07.05.2014

Nienawiść


Mocno ich pan nienawidzi? zapytał nagle Staruszek Sasza.

Admirał Macomber przyjrzał mu się ze zdumieniem. 

Przyjacielu powiedział chwytając Staruszka Saszę za guzik. Musisz sobie przyswoić pewną ważną rzecz. I to przyswoić na zawsze. Nienawiść jest produktem rozkładu strachu. A ja nigdy nikogo i niczego się nie bałem. Owszem, drażnią mnie. Ale nienawidzieć? Byle odszczepieńców? Nigdy!

(Arkadij Strugacki, „Ekspedycja do piekła”)


Ciekawa teoria. Zgadzacie się z tym?

Nienawidzicie kogoś do szpiku kości? A może jest to bardziej pogarda lub obrzydzenie?

115 komentarzy:

  1. Nie,nikogo nie nienawidzę,choć zdarzają mi się momenty zbliżone do tego uczucia.tylko momenty i po głębszym zastanowieniu klasyfikuję jej jako połączenie wściekłości z bezradnością.Mija szybko

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy idzie o uczucia to przeciez sa one nietrwale jak snieg. A o sniegu zapomina sie bardzo szybko, szczegolnie takim co spadnie i po paru godzinach znowu czarne, bure ulice widac.
    W danej sekundzie mozna kogos obdarzac tak negatywnym uczuciem , ze az pod jego wplywem mozna popelnic zbrodnie, ale.... mija , wystarczy wytrzymac ciut dluzej i ...jest po sprawie.

    I tak sprawy maja sie ze wszystkimi uczuciami. Mijaja
    I to prawda, ze nienawisc jest uczuciem przynaleznym do grupy uczuci lekowych ( strach, lek- ogolnie pojete uczucia agresywne)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W danej sekundzie mozna kogos obdarzac tak negatywnym uczuciem , ze az pod jego wplywem mozna popelnic zbrodnie, ale.... mija , wystarczy wytrzymac ciut dluzej i ...jest po sprawie."

      To nie nienawiść, to "tylko" wściekłość.

      Usuń
    2. Nazywanie uczuc zawsze bylo indywidualna sprawa. Ktos popelnil zbrodnie w chwilowej wscieklosci, a ktos inny w napadzie nienawisci. Tylko, czy aby popelnic zbrodnie wystarczy wscieklosc?

      Usuń
    3. I zauwaz, ze nie nazwalam owego "silnego uczucia" doprowadzajacego do zbrodni po imieniu. Nie mowilam w tym momencie konkretnie o nienawisci:))

      Usuń
    4. Cóż, ja pytałam o nienawiść, stąd założenie, że o tym właśnie piszesz.

      Usuń
    5. Coz nie umiem potraktowac problemu, o ile to problem w ogole, wasko Tak jakbys tego chciala i oczekiwala.

      Usuń
    6. Oczekiwałam tylko odpowiedzi, ale "wariacje na temat" nie są zabronione. :)

      Usuń
  3. o czym jest rozmowa?... o nienawiści za konkretne krzywdy?... czy o nienawiści do produktu własnej paranoi?... przypomnę: "lęk = strach przed urojonym zagrożeniem"...
    ergo...
    Admirał /oraz Ania/ ma rację, ale połowiczną...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ""lęk = strach przed urojonym zagrożeniem"..."

      Chyba odwazylabym sie popolemizowac. Jestes na tonacym Titanicu. I boisz sie najnormalniej w swiecie. No wlasnie czego sie boisz, lekasz? Smierci z pewnoscia. Taaaaaa... to smierc tylko.Nie lekaj sie. Smierc to iluzja, czyli wypadaloby otworzyc w tym momencie butelke szampana za tych miotajacych sie na pokladzie, pod pokladem, tych akurat tonacych i nie mogacych nabrac powietrza w usta, szalencow:)))

      Usuń
    2. utonięcie z wrakiem statku to jest jak najbardziej realne zagrożenie... więc próbujesz polemizować nie na temat...
      natomiast nie pytaj mnie, czy w takim momencie otworzę butelkę szampana i umrę ze śmiechu, czy też będę drapał, pluł i kopał, by jako pierwszy dostać się do łodzi ratunkowej... nikt nie zna siebie, jak postąpi w sytuacji ekstremalnej... teoretyzowanie o tym jest po prostu jałowe...

      Usuń
    3. nooo... jest jalowe. Natomiast nasze oceny sytuacji ( oceny wplywajace na emocje) zwiazane z ludzmi bywaja tak bledne, ze czasami warto sie powstrzymac i poczekac, poczekac...czas zawsze przyniesie odpowiedz. Iluz ludzi w moim zyciu blednie ocenilam ( wczesniej). niektorych bralam za przyjaciol i czulam sie bezpiecznie a potrafili wbic mi przyslowiowy noz w plecy. A bywali tez tacy, ktorych ocenilam na tyle mylnie, obawiajac sie ich a potem rozczarowali mnie bardzo pozytywnie...wiec w uczuciach, a w zwiiazku z tym w ocenach ludzi preferuje powsciagliowsc. Co nie znaczy, ze czasami nie "zapije" kasliwie :)

      Usuń
    4. różnica jest prosta... można nienawidzić kogoś za konkretny czyn... to jest akurat zdrowe... ale bywa też nienawiść "a priori"... czyli komuś się wydaje, że ktoś mu zrobi kuku... to jest już chore, bo ten ktoś, kto "ma minę, jakby chciał zrobić kuku" okazuje się nagle przemiłą osobą...

      Usuń
    5. Dokladnie. Taki zboj co to przy pierwszej ,drugiej a nawet trzeciej rozmowie ( poznaniu), nie wrozy dobrze z pyska i sposobu komunikacji (a tu...ups... niespodzianka) jest lepszy w sytuacjach podbramkowych niz slodka landrynka:) Ale to wiadomo, no nie?

      Natomaist dochodze do takich wnioskow, ze: ja bardzo silnych ( juz) meczacych i negatywnych emocji raczej nie posiadam ( choc jeszcze lapie sie na tym , ze cos mna "wstrzasa", informacja jakas albo inne), ale konkretnie np.: nie lubie zachowywania sie pewnych osob- ogolnie nie lubie pewnych osob, nie zyczac im przy tym niczego zlego. I to "nielubienie" obawia sie w taki sposob, ze bywa stale, ciagnie sie i musialoby stac sie "cus" na serio serio ...abym zdanie zmeinila. Natomiast gdyby ten ktos potrzebowal chleba to bym sie z nim spokojnie podzielila. I to" nielubienie" nie ma ni cwspolnego z miloscia do tych osob. czasami nie lubie mojego meza za pewne zachowania, ale jeszcze jestem na etapie uczenia sie akceptowania pewnych jego "hoplow". Mysle, ze on ma podobnie kiedy biega o mnie:)) To nie brak milosc, to zgola cos innego.

      Usuń
    6. Aniu, ten problem ma drugie, a być może piąte dno... dajmy na to taki naziol lub konserwatysta, który nienawidzi "lewaków", czyli bytu wirtualnego... ale z lęku przed tym "co ludzie powiedzą" dał sobie tą nienawiść do głowy wdrukować... natomiast czym innym jest nienawiść brutalnie zgwałconej panienki do swojego oprawcy...
      /co prawda takie panienki przenoszą tą nienawiść na cały rodzaj męski, ale to już jest inna bajka/...
      jaka jest puenta?... taka, że nienawiść może mieć podłoże lękowe, ale może mieć też bardzo konkretne uzasadnienie...

      Usuń
    7. Ok. Zgoda. nienawisc moze miec bardzo rozne podloze.
      Uproszcze to bardzo, mi sie takie spojrzenie bardzo podoba bez wglebianai sie w psychologie, etyke i inne boczne odnogi.
      Pamietasz wyklady Harameina? Kiedys tam zalinkowlam goscia. On mowi cos w stylu, ze caly wszechswiat to wibracje- fale. Podejscie fizyki kwantowej, nie wglebiajac sie w szczegoly .... nam sie wydaje, ze jestesmy cialami stalymi, a w sumie jestesmy galareta, zlepkiem lepkich komorek podleglych drganiom w okreslonych Hz. No i idac dalej istnieja dwie wibracje. strachu i milosci. Czlowiek poddany wibracji strachu ( lek, niepokoj, agresja, nienawisc, zlosc, wscieklosc.....) robi brzydkie rzeczy. Dzaila na poziomie instynktu samozachowawczego, abym przetrwal metoda nie istotna. I mamy wtedy oprawcow obozow, katow, ludzi donoszacych, tchorzy, gwalcicieli, ... wykuluczam pewne genetyczne uwarunkowania , pewna nieczulosc genetyczna- odpornosc na emocje psychopatie, lub charakteropatie.....
      Ludzie dzialajacy w wibracji milosci ( wspolczucie, radosc, pokoj, litosc, ...) sa zdolni do czynow Jezusa, czyli nawet na krzyzu zycia nie przeklinaja a blogoslawia. tak postapil np.: Kolbe, matki oddajace zycie za dzieci....co nie zanczy , ze w glowach tych ludzi nie powstawala projekcja strachu zwiazana z ich koncem. No chyba, ze u Kolbego , Jezusa, ktorzy znali swoj koniec.

