09.08.2014

Możecie to nazwać dyskryminacją. Trudno.


Parę dni temu miałam wątpliwą przyjemność poczynienia pewnej obserwacji. Oto przed autobusem, którym akurat jechałam, sunął wózek inwalidzki. Na wózku – babinka. Jak wygląda taki śmieszny, poruszający się z niezbyt dużą prędkością pojeździk pomiędzy śmigającymi samochodami tudzież zwalistymi autobusami? Jak dla mnie – idiotycznie. Dużo bym dała, by poznać myśli kierowców, którzy musieli wlec się w żółwim tempie za tą poczciwą starowinką. :)


Tak mniej więcej wyglądał ten wehikuł ;)


Można się z tego śmiać, ale można też zgrzytać zębami. Zezwalające (lub nakazujące, licho wie) na takie zachowanie przepisy uważam za kretynizm, z którym należałoby się w końcu rozprawić. Gdyby to ode mnie zależało, takie wózki nie miałyby prawa wjeżdżać pomiędzy samochody. To samo tyczy się rowerzystów, będących zapewne zmorą większości kierowców. Nie tylko ograniczają prędkość jazdy innych pojazdów, ale w dodatku wymuszają konieczność wykonywania specjalnych manewrów wymijających, co by taki delikwent nie został odrzucony na bok przez podmuch powietrza (tak mnie przynajmniej uczono na kursie prawa jazdy). Nie mówiąc już o furmankach, które bardzo rzadko, ale ciągle jeszcze wpychają się w ruch drogowy. Po jezdni powinny się poruszać wyłącznie szybkie, nie tamujące ruchu pojazdy i basta!

Dla rowerów oraz zmotoryzowanych staruszków i inwalidów pozostają ścieżki rowerowe tudzież... chodnik. Nie jest to wyjście idealne, ale i tak lepsze od blokowania drogowych pasów. Co z furmankami? Powinny raz na zawsze zniknąć z ulic większych miast. W mniejszych można je jakoś przecierpieć, o ile nie będą blokować ruchu. Zważywszy jednak na to, iż samochodów wciąż przybywa, prędzej czy później nawet niewielkie mieściny będą zmuszone wprowadzić odpowiedni zakaz.

138 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Przez chwilę wydawało mi się, że pytasz poważnie. :)

      Usuń
    2. No jeszcze powinna mieć kask na głowie i ochraniacze. Na polskiej drodze wszystko możliwe, przecież pony w samochodach rządzą innym żyć nie dadzą.
      Chłop żywemu nie przepuści, kurwa mać.
      W UK Kire by zjebali za ten tekst, dla nich to by była niezła żenada.

      Usuń
    3. Pewnie by mnie zjebali za wiele rzeczy. No i co z tego?

      Usuń
    4. Że tam byś się wstydziła tego co napisałaś. Kiedyś sama będziesz stara, pojedziesz na wózeczku do sklepu i jakiś młody zjeb z przerośniętym ego zachce cie wypieprzyć z drogi powie że miejsce starych jest na chodnikach a najlepiej w domach starców.

      Usuń
    5. @ Anonimowy

      Po drodze jeździłabym wyłącznie w sytuacji przymusowej. Wolałabym poruszać się po chodniku.

      Usuń
  2. Ja bym zostawiła inwalidów w spokoju. Dla mnie to tylko spóźnienie, a dla inwalidy może to być jedyna możliwość na załatwienie swoich spraw. Jeśli chodzi o chodnik to inwalida musi pokonać krawężniki, nie może jechać aż tak szybko jak po jezdni. Rowery za to mają swoje plusy, np. mniejsze wydatki, ekologia, mniej samochodów na drogach, krótszy czas dojazdu w pewnych godzinach (korki nie tak straszne na rowerze), mają dobry wpływ na zdrowie i kondycję. Rozwiązanie widzę jedno, nie zakazy, ale więcej dróg rowerowych. Tam, gdzie dróg rowerowych nie ma powinno zostać tak jak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Akara

      Jakoś trudno mi uwierzyć, by taki elektryczny wózeczek nie poradził sobie z krawężnikiem. A co do szybkości, to nie przesadzajmy. Nawet jeśli inwalida jakimś cudem spieszy się bardziej niż kierowca, to i tak nie wyciągnie ze swojego powozu tyle, ile zdoła bez problemu najgorszy samochód. A nawet gdyby mógł, to nie byłoby to wskazane, gdyż osoba nieosłonięta żadną konstrukcją doznałaby w razie stłuczki poważnych obrażeń. Tak więc inwalidzi są i tak skazani na wolną jazdę.

      Naturalnie, że powinny powstawać kolejne ścieżki rowerowe. Byłoby to znakomite rozwiązanie także dla osób poruszających się na takich wózkach.

      Usuń
    2. A może dojdzie do czegoś zupełnie innego? Władze miejskie przestaną traktować ulice jak autostrady, służące do szybkiego przemieszczania się z miejsca A do B, zatruwające powietrze i mieszkańców, którzy mają pecha mieszkać w pobliżu ruchliwych dróg? Może ograniczą liczbę miejsc parkingowych i postawią na dobrze zorganizowany transport miejski oraz na właśnie wspomniane ścieżki rowerowe?
      Byłaś ostatnio gdzieś na zachód od Odry? Centrum Berlina jest mniej zatłoczone od centrum Warszawy. A to dwa razy większe miasto.
      Anty

      Usuń
    3. @ Anty

      Cóż, mnie również przytłacza ilość samochodów. Hałasują, smrodzą, pędzą jak szalone. Jeśli do tego dodamy notoryczne kłopoty z parkowaniem, to faktycznie transport miejski wydaje się być ciekawszą alternatywą. Ale to nie jest rozwiązanie dla każdego.

      Usuń
    4. Są miasta w których się udaje ograniczać liczbę samochodów. Tylko czy już czas na polskie miasta? Jeszcze chyba nie jest aż tak źle. Jeśli coś ma się dziać to wolałabym żeby to było na zasadzie nagrody. Że jak się zostawi samochód na parkingu, albo nie wjedzie się nim do miasta to można wtedy korzystać z komunikacji miejskiej za darmo, ewentualnie ze zniżką. Poza tym uświadamianie ludzi, że nie zawsze samochód jest najlepszy. Nie wszędzie też samochody muszą mieć taki sam dostęp, można zostawiać więcej ulic tylko dla pieszych. Inne pomysły, np. z rejestracją parzystą i nieparzystą nie dają wyboru, a w dodatku każdy kto ma dwa samochody spokojnie może sobie jeździć codziennie.

      Usuń
    5. @Akara
      Polskie miasta są bardziej zanieczyszczone spalinami od miast na zachodzie Europy. Polacy posiadają łącznie już bardzo dużą liczbę samochodów, właściwie taką samą jak tam. Nagminnym zjawiskiem są samochodowe "wyprawy" do sklepu oddalonego o 500m od miejsca zamieszkania. Ponadto bardzo wielu kierowców ignoruje przepisy i bezpieczeństwo pieszych, którym robią "łaskę", przepuszczając ich na przejściach. Tymczasem poobserwuj sobie jak to wygląda w Niemczech. Kolonia, Lipsk, Berlin - kierowcy grzecznie hamują, jak tylko zbliżasz się do przejścia. Nie wiem, czy to kwestia kultury, czy odpowiednich przepisów (podejrzewam że jednego i drugiego), ale w tych miastach pieszy czuje się bezpieczniej niż w Polsce. Czas na ograniczenia, by mieszkańcy miast nie zaczęli tonąć w wyziewach z rur wydechowych. Za wzór stawiałbym Kopenhagę albo niektóre miasta niemieckie. Ograniczenie liczby miejsc parkingowych, znaczne ograniczenie prędkości w silnie zabudowanym obszarze miejskim (wprowadzenie na większości takiego obszaru ograniczeń do 30km/h wydaje się niezłym pomysłem), upowszechnienie ruchu rowerowego, znaczna poprawa jakości komunikacji, wprowadzenie niemal wszędzie buspasów, pozwoliłyby miastom odetchnąć.
      Anty

      Usuń
    6. Wielce Czcigodna Akaro,

      I znów muszę podkreślić jak to dobrze, że tu jesteś! Poranna porcja rozrywki zapewniona.
      Otóż zacznę od podniesienia twojego pomysłu oddawania ulic pieszym do rangi kolejnej już perełki.

      "Jeśli coś ma się dziać to wolałabym żeby to było na zasadzie nagrody. Że jak się zostawi samochód na parkingu, albo nie wjedzie się nim do miasta to można wtedy korzystać z komunikacji miejskiej za darmo, ewentualnie ze zniżką.

      No po prostu genialne! Według ciebie przesiadka z komfortowego, wyposażonego w dobry sprzęt audio, klimatyzowanego samochodu do zatłoczonego do granic możliwości, śmierdzącego potem i pełnego kieszonkowców autobusu to ma być NAGRODA?! No cudeńko prawdziwe ci wyszło.

      " Inne pomysły, np. z rejestracją parzystą i nieparzystą nie dają wyboru, a w dodatku każdy kto ma dwa samochody spokojnie może sobie jeździć codziennie"

      Też genialne! I do tego dyskryminuje tych, którzy mają tylko jeden samochód. A co z tymi, którzy mają dwa samochody i obie rejestracje parzyste, albo nieparzyste? Już nie będą sobie mogli jeździć codziennie. A tak na marginesie to czy wiesz, że taki wysłużony i przeładowany autobus przy spalaniu 30 litrów/100km emituje do atmosfery tyle syfu, co kilkadziesiąt nowoczesnych samochodów? A czy zdajesz sobie sprawę ile ton węgla trzeba spalić aby zasilić tramwaj by ten mógł przejechać kilkanaście przystanków?

      " Tymczasem poobserwuj sobie jak to wygląda w Niemczech. Kolonia, Lipsk, Berlin - kierowcy grzecznie hamują, jak tylko zbliżasz się do przejścia. Nie wiem, czy to kwestia kultury, czy odpowiednich przepisów (podejrzewam że jednego i drugiego)"

      Ani kwestia kultury ani przepisów, tylko wysokości mandatów. Tam to dopiero podniesiono pieszych do rangi świętych krów. Niemieccy kierowcy wyzywają na niesfornych pieszych tak samo jak i polscy, albo i gorzej.

      "Ponadto bardzo wielu kierowców ignoruje przepisy i bezpieczeństwo pieszych, którym robią "łaskę", przepuszczając ich na przejściach."

      A piesi to niby nie łamią przepisów? Ba, w ogóle ich nie znają!

      "znaczne ograniczenie prędkości w silnie zabudowanym obszarze miejskim (wprowadzenie na większości takiego obszaru ograniczeń do 30km/h wydaje się niezłym pomysłem),"

      Gratuluję! A czemu do 30km/h, a nie 10km/h?

