13.08.2014

Rozmawiasz czy monologujesz?


Zdaje mi się, że się znowu z niektórymi osobami nie zrozumiałam. Powtórzę więc po raz kolejny i mam nadzieję, że ostatni:

Człowieka dojrzałego od niedojrzałego odróżnia między innymi sposób prezentowania oraz obrony swoich racji. Człowiek dojrzały może polemizować, kłócić się, upierać przy swoim zdaniu. Będzie miał jednak świadomość, iż dla drugiej strony jest – wybaczcie mi tę brutalną szczerość – nikim. Co, rzecz jasna, oznacza, że jego moralność też jest dla rozmówcy bez znaczenia. W związku z tym jeśli naprawdę zależy mu na przekonaniu go do swoich poglądów, powinien poszukać argumentów, którymi by mógł wesprzeć swoje wywody.

Argumentem z całą pewnością nie jest stwierdzenie typu „Jesteś fałszywy/nieuczciwy/głupi”, „Nie masz honoru”, „Każdy porządny człowiek...”, „Prawo moralne wymaga”, etc. To jest tylko opinia.

Argument to liczący się w danej dyskusji FAKT.

Jeśli ktoś swoje osobiste opinie myli z faktami, to nie dogada się z nikim, kto wyznaje choćby odrobinę odmienny system wartości. Wystarczy najdrobniejsza różnica, by pojawił się konflikt. Przekonanie, że to my jesteśmy w nim górą, jest najczęściej złudzeniem.

200 komentarzy:

  1. Twoja obserwacja jest niezwykle słuszna. Ale należy też przypomnieć, że nie ma co liczyć na to, że się kogoś przekona do swoich racji, bo to są raczej wyjątkowe sytuacje. Szczególnie jeśli chodzi o ludzi, którzy już mają określone poglądy na dany temat. Przekonani będą przekonani, a nieprzekonani pozostaną nieprzekonani. Ludzie wątpiący i z niewyrobionym zdaniem mogą podlegać wpływom, ale głównie oni.


    Czasem ktoś wpadał na pomysł żeby mnie tutaj urabiać, wychowywać, a jak się nie udawało to była złość. Niektórzy nawet myślą, że mogą mi wydawać rozkazy i mieszać się w moje życie, myślą, że mam obowiązek im się tłumaczyć ze swoich poglądów i ze swojego postępowania.


    Przyszedł ten dzień. Na jakiś czas zastosuję się do rady Marzeny (już kiedyś pisałam, że ona postępuje ze znacznie większą mądrością niż ja) i pewne dwie osoby zacznę ignorować. Nie mam co prawda stosownej opcji, więc pewnie i tak coś zobaczę, ale dłuższych wypowiedzi czytać nie muszę. Na jakiś czas tak będzie, może na dłużej. Z sentymentu do tego miejsca nie chce mi się przechodzić na wulgarne wojenki. Zresztą znalazłam w innym miejscu w Internecie jeszcze bardziej krzykliwe obiekty i bardziej nerwowe niż te występujące tutaj, potollowałam porządnie pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna, można liczyć w latach (staczam się, powracam do złego, ale było fajnie) i tyle prymitywnej rozrywki dla chwilowego „odmóżdzenia” mi wystarczy na jakiś czas. Jak będę chciała znowu zaznać przyjemności wojny trollów, czy mocnych kłótni, przeczytać ostre określenia ze strony innego trolla to raczej tam, a nie tutaj. Ale tutaj od początku starałam się nie obrażać konkretnych osób, nie rzucać obraźliwych określeń, wulgaryzmów. Nawet wobec osób, które swoim poziomem rozmowy sięgały niekiedy poziomu gnojówki wykazywałam sporo cierpliwości. Chociaż nie zawsze mi to wychodziło i czasem na coś zareagowałam, to jednak starania podejmowałam. Nie chce mi się tego ciągnąć dalej w ten sam sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Akara
      Tak to niestety Akaro wygląda. Mamy pewnych osobników na necie, których celem jest urabianie blogerów i komentujących stąd lecą pomyję i wyzwiska i będą lecieć nadal to się nie zmieni.
      Pozdrawiam i zapraszam do siebie, bo dziwnym trafem twój komentarz poleciał do Spamu i musiałam go ręcznie zatwierdzić.

      Usuń
  2. Pięknym argumentem jest również wiek i domniemania ślepota.Menopauza.... Cóż, projekcja portretu własnej matki na inne kobiety....Zapewne nie tylko fizycznosci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. No i znajomość medycyny....Kiro.Ja zdaję sobie sprawę, że przeginam w emocjach.Od osądu moralnego na pewno się nie odcinam skoro dyskusja czy tych kwestii. Jednak nie wchodzę w prywatność. W blogu J napisałam jedno spokojne,nikogo nie obrażając zdanie. Celowo pod innym nickiem , by nie wywoływać u niektórych reakcji typowej...napisała to taka osoba to trzeba żadnego was niezależnie od treści. Popełniłam błąd .Tam nie ma potrzeby dyskusji.Tam jest wdruk.Akaro.Nam się jednak udaje rozmawiać. Mimo nie najlepszych pocz

      Usuń
    2. Smart fon. ...

      Usuń
    3. @An-Ka,

      A czego się po tym wiadomym wirtualnym burdelu spodziewałaś?

      Usuń
    4. @ An-Ka

      Jasne, że możemy OSĄDZAĆ. Ale mamy świadomość, że nasz osąd nikogo do niczego nie przekona. No, chyba, że poruszymy czyjeś sumienie - co nie byłoby nawet takie niezwykłe, gdy się weźmie pod uwagę fakt, że wychowaliśmy się w jednym kręgu kulturowym.

      Usuń
    5. Czasem tak sobie myślę, co powoduje, ze ja jestem taki dr Jekyll i mr Hyde:)). W realu nie wchodzę w zwarcie z ludźmi, których osądzam źle .Ignoruję, robię swoje, wzruszam ramionami, uśmiecham się. A czasem sprytnie "oswajam " i rozbrajam minę. Wczoraj "moje dziewczyny" pokładały się ze śmiechu, gdy pewna znana awanturnica (i koszmarny upierd) wyszła ode mnie z promiennym , rozanielonym uśmiechem ,co zdarzyło się jej po raz pierwszy od dekady."X przemówiła ludzkim głosem , jak to się pani udało ???? ".Ano....Boję się tylko jednego -że to się jej moglo za bardzo spodobać ....

      Usuń
    6. @TF - ja wierzę w ludzi, mimo, że ciągle mnie przekonują ,ze nie warto. Cóż, jestem młoda duchem :)) .Jednak nie aż tak młoda ,by z infantylnym zapałem sprzeciwiać się każdemu słowu oponenta , nawet jak generalnie uważam go za....

      Usuń
    7. @An-Ka
      Napisałaś swoje zdanie na moim blogu nie wyzywałam cię ani nie atakowałam. Problem polega na tym, że ty wyrażasz zadanie na mój temat a raczej mojej notki nie na moim blogu, ale na cudzym blogu. To jest niedojrzałe zachowanie smarkuli a nie dorosłej kobiety.
      Jako osoba dojrzała wiekiem chwaląca się na prawo i lewo dystansem powinnaś umieć wprost wyrażać swoje opinie do konkretnego autora a nie jak różowe stworki pisać zawoalowane komentarze w stosunku do mojej osoby.