      Czlowiek , ktory zwalcza innych ...nie wazne jaki czlowiek, czy ten z lewicy, czy ten z prawicy, czy zwolennik neonazi, czy zagorzaly komunista.... czlowiek postepujacy agresywnie ( czynnie lub slownie) wobec innych jest czlowiekiem zaleknionym. ten kto nienawidzi jest zalekniony. Kobiety po gwaltach rozciagajace swoje przezycia na caly meski rod sa kobietami zaleknionymi.... sa kobietami potrzebujacymi pozbycia sie syfu z glowy, kobietami potrzebujacymi terapii.
      tak to mniej wiecej wyglada, bez glebszych analiz. Bo mowa byla o nienawisci jako pochodnej strachu i aa sie z tym zagadzam:)

      Usuń
  4. " Nienawiść jest produktem rozkładu strachu."

    Bzdura na resorach. Nienawiść to potężne i jasno skrystalizowane uczucie, ale można nim obdarzyć tylko równego sobie, a dla moralnych bezkręgowców, lewaków i wszelkich heroldów postępu, zostają substytuty nienawiści w postaci pogardy i obrzydzenia. A dlaczego przytoczone stwierdzenie jest fałszywe? Ano dlatego, że dajmy na to polscy żołnierze nienawidzili żołnierzy hitlerowskich z całego serca, ale nie można powiedzieć, że się ich bali. Bo na pewno się ich nie tylko nie bali, ale na miarę możliwości wynikających z braków w uzbrojeniu, dzielnie stawiali im czoła. To samo można powiedzieć o Żołnierzach Niezłomnych. Nienawidzili komunistów z całych sił, i z całą pewnością się ich nie bali, ale komuniści panicznie bali się Niezłomnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisze cos, ale nie ma w planie obrazenia Ciebie.

      " Ano dlatego, że dajmy na to polscy żołnierze nienawidzili żołnierzy hitlerowskich z całego serca, ale nie można powiedzieć, że się ich bali. Bo na pewno się ich nie tylko nie bali, ale na miarę możliwości wynikających z braków w uzbrojeniu, dzielnie stawiali im czoła. To samo można powiedzieć o Żołnierzach Niezłomnych. Nienawidzili komunistów z całych sił, i z całą pewnością się ich nie bali, ale komuniści panicznie bali się Niezłomnych."
      Coz za brak wyobrazni. "Nasi" nie bali sie innych, ale "inni" bali sie "naszych". Smiem przypuszczac, ze to wlasnie strach byl motorem walki o "wlasny" tylek.Strach obu stron, albo...cos innego ale o tym za moment.
      Tesc byl zolnierzem na froncie zachodnim, byl zolnierzem hitlerowskim jakby co. Dostal sie do woja w wieku 16 lat ( mial 17 kiedy wyruszyl na front), bo odmowil przelozonemu pracy w niedziele. Zmeczony byl ciagla , non-stop produkcja na potrzeby wojny bez wolnych niedziel i zapowiedzial majstrowi, ze w nastepna niedziele on do pracy nie przyjdzie, bo ma zamiar pojsc do kosciola i sie porzadnie wyspac. Postawil sie w sobote, zrobil jak zapowiedzial ( choc majster przestrzegal, ze zamelduje), a w poniedzialek z pracy do odmu juz nie wrocil, tylko na przeszkolenie osmiomiesieczne i w kamasze poszedl. Baly sie obie strony, ale wyobraz sobie sytuacje piekla, strzalow, bomb padajacych gdzie popadnie i ...chwytasz za bron bo sie boisz aby tobie- czlowieku -krzywdy nie zrobiono. I podobnie postepuje druga strona. Ma malo uzbrojenia i wlaczy, bo boi sie, ze jak nie zawalczy to ten naprzeciw zrobi mu kuku.

      Druga, inna sprawa, ktora moze w tym wszystkim odgrywac role to to, co powiedziala M. Szyszkowska ( wiem, wiem...lewaczka pelna geba, a moze prawaczka...kurde gubie sie w tych okresleniach)
      "Najsilniejszy w nas jest instynkt samozachowawczy. Freud popelnil pomylke. Moge konstruktywnie dzialac tylko dlatego, ze nie wierze we wlasna smierc. To jest jedyne zaklamanie, na ktore sobie pozwalam. "
      Opisany przez Ciebie problem nie tyczy sie oczywiscie slow pani Szyszkowskiej. Ty piszesz o uczuciu nienawisci, wiec jest on pochodna strachu. Wyobraz sobie, ze ten kto bije i wlada poprzez to ofiara jest wystraszonym typkiem. pelnym wewnetrznych lekow. Checi spodobania sie przelozonym, posluszna maszynka w trybach systemu, albo...bestia bez uczuc ( psychopata).

      Ja doloze tylko do tego Twojego wywodu inna mozliwosc tyczaca sie podejmowania walki pomimo lichego uzbrojenia, pomijacac nienawisc w tym wszystkim. To nadzieja, a ona przeciez umiera ostatnia i niewiara we wlasna smierc, przekonanie o byciu kuloodpornym. Mi sie uda, przezyje, mam szczytne idee. Te jedyne wlasciwe i poprawne.

      Usuń
    2. Hmm, mnie też dziwi przekonanie, że nasi żołnierze się nie bali.

      Poza tym - czy strach uwłacza mężczyźnie?

      Usuń
    3. "Coz za brak wyobrazni. "Nasi" nie bali sie innych, ale "inni" bali sie "naszych". Smiem przypuszczac, ze to wlasnie strach byl motorem walki o "wlasny" tylek."

      Na to odpowiem tylko tym:
      http://www.pch24.pl/defilada--ktora-sparalizowala-ubecje,22631,i.html

      Nie wiem gdzie tu był strach ze strony żołnierzy "Bartka", a ubecja ze strachu spierdoliła i to jest fakt.

      " Baly sie obie strony, ale wyobraz sobie sytuacje piekla, strzalow, bomb padajacych gdzie popadnie i ...chwytasz za bron bo sie boisz aby tobie- czlowieku -krzywdy nie zrobiono. I podobnie postepuje druga strona. Ma malo uzbrojenia i wlaczy, bo boi sie, ze jak nie zawalczy to ten naprzeciw zrobi mu kuku."

      Kolejna bzdura wypowiedziana przez kogoś, kto wojnę zna z serialu "Czterej pancerni i pies" Jeżeli wszystkimi kierowałby strach, to wszyscy by kapitulowali, a nie walczyli tak długo, aż większość zginęła, a reszcie skończyła się amunicja. Zatem bzdury opowiadasz. Nienawiść może co najwyżej dodawać skrzydeł, motywacji, a nie być jakąś emanacją strachu
      " Wyobraz sobie, ze ten kto bije i wlada poprzez to ofiara jest wystraszonym typkiem. pelnym wewnetrznych lekow. Checi spodobania sie przelozonym, posluszna maszynka w trybach systemu, albo...bestia bez uczuc ( psychopata)."

      No tu już Ci wyszedł oksymoron, bo taki psychopata może nie generować żadnych uczuć, albo kierować się nimi wybiórczo, albo w sposób niewłaściwy je definiować. Tak więc ten przykład, to trochę kulą w płot.

      Usuń
    4. @Kira,

      Strach jest uczuciem głęboko zakorzenionym w naszej psychice i ma za zadanie przeciwdziałać podejmowaniu niepotrzebnego, nadmiernego ryzyka ale po pierwsze można go kontrolować, a po drugie nie należy mylić strachu z tchórzostwem. Natomiast twierdzenie, że nienawiść bierze się ze strachu, jest uzasadnione tylko w niektórych przypadkach/sytuacjach, a nie może być traktowany jako generator nienawiści w ogóle.

      Usuń
    5. "Strach jest uczuciem głęboko zakorzenionym w naszej psychice i ma za zadanie przeciwdziałać podejmowaniu niepotrzebnego, nadmiernego ryzyka ale po pierwsze można go kontrolować"

      Wszyscy powstancy mieli psychologie w malym paluszku. Strach jest po to aby chronic przed niepotrzebnym ryzykiem powoadasz. Powstanei bylo takim ryzykiem a jednak czuli sie kuloodporni? Nafaszerowani papka ideologiczna. Nawekladano im do glow, oj nawkladano....
      Tak jak Rosjanom. Nie bojcie sie umrzec, jutro wstaniecie z martwych i pojdziecie dalej w pieriod.

