zupełnie inny, niż ten kreowany w środkach przekazu - przecież niejednokrotnie sama tego doświadczyłaś. Tak jest i w tym przypadku. Dlatego też wolę poczytać Sienkiewicza, niż wykreowanych na potrzeby forsowanych ideologii "tfórców" pokroju tego pana.

      Pozdrawiam życzliwie, TF.

      Usuń
    7. @Kira,


      Nie bardzo rozumiem dlaczego tłumaczysz mi że zwierzęta maja charakter a te najwyższe chyba nawet duszę.
      Niedawno napisałem to na Twoim blogu więc w tej kwestii zajmujemy bardzo podobne stanowiska.
      Natomiast jeżeli chodzi o te niezliczone zastępy pedofilów w kościele, to naprawdę nie chce mi się wałkować tego tematu n-ty raz. Ograniczę się tylko do kilku prostych danych. Przypadki ujawnione w obrębie KK stanowią 0,8‰ wszystkich ujawnionych przypadków. Dla porównania, przypadków ujawnionych w środowisku nauczycielskim jest blisko dziesięć razy więcej. Dlaczego zatem w ogóle nie wspominasz o rojących się od pedofili szkołach? Moje zdanie na temat pedofilii znasz. Uważam, że absolutnie każdego pedofila powinno się powiesić na gałęzi, a jeżeli będzie to klecha, to lepiej żeby miał pod sutanną majty, bo inaczej będzie widać mu jaja:)

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    8. @ Tie Fighter

      Nie obrażam się za pouczanie, za ruganie, za opieprz nawet - jeżeli się minę z faktami. Twoja wiedza jest tutaj zawsze mile widziana. Ale chyba zostałam teraz przez Ciebie źle zrozumiana. Nie twierdzę, że klechy to pedofile. Po prostu czytałam wielokrotnie o kryciu takich zwyrodnialców. Wierzę, że to nie jest żaden wymysł. Podobnie jak wierzę w te straszne historie o siostrach magdalenkach - kurwach znęcających się nad "powierzonymi" im dziewczętami. To tyle, jeśli chodzi o wiek XX-ty, bo w dawniejszych czasach było jeszcze gorzej. Wybacz, ale w moich oczach ta instytucja jest doszczętnie skompromitowana. Jej wizerunek ratują pojedynczy księża, zakonnicy i zakonnice, ale nie odzyska już - mam nadzieję - rzędu dusz.

      Szkoda, że z zacytowanych urywków wybrałeś tylko te pierwsze. A warto czasem uznać, że jeśli ktoś się myli w jednej kwestii, to może mieć przecież rację w innej. To wkurzające. Ale cóż... Przynajmniej potrafisz super grzecznie wyrażać swoją opinię - jeśli chcesz. ;)

      Usuń
    9. TF-fakt,że czytuję GW -a czytuję ja regularnie w soboty właśnie ze względu na owe wywiady z różnymi ludźmi BLISKIMI mi światopoglądowo,nie oznacza,że GW jest dla mnie wyrocznią,co chętnie jej przeciwnicy imputują jej,nawet sporadycznym czytelnikom,ale i tez ludziom kompletnie jej nie czytającym,ale mającym poglądy zbliżone.Jest mi obojętne,czy ktoś w to uwierzy czy nie(aczkolwiek i milo,i sensownie byłoby,by wierzył) ,że potrafię wszystko,czego się dowiaduję (z jakiegokolwiek źródła) przefiltrować przez własny rozum,doświadczenia oraz żródła z i nnego bieguna.To jednak dotyczy głównie wiedzy i faktów -nie przyjmuję bezkrytycznie niczego,czego sama nie "dotknę".(Nota bene -od historii mam "pod ręka " moją matkę-historyka z wykształcenia,osobe o ogromnej wiedzy i inteligencji ,zdecydowanie opornej na idnoktrynację .W razie wątpliwości co do faktów jest ona...Czasem przeradza się to w dyskusję ).Natomiast poglądy,szczególnie w tak delikatnej i nieuchwytnej materii jak wiara,religia ,stosunek do ludzi,zwierząt,sztuki itd. to nie jest coś ,co w jakikolwiek można m,i narzucić,indoktrynowac itd.To z kolei zapewne pochodna doświadczeń,klimatu ,sposobu myslenia i działania wielu pokoleń ludzi bliskich,rozmow z nimi oraz przemyślen i odczuwań własnych.W tej sprawie wywiady,artykuły jedynie są usystematyzowaniem moich własnych myśli,ubraniem ich w poglądy.Czy zgadzam się z Toba na temat tego,ze GW indoktrynuje (lub probuje indoktrynować ?,bo uwierz -nie każdego czytelnika da się zindoktrynować) Tak,zgadzam się,to nie ulega najmniejszej kwestii.Jak każda gazeta poza "pudelkowatymi" .Co do omawianej osoby-cóż,przeczytałam kilka jego książek ,zanim przeczytałam wywiad.Moje zdanie o jego twórczości jest nieskażone tym wywiadem więc,,,,cdn PS.Sienkiewicz ? wracam,wracam,acz był on uroczym indoktrynerem,bardzo zresztą potrzebnym wtedy.

