22.08.2014

Poczet grzechów polskich


Oto wyniki ankiety wielokrotnego wyboru „Które z grzechów głównych popełniasz bardzo często?”:

Pycha – 5 głosów

Chciwość – 2 głosy

Nieczystość – 6 głosów

Gniew – 16 głosów

Zazdrość – 4 głosy

Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu – 15 głosów

Lenistwo – 22 głosy

W żadnym z nich się nie zatracam – 6 głosów


Nie będę oryginalna – ja także najczęściej grzeszę lenistwem oraz gniewem (mam na myśli niesłuszny i wyniszczający gniew).

Pozostałe grzechy nie są zbyt częstymi gośćmi w moim życiu. Chciwość, pycha, nieczystość (rozumiana jako seks przed ślubem ;)), nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu – dość rzadko. Co prawda pożądam pewnych dóbr materialnych, bywam zarozumiała i mam fatalne nawyki żywieniowe, ale nie zatracam się w tym.

Zazdrość nie nawiedza mnie prawie nigdy (nie mówiąc o zawiści). Czasami czuję się źle, gdy porównam się z innymi (zwłaszcza z moimi rówieśnikami), wynika to jednak ze świadomości, iż nie spełniam oczekiwań moich bliskich. Sama z siebie raczej nie snuję bezsensownych rozważań nad swoim miejscem na drabinie społecznej. A już zazdrość o mężczyznę to coś, co naprawdę trudno mi zrozumieć. Może dlatego, że darzę mojego Lubego bezgranicznym zaufaniem?

Zastanawia mnie, dlaczego wśród grzechów głównych nie ma okrucieństwa, głupoty, obojętności, skąpstwa, chamstwa. Czyżby wynikały one pośrednio z tych wymienionych? A może w czasach, kiedy układano ten zestaw, te wady były w pewnych okolicznościach do przyjęcia?

Nie dziwi mnie natomiast nieobecność na tej liście tchórzostwa czy hipokryzji. Są to bardzo ludzkie przywary, których nie umiałabym nigdy potępić. Nie krytykuję osób, które działają na miarę swoich predyspozycji fizycznych i psychicznych (zwrócą uwagę niegrzecznemu dziecku, ale dorosłemu wandalowi już nie; atakują jedną religię, drugiej nie tykając; krytykują ludzi w Necie, zaś w realu unikają konfliktów) czy starają się wybielić w cudzych, a często i własnych oczach. Strach i obłuda są obecne w życiu większości z nas. Ci zaś, którzy się od tych grzechów odżegnują, powinni zrobić solidny rachunek sumienia, czy przypadkiem nie zgrzeszyli kłamstwem. ;)

110 komentarzy:

  1. Czcigodna Kiro
    Ankieta o której piszesz, miała usterki. Bo jej pytania były nieprecyzyjnie. Czym innym jest częste popełnianie jakichś grzechów a czym innym ZATRACANIE SIĘ w nich.
    Niektóre, przedstawiono w tak hasłowym ujęciu, również są nieprecyzyjne. Jeśli miałaś na myśli ich rozumienie przez Kościół Rzymskokatolicki, monopolistę na polskiej scenie religijnej, warto było to dopowiedzieć.
    W interpretacji Kościoła Rzymskokatolickiego, nieczystością jest każdy seks pozamałżeński. A już wedle nauczania mojego Kościoła Ewangelicko - Augsburskiego, jest nim seks pozbawiony więzi uczuciowej i odpowiedzialności, lub gdy choć jedno z "uczestników" ma zobowiązania formalne (ślub) lub moralne (narzeczeństwo) względem innej osoby. Nie wspomnę o takim horrendum jak akceptacja przerwania ewentualnej ciąży. Mój pastor, na co dzień człowiek łagodny i taktowny, istoty człekokształtne akceptujące taką możliwość, nazwał po imieniu diabelskim pomiotem.
    Podobnie z gniewem. Tylko głupi tak nazwie sprzeciw przeciwko podłości, nawet wyrażony w bardzo ostrych słowach. czy zakończony obiciem łajdaka.
    A odnośnie Twojej oceny pozycji których na tej liście nie ma, i uzasadnienia ich braku, bardzo się różnimy w ocenie. Mam oczywiście na myśli tchórzostwo i hipokryzję.
    Tak jak i Ty, nie wymagam od nikogo, aby w słusznej sprawie sam zaatakował gromadę bandziorów. Ale w kwestii "selektywnego" atakowania religii, mam zupełnie inne zdanie.
    Cytowałem Ci fragmenty Talmudu, uznające gojów po prostu za zwierzęta. O tym do czego nawołuje Koran, nie muszę chyba mówić. Więc jak, do stu diabłów, nazwać błaznów robiących sobie jaja z chrześcijaństwa, ale paskudzących pod siebie ze strachu przed islamem i judaizmem? Bo wiedzą że po ataku na pierwszą z wymienionych religii (czy może raczej doktrynę militarną), łeb jednego palanta z drugim odnalazłby się na jakimś śmietniku. A po zadarciu z tym drugim wyznaniem, do zakichanej śmierci w sali widowiskowej mogliby co najwyżej umyć kible. Nie mówiąc że za "antysemityzm" tu i ówdzie można trafić do więzienia. I Ty to usprawiedliwiasz? Równie dobrze można usprawiedliwiać kieszonkowca obrabiającego tylko niewidomych.
    Inny przykład hipokryzji, wynikającej już nie ze strachu lecz parszywej natury. Pewien "esteta" kręcił nosem na moje "szmaty". A sam bywa w blogowej spelunie, w której lata gęsto przecinek na literę K oraz dwa najpopularniejsze, oczywiście w gronie goszczącej tam hołoty, rzeczowniki wielozadaniowe. Dla mnie taki hipokryta (doskonale wiesz o czym mowa) to jedynie odrażające łajno.
    Zechciej usunąć ślad po poprzednim wpisie (tabletowe niedoróbki).
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Stary Niedźwiedź

      Dziękuję za omówienie kwestii seksu przedmałżeńskiego z perspektywy luteranina. Niewiele wiem o Twoim wyznaniu, a ignorancja bywa zabójcza dla dyskusji.

      Co do ankiety, to liczyłam na to, że każdy sam dokona stosownej interpretacji poszczególnych grzechów.

      Wymagasz od komików odwagi? Wybacz, ale równie dobrze mógłbyś się oburzać, że ktoś za PRLu był pokornym sługusem władzy, a po 1989 uznał, że może na nią pyszczyć do woli, bo już mu nic za to nie grozi (przynajmniej teoretycznie). A już porównanie drwin z religii (chrześcijaństwa) do obrabiania człowieka (niewidomego) jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe.

      Ale cóż, dla mnie religia nie jest żadną wartością (w przeciwieństwie do wiary). Śmieję się z żartów o gejach, czarnych, białych, katolikach, muzułmanach, Żydach, politykach, teściowych i kwadratowych zającach. A zatem... :)

      Usuń
    2. @ Kira
      Dla mnie ta analogia jest oczywista. Chęć dokopania innym i ograniczanie się do słabszych jako "bezpiecznych" obiektów ataków. Zarówno taki złodziej jak i taki błazen to zwykli zasrańcy.
      A co się tyczy czasów PRL, mam wrażenie że wypowiadasz się o czymś, czego realia są Ci kompletnie nieznane. "Za komuny" mnóstwo ludzi nie występowało przeciw niej czynnie, ale też się nie kurwiło, jak różne czerwone cwele, po dziś dzień grasujące w życiu publicznym i strojące się w piórka "ałtorytetów" moralnych, oralnych lub analnych. Ci porządni ludzie po prostu pracowali jako kolejarze, ekspedientki, nauczyciele, lekarze etc. Wykonywali prace użyteczne dla innych prace i nie szmacili się, wstępując dla drobnych korzyści do partii komunistycznej czy jej przybudówek.
      Odnośnie wiary i religii, chyba czas na informacje, co Poetka ma na myśli. Bo dla mnie religia to "uszczegółowienie" wiary, poprzez skonkretyzowanie Istoty Najwyższej. Oraz przyjęcie czego Ona od człowieka oczekuje. Bo już formy liturgiczne to kwestia mniej istotna.
      Ubawił mnie wstawiony tu bełkot, który można nazwać Monty Faggot Flying Henhouse. Że lewactwo to idioci, wiem od ponad czterdziestu lat. Ale że aż takie?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. @ Stary Niedźwiedź

      Myślę, że kpiny z religii nie muszą oznaczać jej szargania.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    4. @ Kira
      Nie do końca jestem pewny, co rozumiesz pod pojęciem „religia”, skoro przeciwstawiasz je słowu „wiara”.
      Jeśli na przykład powszechny w Kościele Rzymskokatolickim kult Matki Boskiej, tak jak i ja zaszeregujesz do religii, kpiny z niego (nie mylić z krytyką!) pozostawiam różnym ciotom, ćpunom czy ladacznicom (aż 3 GRUPY !), grasującym w polskim internecie i innej tego rodzaju nierogaciźnie. Ja ograniczę się do stwierdzenia że należy się Jej wielki szacunek, ale nie modlitwa.
      Natomiast na pewno nie są elementami religii jej duchowni. I tu kpiny nie spowodują mojego oburzenia a niekiedy nawet się do nich dołączę.
      Swego czasu niejaki ksiądz Boniecki, z uśmiechem kretyna któremu udało się uciec ze szpitala psychiatrycznego, gaworzył niczym inny zdziecinniały kretyn z Twojego blogu, że satanistyczny śmieć drący Biblie to takie dobre dziecko, które jedynie źle się bawiło. Taki z niego chrześcijański duchowny, jak z zaglądającej na Twój blog tirówki, westalka. Na szczęście jego zakonni przełożeni kazali mu stulić mordę.
      I jeszcze raz proszę o zwerbalizowanie słowa „religia”. Aby uniknąć nieporozumień, jakie swego czasu mieliśmy odnośnie etyki, moralności i prawa.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. @ Stary Niedźwiedź

      Mam zdefiniować słowo "religia"? Cóż, rozumiem je zapewne tak, jak większość laików: usystematyzowany i zatwierdzony przez kastę kapłanów zbiór wierzeń wraz ze wszystkimi ceremoniałami, wymogami etycznymi, etc.