      Usuń
    6. Oboje mowimy o wojnie i walce z punktu patrzenia ludzi obok. ty faszerujesz sie artykulami. Ja sluchalam tescia, dziadka, jezeli uznac za prawde ich przekazy to wszystko to byl strach. Dziadek wchodzacy do partyzantki bal sie o przezycie. Walczyl z kims kto ich przezyciu zagrazal. Boisz sie, wiec walczysz aby przetrwac ...walczysz na dwa sposoby. Bronia, albo wspolpraca.

      Usuń
    7. oczywiscie idzie mi o wspolprace z tym, kto zagraza twojemu istnieniu. jedni chwytali za bron, bo taki sposob uznawali za wlasciwy i wierzyli, ze ich osloni...drudzy szli na uklady aby przezyc. Jedno i drugie to strach.

      Usuń
    8. Aniu -ideologia ideologią,ale niemniej ważna jest też psychologia tłumu ,wzajemne indukowanie w sobie określonych postaw,zachowań.Coś w rodzaju pozytywnego owczego pędu.

      Usuń
    9. @ Tie Fighter

      Odnośnie defilady: krótka chwila triumfu, a potem polowanie na partyzantów. Było warto? Nie sądzę.

      Usuń
    10. @Kira,

      To już temat na osobna dyskusję,

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    11. An-Ka

      Jednostkowo jestesmy tak inni, ze ogolne mowienie o uczuciu nienawisci moze doprowadzic tylko do tez uogolniajacych. Kiedy biega o psychologie stada, lek i inne sprawy, to ja wolalam posatwic sie stadu niz matce. Nie ulec psychologi stada, przezywalam wiec czasami "wyklecia" i ostracyzm stadny, a z drugiej strony mialam niemale grono dobrych znajomych...natomiast postwienie sie matce to byla swego czasu masakra. nie tam, ze bila i agresywnie, ale bylysmy tak wyuczone, wtresowane, ze jej problemow robic nie mozna bylo. I kiedy trzeba bylo dokonac wyboru ( czesto w szkole, typu wagarowac ze stadem czy nie)wolalam ostracyzm stada, niz oko w oko z matka:))) Kurcze, balam sie tej kobiety bardziej niz stada:))

      Usuń
    12. Ha,stadu stawiałam się zawsze ,gdy wydawało mi się,że robi coś niezgodnego z moimi potrzebami.Matce nie miałam się potrzeby stawiac,bo ona miała talent pedagogiczny i tak mną kierowała,że łagodnie przeważnie osiągała co chciała.Ojciec bywał despotyczny,więc mu się stawiałam w drobiazgach ,bo w pryncypiach był i on dla mnie autorytetem.A co najważniejsze-gdy stawałam pod prąd ,pytali o motywacje ,w 90 % uznawali ,że mam rację i stawali za mną murem .Wyniosłam z domu głębokie przekonanie,że można i trzeba iść swoją drogą,że trzeba bronić swoich racji,nawet ,gdy się za to po tyłku dostanie.Dziś widzę siebie w moim wnuku,ale też potrafię nim miękko kierować.Zresztą jego mama też ma tę umiejętność.

      Usuń
    13. No tak...musze wierzyc na slowo bo po czynach chyba nie dam rady tego poznac...tzn. chodzi mi o te morale z domu wyniesione, o to podejscie do wnuka i to podobienstwo wnuka do Ciebie w pewnych sprawach- no swietnie , swietnie to w pismie wyglada .... gratuluje:))

      Usuń
    14. Aniu-niczego nie musisz,a już mnie to najmniej na tym zależy.Silisz się na złośliwości a w tym przypadku idiotyczne-raczej nie jest dziwne ani rzadkie,że powiela się schematy wychowawcze (chyba,że się miało rodziców,których się nie szanuje lub uważa za głupich),gdy sprawdzone,ani to,ze wnuk do babki czy dziadka podobny.No,fenomen to nie jest.I może się zdecyduj,co Ci bardziej przeszkadza-czy jak piszemy o osbie na plus,czy na minus ,czy generalnie musisz przysrać,bo wtedy Ci się humor poprawia ? Niby żartobliwie ,ale tak naprawdę z wielką zgruźliwością i chamstwem,nie waham się tego napisać,usiłujesz zasugwerować,że być może kłamię.Niskie to,paskudne i głupie.Lecz to nie mój problem.

      Usuń
    15. Ja już jakiś czas temu pisałam, że Ania jest "kapkę toksyczna". Taki jej urok.

      Usuń
    16. Fajnie musi się z takim urokiem żyć :)) .Ja mam inną diagnozę,ale zostawię ją dla siebie,bo co mi do tego.

      Usuń
    17. DiaPo tym jak oceniamy czesto, widac jest jakimi jestesmy ludzi...przypiela latke toksyczna toksycznej,

      Mozesz pisac An-Ko o ile uznasz, ze chcesz bo mnie to na serio loto:))

      "-raczej nie jest dziwne ani rzadkie,że powiela się schematy wychowawcze (chyba,że się miało rodziców,których się nie szanuje lub uważa za głupich),gdy sprawdzone"
      Uwazam, a nawet twierdze, ze powielany bardzo wiele z domow rodzinnych. czasami to po prostu fotokopie. A niestety rodzin idealnych i idealnych rodzicow nie ma na tym swiecie, wiec warto sie zastanawiac co w systemie wychowania wyniesionym z domu zmienic. Owe zastanawianie sie to bardzo czesto syzyfowa praca. my jako centrum oddzialywanwychowawczych rodzicow nie widzimy minusow rodziny:)) A schemat nawet dziala w taki sposob, ze minusy za plusy przyjmujemy, bo tak w domku bylo. A co w domku tzn, ze super

      Czasami zdarza sie jednak, przy intelgentnych jednostkach, zauwazyc wychowawcze bledy rodzicow...nie mowie, ze wszystkie, ale te najabrdziej doskiwerajace. Ktos np.: przechodzil traume, bo ojciec bil i sobie przysiagl , ze wlasnych dzieci tak traktowac nie bedzie. Z reguly jednak idzie powielanko

      Usuń
    18. Wyrażasz otwarte drzwi pisząc te komunaly,truizmy

      Usuń
    19. Pisz o sobie, wtedy truizmow nie popelnisz. jak to tam bylo, co???

      Usuń
  5. Strach to fizjologia.Człowiek bez uczucia strachu jest człowiekiem albo ułomnym w sferze psychiki,albo kłamliwym.Czy zawsze nienawiść bierze się ze strachu ? moim zdaniem -nie ,to jedna z opcji,oczywista.Zresztą -właśnie nie mylmy strachu,tego strachu wynikającego z fizjologii z tchórzostwem,to odrębne pojęcia.Żołnierze,powstańcy,Żolnierze Niezlomni nie byli tchórzami,byli odważni,ale nie róbmy z nich nadludzi w sensie biologicznym.Oni podejmowali czasem/często decyzję na poziomie rozumu (emocji tez ,oczywiście) i to właśnie było to bohaterstwo czy odwaga.Ale to nie znaczy,że nie mieli obaw,nie czuli strachu.POKONYWALI strach-i to jest najważniejsze.Czasem też,zaleznie od sytuacji,decyzję za nich podejmował strach razem z instynktem samozachowawczym -i nie ma w tym nic negatywnego.Tym razem zgadzam się z Anią.I powiem szczerze -bardziej cenię odwage człowieka,ktory czuje strach,to znacznie większa ofiara z samego siebie,znacznie większe bohaterstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strach jest okay... robimy kupę i jest nam lżej uciekać lub walczyć... gorzej jest z lękiem... lęk to strach przed zagrożeniem urojonym... odrobinka nie zaszkodzi, to się nazywa wtedy "ostrożność"...
      a wracając do przewodniego tematu "nienawiść", istotne jest pytanie "dlaczego?"... bo nienawiść sama w sobie, nie jest ani dobra, ani zła...

      Usuń
    2. @ An-Ka

      Napisałaś bardzo mądry komentarz.

      Usuń
  6. I nie zgadzam się z tym,że nienawidzieć można tylko równego sobie.Co z nienawiscią właśnie do gwałciciela ,do mordercy kogoś najbliższego ,do pedofila,ktory skrzywdził nasze dziecko ? To nie tylko obrzydzenie i pogarda,do głęboka nienawiść,tak to sobie mogę wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz zajebistą rację... w nienawiść wpisana jest pogarda i obrzydzenie... nie mylmy szacunku dla przeciwnika na ringu z chwilową chęcią wdeptania go w glebę i obsikania na koniec...

