16.06.2014

Panta rhei


Poprzedni wpis został zawalony komentarzami o charakterze mocno że się tak wyrażę ideologicznym. Nie ma co, trafili mi się zapamiętali w swych przekonaniach dyskutanci. ;)

Większość z Was ma swoje twarde zdanie na temat państwa, społeczeństwa, Unii Europejskiej, konfliktu prawa z sumieniem jednostki, współczesnej obyczajowości, obecnej ekipy rządzącej, etc. Ja natomiast coraz częściej przyłapuję się na tym, że to wszystko jest mi niemal całkowicie obojętne. Cóż ja zresztą mogę wiedzieć o świecie? O zachodzących w nim zmianach dowiaduję się z Internetu i/lub telewizji. A to są zwodnicze media. Wyłuskują fragmenty rzeczywistości i próbują przedstawiać jako całość. Czasami przemilczają istotne fakty. Czasami bezczelnie łżą.

Każdego dnia z drobniutkich okruszków prawdy lepimy sobie obraz otaczającej nas rzeczywistości. Mozolnie składamy strzępki informacji, pragnąc uzyskać wiedzę na frapujący nas temat. Często nasz wysiłek idzie na marne. Trwonimy cenny czas kłócąc się o pierdoły, dywagując o idealnym rządzie, idealnym społeczeństwie, idealnym modelu rodziny, idealnych relacjach międzyludzkich. Przeraża mnie to. Mówimy i piszemy, zamiast działać.  Poruszamy w blogach globalne problemy, zamiast próbować zmienić coś wokół siebie. Większość z nas nie ma niemal żadnego wpływu na to, jakie prawa zostaną uchwalone, na co pójdą publiczne pieniądze czy też ile się w Polsce będzie rodzić dzieci. Nie mamy żadnej pewności, czy za 100 lat Polska będzie w ogóle istnieć. A jednak uparcie wałkujemy takie tematy raz po raz, w złudnym przekonaniu, że nasze żarliwe dysputy zaowocują wymiernymi skutkami.

Nie zaowocują. Przepadną w wirtualnym szumie. A choćby nawet zostały zeń na jakiś czas wydobyte, przytłoczy je wkrótce nawałnica świeżych newsów. Nierzadko nagrodą za poświęcone na układanie pięknych tekstów godziny są zszarpane nerwy i wrzody w żołądku. To już lepiej byłoby napisać książkę i wydać ją choćby własnym sumptem. Książka jest czymś trwałym, poniekąd nieśmiertelnym. Wzgardzona i zapomniana, nawet po latach może zyskać niespodziewaną popularność. W przypadku bloga nie ma na to szans. Jest ich zresztą zbyt wiele, a toczące się w nich spory często odstraszają nowych czytelników.

Nie oszukujmy się zresztą, pewnych zmian powstrzymać nie zdołamy, choćbyśmy nawet zyskali posłuch milionów. Czy warto trawić czas na szukanie sposobów, jak uniknąć nieuniknionego? A może rozsądniej byłoby próbować minimalizować straty?

Poniższy tekst jest komentarzem do jednego z artykułów Frondy. Sami osądźcie, czy autor ma rację.

No właśnie...

32 komentarze:

  1. Z racji tego, iż pod poprzednim postem pojawiło się ponad 200 komentarzy, należy kliknąć w znajdujący się na dole napis "Wczytaj więcej..."

