31.07.2014

Jakże nisko upadliśmy...


Po serii dość przykrych wpisów miałam wrzucić jakiś pozytywny, ale... nie mogę. Znowu zamieram z przerażenia kondycją moralną i duchową współczesnego człowieka. 
Napadnięta dziewczyna została brutalnie powalona na ziemię. Kobiety zdarły z niej górną część ubrania, okładały ją pięściami, kopały i wyzywały. Wszystko dlatego, że jedna z napastniczek stwierdziła, że ta miała romans z jej mężem.

Ludzie stoją i bezmyślnie się gapią, bierni niczym wypchane pakułami kukły. Policja nie reaguje. Co to, kurwa, za świat?!

I przypomina mi się, jak podczas powrotu z Nocy Kultury zobaczyliśmy z Lubym bójkę dwóch mężczyzn. Choć słowo „bójka” jest tu raczej nie na miejscu, gdyż jeden z nich szybko uzyskał przewagę nad drugim, powalił go na ziemię i zaczął kopać. Zebrała się wokół nich grupka osób. Nikt nie kiwnął palcem, byłam więc gotowa sama coś zrobić: wrzasnąć na kopiącego, błagać go, by przestał. Ale Luby złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Jakiś czas później minęła nas jadąca w przeciwną stronę karetka pogotowia.

Wypominałam później Lubemu, że nie pozwolił mi zareagować. Na co ten ofuknął mnie i wyjaśnił, że jego zadaniem jest mnie chronić. Poza tym słyszał, jak agresor krzyczy do rzekomej ofiary: „Do dziewczyny z nożem?!” Sapnęłam z przejęcia i przyznałam, że jeśli faktycznie tak było, to kopany zasłużył na swój los.

Z drugiej strony, coś trzeba było zrobić. Nie potępiam każdego samosądu, ale o ile jestem w stanie zrozumieć motywy działania człowieka, który spuszcza łomot bandziorowi, o tyle bierność tłumu przeraża mnie. Pół biedy, jeśli gapie są przekonani, że kopany dostaje za swoje. Gorzej, jeśli nie reagują niezależnie od tego, kto bije, a kto jest bity. Tępe zombie wyciągające swoje komórki, iPhony, smartfony czy inne urządzenia z kamerą, żeby później wrzucić kilkunastosekundowy filmik na Fejsa czy inny gówniany portal społecznościowy.

Tylko czy można ich za to winić? Zostali przecież pozbawieni nie tylko broni, ale także jaj i rozumu. Zwłaszcza rozumu. Albowiem to nie jest zwykły strach przed ryzykiem. To jest kompletne odmóżdżenie, któremu poddawani jesteśmy od najmłodszych lat. My już nawet nie wiemy, jak obronić samych siebie, nie mówiąc o obronie bliźniego.

Na pociechę zostaje nam dziesiąta muza. My, wymoczkowaci, słabi, żałośni, ślepi, głusi i BIERNI, dostajemy na pociechę zmyślonych superbohaterów, którzy z uśmiechem na ustach ratują świat. Po wyjściu z kina możemy sobie pomarzyć, że my również dalibyśmy w mordę atakującemu przechodnia rzezimieszkowi lub powstrzymali demolującego przystanek łobuza.

A przecież wielu z nas nie zadzwoniłoby nawet na policję. Byliby zajęci filmowaniem.

201 komentarzy:

  1. Jeśli ktoś kopie leżącego, albo ewidentnie robi coś co może spowodować poważne i trwałe uszkodzenia to ja jestem za zwróceniem uwagi, ale jeśli chodzi o ludzi w miarę normalnych, których poniosło, albo ktoś ich zaatakował i wygrali. Moje zwrócenie uwagi bijącym się jak na razie polegało na uświadomieniu konsekwencji „Skończ już. Chcesz go zabić? Możesz go zabić i pójdziesz do więzienia.” Coś w tym stylu, ale okazało się skuteczne. Ale to nie była uliczna bójka. Zwrócenie uwagi z zastrzeżeniem, że nie chodzi o szaleńca, a podczas ulicznych bójek obcych ludzi nic nie wiadomo. Nie wiem jak bym zareagowała na ludzi bijących się na ulicy, ale jakby jeden padł, a drugi by kopał to możliwe, że bym krzyknęła, a możliwe, że ograniczyłabym się tylko do telefonu na policję. Tym bardziej jeśli gdzieś tam jest nóż to powinni się tym zajmować policjanci, a nie nieuzbrojeni przechodnie. Czasem przez interwencję ofiar może być więcej. Nawet bez noża ktoś kto idzie pomóc może dostać w zęby i nieszczęśliwie upaść.

    Jeśli chodzi o zdjęcia i nagrywanie to akurat może być dobre, bo potem nagranie można przedłożyć jako dowód. Jak ktoś nie ma zamiaru interweniować, bo nie chce, boi się to może chociaż nagrać. W przyszłości może się przydać to nagranie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Akara,

      "Jeśli ktoś kopie leżącego, albo ewidentnie robi coś co może spowodować poważne i trwałe uszkodzenia to ja jestem za zwróceniem uwagi, "

      Już sobie wyobrażam, jak Wielce Czcigodna Akara podchodzi do nabuzowanego adrenaliną i kipiącego złością gostka kopiącego innego, leżącego na ziemi i delikatnie klepiąc go po ramieniu mówi "przepraszam pana najmocniej, ale czy mógłby pan łaskawie przestać kopać tego pana na chodniku, bo jeszcze gotów pan spowodować u niego poważne obrażenia wewnętrzne i uszkodzenia układu kostnego" Buhahahahaha!!!
      Akaro, dzięki, że tu jesteś:)))))))

      Usuń
    2. @ Akara

      Fakt, to jest przynajmniej jakiś plus tego całego chorobliwego nagrywania wszystkich i wszystkiego.


      @ Tie Fighter

      Wyzłośliwiasz się. A przecież COŚ trzeba zrobić. Wrzask nie jest takim głupim pomysłem.

      Usuń
    3. @Kira,

      Auuuuuuuuuuuu!!!!

      Usuń
    4. @Akara...
      zdarza się przemówić do rozumu skonfliktowanym stronom, mnie się kiedyś nawet udało rozdzielić dwie ekipy po min. 10 chłopa każda... ale to jest możliwe ZANIM sprawa dojdzie do sytuacji dynamicznej... wtedy już pokojową perswazją nic nie zdziałasz, równie dobrze mogłabyś tłumaczyć szczepionym ze sobą kotom "nie bijcie się, bo się spocicie"... tu /zakładając, że coś chce się z tym robić/ bez kubła wody ani rusz...
      pozdrawiać...

      Usuń
    5. @ PKanalia

      Pamiętam taką jedną kocią bójkę. Brrrr.

      Usuń
    6. Może i źle się wyraziłam, ale chodziło mi o dwie osoby, a nie o ekipy wieloosobowe, gdzie każdy się bije osobno. Jak jeden leży i się nie podnosi to jest możliwość powstrzymać drugiego przed kopaniem, bo ten drugi już wygrał, nic mu nie grozi ze strony tego pierwszego. To nie jest już bójka.

      Ale i ekipy sobie potrafią uświadomić konsekwencje, bo bywa, że jak ktoś krzyknie policja już jedzie, albo jak usłyszą policję to się rozbiegają ze strachu przed więzieniem aż miło.

      Usuń
  2. Tak swoją drogą to ta Chinka traktuje swojego męża jak typową zdobycz. Rywalka, która mogła go sobie zabrać została przegoniona. Chinka w walce (nawet nie sama, a z koleżankami) potwierdziła swoje prawa własności i dalej będzie faceta użytkować. Coraz częstsze jest podejście do faceta, jak do osoby, którą każda może sobie zabrać. To przekonanie, że rywalkę należy na początek wyzwać, a potem odgonić siłą, bo inaczej jak nic facet zostanie przejęty. Rozmowy się nie prowadzi z facetem, nie pyta się czy kocha itd., ale kobiety między sobą załatwiają z kim facet będzie i która zrezygnuje z niego. Taki facet nie ma za wiele do gadania. W Polsce są też kobiety z takim podejściem i tacy mężczyźni, którzy są wymieniani na tej drodze między zainteresowanymi nimi kobietami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż może to skutek wiązania się niewiernym typkiem, który naprawdę poleci za każdą, która mu pokaże, że jest chętna. Jak się takiego faceta ma i chce się mieć dalej, to rzeczywiście nic, pozostaje tylko chronienie go przed innymi kobietami. Zaufania nie będzie nigdy.

      Usuń
    2. "Jak się takiego faceta ma i chce się mieć dalej, to rzeczywiście nic, pozostaje tylko chronienie go przed innymi kobietami. Zaufania nie będzie nigdy."

      No cóż to za wspaniały związek, jakże wartościowych ludzi!
      Nie dość, że facet gówno wart, to i jego druga połowa niewiele lepsza - sprowadzona przez samą siebie do roli towaru handlowego, poddanego prawom popytu i podaży. Do tego gotowa trwać przy facecie, który nie jest godzien jej zaufania (ona sama pewnie nie lepsza). No, jeśli Wielce Czcigodna Akara pozostaje w związkach opartych na takich właśnie podwalinach, to już rozumiem jej ujadanie za aborcją na życzenie. W przypadku takich relacji międzyludzkich, to po prostu konieczność. Ale co tam, najważniejszy jest przecież sex - i to w dużych ilościach.

      Usuń
  3. A teraz już zupełnie na poważnie. Poruszony przez Ciebie Kiro problem znieczulicy społecznej ma swoje źródła w odhumanizowaniu jednostek poprzez zanik więzi społecznych. Każdy powoli staje się odludkiem, który dba wyłącznie o swój tyłek i nie dziwota, że kiedy sam się znajdzie w sytuacji zagrożenia, nie może liczyć na pomoc innych. Z drugiej jednak strony rozumiem zachowanie Twojego faceta, bo miał stuprocentową rację przyjmując za priorytet ochronę Ciebie. W dobie całkowitego zdziczenia obyczajów (również tych dotyczących bójek), nigdy nie wiesz, czy nie staniesz się kolejną ofiarą w przypadku próby interwencji. Wiesz, obserwowałem ten proces przez lata. W czasach późnej komuny i początków tak zwanej wolnej Polski pędziłem bardzo burzliwy żywot, pełen zagrożeń i przemocy. Brałem udział w ulicznych bójkach niezliczoną ilość razy. Jednak nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek ktoś kopał leżącego. Nawet tłukąc się z poważnymi bandziorami, zawsze przestrzegaliśmy kodeksu honorowego (i my i oni), który wykluczał kopanie leżącego. Jeśli ktoś padł na ziemię, to albo był koniec walki, albo pozwalało się mu wstać, jeśli chciał następną plombę w szczenę zarobić - tyle. Nie biło się nikogo do nieprzytomności, choć zdarzało się że po potężnym haku w podbródek, ktoś tracił przytomność, to jednak było to w wyniku pojedynczego uderzenia, a nie skatowania w pozycji embrionalnej. Cóż, widziałem na własne oczy jak ten proces zaniku wszelkich zasad postępuje, aż do stanu na dzień dzisiejszy. Czasem może i nie warto strugać bohatera. Pamiętam jak wracając z żoną z jakiejś późnej kolacji, zobaczyłem jak pewien gość, przy biernej asyście drugiego okłada piąchami kobietę. Było ich tylko dwóch, to pomyślałem sobie, że żaden problem, nawet broni nie trzeba będzie wyciągać. Po zgłuszeniu na wszelki wypadek tego, który się przyglądał przylałem parę razy temu damskiemu bokserowi i jakież było moje zdziwienie, kiedy okładane babsko rzuciło mi się na plecy i podrapało niemiłosiernie w obronie swojego niedawnego oprawcy. Głupie co? Trzeba było to olać, ale nie potrafię w takich sytuacjach odwrócić po prostu głowy w drugą stronę. Wiem, że łatwo się to mówi, bo zawsze mam do dyspozycji broń, bez której nigdzie się nie ruszam, ale przestrzegam innych, by nie próbowali być bohaterami, gdyż mogą bardzo źle skończyć, lub z goła się wygłupić jak ja. Jedno jest ciekawe, a mianowicie od kiedy chodzę uzbrojony, robię absolutnie wszystko, aby sytuacji konfliktowych unikać. W sytuacjach gdzie dawniej bez wahania uruchomiłbym pięści, teraz staram się traktować wariant siłowy jako absolutną ostateczność. Zresztą prawda jest taka, że na widok wyciągniętej broni, większość bohaterów robi w pory, a widok rozjuszonego buhaja, z którego w sekundę uchodzi całe powietrze - bezcenny. Reasumując, uważam, że każdy uczciwy obywatel powinien mieć możliwość swobodnego dostępu do broni, aby mógł bronić siebie i swoją rodzinę. Zwłaszcza w czasach, w których przyszło nam żyć. Wbrew temu, co głosi lewacka propaganda to się sprawdza, a broń daje cudowne poczucie bezpieczeństwa. Poza tym, uzbrojone społeczeństwo jest najlepszym zabezpieczeniem przed tyranią i samowolą władzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Tie Fighter

      Można być odludkiem, a mimo to chcieć w razie zagrożenia jakoś zareagować. To nie zanik więzi społecznych jest przyczyną tego odrażającego stanu rzeczy. Ludzie są nadal towarzyscy, nadal się lubią spotykać, etc. Moja hipoteza robocza jest taka, że po prostu kompletnie zdurnieliśmy.

      Tysiąc razy lepiej jest "wygłupić się" niźli być obojętnym. Możesz zatem być dumny ze swojej reakcji. Ale teraz jesteś ojcem małoletnich dzieci, musisz więc cenić swoje życie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

      Absolutnie się nie zgadzam, że z atakującym nas czy kogoś innego ścierwem należy walczyć honorowo. Gdyby ktoś zaatakował Lubego, to bym starała się jakoś pomóc, a i mój Luby zrobiłby zapewne WSZYSTKO, byle się obronić. Zero fair play w stosunku do dwunożnego bydła. Co najwyżej należy baczyć, by toto nie wyzionęło ducha.

      Byłabym ostrożna z tym postulowaniem prawa do noszenia broni. W USA nieraz dochodziło do masakry w szkole czy innym budynku użyteczności publicznej. A przecież oni noszą broń od zawsze.

      Usuń
    2. Tyle tylko, że owe masakry było tam, gdzie noszenie broni jest zakazane. Jeśli co drugi facet nosiłby broń szaleniec strzelający do kogo popadnie szybko zostałby zutylizowany.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. @Kira...
      trzeba odróżnić dwie sytuacje... jedna to jest taka, gdy dwie /albo więcej/ osób ma "różnicę zdań" i próbują rozwiązać ją siłowo... druga to jest napad... ta druga ma zresztą poważniejszą kwalifikację prawną... zaś praktyka policyjno - prawna jest taka, że nawet jeśli policja rozdzieli dwóch kogutów, którzy poczochrają się o to, że /przykładowo/ jeden na drugiego krzywo spojrzał, to szuka się na siłę dowodów, że był to właśnie napad... wynika to po prostu z obecnego systemu premiowania policji... jaki z tego morał?... ano taki, że tym bardziej trzeba być ostrożnym w interweniowaniu w bójkach, bo nagle może się okazać, że chciałaś komuś buchnąć /np./ komórkę, wystarczy jeden przypadkowy świadek, który coś tam usłyszał, ale źle usłyszał i siedzisz za tzw. "dziesionę", której bynajmniej nie popełniłaś, albo co najmniej rok w areszcie śledczym zanim sprawa się wyjaśni... kryminały pełne są takich przypadków...

      Usuń
    4. @ Refael

      Nie wydaje mi się, by sensownym było noszenie ze sobą broni wszędzie, nawet na zajęcia w szkole.


      @ PKanalia

      W tym kraju wszystko jest możliwe...

      Usuń
    5. @Kira,

      "Absolutnie się nie zgadzam, że z atakującym nas czy kogoś innego ścierwem należy walczyć honorowo.

      Małe sprostowanie. Walki o jakich pisałem, były klasycznymi ulicznymi ustawkami i tłukliśmy się ze zbójami z sąsiedniej dzielnicy, z którymi mieliśmy na pieńku, bowiem ci przyłazili całą paką na naszą dzielnicę i spuszczali łomot przypadkowym osobom, tylko ze względu na adres zamieszkania. Po każdej takiej akcji, zbieraliśmy ekipę i szliśmy spuścić tamtym wpierdol. W czasie zadymy obowiązywały zasady honorowe, o których pisałem powyżej.

      "Gdyby ktoś zaatakował Lubego, to bym starała się jakoś pomóc, a i mój Luby zrobiłby zapewne WSZYSTKO, byle się obronić. Zero fair play w stosunku do dwunożnego bydła. "

      I tu pełna zgoda, gdyż w obliczu takiego zagrożenia liczy się tylko obrona siebie i najbliższych, wszelkimi dostępnymi środkami. Już kiedyś pisałem, że musiałem się kiedyś bronić przed jakimiś dwoma naćpanymi lumpami jednocześnie osłaniając wózek z dzieckiem. Nie mam żadnych wątpliwości, gdybym miał wtedy broń, to padłyby dwa trupy i guzik bym zważał czy wyżyją czy nie.

      "Byłabym ostrożna z tym postulowaniem prawa do noszenia broni. W USA nieraz dochodziło do masakry w szkole czy innym budynku użyteczności publicznej. A przecież oni noszą broń od zawsze."

