20.06.2014

Warto się czasem zatrzymać


Siedziała na przystanku, z którego odjeżdżał mój autobus. Nie była brudna ani nie śmierdziała, ale jej wygląd wskazywał na ubóstwo. Nie była również pijana, aczkolwiek wyczułam lekki zapach alkoholu dobywający się z jej ust. Poprosiła o pieniądze. Zwierzyła mi się, płacząc, że jakiś czas temu została pobita i okradziona przez znajomego, który zabrał jej również dokumenty. Głosem przepojonym rozpaczą i fatalizmem ni to zapytała, ni to stwierdziła, że chyba należałoby to zgłosić na policję. Powiedziała mi, gdzie jest „jej” komisariat, a ja wskazałam jej numer autobusu, którym mogłaby tam dojechać. Pożegnałam ją i pojechałam do miasta w przeświadczeniu, że za chwilę wstanie i rzeczywiście pojedzie na komisariat, by złożyć zeznania.

Kiedy jednak parę godzin później, po załatwieniu wszystkich swoich spraw, wróciłam na ten sam przystanek, ona ciągle tam była. Trochę poirytowana zaczęłam ją – najdelikatniej, jak umiałam – indagować o przyczyny tej bierności. Niewiele się dowiedziałam. Pod moimi naciskami zgodziła się, byśmy nazajutrz razem udały się na policję (nie zrobiłyśmy tego od razu, gdyż nie miałam już sił na jakiekolwiek dalsze wędrówki po mieście).

Następnego dnia stawiłam się o wyznaczonej godzinie na przystanku. Nie było jej. Co zresztą przewidział mój Luby, który się trochę z mojego zaangażowania podśmiewał. Kłębiły się we mnie dwa przeciwstawne uczucia: ulga i żal. Ulga, gdyż jestem osobą leniwą. Żal bo przecież mogło stać się coś złego. Tego jednak nigdy się już nie dowiem. Być może kobieta łgała w żywe oczy, byle tylko wzbudzić współczucie i naciągnąć kogoś na datek. Ale mogło też być tak, że znowu padła ofiarą przemocy.

Możecie mnie uznać za naiwną. I pewnie będziecie mieli rację. Lepiej chyba jednak być zbyt naiwnym niż kompletnie nieczułym. Lepiej dać wiarę i się zawieść niźli olać kogoś naprawdę pokrzywdzonego. To, rzecz jasna, ideał, którego często nie udaje mi się (przez lenistwo, strach, zbyt długie wahanie) osiągnąć. Nie uważam się za osobę szlachetną. Zazwyczaj przechodzę obojętnie obok człowieka wyciągającego rękę po wsparcie, a jeśli mnie nagabuje, po prostu odmawiam. Wolontariat? Odpada. Do pewnych rzeczy się nie nadaję. Jest we mnie sporo egoizmu i nawet się z tego cieszę. Ale ten egoizm ma swoje granice. Warto od czasu do czasu wyświadczyć drugiemu człowiekowi przysługę. Jest to, moim zdaniem, więcej warte niż karne płacenie podatków czy bycie tzw. dobrym obywatelem. Nie mówiąc o ślepym przestrzeganiu prawa.

A skoro już przy tym jestem: Blogerka Futrzak zamieściła – a właściwie to powieliła – prośbę o sprawienie drobnej przyjemności chłopakowi, który porusza się na wózku inwalidzkim. Chodzi o wysłanie do niego kartki z życzeniami. Drobnostka? Może. Ale jeśli miałoby mu to poprawić samopoczucie, to czemu nie?

Adres:

Rafał Kuszyk
ul. Garnizonowa 30/2
84-104 Rozewie

3 komentarze:

  1. W życiu należy się zatrzymywać nad ludźmi i być gotowym do pomocy potrzebującym. Należy się sprzeciwiać temu trendowi znieczulicy. Są osoby, które rzeczywiście kłamią, oszukują, ale też może trafić się osoba, która naprawdę tej pomocy potrzebuje i na nią czeka .
    To dobrze o tobie świadczy, że zatrzymałaś się nad losem tej dziewczyny. ;-)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie zatrzymałabym się, gdyby nie to, że po otrzymaniu skromnego datku biedaczka rozpłakała się.

      Może to nieistotne, ale dla jasności obrazu wyjaśnię, że to nie była dziewczyna, tylko kobieta pomiędzy 40-tym a 60-tym rokiem życia. Miała całkowicie siwe włosy, ale prawie żadnych zmarszczek.

      Usuń
  2. poczułaś - zrobiłaś... nie ma zbytniej potrzeby za dużo o tym myśleć...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...