    OdpowiedzUsuń
  2. @Kira
    Może i cały ten blogowy zgiełki zginie w przestworzach, jednak rozmowa jest ważna. Dyskusja, nie przerzucanie się wyzwiskami oraz ośmieszanie swoich antagonistów. Bo te dwie czynności są najłatwiejszą drogą do ujścia negatywnych emocji. Konstruktywna dyskusja sprawia, że myślimy a to czynność coraz bardziej pomijana w zatłoczonej obowiązkami codzienności :)
    Słowa mają wielką moc, ważne jednak żebyśmy nie zapominali, że większą mocą dysponują czyny. Mam wrażenie, że ludzie o tym zapominają. Lubię spotykać ludzi, którzy mają bagaż życiowy na karku i wciąż umieją się dziwić się światu, jak naiwne dziecko. To jest piękne i coraz rzadsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Kira
    Napisałaś:
    "Trwonimy cenny czas kłócąc się o pierdoły, dywagując o idealnym rządzie, idealnym społeczeństwie, idealnym modelu rodziny, idealnych relacjach międzyludzkich. Przeraża mnie to. Mówimy i piszemy, zamiast działać. Poruszamy w blogach globalne problemy, zamiast próbować zmienić coś wokół siebie."
    Po pierwsze, przynajmniej niektórzy ludzie starają się, na miarę swoich niewielkich możliwości, coś jednak zmieniać na lepsze w swoim najbliższym otoczeniu. Wychować dzieci na porządnych ludzi, pomóc komuś tego godnemu, rozmawiać z młodzieżą i tłumaczyć jej ze polskość to wcale nie jest nienormalność, miłość wiąże się nierozerwalnie z odpowiedzialnością etc. Już te kilka osób z których wyrosną mądrzy i uczciwi ludzie a nie jakaś "wyluzowana" hołota, spowoduje że czyjaś ziemska wędrówka nabierze sensu i nie będzie tylko przerabianiem pożywienia na wodę, dwutlenek węgla plus pozostałości stałe.
    Piszesz o Etruskach po których w świadomości przeciętnego człowieka została jedynie informacja że tworzyli ładną ceramikę. Być może taki sam los spotka i cywilizacje białego człowieka, która kiedyś panowała nad światem. A teraz zmierza do grobu dzięki zbiorowemu wysiłkowi politpoprawistów, tolerastów i innego ludzkiego śmiecia. I niestety możesz mieć rację. Ale to nie zwalnia z obowiązku podjęcia prób zapobieżenia nieszczęściu przez ludzi dla których takie niemodne konserwatywne pojęcia jak honor i poczucie obowiązku są tak zwanymi imponderabiliami.
    Bo jak powiedział książę Józef Poniatowski przed skokiem do Elstery, "Il faut mourir en brave"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stary Niedźwiedź
      Miałam się nie odzywać ale no, po prostu nie mogę! Nie wiem, ile masz lat, co robisz w życiu ale na pewno nie jesteś wzorem. Ludzi, których nie rozumiesz albo których poglądy są ci obce, nazywasz "ludzkimi śmieciami". To bardzo dojrzałe spojrzenie na świat, naprawdę. Zakładam - pewnie się nie mylę, chociaż kto wie - że jesteś osobą wierzącą. Tylko Twoim prawdziwym bogiem jest NIENAWIŚĆ do inności.
      Jeżeli masz mnie obrzucać inwektywami, to nie odpowiadaj. Nie traktuję poważnie ludzi, którzy mają takie zwyczaje w dyskusji.

      Usuń
    2. @ Marzena
      Eurosocjalistów którzy sprowadzają do Europy islamskie hordy i pasą ich socjalem, aby w zamian głosowali na swych lewicowych dobroczyńców, mam za wyjątkowych szkodników. To samo myślę o szaleńcach którzy zamiast eksperymentować na szczurach, robią to na dzieciach, dając je do adopcji pedalskim parom. Więc uderzyłem w stół, nazywając ich śmieciami. Odezwanie się nożyc postępu ani trochę mnie nie zaskoczyło.
      Swoim rozmówcom stawiam pewne wymagania więc nie musisz odpowiadać.

      Usuń
    3. @ Stary Niedźwiedź

      Nie zależy mi na tzw. cywilizacji białego człowieka, a zwrot "panowanie nad światem" źle mi się kojarzy. Niemniej to, co się dzieje w Wielkiej Brytanii (mam na myśli ów wielokrotnie opisywany w mediach islamski ekstremizm) woła o pomstę do nieba. Za kilkanaście lat dorośnie kolejne pokolenie fanatyków, tyle, że mające już brytyjskie obywatelstwo. I to będzie pewnie koniec kraju, który przez nieomal tysiąc lat pozostał niezwyciężony.



