06.06.2014

Zaczyna się od pieprzenia, kończy na dosalaniu


Tyle się pisze o tej całej „niezdolności do samodzielnego myślenia”. Każdy z nas przypisuje tę wadę innym, siebie mając za wyczulonego na każdy fałsz indywidualistę, który nigdy nie idzie za tłumem. A przecież niemal wszyscy poddajemy się cudzym opiniom, powtarzamy bezmyślnie zasłyszane gdzieś hasełka, zwroty, epitety, polemizując podpieramy się najbardziej idiotycznymi wymysłami tylko dlatego, że w pewnych kręgach zyskały popularność, etc, etc.

Twierdzimy na przykład, że coś jest niemoralne, gdyż jest obce naszej kulturze czy zakazane przez prawo; lub dlatego, że tak powiedział „powszechnie uznany autorytet”; lub dlatego, że „tak się nie robiło, nie robi i robić nie powinno”. Takie „argumenty” padają raz po raz, kładąc każdą dyskusję. Powołujemy się na jakieś śmieszne, rzekomo jednogłośnie zaakceptowane przez „wszystkich porządnych ludzi” kodeksy; stawiamy niepodważalne według nas założenia etyczne i na ich bazie wyprowadzamy całą – skądinąd logiczną – argumentację, jak powinno się żyć; własne, całkowicie subiektywne zapatrywania stawiamy na równi z namacalnymi faktami. Innymi słowy – bełkoczemy.

Po cholerę zatem rozmawiać, skoro każdy z nas żyje częściowo we własnym świecie? Łączy nas fizyka, chemia, biologia, geografia, matematyka. Dzieli filozofia, etyka, religia, sztuka, czasami nawet historia. Porozumienie jest możliwe chyba tylko w obliczu namacalnych i mierzalnych konkretów. Bo o moralności czy niemoralności danego postępowania możemy sobie pieprzyć bez końca, a i tak nie zdołamy nikogo przekonać.

140 komentarzy:

  1. Oczywiście-każdy z nas ma poglądy będące wypadkową wpływów innych (od wczesnego dzieciństwa) ,przeżytych doświadczeń i obserwacji oraz-a to już jednak nie zawsze,ale nie dotyczy to(jak chcieliby niektórzy) jednej opcji światopglądowej -własnych przemyśleń.NIKT nie ma absolutnie nowatorskich poglądów nieskażonych lub niepodobnych do poglądów innych.Czasem jest to pakiet (wtedy oczywiście sugeruje to podatność na indoktrynację) ,czasem zazębienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oprócz nauk ścisłych łączy nas socjobiologia, psychologia i socjologia które formułują teorie potwierdzone faktami i badaniami empirycznymi. Dlatego zasadnicze jądro moralności (Wszystko więc, co byście chcieli, aby ludzie dla was czynili, i wy dla nich czyńcie.) , które określić można jako moralność uniwersalną, jest wspólne dla wszystkich ludzi. A także niektórych społecznych gatunków zwierząt.

    Moralność uniwersalna jest ogólna i nie da się jej jednoznacznie przełożyć na zasady szczegółowe. Różne kultury formułują różne moralności szczegółowe. Bywają sytuacje, kiedy trzeba wybrać mniejsze zło, ale zawsze zło. Tym niemniej istnienie moralności uniwersalnej jest faktem i w określonych sytuacjach większość zgodnie wyczuwa i ocenia, że dany czyn jest bezwzględnie zły i sprawcę należy wyeliminować, najlepiej powoli i z torturami.

    Natomiast i mnie irytują osoby, które głoszą szczegółowy, specyficzny osąd rzeczywistości i każdego, kto się z nimi nie zgadza uważają za zdrajcę, agenta, lewaka albo też katola, ciemiężyciela praw i wolności kobiet, pogrążonego w stanie lękowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dibeliusie, złamanie zasad owej "moralności uniwersalnej" może spowodować wykluczenie z grupy, prześladowania, poczucie winy, że się zawiodło najbliższych, etc - ale na pewno nie byłoby obiektywnie złym czynem! Jeśli jednostka jest przekonana, że występując przeciwko większości dobrze czyni, to może tę "moralność uniwersalną" olać. Zwłaszcza w dużych skupiskach ludzi, gdzie nie jest narażona na bezustanną obserwację i/lub osąd bliźnich.

      Jeśli istnieje moralność obiektywna, bezdyskusyjna, to musi być nam dana przez Boga. Żaden "kodeks honorowy" czy opinia ogółu nie mogłyby się jej równać. Bo to, co sobie WYMYŚLILI ludzie, to tylko abstrakcja. A abstrakcje mogą być przez silniejsze psychicznie jednostki odrzucone.

      Usuń
    2. "Uniwersalna" - nie znaczy obiektywna, dana namacalnie, bezspornie przez Boga. Ale za to skutecznie od pokoleń egzekwowana przez społeczność, stado. Ci którzy się przeciwstawili ukarani, wygnani, zagryzieni, stratowani itd. Przez dobór naturalny moralność uniwersalna staje się instynktowna.
      Ja świadomie i dobrowolnie akceptuję moralność uniwersalną, nie tylko z powodu obawy przed represjami za jej złamanie, jest to mój subiektywny wybór.

      Usuń
    3. Nie wiem czy istneje moralność uniwersalna. Z pewnością moralności szczegółowe różnych kultur różnią sie a bywają sprzeczne, ale z Twojej wypowiedzi wynika, że myślisz i akceptujesz właśnie moralność szczegółową - kultury w której żyjesz.
      pozd
      jongleur

      Usuń
    4. Tą moralnością szczegółową jest dla mnie 10 przykazań, ale ich esencją jest właśnie złota zasada etyki zawarta na przykład w Ewangelii Mt 7.12 12 Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Trudno wyobrazić sobie cywilizację trwale funkcjonującą wbrew tej zasadzie,
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. @ Dibelius

      Społeczeństwo odrzuca czy wręcz niszczy jednostki nie tylko "niemoralne", ale zwyczajnie inne. Tak więc to żaden argument.

      Ja również akceptuję większość uniwersalnych zasad obowiązujących w naszej kulturze. Wydają mi się racjonalne.

      Usuń
    6. @Kira.
      O jaki argument Ci chodzi? Logiczny dowód obiektywności dokonanego wyboru moralności - nie ma takiego.
      Argument racjonalności - sama go używasz.

      Usuń
    7. Nie oczekuję żadnych argumentów. :)

      Usuń
  3. @ Kira
    "Jeśli istnieje moralność obiektywna, bezdyskusyjna, to musi być nam dana przez Boga."
    Z takim postawieniem przez Ciebie sprawy na pewno się zgodzę. Różnimy się tym ze Ty jako agnostyczka, użyłaś formy przypuszczającej. A ja jako człowiek wierzący, użyłbym formy twierdzącej.
    Pojęcia dobra i zła są intuicyjne i nie spotkałem jeszcze ich ogólnej a zarazem sensownej definicji. A poza tym nie da się też ich zważyć ani zmierzyć. Co najwyżej można posługiwać się definicjami typu "za zło uważamy to wszystko czego doświadczenia przez nas samych w życiu staramy się uniknąć wszelkimi dostępnymi nam sposobami." Dlatego nawet uważając jakąś moralność za obiektywną, nie zawsze można każdy szczegółowy uczynek jednoznacznie zaszufladkować. Więc znacznie łatwiej jest mówić o moralności powszechnie akceptowanej przez jakąś zbiorowość, żyjącą w określonym czasie w jakimś miejscu na ziemi.
    Jeśli jakaś jednostka odrzuca te zasady (o użyte przez Ciebie słowo "abstrakcje" nie będę się spierał skoro wiadomo co przez nie w tym kontekście rozumiesz), wcale nie musi być silnym psychicznie tytanem, równie dobrze może być idiotą. Jeśli w wyniku tego sam sobie zaszkodzi, jego problem. Ale jeśli próbuje szkodzić i innym lub zachęca ich do popełniania zbrodni (choćby guru jakiejś sekty), zbiorowość ma pełne prawo się bronić. A takiego szkodnika, w przypadku dużej szkodliwości, rozdeptać jak karalucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, tylko cóż to znaczy: "ma pełne prawo"? Czy zbiorowość nie udziela sobie przypadkiem takiego prawa nawet wtedy, gdy nie wchodzi w grę żadne zagrożenie? Od zawsze niszczeni byli zazwyczaj słabi, odmienni, nieprawomyślni. Prawdziwym szkodnikom często ich nikczemne postępki uchodziły na sucho. Ba, stawiało im się pomniki, wychwalało ich w pieśniach, a na pogrzebach tłumy lały nad trumną rzęsiste ślozy.

      Usuń
    2. Zgadzam się że w dziejach ludzkości trafiały się hiperzbrodnicze reżimy które niszczyły słabych nieprawomyślnych, nie stanowiących realnego zagrożenia dla tegoż reżimu. Praktyczny monopol na takie postępowanie ma lewica (komunizm i nazizm). Bo już włoski faszyzm był bardziej "lajtowy" i żeby trafić na Wyspy Liparyjskie, nie wystarczyło opowiedzieć po pijanemu dowcip o "duce". A niejaki Gramsci w więzieniu pisał te swoje dzieła dzięki którym mamy dzisiaj polityczną poprawność. Zaś tak okrzyczana "święta inkwizycja" w porównaniu z wyczynami lewicy była jedynie góralskim weselem i to nieprzesadnie hucznym.
      Jeśli mówiąc o nikczemnych uczynkach które uszły na sucho masz na myśli choćby Dżingis Chana czy Tamerlana ( nie do końca jestem pewny czy takich masz na myśli), wpisuje się to w starą ale do dzisiaj obowiązującą zasadę że zwycięzców się nie sądzi. Do dzisiaj na obszarze byłego ZSRR (a już zwłaszcza w Gruzji) masz czcicieli pamięci Stalina. A przecież w porównaniu z nim tow. Hitler był tylko utalentowanym amatorem.

      Usuń
    3. Dla setek tysięcy ofiar krucjaty przeciw albigensom wyczyny inkwizycji z całą pewnością nie były weselem
      jongleur

      Usuń
    4. @jongleur
      Ciekawe czy również wymordowanie w Indonezji przez tamtejszy reżim kilkuset tysięcy komunistów, ich sympatyków, ludzi wyglądających na ich sympatyków i zwolenników Sukarno było równie wesołym weselem?
      Jeśli ktoś jest na tyle sfiksowany, że masowe mordy na "podludziach" ma za zabawę, całkiem możliwe...
      Anty

      Usuń
    5. @Anty,
      to napewno do mnie? Bo ja uważam, że żadne mordowanie weselem nie jest
      jongleur

      Usuń
    6. Nie, sorry, ale właściwy adresat wie do kogo.
      Anty

      Usuń
    7. Wolałabym, żeby obyło się bez wycieczek osobistych.

      Usuń
    8. Jest mi niezmiernie miło, że w chwili, gdy coś sugeruję, od razu wiadomo kto jest adresatem. Oczywiście nie mam zamiaru Ci niczego narzucać, ale niepokojący był Twój brak reakcji na oczywistą brednię dotyczącą rzekomego monopolu jednej opcji światopoglądowej na tworzenie reżimów popełniających masowe zbrodnie. Mój kontrprzykład z wyczynami Suharto, od początku nieprzypadkowo inspirowanymi i wspieranymi przez CIA, pokazuje tylko jak wielka jest to bzdura.
      Dalej chciałem również zwrócić uwagę na całkiem pokaźną (wśród konserwatystów) grupę apologetów pomniejszych prawicowych zbrodniarzy i tyranów, wychwalanych za to, że mordowali i torturowali swoich prawdziwych lub domniemanych przeciwników ideologicznych, tudzież kradli cudze dzieci, terroryzując rządzone przez siebie państwa, których to tyranów zbrodnie przykrywa się listkiem figowym w postaci uznania faktu, że byli świetnymi politykami (czy taki Stalin również nie był?).
      Anty

      Usuń
    9. @ Anty

      Potępiam prześladowanie za same poglądy. Odbieranie dzieci uważam za ostateczność. Ale to ogólniki. Zrozum, że nie znam historii na tyle, by móc zweryfikować to, co piszesz. Nie mówiąc o ocenie moralnej.