      A czy u nas nie dochodziło do strzelanin w miejscach publicznych? Zresztą w przypadku ostatniej strzelaniny w amerykańskiej szkole, ktoś przytomnie zauważył, że gdyby woźny miał broń, to odstrzeliłby napastnika zanim ten położył trupem cały tabun ludzi. Pamiętaj, że przestępca zawsze zdobędzie broń nielegalnie i wierz mi, że jest to dziecinnie proste. Kwestia dwóch, trzech tysięcy i nic więcej. Jakie są twoje szanse wobec napastnika z bronią? Ba, jakie są twoje szanse w obliczu napastnika z nożem? Uważasz, że jakby napastnik z amerykańskiej szkoły nie miał broni, a jedynie maczetę, to nie polałaby się krew? Może zabiłby mniej osób, ale na pewno więcej niż w przypadku odstrzelenia świra przez woźnego. Zawsze należy brać pod uwagę współczynnik niwelowania i osiągania przewagi. Kiedy bandyta ma nóż a Ty nie, to on ma przewagę, kiedy oboje macie noże, to jego przewaga topnieje do równowagi, ale kiedy Ty masz broń, a on nóż, to mało prawdopodobne aby w obliczu twojej przewagi zaatakował. Tak to działa. Zresztą znamienny jest przypadek, kiedy to kilka lat temu w W-wie policjanci po pościgu, zastrzelili dwóch bandytów. Jaka była reakcja świadków tego zdarzenia? Bili policjantom brawo. Ludzie dobrze wiedzą co to znaczy poczucie bezpieczeństwa. Kiro, bardziej powinnaś się bać tego co może Cię spotkać z rąk przypadkowego bandyty, niż tego, że mogłabyś wyciągnąć własną legalnie posiadaną spluwę i się obronić.

      Usuń
    6. @tie_ fighter

      Dać broń takim jak ty wcześniej i zamiast bójek coraz częściej będą strzelaniny. Wielu prędzej własnego dzieciaka wracającego w nocy z imprezy przypadkowo zastrzeli niż włamywacza. Zresztą można w Polsce uzyskać pozwolenie na broń. Swobodny dostęp do broni mógłby przynieść więcej tragedii niż obecne rozwiązanie. Ale sądzę, że w przypadku przekraczania granic obrony koniecznej coś należy zmienić. Niższe kary, a w wielu przypadkach żadnej kary nie powinno być.

      I jak można zawzięcie wypominać komuś więzienie, kiedy robiło się coś za co samemu można było do więzienia trafić?


      "Uważasz, że jakby napastnik z amerykańskiej szkoły nie miał broni, a jedynie maczetę, to nie polałaby się krew?"

      Maczetą trudniej jest zabijać. Zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym.

      Usuń
    7. @Akara /i nie tylko/...
      nie wypowiadam się na temat większej swobody w posiadania w Polsce, czasem jestem za, czasem przeciw... uważam jednak, że dyskusja o tym dopiero ma sens po uporządkowaniu prawa dotyczącego obrony koniecznej... słyszałem o takim przypadku:
      gość wlazł sąsiadowi na posesję i zaatakował go kijem... tamten zaś złapał również kij /akurat miał pod ręką/ i wyekspediował napastnika do szpitala... kto poszedł siedzieć?... to nie jest trudna zagadka... otóż siedzieć poszedł napadnięty... pytanie dlaczego?... bo jego kij był dłuższy o 15 cm, co sąd zakwalifikował jako przekroczenie granic obrony koniecznej...
      podobno autentyk!!!...

      Usuń
    8. Wielce Czcigodna Akaro,

      "Dać broń takim jak ty wcześniej i zamiast bójek coraz częściej będą strzelaniny."

      Proszę cię aniele przeczytaj czasem komentarze interlokutora, zanim coś napiszesz, bo to naprawdę głupio wygląda, jak nawet najprostszą sprawę trzeba ci wykładać łopatologicznie. Otóż od blisko pięciu lat chodzę uzbrojony w legalnie posiadaną broń ostrą. O posiadanie zezwolenia na nią wystąpiłem pod wpływem bardzo niebezpiecznego zdarzenia, gdzie nie byłem zagrożony tylko ja, ale też moje roczne dziecko. Z racji tego, że prowadzę firmę i nierzadko jestem zmuszony przewozić pewne sumy pieniędzy, zezwolenie otrzymałem i broń mam. No i muszę cię rozczarować, ale o ile wcześniej mi się zdarzało w sytuacjach przymusowych uruchomić pięści, to odkąd mam broń, ani nikomu nie dałem po ryju, ani strzelaniny też nie urządziłem (jeśli nie liczyć oddania strzału ostrzegawczego - to taki w powietrze) Sam widok broni powoduje, że najwięksi nawet bohaterowie robią w pory, a jak się trafi bardziej krewki, to huk wystrzału wystarczy, aby wziął nogi za pas. No i co, głupio ci? Takie bzdurne oskarżenia wysuwać, to już nawet poniżej twojego standardowego poziomu.

      "I jak można zawzięcie wypominać komuś więzienie, kiedy robiło się coś za co samemu można było do więzienia trafić?"

      Ano można. Po pierwsze nie słyszałem, żeby się szło do wiezienia za bójkę, kiedy żaden z uczestników nie wnosi oskarżenia przeciw drugiemu, a to było dla nas oczywiste. Po drugie kwalifikacja prawna bójki, a produkcji czy dystrybucji narkotyków jest zupełnie inna i za bójkę nie idzie się siedzieć a co najwyżej dostaje zawiasy. Niemniej cieszę się, że pkanalia sam to wyjaśnił i teraz każdy sam sobie dokona oceny. Niemniej wiemy już, że kwestie prawne nie są twoją mocną stroną.

      "Maczetą trudniej jest zabijać. Zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym."

      W zasadzie to kolejna perełka do kolekcji, ale tak z ciekawości zapytam; Skąd to wiesz? Zabiłaś kogoś z broni palnej, a potem maczetą, że masz porównanie? czy to takie twoje infantylne widzi mi się? Widziałaś co dzieje się z ludzką głową po trafieniu pociskiem 9mm 357 Magnum 38 Special? Maczeta przy tym bajzlu to szczyt wyrafinowania. Błagam cię nie zabieraj głosu w sprawach, o których nie masz pojęcia. Jak będzie o waginach, aborcjach, pedałach, to proszę bardzo, bo to twój konik i gotowców w necie na te tematy co nie miara, ale kwestię broni, czy zadawania śmierci zostaw innym, bo to nie to samo co zabicie nienarodzonego dziecka. Tu nie zrobi tego "lekarz", tu trzeba samemu nacisnąć spust, albo zadać cios maczetą.

      Zgodzę się natomiast z tobą, że przepisy o obronie koniecznej to istny sen wariata i koniecznie trzeba je zmienić.

      Usuń
    9. @tie_ fighter

      Odnosiłam się do twoich wcześniejszych wybryków, bo przecież od dawna piszesz jaki to jesteś teraz nawrócony,

      " Po pierwsze nie słyszałem, żeby się szło do wiezienia za bójkę, kiedy żaden z uczestników nie wnosi oskarżenia przeciw drugiemu, a to było dla nas oczywiste."

      Więcej miałeś szczęścia niż rozumu, że nie trafił się tam nikt, kto by doniósł. Jakbyś przypadkowo dopuścił się pobicia ze skutkiem śmiertelnym to też już tak wesoło by nie było. A to może się zdarzyć.

      "i za bójkę nie idzie się siedzieć a co najwyżej dostaje zawiasy"
      Kłamiesz, a raczej nie masz wiedzy. Zazwyczaj tak jest, ale nie dostaje się co najwyżej zawiasów. Akurat jest sporo osób w Polsce, które za bójkę, pobicie dostały karę więzienia bez zawiasów. Z bardziej znanych spraw to np. niedawno mogli się przekonać o tym kibice, którzy bili się z Meksykanami. Jak nie masz o czymś pojęcia to nie pisz.

      "W zasadzie to kolejna perełka do kolekcji, ale tak z ciekawości zapytam; Skąd to wiesz?"

      Wiem z wypowiedzi ludzi bardziej doświadczonych od ciebie. A jak wygląda zabijanie z broni palnej, maczetą, czy nożem każdy może sobie w Internecie zobaczyć. Dalej jak ktoś jest delikatny to powinien przestać czytać. Od razu zaznaczam, mimo że nie będę serwować dokładnych opisów. Ja widziałam na filmie zarówno jak się w Afryce zabijają maczetami, jak i podrzynanie gardeł nożem na rosyjskiej wojnie, jak i zabijanie z broni palnej. Walka bronią palną jest zdecydowanie bardziej czysta, mniej się trzeba natrudzić, mimo że wygląd zwłok może być różny. Nie zawsze strzał jest w głowę. Ale maczeta nie ląduje tylko na szyi. Jak dają sobie np. w brzuchy i tną czasem człowieka na pół to od razu wygląda to inaczej. Oglądałam z ciekawości, bo wolno oglądać każdemu. Jak chcesz to też możesz sobie sam porównać, ale szukać musisz sam. Wybór drastycznych zdjęć, czy filmów jest naprawdę wielki. Ale nie polecam, bo można się przekonać tylko, że ten świat jest gorszy niż nam się wydaje.

      Usuń
    10. Jeśli chodzi o porównanie broni białej i broni palnej to praktycznie każdy żołnierz uważa, że najłatwiej się zabija bronią palną. Obojętnie jakbyś chciał temu zaprzeczyć to nie zaprzeczysz.

      Usuń
    11. Mnie również się wydaje, że lepiej jest strzelić do człowieka niż go zaszlachtować. A przynajmniej ja bym wybrała to pierwsze rozwiązanie - gdybym miała wybór. Z drugiej strony, nóż łatwiej jest zdobyć niż broń palną. I nie trzeba nań pozwolenia.

      Bardzo dobrze, że Tie Fighter uruchomił parę razy pięści. Nie popieram chuligańskich ustawek, ale już "zgłuszenie" napastnika czy nawet wykonanie na nim operacji plastycznej bez znieczulenia jest jak najbardziej słuszne. Sama bym chętnie dopieprzyła takiemu bandziorowi. Niestety, siłą nie grzeszę, pozostają mi zatem tylko marzenia.

      Najgorsze jest to, że w tym zasranym kraju można pójść siedzieć za rzekome "przekroczenie granic obrony koniecznej". Nie wierzę, żeby w najbliższym czasie coś się miało zmienić na lepsze.

      Usuń
    12. @Akara...
      to zależy jeszcze, co nazywasz "czyste"... akurat wojna prowadzona za pomocą broni palnej /zwłaszcza jej grubsze kalibry lub takie wynalazki, jak miny czy bomby/ bardziej zasyfia środowisko naturalne niż broń biała lub miotana...
      kiedyś wojny były /obok klęsk żywiołowych lub epidemii/ naturalnym czynnikiem regulującym stan populacji ludzkiej... w dobie obecnego przeludnienia wojna na większą skalę odpada, bo sposoby jej prowadzenia są takie, że ludzie, którzy ją przetrwają będą żyć w totalnym ekologicznym kiblu...

      Usuń
    13. Wielce Czcigodna Akaro,

      "Odnosiłam się do twoich wcześniejszych wybryków, bo przecież od dawna piszesz jaki to jesteś teraz nawrócony,"

      Nawet w okresie moich wcześniejszych wybryków nosiłem ze sobą broń pneumatyczną, na którą nie trzeba było żadnych zezwoleń, a która do złudzenia przypomina broń ostrą. No i jakoś też nikogo z niej nie postrzeliłem,a świetnie się sprawdzała jako straszak, kiedy napastnicy mieli przewagę liczebną.

      "Więcej miałeś szczęścia niż rozumu, że nie trafił się tam nikt, kto by doniósł. Jakbyś przypadkowo dopuścił się pobicia ze skutkiem śmiertelnym to też już tak wesoło by nie było. A to może się zdarzyć."

      Dobrze, ze cię nie było wtedy w pobliżu, bo na pewno byś doniosła.

      "Kłamiesz, a raczej nie masz wiedzy. Zazwyczaj tak jest, ale nie dostaje się co najwyżej zawiasów. Akurat jest sporo osób w Polsce, które za bójkę, pobicie dostały karę więzienia bez zawiasów. Z bardziej znanych spraw to np. niedawno mogli się przekonać o tym kibice, którzy bili się z Meksykanami.

      Mój ty ekspertuniu kochany, mylisz dwa różne pojęcia. Co innego bójka, której uczestnicy nie zgłaszają wzajemnych pretensji, ot dali sobie po ryju i to ich sprawa, a co innego czynna napaść, bo taką chyba kwalifikację z tego co wiem miała ta zadyma w Sopocie. Zresztą cała sytuacja była trochę dziwna, bo to Gringos zaczęli całą zadymę, ale że trafiło na kibiców, czyli wroga publicznego nr 1, to zrobiono z nich kozłów ofiarnych i olano fakty, które nie pasowały do założonej z góry hipotezy.

      " Jak dają sobie np. w brzuchy i tną czasem człowieka na pół to od razu wygląda to inaczej. "

      Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego co piszesz? Wiesz co to znaczy przeciąć człowieka na pół? Chyba za pomocą "Zerwikaptura" i to dzierżonego przez kogoś o krzepie pana Podbipięty. Powieś sobie na haku półtuszę wieprzową, daj jakiemuś tęgiemu kumplowi do ręki maczetę i niech przetnie ją na pół. Zobaczymy jak mu pójdzie? Trochę przesadziłaś, ale mam nadzieję, że nie ulegasz takim makabrycznym fascynacjom.

      " Jeśli chodzi o porównanie broni białej i broni palnej to praktycznie każdy żołnierz uważa, że najłatwiej się zabija bronią palną. Obojętnie jakbyś chciał temu zaprzeczyć to nie zaprzeczysz."

      Każdy żołnierz ci powie, że jak wrogowi przyszpilisz nożem rękę do podłoża, to nijak nie pociągnie za spust. poza tym nóż jest cichy i zwłaszcza żołnierze sił specjalnych cenią go sobie, jako poręczne narzędzie do bezgłośnego eliminowania przeciwników. No i jeszcze na koniec wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację kiedy w warunkach bojowych kończy się amunicja i pistolet czy rewolwer staje się bezużyteczny, a nóż nadal nadaje się do walki. W rękach doświadczonego żołnierza to zabójcza broń.

      "Oglądałam z ciekawości, bo wolno oglądać każdemu. Jak chcesz to też możesz sobie sam porównać, ale szukać musisz sam. Wybór drastycznych zdjęć, czy filmów jest naprawdę wielki."

      Naoglądałem się makabrycznych scen w realu i to mi wystarczy. Nie czuję potrzeby wzmacniania wspomnień. Raczej chciałbym o nich zapomnieć.

      Usuń
    14. nie będę się mądrzył na temat prawa, bo nie jest aż takim specem, za jakiego się mnie uważa... ale pamiętajmy, że to co popularnie, z grubsza nazywamy "bójką" dzieli się na wiele kwalifikacji i zajmują się tym różne artykuły k.k. /rozdział '"Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu"/, zaś kary bywają różnej wysokości, czasem w zawiasach, czasem nie... dodajmy do tego jeszcze tzw. "sanki" /czyli areszt śledczy do sprawy/, którym to "środkiem zapobiegawczym" /nazwa oficjalna/ sędziowie szafują dość dowolnie... i czasem może się okazać, że ktoś wyłapał rok i idzie do domu, bo już ten rok odsiedział... może rzecz jasna apelować, walcząc o odszkodowanie, ale szanse na wygranie takiej apelacji są raczej niewielkie... ostatnio zresztą często jest praktykowane "samoukaranie", czyli ugoda na mniejszy wyrok, niż przewidywany kodeksem w razie przegranej sprawy...

      Usuń
    15. Tak to z grubsza wygląda.

      Usuń
    16. „Nawet w okresie moich wcześniejszych wybryków nosiłem ze sobą broń pneumatyczną, na którą nie trzeba było żadnych zezwoleń, a która do złudzenia przypomina broń ostrą.”

      Niesamowite, aż ciężko uwierzyć. Jeśli to prawda to sama potrzeba aż takiej ochrony jest straszna. Pomimo wszystko bywa, że niektórzy nawet na widok broni się rzucają do szarpaniny. Jak ją wyciągasz to być może będziesz musiał wystrzelić. Obecnie nie byłoby łatwo wytłumaczyć się ze zastrzelenia człowieka. I pamiętaj, że używanie broni podczas bójki niekoniecznie musi oznaczać strzelanie, może być to tylko grożenie. Nie wolno ot tak sobie wyciągać broni, czy noża. Za użycie broni podczas bójki jest już kara pozbawienia wolności do lat 8. Grożenie też nie jest bezkarne.


      „a co innego czynna napaść, bo taką chyba kwalifikację z tego co wiem miała ta zadyma w Sopocie.”

      W przypadku pobicia zarzuty stawia się tylko jednej ze stron, a w przypadku bójki odpowiadają wszyscy. Nie jest powiedziane, że jakby Meksykanie też odpowiadali to Polakom by odpuszczono. Są ludzie skazywani tylko za to, że dopingowali (nie tak samo surowo, ale też odpowiadają za udział w bójce, czy pobiciu). Ale było nagranie i też na podstawie nagrania stwierdzono, że to Polacy pobili Meksykanów. Bywa, że ciężko jest określić, czy była bójka, czy pobicie.

      „Wiesz co to znaczy przeciąć człowieka na pół?”
      A jakże, nie chodziło mi o cięcie od głowy w dół, a o oddzielenie tułowia od miednicy i nóg. Przy wbiciu maczety głęboko w brzuch i szarpaniu właśnie coś takiego się może udać. Amputacja ręki, nogi przy pomocy maczety też jest możliwa i zdarzała się, a tam przecież są twarde kości.