      @ Marzena

      Chyba każdy ma jakąś granicę tolerancji dla tego, co uważa za zło.

      Usuń
    4. @ Kira
      Pełna zgoda w kwestii chyba już nieuchronnego końca Wielkiej (jeszcze do niedawna) Brytanii. Ale jak sama widzisz, toleraści i postępacy są na fakty ślepi. Bo czymże one są w porównaniu z ich idee fixe.

      Usuń
    5. Wielkiej Brytanii nic nie grozi. To kraj w którym bardzo dobrze się żyje, bardzo dobrze się mieszka. Moje koleżanki, które znalazły tam stałą i dobrą pracę ani myślą o powrocie do Polski. Wszystko mają na miejscu plus dużą porcję dodatkowych wolności. Panuje tam inna obyczajowość niż w Polsce, ale są tacy, którym to pasuje. Jeśli chodzi o problem z muzułmanami to nie mylcie Anglii z Francją. Zresztą i tam są to często odizolowane społeczeństwa, część muzułmanów, ta ucywilizowana przenika do towarzystwa "prawdziwych Europejczyków", są tacy, którzy rozumieją. Ja jestem za muzułmankami i muzułmanami, ale tymi krzywdzonymi przez ich tradycję, za tymi, którzy chcą wolności i zmian, a nie mogą, bo za to może im grozić nawet kara śmierci. Tych tradycyjnych muzułmanów nigdy nie popierałam. Bardzo źle, że przywożą swoje podejście do kobiet, albo nawet i obrzezanie kobiet do Europy i ani myślą się zmieniać, bo z takimi ludźmi porozumienia nie będzie na pewno u środowisk o których myślisz. Przyjdą zakazy i na burki i na obrzezanie wszędzie. Jak na razie to w Polsce najbardziej muzułmanów bronią katoliccy księża, to są pierwsi obrońcy przeciwko zakazowi zakrywania twarzy przez muzułmanki i Korwin, który zachwyca się głównie muzułmanami i Rosją. Ja na pewno się nie zachwycam.

      Usuń
    6. To muzułmanie powinni się lękać prowokacji, a nie odwrotnie. Wystarczy fałszywe oskarżenie i sfabrykowane dowody, że planują jakiś zamach i to wystarczy żeby im ograniczyć prawa i wolności obywatelskie, bo opinia publiczna przyklaśnie, że w imię bezpieczeństwa należy to zrobić. Po ich wcześniejszych wybrykach tym bardziej będzie to prawdopodobne, a prawda nikogo obchodzić nie musi. Jako muzułmanin wcale bym nie czuła się pewnie. Zresztą zostali ściągnięci, są wykorzystywani jako siła robocza, też mieli nadzieje na lepsze życie niż w swoich koszmarnych krajach, Europa ma też korzyści z ich pobytu, było, że wykorzystywała ich do uzupełniania braków, więc też nie można mówić, że ich pobyt w Europie to samo zło. Są minusy, ale są też korzyści.

      Usuń
    7. @ Akara

      Masz rację, część muzułmanów się asymiluje. Ale nie byłabym taka pewna, czy w Wlk Brytanii nie ma problemów z ekstremistami.

      http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wielka-brytania-przygotowuje-sie-wprowadzenia-prawa-szariatu

      http://natemat.pl/82995,islamski-terror-w-europie

      Zakazałabym zakrywania twarzy tylko w wyjątkowych sytuacjach i wyjątkowych miejscach (np. na posterunku policji). Krytykuję zwyrodnialstwo (obrzezanie kobiet), nie burki czy nikaby.

      Nie mam nic przeciwko ludziom jakiejkolwiek rasy, narodowości, wyznania czy orientacji seksualnej bądź politycznej, o ile nie czynią zła.