      Szyderstwa z ludzi wierzących nie bawią mnie. Ale już dowcipy o bóstwach - mogą.

      Karać Nergala za podarcie Biblii? Jezu, mamy się zniżać do poziomu dzikusów? :/

      Usuń
    6. @Kira...
      karać Nergala za podarcie jakiejś książki?... skoro należała do niego, to mógł z nią zrobić to, co chciał... jeśli nie, to jest już sprawa właściciela książki... niestety nie wiemy, kto był właścicielem owej książki, a od tego należy zacząć całą dyskusję, potem dopiero dociekać, czyje, jakie i w ogóle czy jakieś prawa do tego egzemplarza książki zostały naruszone...
      a poza tym, jak dobrze przeczytałem, Twój adwersarz nie pisze o Nergalu, lecz o jakimś "satanistycznym śmieciu", więc nie rozumiem Twoje reakcji...

      Usuń
    7. @ Kira
      Widzę ze nasze definicje religii różnią się co najwyżej mało istotnymi detalami. Zatem nie doszło do nieporozumienia na tym tle.
      Odróżniajmy karanie (odsiadką czy grzywną) satanistycznego śmiecia od jego werbalnego potepienia. Którego należało oczekiwać ze strony barana, dla którego, przynajmniej w teorii, ta Biblia powinna być wartością z najwyższej półki.
      O jakim śmieciu mówiłem, dla Ciebie było oczywiste. Co mnie ani trochę nie dziwi. Nie dziwi mnie też wcięcie się do naszej rozmowy kogos aż tak tępego że tego nie pojął. Dla pratchawców to zbyt trudne.
      Pozdrawiem serdecznie.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. w tej ankiecie nie wziąłem udziału... może dlatego, że rzadko posługuję się słowem "grzech" /za bardziej prawidłowe uważam "błąd", ew. "zachowanie lub cecha niepożądana"/... poza tym mój katalog owych głównych "zachowań/cech" jest nieco inny... no dobrze, ale niech już będzie ten cały "grzech" i niech będzie ten katalog... tedy uzupełniam:
    1/ pycha /u mnie to się nazywa "megalomania" albo "przerost poczucia własnej wartości"/ - odpada... mam pełną świadomość własnych ograniczeń, jednych nie przeskoczę, innych nie chcę przeskakiwać, bo mi na tym nie zależy...
    2/ chciwość - odpada... kasa jest ważna, owszem, ale nie stoi u mnie w czołówce moich życiowych priorytetów...
    3/ nieczystość - odpada... myję się, dbam o higienę, uważam wręcz, że "higiena to podstawa"...
    4/ gniew - zdarza się, nie jestem stuprocentowym panem swoich emocji /nawet nie chcę nim być/... niemniej jednak zdarza się rzadko i szybko mi przechodzi...
    5/ zazdrość...
    a/ zazdrość w związku - odpada... jak kocham, to ufam... związek bez zaufania jest o kant dupy rozbić...
    b/ zazdrość o coś - nigdy o stan posiadania /vide p.2/... czasem, sporadycznie o jakieś osiągnięcie w sferze innej, niż materialna... to mi samemu dodaje kopa do działania...ale o zawiści mowy nie ma...
    6/ nieumiarkowanie etc... - przy moim chronicznym braku apetytu?... to prostu niemożliwe... czasem tylko, jak bardzo mi się chce pić, to piję łapczywie od razu za dużo /co jest niezdrowe/, najchętniej Coca Coli lub wody gazowanej /co też jest niezdrowe, jedno i drugie/, ale niestety tak już mam... bez bąbelków dość trudno mi zaspokoić pragnienie...
    7/ lenistwo - tu mógłbym chyba najwięcej opowiedzieć, bo czasem bywa tak, że czegoś mi się nie chce, mimo że z logiki sytuacji wynika, że raczej powinno mi się chcieć... jest w tym jednak pewien plus, bo nie robię działań, które de facto i tak okazują się zbędne, poza tym lenistwo uczy inwencji i sztuki łączenia różnych działań... jakby nie było, większość wynalazków, usprawnień ludzkość wykonała dzięki lenistwu właśnie...
    tyle...
    pozdrawiać jzns...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdrość - wszelaka -jest mi obca. W układzie damsko- męskim nawet na tyle, że gdy się pojawiało podejrzenie to nie było już miejsca na wątpliwości. Daję ogromny kredyt zaufania, ale natychmiast wychwytuję kłamstwo i ...po herbacie, na zazdrość szkoda czasu. Chciwość tez nigdy, nawet dodam -niestety:)) .Lenistwo ? hmmm...jestem mistrzynią w unikaniu ZBĘDNYCH wysiłków, lecz uzasadnione - nawet z przyjemnością. Pycha ? hmmmm...to jest cecha, którą osoby znające mnie powierzchownie i sądzące po pozorach chętnie mi przypiszą. Jednak sporo osób znających mnie dobrze twierdzi, że często bywam nadmiernie skromna:).Co sądzę na ten temat ja sama ? doskonale znam swoje ograniczenia i wady, jednak nie widzę powodu, by się z tym obnosić :)) Trochę dobrego teatru nikomu nie szkodzi a ilu głupkom i zawistnikom nerwy popsuje :)) . .Gniew ? o ,tak. Jak iskra- zapala się gaśnie, nie pozostawiając we mnie najmniejszej szkody

    OdpowiedzUsuń
  4. A właściwie to czemu akurat "Poczet grzechów polskich"? Czyżby dotyczyć one miały tylko naszej nacji, czy może mają one charakter bardziej powszechny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy zdajesz sobie sprawę, jak trudno jest wymyślić chwytliwy tytuł? ;)

      Oczywiście przegięłam z tym "pocztem", w końcu w ankiecie wziął udział ułamek promila społeczeństwa. ;) No ale kłamstwem to również nie jest. ;)

      Usuń
    2. @Kira,

      Wiem jak ciężko bywa z tymi tytułami. Gdy piszę jakiś tekst na "Antysocjala", to na ogół wysyłam go bez tytułu i zostawiam jego dodanie Staremu Niedźwiedziowi. A w nawiązaniu do tego promila, to warto jeszcze wspomnieć, że może i nie jest to próbka reprezentatywna, ale niewątpliwie wskazuje ona na pewne rodzaje społecznych zachowań. Zachowania te nie są charakterystyczne tylko dla naszego społeczeństwa, ale występują one dość powszechnie w całym naszym kręgu kulturowym. Lenistwo, gniew, konsumpcjonizm to cechy nader typowe dla naszej chylącej się ku upadkowi cywilizacji. Obawiam się też, że w kulturze, która tę naszą zastąpi, nie będzie na niektóre z siedmiu grzechów głównych zwyczajnie miejsca, bowiem zostaną one wyeliminowane brutalną siłą, bądź realiami ekonomicznymi. Chciałbym wtedy posłuchać lamentów pewnych środowisk, które dzisiaj obarczają winą za całe zło tego świata chrześcijaństwo. Już słyszę łkanie lewackich, feministycznych kurewek omotanych w "namioty", obrzezanych i wchodzących w skład inwentarza żywego swoich nowych właścicieli. Jeszcze zapłaczą i to nie za wyrobami męskopodobnymi, których nazywają mężczyznami, bo tych nowi władcy wytną w pień niejako na dzień dobry, ale właśnie za tym ciemnogrodzkim i nietolerancyjnym chrześcijaństwem. Pochichoczę sobie z tego zza grobu, bo nie sadzę abym tego dożył, ale w dłuższej perspektywie ten proces jest nieunikniony.

      Usuń
  5. Witaj Kira.
    Tie_Fighter mnie wyprzedził(pozdrawiam serdecznie),więc się wszystko wyjaśniło. Ponieważ z twojej wypowiedzi wynika że tak naprawdę w zamierzeniu miał to być,jak wyjaśniasz chwytliwy tytuł,nie będę się czepiał tego "Zastanawia mnie, dlaczego....itd". Masz do tego prawo.Jako ateistka nie grzeszysz,więc problema niet,jak mawiają starożytni Indianie.
    Więc tylko dla porządku wyjaśniam,że pojęcie "siedem grzechów głównych" w tym zapisie który podałaś funkcjonuje wyłącznie w KRK.
    Jak ten problem widzą inne wyznania chrześcijańskie,przykładowo protestanci w miarę przejrzyście wyjaśnił Ci Stary Niedźwiedź,którego przy okazji serdecznie pozdrawiam.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Mędrku. Cóż, jakby nie patrzeć, są to jednak WADY. :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. "Cóż, jakby nie patrzeć, są to jednak WADY. :)"

      Droga Kiro,dokładnie tak,przynajmniej w wykładni KRK.
      Grzechy główne to złe uczynki lub wady, których atrakcyjność leży w nich samych. Co więcej, prowadzą one do popełniania innych grzechów.