      "upowszechnienie ruchu rowerowego, znaczna poprawa jakości komunikacji, wprowadzenie niemal wszędzie buspasów, pozwoliłyby miastom odetchnąć."

      A codziennie tłumy dzielnych Akar na swoich rowerkach dostarczałyby tony towarów i surowców do tysięcy sklepów i zakładów pracy zlokalizowanych na terenie miasta.

      Pozdrawiam bardzo radośnie.

      Usuń
    7. @tie_ fighter

      A wiesz, że są to tylko pomysły, które już wchodziły w życie i funkcjonowały w pewnych miastach? Często też były oceniane dobrze, więc nie bądź aż takim ignorantem. Ja tego nie wymyśliłam. Nagrodą zaś jest to, że w zamian za rezygnację z samochodu w dany dzień jest zniżka na komunikację miejską. Lepsze to niż nic. Jak samochodów rzeczywiście jest mniej to problem korków się częściowo, albo całkowicie rozwiązuje i komunikacją miejską jeździ się przyjemniej. Licytacja czy lepiej przewozić ludzi samochodami, czy autobusami to długi temat i niekoniecznie autobusy wypadają najgorzej, tak ci się tylko wydaje.

      "Też genialne! I do tego dyskryminuje tych, którzy mają tylko jeden samochód. A co z tymi, którzy mają dwa samochody i obie rejestracje parzyste, albo nieparzyste?"

      Dlatego wypowiedziałam się przeciw. To nie mój pomysł, tylko twoich kochanych Włochów.

      Usuń
    8. "A codziennie tłumy dzielnych Akar na swoich rowerkach dostarczałyby tony towarów i surowców do tysięcy sklepów i zakładów pracy zlokalizowanych na terenie miasta."

      Nie wyolbrzymiaj. Samochody dostawcze, policja, straż pożarna, karetki dostęp zawsze uzyskują nawet i do miejsc przeznaczonych dla pieszych, jeśli jest potrzeba.

      Usuń
    9. @Akara,

      "A wiesz, że są to tylko pomysły, które już wchodziły w życie i funkcjonowały w pewnych miastach? Często też były oceniane dobrze, "

      Przez kogo były oceniane dobrze? czy nie przypadkiem przez samych pomysłodawców i jakąś grupę społeczną, której było to na rękę? A co z resztą?

      "To nie mój pomysł, tylko twoich kochanych Włochów."

      Moich kochanych Włochów? A skąd to zaczerpnęłaś?

      A tak w ogóle to dobrze, że mi to wszystko napisałaś. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił?

      Usuń
    10. TF - ja już widzę jak jadę do pacjenta na rowerze....:)) a potem do drugiego ,trzeciego itd. w różnych końcach miasta.Oczywiście jednak popieram pomysły zmniejszające ruch samochodowy w celach zupełnie prywatnych . Sama czasem wolę podjechać do kina, teatru itp. środkiem lokomocji publicznej zamiast nerwowo szukać sensownego miejsca do parkowania. Ze strony rowerzystów zaś może sensownym byłoby uprawianie rekreacji w miejscach innych niż zatłoczone ulice. W Łodzi jest tak ulica -Strykowska , wiedzie, jak sama nazwa wskazuje od Strykowa, czyli od zjazdu z autostrady. Na tym odcinku, którym ja codzienne MUSZĘ jechać do pracy (przemianowana na Palki ) są od czasu jak sięgam pamięcią po obu stronach ścieżki rowerowe.I mimo to nie ma dnia, żeby jakiś samozwańczy Rafał Majka jechał jezdnią !!!! Zadowolony, że blokuje ruch.

      Usuń
    11. żeby nie jechał, znaczy się ! :))

      Usuń
    12. @An-Ka

      Ano postęp ponad wszystko. Jak na durnym zachodzie wymyślili sobie, że rower dobry na wszystko, to i u nas znajdą się bezmyślni naśladowcy. Sam też nie wiem, czy elegancko ubrany wraz z małżonką chciałbym się tłuc późnym autobusem do domu po jakieś kolacji czy koncercie w filharmonii. Raczej wybrałbym samochód. A co do ścieżek rowerowych, to ostatnio słyszałem taki sarkazm - gdzie najłatwiej znaleźć rowerzystę? Wszędzie, tylko nie na ścieżce rowerowej...

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    13. To oczywiście zależy od lokalizacji !

      Usuń
    14. @TF
      "Ani kwestia kultury ani przepisów, tylko wysokości mandatów. Tam to dopiero podniesiono pieszych do rangi świętych krów. Niemieccy kierowcy wyzywają na niesfornych pieszych tak samo jak i polscy, albo i gorzej."
      Nie słyszałem nigdy tych wyzwisk, a byłem w Niemczech parę razy. Za to w Polsce - owszem. Jeśli to kwestia mandatów, oznaczałoby to, że mandaty odnoszą pożądany skutek - tj. zmuszają do uważnej jazdy i podnoszą bezpieczeństwo w mieście. Wątpię jednak, żeby chodziło wyłącznie o mandaty, nie o nawyki.
      "A piesi to niby nie łamią przepisów? Ba, w ogóle ich nie znają! "
      Nigdy nie słyszałem, aby pieszy staranował i zabił swoim ciałem grupę przechodniów. Łamanie przepisów ma tu inny "ciężar gatunkowy".
      "Gratuluję! A czemu do 30km/h, a nie 10km/h? "
      Bo nie chodzi o całkowite sparaliżowanie ruchu, tylko o spokój i bezpieczeństwo ludzi mieszkających/ poruszających się na terenie gęsto zabudowanym, na którym pieszy powinien być świętą krową (np. na wąskich uliczkach osiedlowych, gdzie już teraz często stawia się znak "strefa zamieszkana" i gdzie pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo)
      "A codziennie tłumy dzielnych Akar na swoich rowerkach dostarczałyby tony towarów i surowców do tysięcy sklepów i zakładów pracy zlokalizowanych na terenie miasta."
      Dostawy towarów i surowców odbywałyby się docelowo tak samo jak teraz. Znakomita większość ruchu miejskiego to nie żadne dostawy, tylko prywatne samochody, których właściciele wożą powietrze.
      W Berlinie przed wejściami do metra znajdują się parkingi dla rowerów. Ciekawe po co?
      @An-Ka
      Współczuje przemieszczania się ulicą, która pokazuje jak wielkim absurdem jest postawienie na masowy ruch samochodowy w mieście. Jak Ci się podobają codzienne korki od Kościoła św. Teresy do wjazdu na cmentarz (ok. kilometra)? Ciekawe co myślą przejeżdżający tam kierowcy karetek pogotowia?
      Od wielu lat znany jest paradoks, mówiący że szerokie ulicę wcale nie oznaczają rozładowywania korków. Trudno o lepszy dowód na prawdziwość tej tezy niż wspomniana Palki, która przecież w środku miasta ma szerokość autostrady;)
      Anty

      Usuń
    15. Sorry za literówki.
      Anty

      Usuń
    16. Anty- szczęśliwie skręcam w Telefoniczną. A tłok w tym miejscu jest chyba jednak głównie brakiem obwodnicy, ilość tirów jest porażająca. Aby dojechać ok. g 18-19 -ej z okolic ulicy Matejki (przy cmentarzu) do Kopcińskiego tuż za skrzyżowaniem z Narutowicza jadę nie najprostszą drogą, tylko "wycinam krakowiaka" w Uniwersytecką i potem w Narutowicza, co zajmuje mi znacznie mniej czasu. Pogotowie zaś na tym terenie akurat nie ma powodu do obaw- prawy pas po obu stronach jest wydzielony dla autobusów i właśnie dla wszelkiej maści karetek i generalnie jest to respektowane.

      Usuń
    17. spowodowany głównie brakiem...

      Usuń
    18. PS. nie mamy metra. W żadnym mieście nie mamy też metra z prawdziwego zdarzenia. Nasza komunikacja publiczna jest taka, że odstręcza a nie zachęca. A nawet gdyby była idealna -zawsze pozostaną zawody , w których auto jest niezbędnym i jedynym akceptowalnym środkiem przemieszczania się. Gdy byłam kilka miesięcy temu w Pradze w celach turystycznych celowo mieszkałam na obrzeżach miasta i ani razu nie ruszyłam auta , bo komunikacja świetna i dla moich celów znacznie wygodniejsza niż auto.

      Usuń
    19. @ An-Ka

      Antydogmatyk nie postuluje zakazu poruszania się samochodem, tylko ograniczenie ruchu samochodowego w miastach.

      Usuń
    20. @An-Ka
      Większość to jednak samochody osobowe, nie TIR-y. W niektórych godzinach TIR-ów nie ma, a korek jest nadal.
      Kwestia budowy metra - o wiele łatwiej i taniej byłoby wybudować coś w rodzaju S-bahna, Jak na razie polityka władz miejskich jest jednak ukierunkowana na zwiększanie przepustowości ruchu samochodowego, co wiąże się z szeregiem negatywnych zjawisk m.in.suburbanizacją. To również kwestia spojrzenia na pewne sprawy.
      Anty

      Usuń
    21. Kiro- wiem. Ale to nie zmienia mojej wypowiedzi z powodów jw. Swego czasu -gdy pracowałam w jednym miejscu i nie obowiązywały mnie wizyty u pacjenta dojeżdżałam tramwajem -bezpośrednim
      spod mojego domu prosto pod miejsce pracy. Punktualnym. Wsiadałam ,siadałam i czytałam przez pół godziny jazdy. Po "reorganizacji" komunikacji zlikwidowano wiele linii tramwajowych, m.in. tę "moją" i byłam zmuszona albo wyciągnąć auto, albo jeździć z przesiadką , przy czym czas oczekiwania na drugi tramwaj był powyżej 10 minut. Wybór był więc jednoznaczny

      Usuń
    22. Anty - nie wiem, czy bardzo jest istotne czy większość aut to tiry czy ni. Tiry nawet pojedyncze spowalniają ruch perfekcyjnie. Poza tym - z pełną odpowiedzialnością za słowo będę się upierać, że nie ma godziny , w której na tej akurat trasie nie byłoby tirów. Dopóki nie będzie obwodnicy - nic się nie zmieni.