      Usuń
    10. Nie ubraniem ich w poglądy,tylko ubraniem ich w słowa,zdania,oczywiscie

      Usuń
    11. Teraz co do tego konkretnego wywiadu -najwięcej emocji wzbudziły akapity o naszej roli w polonizowaniu słabszych oraz kościoła.Reszta,jak sadze,nie budzi zastrzeżeń ? Moich nie.co do kościoła -nie wypowiem się na temat kościoła szwedzkiego,może rzeczywiście pisze bzdury ,tu Wam zawierzę na slowo,nie wnikając głębiej,co do reszty-ma rację.Moim zdaniem,oczywiscie.co do owej polonizacji -nie rozumiem,dlaczego budzi to takie Wasze emocje .Mamy w swej historii różne karty,powody do dumy i niekoniecznie,jak każdy kraj.Działania,które dziś byłyby uznane za niegodne,dawniej były działaniami najbardziej właściwymi a my je ciągle chcemy rozpatrywać przez pryzmat naszej obecnej moralności.Milość do kraju.....Nie może być ślepa i zakłamująca.to wtedy nie miłość lecz fanatyzm.Swoistym fenomenem jest dla mnie to -uwaga ad rem ,nie ad personam-że nierzadko ci,ktorzy szaleją ,gdy ktoś skrytykuje Polskę za jakieś działania sprzed dekad czy wieków ,sami nie mają najmniejszego oporu przed tym,by pluć na nią,bo akurat rzadzi nie "ich " partia (i dotyczy to każdej "nie ich" partii ).miłość,każda miłość -MUSI być mądra i krytyczna.Wspierająca ,ale krytyczna.Jak w wychowaniu dziecka .Wszechobecny zachwyt produkuje potwora.Mądra krytyka - porządnego człowieka.Czy ktoś powie,że matka,ktora nie przyjmuje z zachwytem wad swego dziecka to matka nienawidząca ? Pozdrawiam serdecznie.I proszę o jedno- o zrozumienie,ze kraj można kochac na różne sposoby,bo jesteśmy różni.Nie odmawiać miłości tym,którzy kochają w inny sposób (nie zawsze ta odmiennośc to od razu dewiacja:)) .Mnie nie po drodze z konserwatystami,ale nie odmawiam im miłości do ojczyzny,choc wolałabym,by ta ojczyzna była inna niż ta z ich wizji.dlaczego więc takim jak ja odmawiać naszej miłości do ojczyzny i naszej wizji ?

      Usuń
    12. @ An-Ka

      Pokonując obrzydzenie, odnalazłem ten wywiad, a właściwie jego początek. Bo za „przyjemność” przeczytania całego musiałbym zapłacić. A danie z własnej woli choć grosza tak zajadle antypolskiej hołocie to ostatnia rzecz jaką bym w życiu zrobił.

      Komentatorzy nie byli dla tych wypocin zbyt pobłażliwi, już na pierwszej stronie komentarzy znalazłem:

      „autor wpisuje się doskonale w politykę lansowania się na kompleksach.
      natomiast wiedzy o historii - nie ma w ogóle.”

      „znaczy się, prowadziliśmy przemyślana politykę eksterminacji Litwinów i Łemków?strzały w tył głowy? obozy koncentracyjne? wywózki do łagrów? etc itp?ten pan się już goli? a może robi za pożytecznego idiotę politpopu?”

      „Oczywiście zaliczyliśmy wpadkę w okresie wzmożenia nacjonalistycznego w okresie dwudziestolecia międzywojennego, ale co to za porównanie przy Gułagu i Auschwitz. Karpowicz to kolejny "intelektualista" , który nie wie o czym mówi i sra nad potrzebę na własne gniazdo.”

      Sienkiewiczowi rzeczywiście można zarzucić dosyć selektywny dobór faktów historycznych w jego powieściach. Ale ze znalezieniem w nich bezczelnych łgarstw miałabyś duży kłopot. Ale on pisał je aby dodać Polakom otuchy i przekonać ich że już nie raz wychodzili cało z pozornie beznadziejnych sytuacji. A agorowy szmatławiec i jego goście pokroju tego błazna, od dwudziestu pięciu lat wmawiają Polakom ze są beznadziejni, stanowią zakałę Europy i jedyna ich szansa jest oddanie się pod opiekę światłej unijki.

      Napisałaś że poza dwoma wątkami o których dyskutujemy pozostałe chyba nie budzą zastrzeżeń. Czekałem aż sama to zauważysz. Ale skoro nie to, poruszę i trzecie horrendum.

      „Miłość jest w naszej cywilizacji towarem: kup u nas, a dostaniesz 5 tysięcy zniżki na nowego volkswagena. Odhumanizowała się, odczłowieczyła, przestała być czymś wyjątkowym. Jej brak można sobie skompensować innymi dobrami.”

      Komuś miłość pozajączkowała się z kopulacją. Skoro nie odróżnia tych dwóch pojęć to jemu kury macać (ponoć przynajmniej to jedno umie) a nie o miłości strzępić durną gębę.

