01.08.2014

Dowód?


Jest ich mnóstwo. Rozlokowane na całej kuli ziemskiej, widzialne jedynie w dużej wysokości, wciąż pozostają jedną z największych zagadek, z jakimi zetknęła się ludzkość. I, co ciekawe, wciąż pojawiają się nowe.




Artykuł jest króciutki, bo i cóż można napisać o takim zjawisku, poza odnotowaniem faktu, że zaistniało? Piktogramy, agroglify czy po prostu kręgi – jak zwał, tak zwał – towarzyszą człowiekowi od niepamiętnych czasów. Niektórzy twierdzą, że są dziełem człowieka (tak właśnie tłumaczy się powstanie rysunków z Nazca). Inni upierają się, że przynajmniej część z nich musiały wykonać istoty stojące na wyższym poziomie rozwoju technicznego. Spór między jednymi a drugimi pozostaje nierozstrzygnięty.












A do której teorii Wy się przychylacie? Czy to ludzie stworzyli te wszystkie niesamowite obrazy (w zbożu i nie tylko), czy może jednak trzeba dać wiarę teoriom o wizytach kosmitów? A może uważacie, że jest to zjawisko pochodzenia naturalnego?

200 komentarzy:

  1. Prawdziwe dzieła sztuki. Skomplikowana geometria z najwyższej półki. Jeśli jest to dzieło człowieka, to jak to zrobiono? Gdzie ślady doprowadzenia tam licznej ekipy i zapewne jakiegoś sprzętu? Czemu nigdy żaden postronny świadek nie widział kiedy i jak to powstało? Uważam, że powinni się tym zająć matematycy, być może naukowcy innych specjalności. Należałoby zbadać glebę i same rośliny pod względem magnetyzmu, składu chemicznego, właściwości fizycznych itd. Pewnie, że prawie wszystko można wyjaśnić naukowo, ale to "prawie" robi zasadniczą różnicę. Trudno też wyobrazić sobie mistyfikację na taką skalę. Chciałbym poznać gościa, który by ewentualnie stał za czymś takim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego wrzuciłam linki do Wikipedii. Podobno paru facetów takie właśnie kręgi tworzyło, chcąc wydrwić wiarę w wizyty przybyszy z innych planet. Te rewelacje spuściły ze mnie trochę powietrza. Niemniej na dzień dzisiejszy skłaniam się ku przekonaniu, iż powstanie CZĘŚCI takich malunków można wytłumaczyć jedynie działalnością istot stojących na wyższym poziomie od naszego.

      Usuń
    2. Widziałem na Discovery cały program o próbie wykonania przez ludzi takiego nazwijmy to piktogramu. Nie dość, że działali w idealnych warunkach, w świetle dnia, to jeszcze ich dzieło nie było wolne od niedoróbek i przy tym znacznie mniejsze od niektórych kręgów powstałych w nocy . Tymczasem zupełnie nie wiem jak prymitywni ludzie mogli dokonać czegoś takiego jak rysunki z Nazca, gdzie zachowanie symetrii i rozmiar samych piktogramów zapierają dech w piersiach, a ponadto nikt jeszcze nie ujawnił techniki jaką to wykonano - mimo prób.

      Usuń
    3. Rysunki z Nazca to jednak trochę inna bajka niż zbożowe obrazki. Ich rozmiary faktycznie powalają.

      Usuń
  2. Ja w tym w pierwszej kolejności widziałam kręgi transmutacyjne. Tak jakby jakaś sekta chciała się bawić w alchemię. Z tego co wiem, udaje się ludziom wykonać podobne kręgi i nabierać badaczy. Kiedyś ujawniono taki przypadek. Często jest to sposób na przyciągnięcie turystów i cała okolica się umawia.

    Na Ziemi powstał człowiek, to może coś nawet bardziej rozumnego wyewoluowało też na jakiejś innej planecie, ale na razie nie ma na to wystarczających dowodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dalej sądzę, że w tej alchemii kręgów też może coś być. Nawet w Polsce są ludzie, którzy wierzą w alchemię. Zbiorą się tacy to możliwe, że jadą sobie tworzyć kręgi na próbę, sprawdzają, czy taki krąg zadziała. Tego też można się spodziewać.

      Usuń
    2. @Akara,

      Napisz coś więcej o tych kręgach transmutacyjnych. Jakie to ma powiązania z alchemią? Jak dla mnie to cały termin transmutacja alchemiczna sprowadza się do transformacji metali nieszlachetnych (najczęściej ołowiu lub rtęci) w złoto. Z braku kamienia filozoficznego, który miałby być katalizatorem takiej przemiany, do akcji wkroczyła fizyka jądrowa i załatwiła sprawę po swojemu, czyli poprzez bombardowanie tarczy wykonanej z amalgamatu rtęci neutronami, deuterem lub protonami. Niestety metoda okazała się na tyle droga, że bardziej opłaca się tradycyjne górnictwo metali szlachetnych, niż ich laboratoryjne wytwarzanie.

      Usuń
    3. @tie_ fighter

      Ciężko mi teraz znaleźć coś wartościowego o wykorzystywaniu kręgów w alchemii. Może w tych niby sektach zadbano o elitarność osób, które będą mieć dostęp do wiedzy, zostaną wtajemniczone, albo ktoś zgłosił stronę do usunięcia. Było miejsce, gdzie ciekawie i dużo o tym pisano, a teraz tej strony nie mogę odnaleźć. Istotnie złoto było najważniejsze, bo bogactwa chciało wielu, ale poza tym działo się znacznie więcej. Ten temat jest pomijany, a jak jest przedstawiany to głównie przez przykład buddyzmu, hinduizmu, a tam te rysunki wyglądały inaczej, w innych celach były tworzone. Tworzenie ich w piasku, trawie, zbożu, czy układanie z kamieni miało być np. wykorzystaniem sił natury. Znaczenie miała też wielkość symbolu. Im większy symbol tym niby miał dać większą moc. Chociaż też różnie było to postrzegane. Katolicyzm do dzisiaj chce zwalczać takie zwyczaje, wszystko co w tym temacie jest podobne wrzuca do jednego worka. Jak ktoś chciał dawniej tworzyć w Europie kręgi, np. takie jak te w zbożu to musiał się z tym kryć. Jakby go na tym złapano uznano by, że praktykuje magię, inną religię.

      Przed zagrożeniem z ich strony dla chrześcijaństwa ciągle się ostrzega, a nawet się wspomina o czymś takim jak religia alchemii:
      http://zagrozeniaduchowe.pl/?p=309

      „W hinduizmie mandale wykorzystuje się do rozbudzania poczucia integralności i nierozłączności z kosmosem, z kosmiczną świadomością. Mandalę tworzy się w formie konstrukcji przestrzennej z różnokolorowego piasku, obrazu lub rysunku – służy ona jako pomoc dla medytującego. Mandale były tworzone praktycznie we wszystkich religiach i kulturach. Symbole te tworzyła przede wszystkim religia buddyzmu, hinduizmu, ale także alchemii, różokrzyżowców i innych. „

      „Kontemplacja mandali ma charakter inicjacyjny, bowiem jej celem ma być wewnętrzne wyzwolenie; mandaliczne katharsis, odkrycie prawdy o swojej kosmicznej naturze (w języku parapsychologii mandala często nazywana jest także psycho-kosmogramem). Stanowi zagrożenie duchowe dla duchowości chrześcijańskiej poprzez ubóstwienie wyobraźni, synkretyzm religijny, propagandę innych duchowości, a także wiarę w jej moc sprawczą.”

      Usuń
    4. Tak w skrócie, jak się podnosi przy alchemii element psychiczny, magiczny, wprowadzenie się w trans, to zdarza się sugestia jakby kręgi pomagały osiągnąć ten stan, pewne moce. Nie jestem w tym specjalistką, ale są ludzie, którzy wierzą w magiczną moc kręgów.


      http://www.religie.424.pl/alchemia,1091,article.html

      "Sendigovius pomógł mu uciec, alchemik na łożu śmierci przekazał mu proszek, nie zdradzając jednak formuły na jego stworzenie. Lewis Spence pisał potem, że to dlatego, iż transmutacja miała zachodzić dodatkowo poprzez elementy magiczne, reakcję woli i wyobraźni.

      W połowie XIX wieku Mary Anne South wraz ze swym ojcem Thomasem doszła do wniosku, że uczestnicy misteriów często znajdowali się w stanie transu hipnotycznego. Według jej słów proces alchemiczny miał być "tajemną metodą samopoznania, w której dusza wychodzi poza swoją dziedzinę". Kiedy jej ojciec przeczytał całą książkę, spalił wszystkie egzemplarze, a badaczka nie doprowadziła do jej ponownego wydania.

      W 1936 roku Israel Regardie doszedł do wniosku, że Thomas South spalił książki, gdyż opisany w nich został starożytny sekret alchemików. Polegał on na tym, że alchemik wchodząc w trans, osiągał moce demiurgiczne, dzięki czemu mógł bezpośrednio oddziaływać na materię w tyglu. Oznaczało to, że istota procesu transmutacji leżała w procesie psychicznym, nie fizycznym."

      Usuń
    5. @Akara,

      Dzięki za obszerne wyjaśnienia. Co prawda trąci mi to zwykłą szarlatanerią, ale każdy może wierzyć w co chce. Niemniej nasuwa mi się taka konkluzja, że gdyby ktoś rzeczywiście mógł oddziaływać na materię za pomocą kwintesencji ducha i umysłu, to nie tylko odkryłby jedną z największych tajemnic Boga. Ba, sam by się mógł okrzyknąć bóstwem i miałby ku temu namacalne przesłanki. Czemu tego nie zrobił? Zalatuje mi to raczej jakąś czarną magią, ocierającą się o demonologię, a co za tym idzie nie tworzenie żadnej nowej wartości, a jedynie wirtuozerię w sztuce negacji już istniejących religii i ich systemów wartości. Czyli nic nowatorskiego, bowiem łatwo jest negować coś, co już stworzono, a trudniej coś od zera stworzyć. Poza tym, czemu miałyby te rytuały służyć? Czy li tylko zdobyciu bogactwa, a co za tym i idzie i władzy, czy poszukiwaniu kontaktu z domniemaną istotą wyższego rzędu? A jeśli tak, to jaką? Co uosabiającą? A może poznaniu tajemnicy Wszechświata, a jeśli tak to gdzie jakieś namacalne przesłanki ich zgłębienia? Cóż, wobec rzeczy, w porównaniu z którymi człowiek jest niczym, pozostaje jedynie czynnik wiary, przy czym nie precyzuję tutaj jej adresata.

      Usuń
    6. Tak, środek prowadzący do oglądania Boga, do zyskiwania części boskiej mocy. Poza bogactwem chodziło też o nieśmiertelność, o uzyskiwanie władzy nad czasem. Możliwe miało być dłuższe życie, odmłodzenie, być może też przywrócenie zmarłych do życia, ledwie kiełkująca roślina mogłaby pod wpływem kamienia urosnąć szybko i dawać pokarm, władza nad żywiołami. Z homunkulusów można by tworzyć idealną armie, albo przenosić duszę w to doskonalsze ciało.

      W linku wyżej jest o tym wspomniane, ale bardzo krótko, a szkoda, bo to, że kamień miał być też eliksirem życia było równie ważne. Wielu władców bardziej niż bogactwa chciało nieśmiertelności, ciała, które nie choruje (bo co to za nieśmiertelność, jeśli jest się chorym i się okropnie cierpi).

      „Kamień filozoficzny, lapis philosophorum, spiritus rector, almagra, czerwony bolus miał stanowić dodatkowo główny składnik eliksiru życia, będący panaceum na wszystkie choroby. „

      „Nie zawsze poszukiwano kamienia filozoficznego. Czasami próbowano stworzyć homunkulusa, czyli człowieka w retorcie, np. szukano gliny, z której Bóg stworzył Adama. „


      Co ciekawe co jakiś czas można usłyszeć w telewizji księdza, który mówi, że wierzy w magię, a wierzy w nią, bo Bóg zabronił praktykowania magii, a po co by zabraniał, jakby tego nie było. Moim zdaniem lepiej jeśli nie wierzą, bo jeszcze znowu będą jakieś oskarżenia o to, że ktoś jest czarownicą.

      Usuń
    7. "Ba, sam by się mógł okrzyknąć bóstwem i miałby ku temu namacalne przesłanki. Czemu tego nie zrobił?"

      Ilu to już ludzi na przestrzeni wieków ogłaszało się bogami. Taki faraon czasem dawał pokaz swojej mocy, ludzie wierzyli, a teraz można stwierdzić, że to było wykorzystanie naturalnych zjawisk, a nie boskość, czy magia.

      Usuń
    8. Kiedy czytam o osiąganiu jedności z Kosmosem czy wchodzeniu w jakieś transy, to się od razu najeżam. Nie widzę w tym doskonalenia ducha ani dążenia do Dobra, tylko duchową - jak by to ujął Tie Fighter - szarlatanerię. W najlepszym wypadku jest to śmieszna, acz nieszkodliwa zabawa. W najlepszym!

      Usuń
    9. @Akara,

      "Tak, środek prowadzący do oglądania Boga, do zyskiwania części boskiej mocy. Poza bogactwem chodziło też o nieśmiertelność, o uzyskiwanie władzy nad czasem. Możliwe miało być dłuższe życie, odmłodzenie, być może też przywrócenie zmarłych do życia"

      To samo mówił Imperator Palpatine Lodrowi Vaderowi, a jak się to skończyło to już powszechnie wiadomo.

      "Co ciekawe co jakiś czas można usłyszeć w telewizji księdza, który mówi, że wierzy w magię, a wierzy w nią, bo Bóg zabronił praktykowania magii, a po co by zabraniał, jakby tego nie było. Moim zdaniem lepiej jeśli nie wierzą, bo jeszcze znowu będą jakieś oskarżenia o to, że ktoś jest czarownicą."

      Zapomniałaś dodać "czarną magię". Ja też w nią wierzę i traktuję jako środek komunikacji z siłami zła - w które też wierzę. Nic dziwnego, że Bóg przed czarną magią ostrzegał, bowiem jest ona źródłem zaprzeczenia ideałom dobra i miłości. Celowo nie piszę o mądrości, gdyż ta występuje po obu stronach barykady, tyle że po jednej ze stron jest ona zniekształcona i przekłamana, aby pod płaszczykiem czynienia dobra, w rzeczywistości czynić zło. Dlatego własnie ta ciemna strona, strona zła, tak bardzo fascynuje ludzi o słabych umysłach i miałkich charakterach. Jest łatwiejsza, szybsza, bardziej nęcąca. Nie wymaga odpowiedzialności, nie wnosi obostrzeń moralnych. Poza tym, mądrość dana człowiekowi nie na charakteru absolutnego i nie dane jest mu poznać istotę wielkiej tajemnicy. To już kwestia wiary.

      "Ilu to już ludzi na przestrzeni wieków ogłaszało się bogami. Taki faraon czasem dawał pokaz swojej mocy, ludzie wierzyli, a teraz można stwierdzić, że to było wykorzystanie naturalnych zjawisk, a nie boskość, czy magia."

      Dlatego trzeba umieć odróżnić fałszywych bogów od tego jednego prawdziwego. On sobie nie da wydrzeć tajemnic ani nauce, ani żadnej pseudonauce i ludziom, którzy tak bezgranicznie w tą naukę i pseudonaukę wierzą. Nie poznaliśmy dobrze jeszcze nawet własnej planety, a już sięgamy myślami gwiazd i uzurpujemy sobie możliwość pozyskania boskiej mocy. Tylko w naszej Galaktyce znajduje się 400 miliardów gwiazd, a we Wszechświecie istnieje 350 - 400 miliardów dużych galaktyk oraz 3,5 biliona galaktyk karłowatych. Czymże wobec tego ogromu i zawartych w nim tajemnic jest człowiek ze swoimi śmiesznymi teoryjkami? Z tym swoim żałosnym poczuciem własnej wielkości. Więcej pokory. Stephen Hawkinkg powiedział kiedyś, że obecna nauka nie zostawia zbyt wiele miejsca dla Boga. No cóż, nawet taki zdeklarowany ateista, a właściwie agnostyk, znalazł w sobie na tyle pokory, aby istnienia Boga nie wykluczyć, choć osobiście uważam, że lista pytań bez odpowiedzi jest tak długa, że Stefan tymi odpowiedziami nie dysponując, powinien tej pokory mieć nieco więcej.

      Usuń
  3. Czcigodna Kiro
    Herodot Warszawy czyli Stefan Wiechecki - "Wiech", bodaj w roku 1938 kiedy to (zapewne pod wpływem Wellsa) cała Polska fascynowała się dyskusjami o kosmitach, opublikował swoją rozmowę z jednym z warszawskich cieciów. Przebiegła ona następująco (cytuje z pamięci):
    - Panie Walenty. Co by pan powiedział gdyby tu się pojawili goście z Marsa?
    - Panie szanowny, to dla mnie nie nowina, co noc się z niemy użyram!
    - To oni tu się pojawiają? I co robią?
    - Jak to co? Szylda przewieszają, sikają w bramie, bradziażą po pijanemu.
    - Czy jest pan pewien że oni są z Marsa?
    - Nie tylko z "Marsa". Przychodzą tyż od "Ślepego Leona".
    Zechciej usunąć ślad po poprzednim komentarzu (głupia literówka).
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urocza anegdotka. :)

      Usuń
    2. @ Kira
      Zatem zreferuję drugą, czyli pewną historię rysunkową Mleczki z serii o inżynierze Nowaku.
      Nowak wybrał się w rejs po Pacyfiku jachtem swojego kolegi, rzeźbiarza amatora. Gdy dopłynęli do pewnej wyspy, kolega uparł się że wyrzeźbi popiersie Nowaka. Ale z pierwszego, drugiego, setnego etc. nie był zadowolony. Wreszcie któreś uznał za dobre. Ostatni rysunek przedstawia widok z odpływającego jachtu. jest nim Wyspa Wielkanocna, zastawiona słynnymi popiersiami.
      Jeśli i ta sprawa Cię nurtowała, masz prozaiczne rozwiązanie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Kosmici też pewnie mają jakichś wieśniaków, a ci bydło, które musi się wypaść. A przy okazji robi takie wzorki...

    OdpowiedzUsuń
  5. Iii... Nie takie rzeczy z kumplem po pijaku robiliśmy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na dzieło cywilizacji pozaziemskiej, te wzory są jakoś dziwnie... ziemskie. A nawet znajome;)
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd też moje wątpliwości. ;)

      Usuń
    2. bogów jest wielu, ale matematyka jedna /np. geometria euklidesowa/... dlatego ta "ziemskość" nie jest akurat żadnym argumentem...

      Usuń
  7. od dawna mnie ten temat nie interesował, zwłaszcza od czasu, gdy obejrzałem demonstrację, jak to się robi przy pomocy deski i kawałka sznurka... bardziej mnie intrygowało, jak to zorganizować, by to zrobić po cichu, by się nikt nie dowiedział, nie przypalił na gorącym i nie podniósł wrzasku...
    wzory Nazca to trochę inna bajka... po mojemu, był to przekaz autochtonów do swoich bogów... to trochę tak, jak budowanie kościołów na planie krzyża i wycelowane w niebo dzwonnice... może to trochę kulawe porównanie, ale istota rzeczy ta sama... pytanie tylko, czy potrzeba było jakiejś zaawansowanej technologicznie cywilizacji do zrobienia takich wzorów... po mojemu, to wielkiej ekipy i mądrych narzędzi do tego nie było trzeba... tylko jak do tej pory śladów po tej ekipie nie odnaleziono... tu jest zagadka, ale tak z drugiej strony, jakby tak wpuścić na te rejony hordy archeologów, to pewnie odkryliby jakieś ślady, tylko przy okazji rozpieprzyliby cały zabytek... poczekajmy, nie spieszmy się... nic na siłę... kiedyś się to wszystko wyjaśni...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
  8. Tutaj jest jeden przykład:
    http://innemedium.pl/wiadomosc/niezwykly-piktogram-polu-w-kalifornii

    „W pobliżu miejscowości Salinas w stanie Kalifornia znaleziono niezwykły krąg w zbożu. Piktogram spowodował podniecenie w środowisku ufologicznym i wpłynął na wysyp teorii spiskowych.
    Tajemniczy krąg jest niezwykle skomplikowany. W jego wnętrzu znajduje się wpisany kwadrat, który zawiera dosyć zawiłą formę. Przypomina to nieco taśmę perforowaną stosowaną w starych komputerach, dlatego od razu pojawiła się koncepcja, że jest to jakaś wiadomość.

    Krąg zidentyfikowano już 30 grudnia. Dokonało tego dwóch mężczyzn, którzy twierdzą, że zauważyli dziwny błysk na polu w okolicy Salinas. Udali się tam, aby to zbadać i natrafili na ten piktogram.”



    A tutaj wyjaśnienie:
    http://mobirank.pl/2014/01/11/znalezione-kregi-w-zbozu-nvidia-tegra-k1/

    „Tajemnicze kręgi okazały się doskonałym teaserem 192-rdzeniowego procesora mobilnego Tegra K1firmy NVIDIA. Firma zatrudniła najlepszych na świecie artystów od tworzenia kręgów zbożowych, aby umieścić obraz najnowszego procesora mobilnego w polu jęczmienia w pobliżu Salinas w Kalifornii, dwie godziny na południe od San Francisco.

    Zobaczcie kulisy powstawania tajemniczych kręgów w zbożu na poniższym filmie.”
    http://www.youtube.com/watch?v=5LJCTnNmT48

    OdpowiedzUsuń
  9. Pod poprzednim postem zebrało się 200 komentarzy. Dalsze kasuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo taka zasada ucina temat w najciekawszym punkcie. A już myślałem, że ktoś będzie zainteresowany porównaniem podobnych pod wieloma względami stanów USA/ Alaska vs. Hawaje/ pod względem przestępczości i wyciągnięciem wniosków;)
      Nie zawsze można wszystko napisać. Jednak wiedz, że 'zasada 200" sprzyja zalewaniu dyskusji morzem komentarzy, do których nie można się potem odnieść i w ten sposób - stwarzaniu wrażenia, że doszło do jakiegoś konsensusu (podczas gdy w rzeczywistości nie doszło), lub, co gorsza, ustalono "jedynie słuszną rację".
      Wszelkie zasady mają swoje wady;)
      Anty

      Usuń
    2. @ Anty

      Zdaję sobie sprawę, iż ucinanie dyskusji po dwusetnym komentarzu wygląda na foch kapryśnej dziewczynki, ale:

      1. W pewnym momencie stwierdzam, że konieczność zaglądania do starego tematu oraz przeglądania w celu ewentualnej kasacji mnóstwa komentarzy przekracza moje siły.

      2. I tak muszę odświeżać czasem kilka razy pod rząd swoją stronę, zanim wczytają mi się nowe komentarze. W przypadku większej ich ilości niż przepisowe 200 byłoby jeszcze gorzej: po każdorazowym udzieleniu odpowiedzi albo ewentualnej kasacji czyjejś wypowiedzi musiałabym schodzić na dół i wciskać "Wczytaj więcej".

      Nie frasuj się jednak. Jeszcze nie raz i nie dwa zetrzesz się z Tie Fighterem. Zazwyczaj bardzo ładnie ze sobą rozmawiacie. :)

      Usuń
    3. a ja tą zasadę rozumiem i popieram... to jest upierdliwe także z pozycji komentatora, tak odświeżać powtórnie po każdym ruchu na forum... nie zawsze jest czas na to... pamiętam, jak kiedyś z pośpiechu posądziłem pewnego blogera o kasowanie komentarzy... dobrze, że tego nie wyartykułowałem, bo potem dojrzałem tą opcję "wczytaj więcej" i wyszedłbym na "ró... ups... na idiotę, chciałem rzec...

      @Anty...
      związek pomiędzy regionem /na przykład Stanów/ i przestępczością jest niewątpliwie ciekawy... kiedyś oglądałem film o kryminale na Alasce /podobno jedyny w tym stanie, nie licząc lokalnych "dołków"/... okazuje się, że prawie wszystkie przestępstwa tam to akty przemocy pod wpływem alkoholu...
      zaś wracając do poprzedniej dyskusji, na którą rzuciłem okiem, to rzeczywiście jakoś trudno mi się dopatrzyć związku pomiędzy prawem do noszenia broni i ilością gwałtów... przypadki, gdy ktoś przystawia panience broń do głowy i każe ściągnąć majtki lub zrobić loda być może mają miejsce, ale to są zapewne jakieś kompletnie jednostkowe ewenty... nawet warunkach wojennych gwałt inaczej zwykle przebiega... nie sądzę też, że jeśli ktoś posiada broń, bo mu brakuje odwagi lub taką ma robotę miało wpływ na wzrost skłonności do agresji seksualnej...