      Usuń
    23. @An-Ka,

      Oczywiście, że TIR-y odpowiadają za zagęszczanie ruchu i to z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, jeden TIR po długości zajmuje tyle miejsca, co trzy lub cztery samochody osobowe, a jeśli doliczyć zwiększony odstęp zachowywany za Tirem, to i może pięć samochodów osobowych. Po drugie, sprawność ruszania TIR-ów choćby ze świateł jest nieporównywalnie niższa, niż samochodów osobowych. W czasie w którym ze świateł ruszy jeden TIR i przejedzie skrzyżowanie, może przejechać 7-8 samochodów osobowych. Pod warunkiem, że nikt na tych światłach nie "zaśpi" i nie będzie się z sobie tylko znanych przyczyn ociągał. W krajach gdzie standardowo są montowane liczniki odliczające czas do zapalenia się żółtego światła ten współczynnik jest dużo wyższy, bowiem w momencie zapalenia zielonego światła, wszyscy mają już wrzucony pierwszy bieg i cała kolumna samochodów rusza niemal jednocześnie. Tego się polscy kierowcy rzeczywiście powinni nauczyć, a te liczniki powinny być montowane przy sygnalizatorach świetlnych obligatoryjnie. A u nas zawsze znajdzie się jakaś menda, która będzie szukać lewarka zmiany biegów dopiero wtedy, gdy pojazd przed nią już dawno pojechał. Ot i cała przyczyna powstawania korków.

      Usuń
    24. Zawsze mnie zdumiewało owo ruszanie....jakimś "cudem" jeżdżąc onegdaj naprawdę lichym samochodem i nie jeżdąc z wizgiem opon :) ruszając ze skrzyżowania zostawiałam z reguły w tyle naprawdę dobre auta z dobrym przyspieszeniem.

      Usuń
    25. @An-Ka

      Zuch dziewczyna! tak się własnie powinno ruszać ze świateł i opuszczać skrzyżowanie. Gdyby wszyscy tak to robili, to jednorazowo przejeżdżałoby ze 30% więcej aut, co niewątpliwie upłynniłoby ruch wydatnie zmniejszając korki. Cóż, póki co, pozostaje nam tylko dawać przykład innym, choć pewnych zachowań części kierowców już się nie zaszczepi. Oni muszą po prostu odejść. A tak na marginesie to zastanawiałaś się kiedyś jaka jest przyczyna tego, że ludzie w samochodach osobowych pchają się do centrów miast? Raczej poza turystami dla przyjemności tego nikt nie robi. A zatem dlaczego? Ano dlatego, że załatwienie byle pierdoły wymaga odwiedzenia nierzadko kilku urzędów. Od sasa do lasa. Próba objechania tego komunikacją miejską mogłaby się nie udać, a zatem... Może trzeba zdroworozsądkowo wyeliminować przyczynę zamiast bohatersko walczyć ze skutkami? Ograniczając przy tym lub z goła łamiąc swobody obywatelskie. Może już dawno powinno się załatwiać większość spraw drogą mailową? A może należałoby drastycznie zmniejszyć ilość urzędników i kretyńskich przepisów, które oni egzekwują. Po jaką cholerę wtedy spora część ludzi miałaby w ogóle do tych centrów miast wjeżdżać?

      Usuń
    26. @ Tie Fighter

      POPIERAM!!!!!!

      Usuń
    27. @TF - ja wprawdzie swój rejonowy urząd mam komfortowo, bo przy Manufakturze, gdzie parking jest naprawdę spory, ale rzeczywiście muszę raz na jakiś czas podjeżdżać w sam środek miasta do ZUS-u , by pobrać druki do L4. Kiedyś zapytałam pani z okienka, dlaczego nie ma takiej możliwości przy tym peryferyjnym oddziale , gdzie jest ogromny parking a właśnie uparli się tu, gdzie muszę szukać miejsca, zostawiać auto z pół kilometra dalej ,galopować z tymi drukami, nielekkimi w swej masie...Milczenie było mi odpowiedzią....

      Usuń
    28. @An-Ka
      Proponuję przejechać przez miejsca gdzie przez większość dnia prawie w ogóle nie ma TIR-ów. Na przykład przez Al. Włókniarzy na odcinku od Lutomierskiej do Legionów w godzinach szczytu. Tam mit TIR-ów doskonale upada. Zresztą nie tylko tam...
      Wyeliminowanie TIR-ów z ulic miast zasadniczo niczego nie zmieni, jeśli chodzi o ruch - może z wyjątkiem jakości nawierzchni. Lwią część korków tworzą samochody osobowe.
      Anty

      Usuń
    29. widocznie mieszkamy w innych miastach, zbieżność nazw przypadkowa a tiry z autostrady przefruwają nad Twoim miastem a korkują przelot w moim. Albo ja mam omamy i widzę tiry korkujące konkretną ulicę ,którą przemieszczają się od autostrady na południe.Tych tirów nie ma, a jak są to mkną z szybkością katiuszy ,.Ergo -mam omamy a Ty masz rację.Nie ma tirów. Nie powodują zatorów. Won z pasożytami w prywatnych autach , we łbach im się poprzewracało , na rowery.Albo hulajnogi, nygusy jedne..

      Usuń
    30. A zupełnie poważnie- wszystko, o czym mówimy jest przyczyną kroków i tyle.

      Usuń
    31. @An-Ka
      Niestety, ale założenie że po wyrzuceniu TIR-ów z miasta zlikwidujesz korki na takiej Strykowskiej/Palki jest tyleż optymistyczne, co całkowicie oderwane od rzeczywistości. Tyle Ci powiem;)
      Anty

      Usuń
    32. Grunt , że Ty masz kontakt z rzeczywistością -vide wpis o samochodzie jako wyznaczniku pozycji społecznej. Sama nie wiem - śmiać się czy zapłakać :)

      Usuń
    33. PS. jak kargulowej krowie - nie zlikwidują się ,ale trochę zmniejszą. To proste równanie matematyczne. Proste dla każdego, kto interpretuje fakty bez dorabiania do tego ideologii. Mniej samochodów -mniejszy korek.To chyba nie jest specjalnie trudne ? Ale co ja gadam ... przecież tiry na Strykowskiej są wytworem mojej wyobraźni....tam sami snobi ....

      Usuń
    34. @An-Ka,

      Taki TIR, to dopiero jest oznaka snobizmu. Nowy kosztuje pół miliona złotych, a jedna opona 3000zł. Tir takich opon ma 12 a czasem 14. To jest snobizm, żeby sobie takie drogie w zakupie i utrzymaniu auto sprawić:)))

      Usuń
    35. Cholera, aż taka snobką nie jestem :))) .Nota bene - moja naprawdę zamożna koleżanka powiedziała kilka miesięcy temu fajną rzecz " dzisiaj naprawdę nie ma samochodu, którym można zaimponować " :)) . I to jest najprawdziwsza prawda :)) .Ja już pomijam fakt, że ktoś projektuje na innych swoje potrzeby. Auto jest dziś dla mnie czymś tak prozaicznym tak oczywistym jak posiadanie np. telefonu komórkowego, który swego czasu, wchodząc na polski rynek, kosztował kilka moich miesięcznych pensji. Niektorzy naprawdę nie zauważają zmian...Lub bardzo nie chcą zauważać.

      Usuń
    36. Niektórzy naprawdę starają się zauważać tylko czubek własnego nosa - i środowisko, w którym się obracają. Ciekawe, czy widzieli takich, którzy oszczędzają wiele miesięcy żeby kupić dziesięcioletniego rzęcha, którym jeżdżą potem kilka razy w miesiącu. No, ale to przecież coś oczywistego. Z drugiej strony także takie salony Bentleya odpowiadają przecież najbardziej prozaicznym potrzebom;)
      Anty
      PS. Strykowską jeździłem od dawna. Korki tworzyły się tam na długo przed wybudowaniem autostrady.

      Usuń
    37. Z ubolewaniem ( prawdę powiedziawszy to umiarkowanym ) stwierdzam ,że się zafiskowałeś i tradycyjnie dokonujesz cudów , by przypisać mi nie moje intencje i nadać moim słowom taki wydźwięk i takie znaczenie, jakie Ty CHCESZ widzieć. .Twój problem, Twoje potrzeby, Twoje frustracje. Nie mój cyrk, nie moje małpy....

      Usuń
    38. Po prostu stwierdzam fakt, że wygłaszając swoje sądy nie bierzesz pod uwagę motywacji i potrzeb bardzo licznej grupy osób w tym kraju...
      Anty

      Usuń
  3. Widzę, że mamy podobne spostrzeżenia. Cóż, rowerzyści są jak wrzód na dupie motoryzacyjnej infrastruktury. Nie będę się rozwodził nad wózkami inwalidzkimi czy furmankami, bowiem te ostatnie są już rzadkością, a i te pierwsze zresztą też. Nie ulega oczywiście wątpliwości, że ta starowinka powinna dla własnego bezpieczeństwa ewakuować się na chodnik. Prawdziwą plagą natomiast są rowerzyści. Nie dość, że już obligatoryjnie równolegle do drogi buduje się ścieżki rowerowe, a chodniki nierzadko są szersze od samej drogi, to te mendy i tak wyjeżdżają na drogę. Ale co tam, ostatnio jakiś kretyn pokroju pani Bublewicz wymyślił, że te mendy mogą jeździć parami. Oczywiście te padalce z tego skwapliwie korzystają. I do tego żadnych szczegółowych przepisów regulujących ich zachowanie nie ma. Nie dalej jak kilka dni temu widziałem jak niemal równolegle jechało trzech. Z tym, że jeden baran jechał ulicą, drugi ścieżką rowerową, a trzeci chodnikiem. Po jaką cholerę budować te ścieżki rowerowe, skoro tylko nieliczni z nich korzystają? Szczególnie groteskowo jednak wygląda jakiś wiejski dziadyga na starej Wierchowinie , który nierzadko naprany, wężykując potrafi zablokować całą kolumnę ciężarówek i poutykanych między nimi samochodów osobowych. Po prostu genialne. Już nie wspomnę o oszołomach, którzy po zmroku jeżdżą bez żadnego oświetlenia. Ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że ja, aby wyjechać na drogę samochodem muszę przejść kurs, poznać przepisy i zdać egzamin.Tymczasem na rowerze na drogę może wpakować się byle łajza, która pojęcia nie ma o znakach i przepisach, ale staje się równoprawnym uczestnikiem ruchu, bo świętą krową, bowiem w razie kolizji, czy wypadku, policja będzie robić wszystko, aby winą obarczyć kierowcę, a nie durnego cyklistę. Dlaczego?. Ano dlatego, że ja muszę ubezpieczyć swój pojazd i siebie od następstw wypadków i ponieść z tym związane koszty, a taka menda nie. Ciekawe z czyjego ubezpieczenia pokryją mi koszty naprawy kiedy do wypadku doprowadzi taki własnie nieznający przepisów i niemający ubezpieczenia oszołom? I wreszcie na koniec moja osobista refleksja. Jeżeli ktoś jest gołodupcem i nie stać go na samochód, to niech jeździ komunikacja miejską, jeżeli ktoś myśli, że odchudzi w ten sposób swoją gruba dupę, to niech idzie na aerobic czy co tam się ćwiczy, bo na rowerze pierwsze kalorie zaczyna się spalać po pół godzinie pedałowania. Jeżeli ktoś jest takim debilem, że myśli iż jest to zdrowe, to niech sobie sprawdzi co to jest kadm i ołów, obecne w dużych stężeniach o okolicach dróg właśnie. A jeżeli ktoś bezmyślnie małpuje kolejną kretyńską modę, którą przywiało z zachodu, to polecam do wyboru kilka innych modnych idiotyzmów, które mogą być nawet bardziej trendy. Jednym słowem wynocha hołoto z ulic z tymi jednośladowymi wehikułami! Dla waszego i innych dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się

      Usuń
    2. Oczywiście popieram dwójkę szanownych przedmowców.