      Usuń
    8. Julianne - ja niczego nie owijam i nie taję, że myślę o tobie bardzo źle.Tzn o tym , co i jak piszesz i o sposobie(nie)rozumowania. Nie mam zamiaru poświecać tej opinii zbyt wiele czy ani uzasadniać czy szafować epitetami, czy w inny sposób stawiać kropki nad i. Jeżeli to dla ciebie jest "zawoalowane" to tym bardziej pogarsza moją opinię na temat twojego intelektu. Czy już wszystko jasne ? Oczywiście -moja opinia nie jest constans i z przyjemnością przyjmę dowody i rozumu, i etyki, i logicznego myślenia. Do tego czasu pozostanę przy swoim zdaniu, bez wielkiej przyjemności (bo nawet jako punkt odniesienia byłoby to obraźliwe dla mnie) ,ale pozostanę. Do recenzji na temat mojego czy to zachowania, czy to chwalenia się (prawo i lewo ? omamy, zwidy czy może dwojenie u osoby młodej i ze świetnym wzrokiem ? z lodówki nie wyskakuję ?) nie odniosę się , bo i po co ? PS. na twoim blogu napisałam wyłącznie ,że aborcja to problem emocji nie doznań fizycznych i zadałam pytanie ,czy to tak trudno pojąć. W blogu Kiry napisałaś, że to był z mojej strony atak. Więc bądź uprzejma puknąć się w to, co normalny człowiek nazywa głową.

      Usuń
    9. @An-Ka...
      moim zdaniem Julianne po prostu wprowadziła "kasowanie za poglądy" /nie jest to żadne nowum/, co mnie akurat zbytnio się nie podoba, wyznaję inną szkołę /moderacja na moim blogu ma jedynie charakter chwilowego eksperymentu/, ale zauważ jedną rzecz... otóż wcześniej wyznawcy poglądów wyszczególnionych w nagłówku NIGDY nie formułowali ich rzeczowo i ZAWSZE sprowadzały się do personalnych ataków na Autorkę, nieraz w formie uważanej za obraźliwą... więc w tym przypadku jestem w stanie Jej decyzję zrozumieć... po prostu po co dyskutować z kimś, kto dyskutować nie umie i nawet nie próbuje, ograniczając się do personalnych wycieczek posuwających się często do bluzgów... więc gwoli utrzymania estetyki forum ucięła te praktyki...
      a tak swoją drogą, zauważyłem że ów napastliwy sposób dyskutowania jest charakterystyczny dla różnych konserwatystów, kołtunów, prolajferów czy katotalibów i od dawna już jestem bliski wniosku, że jest on wdrukowany w ich ideologię...

      Usuń
    10. */errata: "nie jest to żadne novum na forach blogowych", ma być, żeby nie było nieporozumień...

      Usuń
    11. @An-Ka
      Moja opinia o tobie jest także negatywna, więc jeżeli wzajemnie mamy o sobie złą opinię to darujmy sobie wreszcie komentarze skierowane do siebie wzajemnie. Odczep się od mojej osoby i nie odnoś się ani do moich notek ani do moich komentarzy. Chyba to jest proste. Trzymaj się ode mnie z daleka , bo nie chcę z tobą rozmawiać na żaden temat. Nigdy nie chciałam, więc unikałam jakichkolwiek z tobą wymiany zdania ,opinii, komentarzy.
      Ps: Nie chodzi o to , co napisałaś na moim blogu tylko, co wypisujesz na mój temat na blogu Kiry.

      Usuń
    12. Julianne -daruj, ale nie pociągasz za sznurki. Oczywiście, że nie mam wątpliwości, że myślisz o mnie źle i nie musisz tego powtarzać. Ja to wiem i już wcześniej napisałam ,ze jest to dla mnie sporym komplementem.. Byłabym mocno zaniepokojona, gdybyś mnie ceniła. Lecz oczywiście -jeżeli jest to ci potrzebne- powtarzaj to. Ja natomiast ze swej strony mogę ci obiecać, że jak będę chciała ,to zareaguję na każdy twój idiotyzm wtedy kiedy zechce i jak zechcę. Tradycyjnie ograniczając się do wypowiedzi na temat wypowiedzi:)) .To chyba jasne i proste ? I naprawdę nie musisz ze mną rozmawiać - nie odpowiadaj. Ja sobie pomonologuję -jak JA będę chciała. Proste ?

      Usuń
    13. @pkanalia -każdy na swoim blogu może wprowadzić zasady jakie chce. Jednak uznawanie za atak przytoczonych słów dowodzi jedynie , ech...mniejsza...Wrócę do Twoich słów na temat praw do wypowiadania się na różne tematy.Zadałeś w blogu poniżej pytanie, czy -ponoć idąc tokiem mojego rozumowania - uważam za słuszne, by np. o narkomanii mógł się wypowiadać tylko narkoman itd. Nie, to kompletnie co innego. Nie uważam bowiem, by o aborcji miały się prawo wypowiadać tylko osoby , które tego dokonały. Uważam jedynie, że nie powinny się wypowiadać na temat doznań z tym związanych, bo naprawdę tego nie wiedzą. Mogą co najwyżej być czyjąś tubą. Tak jak ktoś wypowiadający się o narkomanii jako problemie nie może powiedzieć ,sam nigdy nie zażywszy narkotyku, jakie doznania temu towarzyszą. Nie dziw się , że takie przekazy ,połączone z tekstami , że to zabieg bez znaczenia , moralnie obojętny odbierane są jako propaganda. NIGDY nie byłam na ten temat ortodoksyjna, bo postawy ortodoksyjne - w którakolwiek stronę -są mi obce.

      Usuń
    14. @An-Ka...
      jak przed chwilą sprawdziłem, wypowiedzi "Wa" na forum Julianne nie zostały skasowane, więc na razie nasza dalsza rozmowa o tym chyba jest bezprzedmiotowa... ale wychodzi na to, że chyba za atak jej nie poczytała?...
      ...
      skończmy jeszcze wątek, który nazwę /żeby już się odczepić od tej narkomanii i aborcji/, "trzeba zjeść szparaga, by wiedzieć, jak smakuje szparag"... owszem, trzeba go zjeść, ale to nie przeszkadza, by zacytować wypowiedź kogoś kto jadł... i Julianne właśnie zacytowała, nic poza tym...
      /he, he, he, teraz ja dostanę "po uszach" za gadanie o cudzym blogu na innym forum/...
      ...
      o moralnej obojętności zabiegu usunięcia /wczesnej!!!/ ciąży wypowiadałem się akurat ja, być może ktoś jeszcze, ale nic o tym nie wiem /nie sposób wertować i badać detale wszystkich wypowiedzi na wszystkich forach, pozostawiam tą zabawę mentalnym ubekom/...
      ...
      aha... może to nieistotne /niemniej warte uściślenia/, ale zażycie narkotyku to jeszcze nie narkomania, więc nawet owe zażycie nie powoduje, by wiedzieć, co czuje narkoman... np. taki spec od narkomanii alkoholowej /alkoholizmu/, choć czasem sam coś wypije, to dopóki sam nie stanie się tym alkoholikiem, wciąż odczucia alkoholika będzie znał tylko z opowiadań... co najwyżej będzie mógł je sobie wyobrazić i tu nawet wysoki poziom empatii niewiele pomoże...