      Usuń
    8. Ja popieram zakazywanie, bo jest to w tej chwili przymusowy element ubioru dla tych kobiet. Muszą zakładać, bo inaczej mąż da im popalić. To mąż decyduje czy żona ma się w to ubrać. Jak sobie tego życzy to ona nie ma wyboru. Zresztą zakładanie go jest dziwne, bo ten strój miał na celu tego żeby unikać spojrzeń, a w Europie tylko przyciągają do siebie uwagę takim strojem. Nawet nie pełni swojej funkcji.

      "Jak donoszą media, Brytyjskie Stowarzyszenie Prawników (The Law Society) opracowało nowe wytyczne, regulujące sporządzanie testamentów zgodnych z szariatem, które jest jednocześnie uznawane przez brytyjskie prawo."

      To nie żadne zmiany, bo od dawna tak było, że w testamencie można zapisać jednemu dziecku więcej, drugiemu mniej, można też przekazać majątek też na dom dziecka, na schronisko. To, że piszą testamenty w których dyskryminują kobiety nie oznacza, że doprowadzili już do jakiś zmian. Jest częściej tak, że córka idzie do męża, a syn zostaje w domu z rodzicami. Tytuł brzmiał groźnie, a tymczasem nie jest aż tak źle.

      Usuń
    9. Drugi link jest bardziej przerażający, ale krzywdy tych kobiet byłam świadoma. Przykładowo: "Przykład: w katalońskim Reus kobieta uciekła swoim katom. Miała zostać ukamieniowana za cudzołóstwo. W Tarragonie policja aresztowała imama, który próbował zmusić kobietę do założenia hidżabu. Marokanka opowiedziała stróżom prawa, że grożono jej spaleniem domu za to, że jest niewierna islamowi. Stwierdzono to na tej podstawie, że pracuje poza domem, prowadzi samochód i ma niemuzułmańskich znajomych."

      I te przykłady z Niemieckich sądów też znałam. Od dawna mówię, że niestety traktuje się muzułmanki jak obywatelki gorszej kategorii. Jak chcą egzekwować prawa krajowe, która im się należą to pojawia się zdziwienie. Mówi się im "nie jesteś nasza, chociaż masz obywatelstwo", "nie obronimy cię", ale nie w tak otwarty sposób. I to jest smutne. Smutne, że policjant się dziwi, że kobieta została wychowana w danej tradycji i nie jest posłuszna tylko nie godzi się z tym. Wiele osób pisze, że wychowanie, zwyczaje to wszystko i nie ma co ich żałować, bo one są tak nauczone, albo że one wiedziały na co się decydują biorąc ślub. Nieprawda. Też powinny mieć ochronę, w końcu to też Europejki i należy im się. Policja nie powinna radzić im tego, że mają się dostosować do rodziny.

      Usuń
    10. Ksiądz zamiast bronić burek mógłby więcej mówić o tym, ilu katolików na ziemiach muzułmańskich jest codziennie mordowanych. Ile katoliczek jest na ich ziemiach opluwanych i macanych za brak owej burki, albo nawet tylko za brak zasłoniętych włosów w bardziej przyjaznych regionach. Teraz ekumenizm przenoszą też jednostronnie na muzułmanów, a muzułmanin to nie jest nawet chrześcijanin. Wszędzie teraz kościół musi się wciskać ze swoją jednością międzywyznaniową, a inni mają i tak gdzieś ich chęci. Ksiądz powie, że pochwala burki, a muzułmanin i tak powie, że nie pochwala manifestowania chrześcijaństwa przez odkrywanie włosów przez chrześcijańskie kobiety na ich terenie i będzie okazywał niechęć. Tak to wygląda. Chyba, że jakaś jaśniepani przyjedzie z pieniędzmi z Europy tylko na wakacje, a nie po to żeby zamieszkać to wtedy oko przymknie, dla miejscowych nie ma tak dobrze.