      Usuń
    4. "zaś wracając do poprzedniej dyskusji, na którą rzuciłem okiem, to rzeczywiście jakoś trudno mi się dopatrzyć związku pomiędzy prawem do noszenia broni i ilością gwałtów..."

      Bo jej nie ma!!! Anty zauważył jakąś przypadkową zbieżność i się jej uczepił jak kleszcz, dokonując jednej ze swoich słynnych hiperboli myślowych. Oczywiście kurczowo uczepił się USA, gdzie dochodzi do wielu napadów z użyciem broni palnej, jednak są one zawyżane przez tak zwany margines społeczny, jakim są wielomilionowe dzielnice nędzy w wielu amerykańskich miastach.
      Należy zauważyć również, że broń do celów przestępczych nawet tam, gdzie dostęp do niej jest ułatwiony pochodzi zazwyczaj ze źródeł nielegalnych, a do wielu napadów dochodzi w strefach wolnych od broni, jak na przykład szkoły. Słówkiem się nie zająknął o takiej Szwajcarii. W przypadku Szwajcarii prawo do posiadania broni sięga początków istnienia tego kraju, czyli roku 1291, kiedy to trzy pierwsze kantony: Schwyć, Uri i Unterwalden utworzyły federację na mocy ,,paktu federacyjnego” (fr. ,,pacte federal”, niem. ,,bundesbrief”). Już w pierwszych latach istnienia nowo powstała republika musiała bronić się przed roszczącymi sobie prawa do jej terenów Habsburgami. Od tego czasu w Szwajcarii panowała zasada, że każdy dorosły obywatel ma obowiązek bronić swojej ojczyzny i z tego powodu nie tyle mógł, co musiał posiadać broń na własność.
      Obecnie każdy pełnoletni mężczyzna, obywatel tego kraju musi co roku przechodzić przeszkolenie z obsługi broni i ten kraj, w którym uzbrojenie jest powszechne jest jednym z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Przypadki zabójstw czy napadów rabunkowych należą do rzadkości i to pomimo faktu, że większość gospodarstw domowych wyposażona jest w broń palną i że jest ona łatwo i szeroko dostępna. Niskie wskaźniki przestępczości w Szwajcarii budzą zdumienie z innego jeszcze powodu – z uwagi na łagodność tamtejszego wymiaru sprawiedliwości, który nie jest ani surowy, ani represyjny. Na czym polega szwajcarski fenomen niskiej przestępczości przy wysokim dostępie do broni? Pewną rolę odgrywa tu na pewno mentalność tego kraju, co jednak nie wpływa na zachowanie jednostek ze skłonnościami do dokonywania przestępstw. Po prostu w kraju i miejscu (przypominam o tym, że napady w USA poza dzielnicami biedy są dokonywane przede wszystkim tam, gdzie legalnie nie można wnosić broni) gdzie każdy może posiadać broń osoby o skłonnościach do przestępstw rezygnują z planów dokonania swoich zamiarów, gdyż sami mogą stać się ofiarami, a nawet jeżeli już zdecydują się na napad na kogokolwiek to może się okazać, że ofiara sama będzie w stanie obezwładnić napastnika lub po prostu zmusić do ucieczki, na przykład gdy ten zauważy, iż broń niedoszłej ofiary jest lepsza. Niebagatelną rolę odgrywa też brak wspomnianych wcześniej dzielnic pełnych wszelkiego marginesu społecznego, takich jak murzyńskie getta itp.
      Ot i cała prawda o dostępie do broni i rzekomych negatywnych jego skutkach

      Usuń
    5. @ Anty

      No widzisz, Tie Fighter o Tobie nie zapomniał. :)


      @ Tie Fighter

      No właśnie, w USA i Szwajcarii można było nosić broń OD ZAWSZE. Nie da się - jak mniemam - bezboleśnie implantować obcych zwyczajów na polski grunt.

      Usuń
    6. @Kira,

      A czy Polska nie ma pięknych tradycji wojskowych i militarnych? Przez setki lat miecz, szabla czy pistolet u boku były nieodłącznym elementem męskiej garderoby. Polacy zawsze byli obyci z bronią i wiedzieli jak i kiedy się nią posługiwać. Nie zmieniły tego nawet 123 lata zaborów. Zawsze musieliśmy z kimś wojować a broń zawsze była żywym, pulsującym przedłużeniem naszego ciała. Wiele osób może twierdzić, że przy polskiej mentalności liberalizacja dostępu do broni może źle się skończyć. Osobiście uważam, że to nie jest prawdą. Kolejne polskie rządy próbowały bronić obywatela przed samym sobą zamiast umożliwiać mu dorastanie do wolności. Prawda jest taka, że nikt by sobie nic nie zrobił, ponieważ Polacy nie są małymi dziećmi lecz rozumnymi ludźmi, którzy są tacy sami jak Szwajcarzy i Amerykanie, zatem rzeczą logiczną jest to, że powinni mieć tyle samo wolności co przedstawiciele tamtych narodów. Zresztą co to za facet , który ma awersję do broni? Broń jest naszym najlepszym przyjacielem, gwarantem naszego bezpieczeństwa. Najchętniej dorwałbym Anty i zaciągnął na strzelnicę. Jak opróżni kilka magazynków, to zaraz zmieni poglądy. Jeszcze nie spotkałem faceta, który by się tym nie jarał. Ten huk, odrzut przy strzale, zapach prochu - nic się z tym nie może równać. I na koniec rzecz najważniejsza. Posiadanie broni uczy odpowiedzialności! To nie tyle poczucie siły i bezpieczeństwa, co poczucie odpowiedzialności właśnie.

      Usuń
    7. @ Tie Fighter

      Ach, jak ja kocham takie urocze, wzięte z sufitu dywagacje! :))))) Zupełnie jakbym słyszała tekst: "Każda normalna kobieta lubi dzieci". ;) Facet, to TY jesteś odpowiedzialny, to TY jarasz się bronią, to TY umiesz przylać komuś w mordę w obronie obcej kobiety. Wielu mężczyzn tego nie umie, strzelanie ich w najmniejszym stopniu nie rajcuje (podobnie jak piłka nożna ;)), są pacyfistami, a odpowiedzialność to dla nich słowo, które muszą sobie co jakiś czas wygooglować.

      A już porównanie Polaków do Szwajcarów wymiata. Oj, wybacz, cny Tie Fighterze, ale mam gorsze zdanie o naszym narodzie. Może i nie zaczęlibyśmy rozładowywać frustracji strzelaniem do sąsiadów, ale jednak te kilkadziesiąt lat niewoli SOWIECKIEJ mocno nas nadpsuło. Dlatego byłabym ostrożna z dawaniem przyzwolenia na broń każdemu niekaranemu obywatelowi. To jest pomysł do rozważenia, ale na chłodno. A Ty, widzę, już się doń mocno zapaliłeś. ;)

      Ale wiesz co? Dużo bym dała, żeby zobaczyć Ciebie i Anty razem na strzelnicy. ;)

      Usuń
    8. Nic podobnego. USA w jaskrawy sposób dowodzą, że tam gdzie można posiadać bez ograniczeń posiadać broń, tej broni często się używa do popełniania przestępstw. W strzelaninach w USA giną tysiące ludzi rocznie. Liczby są nieporównywalne z żadnym krajem Europy Zachodniej. W Szwajcarii każdy może i musi posiadać wojskową (w większości długą), o czym wyraźnie napisałem w jednym z komentarzy - taka broń nie nadaje się do schowania za pazuchę, ani do przystawienia komuś znienacka do skroni, itd. Poza tym sprzedaż amunicji do broni jest ściśle subwencjonowana - praktycznie obecnie odsetek osób, które mogą posiadać w domu amunicję jest bardzo niewielki. W USA zezwolenia dotyczą zaś bez ograniczeń "handguns"/ chociaż, gwoli ścisłości, nie tylko/. Przywiezienie broni do stanu, który nie wymaga żadnej licencji na broń ani obowiązku rejestracji raczej nie jest żadnym problemem. Nic dziwnego że do napaści dochodzi we wszystkich stanach. Ale po to żeby kogoś gwałcić, bandyci raczej nie wyjeżdżają na "gościnne występy" do sąsiednich stanów.
      Wracam do porównania dwóch podobnych stanów /Alaska vs. Hawaje/, które a) mają niewielką liczbę ludności; b) mają tylko jeden duży ośrodek miejski; c) mają bardzo niewielką liczbę Murzynów i Meksykanów; d) są izolowane geograficznie od pozostałych stanów USA; e) diametralnie różnią się podejściem do posiadania broni. I co się okazuje? Wystarczy spojrzeć na link z danymi FBI, który podałem wcześniej.
      Z cytowanych przeze mnie zestawień dość jasno wynika, że im bardziej liberalne podejście do broni, tym więcej gwałtów. Nie można tego tłumaczyć ani strukturą etniczną, ani stopniem urbanizacji. Intuicyjnie, gwałtów i wszelkiego rodzaju przestępstw powinno być zresztą więcej w dużych miastach. Interesuje mnie zatem, jak wytłumaczyć fakt kilkakrotnie wyższej liczby gwałtów w stanach "przyjaznych broni" w stosunku do Nowego Jorku? Czyżby na Środkowym Zachodzie USA albo na Alasce było aż tylu miłośników "nienarkotyku"? Przyznaję że jest to ciekawe wytłumaczenie.
      Anty

      Usuń
    9. Przepraszam za pomyłkę z dwukrotnym powtórzeniem "posiadać" w pierwszym zdaniu.
      Anty

      Usuń
    10. @Kira
      Po wprowadzeniu licznych restrykcji jeśli chodzi o posiadanie broni w Nowym Jorku, liczba zabójstw spadła tam do poziomu zbliżonego do... Warszawy, ale do takiego Berlina albo Tokio trochę jeszcze Amerykanom brakuje. Przypuszczam, że po wprowadzeniu w Polsce możliwości nieograniczonego posiadania broni, liczba zabójstw wzrosłaby do średniego poziomu amerykańskiego. W 2011 roku, w liczącym ok. 310 mln mieszkańców USA popełniono 14661 morderstw, co daje współczynnik 4,73 /100000 mieszkańców (dane FBI). W tym samym roku w liczącej 38,538 mln mieszkańców Polsce popełniono 660 morderstw, co daje współczynnik 1,71 /100000 mieszkańców. Liczba morderstw w USA jest więc niemal trzykrotnie wyższa niż w Polsce.
      Anty

      Usuń
    11. „Słówkiem się nie zająknął o takiej Szwajcarii.”

      Tylko, że tam w wielu domach broń jest, a amunicji nie ma. Broń bez nabojów jest tyle warta co młotek. Jeśli się chce mieć broń do obrony własnej na ulicy to trzeba uzyskać pozwolenie. Inaczej można broń tylko przewozić i to bez nabojów, jak ktoś jedzie na strzelnicę to na miejscu się kupuje amunicję, a przed wyjściem jeśli coś zostało to trzeba oddać.



      „Najchętniej dorwałbym Anty i zaciągnął na strzelnicę. Jak opróżni kilka magazynków, to zaraz zmieni poglądy. Jeszcze nie spotkałem faceta, który by się tym nie jarał.”

      A czym konkretnie, samym strzelaniem? To, że ktoś polubi strzelnicę nic nie zmienia w dyskusji. Raczej nie należy mieszać radochy płynącej ze strzelania na strzelnicy, ze strzelaniem do ludzi, nawet w obronie własnej, czy z grożeniem ludziom bronią. Pokonanie wroga, czy włamywacza i emocje temu towarzyszące to jednak inna sprawa. Można zdobyć pozwolenie na broń do celów sportowych, można zostać myśliwym i polować. Tak, jak ktoś lubi strzelać to nie musi brać od razu brać pod uwagę wykorzystania broni przeciw ludziom. O ile bezpieczeństwem, obroną siebie, domu, czy rodziny można się tłumaczyć, to podejście takie, że lubi się strzelać w kontekście posiadania broni do obrony własnej, w kraju w którym panuje pokój jest już nieciekawe. Tak, można mieć satysfakcję z udanego strzału, poczucie dumy, można nie żałować bandziora, można kochać adrenalinę, poczcie zagrożenia i walkę. Zawsze jest w wojsku pewien procent ludzi, którzy kochają swoją pracę, czerpią radość z wojennych warunków, sami się zgłaszają, że chcą lecieć na wojnę, ale jednak, większość uważa, że chwalić się tym nie należy. Był taki snajper, Chris Kyle, który tylko opowiedział o swoich sukcesach i od razu ruszyła krytyka.

      Usuń
    12. @Kira
      „Ach, jak ja kocham takie urocze, wzięte z sufitu dywagacje! :))))) Zupełnie jakbym słyszała tekst: "Każda normalna kobieta lubi dzieci". ;) Facet, to TY jesteś odpowiedzialny, to TY jarasz się bronią, to TY umiesz przylać komuś w mordę w obronie obcej kobiety.”

      Popieram. Też nie lubię uogólniania.


      @pkanalia
      „jakoś trudno mi się dopatrzyć związku pomiędzy prawem do noszenia broni i ilością gwałtów...”
      A jednak w dwie strony próbuje się udowadniać, że ma związek. Osoby będące za szerokim dostępem do broni powołują się na to, że broń jest dobra dla kobiet i dla starszych osób. Np. samotnie mieszkający staruszek od razu może sprawić większe wyzwanie grupie młodych włamywaczy. Tylko, że znowu oni też mogą mieć broń, staruszek może też nie mieć czasu użyć broni, czy dotrzeć do niej. To nie takie proste, bo na uzbrojonego człowieka może być od razu planowana inna strategia. Jeśli prawie każdy ma broń to wybór osoby, która broni nie posiada jest ograniczony.


      @Anty
      Lepiej nie zgadzaj się na takie spotkania. Dla pewnych osób samo podejrzenie o homoseksualizm wystarczy żeby zrobić coś mało fajnego. Może sam Tie fighter nie byłby do tego zdolny, ale zawsze może, nawet bez złej woli, jakimś kumplom wspomnieć z kim się spotyka i co niby pisałeś. W pewnych środowiskach niechęć jest ogromna i tylko czekają żeby jakiegoś geja wyprowadzić gdzieś na odludzie i bić.

      Usuń
    13. @Akara,

      "Lepiej nie zgadzaj się na takie spotkania. Dla pewnych osób samo podejrzenie o homoseksualizm wystarczy żeby zrobić coś mało fajnego. Może sam Tie fighter nie byłby do tego zdolny, ale zawsze może, nawet bez złej woli, jakimś kumplom wspomnieć z kim się spotyka i co niby pisałeś. "

      Akaro, to co napisałaś jest zwyczajnie podłe!

      Usuń
    14. @tie_ fighter

      Czasem lepiej jest przedobrzyć z ostrożnością. Wolę życzliwie ostrzec, że spotkania z ludźmi z Internetu różnie mogą się skończyć. Na wielu stronach daje się znaleźć bardzo niepokojące wypowiedzi, i wiadomo kto najczęściej nawołuje do pewnych zachowań, np. do zrobienia z homoseksualistów prawdziwych mężczyzn (nie przez stosunek). Nie odnosiło się to bezpośrednio do ciebie, bo przecież już pisałeś, że masz jakiegoś znajomego geja. Aż takich podejrzeń nie mam, ale grupom, które wypowiadają się niezwykle agresywnie nie ufam. Jakoś sądzę, że możesz mieć wśród znajomych osoby, które nie lubią gejów i są gotowe do działania. Mogę się mylić i mam nadzieję, że tak jest. Pytanie czy byłbyś w stanie w razie czego ochronić swojego gościa?

      Usuń
    15. Ale żeby oddać sprawiedliwość wspomnę, że jestem świadoma, że lewicowa Antifa też bije, też urządza pułapki, też ma swoje akcje, były listy polskich faszystów, było wskazywanie za kogo się członkowie mają zabrać. Za poglądy może obecnie oberwać jedna i druga strona. Tak, lewicowiec też może wspomnieć członkom Antify, kto ma nieodpowiednie poglądy i gdzie będzie, tak, że będą mogli go dopaść.

      Usuń
    16. @Anty,
      "W Szwajcarii każdy może i musi posiadać wojskową (w większości długą), o czym wyraźnie napisałem w jednym z komentarzy - taka broń nie nadaje się do schowania za pazuchę, ani do przystawienia komuś znienacka do skroni, itd."
      "Armia szwajcarska od długiego czasu opiera się na milicji, czyli powoływaniu do wojska każdego mężczyzny od 20 do 30 roku życia. Rekrut taki odbywa trzytygodniowe szkolenie gdzie uczy się posługiwania bronią - dziś jest to karabin 5.56x45mm SIG 550 i/lub samopowtarzalny pistolet 9mm SIG P220 dla oficerów i sanitariuszy.". Zatem broń krótka też - wbrew temu co piszesz.
      "Wracam do porównania dwóch podobnych stanów...."
      Wiem, że bardzo ci na tym zależało, więc celowo wróciłem do tematu. Tylko co z tych twoich porównań wynika? Absolutnie nic, na co również zwrócił ci uwagę pkanalia. Ta uporczywa próba wykazania związku pomiędzy ilością gwałtów, a swobodnym dostępem do broni jest naprawdę komiczna. Jest to jakaś przypadkowa zbieżność, którą próbujesz zaprząc do wzmocnienia swojej awersji do umożliwienia uczciwym ludziom skutecznej obrony siebie, swoich bliskich i swojego mienia. Za nic masz podstawowy argument, że broń ma być dostępna dla ludzi UCZCIWYCH, a bandzior i tak ją zdobędzie, redukując wydatnie twoje możliwości obrony. I jeszcze słówko o Szwajcarii. "Aby nabyć broń w sklepie komercyjnym nabywca musi posiadać „Waffenwerbsschein” czyli pozwolenie na zakup trzech sztuk broni. Każda osoba powyżej 18 roku życia która nie jest psychicznie upośledzona lub uznana za stwarzającą niebezpieczeństwo i nie figurująca w systemie sądowniczym może ubiegać się o takie pozwolenie. Do kupna broni od osoby prywatnej pozwolenie nie jest niezbędne, ale sprzedający jest zobowiązany mieć pewność że kupujący spełnia warunki wspomniane powyżej. Zazwyczaj dokonuje tego poprzez złożenie wniosku o sprawdzenie kupującego w kartotekach sądowniczych. Strony takiej umowy kupna-sprzedaży są zobowiązane do spisania pisemnego kontraktu opisującego pochodzenie zarówno kupującego jak i sprzedawcę, rodzaj broni, producenta i numer seryjny. Prawo wymaga posiadania pisemnych kontraktów przez obie strony na okres 10 lat. Sprzedający jest również zobowiązany do sprawdzenia oficjalnego dowodu tożsamości nabywcy, do takiego kontraktu trzeba posiadać szwajcarski dokument tożsamości lub czasowego pobytu. Obywatele niektórych krajów (jak Chorwacja, Bośnia, Macedonia, Turcja, Sri Lanka, Albania czy Algieria) na zasadach czasowego pobytu nie mogą być stroną w takim kontrakcie.
      Po ukończeniu 18 roku życia każda osoba prywatna może kupić broń odprzodową lub odtylcową bez posiadania pozwolenia. Członkowie zarejestrowanych organizacji strzeleckich nie muszą kupować pozwolenia na antyczne rewolwery, a myśliwi nie potrzebują zezwoleń na zakup typowych karabinów myśliwskich.
      Generalnie sprzedaż karabinów maszynowych, broni posiadającej przełącznik ognia i niektórych akcesoriów, takich jak tłumiki jest zakazana. Kupno takich rzeczy jest legalne dla posiadacza specjalnego dozwolenia wydanego przez policję danego kantonu. Wydanie takiego zezwolenia wymaga spełnienia dodatkowych wymagań, takich jak posiadanie specjalnej szafki na broń. Większość amunicji jest dostępnej w oficjalnej sprzedaży, włączając ostrą amunicję do karabinów wojskowych. Sprzedaż amunicji jest rejestrowana tylko poprzez zanotowanie sprzedaży wraz z nazwiskiem osoby kupującej.". "Rząd dopłaca do produkcji amunicji dzięki czemu możliwa jest jej sprzedaż po kosztach produkcji."

      Usuń
    17. @Anty CD,

      I za takimi właśnie rozwiązaniami regulującymi dostęp do broni jestem, chociaż i takie optymalne rozwiązania komunistyczni biurokraci z Brukseli potrafią spieprzyć i gdy Szwajcaria przystąpiła do układu z Schengen, dokonano pewnych zaostrzeń, które i tak wydają się być śmieszne w porównaniu z przepisami obowiązującymi w Polsce. Mianowicie: "Bezprawne posiadanie broni będzie karane. Handel bronią osób prywatnych będzie wymagał ważnego certyfikatu posiadania broni: ze szwajcarskiego punktu widzenia to radykalne posunięcie drastycznie zmniejszy handel bronią między osobami prywatnymi. Każda broń musi posiadać zarejestrowany numer seryjny. ASG i imitacje prawdziwej broni również podpadną pod zasady nowego prawa. Tylko jedna broń może być zakupiona za okazaniem pozwolenia za zakup.
      Broń pozyskana od osób prywatnych w ciągu ostatnich 10 lat nie posiadająca numeru seryjnego musi zostać zarejestrowana". Jak dla mnie to i tak bajka, gdyż nadal nie ogranicza w sposób znaczący powszechnego charakteru dostępności broni. I wreszcie na koniec pytanie. Jak się ma powszechność dostępu do broni w Szwajcarii do ilości gwałtów? Tam też występuje taka zbieżność jak w USA? Nie życzę ci tego, ale jak sam kiedyś padniesz ofiarą napaści z użyciem noża i przeżyjesz, to będziesz śpiewał z innego klucza.

      Usuń
    18. @Akara,

      "Czasem lepiej jest przedobrzyć z ostrożnością. Wolę życzliwie ostrzec, że spotkania z ludźmi z Internetu różnie mogą się skończyć. "

      Ze znakomitą większością ludzi poznanych w necie/często o odmiennych niż moje poglądach/ już się spotkałem w realu i żyję. Oni zresztą też.
      Podłością z twojej strony nie tyle było to, że mnie samego oskarżyłaś o chęć zrobienia Anty czegoś złego, choć w zawoalowany sposób próbowałaś to sugerować, ale to, że sugerujesz jakobym obracał się w jakichś podejrzanych środowiskach, podczas gdy ja bardzo starannie dobieram sobie znajomych, z którymi spotykam się na gruncie prywatnym.
      Zatem twoje pytanie:

      "Pytanie czy byłbyś w stanie w razie czego ochronić swojego gościa?"

      Jest równie niegodziwe co niezasadne, bowiem moi znajomi szanują moich gości na równi ze mną, a nawet gdyby tak nie było, to nie zapominaj, że noszę broń i z całą pewnością dzięki niej udałoby się Antydogmatyka wybronić.

      Bez odbioru.

      Usuń
    19. @ Tie Fighter
      Skandynawowie są statystycznie ludźmi wyższymi od Włochów.
      Włosi z napojów alkoholowych spożywają głównie wino, w Skandynawii dominuje piwo. To są fakty
      Pewien debil może skorelować przeciętny wzrost z preferencjami alkoholowymi. I "naukowo udowodnić" że Pigmeje pijają wyłącznie wino a piwo jest tam napojem nieznanym.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    20. @Akara, Anty...
      pod poprzednim postem dwa razy już podkreślałem, że nie mam zdania na temat liberalizacji prawa do posiadania i pewnie jeszcze droga daleka, bym sobie je wyrobił, więc nie jestem stroną w dyskusji... odniosłem się jedynie do jednej z wypowiedzi...
      wygląda na to, że zaszło nieporozumienie na temat słowa "gwałt"... ja je rozumiem jako wymuszenie seksu siłą, podstępem lub manipulacją /i stosowne przestępstwo na tym polegające/, zaś Wy jako akt przemocy w ogólności... w tym momencie dyskusja musi upaść, bo rozmawiamy o różnych sprawach...

      @Anty...
      kwestia Alaski... mnie taka struktura przestępczości w tym stanie wydaje mi się dość logiczna... mała gęstość zaludnienia i mocne społeczności lokalne wybitnie nie sprzyjają /np./ przestępstwom przeciwko mieniu /kradzieżom, rabunkom, oszustwom/... alkohol praktycznie wszędzie jest najpopularniejszym narkotykiem, ale klimat na Alasce jeszcze bardziej temu sprzyja... a jak alkohol, to i zwiększony poziom agresji... proste...

      Usuń
    21. */errata /być może zbędna/... nie mam zdania na temat prawa do posiadania broni palnej, rzecz jasna...