      Usuń
  4. Rzeczywiście każdy żyję w pewnym sensie w swoim świecie. Sztuka polega na tym, aby nie narzucać sobie wzajemnie swoich wartości i stylu życia czy myślenia. Jeżeli chodzi o kwestie spraw politycznych, prawnych można to załatwić poprzez referendum gdzie społeczeństwo wypowiada się za jakąś opcją np. w sferze różnicy zdań w prywatyzacji służby zdrowia, szkolnictwa czy np. aborcji. Problem polega na tym, że niektórzy nie chcą kompromisu, nie chcą dojść do porozumienia chcą narzucić swoje zdanie i styl życia innym tu masz przykład tzw. prolajfowców.
    Są ludzie, którzy nie akceptują odmiennego zdania swojego rozmówcy, jeżeli nie są wstanie go przekonać siłą argumentów zaczynają rzucać wyzwiskami, obelgami a także posuwają się do rękoczynów i bijatyk. Wszyscy według nich muszą być jednakowi jak w Korei Północnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No,właśnie.Są ludzie,którzy nie uznają opcji.Ich zdanie,ich pogląd jest jedyny dobry,poprawny i możliwy do zaakceptowania,ludzi nie zgadzających się z nimi natychmiast jednoznacznie kwalifikują negatywnie.Przyznam,że dla mnie to kompletny matrix.Powtarzam to-pogląd to nie racja.Mam poglądy.Czy mam rację ? Nie wiem.To nie matematyka,nie ma aksjomatow.Naprawde nie ma.Proste przykazanie "nie zabijaj".Każdy przyzwoity człowiek uznaje to za aksjomat a jednak usprawiedliwiamy zabijanie na wojnie,w obronie własnej,skłaniamy się do eliminowania psychopatów ,zbrodniarzy.Czyli jednak nie aksjomat.A granice nie są dla każdego jednakowe.PS.mnie nie przeszkadza w minimalnym stopniu ,ze ktoś ma inne poglądy.Niech sobie żyje zgodnie z nimi.Jednak niech nie usiłuje mi narzucić ,bym i ja żyła tak jak jemu się podoba.Oczywiscie,są płaszczyzny wspólne,gdzie trzeba osiągnąć kompromis.Tak jak napisałaś -np. przez referendum

      Usuń
    2. Nie wiem,dlaczego tak rozstrzelało ten tekst

      Usuń
    3. Dokładnie tak An-Ka dobrze mnie zrozumiałaś . Pozdrawiam . ;-)

      Usuń
    4. @ Julianne

      Czy jeśli 51 % ludzi uzna, że właściciel zwierzęcia może z nim zrobić, co mu się żywnie podoba, to Ty się owemu nowemu, już nie uwzględniającemu dobra zwierząt prawu podporządkujesz?


      @ An-Ka

      Fakt, dopóki Bóg nie przemówi bezpośrednio do każdego z nas, dopóty zawsze będziemy mogli łamać pozornie nienaruszalne zasady i żyć "po swojemu". Wystarczy jednak, że nasze życie nie spodoba się komuś silniejszemu (niekoniecznie w dosłownym tego słowa znaczeniu), byśmy naszą wolność szybko utracili.

      Usuń
    5. No właśnie.Prawem kaduka jednak,prawem siły a nie prawem bezwzględnej racji

      Usuń
    6. A kto może osądzić, kto ma bezwzględną rację?

      Usuń
    7. @Kira

      Nie zgodziłabym się , bo żadne żywe stworzenie nie należy do drugiego żywego stworzenia nawet, jeśli jest to człowiek.
      Nie dotyczy to rzecz jasna aborcji, ponieważ płody, zygoty i inne duperele są w ciele kobiety i to ona decyduję, co robić ze swoim ciałem. Kobieta ma większe prawa niż zygota, płód i jak sobie to nazwiesz dopiero, kiedy ten dojrzały płód wydali i sam może żyć to może mieć prawa człowieka i istoty żywej. Do póki jest w ciele kobiety ma status pasożyta ….;-)

      Usuń
    8. @Julianne

      Tak? A jak połowa dziecka wyjdzie już na zewnątrz, a połowa jest jeszcze w ciele kobiety, to ta część, która wyszła "może mieć prawa człowieka i istoty żywej", a ta która jest jeszcze w macicy to pasożyt? Czy ty kurwa idiotko skończona czytasz te brednie, co wypisujesz, czy kanalia ci gotowce pisze a ty kretynko bezmyślnie to wklejasz?

      Morgenstern.

      Usuń
    9. @ Julianne

      To Twój punkt widzenia.


      @ Morgenstern

      Mam taką zasadę, że kto zaczyna, tego wina. Bardzo Cię proszę, pohamuj język.

      Usuń
    10. Naturalnie, przepraszam.

      Morgenstern.

      Usuń
  5. Ja tak poza tematem mam pytanie: dlaczego usunęłaś mojego bloga z polecanych? A może mi się coś nie wyświetla?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunęłam, bo od dawna nie wstawiłeś niczego nowego. Czyżby Twój blog umarł? (W tym momencie Kira zagląda na blog Milka.) A nie, jest coś nowego. Dopiero dzisiaj. No! :)

      Usuń
    2. No bez przesady, ostatni wpis przed wczorajszym był 22 maja, czyli nie minął nawet miesiąc. Bywały już dłuższe odstępy, choć nie wiem czy byłaś ich świadkiem. Ja po prostu piszę jak coś mi przyjdzie do głowy, więc niestety bardzo nieregularnie.
      Natomiast wg regulaminu po pół roku braku wpisów cba.pl usunęłoby po prostu mojego bloga - i wtedy faktycznie by umarł...
      Czekam na ponowne wstawienie do polecanych:)
      Ale cieszę się że zaglądasz na mój blog, bo inaczej byś nie wiedziała że nic nie wstawiłem:)

      Usuń
    3. Sama wstawiam czasem link plus króciusieńki komentarz do wpisu, ale nie wymagam od nikogo, by mnie linkował. Jeśli mam Cię polecać, to proszę pisać dłuższe teksty. :)

      Usuń
    4. No jasne, może jeszcze limit słów, co?:)
      Ja mam w linkach nawet blog prof. Wielomskiego, na którym ostatni wpis jest z 2009 roku i nie mam z tym problemu.
      Ale dobrze, postaram się pisać dłuższe teksty i/lub częściej, nie tylko ze względu na Twoje polecanie, ale też żeby się tam coś w ogóle działo.

      Dziękuję za ponowne wstawienie do polecanych.
      Pozdrawiam i zapraszam do lektury najnowszych wpisów.

      Usuń
    5. @ MP

      Podoba mi się idea tzw. minimalizmu. W skrócie: należy ograniczyć liczbę posiadanych rzeczy do tych naprawdę potrzebnych. Oczywiście jest to założenie, przeciwko któremu często występuję, ale przynajmniej staram się DĄŻYĆ do jego realizacji. ;) Podobnie jest z blogiem - nie będę wstawiać linków, których nie warto odwiedzać, gdyż nie zawierają niemal żadnej treści, a jedynie odnośniki. Nie miej mi tego za złe. Naturalnie cieszę się, że znowu coś się u Ciebie dzieje. :)

      Usuń
  6. Witaj Kira.
    "Bo o moralności czy niemoralności danego postępowania możemy sobie pieprzyć bez końca, a i tak nie zdołamy nikogo przekonać".

    I dlatego dobry Bóg dał ludziom blogi.Coby w realu zachowywali się normalnie i nie zawracali sobie głowy duperelami.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mędrek celne z tymi blogami . ;-)

      Usuń
    2. Niby tak, ale... Hmm... Coraz częściej łapię się na tym, że blog jest mi bardziej ciężarem niż przyjemnością. Ale nie umiem go odstawić. ;)

      Usuń
    3. @Kira...
      znam ten syndrom... blogowanie wkręca i choć jestem odporny na nałogi, to swojego czasu też miałem taki moment, że czułem, iż coś jest nie tak... patenty na to są dwa... albo kompletna odstawka na jakiś czas /dasz radę, nie dramatyzuj/, albo popełnić kilka postów na temat "kwiatki, motylki", na kompletnym luzie...

      Usuń
    4. W moim przypadku dochodzi nie tylko marnowanie czasu, ale także - co pewnie zabrzmi śmiesznie - zasobów leksykalnych. Powinnam pisać książkę, nie blog. A to dlatego, że blog przepadnie, zniknie w czeluściach niepamięci. A książka ma jakieś tam szanse na dotarcie do większej ilości ludzi, a może nawet na zapisanie się w historii literatury. ;)

      Usuń
    5. Mędrek ! :)))))) .Mam nadzieję,że Twoja diagnoza jest trafna !

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. był drobny błąd gramatyczny, więc jeszcze raz:
      ...
      żeby dokończyć temat z poprzedniego posta zacytuję fragment pewnego komentarza pod nim:
      "Wróg jest wobec ciebie najbardziej uprzejmy wówczas, gdy zamyślał bądź już zaplanował twoją zgubę"...
      jak zdążyłem zauważyć, wróg to sobie uzmysłowił, zmienił taktykę i już Ci nie bluzga, tylko zapędza do szeregu nader uprzejmie...
      ...
      zaś co do obecnego posta... nauka też potrafi nieźle dzielić ludzi... a ściślej mówiąc, to ludzie używają nauki, by dzielić i rządzić... weźmy na ten przykład temat, który się przewinął w dyskusji pod poprzednim postem, czyli uporczywe nazywanie zygoty "dzieckiem"...
      ale zostawmy to, jest mnóstwo innych przykładów... na przykład wegetarianie "wojujący", którzy nazywają ludzi jadających zwierzęce białko "żywymi cmentarzami"... trudno podważyć naukowość owego sformułowania, ale manipulacja za nim stojąca aż bije w oczy...
      ...
      mnóstwo ludzi bez względu na wyznanie /lub jego brak/ pieprzy o tzw. "Dekalogu" jako uniwersalnym kodeksie zasad moralnych... chyba z przyzwyczajenia, bezmyślnością zwanego... bardziej spójnym kodeksem jest "Pięć Wskazań" buddyjskich... tu nie ma chrzanienia o jakimś bogu, który je zesłał... jest tylko kwintesencja nauk ludzi, sugerujących pewne schematy postępowania... sugerujących racjonalnie, bez straszenia jakimiś bzdurami...
      pozdrawiać...

      Usuń
    2. No to ja też jeszcze raz:

      To, co się rozwija w brzuchu kobiety, jest zarówno zygotą, embrionem, płodem, jak i dzieckiem. Nie czepiajmy się terminologii.

      Nie wymuszam na nikim poparcia dla swoich poglądów. Pisząc, że coś jest dobre lub złe, wypowiadam się wyłącznie za siebie. Aczkolwiek zdarza mi się twierdzić, że istnieje MOŻLIWOŚĆ, iż Dobro i Zło nie należą do grona czczych abstrakcji (jak honor, godność, cześć). Być może istnieje obiektywnie słuszna i obiektywnie niesłuszna droga postępowania. Tego na razie nie wiemy, możemy w to jedynie wierzyć.

      Wyluzuj z tym wrogiem. Strasznie się ostatnio napinasz. Wojnę mamy czy co? Jeśli tak, to wybacz, ale ja nie należę do żadnego obozu. Lubię ludzi inteligentnych, światłych, mądrych, dobrych, uczciwych, wrażliwych, nietuzinkowych. Fajnie się z nimi rozmawia. Podziały na "naszych" i "onych" w najlepszym wypadku mnie śmieszą. Leming niejedno ma imię... ;)

      Usuń
    3. trochę głupawo wyszła kolejność komentarzy po poprawieniu błędu, ale pieprzyć to, wiemy o co chodzi...
      ...
      jeśli kobieta uprze się, by zawartość macicy nazywać "dzieckiem" lub "fasolką" to wszystko jest okay... to jest zawartość jej macicy, więc niech sobie to nazywa, jak chce... obecne prawo wynikło ze sprytnej manipulacji słowami i wyszło, jak wyszło...
      ...
      nie wiem, o jakich "obozach" mówisz... co prawda czytałem kiedyś wypowiedzi durniów przypisujące np. Ciebie do jakiegoś "obozu", ale mnie w to nie mieszaj... "obozowe" /nie/myślenie jest mi obce i do tej pory uważałem /i nadal uważam/, że Tobie też... więc może nie traćmy czasu na pieprzenie bzdur...
      ...
      masz rację, że istnienie "obiektywnie słusznej i obiektywnie niesłusznej drogi postępowania" to tylko kwestia wiary... we mnie tej wiary nie ma... natomiast wiem, że największy syf na świecie robią ci, którzy ową wiarę mają i wmawiają innym, że obiekt ich wiary jest faktem...

      Usuń
    4. @ PKanalia

      To MOŻE być fakt. Nie wiemy tego.

      Zauważ jednak, iż w świecie bez obiektywnej moralności Twoje czy moje przekonania są tak samo dobre, jak czyjekolwiek inne. Wygra silniejszy.

      Nie ja zaczęłam pisać o wrogach.

      Usuń
    5. ależ masz rację... moje przekonania są najlepsze, skoro takie wybrałem... jednak mam w sobie pewną dozę pokory, by uznać że czyjeś są również świetne... to jest pewien paradoks, koan do rozwiązania w sobie...
      z jednej strony bardzo wygodne jest być niewolnikiem i większość ludzi /a raczej lemingów/ na to się godzi...im wolność do szczęścia nie jest potrzebna... problem zaczyna się wtedy, gdy niewolnik tak bardzo "kocha" innych ludzi, że próbuje im założyć obrożę nie pytając ich o zgodę...
      ...
      o uniwersalnej, obiektywnej moralności już kiedyś gadaliśmy... sprowadza się do dwóch postulatów: "pomagać = dobrze, krzywdzić = źle"... ale na tym temat się kończy, bo nieraz pomaganie jest krzywdzeniem, zaś krzywdzenie pomaganiem...