      Usuń
    15. */errata... powinno być "za atak kwalifikujący się do skasowania"...

      Usuń
    16. @An- Ka

      @An-Ka
      Widzę, że nie rozumiesz słów, które napisałam, więc napiszę tak SPIERDALAJ i ODPIERDOL SIĘ ODE MNIE ! Czy teraz zrozumiałaś? Wątpię, ale trudno.
      Jeżeli będziesz mnie zaczepiała, odnosiła się do moich komentarzy ja będę jak najbardziej wulgarnie odzywała się do ciebie.Od dziś traktuję cię jak różowego stworka, jak cwela.
      Jesteś dla mnie nikim, więc twoja opinia nic dla mnie nie znaczy. Nie trać, więc czasu na walenie w klawiaturę, bo to nic nie da. Chociaż i tak nie wytrzymasz i zapewne swój przebrzydły komentarz zamieścisz.

      Usuń
    17. @ Kira

      Przepraszam Kiro ,ale twoja znajoma nie może zrozumieć ,że nie chcę mieć z nią nic wspólnego i nie chce się ode mnie odczepić . Sama zaczepia ,więc musiałam zareagować .

      Usuń
    18. @ Julianne -pokazuj swoją klasę dalej ,pokazuj....Dobrze ci idzie... ....

      Usuń
    19. @ Julianne

      Cóż, nie zauważyłam, by An-Ka wyzwała Cię od takich czy owakich. A że Cię negatywnie ocenia? No trudno, nie oczekuj, że Twoje kontrowersyjne teksty przepadną bez echa.


      @ Julianne i PKanalia

      Proszę zaprzestać używania zwrotu "różowy miś" oraz "różowy stworek". Wiadomo, o kim piszecie. Niestety, róż kojarzy się z homoseksualizmem.

      Usuń
    20. @An-Ka,

      Używając metaforyki średniowiecznej, powiedziałbym, że sama będąc stanu rycerskiego, podjęłaś rękawicę rzuconą przez meretrix dicta Julianne. O ile w czasach średniowiecza coś takiego raczej by się nie wydarzyło, to czasy się jednak zmieniły i margines społeczny mocno się rozzuchwalił. Niemniej, jedyny możliwy wynik takiej konfrontacji pozostaje niezmienny. I nawet obecność naprędce ściągniętego rządcy jej zamtuza niewiele w tym przypadku zmieni. Różnica natomiast jest taka, iż dawniej skończyłoby się to wytarciem oręża o zewłok, a dziś poczytane zostanie to jako niesłychane okrucieństwo.

      Pozdrawiam serdecznie TF.

      Usuń
    21. @pkanalia - cóż, pozostaniemy przy swoich zdaniach. Pominę wątek osoby, w stosunku do której jesteś advocatus diaboli, bo tu rozbieżność naszych ocen wydaje się być Rowem Mariańskim i jest w gruncie rzeczy bez znaczenia. Natomiast zaczynam mieć wrażenie , że chyba uporczywie nie chcesz zrozumieć o czym mówię, albo postanowiłeś mnie łapać za słówka, co uważam za niecelowe. Oczywiście, że po jednorazowym zażyciu narkotyku nie zostaje się narkomanem. Jednak w przeciwieństwie do osoby , która go nigdy nie zażyła wie się ,jakie to uczucie PO ZAŻYCIU. Nie uczucia narkomana. Zresztą - nie napisałam, że się wie, co czuje narkoman- tak dla uściślenia:) . A co do cytowania - może. Niemniej padają tam jako aksjomat słowa , ze -zgodnie z opinia jakiejś osoby - to naprawdę nie jest straszne. A ponieważ znamy wszyscy wcześniejsze wypowiedzi - całokształt jest jednoznaczny. Dla Ciebie może to normalne, dla mnie- nie. Zresztą nie tylko dla mnie. Każdy temat można przedstawić w różny sposób . I sposób tego przedstawiania wiele mówi z kim i czym ma się do czynienia. Ten temat uważam za zamknięty.

      Usuń
    22. @Kira - ależ ja mogę być tutaj różowym misiem. Przecież to nie ma najmniejszego wpływu na rzeczywistość .Cwelem ,cokolwiek to w tym kontekście znaczy, nie za bardzo z oczywistych powodów orientuję się w grypserze, również. A niech tam...

      Usuń
    23. @TF - śliczne. I masz rację. Ochlokracja rules.Tzn tak jej się wydaje...

      Usuń
    24. @Kira

      Mnie teksty An- ka nie interesują. Ja nie oceniam jej bloga, na niego nie wchodzę . Reaguję na komentarze o mojej osobie. Nie rozumiem, po co pisać o osobach, których się nie lubi i wchodzić na blogi osób, które nam nie odpowiadają ? Przecież one się nie zmienią .
      Nie lepiej się ignorować i trzymać od siebie z daleka ? Napisałam o różowych ,bo An- ka nie chce się ode mnie odczepić stąd potraktowanie ją jak tych osobników ,którzy są upierdliwi jak trolle .



      Usuń
    25. jezuuuuu .... kobiecinko - przejechalas się po moim wieku, hormonach ,menopauzie, wzroku , chwaleniu się itd i ty twierdzisz ,boża krówko, ze mnie ignorujesz i że ja komentuję twoją osobę ? Czy ja, niebożątko umysłowe ,sugeruję , że masz zeza, krzywe nogi i np. nikt cię nie bzyka i DLATEGO głupio piszesz ? Czy może sugeruję, że się niemoralnie prowadzisz i masz abonament na skrobanki ? Nie ? ano właśnie... Nawet ci nie poradzę wizyty u psychologa, bo mnie to guzik obchodzi. Twoja osoba mnie guzik obchodzi i nie do niej się odnoszę. Do poglądów i słów, które piszesz. Lubię ,nie lubię - a co ja mam do lubienia albo nie do lubienia . "Przeciez one się nie zmienią " Hmmm ...ewolucja nie dla wszystkich ? a ja znam powiedzenie ,że tylko krowa nie zmienia poglądów....

      Usuń
    26. @ Julianne

      Nie możesz nikomu zabraniać osądzać Cię. Sama przecież również osądzasz.

      Aa, dobrze, że mi przypomniałaś. Przymiotnika "różowy" też masz nie używać W STOSUNKU do osób, których nie lubisz. Jest to bowiem przytyk do orientacji seksualnej.

      Usuń
    27. @ An-Ka
      Znaleźć się w Twoim towarzystwie na liści zbluzganych przez takie coś jest dla mnie zaszczytem. Caluję Twoją dłoń , Madame.
      I zdrowo mnie ubawiły idiotyzmy jej "menedżera najniższego szczebla" . Jeśli jej nie wywali z roboty na zbitą twarz, wystawi jedynie opinię o sobie i swoim "hurezimmerze".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    28. @Kira...
      od czasu, gdy mnie poprosiłaś o nie używanie słów "miś" i "różowy", nie użyłem ich ani razu... więc WTF?...