      Usuń
    3. Skąd ołów jak chyba od 20 lat benzyna tylko bezołowiowa?

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. @ Tie Fighter

      Ha, ha, ale przywaliłeś! :) Widać, że zaleźli Ci porządnie za skórę. :) Masz zresztą całkowitą rację, rowerem może jeździć każdy, nawet pijany, nie mający pojęcia o przepisach kretyn.

      Myśl, co chcesz, ale każdy wysiłek jest zdrowy - byle w umiarze. Dlatego właśnie zamęczam Lubego, by naprawił w końcu swój rower, byśmy mogli wybrać się na długo odkładaną wycieczkę. Naturalnie po chodniku. Przy pewnej dozie szczęścia nie zaznamy rozkoszy intoksykacji spalinami, gdyż będziemy pedałować (a może raczej - gejować?) z dala od większych arterii miasta. Aczkolwiek nie zawsze uda nam się ich uniknąć.

      Furmanki faktycznie są już rzadkością (jedną widziałam dzisiaj, wracając z mamą od weterynarza) (oczywiście to nie my byłyśmy pacjentkami ;)), ale takie elektryczne wózki będą pewnie - na fali zachodniej popularności - pojawiać się częściej. To dopiero jest idiotyzm.

      Usuń
    2. Ano zaleźli mi za skórę i to porządnie. Nie mam nic przeciwko rowerzystom, byle trzymali się z dala od dróg. Wolę ostro na nich powyzywać, czy obtrąbić, niż rozjechać takiego durnia i mieć wyrzuty sumienia do końca życia. Każdy rozsądny człowiek powinien sobie zdawać sprawę z zagrożeń, które czyhają na takiego rowerzystę. Mnie chroni dwie tony metalu, a co chroni jego? Jakie są jego potencjalne szanse w kolizji z samochodem? Przecież tu działają niemal odruchy bezwarunkowe - jeżeli będę miał opcję posadzić swój samochód z rodziną na drzewie albo rozjechać pedałującą pluskwę, to nawet nanosekundy nie będę się zastanawiać. Robię rocznie nawet 80 000 km i widziałem już niejeden horror, a najgorzej wyglądali po wypadkach motocykliści. Jeżeli mam czasem dziennie do przejechania nawet 1000 i więcej kilometrów, to nie wymagam już wiele, ale chciałbym jechać chociaż równo te 90km/h poza terenem zabudowanym, ale niestety między innymi przez cholernych rowerzystów jest to niemożliwe. Czasem przez godzinę nie mam możliwości wrzucenia szóstego biegu, co w dostawczaku robi się nieco powyżej 100km/h. Tragedia! I jeszcze jak na złość wszędzie gdzie jeżdżę jest daleko do tych sławetnych tuskowych autostrad. Drogi i samochody, obok kolei są krwiobiegiem gospodarki, a co raz pojawiają się idioci, którzy świadomie w te arterie wpychają płytkę miażdżycową. Tylko ostatni zacofany i nieznający realiów życia gospodarczego debil może postulować ograniczenia w sferze transportu drogowego - dopuszczalne prędkości, tonaże itd. O innych utrudnieniach już nie wspomnę. Jeden taki kretyn z drugim myśli, że towary do sklepu, gdzie robi zakupy zostały teleportowane, a prąd powstaje w gniazdku. Ręce opadają. Transport publiczny ani kolejowy nie załatwi sprawy, bowiem stanowi on łącznie kilkanaście procent całości - reszta to transport kołowy lekki i ciężki. Czy aut jest za dużo? W stosunku do posiadanej infrastruktury drogowej na pewno tak. Jak można temu zaradzić? Ano ładować tranzytowe TIR-y na pociągi i przewozić je ze wschodu na zachód i z północy na południe. Ano nie rejestrować aut starszych niż 10 lat. Ano wprowadzić obowiązkowe egzaminy dla kierowców, którzy skończyli 60 lat i w swoich małolitrażowych popierdółkach konkurują z rowerzystami w blokowaniu ruchu. Zaostrzyć kryteria otrzymywania prawa jazdy i jeszcze parę drobnych korekt, a liczba samochodów zauważalnie spadnie. A tak na marginesie, to jedyną przyczyną pojawiania się takich wózków inwalidzkich na drogach jest zła wola i/lub brak wyobraźni ich użytkowników.

      Usuń
    3. @Kira...
      ciśnij Lubego, ciśnij, nawet metodami, których nie pochwalam... bo jak śpiewał Janerka "rower to świat" :D...

      Usuń
    4. @ Tie Fighter

      Bój się Boga! Ty byś na serio wywalił z ruchu drogowego ponad dziesięcioletnie auta??? I w dodatku JESZCZE byś zaostrzył kryteria przyznawania prawka???

      Usuń
    5. @Kira

      "Naturalnie po chodniku."

      Piesi mogą nie być zadowoleni. Jak to kiedyś napisano:

      "Rowerzyści na chodnikach opanowali nasze miasta. Wbrew pozorom cierpią na tym nie tylko piesi. Gdyby ci wszyscy, którzy jeżdżą dzisiaj na rowerach chodnikami przenieśli się na jezdnie, żylibyśmy w miastach piękniejszych i... bardziej bezpiecznych. Oczywiście rozumiem, że osoby, które nigdy jezdnią nie jeździły, boją się to zrobić, dlatego ogłaszam samoistnie Narodowe Dni Zjeżdżania Rowerzystów na Jezdnię i polecam metodę 7 kroków.

      Krok 1. Dowiedz się kiedy możesz jechać chodnikiem
      Po pierwsze poznaj przepisy. Ignorancja nie zawsze jest błogosławieństwem. Dowiedz się, kiedy rzeczywiście możesz jeździć rowerem po chodniku. Polskie prawo dopuszcza warunkowo takie sytuacje, gdy towarzyszysz dziecku do lat 10 lub gdy dopuszczalna na jezdni prędkość przekracza 50 km/h a szerokość chodnika jest większa niż dwa metry. Chodnikiem można również poruszać się podczas wyjątkowo niesprzyjających warunków atmosferycznych. W każdym przypadku należy uważać na pieszych, którzy zawsze mają pierwszeństwo.

      Jeżdżenie chodnikiem wzdłuż osiedlowej ulicy, przy ładnej pogodzie, z prędkością przekraczającą 15 kilometrów na godzinę jest ewidentnym łamaniem prawa i zagrożone jest mandatem."

      http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,13927000,Oglaszamy_Narodowy_Dzien_Zjezdzania_.html

      Trzeba zauważyć, że nie tylko kierowcy nie chcą rowerzystów. Piesi zachęcają do jazdy jezdnią.

      Usuń
    6. @Kira,

      "Bój się Boga! Ty byś na serio wywalił z ruchu drogowego ponad dziesięcioletnie auta???"

      Nie wywalił, tylko nie rejestrował starszych niż 10 lat. Jeżeli jakiś pojazd zostałby zarejestrowany w wieku lat 9,5, to mógłby jeździć i kolejne 10 lat. Chodzi mi o to, by nie rejestrować starych wraków, które trzymają się tylko na rdzy, która je zżera. Ograniczyłoby się w ten sposób import samochodowego złomu, który niejednokrotnie stwarza tylko zagrożenie, gdyż jest zespawany z dwóch różnych pojazdów tej samej marki i ma problem przyspieszyć do 80km/h. Zamiast ponosić później koszty utylizacji tego złomu wolałbym dofinansować z tego niedrogi kredyt na zakup nowego auta. Na dzień dzisiejszy nabywca samochodu, który będzie u nas rejestrowany po raz pierwszy płaci taki ryczałt recyklingowy w wysokości 1000zł, podczas gdy koszty utylizacji wynoszą w zależności od pojazdu dwukrotność lub trzykrotność tej kwoty.

      "I w dodatku JESZCZE byś zaostrzył kryteria przyznawania prawka???"

      Może nie tyle zaostrzył, co zmienił system szkoleń i egzaminów. Kiedy patrzę na niedouczonych kierowców, którzy nie mają pojęcia jak się zachować w banalnych sytuacjach (rondo) i kiedy patrzę jakie kapaluchy odwalają i jakim brakiem wyobraźni się wykazują, to zadaję sobie pytanie - jak do ciężkiej cholery ktoś taki wszedł w posiadanie prawa jazdy? Uważam, że system egzaminacyjny jest oparty o niewłaściwe przesłanki, co powoduje jego "nieszczelność", powodującą, że procent ludzi, którzy ewidentnie nie mają predyspozycji do prowadzenia pojazdów mechanicznych, a je prowadzą, jest ciągle zbyt wysoki. I jeszcze na koniec mała humoreska. Kojarzysz na pewno wałkowany ostatnio spot, gdzie jadą równolegle dwa samochody. Jeden z prędkością 50km/h, a drugi 60km/h. W pewnym momencie na drogę wyjeżdża ciężarówka i ten który jechał 50km/h wyhamowuje, a ten który jechał 60km/h wbija się w tą ciężarówkę. Moja odpowiedx na ten bzdurny spot jest taka, że gdyby ten, który wbił się w ciężarówkę jechał 80km/h, to zdążyłby przejechać zanim ta ciężarówka wjechałaby na drogę. Zresztą pozbawiony wyobraźni i niedouczony kierowca i tak by się wpieprzył w tą ciężarówkę, nawet gdyby jechał tą pięćdziesiątką. To tak w ramach innego punktu widzenia, wolnego od propagandowych bredni jakoby nadmierna prędkość była główną przyczyną wypadków. Bezwzględnie z tą bzdurą rozprawiły się fachowe raporty (w tym raport NIK) , gdzie wśród 10 głównych przyczyn wypadków drogowych, nadmierna prędkość znalazła się dopiero na 6-tym miejscu.