      Usuń
    22. Nawet jeśli się myliłam, sugerowałam coś podłego, to uważam, że warto było ostrzec Anty. Ilu to już uważa, że z gejami należy rozmawiać przy pomocy pięści. Podłe i krzywdzące jest pogardliwe podejście do homoseksualistów, zarzucanie im pedofilii, wysyłanie na leczenie niczym ludzi chorych psychicznie. Czy Anty by chciał się spotkać to jego wybór, ale niech ma świadomość, że różnie może pójść (pewnie i bez mojego wpisu ze spotkania nic by nie wyszło). Tutaj też były niepokojące zachowania. Anty niby raz się przyznał, że jest homo, jeśli to prawda, a nie podłe kłamstwa w złym celu, jak zresztą sam Anty twierdzi (pisze, że się nie przyznawał), to i tak jest źle, bo nie zostało zachowane w tajemnicy jego przyznanie się. Homoseksualista sam powinien wtajemniczać kogo chce, a nie, że się to robi za niego, wbrew jego woli. Jak ktoś nie chce rozpowiadać, chce zachować w tajemnicy swoją orientacje to jest złem opowiadanie na każdym kroku, że to jest gej, że gdzieś się przyznał, że nim jest, po czymś takim już należy się zastanowić, czy warto jest zaufać jeśli chodzi o inne sprawy. Plotkarstwo nie musi skreślać, ale z plotkarstwem wiążą się dodatkowe zagrożenia, jeśli plotka trafi do nieodpowiednich ludzi.
      Anty, jeszcze raz powtórzę, żebyś dobrze przemyślał takie propozycje spotkań, może nie warto ryzykować.

      Usuń
    23. @Piotr
      FBI precyzuje co rozumie przez pojęcie "gwałt" i jakie sytuacje włącza do statystyki. Jest tam wyraźnie mowa o "forcible rape".

      @TF
      Większość użytkowników broni w Szwajcarii nie może posiadać amunicji w domu. Do 2011 roku olbrzymia większość wydanych sztuk amunicji została zwrócona na mocy obowiązujących aktów prawnych, wprowadzonych już w 2007 roku. Amunicja może być wydawana na strzelnicy, ale tam każda sztuka jest rozliczana. Noszenie broni na zewnątrz wymaga posiadania specjalnego zezwolenia (w wielu stanach USA - nie).
      Podsumowując kwestię Szwajcarii: Broń bez amunicji jest tylko pukawką-ozdobą. Pistolet samopowtarzalny to nie to samo co broń maszynowa. Broń długa (a taka jednak zdecydowanie dominuje w Szwajcarii) niespecjalnie nadaje się do dokonania napadu w tłumie ludzi.
      Podsumowując kwestię dostępności broni, mentalności ludzi i implikacji w/w: obdarzeni ułańską fantazją Polacy są bardziej podobni do Amerykanów niż poukładani i zdyscyplinowani Szwajcarzy. W Polsce, podobnie jak w USA, w miastach występuje swoiste rozwarstwienie społeczeństwa, wyraźnie zarysowany podział na dzielnice "dobrych domów" i apartamentowców oraz rozległe obszary miejskiej patologii, w których dokonuje się większości zabójstw i rozbojów. W Polsce rolę amerykańskich biednych dzielnic, zaludnionych przez imigrantów, spełniają dzielnice zamieszkane przez miłośników dużych ilości "nienarkotyku" i ich rodziny. Ci miłośnicy zwykle nie mają ani dostępu do broni palnej, ani szans na jej otrzymanie, ze względu na brak odpowiednich dojść i odpowiedniej ilości gotówki. Zabijają się głównie w pijackich awanturach. Gdyby mieli, to.. vide statystyki przestępczości w USA.

      @Akara
      Dzięki za troskę.
      Nie piszę o swojej seksualności, bo prywatne sprawy zostawiam w domu. Ale w tym kontekście mój sprzeciw budzi samo określenie "przyznawać się". Czy fakt, że ktoś jest homo, ma wywoływać poczucie winy albo wstydu, być czymś hańbiącym? Przyznawać się można do popełnienia przestępstwa albo czegoś niegodziwego, ale nie do czegoś takiego.

      Anty

      Usuń
    24. @ Akara

      Miło, że troszczysz się o Antydogmatyka, ale po cóż tyle piać o tym homoseksualizmie?


      @ Tie Fighter

      Wyrobiłeś sobie u Akary opinię twardego gościa. :)

      Usuń
    25. @Anty

      Oczywiście masz rację, trzeba walczyć o język. Tie fighter pisał kiedyś o przyznawaniu się i nieświadomie przejęłam od niego te słowa. Chociaż jeśli chodzi o język polski to jeśli pisać o ujawnianiu się, wyjściu z ukrycia, to też brzmi to chyba nie do końca tak jakby się chciało, jednak na pewno lepiej.

      Usuń
    26. @Akara,

      "Nawet jeśli się myliłam, sugerowałam coś podłego, to uważam, że warto było ostrzec Anty. "

      Dopuściłaś się krzywdzącego uogólnienia, choć kilka komentarzy wyżej zwracając się do Kiry pisałaś

      "Popieram. Też nie lubię uogólniania."

      Powalająca konsekwencja, albo może raczej fałszywa deklaracja.

      Co do homoseksualizmu Anty, to już zatracasz się w swoich fobiach, bo nijak się mają one do rzeczywistości. Zdeklarował się sam na publicznym forum, więc nie wiem o czym ty w ogóle bredzisz. Pominę już fakt, że żadnej propozycji spotkania z Anty nie składałem, a to co napisałem to taka hiperbola myślowa.

      Usuń
    27. @Kira

      Tak wyszło, zbyt emocjonalnie do tego podeszłam.

      Usuń
    28. @tie_ fighter

      "Dopuściłaś się krzywdzącego uogólnienia, choć kilka komentarzy wyżej zwracając się do Kiry pisałaś

      "Popieram. Też nie lubię uogólniania."

      Powalająca konsekwencja, albo może raczej fałszywa deklaracja."

      Już to zauważyłam i na pewno z tego uogólnienia nie jestem dumna.

      Usuń
    29. @Anty,

      Zostawmy już tą broń wojskową w spokoju. Podałem powyżej jak wygląda od strony prawnej dostęp do broni służącej do samoobrony i wszystkie nieliczne wymogi, które trzeba spełnić. Dostęp do broni (z amunicją) jest tam łatwy i nie powoduje podnoszonych przez ciebie konsekwencji. Zatem chyba nie doczytałeś mojego tekstu. Nie pisałem też nigdzie, że taka broń ma służyć do napadów.

      "W Polsce rolę amerykańskich biednych dzielnic, zaludnionych przez imigrantów, spełniają dzielnice zamieszkane przez miłośników dużych ilości "nienarkotyku" i ich rodziny. Ci miłośnicy zwykle nie mają ani dostępu do broni palnej, ani szans na jej otrzymanie, ze względu na brak odpowiednich dojść i odpowiedniej ilości gotówki. Zabijają się głównie w pijackich awanturach. Gdyby mieli, to.. vide statystyki przestępczości w USA.

      Nie bardzo sobie wyobrażam, jakim cudem osobnicy wywodzący się z takich środowisk mieliby otrzymywać pozwolenie na broń, nie mówiąc już o jej zakupie. Nie wiem zatem, co tu mają do rzeczy amerykańskie statystyki.

      Usuń
    30. To, że w wielu stanach żadne pozwolenie na broń ani obowiązek rejestracji broni nie są w ogóle potrzebne! Broń powszechnie dostępna tanieje, po drugie istnieje nielegalny, drugi obieg, dzięki któremu może sobie ją zdobyć byle nastolatek. Z powyższych powodów w USA broń może mieć dosłownie każdy menel.
      W Szwajcarii większość amunicji wycofano z obiegu do 2011 roku. Dane o powszechnej dostępności amunicji to mit.
      ??? Co deklarowałem na publicznym forum w sprawie mojej rzekomej seksualności? Cytat, poproszę.
      Może coś zostało źle zrozumiane i pora na dementi.
      Anty

      Usuń
    31. Jeszcze raz ci przytaczam zasady posiadania broni (nie wojskowej) w Szwajcarii.


      "Aby nabyć broń w sklepie komercyjnym nabywca musi posiadać „Waffenwerbsschein” czyli pozwolenie na zakup trzech sztuk broni. Każda osoba powyżej 18 roku życia która nie jest psychicznie upośledzona lub uznana za stwarzającą niebezpieczeństwo i nie figurująca w systemie sądowniczym może ubiegać się o takie pozwolenie. Do kupna broni od osoby prywatnej pozwolenie nie jest niezbędne, ale sprzedający jest zobowiązany mieć pewność że kupujący spełnia warunki wspomniane powyżej. Zazwyczaj dokonuje tego poprzez złożenie wniosku o sprawdzenie kupującego w kartotekach sądowniczych. Strony takiej umowy kupna-sprzedaży są zobowiązane do spisania pisemnego kontraktu opisującego pochodzenie zarówno kupującego jak i sprzedawcę, rodzaj broni, producenta i numer seryjny. Prawo wymaga posiadania pisemnych kontraktów przez obie strony na okres 10 lat. Sprzedający jest również zobowiązany do sprawdzenia oficjalnego dowodu tożsamości nabywcy, do takiego kontraktu trzeba posiadać szwajcarski dokument tożsamości lub czasowego pobytu. Po ukończeniu 18 roku życia każda osoba prywatna może kupić broń odprzodową lub odtylcową bez posiadania pozwolenia. "

      " W Szwajcarii większość amunicji wycofano z obiegu do 2011 roku. Dane o powszechnej dostępności amunicji to mit."

      To prawda, ale nie ma to nic wspólnego z bronią, którą można legalnie kupić w celu samoobrony.

      "Co deklarowałem na publicznym forum w sprawie mojej rzekomej seksualności? Cytat, poproszę."

      Deklarowałeś na blogu Dibeliusa swój homoseksualizm i chęć współżycia ze Starym Niedźwiedziem. Niestety zrobiłeś to w tak obleśny sposób, że Dibelius to wywalił, zanim zdążyłem zrobić zrzut z ekranu. Dlatego właśnie cytatu nie podam, ale myślę, że mamy co najmniej jednego wiarygodnego świadka, więc możemy go spytać. Nie mam jednak zamiaru do tego ciągle wracać. Miej sobie tą orientację jaką chcesz, a jak nie będziesz nagabywał więcej Starego Niedźwiedzia, to będzie git.

      Usuń
    32. Ja "nagabywałem" tego starego, zacietrzewionego durnia poprzez robienie sobie z niego jaj? Wybacz, ale właśnie dowodzisz, że niepoważne jest traktowanie pewnych kategorii osób poważnie;) No i jak mniej więcej brzmiała ta moja "deklaracja", przypomnisz sobie może, czy będziesz się zasłaniał niepamięcią i świadkami?
      Anty

      Usuń
    33. Nawiasem mówiąc: w Polsce też każda osoba niekarana MOŻE ubiegać się o pozwolenie na posiadanie broni. Kwestia otrzymania tego pozwolenia to już inna sprawa. W wielu stanach USA nie ma ani żadnego pozwolenia, ani obowiązku rejestracji broni, ba, dozwolone jest nawet "open carry". Odsyłam jeszcze raz do zacytowanego odpowiedniego linku z Wiki.
      Anty

      Usuń
    34. "Ja "nagabywałem" tego starego, zacietrzewionego durnia poprzez robienie sobie z niego jaj?"

      No, a kto ja? O ile pamiętam, to byłeś tak zacietrzewiony, że o robieniu sobie jaj nie mogło być mowy. I w ogóle to po chuj go wyzywasz? Był pod tym postem spokój i niech tak zostanie. Masz ambicję, żeby być pierwszym, który zaczął? A treść tego wpisu jak i wszystkie okoliczności tego wpisu przybliżę ci po powrocie Dibeliusa z wakacji. Muszę to jeszcze skonsultować, żeby nie było żadnych przekłamań.

      "Nawiasem mówiąc: w Polsce też każda osoba niekarana MOŻE ubiegać się o pozwolenie na posiadanie broni. Kwestia otrzymania tego pozwolenia to już inna sprawa."

      No właśnie. To już inna sprawa. W Polsce dostęp do broni kończy się na swobodnym składaniu wniosków o pozwolenie. I to tyle.

      Usuń
    35. Czekam z niecierpliwością na treść mojej "deklaracji".
      W Polsce pozwolenie na posiadanie broni ma kilkaset tysięcy osób - dotyczy to głównie broni myśliwskiej.
      Anty

      Usuń
    36. "Czekam z niecierpliwością na treść mojej "deklaracji"."

      No przykro mi, ale tak się poukładało - wiesz, sezon urlopowy. Ale zleci jak z bicza strzelił.

      "W Polsce pozwolenie na posiadanie broni ma kilkaset tysięcy osób - dotyczy to głównie broni myśliwskiej."

      Dokładnie tak. Głównie myśliwskiej i w dodatku na jednego myśliwego przypada na ogół kilka sztuk, najmniej dwie.

      Usuń
  10. @ Kira
    W tym punkcie prawa Kiry który mówi o usuwaniu dwieście pierwszego komentarza i następnych, nie ma miejsca na żadne interpretacyjne sztuczki. Wystarczy znać podstawy rachunków. Jeśli ktoś tego nie rozumie i płacze, wyszedł na pk..sorry, ciula.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie chciałabym , by w Polsce każdy mógł mieć broń. Kilkanaście lat temu naćpany debil wymachiwał mnie ( i kilku innym kompletnie przypadkowym osobom, które miały pecha znaleźć się w danym miejscu, gdy jemu odbiło ) legalnie posiadaną bronią przed nosem. Nie chcielibyście czegoś takiego przeżyć,zapewniam Was.A sądząc po ilości jeżdżacych autami po alkoholu czy narkotykach na odpowiedzialność nie ma co liczyć. Natomiast zdanie "Anty, jeszcze raz powtórzę, żebyś dobrze przemyślał takie propozycje spotkań, może nie warto ryzykować " to majstersztyk - na jednym wdechu TF zakwalifikowany jako bandzior a Anty jako półgłówek, któremu trzeba udzielać światłych rad. Jak to pisał Wańkowicz ? "smrodek dydaktyczny" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jako bandzior, ale co najwyżej jako ktoś, kto opowiada jaką inni mają orientacje seksualną. Czy ewentualna chęć spotkania to głupota?

      Usuń
    2. Akaro - o co Ci chodzi ? To w końcu przestrzegasz Anty czy nie ? I przed czym ? przed ryzykiem , że zostanie oplotkowany ? Strach się bać....:)).

      Usuń
    3. W przypadku homoseksualizmu (prawdziwego) przez plotki można mieć wymuszony coming out, również może to dotrzeć do znajomych, rodziny, można też, jak wcześniej wspomniałam zostać pobitym. Jeśli to było kłamstwo z orientacją grożą też inne nieprzyjemności. Dociera taka plotka do dziewczyny i ta się zastanawia czy nie jest przykrywką dla swojego chłopaka. Ja nie wiem czy Anty jest gejem, nie wiem czy się przyznał i nie muszę wiedzieć. Piszę biorąc pod uwagę oskarżenia, które się tutaj pojawiały.

      Usuń
    4. Przyznaję jednak, że część oceny ryzyka ze strony pewnych grup była niesprawiedliwa, bo różni ludzie tam są, za bardzo uogólniałam do jednej strony, a Antifa też mówi takim językiem. Przykład:

      „- Sprzeciw wobec dyskryminacji rasowej, płciowej czy seksualnej – walcząc z grupami reprezentującymi wszystkie te cechy, tego typu postawy również muszą być konfrontowane.

      - Konfrontacja fizyczna i ideologiczna – oznacza to walkę na dwóch płaszczyznach. Faszyści nigdy nie mogą przejąć kontroli nad ulicami, dlatego fizyczna konfrontacja z nimi jest nieunikniona”

      „- ABSOLUTNIE żadnej współpracy z policją i tajnymi służbami – te instytucje zawsze są naszym wrogiem, nie można dać się zmylić, kiedy w danym momencie aresztują nazistów, bo już następnego dnia możemy to być my.

      - Żadnej współpracy z partiami politycznymi – dla nich antyfaszyzm jest modnym sloganem na którym chcą wypłynąć i zdobyć wpływy. Kiedy zaczynają się problemy nigdy ich nie ma, albo dogadują się z policją. Żadnych odstępstw od tego punktu!
      Autorytarna lewica nie jest naszym sojusznikiem – wszelkiej maści pogrobowcy Lenina, komuniści czy też pro-państwowi socjaliści nigdy nie byli i nie będą po naszej stronie. Dla nich również antyfaszyzm jest wygodną przykrywką w walce o władze, a w historii i to niekoniecznie tej dalekiej wielokrotnie można się było przekonać jak kończą sojusznicy komunistów, kiedy już nie są im potrzebni.”

      Usuń
    5. Akaro - po jaką cholerę ciągniesz wątek domniemanej orientacji Anty ? (jeszcze twierdząc , że Cię to nie obchodzi) . To jest dorosły myślący człowiek i bez Twoich "odkrywczych" porad wie co czym mu ( czy komukolwiek innemu ) w jakiej sytuacji grozi. Czy Ty naprawdę uważasz, że to co tu powyżej napisałaś to jest coś na co nikt inny nie wpadł i "z dobroci serduszka" musisz się tym podzielić ? Przecież to są absolutne oczywistości dla każdego. No...sorry...może znowu sądzę po sobie i swoim otoczeniu....

      Usuń
    6. @An-Ka
      To po co się pytałaś jakie jest ryzyko plotkarstwa?
      Niestety niejeden gej się przejechał na przyznaniu się do swojej orientacji niewłaściwym osobom.

      Usuń
    7. Akaro - Ty masz omamy czy co ? ręce opadają. Uprzejmie wyjaśniam, że i ja i zapewne WSZYSCY powyżej piętnastego roku życia wiedzą jakie jest ryzyko plotkarstwa ,więc przestań wywalać otwarte drzwi ( czołgiem zresztą) i na dodatek nie usprawiedliwiaj swojej potrzeby pisania o OCZYWISTOŚCIACH dopatrywaniem się pytań, tam gdzie ich nie ma

      Usuń
    8. @An-Ka

      Dla ciebie powód do zażartowania, a dla innych tragedia.

      "przed czym ? przed ryzykiem , że zostanie oplotkowany ? Strach się bać....:))."

      Tak, czasem i strach. I to bez ironii. I nie tylko jeśli chodzi o homoseksualizm, ale pewnie jest to dla ciebie oczywiste, więc nie będę już wyjaśniać. Sama się przekonasz, jeśli kiedyś i tobie plotka zaszkodzi (prawdziwa, albo fałszywa).

      Usuń
    9. Kobieto ......Wyjaśnij, proszę, wyjaśnij .Napisz mi o plotkach i o ich szkodliwościach. A potem udziel mi instruktażu na temat mycia zębów, smarowania chleba masłem, wiązania sznurowadeł itd. Bo to jest dokładnie ten sam poziom. Ile Ty masz lat ? Dziesięć ? Dwanaście ? Bo ja nie wierzę, po prostu nie wierzę, że dorosła osoba może uważać, że naprawdę komukolwiek takie tłumaczenia są potrzebne.Ergo -są dwie możliwości -albo uważasz swoich rozmówców za kompletnych idiotów bez doświadczenia życiowego albo.....Cóż.....upały....

      Usuń
    10. @Akara,

      Tak się składa, że przeżyłem trzydzieści lat ze sporym okładem i nigdy nie wypowiadałem się na temat swojej orientacji seksualnej. Bo za przeproszeniem chuj to kogo obchodzi. Nigdy nie widziałem potrzeby wykrzykiwania na publicznych forach, że jestem hetero. Niech zatem pedały zaczną postępować podobnie, zamiast narzucać swoją odmienność całemu światu poprzez afiszowanie się z nią i żądanie nie tylko uznania, ale i specjalnych przywilejów. A nie będzie na ich temat plotek, ani żadnych urojonych zagrożeń. Tacy są prześladowani, że aż sami się obijają i zamieszczają swoje zdjęcia na fejsiku, jako ofiar homofobii. Mało było takich przypadków? Natomiast dowodów na ich agresję jest aż nadto, więc nie wiem nad czym tak lamentujesz?

      Usuń
    11. @An-Ka

      I to pisze osoba, która na swoim blogu pisze najczęściej o oczywistościach... Wystarczy zajrzeć na pierwszą stronę żeby docenić ambicję tych tematów. Ostatni temat to mistrzostwo, poinformowanie, że translator źle tłumaczy, że nie tłumaczy dosłownie, każdy już to odkrył, następny temat, że są starsi ludzie, którzy wiele osiągnęli i nie muszą zazdrościć młodym, oczywistość, następny o oczywistości, że są ludzie, którzy lubią się kłócić, dalej np. kiepska filozofia "Czas.....wróg czy przyjaciel ?" No naprawdę, za bardzo nieoczywiste sprawy się bierzesz.

      Usuń
    12. @An-Ka,

      Stawiałbym na te... upały.

      Usuń
    13. TF - uprzejmie :)) .I tej wersji się będziemy trzymać. Potem zapewne będzie mróz trzaskający ....

      Usuń
    14. @An-Ka

      Niestety taka prawda, że jeśli chodzi o tematy, które nie są oczywiste to do pięt nie dorastasz nie tylko Kirze, ale też większości innych blogerów. Masz zbyt duże mniemanie o sobie, jeśli spojrzeć co prezentujesz na swoim blogu to nie pokrywa się z tym co obiecujesz. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Najpierw oceń siebie i zobacz o jakich oczywistościach piszesz, a później oceniaj komentarze innych.

      Usuń
    15. @Akara,

      "jeśli spojrzeć co prezentujesz na swoim blogu to nie pokrywa się z tym co obiecujesz. "

      Akaro jest mi bardzo przykro, że muszę czytać takie rzeczy w twoim wykonaniu, bowiem sztuką jest rozmawiać nawet o banałach w sposób pasjonujący i na wysokim poziomie. Ty tego nie potrafisz. A tak na marginesie, to pisząc takie rzeczy na temat bloga An-Ki, obrażasz komentatorów, którzy jej witrynę odwiedzają i zamieszczają tam swoje komentarze.

      Usuń
    16. Akaro - ja niczego na swoim blogu nie obiecuję. Jednak masz omamy.Piszę to na co mam akurat ochotę i nie startuję w żadnych konkursach .Nie porównuję się z nikim, bo nie mam takiej potrzeby. W żadnej zresztą dziedzinie. . A moje mniemanie o sobie jest Twoim kolejnym urojeniem, bo tego nie możesz wiedzieć. To,że krytycznie podchodzę do Twoich wypowiedzi naprawdę nie jest tożsame z moją samooceną, więc nie histeryzuj.A do moich blogów nikt Cię na siłę nie ciągnie, więc wystarczy ich po prostu nie odwiedzać, to naprawdę proste. I...jeszcze jedno -ja oceniam Twoje wypowiedzi, Ty zaś moją osobę. Co mnie nie rusza a świadczy o Tobie. Niezależnie od upału.

      Usuń
    17. @tie_ fighter

      Zauważ, że odnoszę się tylko do oczywistości. Wskaż, który z ostatnich jej tematów nie odnosił się do spraw oczywistych. Ja przeciwko oczywistościom, pisaniu o nich nie mam nic, ale An-Ka ma i chyba sama nie widzi, że pisze o oczywistościach.

      Usuń
    18. @An-Ka

      Oceniam nie osobę, ale blog.

      Usuń
    19. @ Tie Fighter

      Mam nadzieję, że dożyję czasów, kiedy geje i niegeje będą spokojnie żyć obok siebie: bez agresji i bez zachwytów. Może nawet będą chodzić do tego samego fryzjera? ;)


      @ Akara

      An-Ka znacznie moje pięty, a nawet głowę przerasta. Jest inteligentną, dojrzałą, otwartą na ludzi osobą. Zazdroszczę jej wiedzy i doświadczenia, ale przede wszystkim - dystansu do ludzi oraz silnej osobowości. Ja jestem jak trzcina: byle wietrzyk mnie zegnie (czyli po części dopasowuję się do wszystkich i wszystkiego), choć żaden nie wyrwie (do niczego nie dopasuję się całkowicie, w ostatecznym rozrachunku zrobię "po swojemu").

      Mój blog tym się różni od bloga AnodyKatody, że ja piszę o pierdołach tak, jakby to były szalenie istotne sprawy (no, dla mnie są - i wcale się tego nie wstydzę ;)), a ona o rzeczach ważnych i poważnych w ujmująco lekkim i nadzwyczaj uroczym stylu.