      Usuń
    6. To jest uniwersalna moralność, ale niekoniecznie obiektywna. ;)

      Usuń
    7. "trochę głupawo wyszła kolejność komentarzy po poprawieniu błędu, ale pieprzyć to, wiemy o co chodzi..."

      Fakt,głupawo,zresztą jak zwykle w twoim wykonaniu.Pieprzyć se także możesz,bo to najlepiej ci wychodzi.Ale mylisz się.że wszyscy "wiedzą o co chodzi":

      "kiedy mówimy o początku życia, nie ma wątpliwości, że życie zaczyna się wtedy, kiedy komórka jajowa zostaje zapłodniona. Ta zapłodniona komórka ma potencjał rozwoju w cały organizm, także ludzki – mówi KAI prof. Marek Świtoński z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, wiceprezes poznańskiego oddziału PAN."
      Z takim stwierdzeniem zgodzili się wszyscy uczestnicy konferencji.

      Jasno i łopatologicznie wyjaśniła ci to Kira:

      "To, co się rozwija w brzuchu kobiety, jest zarówno zygotą, embrionem, płodem, jak i dzieckiem. Nie czepiajmy się terminologii".

      Widać zbyt jasno albo mało łopatologicznie,bo jednak niczego nie zrozumiałeś.
      Moim zdaniem,jeżeli w twoim brzuchu,czy może "macicy" może się rozwinąć co najwyżej tasiemiec,nie uprawnia ciebie do robienia tutaj za "eksperta od zawartość macicy".

      Usuń
    8. Oczywiście to do pkanali.

      Usuń
    9. @pkanalia

      Jest taka piękna zasada wiccańska ,którą na pewno znasz
      „Jeśli nie krzywdzi się nikogo, czyń swoją wolę

      To jest główna zasada życia a reszta to wymysły durniów którzy narzucają swoje brednie innym .

      Usuń
    10. @ Julianne

      Czy jesteś pewna, że aborcja nie krzywdzi NIKOGO?

      Usuń
    11. @Kira
      Tak nie krzywdzi nikogo , bo płód to nie dziecko . Owszem z Zygoty, płodu może powstać dziecko ,człowiek ,ale nie musi . Najważniejsze jest życie narodzonych i im należy się opieka i bezwzględna ochrona a nie zygocie .

      Usuń
    12. „Jeśli nie krzywdzi się nikogo, czyń swoją wolę"

      Można się zgodzić.Dlatego uważam,że kara śmierci należy się bandytom i zbrodniarzom,po uprzednim udowodnieni winy i osądzeniu przez Sąd.
      Tu krzywdy nie widzę.Tu widzę sprawiedliwość.
      Ale jakie przestępstwo popełnia przyszły człowiek przed urodzeniem?

      Usuń
    13. @mendrek...
      nie pozostaje mi nic innego, jak na twoją chamską zaczepkę również zareagować po chamsku... otóż nie masz żadnych kompetencji, ani uprawnień, by Mi dyktować na jakie tematy mogę się na tym forum wypowiadać... więc się łaskawie odpierdol, ja cię nie zaczepiam...
      ...
      owszem, nowy żywy organizm zaczyna się w chwili spotkania dwóch komórek, jednak ciąża ma miejsce dopiero wtedy, gdy zapłodniona komórka jajowa zagnieździ się w macicy... ale zygota czy płód to żadne dziecko jeszcze nie jest, najpierw są wcześniejsze fazy rozwoju, co jasno i łopatalogicznie ci wyjaśniła Julianne...
      ...
      cytując zdanie zaczynające się od "głupawo wyszło... etc" wpierdoliłeś się niepytany o zdanie w cudzy dialog, który dotyczył pewnej desynchoronizacji wymiany komentarzy pomiędzy Mną i Kirą... tak więc wyszedłeś na idiotę...
      ...
      na przyszłość ignoruj moje wypowiedzi, powstrzymaj się od zaczepek, to naprawdę wszystkim na zdrowie wyjdzie na tym forum... możesz zresztą tysiące razy pisać, że coś Mi "głupio wychodzi", ale cud się od tego nie stanie i głupio Mi nie wyjdzie... za dużo samozadufania masz w sobie, pętaku, a to zdrowe nie jest...
      howgh...

      Usuń
    14. @pkanalia
      Co do ignorowania twoich wpisów.Nie obiecuję.To jest blog Kiry i ona tu rządzi.Obiecuję jedno.Od chamów i pętaków nie będę ciebie wyzywał.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Każdy z nas jest subiektywny i w jakimś sensie powtarzamy wcześniej już wymyślone poglądy. Tak zmieniamy je, rozmyślamy nad nimi ale nie jesteśmy w pełni nowatroscy. Trzeba zdać sobie z tego sprawę i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Kira
    Jak słyszę te pierdoły o życiu od poczęcia do naturalnej śmierci to mi się chce rzygać. Jak ktoś mówi, że jest przeciwko aborcji za wszelką cenę to mam ochotę go rozerwać na strzępy. Mam kuzyna niepełnosprawnego po porażeniu mózgowym jest niepełnosprawny intelektualnie i fizycznie. Widzę jak cierpi, jak widzi, że coś jest z nim nie tak, jak życie przelatuję mu przez palce, jak sobie nie radzi. Widzę też moją ciocie , która już opiekuję się swoim synem 37 lat i jak powoli ma coraz mniej siły. Jak zniszczyło to jej życie, radość itd.

    Nic z tego życia mój kuzyn nie ma, bo mózg mu nie funkcjonuję. Można nie mieć rąk i nóg, ale ja głowa Ci nie funkcjonuję jesteś czującą rośliną. Widziałam wielokrotne cierpienie takich osób w szpitalach .Problemy niepełnosprawnych znam od podszewki . Choroba a raczej stan takich ludzi się pogarsza. Człowiek niepełnosprawny dorasta to nie są dzieci, ale ludzie dorośli, którzy z wiekiem są coraz bardziej schorowani, nie gramotni, którzy bez opieki nadzoru sobie nie poradzą, bo ich niepełnosprawność ułomność wykorzystają inni. Ich niepełnosprawność się pogłębia .
    Kiedy ma się 20 lat ,30 , 40 ma się jeszcze siłę, ale kiedy masz już 50, 60, 70 lat masz już tych sił coraz mniej a potem nie masz ich wcale, bo sama się starzejesz i sama na starość stajesz się niegramotna . Taka jest kolej losu.

    Jeśli jakieś prolajfowe ścierwa zamierzają zmuszać kobiety do rodzenia kalekich dzieci w imię swojej wiary to ja ich wiarę i ich boga, moralność pierdolę . Nie będzie zwyrodnialec dyktował warunków jak mam żyć. I nie będzie nikt mi narzucał odpowiedzialności, której nie podołam lub której nie chce.

    Jestem za aborcją na życzenie do 12 tygodnia ciąży tak jak jest w cywilizowanych krajach , jeżeli starszy płód jest uszkodzony należy go dla jego dobra aby nie cierpiał usunąć .



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. " jeżeli starszy płód jest uszkodzony należy go dla jego dobra aby nie cierpiał usunąć ."

      Dla jego dobra? A skąd ty możesz wiedzieć co dla tego płodu jest dobre? Pytałaś go? Dobre jest to niewątpliwie dla matki, która w ten sposób pozbywa się problemu na długie lata swojego życia. Ciekawe co kierowało takimi głupimi kwokami, które zdecydowały się świadomie taki płód urodzić? Pewnie jakaś miłość, albo podobne pierdoły. Może zapytasz takiego niepełnosprawnego człowieka, czy nie byłoby lepiej dla niego, jakby go odpowiednio wcześniej usunięto? Starczyłoby ci odwagi, czy tylko na internetowym forum taka odważna jesteś? Ciekawe, czy mimo niepełnosprawności, taki człowiek by ci w machę dał, czy tylko w ryj splunął? Może popytaj, kilku takich i sprawdź co byłoby dla nich dobre? Potem tu wróć i podziel się doświadczeniami. Bo tak się głupio składa, że zawodowo pracuję z takimi ludźmi i jakoś tendencji samobójczych u nich nie widzę. I jeszcze jedno. Jak to jest, że niektóre twoje komentarze są pisane poprawną polszczyzną, przy użyciu zdań podrzędnie i współrzędnie złożonych, a niektóre pisane są językiem niedorozwoja, którego w porę nie usunięto?

      Morgenstern

      Usuń
    2. @ Julianne

      Na dzień dzisiejszy moje stanowisko jest następujące:

      Jestem za prawem do aborcji w przypadku upośledzenia płodu, poczęcia go na skutek gwałtu tudzież zagrożenia życia lub zdrowia kobiety. Waham się, czy nie rozszerzyć swojego moralnego przyzwolenia (które tylko mnie obchodzi, wiem) na parę pierwszych tygodni - aczkolwiek tutaj musiałabym już zasięgnąć porady eksperta, by zminimalizować zło. Albowiem dla mnie aborcja JEST złem. Czasami tylko mniejszym.

      Nie ukrywam, że w chamskim komentarzu Morgensterna też jest trochę racji.



      @ Morgenstern

      Nie mam na co dzień do czynienia z niepełnosprawnymi, ale wydaje mi się, iż niejeden z nich chciałby umrzeć. Nie wmówisz mi, że każdy cieszy się życiem.

      A już na pewno nigdy nie pisnęłabym złego słówka o kobiecie, która zdecydowała się na usunięcie kalekiego dziecka ze swego łona.

      Jestem za tym, żeby państwo wyłożyło grube pieniądze na opiekę osób wymagających choćby tylko czasowej opieki, nie mówiąc o całodobowej.

      Usuń
    3. @Kira
      Na wstępie zaznaczam, że wspomniane przez Ciebie sprawy są uregulowane przez istniejący system prawny - szkoda, że te regulacje nie obejmują finansowania opieki nad ludźmi upośledzonymi, zwłaszcza w stopniu znacznym. Zajmuję się tym od lat i wiem jak braki w finansowaniu utrudniają pracę.
      Wybacz dosadny komentarz, ale po prostu wszelkie granice podłości w wykonaniu tej "intelektualistki" zostały przekroczone. Nazywanie człowieka w prenatalnej fazie rozwoju "pasożytem", to skrajna podłość zwłaszcza, gdy jest on upośledzony i to nie z jego własnej winy - nierzadko winę ponosi właśnie nieodpowiedzialna matka, która we wczesnej ciąży piła alkohol albo się szprycowała, uszkadzając w ten sposób płód. O tym oczywiście nasza aktywistka nie wspomniała. Nie widzę powodu aby bronić takich kobiet, bowiem to one są architektami powstałego zła. Naturalnie to tylko część przypadków i proszę nie rozciągać tego na całość problemu. Tego typu komentarze odbieram jako żałosna próbę zagłuszenia własnego sumienia w związku z licznymi, nielegalnymi aborcjami dokonanymi przez tą osobę - sama o tym pisała. Dobitnie świadczy o jej intencjach i zarazem głupocie to, co powypisywała na swoim blogu, na co mogłem zareagować tylko złożeniem doniesienia do prokuratury, bo mamy tam podżeganie do czynu zabronionego i sprowadzenie powszechnego niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia innych osób - na moje oko jakieś dwa do trzech lat. Tak więc już niedługo będziemy skazani na jej mądrości, bo już właściwe organy zrobią z nią porządek. Pamiętasz może przypadek młodego człowieka, który po wypadku motocyklowym był sparaliżowany od szyi w dół? Domagał się prawa do eutanazji. Jednak okazało się, że trafiwszy na kilka osób dobrej woli, zrozumiał wartość własnego życia i przy wsparciu tych osób oraz środków technicznych prowadzi bloga, gdzie pomaga innym ludziom w podobnej do niego sytuacji. Ale stosując tu logikę naszej indywidualistki powinniśmy go traktować jako pasożyta i od razu zabić, aby nie zatruwał innym życia. Piękny laveyański świat nie toleruje przecież jednostek słabych, niesamodzielnych, niedoskonałych, a jedynie silne, piękne i bezwzględne.
      A odnosząc się do twojego twierdzenia jakoby wielu ludzi upośledzonych chciało umrzeć, to powiem tyle, że ich postrzeganie świata i swojego życia jest diametralnie różne od tego jakie prezentują osoby ze świata ludzi zdrowych. Mierzenie tych światów jednaką miarą jest nieporozumieniem. Ludzie ci nie mają w sobie wielu cech typowych dla ludzi zdrowych. Oni cieszą się każdą chwilą, drobnostką, najprostszą radością. Wcale nie jest tak, że ich życie to koszmar na jawie, chociaż nierzadko nasączone jest cierpieniem. Pojawiają się w ich życiu też momenty krytyczne, ale właściwa pomoc pomaga im pokonać własne słabości. Problem polega na tym, że najczęściej głos w tych sprawach zabierają ludzie nie mający o tematyce pojęcia, albo tacy, których zadanie opieki nad taką osoba przerosło - co jestem w stanie zrozumieć, ale nie przyjmuję ich zdania jako opinii doświadczonych ekspertów. Jest to bardzo złożona i trudna problematyka, a debilne komentarze jak powyżej, traktujące o pasożytach niczego do niej nie wnoszą, poza odsłonięciem pewnych cech charakteru ich autorów.
      Morgenstern.