      Usuń
    7. TF - pod tym też się podpisuję. Co do kolejnych egzaminów dla starszych ludzi - jestem za. Jednak nie tej masy teorii ,ale wyłącznie z jazdy w ruchu. I nie jakieś cofania, parkowania tyłem między słupkami - bo ta nieumiejętnośc nikogo nie zabije ,raczej rozśmieszy ,ale z reagowania w ruchu.Sam wiek oczywiście nie jest wystarczającą przesłanką ,bo sa fatalnie jeżdżący młodzi i świetnie jeżdżący starzy, ale należy przyjąć jakieś kryterium i traktować to jako sito. Ludzie przecież traca z wiekiem masę sprawności .Że nie wszyscy ? no, trudno.

      Usuń
  5. "wedle" mnie babcia deko przegięła... trochę mi się skojarzyła z kobitkami, którzy stoją nad głową w autobusie/tramwaju miejskim i swoim zachowaniem ROSZCZĄ, by im ustąpić miejsca...
    co do rowerów... no cóż, sam dużo pedałuję /mimo naziolskich zakazów/ i filozofię mam prostą... na chodniku uważać na pieszych /zwłaszcza dzieciaki i zwierzaki/, zaś na jezdni trzymać się przepisów ruchu drogowego... kiedyś miałem akcję z policją /na chodniku/, czepnęły się psy o "niemanie świateł"... dało się ogarnąć, zwłaszcza, że rostropnie miałem na sobie kamizelkę odblaskową...
    w sporze "kierowcy vs. rowerzyści" przyjmuję pozycję neutralną... na rowerze zdarzały mi się zachowania kierowców zarówno chujowe, jak też sensowne... z kolei będąc za kierownicą fury miałem vive versa... więc nie generalizuję, bo jak to mówią "wszystko zależy od człowieka"...
    obecne przepisy prawa drogowego są dość elastyczne, sztywne są tylko w przypadku "hajłejów", ale to też nie do końca... kiedyś zrobiłem trip rowerem takim hajłejem jadąc po pasie awaryjnym /najkrócej mi było/;... stały psy, trochę mi się tyłek zmarszczył, ale nie zwrócili na mnie uwagi...
    puenta jest taka, że tej babci na wózku nie warto poświęcać zbytniej uwagi...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
  6. Rowerzyści nagminnie zachowują się jakby byli panami jezdni . Mają w nosie przepisy i kompletny brak wyobraźni. Mniej mi chodzi o spowalnianie ruchu,bardziej o bezpieczeństwo. Co setny przeprowadza rower przez pasy,wpadają na nie w pędzie, czasem kompletnie wcześniej niewidoczne. Na chodniku też mają pieszych za nic.Czasem są wręcz złośliwi jadąc środkiem pasa i blokując celowo ruch

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc, sam przejeżdżam /nie zsiadam z roweru/ na pasach, gdy nie ma ścieżki rowerowej, chyba że psy są w okolicy, ale oni sami nie zwracają na to uwagi... bo to jest nieżyciowy przepis...
      generalnie, z moich obserwacji wynika, że rowerzyści zachowują się na jezdni różnie i różniście, tak samo jak kierowcy zresztą... dlatego uważam /jak już wcześniej wspomniałem/, że w sporze rowerzyści vs. kierowcy fur panuje równowaga...
      co do przepisów, to rower jest dość nieuchwytny, to taki "pół-pieszy"... jak potraktujemy to jak pojazd, to następne w kolejności będą hulajnogi i rolki... socjalizm pełną gębą... myślę, że nie trzeba patrzeć na to, co to za pojazd, ale gdzie się znajduje... na chodniku traktować jak innego pieszego, zaś na jezdni jak kierowcę i nawet nie mam nic przeciwko "kartom rowerowym" /co się wiąże z egzaminem z przepisów/, które musieliby mieć rowerzyści jadący jezdnią...
      poza tym też kwestia elastyczności... zdarza się np. widzieć wózek ręczny prowadzony po jezdni, ale nikt z tego powodu mecyjów nie robi...

      Usuń
    2. To jest bardzo życiowy przepis bo chodzi o
      ZATRXYMANIIE a nie

      wJazd w pędzie prosto pod skrecjacy
      Samochód ,kt który nie miał szans go zauważyć


      wpędzie

      Usuń
    3. SORRYza literówki, telefon.kontestowa
      sorry za literówki. Wniosek . zarówno by jeździć na rowerze oraz omijać przepisy czy zasady trzeba mieć mózg, umieć go użyć i liczyć się z innymi.Inaczej zostaje się idiotą, czasem martwym


      S


      Usuń
    4. @An-Ka...
      "zarówno by jeździć na rowerze oraz omijać przepisy czy zasady trzeba mieć mózg, umieć go użyć i liczyć się z innymi"...
      postrzegam zadziwiającą zgodność pomiędzy nami i jakiekolwiek próby skłócenia nas są skazane na totalną porażkę...
      ...
      tak swoją drogą, nie na temat, to nie cierpię tabletów, padów itp ustrojstw... tu jestem konserwatywny /nie mylić z byciem, tfu, konserwatystą/, czyli mysz i klawiatura...

      Usuń
    5. Widzę, że twoje urojenia, jakoby ktoś próbował cię skłócić z innymi uczestnikami tego forum mają się dobrze. Nikt nie musi tego robić. Sam zniechęcasz do siebie ludzi nader skutecznie - po co to psuć?

      Usuń
    6. @T.F...
      czy tobie już kompletnie padło na głowę?... kto tu napisał, że ktoś próbuje mnie skłócić z Ah-Ka'ą?... użyłem tylko takiej frazy dla wzmocnienia, jak bardzo się z Nią zgadzam w cytowanym zdaniu...
      idź lepiej do kościoła /to chyba ta pora?/, wyluzuj się w nabożnym skupieniu i nie zawracaj tyłka porządnym ludziom... robisz dym z niczego, jak zwykle zresztą...

      Usuń
    7. @pkanalia

      Bądź uprzejmy swoje rady zachować dla siebie. Chuj ci do tego kiedy i czy w ogóle chodzę do kościoła. Ja ci nie mówię kiedy masz chodzić na swoje satanistyczne msze czy jak tam te gusła nazywacie. I jeszcze jedno, Nie zauważyłem aby jakiś porządny człowiek na tym forum zarzucił mi, że "zawracam mu tyłek"...

      Usuń
    8. @T.F...
      ujujuj... dziewczynka popuściła w majty?...
      wyluzuj, podobno złość piękności szkodzi...
      centralnie zaś polecam chodzenie do kościoła... fajne zabytki tam są, np. ołtarz Wita Stwosza... poza tym sam klimat jest niezły /poza godzinami rytuałów, gdy się świry na gusła schodzą/... mam znajomą, której koleś gra na organach /za przyzwoleniem proboszcza, rzecz jasna za darmo, za "co łaska"/... zaprosiła mnie kiedyś na taki ewent... jazda była bez trzymanki, Morbid Angel odpada w przedbiegach...
      centralnie jednak proponuję, byś zamknął /wirtualną/ japę... rozkręcasz zadymę, trochę w to wchodzę, bo mnie to bawi, ale generalnie wychodzi na to, że jesteś głupi i na imię ci "dupa"...
      opierdol przyjęty?...
      odmaszerować do swoich zajęć świetlicowych!...

      Usuń
    9. @pkanalia

      Twój "opierdol" to mi lata koło wacka, a że też mnie to bawi, to dzięki za lanie wody na mój młyn.Zresztą to lanie wody traktuj i dosłownie i w przenośni.
      A o popuszczaniu w majty, to raczej pogadaj sobie ze swoim blogowym kumplem - ty już wiesz z którym..., bo jak na razie to wychodzi na to, że jesteś głupi i na imię ci "ci.."... Resztę sobie dośpiewaj.
      Odmaszerować do lektury "fucktów i shitów", albo tańcowania wokół jakiegoś bałwana czworograniastego!

      Usuń
    10. Następnym razem wykasuję te chamskie aluzje do cudzej religii. Można kpić z katolików czy rodzimowierców, ale bez obrażania rozmówcy.

      Usuń
    11. tak teraz sobie pomyślałem, jaki mam komfort psychiczny nie wyznając żadnej religii... więc moich "uczuć religijnych" nikt obrazić nie może, choćby się zespawał w gacie, niczym T.F zaczynający kolejną aferę na tym forum... co prawda mam pewne sympatie do rodzimowierstwa i buddyzmu, bo są to niegłupie doktryny, z których warto czerpać inspirację, ale to o niczym nie świadczy... poza tym spotkałem też zdeklarowanych rodzimowierców i buddystów, do których bez "przedłużacza prącia" /którym to "przedłużaczem" chwali się T.F, tak ma chłopaczyna, ma swoje braki, trzeba to zaakceptować/ nie warto podchodzić...
      ...
      Kiruś... przejrzyj wątek, nie ja zacząłem dym... co prawda bawię się tym dymem, ale wystarczy jedno Twoje słowo i wyprzęgnę...

      Usuń
    12. A czy ta zasada dotyczy religii kryminogennych?

      Usuń
    13. @ TF

      Możesz krytykować religię bez ubliżania rozmówcy pod kątem jego wiary. Tak jak możesz krytykować homoseksualizm bez czepiania się cudzej dupy.

      Usuń
    14. No proszę, problem sam się rozwiązał. Nie można obrazić uczuć religijnych kanalii, bo ta takowych nie posiada - podobnie jak zresztą zasad moralnych . Piękna sprawa. A mój wacek w oczach kanalii może mieć rzeczywiście braki, bowiem w odróżnieniu od wacka kanlii jest odpowiedzialny i nie narobił niechcianych dzieci, które potem trzeba było zabić.

      Usuń
    15. no tak... na koniec, z braku argumentów padło ohydne kłamstwo o rzekomym "zabijaniu"... zajebiście... czas chyba wyprzęgnąć samemu, bez interwencji zacnej Cenzorki... niejakie T.F. zrobiło z siebie totalnego idiotę i naprawdę nie widzę sensu cokolwiek do tego dodawać...
      jak śpiewał pewien poeta "śmiechu trzeba mi" i w temacie śmiechu jestem chwilowo zaspokojony...

      Usuń
    16. No już cisio, cisio...

      Usuń
    17. @ Tie Fighter
      Niejaki Adolf Eichmann upierał się że on nie wysyłał do Auschwitz żadnych ludzi a jedynie Żydów. Ten robaczek przyznał się do współudziłu w zamordowaniu dwójki dzieci i też świruje że nie były to żadne dzieci a jakieś "płody". Dwie kanalie po jednych pieniądzach, różnica wyłącznie ilościowa. Niestety rozliczono tylko jedną z nich.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    18. czy jest na sali lekarz?... albo chociaż diler z monopolu... bo "parszywy" się objawił ze swoimi "rewelacjami" o morderstwach i trza mu mamrota, by się uspokoił...