      @ Wszyscy

      Nie dogadacie się. Nie próbujcie nawet. :)

      Usuń
    20. Akaro -cóż, idę się powiesić. Twoje słowa zabiły we mnie radość życia .Ba- nawet sens.Może w następnym wcieleniu Opatrzność obdarzy mnie Twoimi talentami i intelektem (o ,matko,upał.....)

      Usuń
    21. @Kira

      Jesteś niezwykle skromna.

      "a ona o rzeczach ważnych i poważnych"

      Nawet jeśli o takich sprawach pisze to nie znaczy, że nie są to sprawy oczywiste. Np. przemijanie jest ważne, ale to, że człowiek się starzeje i że różnie na to reaguje to jest oczywiste dla każdego.

      Usuń
    22. @ Akara

      Ważne jest to, o CZYM piszemy. Ale jeszcze ważniejsze - JAK o tym piszemy.

      Nie jestem skromna, po prostu otrzymuję od innych ludzi informacje na swój temat. Te, które uznam za wiarygodne, układają się na zadziwiający obraz mojej osoby. :)

      Usuń
    23. Zresztą czasem sama widzi co pisze, bo ostatnio po swoich przemyśleniach jakby się przyznała, że jest świadoma, że każdy, kto ma mózg ten wie to co napisała, bo to takie oczywiste. I po co było tyle jej pisania na taki temat?

      Cytat, w którym sama podsumowała to co napisała:

      "A skoro sam na to nie wpadłeś, to można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że nie osiągniesz -z braku odpowiedniego instrumentu."

      Usuń
    24. @ An-Ka
      Czcigodna An-Ko
      Na naszej witrynie umieściliśmy wraz z TF ostrzeżenie:
      "Antysocjal nie dla idiotów i nie dla idiotek !"
      aby uniknąć odpowiedzialności cywilnej gdy jakaś krynica mądrości tam zawita, spróbuje myśleć i spali sobie jedyny zwój w mózgu. Może warto żebyś i Ty zaopatrzyła sie w coś takiego? Nie weźmiemy grosza za prawa autorskie, wystarczy jeden Twój uśmiech.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    25. @ Kira
      "Nie dogadacie się. Nie próbujcie nawet. :)"
      Dlatego na Twoim blogu zwracam się na ogół do konkretnych osób. Choć większy ładunek informacji niosłoby określenie do kogo się NIE ZWRACAM. Oczywiście mam na myśli przede wszystkim jedno(szaro)komórkowce.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    26. @Kira,

      "Może nawet będą chodzić do tego samego fryzjera? ;)"

      Ja już tego niestety nie doświadczę, bowiem jako naziol strzygę się w domu maszynką - na łyso rzecz jasna:))

      Usuń
    27. @Akara,

      "Zauważ, że odnoszę się tylko do oczywistości. Wskaż, który z ostatnich jej tematów nie odnosił się do spraw oczywistych. Ja przeciwko oczywistościom, pisaniu o nich nie mam nic, ale An-Ka ma i chyba sama nie widzi, że pisze o oczywistościach."

      Cóż, kierując się twoim tokiem myślenia, moglibyśmy powiedzieć, że to, iż po nocy następuje dzień, jest też taką trywialną oczywistością. Tymczasem ma to coś wspólnego z osiowym obrotem Ziemi, jej ruchem po słonecznej orbicie, pozornym ruchem Słońca po płaszczyźnie ekliptyki, ruch innych ciał niebieskich po firmamencie itd. Zauważ ile głębi i skomplikowanych zagadnień pod tym z pozoru błahym i oczywistym twierdzeniem się kryje...

      Usuń
    28. @ Tie Fighter

      Wybacz, ale to nie wystarczy. Musisz się bardziej postarać, żeby zasłużyć na miano naziola. ;) Co prawda kiedyś deklarowałeś się (o ile mnie pamięć nie myli), że chętnie byś spalił "pedalską" tęczę, ale śmiem przypuszczać, iż napisałeś to pod wpływem buzujących w Tobie emocji.

      A tak na serio, to homofobia wciąż ma się dobrze: http://futrzak.wordpress.com/2014/08/02/rozne-takie-homo/

      Usuń
    29. Doprawdy, ach doprawdy -Kiro, Twe słowa sprawiają, że się nie powieszę zmiażdzona słowami Akary:)). A poważnie - każdy lubi co innego. Mój blog jest rzeczywiście "nie dla......każdego" (Stary Niedźwiedziu - oczywiście, że się szczerze do Was uśmiecham) , nawet go nie umieszczałam w wyszukiwarce , bo nie jestem łasa na szeroką a przypadkową publiczność (aczkolwiek aprobata NIEKTÓRYCH osób jest miła ) i mam pełną świadomość swojej ZAMIERZONEJ "niszowości". W moim wieku "parcie na afisz" jest melodią dawno przebrzmiałą i ceni się co innego. A teraz moja próba wytłumaczenia Akarze (cierpliwa jestem nadzwyczaj, lata treningu...) .To oczywiste:)) , że piszę o oczywistościach . Jednak nie traktuję swoich potencjalnych czytelników jak przygłupów, którym trzeba owe oczywistości wyłuszczać jako odkrycie. Zakładam , że oni wiedzą wszystko to co ja a często więcej a różnimy się - być może/ czasem - spojrzeniem na te oczywistości. Jednak tłumaczenie dorosłym ludziom, że powinni uważać, być ostrożni, tłumaczenie ,że plotka jest szkodliwa jest i jeszcze raz -że jest bardzo szkodliwa, i kolejny raz -poza tym jest szkodliwa, i jeszcze raz - że jest szkodliwa ma dla mnie rangę instruowania, że trzeba myć zęby.I otóż- odnosząc się do oczywistości mycia zębów ,droga Akaro - Ty napiszesz pięć razy w kolejnych komentarzach, że powinno się myć zęby i ze ich niemycie jest szkodliwe .a jak Ci ktoś odpowie , że wszyscy to wiemy to napiszesz, że jest szkodliwe ,bo grozi próchnicą i dlatego je myć trzeba.A ja o tej oczywistości napiszę, że np. to czynność oczywista lecz upierdliwa lub zapytam , czy preferujecie szczoteczki miękkie,twarde czy średnie i jaką pastę. Lecz nie będę dzielić się z potencjalnymi czytelnikami wiedzą o konieczności mycia zębów i ich nauczać jak z ambony, że te zęby trzeba myć.Bo również jest dla mnie oczywistoscią, że oni pewne rzeczy wiedzą. Że wiedzą , że trzeba myć zęby i że plotka jest szkodliwa:))To oczywiście tylko taki stomatologiczny przykład.

      Usuń
    30. PS. a tak poza tym - jak ja nie mam mieć dobrej samooceny jak na blogu o tajemniczych kregach tyle miejsca jest poświęcone głębokiej analizie mojego skromnego blożka :)))) . Muszę przyznać, że krytyka ze strony niektórych osób jest dla mnie cenniejsza niż byłyby komplementy z ich strony. Jak mi powtarzała moja rodzicielka "ty się nie przejmuj ,ze nie wszyscy cię będą lubic, ty się módl, żeby nie każdy cię lubił, bo nie ma nic gorszego nic gorszego niż aplauz ze strony pewnej kategorii ludzi". Mądra kobieta !

      Usuń
    31. @Kira,

      "Co prawda kiedyś deklarowałeś się (o ile mnie pamięć nie myli), że chętnie byś spalił "pedalską" tęczę, ale śmiem przypuszczać, iż napisałeś to pod wpływem buzujących w Tobie emocji."

      Napisałem, że dobrze się stało, iż ta ohydna tęcza została spalona, bowiem pod względem architektonicznym pasuje do otoczenia jak wół do karety. Tylko idiota mógł wydać zezwolenie na montaż tego paskudztwa na placu Zbawiciela.

      Usuń
    32. @Kira,

      Dzięki za link. tu jest też coś fajnego:

      http://www.pch24.pl/joanna-darc-homofobka--lewica-wezwala-do-bojkotu,22944,i.html

      Usuń
    33. Meczet Opatrzności na warszawskim Wilanowie też pasuje do otoczenia jak statek kosmiczny do osiedla domków jednorodzinnych. Czy jest to wystarczający powód, żeby burzyć?
      Anty
      /idę o zakład że stary idiota potraktuje to pytanie jako kolejną okazję do bełkotania, że ja "atakuję polskość". Skoro meczety to polskość;)/

      Usuń
    34. PS. W Rosji "bohatersko" walczą z publicznym eksponowaniem odmienności przez homoseksualistów - w postaci rozmaitych szykan i pobić. Istny raj,
      Anty

      Usuń
    35. @ Tie Fighter

      Marna z tej dziewczyny Joanna d'Arc, skoro ugięła się pod naciskami jakiegoś tam lobby, byle tylko iść w pochodzie.


      @ Anty

      No i po co zaczynasz z tym "starym idiotą"? Co prawda skasuję ewentualne odniesienia do Twojej seksualności, ale jeśli Stary Niedźwiedź użyje innych epitetów, to będziesz sam sobie winien.

      Rosja to żaden wzór dla cywilizowanego kraju. Ale taka Szwecja czy Wielka Brytania - też nie.

      Usuń
    36. @Anty,

      "Meczet Opatrzności na warszawskim Wilanowie też pasuje do otoczenia jak statek kosmiczny do osiedla domków jednorodzinnych. Czy jest to wystarczający powód, żeby burzyć?"

      Nie, ale jeśli kłóci się z ogólną kompozycją architektoniczną to nie powinno się w ogóle wydawać pozwolenia na budowę czy przebudowę takiego potworka. Meczet zresztą nie jest typowym muzułmańskim domem modlitwy, lecz adaptowaną w 1993 roku willą. Czyli problem powstał już na etapie wydawania pozwoleń, tak samo jak w przypadku pedalskiej tęczy.

      Usuń
    37. @Anty,

      "PS. W Rosji "bohatersko" walczą z publicznym eksponowaniem odmienności przez homoseksualistów - w postaci rozmaitych szykan i pobić. Istny raj,"

      A z jakiej to niby racji pedały miałyby eksponować swoją odmienność w przestrzeni publicznej? Sam wielokrotnie gardłowałeś, żeby nikomu nie zaglądać do łóżka. Czy widziałeś kiedyś jakąś paradę heteryków? A jeśli ten homoseksualizm jest według ciebie normalną orientacją, to skąd do cholery potrzeba manifestowania w przestrzeni publicznej czegoś co jest rzekomo normalne, co jest normą, co jest oczywiste? Normalni ludzie tak nie robią. Nie widzę też powodu, aby w przestrzeni publicznej manifestować przywiązanie do seksu analnego, czy oralnego, że o innych formach uprawiania seksu nie wspomnę. Nie widziałem nigdy manifestowania w przestrzeni publicznej takich upodobań, a więc dlaczego pedały koniecznie chcą to robić? Ja właśnie uważam, że Rosja podeszła do tematu zdroworozsądkowo, przekierowując ich ohydnę praktyki do ich własnych sypialni (ocena autora). Bo skoro inne orientacje nie manifestują swojej seksualności w przestrzeni publicznej, to dlaczego pedały mają to robić?

      Usuń
    38. @An-Ka

      „Jednak nie traktuję swoich potencjalnych czytelników jak przygłupów”

      Nie? A to do kogo było kierowane?

      „A skoro sam na to nie wpadłeś, to można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że nie osiągniesz -z braku odpowiedniego instrumentu.”

      Oczywiście, że do czytelnika. Założyłaś, że ktoś może być za głupi żeby wpaść na to co ty. Zresztą to nie pierwszy raz.


      Niestety An-Ko, zbyt często specjalnie dopytujesz, bo czegoś nie zrozumiesz, a potem udajesz, że robisz sobie jaja. A samoocena ci nie spadnie, bo co jakiś czas każdą okazję wykorzystujesz do przechwalania się i wywyższania, do ciągnięcia opowieści o swoim życiu, do porównywania się z niby gorszymi od siebie. Na prawie każdym blogu na którym się pojawisz wspominasz np. o swojej idealnej figurze, o tym, że ktoś cię podrywał, a na koleżankę nie spojrzał, wspominasz jak to sobie w życiu poradziłaś, a inni nie, chwalisz się jak to super się potrafisz ubrać i że jesteś wzorem dla każdego, albo ciągniesz inne opowieści o swojej zajebistości, do tego, że jesteś już starszą kobietą, a nie młodą wracasz setki razy, aż do znudzenia i potem twierdzisz na blogu, że nie masz problemu ze swoim wiekiem, najczęściej to o czym się pisze ci się przydarzyło i rzucasz przykład z życia (możliwe, że zmyślony). I po co to? Dla dowartościowania. Próbujesz być wzorem, ale wzorem możesz sobie być dla tych, którzy będą cię chcieli naśladować. Zdarza ci się pisać mądrze, ale ta twoja chęć wychowywania, stawiania się za wzór, nachalnego zwracania innym uwagi bywa nie do zniesienia. Nie jestem ani twoim dzieckiem, ani twoją uczennicą, więc możesz sobie darować przymusową naukę jaką chcesz mi serwować. Będę chciała to sama skorzystam. W tej chwili mam się na kim wzorować i na pewno nie jesteś to ty. Tutaj przychodzę głównie dla rozrywki, a nawet jak zyskuję coś więcej to przy okazji. Twoje nachalne narzucanie mi jak mam pisać komentarze tylko pokazuje, jak chętnie wskakujesz w rolę nauczycielki. Zostaw sobie takie nauki dla swoich dzieci, wnucząt i dla chętnych.

      Usuń
    39. @Kira,

      "Marna z tej dziewczyny Joanna d'Arc, skoro ugięła się pod naciskami jakiegoś tam lobby, byle tylko iść w pochodzie."

      A może powinno się raczej pojawić pytanie, jakim to prawem w rzekomo wolnym kraju, szanującym ponoć swobodę sumienia i wyznania pojawiają się takie naciski?
      "Praktykująca katoliczka jest niefortunnym wyborem", ale gdyby była to jakaś wojująca feministka i do tego lesba, to nie byłoby sprzeciwu. To jest właśnie to pojmowanie równości przez siły postępu.
      "Co prawda napisano, że każdy może mieć swoje prywatne poglądy, ale nie ma prawa ich demonstrować publicznie". No to jak to się ma do cholery do ordynarnego demonstrowania homoseksualizmu publicznie? i jak to sie ma do tego?

      "Napisano, że sytuacja jest kłopotliwa, bo w tym roku gościem honorowym obchodów miał być nie kto inny jak Stéphane Bern, popularny prezenter stacji France 2, który przez lata ukrywał swoje skłonności, chociaż podczas głośnej debaty w kraju w sprawie legalizacji „małżeństw tej samej płci” opowiedział się za ich wdrożeniem w życie."
      Czyli poglądy osobnika Stéphane Bern należy uszanować, a już poglądów Felicite Lemaire de Marne już nie. Nie ma co, zajebista ta Francja ze swoja tolerancją i równością wszystkich obywateli. Mam nadzieję, że jeszcze dożyję końca tego kraju, chociaż tych parunastu procent normalnych ludzi tam żyjących będzie mi żal.

      Usuń
    40. Oczywiście bicie, poniżanie i gnojenie ludzi za to kim są przy milczącej aprobacie władz, to podejście "zdroworozsądkowe". Taką samą dawkę zdrowego rozsądku już przerabiano w pierwszej połowie XX w. w wesołych państwach na wschód i zachód od Polski.
      Rosjanom gratulujemy "poszanowania swobód".
      Anty

      Usuń
    41. "Bo skoro inne orientacje nie manifestują swojej seksualności w przestrzeni publicznej, to dlaczego pedały mają to robić?"

      Heteroseksualni ludzie mówią otwarcie o swoich związkach, nie ukrywają się. Część homoseksualistów też jest nastawionych na związek, a nie na opowiadanie o samym seksie. Tacy chcą tylko tego co pary heteroseksualne, czyli otwarcie powiedzieć, że sobie kogoś znaleźli, trzymać się za ręce, może przytulać na spacerze. Jednak nie mogą okazywać sobie uczuć tak samo jak heteroseksualiści. A o samym seksie zdarza się teraz opowiadać wielu ludziom, również tym znanym, otwarcie przyznają się co robili, co lubią. Nie tylko homoseksualiści opowiadają o swoim seksie.

      Usuń
    42. Akaro - skończyłaś ? Dziękuję Ci za wnikliwą, dogłębną i równie prawdziwą jak Twój intelekt analizę mojej osobowości. Nie projektuj na mnie swoich intencji i potrzeb -to raz.A dwa ? jak na taką fatalną osobę zadziwiająco dużo miejsca w Twoich myślach zajmuję. A trzy ? to nadal jest ocena mojego bloga ? Nie mojej osoby ? A pięć ? nie mam zamiaru być dla Ciebie wzorem -raz, ze w przypadku osób niewyuczalnych to awykonalne a dwa, ze jakim cudem osoba o takim mniemaniu o sobie jak ponoć ja chciałaby mieć taką tandeciarską podróbę ? Oj, nie, oj nie. :)) PS.CUDOWNIE, że nie jesteś moim dzieckiem. los mnie oszczędził. -kolejny powód do zadowolenia.A co do tego cytatu - naprawdę Aniu czy tam Akaro ( swoją drogą ciekawe -umiarkowanie - co miałas z geografii ) słyszałaś coś kiedyś o figurze retorycznej ? A jeżeli słyszałas to umiesz z czymś powiązać ? to też jest pytanie retoryczne. Naprawde - nie czytuj mojego blozka, nie ucz się go na pamięć, nie trzeba...Będziesz miała jedną "nachalność" i proby wychowania z głowy. To takie prościutkie. Zdrowia Akaro, dużo zdrowia życzę. Bo coś widzę, że Cię żółć zalewa.To byłaby strata niepowetowana.

      Usuń
    43. O ,zabrakło punktu czwartego:).No proszę , jednak mam wadę -jestem kiepska z matematyki :))

      Usuń
    44. @An-Ka

      Skończyłam, nie mam zamiaru dalej tego ciągnąć, bo szkoda czasu.

      Usuń
    45. @Kira
      Wziąłem pod uwagę Twoją tolerancję dla tych epitetów;) I nawet się perwersyjnie cieszę, gdyż bezbłędnie pokazują, co reprezentuje ich twórca.
      No dobrze, dość złośliwości.
      Skoro tematyka tej wymiany informacji zupełnie zboczyła z tematu głównego, mam do Ciebie jedno pytanie kompletnie niezwiązane z omawianymi sprawami.
      Na pewnej imprezie zgromadzono na małym terenie około pół miliona przeważnie bardzo młodych osób. W czasie kilku dni trwania zabawy zanotowano tam 32 przypadki drobnych kradzieży (1 na ok. 15 000 uczestników), 51 przypadków sprzedaży narkotyków (1 na 10 000 uczestników) i aż jeden poważny wypadek samochodowy. Czy nazwałabyś to wydarzenie "apokalipsą" lub "świadectwem degrengolady i zbydlęcenia"?
      Anty

      Usuń
    46. No, proszę , Akaro -po kilkunastu godzinach i wielu komentarzach w innych blogach taki mądry wniosek. I jak szybko ! Jestem pod wrażeniem . Jednak co intelekt to intelekt. :))

      Usuń
    47. @Anty - a sama atmosfera imprezy ? Czy o degrengoladzie musza świadczyć aż przestępstwa ?

      Usuń
    48. @Anty,

      "Oczywiście bicie, poniżanie i gnojenie ludzi za to kim są przy milczącej aprobacie władz, to podejście "zdroworozsądkowe"."

      Pisałem gdzieś o poniżaniu i gnojeniu? Popieram pomysł zakazu eksponowania w przestrzeni homoseksualizmu i nic ponadto. Natomiast jeśli jakieś pedały zdecydują się zakaz złamać i po spałowaniu trafią do tiurmy, to ich wybór i lamentował raczej nie będę.

      "Taką samą dawkę zdrowego rozsądku już przerabiano w pierwszej połowie XX w. w wesołych państwach na wschód i zachód od Polski."

      Tylko, że te wesołe państwa czerpały swoje ideologie z jednego i tego samego cuchnącego bajora - marksizmu, który jako żywo jest bliski twemu sercu, skoro legł u podstaw twoich poglądów.

      Usuń
    49. @Anty,

      A ilu przestępstw z różnych powodów nie zgłoszono?

      Usuń
    50. @Anty - co do homoseksualizmu - nie uważasz , że to poszło za daleko ? Bo co innego przyznawanie (tak ,to złe określenie - masz rację ) się do homoseksualizmu a co innego demonstrowanie go, z reguły bardzo niesmaczne. Zresztą niesmaczne jest tez demonstrowanie zachowan seksualnych przez heteroseksualnych.

      Usuń
    51. @Akara,

      "A o samym seksie zdarza się teraz opowiadać wielu ludziom, również tym znanym, otwarcie przyznają się co robili, co lubią. Nie tylko homoseksualiści opowiadają o swoim seksie."

      To tylko źle o tych ludziach świadczy, bowiem kulturalny człowiek tajemnice swojej alkowy zachowuje dla siebie. Mam nadzieję, że ci "znani ludzie" (znani głównie z tego, że są znani), nie są dla ciebie tymi, o których pisałaś: "W tej chwili mam się na kim wzorować". Bo trochę by na to wskazywało.
      A poza tym, dlaczego chcesz faworyzować tylko homo i hetero? Przecież są jeszcze pedofile, nekrofile, zoofile - oni też potrzebują zaistnieć w przestrzeni publicznej. Też chcą w telewizji poopowiadać o tajemnicach swojej alkowy. Co to za dyskryminacja ma być? Oni też powinni mieć prawo aby do obiektów swych westchnień się publicznie przytulić, potrzymać za rączkę/ kopytko/ raciczkę, pocałować. Jestem wprost oburzony zaprezentowaną tu przez ciebie nietolerancją, wybiórczą akceptacją i w ogóle zacofaniem. Co za nierówne traktowanie ze względu na orientację seksualną. Wstydź się!

      Usuń
    52. @ Kira
      Dzięki za pozwolenie i elementarny obiektywizm.
      Jak sama właśnie widzisz, antypolska czerwona kurwa potwierdza co do joty wszystko co o niej napisaliśmy na "Antysocjalu". Czytałaś więc nie ma potrzeby tego u Ciebie powtarzać. Oczywiście nie odniosę się do wątku zakazanego Prawem Kiry, stanowiącego dopełnienie a zarazem wytłumaczenie dlaczego to coś jest osobliwością przyrodniczą. Gaz doskonały to abstrakcja, nie występująca w realnym świecie. Moralne gówno doskonałe to właśnie "anty", byt niestety realny.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    53. An-Ka,

      "@Anty - a sama atmosfera imprezy ? Czy o degrengoladzie musza świadczyć aż przestępstwa ?

      O poziomie tej imprezy mógłby wiele powiedzieć przeprowadzony wśród uczestników test na inteligencję - ze średnim wynikiem grubo poniżej 100.

      Usuń
    54. @tie_ fighter

      Na związek powinna być świadoma zgoda. Zgoda ze strony dziecka, zwierzęcia jest nieważna. Tak samo ma się sprawa jeśli chodzi o seks.

      Usuń
    55. @Akara,

      Jesteś zacofanym, pełnym fobii kołtunem - dobrze chociaż, że nie katolskim. Całe szczęście, że w Polsce są jeszcze tacy cudowni ludzie jak Wielce Czcigodny Janusz Palikot i jego współpracownicy. On to właśnie, jako człowiek światły, nowoczesny i postępowy postulował obniżenie dozwolonego prawem wieku inicjacji seksualnej dzieci. Jaki piękny gest w stosunku do pedofilów, a i na zoofilów też patrzy łaskawym okiem. Z takich ludzi jak kochany Pan Janusz powinnaś czerpać wzorce. A nie taką mową nienawiści szafować na lewo i prawo. Toż to niegodne nowoczesnego i postępowego Europejczyka!

      Usuń
    56. @tie_ fighter

      Zapomniałeś o dendrofilach i o ich trudach odszukania idealnego drzewa. Może Palikot da dopłaty do przesadzenia ulubionych drzew gdzieś blisko domu. Kiedy idealne drzewo zostaje odnalezione gdzieś daleko to co ma biedak dojeżdżać, jak można przesadzić żeby miał bliżej.

      Usuń
    57. A tak na serio po co mieszać związki dwóch dorosłych, świadomych ludzi z wszystkimi innymi możliwościami? A akurat Palikot nie jest dla mnie wzorem.

      Usuń
    58. @Akara,

      "A akurat Palikot nie jest dla mnie wzorem."