      Usuń
    4. @ Morgenstern

      Dzięki za całkiem mądry komentarz. Piszesz o niepełnosprawnych tak poruszająco i w dodatku z własnego doświadczenia, że chciałabym móc się z Tobą zgodzić. Tylko że czuję, iż gdybym to ja została kaleką, która nie może ruszyć ręką ni nogą, to chyba wolałabym umrzeć. :( Naturalnie wypowiadam się wyłącznie za siebie! Nigdy nie uznam za słuszne traktowania takich ludzi jak pasożyty.

      Ale skoro już przy tym jesteśmy - o pasożytnictwie Julianne pisała nie w kontekście utrzymywania niepełnosprawnego człowieka przez jego rodzinę czy społeczeństwo, ale w kontekście ciąży. Jak wszyscy wiemy, dziecko odżywia się tym, co matka. Na upartego można by powiedzieć, że na niej pasożytuje. ;) Oczywiście nie można mieć mu tego za złe, w końcu WSZYSCY to robiliśmy. ;)

      Usuń
    5. mnie w tym wszystkim ciekawi jedna sprawa... otóż w dyskusji posłużono się mitem na temat pewnej Pani, która ponoć usunęła liczne ciąże i ponoć "sama o tym napisała"... mit nawiązuje /czasem aluzyjnie, czasem wprost podając nick/ do pewnej blogerki i komentatorki... czysty mit, bo owa blogerka nigdy, nigdzie tego nie napisała... przyznam, że nie wiem, czemu ma służyć to kłamstwo, nie wiem jakie potrzeby psychiczne ma zaspokoić ich kolporterom...
      jednak spirala kłamstwa się rozwija dalej... nagle na tym forum pada wieść, że te rzekome aborcje były nielegalne, a na dodatek czytamy jakieś brednie na temat "podżegania do czynu zabronionego" i coś tam jeszcze... temu drugiemu stwierdzeniu, jako superbredni, nie chce mi się poświęcać uwagi... ale wart chwili jest ten fragment na temat "nielegalności"... otóż jest to argument dobry dla legalistów, którzy nie mają swojego zdania i potrzebują autorytetów moralnych, w tym wypadku w postaci kodeksów prawa stanowionego, by wiedzieć, co jest cacy, co jest be... jednak dla człowieka używającego mózgu "nielegalność" nie jest kryterium oceny moralnej, bo bywają przepisy, fragmenty prawa po prostu złe, więc nie ma powodu, by potępiać kogoś, kto taki przepis złamał...
      ...
      żeby już odbić od tematu zygot, podam taki przykład z innej beczki... niedawno czytałem opowieść gościa, który przemycał kiedyś narkotyki /a dokładniej stężony alkohol etylowy, czyli spirytus/... legalista już by się oburzył, bo było to łamanie prawa... mnie to nie wzruszyło, zaburzyłem się jedynie, gdy gość wspomniał, że część tego spirytusu była "lewa" /alkohol techniczny, nie do spożycia przez ludzi/ i trafiał on na rynek jako spożywczy, bo uważam to za czyste oszustwo...

      Usuń
    6. @ PKanalia

      Zgadzam się, że legalność czy nielegalność danego czynu nie musi mieć nic wspólnego z jego moralnością czy niemoralnością.

      Przemycanie alkoholu jest wg mnie co najmniej żałosne, jeśli nie odrażające. A parało się tym gówienko wyjące o upadku cywilizacji białego człowieka.

      Usuń
    7. mnie samo przemycanie nie przeszkadzało, jako że sam jestem przeciwnikiem barier celnych i zwolennikiem wolności gospodarczej... dopiero wspomniane oszustwo mną wzdrygnęło... sam kiedyś prowadziłem bar i mieliśmy wódkę z przemytu, ale lewizną nie obracałem, a nawet jak się kiedyś trafiło, gdy sam padłem ofiarą nieuczciwego dostawcy, to robiłem przecenę i uprzedzałem o tym klientów, że towar nie jest w pełni wartościowy...
      natomiast czytając tą historię pomyślałem sobie o obłudzie panującej w tym towarzystwie... bo gdyby gość napisał, że przemycał inny narkotyk /np. kokainę/ albo "straszny narkotyk" czyli marychę, to jego stado by zawyło ze zgrozy i go wirtualnie wdeptali w glebę...

      Usuń
    8. @Kira...
      jeszcze drobiazg... napisałaś tak:
      "Waham się, czy nie rozszerzyć swojego moralnego przyzwolenia (które tylko mnie obchodzi, wiem) na parę pierwszych tygodni - aczkolwiek tutaj musiałabym już zasięgnąć porady eksperta, by zminimalizować zło"...
      wahanie godne pochwały i życzę sensownych efektów.... ale z tym "ekspertem" nie za bardzo zrozumiałem... chodzi o techniczną stronę zabiegu, czy o "eksperta od moralności"?... bo jeśli chodzi o to drugie, to jak widzę, grupa "ekspertów" staje na głowie, byś tego przyzwolenia nie dała...

      Usuń
    9. @ PKanalia

      Ekspertów od moralności nie ma - koniec, kropka. :) Chodziło mi o naukowe uzasadnienie, dlaczego np. w tym a tym tygodniu ciąży jeszcze można, a w następnym - już nie bardzo.

      Moje poglądy na temat aborcji ewoluują, między innymi dzięki wam. Z dużą uwagą słucham i czytam was wszystkich. Niemniej ostatecznie decyduje wyłącznie moje sumienie.

      Sorry, ale dla mnie przemycanie alkoholu jest trochę jak "robienie loda" za 5 zł, które potem przeznaczylibyśmy na piwo - nie jest to niemoralne, ale na pewno... hmmm... prymitywne.

      Usuń
    10. Morgansztein czy tobie pisze ktoś twoje durne komentarze czy sam nie wiesz, co czytasz i piszesz? Pierdolisz jak potłuczony a czasami napiszesz coś z sensem, choć faktem jest, że rzadko Ci się to zdarza.

      Powiem Ci tak wulgarnie odpierdol się ode mnie. TF i SN mający wyższy poziom intelektualny niż ty połamali sobie zęby na mojej osobie i po klątwie satanistycznej skulili ogony i zmienili styl pisania, więc tym bardziej ty sobie zemną nie poradzisz. Nie próbuj, jeśli nie chcesz sobie zrobić krzywdy. Oni zrozumieli, że dalsza walka ich nie ma sensu i zrezygnowali . Idź w ślady swoich kolegów .

      Zrozum wreszcie, że nie ma we mnie żadnej luki, który jakiś naziol jest wstanie wykorzystać przeciwko mnie. Ja mam już ugruntowane poglądy i nic ani nikt ich nie zmieni nawet twój Bóg, jeśli istnieję czy sam Lucyfer. Tracisz czas.

      Strasz mnie dalej prokuraturą i sądem a skończysz nieciekawie. Lojalnie ostrzegam. Nie jestem krową rozpłodową jak twoja matka, siostra, żona czy córka, więc nie jesteś wstanie mi nic zrobić a ja tobie owszem . Konserwatywne straszenia zostaw sobie dla swojego bydła do przelecenia ,ale na mnie to nie działa . .

      A mój styl pisania to mój styl pisania piszę jak chcę. To nie lekcje języka polskiego, ale Internet kłania się znajomość netykiety, ale ty czytać ze zrozumieniem nie potrafisz, więc efekt jest, jaki jest.
      Spierdalaj opóźniony w rozwoju kretynie . !

      Usuń
    11. Kiro sorry za powyższy komentarz ,ale musiałam ustawić trolla do pionu .

      Usuń
    12. No cóż, solidnie daliście sobie po gębach. I na tym koniec, OK? Bez żadnego straszenia się policją czy klątwami, bo to jest zwyczajnie śmieszne.

      Usuń
    13. Wiem ,że jest to śmieszne ,ale najbardziej śmieszy mnie to ,ze to jest skuteczne- mam na myśli moją klątwę ;-)

      Usuń
    14. @ Kira
      Muszę Ci serdecznie podziękować za pozostawienie komentarza Julianne, adresowanego do Morgensterna. Nic lepiej nie scharakteryzuje błyskotliwej inteligencji, głębokiej wiedzy, wielkiej wrażliwości, życzliwości dla innych kobiet i szacunku dla nich, wysokiej kultury, subtelnego poczucia humoru oraz znajomości ortografii ambasadorki idei aborcji "na żądanie" oraz satanizmu na Twoim blogu. I do tego popularyzatorki domowych sposobów przerywania ciąży, o czym miałaś okazję osobiście się przekonać. A poza tym, kasując to, sprawiłabyś dużą przykrość antropologom poszukującym "brakującego ogniwa".

      Usuń
    15. @ Stary Niedźwiedź

      Morgenstern wypowiedział się na temat Julianne, Julianne na temat Morgensterna i Twój, Ty się teraz odciąłeś. I myślę, że już wystarczy. Zwykle nie ingeruję tak szybko w przepychanki, ale wiem, że w tym przypadku lepiej ucinać je zanim przekształcą się w prawdziwą wojnę. Nie traktuję bloga jak salonu i nie zamierzam stąd nikogo wyrzucać z racji poglądów.

      Usuń
    16. @Julianne
      Zwolennicy zakazu aborcji kierują się pobudkami ideologicznymi, całkowicie ignorując fakt, że taki zakaz jest nieodpowiedzialny oraz w rzeczywistości - gdyby ktoś potraktował go serio - promuje nieodpowiedzialność (w Polsce przy okazji sprzyja korupcji). Najśmieszniejsze że sami zwolennicy zakazu często powołują się na ukrócenie rzekomej nieodpowiedzialności kobiet usuwających ciąże raz po raz dzięki istnieniu zakazu. W tym ujęciu nakaz rodzenia ma być państwową karą za wcześniejszą nieodpowiedzialność kobiet uprawiających seks i tak jest postrzegany - właśnie jako kara. Tylko nikogo jakoś specjalnie nie interesuje, co dzieje się w rodzinach (często biednych - bogate zawsze stać na aborcję), w których rodzą się kolejne nieplanowane dzieci, czy nakazywanie nieodpowiedzialnym/ niedoświadczonym/ niechętnym matkom sprawowania opieki nad dzieckiem (z alternatywną opcją porzucenia dziecka) jest odpowiedzialne i przynosi komukolwiek korzyści, itd.
      W świetle tego, co przedstawiłem pod poprzednią notką Kiry, wielu obrońcom zakazu w dyskusji pozostaje zawsze sprawdzona metoda emocjonalnego szantażu.
      Anty

      Usuń
    17. @Anty
      Jak zwykle trafnie z zanalizowałeś sytuację tak to wygląda ciąża i poród ma być karą. W Biblii było napisane w bólu rodzić będziesz czy jakoś tak …. ;-)
      Skrajnych przeciwników aborcji nikt nie przekona dopiero wtedy, gdy dotknie ich tragedia np. niepełnosprawne dziecko jest szansa, że zmienią zdanie, co też jest wątpliwe, bo oddadzą dziecko do zakładu i nadal będą głosić swoje idee. Szkoda czasu na dyskusje.
      Pozdrawiam serdecznie .


      Usuń
    18. @ Anty, Julianne

      Tutaj nie ma dobrego wyjścia. Chyba jesteśmy skazani na zgniły kompromis.

      Usuń
    19. samo użycie słowa "kompromis" wobec obecnej polskiej ustawy "aborcyjnej" jest już manipulacją...
      no dobra, ale zostawmy już to...
      mnie od pewnego czasu intryguje inna sprawa:
      mamy dwie odmiany "naziolstwa"... pierwsze to naziolstwo "pro-eugeniczne", czyli eliminowanie bezwartościowych /z punktu widzenia "narodu"/ jednostek... praktykowano to w starożytnej Sparcie, praktykowano w hitlerowskiej III Rzeszy, obecnie jest to tak marginalny nurt poglądów, że poza suchym stwierdzeniem, że istnieje, nie warto mu poświęcać większej uwagi...
      drugie naziolstwo to "prolajfowe" lewactwo, bardziej liczne i wciąż w natarciu... zastanawiam się, jak ich "troska o kondycję /fizyczna i materialną/ narodu" ma się do ich postulatów dalszego przesunięcia ustawy w stronę "prolajf"?... przecież takie prawo w prostej linii prowadzi do pomnożenia ilości jednostek na tyle niepełnosprawnych, że nie potrafiących o siebie zadbać... kto ma na te jednostki pracować, kto ma płacić na utrzymywanie ich przy życiu?... może państwo, które w wyniku tego będzie miało coraz mniej wpływów do budżetu... i kto będzie utrzymywał Kościół Rz-kat., który za tą ideologią stoi?... dodajmy do tego jeszcze zwiększenie się emigracji do normalniejszych krajów...
      nie cynizuję teraz, lecz tylko neutralnie, naukowo teoretyzuję w tym temacie i już dawno znalazłem bijącą w oczy sprzeczność w ideologii "prolajf", która jak widać dąży do stopniowego zniszczenia narodu, o który tak "dba"...