      Co do zastosowania noża to wymieniłeś wyjątkowe sytuacje, czy też skrytobójstwo. Tak, posługiwać się nożem i tak żołnierze się uczą i nóż się sprawdza lepiej w pewnych sytuacjach. Ale mi nawet nie o to chodziło. Taki dzieciak wychowany czasem na strzelaniu do komputerowych wrogów, którzy też bywają potem przedstawiani bez głowy, jakby miał iść i jednego kolegę po drugim zabijać maczetą to psychicznie by szybciej wymiękł. A tak sobie strzela jak w grze, ludzie padają niekiedy po jednym strzale, jak muchy, nawet może być taka odległość, że nie będzie widzieć wyrazu ich twarzy, może mu się nawet udać tak, że krew go mocno nie zabrudzi, a na pewno inaczej niż przy cięciu bronią białą. Przy cięciu maczetą ofiary umierałyby inaczej, nie tak prosto. Powstrzymać go też byłoby łatwiej.

      Usuń
    17. "Naoglądałem się makabrycznych scen w realu i to mi wystarczy. Nie czuję potrzeby wzmacniania wspomnień. Raczej chciałbym o nich zapomnieć."

      Jak czytam takie wyznania to jest mi szczerze przykro. Masz szczęście, że pomimo takich przeżyć twoje życie jakoś się ułożyło i teraz jest inaczej.

      Usuń
    18. @Akara,

      "Niesamowite, aż ciężko uwierzyć. Jeśli to prawda to sama potrzeba aż takiej ochrony jest straszna. Pomimo wszystko bywa, że niektórzy nawet na widok broni się rzucają do szarpaniny. "

      Widzisz, tak się złożyło, że pomiędzy przeprowadzką z jednej spokojnej dzielnicy do drugiej, przez kilka lat mieszkałem na bardzo niebezpiecznym osiedlu ( nowo wybudowane osiedle bloków 100 000 ludzi) gdzie w każdej chwili można było zostać zaskoczonym przez kilku nygoli i dostać po ryju. To był istny zwierzyniec. Tak oto trafiłem do świata wszechobecnej przemocy. Dlatego właśnie nosiłem taką pukawkę i wierz mi, że była to skuteczna ochrona przed bandziorami, którzy nie zawsze uznawali kodeks honorowy jeden na jednego. Natomiast jak chodziliśmy się rozprawić z bandą z sąsiedztwa, to wszyscy przestrzegali zasad. Nie było w użyciu narzędzi, ani walki dwóch na jednego. Nigdy nie było potrzeby wyciągana pukawki. Lubiłem się bić i byłem w tym naprawdę dobry. Pochodzę z rodziny o silnych tradycjach wojskowych i nigdy nie uczono mnie być ofiarą. A jak kiedyś stanąłem do bójki z kiziorem, z którym nie miałem szans, to wtedy raz jedyny porządnie dostałem ale walka była uczciwa i o dziwo, zaskarbiłem sobie tym szacunek tego gościa. Nigdy już później się mnie nie czepiał i zawsze skinął głową pierwszy, gdy mijaliśmy się na ulicy. Miał gość swój honor i ja go też szanowałem. Gdzie się podziały te czasy, gdzie nawet oprych przestrzegał pewnych zasad.

      "Nie wolno ot tak sobie wyciągać broni, czy noża."

      W samoobronie można. Zresztą powiedz to rodzicowi, który został napadnięty z dzieckiem na spacerze. Ma używać przekleństw? Nie życzę ci tego, le gdyby ciebie spotkało coś takiego, to szybko zmieniłabyś zapatrywania na tą sprawę. Ważny jest zamiar, z jakim wyciąga się broń. Jeśli jest to samoobrona to nie ma problemu. Prze ten czas, kiedy jestem uzbrojony w broń ostrą, tylko raz mi się zdarzyło spotkać rozjuszonego buhaja, który na widok broni zaszarżował. Wystarczyło wypalić w powietrze, a sam huk wystrzału ostudził zapał agresora - w realu huk wystrzału naprawdę robi wrażenie. No i co? Zgłosiłem to na policji, a ci spisali tylko protokół i na tym był koniec. Nie przesadzajmy zatem z tymi konsekwencjami.

      "Taki dzieciak wychowany czasem na strzelaniu do komputerowych wrogów, którzy też bywają potem przedstawiani bez głowy, jakby miał iść i jednego kolegę po drugim zabijać maczetą to psychicznie by szybciej wymiękł."

      Jeżeli w głowie takiego dzieciaka popieprzy się tak bardzo, że zdecyduje się zabić swoich rówieśników i nauczycieli w szkole, to dobór narzędzia jest sprawą drugorzędna - on i tak zrealizuje swoje mordercze zamiary i pisałem przecież wyraźnie, że przy użyciu broni białej też polałaby się krew, tylko byłoby może mniej ofiar. Niezależnie od tego czy by wymiękł w pewnym momencie czy nie, to i tak ofiary by były. Nie będziemy chyba tego relatywizować, bowiem wymiar tragedii byłby taki sam. Dobrze też, że zwróciłaś uwagę na niebezpieczeństwo jakie niesie ze sobą świat gier komputerowych, które aż kipią od przemocy. Zaciera się takiemu dzieciakowi różnica pomiędzy światem realnym i wirtualnym i kiedy połączyć to ze słabą psychiką, to nieszczęście gotowe.

      Usuń
    19. @Kira, Akara, Piotr
      Efektami powszechnego i praktycznie nieograniczonego dostępu do broni łatwo się manipuluje, jeśli nie ujawnia się skali pewnych zjawisk. A to właśnie "skala" winna być w takich dyskusjach słowem-kluczem. Najpierw należy porównać liczbę osób ginących w strzelaninach w USA z analogiczną liczbą w Polsce/ może być w przeliczeniu na 100 000 mieszkańców/. Coś mi się wydaje, że pomiędzy USA i Polską występuje tu różnica kilku rzędów wielkości...
      Druga sprawa to kwestia omawianej przewagi psychologicznej i zmniejszenia oporów wskutek faktu posiadania broni palnej. Nieograniczony dostęp w oczywisty sposób wpływa na poczucie zagrożenia (no, chyba że ktoś uważa, że będąc uzbrojonym, poradzi sobie w pojedynkę z pięcioma tak samo jak on uzbrojonymi bandytami - wówczas gratuluję wyobraźni). Poza tym wielu ludzi ma tendencję do projektowania swojego sposobu myślenia na innych. Wydaje się im, że skoro sami postępują odpowiedzialnie, kalkulując konsekwencje swojego działania, tok myślenia uzbrojonego przeciwnika będzie podobny. Nic bardziej błędnego. Przeciwnik może wyciągnąć broń i zacząć strzelać na oślep gwiżdżąc na zagrożenia, bo pokłócił się z sąsiadami i wpadł w furię, zdradziła go żona i chce się na kimś odegrać, bo frustruje go praca lub szkoła, bo chce pokazać światu, że coś znaczy. Jeśli wymachuje nożem, kilka osób może mu skoczyć na plecy, a jeśli robi sobie z innych żywe tarcze? O ilu takich przypadkach trąbiły media? Ile osób zginęło, bo ktoś miał akurat zły dzień? W stanach, w których noszenie broni jest zakazane, ale bardzo łatwo ją sobie przywieźć z sąsiedniego stanu?
      Anty

      Usuń
    20. Po pewne gry komputerowe należy sięgać w odpowiednim wieku. Na pewno taka realistyczna gra nie jest odpowiednia dla 12-latka. Nie jestem przeciwko brutalnym grom komputerowym,ale nie są one dla każdego.

      Usuń
    21. @ Antydogmatyk

      I właśnie dlatego mam ogromne wątpliwości odnośnie przyzwolenia na swobodne noszenie broni. Nie każdy powinien mieć do niej prawo. Co innego zresztą Stany, gdzie broń miało się od zawsze, a co innego Polska.

      Usuń
    22. @Anty...
      jak wspomniałem wcześniej, nie mam zdania na temat ew. prawa do noszenia broni w Polsce /w końcu nie muszę mieć zdania na każdy temat/... sam się nie boję, nawet noża lub nunchaka nie noszę, polegam na swoich nogach, rękach, umiejętnościach oraz intuicji... mnie uczono kiedyś tak: "nie noś broni, bo możesz sam od własnej broni oberwać"... ta nauka nie wydaje mi się głupia...
      rozumiem jednak zajęcia, w których bez poważnego, potencjalnego argumentu ani rusz...
      chociaż...
      kiedyś prowadziłem sklep z towarem, na który niejeden świr by się złakomił... nawet zdarzyło mi się oberwać gazem, tylko gamoń nie przewidział, że lokal ma kiepską wentylację i sam swoim gazem wyłapał... zaproponowano mi po tym incydencie, że wyposażą mnie w broń... moja odpowiedź była krótka:
      "a na chuj mi to? mam z tym paradować niczym Kowboj Kukiełka? strzelać umiem, tylko co z tego? zanim sięgnę, to mnie zajebią" /sorry Kira za słownictwo, tylko cytuję/...
      zaproponowałem wariant asertywny, czyli kratę... i po jej zamontowaniu nie miałem już bólu głowy...

      Usuń
    23. @Piotr
      Spodziewając się, że będziesz mieć broń, napastnicy którzy będą mogli kupić ją wszędzie, na pewno nie przyjdą do sklepu z gołymi rękami. I zrobią wszystko, żebyś nie zdążył jej użyć. Czyli, jeśli sięgniesz pod ladę - puk, puk, i Cię nie ma, zwłaszcza że zabezpieczając się przed taką ewentualnością, na pewno nikt nie przyjdzie w pojedynkę.
      Ja też nie mam jednoznacznego stanowiska, chociaż czuję, że wydawanie pozwoleń na broń jest jednak cholernie dobrze przemyślane. W tym wypadku stuprocentowa wolność posiadania miałaby szalenie wysoką cenę - zwłaszcza że broń jest idealnym narzędziem do odbierania wolności innym.
      @Kira
      Podobno znacznie niższa przestępczość występuje w Szwajcarii, gdzie każdy ma broń w domu. Tyle, że ta rejestrowana broń długa nie bardzo nadaje się do tego, by ją wsadzić za pazuchę, paradować z nią po ulicy, albo przystawić komuś do skroni.
      Anty

      Usuń
  4. @ Kira
    Twój Luby postąpił słusznie bo jego elementarnym obowiązkiem jest chronić Ciebie. Polemizować z czymś aż tak oczywistym może jedynie coś czego na Twoim blogu nie wolno nazwać po imieniu.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie rozumiałem, dlaczego jeśli dojdzie do zdrady w związku z tzw. "paktem na wyłączność", to bardzo często pretensje i ewentualna agresja kierowane są do "tej trzeciej" osoby... nieraz słychać wtedy idiotyczne gadki o rzekomym "rozbijaniu rodziny"... a przecież skoro doszło do zdrady, to jest to problem wewnętrzny w danym związku... albo ktoś wierność ma za nic /tak czasem bywa/, albo obie strony w parze są współodpowiedzialne... zaś jeśli kobieta /żona, partnerka/ rzuca się na "tą trzecią" z pazurami, to nierzadko świadczy to o tym, że sama jest beznadziejna...
    ...
    co do głównego tematu, to nie ma uniwersalnej reguły, kiedy warto się do bójki wtrącić, kiedy nie, zwłaszcza jeśli są to obcy dla nas ludzie i nie wiemy, o co w tej bójce chodzi... dodajmy do tego jeszcze pokręcone prawo, gdzie często się zdarza, że siedzieć idzie obrońca /siebie lub kogoś/, zaś napastnik spokojnie idzie sobie do domu... dlatego brak reakcji przechodniów niekoniecznie świadczy o znieczulicy, lecz o braku zdecydowania, jak w ogóle się zachować...
    zaś jeśli chodzi o "damskich bokserów", to również miałem identyczny przypadek co T.F... szedłem z kumplem i ujrzeliśmy kolesia tłukącego w bramie kobietę... szybko skoczyliśmy, gość wyłapał z marszu kilka bęcek, nagle babencja podniosła wrzask, że wpierdalamy się w rodzinne sprawy... ponieważ koleś był nieco naćpany alkoholem, przypuszczam, że miał miejsce tzw. "syndrom sztokholmski" /lojalność ofiary wobec kata/, dość częsty w parach, gdzie jest grany alkohol... szczerze mówiąc, do tej pory pojęcia nie mam, czy powinniśmy się wtedy wtrącić, czy nie...
    ...
    zgadzam się z T.F. że czasy honorowych solówek już się skończyły, choć czasem jeszcze ich resztki funkcjonują w niektórych kibolskich ustawkach, gdzie strony próbują jakieś reguły gry ustalić... natomiast zaistniało inne zjawisko, czyli bijatyki pomiędzy małolatkami /szczególnie gimnazjalistki/... o ile chłopaki jeszcze w szczątkowej formie próbują się pewnych reguł gry trzymać, to dziewczyny tłuką się totalnie, po całości...
    pozdrawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. oczywiście, że Twoje bezpieczeństwo było w opisanej sytuacji priorytetem, tu się zgadzam z Lubym, oraz moimi przedmówcami /ktokolwiek by to nie był/...

      Usuń
    2. Ano właśnie, PKanalio, my już NIE WIEMY, co robić w takich sytuacjach. :( Aczkolwiek upieram się, że w grę wchodzi także zwyczajne otępienie oraz atrofia uczuć wyższych.

      Zgadzam się z Twoją opinią, że pretensje należy mieć do zdradzającego, a nie do jego kochanki.

      Usuń
    3. No ,ja się nie do końca zgadzam. Jasne , że głównym winowająca jest osoba zdradzająca, ale takie usprawiedliwianie tej /tego trzeciego to moim zdaniem przesada. Jest też winny/winna jak cholera

      Usuń
    4. @Kira,

      Co prawda system wymiaru sprawiedliwości jest w tym kraju mocno dysfunkcyjny i nie brak świadectw łamania praworządności, ale też nie popadajmy w skrajności twierdząc, ze w pudłach roi się od niesłusznie skazanych niewiniątek.

      "Zgadzam się z Twoją opinią, że pretensje należy mieć do zdradzającego, a nie do jego kochanki.

      Tak, ale w sytuacji wzburzenia emocjonalnego w tej osobie trzeciej upatruje się współsprawcy i jest to dla mnie zrozumiałe - szczególnie, gdy ów współsprawca wiedział, że ingeruje w związek dwojga ludzi. Może też oczywiście tego nie wiedzieć. Niemniej, w przypadku takiego przeżycia jak zdrada, górę biorą emocje, które lokuje się w obu sprawcach - w różnych proporcjach, ale zawsze.

      Usuń
    5. @ An-Ka, Kira & TF
      O winę osoby zdradzającej nie będziemy się spierać. Ale w kwestii tej trzeciej/tego trzeciego, w całości popieram punkt widzenia An-Ki. Nie można jego/jej winić jeśli został(a) wprowadzony(a) w błąd i poinformowany(a) że osoba z którą się wiąże nie ma zobowiązań formalnych lub moralnych (narzeczeństwo!) względem kogoś innego. W pozostałych przypadkach ten/ta trzeci(a) ewidentnie ma swój udział w winie.
      Jeśli jakiś związek przestaje mieć sens to najpierw trzeba to usystematyzować we własnym gronie a dopiero potem sięgać po rezerwy kadrowe.
      Znam przypadek małżeństwa które się kompletnie wypaliło. Ze względu na dziecko najpierw ustalili stan faktyczny (mieli tyle klasy) a dopiero potem obydwoje znaleźli sobie dyskretnie kogoś na boku.
      A jeśli facet po kilkunastu latach porzuca żonę która dokładała wszelkich starań oraz dziecko/dzieci bo znalazł "nowszy model", jest tylko "wyluzowanym" ( jak dla mnie, ciężki to epitet) gnojem.
      Pozdrawiam Was serdecznie

      Usuń
    6. @Kira

      Ja też uważam, że pretensje należy mieć do zdradzającego. W końcu to z partnerem się umawiamy na wierność, a nie z kochanką. Na atrakcyjnych ludzi zawsze będą też inni chętni. Trzeba sobie uświadomić, że nam się spodobał, to innym też może się spodobać. Czas, kiedy będzie podrywany, kokietowany na pewno nadejdzie i jak zdecydował się na wierność to powinien być wierny. Zawsze można być w otwartym związku (ale części zdradzających to nie pasuje, bo sami chcą uprawiać seks z innymi, ale drugiej stronie by na to nie chcieli pozwolić), zawsze można też nie mieć dziewczyny/żony, tylko przygodne kontakty. Jak się wchodzi w związek na określonych zasadach, to oczywiste, że druga strona nie będzie zadowolona z łamania tych zasad.

      Usuń
    7. Cóż, nie mam doświadczeń ze zdradą, gdyż zarówno ja, jak i Luby jesteśmy zatwardziałymi monogamistami. Mogę więc sobie tylko pogdybać, że jakby jednak do czegoś takiego doszło - kompletna abstrakcja! ;) - to wkurzyłabym się przede wszystkim na Lubego. A panią, z którą by się puścił, uznałabym za pozbawioną klasy (o ile wiedziałaby, że Luby jest z kimś w związku). No tak, ale to tylko takie moje wyobrażenia, co bym mogła czuć... ;)

      Usuń
    8. Kiro -to nie chodzi o to, na kogo się wkurzymy. Chodzi o ocenę -też wtedy ,gdy nie dotyczy to nas czy nawet naszych znajomych -takiej osoby. Dla mnie zajęty facet zawsze był bezpłciowy :))

      Usuń
    9. rozumiem, że dyskusja wciąż dotyczy związków "klasycznych" /dwie osoby plus pakt na wyłączność/, których jak mi się wydaje jest przeważająca większość...
      myślę, że podobnie widzę sprawę jak Kira... kiedyś za studenckich czasów zdarzyło mi się być zdradzonym, przypaliłem ich "na gorącym"... bez słowa zabrałem swoje rzeczy, nawet na nią nie spojrzałem, jemu zaś kazałem wyjść ze sobą na dwór... był strasznie wystraszony, bo myślał, że dostanie po mordzie, zaś ku jego wielkiemu zaskoczeniu postawiłem mu jeszcze piwo...

