06.05.2014

Tolerancja po polsku



Po przeczytaniu tego artykułu z miejsca uznałam pana Piętę za ostatnie ścierwo. Jak inaczej bowiem określić człowieka, który chciałby odebrać dziecko jego matce, bo ta żyje w „niewłaściwym” związku???

Później na chwilę przystopowałam. Przecież mogę się mylić. Kto wie, może chłopczyk został adoptowany? To by trochę zmieniło moje spojrzenie na poglądy pana posła (czyt. uznałabym go co najwyżej za ograniczonego urzędasa). Ale zaraz, jaki sąd w Polsce pozwoliłby lesbijkom adoptować dziecko???

I faktycznie – sama Fronda (cofnęłam się do wcześniejszego artykułu) oznajmia, iż Julian jest dzieckiem „jednej z pań”. Jest więc oczywistym, iż poseł Pięta chciałby się bez najmniejszego powodu wpierdolić pomiędzy kobietę a jej biologiczne dziecko. Wracam zatem do swojej pierwotnej opinii na temat tego pana: jest to ostatnie ścierwo, bydlę, skurwysyn, śmieć i gówno. I nazwę tak każdego, kto chciałby odbierać dzieci ich biologicznym rodzicom w innym przypadku niż zagrożenie zdrowia czy życia tych pierwszych.

A tak swoją drogą, to inny polityk pieprzył – a właściwie to pieprzyła – coś o jałowości pewnych związków...




Że co? Że jedna z lesbijek nie może być nazywana matką, gdyż nie jest z dzieckiem w najmniejszym stopniu spokrewniona? Ależ macie rację. Tylko co z tego? To właśnie ona będzie je wychowywać, podobnie jak wychowują nie swoje dzieci miliony ojczymów i macoch. I przypuszczam, że wywiąże się z tego zadania lepiej niż wielu „normalnych” rodziców.

45 komentarzy:

  1. po prostu szlus, umarł w butach... ani chybi dziewczyny przerobią chłopca na lesbijkę i będzie potem bzykał panienki... to rzeczywiście tak być nie może... proponuję chłopca oddać pod opiekę tej całej Pięty, smarkacz dostanie wtedy kilka razy porządnie pasem i zostanie prawilnym pedałem, jak bozia przykazała...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  2. Smiać się czy płakać ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Chłopiec na zdjęciu w artykule jest rzeczywiście podobny do jednej z tych pań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty natomiast, cny Dibeliusie, mógłbyś napisać o tym: http://www.fronda.pl/a/14-latka-uciekla-z-rak-jugendamt,37167.html

      Usuń
  4. Jak wiadomo, Policja Myśli była podporządkowana Ministerstwu Miłości. I tępiła głównie myślozbrodnię, poprzez poddanie ewaporacji.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekaw jestem, jak te resorty się nazywają w Watykanie... właśnie na tym polega kolejny stopień wyrafinowania... w państwie Oceania obywatel miał jasno powiedziane, co jest co, jaki resort go ujebie... wychodzi mi na to, że Orwell bardzo płytko ogarnął temat, pisał o tyranozaurze, ale nie zauważył wirusa...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
  5. http://www.pch24.pl/mezczyzna-wychowany-przez-lesbijki--to-gwalt-przeciw-mojej-naturze,11610,i.html

    OdpowiedzUsuń
  6. A swoją drogą, jak długo przetrwałaby populacja złożona z samych gejów lub lesbijek? Nie jest to ewolucyjnie bez sensu? I czy ewolucyjnemu bezsensowi należy przydzielać do eksperymentów dzieci? Żeby ich kosztem udowadniać, że zboczenie to norma? Orędownikom takich rozwiązań życzyłbym słodkiego miłego dzieciństwa w takiej egzotycznej "rodzinie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytasz, co linkujesz? Facetowi brakowało ojca. I ja to rozumiem. Nie twierdzę, że dwie matki są lepsze od typowej rodziny. Ale jeśli ktoś się choćby słowem zająknie, że państwo powinno bez żadnego powodu (!) odbierać lesbijkom ich BIOLOGICZNE dzieci, to ma we mnie śmiertelnego wroga. Na tej samej zasadzie można by odebrać dziecko "puszczalskiej" czy samotnej matce.