      To widać po twojej mowie nienawiści.
      Ale tak się składa, że dla mnie jest. Pod wpływem rozmów z Anty wreszcie zrozumiałem jak błądziłem. Jaki byłem nietolerancyjny. A ty się tu nabijasz z dendrofilów, a to pierwszy krok do nienawiści! Ciekawe jak by ciebie to dotyczyło i musiałabyś jeździć do Puszczy Białowieskiej żeby zaspokoić swoją potrzebę bliskości? Jestem bardzo zniesmaczony twoim zachowaniem, tą nietolerancją, tymi szyderstwami z normalnych, acz kochających inaczej ludzi. Tak, nie bójmy się tego powiedzieć - jesteś neofaszystką!

      Usuń
    59. @ Tie Fighter
      Czy przy tym IQ poniżej 100 nie wklepało Ci się o jedno zero za dużo? W końcu IQ równe 90 jest poniżej 100. A wśród bydła taplającego się na haju w błocie takiego tytana intelektu nie uświadczysz.
      Spłakałem się ze śmiechu czytając adwokackie wypociny Akary. Jaka szkoda że nie wybrała tego zawodu. Prokuratorzy nosiliby ją na rękach. A pewien śmieć do dzisiaj gniłby w kryminale,gdyby trafił jej się "z urzędu".
      Pozdrawiam serdecznie.

      @ Kira
      Bądź uprzejma usunąć duplikat.

      Usuń
    60. @ Akara

      Ty chyba napatoczyłaś się na jakąś inną An-Kę. Ta, którą ja znam od ładnych paru lat, nie jest ani namolną moralizatorką, ani samochwałą. Zna swoją wartość, pisze o swoich radościach - i bardzo dobrze.

      "Na związek powinna być świadoma zgoda. Zgoda ze strony dziecka, zwierzęcia jest nieważna. Tak samo ma się sprawa jeśli chodzi o seks."

      To jest naprawdę mądry komentarz. W dodatku cudownie zwięzły. :)


      @ Anty

      Nic nie poradzę na to, że czasem się poprztykacie. Po prostu po pewnym czasie ucinam pyskówkę. Ty zazwyczaj trzymasz poziom, ale teraz sam zacząłeś.

      O Przystanku Woodstock wiem tyle, ile mi zrelacjonują inni. Nie zamierzam ferować surowego wyroku, podobnie jak usprawiedliwiać opisanych mi zachowań, które świadczą co najmniej o niedojrzałości.


      @ Tie Fighter

      Uważam, że każdy obywatel powinien mieć TAKIE SAMO prawo do "eksponowania" swoich poglądów czy upodobań. Czyli plasuję się pomiędzy Tobą a miłośnikami parad. Same parady zresztą ani mnie grzeją, ani ziębią.

      Agresję da się usprawiedliwić w bardzo niewielu przypadkach. Czy uważasz, że całujących się gejów należy spałować?

      Sprawa wymuszenia na tej pobożnej nastolatce odcięcia się od swoich poglądów to jedno. A jej tchórzliwa postawa - drugie. Sorry, ale nie groziły jej tortury, poniżenie, śmierć. Po prostu nie poszłaby w pochodzie.


      @ Stary Niedźwiedź

      Nie potrzebujesz mojego pozwolenia na uraczenie któregokolwiek z rozmówców stosowną ripostą. Wyznaję prostacką zasadę, że kto zaczyna, tego wina. Zauważ jednak, że Anty zwykle unika obelżywych określeń.

      Usuń
    61. @An-Ka
      Co masz na myśli pisząc o "atmosferze imprezy"? Koncert na którym młodzi ludzie mają czelność się doskonale bawić w takt muzyki, której akurat nie znosisz? Gorszy Cię fakt że niektórzy się utaplają błotem, czy że niektórzy pewnie uprawiają seks w namiotach? A może masz im za złe, że niektórzy zamiast krawatów noszą dredy i że zamiast dzieł Verdiego słuchają rocka?
      Bo szczerze mówiąc, czytając pewne, pełne egzaltacji, oburzenia i doprawione nutką poszukiwania sensacji komentarze, poczułem się trochę, jakby ktoś wsadził mnie w wehikuł czasu i przeniósł do "Absolwenta" (nie bierz akurat tego do siebie). Aż Simon i Garfunkel dzwonią mi w uszach;)

      Po drugie, co ma oznaczać postulowany zakaz "demonstrowania homoseksualizmu" jeśli nie chęć wprowadzenia kuchennymi drzwiami cenzury obyczajowej i próbę zamknięcia ludzi w czterech ścianach? Czemu chcesz nakazywać osobom, które swoimi zachowaniami nie wyrządzają nikomu krzywdy, aby zachowywały się jedynie w taki sposób, jaki sama aprobujesz? Dlaczego nie chcesz zaakceptować faktu, że publiczne demonstracje w ściśle wyznaczonych miejscach rządzą się swoimi prawami?

      @TF
      a) A ilu przestępstw nie zgłasza się w przeciętnym mieście? I jaki byłby średni wynik IQ wśród, dajmy na to, mieszkańców przeciętnego miasta?
      b) Ja - marksistą? Czy to ja chcę wprowadzać cenzurę i karać za "mowę nienawiści"? Czy to ja chcę akceptować uliczne pałowanie ludzi?

      @Kira
      Czy po uczestnikach koncertu rockowego spodziewałabyś się zachowań i dojrzałości psychicznej typowych dla uczestników, powiedzmy, konferencji naukowej?

      Przygłupowi z tytułem doktora o mentalności i manierach sfiksowanego żula, prowadzącemu prywatną latrynę, w której się pławi, nie mam do przekazania niczego, gdyż, jak zwykle, po jego opiniach można co najwyżej przewietrzyć. Jaki wykładowca, takie wykłady, chociaż o tych substancjach należałoby jednak mówić "pokłady";)
      Anty

      Usuń
    62. @ Kira
      Pierwszą ofiarę śmiertelną na "Przystanku Woodywsztok już masz:

      http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Smiertelna-ofiara-pierwszego-dnia-Przystanku-Woodstock,wid,11365819,wiadomosc.html?ticaid=113355

      Czerwona antypolska szmata (Meczet Narodowy !) sama zaczęła a teraz kwiczy. Mniejsza już z tym jak co, wątek ten obficie międliła "Akara", wsypując go do końca i jakimś cudem nie został skasowany :))). Ile razy to gówno zacznie lub naszczeka na Polskę, tyle razy dostanie po mordzie.
      Proste jak jego ostatni czynny zwój mózgowy.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    63. @Anty,

      No i widzisz Anty coś narobił? To jest twoja wina! Ponosisz za to pełną odpowiedzialność. Pierwszy raz od dawna był w polu komentarzy spokój, a tyś zainicjował awanturę - dumny jesteś z siebie? Oj chłopie, opamiętaj ty się.

      Usuń
    64. @ Tie Fighter
      Przecież tej czerwonej kurwie nigdy o nic innego nie chodziło!
      A może jednak lepiej traktować gówno we właściwy sposób? Gdy szczeka nie na temat wpisu, nie dać sie wpuścić. Gdy ludzie o normalnej konstrukcji psychicznej pogardliwie to zmilczą, zaś w rozmowę wda się co najwyżej jedna kretynka i dwa inne gówna, ścierwu się szybko znudzi.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    65. @ Anty

      Nie oczekuję prawie niczego po nikim. Prawie - bo może jednak zachowania resztek sumienia. Co pewnie nie przekłada się na dojrzałe zachowanie.


      @ Stary Niedźwiedź

      Akara nie czepiała się homoseksualizmu jednego z rozmówców, tylko dość niefortunnie oń zahaczyła. Bez złej woli, aczkolwiek wyszło, jak wyszło.

      Przykro mi, że musisz znosić także m o j e antypolskie teksty.

      Usuń
    66. @ Kira
      Nie przypominam sobie abym na Twoim blogu lub na innych czytał jakikolwiek antypolski tekst Twojego autorstwa. Więc nie stawiaj się w jednym rzędzie z tym łajnem. Jeśli ktoś stanie obok psiej kupy to maprawdę psią kupą się przez to nie stanie.
      A czytając wypociny Akary w założeniu mające być obroną tej szmaty, uśmiałem się do łez. Bo idiotka odrobiła za mnie całą czarną robotę a Ty tego nie skasowałaś. Mam nadzieję że gdy w przyszłości zacytuję dosłownie jakąś złotą myśl Akary z tego wątku, konsekwentnie tego nie usuniesz. A etiologii tej ludzkiej wszy przestanie być tabu.

      Usuń
    67. @Kira
      O jakich resztkach sumienia piszesz?
      Tolerujesz wynurzenia człowieka, który z zacietrzewieniem godnym choroby psychicznej uparł się, żeby zrobić z sekcji komentarzy szambo po to, aby w swoim przekonaniu narzucić wszystkim wokół "moją najmojszą rację". Taktyka prosta i dość oczywista, skoro muszę to pisać otwarcie, Zauważ że szambo pojawia się za każdym razem, gdy tylko pojawi się ta postać - niezależnie od tematyki posta, wątku, rodzaju wymienianych uwag, czy pojawiających się komentatorów. Po prostu osobnik ten nie potrafi funkcjonować w innym środowisku.
      Skoro tolerujesz poziom rynsztokowych zaczepek i odzywki typowe dla ulicznego lumpa, nie dziw się w sumie sporadycznym odchyłkom komentatorów o, jak to ujmę "nienormalnej konstrukcji psychicznej". Jeśli wspomniany szambiarz reprezentuje - jak sam utrzymuje, w co jednak śmiem mocno wątpić - jakąkolwiek normę społeczną, zwykle wolę się trzymać z daleka od takiej normy. Ale nie zawsze;)
      Ku mojej nienormalnej satysfakcji.
      Anty

      Usuń
    68. @Stary Niedzwiedz

      Ta... Jak już to pewnie będziesz wyrywać moje zdania z kontekstu, albo przeinaczać tak żeby zostały inaczej odebrane.

      Usuń
    69. @ Kira
      Oczywiście w dyskusji o kręgach w zbożu nie było cienia awantur dopóki pewna szmata tu nie przypełzła i nie zaczęła kwiczeć jak wieprzek iż w myśl prawa Kiry nie może dalej raczyć innych swoimi wybroczynami umysłowymi. Tie Fighter ośmieszył te brednie o broni więc szmata sama zaczęła zadymę bluzgając na mój temat, mimo że nie brałem udziału w dyskusji. Wobec braku Twojego sprzeciwu przywaliłem w ryj. A teraz to łajno łże niczym Goebbels o "polskim napadzie na radiostację Gliwice". Bo sam zaczął, dostał łomot a teraz beczy jak to co opisała Akara. No więc uroczyście pluję w załganą komunistyczną mordę, tak jak to już dziesiątki razy miało miejsce gdy szmatę publicznie przyłapano ze złodziejską łapą w cudzej kieszeni. Zaraz usłyszysz o ulewie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    70. No cóż, oczywiście na uniwersytecie życia wykładowca pokroju powyższego mógłby wykładać co najwyżej kafelki w łazience - pod warunkiem, że się na tym zna i że ktoś przez przypadek go nie zmiecie. Ta "wymiana uprzejmości" zaczęła mnie już troszkę nudzić, nie mam zwyczaju koncentrować się dłużej na brudach za paznokciami, zakładając, nie są warte nawet części swojego egocentryzmu;)
      Anty

      Usuń
    71. @ Akara
      Ja miałbym coś "przeinaczać" w twoich wypocinach?
      Są one tak miażdżące dla szmaty którą próbowałaś bronić że jakakolwiek zmiana jedynie stępiłaby ich ostrze.
      Z wyrazami wdzięczności dla użytecznej... mądrej inaczej (tak to się chyba nazywa w bełkocie postępaków).

      Usuń
    72. @ Kira
      Jak już pisałem a Ty też tę oczywistość zauważyłaś, nie ja tę zadymę rozpocząłem. Sama śmiecia ostrzegałaś że igra z ogniem i się doigrał. Więc w zupełności mi wystarczy że komunistyczne ścierwo nareszcie stuliło załganą mordę. O ile nie jest to kolejne łgarstwo.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    73. @ Stary Niedźwiedź

      Nie skasowałam tego, co pisała Akara, gdyż wierzę, że zahaczyła o orientację Anty z dobrej woli. Nie było w tym cienia złośliwości, tylko jakaś dziwaczna troska o jego nietykalność cielesną. Niestety, obraziła przy okazji Tie Fightera. Co jednak ten odpowiednio skomentował.

      Pyskówkę właśnie teraz ucinam. A to znaczy, że nie tylko epitety, ale i pozornie nieszkodliwe złośliwości będą kasowane. Czasami przez kilka godzin nie mam okazji zajrzeć do bloga, ale zapewniam, że zawsze można nadrobić zaległości w "koszeniu" wulgaryzmów.

      Usuń
  12. A może to CIA? Albo inne "wszystkie literki" jak mówił Gibson w "Teorii spisku":)
    P.S. Hmm... Dyskusja nt. posiadania broni pod wpisem o kosmitach? Nie ma to jak trzymanie się tematu.
    Aha, to dokończenie dyskusji spod poprzedniego wpisu? Faktycznie, 200 komentarzy:) A jak nie, to przenoszenie pod następny. Nie ma to jak porządek. Choć ja akurat chciałbym mieć taki "bałagan" na blogu, bo na razie mam aż zbyt duży porządek w komentarzach...:)

    Zapraszam:
    http://milkblog.cba.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ MP

      Rzecz w tym, że Ty piszesz o abstrakcjach. A ludzie wolą konkrety. :)

      Usuń
  13. @Anty...
    mało mnie obchodzi dzisiejsza dyskusja, ale masz u mnie odpowiedź na swój komentarz /post o Woodstocku/...
    sorry Kiruś, że tą drogą przekazuję wiadomość, ale skoro całe forum bębni o wszystkim, byle nie kręgach w zbożu, to mnie chyba też wolno coś nie na temat...

    OdpowiedzUsuń
  14. Anty - przykro mi ,ceniłam Cię wyżej i nie podejrzewałam, że wpiszesz się w nurt aniowsko- akarowski snując domysły co ja myślę i co ja czuję. Dlatego chciałam podjąć dyskusję na temat, Ty zaś przerzuciłeś ją ad rem.To zabieg niedopuszczalny a na temat tego co ja sądzę mam prawo wypowiadać się tylko ja.W przeciwieństwie do Ciebie i Tobie podobnych WIEM, że ludzie mają prawo być różni i w związku z tym mają prawo bawić się jak się chcą i w żaden sposób mnie nie dziwi a tym bardziej nie gorszy ani obca mojemu uchu muzyka, ani strój ,ani fryzura.Insynuacja ,że mogłabym mieć coś przeciwko dredom byłaby nawet smieszna, gdyby w tle nie była zwykła podłość usiłująca przedstawić mnie jako osobę, która kompletnie nie jestem. Nawiasem mówiąc rocka akurat słucham najchętniej, co jest zresztą nic nie znaczącym detalem.Natomiast ze świadomości różności ludzi wynika fakt, że mnie się takie imprezy nie podobają ,bo ja nie cierpię tłumu. Mam prawo wyrazić swoją opinię ,ale przecież to nie jest to samo, co chęć zakazu. Jęzeli tego nie widzisz- Twój problem.Tłum - nigdy nie rozumiałam potrzeby bawienia się w tłumie, boję się tłumu, uważam ,że rodzi on pewien przymus i zabawa nie jest do końca zabawą a bardziej owczym pędem. Ale jeżeli ktoś chce być owcą - mnie nic do tego ,natomiast uważam, że poza tym zawsze tłum stwarza niebezpieczeństwo różnego rodzaju, że zabawa może się wymknąć spod kontroli.I tyle w tym temacie. Natomiast "młodzi ludzie mają czelność dobrze się bawić " - śliczna sugestia, że ja im zabawy odmawiam lub zazdroszczę. Nie ,nie odmawiam, nie zazdroszczę. Jednak jako matka drżałabym z niepokoju, czy ta zabawa nie wymknie się spod kontroli i nie dojdzie do nieszczęścia -patrz wyżej. Taplanie w blocie pominę jako szczegół kompletnie nieistotny .Seks w namiotach ? nic mi do cudzego seksu, ale osobiście każdemu życzyłabym, by był uprawiany z ukochaną osobą, pod wpływem uczucia a nie przypadku, w warunkach dobrych dla seksu a nie zwykłego parzenia i żeby po czasie zostało piękne wspomnienie a nie uczucie niesmaku. Jeżeli ktoś nie potrzebuje intymności do seksu to oczywiście jest jego sprawa. Moim prawem jest zdziwienie w tej kwestii. Co do homoseksualistów- napisałam wyraźnie, że demonstrowanie zachowań seksualnych jest niesmaczne również i u heteryków. Nie pisałam o DEMONSTRACJACH tylko o demonstrowaniu. Demonstracje dopuszczalne prawem w przestrzeni publicznej to nie to samo co demonstrowanie czyli pokazywanie. I nie w sposób ,w jaki ja aprobuję ,tylko w jaki jest przyjęty w danej społeczności. Krzywdzenie ? oczywiście, że mnie nie krzywdzi, gdy ktoś komuś łapę do rozporka czy za biustonosz wsadza. Czy gorszy ? Nie ,nie gorszy. Zniesmacza. bo pewna sfera zachowań powinna być intymna, czy to tak trudno zrozumieć ? Broniłam zawsze owsiakowego hasła "róbta co chceta" uważając, ze jego krytycy przesadzają. Teraz widzę, że to ja nie miałam racji bo - pewnie nawet wbrew intencjom autora - jest odczytywane jako "depczcie wszystkie normy". Mam w sobie duży zakres tolerancji i jestem zwolenniczką wolności, ale ta wolność musi być mądra. Tymczasem deptanie norm , deptanie dla deptania to dla mnie "wolność " na siłę, sztuczność, nowy przymus pt "popatrzcie ludzie, jacy my wolni, podziwiajcie co potrafimy". Czy naprawdę nie widzisz, że to druga strona lustra , drugie oblicze tego , z czym walczycie - Ty i Tobie podobni ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chwała podglądaczom, którzy wiedzą lepiej, że w namiotach jest uprawiany seks bez uczucia /i że w ogóle uprawiany jest jakiś seks/, którzy wiedzą lepiej, że po tym seksie pozostaje tylko niesmak...
      sorry An-Ka za tą ironię... rozumiem Kirę, która przechodzi pewien kryzys wartości i wpadła w pajęcze sidła wariata, który tylko na takie osoby czycha /ale daje radę Dziewczyna, mimo wszystko, więc nadal mam do Niej szacun/... ale Tobie trochę się dziwię...
      a owsiakowe hasło "róbta co chceta" odczytywałaś prawidłowo... bo jako "depczcie wszystkie normy" odczytują je tylko ci, którzy programowo go nie rozumieli, bo nie chcą, by ludzie robili to, co chcą, którzy nie chcą, by ludzie się rozwijali... ich kontr-hasło to "bójcie się świata, bójcie się życia, bójcie się ludzi, więc róbcie to, co MY uważamy za słuszne"...
      pozdrawiać...

      Usuń
    2. @ An-Ka

      "Jeżeli ktoś nie potrzebuje intymności do seksu to oczywiście jest jego sprawa."

      Szympansy bonobo jakoś nie potrzebują. Jak widać, niektóre homo ledwo sapiens też nie.


      @ PKanalia

      "rozumiem Kirę, która przechodzi pewien kryzys wartości i wpadła w pajęcze sidła wariata [...]"

      Przez wzgląd na to, że jesteś moim gościem od dawien dawna, zapytam Cię uprzejmie: czy Ty się dobrze czujesz?????????

      Usuń
    3. czuję się znakomicie /w miarę, bo real mi nie za bardzo sprzyja ostatnio w tym temacie/... wcześniej trochę źle, pochopnie oceniłem sytuację, teraz mam jak najbardziej prawidłowy ogląd tejże sytuacji... i ani mi w głowie na nią wpływać... po prostu neutralnie o tym oglądzie opowiadam... nic więcej...
      czy coś przykulawiłem w "Prawie Kiry?... jeśli tak, to skasuj ten komentarz i nie róbmy problemu...

      Usuń
    4. Po cholerę mam go skasować? Jeśli Ci się w y d a j e , że masz "prawidłowy ogląd sytuacji", to niech Ci się dalej tak w y d a j e .

      Usuń
    5. no dobrze, a ta Skłodowska to w końcu była kobietą, czy nie, czy nam się po prostu w y d a w a ł o, że w ogóle była?... :D...
      to był rzecz jasna kretyński, żałosny, żenujący, milion razy odgrzewany żart...
      ale w y d a j e mi się, że teraz stroisz fochy... naprawdę Ci zależy na moim zdaniu /czyli na tym, co mi się w y d a j e/?... bardzo mi to pochlebia... i tak zresztą trzymaj, bo warto... tak mi się przynajmniej w y d a j e... :D...

      Usuń
    6. I znowu coś Ci się w y d a j e . . .

      Usuń
    7. okay, nie końcż... zrobię to za Ciebie... według scenariusza stoi /cytuję/:
      "Ech, to Twoje poczucie humoru" :D...

      Usuń
    8. @pkanalia- nie twierdzę, że każdy kto uprawia seks w namiocie uprawia go bez uczucia (i nawet nie kuszę się o twierdzenie, że większość tak czyni) ,ale wiem , ze czasem okazja czyni złodzieja i to nawet u całkiem sensownych ludzi a psychologia tłumu i okoliczności robi swoje.Co do intymności w namiocie- cóż, ściany raczej cienkie i mnie osobiście to przeszkadzałoby to. Jeżeli to Cię dziwi- trudno, Natomiast co do hasła- jesteś przekonany, że tylko osoby z tym kontr hasłem rozumieją je wbrew intencjom ?

      Usuń
    9. I PS. tak jak napisałam do Anty (być może za mało przejrzyście ) - mam wrażenie, że dokonuje się kompletnie dla mnie niepojęta polaryzacja - na jednym biegunie demonizowanie Woodstock i podobnych imprez a na drugim jego mitologizacja i przypisywanie ludziom niepodzielającym zachwytu wszelkich wad itd. A to po prostu opcje w myśl zasady "jeden lubi dynię, drugi gospodynię". Wydawało mi się , że wyłuszczyłam dość jasno dlaczego mnie nie odpowiadają takie imprezy i w niczym nie sugerowałam , że to ma być jedyne słuszne spojrzenie na nie.

      Usuń
    10. @pkanalia -zajrzałam na Twojego bloga. Cóż, odbywa się tam dyskusja w stylu "a u was to biją Murzynów".

      Usuń
    11. @An-Ka...
      sorry, real wzywa, odpowiem z opóźnieniem...
      /a jak już odpowiem, to proszę Kirę, by skasowała ten message jako nic nie wnoszący/...

      Usuń
    12. @An-Ka

      Czego chcesz od Anty? Też wyraził swój pogląd. Znowu napisałaś to samo co wcześniej, tylko że dłużej i wcale nie jest bardziej przejrzyście. Zbyt często piszesz mało przejrzyście, uwielbiasz te swoje porównania i oceny, a potem się wijesz jak piskorz, bo niby zostałaś źle zrozumiana. Tłumaczenia nie mają sensu, bo z góry wszystko wiesz, o Woodstock jak widzę też wiesz już wszystko. Masz swoje zdanie, ale odmienne zdanie, zdziwienie kogoś tym co napisałaś, traktujesz jak atak.

      Usuń
    13. Akaro - nie szkoda Ci czasu ? Pytanie retoryczne (termin można sprawdzić w googlach, co zapewne i tak nic nie da... ) PS. pisz dalej o mnie - wprawdzie jestem zdecydowanie heteroseksualna , ale takie zainteresowanie mówi mi więcej niż najpiękniejsze komplementy..... Pisz, Akaro ,pisz - do upojenia.... moja ty tępizno

      Usuń
    14. PS. przepraszam za owo "moja",ale Twoje zainteresowanie moją skromną osobą, ilość czasu mi poświęcanego, intensywny proces myślowy, który poświęcasz na tak niewartą uwagi osobę jednoznacznie wskazują, że bardzo Ci zależy na bliskości:)) . Jak rzep wprawdzie , ale cóż, ponoć każda wyrazista osobowość musi mieć akolitów....Taka karma i trzeba ją znosić z pokorą :)) .A teraz możesz się cmoknąć .Nie proponuję części ciała , bo jeżeli jest równorzędne ze stanem umysłu to chyba za wiele nie mamy do wyboru ?

      Usuń
    15. Ty masz wyrazistą osobowość? Jak jeszcze się będziesz reklamować? Pewnie tych zalet jest więcej, czyż nie? Jakże chciałabym poznać więcej twoich zalet.

      Usuń
    16. Akaro mój matołeczku, jak Ty się łatwo dajesz prowokować. Nie wiem dlaczego kojarzysz mi się z pinczerkiem moich przyjaciół -wystarczyło mu pokiwać palcem, by zaczynał ujadać i rzucał się na ten palec w nigdy nie spełnionej nadziei, że wreszcie ugryzie. Ciekawe dlaczego.....