      Usuń
    11. @Akara...
      co do islamu, to nie wiem, czy wiesz, że absolutnie mi się ta ideologia nie podoba, jest o wiele bardziej totalitarna, antywolnościowa, niż konserwatyzm euroatlantycki oparty na chrześcijaństwie lub komunizm... los kobiet islamskich mi obojętny nie jest, ale większość ma "syndrom sztokholmski" /dla przypomnienia: w skrócie oznacza to lojalność ofiary wobec kata/... w Holandii jedynie zdarzało mi się spotykać normalniejsze kobitki z tego grona...
      jednak w kwestii ubioru, to jestem przeciwny zakazom chust, hijabów, nawet burek... to jest prywatna sprawa, w to państwo nie powinno się wpieprzać... tu podzielam zdanie Kiry, że popieram taki zakaz tylko w urzędach publicznych, bankach, etc...
      /oraz na każdym terenie prywatnym (knajpy, sklepy), jeśli tak chce właściciel... ale to już jest odrębna sprawa, dość skomplikowana, kwestia wpieprzania się państwa w prywatne firmy, nie chcę tego teraz rozwijać/...
      poza tym zakaz noszenia burek przyniesie efekt odwrotny do zamierzonego, bo prostu te kobiety nie będą wychodzić z domów... zawsze byłem przeciwnikiem "wyzwalania" kobiet siłą, na chama, "czołgami", bo jak wspomniałem wcześniej, one mają syndrom sztokholmski, więc pierwsze się zwrócą przeciwko wyzwolicielom, pierwsze obrzucą te czołgi koktailami mołotowa...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    12. @Akara /p.s./...
      też popieram tych muzułmanów, którzy są przeciw systemowi islamskiemu... znałem kilku imigrantów, którzy uciekli ze swoich krajów z powodów ideowych, szukając wolności... oni są z grubsza okay... ale pytanie brzmi, jaki procent stanowią wśród wszystkich "beżowych" imigrantów?... obawiam się, że są sporą mniejszością...

      Usuń
    13. @ pkanalia
      Masz rację co do syndromu. Nie każdy z pomocą będzie szczęśliwy i nie każdy się będzie cieszyć na zmiany. Ale w obliczu braku pomocy nawet dla tych kobiet, które same rwą się do zmian, a nie mogą wygrać z innymi członkami rodziny pomoc ze strony państwa to duża pomoc. W Niemczech np. kobieta może wnosić o zmianę nazwiska i pomogą jej uzyskać nowe miejsce zamieszkania w innej części Niemiec. To ochrona przed zemstą honorową. Parę kobiet już z tego skorzystało. Pisano o nich. Jednak uratowano w ten sposób ich życie. Jak się chce to można znaleźć jakieś rozwiązanie.

      Co do nie wychodzenia z domu. Będą wychodzić z domu, bo wątpię żeby ich mężczyzna zechciał nagle przejąć na siebie wszelkie obowiązki. Zostawienie kobiety w domu znaczy, że facet będzie musiał sam iść po zakupy, sam poza domem będzie musiał zająć się dziećmi, sam będzie musiał załatwiać wszystko poza domem. Będą woleli kobietę bez burki niż robienie tego co kobieta wcześniej robiła.

      Na razie i tak łagodnie wprowadza się prawo zakazujące burek. Facet kobiety musi płacić i to dobry początek, bo dla biedniejszych muzułmanów mniej pieniędzy to już problem. Ja się cieszę, że Europa zaczyna iść tą drogą, ale każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat. Ja mam nadzieję, że wyniknie z tego coś dobrego, a nie przeciwnie.

      Usuń
    14. Nigdy nie znosiłam Islamu i mam gdzieś ich prawa, uczucia. Bardzo dobrze, ze zakazali noszenia burek. Jeżeli mieszkają w Europie to mają się dostosować do naszytej kultury i obyczajów. Mimo, ze wiele razy krytykuję kościół Katolicki doprowadza mnie nie do szału jak ściągają Krzyże np. w szkołach, ponieważ obraża to muzułmańską hołotę to samo dotyczy naszych świąt i innych tradycji.
      Co do Wielkiej Brytanii to rzeczywiście występuję tam poważny problem z Muzułmanami w niektórych dzielnicach Londynu rządzi policja religijna, która w prowadza prawo szarijatu np., co do ubioru i nie mam na myśli muzułmanek, ale Europejek, które nie wyznają ich idiotycznej wiary.
      http://www.redisbad.info/aktualnosci/prawo-szariatu-wielkiej-brytanii-muzulmanie-rzadza-ulicami/