      Tenże sam „yntelektualista” w tej samej gazetce popisuje się recenzją dzieła innego kpa, traktującego o gównie:

      http://wyborcza.pl/1,75475,15719538,Wszyscy_jestesmy_gownozercami__Karpowicz_o_ksiazkowej.html

      Sam tytuł „Wszyscy jesteśmy gównożercami” sugeruje że, o zgrozo, w koszerniaku posłużono się starą endecką zasadą „swój do swego po swoje”. Tyle tylko ze jak to ma miejsce u ludzi z mizernym IQ, autor tych wypocin uogólnia stan ducha swój i redakcji na ogół ludzi.

      I na koniec bardzo Cię proszę, nie wmawiaj mi że ja oceniam jego „tfurczość” na podstawie jego poglądów. Bo te poglądy w zupełności mi wystarczą do oceny ich głosiciela. Więc na pewno do ręki nie wezmę dzieł cynicznego kłamcy lub kompletnego nieuka (wybierz co Ci bardziej odpowiada) a do tego prymitywnego chama który nie jest w stanie pojąc nawet tego czym jest tak powszechnie występujące uczucie jak miłość dwojga ludzi. Bo gdybym to zrobił, istotnie zasłużyłbym na miano gównożercy.
      Moja ocena tego co mogłem przeczytać jest miażdżąca, bo i inna być nie może , ale nie traktuj tego osobiście, bowiem jest pewnie wiele tematów, osób, zjawisk, które będziemy różnie oceniać, ale na tym polega właśnie ciekawa dyskusja jak sądzę. Starałem się trzymać dowodów i faktów, przez co jak sądzę dałem wyraz obiektywnej oceny, która jako żywo prowadzi jednak do jednoznacznych konkluzji.

      Mimo różnic poglądów składam ukłon i dołączam coś do posłuchania:

      https://www.youtube.com/watch?v=vwmR6SzAK2k

      Usuń
    13. @ Tie Fighter

      Nie zgadzam się z Twoją interpretacją fragmentu o miłości. Jesteś pełen złej woli. Autor nie pisze o swoich poglądach, tylko o tym, co widzi wokół siebie, we współczesnej popkulturze. O miłości pisze się powieści, piosenki, wiersze, mówi się o niej w TV - a jednocześnie szalenie się to "zjawisko" spłyca. To obrzydliwe, głupie, zatrważające. Ale takie są fakty. I Karpowicz to zauważa. Szkoda, że zrozumiałeś jego słowa po swojemu.

      Usuń
    14. @ Kira,

      Od kogoś kto choćby próbuje udawać pisarza, można oczekiwać rozumienia używanych przez niego słów oraz świadomego ich używania. Gdyby tę swoją prawie tak głęboką jak kałuża myśl poprzedził czymś w rodzaju "Obecnie wielu ludziom wydaje się że...", byłoby to zdystansowanie się od tego idiotycznego poglądu motłochu mylącego miłość z byle jakim seksem. A tak sam na własne życzenie do tego motłochu dołączył.
      Wiem że rozumiesz znaczenie słowa "miłość" i nigdy nie negowałaś więzi uczuciowej jako warunku koniecznego by to co się dzieje miedzy dwojgiem ludzi można było nazwać miłością. Wiec z kolei mnie dziwi ta obrona na siłę tych wypocin.

      Usuń
    15. @ Tie Fighter

      Tu nie chodzi o spłycenie relacji osobowych, tylko POJĘCIA miłości przez popkulturę. A w każdym razie ja to tak rozumiem. Te same słowa, różne interpretacje... I jak my się mamy dogadać? ;)

      Usuń
    16. TF- cóż,ja słowa IK. o miłości odebrałam zdecydowanie tak jak Kira.Jako ubolewanie nad stanem rzeczy.Do głowy nie wpadłoby mi,że można to zinterpretować w Twój sposób.Kira ma rację-jesteś a priori wrogo nastawiony.Podejrzewam,ze gdyby ten wywiad nie był w GW to Twoja ocena byłaby znacznie łagodniejsza.Wydałeś opinię na jego temat jako człowieka,zdefiniowałeś jego inteligencję ,wiedzę itd.-OK.Co do twórczości jednak pozostanę przy swoim zdaniu -że można opinię wydawać wyłącznie na podstawie znajomości twórczości.Pozostaniemy oczywiście przy swoich zdaniach.Za linki dziękuję .Pozdrawiam.

      Usuń
    17. @Kira, An-Ka,

      Przecież ja nawet nie usiłowałem nikogo do swoich racji przekonywać, a jedynie wyraziłem swoje zdanie. Nie musi ono być kompatybilne z Waszym zdaniem o tym panu i jest to oczywista różnica. Ja pewne rzeczy postrzegam inaczej, a Wy inaczej. Szanuję Wasz pogląd w tej sprawie, choć nie muszę się z nim zgadzać. Prawdą natomiast jest, że obecność szyldu GW zawsze powoduje u mnie zapalenie lampki ostrzegawczej, bowiem zgodnie z powiedzeniem "Nie poleci orzeł w gówna" nie spodziewam się na łamach tego szmatławca znaleźć niczego, co przedstawiałoby jakąś wartość. A dlaczego tak uważam? Ano wystarczy się zapoznać z życiorysem "naczelnego", jego rodzinki i kilku jego cyngli, a wszystko stanie się jasne.