      Usuń
    29. @An-ka
      Oj widzę, że zabolało z tym wiekiem, menopauza, hemoroidami i wadą wzroku. ;-)Na swoim, blogu leczysz poranione ego? Tak pisałaś o wieku tak przez przypadek zajrzałam.;-)

      An-ka zejdź ze mnie nie takie komentarze czytałam już o swojej osobie i nic one nie dały tym, którzy je pisali. Tracisz czas, ale to twój czas. Skoro widzisz, że jest Ci z kimś nie po drodze rezygnuj. Nie lubimy się wirtualnie na tyle na ile się znamy rzecz jasna . Nie chcę z tobą kontynuować konfliktu,, wyzwisk ,wymiany niemiłych komentarzy więc trzymajmy się od siebie z daleka i tyle.


      Usuń
    30. @An-Ka...
      również cały wątek uznaję za zamknięty, zwłaszcza że mamy teraz inne widowisko... otóż nasz osobliwy duecik nie omieszkał się zaprezentować i opowiedzieć o swoich wizjach... śmiało SN i TF, dajecie dalej dziewczynki, dajecie...

      Usuń
    31. @ PKanalia

      Sorry, to było bardziej do Julianne. Ale z tymi "dziewczynkami" też przeginasz.

      Usuń
    32. @Kira,

      Kiro, nie dziw się chłopinie, która przez półtora roku garowała w pierdlu. Jak wiesz z takich chłopaczków robią tam prawdziwych mężczyzn, a i grypsera do słownika też wchodzi na stałe. Nic się nie poradzi na to, że patrzy na świat i ludzi z perspektywy więziennych hmm, nazwijmy to uciech....

      Usuń
    33. @ Tie Fighter

      Takie komentarze też będą lecieć. Wiesz, dlaczego.

      Usuń
    34. @An-Ka,

      Już chyba wiem skąd ten furiacki atak na Twoją osobę. Jeśli się nie mylę, to ostatnie stadium kiły dokonuje spustoszenia w mózgu i raczej wyklucza dożycie do wieku choćby przedemerytalnego. Nie mówiąc już o jakim takim trzymaniu się, bo mówimy w tym przypadku najwyżej o wyglądzie Gremlina. Zatem w pewnym sensie potrafię tą frustrację zrozumieć. Cóż, ryzyko zawodowe, albo uciążliwe warunki pracy - jak kto woli

      Usuń
    35. O ooo. .hemoroidy ?dawaj , Julka. Dawaj ./ Tak pięknie się pienisz z tej obojętności




      Ta

      Usuń
    36. @ An-Ka

      A może lepiej niech Julianne już przestanie?

      Usuń
    37. Dobrze .Już puszczam sznurki.

      Usuń
    38. @ Kira
      Better late then never.
      Pozdrawiwm serdecznie.

      @ An-Ka
      Hodowla Treponema pallidum ubzdurała sobie że z nia rozmawiałaś.
      Jutro możesz się dowiedzieć ze ucinasz sobie pogawedki z agarem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    39. i już, to wszystko?... eee tam, "lipa, forsę oddać" :D...
      tylko "cholera, trepa nie ma, palił i bum" /choć bełkotliwie wyartykułowane/ jeszcze jakoś ratuje sytuację, jest niezłe, takie "wojskowe" raczej... chyba palił w składzie amunicji?... to było dość nieroztropne... i głośne :D...

      Usuń
    40. Tak to już jest gdy się zna jedynie łacinę "spod cweli"

      Usuń
    41. Korekta:
      łacinę "spod celi".
      Daruj Kiro literówkę, tablet nie jest wygodnym narzedziem do pisania.

      Usuń
    42. czułem, wiedziałem wręcz, że moja sztubacka wkrętka się uda i ofiara wlezie do siateczki... poprzednio było "Gramsci - Gramski", tym razem przynęta była wręcz buracka... ale też nie trzeba było długo czekać... aż mi się wierszyk ułożył pod tytułem:
      "akcja - reakcja, czyli Pepiku podskocz"...
      Stoi laleczka
      Kluczyk ma w pleckach
      Kluczyk przekręcamy
      Laleczka fika łapkami...
      /tu pozdrawiam Komentatora Anty, który nie tak dawno ten temat rozwinął/...

      Usuń
    43. To raczej Niedźwiedziowi udała się wkrętka, bo nie kto inny jak ty kilka komentów wyżej zarzekał się, że wątek uznaje za zamknięty. Jak zwykle udowodniłeś, że twoje słowo jest tyle warte co cnota twojej podopiecznej. gdybym dostawał złotówkę za każde złamanie przez ciebie danego słowa, to nie musiałbym pracować. A poza tym, na ciebie nawet nie trzeba zastawiać pułapek, bo wcześniej czy później sam się wypierdolisz o własne nogi. Cóż, tak to jest kiedy ktoś zaczyna się gubić w swoich własnych kłamstwach, a jego własne słowa są niczym najgorszego sortu kurwa - do przehandlowania za nieprzesadnie wysoką stawkę

      Usuń
    44. @ Panowie

      Czy wy tak lubicie? :)))

      Usuń
    45. @T.F...
      ech, gdyby mnie płacono za każdy moment, gdy robisz z siebie idiotę po raz kolejny... akurat tym razem słowa o zakończeniu wątku dotyczyły moje bilateralnej /nie za trudne słówo?/ rozmowy z An-Ką... podsłuchiwać i podpatrywać również "trza umić"...

      @Kira...
      szczerze?... trochę polubiłem ten sport, poczytanie bajdurzeń osobliwego dueciku i pokręcenie kluczykiem, by zobaczyć jak uciesznie machają łapkami... czasem potrafi mnie to oderwać od innych zajęć... byle nie za często i krótkie sesje, bo inaczej nuży to i męczy... tak sobie pomyślałem, że gdy doprowadzą się już do stadium artykułowania jedynie "ga ga i gu gu" i trafią na zamknięty oddział dla "bardzo, bardzo nerwowych", gdzie nie ma dostępu do neta, to chyba będzie mi ich brakować :D...

      Usuń
    46. "czasem potrafi mnie to oderwać od innych zajęć... byle nie za często"

      No jasne, że nie za często. W przeciwnym wypadku uprawa konopi i jej dystrybucja mogłyby na tym ucierpieć... Nie za trudne słówka? W razie czego chętnie wyjaśnię.

      Usuń
    47. @T.F...
      znowu nie zadresowałeś porządnie... bo jeśli do mnie ta głupia gadka, to znowu zrobiłeś z siebie idiotę... nie uprawiam konopi /nawet przemysłowych/ i nie dystrybuuję /choć mój zniekształcony odpowiednik w twoim wynaturzonym umyśle zapewne się tym zajmuje/... choć gdybym miał odpowiednie warunki, zapewne bym się tym zajął, bo to ładna i wartościowa roślinka... co do dystrybucji miałbym wątpliwości... jestem "starej daty" i w dawnych czasach, gdy prawo w tym temacie było normalniejsze, nietaktem towarzyskim było żądanie za ziele pieniędzy /wyjątkiem był zwrot kosztów, gdy ktoś kupił tą zabawkę w innym kraju/... jednak obecne chore prawo spowodowało zmianę sytuacji i zmianę myślenia na ten temat, więc kto wie?... ale na pewno dzieciak by ode mnie nic nie zobaczył... tak jak ty, pogardzam każdym dilerem, który sprzeda dzieciakowi nawet owo zioło, nie wspomnę już o dilerze legalnym, który zza lady sklepowej sprzeda dzieciakowi piwo...