      Usuń
    15. Skoro zezwala się na to, żeby symbol religijny w istocie zastępował symbole państwowe, nie należy się również dziwić roszczeniom grup religijnych dążących do uzyskania jak największego wpływu na kształt bieżącej polityki. Radykalni muzułmanie są po prostu bardziej bezczelni i otwarci w głoszeniu swoich prawdziwych zamiarów, w mówieniu o długofalowym celu, którym jest zniszczenie demokracji, zniesienie wolności obywatelskich i wprowadzenie państwa wyznaniowego.
      Sprowadzani kiedyś do Europy jako rezerwowa, tania i niewykształcona siła robocza właścicieli wielkiego kapitału i czynnik wywierający presję płacową (jak każda inna grupa imigrantów), teraz stali się kartą przetargową w rozgrywkach populistów z lewa i z prawa. A w przyszłości mogą się stać koniem trojańskim, rozsadzającym od środka system, który stara się ich dopieszczać.
      Anty

      Usuń
    16. @ Anty

      Ależ to oczywiste, że prędzej czy później Brytyjczycy i Francuzi pożałują owego "dopieszczania". :)

      Usuń
    17. @Kira
      Powyżej Akara poruszyła ciekawą kwestię: izolacja, przyzwolenie na przestrzeganie hermetycznych zasad stojących w sprzeczności z prawem ogólnokrajowym, to w istocie dyskryminacja. Osoby wyczulone na łamanie praw obywatelskich w społeczności rdzennych Europejczyków zdają się nie dostrzegać, że tuż obok, w zamkniętych społecznościach imigrantów, panuje mentalne średniowiecze. Przymykanie oczu na gwałty, zabójstwa "honorowe", bicie i zniewalanie kobiet może być do pewnego momentu wygodne, jednakże gdy zostanie przekroczona "masa krytyczna" i średniowieczne zasady zaczną wylewać się na zewnątrz, tolerancja zachodnich społeczeństw się skończy. Skorzystać mogą na tym smutni panowie w brunatnych koszulkach (vide wyniki wyborów do PE we Francji) - wtedy wolności nie będzie miał już nikt i historia zatoczy koło.
      Anty

      Usuń
    18. @Akara,

      "Jeśli chodzi o problem z muzułmanami to nie mylcie Anglii z Francją."
      "Moje koleżanki, które znalazły tam stałą i dobrą pracę ani myślą o powrocie do Polski."

      Po pierwsze, kiedy ostatnio byłaś w Wielkiej Brytanii?
      Po drugie, czy twoje koleżanki w ogóle mówią po angielsku? A jeśli tak, to czy potrafią znaleźć rzetelne informacje w nielicznych już niezależnych źródłach i w dodatku je zrozumieć? Czy może ta dobra opinia bierze się z przynależności do bardzo licznej społeczności naszych rodaczek, które robią tam za zaplecze seksualne dla beżowych i murzynów? To rzeczywiście w pewnym sensie gwarantuje bezpieczeństwo. Swoją droga, poproś swoje koleżanki o założenie krótkiej spódniczki, zabranie ze sobą bułki z szynką i odbycie spacerku po jednej z jakże uroczych dzielnic muzułmańskich w Londynie. Koniecznie niech podzielą się przeżyciami - o ile jeszcze będą w stanie mówić.