      "KKK 1866
      Wady można porządkować według cnót, którym się przeciwstawiają, jak również zestawiać je z grzechami głównymi, wyróżnionymi przez doświadczenie chrześcijańskie za św. Janem Kasjanem i św. Grzegorzem Wielkim (Św. Grzegorz Wielki, Moralia in Job, 31, 45: PL 76, 621 A). Nazywa się je "głównymi", ponieważ powodują inne grzechy i inne wady. Są nimi: pycha, chciwość, zazdrość, gniew, nieczystość, łakomstwo, lenistwo lub znużenie duchowe".
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Czcigodny Mędrku
      Serdecznie dziękuje za pozdrowienia i z przyjemnością je odwzajemniam.
      Odnośnie różnic doktrynalnych między różnymi nurtami chrześcijaństwa, dopowiem inny szczegół. A mianowicie w Wielki Piątek mój kościół nakazuje daleko idące umiarkowanie w jedzeniu. Wszelako bez formalnego zakazu spożywania mięsa. W końcu formalnie rzecz biorąc postnym jedzeniem, spożytym w wielkiej rozmaitości i obfitości, można się okrutnie przejeść.
      O ile ,mnie pamięć nie zawodzi, An-Ka deklaruje agnostycyzm a i Kira ostatnio tak się zdeklarowała. Agnostyków uważam za ludzi uczciwych, bowiem na wiadome pytanie odpowiadają NIE WIEM. A skoro tego nie da się zmierzyć ani rozstrzygnąć na drodze logicznego rozumowania, taką postawę szanuję. W odróżnieniu choćby od takich zasmradzających wiele blogów debili (GRUPA, Kiro) których antyzasady dadzą sie ująć w trzy punkty:
      1. "Naukowo udowodniłem" nieistnienie Boga.
      2. Bardzo Boga nienawidzę.
      3. Zatem będę Go zwalczać ze wszystkich sił.
      Oczywiście sa też i ateiści którzy po prostu nie wierzą (szczególny przypadek wiary) , ale z ludźmi łączy ich znacznie więcej niż numer PESEL i brak ogona. Tych "trzypunktowych" nazywam
      Więc nazywanie Kiry ateistką, raczej nie jest komplementem.
      A co się tyczy kryterium "pozareligijnego", co sądzisz o takim jak chęć podania komuś ręki? Przecież nie musisz daleko szukać gromadki, której członkom (ocena, i to całej GRUPY!) jej byś nie podał, nawet mając założona grubą rękawicę sięgającą po łokieć.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. @ Stary Niedźwiedź

      Owszem, uważam się obecnie za agnostyczkę. Musiałabym zwariować, by twierdzić, że Boga na 100 % nie ma.

      Im więcej dowiaduję się o protestantyzmie, tym bardziej mi się podoba to wyznanie (naturalnie w swej współczesnej wersji). Może by tak zacząć je jakoś promować? ;)

      Usuń
    5. Witaj Niedźwiedziu.
      Dopiero dzisiaj przejrzałem w miarę na spokojnie wpisy,więc dopiero teraz odpisuje.
      "co sądzisz o takim jak chęć podania komuś ręki?"
      Oczywiście rękę mogę podać lub nie tylko w realu.A że nie mam wrogów,wiec i problemów jak na razie z tym nie mam.
      Na imieniny przykladowo do Wałęsy,Tusków czy i inszych Michników nie chodzę,wiec także problema niet.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Szanowna Kiro,

    I ja się nad tym zadumałem

    Pycha – na szczęście uważam, że jest mi kompletnie obca. Przeciwnie, bliższy raczej jestem tej drugiej skrajności.

    Chciwość – wiele osób mówi, że masę rzeczy można o mnie powiedzieć, ale nie to, że jestem chciwy. Choć mniemam, że i tak może się zdarzyć, typowa przywara. Ale Cyganom nie daję do kubka z innego powodu niż chciwość.

    Nieczystość – nie, tak też pozostanie.

    Gniew – raczej nigdy nie odczuwam gniewu nieuzasadnionego, uchodzę za kogoś spokojnego.

    Zazdrość – mam to, co mam. Na ile zasługuję i ile mi trzeba.

    Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu – tu faktycznie me zamiłowanie do jedzenia jest problemem, ale na szczęście nie aż tak sporym.

    Lenistwo – zdecydowanie, tak.

    W żadnym z nich się nie zatracam – 6 głosów? Ktoś tu chyba ma o sobie wysokie mniemanie.

    Cóż, kwestię nazwy już wyżej wyjaśniono. Nie mam nic do dodania. Każdy popełnia grzechy. Ateiści może niekoniecznie, bo dla nich grzechów nie ma. To smutne żyć bez poczucia, iż czeka na nas kara bądź nagroda. Żadnej motywacji do tego, by czynić dobrze, skoro po śmierci tak samo będę potraktowany ja i zbrodniarz wojenny.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Robercie, nie sądzę, by ateiści byli choćby odrobinę gorsi od wierzących - przynajmniej jeśli chodzi o wymienione grzechy. Hamuje ich przed czynieniem zła ich własne sumienie, nie będące wszakże urobionym przez Kościół.

      Usuń
    2. O, nie ,nie zgadzam się . Jest jeszcze coś takiego -poczucie przyzwoitości. Bez oglądania się na karę czy nagrodę a właściwie- bez oglądania się na niejako zewnętrzną , pośmiertną karę lub nagrodę. To wyjątkowo silna motywacja. Może nie dla wszystkich. ale wyjątkowo silna. I może nawet trudniejsza ? A może tą karą lub nagrodą jest jednak wewnętrzny spokoj, samopoczucie i coś takiego jak dobre imię, dobra pamięć ? Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Czym jest to własne sumienie bądź poczucie przyzwoitości, z czego ono wynika? Nie aby z etyki katolickiej? Bo równie dobrze ateista może sobie przyjąć etykę żydowską, uznać wszystkich za gojów i traktować ich jak śmieci.

      Usuń
    4. @ Robert Grunholz

      Odeszłam z Kościoła, bo MOJE sumienie było dla mnie ważniejsze od etyki katolickiej.

      Usuń
    5. Ale z czego ono wynika, jeśli nie z niej? Po prostu wątpię, by Twe sumienie miało cokolwiek wspólnego z etyką żydów, hindusów albo muzułmanów. Raczej nie dzielisz ludzi na podludzi i bydło, nie dzielisz ich na kasty, ani nie prowadzisz świętej wojny z religiami, zatem skądś to wszystko się wywodzi, te zasady moralne nie biorą się z niczego, piszemy tutaj o grubo ponad dwóch tysiącach lat ludzkiej filozofii, etyki i wierzeń.

      Usuń
    6. Czy przed katolicyzmem nie było ludzi przyzwoitych ?

      Usuń
    7. Ależ oczywiście, lecz również ich etyka wynikała z pewnych rzeczy. Może dlatego dziś nie ma już na taką skalę niewolnictwa, gdyż przyjęliśmy coś kompletnie innego? Patrząc z biegu czasu, to nawet coś lepszego. Nikt o zdrowych zmysłach nie odbiera dziś innym ludziom prawa do wolności jak i samego ich człowieczeństwa, tylko ultra ortodoksyjne środowiska religii z którymi na szczęście my mamy mało wspólnego. Etyka chrześcijańska przyjęła się, gdyż była najlepsza i najbliższa znaczenia słów "dobro" i "zło". Jak do tej pory to nikt nie wymyślił nic lepszego.

      Usuń
    8. @ Robert Grunholz

      Chrześcijańska - OK. Katolicka - nie bardzo.

      Usuń
    9. Rozwiń to, proszę. W czym tkwi problem? Mi bardziej odpowiada jasna Doktryna Kościoła Katolickiego, niźli różnorakie pojmowanie moralności przez setki ruchów protestanckich, z czego połowa może się jedynie pochwalić paleniem dziesiątek tysięcy ludzi na stosie. Z całym szacunkiem dla paru poczciwych protestantów, którzy zawsze byli i są, a najlepszym przykładem tego nasz Stary Niedźwiedź. Nie muszę chyba cytować biografii Lutra czy Kalwina? A może chodzi o jakieś "zbrodnie" kościoła? Te straszne krucjaty? Wyczyny pedofilskie księży-SBeków wątpliwego pochodzenia i wiary? Pierdzielenie pryków jak Dziwisz, którym bardziej w głowie TelAviv niźli Watykan?

      Usuń
    10. Szanowny Robercie, ja piszę o swoim osobistym pojmowaniu moralności. Szczerze gardzę etyką, która tak dalece ingeruje w sprawy męsko-damskie, np. nakazuje wspaniałomyślność w przekazywaniu życia.

      Usuń
    11. Myślę, że warto oddzielić teorię czyli Doktrynę od praktyki i w rozważaniach skupić się wyłącznie na tym pierwszym. Cóż, mnie zdecydowanie bardziej odpowiada protestanckie niż katolickie podejście do spraw seksu i wszystkiego z nim związanego.

      Usuń
    12. Widzę, że myślimy podobnie, An-Ko. ;)

      Usuń
    13. A czy obie Panie byłyby skłonne w punktach mi wypisać konkretnie o które rzeczy chodzi? Bo nie chcę się odnosić jakoś ogólnie. Przy czym protestanckie podejście do seksu to też taki misz-masz, nie wiem jak to interpretować, by było poprawnie.