      Usuń
    48. @pkanlia, (dobrze zaadresowane?)

      Czyli sama produkcja... Rozumiem. Konsumpcja jak czytam powyżej też... Muszę ci jednak oddać sprawiedliwość, bo jeśli naprawdę tak pogardzasz dilerami jak piszesz, to rzeczywiście powinienem cię przeprosić za posądzenie o dystrybucję, co niniejszym czynię.

      Usuń
    49. @T.F...
      niech będzie... literówkę /przypadkową lub zamierzoną/ można olać...
      powtórzę z naciskiem, że chodzi o dilerów oszustów lub sprzedających dzieciakom... co do innych, to nic do niech nie mam, pod warunkiem, że nie kantują i sprzedają dorosłym...
      dyskusyjna jest sprzedaż osobom uzależnionym, bo oni się do końca nie kontrolują... ale powiedzmy sobie szczerze, na kim zarabia najwięcej państwo pobierając akcyzę od sprzedaży legalnego narkotyku, czyli alkoholu?... czy na koneserach gatunkowego wina, czy piwa?... nie... czy na panienkach, które kupią sobie pół litra, by uczcić drinkiem udany egzamin?... nie... a może na kolegach z wojska, którzy się spotkali po latach i zaćpali kilka siódemek?... nie... mogę tak wymieniać dalej przykłady i zawsze odpowiedź zabrzmi "nie"... największy zarobek jest na ćpunach /alkoholowych/, którzy bez flaszki dziennie nie funkcjonują...
      czyli jeśli już dilować, to tylko "trawką", bo z uwagi na znikome ryzyko uzależnienia /dotyczy osoby dorosłej/ takie dylematy moralne są zredukowane do minimum...
      ...
      to oczywiście tylko teoria... czasem pracy się nie wybiera... znam dziewczynę, wdowę, samotną matkę z dwojgiem dzieci... z barku innych opcji diluje w monopolowym... czy można wymagać od niej, by nie sprzedawała ćpunom /alkoholowym/, bo nie wiedzą, co czynią?... nawet jak się nauczy ich odróżniać od zwykłych użytkowników i tylko im sprzedawać, to sklep straci obroty, a ona środki do życia dla siebie i dzieci... czyli tu kompromisem jest jedynie wymaganie, by nie sprzedawała smarkaczom... tak?...
      ...
      trochę się rozgadałem, bo zaraz czas mi do innych zajęć... mój odpowiednik w twojej głowie rzecz jasna zajmie się zbiorem konopi /to już dawno ta pora, jeśli uprawa jest outdoor/...

      Usuń
    50. p.s. mam poczucie niedokończenia tego /zapewne nudnego/ wywodu... dylemat moralny związany ze sprzedażą osobie uzależnionej, zamiast ciąg go na przysłowiowe talarki, można ogarnąć z drugiej strony prostym stwierdzeniem, że większość uzależnionych mimo braku pełnej kontroli nad sobą dysponuje jednak pewną dozą wolnej woli, więc po co wnikać, czy flaszkę kupuje ćpun, czy niećpun?... i to jest chyba najzdrowsze podejście...
      tu najlepiej rozwiązują temat barmani, niczym arbitrzy na boisku: "pan już jest zmęczony, pan już nic więcej tu nie zamówi"... i nie chodzi bynajmniej o moralność, tylko o proste rozumowanie matematyczne, że gnój który taki klient może zrobić w lokalu może być większą stratą, niż kasa, którą zostawi...

      Usuń
    51. @pkanalia,

      No tak, ale w monopolowym tez jest narzędzie weryfikacji w postaci informacji, że "osobom nietrzeźwym i niepełnoletnim alkoholu nie sprzedajemy" Tu wspomniana kobieta za ladą ma wręcz obowiązek sprawdzenia gówniarzowi dowodu osobistego, a nachlanemu żulowi odmowy sprzedaży. Można zatem powiedzieć, że przejmuje ona rolę wspomnianego barmana.

      Usuń
    52. zgoda jak najbardziej, barman był tylko przykładem, bo sklepowa też może być... boli mnie tylko to, że gdy taka sklepowa sprzeda alkohol dzieciakowi, to najwyżej wyleci z roboty... znam autentyczny taki przypadek... sklepowa poszła na szczaw, zaś sam sklep dostał karę bodajże kilku tygodni zawieszenia koncesji... inspektor /chyba PiH-u?/, który ją na tym przypalił złożył doniesienie do prokuratury, ta zaś umorzyła śledztwo... gdyby ktoś sprzedał smarkaczowi blanta i na tym wpadł, poszedłby siedzieć, aż by zagwizdało... i to jest bardzo nie w porządku... to pierwsze, to ze sklepową, znaczy się...

      Usuń
    53. @T.F...
      z rozpędu teraz ja nie zaadresowałem...

      Usuń
  3. @Kira,

    Cieszę się, że dostarczyłem Ci inspiracji do zamieszczenia kolejnego postu. Moje naganne zachowanie, rzekomo sugerujące warzywu jak ma żyć zostało w ten sposób jeszcze bardziej uwypuklone i dodatkowo napiętnowane. Ot takie swoiste powolne grillowanie, które tak bardzo lubię. Szkoda tylko, że bezczelne konfabulacje warzywa jakobym popierał aborcję nie wydały Ci się równie naganne i warte osobnego tematu poruszonego na łamach tej witryny. Zastanawiam się też, czy przypadkiem wytykanie mi rzeczonej "zbrodni" nie przybrało formy pouczania nie tyle może jak mam żyć, ale przynajmniej jak mam żyć w przestrzeni blogowej. Nie mów tego, nie mów tamtego, nie ujmuj tego w takiej formie itd. W najlepszym wypadku wypełnia to znamiona pouczania, choć mam wrażenie, iż implikuje to nakazy i zakazy, pozostające w rażącej sprzeczności nie tylko z moją autonomią, ale też wolnością słowa w ogóle. Napisałaś wytłuszczonym drukiem, że "Argument to liczący się w danej dyskusji FAKT." Tyle, że dla różnych ludzi w danej dyskusji liczące się fakty mogą być diametralnie różne od tych, które Tobie wydają się istotne. Ba, dla innych ludzi, to co Ty nazywasz liczącym się faktem, może być nic nie znaczącym detalem, który dla danej dyskusji nie ma żadnego znaczenia. Niemniej mam świadomość, że blogosfera rządzi się swoimi prawami, a prawo stanowi właściciel bloga, który z racji swojej szczególnej pozycji ma pełne prawo stać ponad nim. Tyle mojej luźnej refleksji, która mam nadzieję nie zostanie odebrana jako "pouczanie", a już tym bardziej mówienie komuś jak ma żyć. Na koniec pozostaje mi wyrazić nadzieję, że skoro wypowiedzi z poprzedniego posta znalazły swoją kontynuację pod nowym postem, to ten sam los spotka złożone tam obietnice.