      Usuń
    17. Muszę korzystać skoro takie cudo tutaj zawitało. Może to nie samochwalstwo z twojej strony, a prawdziwa doskonałość. Dotknę palca, a spłynie na mnie łaska Boża. Zbaw mnie, nauczaj.

      Usuń
    18. @An-Ka
      Nigdzie nie mitologizowałem ani nie idealizowałem Woodstock, dając jedynie odpór nieuzasadnionemu demonizowaniu. Nie próbowałem również Cię osądzać - po prostu usiłowałem się dowiedzieć jakie intencje kryją się za opiniami, które prezentujesz, chociaż po tym komentarzu powinienem raczej zapytać nie o opinie, lecz o ferowane wyroki.
      Na przykład na jakiej podstawie zdajesz się przyjmować założenie, że uczestnicy Woodstock generalnie uprawiają ze sobą przypadkowy seks pozbawiony uczuć i że się tam "parzą"? Na jakiej podstawie forsujesz opinię, że jadący tam ludzie kierują się nieokreślonym bliżej "owczym pędem", a nie np. traktują ten festiwal jako okazję do kilku dni świetnej, odprężającej zabawy? Czy myślisz raczej, że wyjeżdżają tam, bo tak wypada albo że występuje jakiś przymus towarzyski dla pół miliona osób? Przyznaję, że tego toku rozumowania z "owczym pędem" też nie do końca łapię... Na każdej imprezie masowej pewna część osób (często niemała) kieruje się owczym pędem, ale czy to ma dezawuować samą imprezę?
      Czy ja kiedykolwiek odmawiałem komuś prawa do bycia różnym od innych? Nie wydaje mi się.
      Skoro chodziło Ci o "demonstrowanie" homoseksualizmu nie o publiczne demonstracje (tu rzeczywiście źle zrozumiałem), napisz dokładnie "o co kaman"? Kolejne pytania znowu być może uznasz za insynuacje. Czy demonstrowanie ma polegać na obłapianiu i zaczepkach kierowanych do obcych osób, publicznym obnażaniu się w celu ich "zachęcenia" (to jednak brak kultury i smaku, który nie ma żadnej orientacji) czy też na publicznym całowaniu/obłapianiu się osób nieznanych Tobie? A jeśli to drugie, co komu do tego? Każdy ma prawo do zniesmaczenia, Chyba nie chciałabyś jednak dekretować kanonu dozwolonych zachowań pomiędzy dwojgiem osób okazujących sobie publicznie uczucia - jeśli nie chciałabyś, to sorry za insynuację, jeśli tak, jak sobie fizycznie wyobrażasz egzekwowanie takiego kanonu?
      O kim konkretnie piszesz, stawiając mnie w grupie "mi podobnych"?
      Anty

      Usuń
    19. @An-Ka...
      na temat tego, co się dzieje na forum mojego bloga proponuję zamieścić komentarz na tym właśnie forum... nie ma co się bać krytyki, że się tam komentuje, bo nikt na poziomie z taką opinią się nie liczy, więc się jej nie boi...
      ...
      o swoich warunkach intymności potrzebnych mi do uprawiania miłości wypowiadał się nie będę, choć przyznam, że zdarzyło mi się kiedyś w autobusie miejskim, ale było bardzo mało ludzi i nikt nie przeszkadzał... nie polecam jednak tego, bo bardzo niewygodnie i szalenie ograniczone pole manewru... i było uczucie, nie pamiętam już, jak wielkie, ale było, bo chociaż odrobina sympatii do siebie wydaje mi się konieczna... w końcu seks to jest właśnie okazanie tej /co najmniej/ sympatii...
      ...
      a tak poważniej przechodząc do tematu, to ruszyło mnie w Twojej wypowiedzi właśnie to, że próbujesz autorytatywnie dyktować komuś, jakie mają być spełnione warunki, by poczuł się intymnie i oceniasz ex cathedra emocje tych, którzy uprawiają miłość w warunkach, które dla Ciebie byłyby nieintymne... może to kwestia niezręcznego sformułowania przez Ciebie myśli, ale w każdym razie tak Twoją wypowiedź odebrałem...
      nagonkę na Woodstock ze strony niektórych osób odbieram jako objaw zawiści /co wyraziłem już na forum u siebie/... normalny człowiek, jeśli mu jakaś forma zabawy nie odpowiada, po prostu tak się nie bawi, a jeśli się nawet ponabija, to na pewno nie w formie tak skomasowanego ataku zbiorem obelg i kłamstw, jak niektórzy krytycy Woostock'u to praktykują......

      Usuń
    20. Do obu Panów - zarzucacie ludziom , którzy mają inne przekonani niż Wy, że usiłują narzucić Wam swoje "jedynie słuszne przekonania" - i być może macie rację. Jednak robicie dokładnie to samo w stosunku do mnie. Napisałam jasno i wyraźnie, że mnie ta forma zabawy nie odpowiada, ale że nie jest to chęć narzucenia swego zdania ani oburzenie, że taka impreza istnieje. Mam prawo czuć tak jak czuję i wyrazić swoją opinię. Mam prawo czuć niesmak w JAKICHKOLWIEK sytuacjach i mam prawo o nim napisać. Nawet się nie zająknęłam o konieczności egzekwowania przyzwoitego- wg moich oczywiście norm - zachowania.Dorabianie mi gęby jest zbędne i obrzydliwe. Napisałam równie jasno i wyraźnie jedynie o MOZLIWOŚCI uprawiania seksu przypadkowego tłumacząc również pkanalii,ze nie uważam ,że robią tak wszyscy ani nawet większość, więc oskarżanie mnie o generalizowanie w tej kwestii jest nieupoważnione i istnieje wyłącznie w Panów wyobraźni.Napisałam również jasno i wyraźnie, że moja opinia dotyczy WSZYSTKICH imprez masowych.Dwa razy napisałam ,że niesmak dotyczący zachowań czuję również w przypadku ostentacji osób heteroseksualnych ,więc podkreślanie tego (Anty) świadczy chyba o odpowiedzi na NIEPRZECZYTANY komentarz . Z ubolewaniem stwierdzam zresztą ,, że większość towarzystwa nie czyta treści, ale tylko nick i dorabia do tego swoją treść. Pkanalio- sam zainicjowałeś na TYM blogu rozmowę na ten temat. Za zaproszenie dziękuję, nie skorzystam.PS. nie zauważyłam ze swojej strony ani jednej obelgi na temat tej imprezy a za cudze słowa nie ponoszę odpowiedzialności .Za to, że nie lubię masówek przepraszać nie będę.

      Usuń
    21. @An-Ka
      Przeczytałem dokładnie treść, ale nie odniosłaś się w niej do żadnych konkretnych przypadków, więc może się to kojarzyć z generalizowaniem (stąd sformułowanie "zdajesz się przyjmować założenie" które sądem kategorycznym nie jest). Kwestia doboru odpowiednich słów.
      Nie zauważyłem, żebym próbował cokolwiek Tobie narzucać. Nie próbuję też odbierać prawa do wyrażania niesmaku, ani imputować konkretnych zamiarów, dlatego zadawałem PYTANIA. Zauważyłem że napisałaś, co masz na myśli pisząc o demonstrowaniu zachowań homoseksualnych, ale już w przypadku "ostentacji" diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Dla jednych ostentacją będzie publiczne obmacywanie się i "wsadzanie rąk do majtek", dla innych trzymanie się za ręce w miejscu publicznym. Z tego co pamiętam, zaczęłaś sama pisać o "demonstrowaniu homoseksualizmu" w przestrzeni publicznej (po moim wcześniejszym komentarzu, w którym nie było mowy o żadnym demonstrowaniu, lecz o ewidentnym prześladowaniu i biciu homoseksualistów w Rosji) pytając, czy "co do homoseksualizmu" "coś nie poszło za daleko". Tylko co tak generalnie "poszło za daleko" w przypadku akurat homoseksualizmu? Mam rozumieć, że skoro brzydzisz się wszelkiej ostentacji, włączając w to heteroseksualną, heteroseksualizm również poszedł za daleko?
      Anty
      PS> Jak wolisz, możemy przejść na Pani/Pan.
      Anty

      Usuń
    22. @An-Ka...
      no dobrze, niech będzie, że taki meeting to większa okazja do seksu przypadkowego... tylko co to ,jest "seks przypadkowy"?... większość znajomości zawieramy chyba przypadkiem?... a w tym, że dwie osoby się sobie spodobały, polubiły i dobrowolnie chcą to sobie okazać nic złego być nie może... poza tym, jeśli w sąsiednim namiocie ktoś sobie nawzajem tą /co najmniej/ sympatię zbyt głośno okazuje i mi to przeszkadza, to nie obchodzi mnie, czy poznali się dziś, czy są związkiem z kilkuletnim stażem, po prostu żartobliwie poproszę o cichsze zachowanie... i na tym koniec, reszta mnie nie obchodzi...
      wzmianka o obelgach i kłamstwach na temat Woodstock'u dotyczyła pewnych osób, które to nagminnie to praktykują,.lecz nie precyzuje, których /nie ma zresztą takiej potrzeby/... ale niech będzie mój fault i jeśli odebrałaś tą wzmiankę jako zaadresowaną do siebie, to za ewentualne niezręczne sformułowanie przepraszam i nie będę się spierał, czy powinienem przepraszać, czy nie... może tak być?...

      Usuń
    23. aha... wydaje mi się, że pierwszy wspomniał o Woostock /aluzyjnie, nie precyzując/ ktoś inny, ale mam powody być od dwóch godzin w ugodowym nastroju /pewna sprawa w realu/, więc tu też spierał się nie będę...

      Usuń
    24. @Wszyscy...
      zrobiłem sam ze sobą zakład, o co w mojej odpowiedzi An-Ka'ce podniesie się wrzask i co go podniesie...
      kto się domyśla, o co chodzi, niech siedzi cicho, bo popsuje całą zabawę...

      Usuń
    25. @Anty,

      "Tylko co tak generalnie "poszło za daleko" w przypadku akurat homoseksualizmu?"

      Co poszło za daleko? A to:

      http://www.pch24.pl/tv,zwolennicy-tolerancji,12173
      http://www.pch24.pl/homolobby-rujnuje-kariere-piosenkarza,21940,i.html
      http://www.pch24.pl/wulgarna-homo-propaganda-we-wloskim-liceum,22671,i.html
      http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/6510-gejstapo-cenzuruje-biblie-i-media
      http://www.pch24.pl/irlandia-pln---homo-tortowi-sie-nie-upieklo,24528,i.html
      http://www.pch24.pl/krytykowal-teczowa-biblie--wylecial-z-pracy,24523,i.html
      http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/6586-200-tys-dol-na-rozbicie-swiatowych-dni-mlodziezy-w-krakowie
      http://www.prawy.pl/z-kraju/6485-pedofilskie-lobby-w-natarciu
      http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/5816-hollywood-sterroryzowane-przez-mafie-homoseksualistow
      http://autonom.pl/?p=8939
      http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/5673-izraelskie-system-podatkowy-faworyzuje-homoseksualistow
      http://autonom.pl/?p=7481
      http://autonom.pl/?p=7444

      A to tylko wierzchołek góry lodowej

      Usuń
    26. Jedni mają "Wyborczą" oraz TVN24, drudzy - portal prawy.pl oraz Frondę. A tacy jak ja muszą wygrzebać z tego zalewu informacji te, które są wiarygodne. :)

      Usuń
    27. To tylko rąbek wyobraźni panów z PCh i "prawego"? Cóż, nie podejrzewałem ich o tak rozległą twórczość. Przyznaję że treść podanych linków przejrzałem tylko bardzo pobieżnie, gdyż niestety nie miałem zbyt wiele czasu (filmu nie obejrzałem wcale, więc nie wiem co?, gdzie?, kiedy? dlaczego?). Ale nawet przy założeniu, że część z tego okazałaby się prawdą, niektóre z powyższych przykładów mnie zdumiały. Dlaczego niby właściciel prywatnej gazety albo prywatnego koncernu płytowego, czy rozgłośni radiowej nie może wyznaczać sobie linii programowej i nie usuwać ludzi, którzy do tej linii i do budowanego wizerunku nie pasują? Bo chyba nikt rozsądny nie wierzy w istnienie czegoś takiego jak "niezależne" od gustu właściciela media? Co takiego "wulgarnego"było w ulotkach o zabezpieczaniu się przed chorobami wenerycznymi i co jest złego w propagowaniu wiedzy o takich metodach?
      Kojarzenie homoseksualistów z pedofilami to dość paskudne nadużycie, wobec czego nic dziwnego, że ktoś mógł się poczuć oburzony i zaczął dewastować plakaty. Ciekawe jak zareagowano by na plakaty z wizerunkiem katolickich księży, wsadzających ręce do majtek dzieci?
      Najbardziej zainteresowała mnie sprawa Cejrowskiego. Biedny, może paść ofiarą przepisów wykorzystywanych do stosowania cenzury i być ciągany po sądach. Tak samo jak wcześniej Nergal, czy Doda. Cenzura działa jak miecz obosieczny, powtarzam to od lat...
      Generalnie, grupki klerykalne i skrajnie lewicowe organizacje mogą sobie podać ręce, przynajmniej pod względem metod, które chcą stosować. Jednym i drugim zależy na indoktrynacji dzieci. Jedni i drudzy domagają się wprowadzenia cenzury represyjnej. Jedni i drudzy pragną ograniczać dostęp do "nieprawomyślnej" sztuki/ no, może lewicowcy trochę mniej/. Jedni i drudzy organizują propagandowe marsze - ci mają "Manifę", tamci "marsze życia". Rzeczywiście działająca Pierwsza Poprawka jest potrzebna jak deszcz...
      Anty

      Usuń
    28. Po napisaniu tego komenta wszedłem w zakład sam ze sobą, jaka będzie odpowiedź. Nie zawiodłeś mnie...Filmu nie obejrzałem, reszta to nieprawda, a w ogóle to nic tam nie ma. Natomiast gdyby pedałów zastąpić katolami, to dopiero by był jazgot, jak to czarni sterroryzowali pół świata. No a gdyby już właściciel jakiejś prywatnej firmy odważył się powypieprzać ze swojej firmy pedałów i takowych oficjalnie przestał zatrudniać, to już sobie wyobrażam, jakie piekło by mu pedalskie bojówki zgotowały.

      Usuń
    29. "Kojarzenie homoseksualistów z pedofilami to dość paskudne nadużycie, wobec czego nic dziwnego, że ktoś mógł się poczuć oburzony i zaczął dewastować plakaty. "

      "Włoska policja aresztowała 60-letniego homoseksualnego pedofila, który rozpowszechniał w swoim środowisku dziecięcą pornografię z udziałem przybranego syna.

      Policja ujęła mężczyznę w Mediolanie po rocznych poszukiwaniach. Wykorzystywany chłopiec ma dziś 10 lat. W 2010 roku Włoch przywiózł go z Tajlandii, twierdząc, że to jego dziecko ze związku z Tajką. Mężczyzna odpowie teraz przed sądem za produkcję i rozpowszechnianie dziecięcej pornografii wśród homoseksualistów. Haniebny proceder trwał przynajmniej od roku."
      "Szef ośmioosobowej szkockiej grupy homoseksualistów, której kilka dni temu postawiono łącznie 54 zarzuty przestępstw o podłożu seksualnym i pedofilskim, był doradcą rządu ds. kontaktów homoseksualistów z dziećmi. Jak informuje dziennik “Daily Mail”, James Rennie – bo o nim mowa – lobbował m.in. za poprawką na rzecz przyznania gejom prawa do adopcji dzieci oraz zajmował się sprawami natury homoseksualnej u dzieci i młodzieży.

      38-letni homoseksualista James Rennie, któremu kilka dni temu sąd postawił zarzuty kierowania największą w Szkocji siatką pedofilską, był głównym doradcą szkockiego rządu do spraw kontaktów homoseksualistów z dziećmi – dowiedział się dziennik “Daily Mail”. Główny lobbysta w kwestii homoseksualnej w parlamencie spotkał się nawet z premierem Wielkiej Brytanii jako rzecznik i wpływowy doradca w kwestiach dotyczących gejów. Rennie lobbował m.in. na rzecz wprowadzenia poprawki pozwalającej parom homoseksualnym na adopcję. Odpowiadał także za zagadnienia orientacji seksualnej u dzieci."
      "Mianem skrajnej deprawacji określiła australijska policja przypadek 6 – letniego chłopca, który został adoptowany przez pederastów. Homoseksualiści pozwalali innym wykorzystywać go seksualnie.

      Australijscy pedofile
      Peter Truong i Mark Newton z chłopczykiem, którego kupili w roku 2005.
      Mężczyźni mieszkali w australijskim stanie Queensland, w mieście Cairns. Przedstawiali siebie, jako kochających ojców. Dziecko adoptowali w 2005 roku, po tym, jak urodziła je rosyjska surogatka.

      O tym, w jak straszliwy sposób homoseksualiści traktują dziecko, policja dowiedziała się dzięki zatrzymaniu pedofila z Wellington. W jego mieszkaniu znaleziono bowiem zdjęcia adoptowanego przez homoseksualistów chłopczyka. I choć fotografie nie były niezgodne z prawem, australijska policja została postawiona w najwyższy stan gotowości.

      Jak wykazało śledztwo, homoseksualiści kontaktowali się pedofilami, by ci mogli wykorzystywać dziecko. Pederaści zostali aresztowani w Kalifornii w 2012 roku a w ich domu znaleziono dowody świadczące o tym, że trudnią się oni zbrodniczym procederem.

      W ostatni weekend jeden z nich otrzymał wyrok 40 lat więzienia. Drugi wciąż oczekuje na wynik procesu."
      "Dwu homoseksualistów z Connecticut w wieku 49 i 45 lat jest oskarżonych o wielokrotne gwałty na dwojgu adoptowanych przez siebie dzieci, pisze NY Daily News.
      Connecticut leży na wschodnim wybrzeżu i jest, obok Nowego Jorku, jednym z najbardziej lewicowo-liberalnych stanów w USA.
      Dnia 12 listopada 2008 stan Connecticut zezwolił na zawieranie homoseksualnych “małżeństw” i zarazem na adoptowanie dzieci przez homoseksualne pary.

      Dwu oskarżonych zdążyło zaadoptować dziewięcioro (!) dzieci, zanim wpadło. Mimo, iż wszystkie były chłopcami, władze Connecticut nie dostrzegły w tym nic dziwnego ani podejrzanego, lecz zaakceptowały adopcje.

      Dopiero w listopadzie 2011 obaj pederaści-pedofile zostali aresztowani jako podejrzani o ciężkie przestępstwa natury seksualnej.
      Goerge Harasz, 49 i Douglas Wirth, 45 uczynili z adopcji źródło dostaw dzieci do praktyk pedofilskich. Za zgodą władz Connecticut."
      Za http://www.nydailynews.com

      Usuń
    30. Claudia Roth.
      Członkini Bundestagu i przewodnicząca niemieckiej partii zielonych (Buendnis 90/Die Gruene)
      W zeszłym roku zbierała wśród deputowanych Bundestagu podpisy po notą protestacyjną w sprawie zakazu parady równości w Warszawie.
      Członkini zarządu niemieckiego związku gejów i lesbijek (LSVD).
      Pani Roth zasiada również w Radzie Nadzorczej niemieckiego stowarzyszenia Humanistische Union e.V.

      Celem stowarzyszenia oficjalnie jest propagowanie praw obywatelskich i świadomości o nich.
      Ale – Humanistische Union współpracowała i współpracuje naraz z organizacjami i stowarzyszeniami, które przez niemieckie organy ścigania i organizacje ochrony praw dzieci uważane są za lobby pedofilów.
      Jedna z tych organizacji jest stowarzyszenie AHS (Arbeitsgemeinschaft Humane Sexualitat).
      Stowarzyszenie to otwarcie domaga się legalizacji stosunków pomiędzy dorosłymi i dziećmi.
      Gleichberechtigte, einvernehmliche und verantwortliche sexuelle Handlungen dürfen – weil sie nicht schädigen – auch zwischen Erwachsenen und Kindern nicht mehr strafbar sein.
      To cytat ze statusu tej organizacji. W tłumaczeniu mówi on o tym że równouprawnione czynności seksualne wykonywane za obopólną zgodą pomiędzy dorosłymi i dziećmi nie powinny być karane,albowiem nie są szkodliwe.

      Szef tej organizacji Johannes Gloetzner w wywiadzie dla niemieckiej TV ARD powiedział dosłownie, że jeżeli jest na to obopólna zgoda to nie ma on nic przeciwko czynnościom seksualnym n.p. pomiędzy 50 letnim mężczyzną i 7 letnim dzieckiem.

      Usuń
    31. Volker Beck
      Członek Bundestagu z ramienia partii zielonych (Buendnis 90/Die Gruene) i szef frakcji tej partii w Bundestagu.
      Homoseksualista, od 1987 do 1990 roku referent frakcji Zielonych w Bundestagu od spraw homoseksualizmu.
      Od 1991 do 2004 roku rzecznik prasowy niemieckiego związku gejów i lesbijek (Lesben- und Schwulenverband in Deutschland – LSVD)
      Członek steering committee of International Network of Lesbian and Gay Officials (INLGO)
      Pan Beck zadeklarował również swój udział 11 czerwca w Paradzie Równości w Warszawie i to pomimo jej oficjalnego zakazu.
      Zbierał też również razem z Claudią Roth podpisy po wyżej już wymienioną petycją, a rok temu protestował przed polska ambasada w Berlinie przeciwko zakazowi parady równości w 2004 roku.
      Otóż również Pan Beck ma bardzo dziwne podejście do pedofilów.
      W książce “Der Paedosexuelle Komplex” autora Angelo Leopardi,Volker Beck w jednym z zamieszczonych tam artykułów domaga się również zniesienia karalności pedofilii.
      Książka ta wydana na przełomie lat 80 i 90-tych uchodzi w środowisku pedofilii poniekąd jako biblia i jest źródłem argumentacji dla miedzy innymi takich stowarzyszeń propagujących pedofilie jak już wyżej wymieniona AHS.

      Usuń
    32. "Do czego homoseksualizm może zaprowadzić? Opiszę społeczność Pasztunów – ludu, który zamieszkuje tereny Afganistanu i Pakistanu. Badania opinii publicznej w tym rejonie wykazały, że 23% populacji popiera stosunki między mężczyznami czy chłopcami, a aż 11% jest z tego dumnych. Powszechnie akceptowana jest wśród nich zasada, że chłopcy służą dla przyjemności, a kobiety dla rodzenia dzieci. Panuje tam usankcjonowany kulturowo homoseksualizm. Bierze się on z odseparowania kobiet od mężczyzn oraz po części z tego, że tylko bogaci mężczyźni mogą sobie pozwolić na zawarcie małżeństwa i utrzymanie rodziny.

      Inną przyczyną jest dawna tradycja plemienna, zgodnie z którą młodzi chłopcy są brani przez starszych i zamożnych Pasztunów na “kochanków”. I chociaż islam zakazuje stosunków homoseksualnych, to jednak Pasztunowie mają dla siebie wytłumaczenie. Ich zdaniem seksu z chłopcami nie można traktować jako homoseksualizmu, bo to tylko seks. Według wielbicieli młodych ciał, homoseksualistą jest się wtedy, gdy mężczyzna mężczyznę darzy miłością.

      W pasztuńskiej społeczności widzimy zjawiska, które powinny nas zastanowić, zanim dopuścimy homoseksualizm na nasze podwórko."

      Usuń
    33. "Na Zachodzie aż 1/3 ofiar molestowania to chłopcy. Grupa badaczy w USA przyjrzała się dzieciom przyjmowanym do szpitala w Denver i doszli do wnioski, że homoseksualizm jest związany z molestowaniem. 22% dzieci trafiło do szpitala w skutek molestowania homoseksualnego.

      Grupa lekarzy przeprowadziła podobne badania w Karaczi w Pakistanie i tam ten procent wyniósł aż 44% chłopców.

      Z danych, które podają sami homoseksualiści, wynika, że około 23% gejów i 5% lesbijek przyznaje się do tego, że miała stosunki z dziećmi.

      Na Zachodzie, gdzie homoseksualizm podlega supresji, zjawisko molestowania występuje rzadziej, niż tam, gdzie homoseksualizm jest preferowany. Zastanawiam się, czy ci “dobrzy ludzie” z Brukseli nie chcą przekształcić Europy na kraj podobny do Pakistanu?

      Podobnie jak wielu heteroseksualistów kontroluje swoje pragnienia związane z seksem przedmałżeńskim i pozamałżeńskim, osoby odczuwające pociąg homoseksualny mogą dyscyplinować samych siebie, aby powstrzymywać się od kontaktów homoseksualnych."
      (Paul Cameron).