      Usuń
    14. @ Robert Grunholz

      Odeszłam z Kościoła PRZEDE WSZYSTKIM ze względu na to, że to całe tak zachwalane NPR trzeba i tak - wg nauki Kościoła - stosować z tzw. słusznych powodów. A według mnie "słuszny powód" to także zdrowy egoizm. :)

      Usuń
    15. Zacząłbym od tego, że bezpłodność była zawsze, ale nigdy nie na taką skalę co dziś. W XXI wieku rządzonym przez psychopatów głównym celem jest depopulacja planety i oni z tym się w ogóle nie kryją, mówią o tej konieczności i sposobach dążenia do tego wprost, naprzeciw kamer. Trzeba nie tylko jednak słuchać, lecz chcieć i umieć słyszeć. Z tego też powodu cała masa par ma problem z dochowaniem się potomstwa, z czysto biologicznych powodów. Nie wiem jak może zaradzić temu Watykan i tak do cna przesiąknięty zgrają tych chorych ludzi. Podobnym sposobem jest sztuczne tworzenie problemów ekonomicznych, choć uważam to za wymówkę - w czasie wojny i okupacji rodziło się więcej dzieci niż dziś. Problemem jest raczej sposób życia i myślenia współczesnych ludzi, dla których to niepotrzebny ciężar uniemożliwiający dalszą beztroską zabawę. Naturalne Planowanie Rodziny mimo wszystko zostało stworzone przez udane małżeństwa katolików, którzy jak to ludzie lepiej lub gorzej, lecz starają się w wielu kwestiach pomóc i sam znam jedno takie małżeństwo, którym tym pomogli. Inna sprawa to podejście Kościoła Katolickiego do seksu. Nie chcę o tym pisać, bo sam uważam za normalny jedynie seks po ślubie (nawet i cywilnym, skoro ktoś nie wierzy), żaden inny. Tak mi nakazuje moralność i zdrowa logika, w tym doświadczenia wielu przeszłych pokoleń. Nawet poganie to rozumieli lepiej niż ludzie współcześni. Nie tylko czynniki moralne grały role, a biologiczne właśnie. Telegonia nadal nie jest rzeczą potwierdzoną u ludzi (najwyraźniej zastraszeni naukowcy boją się jakichkolwiek tego typu badań, które mogłyby zniweczyć pół wieku wojny kulturowej ludzi możnych i chorych psychicznie), lecz każdy weterynarz czy hodowca potwierdzi, iż najbardziej istotny nie jest samiec, który zapładnia samicę, a ten samiec, który "jest w niej" po raz pierwszy :) Cóż, właściciele rasowych psów też mieliby coś do powiedzenia na ten temat. Podobnie współcześni rodzice z masą przeszłych partnerów na boku, którzy z jakiegoś powodu nie dogadują się z własnymi dziećmi i nie widzą między nimi podobieństw. Cóż, lepiej jest żyć beztrosko i dalej się oszukiwać, że jest to przecież takie bez znaczenia, a te tysiące lat trwania w tym to tylko religijne wymysły. Ja w każdym razie nie gardzę osobami uprawiającymi seks przedmałżeński, ale dostrzegam, że jest to jednym z głównych powodów toczącej się społecznej degeneracji, szczególnie mojego pokolenia. Także w tej kwestii raczej się nie dogadamy. Sam jestem poza Kościołem Katolickim, gdyż sympatyzuję z lefebrystami i nie popieram panującego w Watykanie modernizmu i ekumenizmu. Także w tej dyskusji jestem najbardziej ciemnogrodzki z ciemnych. A że niedługo będę miał na karku już dziewiętnasty krzyżyk, tedy tym bardziej budzę aż nazbyt wielkie przez to zdziwienie u ludzi, udam się zatem zjeść lepiej kolację i nie będę męczył innych faktem, że czystość przedślubna ma większe znaczenie niźli twierdzi to nawet religia. Mimo wszystko widzę, że prócz paru panujących cech liberalnych, mimo wszystko ta ateistyczna moralność opiera się na fundamentach cywilizacji łacińskiej, zatem też etyki katolickiej. Niczego innego bym się po Polkach wszakże nie spodziewał ;)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    16. No i tak poza samym głównym wątkiem, to nie reprezentuję opcji światopoglądowej, dla której seks jest jedynym sensem życia i należy przypisywać mu nie wiadomo jakie znaczenie. Są takie środowiska owładnięte seksem i właśnie z tego powodu walczące z Kościołem. Ja seks uważam za nieważny - chyba, że ważny dla dobrego pożycia małżeńskiego, tedy tak. Stąd zapewne spora ość niezgody.

      Usuń
    17. @ Robert Grunholz

      Seks to dodatek do wspólnego życia, nie podstawa. Podobnie jak ślub. Oczywiście można się łudzić, że papierek załatwia szczęście...

      Usuń
    18. Może właśnie w tym rzecz, że wszystko byłoby łatwiejsze bez ślubów cywilnych i seksu przedmałżeńskiego. Przed ślubem kościelnym trzeba być bardziej pewnym tego, czego się pragnie. No i coś na nas po tym ślubie czeka - choćby i to współżycie, potomstwo, wspólne mieszkanie. Ślub stał się dodatkiem do wspólnego życia TYLKO dlatego, że wszystko prócz papierka temu ślubowi odebrano, w istocie więc stał się nieważny.

      Usuń
    19. Upraszcza Pan, Panie Robercie. A ci, którzy mają gdzieś nauki Kościoła Katolickiego, dla których papież wie tyle o Bogu, co Hitler - co mieliby robić? A co z tymi, którzy nie chcą mieć potomstwa? Albo chcą i to bardzo, ale dopiero po dziesięciu latach ostrego i wyuzdanego seksu?

      Usuń
    20. Kościół Katolicki nie zmusza swoich wierzących, by traktowali papieża jako Wyrocznię, można się z nim nie zgadzać w wielu sprawach, nawet w kwestiach tyczących się samej wiary - choć to skomplikowane, wiem. Papież nie jest nieomylny. Podobnie jest z np. Objawieniami w Fatimie - katolicy mogą, lecz nie muszą w nie wierzyć. Ci, którzy nie chcą mieć potomstwa, lub potomstwa mieć nie mogą nie są przez Kościół pogardzani, ni ekskomunikowani. Kościół nie zmusza też katolickich małżeństw, by miały dzieci zaraz po ślubie, nie daje terminów ni ultimatum kiedy ma się potomstwo pojawić. A z ostrego i wyuzdanego seksu małżonkowie nie muszą się spowiadać, nawet z dziesięcioletniego ;)

      Usuń
    21. Dobra, z kwestią wiary i papieża lekko przesadziłem, jest to skomplikowany temat i to nie jest dokładnie tak. Jeśli jednak papież na swój sposób interpretuje Biblię - jest niepoważny. Jeśli np. poprzez powołanie II Soboru Watykańskiego niszczy ponad tysiącletnią Tradycję - nie jest godzien pamięci, ni naszego posłuszeństwa. Jeśli jak Jan Paweł II jest prywatnie przeciwnikiem kary śmierci - Ty nie musisz. Papież nie ma całkowitej nieomylności w kwestiach wiary. Nie może tworzyć nowych Praw, których nie ujawnił wcześniej Pan Bóg. A jeśli jakiś inny papież łamie nieodwołane bulle poprzednika - katolik może go wygwizdać. Tak jest z tym "pojednaniem z żydami", którego zabronił Pius V.

      Usuń
    22. Seks - moim skromnym zdaniem- powinien być absolutnie prywatną sprawą każdego człowieka. Nie jestem zwolenniczką seksu "byle jak , byle gdzie i z byle kim " , ale również nie demonizuję go i uważam, że jeżeli towarzyszy mu uczucie to ślub nie jest tu niezbędny. Trywializując - nie popieram zaglądania nikomu do majtek.Bóg -lub natura - stworzył nas w określony sposób, zwierzętom dał ruję dla zachowania gatunku, nam jednak trochę inne doznania. Wiernośc po grób ? Tak, jestem bezwzględnie za wiernością, jednak wyłącznie wtedy, gdy wynika ona z uczucia a nie zadekretowania. Oczywiście - w pewnej mierze możemy pracować nad swoimi uczuciami, jednak zakres tej pracy jest niewątpliwie ograniczony. PS. i dla mnie seks nie jest jedynym sensem życia - i nigdy nie był. Nie był tez nigdy celem. Jednak nigdy nie uwazalam i nadal -mimo wieku - nie uważam go za marginalną sferę życia. Wazna, istotną i absolutnie niepodlegającą interwencji, szufladkowaniu, podleganiu wpływom.Intymną.Prywatną. w probach przyporządkowania tej sfery przez kogokolwiek widze coś bardzo niezdrowego.

      Usuń
    23. @ Robert Grunholz

      Kościół nie zmusza do robienia dzieci, ale SUGERUJE, że grzechem jest odsuwać poczęcie z nieistotnego powodu. Dlatego bardzo źle się czułam, wiedząc, że jako katoliczka musiałabym kierować się w TEJ sferze czymś innym niż swoje ultraegoistyczne widzimisię. Wolałam odejść. A jak już odeszłam, to skończyły się też inne dylematy związane z seksem (wbrew pozorom nawet małżonkom nie wszystko wolno i akurat Pan powinien to wiedzieć).

      Nie zamierzam nikomu podporządkowywać swojego sumienia. Tylko mentalna gówniarzeria lezie bezmyślnie za tzw. autorytetami moralnymi.

      Usuń
    24. Ależ i ja uważam seks za prywatną sprawę każdego człowieka. Po prostu pewne rzeczy mają swoje uzasadnienie inne, niźli jedyne czyjeś widzimisię, jak chciałoby to wielu ludzi przedstawiać. Nie sugeruję, że w określony sposób TRZEBA postępować względem tego, a jedynie, że BYŁOBY LEPIEJ, gdyby większość tak do tego podchodziła.

      W kwestii tej sugestii nie mam nic do powiedzenia poza tym, że Kościół Katolicki to coś znacznie więcej niż tylko jego kapłani, szczególnie współcześnie. Wszystko wynika jedynie z Ewangelii i Tradycji, a żadna z tych rzeczy nie zmusza kobiety do rodzenia dzieci. Koniec, kropka. I niech sobie nawet papież mówi w tej sprawie co chce. Oczywiście, jeśli komuś jednak sprawiają trudność pewne takie rzeczy, a jego wiara nie jest na tyle silna, by mimo to trwać w Kościele, to może i tak jest lepiej. Choć mnie jako katolika nie przekona nikt do seksu z osobą inną niż moją żoną. Ale sypialnia sypialnią, każdy ma swoją.

      Usuń
    25. Panie Robercie, ja nigdzie nie twierdzę, że Kościół do czegoś zmusza, tylko że tak, a nie inaczej wygląda jego współczesne nauczanie. Wielu ludzi przeżywa psychiczne katusze, bo nie chcą mieć dzieci zbyt szybko lub nie chcą ich mieć wcale, bo mają ochotę na ostrzejszy seks czy coś w tym guście. O ich rozterkach świadczą choćby pytania na portalu Katolik.pl (aczkolwiek dawno już tam nie zaglądałam, więc nie wiem, czy nadal istnieje dział z pytaniami). Katolicy mają mnóstwo wątpliwości odnośnie drobiazgów, którymi SAMODZIELNIE MYŚLĄCY ludzie nie zawracają sobie głowy. A klecha w konfesjonale może powiedzieć, że skoro NIE CZUJĄ SIĘ z czymś w porządku, to widocznie ich sumienie mówi im, że to coś NIE JEST w porządku (mnie przynajmniej tak jeden z nich powiedział). Po cóż więc udawać, że wszystko wolno, skoro tak nie jest?