      Usuń
    20. Przecież obecna ustawa zezwala na usunięcie upośledzonego płodu. W czym więc problem?

      Zresztą nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze.

      Usuń
    21. Tak Kiro na papierze .Legalne usunięcie uszkodzonego płodu jest prawie niemożliwe .

      Usuń
    22. nie wiem, czy zauważyłaś, ale napisałem "no dobra, ale zostawmy już to", po czym zmieniłem temat i nie pisałem już o ustawie, tylko o samej ideologii, która stoi za jej jeszcze większym zaostrzeniem...

      Usuń
  10. @Kira,

    Kiro, czy nam się to podoba czy nie, to żyjemy w schyłkowych czasach cywilizacji łacińskiej, która oparta jest na trzech filarach: Prawie rzymskim, logice greckiej i etyce chrześcijańskiej. W oparciu o ten potrójny monument przetrwała ona z okładem 2000 lat. Czy to co proponują siły postępu ma szansę przetrwać choćby kilkadziesiąt lat? Nie sądzę. Przykład komunizmu, czy innych systemów totalitarnych najlepiej o tym świadczą. Zresztą jak się poczyta niektóre komentarze pochodzące z tych środowisk, to jasnym się staje, że z takim ładunkiem intelektualnym mieliby problem z opanowaniem koła, czy dźwigni prostej. Czy cywilizacja ta była i jest doskonała? Nie jest, ale to co proponuje się w zamian, to już nawet nie epoka jaskiniowców. Zatem wracając do głównego wątku, to uważam, że uniwersalne normy etyczne, które legły u podstaw obowiązującego prawa, nie powinny być chyba negowane, bowiem jak to pięknie napisał jeden z komentatorów u Dibeliusa "prawo powinno być modelem życie, a nie efektem zgniłych kompromisów" Zatem wydaje mi się, że warto nad tym się pochylać w dyskusjach i wymieniać poglądy - byleby tylko finalnie nie doprowadziło to do zmian na gorsze. Piszesz Kiro, że i tak nie da się nikogo o odmiennych poglądach do swoich racji przekonać, ale może niekoniecznie o to chodzi? Być może wystarczy, że w wyniku dyskusji jedna strona złagodzi nieco swoje poglądy, a druga nieco swoje usztywni i w ten sposób osiągną zbliżenie swoich stanowisk? Mimo wszystko warto rozmawiać - no, może nie z każdym, ale jeśli to możliwe, to z możliwie szerokim gronem osób o różnych poglądach. O niektórych sprawach z dyskusji sprzed paru tygodni myślę do dziś. Chyba już dlatego warto było.

    Pozdrawiam, TF.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Tie Fighter

      Napisałeś bardzo ładny, rzeczowy komentarz. Podoba mi się, że prostym, a przy tym eleganckim językiem zawarłeś w niewielkiej ilości słów tak dużo treści.

      Nie do końca wszakże się z Tobą zgadzam. Nie umiem się tak ładnie wysłowić jak Ty, ale spróbuję w miarę udolnie przedstawić swoje myśli.

      Przez te 2000 lat nasza kultura, prawo, obyczaje, a nawet doktryna Kościoła ulegały zmianom. Mam na myśli samą Europę. Tak więc cóż znaczy powoływanie się na owe trzy filary? Zmiany są zresztą nieuniknione. Nie zachowasz świata w stanie, jaki pamiętasz z dzieciństwa. Istotnym jest, by świat się przekształcał na drodze ewolucji, a nie rewolucji.

      Z drugiej strony, prawdopodobnie istnieje jakaś etyczna "baza wypadowa" dla wszystkich ludzi. I nie zostanie ona naruszona (na dłużej) przez niczyje wymysły, gdyż zakorzeniona jest w naszej naturze. Komunizm upadł między innymi dlatego, że idea powszechnej równości czy braku własności prywatnej jest niezgodna z naszą naturą. Podobnie może być z tym, co nazywasz "destrukcją rodziny" - to po prostu nie przejdzie. Oczywiście przez jakiś czas może być źle, ale po iluś tam latach wszystko wróci do normy.

      Niestety, prawo JEST kompromisem. Dobrze, jeśli nie zgniłym. Aczkolwiek w przypadku aborcji pewnie i to.

      Dobrze jest mieć wątpliwości. Czasami jednak należy twardo bronić swoich poglądów. Dlatego ja na temat pewnych spraw nie dyskutuję zbyt długo, gdyż po pewnym czasie dostrzegam, że nie ma cienia szans na dojście do porozumienia.

      Usuń
    2. @Kira,

      Z grubsza widzimy to podobnie, dlatego podtrzymuję konieczność dyskusji na pewnymi aspektami zagadnienia, bowiem odmienne nawet poglądy, wyrażone przez osobę godną szacunku, automatycznie się uwiarygadniają i w ten oto sposób nabierają niejako mocy urzędowej. Nie sposób przejść nad nimi do porządku dziennego i zmuszają one do refleksji. Jeżeli nie wpłyną one na zmianę lub modyfikację stanowiska, to przynajmniej spowodują zrozumienie powodów argumentacji drugiej strony. Samo to zrozumienie, nawet przy braku zgody, jest wartością samą w sobie. Dlatego właśnie trzeba rozmawiać.

      Usuń
    3. @ Tie Fighter

      "[...] bowiem odmienne nawet poglądy, wyrażone przez osobę godną szacunku, automatycznie się uwiarygadniają i w ten oto sposób nabierają niejako mocy urzędowej."

      A ja myślę, że słuszności poglądów opartych na abstrakcyjnych założeniach nie da się nijak zweryfikować.

      Usuń
  11. @pkanalia,

    Jako, że czuję się dumnym przedstawicielem tak napiętnowanego przez ciebie "towarzystwa", to pozwolę sobie na garść refleksji nad tym co napisałeś. Po pierwsze, przeczytałem wpis Niedzisiejszego odnośnie rzeczonego przemytu i widzę, że określił się on tam mianem "mrówki" co nie oznacza przemytu, a legalne, wielokrotne przenoszenie przez granicę dozwolonych ilości alkoholu. Jeśli pamiętam, można było przenieść/przewieźć 1l czystego spirytusu, 5l wina i 10l piwa. Zresztą mniejsza o liczby, bo ważne jest to, że o klasycznym przemycie nie może być w ogóle mowy. A po drugie, to bijesz rekordy hipokryzji, mówiąc, że "alkohol techniczny, nie do spożycia przez ludzi/ i trafiał on na rynek jako spożywczy, bo uważam to za czyste oszustwo..." Otóż jesteś w tym układzie takim samym oszustem, bowiem udzielenie upustu, plus informacja o tym, że towar jest trefny nie usprawiedliwia wprowadzenia przez ciebie do obrotu trucizny. Zresztą powszechnie było wiadomo, że alkohol z Czech jest częściowo trefny. Wreszcie na koniec, nie wiem na jakiej podstawie odmawiasz innym prawa do "bycia ekspertem" skoro sam usiłujesz nim być i raz po raz przemycasz swoje androny jako prawdy objawione.

    Bez odbioru, TF.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli gość pisze: "Sam przemyciłem setki litrów spirytusu" to chyba jasne jest, że nie tylko "mrówkował"?... czyli co, przemycał, czy metafory użył jedynie?... choć uważam go za osobę mało wiarygodną, to jeśli to kiedyś wyjaśni, jestem gotów ze słowa "przemyt" się wycofać... choć nie wiem, czy jest sens, bo wcześniej zaznaczyłem, że go za ten przemyt nie potępiam...
      /choć tu przyznam, że są dziedziny, w których istnienie barier granicznych, celnych popieram i przemyt budzi moją moralną odrazę, ale to już do tematu nie należy/...
      ...
      istotą oszustwa jest wprowadzenie w błąd, więc sprzedaż owej "trucizny" uprzedzając klienta o naturze, właściwościach towaru nie jest żadnym oszustwem, ani w sensie moralnym, ani prawnym... natomiast nie przeczę, że może być złamaniem prawa, niestety nie znam dokładnie przepisów na temat handlu alkoholem technicznym, więc się dalej nie wypowiem...
      /być może zna te przepisy tajemniczy "mentor" obgadywanej komentatorki, tak swoją drogą, to zaintrygowało mnie to, bo nie pamiętam, by kiedykolwiek wspominała, że ma jakiegoś mentora/...
      natomiast skoro już jestem przy głosie, to sam zabiorę głos w innej kwestii prawnej... podanie informacji na temat istnienia "domowych" sposobów usunięcia ciąży nie jest żadnym "podżeganiem", bo nie ma w niej ani słowa zachęty do takich praktyk... dlatego ewentualny donosiciel tylko się ośmieszy swoim doniesieniem, bo nawet najgłupszy prokurator go popędzi na cztery wiatry... chyba zamieszczę na blogu znany mi przepis pędzenia bimbru i poczekam z niecierpliwością na czyjś donos w temacie rzekomego "podżegiwania" do nielegalnej produkcji alkoholu...

      Usuń
    2. @ PKanalia

      A zamieszczaj sobie, proszę bardzo. Krzywdy tym nikomu nie zrobisz. Natomiast podając "domowe sposoby na usunięcie ciąży" możesz zachęcić jakąś dziewczynę do sięgnięcia po nie. I będziesz ją miał na sumieniu, jeśli coś pójdzie nie tak.

      Usuń
    3. "może zachęcisz"...
      "może"...
      ostatnio czytałem w Wikipedii o narzędziach tortur i samych torturach... idąc tym torem rozumowania powinno się takich publikacji zakazać, bo "mogą zachęcić"...
      mój ewentualny wpis opisujący przepis na zrobienie bimbru również "może zachęcić" kogoś, by go zrealizować, potem się naćpać tym bimbrem i ciężko "po katolicku" pobić żonę...
      come on, Kira, przyznam, że lekko mnie teraz "osłabiłaś"...
      akurat post o "domowych" sposobach odebrałem jako pokazanie, do jakich praktyk potrafią się posuwać zdesperowane kobiety w wyniku obecnej ustawy... więc jeśli jakaś taki "domowy" sposób zastosuje i zrobi sobie kuku, to tylko zwolennikom obecnego prawa może za to "podziękować"...

      Usuń
    4. "akurat post o "domowych" sposobach odebrałem jako pokazanie, do jakich praktyk potrafią się posuwać zdesperowane kobiety w wyniku obecnej ustawy..."

      PKanalio, ja bym naprawdę wolała zakończyć te absurdalne dywagacje o poście Julianne. Po cholerę to wałkować? Dałam wam szansę na honorowe wycofanie się z tematu, Ty jednak ciągle do niego wracasz. Nie traktuj mnie, bardzo Cię proszę, jak debilkę, której da się wmówić dosłownie wszystko, gdyż tak się składa, że umiem czytać. W omawianym poście stoi jak byk: "Jeżeli są kobiety, które mają swój sprawdzony sposób na usunięcie ciąży a w tym poście nie został przeze mnie wymieniony piszcie ja będę dodawała kolejne sposoby do tej notki. W końcu musimy sobie pomagać .;-)"

      Nie mnie osądzać panie decydujące się na usunięcie ciąży, ale już zachęcania do takich "domowych" aborcji nie akceptuję.

      Usuń
    5. @Kira

      Na twoim blogu rozpętała się burza na temat mojej osoby a raczej desygnatu Nicka Julianne i mojego postu , więc może pora abym coś wyjaśniła. Mój post nie miał na celu zachęcania nikogo do usuwania ciąży nikogo do tego nie namawiam, ale prawdą jest to, że zebrałam metody spisane z różnych for internetowych, aby kobiety, które chcą usunąć ciąże mogły zaczerpnąć wiedzy jak to zrobić domowymi sposobami a te, które już jej dokonały mogły podzielić się swoją wiedzą bez obaw, że zostaną z wyzywane przez prolajfowy szajs Wbrew pozorom te metody nie są tak niebezpieczne jak niektórzy komentatorzy tu wypisują.
      Propagowanie wiedzy chyba nie jest w tym kraju jeszcze zabronione?


      Usuń
    6. co prawda nie wiem, o jakich "wam" piszesz, nie wiem też na czym miałoby polegać moje "honorowe" wycofanie /bo przecież nie na zgodzeniu się z absurdalnym zarzutem/, ale okay, zakończmy ten temat... pozostańmy przy swoich zdaniach /czyli, że dla mnie sama neutralna informacja zachęcaniem nie jest, a dla Ciebie, to... to już sama wiesz/ i to będzie honorowe zakończenie tego wątku...
      i jeszcze szacun dla Ciebie na koniec /poważnie, nie żartuję/, że uczciwie zacytowałaś i nie obcięłaś emotka ";-)" na końcu cytatu, który akurat jest bardzo istotny dla prawidłowego odbioru tekstu...
      a w ogóle to dobranoc, na mnie już pora spać :)...