      Usuń
  4. tak to zabrzmiało, jakby kilkaset lat temu każdy chłopek mający krowę, chałupę i kawałek pola mógł sobie organy /pneumatyczne/ w hipermarkecie kupić za grosze, a drugie dokładano za darmo w promocji... a przecież wtedy też kosztowały majątek /mimo, że konstrukcyjnie były nieco prostsze/, zaś chłopek mógł sobie co najwyżej na fujarce popiskać i pofiukać...
    ...
    o tym spadku libido u Japończyków gdzieś już czytałem... seks prokreacyjny, rozumiem, mają większe przeludnienie niż w Europie... ale taki normalny, że tak to nazwę metaforycznie, "sportowy"?... można to tłumaczyć dwojako... mitycznym przepracowaniem Japończyków lub przesytem bodźców /czyli wychodzi motyw wspomniany w cytacie/...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, autor komentarza podał mocno uproszczony opis "dobrych, starych czasów". Po prostu chodzi o to, że ludzie musieli się bardziej postarać o rozrywkę niż teraz, kiedy mamy na co dzień więcej podniet niż dawny chłop czy nawet szlachcic na miesiąc.

      Usuń
    2. @Kira...
      ale za to dowiedziałem się, ile teraz wynosi przeciętna cena rynkowa krowy /dojnej/, a mianowicie trzy klocki...
      czyli trzeba by zrobić analizę: zestawić cenę krowy, chałupy, kawałka pola i organów... teraz i kilkaset lat temu... wtedy już wszystko będzie wiadomo...

      Usuń
  5. Kiro,
    Dla mnie jesteś wzorem jak radzić sobie z komentatorami, często chamskimi. Podziwiam Cię za to. Ja miałem ciężki okres na blogu, jak widziałem nowy komentarz, to patrzyłem na niego z lękiem i niechęcią. Teraz uspokoiło się, to nie moja zasługa, po prostu front ideologiczny przetoczył się i pozostałem na tyłach. Nie mam ambicji zmieniania świata - przychodzi mi jakaś myśl, nie zawsze mądra, chcę się z nią podzielić z czytelnikami, choćby nielicznymi. Nie zależy mi na pełnych protekcjonalnej wyższości komentatorach, zjawiających się aby kontrolnie skopać autora.
    Zgadzam się, że nie wystarczy tylko gadać, trzeba próbować działać, zmieniać coś wokół siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dibeliusie, to dość niezwykłe, że prawisz mi takie komplementy. Dla mnie to właśnie Ty jesteś wzorem spokojnego, rzeczowego i bardzo kulturowego polemisty. Gdzie mi do Ciebie. :) Nie mam Twojej cierpliwości, więc czasem kasuję lub banuję. I tyle w kwestii "radzenia sobie". ;)

      Tak, trzeba działać - tylko jak? Wpadłam w apatię, odrętwienie, totalną gnuśność. A przecież mamy lato... :(

      Usuń
    2. Ja też wpadłem w apatię, odrętwienie, gnuśność i depresję z powodu przepracowania w pracy i w domu. Pracuję i zastanawiam się, czy to ma sens, co z tego zostanie. Jeszcze pies mi zdechł w poprzednim tygodniu - ten sympatyczny, gej. Musiałem przechylić budę, żeby się przesunął i wyciągnąłem z mordę, aby wywieźć do lasu i pochować. Drugi pies jest zestresowany, bo nie ma z kim się kłócić.
      Ponuro się to lato zapowiada...

      Usuń
    3. Bardzo mi przykro, Dibeliusie. :(

      Usuń
    4. Ile miał lat ? Pytam, bo z bólem obserwuję postępujące niedołężnienie mojego czternastolatka:(. choć dziś dokonał galopady, której szczeniak by się nie powstydził :)

      Usuń
    5. @Dibeliusie - jak ja rozumiem Twoją ponurość :(
      Żałoby się nie ominie - nie ma na to sposobu i tyle.

      Usuń
  6. Każda epoka niesie ze sobą zdobycze, ale niesie i zagrożenia, zmieniąją się one jedynie w szczegółach. Problem nie tyle może w zagrożeniach, co w tym, jaka część ludzi je dostrzega i jaka część potrafi sobie z nimi poradzić-eliminować, minimalizować. Chyba zawsze będzie tak, że "wierzchołek " (nie w sensie statutu itp., ale raczej o krzywą Gaussa mi chodzi) będzie radośnie i twórczo korzystać ze zdobyczy, "Srodek" się zachłyśnie a dla "podstawy" zostaną zagrożenia, przy minimalnej lub wcale korzyści.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...