      Usuń
    26. @Robert Grunholz...
      cytuję:
      "nie reprezentuję opcji światopoglądowej, dla której seks jest jedynym sensem życia i należy przypisywać mu nie wiadomo jakie znaczenie".
      moja odpowiedź:
      to jest taka opcja?... rzecz jasna istnieją takie zjawiska, jak seksoholizm, czy erotomania, ale robienie z jednostkowych, indywidualnych przypadków "opcję światopoglądową" to chyba gruba przesada...
      cytuję:
      "Są takie środowiska owładnięte seksem i właśnie z tego powodu walczące z Kościołem"...
      moja odpowiedź:
      a cóż to za "środowiska"?... te kilka promil ludzi, o których wcześniej wspomniałem?... znowu "wielkie" słowa... akurat ich Kościół /Rz-kat, bo jak się domyślam, o nim mowa/ niewiele obchodzi... robią swoje, nie oglądając się na tą organizację wyznaniową... są ważniejsze powody, by ukrócić szarogęszenie się jej na tym świecie...
      cytuję:
      "Ja seks uważam za nieważny..."...
      moja odpowiedź:
      było tak od razu napisać, bez zbędnych wstępów i dalszych ciągów... sugestię, że ludzie uważający seks za coś nieco bardziej ważniejszego są "owładnięci seksem" uważam za poważne nadużycie, żeby nie powiedzieć, kłamstwo...
      prawda jest nieco inna... to mnóstwo ludzi, dla których "seks jest nieważny" jest owładniętych tym seksem, a ściślej mówiąc, lękiem przed nim...
      normalny człowiek, dla którego seks jest naprawdę nieważny, nie ekscytuje się nim i nie wnika w intymne sprawy tych, dla których seks jest mniej lub bardziej ważniejszy...
      i to jest właśnie /między innymi/ paskudne w organizacji wyznaniowej Kościół Rz-kat., że pozornie negując seks, ekscytuje się tą sferą życia ludzkiego bardziej, niż owi rzekomo "owładnięci seksem"... obłuda i hipokryzja to się nazywa...
      sincerely etc...

      Usuń
    27. @Pkanalia

      Ekscytują się oj ekscytują . Np. większość Księży ma kobiety i dzieci i modlą się, aby na stare lata nie musieć iść do domów starości a dla księży, lecz chcą zamieszkać ze swoimi kobietami na stare lata . ;-)
      Tak, tak pkanalio księża jak najbardziej są do przodu potrzebują jedynie hołoty, aby kołtunerska machina się kręciła … Często też ciemni ludzie pragną kościoła skrajnego i ciemnego, bo tak jest im wygodniej . tzw bozie ,matki i ojcowie kościoła . ;-)
      Nie można zapomnieć też o księżach pedofilach i księżach homoseksualistach im większa abstynencja tym większa ochota na coś zakazanego.

      Usuń
    28. @ Julianne

      Uogólniasz, upraszczasz. Roberta Grunholza trudno uznać za człowieka ciemnego. Ma niespełna 19 lat, a przewyższa wiedzą, inteligencją i dojrzałością nie tylko większość swoich rówieśników, ale i ludzi starszych o jedno czy nawet dwa pokolenia.

      Usuń
    29. Hmmm...jednak nie dało się oddzielić doktryny od praktyk poszczególnych przedstawicieli tej doktryny....Bo o ile wiem, to żaden kościół w swej doktrynie nie ma pedofilii lub homoseksualizmu np.?

      Usuń
    30. Lecz wracając do doktryny - kompletnie nie rozumiem , dlaczego kościół zabrania antykoncepcji, jako jedyną dopuszczalną uznając wstrzemięźliwość seksualną. Kochający się ślubni współmałżonkowie, obdarzeni przez Boga popędem płciowym oraz przyjemnością związaną z realizacja tego popędu, chcący ten popęd realizować w usankcjonowanym przez ich kościół związku , nie chcąc w danej chwili mieć dzieci ....Co to ma być jak nie włażenie z butami w intymne sfery ? I qui bono ? Bo na pewno nie dla dobra związku.

      Usuń
    31. @Kira...
      to zdecyduj się, proszę... czy Julianne upraszcza i uogólnia, czy centralnie uznaje Roberta Grunholza za człowieka ciemnego?...
      o ile z tym pierwszym /ze uogólnia i upraszcza/ można się zgodzić, to tego drugiego nijak się w Jej wypowiedzi dopatrzeć nie mogę /co więcej, nie ma w niej żadnej opinii na Jego temat/...

      Usuń
    32. @ PKanalia

      Jeśli Julianne uważa, że tylko ciemni ludzie chcą tradycyjnego Kościoła, to - chcąc nie chcąc - odnosi się także do Roberta Grunholza.

      Usuń
    33. @Kira...
      porównaj zdania:
      Julianne: "Często też ciemni ludzie pragną kościoła skrajnego i ciemnego"...
      Kira: "Jeśli Julianne uważa, że tylko ciemni ludzie chcą tradycyjnego Kościoła"...
      z pierwszego zdania wynika, że Julianne "nie uważa"... pominę już kwestię, że "tradycyjny Kościół", choć rzeczywiście miejscami "ciemny" /tak jak "nietradycyjny" zresztą/, to nie jest to samo, co "ciemny Kościół"...
      nie zarzucam ci braku znajomości logiki i umiejętności jej stosowania, ale pewne niechlujstwo myślowe owszem...

      Usuń
    34. @ Robert Grunholz
      Wygląda na to że ten temat warto będzie podjąć na "Antysocjalu". Gdzie da się wymianę myśli kontynuować, tak jak tu się ona rozpoczęła, jedynie w ludzkim gronie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    35. @ PKanalia

      Niech Ci będzie.

      Usuń
    36. "lecz każdy weterynarz czy hodowca potwierdzi, iż najbardziej istotny nie jest samiec, który zapładnia samicę, a ten samiec, który "jest w niej" po raz pierwszy :) Cóż, właściciele rasowych psów też mieliby coś do powiedzenia na ten temat."

      No właśnie nie potwierdzają tego ani weterynarze, ani hodowcy. Zresztą tam, gdzie wierzono w telegonię (były takie kraje) często każdy mężczyzna, który współżył z daną kobietą miał obowiązek opieki nad przyszłymi dziećmi. Jakby u nas to wprowadzić to każdy facet, któremu udowodniono odbyty stosunek powinien mieć obowiązek płacenia na dzieci byłych kochanek. Wiele kobiet by temu przyklasnęło. Tak na poważnie to cała teoria upadła wraz z badaniami DNA. Każdy ojciec może się upewnić co do tego czy dziecko jest jego.

      Usuń
    37. @An-Ka
      Już miałam wrzucić parę słów odnośnie współżycia fizycznego,"wierności po grób" - jednak Ty mnie uprzedziłaś. Pod Twoją wypowiedzią dotyczącą seksu, wierności podpisuję się w 100%. :)

      Usuń
    38. @Julianne
      Nie ukrywam swojego dystansu wobec kk. Jednak pedofilia i homoseksualizm nie istnieją tylko w kk. Tak naprawdę nie lubię, jak ktoś wrzuca pedofilię (zboczenie) i homoseksualizm (preferencja seksualna) do jednego worka. Wiem, Tak tylko Ci wyszło :)
      Zgadzam się z tym, że tłumienie naturalnych odruchów może prowadzić do szukania możliwości wyładowania wrodzonych potrzeb fizycznych w inny, łatwiej osiągalny sposób.
      Rodziny księży to temat często poruszany i ogólnie znany. Ubiegłej jesieni byłam na spotkaniu rodzinnym, gdzie lwia część zgromadzonych czynnie praktykuje wiarę katolicką. Część rodziny osoby ze mną niespokrewnionej (żona brata) pochodzi ze Śląska. W którymś momencie moja mama z teściową brata poruszyła temat księży. Któraś z ciotek opowiedziała historię proboszcza parafii, do której owi Ślązacy należą. Od wielu lat człowiek ten nieformalnie żyje z jedną ze swoich parafianek, ma z nią dwoje synów, na których wychowanie sumiennie łoży. Co było dla mnie zaskakujące? Usłyszałam, że im - parafianom - to nie przeszkadza, bo proboszcz jest dobrym, zawsze otwartym na problemy "swoich" ludzi człowiekiem, poza tym jedna z tych cioteczek dodała, że skoro sam ma dorastające dzieci, to wie, o czym mówi, gdy doradza ludziom. Podobno jest bardzo szanowaną osobą przez swoich parafian. Przyznaję, słuchałam ciotek z niedowierzaniem. Na pewno nie kłamały.
      Proboszcz miejscowości, w której mieszkam - mój sąsiad - to zwykły pyszałek, który traktuje swoje "owieczki", jak zwykłe bydło, a swoje "bydło" jak zabawki. Nie jest lubiany, ciągle słyszę jakieś gderania na niego - oczywiście pokątne - jednak w XXI wieku ludzie wciąż boją się księdza...
      Technologicznie dwudziesty pierwszy wiek, mentalnie średniowiecze :)

      Usuń
    39. Marzeno - myślę, że to mentalne średniowiecze jest jednak w zaniku. Natomiast zawsze uważałam, że ksiądz powinien mieć normalne życie -tak jak w innych religiach. To byłby obustronnie zdrowszy układ. Jednak celibat dla katolickich księży wprowadzono przed wiekami z powodów finansowych (by się majątek na "cywili" nie trwonił ) i raczej zmian się na ma co spodziewać.