      Usuń
    7. @ Julianne

      Nie znam wszystkich przepisów i właściwie to mało mnie one obchodzą. Uważam, że propagując t a k ą wiedzę nie możesz całkowicie umyć rąk od ewentualnej odpowiedzialności moralnej. Naturalnie rozliczy Cię z tego Twoje sumienie, nie prawo stanowione.



      @ PKanalia

      Ów emotikon był dla mnie niczym mrugnięcie okiem, które miało oznaczać: "My tu sami swoi, wicie-rozumicie, ręka rękę myje", etc.

      Pisząc "wam" miałam na myśli Ciebie i Julianne. Po co tyle pisać o aborcji, skoro i tak się do niczego nie przekonamy?

      Usuń
  12. @Julianne,

    Jako, że wymieniłaś mnie z nicka, to dwa słowa sprostowania do twoich kłamstw, zanim przekroczysz wszelkie granice śmieszności. Po pierwsze, twoja klątwa spowodowała tyle, że utwierdziłaś swoją pozycję w mule dna i nic ponadto. Jeśli dobrze pamiętam, to po sławetnej awanturze, która zakończyła się klątwą, zawarliśmy coś w rodzaju paktu o nieagresji, który oczywiście szybko złamałaś, ale ja postanowiłem go przestrzegać i stąd właśnie mój brak reakcji na twoje zaczepki. Nie przypisywałbym zatem tej zasługi mocy twojej klątwy/bo po jej rzuceniu powodzi mi się lepiej niż przed/, gdyż trzymałem się jednostronnie zawartej umowy, a ty ze swoimi groźbami i klątwami możesz mi co najwyżej skoczyć na Wacka i się pohuśtać. Zatem przestań bezczelnie kłamać, abym więcej nie musiał przełamywać obrzydzenia i się do ciebie odzywać. Natomiast co do twojego wpisu w tym szambie, które nazywasz blogiem, to każdy aplikant prawa ci powie, że zostało ono złamane i jeżeli rzeczywiście złożono doniesienie do prokuratury, to masz przejebane i żaden lucyfer ci nie pomoże kiedy będziesz srać w portki przed obliczem prokuratora. Zobaczymy, czy taka harda będziesz jak dostaniesz wezwanie na przesłuchanie. Dziwię się tylko, że twój przyjaciel i mentor, który „pod celą” liznął postawy prawa, a który jest jednak znacznie mądrzejszy od ciebie, nie ostrzegł cię, że przeginasz. I jeszcze na koniec piszesz do Morgensterna/oczywiście z błędem/ „Nie jestem krową rozpłodową jak twoja matka, siostra, żona czy córka, więc nie jesteś wstanie mi nic zrobić a ja tobie owszem .”
    No to chciałbym zauważyć, ze twoja matka też jest krową rozpłodową, bo zdarzyło się jej powić takiego tępego bachora jak ty, więc wszystkie bluzgi pod adresem „krów rozpłodowych” kierujesz jednocześnie do swojej mamusi. Co prawda jestem przeciwnikiem aborcji, ale w twoim przypadku skalpel aborcjonisty byłby aktem miłosierdzia, a nie zbrodnią. Jeżeli twój przyjaciel i mentor nie napisze ci gotowej odpowiedzi, to jedyne na co pozwoli ci twój nikły ładunek intelektualny to sięgnięcie po kolejna klątwę, a zważywszy, że pierwsza wyszła mi na dobre, to proszę o następną.

    Z wyrazami obrzydzenia, TF.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ostatnia personalna uwaga, ja jaką pozwalam wobec rozmówcy.

      Usuń
    2. Oczywiście Kiro, niemniej jednak na oczywiste kłamstwa nie mogłem nie zareagować. Mam nadzieję, że kolejne zaczepki personalne nie będą miały miejsca, a nawet gdyby nie dam się więcej sprowokować.

      Usuń
    3. @Kira...
      no cóż, owa "klątwa" może rzeczywiście zabrzmiała infantylnie, ale cóż to jest wobec kłamstw i bezpodstawnych obelg rzucanych pod adresem Julianne /wprost lub aluzyjnie/?... uważam, że zareagowała z dużym poczuciem humoru, zaś co poniektórzy zrobili z siebie kompletnych idiotów traktując ten sztubacki żart poważnie...
      przyznam, że choć próbuję ten incydent skomentować z pozycji neutralnego kibica, to kłamstwa /niektóre bardzo subtelne/ jednej ze stron sprawiają mi drobny kłopot w zachowaniu tej neutralności...
      no, ale okay, jak stop, to stop, już nie zabieram głosu w tym konkretnym temacie, nie ma we mnie ambicji posiadania ostatniego słowa...
      pozdrawiać...

      Usuń
    4. To było na granicy, PKanalio...

      Usuń
  13. @Kira

    Kiro faktem jest, że są osoby niepełnosprawne, które nie wiedzą, że są inne, że coś jest z nimi nie tak. Zależy to od typu ich upośledzenia. Są niestety także osoby, które w swojej niepełnosprawności intelektualnej rozumieją, ze są inne, ze coś im umyka, ze coś tracą, dlatego cierpią, bo tracą czas na tej ziemi nie mając nic z tego życia a swojego położenia zmienić nie mogą.

    Te osoby są ciężarem dla siebie, ale przede wszystkim dla najbliższych. Jeżeli można zapobiec tej tragedii to należy to zrobić i problem usunąć a nie tworzyć nieporadnych bezbronnych istot, które sobie w tym życiu nie poradzą.

    Jako kapitalistka doskonale wiesz, że Państwo powinno mieć ograniczoną funkcje pomocy. Swego czasu byłaś także za prywatyzacją służby zdrowia, więc celem państwa nie jest tworzenie kalek i dopłacanie do ich istnienia, utrzymania. Nie może być tak, że w dzisiejszych czasach, gdy są możliwości medyczne uniknięcia problemu, świadomie osoby upośledzone powołuję się na ten świat z góry wiedząc, że będą ciężarem dla państwa, dla najbliższych i dla społeczeństwa.

    Owszem osobom niepełnosprawnym, którym kalectwo przytrafiło się z przyczyn losowych, wypadków należy się jak największa opieka i wsparcie, ale nie osobom, które rodzą się kalekie niepełnosprawne i wegetują przez całe życie na koszt państwa, ale przede wszystkim rodzin, które się nimi zajmuję, bo to jest barbarzyństwo.

    Po co robić sobie problem, który można usunąć. Dlaczego zmuszać osoby, kobiety do rodzenia takich istot w imię, czego? Przecież mężczyźni takimi dziećmi się nie zajmują, więc dlaczego zabierają głos próbując rządzić ciałem kobiety i ich życiem. To jest współczesne NIEWOLNICTWO. Konserwatywni mężczyźni traktują kobiety jak krowy rozpłodowe gdyby to nie było prawdą na tą krowę środowisko konserwatywne by się nie oburzało.

    Pisałaś, że masz wątpliwości, co do aborcji na życzenie i chcesz porady eksperta medycznego w tej sprawie. Co prawda nie jestem ekspertem, ale myślę, że mogę rozwiać twoje wątpliwości otóż:
    W cywilizowanych krajach aborcja jest dostępna na życzenie do 12 tygodnia ciąży, dlaczego? Bo do tego czasu można spokojnie usunąć ciąże w sposób farmakologiczny natomiast po 12 tygodniu ciąży metoda farmakologiczna zawodzi i potrzebne jest zastosowanie metody chirurgicznej. 12 Tydzień ciąży to jeszcze pewnego rodzaju maź a nieukształtowany człowiek stąd możliwość usuwania ciąży w tym okresie.

    Gdybyśmy jednak mówili o wolności to kobieta, jako człowiek powinna mieć decydujący wpływ, bo to jest jej ciało. A skoro to jest jej ciało to ona ma prawo decydowania o nim nawet w bardzo zaawansowanej ciąży. Na tym polega wolność, bo wolność to decydowanie o sobie bez ograniczeń. Kobietom odmawia się wolności i decydowania o swoim ciele i życiu, bo kobieta dla niektórych osób to rozpłodowy niewolnik.

    Prawo antyaborcyjne to relikt patriarchatu gdzie kobiety były rzeczami w bardziej cywilizowanych krajach próbuję się wprowadzić pewien kompromis te 12 tygodni jest optymalnym kompromisem ,ale gdybyśmy mówili o idei wolności to ten kompromis tej idei zaprzecza ,ale to już jest dyskusja o granicach wolności a nie o aborcji jako takiej .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Julianne

      Już wyjaśniłam swoje stanowisko w kwestii aborcji ciężko upośledzonego płodu/dziecka. Po cóż więc tłumaczysz mi rzeczy oczywiste?

      Natomiast to, co piszesz o byciu ciężarem dla państwa i społeczeństwa jest w moim odczuciu odrażające. Rozumiem troskę o najbliższych kalekiej osoby, ale już nie o cały naród. Pachnie mi to dzieleniem ludzi na pożytecznych obywateli i pasożyty.

      Porada eksperta miałaby dotyczyć rozwoju nienarodzonej istoty, a nie sposobów jej usunięcia.

      Usuń
    2. Kro na tym polega kapitalizm. Człowiek musi sobie radzić sam jak sobie nie poradzi jest na bruku. Osoby niepełnosprawne są nie po radne życiowo , więc nie mają szansy na samodzielność.

      Co do tej porady napisałam jak jest w cywilizowanych krajach, gdzie leży granica i kompromis, który zadowala wszystkie strony rzecz jasna normalnych ludzi nie fanatyków.

      Usuń
    3. @ Julianne

      Cóż, myślę, że do fanatyzmu mi daleko. Ale to tylko moje zdanie.

      Usuń
    4. Kiro no taki jest kapitalizm , dlatego tak bardzo obawiałam się całkowitej prywatyzacji służby zdrowia i temu się sprzeciwiałam .

      Usuń
  14. Nie jestem prawnikiem i nie znam się na odpowiedzialności blogerów za ich wpisy,ale nie ukrywam,interesuje mnie finał,bo także tego nie urywam:
    Przy tym wpisie "Jak dokonać aborcji -domowe sposoby !", szambo to perfumeria.
    Co prawda:
    "PS Nie biorę odpowiedzialności za skuteczność wyżej wymienionych metod. Sposoby usuwania ciąży w powyższej notce zostały znalezione i spisane z różnych stron i for internetowych ."
    można oczywiście różnie rozumieć.
    Ja przykładowo rozumiem,że "ekspertka" nie bierze odpowiedzialności za skuteczność porad i tym samym zabezpiecza się przed ewentualnymi pozwami odszkodowawczymi.
    Nie zmienia to jednak faktu,że są tam porady,jak usunąć ciążę metodami,w moim przekonaniu,zagrażającemu zdrowiu a może i życiu kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  15. Po przejęciu władzy przez Hitlera i narodowych socjalistów w Niemczech, jednym z pierwszych aktów prawnych wydanych przez nazistów była „Ustawa o zapobieganiu obciążonemu dziedzicznie potomstwu” z 1933 roku. Uderzającym zjawiskiem była popularność nazizmu w niemieckim środowisku lekarskim. Być może miała związek z widocznym wcześniej nie tylko w Niemczech rygoryzmem części tej elitarnej grupy społecznej, jej skłonnością do wykorzystywania siły państwa i zastępowania przysięgi Hipokratesa oraz prawa rzymskiego prawem nauki. Wielu lekarzy na podobieństwo starożytnych bogów stawiało się ponad moralnością. Ale narodowy socjalizm był bardzo popularny również wśród większości studentów. Dojście Hitlera do władzy umożliwiło wielu z nich przyśpieszone kariery. Dobra do tego droga wiodła przez nazistowski „zakon dobrej krwi”, czyli SS, do którego wstąpiła duża grupa absolwentów medycyny i lekarze o uznanym dorobku zawodowym. Ustawa eugeniczna z 14 lipca 1933 roku dawała podstawy do prowadzenia (w majestacie nazistowskiego prawa) polityki naprawy narodu niemieckiego. Leonardo Conti Grupenführer SS i naczelny lekarz cywilnej służby zdrowia III Rzeszy, wydał w sierpniu 1939 roku polecenie w którym nakazywał położnym meldowanie o narodzinach upośledzonych dzieci. Informacje te trafiały do komitetu orzekającego o życiu lub śmierci noworodków. Do końca II wojny światowej specjalnie dobrani lekarze zabili w szpitalach 5 tysięcy dzieci. Jednym z takich lekarzy był Werner Catel, kierownik uniwersyteckiej kliniki pediatrycznej w Lipsku. Nie uważał się za mordercę, tylko za kogoś, kto jak sam mawiał – „wygasza życie wegetującej masy ciała”. Przed wkroczeniem niemieckich nazistów do Polski tak zwana aborcja (z jakiegokolwiek powodu) była nielegalna. Podobnie rzecz miała się ze środkami antykoncepcyjnymi. Przepisy antyaborcyjne zniknęły w momencie, gdy w naszym kraju zaczął rządzić właśnie Adolf Hitler, kierujący się chęcią zmniejszenia populacji ras, które nie były klasyfikowane jako aryjskie. Dotyczyło to zarówno Polaków, jak i Żydów. Już pod koniec 1939 r. okupanci – w ramach kampanii „Auswahlfeiheit” („Wolność wyboru”) wydali dekret wzywający Polki do dokonywania aborcji.
    25 listopada 1939 r. Komisariat Rzeszy do spraw Umacniania Niemczyzny (RKFDV) ogłosił: Wszystkie środki, które mają na celu ograniczenie urodzeń są tolerowane (...) Aborcję na obszarze Polski należy uznać za wolną od kary. Zabiegi aborcyjne oraz środki antykoncepcyjne mogą być oferowane publicznie, bez ograniczeń. Homoseksualizm należy uznać za legalny. Instytucje i osoby zaangażowane zawodowo w praktyki aborcyjne nie będą nękane przez policję.
    Kolejne mądre głowy III Rzeszy przekonywały:
    - [Polacy] mogą stosować antykoncepcję lub praktykować aborcję - im więcej tym lepiej. W związku z dużymi rodzinami tutejszej ludności, może tylko zadowolić nas, jeśli dziewczęta i kobiety będą dokonywały tak wiele aborcji, jak to możliwe – Adolf Hitler.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Tie Fighter
      Czcigodny Tie Fighterze
      Wielkie dzięki za opisanie z jakiego źródła czerpią swoje nomen omen poronione idee dzisiejsi bojownicy o "aborcję na żądanie". Którzy do tego jeszcze metodą "łapaj złodzieja" mają czelność nazywać "naziolami" swoich oponentów, licząc że znajdą dostatecznie wielu idiotów którzy w te bezczelne łgarstwa uwierzą. Do kompletu brakuje im tylko jakiegoś hasła - pozdrowienia. Może "heil Palikot"?