      Błagam, myśl logicznie! Populacja złożona z samych gejów przetrwałaby dokładnie tyle samo, co złożona z samych heteroseksualnych mężczyzn: jedno pokolenie. I nie pisz mi teraz, że tych drugich sparowałbyś z heteroseksualnymi niewiastami, bo ja wtedy dorzucę gejom lesbijki. ;) I wówczas kto wie, kto wie... ;)

      Usuń
    2. Czyli psychę sobie sam zwichrował, a nie mamusie lesbijki.
      Dzieci tych lesbijek mają jeszcze ojców. Jeżeli nie mają oni odchyleń jak ich mamy, to uważam, że to oni powinni wychowywać swoje dzieci. Jeżeli oczywiście chcą i mogą to robić. Znam takich ojców i uważam, że lepiej dla dziecka jest, gdy to normalny rodzic wychowuje dziecko, a nie matka biologiczna, ale z mocnymi odchyleniami od normy. A gdybyś wiedziała co to znaczy mieć dziecko, to śpiewałabyś z innego klucza. Ale nie wiesz i nie można od Ciebie wymagać zrozumienia dla maleńkiego człowieczka, na wczesnym stadium życia, ale dla nieodpowiedzialnej matki z poważnymi zaburzeniami psychicznymi masz tego zrozumienia aż nadto.

      Usuń
    3. Sorry, ale brak logiki aż bije po oczach.

      Po pierwsze - gdybym miała własne dziecko, to za nic w świecie bym go nie oddała komuś na wychowanie. Chociaż nie, przepraszam - gdybym była śmiertelnie chora, to bym taki krok zapewne rozważyła. Ale tylko wtedy.

      Po drugie - te panie nie są bardziej nienormalne niż wielu heteroseksualnych rodziców. Nie będę tu już nawet podawać przykładów skretynienia czy zwyrodnienia, jakie miałam okazję zaobserwować w swoim otoczeniu, odwołam się za to do obecnej tendencji odbierania ludziom potomstwa za jednego klapsa. Wszak klaps wielce psyche wichruje. Tak, tak, takie właśnie padają argumenty. ;) Podoba Ci się coś takiego?

      Po trzecie - akurat jedna z tych pań j e s t matką, jakim więc prawem ośmielasz się sugerować, że wiesz lepiej od niej, co jest dobre dla JEJ dziecka? (To Twoja retoryka, nie moja.)

      Na koniec zaznaczę, że zgadzam się, iż dziecko potrzebuje obojga rodziców. Potrzebuje też właściwych warunków do życia. Ale nie zawsze ma tatę, mamę i owe warunki. Jeśli chcesz rozdzielać takie rodziny, to nigdy nie będziemy sojusznikami. A wręcz przeciwnie. Każdego, kto wpierdala się wedle swojego widzimisię pomiędzy matkę a jej dziecko, mam za ostatnie bydlę.

      Usuń
    4. Po pierwsze, to pokutują u Ciebie stereotypy, bowiem nigdzie nie jest napisane, że ojciec dziecka/dzieci jest rodzicem drugiej kategorii i nie może się zajmować swoimi dziećmi równie dobrze jak matka. Tej opcji nawet tu nie wzięto pod uwagę.

      Po drugie:
      "Każdego, kto wpierdala się wedle swojego widzimisię pomiędzy matkę a jej dziecko, mam za ostatnie bydlę."

      To możesz mnie od dzisiaj nazywać "bydlę", bo gdyby się okazało, że moja żona jest lesbijką i ma zamiar wychowywać nasze dzieci ze swoją nazwijmy to lesbijską partnerką, to zrobiłbym absolutnie wszystko, żeby jej nasze dzieci odebrać i sam bym je wychowywał. W skrajnym przypadku, nie cofnąłbym się przed ich porwaniem i wywiezieniem za granicę. I miałbym w nosie, że "jedna z tych pań jes t matką,", bo ja jestem ojcem i mam obowiązek chronić swoje dzieci przed wpływem toksycznego związku za jaki w kontekście wychowywania dzieci, uważam dwie mamusie lesbijki, czy dwóch pederastów tatusiów. Teraz już bez przeszkód możesz mi dalej ubliżać, bo zacietrzewiłaś się na tyle, że nie sądzę, abyś mój punkt widzenia zechciała na chłodno i obiektywnie rozważyć.

      Usuń
    5. @ TF

      Jeśli uważasz, że sam jesteś obiektywny, to się mylisz. Masz swój punkt widzenia, to wszystko. Robisz to, co sam uważasz za słuszne, podobnie jak ja. I oboje mamy zdanie innych "w nosie". :)

      Co innego, gdy piszesz o własnych dzieciach, a co innego, gdy chcesz decydować o cudzych. Ja bym swoje też zabrała od ojca, który by je chciał wychowywać w sposób, który uznałabym za niewłaściwy. Aczkolwiek całkowitą separację rozważyłabym jako ostateczność.