      Usuń
    19. Na sali potrzebni są przede wszystkim policjanci, których zaćpany kryminalista nazywa zgodnie z przrestępczym żargonem "psami". Aby skuli by to zaćpane marychą, spidem czy jakimś innym syfem narkomańskie łajno i odtransportowali "na dołek".

      Usuń
    20. kukukuahahaha i bzdwsssplupś... ale mam polewkę z naszego "głupiego jasia", już widzę jak się zapluł, zasmarkał z oburzenia przed ekranem... "dołek" głupiemu jasiowi nie grozi, najwyżej oddział X - ty na Nowowiejskiej /tzw. "szałówka"/...
      wiem, wiem, wiem, to bardzo niepolitycznie nabijać się z wariata, ale on sam o to prosi, błaga wręcz... niepolitycznie więc takiej personie odmówić...
      bździu...
      pozostawiam "parszywemu" ostatnie słowo... niech wyjdzie z twarzą, której i tak od dawna nie ma, tylko obleśny ryj...

      Usuń
    21. "kukukuahahaha i bzdwsssplupś..."
      Bełkot zaćpanego bandziora niestety nic mi nie mówi. Może więcej mógłby powiedzieć AUTENTYCZNY teraputa leczący narkomanów.

      Usuń
    22. to źle trafiłeś... już nie leczę narkomanów, udzielam tylko prywatnych porad, zwykle nieodpłatnych /ale czasem parę groszy skasuję, jak wciskają/... ciebie na moją pomoc nie stać... zresztą ty już nic u mnie nie kupisz, nawet gdybyś był "rotszyldem"...
      dobra... game over, jeszcze twój ostatni pierd i spać... w nocy się śpi, a nie urządza drak na forum... tak?...

      Usuń
    23. Coś tu obiecywało że zamknie mordę i oczywiście , jak na bandziora bez krzty honoru przystalo, obietnicy nie dotrzymało. A z dilerami nie mam zwyczaju się kontaktować. W przyzwoitym kraju powinien się z nim skontaktować co najwyżej Darshan Singh by "uwolnić konopie".

      Usuń
    24. Stary Niedźwiedziu,

      Z tym leczeniem narkomanów to pojechał...
      Pamiętam doskonale jak na blogu missjonash popisał się unikalnymi metodami terapeutycznymi. Twierdził, że po jakimś czasie niebrania pozwalał swoim podopiecznych przyćpać, żeby sprawdzić jakie będą efekty jego pracy. No cóż, z biznesowego punktu widzenia to istny majstersztyk, bowiem w ten sposób spora część narkomanów wracała do ćpania i kanalia miała cały czas nowych "klientów". Nie wiem tylko ilu tych "klientów" finalnie przypłaciło życiem te nowatorskie metody terapeutyczne kanalii. Ciekawe czy sam im te dragi do eksperymentu dostarczał (przy okazji dorabiając nieco na boku), czy też wysyłał ich do swojego kumpla producenta, u którego wpierdolił się kocioł i wyhaczył odsiadkę. Zatem odradzałbym potencjalnym chętnym terapię u kanalii, bo może się skończyć przyjściem do niego z lekką depresją, a wyjściem od niego ze strzykawkami zwisającymi z żył, prosto do zakładu pogrzebowego.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    25. co za typ... o jakim dilerce tu mowa?... pisałem o kupowaniu usług terapeutycznych... z dilerami się kontaktujesz wciąż, stoją w sklepie za ladą działu monopolowego... no, chyba że ktoś ci gania do sklepu, w takim razie sorry...
      ...
      a ty T.F. znowu obrzydliwie kłamiesz... cytuję:
      "Twierdził, że po jakimś czasie niebrania pozwalał swoim podopiecznych przyćpać, żeby sprawdzić jakie będą efekty jego pracy"...
      co za kompletna bzdura... opowiadałem jedynie o przypadku, gdy koleś po wyjściu sporadycznie, od czasu do czasu pozwalał sobie zaćpać... ponieważ jednocześnie w miarę prawidłowo funkcjonował życiowo, takim efektem terapii trzeba się było wtedy zadowolić...
      poza tym albo znowu literka "p" zepsuła ci się w klawiaturze, albo piszesz o kimś innym /jeśli zaszedł ten drugi przypadek, to swoje słowa wycofuję/...

      Usuń
    26. Dalszej pyskówki w tym wpisie nie będę tolerować.

      Usuń
  7. Mnie zastanowiło bezpieczeństwo tej babinki. Matko, przecież o czysty hardcore jechać tak drogą wśród pędzących samochodów. Zdecydowanie należy zakazać poruszania się wózków inwalidzkich po jezdni ! nowoczesne wózki dobrze sobie radzą z krawężnikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Jaskółko, w moich progach.

      Tak, ta babcia prosiła się o kłopoty. Zastanawia mnie, co o takich "pojazdach" mówi Kodeks Drogowy.

      Usuń
    2. To zależy jaką prędkość taki wózek może rozwinąć.

      wózek inwalidzki – pojazd konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się osoby niepełnosprawnej, napędzany siłą mięśni lub za pomocą silnika, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do prędkości pieszego;


      Policja ludzi w takich szybszych wózkach (osiągających większą prędkość niż prędkość pieszego) traktuje najczęściej jak osoby prowadzące pojazd (pojazd silnikowy, mechaniczny). Taki wózek musi mieć światła, trzeba sygnalizować zmianę kierunku i nie można jechać po jezdni pod wpływem alkoholu. Zwykle problemy pojawiają się jeśli się taki niepełnosprawny upije i w kogoś wjedzie pod wpływem. Wtedy często wolałby być uznany za pieszego, ale nie zawsze się to udaje.

      Usuń
    3. Co ciekawe niektórzy tłumaczą, że taki wózek jest prawie jak rower:

      „Wózki inwalidzkie z napędem elektrycznym mogą poruszać się po chodnikach, jak i po drogach. Na ulicach muszą jednak być wyposażone w światła i możliwość sygnalizowania manewrów. - Taki pojazd traktuje się jak rower. Zazwyczaj nie przekracza prędkości 25 km/godz. - wyjaśnił z kolei dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie. Żeby się nim poruszać, nie trzeba mieć karty rowowej - pełnoletnia osoba nie musi jej posiadać.”

      http://www.polskieradio.pl/7/3086/Artykul/952463,Wozek-inawalidzki-na-drodze-Prawie-jak-rower

      No nie wiem, czy właściwym jest zrównywanie takiego wózka z rowerem, wspominanie o karcie rowerowej... Ale nie da się ukryć, że podobieństwa są.

      Usuń
  8. @ Kira
    Podpisuję się pod spostrzeżeniami An-Ki i Ti Fightera. W Warszawie "gronkowiec walcujący" dostał hopla na tym punkcie. W miejscach gdzie i wcześniej chodnik nie był przesadnie szeroki, kradnie się jego część na ścieżkę rowerową, niekiedy szerszą od tego co wspaniałomyślnie pozostawiono pieszym. Na jezdni trzeba trakrować to jak zgniłe jajo, zakładać że nie ma to pojęcia o przepisach ruchu drogowego. I stosować już nie zasadę ograniczonego zaufania ale zasadę domniemanego debilizmu.Niedawno byłem z przyjaciółką na rynku Starego Miasta (koncert jazzowy z najwyższej półki). Dziki tłum, oczywiście obowiązuje tam zakaz ruchu wszelkich pojazdów. I w ludzi wjechał taki debil na dwóch kółkach. Na jego szczęście ze dwadzieścia metrów dalej był patrol policji który go zwinął, ratując przed obiciem gęby.
    W terenach wiejskich i "międzywiejskich" jeszcze gorzej. Gdy wiczorową porą wyprzedzam rowerzystę, zachowuję z pozoru przesadnie duży dystans. Bo już kilka razy zdarzyło mi się że naprany przyasfalcił gębą gdy przejeżdżałem obok niego. A w myśl "reguły kanapki", zawsze taki wywali się w kierunku osi jezdni, nigdy do rowu.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, Stary Niedźwiedziu, w niejednej wsi brakuje chodników, a po czymś do sklepu po artykuły spożywcze (jak żyto czy chmiel) pojechać trzeba. :)

      Usuń
  9. Witaj Kira
    Kiedy siedzimy za kierownicą samochodu,wściekamy się na bezmyślnych rowerzystów i pieszych.
    Kiedy przesiadamy się na rower albo jako piesi robimy wszystko,żeby ci za kierownicą się na nas wciekali.
    A przecież wystarczy tylko tyle:
    „Nie czyń innym tego, czego nie chcesz, by czynili tobie”.
    Ale że to za proste,to też i za trudne.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj mędrku,

      Obawiam się, że na zasadę wzajemności w poszanowaniu liczyć niestety nie możemy, ponieważ zbyt duży jest w społeczeństwie współczynnik wszelkiego autoramentu kanalii, które mają w swoich łbach zakodowane tylko "Ja", a po mnie choćby i potop. Dla ogólnego dobra należy po prostu te dwa światy od siebie oddzielić i zostawić tylko tyle punktów stycznych ile jest absolutnie niezbędne.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. @ Mędrek

      To nie jest dobra zasada. Prawidłowa brzmi: "Nie czyń CELOWO NIEWINNEMU człowiekowi, co Tobie niemiłe - chyba, że Cię ten człowiek o to POPROSI." No! :)


      @ Tie Fighter

      Dwa??? Miliony! ;)

      Usuń
    3. @Mędrek...
      podobno wiewiórki twierdzą, że ze sobą nie gadamy, ale jak widzę sensowną wypowiedź kieruję się imperatywem, by jej sensowność uznać...
      po prostu prozaiczne używanie mózgu... gdy jadę rowerem i widzę /przykładowo/ kobietę z dzieckiem naprzeciw, ona je chroni, zaś ja ich omijam jak najszerzej, bo zawsze dzieciak z pod kontroli może się wymsknąć... spontaniczna współpraca, do której żadnych kodeksów nie trzeba... kodeksy są dla debili, a ponieważ stanowią większość ich istnienie trzeba zaakceptować... natomiast w kwestii normalnych ludzi powtórzę słowa innej komentatorki:
      "zarówno by jeździć na rowerze oraz omijać przepisy czy zasady trzeba mieć mózg, umieć go użyć i liczyć się z innymi"...
      myślę, że pomimo różnic pomiędzy nami, w tym temacie się zgadzamy?...

      Usuń
    4. @ Kira
      Ten komu uczyniono krzywdę, olewa równo czy uczyniono to świadomie czy nieświadomie. Jeśli w tym drugim przypadku ktoś był za głupi, zbyt podły lub coś sobie przestawił w baranim łbie jakąś "niszkodliwą używką", niczego to w ocenie krzywdy nie zmienia. Poza przypadkami iż ktoś jest niepoczytalny w takim sensia w jakim mówi o tym prawo. Jeśli krzywda przekracza pewną wartość progową, w cywilizowanym społeczeństwie właściwym miejscem dla krzywdziciela jest więzienie.
      I nie widzę żadnej potrzeby aby świat hołoty dzielić na miliony podkategorii.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. @ Stary Niedźwiedź

      Myślałam, że Mędrek pisze o prawie moralnym (czyli abstrakcji), a nie stanowionym.