      Usuń
    2. @ Tie Fighter

      Jak już napisałam, nie życzę sobie personalnych uwag.

      O ile zakaz aborcji ma jakiś sens, o tyle zakaz antykoncepcji czy penalizacja homoseksualizmu są wg mnie durne i niemoralne.

      Usuń
    3. @ Kira
      A kto mówi o zakazie antykoncepcji czy penalizacji dewiantów? Czy aby nie ci którzy za środek antykoncepcyjny uważają pigułkę wczesnoporonną a "penalizacją" mają czelność nazywać brak zgody na adopcję dzieci przez pary zboczeńców? I wycierają sobie gęby "prawami obywatelskimi" pedałów. Dziecko to nie zabawka którą należy dawać ludziom o pogiętej psychice, z definicji nie mogących przekazać mu wzorców zachowań ojca i matki. Równie dobrze można za "penalizację" uznać niedopuszczanie niewidomych do kierowania pojazdami mechanicznymi. Nie muszę Cię chyba przekonywać że ci ostatni budzą we mnie znacznie większą sympatię.

      Usuń
    4. @ Stary Niedźwiedź

      Skrytykowałam obowiązujące w przedwojennej Polsce prawo. Nie było idealne. :)

      Odnośnie udzielenia prawa adopcji parom jednopłciowym mogę powiedzieć tylko tyle, że najbardziej mi zależy na dobru samych, już okaleczonych przez los dzieci.

      Porównywanie nazizmu do najbardziej choćby zwichrowanych pomysłów tzw. lewaków jest jednak nieuprawnione. To są może i dość podobne, ale na pewno nie identyczne ideologie.

      Usuń
    5. @ Kira
      Małżeństwa ubiegające się o adopcję przechodzą testy psychologiczne, są badane pod kątem możliwości zapewnienia dziecku materialnego minimum przyzwoitości etc. To nie są ludzie którzy przyszli z ulicy po dzidziusia jak do sklepu. I w Polsce czekają na adopcję w długiej kolejce. W takich realiach roszczenia pedałów, z definicji nie mogących dziecka nauczyć tak elementarnej rzeczy jak rola matki i ojca w zdrowej rodzinie, uważam za szczyt bezczelności i podłości.
      Pomiędzy nazizmem i komunizmem były oczywiście różnice, tyle tylko że drugorzędne. W pierwszym rolę "podludzi" których wolno było obrabować i zabić pełnili przedstawiciele "gorszych" ras, w drugim ci wywodzący sie z "gorszych" klas. A dzisiejsze lewactwo stworzyło sobie, jak to pięknie nazwał Dibelius, tak zwany proletariat zastępczy. Są nim feminazistki, zboczeńcy, narkomani, zawodowi bezrobotni, kolorowe nieroby (którym socjal należy się do usmarkanej śmierci za sam kolor skóry) e tutti quanti. Podludzi z których podatków ten cały burdel jest finansowany, jeszcze za nieposłuszeństwo się nie zabija. JESZCZE.
      Zechciej usunąć ślad po poprzednim wpisie (usterki korektorskie).

      Usuń
  16. Poszukiwaczom historycznych źródeł współczesnych ideologii chciałbym przypomnieć, że w hitlerowskich Niemczech aborcja była zabroniona - oczywiście dla zdrowych Niemek "czystej krwi aryjskiej" (osoby niepełnosprawne, a także przedstawicielki innych narodów mogły, a nawet musiały ją wykonywać); regulacje te były przedłużeniem polityki Lebensbornu. Ten przykład pokazuje, że za wzniosłymi hasłami polityków o "ochronie życia poczętego" w rzeczywistości kryje się pronatalistyczna inżynieria społeczna, mająca na celu zmuszanie społeczeństw do rozmnażania się. Nazistowskie regulacje dotyczące aborcji pokazują również, w jaki sposób podporządkowanie całego narodu linii ideologicznej rządzącej partii wpływa na uprzedmiotowienie kobiet i w jaki sposób to uprzedmiotowienie przekłada się na język prawa antyaborcyjnego. O chęci traktowania swoich poddanych instrumentalnie i sprowadzenia ich do roli zwierzątek hodowlanych niektórzy współcześni politycy mówią otwarcie (uzasadniając forsowane przez siebie rozwiązania prawne względami demograficznymi/ rasowymi/ religijnymi), co subtelniejsi sięgają natomiast po bardziej wyrafinowaną taktykę grania na emocjach (np. marsze w obronie "życia poczętego", wystawy pokazujące okrucieństwo zabijanego płodu).
    Jednakże chyba żadna zdrowo myśląca osoba nie ma złudzeń co do szczerości intencji rzeczywistych pomysłodawców akcji tego typu.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. korekta "okrucieństwo zabijania płodu"
      Anty

      Usuń
    2. @Anty...
      przede wszystkim, to żadna zdrowa na umyśle osoba nie pomyli "pro choice" z polityką hitlerowskich Niemiec, będącą owego "pro choice" zaprzeczeniem... więc każda żałosna próba imputowania zwolennikom "pro choice", że inspirują się ową polityką świadczy, albo o bezdennej głupocie insynuatora, albo o jego podłości /zwanej eufemistycznie "złą wolą"/...

      Usuń
    3. Nawet czystej krwi Niemki traciły potomstwo, kiedy urodziło się upośledzone. Wyraźnie napisałem to w swoim tekście. Ale jeśli znajomość historii co poniektórych jest taka jak ekonomii, czy doktryn politycznych, to brak zrozumienia prostego tekstu mnie nie dziwi. Niestety w tamtych czasach nie było możliwości wykrycia wady w fazie prenatalnej, wiec dzieci były zabijane zaraz po urodzeniu. Wy się różnicie tylko tym, że chcecie mordować trochę wcześniej. Jest to stricte kontynuowanie zbrodniczej ideologii nazizmu, co udowodniłem, a wasza sraczka leksykalna świadczy tylko o tym, że zabolało - jak zawsze prawda dla was jest zabójcza. Gdyby rzeczywiście było to pudło, to człowiek, którego to nie dotyczy zlałby to i już. Ale jak widać wy tego nie zlaliście, więc wszystko jasne.

      Usuń
    4. @ Tie Fighter

      Litości! W takim razie dlaczego Ty nie zlewasz tego, co ktoś pisze o Tobie? Przecież powinieneś mieć do tego olbrzymi dystans. Czy aby nie przypisujesz komuś swoich własnych emocji?

      Gdyby mnie ktoś porównał do nazisty, bo nie sprzeciwiam się usuwaniu upośledzonych płodów, też bym zareagowała. Nie wyobrażam sobie skazywania kobiety na noszenie w łonie ciężko chorego dziecka. To naprawdę straszna, dramatyczna sytuacja. Tak, aborcja jest złem, ale czasami jest to mniejsze zło.

      Usuń
    5. Muszę się zgodzić, że zdrowe Niemki traciły upośledzone dzieci, natomiast jeśli dzieci były zdrowe - biada Niemkom usuwającym ciążę. Warto zauważyć, że ustawy dopuszczające aborcję u kobiet "ras niearyjskich" były wtórne w stosunku do wcześniejszych nazistowskich, pronatalistycznych zakazów, które w gruncie rzeczy stanowiły w prostej linii przedłużenie zasad starorzymskiego patriarchatu (podporządkowanie kobiet mężczyznom, uprzedmiotowienie kobiet). W oczy rzuca się również podobieństwo pewnych rozwiązań nazistowskich (tych dotyczących właśnie zdrowych Niemek) do rozwiązań istniejących obecnie w Polsce - naziści w pewnym okresie również łaskawie dopuszczali usuwanie ciąży w przypadku zagrożenia życia matki, wszystko dla "dobra aryjskich kobiet".
      Jeśli już chcemy tworzyć na siłę jakieś porównania, to oczywiście z polityką "pro choice" polityka nazistowska miała niewiele wspólnego, za to wiele z różnymi formami tzw, kompromisów.

      Anty

      Usuń
    6. @Kira,

      " W takim razie dlaczego Ty nie zlewasz tego, co ktoś pisze o Tobie?"

      Zlewam, ale jeżeli pojawia się kłamstwo, to muszę reagować.

      Usuń
    7. Kościół był obiektem ataków ze strony państwa hitlerowskiego. Często ukazywany był też w propagandzie państwa jako coś zacofanego i niepostępowego (też brzmi znajomo, prawda?). Dlaczego? Chociażby za encyklikę ‘Z palącą troską’ papieża Piusa XI z 1937, która wprost sprzeciwiała się ideologii III Rzeszy, za zasady religijne podważające zasady walki rasowej.

      Usuń
    8. @ Tie Fighter

      Nie dziw się zatem, że ktoś reaguje na to, co sam piszesz.

      Usuń
    9. "Sataniści domagają się zniesienia zakazu dokonywania aborcji wszędzie tam, gdzie on obowiązuje, oraz uznania "małżeństw" gejowskich za sakramentalne w imię... wolności wyznania, a konkretnie wyznania satanistycznego. Głos w tej sprawie zabrał rzecznik prasowy satanistycznej świątyni Lucien Graves.

      Zwracając się za pośrednictwem prasy do kobiet pragnących zabić swoje nienarodzone jeszcze dzieci, a nie mogących tego legalnie uczynić ze względu na obowiązujące prawo, apelował o argumentowanie, iż jakiekolwiek ograniczenia w dokonywaniu aborcji stanowią pogwałcenie wolności wyznania, które wprost określił jako wyznanie satanistyczne. Dodał przy tym, że "małżeństwa" par homoseksualnych, podobnie jak i heteroseksualnych, są sakramentem, tyle że gejowskie - co z całą mocą podkreślił - to sakrament satanistyczny. Zapewnił, że sam zacznie udzielać tego "sakramentu" parom gejowskim w Michigan, gdzie sędzia Bernard Friedman utrącił poprawkę chroniącą małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety."

      Z której strony by nie patrzeć, to konotacje zwolenników aborcji na żądanie są zawsze osobliwe.

      @Kira,

      Nie dziwię się, jeśli koś odczuł powiązanie swoich poglądów ze zbrodniczą ideologią, to potrafię to zrozumieć. I żeby było jasne, nie utożsamiam zwolenników aborcji na żądanie z całą ideologią nazistowską, ale tylko tymi elementami, które dotyczą eugeniki, bo te są akurat identyczne.

      Usuń
    10. @ Tie Fighter

      Zrozumienia dla kobiety nie można tak łatwo łączyć z eugeniką. Co innego, gdy sugeruje się przydatność (lub jej brak) takiego upośledzonego człowieka dla społeczeństwa.