    Pozdrawiam życzliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany TF, jeśli TEN post uznałeś za piętnowanie, to - niestety - jesteś potwornie przewrażliwiony. Wyobraź sobie, że nie mam potrzeby PRAWIE nikogo wdeptywać w ziemię. A już na pewno nie Ciebie. :) Poza tym nie piszę tylko o Tobie, ale o problemie nieumiejętności rozmawiania w ogóle.

      Jeszcze tego by brakowało, żebym Cię pouczała, jak masz żyć czy co pisać! :) Ja tylko d o r a d z a m , co WARTO pisać lub czego NIE WARTO - jeśli chcemy dojść z kimś do porozumienia. Możemy się łudzić, że komuś udowodniliśmy, że jest niemoralny, głupi, fałszywy, ale jaki to ma sens? Dyskutować można w oparciu o wspólne założenie moralne lub o czystych faktach. W przeciwnym wypadku dyskusja zamienia się prędzej czy później w pyskówkę.

      Stary Niedźwiedź wyrażał nierzadko opinię, że jest skłonny zaakceptować prawo do aborcji w TRZECH dozwolonych przez prawo stanowione przypadkach. Może dlatego Akara uznała, że i Ty się w to wpisujesz? W dwóch z nich Kościół wypowiada się jednoznacznie: jest to zło.

      Czy piszesz o obietnicy uznania Cię za lepszego katolika od Akary? Cóż, wydawało mi się, że nie obchodzi Cię moje zdanie. Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi uznałam, że prezentacja oceny Twojej osoby byłaby równa wejściu w rolę dobrotliwej moralistki, która uznała, że spełniłeś jej oczekiwania. Jeśli Ci jednak na tym zależy, to napiszę, że jeżeli nie tylko swoim życiem, ale i POGLĄDAMI zaświadczasz o tym, że aborcja w przypadku ciąży z gwałtu lub upośledzenia jest zła, to nie tylko lepszy z Ciebie katolik od Akary, ale także chyba od każdego z nas. :)

      I wcale Ci tego nie zazdroszczę. ;) Bo ja nie chcę być katoliczką. Mamy zbliżone poglądy na aborcję (oraz na wiele innych spraw), ale nie identyczne. Ponadto jestem antyklerykałką (przepraszam, ale wessało mnie w ten żeński neologizm ;)) i mam naukę Kościoła tam, gdzie opinię innych ludzi - czyli w niezbyt szacownym miejscu. Jeśli uważasz, że Akara powinna się wypisać z tej megakorporacji, ale ja już nie, to bardzo Ci się dziwię.

      Usuń
    2. @Kira,

      Dzięki za ten wpis. Teraz trochę lepiej będę mógł Cię zrozumieć. Może nie do końca się zgodzić, ale na pewno choć w części zrozumieć:)

      Usuń
    3. No, mam nadzieję, że się jeszcze nieraz "zetniemy". ;) Byle nie o abstrakcje! :)))

      Usuń
  4. @ Kira
    Jakimi FAKTAMI chcesz kogokolwik przekonywać w kwestiach MORALNOŚCI?
    Jeśli na uliy ktoś zabija bejsbolem psa, jest to fakt. Al już Twój sprzeciw, wlaśnie w myśl tego co napisalas, będzie już tylko OCENA. Ktorą jak sama piszsz, to bydlę może olać.
    Nie ma co, piękna filozofia. I jaka skuteczna w walce ze złem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Stary Niedźwiedź

      Od wieeeeeluuuuuu lat powtarzam (choć już z coraz mniejszą nadzieją, że niektórzy zrozumieją), że nasze oceny są dla naszych bliźnich gówno warte i że dlatego właśnie musimy stawiać na DZIAŁANIE. Nie polemizuje się z chujami, Niedźwiedziu. Czasami można napastnika ubłagać, zastraszyć go słowem, przekonać, przekupić nawet. Ale jeśli to nie działa, to po prostu czyńmy SWOJĄ WOLĘ. Potrzeba Ci zezwolenia Pana Boga, by dopieprzyć komuś w mordę? Bo mnie - bynajmniej. To JA decyduję, jak JA się zachowam.

      Natomiast w Internecie działać nie możesz, bo niby jak? Nie dosięgniesz swojego rozmówcy. Albo stawiasz na polemikę, albo na pyskówkę. A jeśli uważasz, że Twoje p r z e k o n a n i e , że coś jest dobre lub złe, starczy za argument, to się mylisz.

      Usuń
    2. @ Kira
      "Nie polemizuje się z chujami, Niedźwiedziu. "
      Święta racja, Kiro I dlatego ja ani przez chwilę nie polemizowałem z parszywym damskim odpowidnikiem chuja. Więcej na priva.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. I Ty, Kiro, jesteś idealistką :) Żaden fanatyk, niewolnik swoich (sic!) przekonań nigdy tak z Tobą nie porozmawia. Pomarzyć możesz, jednak to dla takiej osoby niewykonalne :/
    Bardzo dobrze ujęłaś kwestie konstruktywnej dyskusji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Marzena

      Nie obrażaj mnie. Aż taką idealistką nie jestem. ;) W realu tracę swój polemiczny pazur i bardzo rzadko wdaję się w dysputy na kontrowersyjne tematy. A w wirtualu staram się je szybko zakończyć, gdy widzę, że na porozumienie nie ma szans.

      Usuń
    2. @Marzena...
      fanatyk daje swojemu interlokutorowi swobodę posiadania własnego zdania zgodnie z Zasadą Forda "klient może u nas kupić auto w każdym kolorze, pod warunkiem, że jest to kolor czarny"... więc rzeczowa dyskusja z nim nie ma sensu, można się tylko z niego ponabijać, co bywa czasem zabawne w dystansie jednej, dwóch wypowiedzi, ale dłuższy dialog jest już nudny i męczący ...

      Usuń
  6. "Człowiek dojrzały może polemizować, kłócić się, upierać przy swoim zdaniu. Będzie miał jednak świadomość, iż dla drugiej strony jest – wybaczcie mi tę brutalną szczerość – nikim."

    Dokładnie tak.
    Już to kiedyś Ciebie pisałem.
    Przykładowo teraz.Do kompa dorwał się stary,łysy,kiedyś rudy,gruby,zgryźliwy dziadyga i się wymądrza,albo jak sam pisze."mędrkuje".
    A że jest tuman niedouczony,to od tego jest Wujcio Google,coby mu pomógł.
    Klepie durnoty,tyle tylko że stary,to jeszcze odruchowo pisze,a nie "mówi" za pomocą klawiatury.
    Ale żeby nie było tak straszno i ponuro,to jeden pozytyw:
    "Zdaje mi się, że się znowu z niektórymi osobami nie zrozumiałam."
    Zdaje mi się,ze zaczynam Ciebie rozumieć.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki.
      Brak tradycyjnego :
      Witaj Kira.
      Literówka:
      Już to kiedyś u Ciebie pisałem.

      Usuń
    2. Tak, pamiętam, próbowałeś mi wówczas wmówić, że to, iż ktoś coś tam o sobie pisze, nie oznacza, że musi być taki naprawdę. Moim zdaniem trafiłeś kulą w płot. O wyglądzie można kłamać, ale już o swoich przekonaniach - raczej nie.