      Usuń
    34. Na czele Europride idzie lobbysta legalizacji pedofilii Volker Beck z Niemiec, ktory we swoich publikacjach domaga sie otwarcie „odkryminalizowania pedoseksualności”,a wiec mówiąc inaczej legalizacji pedofilii. I tacy ludzie w Niemczech zasiadają w Parlamencie(Partia Zielonych) i pouczają Polskę odnośnie praw człowieka.
      Dla popularyzacji pedofilii szczególnie dużo zrobił holenderski działacz gejowski i seksuolog dr Frits Bernard. To on ukuł pojęcie tzw. “pedofilii pozytywnej”, twierdząc, że współżycie z dorosłymi wyzwala w dzieciach osobowość i wspiera ich rozwój emocjonalny. Zapytany przed śmiercią, jaki czynnik może spowodować społeczną akceptację pedofilii, odpowiedział jednym słowem: czas”
      http://www.rp.pl/artykul/9157,191365.html

      Usuń
    35. Do działalności pro-pedofilskiej przystąpiło silne lobby w kierownictwie tego samego prestiżowego Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego (APA), które poparło za Amerykańskim stowarzyszeniem Psychiatrycznym wykreślenie homoseksualizmu z listy zboczeń i dewiacji seksualnych (w tym ostatnim przewagą 8%) i szykanuje naukowców za ich działalność nagłaśniania materiałów światowego dorobku naukowego wybitnie dyskredytującego pederastię.

      W prestiżowym czasopiśmie naukowym ”Psychological Bulletin” wydawanym przez APA ukazał się artykuł promujący nawet nie pseudonaukowe, ale szatańskie tezy głoszące że: ”kontakty seksualne pomiędzy dziećmi, a dorosłymi nie są szkodliwe dla rozwoju dziecka, ale okazują się wręcz korzystne” (Sic!)

      Jeden z trójki autorów parę lat wcześniej opublikował w ”Journal of Homosexuality” artykuł a w nim tezę że: ” ‘kochający pedofil’ może dziecku zapewnić ‘towarzystwo, ochronę i bezpieczeństwo’ i powinien być przez rodziców ‘postrzegany jako partner w wychowaniu, ktoś, kto powinien być mile widziany w ich domu’ ” (Sic!)
      (Jednocześnie te ”towarzystwa naukowe” blokują publikacje naukowców wykazujących zboczenie i szkodliwość zarówno indywidualną, jak i społeczną homoseksualizmu!)

      Tego jednak już nie wytrzymali – dotychczas skutecznie zastraszani przez lobby homoseksualne – naukowcy (także ci z APA), terapeuci, lekarze i opinia publiczna i po długim i bardzo ostrym proteście oraz groźbach rozpędzenia skorumpowanych i wykazujących pedofilskie zapędy członków kierownictwa APA – kierownictwo to zdecydowało odciąć się od tej tezy… ale podstępnie jeszcze nie potępiło od razu artykułu. Uważa się, że było to próbą podania amerykańskiemu sądownictwu argumentu do stworzenia precedensu prawnego, który w USA ma szczególną moc tworzenia niejako nowego prawa z pominięciem władzy ustawodawczej! Jednak prawdziwi naukowcy wiedzieli, że jest to próba wprowadzenia ”tylnymi drzwiami” legalizacji pedofilii i wymusili wydanie oficjalnej opinii, że artykuł nie może być uznawany za jakikolwiek „naukowy argument”, który mógłby być brany pod uwagę podczas ewentualnych procesów przeciwko pedofilom. Notka została rozesłana do sądów, jako tzw. opinion of friend of court, czyli niezależna rada, która nie jest wprawdzie dla sędziów wiążąca, tym niemniej prawdopodobnie wystarczy ona, aby zablokować ewentualną możliwość powoływania się na ten artykuł przez oskarżonych.
      Więcej na: http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr319/319-11-wlodek.htm

      Usuń
    36. No i znowuż pederaści przyznają się do pedofilii i walczą przez zachodnie homoseksualne lobby o jej zalegalizowanie: “Pomiędzy pedofilią a homoseksualizmem zachodzą ścisłe związki. Politolog prof. Mirkin napisał, że ‘organizacje pedofilskie były pierwotnie częścią koalicji gejów i lesbijek (…)’. (Mirkin H. „The pattern of sexual politics: feminism, homosexuality and pedophilia” ["Paradygmat polityki seksualnej: feminizm, homoseksualizm i pedofilia"]. Journal of Homosexuality 1999; 37:1-24.)

      Ruch homoseksualistów i ruch na rzecz akceptacji pedofilii przenikają się wzajemnie poprzez takie organizacje jak North American Man-Boy Love Association (NAMBLA) [Północnoamerykańskie Stowarzyszenie na rzecz Miłości pomiędzy Mężczyzną a Chłopcem].

      Fakt ten potwierdza David Thorstad, współzałożyciel NAMBLA w artykule zamieszczonym w Journal of Homosexuality. (Thorstad D. „Man-boy love and the Amercian gay movement” ["Miłość męsko-chłopięca a amerykański ruch gejów"]. Journal of Homosexuality. 1990; 20:251-74.)”

      (Fragment tłumaczenia raportu przedstawionego przez grupę lekarzy Parlamentowi Kanady w styczniu 2005 roku: ‘Gay-Marriage’ and Homosexuality, some medical comments ze strony: http://www.lifesite.net.).
      http://www.isnrng.uksw.edu.pl/teksty/strony%20tematyczne/homoseksualizm/komentarz%20medyczny.htm

      Para homoseksualistów molestowała i gwałciła przez 3 lata 4 adoptowane dzieci!!!!

      Times Online podał, że para homoseksualistów wielokrotnie molestowała i gwałciła 4-ech adoptowanych chłopców! Adoptowane ofiary dwóch ”tatusiów” były wielokrotnie molestowane i gwałcone, a akty te nagrywano kamerą. Chłopców zmuszano też do oglądania filmów homoseksualnych. Skazani zostali przez sąd brytyjski na jedynie 5- i 6-lat pozbawienia wolności. Mimo iż akty pedofilne zaczęły się wkrótce po adopcji, trzy lata upłynęły, zanim sprawcy stanęli przed sądem. Tymczasem najdelikatniejsza krytyka homoseksualizmu jest natychmiast ścigana przez prokuraturę pod zarzutem ”mowy nienawiści”.

      Adopcję dzieci przez pary homoseksualne zalegalizowano w Wielkiej Brytanii w 2002 roku.

      (Przypominam, że Polak za zgwałcenie dorosłej kobiety został skazany na podwójne dożywocie, bo tak traktuje się tam gwałcicieli… ale nie homoseksualnych pedofilów chronionych coraz potężniej przez lobby pederastów).

      Usuń
    37. Johannesburg: lesbijki zakatowały 4-letnie dziecko, bo nie chciało mówić kochance matki „tatusiu”

      Winnymi zbrodni zamordowania 4-letniego Jandre Botha uznał sąd parę lesbijek Engeline de Nysschen (33) oraz Hanelie Botha (31) – matkę dziecka. Chłopiec zginął z rąk kochanki matki za to, że nie chciał mówić do niej „tatusiu”.

      Dziecko przed śmiercią doświadczyło urazów czaszki, mózgu, połamania kości nóg, obojczyka, rąk i miednicy. Matka chłopca twierdziła, że doznał on wypadku podczas kąpieli. Prof. Mohammed Dada ocenił jednak urazy jako porównywalne z upadkiem z drugiego piętra. Ojciec dziecka, obecny na rozprawie, dowiedział się o maltretowaniu syna przez lesbijską kochankę jego byłej żony w dniu śmierci dziecka, 12 czerwca 2003. O tym, że czterolatek bity jest za odmowę zwracania się do de Nysschen „tatusiu” wiedzieli wcześniej znajomi lesbijek.
      Statystyki wykazują, że przemoc domowa wśród par lesbijskich jest częstsza i bardziej dotkliwa niż w jakichkolwiek innych konfiguracjach związków.

      Źródło: christianitas.pl
      http://apologetyka.com/news/johannesburg-lesbijki-zakatowa142y-4-letnie-dziecko-bo-nie-chcia142o-mowic-kochance-matki-tatusiu

      Usuń
    38. Badania naukowe wykazują szczególny związek homoseksualizmu z przemocą pedofilską (i w ogóle przemocą), a sami homoseksualiści i ich organizacje na zachodzie często otwarcie domagają się zalegalizowania pedofilii. Dowody poniżej.

      Świeży ”Raport Rady Badań nad Rodziną” (FRC) sporządzony w tolerancyjnym USA z roku 2002 (dr T.J. Dailey „Homosexuality and Child Sexual Abuse”) wykazuje wysoką zależność między homoseksualizmem a pedofilią.

      Statystyki pokazują, że homoseksualni mężczyźni (3%) dokonują aż 1/3 aktów molestowania seksualnego dzieci, a więc nieproporcjonalnie dużo. Gdyby nie było związku między homoseksualizmem a pedofilią, zaledwie 3 % aktów pedofilnych powinno być popełnianych przez homoseksualistów’.
      http://sivis.salon24.pl/107739,homoseksualizm

      A więc w XXI w tolerancyjnej Ameryce udowodniono, że homoseksualiści płci męskiej są pedofilami ponad 11 razy częściej od heteroseksualistów, niż wynikało by to z ich procentowego udziału w społeczeństwie. Liczby te nie uwzględniają molestowania dzieci przez lesbijki, a procentowy udział pederastów w społeczeństwie (3%) jest tu dla wielu naukowców zawyżony nawet o 100 i 200%, gdyż według znakomitej ich większości liczba pederastów w społeczeństwie nie przekracza 1-1,5 %. Można więc śmiało stwierdzić, że podane kalkulacje są wybitnie ostrożne, bo zgodnie z tym najprawdopodobniej

      Homoseksualiści są sprawcami pedofilskich aktów przemocy nawet co najmniej 33 razy częściej niż heteroseksualiści.

      Na dodatek opracowania te nie uwzględniają krypto-pederastów w ogólnej liczbie pedofilów.

      Kolejne niezależne badania:

      „Zasadniczo, we wszystkich badaniach liczba homoseksualistów stanowi mniej niż 3%. (Statystyki kanadyjskie [Statistics Canada] wskazują tylko na 1% populacji, który określił siebie jako osoby o orientacji homoseksualnej.) Jednakże liczba homoseksualistów wśród pedofilów stanowi 25%. (Blanchard R. i inni. “Fraternal birth order and sexual orientation in pedophiles” [„Kolejność urodzenia wśród braci a orientacja seksualna pedofilów”]. Archives of Sexual Behaviour 2000; 29:463-78.) Dlatego pedofilia występuje 10-25 razy częściej wśród homoseksualistów niż można by się tego spodziewać, gdyby liczbę pedofilów rozłożyć równo na obie populacje (hetero- i homoseksualną)”

      (Fragment tłumaczenia raportu przedstawionego przez grupę lekarzy Parlamentowi Kanady w styczniu 2005 roku: „Gay-Marriage” and Homosexuality, some medical comments ze strony: http://www.lifesite.net.).
      http://www.isnrng.uksw.edu.pl/teksty/strony%20tematyczne/homoseksualizm/komentarz%20medyczny.htm

      10%-owy udział pederastów w społeczeństwie podawał niejaki Kinsey (naukowy guru pederastów i lewaków – zoolog), któremu to – razem z jego współpracownikami – udowodniono liczne molestowania i gwałty na dzieciach (sic!) w czasie prowadzenia ”badań naukowych

      Usuń
    39. Dziękuję Szanownemu Robertowi Grunhozowi za udostępnienie materiałów.

      Usuń
    40. A teraz dwa słowa o tym jak się z odrażającego zboczeńca robi miłego wrażliwego człowieka.

      Krok 1: mówcie o homoseksualistach i homoseksualizmie tak często i tak głośno, jak to możliwe

      Stoi za tym prosta zasada: niemal każde zachowanie zaczyna wyglądać normalnie, jeśli stykasz się z nim dość często w swoim bliskim otoczeniu. To, czy ktoś zaakceptuje nowe zachowanie, będzie zależeć od tego, ilu jego znajomych to robi lub akceptuje. Jeśli człowiek spod budki z piwem nie poczuje nacisku, aby robił to samo i jeśli dane zachowanie nie stwarza dlań zagrożenia fizycznego ani finansowego, oswoi się z nim i życie potoczy się dalej. Sceptycy mogą kręcić głową i myśleć: “Ludzie powariowali”, ale z upływem czasu obiekcje staną się bardziej stonowane, filozoficzne raczej niż emocjonalne.

      Żeby stłumić przewrażliwienie na punkcie homoseksualizmu, konieczne jest, aby wiele ludzi poruszało ten temat w sposób neutralny lub życzliwy. Nieustanne mówienie o nim tworzy wrażenie, że opinia publiczna jest przynajmniej podzielona i że istotny jej segment akceptuje lub wręcz praktykuje homoseksualizm.

      Nawet ostre dyskusje między wrogami a obrońcami przyczyniają się do znieczulenia – pod warunkiem że głos zabierają “szacowni” geje. Głównym celem jest rozmawianie o gejostwie, aż wszyscy będą mieli dosyć.

      Kiedy radzimy, by mówić o homoseksualizmie, mamy dokładnie to na myśli. Na wczesnym etapie kampanii nie powinno się szokować i odpychać mas zbyt wczesnym pokazywaniem homoseksualnych zachowań jako takich. Należy unikać obrazów czynności seksualnych, a prawa gejów niech będą sprowadzone do abstrakcyjnej kwestii społecznej. Niech najpierw wielbłąd wetknie swój nos do namiotu, zanim wpakuje nieprzystojny tyłek!

      Ważne jest, gdzie zabieramy głos. Media wizualne – film i telewizja – to oczywiście najpotężniejsze środki budowy wizerunku w cywilizacji zachodniej. Jak dotąd geje w Hollywood byli najlepszą ukrytą bronią w walce o znieczulenie głównego nurtu opinii. Krok po kroku w ciągu minionych dziesięciu lat wprowadzano postaci i tematy gejowskie do filmów i programów (choć często w celu osiągnięcia efektów komicznych i ośmieszenia).

      Czy kampania znieczulająca dotrze do każdego wściekłego wroga homoseksualizmu? Rzecz jasna nie. Opinia publiczna jest jednym ze źródeł wartości uznawanych przez ogół; drugim są instytucje religijne. Skoro konserwatywne Kościoły potępiają gejów, możemy zrobić tylko dwie rzeczy, aby osłabić homofobię głęboko wierzących. Po pierwsze możemy zamącić wody moralności przez akcentowanie poparcia dla gejów ze strony bardziej umiarkowanych Kościołów, formułowanie teologicznych wątpliwości co do konserwatywnej interpretacji Biblii, wskazywanie na przypadki nienawiści i niekonsekwencji. Po drugie, możemy podkopać moralny autorytet homofobicznych Kościołów, przedstawiając je jako przestarzały zaścianek, nienadążający za czasami oraz najnowszymi osiągnięciami psychologii.

      Usuń
    41. Krok 2: przedstawiajcie gejów jako ofiary, nie jako agresywnych rywali

      Z gejów należy uczynić ofiary potrzebujące ochrony, przez co heteroseksualiści będą odruchowo skłonni przybrać rolę obrońcy. Jeśli natomiast przedstawimy gejów jako silną i pewną siebie grupę promującą mocno niekonformistyczny i wypaczony sposób życia, zostaną najprawdopodobniej uznani za wroga publicznego, wobec którego uzasadniony jest opór i nacisk. Z tego powodu musimy odpuścić sobie pokusę dumnego kroczenia w paradach, jeśli to stoi w sprzeczności z wizerunkiem geja-ofiary. Musimy umieć poruszać się po cienkiej linii między okazywaniem zwykłym ludziom, jak wielu nas jest, a wzbudzaniem w nich wrogiej, paranoicznej reakcji w stylu “oni są wszędzie dookoła!”.

      Medialna kampania nagłaśniająca wizerunek geja-ofiary powinna stosować symbole, które obniżają w opinii publicznej poczucie zagrożenia, osłabiają jej mechanizmy obronne i wzmacniają wiarygodność roli ofiary. W sensie praktycznym znaczy to, że w reklamach gejowskich i innych wystąpieniach publicznych nie należy eksponować zawadiackich, wąsatych atletów. Pojawić się natomiast powinni uroczy młodzi ludzie, osoby starsze oraz atrakcyjne kobiety. Nie trzeba dodawać, że grupy będące na marginesie tego, co jest do przyjęcia takie jak NAMBLA (północnoamerykańskie stowarzyszenie mężczyzn kochających chłopców) nie mogą brać żadnego udziału w takiej kampanii. Podejrzani o molestowanie dzieci nigdy nie wyjdą na ofiary.

      Opinia publiczna musi słyszeć, że geje to ofiary swojego losu – bowiem większość z nich nie miała wyboru i nie mogła uznać bądź odrzucić swoich preferencji seksualnych. Przekaz musi brzmieć: “tak jak to geje widzą ze swojej perspektywy, to urodzili się gejami, tak jak wy urodziliście się heteroseksualni, czarni, biali, inteligentni, dobrze umięśnieni. Nikt nigdy ich nie uwiódł ani nie omamił. Nigdy nie dokonali wyboru i nie są moralnie winni.

      Zwykli widzowie muszą móc utożsamić się z gejami jako ofiarami. Nie wolno dawać przeciętnemu człowiekowi okazji, by powiedział? “Oni nie są jak my””.

      W tym celu osoby występujące w kampanii powinny być prawe i przyzwoite, miłe w obyciu i godne uznania wedle zwyczajnych standardów, całkowicie niewyróżniające się wyglądem – jednym słowem, nierozróżnialne od heteroseksualistów, do których chcemy dotrzeć. Tylko pod tym warunkiem zabrzmi poprawnie przekaz: “Ci ludzie są ofiarami losu, a to samo mogło i mi się przytrafić”.

      Drugi przekaz to wątek gejów jako ofiar społeczeństwa. Heteroseksualna większość nie uznaje cierpienia, jakie sprawia w życiu gejów, należy więc jej to pokazać. Szczegółowe zdjęcia pobitych gejów, udramatyzowane opowieści o niepewności swego miejsca pracy i dachu nad głową, o odbieraniu prawa do opieki nad dzieckiem oraz o publicznych upokorzeniach.

      Usuń
    42. Krok 3: dajcie obrońcom poczucie, że działają w dobrej sprawie

      Kampania medialna, która określa gejów jako ofiary społeczeństwa i zachęca heteroseksualistów, aby ich chronili, musi ułatwić adresatom wytłumaczenie sobie ich nowo nabytej opiekuńczości. Mało która heteroseksualistka, a tym mniej heteroseksualista byliby gotowi bronić otwarcie homoseksualizmu jako takiego. Większość raczej może związać swój odruch opiekuńczy z jakąś zasadą sprawiedliwości lub prawa, z ogólnym pragnieniem równości i sprawiedliwości. Nasza kampania nie może domagać się bezpośredniego wsparcia dla praktyk homoseksualnych; powinna natomiast obrać za główny wątek walkę z dyskryminacją. Wolność słowa, wolność wyznania, wolność zrzeszania się, prawo do sprawiedliwego procesu i powszechna ochrona prawna – takie problemy powinna uwypuklać nasza kampania.

      Szczególnie ważne, by ruch gejowski podczepił swoją sprawę do powszechnie akceptowanych standardów prawa i sprawiedliwości. Heteroseksualni obrońcy gejów muszą mieć bowiem pod ręką przekonującą odpowiedź na moralne argumenty ich wrogów. Homofobi ubierają swój emocjonalny wstręt w ciężkie szaty dogmatów religijnych. Obrońcy praw gejów muszą więc być gotowi odpierać dogmaty zasadami.

      Usuń
    43. Krok 4: zadbajcie, żeby geje dobrze wypadali

      Aby gej-ofiara budził współczucie i zrozumienie wśród heteroseksualistów, musicie przedstawiać go jako przeciętnego człowieka. Ale kampania musi mieć też nieco śmielszy i agresywniejszy wątek: aby zrównoważyć coraz silniejsze ataki ze strony prasy na homoseksualistów, trzeba przedstawić ich jako wybitne podpory społeczeństwa. Tak, dobrze wiemy, że to jest sztuczka stara jak świat. Inne mniejszości w kółko ją stosują w reklamach, które dumnie ogłaszają: czy wiecie, że ten wielki człowiek też był…? Ale jest to treść kapitalnej wagi dla tych heteroseksualistów, którzy nadal widzą gejów jako “wyrzutków”.

      Honorowy poczet gejów i biseksualistów zapiera dech. Od Sokratesa do Szekspira, od Aleksandra Wielkiego do Aleksandra Hamiltona, od Michała Anioła do Walta Whitmana, od Safony do Gertrudy Stein – lista jest stara, ale wciąż szokuje heteroseksualną Amerykę. W krótkim czasie zręczna i bystra kampania medialna może przemienić wspólnotę gejowską w matkę chrzestną cywilizacji zachodniej.

      Równolegle nie powinniśmy zapominać o poparciu ze strony gwiazd.

      Usuń
    44. Krok 5: sprawcie, aby wrogowie wypadli źle

      Na późniejszym etapie kampanii, kiedy już reklamy gejowskie spowszednieją, nadejdzie czas rozprawić się z pozostającymi nadal przeciwnikami. Mówiąc bez ogródek – trzeba ich zmieszać z błotem. Mamy przy tym dwojakie cele. Po pierwsze chcemy zastąpić pewną siebie homofobię ogółu wstydem i poczuciem winy. Po drugie chcemy sprawić, by wrogowie gejów wyglądali tak paskudnie, że przeciętny Amerykanin będzie chciał się od nich trzymać z daleka.

      Opinii publicznej trzeba pokazywać zdjęcia bluzgających homofobów, którzy mają poza tym cechy i poglądy budzące niechęć zwyczajnej Ameryki. Mogą to być zdjęcia Ku-Klux-Klanu żądającego spalenia żywcem bądź kastracji gejów, nawiedzonych kaznodziei z Południa śliniących się w histerycznej nienawiści do tego stopnia, że wygląda to zarazem komicznie i niezdrowo. Zdjęcia bandycko wyglądających chuliganów i kryminalistów opowiadających z ubawem o “pedałach”, których chętnie by pozabijali. I wreszcie obrazki z nazistowskich obozów zagłady, gdzie torturowano i gazowano homoseksualistów.

      Usuń
    45. Krok 6: szukajcie funduszy

      Intensywna kampania w rodzaju tu opisanej wymaga niespotykanych dotąd wydatków przez wiele miesięcy, a nawet całe lata. Skuteczna reklama kosztuje. Dopiero wiele milionów dolarów może rozpędzić machinę. W tym kraju mieszka 10 – 15 milionów osób o wyraźnej tendencji homoseksualnej. Jeśli każdy z nich wpłaciłby dwa dolary na kampanię, to budżet byłby porównywalny z tym, czym dysponują najgłośniejsi wrogowie. A ponieważ geje nieutrzymujący rodziny zwykle mają więcej pieniędzy na swobodne wydatki niż przeciętnie, mogą wpłacić znacznie więcej.

      Czy jednak zechcą? A może środowisko gejowskie jest tak samolubne, nieodpowiedzialne i krótkowzroczne, jak twierdzą krytycy? Nigdy się tego nie dowiemy, dopóki nowa kampania nie będzie zawierać ogólnokrajowego apelu o wpłaty. Powinno się go skierować zarówno do gejów, jak i do heteroseksualistów, którym zależy na sprawiedliwości społecznej.

      Jak się dostać na antenę

      Bez dostępu do radia, telewizji i ogólnokrajowej prasy nie ma kampanii. To zawiły problem, bo wielu wydawców odmawia przyjmowania tego, co nazywają “kontrowersyjną reklamą społeczną” – bowiem wymowna reklama może wywołać falę protestów publiczności i sponsorów, co psuje pozycję na rynku. Sądy nieraz potwierdziły, że wydawca ma prawo odmówić reklam, które mu nie pasują.

      Co to takiego kontrowersyjna reklama społeczna? Oczywiście nie zalicza się do niej apeli o wartości rodzinne (co robią mormoni) ani tyrad przeciwko podłemu Albionowi (vide Lyndon LaRouche). Pojęcie to także nie obejmuje religijnych spektakli, które potępiają gejów jako grzeszników, oraz potępiania wojny nuklearnej i dyskryminacji rasowej.

      Kontrowersyjna reklama społeczna obejmuje dziś niemal każdy otwarty przekaz ze strony dowolnej organizacji homoseksualistów. Słowa “gej” i “homoseksualista” są uznawane za kontrowersyjne.