      Usuń
    10. Podobno osoba, która zdradza bardzo często mówi, że jej związek jest wypalony, że nie rozumieją się z żoną/mężem i tym podobne. Okłamana osoba (kochanek/kochanka) może myśleć, że ratuje nieszczęśnika z rąk jakiegoś okropnego potwora, który nie zasługuje na tego męża, czy żonę.

      Dla mnie wkład emocjonalny jest najważniejszy. Zwykle bliską osobą jest tylko partner i to jemu powinno najbardziej zależeć na tym żeby nie ranić ukochanej zdradą. Obcej osobie nie można narzucać uczuć wobec siebie. Wiele osób jak ma do wyboru swoje dobro i dobro obcej kobiety wybiera swoje dobro. Można sobie wyobrażać, że ludzie nie są egoistyczni, że są skłonni do przedkładania swojego dobra nad dobro innych, ale nie wszyscy tacy są. Zawsze ktoś może zapragnąć zajętego. Partner powinien być wierny, jeśli taka była umowa, a podrywy innych nie powinny być skuteczne, nawet jeśli zaistnieją. A czasem kończy się na sytuacjach, gdzie zdrada zostanie wykryta, a mimo próśb o zakończenie romans trwa dalej. Potem jest kolejny romans i kolejny. Zdradzana strona się złości na kochanki, a tak naprawdę partner nie liczy się zupełnie z jej wyobrażeniem związku.

      Usuń
    11. Doprawdy ,są jeszcze idiotki, które wierzą w takie teksty ? Żona go nie rozumie....greps stary jak świat .Naprawdę łapie się na to ktoś powyżej 12 lat i powyżej IQ 70 ? Romans rzadko wybucha od "uderzenia piorunem " ,gdzie rzeczywiście można mowić o "wkładzie emocjonalnym" .Z reguły poprzedza go flirt. Kobieta mądra i /lub kobieta z zasadami może w tym momencie uciąć sprawę, no, chyba ,że jej przyjemność to owo dobro przeciwstawione małżeństwu,partnerstwu, dzieciom.Prawda jest taka ,że bardzo wiele kobiet uwielbia "podrywać" cudzych mężów , bo SOBIE w ten sposób udowadniają ,że są od innych kobiet lepsze. Czasem to idzie w głęboką patologię...

      Usuń
    12. @Akara...
      no cóż... zdrada w martwym związku to już nie zdrada, bo martwy związek to już nie związek, tylko układ dwojga ludzi żyjących ze sobą z rozpędu, może z lenistwa, połączonych ze sobą jedynie wspólnymi dziećmi, wspólnym majątkiem i nudą codziennych rutynowych rytuałów... tylko problem w tym, kto ma być arbitrem i postawić diagnozę, że związek jest martwy... zaiste filozoficzne pytanie...
      najlepiej byłoby rzecz jasna dużo rozmawiać, określić problem i albo próbować go rozwiązać, albo przejść na kompletnie nowe reguły wzajemnego funkcjonowania... tylko rzecz w tym, że w takim martwym związku raczej niewiele się rozmawia, albo jedna strona próbuje, zaś druga kompletnie nie rozumie sprawy i uważa, że wszystko jest w porządku... wtedy puka do drzwi... no właśnie, kto?... czy zdrada, czy próba kompensacji tych potrzeb, których związek nie zaspokaja...
      tak na marginesie, to czy wiesz, że mnóstwo żonatych klientów prostytutek wcale nie uprawia z nimi seksu?... oni nie tego potrzebują, lecz normalnej rozmowy...

      Usuń
    13. Tłumaczenia dlaczego były gotowe zabrać się za zajętego często przeradzają się w jazdę po byłych. A przy tym pojawiają się takie informacje, które tylko facet mógł przekazać. Facet się żali na kobietę, pokazuje jaki jest nieszczęśliwy to potem ma podrywy. Znanych ludzi też to nie omija.

      Rozmowy o złej żonie toczył też Zamachowski i udało mu się przekonać, że żona była tą złą:
      Richardson:
      "Ten wspaniały, skomplikowany facet był od wielu lat nieszczęśliwy. Kiedy z NASZYCH ROZMÓW powoli wyłonił się obraz mężczyzny, który od lat funkcjonował w swoim związku właściwie jako niepotrzebny mebel, przesuwany z kąta w kąt, coś we mnie pękło."

      Usuń
    14. "no cóż... zdrada w martwym związku to już nie zdrada, bo martwy związek to już nie związek, tylko układ dwojga ludzi żyjących ze sobą z rozpędu, może z lenistwa, połączonych ze sobą jedynie wspólnymi dziećmi, wspólnym majątkiem i nudą codziennych rutynowych rytuałów..."

      Wiele kochanek też tak to widzi, słucha, że facet się żali, że mówi, że między nim, a żoną nic nie ma, a to znaczy dla nich, że już mogą z nim być, bo związek z żoną jest martwy. Kochanki i kochankowie zwykle wiedzą głównie to co druga strona im mówi, jak im kłamie to niekoniecznie mogą to sprawdzić. I w tym jest problem.

      Usuń
    15. Moi drodzy -po to mamy inteligencję, by po prostu w pewne rzeczy nie wierzyć. Mnie ,jak mi facet zaczynał opowiadac ,że żona go nie rozumie, zapalało się czerwone światełko. Odpowidałam " jak cię żona nie rozumie, to ja, obca ,nie zrozumiem cię tym bardziej" .A tym, u których było to wiarygodne - "jak rozwiążesz swoje sprawy - porozmawiamy.Ja na balsam się nie nadaję".Nie ma związku ,który by nie miał kłopotów. Zapewne ponad 90% zdrad to skutek tych kłopotów, często winy po stronie osoby zdradzanej.Nie, nie winy -przyczyny -owego niezrozumienia, lekceważenia itd.Jednak to wszystko nie jest tak proste i z reguły te przyczyny leżą po obu stronach. Podsycanie przekonania, że "ona jest okropna" to taki trochę chwyt poniżej pasa. Żona po paru latach to trud codzienny, Kochanka- odświętność. To tak, jakby puścić na jedną trasę sprintera i maratończyka. Powtarzam - mnie na skamlania faceta o wrednej żonie pali się czerwone światło jak stąd do Lizbony. A nowa pani Zamachowska powoduje we mnie odruch wymiotny.Facet ma pięcioro dzieci, więc wyłącznie ze względu na nie (o ile do tego pustego łba nie dotarło, że tej piątki nie zrobił pod przymusem ,z przystawionym do skroni pistoletem ) powinna trzymać buziunię na kłódkę i pławić się w szczęściu bez blasku jupiterów.

      Usuń
    16. @Akara...
      spierać się nie ma o co, bo sam wcześniej napisałem, że są ludzie, którzy wierność mają za nic i jakąś pierdologię sobie do tego tworzą... sam znałem kobitkę, która mi się żaliła, że "on ze mną wcale nie rozmawia"... potem zaś zaczęła mi się pchać do łóżka... czy mówiła prawdę, czy nie, tego nie wiem, ale choć byłem wtedy "siglowy - międzyzwiązkowy", to się nacięła, bo jej mężem był mój dobry kumpel, zaś ja kobiet moich kumpli nie tykam...
      /paskudnie się zresztą odegrała za tą odmowę, bo nagadała swojemu, że to ja się do niej dobierałem, ale to już inna historia/...
      czyli to, o czym rozmawiamy, to nie tylko męska specjalność, kobiety też tak potrafią działać... skąd to się bierze?... po prostu wiele ludzi wchodzi w związki z innych powodów, niż zdrowe pożądanie... powodem może być kasa lub inne korzyści, powodem może być też chęć bycia w związku dla samego związku, lęk przed samotnością lub nacisk otoczenia objawiający się np. wścibskim pytaniem "nie masz jeszcze nikogo?"... tu zdrada ma duże szanse się pojawić, bo związek bez porządnego seksu okazuje być do dupy...

      Usuń
    17. Ja bym wolała osądzić każdy przypadek zdrady z osobna. Inny wyrok wydam, gdy jedna ze stron jest ewidentnie nieuczciwa, a inny, gdy w grę wchodzi owo "wypalenie związku", którego jednak z pewnych przyczyn zakończyć nie można. Czasami lepiej jest pozostać przy niekochanej osobie dla dobra dzieci i mieć kogoś "na boku", byle by za wiedzą i zgodą partnera. Być może takie podejście uznacie za cyniczne, ale wydaje mi się najmniejszym złem.

      Wystawianie własnej dupy (w przenośni czy dosłownie) na pokaz w kolorowych magazynach budzi moją najgłębszą pogardę. Żałośni są ci wszyscy celepierdyci opowiadający o swoich byłych i obecnych małżonkach, kochankach czy przygodnych romansach. Prymitywizm do sześcianu.

      Usuń
    18. Jasne, że każdy z osobna. A poza tym -ja jestem w sprawach damsko - męskich ambitna i do głowy nie przyszłoby mi pokazać mojej następczyni czy zastępczyni , że jestem zraniona. Co i przypomina pewną anegdotkę ,ponoć autentyk z kręgów palestry- pani zastała męża w łóżku z przyjaciółką domu, wyszła z sypialni wróciła za moment z portfelem i słowami "zapłać pani i szykuj się do kolacji". Dla mnie - cudo. I generalnie - nic tak nie boli jak lekceważenie, ignorowanie. Podejrzewam ,że to właśnie długotrwałe milczenie poprzedniej pani Zamachowskiej tak nakręcało nową panią Zamachowską i inne głupie baby ,które muszą fakt przejęcia mężczyzny z fanfarami ogłaszać, oczekując oklasków.

      Usuń
    19. Scenka z portfelem - cudna! :)

      A nowa pani Zamachowska - żałosna do bólu.

      Usuń
  6. Jeżeli dwóch idiotów się biję to cóż można poradzić. Albo się idzie dalej, albo dzwoni się na policje, ze jacyś kretyni się biją i zakłócają spokój w okolicy. Jeżeli jest się np. bokserem i ma się umiejętności np. Iwony Guzowskiej to można się trochę poruszać próbując rozdzielać idiotów, ale wtedy grozi to konsekwencjami prawnymi.
    Ogólnie rzecz ujmując po to jest policja, aby zajmowała się kryminalistami i bandziorami. Jeżeli np. są te bójki kibicowskie to przecież tych zwyrodnialców należałoby po prostu po wystrzelać a nie rozdzielać. Mamy jednak takie prawo, jakie mamy policja nie może zbyt wiele zrobić, bo będzie oskarżana o przekroczenie uprawnień to nie reaguje a bandziory szaleją. Tak jest i tego się nie zmieni.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Julianne...
      walki w klatce kiedyś ucywilizowano i od lat mamy sport zwany MMA /ew. KSW/... można to samo zrobić z ustawkami... wpuścić na boisko dwie drużyny np. po dziesięć chłopa, obwarować pewnymi regułami i niech wojują... to może być ciekawe widowisko...
      jasne jest że tak, jak MMA nie zlikwidowało całkiem podziemnych walk w klatce, tak owe "ustawki sportowe" nie zlikwidują całkiem owych nielegalnych ustawek... ale myślę, że niejeden dojdzie do wniosku, że zdrowiej jest przejść do legalnego sportu /i przy okazji jeszcze zarobić/...
      to nie jest bynajmniej taki obłąkany pomysł... w końcu mamy takie sporty, jak hokej, futbol amerykański lub futbol australijski /podobno najbrutalniejszy/, gdzie nikt się z nikim nie patyczkuje zbytnio...

      Usuń
    2. acha, a tak w ogóle, to legalne ustawki istnieją... organizują je środowiska odtwórców historycznych i "turnieje rycerskie" się to nazywa... i tu nie ma żadnej udawanki, oni się potrafią porządnie prać /z zachowaniem pewnych reguł, rzecz jasna/, zaś najzabawniejsze jest to, że jakoś nigdy nikt większej krzywdy nikomu nie zrobił...

      Usuń
    3. @pkanalia

      Mi się ten pomysł podoba. Mógłby to być sport, walki zbiorowe. To rozwiązanie ma wiele plusów. Mimo wszystko pewnie dla wielu kibiców nie byłoby już tego samego klimatu, nieprzewidywalności, poczucia zagrożenia, w końcu co zakazane to lepiej smakuje.

      Usuń
    4. @Akara...
      nigdy się nie wyeliminuje różnych nielegalnych praktyk... mamy w Polsce wyścigi samochodowe na 1/4 mili podrasowanymi furami, na lotniskach, przy zachowaniu ostrych wymogów bezpieczeństwa, ale są tacy, którzy wybierają ustronne drogi, ulice w nocy i ścigają się na nielegalu, ryzykując że rozjadą przypadkowego przechodnia, który zawsze się tam może pojawić...

      Usuń
    5. @Julianne
      Jak ty możesz tak nazywać kibiców? Przecież to jedyni patrioci, którzy bez zastanowienia biją za Polskę :) :) Taką mądrość niedawno niejaki biegający boso przez świat wyprodukował :) :)
      @pkanalia
      Żebyś Ty widział jak wyglądają takie wyścigi samochodowe w wykonaniu wiejskim, z autami już dorosłymi w wieku swoich kierowców :)

      Usuń
    6. Julianne

      Errata:

      Jest "Jeżeli dwóch idiotów się biję" - zamiast "Jeżeli dwóch idiotów się bije"
      Jest "Albo się idzie dalej, albo dzwoni się na policje" - zamiast "Albo się idzie dalej, albo dzwoni się na policję"
      Jest " ze jacyś kretyni się biją" - zamiast "że jacyś kretyni się biją"
      Jest " po wystrzelać" - zamiast "powystrzelać"

      Usuń
    7. @ Anonimowy

      Gdybyśmy się wszyscy mieli czepiać literówek, to byśmy sobie już dawno łby pourywali.

      Usuń
    8. no cóż, jak już wylazło czarno na białym, że rzekome liczne aborcje Julianne to ordynarne kłamstwo, to z braku lepszych pomysłów trzeba się czepnąć literówek...

      Usuń
    9. @Pkanalia

      A ja jestem pkanalio ciekawa, kiedy mnie oskarżą o narkomanie. Co prawda nigdy żadnych narkotyków nie brałam i jestem abstynentką, ale jakie ma to w końcu znaczenie? ;-))))

      Usuń
    10. @Marzena
      Słyszałam ten wielce „mądry” pogląd o niby patriotyzmie kibiców.;-)))) Ale jak ja słyszę te narodowe brednie bandytów to mi się nóż w kieszeni otwiera. Dobrze, że nie ma dostępu do broni dla wszystkich, bo obawiam się, że z karabinu maszynowego wszystkich tych oszołomów bym powystrzelała i nie miałabym żadnych wyrzutów sumienia. Jestem mocno cięta na nacjonalistyczne brednie. Wiem doskonale jak takie osobniki zniszczyły byłą Jugosławię, jakich tam zbrodni dokonywano . Hitlerowskie obozy koncentracyjne to mały pikuś . A teraz kraje byłej Jugosławii są zacofane i nigdy nie dojdą do dawnego bogactwa i świetności a wszystko to przez ten idiotyczny patriotyzm a raczej naziolstwo i nacjonalizm .
      Cholera jasna jak ja nienawidzę naziolstwa i nie ma to nic wspólnego z netem.

      Usuń
    11. @ Julianne

      Słowem "patriotyzm" wyciera sobie gębę wielu ludzi, w tym cała masa chuliganów. Ale nie mylmy prawdziwego patriotyzmu z nacjonalizmem czy nazizmem. Prawdziwi patrioci kochają swój kraj i pragną go budować, wspomagać, promować. Cóż w tym złego?

      Usuń
    12. Patriotyzm patriotyzmem ,ale jak tą miłością do ojczyzny wycierają sobie gębę naziole to mnie krew zalewa . A większość Polaków uważa ,że Ci narodowi naziści bronią Polskę .

      Usuń
    13. "A teraz kraje byłej Jugosławii są zacofane i nigdy nie dojdą do dawnego bogactwa i świetności a wszystko to przez ten idiotyczny patriotyzm a raczej naziolstwo i nacjonalizm . "

      No w takiej Chorwacji na przykład, to bida aż piszczy. Zero autostrad, elektryki, turystów... Istne średniowiecze. Nie to co dawne bogactwo i świetność czasów komunistycznych. Ach gdyby nie ten patriotyzm...
      A taka Słowenia (dla mniej wtajemniczonych to też część byłej Jugosławii) ze swoim PKB 27900$ per capita, to dopiero nędza i zacofanie. A to wszystko dzieło nazioli. Z takiego zacofania już nie ma powrotu do dawnej świetności. Perełka.

      Usuń
    14. @ Tie Fighter
      Przytoczyłeś liczby. Przecież dla warzywa to zbyt trudne.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    15. P.S.
      "...jak już wylazło czarno na białym, że rzekome liczne aborcje Julianne to ordynarne kłamstwo..."
      W świetle blogowej latryny tego czegoś, jej zaprzeczenie ma taką wartość jak psia kupa w trawie lub zaklinanie się kryminalisty że jest niewinny. Ciocia przyjaciela, emerytowana pani prokurator, powiedziała mi że 100% przestępców których wysłała za kratki, było "niewinnych".
      A w tym przypadku to jedynie czarne może wleźć na białe, a potem zleźć z białego, jeśli to coś ma klienta Murzyna.

      Usuń
    16. Rzeczywiście Stary Niedźwiedziu, sama deklaracja kogoś tak mało wiarygodnego jak to dziewczę, to trochę za mało, żeby dać temu wiarę

      Usuń
    17. @ Julianne

      "A większość Polaków uważa ,że Ci narodowi naziści bronią Polskę ."

      Dlaczego napisałaś "ci" z dużej litery?

      Usuń
    18. I dlaczego Polskę a nie Polski ? .O tym , że większość to już nawet mi się nie chce dyskutować. Widocznie znamy inne większości

      Usuń
    19. Żorż Ponimirski powiedział o Dyzmie:
      To cham, nie mający pojęcia nie tylko o ekonomii ale i o ortografii.
      W świetle tych jugosłowiańskich bredni, tak mi się jakoś skojarzyło.