      Pozostaję z pozdrowieniami, TF

      Usuń
    18. PS.tak mi przyszlo na myśl...zdarza mi się,że docierają do mnie wieści na temat tego,kto powiedział ktoś,kogo poglądy sa mi zdecydowanie obce.Nie przyjmuję wówczas owego przekazu (wraz z interpretacją ) jako aksjomat,lecz,o ile mnie to trzeczywiście poruszyło,staram się dotrzeć do oryginalu i wyrobić sobiw własne zdanie.Jednak sięgam nie po to,by się upewnić w mojej jedynie słusznej negacji i móc radośnie przyjąć postawę "a nie mówiłam,że to głupek/świr/oszołom " ,lecz w nadziei,że może to przekłamanie,że może jest jakiś punkt styczny...Dlatego,poza rzadkimi naprawdę przypadkami,interpretuję zgodnie ze stanem faktycznym a nie swoimi oczekiwaniami. (zarówno tymi na tak,jak i tymi na nie).Najważniejsze jest dla mnie CO jest mówione a nie KTO mówi i bardzo staram się,by owego CO nie przesłonił mi KTOŚ

      Usuń
    19. TF-ależ my Cię nie usiłujemy przekonać do zmiany opinii o kimkolwiek,jedynie sobie dyskutujemy na jakiej podstawie można opinie sobie wyrabiać....Życiorys naczelnego i jego rodzinki jest dla mnie słusznym powodem ,bym np. nie chciała z nim wódki pić,wizyt sobie składać czy nawet ukłony wymieniać.Niemniej nie jest dla mnie powodem,by zakładać,że zawsze nie ma racji,w żadnej sprawie.Ta reguła dotyczy zresztą każdego

      Usuń
    20. @ Tie Fighter

      Pewnie, że wszyscy możemy mieć swoje zdanie. Chociaż odmienna interpretacja to coś innego niż odmienna ocena. Upieram się, że człowiek, który odnosi się z taką życzliwością dla zwierząt, nie jest prymitywem i wie doskonale, czym jest prawdziwa miłość. Na pewno nie popkulturową papką serwowaną w mediach, nie ckliwym wzdychaniem, nie krótkim romantycznym uniesieniem. Facet wyraźnie dostrzega, jak mocno się POJĘCIE miłości - bo przecież nie sama miłość! - zdewaluowało. A jeśli jeszcze dostrzega literacką hochsztaplerkę Coelho, to mogę mu tylko przybić piątkę. ;)


      @ An-Ka

      "Najważniejsze jest dla mnie CO jest mówione a nie KTO mówi i bardzo staram się,by owego CO nie przesłonił mi KTOŚ"

      Mam tak samo. I boję się ludzi, dla których KTO jest zawsze, wszędzie i bezdyskusyjnie ważniejsze od CO.

      Usuń
    21. Coehlo-YES !!!! tzn NO :)) literacka hohsztaplerka-cudne .Mnie się kojarzy z wańkowiczowskim smrodkiem dydaktycznym !

      Usuń
    22. Wybacz, ale gdybym miał w gąszczu michnikowych manipulacji, krętactw, półprawd, niedopowiedzeń, przeinaczeń, doszukiwać się kilku słów prawdy, to nie starczyłoby mi życia na nic innego. A tak na marginesie to racje Michnika obchodzą mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. Ja z utęsknieniem czekam, aż ta łachudra pójdzie w ślady Jaruzela, chociaż wszystko wskazuje na to, że wpierw będę świętował śmierć Urbana. I tak jak w dniu śmierci Jaruzela ja i wielu moich sąsiadów wywiesiliśmy polskie flagi, tak w przypadku Szechtera, flaga będzie wisieć przez tydzień.

      Usuń
    23. @Kira,

      ""Najważniejsze jest dla mnie CO jest mówione a nie KTO mówi i bardzo staram się,by owego CO nie przesłonił mi KTOŚ"

      Byłbym ostrożny z tego typu kategorycznymi tezami, bowiem może to prowadzić w bardzo zdradliwym kierunku. A mianowicie, może doprowadzić do takiego oto pytania:
      Czy dzieło autorstwa Adolfa Hitlera ("Mein Kampf"), też byś czytała bez zwracania uwagi na autora?
      Albo może to prowadzić do takich oto konkluzji:
      "Uważam, że "Mein Kampf", autorstwa pewnego wybitnego socjalistycznego przywódcy zawiera całą masę wartościowych przemyśleń, tez, wskazówek, analiz itd. I nie dopuszczę, aby KTOŚ, kto to napisał, przesłonił TO co tam jest napisane"

      Dokładnie tak ten sposób myślenia działa w praktyce. Czy aby na pewno zawsze należy oddzielać treść od jej autora, a może treści jego autorstwa, są integralną częścią samego autora?
      Zostawiam to pod rozwagę.

      pozdrawiam TF.