      Ponieważ droga apelowania wprost jest niemal całkowicie zamknięta, krajowy zespół do spraw gejów powinien pielęgnować ciche nieformalne związki ze stacjami telewizyjnymi i newsroomami, dzięki czemu będą pojawiać się w mediach sprawy ważne dla środowiska gejowskiego. Jest to oczywiście dalekie od ideału, bowiem oznacza, że wizerunek tego środowiska jest zależny od najnowszych newsów, a nie od starannego planowania. Ostatnio zaś większość newsów o gejach była negatywna.

      Co zatem można zrobić, aby wyważyć bramy głównych mediów? Wiele rzeczy, krok po kroku.

      Usuń
    46. Gazety i czasopisma mogą pragnąć pieniędzy z reklam gejowskich o wiele bardziej niż radio i telewizja. A koszt reklam prasowych jest na ogół niższy. Ale pamiętajcie, że prasę czytają przeważnie lepiej wykształceni Amerykanie, którzy nieraz i tak już akceptują homoseksualizm. Aby nasze pieniądze miały maksymalną siłę rażenia, powinniśmy darować sobie czytelników elitarnych pism, takich jak “New Republic” czy “New Left Review”, i skierować swoje kroki do “Time’a”, “People’a” i “National Enquirer”.

      Podczas gdy szturmujemy bastiony salwami atramentu, powinniśmy lekko podgrzać ogół subtelną kampanią na przydrożnych billboardach. Należy rozwiesić szereg niekontrowersyjnych haseł, drukowanych prostym drukiem na ciemnym tle, na przykład: “Pomagać sobie zamiast nienawidzić – to jest istota Ameryki”, “W Rosji mówią ci, jaki masz być. W Ameryce możemy być sobą. I być najlepsi”. Każde z haseł powinno odwoływać się do uczuć patriotycznych, wtłaczać do głów ogółu “przekaz na rzecz dobra publicznego” pasujący do naszych celów. Jeśli właściciele billboardów pozwolą, każdy plakat zostanie podpisany drobnym drukiem “ze środków krajowego zespołu do spraw gejów”, aby budować pozytywne skojarzenia i oswajać publiczność z tego rodzaju sponsorem.

      Obecność na wizji: tak czy siak, musisz być na ekranie

      Przełamanie lodów w radiu i telewizji będzie wymagało bardziej zawiłego planu. Na początek oczywiście trzeba stymulować pojawianie się pozytywnych postaci gejów w filmach i programach TV.

      Aby jednak przyspieszyć proces, rozważmy taki oto wybieg, mający na celu przyciągnięcie uwagi mediów. Wymaga on starannych przygotowań, ale zaoszczędzi sporo wydatków, a jednocześnie błyskawicznie poprawi widoczność i status ruchu gejowskiego.

      Na długi czas przed następnymi wyborami do organów władzy możemy wdrożyć plan wystawienia symbolicznych kandydatów-gejów na każdy możliwy wysoki urząd w państwie. (Trzeba rozwiązać dość delikatny problem, jak mianowicie skłonić wystarczającą liczbę gejów i heteroseksualistów do podpisania listy z poparciem dla kandydatury). 50 – 250 naszych kandydatów będzie uczestniczyło w debatach, drukowało reklamy o tematyce gejowskiej skoordynowane na szczeblu krajowym i żądało równego dostępu do czasu antenowego. Następnie taktownie wycofają się z wyścigu tuż przed wyborami, formalnie przekazując poparcie dla heteroseksualnych kandydatów mających realne szanse.

      Kluczowe jest, aby na tak wczesnym etapie nie żądać od ludzi, aby głosowali wprost na tak lub nie w kwestii gejowskiej. Takie działanie spowodowałoby, że większość byłaby przeciw.

      Dzięki takiej kampanii politycznej opinia publiczna otrząśnie się z szoku wobec gejowskich reklam, a wiarygodny kontekst wzmocni akceptowalność tych reklam. Podczas kampanii rozpęta się piekło, ale jeśli zachowamy się odważnie i godnie, nasze dążenia zyskają na prawomocności, a niekiedy staną też w centrum uwagi. Jeśli wszystko pójdzie z planem, nieco znieczulona publiczność i największe stacje telewizyjne zostaną “urobione” do realizacji kolejnego kroku naszego programu.

      Usuń
    47. Obecność na wizji – etap 2: reklama ukradkiem

      W tym momencie środowisko gejowskie wcisnęło już stopę w uchylone drzwi, czas więc zażądać od stacji, by zgodziły się na finansowe wsparcie pewnych reklam i programów. Telewizje wciąż będą czuły presję, by odmówić – chyba że sprawimy, iż ich opór będzie wyglądał na jawnie irracjonalny, a może i bezprawny. Osiągniemy to, proponując “gejowskie reklamy” wzorowane ściśle na tych, które przygotowują np. mormoni. Widzowie zobaczą więc nienagannie schludne scenki o znaczeniu harmonii rodzinnej i wzajemnego zrozumienia, tyle że tym razem pod koniec narrator powie: “Tę reklamę wspiera krajowy komitet do spraw gejów”. Wszystko bardzo stonowane i niekrzykliwe. Pamiętajcie: obecność na ekranie to wszystko, a przekazem jest samo medium.

      Środowisko gejowskie powinno zjednoczyć siły z innymi organizacjami obywatelskimi o szacownym rodowodzie, aby promować neutralne hasła o Ameryce jako ludzkim tyglu. Starając się obrócić zło na swoją korzyść, możemy też formułować w mediach apele o dotacje na rzecz walki z AIDS. Następnym pośrednim krokiem będą lokalne reklamy grup wsparcia istniejących na obrzeżach środowiska: stuprocentowo heteroseksualni ojcowie i matki ogłaszający numery telefonów stowarzyszeń “rodziców gejów” itp. Wyobrażacie sobie takie wstawki między ogłoszeniami stowarzyszeń inwalidów wojennych i związków zawodowych pracowników poczty?

      Usuń
    48. Obecność na wizji – etap 3: z grubej rury

      W tym miejscu nasza strategia salami powinna już nam przynieść spore dojście do mediów głównego nurtu. Co teraz? Nadchodzi wreszcie czas na wyciągnięcie reklam gejowskich z szafy. Ich przekaz powinien być nakierowany na wciąż obecne w opinii publicznej obawy wobec homoseksualistów postrzeganych jako straszny, groźny moralnie obcy żywioł. Oto przykładowe formaty spotów telewizyjnych lub radiowych, zaprojektowanych tak, aby stopniowo kruszyć chroniczne stereotypy:

      Osobiste świadectwo. Aby zdjąć z gejów aurę tajemniczości, zaprezentujcie serię krótkich spotów z przeciętnie wyglądającym, miłym z wyglądu chłopakiem lub dziewczyną albo postacią pokroju ciepłej, serdecznej babci. Siedząc w cukierkowo ładnym otoczeniu, odpowiadają na pytania zadawane z offu. Ich wypowiedzi muszą kłaść nacisk na trzy fakty społeczne. Po pierwsze, w ich życiu jest coś specjalnego, jakiś długotrwały związek (aby podkreślić stabilność, monogamię i zdolność do wiązania się gejów). Po drugie, rodzina jest dla nich ważna i ich wspiera (aby podkreślić, że geje nie są antyrodzinni). Po trzecie, od kiedy sięgają pamięcią, zawsze byli homoseksualni i z pewnością ich orientacja nie była przedmiotem wyboru. Postaci powinny występować pojedynczo, bez narzeczonych lub dzieci. Umieszczenie w kadrze innych osób sprowokowałoby podszyte niepokojem pytania o złożoność społecznych relacji gejów, których nie sposób wytłumaczyć w reklamówce.

      Współczucie dla ofiar – stop przemocy wobec dzieci. Kamera powoli pokazuje nastolatka z klasy średniej, siedzącego samotnie w półmroku w swoim pokoju. Chłopak wygląda miło i zwyczajnie, ale nosi ślady poturbowania. W jego wzroku widać udrękę. W miarę jak kamera najeżdża coraz bliżej na jego twarz, narrator komentuje: to zdarza się jednemu synowi na dziesięciu. W trakcie dorastania ten chłopak zda sobie sprawę, że w pewnych sprawach odczuwa inaczej niż jego koledzy. Jeśli da po sobie poznać, zostanie wyśmiewanym i upokarzanym outsiderem. Jeśli zwierzy się rodzicom, być może wyrzucą go z domu. Niektórzy powiedzą, że jest “antyrodzinny”. Nikt nie pozwoli mu być sobą. Będzie musiał się ukrywać przed przyjaciółmi, przed rodziną. Być dzieckiem w tych czasach jest samo w sobie ciężkie. Ale być tym jednym z dziesięciu…

      Najlepsze w tej reklamie jest to, że oszczędnymi środkami pokazuje gejów jako osoby niewinne, wrażliwe, skrzywdzone i niezrozumiane, zaskakująco liczne, lecz niegroźne. Sprawia, iż zarzut o “antyrodzinność” brzmi absurdalnie i obłudnie.

      Naszkicowaliśmy tu podstawy do działania na rzecz transformacji wartości społecznych heteroseksualnej Ameryki. Naszej kampanii łatwo czynić zarzuty. Staraliśmy się być konkretni i szczegółowi, ale propozycje wciąż mogą się wydawać otoczone nimbem wizjonerstwa.

      Istnieje sto powodów, dla których nie należy przeprowadzić takiej kampanii albo byłoby to ryzykowne. Ale jest też 20 milionów powodów, dla których trzeba spróbować wdrożyć tego rodzaju program w najbliższych latach: wymaga tego dobro i szczęście każdej homoseksualnej osoby w tym kraju. Najwyższy czas, by geje, jako ostatnia wielka, legalnie uciskana mniejszość w amerykańskim społeczeństwie, podjęli skuteczne środki, aby dołączyć do głównego nurtu, z dumą i całą swoją siłą.
      Marshall K. Kirk, Erastes Pill

      Marshall Kirk (1957 – 2005) był znanym amerykańskim badaczem genealogii. Streszczony w artykule program rozwinął w opublikowanej w 1989 r. książce “Po balu. Jak w latach 90. Ameryka pokona swój strach i nienawiść wobec gejów“, która zyskała autorowi uwagę głównych tytułów amerykańskiej prasy.

      Źródło: Rzeczpospolita: Przerobić heteroseksualną Amerykę
      16.06.2007

      Usuń
    49. Homoseksualiści utrzymują, że „w USA oraz w wielu innych państwach dominuje wrogie nastawienie do homoseksualizmu jako do czegoś obrzydliwego, podczas gdy czyny te nikogo nie krzywdzą”. [3] Amerykański Związek Psychologiczny i Amerykański Związek Zdrowia Publicznego w 1986 roku zapewniły Sąd Najwyższy, że „nie ma znaczących danych wskazujących na to, że uprawianie oralnego i analnego seksu powoduje zaburzenia umysłowe”. [4]

      Czy odwieczne negatywne podejście do homoseksualizmu to tylko uprzedzenia? Czy zachowania homoseksualne są rzeczywiście tak nieszkodliwe jak zapewniają homoseksualiści i cytowane wyżej związki?

      Praktyki stosowane przez homoseksualistów

      Poniżej streszczone są główne badania zachowań homoseksualnych. Wyróżniają się dwie rzeczy: 1) na całym świecie homoseksualiści zachowują się podobnie, 2) jak w 1993 roku zarejestrował harwardzki wykładowca medycyny, dr William Haseltine33 „zmiany w zachowaniu seksualnym, które zostały zaobserwowane w pewnych grupach dowodzą, że w większości przypadków są one tymczasowe. Na przykład łaźnie i kluby nocne w wielu miastach w ostatnim czasie albo zostały na nowo otwarte, albo nigdy nie doszło do ich zamknięcia”.

      Seks oralny

      Homoseksualiści uprawiają seks oralny prawie we wszystkich swoich stosunkach seksualnych (i w około połowie przypadków połykają spermę [5]). Sperma zawiera wiele drobnoustrojów przenoszonych we krwi. Z tego też powodu homoseksualiści, którzy praktykują seks oralny, w zasadzie prawie konsumują ludzką krew z całym tego ryzykiem dla zdrowia. Ponieważ na penisie często znajdują się drobne uszkodzenia (oraz często znajduje się w nieczystych miejscach, takich jak odbyt), osoby stosujące te praktyki mogą zostać zarażone zapaleniem wątroby typu A lub rzeżączką (a nawet wirusem HIV i zapaleniem wątroby typu B). Ze względu na to, że wiele kontaktów seksualnych to stosunki osób nieznajomych (70 procent homoseksualistów oszacowało, że z połową swoich partnerów uprawiali seks tylko raz [17, 27]) oraz, że homoseksualiści mają od 10 do 110 różnych partnerów rocznie, potencjalne ryzyko zakażenia jest więc znaczne.

      Seks odbytniczy

      Badania wskazują, że około 90 procent homoseksualistów uprawia seks odbytniczy, z czego dwie trzecie robi to regularnie. Podczas sześciomiesięcznego badania [5], polegającego na codziennym wpisywaniu doznań seksualnych, okazało się, że homoseksualiści mieli średnio 110 partnerów seksualnych, przy czym 68 stosunków odbytniczych w roku.

      Seks odbytniczy jest niebezpieczny. Podczas stosunku odbytniczego odbyt staje się miejscem, gdzie spotykają się: 1) ślina i zarazki, które się w niej znajdują i/lub sztuczny środek, 2) własne fekalia odbiorcy, 3) wszelkie zarazki, infekcje czy substancje, które znajdują się na penisie, 4) nasienie osoby umieszczającej penisa w odbycie partnera. Ponieważ penis dokładnie penetruje otoczkę odbytu, która ma grubość zaledwie jednej komórki, a rozrywanie bądź siniaczenie ściany odbytu jest bardzo częste podczas uprawiania seksu analno-prąciowego, substancje te mają prawie bezpośredni dostęp do krwi. W stosunku heteroseksualnym sperma nie może penetrować wielowarstwowej pochwy i nie ma kontaktu z fekaliami [7], za to stosunek odbytniczy prawdopodobnie najbardziej przyczynia się do rozprzestrzeniania zapalenia wątroby typu B, wirusa HIV, syfilisu i innych chorób przenoszonych z krwią.

      Do targania bądź rozrywania ściany odbytu dochodzi szczególnie podczas wkładania ręki do odbytu. Również kiedy wkładane są różnego rodzaju „zabawki” (homoseksualiści mają w swoim żargonie nazwy na przedmioty, które są wsadzane do odbytu: butelki, marchewki, a nawet gryzonie [8]). Ryzyko zakażenia w konsekwencji takiej „zabawy” jest bardzo prawdopodobne. W czasach Kinseya wkładanie różnych rzeczy do odbytu było tak rzadkie, że nawet o to nie zapytał. Do roku 1997 ponad jedna trzecia homoseksualistów przyznała, że stosuje takie praktyki. Odbyt nie jest stworzony tak, by pomieścić pięść, a ci, którzy tak robią, mogą zostać skazani na używanie pieluch do końca życia.

      Usuń
    50. Seks fekalny

      Około 75 procent homoseksualistów przyznaje, że liże bądź wkłada swój język do odbytu partnera, przez co połykają dosyć duże, z medycznego punktu widzenia, ilości fekaliów. Ci, którzy jedzą czy nawet tarzają się w kale, są narażeni na większe ryzyko. Badanie codziennych zapisów doznań seksualnych [5] wykazało, że 70 procent homoseksualistów miało z takimi praktykami styczność, nieregularnie, przez ponad 6 miesięcy. Rezultat?: „Zachorowalność na zapalenie wątroby typu A mężczyzn homoseksualnych wynosiła 22 procent rocznie, podczas gdy żaden heteroseksualny mężczyzna na tę chorobę nie zachorował”. W 1992 roku [26] zarejestrowano, że liczba homoseksualistów w Sydney uprawiających seks oralno-analny nie zmieniła się od roku 1984.

      Mimo tego, że organizm potrafi się bronić przeciwko zarazkom znajdującym się w fekaliach, kontakt z zarazkami pochodzącymi od dziesiątek innych osób jest wyjątkowo niezdrowy. Połykanie ludzkich odpadów przemiany materii to prosta droga, by nabawić się zapalenia wątroby typu A i pasożytów jelitowych zwanych Syndromem Gaya Bowela. Konsumpcja fekaliów jest powiązana również z przenoszeniem duru brzusznego9, opryszczki i raka. [27] Około 10 procent homoseksualistów jadło lub bawiło się fekaliami (np. lewatywy, tarzanie się). Wydział Zdrowia w San Francisco przyjął „75 000 mężczyzn w roku, z czego 10 do 80 procent to homoseksualiści. Średnio 10 procent wszystkich pacjentów i odnotowanych bezobjawowych przypadków, u których w próbkach kału wykryto kultury ameby, lamblii i pałeczki Shigella było zatrudnionych w przemyśle spożywczym; zatrudnionych tam było również prawie 5 procent osób zakażonych zapaleniem wątroby typu A”. [10]

      W 1976 roku wśród homoseksualistów pojawiła się wirusowa płonica, doprowadzając do bardzo wielu zachorowań w San Francisco.[10] Amerykańskie Ośrodki Kontroli Chorób doniosły, że 29% przypadków zachorowań na zapalenie wątroby typu A w Denver, 66% w Nowym Jorku, 50% w San Francisco, 56% w Toronto, 42% w Montrealu i 26% w Melbourne, które miały miejsce w pierwszym półroczu roku 1991, to choroby homoseksualistów. [11] Badanie z 1982 roku „sugeruje, że mogło dojść do przeniesienia choroby z grupy homoseksualistów do ogólnej populacji”. [12]

      Seks urynowy

      Około 10% homoseksualistów Kinseya przyznało, że praktykuje „złote deszcze” (picie lub pozwalanie na oblewanie się moczem). W największym badaniu środowisk homoseksualistów [13] 23% przyznało, że praktykuje seks urynowy. W największym wyrywkowym badaniu zachowań homoseksualistów 29% przyznało, że uprawia seks urynowy.

      W badaniu zachowań 655 homoseksualistów w San Francisco14 tylko 24% przyznało, że w ostatnim roku byli monogamiczni. 5% monogamicznych homoseksualistów piło mocz, 7% praktykowało wkładanie pięści lub przedmiotów do odbytu, 33% konsumowało fekalia poprzez kontakty analno-oralne, 53% połykało spermę, 59% w poprzedzającym badanie miesiącu miało kontakt ze spermą w odbycie.

      Usuń
  15. @ Kira - dziękuję za miłe słowa. Cóż, napisałam nawet na ten temat parę słów u siebie - nie dlatego, by się tłumaczyć, tylko dlatego, że ów fenomen przypisywania ludziom ( nie tylko mnie, to częste zjawisko, chyba rzeczywiście całkiem sporo naszych rodaków nie jest w stanie znieść cudzej radości życia i musi to uczucie samemu przed sobą usprawiedliwić ) pokracznych intencji nie przestaje zdumiewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko... mnie też się przypisuje pokraczne intencje, ale że robią to indywidua same w sobie umysłowo pokraczne, to mam na to wyrąbane...

      Usuń
  16. @Anty- No, to już jest jakaś rozmowa.Pierwsze - Anty - nie wygłupiaj się z tym Pani/Pan. Widzisz - twierdzisz , że nie próbujesz nic narzucać, Przyjmuję to na wiarę, jednak zwróć uwagę ,że tak mogą być Twoje komentarze odbierane. Bo mnie naprawdę nie musi podobać się wszystko, co podoba się Tobie. I odwrotnie. I nie ma w tym nic złego.Teraz sprawa ostentacji a orientacja seksualna. To nie homoseksualizm zaszedł za daleko , bo on istniał zawsze, ale ostentacja. Tak, w heteroseksualizmie moim zdaniem też ostentacja poszła za daleko. Żeby była jasność -nie gorszy mnie przytulona para, nie gorszy mnie gdy ta para się pocałuje , czule dotknie - to nawet bywa bardzo ładne , ale niesmakiem napełniają zachowania z pogranicza łóżkowych. Moim zdaniem to są bardzo intymne sprawy i nie na pokaz. Nie dla publiczności. Po prostu. Wrócę do homoseksualizmu - społeczeństwom funduje się metodę wstrząsową - już,natychmiast mamy zmienić swoje odwieczne nastawienie , bo w danym momencie jakas grupa sobie tak postanowiła.W tym przypadku homoseksualiści . A to się tak nie dzieje, to się powinno (moim zdaniem) odbywać metodą powolnych kroków. Ludzie generalnie przzywyczają się do zmian powoli .Przyzwyczajają - to slowo klucz.A tu nagle ktoś chce im coś narzucić. Ja nie dyskutuję , czy słusznie czy nie - bo uważam, że orientacji sobn-ie nikt nie wybiera.Ja tylko twierdzę, że to jest trudne dla większości ludzi. Znam co najmniej kilku homoseksualistów, właściwie to same pary ,wieloletnie, sympatyczne i kulturalne. Przemili ludzie. NORMALNI. Normalni bo nie kryją się , wszyscy wiedza, że ze sobą mieszkają,ale nie epatują swoją orientacją. I to jest OK. Jednak uważam, ze obsceniczne parady gejowskie , za przeproszeniem z piórkami w dupach, robia dokładnie wszystko, by przeciętnego człowieka nastawić przeciw homoseksualistom, bo jeżeli ow przeciętyny człowiek nie zna takich kulturalnych gejów jak ja znam ,to będzie mu się zapalało czerwone światełko -gej = wymalowane dziwadło.I tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Traktuję parady homoseksualistów jak formę skrzyżowania happeningu, karnawału, z demonstracją właśnie. Często - demonstracją określonych poglądów lub niezgody na stosunki panujące w danej społeczności. Jednak, jak już stwierdziłem wcześniej, jestem absolutnie przeciwny zakazom organizowania jakichkolwiek demonstracji ostentacyjnie prezentującej pewne poglądy i postawy, czy będzie to parada gejów, kilkuosobowa pikieta (którą, nota bene, w Polsce władza może zgodnie z prawem w każdej chwili rozpędzić), "marsz życia", procesja, czy też pochód organizacji neofaszystowskiej zorganizowany z okazji święta narodowego. Każdy ma prawo do pokazania światu swojego "widzimisię", a krytyka tego pokazu to już rzecz gustu i indywidualnego odbioru. Tu się chyba zgadzamy. Na tzw. Zachodzie obsceniczne parady gejowskie już nikogo specjalnie nie dziwią, podobnie jak równie obsceniczny karnawał w Rio. Kwestia przyzwyczajenia, czasu. W Polsce niezdrową sensację wciąż wywołuje para homoseksualistów lub lesbijek, która nie kryje swojego uczucia w miejscu publicznym. Kiedyś zdziwienie wywoływała osoba niepełnosprawna poruszająca się samotnie po ulicach - prawie nigdzie nie było przecież podjazdów, wind, ułatwień. Żyj i pozwól żyć innym - tu się chyba również zgadzamy.
      Anty

      Usuń
  17. @pkanalia - nie przesadzaj . przepraszać się nie ma co. Co do przypadkowego seksu- cóż, zapewne mamy inne podejście.Natomiast co do intymności - mnie nie chodzi o to, co ja słyszę czy widzę - w końcu mogę przejść w inne miejsce. Mnie przeszkadzałoby, gdybym to ja miała świadomość, że to MNIE widza i słyszą w takim momencie. Bo to jest tylko MOJE i mojego partnera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba Twoje podejście do homoseksualizmu. :)

      Usuń
    2. nie wiem... opowiadasz mi o warunkach swojej intymności, nie musisz zresztą, ale ja się nie odwzajemnię, bo jak wspomniałem wcześniej /cytuję/:
      "o swoich warunkach intymności potrzebnych mi do uprawiania miłości wypowiadał się nie będę"...
      być może dorabiam w filmach erotycznych lub uprawiam dogging w publicznych miejscach, być może zamykam się od wewnątrz w wygłuszonej kasie pancernej...
      masz rację, że gdy parka się wali w parku, mogę przejść w inne miejsce /choć nie muszę, to ich ryzyko(?), czy ich ktoś podpatrzy, czy nie/, lecz gdy jestem w namiocie, próbuję spać i głośno się walą w namiocie obok, to sorry, ale namiotu przestawiał nie będę... ale moim kłopotem nie będzie to, co robią, ale to, że za głośno robią...
      ale generalnie to jest tak, że w pewnych warunkach granice prywatności się modyfikują /np.na polu namiotowym, gdzie ciasno stoi namiot przy namiocie/ i potrzeba pewnego kompromisu... oni będą nieco ciszej, ja zaś zniosę pewną dozę hałasu... ale tu chyba odbiegamy od tematu, a właściwie go rozszerzamy na kwestię wspólnego życia na ograniczonej przestrzeni...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...