      Usuń
    20. @Julianne...
      zdarzyło mi się znać nazioli /w popularnym znaczeniu tego słowa/, którzy w indywidualnych kontaktach robili wrażenie sensownych ludzi, metamorfozę przechodzili dopiero w grupie swoich, przy swojej "widowni"... w tym momencie ujawniały się ich ukryte, maskowane lęki przed światem... trudno mi rozstrzygać, kto jest w tym gronie patriotą, ale tu raczej chodzi o potrzebę uporządkowania świata poprzez jego ujednolicenie, uniformizację, by ten lęk sobie zredukować... w tym momencie zaciera się różnica pomiędzy naziolami, konserwatystami, czy komunistami - lewakami... trochę mi tylko szkoda niektórych młodych, mających zadatki na normalnych ludzi, którzy trafiają w te ogłupiające klimaty... ale bądźmy sprawiedliwi, znałem też takich, którzy w porę z tej maniany się wycofali...
      na koniec coś opowiem... otóż swojego czasu byłem świadkiem scenki, gdy kilku skinów turbowało w autobusie jakiegoś młodego człowieka... korciło mnie, by się wtrącić, ale siedziałem przy oknie i blokowała mnie moja Była, miała zresztą wiele racji, bo wracaliśmy z imprezy i będąc po kilku kieliszkach '"nienarkotyku" miałem obniżoną "wartość bojową"... pozostała rola obserwatora... małolat był turbowany przy akompaniamencie haseł patriotycznych i narodowych, na koniec zaś dzielni patrioci "narodowo" i "patriotycznie" skroili mu buty...
      pozostawiam to bez dalszego komentarza...

      @Kira...
      jak to szło?:
      "Gdybyśmy się wszyscy mieli czepiać literówek, to byśmy sobie już dawno łby pourywali"...
      co prawda owe nieszczęsne "Ci" to nie literówka, ale ortografka, niemniej jednak to też nie powód, by sobie te łby urywać...
      dla mnie Julianne po prostu czasem za bardzo się spieszy pisząc komentarze, ale nie wydaje mi się to powodem do robienia wielkiego joł...

      Usuń
    21. @ PKanalia

      Masz rację, jestem teraz upierdliwa, ale nie znoszę, kiedy ktoś popełnia ten dziwaczny błąd. Powtarzam to, co kiedyś napisałam: Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie należy pisać zaimka rzeczownego wskazującego „ci” z dużej litery! (Chyba, że stoi na początku zdania.) Zaimek rzeczowny wskazujący (np. "ci ludzie") nie jest tym samym, co zaimek rzeczowny osobowy (np. "Powiem ci...").

      Przepraszam, jeśli zabrzmiało to jak pouczanie. Ale po tym właśnie błędzie odróżniam ludzi myślących od... nie gustujących w tej czynności.

      Usuń
    22. @ Kira
      Powodów do uznania tego czegoś za kompletnie bezmyślne jest bez porównania więcej. A prawdziwy opiekun, zamiast tego czegoś idiotycznie bronić, powinien doradzić powrót do pochopnie porzuconej szkoły podstawowej. Oczywiście dziennej bo wieczorowa byłaby nie do pogodzenia z obowiązkami zawodowymi.

      Usuń
    23. "otóż swojego czasu byłem świadkiem scenki, gdy kilku skinów turbowało w autobusie jakiegoś młodego człowieka... "
      "małolat był turbowany przy akompaniamencie haseł patriotycznych i narodowych, na koniec zaś dzielni patrioci "narodowo" i "patriotycznie" skroili mu buty..."

      Weź sobie słownik i sprawdź co to jest "skin" a kto to jest narodowiec? Używasz terminów skin, naziol, narodowiec, nacjonalista zamiennie, a nie są to nawet odległe synonimy. Znajdź mi wśród narodowców jakiegoś skina. Akurat mam dość dobre rozeznanie w tych środowiskach i wierz mi, że głupio to trochę wygląda, jak ktoś popisuje się taką ignorancją.

      Usuń
    24. @pkanalia

      Znowu chuje narodowe w akcji ….;-) Jakie to nudne i przewidywalne. A nie mówiłam ci ,że nie ma sensu im niczego tłumaczyć .Ja jestem aborcjonistką ty ćpunem i kryminalistą. A oni no cóż narodowi zwyrodnialcy zdolni do rzezi jak na Wołyniu Banderowcy. Rządni krwi kryminaliści. Doskonale wiesz jak narodowe śmiecie wyrzynali dookoła wszystkich gwałcili, odcinali kobietom piersi a mężczyznom dolne części ciała w byłej Jugosławii.No, ale przecież zbrodnie i mordy i bijatyki im imponują to cóż się spodziewać.
      Zważywszy na to, że w Polsce mało, co się udaje pozostaję im jedynie walki internetowe z Julianne i pkanalią oraz przerabianie kobiet w necie na mentalne krowy rozpłodowe . ;-))))).

      Usuń
    25. spokojnie, wyluzuj, nie wątpię w to, że znasz się na tych środowiskach o wiele lepiej ode mnie /i nie jest to żadna ironia z mojej strony/... świetnie wiem, że są różne odmiany skinów, także "różowe" /ze środowisk gejowskich/... ci opisani akurat byli wybitnie "nazi", jeśli chodzi o "narodową" bajerę, którą terroryzowali owego małolata w przerwach pomiędzy jedną bęcką, a drugą...
      przyznaję, że użyłem bardzo potocznego słownictwa, które nigdy ścisłe nie jest, ale przyznaj sam, że też go używasz, na przykład słowa "lewactwo" w stosunku do ludzi, którzy z lewactwem nie mają kompletnie nic wspólnego...
      więc skoro nie jest to naukowa dyskusja, to może nie róbmy problemu z niczego...

      Usuń
    26. @Kira
      Rzeczywiście Kiro zdarzają mi się literówki. Piszę czasami szybko a z braku czasu nieszczególnie dbam o pisownie w komentarzach. Wychodzę z założenia, że błędów nie należy robić przy pisaniu postów, ale komentarze to zwykła rozmowa, więc nie popadajmy w paranoje. Nie jesteśmy na lekcjach Języka Polskiego. Znajomość Netykiety by się kłaniała . ;-)

      Usuń
    27. @T.F...
      nie zaadresowałem, bo nie przewidziałem przerywnika w postaci komentarza Julianne, ale chyba się zorientowałeś, że nie do Niej to "spokojnie, wyluzuj" było...

      @Julianne...
      natomiast do Ciebie mam osobne "spokojnie, wyluzuj"... rozumiem Twoje emocje, ale myślę, że szastanie "chujami" zostawmy na szczególne okazje, bo inaczej się do nich upodabniamy retoryką... i tyle będzie z tego, że Kira zacznie kasować, jak leci, bez wnikania, kto zaczął...
      poza tym może wystarczy już tego udowadniania, że się nie jest "głupim Marsjaninem", bo oczywistości się nie udowadnia...

      Usuń
    28. @Pkanalia

      Taaaaaaak on się bardzo dobrze zna na tych zwyrodniałych środowiskach. Sam się przyznał, że bil się z ludźmi w ustawkach osiedlowych. Pamiętam te bijatyki osiedlowe lata 90 szumowiny prały sie po mordach, bo mieszkali w różnych dzielnicach. Potem to minęło jak trochę policja przeczepała im dupy pałami. Czasy się potem zmieniły poszli w ruch kibicowski i do grup przestępczych. W końcu na bijatykach też trzeba zarobić i dorobić dodatkowo do tego swoje ideologie. Zabawa trwa ….;-) Cóż się można spodziewać po osiedlowych melinach….

      Usuń
    29. @pkanalia

      Dobrze już dobrze trochę pohasałam, ale przystopuję .. Żadne emocje mną pkanalio nie targają po prostu używam języka dostosowanego do rozmówców na forum . Nie wiem czy mi to dobrze wychodzi, bo ja nie zadaję się na co dzień z meliniarskim rynsztokiem.

      Usuń
    30. @Julianne...
      prosiłem, wyluzuj... też się kiedyś prałem w "wojnach dzielnica vs. dzielnica"... żeby nie było, że bronię T.F., ale takie pranie się w młodości o niczym nie świadczy, bo "odrobina ruchu na świeżym powietrzu jeszcze nikomu nie zaszkodziła" /cytat E.Niziurski/...

      Usuń
    31. @Julianne...
      główni, warci uwagi rozmówcy na tym forum /np. Kira, An-Ka, Akara, Marzena/ takiego języka nie używają, więc nie uogólniajmy... nie przeczę jednak, że czasem trzeba "słupem telegraficznym" rzucić, byle z umiarem i bez naiwnej wiary w skuteczność tego "słupa"...

      Usuń
    32. @Pkanalia

      Nie ma sprawy, ale gwoli wyjaśnienia, to skini, zwani również neonazistami, wyznają wprost ideologię nazistowską. Bez żadnych zastrzeżeń i modyfikacji. Pokaż mi polskiego narodowca, który wyznawałby ideologię Hitlera. Przecież to jest sprzeczność sama w sobie. Jeśli opisani w twoim tekście skini wycierali sobie gęby "narodową" bajerą", to chodzić mogło istotnie o taką "bajerę", ale narodowości niemieckiej.

      Usuń
    33. @Pkanalia

      Prałeś się w dzielnicowych wojnach ? ;-) Ojej ,ale widocznie za bardzo ten osobnik oberwał w tych bijatykach stąd u niego defekt mózgu ;-)

      Ja jestem wyluzowana tylko ja nienawidzę narodowców po prostu nienawidzę i nie ma to nic wspólnego z netem . Nienawidzę wszystkich narodowców polskich i zagranicznych . Polscy nie są tacy niebezpieczni ,bo nigdy im sie nic nie udaje ,ale ci z innych krajów np. z Serbii , Bośni to zahartowani w boju mordercy i zwyrodnialcy ,więc jak ktoś ma takie poglądy to nóż mi się w kieszeni otwiera .

      Usuń
    34. @pkanalia
      Ok., chociaż moim zdaniem wcale ostro nie napisałam. Oni zresztą nie mają żadnych uczuć to zimni zwyrodnialcy (to nie jest obraza tylko stwierdzenie faktu), więc nie muszę się martwić o jakieś ich uczucia, bo ich nie mają. Nie traktuję ich jak ludzi tylko sama nie wiem jak.. . Może worek treningowy, który przyjmie wszystko. Ale się powstrzymam ze względu na innych normalnych komentatorów.

      Usuń
    35. @Kira,

      Kiro, czy mógłbym Cie prosić o przystopowanie depozytariuszki nicka "Julianne"? Oprócz jawnej mowy nienawiści, rynsztokowego słownictwa rodem z podrzędnego burdelu nie wnosi toto nic do dyskusji, a zamienia to miejsce w arenę na której odbywa się istny festiwal upadku intelektualnego i moralnego. Nie będę wdawał się w wymianę zdań z kimś, kto klnie jak szewc, sadzi byki jak niedorobiony debil i mógłby się zamienić na rozumy z owadem - z oczywistą szkodą dla tego ostatniego. Nie mam zamiaru wchodzić w pyskówki, bo i nie ma z kim, a ubywa tylko niepotrzebnie cennego miejsca (Prawo Kiry pkt 1) na normalne i wartościowe komentarze. Cierpią na tym pozostali komentatorzy, którym obca jest retoryka podrzędnej zdziry, stanowiącej zaplecze seksualne bywalców podmiejskiej dyskoteki.

      Usuń
    36. @Kiro

      @Kira
      Czy mogłabym cię prosić abyś utemperowała swoich znajomych narodowców? Sami zaczepiają a potem skomlą jak psy przy uśpieniu, gdy ktoś reaguje na ich nędzne komentarze. Jeśli nie będą sie ustosunkowywać do moich wypowiedzi to ja nie będę ustosunkowała do ich wymiocin.
      Chyba musisz zareagować, bo żadne układy z tym szambem nie wchodzą w grę a próbowałam już wiele razy.

      Usuń

    37. Rzekoma scenka do której odniósł się Tie Fighter, wykazując że jest to jedynie idiotyczny paszkwil, świadczący o kompletnej nieznajomości środowiska narodowców, mogła mieć dwa źródła.
      Pierwszy wariant to po prostu ordynarne kłamstwo czyli codzienny oręż kryminalisty. W końcu wzorem przedwojennych komunistów, kłamca może powiedzieć "więzienie było moim uniwersytetem". A do tego nagminnie używa bełkotu kryminalistów, ("pajda", "skroić"). Więc w te rzekome studia coraz trudniej uwierzyć. Wśród autentycznych absolwentów UW cymbałów po różnych bambusologiach" nie brak ale aż tak prymitywnego chama jeszcze nie spotkałem.
      Drugi potencjalny powód to ten powrót z imprezy. Skoro była mowa o "kilku kieliszkach nienarkotyku", znając paranoję którą z oślim uporem tu wciska, z definicji nie mógł to być alkohol. Więc skoro był to płyn, zapewne chodziło o kilka, tyle tylko że strzykawek a nie kieliszków. A na haju mógł widzieć nawet gromadę samurajów, atakujących rzymskiego legionistę.
      Co się tyczy rzeczownika na literę "ch", spotykany jest on ierzadko ale w blogowej latrynie tego ćpuna. Na "Antysocjalu" mógł się pojawić jedynie podczas cytowania jakiegoś "wolnościowca" czy innego ludzkiego kału. Lub gdy była mowa o takim ścierwie jak co najmniej Palikot. Więc skoro ćpun - kryminalista nawet tego nie pamięta, rodzi się pytanie. Czy posty pisze najarany, czy te swoje dzisiejsze komentarze (zwłaszcza z 14:00 i 20:05) spłodził na haju, czy wreszcie jedne i drugie produkuje zaćpany w cztery
      litery.
      A ponieważ ćpun - kryminalista regularnie świruje że swoje uwagi kieruję do nieistniejącego bytu (choć wzmianka o odsiadce i dwóch aborcjach człowiekowi inteligentnemu wyraźnie wskazuje na jedyną wchodzącą w grę osobę z grona komentatorów blogu Kiry bo drugiego takiego łajdaka tu nie ma), dla ulżenia zlasowanemu zielem byłemu ludzkiemu mózgowi, dopowiem że cały czas mam na myśli coś co używa nicku "pkanalia" .

      @ Tie Fighter
      A uwagę dziwce o ksywie "Julianne" powinien zwracać jej alfons i nie ma co angażować w to Kiry. W końcu jeśli ta pierwsza będzie przy klientach tak rozpuszczać plugawy ryj jak na tym forum, alfons nie zarobi na bibułki do skrętów. Z tym podrzędnym burdelem też przeszacowałeś. Nawet z takiego po pierwszym dniu z takimi manierami wyleciałaby na zbita mordę.

      Usuń
    38. Wdzięk osobisty, styl wypowiedzi, "kwieciste" słownictwo, projekcje swoich wyobrażeń o innych, najwyraźniej doskonała znajomość zwyczajów panujących w półświatku, jednoznacznie identyfikują przebranego w okolicznościowy garnitur syna praskiego dżentelmenela;) I uzmysławiają na czym polega różnica między ubraniem i przebraniem...
      Anty

      Usuń
    39. @Anty
      Znajomość światka przestępczego i jego zwyczajów jest znana temu panu nad wyraz dobrze. Widocznie tylko takie ów syn dżentelmena zna kobiety. Często też pisze o syfilisie i innych podobnych chorobach a wszak jest wdowcem czyżby z powodu choroby, o której tak często pisze ? Traumy życie bywają bolesne trudno się z nich pozbierać stad pewnie te agresywne i wulgarne komentarze.
      J

      Usuń
    40. nigdy nie twierdziłem, że nasz ulubiony pacjent tworzy sobie fantazje z niczego... do tego nie jest zdolny... przyznam, że kiedyś potraktowałem jego konfabulacje poważnie i poszukałem w necie kogoś o identycznym nicku "pkanalia", który by odpowiadał jego opisom... nie znalazłem... być może źle szukałem, ale wychodzi jednak na to, że "misio" przetwarza w swoim chorym umyśle różne postacie /desygnaty nicków w necie, postacie w realu/ i wywala na outpucie swoje spotworniałe ich wersje... "misio" tak po prostu widzi świat i trzeba to zaakceptować... by wyleczyć go z tego chyba nie ma już najmniejszej szansy... wariat i tyle...

      Usuń
    41. Znajomość świata przestępczego i jego zwyczajów to domena sutenera dziwki o ksywie Julianne. Ja musiałem prosić o pomoc znajomą panią prokurator aby dowiedzieć się co oznacza po polsku ten bełkot bandyty ("pajda", "skroić", rozkminić" etc). Tak więc szmata używająca słówka na "ch" i myśląca tym czym zarabia na chleb, wyszła na ... samą siebie. No cóż, lues meningovascularis cerebri et medullae spinalis robi swoje. To istotnie nie mój świat. Ja obracam się jedynie w towarzystwie pań które ta zdemolowana przez Treponema pallidum szmata nazywa "rozworami".
      Zaś jej załgany do szpiku kości kauzyperda, z racji komitywy z pkanalią i wizyt w jego latrynie, też jest grubo powyżej przeciętnej zorientowany w żargonie przestępczym. I z przyzwyczajenia, tak jak wtedy gdy Dibelius zrobił z niego debila w dziedzinie podatków a Missjonash w kwestii uzależnień, z przyzwyczajenia łże że to ktoś inny niż pkanalia i jego "hurezimmer" są na tym forum autorytetami odnośnie żargonu kryminalistów. Nazwać tego drugiego czegoś po imieniu nie mogę bo Kira tego zakazała.

      Usuń
    42. Niedawno na tym blogu pewien śmieć potwierdził swój pobyt za kratkami i pomocnictwo w dwóch aborcjach.