      Usuń
    2. An-Ka,

      "Co z nienawiscią właśnie do gwałciciela ,do mordercy kogoś najbliższego ,do pedofila,ktory skrzywdził nasze dziecko ? To nie tylko obrzydzenie i pogarda,do głęboka nienawiść,tak to sobie mogę wyobrazić."

      W stosunku do takiej szmaty jaką opisałaś można odczuwać tylko pogardę, obrzydzenie, odrazę, a fakt, że kogoś takiego należy w miarę możliwości odstrzelić jak psa, to nie jest nienawiść, tylko elementarne poczucie sprawiedliwości. Piszę to oczywiście ze swojego punktu widzenia, bowiem inni mogą inaczej inwestować swoją nienawiść i jej pochodne. Niemniej jednak podtrzymuję swoje stanowisko w sprawie lokowania swojej nienawiści na równych sobie, bo jest to tak czyste w swoim wyrazie uczucie, że można nim obdarzyć tylko kogoś, dla kogo mimo wszystko ma się jakiś szacunek. Skomplikowane to, ale co w ludzkiej psychice jest proste.

      Usuń
    3. Walka moze rozwijac, ale walka z rownym sobie i kiedy odczuwa sie szacunek do przeciwnika, nie lekcewazy sie go. Takim mistrzem walki jest dla mnie Kliczko. Natomiast nie powinno sie, kiedy mowa o walce rozwijajacej, do przeciwnika odczuwac nienawisci i obdarzac go nia, na dodatek uwazac go za rownego sobie. Rowny Tobie w czym? W tym, ze zaslugujecie obaj na taka sama ( rowna) nienawisc i pogarde? Czyli Ciebie tak jako i jego mozna lekcewazyc , czuc odraze i nienawisc? Tak pojmujesz ta rownosc? Wtedy walka z takim przeciwnikiem lub z takim traktowaniem przeciwnika to nie walka rozwijajaca a mordercza, nienawistna, wampirza.

      Usuń
    4. @ Ania

      Ja też bardzo lubię Kliczko jest świetnym bokserem, który docenia przeciwników, dlatego jest mistrzem. Zawsze chciało mi się śmiać z tych wymoczków, którzy gadali przed walką, ze Kliczko będzie leżał na macie a potem sami przegrywali.
      Zawsze jak walczyli bracia Kliczko to właśnie im kibicowałam nawet wtedy , gdy walczyli z Polakiem.

      Usuń
    5. @Ania & Julianne...
      zacznijmy od tego, że pierdolenie bokserów na konferencjach prasowych jest elementem gry wstępnej, medialnej, to taki rytuał, nic więcej... nie mieszajmy "sportowej złości" do tematu nienawiści... sam się prałem do połamania żeber z kolesiami w ramach zasad "Kyokushin", z którymi się potem szło na piwo... i w trakcie rozmowy "o dupach" było westchnienie "chyba mi nieźle przypierdoliłeś"... reakcją był męski śmiech "nie przynudzaj, zagoi się"...
      kiedyś na kryminalnym spacerniaku oberwałem w dziób "zośką" swojego zresztą pomysłu... mokrym pęczkiem ryżu zawiniętym w gałgany... to było mocne, aż w piętach zadzwoniło... no, i co się stało?... nic się nie stało... "żyjesz?"... "żyję, jest git"... i napierdalaliśmy dalej...
      czyli o jakiej "nienawiści" tu mówimy?...
      nienawiść jest wtedy, gdy zdefiniujemy wroga i życzymy mu wszystkiego najgorszego... czy zrealizujemy tą nienawiść, czy ogarniemy ją w sobie to jest już oddzielna bajka...

      Usuń
    6. Widzisz TF-podejrzewam,ze albo mamy problem ze zdefiniowaniem uczuć,albo sporo się tym razem różnimy.Ja generalnie rzadko (chyba nawet wcale) zastanawiam się ,czy ktoś jest mi równy czy nie ,no i dlaczego...Zresztą -a zadnej emocji,jak kocham -tez się nie zastanawiam ,czy to równy mi czy nie.To potem się włącza (lub nie) pragmatyzm-czy warto z tym osobnikiem wchodzić w relacje.I jeszcze może inaczej-gdy czuję pogardę,obrzydzenie itd.-raczej unikam walki,nie ze strachu a właśnie z owej pogardy,obrzydzenia,byle jak najdalej od czegos takiego,nie zniżac się do poziomu.Oczywiscie nie dotyczy to działań stricte obronnych

      Usuń
    7. An-Ka,

      Ja to co napisałaś postrzegam nieco inaczej i stąd jak sądzę te różnice się biorą. Otóż, odwołując się znowu do przykładów z pola boju, mogę bez trudu podać przykład oddziału polskiego, który po wyczerpaniu zapasów amunicji nie mógł już dalej walczyć z Niemcami i chcąc uniknąć masakry resztek żołnierzy, którzy przeżyli, składa honorową kapitulację. Dowódcy walczących stron spotykają się, aby ją podpisać i oddają sobie honory. Czy polski dowódca przestał w ten sposób nienawidzić swojego pogromcę i najeźdźcę zarazem? Nie, ale ma dla niego szacunek po stoczonej bitwie, ceni jego męstwo i odwagę, tudzież geniusz strategiczny, czy taktyczny. Natomiast kiedy mówimy o oślizgłym robaku, wijącym się w gnijącym mięsie, a za takich mam właśnie niektórych "ludzi", to nie można tu mówić o niczym innym jak tylko obrzydzeniu, czy pogardzie, co skutkować może albo obojętnością, albo rozdeptaniem rzeczonego obrzydlistwa.

      Usuń
    8. Rozumiem,że można mieć skomplikowane uczucia,bo sama je miewam:)) .Oczywiście nie na tak wysokim C,ale zawsze potrafię szanować(gdy jest za co ) osbę,któreju z innych powodów nie lubię.Jednak nie wobrażam sobie ,bym-nie mogąc unicestwić -nie nienawidziła osoby,ktora jest pod każdym względem obrzdliwa,godna pogardy i dokonała na mnie czy na moich bliskich takich ekstremalnych czynów

      Usuń
    9. PS. powiem może inaczej- czasem nienawiść może być "czysta" (jak podany przykład żołnierzy) ,czasem zaś w pakiecie z pogardą,obrzydzeniem,jednak zawsze wg mnie jest to nienawiść.

      Usuń
    10. PS.przyszło mi na myśl,że obrzydzenie,pogarda to rodzaj oceny,którą wydajemy/czujemy w stosunku też do człowieka,z którym nie muszą nas łączyć jakiekolwiek relacje,niejako możemy to czuć z boku.Nienawiść jest uczuciem bardzo osobistym.może być skierowana wyłącznie w stosunku do kogoś,kto nas (bezpośrednio czy pośrednio) krzywdzi.Dlatego tez kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć nienawiści do ludzi,którzy po prostu sa inni...Czyli wracamy do teorii strachu jako generatora nienawiści-boję się (na zapas) -nienawidzę.

      Usuń
    11. Obrzydzenie czy pogarda, to także uczucia. Co prawda niższego rzędu, zarezerwowane dla "osób"/zjawisk pomniejszego płazu, a nienawiść to jak już pisałem powyżej. A co do:

      ".Nienawiść jest uczuciem bardzo osobistym.może być skierowana wyłącznie w stosunku do kogoś,kto nas (bezpośrednio czy pośrednio) krzywdzi."

      Niekoniecznie. Weźmy na przykład takiego Trynkiewicza, który dopuścił się czynów potwornych. Ale znając jego zbrodnie i patrząc na niego, za cholerę nie mogłem poczuć do niego nienawiści, a jedynie odrazę. Oczywiście uważam, że powinno się go natychmiast zabić jak psa, a nie wypuszczać na wolność i gdybym miał ku temu sposobność, to nawet ręka by mi nie drgnęła, bo zastrzelić takie coś, to dla mnie jak splunąć, ale nijak żadnej nienawiści do niego nie odczuwam. Być może wymaga to każdorazowej analizy, bo gdyby ktoś skrzywdził kogoś z moich najbliższych, to wiedziałbym, że trzeba mu zrobić to samo, tylko 100 razy gorzej, ale nie wiem co bym wtedy czuł. A co do ludzi, którzy są "inni", to dopóki ich inność objawia się czczym gadaniem i nie wchodzi w obszar mojej wolności, to mam ich gdzieś. Ale, kiedy ich inność zaczyna emanować konkretnymi czynami, które uważam za złe, to się kończy moja tolerancja, ale nie widzę tu miejsca na strach. Jak dla mnie, to trzeba znacznie więcej ponad chłystka epatującego swoim skrzywieniem umysłowym czy moralnym, aby wywołać we mnie strach.