      Gdybyś natomiast chciał odebrać dzieci obcej osobie, np. prostytutce, która zajmuje się nimi, jak umie najlepiej, ale żyje... no, wiadomo, jak - ostro bym oponowała. Odróżnij, do cholery, walkę o SWOJE dzieci od wpieprzania się w cudzą rodzinę. Czy chciałbyś, żeby rząd decydował o tym, czy Ty sam nie jesteś przypadkiem toksycznym rodzicem? Przystopuj i zastanów się kapkę, zamiast się ciskać.

      Usuń
    6. TF-spokojnie.Zapewne zrobiłbyś to samo,gdyby Twoja żona związała się z mężczyzną,ktorego uznałbyś za niegodnego wychowania Twoich dzieci,nieprawdaż ? gdybys uznał,ze ma zły wpływ na te dzieci,tez walczyłbys o nie ,prawda /?A jeżeli sytuacja jest taka,że ojciec jest przypadkowy/dawca nasienia ,że dziećmi się nie interesuje a matka jest ,poza tym,że lesbijką,jest matką troskliwą ,kochającą,związaną z dzieckiem ? Do jej partnetki poza orientacją tez nikt nie ma zastrzeżeń ? To co wtedy ? Pomiń ojca w tych rozważaniach,bo to zupełnie inna sprawa,inne emocje a przede wszystkim-prawa .

      Usuń
    7. Przypomina mi się walka o dzieci pomiędzy muzułmanami a ich białymi żonami: jedni drugim też porywają dzieci. I każde pewnie uważa, że robi to dla dobra potomstwa, które powinno być wszak wychowywane w taki, a nie inny sposób.

      Ale nie w tym rzecz. Pomińmy walkę pomiędzy rodzicami. Mnie przecież chodzi wyłącznie o to, by nie czepiać się CUDZYCH dzieci. Poseł Pięta to dla mnie ścierwo równe siostrom magdalenkom, które odbierały dzieci "niegodnym" ich wychowywania dziewczętom.

      Usuń
    8. Celowo ująłem swoją wypowiedź z mojego osobistego punktu widzenia, bowiem jeżeli w ogóle maja powstawać sensowne rozwiązania systemowe, to winny być one wypadkową poszczególnych, partykularnych poglądów na sprawę. Podzielam pogląd, że państwo nie powinno się wtrącać rodzicom do wychowywania dzieci - poza przypadkami patologicznym. A za takie przypadki uważam też homoseksualizm jednego z rodziców. Więcej wieczorem, bo muszę już wyjechać po towar.

      Usuń
    9. @Kira...
      tu masz przykład, jak zakłamana i schizofreniczna jest doktryna konserwatystów... kolektywistyczni aż do bólu, ale pieprzący smutki o poszanowaniu dla prywatności...
      "wychowuj dziecko jak chcesz, pod warunkiem, że według jednego słusznego wzorca"...

      Usuń
    10. @ Tie Fighter

      W takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak stanąć po przeciwnych stronach barykady. Bo Twoje "uważam" to dla mnie taki sam "argument", jak sugestia, że należy odbierać dzieci ludziom biednym, rozwiązłym, nieletnim, o "niewłaściwych" poglądach, etc. Ale wiedz, że jestem Ci wdzięczna, iż się przede mną odsłoniłeś. Każdego, kto chciałby odebrać dziecko rodzicowi, który owego dziecka NIE molestuje, NIE zaniedbuje, NIE znęca się nad nim, mam za człowieka co najmniej niegodnego szacunku i ręki bym mu wolała nie podawać. Za żadne skarby świata nie zagłosuję na narodowców, bo jesteście najwyraźniej tacy sami, jak wasi idelogiczni (genderowi, antypolscy) oponenci - niebezpieczni.



      @ PKanalia

      Nie sądzę, by tacy byli konserwatyści. Nie wszyscy przynajmniej. Taki jest Tie Fighter, dlatego NIGDY nie powinien mieć władzy.

      Usuń
    11. Jako, że do dyskusji wpieprzył się "ałtorytet" słynący z tego że głównie abortuje swoje dzieci, to dyskusję w tym wątku uważam za skończoną.