      Nie hołota, a Polacy.

      Usuń
    6. @Kira,

      "Nie hołota, a Polacy."

      Jedno nie wyklucza drugiego. Wszak społeczeństwo polskie dzieli się na dwie grupy. Naród polski i polskojęzyczną wspólnotę rozbójniczą, zainstalowaną tu jeszcze przez "ojca narodów", a która to wspólnota reprodukuje się już w n-tym pokoleniu. Ja tu sprzeczności nie widzę. No i nie tylko Polacy, ale też jakiś procent cudzoziemców:)

      Usuń
    7. @ Tie Fighter

      Sorry, ale to już licentia poetica.

      Usuń
    8. @Kira

      Ale czy prawo stanowione powinno przestać rozróżniać winę umyślną, od winy nieumyślnej? Moim zdaniem nie. Twoja zasada więc może pasować i tu i tu, choć przy trochę innym odbiorze.

      "Nie czyń CELOWO NIEWINNEMU człowiekowi, co Tobie niemiłe - chyba, że Cię ten człowiek o to POPROSI."

      Nawet pięknie założyłaś, że Volenti non fit iniuria. Stary Niedzwiedz rzucił bardzo odważny pomysł:
      "I nie widzę żadnej potrzeby aby świat hołoty dzielić na miliony podkategorii."

      Ale należy się zastanowić co by się działo jakby rzeczywiście prawo tak miało wyglądać. Dla mnie byłaby to tragedia. Celowe działanie musi być traktowane surowiej, bo jakby nie było byłoby to niesprawiedliwe.

      Usuń
    9. Ubiegłeś mnie Mędrku ! To jest dokładnie to, co chciałam napisać. Mam przekonanie, że ten sam rowerzysta, który na rowerze nie liczy się z pieszymi i kierowcami ,zrobi to dokładnie to samo za kierownicą auta czy pieszo w stosunku do aktualnej "opozycji". Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    10. @ Akara

      Owszem, nawet prawo stanowione rozróżnia przestępstwa na popełnione celowo oraz nieumyślnie. I słusznie.

      Usuń
    11. cieszmy się, że nie żyjemy w Australii... tam "duży" ma rację... kierowca "pociągu drogowego" po prostu nagina do przodu i nie wnika... a mniejsze samochody czy kangury wiedzą o tym i dają dyla w busz...
      podobną zasadę stosują słonie w Tajlandii... gdy jedzie tir dostawczy z owocami lub warzywami, wychodzą na drogę i nie ma przebacz, trzeba im odpalić działkę /jak widać, nie tylko drapieżna małpa wynalazła reket/...

      Usuń
    12. Kierowcy to najgorsza hołota na drogach. Takie bydło nigdy nie przepuszcza pieszego jak widzi że dochodzi do pasów, tylko naciska pedał gazu. Starzy, matki z dziećmi, wszystkich ma równo w dupie. Rowerzysta mu przejedzie przed maską na ścieżce rowerowej, to potrafi na niego trąbić i ani się rozejrzy. Bo przecież cała droga jego, to wiśta wio i spierdalać hołoto mi z drogi. Jakie to polskie, do wyrzygania.

      Usuń
  10. "To nie jest dobra zasada......Prawidłowa brzmi: "Nie czyń CELOWO NIEWINNEMU człowiekowi,......itd"

    Droga Kiro.
    Teoretycznie każdy człowiek ma mózg i możliwość rozróżniania co jest dobre,a co złe.
    Ale żeby nie było to czy tamto.Przykładowo swojego psa rozumiem,że czasem zachowuje się nieracjonalnie ,oczywiście wg mojego rozumowania.
    Trochę świrowaty,ale pod pędzące samochody nie włazi.
    Pozdrawiam.
    @pkanalia
    Co tam "twierdzą wiewiórki" to tego nie wiem.
    W swoich komentarzach staram się odnosić wyłącznie do wpisów z prostej przyczyny.
    Nikogo tu,łącznie z Szanowną Gospodynią fizycznie nie znam.
    Oczywiście,"w tym temacie"się zgadzamy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. "Dla rowerów oraz zmotoryzowanych staruszków i inwalidów pozostają ścieżki rowerowe tudzież... chodnik. Nie jest to wyjście idealne, ale i tak lepsze od blokowania drogowych pasów. Co z furmankami? Powinny raz na zawsze zniknąć z ulic większych miast. W mniejszych można je jakoś przecierpieć, o ile nie będą blokować ruchu."

    Zgadzam się z tym, co napisałaś z jednym zastrzeżeniem - od dobrych kilku lat nie widziałem żadnej furmanki na drodze, a więc w tym wypadku nie widzę problemu. Oczywiście poza Zakopanem itp. turystycznymi miejscowościami, ale tam powinno się wprowadzić prawo lokalne, które szczegółowo precyzuje zasady poruszania się tego typu pojazdów, aby nie były one zmorą kierowców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już napisałam wyżej, ja niedawno taką furmankę widziałam.

      Usuń
    2. i żeby samochody nie płoszyły koni... o nich jakoś chyba Smurffie nie pomyślałeś... chociaż, konie są jak koty, sobie zawsze poradzą...
      na sąsiednim osiedlu widziałem znak ostrzegawczy "uwaga na jeże i wiewiórki" /standardowo w kodeksie drogowym jest sarna lub krowa/... jako "ekoterrorystę", bardzo ten znak mnie cieszy...
      furmanki są absolutną rzadkością, więc nie ma co robić problemu, jeśli chłopek sporadycznie przejedzie regularną szosą... poza dorożkami, ale to rzeczywiście jest kwestia lokalnych regulacji prawnych...
      tu ciekawostka: w Krakowie przy konsoli sterującej koniem siedzą fajne dziewczyny, zaś konie nie mają pampersów...
      natomiast rower ze względu na swoje rozmiary i rozwijaną prędkość nieco umyka regulacjom prawnym i praktyce tego prawa... i może dobrze, bo jak wspomniałem gdzieś wcześniej, może dojść do paranoi i prawo się weźmie za hulajnogi rolki...
      jakiś czas temu wyszło na wolność mnóstwo rowerzystów, którzy trafili do pudła za jazdę po "nienarkotyku"... zdrowy rozsądek wygrał nad paranoją...

      Usuń
  12. Przyjmowanie przez miasta za priorytet rozwoju budowy wielopasmowych dróg, to strategia archaiczna, przynosząca realne szkody samym miastom oraz ich mieszkańcom. Po pierwsze, przyczynia się do znacznego wzrostu zanieczyszczeń, hałasu i potencjalnie - liczby wypadków. Po drugie, ogranicza liczbę i wielkość obszarów zieleni. Po trzecie, sprzyja zjawisku wyludniania się centrów miast i wyprowadzania się mieszkańców już nawet nie na peryferia, lecz do podmiejskich osiedli-sypialni lub do okolicznych wsi (suburbanizacja). Taka strategia rozwoju miasta zwiększa koszty jego funkcjonowania oraz przynosi realne straty ekonomiczne (wyprowadzanie się najbogatszych mieszkańców miasta poza jego obręb). Nic dziwnego, że w wielu krajach na zachód od Odry właściwie z niej zrezygnowano i liczba ludności wielu miast niemieckich zaczyna powoli rosnąć (po okresie spadku).. Tymczasem większość polskich miast powoli się wyludnia. Ograniczanie transportu zbiorowego i uprzywilejowana pozycja kierowców samochodów charakteryzują kraje, w których samochód wciąż pozostaje głównym wyznacznikiem statusu społecznego, bez względu na koszty takiego sposobu myślenia (jak np. kraje rozwijające się, czy niektóre państwa Europy Środkowo-Wschodniej). Stare przysłowie mówi, po czym mądry jest Polak...
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakim wyznacznikiem statusu społecznego, człowieku, co Ty bredzisz ? Dziś mało kto nie ma samochodu -lepszy, gorszy, ale się toczy. A toczy się bo jak nie ma dobrej komunikacji miejskiej to co za wybór ? Napisałam w jednym z komentarzy dlaczego przesiadłam się z tramwaju do auta ... Mnie się wydawało, że moją motywacją była wygoda, a jak się okazuje -chciałam sobie podnieść ego:))

      Usuń
    2. PS. nie ma to jak uporczywe niedostrzeganie zmian mentalności i faktów....

      Usuń
    3. Oj, pozwalasz sobie na obniżanie lotów, a nie jest Ci z tym do twarzy... Zresztą mniejsza o to. Dla tych z gorszymi samochodami samochód jest wyznacznikiem statusu w jeszcze większym stopniu niż dla tych, którzy kupują bez trudu kolejne "wygodne narzędzie pracy". Posiadanie auta lub jego brak nie ma tu nic do rzeczy.
      Mentalność trochę się zmienia. Wiele komentarzy pod tym postem pokazuje jednak, że jeszcze powoli.
      Anty

      Usuń
  13. Klasyczny eurosocjalistyczny bełkot. takie bzdury może tylko wygadywać facet, który nie tylko nie ma prawa jazdy. Takie bzdury może wypisywać tylko facet, który nie może znieść, że są ludzie lepiej od niego sytuowani i mają samochody. Czasem nawet dwa. Wykazując się typowym lewackim myśleniem, nie zada sobie trudu aby wziąć się do roboty i tego samochodu samemu się dorobić. On, starym bolszewickim zwyczajem chce te samochody innym pozabierać, albo zmusić ich by ich nie używali. Stąd te jego debilne postulaty o ograniczeniu prędkości do 40 i zakaz wpuszczania aut osobowych do centrów miast. A co - on jeździ autobusem to inni nie powinni mieć lepiej od niego. Ciekawe, że te jego pierdoły o infrastrukturze olano w takich Stanach Zjednoczonych i buduje się tam szerokie kilkupasmowe arterie w centrach miast. Kto był w jakimś dużym amerykańskim mieście to widział jak te mityczne korki w rzeczywistości wyglądają przy ogromnej liczbie samochodów. Weź chłopie te eurosocjalistyczne brednie wsadź sobie w buty i przestań siać lewacką propagandę. Wypowiedziało się tu kilka mądrych osób i twoje plagiaty wypowiedzi eurokomunistów udających znawców tematu wyglądają na tym tle idiotycznie.