      Ja pisałem właśnie o kimś z dokładnie takim właśnie dorobkiem. A
      innego takiego łajna wśród komentatorów blogu Kiry nie ma.

      Zatem pisałem o moralnej kurwie posługującej się nickiem pkanalia. W skrócie pkurwie. Bo wśród komentatorów istnieje jeden i tylko jeden taki byt.
      Pkurwa nadal świruje że to nie o nim mowa.

      Zatem rzekomy dyplom magistra matematyki pkurwy pochodzi z "Uniwersytetu Różyckiego".

      Co należało dowieść

      Usuń
    43. @ Julianne

      Moja Ty szacowna nauczycielko netykiety! :))) Wybacz, ale owo "Ci" nie było zwykłą literówką czy nawet błędem ortograficznym. To bardzo częsta, a zarazem nad wyraz mi przykra oznaka NIEMYŚLENIA.


      @ WSZYSCY

      Nie kasuję nawet największych debilizmów, o ile uderzają nie w moich gości, a w całe grupy, środowiska, etc. Nie zamierzam bronić czci katolików, gejów, narodowców, liberałów czy wielbicieli disco polo. No chyba, że ktoś produkuje ewidentne kłamstwa. Niemniej i wtedy posunęłabym się najwyżej do wyrażenia własnej opinii, a nie do kasacji komentarzy.

      Jak najbardziej jednak muszę zareagować, kiedy Wasze obelżywe odzywki zamieniają moje wpisy w pole bitwy. Tysiąc razy czytałam tutaj o "różowym misiu", "ćpunie-kryminaliście", "dziwce" czy "naziolu". Każdy, kto tu zagląda, wie już, kto jest kim. A czy Wy zdajecie sobie sprawę z tego, jak inni postrzegają Wasze wypowiedzi?

      W tym WPISIE nie wolno Wam już się wyzywać. Napisaliście dość. Dla Waszego dobra oraz dla dobra tego bloga muszę Was czasami zastopować.

      I jeszcze jedna uwaga: nie zamierzam chronić każdego z moich gości tak samo. Jeśli ktoś napisze KILKA razy coś wyjątkowo ohydnego, to zdejmuję z niego "parasol ochronny" i będzie można "jeździć" po tej osobie do woli. Julianne niebezpiecznie zbliżyła się do tej granicy swoją uwagą o katyńskim mordzie. Po pozbieraniu szczęki z podłogi stwierdziłam, że najlepiej to zignorować (co nie znaczy zapomnieć).

      Usuń
    44. @Kira,

      To coś zdążyło już poniżej dołożyć do kolekcji coś równie obrzydliwego.

      "Ci z Powstania Warszawskiego metroseksualni nie byli ,ale i tak wyrżnięto ich jak kaczki i zakończyła sie ich kariera . Ci co mieli więcej szczęścia po uciekali za granice -nieliczni .
      Historia lubi sie powtarzać ,więc ja bym tak nie podskakiwała na miejscu tych ,, niemetroseksualnych" ;-)"

      Zastanawiałem się czy coś takiego pisze się ze skrajnej głupoty, czy skrajnej podłości, ale po namyśle dochodzę do wniosku, że to kombinacja tych dwóch cech.

      Usuń
    45. @ Tie Fighter

      Proszę, byś dał już spokój. Następne uszczypliwości kasuję. Nie możesz się odnieść do samej treści, czyli napisać na przykład: "Co za durny/zwyrodniały/obrzydliwy komentarz!"?

      Usuń
    46. Jasne, najlepiej jeszcze zacznę jej dziękować, że obraża mnie, ofiary Katynia, powstańców warszawskich i poproszę o jeszcze. I ciekawe jak się odnieść do takich rzygowin, które nazwałaś treścią? Wspominałaś coś o zdjęciu z niej parasola ochronnego, a tymczasem widzę, że rozpostarł się dodatkowy parasol - grubszy i większy. Ile skrajnego kurewstwa będziesz jeszcze tolerować? Nie widzisz, że tu już wszystkie granice zostały przekroczone?

      Usuń
    47. Może Kira chce po prostu żeby emocje ostygły? Może dzięki temu nie będzie eskalacji konfliktu? Porównanie obecnej sytuacji do pola bitwy wydaje mi się niezwykle trafne. Kira jest u siebie i może zarządzić przerwę. I tak w porównaniu z innymi blogami panuje tutaj szeroko pojęta wolność słowa, można mieć różne poglądy, można się kłócić grzecznie i niegrzecznie.

      Usuń
    48. @ Tie Fighter

      Staram się każdego traktować sprawiedliwie. A że nie zawsze reaguję tak ostro, jak by należało? Cóż, czasami dostosowuję ripostę do rozmówcy, czasami po prostu wolę zmilczeć dla dobra własnych nerwów.

      Proszę o jedno: nie pouczaj mnie. Chyba, że złamię którąś z własnych zasad.


      @ Akara

      Bloguję dla przyjemności. Konieczność przejrzenia kilkudziesięciu odzywek ad personam pod każdym wpisem znacznie tę przyjemność umniejsza.

      Usuń
    49. To nie było pouczanie, ale wyraz bezsilnego rozgoryczenia

      Usuń
    50. @ Tie Fighter

      Jakbym miała kasować co bardziej chamskie teksty, to pod tym wpisem byłoby o jedną trzecią komentarzy mniej.

      Usuń
    51. A wiesz, że nie byłyby to tylko komentarze autorstwa Julianne i PKanalii?

      Usuń
    52. @ Kira
      Bardzo dziękuje za usuniecie parszywych insynuacji pod moim adresem. W tej sytuacji siłą rzeczy moja odpowiedź jest zbędna..
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    53. @Kira,

      Traktuję to jako pytanie retoryczne.

      Usuń
    54. @Kira
      W moim ostatnim usuniętym wpisie nie było ani obelżywych odzywek, ani wyzwisk. Chyba że za takie uważasz "szlafrok pani Dulskiej";)
      Wobec tego pragnę Ci podziękować, za pozostawienie "poprzedników", bo teraz również widać z kilometra, na kim ten szlafrok leży. "La parole est d'argent, mais le silence est d'or", jak mawiają czasem Francuzi miłośnikom mieszania łaciny klasycznej z kuchenną;)
      Anty

      Usuń
    55. @Kira...
      ze swojej strony proponuję aneks do Prawa Kiry:
      a1/ Kira usuwa komentarze, w którym komentujący apeluje do spokoju w dyskusji i nie nabijania się więcej z ciężko chorego człowieka...
      a2/ Kira usuwa komentarze, w którym komentujący toczy sensowny dialog z innym komentatorem, który na to zasłużył, bo zachowuje się przyzwoicie...

      Usuń
    56. @ Anty

      Skarbie, ja po prostu musiałam przyjąć pewne założenie: żadnych, nawet zawoalowanych sugestii, że ktoś jest osobą o odmiennych upodobaniach seksualnych. Poleciał Twój komentarz oraz komentarz Starego Niedźwiedzia. Takie życie, niestety.


      @ PKanalia

      Nie rżnij głupa. Dobrze wiesz, że Twój apel był obraźliwy. A jeśli nie wiesz, to wypada załamać ręce.

      Usuń
  7. Jeśli chodzi o panią, na którą rzuciły się opisane krewkie dziewoje, to zdecydowanie nie pochwalam takiego czynu. Jeżeli nawet wiem, że jakaś kobieta prowadza się z żonatym mężczyzną, to mam za mało danych, żeby kategorycznie ją osądzać. Chociażby dlatego, że czasami małżeństwo może się wypalić, czasami może być ewidentną porażką. A czasami mężczyzna może się okazać gnojkiem, który prowadzi podwójne życie lub ściemnia kochance, że niedługo się rozwiedzie. Co innego, jeśli wiem, że kobieta bez wyrzutów sumienia ingeruje w szczęśliwe i udane małżeństwo, które nie jest zagrożone rozpadem. Wtedy uważam, że kopniak byłby wskazany.

    Dostrzegam znieczulicę i zanik instynktu samozachowawczego. I w tym momencie muszę pochwalić Amerykę (którą u nas przedstawia się jako miejsce ciągłych strzelanin i rosnącego bandytyzmu) za to, ze jej obywatele umieją się bronić i wiedzą, że broń jest od tego, żeby ją przynajmniej wyciągnąć w momencie, w którym jakiś gnój próbuje zgwałcić dziewczynę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wątpliwości odnośnie zdolności Amerykanów do prawidłowej reakcji w obliczu zagrożenia. Część z nich na pewno jest do niej zdolna - to ci, którzy m y ś l ą . A jeśli jeszcze myślą mniej lub bardziej samodzielnie, to już można się wielce radować. Niestety, wielu Amerykanów wyrzeka się myślenia, stając się tym samym niewolnikiem durnej popkultury, gadżecików oraz narzucanej przez rząd ideologii posłuszeństwa najgłupszemu nawet prawu.

      Usuń
    2. @ Flavia
      Jak już pisałem, zgodzę się z Tobą że "ta trzecia" jest bez winy jeśli sama została oszukana. A dla "nowszego modelu", dla kariery lub forsy rozwalającego nieźle funkcjonujące małżeństwo, nie ma usprawiedliwienia.
      Co do broni i Stanów Zjednoczonych (zwłaszcza tych "parterowych"), też zgoda.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. @ Kira
      Twoją listę tych odmóżdżonych Amerykanów uzupełniłbym o genderowców, tolerastów i inny postępacki szrot. Współczuć umiejący głównie łajdakom, ćpunom czy menelom a ludzi autentycznie krzywdzonych olewający.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. @Kira

      A ja zazdroszczę Amerykanom prawa do obrony koniecznej . Sama przeżyłam napad na mój dom w biały dzień....więc wiem jak takie prawo jest konieczne .

      Usuń
    5. @ Julianne

      No, tego to i ja im zazdroszczę.

      Usuń
    6. @Flavia
      W ilu przypadkach zmuszono kobietę do stosunku, grożąc jej bronią? Drugi koniec akurat tego kija jest wyjątkowo gruby.
      Anty

      Usuń
    7. No i ile było takich przypadków w ujęciu procentowym? Jak to się ma do podobnych przypadków, gdzie zamiast broni użyto noża, bądź innego niebezpiecznego narzędzia? I czy miało to miejsce w realiach swobodnego dostępu do broni czy tylko dostępności broni dla przestępców? Obawiam się, że ten cały drugi koniec kija, to ledwie zwiędła gałązka.

      Usuń
    8. Wśród stanów USA o najwyższej liczbie gwałtów na 100 000 mieszkańców dziwnie dominują te, w których można zakupić broń bez pozwolenia i nie występuje regulowany prawem stanowym obowiązek rejestracji broni. W niechlubnej statystyce liczby gwałtów/100 000 mieszkańców liderami są stany z bardzo liberalnym podejściem do posiadania broni - Alaska, w której niemal każdy jest z bronią za pan brat (wskaźnik 79,7) i Dakota Południowa (70,2). Na przeciwległym biegunie znajdują się stany ściśle regulujące prawo do posiadania i rejestrację broni: New Jersey (11,7) i Nowy Jork (14,6). Na 10 stanów, które mają najwyższą liczbę gwałtów, aż w 8 występuje bardzo liberalne prawo stanowe, dotyczące posiadania i rejestracji broni (przeważnie brak pozwolenia na posiadanie i brak konieczności rejestracji, jeśli nie jest to broń automatyczna). Stany te, to oprócz wymienionej Alaski i Dakoty Południowej: Nowy Meksyk, Arkansas, Oklahoma, Kolorado, Dakota Północna i Nebraska. Spośród 10 stanów o najniższym wskaźniku gwałtów, w 6 występują ograniczenia dotyczące posiadania broni lub (w jednym) konieczność rejestracji broni. Stany te, to oprócz wymienionych liderów, czyli NJ i New Yersey, również: Północna Karolina, Hawaje, Kalifornia i Maryland. Nie wiem jak wygląda liczba takich przypadków "w ujęciu procentowym", trudno jednak nie dostrzec ponurej korelacji pomiędzy liberalnym podejściem do posiadania i rejestracji broni a liczbą gwałtów per capita. Zwiędła gałązka wydaje się jednak gruba jak kij bejsbolowy.
      /dane dotyczące liczby gwałtów na podstawie raportów FBI z 2012 roku/.
      Anty

      Usuń
    9. Dawaj złotko linki do materiałów źródłowych. Przyjrzymy się temu poprzez pryzmat jeszcze kilku zmiennych.

      Usuń
    10. http://www.fbi.gov/about-us/cjis/ucr/crime-in-the-u.s/2012/crime-in-the-u.s.-2012/tables/5tabledatadecpdf
      http://www.fbi.gov/about-us/cjis/ucr/crime-in-the-u.s/2012/crime-in-the-u.s.-2012/violent-crime/rape
      http://en.wikipedia.org/wiki/Gun_laws_in_the_United_States_by_state
      Anty

      Usuń
    11. Czyli mam rozumieć, że istnieje ścisła korelacja pomiędzy swobodą w dostępie do broni i jej posiadaniu, a liczbą gwałtów? Ale czy te dane mówią o użyciu broni przy dokonaniu przestępstwa gwałtu? I jak sensownie wytłumaczyć tą korelację? Czy sam fakt wejścia w posiadanie broni powoduje, że właścicielowi natychmiast staje i musi w możliwie krótkim czasie zaspokoić swoją chuć? Czy może raczej w tych akurat stanach zamieszkują osobnicy bardziej jurni? Czy może wreszcie ma to coś wspólnego z etnicznym pochodzeniem owych gwałcicieli /murzyni meksykanie/ którzy wykorzystują liberalny system dostępu do broni, aby realizować to, co potrafią najlepiej? No właśnie, co mówią dane o tej właśnie korelacji? Ilu wśród tych gwałcicieli jest białych, a ilu jest meksykańcami lub murzynami, czyli tradycyjnymi przedstawicielami środowisk kryminogennych? W ujęciu procentowym stanowią oni bowiem potężną nadreprezentację w ogólnej liczbie gwałcicieli.

      Usuń
    12. P.S.

      Nadal też nie rozumiem, czym się różni nóż od pistoletu, w przypadku kiedy przestępca wymusza nim uległość ofiary w procesie gwałtu? Jedno i drugie narzędzie jest wszakże równie skuteczne, a może nawet perspektywa pokrojenia żywcem na kawałki za pomocą tępego noża jest bardziej przerażająca. I jeszcze jedno. Być może liberalne stany poszły zbyt daleko w swoim liberalizmie? Być może wystarczyłoby wprowadzić kryterium niekaralności? Od razu wyeliminowałoby to pokaźną liczbę potencjalnych rewolwerowych gwałcicieli. Choć jak podejrzewam przerzuciliby się oni na inne narzędzia, ale zakładając, że potencjalna ofiara miałaby broń, a napastnik tylko nóż, to ryzyko zaistnienia przestępstwa gwałtu, wydatnie by spadło. Temu chyba nie zaprzeczysz. Być może dodatkowym kryterium byłoby posiadanie stałego zatrudnienia? Co zredukowałoby jeszcze bardziej liczbę potencjalnych rewolwerowych gwałcicieli, bowiem pamiętać należy, że zbiór wspomnianych reprezentantów środowisk kryminogennych i zbiór zawodowych bezrobotnych, mają dość dużą część wspólną.
      Na koniec jeszcze raz podkreślam, że swobodny dostęp do broni powinni mieć tylko uczciwi, ciężko pracujący obywatele, a nie byle lump z ulicy. Oczywiście przestępca zawsze może zdobyć broń palną w sposób nielegalny, ale to tylko przemawia na korzyść moich postulatów, że uczciwi ludzie powinni mieć możliwość skutecznej obrony, nie mniej skutecznej niż potencjalne możliwości ewentualnego agresora.

      Usuń
  8. Hej, Kiro, witam po dłuższej przerwie. Miałam trochę wakacji, trochę leczenia szpitalnego i za nic nie miałam czasu i sił na godzinkę w necie.
    Zanim spotkałam Mężczyznę - czyli 15 lat temu - ciągle wpadałam w tarapaty. Nie potrafiłam przejść spokojnie obok kopiących się dzieciaków, bezczelnego gnoja wyzywającego na przystanku czy innego debila np. na plaży, sklepie czy dyskotece. No, nie potrafiłam i już! Nigdy w mordę nie dostałam - chociaż grożono mi tym notorycznie, aż do znudzenia - za to często brałam kąpiel w potoku wymyślnych przekleństw, które ze mnie spływały bez śladu na ciele i duszy. Bo tez i czym się miałam martwić? ?
    Gdy związałam swój los z losem drugiego człowieka, który z automatu stał się moim aniołem stróżem, zastopowałam. Dlaczego? Nie chciałam, żeby to on przyjmował złość, która wcześniej należała do mnie, jako prezent od przeróżnych gnoi. Wiadomo, facet nie wchodzi w pyskówki tylko leje w mordę, aż naleje trochę rozumu do pustego łba, a jak nie rozumu, to chociaż trochę strachu, żeby potem taki gnój dwa razy się zastanowił nad swoim zachowaniem w przestrzeni publicznej, wobec obcych, słabszych fizycznie osób.
    Tak więc spasowałam ale tylko przy Mężczyźnie :) Nadal jestem zadziorna, gdy jestem sama i żadnemu idiocie/psychopacie nie przepuszczę. Zwracam uwagę, potrafię przemówić ichnim dialektem, a gdy to nie pomaga szybko dzwonię na policję. Powtarzam - jeszcze w mordę nie dostałam :) :)
    No sama powiedz Kiro - jak tu nie zareagować, gdy np. widzisz, jak pod przystanek podjeżdża auto wypasione, wyskakuje kark i zwija jakiegoś gościa (płaczącego) do bagażnika? Wszyscy wokół zdają się znikać, robią się przezroczyści - ciekawe, gdyby to im się przytrafiło? Jasne, pewnie gość trafiający do bagażnika czymś sobie zaskarbił taką przejażdżkę ale wcale to nie oznacza, że ja nie mogę wrzasnąć, że właśnie zadzwoniłam na policję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Marzeno. Cieszę się, że jesteś. :) Mam nadzieję, że leczenie zostało uwieńczone sukcesem, choćby i chwilowym. Wiem, że jest Ci ciężko, ale wierzę, że taka dzielna osoba jak Ty wyjdzie z tej walki z losem zwycięsko.