      Usuń
    11. @Kira,

      Nie wchodzę w tej chwili w ocenę kobiet. Póki co, piszę tylko o zbieżności poglądów środowisk proaborcyjnych z poglądami nazistów i satanistów - czyli ideologii, tudzież religii kryminogennych/zbrodniczych. Podobieństwa są oczywiste i szafuje się tymi samymi argumentami, chociaż naziści byli o tyle uczciwi, że w przeciwieństwie do środowisk proaborcyjnych, nie dorabiali do tego pozorów troski o kogokolwiek, czy tak zwanej "ludzkiej twarzy". Podałem na tyle czytelne przykłady, że trzeba wiele złej woli, aby korelacji pomiędzy tymi trzema środowiskami nie widzieć. Cały czas rzecz jasna piszę o elementach ideologii nazistowskiej, związanych z eugeniką, a nie przypisuję środowiskom proaborcyjnym całej ideologii nazistowskiej - bo w pozostałym zakresie są oni mentalnie zbliżeni do marksizmu w najgorszym wydaniu.

      Usuń
    12. Jeśli ktoś nie odróżnia przymusu od dobrowolności, nigdy nie zrozumie (albo raczej nie będzie chciał zrozumieć) różnicy pomiędzy ustawodawstwem III Rzeszy i przepisami istniejącymi we współczesnym świecie cywilizowanym. To pierwsze było oparte na przymusie: GENERALNIE ustawodawstwo III Rzeszy zakazywało aborcji (z wyjątkami, podobnie jak obecnie w Polsce); generalnie było ono instrumentem polityki nakierowanej na supremację tego, co naziści określali jako rasę aryjską. Współczesne stanowisko kościołów chrześcijańskich i popierających je środowisk w tej sprawie jest nakierowane na osiągnięcie jak największej liczebności nowych wyznawców - zmieniły się jednak metody dążenia do tego celu. Oczywiście środowiska te dorabiają do swojej pronatalistycznej propagandy pozory troski i każde "życie poczęte", tyle że troska o jakość życia osób już urodzonych (dzieci czy matek) kompletnie ich nie interesuje, co jaskrawo pokazuje choćby przykład prof. Chazana. Środowiska te stale dążą do zaostrzenia już istniejących, restrykcyjnych przepisów, rozszerzając zakaz aborcji na najbardziej skrajne przypadki, w których płodowi, dziecku lub samej matce konieczność donoszenia ciąży będzie grozić śmiercią - co wielokrotnie pokazały. Forsują kompletnie nieodpowiedzialne, drastyczne zmiany w prawie, które skutkowałyby ludzkimi dramatami, a nawet zgonami w imię ideologii.
      Anty

      Usuń
    13. Miałam obydwu wam odpisać, ale jakoś mi się odechciało to ciągnąć. Obydwie strony przeginają, przypisując przeciwnikowi wyłącznie złą wolę.

      Usuń
    14. @Kira
      Nie piszę o "złej woli" szeroko pojmowanych środowisk pronatalistycznych (chociaż w przypadku polityków istnieją poważne podstawy, żeby w tę złą wolę wierzyć) - chodzi raczej o instrumentalne traktowanie ludzi, brak wyobraźni i chęci brania na siebie odpowiedzialności za swoje postulaty.
      Przy czym nie chodzi tu o nastawienie grup o absolutnie marginalnej pozycji (takich jak "kontrprzykładowi" sataniści), lecz w wpływowe środowiska mające realne znaczenie w kształtowaniu bieżącej polityki.
      Nigdy w życiu nikogo nie namawiałem do dokonania aborcji, więc mam nadzieję że nie ustawiasz mnie w pozycji "środowiska proaborcyjnego";)
      Anty

      Usuń
    15. @ Anty

      Widzisz, Ty przeginasz i Tie Fighter przegina. Ty twierdzisz, że Kościół nie pomaga już narodzonym dzieciom i że "prolajfowcy" olewają życie i zdrowie matki; on uważa, że prawo wyboru można utożsamić z polityką hitlerowskich Niemczech. Obydwaj piszecie o marginesie!

      Usuń
    16. Nie pisałem że Kościół wcale nie pomaga. Napisałem że środowiska te mają gdzieś jakość życia, nie biorą jej pod uwagę. Ilustracji tego jest chyba zbyt wiele. Jeśli chodzi o wpływ środowiska skrajnie antyaborcyjnego na politykę, upieram się że jest znaczny (w odróżnieniu od wpływu nazistów, czy satanistów, bądźmy szczerzy), choć nieproporcjonalny do reprezentatywności takiego światopoglądu w społeczeństwie.
      Anty

      Usuń
    17. @ Kira
      Napisałem już to ale na wszelki wypadek powtórzę:
      Nigdzie nie twierdziłem że "pro choice" kopiują całość polityki nazistów w tym temacie. Oni zaadaptowali dwa segmenty:
      1. Mordowanie noworodków odbiegających in minus od standardów.
      2. Dla Polaków (i innych "podludzi") róbta co chceta. Niemcy chcieli w ten sposób zredukować liczebność rzeczonych "podludzi". Co przyświeca "pro choice", nie napiszę bo w grę wchodzi kilka możliwości więc nie mam pewności.
      A co się tyczy komicznego pomysłu że ktoś kto nigdy w życiu nie namawiał do dokonania aborcji, mimo zażartej walki o "aborcję na życzenie" nie należy do środowiska proaborcyjnego", mam kontrpropozycję. Skoro ja żadnej kobiety nie odwodziłem od pomysłu dokonania aborcji, bo w moim środowisku takich kobiet nie ma, to nie ma sensu zaliczanie mnie do "pro life".

      Usuń
    18. I jeszcze jedno na koniec. Ja na poparcie teorii o elementach wspólnych dla proaborcjonistów, satanistów i nazistów przeprowadziłem uczciwy dowód poparty cytatami i faktami bezspornymi. Jeżeli ktoś uważa, że się mylę, to niech pokusi się łaskawie o przeprowadzenie dowodu tej samej jakości lub lepszego, który zaprzeczy moim teoriom. A nie używa "argumentacji" typu:
      "więc każda żałosna próba imputowania zwolennikom "pro choice", że inspirują się ową polityką świadczy, albo o bezdennej głupocie insynuatora, albo o jego podłości /zwanej eufemistycznie "złą wolą"/..."
      Bo tyle, to każdy głąb spod budki z piwem potrafi.

      Usuń
    19. Przytoczyłem tylko powszechnie znane fakty z historii III Rzeszy - obowiązujące tam przepisy antyaborcyjne (to dla Niemek) przypominały bardziej obecne przepisy polskie niż te w którymkolwiek z państw Europy Zachodniej. Kluczem do zrozumienia sytuacji są słowa "podporządkowanie", "upublicznienie" i "ubezwłasnowolnienie" - cechy wspólne systemów totalitarnych. Wnioski są jak dla mnie dość oczywiste.
      Nigdy w życiu nie krytykowałem kobiet ze względu na rozporządzanie swoim własnym ciałem, nie wymyślałem im od morderczyń, dziwek, czy nazistek, albo w drugą stronę - klerykalnych fanatyczek czy pronatalistycznych masochistek - niezależnie od tego czy dokonały aborcji czy nie. Po prostu nie mnie oceniać tak osobiste wybory.
      Mam swoje stanowisko w tej sprawie, w odniesieniu do wyborów kobiet zachowuję neutralność. W odróżnieniu od tych, którzy roszczą sobie prawo do rozporządzania cudzymi macicami.
      Anty

      Usuń
    20. @ Tie Fighter

      Nasze poglądy w sprawie aborcji mogą być zbieżne, niemniej porównanie pro-choice do polityki Hitlera jest naciągane. Czy uważasz, że skoro Hitler dawał wybór "podludziom", to samo dawanie wyboru jest traktowaniem kogoś jak "podczłowieka"?

      Usuń
    21. PKanalio, proszę...

      Usuń
    22. @ Kira & Tie Fighter
      Dyskutujecie, wbrew pozorom, o dwóch odmiennych aspektach sprawy. Ty zauważyłaś, skądinąd słusznie, że inne są POWODY dla których tow. Hitler w stosunku do "podludzi" zezwolił na "róbta co chceta" a obecnie za takimi regulacjami gardłują entuzjaści pro-choice.. A TF interesuje się, i ja mu się ani trochę nie dziwię, potencjalnymi SKUTKAMI pójścia w ślady tow. Hitlera.

      Usuń
  17. @ WSZYSCY

    Jak widzę nawet pod wpisem o niemożności dojścia do porozumienia w kwestii absolutnie niepodważalnych zasad etycznych zaczęła się ideologiczna przepychanka. Jest to nie tylko niesmaczne, ale i zadziwiające. Czy naprawdę nie pojmujecie, że nic na tym nie zyskacie? Takie spory to przecież czyste marnowanie czasu. Każde z was utwierdzi się tylko w swoich racjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kira - wszystko w imię niepisanej zasady: Bo moje jest lepsze! A jak nie, to zabiorę zabawki i pójdę do domu! :) :)
      Zbiera się u Ciebie fajna grupa dyskutantów, nie narzekaj :) Dzięki je różnorodności często tu iskrzy, a to wciąga - niemal tak, jak chodzenie po ruchomych piaskach :) :)

      Usuń
    2. Wszystko fajnie, dopóki nie padają wyzwiska.

      Usuń
  18. Dużo w tym, co napisałaś, prawdy. Jednak człowiek nie żyje w zawieszeniu, próżni - bardziej lub mniej wpływają na nas inni ludzie, nasza rodzina, społeczeństwo. Czy to oznacza, że nasza wyjątkowość jest ułudą? Nie :)
    Nie musimy się strasznie różnić, wystarczą drobiazgi, żeby dany człowiek był wyjątkowy dla jednych, zwyczajnie inny dla drugich.
    Moralność - ilu ludzi, tyle definicji i każdy dałby sobie oczy wydrapać za słuszność swojej definicji. Dla mnie to coś, z czym się rodzimy. Zawsze kurczyło mi się serce, gdy widziałam np. krzywdę zwierzaka, smutek człowieka etc. - nieważne, czy miałam pięć lat, czy trzydzieści pięć. Taka się urodziłam i taka jest moja pierwotna moralność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie komentarze sprawiają, że serce mi rośnie. Prosto, niewinnie, ale w żadnym wypadku nie naiwnie. :)

      Usuń
  19. Jeszcze w nawiązaniu do powyższej dyskusji. Tekst wklejam w wiekszej części dla ułatwienia lektury:
    "Choć miała 13 lat, zaszła w ciążę z chłopakiem zaledwie o rok od niej starszym. Sąd zmusił ją do spędzenia płodu. Uznał, że dziewczyna nie jest w pełni władz umysłowych, oraz ma zbyt mały iloraz inteligencji!
    Sprawa od trzech dni porusza opinię publiczną w całej Wielkiej Brytanii. 13-letnia dziewczyna została zobowiązana do dokonania aborcji przez sędziego rodzinnego w Wielkiej Brytanii. Sprawę ujawniły media.
    Dziewczyna, współżyła 14-letnim chłopcem. Opieka społeczna zwróciła się do Wysokiego Trybunału o rozstrzygnięcie, czy jej ciąża powinna być dozwolona, gdyż dziewczyna „odbiega od norm intelektualnych”. Jej iloraz inteligencji IQ wynosi tylko 54 a umiejętności poznawcze są na poziomie siedmiolatki, zaś słownictwo psycholog ocenił jak u dziecka sześcioletnego.
    Nastolatka jest w 14 tygodniu ciąży. James Munby, przewodniczący Najwyższego Trybunału uznał, że aborcja „byłaby w jej interesie”. - Ona została opisana przez psychiatrę jako „bardzo upośledzona dziewczyna” - przypomniał sędzia. I dodał, że o ile będzie w stanie urodzić dziecko, nie będzie mogła się nim normalnie zaopiekować. - Pozostawiając na boku jej własne życzenia i uczucia, wszystko wskazuje na to, że w jej najlepszym interesie będzie przerwać ciążę – podkreślił. - W każdym razie, jeśli dziewczyna będzie mogła urodzić, będą bardzo małe szanse aby mogła utrzymać i wychować swoje dziecko – dodał sędzia.
    To nie pierwszy przypadek tego typu w tym samym sądzie – przypomina The Huffington Post na swoich stronach internetowych. Poprzednio w zeszłym miesiącu także zasądzono innej nastolatce przerwanie ciąży.
    Jak stanowi Britain's Abortion Act z 1967 r., przerwanie ciąży jest dozwolone tylko w przypadku zagrożenia fizycznego lub umysłowego zdrowia matki lub już narodzonych dzieci w tej rodzinie. Dzięki takiemu prawu aborcja była stosowana w wielu przypadkach, gdyż klauzulę mówiącą o „zagrożeniu dla zdrowia psychicznego” interpretowano bardzo szeroko. Kilka miesięcy temu uznano nawet, że dopuszczalna jest eugenika ze względu na płeć dziecka."
    Nadal żadnych skojarzeń z eugeniką hitlerowską? A przecież mamy tu w 100% realizację postulatów środowisk proaborcyjnych w Polsce. Co o tym myślicie?
    http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/6022-skandaliczny-wyrok-byla-za-glupia-by-mogla-urodzic-nakazano-aborcje

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...