      Usuń
    12. Alez potwierdziłeś moje słowa-nie odczułeś do trynkiewicza nienawiści (ja też nie ) tylko ograze,pogardę-bo nie skrzywdził nikog z naszych bliskich.Mysle dodatkowo w ten sposób- pogarda,odraza sa w nas przez moment,w bezpośrednim kontakcie z obietem tych uczuc (tak,to uczucia,nie wyraziłam się precyzyjnie,chodzi mi o to,że to uczucia opiniujące,nienawiść może być mniej ukonkretniona) lub na wspomnienie o nim.Nienawiść tkwi w nas stale,najczęściej zmieniając nasz świat w wielu jego aspektach.

      Usuń
    13. @ Tie Fighter

      Trynkiewicza trzeba było zabić 25 lat temu. Teraz zgodnie z polskim prawem powinien być na wolności. Olewamy prawo? Spoko. Ale nie dziwmy się, kiedy potem nasze... sorry - WASZE! - nastoletnie dzieci powiedzą, że też mają w dupie wszelkie zasady. Kierować się własnym widzimisię może ktoś taki jak ja - moralna "szóstka". A nie legaliści, nie ludzie szanujący swój kraj i prawo.

      Usuń
    14. @Kira,

      Nie olewamy prawa, bowiem moratorium na wykonywanie kary śmierci wprowadzone zostało niezgodnie z prawem. Nie można nawet personalnie ustalić osoby, która się pod stosownym aktem prawnym podpisała. Jak zatem ma respektować bezprawie? A to, że lewica, konkretnie Jaskiernia nie potrafili tego wytłumaczyć, nie przeszkadza wciskać ludziom ciemnoty i wypuszcza się lewackie popłuczyny typu pani Płatek, które mają za zadanie medialnie uwiarygodnić tą legislacyjną farsę. Oczywiście stosując żałosne frazesy na temat rzekomego zresocjalizowania Trynkiewicza i w ogóle praw przestępców, zamiast rzetelnej analizy prawnej obecnego stanu faktycznego

      Usuń
    15. An-Ka,

      Wychodzi na to, że nasze stanowiska są bliższe niż się na początku zdawało

      Usuń
    16. @ Tie Fighter

      Podobno krzyż też został zawieszony "bezprawnie". Sorry, bawimy się w wymierzającego sprawiedliwość Zorro? Spoko. Ale on przynajmniej nie udawał szacunku dla prawa.

      Usuń
    17. Nie wiem na ile do tej akurat dyskusji powinniśmy mieszać ten nieszczęsny krzyż, bo nie wiem jak się w tym kontekście do tego ustosunkować, zatem pozostanę jedynie przy tym, co napisałem. Gdyby ktoś skrzywdził kogoś z moich bliskich, to rzeczywiście, nie czekając na wątpliwie działający wymiar sprawiedliwości sam bym go odstrzelił bez mrugnięcia okiem. Mam czym to zrobić i na pewno nie brakłoby mi determinacji. Natomiast, jeżeli takiego Trynkiewicza nie chroniłby żaden system prawny, czyli byłby całkowicie pozbawiony praw publicznych, (a tego orzeczenia nie powinno się cofać), to kropnąłbym go prewencyjnie, bo jestem absolutnie pewien, że ten potwór znowu skrzywdzi jakieś dziecko. To tylko kwestia czasu.

      Usuń
    18. No,niestety,moj legalizm zatrzymuje się na takich Trynkiewiczach i powiem szczerze-i ja,i każdy z kim rozmawiam twierdzi,że prawo prawema,le nikt z nas nie byłby smutny i oburzony,gdyby go ktoś po cichu ukatrupił.Podejrzewam,że i sledztwo ni byłoby prowadzone z przesadną gorliwością

      Usuń
    19. TF-ja mam często wrażenie,ze wiele sporow to typowe spory o pietruszkę ,wynikające z różnego definiowania przez różnych ludzi różnych spraw

      Usuń
    20. An-Ka,

      Ja bym nawet naszych dyskusji nie nazwał sporami, a raczej wymianą niekoniecznie kompatybilnych myśli. Niemniej jednak jak się kolejny raz okazuje, to niekompatybilność jest stosunkowo niewielka.
      Serdecznie dziękuję Tobie i Szanownej Kirze za jak zawsze ciekawą dyskusję.
      Drogie Panie, składam ukłony.

      Usuń
    21. An-Ka

      Zgadzam sie w sprawie sporow o pietrusze i roznego definiowania przez ludzi roznych spraw, zeby sie dogadac trzeba sie najpierw mocno nagadac, powyjasniac etc

      Usuń
    22. W realu nie mam najmniejszego problemu z rozpoznaniem tego,co wyraża mój rozmowca(obojętne,czy na tak,czy na nie ) i vice versa więć spór/dyskusja są rzeczywiste.Tu -włos mi się nieraz jeży na temat karkołomności interpretacji.Czasem bywa i tak,że oponent przekonuje swego interlokutora do tego,o czym ten doskonale wie,jest przekonany i wielokrotnie powtarzał a jakims cudem zostało odebrane opacznie.Czy to tylko kwestia mimiki,mowy ciala ?

      Usuń
    23. Oczywiscie , ze tak. ja np.: czasami nie ma wiem, nie mam pojecia jak odebrac niektore przekazy , dopoki sie z czlowiekiem w pismie nie obeznam. Zartuje ci on czy na opowaznie tak mysli.Nie widze go, nie wiem czy mowiac to co pisze sie usmiechnie, jak sie zachowa:) Poza tym w realu szybciej wyjsnia sie pomylki interpretacjyne. O ile to tylko pomylki a nie powazne roznice.

      Usuń
    24. Jeżeli różnice-bo i one musza istnieć-też nie ma się co spierać bez sensu,każdy pozostaje przy swoim zdaniu,ale przynajmniej wie,jakie to zdanie:)) a nie ma w gruncie rzeczy jednakowe poglądy,wyrazone innymi słowami,błędnie zinterpretowane i konflikt murowany.

      Usuń
    25. Ale czasami tez tak byc musi. Czemu nie , wazne zeby po konflikcie i przzemysleniu tego i owego" wrocic do siebie", bo szkoda aby ci z podobnymi pogladami sie nie znosili myslac, ze maja inne, rozniace ich podejscia do spraw. Wystaczy po prostu zly dzien na nie dogadanie sie z innymi sobie podobnymi, bol glowy, zeba, zakalec, wulkanizacja niezlatwiona i .... bywa:)

      Usuń
  7. Dla równowagi przykłady nienawiści lewackiej: komunizm - nienawiść do niesłusznych klas społecznych, genderyzm - nienawiść do mężczyzn, ateizm - nienawiść do Boga, multi-kulti - nienawiść do własnej rasy, sztuka nowoczesna - nienawiść do estetyki i kultury, internacjonalizm - nienawiść do własnego narodu, zoofilia - nienawiść do własnego gatunku. Kończę już bo się chyba porzygam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym ateizmem to pojechałeś... :)

      Usuń
    2. Dibi pojechał jak to Dibi... co prawda nikt nie wie, co ma ateizm do lewackości, ale dla Niego "lewakiem" jest każdy, kto nie myśli stadnie i nie wierzy w żadną bozię... trzeba się do tego przyzwyczaić... Dibi to Dibi i lubimy Go za to, że jest Dibi...