      Usuń
    24. Nie czytałam wprawdzie "Mein Kampf" ,więc to trochę rozmowa z mojej strony jak ze slepym o kolorach.Jednak GDYBYM uznała,że KTÓRAS z tez jest sluszna,to neizaleznie od tego,kim był Hitler powiedziałabym "Hitler to bydlę,ALE W TEJ sprawie -tu wymieniamy sprawę -miał rację".I to ,że miał rację w DANEJ,bardzo konkretnej sprawie nie zmienia mojego osądu Hitlera w całości,jest tylko przyznaniem racji w jednym drobnym fragmencie.Niebezpiecznym jest dopiero ocenianie (pozytywne czy negatywne ) na podstawie jednej tezy,jednego działania itd.Gdy Michnik :)) powie "należy szanować rodziców" to zaprzeczysz,bo to Michnik powiedział ? Powtarzam-przyznanie racji w jednostkowej sprawie nie jest aplauzem dla osoby.

      Usuń
    25. @ An-Ka

      Hitler był miłośnikiem zwierząt i przeciwnikiem palenia. Podobno nawet nie jadł mięsa (nie chce mi się teraz tego sprawdzać). Czy to oznacza, że wegetarianie, zwierzoluby i niepalący są zwolennikami Hitlera? Jasne, że nie.

      Nie czytałam "Mein Kampf". Ale chętnie obejrzałabym któryś z filmów Leni Riefenstahl. Bo jednak dzieło jest dla mnie ważniejsze od autora.

      Usuń
    26. @An-Ka,

      "Gdy Michnik :)) powie "należy szanować rodziców" to zaprzeczysz,bo to Michnik powiedział ? Powtarzam-przyznanie racji w jednostkowej sprawie nie jest aplauzem dla osoby."
      No i właśnie zgarnęłaś ze stołu całą pulę! Zważywszy na to kim byli rodzice Michnika, to twierdzenie to, jest co najmniej kontrowersyjne. To jest właśnie tego typu ekwilibrystyka pojęć legła u podstaw ideowych GW. Brawo! Strzeliłaś w dziesiątkę!

      @Kira,
      Tak Hitler rzeczywiście był wegetarianinem i wielkim miłośnikiem zwierząt, do tego panicznie bał się raka, a zatem możesz śmiało "Mein Kampf" przeczytać. Nic Ci od tego na pewno nie będzie, ale już niech trafi na jakiegoś troglodytę, to powie sobie, a ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział, że "Hitler to bydle, ale w takiej to a takiej sprawie miał racją." No to ja sprawdzę, czy nie miał racji w innych sprawach i z pewnością dla niego okaże się, że miał.
      To jest jak z gorzałką - służy tylko tęgiej głowie.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    27. @An-Ka,

      " Powtarzam-przyznanie racji w jednostkowej sprawie nie jest aplauzem dla osoby."

      No to pytam się po jaka cholerę zwracać w ogóle uwagę na dupka, który od przypadku do przypadku ma rację w jakiejś pojedynczej sprawie? To już nie lepiej zwracać uwagę na ludzi, którzy mają rację zawsze lub prawie zawsze?

      Mnie na takich smotków szkoda zwyczajnie czasu.

      Pozdrawiam, TF

      Usuń
    28. Nie chodzi o rodziców Michnika tylko o rodziców w ogóle.O WŁASNYCH rodziców.O stosunek dzieci do rodziców a nie narodu polskiego do rodzicow Michnika.A tak poza tym .mimo twierdzenia "Mnie na takich smotków szkoda zwyczajnie czasu." poświęcasz im właśnie szalenie dużo czasu:)).PS.nie ma ludzi,ktorzy mają racje zawsze.Prawie zawsze ? cóż, trochę mi to pachnie jednak jakimś guru,bez urazy .A teraz jednak mówię pas,bo nie ma sensu tego ciągnąć.Miłego wieczoru.

      Usuń
    29. "dla niego okaże się,że miał"-tak,bo ludzie są RÓŻNI i maja prawo mieć RÓŻNE poglądy.I mają.I to jest dobre.Jednomyslność to na Kubie lub w Korei.

      Usuń
    30. @ Tie Fighter

      A kto niby ma osądzać, kto ma rację zawsze, a kto nigdy? Lub kto ma "tęgą" głowę, a kto jest troglodytą? Sorry, to jest sfera opinii, nie faktów. A opinia nawet miliarda ludzi jest zaledwie ciekawostką, której ja się mogę ewentualnie przyjrzeć z ciekawością niczym owadowi uwięzionemu w bursztynie, ale która niemal na pewno nie zmieni moich własnych zapatrywań (a co najwyżej spowoduje, że nie będę się z nimi afiszować).

      Zdania o Karpowiczu nie zmienię. A w ogóle to na ogół nie czytam "GW". Aczkolwiek może zacznę, bo trafiłam nie tylko na wywiad z tym człowiekiem (ciekawe, że nie mogłeś przeczytać go w całości za darmo, mnie się jakoś udało), ale i inny - z dwoma ekologami (jednym był Adam Wajrak) rozmawiającymi o uwalnianiu trzymanych w niewoli niedźwiedzi.

      Niech każdy pozostanie przy swoich poglądach. :)



      @ An-Ka

      Szanować można tylko MĄDRYCH rodziców. Głupich można... kochać.