      Podziwiam Twoją odwagę i dobre serce. Reagujesz prawidłowo. Nie wiadomo, co przeskrobał osobnik pakowany do bagażnika, ale lepiej być nadgorliwym i się pomylić niż być zawsze obojętnym. Z drugiej strony, sama bym niektórych obwiesi zgarnęła do bagażnika. Ot, choćby takiego Palikota...

      Usuń
    2. @Kira,

      "Z drugiej strony, sama bym niektórych obwiesi zgarnęła do bagażnika. Ot, choćby takiego Palikota...

      Jak się zdecydujesz, to daj mi znać. Z chęcią Ci pomogę tego chuja zapakować do bagażnika i wywieźć do lasu - po białoruskiej stronie rzecz jasna.

      Usuń
    3. @ Kira
      Twoja reakcja na paliciula i jego "ruch podtarcia" jest w pełni fizjologiczna, więc nie masz się czego wstydzić. Zwłaszcza przed bydłem które na to coś nawet głosowało.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. @Kira

      A za co ty tego Palikota nie lubisz ? ;-)

      Usuń
    5. @ Julianne

      To nawet nie jest antypatia, tylko... hmmm... Powiedzmy, że gdy patrzę na tę zapijaczoną mordę, która wybełkocze gładko każde kłamstwo, jeśli tylko miałoby to przynieść jakąś korzyść, czuję niesmak. To taki obleśny, cyniczny karierowicz bez żadnych zasad. A przynajmniej tak go postrzegam.

      http://wyborcza.pl/1,75478,15673515,Palikot_o_protestujacych_rodzicach_w_Sejmie___To_byla.html

      Usuń
    6. A ja nie mogę słuchać jak Korwin mówi o swojej lojalce, tym bardziej, że później Boni dostał w twarz.

      https://www.youtube.com/watch?v=zGqVOMvdKuM

      Wątpliwości mam znacznie więcej po tym filmie, ale oczywiście nikt ze zwolenników Korwina nie wytłumaczył mi w jakim celu on to mówił. Co on tak chwali SB?

      Jak kiedyś napisałam:
      Należy zauważyć, że ciekawe jest to co Korwin mówił na filmie wyżej, 8:17 Korwin opowiada jak bardzo, bardzo wysokiej rangi człowiek z Bezpieki rozmawiał z nim i proponował mu wielką karierę polityczną, mówił mu, że mogą mu zrobić rozgłos. Że jeśli na pewien czas ukryją mu córkę to ludzie będą mu współczuli, cała Polska będzie za nim i rozpocznie się wielka kariera Korwina. Korwin odmówił tylko dlatego, że nie chciał żeby mieli na niego haka. Obrzydzenia do takich metod nie ma. Ale samo to, że dostał takie pytanie i propozycję pomocy coś zdradza. Bo pytanie komu dawano takie propozycje? Ano właśnie. Dlaczego buntownikowi mieliby pomagać w karierze politycznej? Pomagali tylko komuś, kto był z nimi.

      Usuń
    7. A jak Korwin bronił też zbrodniarzy komunistycznych, tłumaczył morderstwo na księdzu Popiełuszce i inne, ale oczywiście grono prawdziwych patriotów ucichło. Jak wcześniej krzyczeli, kiedy ktoś coś podobnego mówił to teraz udają, że te wypowiedzi to nic takiego, bo przecież powiedział to ich król Korwin. Jakby ktoś inny mówił podobne rzeczy to już by się pienili. Po takiej zmianie poglądów na te sprawy łatwo poznać, kto jest chorągiewką, na którą dmucha Korwin, a komu naprawdę zależało na sprawie.

      Usuń
    8. @Kira

      Mam o nim podobne zdanie co ty . Nie mam do niego zaufania jako lidera Twojego Ruchu choć ludzie ,którymi sie otacza są w porządku ..

      Usuń
    9. @Akara

      Akaro nawet nie wspominaj tego idioty Mikkego, bo zaraz z wymiotuje. Ten debil gardzi wszystkimi ludźmi.Gardzi kobietami, niepełnosprawnymi i popiera pedofilię. Nie wiem jak taki zboczeniec mógł wejść do Parlamentu Europejskiego.

      Usuń
    10. @ Julianne

      Jeśli uważasz Palikota za osobę niespecjalnie godną szacunku i/lub zaufania, to już jest jakiś plus. Tego się po Tobie nie spodziewałam. Zwłaszcza w świetle tego, co napisałaś o mordzie w Katyniu. Jak jednak widzę, samą partię szanujesz. Ciekawa jestem, za co konkretnie. Czy za to, że chcieliby zalegalizować związki gejowskie? A może za parcie na złagodzenie ustawy antyaborcyjnej? Co szczególnie Ci się w tym Ruchu Palikota podoba? Jakich to ludzi uważasz za "w porządku"?

      Usuń
    11. @Kira...
      nie zawsze się głosuje na partię /lub osobę/ dlatego, że coś się w niej podoba... w wyborach prezydenckich głosowałem na kaczora, choć sympatii do niego nie odczuwam ani odrobiny... po prostu nie chciałem prezydenta potakiewicza, szansę na zmiany upatrywałem w prezydencie walczącym z partią będącą u władzy...
      oczywiście zdarza się, że wyborca kieruje się jakąś irracjonalną sympatią /np. głosowaniem na urodziwą kandydatkę, bo ma ładną pupę/, ale nie jest to regułą... jeśli ktoś utożsamia "wyborcę" z "wyznawcą" /czytywałem takie wypowiedzi/, to znaczy, że jest po prostu kompletnym idiotą...

      Usuń
    12. @Kira
      Nie wiem jak Julianne, ale mi się tam prawie nic nie podoba. Z paroma małymi szczegółami - Palikot i jego ekipa są/byli jedyną zaporą przed agresywnym, wojującym klerykalizmem, który po zawładnięciu sferą języka właśnie wchodzi w Polsce w nową fazę - prób wpływania na postępowanie całych grup zawodowych, ingerowania w treść programów szkolnych oraz otwartego domagania się cenzury. RPP zdjął z klerykałów i księży nimb fałszywej świętoszkowatości, uzmysławiając społeczeństwu istnienie grup sprzeciwiających się pełzającej watykanizacji i faszyzacji państwa.
      Próba legalizacji związków jednopłciowych do również dobry kontrapunkt dla agresywnej antyhomoseksualnej retoryki KrK i powiązanych z nim środowisk prawicowych, przyjmującej czasem formę groteskowej nagonki. Można się brzydzić metodami stosowanymi przez RPP (próby narzucania jedynie słusznych racji za pomocą odpowiednich ustaw, domaganie się specjalnych przywilejów dla określonych grup w społeczeństwie), nie można jednak nie zauważyć, że stanowią one lustrzane odbicie sprawdzonego podejścia "drugiej strony" - tej, której najwyraźniej podoba się sposób postępowanie z gejami w Rosji, tj. penalizacja "propagandy homoseksualnej", tolerowanie brutalnych napaści i pobić homoseksualistów (kto chce, może obejrzeć odpowiednie filmiki na YT), dążenie do zakazu organizacji parad gejowskich, itd.
      Anty

      Usuń
    13. @Anty...
      ekipa Palikota nie jest jednorodna, na przykład taki Kotliński /chyba jeden z nielicznych posłów, którego można traktować poważniej/ od dawna ma krytyczny stosunek do działalności "szefa" swojego klubu poselskiego /nie mylić z partią, do której Jonasz bynajmniej nie należy/ i nieraz publicznie wyrażał chęć odejścia...
      Palikota przestały popierać już Wolne Konopie i tolerują go na Marszach jedynie ze względu na pluralizm tego Ruchu...
      natomiast swój główny elektorat /środowiska small bussinesu/ Palikot przesrał sobie już dawno...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    14. Kiro w Twoim Ruchu podobają mi się ich postulaty i program równościowy i wolnościowy jedynie z poglądami gospodarczymi nie za bardzo ich popieram.
      E tam Katyń nie dramatyzuj czasami musze coś ostrego napisać, aby konserwy miały zajęcie a ja miała trochę zabawy z ich głupoty .

      Usuń
    15. @Anty...
      p.s. no tak... ten "ruch", tamten "ruch", można się pogubić... pisząc o pluraliźmie Ruchu chodziło mi rzecz jasna o powszechny ruch społeczny Wolne Konopie /de facto nieprawidłowo napisałem, bo formalna nazwa to Inicjatywa Wolne Konopie/...

      Usuń
    16. @ Antydogmatyk

      Cieszy mnie, że dostrzegasz złe strony TR (dawniej RPP). A co do dobrych - cóż, nie uważam, by lekarstwem na dżumę była cholera.


      @ Julianne

      Dla Ciebie było to ostre, dla mnie - obrzydliwe.

      Usuń
    17. @Kira
      Nie lekarstwem. Przeciwwagą.
      @Piotr
      No tak, jeden z tych ruchów zdecydowanie zawiódł. Drugi ciągle nie.
      Anty

      Usuń
    18. @Kira

      Może masz racje ,ale do niektórych trzeba się czasami zachować obrzydliwie (Nie mam rzecz jasna na myśli ciebie ).

      Usuń
  9. @Julianne

    To prawda, szkoda czasu, ale nie mogę zrozumieć skąd miłość dawnych patriotów, o określonych wcześniej poglądach do tego człowieka.

    Wielu może się czuć źle głosując na farbowanego lisa Palikota, tylko z braku wyboru innej alternatywy, ale ci, którzy podawali się za prawdziwych patriotów i wcześniej wygłaszali swoje poglądy itd. mogą się jeszcze bardziej wstydzić za Korwina. W nagrodę od Korwina dostaną kolejną porcję fałszowania historii i to nawet lepszą niż dawniej. Tak jak ich bawi Palikot, tak mnie bawi Korwin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Akara
      Palikot mnie bawi ,ale Korwin mnie przeraża ,bo takie świry dochodzą do władzy i robią swoje czystki jak Hitler . A każda grupa polityczna ma swoją wersje historii....

      Usuń
  10. @Julianne
    Często miewam wrażenie, że każdy człowiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak. Korwin zdecydowanie ma swoją wersję historii i ciekawe z jaką grupą polityczną ją dzieli. Część chyba tylko ze sobą i ze swoimi wielbicielami. Jednak pomimo wszystko pewne fakty powinny pozostać faktami.

      Usuń
    2. A tak w ogóle, żeby nie było, ja nie będę się podejmować oceny konkretnych ludzi z tamtych czasów. Jeden walczył, a drugi chciał żyć spokojnie, chciał bezpieczeństwa dla siebie, dla swojej rodziny, ktoś może swoje dziecko stawiał ponad państwo, inni wierzyli szczerze w coś innego, może myśleli, że czynią dobrze. Czasy były jakie były i wiele można usprawiedliwić, choć na pewno nie wszystko i nie wszystkich.

      Ocena przydatności wg zasług też może nie być dobra. Ktoś, kto nie sprawdza się w czasach „wojny” może sprawdzać się w czasach pokoju, a ktoś, kto był bohaterem w czasach „wojny” może nie odnaleźć się w czasach pokoju, może sobie nie radzić, kiedy zagrożenia nie ma. Sądzę, że bohaterstwo to nie wszystko.

      Korwin się pojawił, bo on ocen się podejmuje, zajmuje się przeszłością innych, a przy tym co sam mówi o sobie, o swojej przeszłości jest dla mnie parę spraw niejasnych.

      Usuń
  11. Kibice...
    A ja mam dla nich duży szacun.
    Jeszcze sporo przed nimi, ale szacun.
    * Patriotyczne oprawy meczów - sektorówki (transparent zasłaniające cały sektor) upamiętniające np. ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
    * akcje sprzątania zapomnianych cmentarzy wojennych i kwater wojskowych na cmentarzach
    * KolorujeMy - akcja remontowania domów dziecka

    Kibice bywają też mądrzejsi niż studenci wystarczy na yt poszukać kibic Lechii vs. studentka AWF.

    Zgadzam się też z tezą, że w wypadku wojny to oni będą nas bronić. Bo kto? Metroseksualne p***y w rurkach po genderstudies?

    Jedno co powinni zarzucić to "kosy". Póki będą kosy póty tuskinsyny będą miały pretekst do walki z kibicami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aczkolwiek... Na pierwszą linię puścić rurkowców, wróg zacznie się tarzać po ziemi ze śmiechu i wtedy wchodzą kibice.
      Późno a ja dostaję głupawki z niewyspania.
      Dobranoc

      Usuń
    2. Taa… Przy obecnej ilości metroseksualnych sportowców, można zauważyć, że metroseksualny mężczyzna może być zarówno sprawny, jak i silny. W AK też było wielu elegancików, również takich, którzy lubili mieć fajne fryzury niczym obecnie Ronaldo. Można poczytać, obejrzeć zdjęcia i na pewno rzucą się wam w oczy również mężczyźni bardzo zadbani. Możliwości bojowych nie należy ustalać ani po wyglądzie, ani po ubiorze, bo można się pomylić. Dbałość o wygląd nie wyklucza innych zalet.

      Usuń
    3. http://www.kamilbazelak.pl/wp-content/uploads/2013/04/AlekRudy-i-Zośka.jpg

      Nawet jak brać pod uwagę "Kamienie na szaniec", proszę jaką każdy z nich ma oryginalną, staranie ułożoną fryzurę. Znaleźli na to czas. Nie przypominają z wyglądu obecnych kibiców.

      Usuń
    4. Oto jak kiedyś można było robić zdjęcia, a dzisiaj ocenie poddawane są inne fotki, żel we włosach, rurki. I po co?

      http://7.s.dziennik.pl/pliki/5011000/5011247-witold-pilecki-z-szabla-walka-596-900.jpg

      http://5.s.dziennik.pl/pliki/5011000/5011415-witold-pilecki-ze-znajomym-aleksandrem-683-900.jpg

      http://9.s.dziennik.pl/pliki/5011000/5011330-witold-pilecki-z-mlodzieza-powiatu-900-631.jpg

      http://i.wp.pl/a//f/jpeg/33567/ppor_sienkiewicz_635.jpeg

      Usuń
    5. A co myślałaś, że żołnierz wyklęty to zarośnięty i brudny troglodyta, wymachujący maczugą i mieszkający w grocie?
      Nie mylmy jednak zwykłej elegancji i elementarnego dbania o siebie o swój wygląd z bezmyślnym uleganiem najbardziej nawet żałosnym kaprysom wyliniałych pederastów, zwących się kreatorami mody. Oni sami zresztą nie mogą wyjść ze zdumienia, że znajdują się idioci bezkrytycznie przyjmujących coś, co miało być zwykłym żartem lub jakimś wyjątkowo cynicznym eksperymentem.

      Usuń
    6. @ Refael

      Uważam, że termin "metroseksualny mężczyzna" jest nazbyt pojemny, by można go było na poważnie używać. Bo jeśli przyjąć założenie Tie Fightera, iż jest to skretyniały goguś akceptujący każdy wymysł tzw. kreatorów mody, to nie wydaje mi się, by Polska cierpiała na nadmiar takowych.

      Armia powinna składać się z zawodowców, a nie agresywnych cywili.

      Usuń
    7. Akurat dzisiaj córka naciągnęła mnie na MC Donalda i przyjrzałem się nieco strukturze klientów. Połowa facetów to rurkowcy - bez wyjątków metroseksualni i do tego jeszcze te pedalskie obcisłe koszule, mimo letnich temperatur z długim rękawem rzecz jasna. Wyglądali jak Robert Biedroń w okresie godowym - co za żenada.

      Usuń
    8. Ci z Powstania Warszawskiego metroseksualni nie byli ,ale i tak wyrżnięto ich jak kaczki i zakończyła sie ich kariera . Ci co mieli więcej szczęścia po uciekali za granice -nieliczni .
      Historia lubi sie powtarzać ,więc ja bym tak nie podskakiwała na miejscu tych ,, niemetroseksualnych" ;-)

      Usuń
    9. @Julianne

      Oj. Byli różni, były tam również dzieciaki, a to nie był czas, kiedy można było mieć dostęp do wszystkich ubrań, nie było czasu na przesadne dbanie o siebie. Myślę, że wpadłaś w bezsensowną spiralę nienawiści, ale sam Kaczyński ma w tym wielką zasługę, bo wszystko chce przyjąć pod swoją partię, z innymi nie chce się dzielić, wyszarpuje sobie np. to Powstanie Warszawskie. A należy zauważyć, że sami powstańcy i ich rodziny przejawiali różne sympatie polityczne. Cóż z tego, że Kaczyński zechciał sobie zawłaszczać dla siebie wszystko, powstania i też Katyń. Bardzo się przyczynił do nienawiści, ale najlepiej byłoby oddzielić go od ludzi dawniej walczących. Wśród walczących byli też tacy co podzielali pogląd, że Polska powinna się rozwijać na wzór krajów zachodnich i nie było ich wcale mało. Dobro narodowe to nie dobro Kaczyńskiego, a np. w takim Katyniu było wielu wartościowych Polaków. Ze względu na nich nie warto się naśmiewać po to żeby dokopać Kaczyńskiemu, narodowcom. Można się zastanowić co każdy z osobna zawinił.