      Usuń
    12. @Piotr
      Jeśli ktoś zbiorowi swoich prywatnych życzeń nada rangę medycyny, powstanie doskonałe alibi do upieprzenia ludziom życia w białych rękawiczkach. Dziecko ma tu trzeciorzędne znaczenie, ważne żeby trafiło w ręce "właściwych" ludzi - i dokładnie tak się działo w Hiszpanii rządzonej przez watażkę Franco.
      Nie widzę żadnej różnicy między praktycznymi skutkami takiego podejścia i rozwiązaniami "lewaków" odbierających dzieci pod pozorem przemocy w rodzinie.
      Anty

      Usuń
    13. @Kira...
      nie raz podkreślam, że jest istotna różnica pomiędzy byciem konserwatywnym, a konserwatystą... to pierwsze to tylko styl bycia, życia /sam jestem konserwatywny w wielu sprawach/, to drugie to ideologia powstała na bazie lęku /czyli strachu przed urojonymi zagrożeniami/ narzucana otoczeniu na różne mniej, lub bardziej subtelne sposoby... strasznie obłudna ideologia zresztą...

      @Anty...
      chyba już znasz moje podejście do sprawy... "lewica", "prawica", to wszystko jest jeden przysłowiowy "chuj"...

      Usuń
  7. Cóż,wychowanie przez dwie matki lesbijki czy dwóch ojców gejow to z pewnoscią nie jest wymarzony model wychowania.Jednak czy naprawdę każda rodzina dwupłciowa to wymarzony model wychowawczy ? Czy kazda para małzenska gwarantuje wychowanie w miłości,normalnosci,uczciwosci,moralnosci ? Oczywiście,że nie.Swietoszkowie wszelkiej maści próbują wmówic,że dziecko samotnej matki wyrośnie na degenarata lub przynajmniej niezdolnego do zalozenia rodziny,że dziecko matki młodocianej nie zostanie dobrze wychowane,że dziecko w związku pozamałżeńskim itt,itp.A prawda jest taka i tylko taka,ze wiek,stan cywilny oraz orientacja seksualna sa w procesie wychowaczym drugorzędne,Pierwszorzędna jest miłość,uczciwośc,traktowanie dziecka tak,jak się powinno je traktować.Zapewne lepiej wychowa dziecko para pracowitych,inteligentnych ,szanujących się wzajemnie lesbijek,z których jedna jest zresztą matka biologiczna niż para poslubiona skramentalnie,tepa,leniwa,żyjaca w niezgodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby odbierało się dzieci wszystkim nieidealnym rodzicom, to przytułki pękałyby w szwach. Moi na pewno straciliby brata i mnie.

      Usuń
    2. generalnie cały wrzask w tej historii jest o to, że dwie dziewczyny otwarcie przyznały, że się kochają... jedna, jak się okazuje, ma dziecko... być może wcześniej pokochała się z kolesiem, który ją potem zostawił na lodzie... być może zgwałcił ją jakiś zakłamany do szpiku kości naziol, konserwatysta lub inny socjalista w ramach "leczenia", na co dzień "trzepiący się" pod wyobrażenie dwóch miziających się panienek... tego nie wiemy... ale dziewczyna zdecydowała się ciążę donosić, a gdy ciąża zmieniła się w dziecko, troskliwie się tym dzieckiem zająć... tymczasem pokochała inną kobietę... zamieszkały razem i wszystko jest okay... niestety kołtunów to boli, że ktoś jest zadowolony z życia, a co najmniej to życie sensownie realizuje... dla nich najstrawniejsza byłaby oficjalna wersja, że to samotna matka z dzieckiem, zaś ta druga to tylko lokatorka w jej domu... zresztą i tak szeptali by po katach, że jest inaczej...
      ...
      "Pierwszorzędna jest miłość,uczciwość, traktowanie dziecka tak, jak się powinno je traktować"...
      znakomicie to ujęłaś...
      dla kołtuna "traktowanie, jak się powinno", to narzucenie pasem wzorców "naćpać się wódy, zbić żonę i w niedzielę równo, sztywno, z bukietem w ręce, pójść do kościoła, meczetu czy innej bożnicy"...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    3. Przerabiałam na własnej tkance mniej lub bardziej otwarte teksty,aluzje,przycinki,docinki,sugestie i prognozy,że zostawszy samotna matką przed ukończeniem przez syna trzech lat skazuję go na nieudane życie,brak wzorca mężczyzny,nieumiejetność stworzenia dobrych relacji rodzinnych itd.,itp.Dziwne,że w tym samym czasie owdowiałej koleżance takich tekstów nie puszczano...Tymczasem jakos tak się stało,że akurat synowie tych najbardziej zajadłych w swoich prognozach osób nie wyrośli na ciekawych osobników,sa wiecznymi frustratami,porozwodzili się ,podczas gdy mój jest pogodnym,na prawdziwym luzie facetem,odpowiedzialnym ojcem i mężem.Nie,nie chcę sugerować przewagi samotnego macierzyństwa:)),bo tylko ten,kto to przerabial,wie jakie to trudne.Chcę tylko przekazac,ze bywa różnie,ze to my wszystko wypełniamy treścią ,ze wszystko zależy, KTO i JAK.Przede wszystkim JAk.