      Usuń
    31. Zindoktrynowani.poszlo automatem z telefonu i wyszło info korygowania, ot,złośliwość sprzętu

      Usuń
    32. No cóż, Zbigniew Herbert nazwał Michnika "intelektualnym oszustem", a autorytetu tego pierwszego chyba nikt nie podważy (no może poza Kirą). Zatem wolę posłuchać tego co on miał do powiedzenia niż ten zakłamany przechrzta. Nie spotkałem się z opinią Herberta, z którą bym się nie zgodził, dlatego też wspomniałem o prawdziwych mistrzach, a nie hochsztaplerach, którzy za takich chcieliby uchodzić. No Michnika poświęciłem w rozmowie z Wami może kilkanaście minut, tylko po to by się co do pewnych rzeczy upewnić. W sumie zajęło mi to dużo mniej czasu niż przeczytanie egzemplarza tego szmatławca jego przeciętnemu czytelnikowi. Raz na kiedyś można pobrudzić sobie ręce.

      Pozdrawiam TF

      Usuń
    33. Ekstremalny jesteś,ale to już wiemy....Spotykając ludzi takich jak Ty - w sensie radykalności opinii -chciałabym wierzyc,że tam,poza światem doczesnym jest jeszcze jakiś Sędzia....Podejrzewam ( i mam przewrotną nadzieję ),że wielu się dopiero wtedy zdziwi :))) ,pozdrawiam

      Usuń
    34. @ An-Ka

      Usunęłam Twoje błędne wypowiedzi, gdyż wstawiłaś poprawioną wersję.


      @ Tie Fighter

      Ha! :) Moi rodzice również mi mówili, że "Każdy...", że "Nikt...", że "Wszyscy...". Ale taki argument to żaden argument. Nigdy nie chciałam być taka, jak inni, niezależnie od tego, ilu bym wad nie miała. Mogę się wstydzić niewiedzy, ale nie odmiennych zapatrywań. Dzięki temu mogę postępować według swojego sumienia bez oglądania się na prawo, obyczaje czy opinie innych, jedynie Boga - jeśli istnieje - uznając za autorytet. To naprawdę wspaniałe uczucie - patrzeć na bliźnich bez chylenia przed nimi czoła, bez jakiegokolwiek przymusu posiadania wzorca, bycia takim, jak reszta. Bez tego człowiek jest niewolnikiem, choćby mu nie wiem ile praw i przywilejów nadano.

      Piszę teraz o sobie, nie o Tobie. Wyjaśniam, dlaczego się z Tobą nie zgadzam. Żebyś przypadkiem się nie obraził! :)

      Usuń
    35. Już nie chciałam Cię o to prosić,bo obiecywałam,ze będę się logować :)).znowu podpisuję się pod Twoim tekstem.Mam autorytety cząstkowe-głównie chyba zawodowe,natomiast nie mam nikogo,czyje zapatrywania,poglądy,idee przyjęłabym "w ciemno".PS na szczęście moi rodzice nigdy nie mówili "nikt","wszyscy", tylko "myśl !!!!! " .

      Usuń
    36. Ja chyba jestem na tym punkcie przeczulona. Oni nie mówili tego często, po prostu czasami im się zdarzało, a ja wychwytywałam to jako poważną wpadkę.

      Usuń
    37. Czasem to się pewnie każdemu zdarza

      Usuń
    38. @An-Ka,

      Nazywanie skrystalizowanych, przejrzystych i NIEZMIENNYCH poglądów mianem ekstremizmu, zajeżdża mi właśnie retoryką rodem z gazetki bez napletka, którą nasiąka chyba każdy, kto to czytuje i to w dodatku odbywa się poza świadomością czytelnika. Zawsze unikałem postaw poglądowej miałkości, zmienności i światopoglądowego relatywizmu. Nie da się połączyć wody z ogniem, co oznacza, że każdy rozumny człowiek jasno deklaruje swoje poglądy lub je ukrywa, pod niewidzialnym całunem umiarkowania. Ale je ma. Tylko tym się rozumni ludzie różnią, a dla głupców niepotrafiących zdefiniować swoich poglądów jest właśnie ta słynna michnikowa powściągliwość w dokonywaniu ocen.

      @Kira,

      Mogę Ci tylko pozazdrościć postawy życiowej, w której jesteś samowystarczalna, bo ja, jako jednostka zdecydowanie bardziej prymitywna, bez życiowych przewodników nigdy bym się nie nauczył samodzielnego poszukiwania prawdy i niechybnie został jednym z wiernych czytelników michnikowego szmatławca.

      Pozdrawiam, TF

      Usuń
    39. @ Tie Fighter

      Uważaj, bo ktoś weźmie Twoje słowa na serio.