      Usuń
    10. @Akara

      Ależ moja droga Akaro ja nie mam nienawiści do Pisu ani Kaczyńskiego sama na niego głosowałam w wyborach prezydenckich. Nie mam tez braku szacunku do ofiar Katynia czy Smoleńska. Nie bierz wszystkich moich komentarzy na poważnie. Czasami sypnę czymś ostrym i użyję słów, które mogą wydawać się pogardliwe.
      Ale faktem jest jedna rzecz nienawidzę nacjonalistycznych narodowców, których uważam za zwyrodnialców. Są Ci osobnicy na tym forum, więc niekiedy dostają piany jak przeczytają mój komentarz.


      Usuń
    11. @ Tie Fighter
      Obrończyniom ciotowatych gogusiów należy przypomnieć Srebrenicę. Gdy do miasta zbliżyły się oddziały Ratko Mladića, holenderski batalion mający ochraniać te muzułmańską enklawę spieprzał że aż puderniczki pogubił. A Serbowie mężczyzn wymordowali a kobiety zgwałcili. Więc jeśli jakaś dziwka liczy na to że ci którzy wymordują w Polsce tych "niemetroseksualnych", zapłacą jej za usługę, cholernie się przeliczy.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    12. @ Tie Fighter

      Czy dla Ciebie ubiór ma aż tak wielkie znaczenie?

      Usuń
    13. Ubiór, to zewnętrzna emanacja osobowości, charakteru...

      Usuń
    14. Mój Luby widział niedawno faceta w różowej koszulce, neonowo zielonych szortach, zielonych butach oraz z... różowymi koralikami na szyi. I ten gość trzymał się z dziewczyną za rękę. ;) Metroseksualny? A może po prostu ma swój styl?

      Usuń
    15. Takie sytuacje są częste, chociaż można się zastanowić po co ciągle ktoś sobie zaprząta głowę zmuszaniem ludzi, żeby się ubierali w danym stylu, a w innym już nie. Każdy ma swój gust. Jak ktoś się dobrze czuje w skarpetach do sandałów to niech nosi, jak dobrze się czuje w różowym kolorze to też niech sobie nosi. W gust każdego nigdy się nie trafi, ważne żeby się sobie podobać. Z jednej strony projektanci chcą dyktować w co się ubierać, a z drugiej strony inni chcą zakazywać strojów tych projektantów. Projektant jest bardziej zrozumiały, bo chce sprzedać i mówienie pewnych rzeczy mu się opłaca, a znowu drudzy walczą wbrew logice z cudzym gustem.

      Usuń
    16. @Kira,

      Może to po prostu pedał ze swoją siostrą na spacerku? A na poważnie, to w przypadku takich upałów ubiór typu t-shirt, szorty i sportowe buty/sandały dopuszcza dowolną paletę kolorów i nie widzę w tym niczego dziwnego. Jest też możliwość, że facet kompletnie nie przywiązywał uwagi do tego co zakłada i stąd ta przypadkowa kombinacja. Może to też być obliczone na wyróżnienie się z tłumu i już mniejsza o motywację. Niepokoją mnie tylko te koraliki, które mogą sygnalizować jego seksualną niepewność, choć też mógł to od kogoś bliskiego dostać w prezencie i nosi jako bliski sercu podarek.

      Usuń
    17. Wow! Że też chce Ci się analizować tak dokładnie cudzy ubiór. :) My z Lubym też komentujemy (niejednokrotnie złośliwie) czyjś przyodziewek, ale nie wnikamy w to, co może on oznaczać. Ubrania dzielą się na ładne i brzydkie, stosowne i niestosowne (czyli pasujące lub nie - do okazji, figury, urody, temperatury), przeciętne i oryginalne, przyzwoite i nieprzyzwoite. Owszem, wyjątkowo "pedalskie" ciuszki wywołałyby na naszych twarzach uśmiech, ale przeszlibyśmy nad tym do porządku dziennego.

      Usuń
    18. Wielce Czcigodna Akaro,

      "Takie sytuacje są częste, chociaż można się zastanowić po co ciągle ktoś sobie zaprząta głowę zmuszaniem ludzi, żeby się ubierali w danym stylu, a w innym już nie. "

      Własnie projektanci mody tak robią.

      " Z jednej strony projektanci chcą dyktować w co się ubierać, a z drugiej strony inni chcą zakazywać strojów tych projektantów."

      Nie zakazywać, a jedynie oceniać totalną bezmyślność osób, które bezrefleksyjnie przyjmują każdą szmirę zaserwowaną przez projektantów, byle tylko obwieścić światu, że są "na czasie"

      To już więcej stylu miał wspomniany przez Kirę "neonowy" gość, bo ten dobrał swój ubiór samodzielnie, gdyż takiej kombinacji nie zaserwowałby mu żaden, nawet najbardziej skrzywiony projektant.

      Usuń
    19. @tie_ fighter

      Tylko, że też wielu ludzi nawet nie patrzy na modę, nie śledzi nowinek, często człowiek po prostu idzie do sklepu i wybiera to co mu się podoba. Jak nie w jednym sklepie to wybierze w drugim, trzecim. Tylko tyle może być z wpływu projektanta, że jego rzeczy trafiają do sklepu. Jak się ludziom nie spodobają to nie kupią. Wydaje mi się, że najczęściej tak właśnie jest. Obcisłe ubranie to raczej jest gust konkretnej osoby, bo dostępne są również wersje mniej obcisłe, albo można wybrać większy rozmiar.

      Usuń
    20. @Kira,

      "Wow! Że też chce Ci się analizować tak dokładnie cudzy ubiór. :)"

      To takie przyzwyczajenie zawodowe z dawniejszych czasów. Ubiór wbrew pozorom sporo mówi o człowieku i przydaje się to w relacjach interpersonalnych zarówno w realiach struktury korporacyjnej, jak i prozaicznych sytuacjach życia codziennego.

      Usuń
    21. @Akara,

      Wszystko zależy od tego, czy jest to wybór autonomiczny, świadomy, przemyślany, czy uwarunkowany jest on raczej podatnością na sugestię, reklamę, czy też chęcią upodobnienia się do innych, którzy już uprzednio padli ofiarą subtelnej manipulacji.

      Usuń
    22. @ Tie Fighter

      Niemal każdy z nas jest w JAKIMŚ stopniu na tę manipulację podatny. Tyle, że nie każdy to dostrzega.

      Usuń
    23. To prawda, czasem po prostu nie mamy wyboru, ale istotny jest fakt, czy ulegamy tym manipulacjom świadomie, czy też nie.

      Usuń
    24. @ Tie Fighter
      Oparcie się temu dyktatowi to kwestia inteligencji i charakteru.Znana ci z moich opowieści Vera (córka Milom), w liceum ubierała się jak młoda dama a nie jakaś "wyluzowana" lafirynda. Olewała równo to że większość klasy nazywała ją "przeorysza". I po pół roiku kilka koleżanek w szkole zaczęło się snobować (w pozytywnym tego słowa znaczeniu!) na nią. Bo zrozumiały że wtedy nie grozi im choćby pytanie ze strony przypadkowego przechodnia o koszt "numerku". I każdą z nich po jakimś czasie zainteresował się poważny chłopak. A nie śmieć, goniący za krótkoterminową spekulacją z jak najszybszą realizacją zysku.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    25. Mnie współczesny styl ubierania się (mam na myśli to, co widzę na ulicy) poraża nie tyle nieobyczajnością, ile brzydotą, tandetą i bylejakością. Ale co robić, takie właśnie ciuchy można kupić w sklepie za rozsądną cenę. :/

      Usuń
    26. @Julianne - pamiętasz nasza dyskusję na temat jakości dzisiejszych szkół i poziomu absolwentów studiów ? Przestał mnie dziś dziwić Twój zapał, z jakim przekonywałaś mnie, że nie mam racji ze swą negatywną opinią. To,ze bez przerwy robisz masę błędów ortograficznych to jedno. Dziś się przekonałam, że jesteś po prostu niewyuczalna. Kilka godzin po tym jak Ci Kira wytknęła kosmiczny błąd - wynikający nie tylko z nieznajomości ortografii, ale i bezmyślności ,bo logika w tym miejscu ma zastosowanie -powtarzasz go znowu. Tam byli chyba Ci naziści, teraz są Ci osobnicy. Może spróbuję objaśnić , że to zasada a nie jednostkowa pisownia a więc nie będą też "Ci chłopcy" "Ci Polacy " ,ale także -nie będą "Te kobiety itd- chyba ,że na początku zdania. Wprawdzie uważam , że nieznajomość zasad pisania (szczególnie w tak prostym i logicznym przypadku )kompromituje każdego ,kto ma przynajmniej maturę ,ale powtarzanie błędu po wytłumaczeniu dlaczego to jest błąd wymyka się już spod klasyfikacji.

      Usuń
    27. @An-ka

      Przeczytaj jeszcze raz swoją wypowiedź skierowaną do mnie i popełniłaś dokładnie ten sam błąd, co ja. (Twój zapał, Ci Kira). Z kopiować fragment komentarza czy zajarzysz ?



      Usuń
    28. @ Julianne

      Jezuuuuu!!! :))))))

      Usuń
    29. Ja nie jarzę ,tylko rozumiem i myślę, i to jest ta różnica między nami.A Ty ewidentnie nie rozumiesz. Ja się zwróciłam DO Ciebie i wtedy duża litera jest formą grzecznościową. Mniej grzecznie acz dopuszczalnie byłoby napisać "Kira zwróciła ci uwagę". To samo ze słowem Twój lub twój. Natomast Ty (może rzeczywiście w Twoim przypadku ta forma jest błędem ??? lub przynajmniej nieuzasadnioną grzecznością ? ) piszesz Ci czy Tamci o kimś, nie do kogoś. jest absurdem .I nie z kopiować tylko skopiować.... Przejdż może z jarzenia na myślenie, bo chyba Ci się styki poprzepalały

      Usuń
    30. @ An-Ka
      Nie oczekuj od swojej rozmówczyni wiedzy iż istnieje wiele rodzajów zaimków. W końcu pisze "z kopiować".
      Matura Twojej rozmówczyni? Dawno nie słyszałem tak pure nonsensownego dowcipu. Dzięki!
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    31. To kompromitujące i nawet nie śmieszne :(.wygoogluj sobie może ). I dodam jeszcze jedno -gdy ktoś mi zwróci na coś uwagę, że popełniam błąd, to nawet jak wydaje mi się, jestem pewna - zawsze sprawdzam. Nie lezę w zaparte. Dopiero jak sprawdzę ....

      Usuń
    32. Nie do wiary.....Analfabeci są wśród nas ...

      Usuń
    33. An-Ka

      Wiem....;-) Taką mam jednak politykę blogową a nie inną . Konserwy doprowadza do szału moja pisownia a o to właśnie chodzi . . ;-)

      Usuń
    34. Jesteś żałosna równie jak niedouczona.I te tłumaczenia małego Kazia








      Usuń
    35. @An-Ka

      Moja opinia o twojej osobie jest równie negatywna i pogardliwa . Czyli wzajemnie nie darzymy się sympatią .
      Żegnam.

      Usuń
    36. Niestety, owo "Ci" użyte w przypadku innym niż zwrócenie się do rozmówcy jest błędem tyleż przykrym, co powszechnym.

      Usuń
    37. Droga Julianne- jednakowoż nadal pozostaje różnica (niejedna, ale mniejsza) między nami - ja swoje opinie i to wyłącznie cząstkowe opieram na konkretach i te konkrety podnoszę. I nie opiniuję Twojej osoby -bo mam za mało danych ,ale konkretne cząstkowe zachowania. Reszta jest mi doskonale obojętna, osoby Twojego pokroju nie zajmują mi myśli, a czasu tyle, co przeczytam komentarz. I zapewniam Cię - znaku równości między nami nigdy nie będzie. Naburmuszenia. insynuacje i intuicyjne antypatie pozostawiam tym , którym to potrzebne. Przy okazji -niedarzenie się sympatia nie jest synonimem opinii negatywnej i pogardliwej, ot- kolejny przykład nieznajomości własnego języka na poziomie mniej niż podstawowym.

      Usuń
    38. @kira -powszechnym ? ja do tej pory spotkałam się z tym drugi raz, poprzednio to była "pani" , która też pisała Ja i My z dużej litery a potem zatrudniła się jako opiekunka do dzieci w innym kraju, w polskiej rodzinie, i uważała, że powinna mieć dodatek za uczenie dzieci polskiego i historii (jedno i drugie miała na jednym poziomie , bowiem owe zaimki to bynajmniej nie były jej jedyne błędy i wcale nie najgorsze, niestety ).Typowy przykład przeszacowania swoich możliwości i swojego poziomu, nierzadki, niestety

      Usuń
    39. @Stary Niedźwiedź -córka Milo miała mądrą, wspierającą matkę i dlatego mogła (ba -wręcz musiała, nie w sensie przymusu a imperatywu ) tak zachować. Ja eksperymentowałam ze strojami, ale nigdy nie było to przebieranie się za aktywistkę burdelu:)) .Pod prąd zawsze byłam z makijażem i do moich koleżanek też po jakims czasie dotarło, że kilogram tapety urody nie dodaje:))

      Usuń
    40. Cóż, ortografia traci na znaczeniu. Podobno kiedyś kilka błędów wystarczyło żeby nie zdać matury, teraz za ortografię można dostać daną liczbę punktów, jak nie ma tych punktów, to można zdać mimo wszystko. Na studiach też nikt się przesadnie nie czepia, a jeszcze mniej jeśli nie są to studia humanistyczne. Mam znajomego, który robi okropne błędy, a informatykiem jest dobrym, pracuje, nikogo specjalnie nie obchodzą jego błędy, a też ma kto mu je poprawić. Czasy się zmieniły. Jak ja widzę błędy to się nie denerwuję, więc nie narzekam tak jak inni. Parę razy zrobiłam życzliwą analizę internetowych opowiadań, wskazałam błędy, które widziałam, napisałam co jest niemożliwe, żeby na przyszłość autorzy opowiadań wzięli to pod uwagę (np. że nie powinno być tak, że zwykły człowiek po postrzale w brzuch wraca od razu po operacji do ciężkiej pracy fizycznej i wymiata). Zamiast coś polepszyć doprowadziłam do tego, że pewne osoby przestały pisać. Można komentować w dobrym celu, a zamiast poprawy jest całkowita rezygnacja. Teraz bardziej uważam.

      Usuń
    41. Marzena., coraz więcej spraw traci na znaczeniu.Ja jednak uważam, że to droga do bylejakosci. Ktoś kto sobie odpuszcza jedno, odpuści następne. Na szczęście i wśród młodych są nadal tacy, którzy uważają, że nie tylko skuteczność. ,ale i uroda życia są ważne. To niewielki wysiłek. Tzn nie wiem. ...może niektórych to przerasta , może to co ja uważam za poprzeczkę na poziomie kostek jest dla nich skokiem o teczce...

      Usuń
    42. @An-Ka,

      Przyznaję, że ciężar gatunkowy zwykłych literówek jest żaden, a i jakiś pojedynczy błąd innego typu może się każdemu zdarzyć, ale doprawdy nie wiem jak można być wyrozumiałym dla kogoś, kto nie tylko popełnia wszystkie możliwe do popełnienia błędy, ale te niemożliwe też. Ba, jak udaje mu się oszukać korektor tych błędów, zainstalowany w każdym blogowym edytorze tekstu. Podzielam twoją opinię o tym, iż odpuszczanie jednych rzeczy powoduje efekt domina i prowadzi wprost do wszędobylskiej bylejakości, ale jak widać i z tej bylejakości niektórzy postanowili się doktoryzować.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    43. @Akara,

      "Cóż, ortografia traci na znaczeniu. Podobno kiedyś kilka błędów wystarczyło żeby nie zdać matury, teraz za ortografię można dostać daną liczbę punktów, jak nie ma tych punktów, to można zdać mimo wszystko. Na studiach też nikt się przesadnie nie czepia, a jeszcze mniej jeśli nie są to studia humanistyczne."

      Kiedy zdawałem maturę, wystarczyły trzy byki ortograficzne, lub dziewięć interpunkcyjnych, aby jeszcze raz podchodzić do matury. Natomiast kiedy wspominasz o studiach humanistycznych, to jeśli popatrzeć na takie kierunki jak europeistyka czy gender, to zdolność poprawnego pisania w języku polskim wydaje się być jedyną wartościową umiejętnością, jaką z takich studiów można wynieść. I już samo porównanie takiej edukacyjnej szmiry z informatyką wydaje się być nieuprawnione, gdyż aby skończyć informatykę trzeba jednak reprezentować jakiś intelektualny poziom, a studyjka typu gender może skończyć dosłownie każdy. Dobitnie to zresztą obrazuje poziom owych absolwentów, jak również kandydatów na takie studia. Mamy tu jedną taka kandydatkę, wiec pobieżna analiza jej postacie nie pozostawia cienia wątpliwości co do jakości niektórych operetkowych kierunków studiów humanistycznych. Zatem szanujmy chociaż tą nieszczęsną polszczyznę, skoro już powszechnie ludzie nie szanują samych siebie.

      Usuń
    44. Piszę ze smart fona i literówka juz jest. Skok o teczce. Uważam, że człowiek w miarę myślący powinien się doskonalić. Jest to obowiązek człowieka z dyplomem.Stokroc wolę. ,by mi wskazano mój błąd, by móc go skorygować niż kompromitowac się dalej.A postawę nie bo nie uważam za Infantylizm i zwykłe gowniarstwo

      Usuń
    45. @ Tie Fighter
      Nie dziw sie że "ortografia traci na znaczeniu". Inaczej niedouczone tłuki nie zdałyby matury i musiały wybrać sie po nią na bazar.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    46. PS.przepraszam.zamiastdo Akary zwrocilam się do Marzeny

      Usuń
  12. "Ale faktem jest jedna rzecz nienawidzę nacjonalistycznych narodowców"

    Nacjonalistyczny narodowiec - to już nawet nie "masło maślane" - to już perełka!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...