      Usuń
  7. Wielce Szanowna, Czcigodna Kiro,
    Popełnianie grzechów głównych wynika z nieprzestrzegania podstawowych zasad cywilizacji łacińskiej. Pozwolisz, że przedstawię kilka podstawowych pryncypiów ujętych w formie Septalogu, którego stosowanie odróżnia ludzi przyzwoitych od szrotu.
    1. Polskość to klerykalność. Każda krytyka obecności najsłuszniejszej religii i krzyży we wszelkich aspektach życia publicznego powinna być zwalczana za pomocą odpowiednich paragrafów, gdyż ataki na wielebnych i jedyną prawdziwą religię są wyłącznie dziełem ateotalibańskich bydląt, palikociarni, szatanistów i pomniejszego wolnościowego łajna i oznaczają automatycznie atak na polskość. Wszelkie uroczystości państwowe w uznaniu tradycji powinny się rozpoczynać od trzech zdrowasiek, a wiadomości telewizyjne na wszystkich kanałach tak, jak niegdyś opisał to imć Ziemkiewicz w opowiadaniu "Jawnogrzesznica" ("Wita Państwa w imię Boże dziennik telewizyjny...").
    2. W związku z punktem 1 krytyka i żarty z religii mogą być tolerowane, o ile są skierowane w kierunku właściwych religii lub ich wyznawców (tj. judaizm, islam, pogaństwo), akceptuję jednak i popieram publiczne ścinanie głów bluźniercom, co uważam za słuszną i proporcjonalną reakcję na tego typu wyskoki wolnościowo-ateotalibańskiej hołoty. Jednakże zakaz obrzucania bluzgami wolnościowego i ateotalibanskiego łajna to już przejaw ohydnej cenzury.
    3. Jestem zwolennikiem pluralizmu światopoglądowego, o ile ktoś nie jest libertalibem, ateotalibem, antypolakiem, ćpunem, osobą domagającą się poszanowania elementarnych zasad kultury, pedałem, czy cyklistą/ przy czym ja sam określam, kto należy do tych grup/. Nie toleruję również wszelkich odmian lewaków, lewarów i lewatyw i dlatego czasem tak mi ciężko... Członków wspomnianych grup można lżyć i opluwać do woli, przypisywać im nieistniejące cechy i czyny, obrażać całe ich rodziny/ bo jak wiadomo, odpowiedzialność zbiorowa dotyczy wszystkich w/w/ - nawet jeśli dopiero co miało się z nimi pierwszy kontakt. W mądrze rządzonym państwie na pedałów czekałyby "galerie dewiantów", aby epatowali swoją seksualnością jedynie w pomieszczeniach zamkniętych, a na lewaków - przeznaczenie na pokarm dla rybek, wzorem działań południowoamerykańskiego męża stanu. W odniesieniu do prawidłowych poglądów moja tolerancja jest niezmierzona.
    4. Wszelkim kryminalistom-ćpunom /między jednym i drugim oczywiście stoi znak równości/ co jak naukowo udowodniono, lubią czasem pożerać się nawzajem, przygotowałbym wariant singapurski, czyli uwolnienie na konopnym sznurze. Wyjątkowo dopuszczone byłyby takie substancje psychoaktywne, które oznaczono znakiem Świętej Banderoli i które nawet w stanie delirium spożywane są, jak powszechnie wiadomo, wyłącznie dla wyjątkowego smaku.
    cdn
    Stary Berbeć (jaka licencja, taka poetyka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cd.
      5. Publiczne epatowanie swoją płciowością powinno być zakazane i surowo karane, gdyż sieje zgorszenie i wywołuje u mnie napady lęku panicznego przed samym sobą, zwłaszcza jeśli robią to ohydne cioty. Dlatego migdalenie się i mizianie spotykałoby się z karą chłosty, którą nadzorowałbym osobiście. Zresztą ci wstrętni zboczeńcy, co to w odróżnieniu od wielebnych często zabawiają się z dziećmi, powinny losowo trafiać albo do galerii dewiantów albo na uwolnienie konopnego sznura, zależnie od mojego aktualnego humoru.
      6. Kobieta jest właścicielką swojego brzucha i swojej macicy dopóki nie zajdzie w ciążę, bo potem brzuch przechodzi na własność państwa. Zresztą wszystkie dzieci również nasze są, to znaczy dobrze urodzonych i przewielebnych. Jak nie chcesz oddać, to jesteś czerwonym łajdakiem albo libertalibem i nie doceniasz propaństowych wysiłków prawdziwych mężów stanu.
      7. Handlarzy śmiercią należy eliminować poprzez powieszenie lub kamienie nimi rybek. Nie dotyczy to jednak handlarzy ulubionymi strzelającymi zabawkami prawdziwej prawicy, gdyż zabójstwa i samobójstwa popełniane z użyciem broni to bardzo niewielka cena za poczucie komfortu, wynikające z przekonania że w razie czego w każdej chwili można będzie sprzątnąć jakiegoś lewaka, ćpuna albo inny element. Można być hipokrytą, pod warunkiem że w słusznej sprawie.

      Wszelką krytykę powyższych tez uważam za niepoważną i uderzającą w podstawy cywilizacji białego człowieka, zatem mam ją w miejscu, o którym z lubością tak często się wypowiadam. Pamiętaj że prawo stanowię ja, ewentualnie z niewielką pomocą moich sekretarzy.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Stary Berbeć (jaka licencja, taka poetyka)

      Usuń
    2. "kamienie nimi rybek"

      O właśnie. Muszę NAKAMIĆ moje rybki!

      Usuń
    3. Serdecznie dziękuję za zwrócenie uwagi na "literówkę". Jak wspomniałem, sekretarze bywają niezbędni.
      Stary Berbeć

      Usuń
    4. Ależ proszę uprzejmie. Zważywszy, że taki prezydent Komorowski bez pomocy swojego sekretarza wali dwa byki w jednym zdaniu, to widać jak istotna to funkcja. Wydaje się, że i w twoim przypadku obecność sekretarza to po prostu konieczność choć na mnie nie licz. To był odruch serca, a i rybki przy okazji udało się "nakamić"

      Usuń
    5. Dziękuję jeszcze raz i cieszę się, że moja wypowiedź została uważnie przeczytana i spotkała się ze zrozumieniem. Faktycznie, jedyne co można jej zarzucić, to literówki.
      Stary Berbeć

      Usuń
    6. Zawsze do usług. Choć stwierdzenie "moja wypowiedź" nosi wszelkie znamiona groteski, bowiem przypomina ona nieco wyjątkowo nieudolny pastisz cudzych wypowiedzi, dokonany jednak nieco intuicyjnie i zupełnie bez znajomości znaczenia terminów zawartych w pierwowzorze. To czyni wzmiankowaną wypowiedź równie wiarygodną co nowy nick. Proponuję zatem wrócić do poprzedniego nicka, który już został na tyle skompromitowany, że literówki są w jego wypadku najmniejszym powodem do wstydu.

      Usuń
    7. rotfl... co tu więcej gadać /pisać/ po próżnicy :D...

      Usuń
    8. @ Tie Fighter
      Poza literówką, to - to popełniło jedynie dwa błędy. Jest zbyt głupie aby ogarnąć istotnie mniej niż dziecinnym rozumkiem system wartości, z którego próbowało szydzić. I do tego ubzdurało sobie, że jest obdarzone zdolnościami parodystycznymi.
      Zgadzam się z Tobą że nie powinno to-to mutować swoich nicków w takim tempie, w jakim wirusy HIV mutują w jego kumpeli z pewnej "kawiarni", I wrócić do zgranego "anty", któremu w polskiej blogosferze, po zaprezentowanym bezmiarze kretyństwa i upierdliwości, już nic nie może zaszkodzić.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    9. Cieszę się, że moja lekko teatralizowana deklaracja budzi pozytywne skojarzenia. Przynajmniej 60%-70% powyższych tez jest wiernym odzwierciedleniem poglądów bądź postaw skupionej wokół mnie grupy, więc na miejscu pewnych sympatyków byłbym jednakże troszeczkę bardziej ostrożny w zestawianiu tych słów z "pastiszem". Chyba, że mają aż tak krytyczny stosunek do tego, co firmują własnym nickiem. To musi budzić moje szczere uznanie.
      Stary Berbeć

      Usuń
    10. Moje dusza raduje się również z kolejnego trefnego podsumowania owego parszywego lewaka i cioty, noszącego miano "anty", zawsze dokonywanego ze szczerymi wypiekami na policzkach i z takim samym polotem. Mam identyczne zdanie na jego temat, więc możemy wspólnie zewrzeć szeregi i nawet opublikować moje kolejne "złote myśli". Wielokrotnie podkreślałem, że nic nie cieszy mnie tak bardzo, jak komsomolska jednomyślność.
      Stary Berbeć

      Usuń
    11. Pardon, "trafnego". Za dużo lektury Talmudu ostatnio.
      Stary Berbeć

      Usuń
    12. @ Stary Berbeć

      Ty homofobie jeden! Normalnie zaraz Antifę zawołam i masz przechlapane! Już ja Cię nauczę tolerancji dla homo geius!