      Usuń
    3. no,rozbawiłam się od rana :)

      Usuń
    4. Idąc tym tropem -nienawiści prawckie- konserwatyzm-nienawiść do każdego ,kto myśli inaczej,miłość Boga-nienawiść do ateistów,patriotyzm- nienawiść do innych nacji ,sztuka jedynie słuszna,raz na zawsze okrzyknięta jako właściwa ,moralność -nienawiść do wolnych związków i seksu pozamałżeńskiego.(zmiesznie z błotem oponenta jest OK ,szczyt moralności,bo w słusznej sprawie) :)

      Usuń
    5. @An-Ka
      To ja troszkę uzupełnię powyższą listę:
      Neoliberalizm, w polskim wydaniu mikkizm-korwinizm - nienawiść do dehumanizowanych naturalnych przeciwników porządku społecznego wyznaczonego przez system (kolektywnie: "lewaków", czyli wszystkich o poglądach choćby umiarkowanie lewicowych), do ludzi wyrzuconych na margines systemu lub nie radzących sobie w jego warunkach (w oficjalnej propagandzie "nieudacznicy" i "nieroby") oraz do czynników regulujących i ograniczających poczynania neoliberalnych baronów ("urzędasów"). W skrajnych przypadkach akty przemocy i zbrodnie dokonywane przez sympatyków ideologii (np. tzw. "zabójstwa z pogardy" - co najmniej kilka morderstw dokonanych w ostatnim dziesięcioleciu na osobach bezdomnych umotywowanych chęcią "oczyszczenia społeczeństwa").
      Klerykalizm katolicki - nienawiść do wszelkich przeciwników klerykalnych rozwiązań systemowych wdrożonych w Polsce, zwłaszcza do ateistów postrzeganych jako kolektyw (czego przejawem są np. jawnie wrogie i szkalujące wszystkich ateistów wypowiedzi wysoko postawionych przedstawicieli kleru).
      Nacjonalizm polski - nienawiść do przedstawicieli innych narodów, a zwłaszcza innych ras i religii, sporadycznie objawiająca się fizycznymi napaściami na przedstawicieli tychże, poza tym nienawiść do homoseksualistów (protesty przeciwko udziałowi tychże w życiu publicznym, wrogie i obraźliwe wypowiedzi), "lewaków" i przedstawicieli alternatywnych subkultur, umotywowana chęcią zastraszenia i zuniformizowania społeczeństwa. Liczne przykłady fizycznych napaści lub prób takich napaści na przedstawicieli innych kultur, wyznań, czy środowisk subkulturowych.
      Anty

      Usuń
    6. Hmm-Dibeliusie-odnośnie ateizmu...jak można nienawidzieć czegoś/kogoś w czego/kogo istnienie się nie wierzy ? :)

      Usuń
  8. Nienawiść to naturalne uczucie w stosunku do ludzi, którzy nas skrzywdzili (i mam na myśli poważne krzywdy takie jak zabicie kogoś bliskiego, okaleczenie, napad, gwałt a nie, że koleżanka obgadała druga koleżankę;-)
    Nigdy przyznam się szczerze nie lubiłam idei wybaczenia ani pojednań. Jeśli ktoś mówi mi o pjednianiu to nie dobrze mi się robi. Zawsze realnie stąpałam po ziemi i nigdy nie wierzyłam i nie wierze w to, że ktoś się może zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wierzę. Aczkolwiek sama rzadko jestem zdolna do wybaczenia.

      Usuń
    2. Ktoś powiedział ,ze należy wybaczyć ,ale nie zapomnieć.To wszystko oczywiście zależy od ciężaru gatunkowego przewinień.Są ludzie,którzy nie wybaczają niczego,żadnego błędu,najmniejszej urazy.Ja raczej wybaczam i gdy widzę (a z reguły mam dobra intuicję ) szczery żal również "zapominam".Cudzysłów celowy,bo przecież gdzieś tam w pamięci coś zostaje,ale już wtedy nie biorę pod uwagę przy aktualnych relacjach.Natomiast przy czymś mega paskudnym nie zapominam,nie ufam ,ale po pewnym okresie po prostu nabieram dystansu i nie myślę o tym.Gdy po czymś paskudnym (bez mega) widzę znamiona skruchy i próbę naprawienia acz podejrzewam ,że to tylko powierzchowne-robię dobrą mine do złej gry (oczywiście,gdy chodzi o osoby,zktórymi MUSZĘ mieć do czynienia,lub masze relacje mają wpływ na kogoś bliskiego),przyjmuję te próby za dobrą monetę,doceniam lecz nie ufam.Ale i nie zaprzątam już tym sobie głowy,po wwcześniejszym "przepracowaniu" problem

      Usuń
    3. Przebaczamy ze wzgledu na siebie, a níe na osobe, ktora dopuscila sie wobec nas raniacego czynu. Przebaczanie ma sprawic nam ulge, a nie temu, ktory wyrzadza nam zlo. ten, ktory czyni nam nefajne rzeczy nie czuje naszego bolu i mu zwiasa czesto co nam dolega, jak nas zranil. No chyba, ze to ktos zwiazany z nami uczuciowo, wtedy byc moze czuje skruche...takiemu i latwiej przebaczyc. gorzej z tymi, ktorzy skruchy nie czuja i anwet nie zdaja sobie sprawy, ze nam dokopali, a kiedy nawet zdadza sobie owa sprawe to nie maja na to wzgledu.
      przebaczamy po to, aby nam ulzylo i abysmy nie truli sie ciezkimi wspomieniami wywolujacymi ciezkie, trujace nas emocje i uczucia.

      Przebaczenie nie am nic wspolnego z zapominaniem. pamietac czyny nie teges wobec nas mozemy, ale kiedy je wspominamy nie ma w nas emocjonalnych jazd. Bolu, smutku, przygnebienia, zalu, zlosci, nienawisci... Kiedy przebaczylismy opowiadamy zdarzenie bez emocjonalnego trucia sie.

      Kiedys kobieta opowiadala mi jak byla traktowana przez bylego meza.
      -I ty to tak spokojnie mi gadasz a on ci takie skurwysynstwa robil?
      -Tak, bo przebaczylam. Mu zwisa co on robil. Go nie bolalo to co mi robil. Mnie bolalo to co on mi robil. Przebaczylam, bo chce zyc w emocjonalnym pokoju.

      Usuń
    4. Wszystko zgoda,tylko w przebaczaniu chyba najmniej jest tego "ja chcę".Oczywiście,możemy sami się naklaniac,namawiać do przebaczenia ,ale by naprawdę przebaczyć muszą być spełnione określone dwa warunki: pewien typ osobowości oraz czas.To jasne,że przebaczamy wyłącznie dla siebie,dla innych-czy to winowajcy,czy osób z nami związanych to sa jedynie formy zachowania

      Usuń
    5. Zgoda, ze na to aby przebaczyc potrzebujemy czasu ( absolutnie tego nie kwestionuje i nie kwestionowalam), bo przebaczanie to proces, a wiec jak kazdy proces odbywa sie w czasie. Wazny jest jednak akt swiadomego "chcenia" aby przebaczyc, a nie zapiekac sie lub tworzyc w sobie mury, ktore moga nigdy nie runac. A pomaga w tym swiadomym chceniu swiadomosc, ze przebaczanie ma przyniesc nam ulge a nie sprawcy zranienia. Go i tak czesto ani ziebi ani grzeje to co w nas sie dzieje, co odczuwamy i co nas zrobione przez niego boli

      Nie rozumiem Twojej mysli o formach zachowania

      Usuń
    6. Po prostu-jak się do nich odnosimy,czy z widoczna rezerwą,czy normalnie,czy w miarę normalnie, itp.Nie kwestionuję w najmniejszym stopniu świadomego chcenia,jednak twierdze,że sam nie wystarczy,bo to uczucie może być przez jakiś czas silniejsze od naszej woli-stąd drugie kryterium -czasu.a kryterium pierwsze-osobowość -potrzebne jest na obu etapach ,pewni ludzie nigdy nie podejmą tego świadomego chcenia,bo uważają,że nigdy i niczego nie wolno wypaczać,iinn z kolei -nawet jak zechca,okaże się to ponad ich siły.Sądzę,że w naszym myśleniu na ten temat nie ma rozbieżności.

      Usuń
    7. wybaczać :)) (chętnie zaś rzeczywiście wypaczają rzeczywistość,podświadomie lub swiadomie)

      Usuń
    8. Wypaczamy zawsze rzeczywistosc. Ona przechodzi przez filtr naszego umyslu, swiatopogladu, wychowania, sily przezywania uczuc, stosunku do osoby z jaka sie dogadujemy, przebaczamy, komunikujemy lub wypaczamy.... i mamy potem rozmaite komunikacyjne wypaczenia:))

      Usuń
  9. Witaj Kira.
    Nienawiść.