      Usuń
    40. TF -Ty naprawdę uważasz,że tylko Twoje poglądy mają rację bytu a reszta jest wytworem "Michnikowego szmatławca" ? nooo........wow.Że Twoje poglądy są wytworem samodzielnego poszukiwania prawdy a wszystkie inne to kalka i to ,a jakze,kalka z Michnika ? nooo....wow.Jestem mocno pod wrażeniem.Acha,niezmienność a ekstremalność to niezupełnie to samo.Rzekłabym,że zdecydowanie nawet nie :)) W jednym Ci muszę przyznać rację-każdy rozumny człowiek ma poglądy i potrafi je zdefiniować.Natomiast pogląd a ocena to również niekoniecznie to samo...Pogląd kształtuje się dłużej,jest (acz może się zmienić ,choć niełatwo) stały ,ocena zależy do okoliczności,ktore ,jak wiadomo,są zmienne .Powsciągliwość zaś,moim skromnym zdaniem -a zdanie to posiadałam,zanim wpadłam w szpony Michnikowej indoktrynacji:)) ,ba-zanim w ogóle o Michniku usłyszałam,bo już dość długo żyję - to spora zaleta cechująca ludzi prawych i mądrych.Z ubolewaniem stwierdzam jednak,że nie posiadłam tej cechy w stopniu MNIE satysfakcjonującym,ale pracuję nad tym,pracuję....Niektorzy mylą brak powściągliwości z odwagą cywilną.,ale to naprawdę nie to samo,to erzatz,Bog jeden wie,dlaczego i po co....

      Usuń
    41. Swoją drogą...zastanawiam się tak....Nienawiść do miernot ? eee...miernoty się omija,nie budzą emocji...

      Usuń
    42. @An-Ka,

      Broń Boże nie ubieram Cię w garnitur poglądów Michnika! Użyłem jedynie jego nikczemnej persony jako pewnego namacalnego wskaźnika. Jedynie zauważyłem, że czasami Twoje wypowiedzi są nazwijmy to "michnikopodobne", co nie oznacza utożsamiania Ciebie z michnikowymi publicystycznymi herezjami, a jedynie wpadanie momentami w jego retoryczną manierę. Bez obaw, to nic strasznego. Ja na ten przykład przez co poniektórych komentatorów do dzisiaj jestem nazywany "naziolem", mimo, że do naprawdę skrajnych poglądów, to mi jeszcze daleko. Ale właśnie prawidłowe zdefiniowanie tych, którzy mnie tak nazywają, utwierdza mnie w przekonaniu, iż ze mną wszystko jest w porządku.
      Warto zatem bronić swoich poglądów jak to czynimy w naszych dyskusjach, co dodaje im nutki pikanterii i to sobie właśnie cenię. A tak przy okazji wymiany myśli, można czasem lepiej zrozumieć poglądy adwersarza, co niniejszym własnie ma miejsce w moim wypadku. Może się nad tym nie rozpisywałem, ale skłoniłaś mnie razem z Kirą do wielu przemyśleń, za co niniejszym dziękuję.

      Usuń
    43. OK :)).Oooo...zapewniam Cię,że wtedy,gdy naprawdę jest o co kopie kruszyć jestem niezlomna i waleczna jak lwica.:)) .Nawet miewałam za to obniżony stopien ze sprawowania (wychowawca był partyjnym lizusem,na szczęście dyrektor,wprawdzie też partyjny ,ale kawał przyzwoitego i mądrego człowieka -stąd właśnie moje przekonanie co do niejednoznaczności pewnych spraw-był z kompletnie innej bajki i nie relegowano mnie z liceum.Pyskowalam więc nadal).Z wiekiem jednak nabieram do wszystkiego dystansu i uaktywniam się jedynie w sprawach ważnych.Pozdrawiam

      Usuń
    44. Tak, ten dystans to błogosławieństwo. Po cholerę szarpać sobie nerwy o bzdety?

      Usuń
  3. Mnie najbardziej spodobał się ten fragment o kurniku. Najlepiej, gdyby facet w kurniku pozostał, ale niestety wyszedł z niego objawiając patologiczną nienawiść do Polski, tradycji, religii. I oczywiście stał się guru dla środowiska Gazety Wyborczej.
    Ma w sobie coś z kury, te stworzenia potrafią być straszliwie uparte, aż do ostatniej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, ganiałeś jakąś z tasakiem? ;)

      Krytyka Polski to dla Ciebie patologiczna nienawiść? Kto nie z nami, ten przeciwko nam - czy tak?

      Usuń
    2. Odrzucam zarówno patologiczną nienawiść do Polski obficie zaprezentowaną przez Karpowicza, jak i ślepy szowinizm.
      Natomiast odnośnie kur, mieszkając na wsi, musiałem nieraz dokonywać obowiązku gastronomicznego.

      Usuń
  4. przyznam, że ta "jedna trzecia ateistów" /w chrześcijańskiej politpoprawnej nowomowie - niechrześcijan/ w Szwecji, dokładających się do tamtejszej dominującej organizacji wyznaniowej mocno mnie rozbawiła... jak wiadomo, szwedzki reżim dotuje ten kościół, więc skąd pan Karpowicz wie, że te dotacje są dobrowolne, skoro pochodzą z siłą zdzieranych podatków?... przecież to jest identycznie, jak w Polsce, może jedynie różnica tkwi w detalach...
    ...
    z drugiej jednak strony, nie neguję istnienia frajerów ateistów /czyli takich, którzy w żadnego boga nie wierzą/, którzy choć nie wierzą w boskość proroka Chrystusa, to jednak uznają jego nauki i wyłączność na interpretację jego nauk przez ten, lub inny związek wyznaniowy... więc godzą się na takie darcie z nich skóry... sam takich spotkałem...
    schizofrenia?... ano jest w tym pewien element schizofrenii...
    ...
    kolejny temat:
    czy zwierzęta tworzą z nas, też zwierząt, człowieka /czyli niby tego "lepszego" od zwierząt/?... i tak, i nie... gdy popatrzeć na judeochrześcijańską filozofię płynącą z Księgi Genesis, która pozwala na "róbta co chceta" /w tym negatywnym sensie/ ze zwierzakami, na katowanie ich przed ich zjedzeniem, to chyba lepszym "człowiekiem" jest dla mnie kot, który bawi się upolowaną myszą... bo choć kot jest mądrym stworzeniem, to tego mechanizmu nie przeskoczy... człowiek potrafi... pod warunkiem, że nie da się mentalnie "wykastrować" przez doktrynę judeochrześcijańską, która czyni go właścicielem systemu, którego jest tylko elementem...
    pozdrawiać... jzns...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś z własnej woli wspiera jakiś związek wyznaniowy, to widocznie ma w tym swój cel. Nie uznaję takich ludzi za głupich.