      Usuń
    3. Niekoniecznie kłamać.Można pofantazjować sobie,przykladowo.
      Co do przekonań.
      Zakładam,że jakieś przekonania masz i piszesz o nich szczerze.Ale skąd ta pewność,że inni tak postępują?
      Także chyba nie jesteś tego pewna i stąd te zastrzeżenie:
      "raczej nie",zapewne.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Mędrku -chyba trudno zachować spójność w przypadku kreowania innych przekonań , niż się naprawdę ma. I łatwo samemu się pogubić. Czasem wprawdzie ci, którzy w dyskusji kierują się uprzedzeniem czy antypatia do kogoś wolą zaprzeczyć samemu sobie niż przyznać rację oponentowi, ale to już inna sprawa :)

      Usuń
    5. Droga Kiro,masz oczywiście rację.Krętacz wcześniej czy później sam się potknie o swoje krętactwa.
      Dlatego bezpieczniej jest trzymać się własnych zasad i poglądów.
      Nie potrzeba później odszczekiwać swoich wpisów.
      Pozdrawiam .
      Ps.
      Co do oprzędzeń.
      Uprzedzony mogę być do kogoś kogo znam fizycznie.W wirtualu to nie ma żadnego sensu.

      Usuń
    6. Co do uprzedzeń,oczywiście.

      Usuń
    7. Witaj An-Ka.
      Przepraszam,ale dopiero teraz zauważyłem,że odpisałem adresując to do Kiry.Ale tobie prawdopodobnie odpisałbym podobnie,bo istotny jest sens wypowiedzi.
      Masz oczywiście rację,najtrudniej przychodzi przyznać się do błędu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. Tak się domyśliłam:).

      Usuń
  7. Kiro -tak się zastanawiam, czy rzeczywiście w tych przepychankach chodzi o zmuszenie innych do przejęcia punktu widzenia, chęć zmiany cudzego życia ... Nie sądzę. Przecież nikt tak naiwny nie jest. Ponadto - tu trochę, ale tylko trochę ! żartuję - gdyby nie ludzie, których z jakiegoś powodu uważamy za odbiegających od naszych standardów pod jakimkolwiek względem to przecież nie moglibyśmy się tak dobrze czuć :)) . A jak się ma w odwodzie jakiegoś "durnia/prostaka/szambo/kołtuna " .....

    OdpowiedzUsuń
  8. domniemywam /być może mylnie/, że odnosisz się do dyskusji, której nie śledziłem, więc tu nic do powiedzenia nie mam...
    natomiast co do ogólnego meritum... myślę, że ściśle rzeczowej argumentacji można wymagać jedynie na forach bardzo wąskotematycznych, fachowych /np. forum hodowców gołębi lub fanów motocykli/... ale tu też jest miejsce na wtręty nie na temat, na luzackie żarty lub nawet personalne przysrywki... po prostu co człowiek, to inna motywacja do zabrania głosu na forum i tego raczej zmienić nie da rady... jest także miejsce na monologi, znam taki przypadek kompletnego już wariata, który monologuje na różnych forach opowiadając o swoim świecie, który sobie stworzył w głowie i z którym nieustannie walczy... opowiada o pojęciach, zjawiskach, postaciach z tego świata, do tego językiem, który w nim obowiązuje, więc ów monolog robi wrażenie bełkotu /czasem nawet niektórzy próbują dla sportu z nim rozmawiać, ale to już osobna sprawa/... ale czy z tym trzeba coś robić?... można rzecz jasna wprowadzić "zakaz monologów", gdzie administrator forum arbitralnie decyduje, co jest monologiem, co nie... jednak czy warto tracić na to czas?...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
  9. No cóż, odpowiadając na tytułowe pytanie tego posta, to zawsze staram się rozmawiać :)

    Kiro, napisałaś:
    "Będzie miał jednak świadomość, iż dla drugiej strony jest – wybaczcie mi tę brutalną szczerość – nikim."
    Chciałbym Cię zapytać, w jakim sensie rozumiesz to "nikim"? Bo jeśli w takim sensie, że jest to "nic niewarte zero", itp., to ja się z Tobą nie zgadzam - dla mnie słowo "nikim" ma wydźwięk pejoratywny, wręcz pogardliwy. A chyba jednak nie gardzisz osobami, które tutaj komentują, prawda? Dlatego ja bym zmienił słowo "nikim" na "całkiem obcą osobą, z opinią której nie musi się w ogóle liczyć". Jeśli słowo "nikim" napisałaś myśląc mniej więcej o kimś takim, wtedy mogę się z Tobą zgodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam na myśli tę drugą opcję, Smurffie. Większością moich rozmówców nie gardzę. :)

      Usuń
    2. Tak też myślałem Kiro, ale wolałem to doprecyzować :)

      A teraz pozwól, że wyrażę moją własną opinię odnośnie dyskusji pod Twoim poprzednim postem, bo myślę, że nie ma co chować głowy w piasek, wreszcie trzeba na to zareagować.
      Dopóki wymiana poglądów nie zejdzie do poziomu, który uznaję za poniżej krytyki, to staram się być tolerancyjny. Wiadomo, w grę zazwyczaj wchodza emocje, ewentualnie czyjeś kompleksy, chęć przeforsowania swojego "ja" i diabli wiedzą co tam jeszcze... ale mniejsza o to, nie o tym teraz chciałem.
      Gdy zaczyna się taka jazda, jak w Twoim poprzednim poście, gdzie jedną z uczestniczek forum zwyczajnie miesza się z błotem i publicznie wyzywa od "warzywa", "jarzyny" lub też "ateotaliba" /przy okazji - cóż to za nowy językowy potworek?/, to ja chciałbym wiedzieć o co tak naprawdę chodzi. A mianowicie - co ta osoba takiego strasznego napisała /lub może czego nie napisała?/, że się ją publicznie postponuje? Muszę przyznać, że usilnie starałem się tego dociec, ale nie znalazłem przyczyn takiego zachowania. Sprawa jest prozaiczna - osoba ta zwyczajnie wyraziła swoje poglądy na kwestię poruszoną w poście i nikogo personalnie w swoim komentarzu nie obraziła. Dlaczego więc została obrzucona takimi epitetami? Bo się komuś nie podobają jej poglądy? Ale czy to jest powód, aby kogoś /kogo tak naprawdę zupełnie się nie zna - vide moja interprtetacja słowa "nikim" w komentarzu jw./ zmieszać z błotem?
      Idźmy dalej.
      "Jeżeli ktoś ma problem ze wzrokiem a jak ma się 60 tkę na karku to wzrok się już pogarsza proponuję wizytę u okulisty a nie pisania bzdur na cudzym blogu jak np. ta cała An-ka. Babom w czasie menopauzy odpiernicza,więć hormony czas zacząć brać a nie atakować blogerów na cudzych blogach."
      No cóż, taką wypowiedź traktuję podobnie jak wyżej opisane postponowanie, a mianowicie wrzucam to do jednego i tego samego worka z napisem "chamstwo/buractwo/prostactwo".
      A jeśli ktoś będzie tym zbulwersowany, to ja chciałbym przypomnieć powiedzenie, które brzmi mniej więcej tak: "jeśli nie okazujesz innym szacunku, to nie oczekuj, że ktoś okaże go tobie".