      Usuń
    4. po prostu nie ma tu reguł... gdy pracowałem w ośrodku dla tzw. "ćpunów" zadałem sobie trud przekopania przez papiery pacjentów... okazało się, że z rodzin "rozbitych", "niepełnych" pochodziło tylko około 10% /aż kierownikowi ośrodka kopara opadła na takie dictum/... co więcej, po wczytaniu się w biografie, wyszło że większość pochodziła z rodzin konserwatywnych, czyli "rozmowa pasem"...
      ta analizę powtórzyła niedawno moja znajoma, pracująca w branży, wyniki były podobne...
      czyli pewien mit upadł...
      jeszcze raz zacytuję Twoje słowa:
      "Pierwszorzędna jest miłość, uczciwość, traktowanie dziecka tak, jak się powinno je traktować"...
      a to, czy wychowuje je samotna mama, samotny tata, para gejów czy lesek, albo zmutowani kosmiczni czteronodzy Czukcze jest sprawą trzeciorzędną...

      Usuń
    5. "a to, czy wychowuje je samotna mama, samotny tata, para gejów czy lesek, albo zmutowani kosmiczni czteronodzy Czukcze jest sprawą trzeciorzędną..."

      Wychodzi na to,ze musieli ciebie wychować "zmutowani kosmiczni czteronodzy Czukcze".
      Ale to oczywiście bez znaczenia.

      Usuń
    6. To bardzo merytoryczna wypowiedź,oczywiście jesteśmy pod wrażeniem.I wolimy się nie zastanawiać,kto ciebie wychował.Dużo zdrowia życzę,bo jak reszta -nie wiem

      Usuń
    7. @An-Ka...
      niejaki Fakt słynie z merytoryczności swoich wypowiedzi... ileż to Ja się o sobie dowiedziałem "ciekawych" rzeczy od takich "fucktów" na forach netowych... jak mawiają Czesi "wysrat se na to"...
      czy życzę Faktowi zdrowia?... sam nie wiem... Fakt "faktuje" z wyczuciem, kontrolnie, niegłupi chłopak jest, więc życzenie mu, by jego partnerzy zakładali "gumkę" byłoby mocnym przegięciem...

      Usuń
  8. A kto ma decydować o tym,co to są przypadki patologiczne ? Przypominam,ze był taki ustrój,w którym odbierano dzieci tym,którzy niedostatecznie kochali towarzysza Stalina lub np. upierali się przy tym,ze Bóg istnieje-to była wówczas uznana patologia....To bardzo,bardzo niebezpieczna ścieżka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiście miało być w innym miejscu

      Usuń
    2. No ba! Jeśli ktoś uważa posiadanie "dwóch matek" (w cudzysłowiu, bo jedna to co najwyżej macocha) za zagrożenie prawidłowego psychicznego rozwoju dziecka, to ja go/jej nie przekonam. Ale niech ta osoba wie, że wkracza na bardzo, ale to bardzo grząski grunt.

      ODEBRANIE DZIECI JEST NAJGORSZĄ RZECZĄ, JAKĄ MOŻNA ZROBIĆ CZŁOWIEKOWI!

      Prawo, które na coś takiego przyzwala czy wręcz nakazuje, mam w dupie.

      Usuń
  9. A co się dzieje wtedy, gdy dziecko wychowywane jest przez dwie kobiety, z których jedna jest jego biologiczną matka i zarazem wdową a druga babcią tego dziecka i również wdową?

    Czym to się różni od wychowania dziecka przez dwie lesbijki?

    Oczywiście Kiro, traktujemy jako oczywistą oczywistość brak współżycia płciowego w obecności dziecka, zwłaszcza małego gdyż takowe jest dla malucha nie do przyjęcia i to ZARÓWNO w wersji homo jak i heteroseksualnej.