    Morgenstern

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiu, wypowiedzi niektórych spośród tych "mądrych" przypominają o tym, jak głęboko niektórzy Polacy tkwią w okowach mentalności feudalno-folwarcznej. Z jednej strony posunięty do granic śmieszności egocentryzm, proszący o możliwość "ukarania" tych wrednych pieszych, czy cyklistów,, maskowany fałszywą troską o bezpieczeństwo, z drugiej zazdrość o to, że ktoś może jednak szybciej, lepiej, więcej;)
      Rzeczywiście arterie komunikacyjne w centrach amerykańskim miast są przepiękne i fajnie się korkują. Super sprawę opisała również blogerka futrzak - ktoś choć chwilowo odcięty od samochodu, automatycznie odcina się od świata. Czasem wygląda to tak, jakby przeciętny Amerykanin w ogóle nie wychodził na ulicę. No, ale to groziłoby wypadkiem, w których ten cudowny naród również należy do przodujących;)
      Anty

      Usuń
    2. @ Morgenstern

      Zamiast polemizować z tym, co pisze Antydogmatyk, przypisujesz mu zawiść. Cóż, myślę, że się mylisz. Ja w nim typowego - czyli zawistnego o sukces innych - Polaka nie widzę.

      Usuń
    3. Kiro -może przeczytaj co imputuje Antydogmatyk osobom myślącym inaczej niż on. Sorry...jest akcja-jest reakcja

      Usuń
    4. Nie zauważyłam, by atakował kogoś z Was za to, że jeździcie samochodem. Opisuje pewne zjawiska, może wg Ciebie tendencyjnie. Gdyby sam był kierowcą, padłyby pewnie oskarżenia o hipokryzję.

      Usuń
    5. Kiro, daruj...nie skomentuję ....Skoro nie zauważyłaś to nie zauważyłaś...

      Usuń
    6. Hola, hola. Zwracanie uwagi na ogólne zjawiska to jeszcze nie imputowanie. Natomiast trudno byłoby obronić tezę, że pod tym postem nie pojawiły się wypowiedzi, które opisałem;)
      Przepraszam, ale DIABELNIE trudno jest mi się zgodzić z twierdzeniem, że w Polsce samochód nie jest wyznacznikiem prestiżu.
      Anty

      Usuń
    7. Gdzie sens ,gdzie logika... skoro coś jest prestiżowe to musi być rzadkie i trudno dostępne. Jak trudno dostępne - to skąd taki ruch ? Sami prestiżowcy....Zaiste, moja wyobraźnia nie sięga tak daleko...I zdecydowaniem mamy innych znajomych....Bo jak rozumiem ten aksjomat jest oparty na obserwacji czy cudzych słowach a broń Boże nie na domysłach ?

      Usuń
    8. Zwykłemu dziadowi wystarczy że jego wóz jest lepszy od sąsiada i już jest dla niego prestiż, nawet jak byle gówno ma. Jak ty mało o ludziach wiesz, kobito.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. Odpowiem znowu hurtem , aczkolwiek generalnie do Anty, który -już tradycyjnie- rzeczową dyskusję zastępuje uwagami ad personam i upustem swoich życiowych krzywd i frustracji. Które przeszkadzają mu w zrozumieniu cudzych słów oraz nakazują nadinterpretację i insynuacje. Po pierwsze- jak napisałam, przyczyn korkowania ulic jest wiele, jest to proces złożony i wieloczynnikowy i ja nigdzie nie twierdzę, że dzieje się to wyłącznie za przyczyną tirów. Napisałam to wyraźnie, we wspólnym dla wszystkich tu obecnych języku. Napisałam również o jednej z przyczyn - fatalnej komunikacji miejskiej. Trudno wymagać od przeciętnego człowieka, by mając w ręku instrument do poprawienia własnej wygody nie korzystał z niego. To jest naturalne i ludzkie. Napisałam również o tym, że dla niektórych (w tym mnie) auto jest rodzajem narzędzia pracy. JEST- czy się to komu podoba czy nie - i w moim akurat przypadku nie jest to wyłącznie kwestia mojej wygody, ale daje możliwość szybszego, sprawniejszego świadczenia usług. Ktoś potrzebujący czeka na mnie kilka godzin krócej, po prostu.Pokpiwanie z tego jest zwyczajnym chamstwem.I ewidentną głupotą. Napisałam również o BEZPIECZEŃSTWIE. I o tym, że chamski i egocentryczny rowerzysta nie jest chamski i egocentryczny ,bo jest rowerzystą , że będzie taki sam jako pieszy i jako kierowca. Imputowanie egocentryzmu, fałszywej troski, zazdrości jest po prostu kolejnym chamstwem no i...każdy sądzi według siebie...A co do obniżenia lotów- cóż, wolę to niż szybowanie jak sztrosmajerowska gołębica, w dodatku przekonana, że jest orłem.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. mylenie konstatacji faktów z opinią na temat tych faktów ? cóż....

      Usuń
    2. @ An-Ka

      Ja poruszam się autobusami, samochodem - wyłącznie jako pasażer. Czy to musi oznaczać, że - jak sugeruje po chamsku Morgenstern - to zawiść przeze mnie przemawia, kiedy twierdzę, że jest za dużo samochodów?

      Usuń
    3. Kiro- JEST za dużo samochodów. Ja też tak twierdzę. Zaś zdanie Morgensterna o zawiści odbieram jako odpowiedź dla tych, którzy poza konstatacją tego FAKTU usiłują "dorobić gębę" tym, którzy tymi samochodami jeżdżą. Oczywiście, zapewne jest grupka osób, które szpanują (czy raczej -usiłują szpanować ) autami, ale przerzucanie tego mechanizmu na innych jest chamstwem. Chyba główny powód to własne wygodnictwo, lenistwo itd. Podałam przykład dlaczego zrezygnowałam z komunikacji publicznej. Staram się jako użytkownik auta zachowywać przyzwoicie- nigdy nie stoję na parkingu z włączonym silnikiem, nadkładam drogi, by nie przejeżdżać ludziom pod oknami, puszczam pieszych itd., ale jednak moja wygoda i mój czas są dla mnie ważne. I nie przesiądę się na rower.Jeżdżę na rowerze rekreacyjnie, ale nie na ruchliwych drogach.Właśnie dlatego,że poza czubkiem własnego nosa ZAWSZE widzę cudzy nos. Na rowerze, na nogach i za kierownicą.

      Usuń
    4. @ An-Ka

      No dobrze, ale co zrobić z tą POWIĘKSZAJĄCĄ SIĘ liczbą samochodów? Miasta się nie rozciągną.

      Usuń
    5. PS. Żyjemy w świecie ogromnych zmian. Przystosowujemy się do nich. Korzystamy z udogodnień, ponosimy konsekwencje. Żyjemy kompletnie inaczej niż przed dekadami. Ma to i jasne, i ciemne strony. Tak po prostu jest. Nikt z nas tego nie zmieni, bo nikt nie zrezygnuje z tego, co uważa dla siebie za dobre , za wygodne. Jedyne -a to już jest bardzo dużo - co możemy zrobić to starać się przy nierezygnowaniu własnej wygody, z własnych korzyści minimalizować cudze "straty". Lecz to ma być dwustronne .

      Usuń
    6. Kiro - jeżeli będzie sensowna komunikacja publiczna wiele osób zrezygnuje z korzystania z aut dla celowe prywatnych. Ja sama do nich należę. Wyciaganie auta z garażu, szukanie miejsc do parkowania to naprawdę nie jest taka frajda. Jednak stanie na upale, deszczu czy mrozie, przesiadki , tłok, nierzadko smród -również nie.

      Usuń
    7. literówka- dla celów

      Usuń
    8. No cóż, pozostaje pytanie, czy stanie w korkach i spalinach oraz konieczność posiadania codziennie oczu dookoła głowy jest rzeczywiście tak wygodne? Będąc w Warszawie wielokrotnie jeździłem z centrum na Wilanów; zawsze szybciej było metrem... Ograniczania komunikacji miejskiej to jak dla,mnie realizacja standardów określonej polityki, być może faktycznie zapatrzonej w amerykańskie absurdy, Egocentryzm w niektórych wypowiedziach jest oczywisty - generalnie kierowcy ignorują fakt, że ich spaliny stanowią obecnie główne źródło zanieczyszczeń i hałasu w miastach, obniżają standard życia mieszkańców, mając za złe innym uczestnikom ruchu, że ci mają czelność poruszać się po "ich" drogach.
      W nastawieniu wielu Polaków do problemów komunikacyjnych widać, niestety, zapóźnienie cywilizacyjne Polski.
      Reszty pozwolę sobie nie komentować.
      Anty

      Usuń
    9. Sorry za literówki i błędy interpunkcyjne. Spieszę się...
      Anty

      Usuń
    10. Po raz trzeci powtarzam (bez śladu nadziei ,że dotrze) -GDYBY były wygodne rozwiązania komunikacji publicznej wielu ludzi (w tym na pewno ja ) uznałoby to za lepszy wybór. Gdy jednak ma się do wyboru posadzenie własnej pupy plus np. ciężkich zakupów w klimatyzowanym (czy nawet nie ) aucie versus stanie na przystanku, stanie w zatłoczonym autobusie czy tramwaju i kilka przesiadek - wybór jest oczywisty. Chyba ,że ktoś jest masochistą. Co do "innych uczestnikow " powtórzę również po raz trzeci i również bez nadziei na to że dotrze (impregnacja szarych komórek przez niechęć do rozmówcy -cóż....) - BEZPIECZEŃSTWO i WZAJEMNOŚĆ. Zdrowia życzę, mistrzuniu nadinterpretacji i dorabiania gęby, tudzież manipulacji. Dużo zdrowia....

      Usuń
    11. Ty panienko inteligentna inaczej nie robisz nadinterpretacji? Ni z gruszki ni z pietruszki wyskakujesz że facio reaguje niby na frustracje i krzywdy, a skąd wiesz. Domorosła telepatka jesteś?
      Jaka kurwa wzajemnośc, pogięło cię? Co to piechur albo rowerzysta czuje sie panem drogi co każe wypierdalać hołocie jak taj fajter?
      TakiSe

      Usuń
    12. Na tym poziomie to porozmawiaj sobie anty z mamusią.

      Usuń
    13. @ An-Ka

      To nie może być Anty. On nie zachowuje się jak wulgarny troll.

      Usuń
    14. Mniejsza z tym ...Nie bardzo wierzę w takie pojawienie się nagle osoby z boku. Kim by nie był - nie umie czytać , adrenalina zamiast przekaźników na synapsach. Rozmowa nie na temat, rozmowa przeciw mnie nie interesuje no i nie językiem z burdelu czy meliny

      Usuń
    15. @ An-Ka

      Następne takie teksty skasuję. Nie robię tego od razu, bo za zasadę przyjęłam dawać najpierw upomnienie.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...