      Usuń
    2. generalnie masz rację... ale w przypadku tego jednego związku, który doi ten kraj już niekoniecznie... wierzącego katolika identyfikującego się ze swoim Kościołem jestem w stanie pojąć, bo ma klapki na oczach /co też w sumie jest rodzajem głupoty/... ale proklerykalnego ateisty, który nie dość, że godzi się z państwowymi dotacjami tego Kościoła, to sponsoruje dodatkowo /jako darowizna, nie inwestycja/ jakoś pojąć nie potrafię...
      /tu zaznaczam, że za inwestycję uważam również np. finansowanie konserwacji organów w pobliskim kościele przez melomana, pomimo że materialnego zysku z tego nie ma/......

      Usuń
    3. Gdybym mogła, sama bym konserwację takich organów wsparła.

      Usuń
    4. no cóż, klasyczne organy to piękny instrument, ale w nowych kościołach brzmią fatalnie, bo w czasach mikrofonu i głośników projektant nie dba o akustykę budynku...

      Usuń
  5. Kto to jest Ignacy Karpowicz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Kira.
    O gustach,także literackich trudno dyskutować.Mogę przyjąć do wiadomości,że I.Karpowicz jest pisarzem,że napisała jakieś książki i że ktoś te książki czyta.
    I na tym powinien poprzestać moim zdaniem,bo te fragmenty wywiadu które wkleiłaś to w mojej ocenie zwykły bełkot.
    Kto normalny sam powie o sobie ?

    "Wolałem siedzieć z kurami, karmić je ziarnem z dłoni, niż bawić się z rówieśnikami."

    Moim skromnym zdaniem powinien dalej tam pozostać i pisać te swoje książki.Oczywiście niekoniecznie kurzym pazurem.
    Pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. że napisał....oczywiście

      Usuń
    2. Jeśli normalność polega na byciu takim samym, jak reszta, to ja wolę być nienormalna. Też wolę towarzystwo zwierząt niż ludzi.

      Usuń
    3. "Też wolę towarzystwo zwierząt niż ludzi."

      Są różne zboczenia.Spróbuj z niedźwiedziami Grizli,to mnie przekonasz,że to normalne..
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Z niedźwiedziami też się da. Aczkolwiek potrzeba tutaj mądrości i znajomości ich zwyczajów. Tego właśnie zabrakło Timothy'emu Treadwellowi...

      Nie zamierzam Cię do niczego przekonywać. Ty mnie też nie przekonasz, że facet ma nie po kolei w głowie. Bo jednak wolałabym gadać z kurą niż z niektórymi ludźmi.

      Usuń
    5. Masz oczywiście rację.Prędzej można się dogadać z kurą niż z niektórymi ludźmi.
      A niedźwiedziami też się da.

      http://www.youtube.com/watch?v=UTJlr6xVxKc

      Usuń
    6. Widziałam dokument, w którym starszy facet zaprzyjaźnił się z niedźwiedziami. A raczej to one zaprzyjaźniły się z nim. :)

      Usuń
    7. niedźwiedź to małe miki... komitywa z rosomakiem to jest sztuka... widziałem taki dokument, jak zaaranżowano kontrolowane przysypanie przez lawinę człowieka... rosomak błyskawicznie swojego kumpla odkopał i wywlókł... gdy powtórzono to po jakimś czasie z obcym, rosomak olał sprawę... skoro rosomak jest samotnikiem, więc odruchów ratowania członków stada, grupy raczej nie ma, to jak to tłumaczyć?... sztuczka czy może po prostu przyjaźń?...

      Usuń
    8. O.tak.tak-rosomak to podobno najbardziej krwawe bydlę swiata.Rekin to przy nim pikuś :) .Może TEN rosomak był dewiantem :) ?

      Usuń
    9. @An-Ka...
      krwawe to może jak każdy drapieżnik, ale ma za to opinię nieustępliwego wojownika, którego nawet wspomniany grizzly omija szerokim łukiem...
      przebija go bojowym duchem tylko ratel, ale on mieszka w Afryce i jego omijają lwy z kolei...
      ale Europa też nie ma czego się wstydzić, borsuk się to nazywa...
      wszystkie z tej samej rodziny Łasicowatych...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...