    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zależy jak małe jest dziecko... nie widzę problemu we "współżyciu" w obecności bobasa, który jeszcze nie wie co się centralnie dzieje... gorzej jest, jak bobas japę rozedrze, bo mu mokro i ma wyrąbane na to, czy się obok ktoś kocha, czy nie...
      ale to też się da technicznie ogarnąć... ryćkać się i jednocześnie współpracować pospołu przy przewijaniu malucha... upierdliwe, ale naprawdę można dać radę...

      Usuń
  10. No nie pkanalio! Tylko że to taki sam artyzm jak kochać się w "maluchu" czyli fiacie 126. W taki artyzm bym się jednak nie bawił.

    Kurna Maciek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zrozumiałeś... chodziło mi o sytuację, gdy kochasz się w jednopokojowym mieszkaniu /bobasa na ten czas nie wstawisz do łazienki/, a tu nagle obok śpiące lub gaworzące sobie i zajęte swoimi sprawami maleństwo się rozedrze... i co teraz?... przerywasz?... ignorujesz?... czaisz już ten dramatyczny komizm takiej konfiguracji?...

      Usuń
  11. Witaj Kira.
    Także uważam,że nie należy pochopnie odbierać dzieci ich biologicznym rodzicom.
    Ale opisana przez ciebie sytuacja to moim zdaniem normalna nie jest.Mam nadzieję,że takie przypadki to margines.
    Pozdrawiam.
    Ps.
    Nic tu nie wspomina się o ojcu tego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mędrku, nie interesuje mnie, czy związek mamusi Juliana jest normalny czy nie. Interesuje mnie, jak samego Juliana traktuje ona i jej partnerka.

      Ojciec dziecka powinien mieć z nim styczność, o ile tego chce. Tylko wyjątkowe sytuacje usprawiedliwiają odseparowanie dziecka od rodzica.

      Usuń
  12. Mędrku - czy w takiej sytuacji uważasz,że jeżeli jest ojciec to powinno się automatem odebrać matce dziecko i dac ojcu,czy jednak rozważyć , co dla niego będzie lepsze ? I czy jedynym powodem owego podebrania będzie fakt lesbijskiego związku ? Pozdrawiam
    PS.Kurna Maciek zapytał o wychowanie przez babcię i matkę-nierzadkie.W czasie wojen ,na przestrzeni stuleci ,dzieci były wychowywane przez wspomagające się kobiety w różnych konfiguracjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. An-Ka,

      A jeżeli hipotetycznie założymy, że matka cierpi na poważne zaburzenia natury psychicznej. Dajmy na to schizofrenię. To czy powinno się zostawić dziecko przy niej, czy lepiej aby jego wychowaniem zajął się ojciec? Proszę o jednoznaczną odpowiedź.

      Usuń
  13. odebrania,oczywiście:))

    OdpowiedzUsuń
  14. An-Kan,napisałem wyraźnie,że nie należy pochopnie odbierać dziecka biologicznym rodzicom.Ale jeżeli jest dziecko,to jest także ociec.O nim,z niewiadomych dla mnie powodów tutaj nie się wspomina.A gdybać nie będę,bo taka dyskusja jest,moim zdaniem,bez sensu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. jest także ojciec...oczywiście ma być także An-Ka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyżej był watek ojca,to oczywiste,że on ma takie same prawa jak matka,oczywiście ,jeżeli tego chce -bo w takich sytuacjach często jest to albo ojciec przypadkowy (czytaj-wykorzystany celem rozrodu ) albo jakiis zaprzyjaźniony usługodawca

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze powtarzam i powtarzać będę, ze rodzina to są osoby, na które w życiu dziecko może liczyć. Rodziną może być matka z Ojcem, może być samotna matka lub samotny ojciec, mogą być dwie matki i dwóch ojców. Są też osoby, które nie mają żadnej rodziny, bo ta biologiczna rodzina delikatnie rzecz ujmując się nie sprawdza a inni ludzie ,którzy mogli być ważni się nie pojawili .
    Cóż ma dziecko z posiadania mamusi i tatusia, jeśli Ci rodzice są wybrakowani? Ano nic nie ma.
    Dla mnie jest barbarzyństwem odbieranie dziecka osobom, które je kochają przy jednoczesnym przymykaniu oczu na to, gdy dziecku dzieje się krzywda.
    Gdy czytałam powyższe komentarze ,niektórych konserwatystów to przypomniała mi się piosenka Maleńczuka :

    http://www.youtube.com/watch?v=_-clFZFdLQk

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...