    "Nie ma nic bardziej przerażającego, niż nienawiść. Nie ma silniejszej trucizny, niż nienawiść, choć w porównaniu z innymi truciznami działa wolniej, lecz niezawodnie niszczy życie człowieka, w którego serce wchodzi. Nienawiść nie uśmierca ciała, lecz uśmierca ducha, może przy tym prowadzić do obłędu. Najpotężniejsza broń, jaką może skonstruować człowiek, nie jest w stanie uczynić w świecie większego zła, niż nienawiść....... Miłość niesie życie i zwycięstwo, a nienawiść tylko śmierć i porażkę."
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tego bloga:

    http://mathetes-pl.blogspot.com/2014/02/trucizna-nienawisci.html

    Znalazłem to przez przypadek,szukając w necie na ten temat.Przy okazji przepraszam Autora,że przekopiowałem to bez jego zgody i przez nieuwagę nie podałem źródła.Na usprawiedliwienie ,jeżeli mogę,mam tylko tyle.Poruszyło mnie to,bo trafia,moim zdaniem w samo sedno problemu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. podsumujmy tą całą dyskusję... nienawiść jest pewnym stanem umysłu, który możemy kontrolować lub nie, to zależy od siły ego... ludzie o słabym ego nie kontrolują /czyli konserwatyści, komuniści, naziole i inne takie barachła/... człowiek o silnym ego, jeśli nienawidzi, to nienawidzi za konkret, a nie za paranoję wbitą do głowy... poza tym kontroluje tą nienawiść, jak tygrysa na krótkiej smyczy...
    jakże małe, fałszywe i pojebane jest to naziolskie pierdolenie "nie nienawidzę, tylko pogardzam"...
    natomiast sama nienawiść jest stanem autentycznym... powody mogą być urojone, mogą być realne... Strugacki też trochę to wszystko pomylił...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli z tym "naziolstwem" pijesz do Tie Fightera (bo to on pisał o pogardzie), to muszę tu mocno zaoponować. Co prawda w wielu sprawach się z nim nie zgadzam, ale na pewno nie nazwałabym go nazistą. Podobnie jak konserwatystów, których na własny użytek dzielę na hard (czyli pragnących, by wszyscy Polacy podlegali jednej normie obyczajowej i moralnej) oraz light (dopuszczających odstępstwa w zakresie zachowań, które nie są bezpośrednim szkodzeniem osobom postronnym).

      Usuń
    2. Zastanawiam sie troche. Hm... z naziolem raczej TF nie ma wiele wspolnego ale kiedy czytam taki fragment to czuje sie zaklopotana jak to rozumiec?

      " Ale znając jego zbrodnie i patrząc na niego, za cholerę nie mogłem poczuć do niego nienawiści, a jedynie odrazę. Oczywiście uważam, że powinno się go natychmiast zabić jak psa, a nie wypuszczać na wolność i gdybym miał ku temu sposobność, to nawet ręka by mi nie drgnęła, bo zastrzelić takie coś, to dla mnie jak splunąć, ale nijak żadnej nienawiści do niego nie odczuwam."

      Obawiam sie ludzi o calkowitym barku emocji jak i tych z ich nadmiarem. Gdyby mial okazje to by mu reka nie drgnela...ciekawe . Wystarczy chyba pojechac i ..... zalatwic to bez drgniecia reki. A w ogole o czym tu pisane jest. O emocjach na sucho?

      Usuń
    3. Napisałam wyżej-nie jestem zwolenniczką samosądów,jednak w przypadku zbrodni na bezbronnej istocie odzywa się we mnie najprymitywniejszy instynkt.I wcale się tego nie wstydzę,i w zadnym przypadku nie umiałabym potepić kogoś,kto zlinczowałby takiego osobnika.to chyba jedyna sytuacja,gdzie mam taki odruch.

      Usuń
    4. okay, mniejsza już o to "naziolstwo", mogę je nawet wycofać dla świętego spokoju, w końcu dyskusja jest o nienawiści, a nie o jakimś dyskutancie...
      primo, to czy można kogoś nienawidzić, a jednocześnie uważać za równego sobie?... bzdura... można natomiast doceniać jedynie pewne walory tej osoby, ale jest to emocja skierowana do cech, a nie osoby...
      secundo, nienawiść nie wyklucza pogardy... ani vice versa... mogą istnieć jednocześnie...
      tertio, często bywa tak, że ludzie uważają zdolność do odczuwania nienawiści za słabość, dlatego aby się dowartościować we własnych oczach twierdzą, że "tylko pogardzają"...
      ...
      na koniec jeszcze odpowiem wreszcie Kirze... zdarzyło mi się kogoś przewlekle nienawidzić, do tego nienawiścią niespełnioną z czysto racjonalnych przyczyn... czasem tak bywa... potem ta osoba umarła, a mnie ta nienawiść powoli przechodziła, wreszcie zniknęła zamieniając się w beznamiętne wspomnienie...
      pamiętam zaś, że była to nienawiść za "zasługi" i nie było w niej nawet odrobiny lęku...
      ...
      ale teraz sam mam pytanie... w tej dyskusji nie padła zbyt precyzyjna definicja nienawiści... intuicyjnie założyliśmy, że wszyscy ją znają i rozumieją... więc, co to jest ta nienawiść?... tylko proszę nie zaglądać do Wiki, czy czegoś w tym guście...

      Usuń
    5. na serio , moze to niezrozumiale, ale ja nie rozumiem tego odzywania sie najprymitywniejszego instynktu, kiedy sie o czyms slyszy tylko,a nie jest sie w centrum zdarzen. Zrozumialy bylby dla nie ow zew najprymitywniejszego instynktu w przypadku rodzicow zabitych dzieci, ale osob postronnych, nie zwiazanych ze zdarzeniem ...dziwne. Mozna cos ocenic, moze sie czyjs czyn nie podobac, mozna czuc strach, ze morderca wychodzi na wolnosc...mozna byc w tym momencie ( zyczeniowo) za kara smierci dla tego kogos, ale instynkt najprymitywniejszy? Ze tymi golymi recyma...bez drgniecia tych recy? ja wiem sprawca jest daleko, nie patrzymy na niego , nie widzimy go kupujacego chleba, wiec mozemy se pisac na sucho....takie ecie plecie, plecie co polecie
      Ciekawe jakby to bylo oko w oko. Najprymitywniejszy instynkt, czy pelne galoty, a moze wlasnie nic strasznego bysmy w tym momencie nie przezyli i nawet reka by sie nie podniosla....?

      Usuń
    6. "Najprymitywniejszy instynkt, czy pelne galoty [...]"

      Jedno drugiego nie wyklucza.

      Usuń
    7. Cos mi sie jeszcze nasunelo. Moze z dobrych 15 lat temu bylabym za tym o czym piszecie. ze najprymitywniejszy instynkt i te inne ....ale to jest to w naszej uczuciowosci ( mentalnosci wschodu) co zachod uwaza za dzikosc i brak ucywilizowania.
      Niepanowanie nad uczuciowoscia, wlasnie te najprymitywniejsze instynkta. tak nas wlasnie psotrzegaja i obawiaja sie takiego barku ucywilizowania. prawo reguluje jak ma byc ukarany przestepca..... a ty swoje instynkta opanuj.

      Usuń
    8. Tak Kiro, bo najprymitywniejszy instynkt spowodowal, ze nawlail kupe z wrazenia.

      Usuń
    9. Ten "najprymitywniejszy" instynkt to strach. Nienawiść stoi, moim zdaniem, o co najmniej dwa oczka wyżej.

      Usuń
    10. I nie powinno się mylić nienawiści ze złością.

      Usuń
    11. Aniu-nie zrozumiałaś,ale to mnie nie dziwi,nasz stopień niezrozumienia jest potężny.Prymitywny instynkt ,obudzony na chwilę,jest czyms potężnym ,ale nie oznacza,że nie można nad nim zapanować.Ucywilizowanie nie polega nad tym,że mamy/nie mamy określonych uczuć,tylko nad tym,co z nimi robimy.Tylko czyny nas określają a nie opowieści,jacy jesteśmy szlachetni i tylko dobre emocje mamy.To jest FUNDAMENTALNA różnica i ja te różnicę zawsze znałam,nie musze w tym celu emigrować.Mleko matki,że tak powiem,a może jej nauki.To,że ów instynkt budzi się w chwili ,gdy czyn nie dotyczy nas bezpośrednio mogłabym nazwać empatią,ale nazwę prościej-wyobraźnią.Po prostu wyobrażam sobie,że ktoś w taki sposób niszczy bezpieczeństwo,radość,życie MOJEGO wnuczka,wcześniej MOJEGO dziecka-i wystarczy.to,że na chwilę budzi się to,co się budzi.Nie napisałam nigdzie,ze w postaci demona zemsty poszybowałabym na miotle do psychopaty.Napisałam,że nie umiałabym potepić kogoś,kto w odruchu rozpaczy,zemsty,zawalenia swojego świata tej zemsty dokonałby w postaci samosądu.A ocena,że jakies reakcje sa dziwne lub niedziwne-cóż,jesteśmy różni.dla mnie np. dziwne jest to,żę ktoś bezemocjonalnie może podejść do krzywdy CUDZEGO bezbronnego dziecka.