      Usuń
    13. @ Kira
      Wiedząc czyim alter ego jest Le Ming, zwracam sie z pytaniem w kwestii formalnej, związanej z interpretacją Prawa Kiry.
      Czy wyjątkowo, pod tym postem, wszystkim wolno jeden raz odnieść się do orientacji seksualnej bytu posługującego sie nickiem "anty"? Jeśli tak, z przyjemnością skorzystam z tej możliwości.
      Czy też niewywalenie tego bełkotu, ewidentnie łamiącego zakaz o którym mówię, świadczy o tym, że też uważasz iż to właśnie przepoczwarzony "anty" wyjątkowo pierwszy raz w życiu powiedział prawdę. A że o sobie, nie będziesz tego kasować bo chcącemu nie dzieje się krzywda. A ja mam na "użytek zewnętrzny" , czyli poza Twoim blogiem, definitywne przyznanie się do zboczenia.
      A o jakiejkolwiek zbieżnosci tych wypocin z nowoczesnym konserwatyzmem, można mówić może w jakichś 6 czy 7%. Po prostu żałosne dwa zera wyrzucając z siebie ten stek kłamstw, rozmieniły się na drobne i dokleiły do szóstki oraz siódemki.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    14. @Le Ming
      Dla przedstawicieli hominternowej międzynarodówki mam propozycję, żeby zaczęła się produkować na głównym placu jakiegoś miasta w jednym z moich ulubionych państw, czyli w Arabii Saudyjskiej lub w Iranie, bo ja sam chwilowo jakoś nie mam na to ochoty. Oddałbym ostatnią butelkę mamrota za możliwość podziwiania, jak wieszają cię zdziwionego na dźwigu w imię Allacha miłosiernego i sprawiedliwego. Wtedy może byś nawet zatęsknił za poczciwymi glanami moich przyjaciół.
      SB (taki miły skrót)

      Usuń
    15. @ Stary Niedźwiedź

      Ano właśnie, ja też podejrzewam (delikatnie mówiąc), że to Antydogmatyk stroi sobie żarty. To ten sam poziom, co bajdurzenie Le Minga: szydzenie z pewnych GRUP. Czy słusznie? Cóż, to już osądzą postronni.

      Co do tej "cioty", to sama mam wątpliwości, czy należało to zostawić. Pytanie brzmi, czy Anty kpi sobie ze swojej orientacji czy raczej z tych, którzy są pewni, że jest ona taka, a nie inna? Ja stawiałabym na to drugie. W każdym razie na dalsze "cioty" nie pozwolę, choćby dlatego, że potem Ty i Tie Fighter możecie czuć się nieswojo, widząc, jak nadużywa się szyderstwa, by omijać obowiązujące tu zasady.


      @ SB

      Sorry, ale nie wszystko wolno Ci pisać.

      Usuń
    16. @Kira...
      rzekoma orientacja homo niejakiego Anty została kiedyś wykonfabulowana, nie ma na to żadnego dowodu, żadnej przesłanki nawet... pominę już fakt, że nawet gdyby takową była, to co z tego?... dla normalnego, przyzwoitego człowieka NIC...
      poza tym, jak zdążyłem zauważyć, mowa jest o anty, nie Anty, więc o co tu chodzi, do Starego Berbecia?...

      Usuń
    17. @Stary Berbeć
      Genialne uśmiałam się do łez ;-)))))))

      Usuń
    18. @Kira
      Biorąc pod uwagę moją wierność stałym i zarazem nowoczesnym poglądom, dziękuję że doceniasz moje nieustające wysiłki w propagowaniu powyższych wartości.
      SB

      Usuń
    19. @ Kira
      Moim zdaniem to-to po prostu się szczyci tym że nie należy do seksualnego fizjologicznego plebsu. Ale ta chwila słabości (zdarzyło się zagapić i chlapnąć prawdę o sobie) już minęła i to-to, jak na najparszywszego łgarza w polskim necie przystało, imputuje mnie, setki razy określającemu swój stosunek do islamskiej dziczy, sympatię dla Iranu i Arabii Saudyjskiej. Do tego śmiecia się nawet nie zwrócę, bo gdybym postąpił jak należy, ganiałoby to-to po całym internecie i chwaliło się :
      A Bwana Kubwa napluć mi w morda!
      Inicjały bydlęcia czyli SB to strzał w dziesiątkę. Potwierdzają że to-to wylazło z "szafy Lesiaka".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    20. O tak, właśnie takim językiem prawdziwa konserwatywna elita moralna i intelektualna narodu powinna zwracać się do czerwonej ateotalibańskiej hołoty (oczywiście po wcześniejszym sprawdzeniu IP i ewentualnym postraszeniu zgłoszeniem do prokuratury, jak na brzydzących się komunistycznymi metodami przystało). Mojemu dworowi mogę natychmiast wystawić certyfikat prawdomówności, gdyż tak bardzo nie cierpimy dziczy, że aż podobają nam się jej metody.
      Stary Berbeć

      Usuń
    21. @ Kira
      Nie wiedziałem ze to-to ma dwór. Wydawało mi się że kto inny jest blogmasterem latryny o adresie "ptr17.blogspot.com". Którą na haju nazywa kawiarnią. A tajki certyfikat prawdomówności wydany przez to-to, byłby mniej wart od zużytego papieru toaletowego, skoro już mówimy o tej "kawiarni".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    22. Chyba nie jestem tu na razie potrzebna. Le Berbeciowi dotrzyma towarzystwa równie zwichrowany jak on Le Ming.

      Usuń
    23. @ Kira
      To ja też wychodzę i wracam do dyskusji z Tobą, An-Ką i panem Robertem. A tu niech pozostanie tercet egzotyczny w składzie:
      Trójka z "wolnosci" latryny
      Ćpun, lewak i dziwka łącznik.
      Życ bez siebie nie mogą.
      Dziarscy i nierozłączni.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    24. Kończąc, przedstawicielom prawdziwej konserwatywnej prawicy pragnę serdecznie pogratulować wzorcowego wywiązania się z roli moich rzeczników.
      Dziękuję!
      Stary Berbeć

      Usuń
    25. Czcigodny Stary Berbeciu...
      godnie zdetronizowałeś swojego poprzednika, który czmychnął w sromocie i pohańbieniu, klecąc nieudolną bajerę dla zachowania fasonu /nigdy nie istniejącego zresztą/... tak godnie to zrobiłeś, że chyba się nawrócę na ideę "wolności inaczej" lansowanej przez konserwatystów... tylko mam kilka pytań...
      jaka markę mamrota /odurzającego, lecz nienarkotycznego, rzecz jasna/ polecasz?...
      czy lepiej oddać na tacę w kościele od razu wszystkie środki płatnicze, kruszce oraz inne nośniki wartości wyższych, czy lepiej rozłożyć sobie tą frajdę na raty?...
      jaki kolor munduru, uniformu obowiązuje ostatnio, czarny, brunatny, czy różowy?...
      czy sierp i młot na czapce, a krzyż na rękawie, czy odwrotnie?...
      i czy jak po pierwszym łyku mamrota się porzygam, to czy zostanie mi to poczytane jako obraza uczuć religijnych, czy nie?...
      pozdrawiać serdecznie :)...

      Usuń
    26. p.s...
      jeszcze jedno... co to jest to cholerne "dziecko nienarodzone"?... czy jako neofita muszę to wiedzieć od początku, czy jest to "tajemnica wiary", którą poznam na kolejnym stopniu wtajemniczenia...
      i czy jak będę już na tyle zaawansowany, by dojrzeć niewidzialnego golasa z piórkiem w "tym-tam", to lać go lagą wprost, czy na odlew i gdzie najlepiej zawiesić w domu trofeum w postaci onego piórka?...

      Usuń
    27. @Stary Niedźwiedź,

      Szanowny Stary Niedźwiedziu, do łez rozbawiły mnie wywody odnoszące się do preferencji seksualnych niektórych uczestników tego forum. To tak jak z tym homoseksualizmem więziennym. Ci z byłych więźniów, którzy byli najbardziej cweleni, najgłośniej drą mordy , że oni akurat nie. Ale jak słusznie zauważyła pewna meretrix dicta "J" śnić po nocach o tym nie przestają i chorobliwej fascynacji tym pozbyć się nie mogą.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    28. Coś mi się zdaje, że jednak przydałaby się cenzura...

      Usuń
    29. @Kira...
      ale jakby co, to prawo nabyte do trzeciego /i ostatniego/ "200" zachowam? /zwracam uwagę, ze w umowie nie było sprecyzowanego terminu/ :D...

      Usuń
    30. @ TF
      To wypieranie ze swojej świadomości takiej traumy, sięga bardzo daleko. Na pewnym blogu spotkałem się ze stwierdzeniem kryminalisty, że więzienny homoseksualizm nie jest homoseksualizmem!
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    31. @ PKanalia

      Masz prawo jeszcze raz SPRÓBOWAĆ złapać dwusetny komentarz. Ale jeśli ktoś Cię ubiegnie, to trudno. :)

      Usuń
    32. @pkanalia
      Przemogłem obowiązkowe obrzydzenie tobą i ten jeden raz odpowiadam:
      ad 1) Swego czasu popularna była "Arizona", ale łezka się kręci gdy wspominam "Byka", symbol krzepy i witalności pozwalających zwalczać obrzydliwych wirtualnych lewaków;
      ad 2) Taca to zdecydowanie za mało biorąc pod uwagę zasługi dla krzewienia prawdziwej polskości i wychowania seksualnego. Postulujemy przywrócenie tradycyjnej dziesięciny i możliwość skorzystania z dobrodziejstwa obowiązkowego odpisu podatkowego na wybrany kościół;
      ad 3) Wersja zimowa to brunatny z różowym podbiciem, /ale bez żadnych pedalskich piórek, ma się rozumieć/, letnia na wzór munduru Otto Flicka z serialu "'Allo, 'Allo" (z podobną bielizną, tyle że z haftami z naszym godłem). Naszywka sierp i młot na tle czarnego krzyża;
      ad 4) Zdecydowanie profanacja, karana chłostą. W lateksowej masce i w kajdankach z różowym futerkiem;
      ad 5) Pytania zdradzające laika, ćpuna i kryminalistę. Dziecko nienarodzone to ta sama kategoria, co granice Nieskończonego i tolerancja narodowca. Zwątpienie w istnienie w/w będzie karane przez wybatożenie różańcem;
      ad 6) Ręczę, że po drugim mamrocie zobaczysz nie tylko golasa z piórkiem, ale również proaborcjonistów tańczących pow-wow na grobie nienarodzonego dziecka, zbiorowe orgietki w każdej dyskotece, a może nawet białe myszki. Wszystko zależy od stopnia twojego nawrócenia.
      Stary Berbeć

      Usuń
    33. @Kira...
      ujujuj... czyżbyś próbowała majstrować przy umowie?... fe, nieładnie... moje "200" to moje "200" i nie ma znaczenia, jeśli ktoś wyłapie swoje "200", bo się zagapiłem, albo w ogóle nawet nie próbowałem polować pod danym postem /taka sytuacja zresztą się kroi przez najbliższe kilka dni, detale na ten temat u mnie/...