      Usuń
    12. Zaś dywagacje na temat tego,co ktoś zrobiłby de facto w obliczu stanięcia przed obiektem zemsty (nota bene-gdy zaplanowana to już nie ma prymitywnego instynktu,to zupełnie inna kwestia ) są zbędne i po prostu już nie na temat,ot dywagacje....Bo "tyle o sobie wiemy,na ile nas sprawdzono"

      Usuń
    13. An-Ka:

      "Tylko czyny nas określają a nie opowieści,jacy jesteśmy szlachetni i tylko dobre emocje mamy."

      Masz całkowitą rację: liczy się to, co robimy, a nie to, jacy jesteśmy "wewnętrznie". Oczywiście mam na myśli ocenę naszej moralności.


      "[...] nie umiałabym potepić kogoś,kto w odruchu rozpaczy,zemsty,zawalenia swojego świata tej zemsty dokonałby w postaci samosądu."

      A ja bym chyba nawet pochwaliła. Aczkolwiek wolałabym, żeby ten samosąd nie był pozbawieniem życia, tylko np. okaleczeniem.

      Usuń
    14. @Kira,

      "A ja bym chyba nawet pochwaliła. Aczkolwiek wolałabym, żeby ten samosąd nie był pozbawieniem życia, tylko np. okaleczeniem."

      Mój kolega adwokat, sugerował swego czasu okaleczenie jako panaceum na niemożność wykonywania wyroków śmierci. Twierdził, że takich zwyrodnialców jak właśnie Trynkiewicz, powinno się chirurgicznie pozbawiać wszystkich kończyn i pozostawiać takiego "kadłubka" samemu sobie, na łasce opieki społecznej, jak to ma miejsce w przypadku wielu biednych rodzin. Cóż, nawet jak dla mnie to chyba zbyt okrutne, chociaż wydaje się, że w niektórych przypadkach, właśnie taka kara byłaby adekwatna.

      Usuń
    15. Trynkiewicz swoje odsiedział. I tak jak tysiące innych chujów, powinien zostać zwolniony. O ile mamy być państwem prawa.

      Gdybym natomiast miała wpływ na prawo, to nie byłoby mowy o takim wyroku jak 25 lat więzienia. W ogóle uważam więzienie za ostateczność. W przypadku Trynkiewicza zaordynowałabym kastrację chemiczną.

      Usuń
    16. Kastracja to też jakiś pomysł, tylko obawiam się ewentualnych powikłań w psychice takiego świra i na zasadzie odreagowania stresu wywołanego utratą nabiału, dopiero mógłby zacząć mordować. Tak naprawdę nie wiadomo jak się taki padalec zachowa.

      Usuń
    17. Jaskier polny11.05.2014, 18:52

      Chłe,chłe,chłe - na zachodzie nie ma prymitywnych instynktów !1 Panienecko , wyśta zgłupieli co cud ,czy leczycie kompleksiki ?

      Usuń
    18. Klon,bo klon,ale rację ma.Wszędzie emocjonalność ludzka jest taka sama,przefiltrowana jedynie przez obyczajowość i prawo.Suma instynktów jest niezmieniona od wieków i zapewne pozostanie niezmieniona na zawsze,Powtórzę wiec-nieważne,co nam podpowiada instynkt,wazne co my,dzięki naszemu rozumowi,z ta podpowiedzią zrobimy.

      Usuń
    19. Jaskier

      Mam dosc silnych emocji. nic dobrego nie przynosza. nie lubie po prostu. Sa meczace, nawet w zywklym pisemnym przekazie:))
      Na zachodzie sa prymitywne instynkty, ale nauczony jest czlowiek przestrzegac rawa i instynkty chowac, przezuwac nie obnosic sie z nimi.
      Fasycynuje mnie literatura Dostojewskiego. ale tylko w czytaniu. za duzo tam emocji, instynktow...natomiast w realu preferuje Manna- tak w przyblizeniu, albo "Slodka , leniwa Georgie"

      Usuń
    20. An-Ka

      ".Prymitywny instynkt ,obudzony na chwilę,jest czyms potężnym ,ale nie oznacza,że nie można nad nim zapanować.Ucywilizowanie nie polega nad tym,że mamy/nie mamy określonych uczuć,tylko nad tym,co z nimi robimy.Tylko czyny nas określają a nie opowieści,jacy jesteśmy szlachetni i tylko dobre emocje mamy."

      To po czorta sie z tymi instynktami obnosicie? Skoro one nie maja znaczenia bo ich w czyn nie przemienicie, choc TF w sumie gotow na calego do czynu.
      Na co to bezsensowne pisanie o czyms co zanczenia nie ma? Chcecie sie pobrukac? Pobruczyc...czy jakos tak.... policytowac ktore z was ma gorsze te instynkta? Skoro opiiwesci roznej tresci nic nie znacza, tylko czyny na sokreslaja to po co pierniczyc o swojej nieszlachetnosci? Przeciez to nic nie mowi i nie wnosi.

      Usuń
    21. @ Ania

      Piszą o tym, bo mają taką ochotę. Poza tym taki jest temat notki.

      Usuń
    22. Obnosicie ? duża przesada.Rozmowa jest na konkretny temat,nie wiem,czy zauważyłaś,ze akurat Kira zadała konkretne zdanie.Poza tym podobno interesuje Cię człowiek i jego wnętrze.to raz Cię interesuje,raz nie ? A przecież tu masz jak na dłoni podane to wnętrze...No,chyba,że wolisz sama sobie dośpiewać i wydać opinię na temat psyche człowieka nie na podstawie jego słów,tylko swoich przypuszczeń.I daruj sobie ten slang.My nie pierniczymy tylko rozmawiamy,dla nas to jest ciekawe,poznajemy się nawzajem.ty nie musisz w tym uczestniczyć i zatruwać atmosferę imputowaniem,że ktoś tu się licytuje ,bruka itd.NIC nie zrozumialas z tej dyskusji,kompletnie nic.Ale na to chyba emigracja nie ma wpływu.....

      Usuń
    23. PS.poza tym nie konfabuluj,jak to na Zachodzie wszyscy ludzie sa nauczeni ukrywania swoich instynktów czy myśli.Wszędzie sa ludzie i tacy,i tacy.Smieszy mnie ta gloryfiikacja Zachodu jako wzoru cnót i idaca za tym nadzieja na nobilitację każdego,kto się tam znalazł.Gdyby tak rzeczywiście było z tym ukrywaniem owych instynktów nie mielibyśmy tylku psychopatycznych zbrodni (chyba Polska nie jest w czołówce) czy popularności psychoanalityków.a na znużenie tematem jest prosta rada-nie uczestniczyć,iść na spacer czy coś podobnego - ZAMIAST,My przyjelism,y do waidomosci Twój brak prymitywnych instynktów,szlachentość i ucywilizowanie.Czy w to wierzymy to już każdy zachowa dla siebie.

      Usuń
  12. P-kanalio- nienawiść to mega negatywne uczucie,ktore zywimy do naszego wroga lub "wroga" (czasem z uzasdnieniem,czasem irracjonalnie ) ,uczucie mogące lecz nie muszący skutkować czynami w stosunku do niego,ale z pewnością powodujące (poki trwa) zaburzenie naszej równowagi emocjonalnej)

    OdpowiedzUsuń
  13. "nienawiść to mega negatywne uczucie..........z pewnością powodujące (póki trwa) zaburzenie naszej równowagi emocjonalnej"

    Witaj An.Ka.
    Masz rację.Nienawiść człowieka niszczy.Nie da się nienawidzić w nieskończoność.
    Nienawidzisz dzisiaj,jutro bardziej nienawidzisz,pojutrze,,,,,.I co dalej?
    Czym lub raczej jak to się zwykle kończy?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Do szpiku kości chyba nie.. ale są osoby z reala, którym mam ochotę dać w zęby. Ale czy do szpiku kości? Nienawiść zatruwa. A draby nie są warte by pić dlań truciznę

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś jeden gostek obuł mnie na kasę. Bywa, ale koleś dodatkowo w poczuciu bezkarności zachowywał się bezczelnie. No, to była z mojej strony nienawiść. Niezwykle silne, destrukcyjne uczucie przechodzące w obsesję. Jednak nie wynikało ze strachu, no bo czegóż tu się bać - stało się. Wynikało z bezsilności. Trafiła się okazja, odegrałem się, przeszło jak ręka odjął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,bezsilnoć chyba może być podłożem nienawiści,w jakiejś ważnej sprawie,oczywiście

      Usuń
    2. Chyba mi ten przyklad najbardziej pasuje kiedy mowimy o nienawisci. . niezwykle silne, destrukcyjne uczucie, przechodzace w obsesje. Ja bym sie pod tym podpisala.

      Usuń
  16. Gdyby przyjąć, że skurwysyństwo zawsze wraca do skurwysyna, to szkoda zdrowia na negatywne emocje. Te nas zaślepiają i popełniamy błędy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...