      Usuń
    34. @Stary Berbeć...
      no dobrze, to już posłusznie o nic więcej nie pytam, ale za to spróbuję popisać się odpowiednim przygotowaniem bazowym:
      tzw. Zasada Forda brzmi: "klient ma prawo wybrać u nas dowolny kolor samochodu pod warunkiem, że jest to kolor czarny"... rozumiem, że z tym odpisem podatkowym na wybrany kościół jest analogicznie?...
      rozumiem, rzecz jasna, że o odpisie na jakiś kościół rodzimowierczy mowy nie ma, bo czciciele bałwanów graniastych postulują legalizację ofiar z ludzi... rozumiem, że takiego czciciela, zwolennika wspomnianej legalizacji spotkam również po drugim mamrocie... jakie to wszystko się zrobiło nagle proste...
      coraz bardziej podoba mi się ta prawdziwa wolność... już czuję jej smak... ma z pewnością smak "Byka"...

      Usuń
    35. @ PKanalia

      A co, jeśli Cię ktoś ubiegnie kilka razy pod rząd? :)

      Usuń
    36. @Kira...
      a co ma być?... nic... przecież nie wiadomo, czy akurat w danej dyskusji poluję, czy nie... to mogę tylko ja wiedzieć... a w umowie nic nie było o obowiązku polowania co post i nic o tym, kiedy mam polować... sprawa jest postawiona jasno... zaliczam jeszcze jeden punkt i koniec zabawy, a jak znowu zapoluję i trafię /łamiąc umowę/, to kasujesz i tyle...

      Usuń
  8. A dlaczego "grzechy polskie"? Podejrzewam, ze podobny zestaw można przypisać również innym nacjom ;) Pycha, chciwość i nieumiarkowanie raczej mnie nie dotyczą. Lenistwo tak samo, bo jestem obsesyjnym pracusiem. Do niedawna byłam przekonana, że zazdrość też, dopóki nie zaczęłam spotykać koleżanek w ciąży bądź koleżanek z dziećmi (z którymi ja mam doskonały kontakt, a one nie zawsze, a jednak to ONE zostały matkami). Nie jestem pewna, czy określić moje uczucie jako zazdrość czy raczej jako smutek i gorycz. Gniew mnie nie dotyczy, bo potrzeba dopiero Adama Michnika czy Janusza Lewandowskiego, żeby wyprowadzić mnie z równowagi ;) A nieczystość? Chyba też nie, bo biorę prysznic dwa razy dziennie.

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja jestem jednym z tych sześciu z wysokim mniemaniem. Ale to wina ankiety - najbardziej pasowało - to przez to niefortunne "zatracanie".

    Pycha – raczej nie. Miałem, jak prawie każdy - okres sodowy, ale minął jakieś 15 lat temu.

    Chciwość – też raczej nie. No chyba, że czas. Ciągle brakuje mi czasu. Ale to chyba nie grzech?

    Nieczystość – pewnie blisko sredniej na faceta w moim wieku. A w ogole co to jest? Bo kazda religia to troche inaczej definiuje. Jest jakas definicja dla agnostyków albo ateistów?

    Gniew – temperament choleryczno-flegmatyczny, ale ostatnio tylko ten drugi typ w użyciu. Więc nie.

    Zazdrość – też nie. Gdyby ludzie skupiali się na poprawianiu swojej sytuacji, zamiast zazdroszczeniu innym, byłoby lepiej.

    Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu – zapraszam do USA, to zobaczycie nieumiarkowanie :)

    Lenistwo – no tu blisko, bo lubie pracę w trybie pol roku zapieprzania, pol roku wolnego. Ale chęć zresetowania się to chyba jeszcze nie lenistwo? Bez tego wylądowałbym w jakimś zakładzie - z przepracowania albo "spalenia zwojów".

    Sami więc widzicie, że żeby być "świętym" nie trzeba znowu tak wiele. Przypuszczam, że większość z Was zbyt krytycznie podeszła do auto-oceny. Nie ma się co biczować!

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
  10. Seks przed ślubem wyznaniowym - nieczystość - to grzech dla wierzących. Mnie nie dotyczy. Gdybym przynależała do jakiejś wspólnoty wiary, zostałabym wyklęta za powyżej wspomniany grzech. Seks jako przedłużenie miłości, to dla mnie cenny składnik życia osobistego.
    Zostaje mi gniew. Jednak ja określam to mianem przywary, grzech brzmi zbyt biblijnie :)
    P.S. Głównym grzechem dużej części naszego społeczeństwa jest nieczystość, rozumiana dosłownie. Wystarczy skorzystać z masowych środków transportu, żeby się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wracając do gniewu - hmmm... z wiekiem nabywa się dystansu do wszystkiego i umie oddzielić rzeczy ważne od nieważnych a także takie, na które warto swój gniew poświęcić. Zawsze byłam popędliwa lecz nigdy "pamiętliwa". Z wiekiem staram się we wszystkim znaleźć humorystyczną stronę ,coś takiego "o czym przyjaciołom fajnie się przy wódce opowiada" (cytat z mojej przyjaciółki - posumowanie jej eks -męża:)) . Od dawna wiem , że nie każdy może mnie obrazić i wyrobiłam w sobie niezłomny spokój wobec prób. Co bynajmniej nie oznacza pokory czy nadstawienia drugiego policzka - umiejętnie i kategorycznie ucinam sprawę, z wypowiedzeniem słów, ze to koniec. Mam na myśli oczywiście kontakty realne. Brzmi to jakbym ciągle w jakieś konflikty była uwikłana co nie jest prawdą, mam na myśli jakieś sporne sytuacje zawodowe czy przypadkowych ludzi . Myślę, że chęć werbalnego, niemającego najmniejszego przełożenia na stan faktyczny , postawienia na swoim do niczego nie prowadzi , poza pokazaniem przeciwnikowi , że nam zależy. A skoro mnie zależy na naprawdę tylko dobrze wybranych ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, staram się postępować podobnie.

      Usuń
  12. @An-Ka @Kira
    I to jest najlepszy sposób na gniew - też go stosuję. Dla mnie jednak najtrudniejsza jest walka z gniewem, który rodzi się we mnie i to we mnie (wiem, to trochę bez sensu, a jednak...) uderza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście bez sensu

      Usuń
    2. Nie znałam tego rodzaju gniewu, gdy byłam zdrowa, sprawna fizycznie, nikomu nie życzę zaznania go...

      Usuń
    3. A co ci dolega? Jeśli mogę spytać oczywiście?

      Usuń
    4. Jestem niepełnosprawna po potrąceniu przez auto, ucierpiała prawa część ciała - cały prawy bark, ręka dzień w dzień w stabilizatorze, temblaku - tak od niemal 5 lat. Przeczulica, zaburzenie czucia głębokiego, całkowity niedowład, okropny ból. Uszkodzone kolano prawe - odzywa się raz na miesiąc i nogi mam zupełnie sprawne i bez blizn, więc to drobiazg, uraz głowy - zaburzenia równowagi, ból, niewidoczny aczkolwiek istniejący "guz niespodzianka". Może jestem zbyt otwarta, ktoś mnie nawet ostrzegał przed tym, jednak nie wstydzę się swojej niepełnosprawności, żyję z nią, znalazłam swoją nową drogę zawodową, która nie koliduje z rehabilitacją. Mówię o tym głośno, gdy ktoś pyta, gdyż dla mnie ta "nienormalność" jest już normalnością, jestem sprawną jednoręczną osobą i staram się pokazać, że choroba to nie wyrok, to dalsze życie, tylko np. z nowymi elementami - np. z gniewem, który rodzi się we mnie i uderza we mnie, z bólem, którego kiedyś nawet nie byłabym w stanie sobie wyobrazić etc. Czasami coś jest bez sensu, a jednak jest.

      Usuń
    5. Serdecznie ci współczuję tego, przez co musiałaś przejść. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić ogromu cierpienia, którego musiałaś doświadczyć. Nie ma też absolutnie żadnych powodów do odczuwania przez ciebie jakiegoś wstydu. Wiesz, dla mnie ludzie walczący z różnymi okaleczeniami to tacy często anonimowi bohaterowie. Oni muszą prowadzić swoją walkę codziennie, przez całą dobę i 7 dni w tygodniu. I tak przez wiele lat, a czasem przez całe życie. Przy czym nie epatują swoim cierpieniem, a raczej stawiają mu czoło samotnie. A jednak ci ludzie mają swoją niepowtarzalną godność, szczególnego rodzaju dumę i mimo cierpienia, nieprawdopodobną radość życia. Kiedy jeszcze pracowałem w hospicjum jako wolontariusz to miałem z takimi ludźmi dość bliski kontakt. Byli wśród nich depozytariusze wielu schorzeń i w różnym wieku, a każdy mimo cierpienia miał w sobie tą niesamowitą radość życia, taką unikalną zdolność do cieszenia się z drobiazgów. Nie jestem w stanie nadać tym odczuciom właściwej oprawy leksykalnej, ale mój podziw dla tych ludzi jest niezmienny. I wreszcie na koniec jedno zdanie na temat rzekomej "nienormalności". Otóż nie powinno się w stosunku do osób niepełnosprawnych używać takiego zwrotu nawet w cudzysłowu - nigdy!
      Życzę ci powrotu do zdrowia i pełnego sukcesu rehabilitacyjnego.

      Usuń
  13. Jak ktoś uważa, że nie grzeszy to na pewno grzeszy pychą. O ile jednak czasem trzeba udawać przed ludźmi, to nie można oszukiwać samego siebie bo to głupota

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...