      Usuń
    3. @ Smurff

      Tak, jedno i drugie jest chamskim wyrażeniem swojej opinii.

      Usuń
    4. Abstrahuję od chamstwa, bo ono czasem bywa permanentne, czasem zaś jest "tylko" reakcją na sytuację i zapewne nikomu nie obce. Chciałabym , by moja wypowiedź przyjąć zdecydowanie jako ad rem ! Mnie mocno dziwi potrzeba (i nadzieja :)) na dokuczenie komuś, nie tyle nawet dziwna, co śmieszna , bo z reguły owo dokuczanie odbywa się na zasadzie domysłów, co akurat oponenta może boleć, domysłów rzadko słusznych ,zdecydowanie opartych na hierarchii owego dokuczacza i przy okazji demaskujących go. Z żeby naprawdę dokuczyć komuś to trzeba go dobrze znać, naprawdę dobrze.Inaczej -kula w płot i samoośmieszanie przy okazji. I pokazanie własnego podbrzusza....Potrzeba dokuczania może być rzeczywiście reakcją,odwetem itp. Nadzieja dokuczenia mówi znacznie więcej

      Usuń
    5. @ An-Ka

      Ano właśnie, SAMOOŚMIESZANIE. Dlatego właśnie nie wprowadziłam zasady kasacji każdego chamskiego komentarza, tylko zasadę ucinania dłuższych pyskówek oraz atakowania osób, które nie chcą lub nie mogą się bronić. To, co piszemy, świadczy wyłącznie o nas samych, nie o naszym rozmówcy. Ktoś, kto chciałby komuś inteligentnie dociąć, nie uciekałby się do samych obelg. A już na pewno nie czepiałby się urody, wieku, statusu majątkowego.

      Dlatego właśnie to, co napisała Julianne, podobnie jak to, co napisał ten wulgarny troll pod poprzednim postem, dotyka nie Ciebie, a ich samych. Tie Fighter również musi wziąć odpowiedzialność za swoje słowa (choć, oczywiście, to już wyższa półka, gdyż on obrażał Akarę z racji jej poglądów na aborcję).

      Usuń
    6. Witaj Smurffie,

      "A jeśli ktoś będzie tym zbulwersowany, to ja chciałbym przypomnieć powiedzenie, które brzmi mniej więcej tak: "jeśli nie okazujesz innym szacunku, to nie oczekuj, że ktoś okaże go tobie".

      Te zaiste piękne z pozoru przytoczone przez Ciebie słowa obarczone są jednak pewnym mankamentem. A mianowicie są równie utopijne, co hasła bolszewickiej rewolucji. Bo czy przyzwoity człowiek (za przyzwoity przyjmijmy dla wygody takiego, który przestrzega prawa stanowionego) powinien okazywać w realu szacunek dilerowi narkotyków, który sprzedaje śmierć? Czy przyzwoity człowiek powinien okazywać szacunek pederaście, który świadomie zaraża wirusem HIV swoich kolejnych kochasiów? Czy przyzwoity człowiek powinien okazywać szacunek szarlatance, która promuje w przestrzeni publicznej łamanie obowiązującego prawa i to za pomocą metod, które zagrażają zdrowiu i życiu? Czy przyzwoity człowiek powinien okazywać szacunek kryminaliście, który do końca swoich dni utrzymywał będzie, że siedział za niewinność i nadal praktykuje proceder, za który już siedział? I wreszcie, czy przyzwoity człowiek powinien okazywać szacunek odrażającemu pedofilowi lub jego obrońcom, których przecież nie brakuje, a w sieci akurat zaczynają działać zupełnie jawnie? A teraz najważniejsze pytanie. Czy przyzwoitemu człowiekowi w ogóle powinno zależeć na tym, by takie odrażające kreatury okazywały mu szacunek, czy wręcz przeciwnie? Czy szacunek okazywany przez takie odrażające kreatury nie utożsamia człowieka przyzwoitego z takim właśnie podejrzanym elementem? Czy bratając się z przedstawicielami marginesu społecznego nie wystawia sobie przyzwoity człowiek przypadkiem świadectwa przynależności do tego marginesu? A czym się różni w tym zakresie świat realny od świata wirtualnego? Czy w świecie wirtualnym można zasady przyzwoitości odwiesić na haczyk? I na koniec ostatnie pytanie. Czy przyzwoity człowiek powinien być obojętny na zło, na podłość na kłamstwo? Czy powinien pozostać obojętny na każdą podłość? Czy może powinien jednak reagować? O ile w realu może to przerosnąć jego możliwości, to w wirtualu jedynym ogranicznikiem zdają się być ułomności intelektualne, o które większości komentatorów tej witryny trudno raczej posądzać. Zostawiam te pytania pod Twoją rozwagę i nieśmiało pozostaję z nadzieją na odpowiedź.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    7. "(za przyzwoity przyjmijmy dla wygody takiego, który przestrzega prawa stanowionego)"

      Wychodzi na to, że ja nie jestem przyzwoitym człowiekiem. Cóż, jak widać moralność jest jak dupa - każdy ma własną.

      Usuń
    8. @Kira,

      Napisałem wyraźnie, że przyjmuję to kryterium dla pewnej wygody, bowiem celowo nie chciałem wschodzić w sferę kodeków moralnych. Prawa stanowionego zmuszeni są przestrzegać wszyscy, a praw moralnych co poniektórzy w ogóle nie przestrzegają, bo ich na przykład nie mają. A temat prawa stanowionego chyba już mamy omówiony i raczej jesteśmy tu zgodni. No chyba, że masz zamiar rozmyć przyjętą konwencję tocząc jałowy spór na temat szkodliwości "zbrodni" unikania płacenia podatków, czy obicia ryja osobnikowi katującemu zwierzę. Ujednolicając to dilerką, zabójstwem z premedytacją czy innymi przytoczonymi przeze mnie "normami" zachowań obecnych i na twoim blogu środowisk.
      Po co więc te wnioski na wyrost?

      Usuń
    9. @ Tie Fighter

      Musimy to my tylko przestrzegać praw fizyki. Bądź zatem łaskaw wyrażać się precyzyjniej, bo potem wchodzimy w wielogodzinne, kompletnie jałowe w dodatku spory.

      I za zbrodnię typu pedofilia, i za niepłacenie podatków można iść do paki. To się nazywa: KONSEKWENCJE. :)

      A że jedno uznamy za niemoralne, a drugie za moralnie neutralne? No właśnie - moralność jest jak...

      Usuń
    10. @Kira,

      Po pierwsze, o ile w przypadku niepłacenia podatków konsekwencji można jednak uniknąć i nie idzie się raczej za to do paki, to w przypadku choćby pedofilii czy morderstwa, jest to raczej trudne - przynajmniej w przypadku zaistnienia niezbitych dowodów. Zresztą i sam duch prawa idąc pod pachę z jego literą przewidział różne traktowanie różnych przestępstw. Po drugie, przynajmniej teoretycznie trudno chyba stawiać znak równości między bezwzględnym zabójcą i pedofilem pokroju Trynkiewicza, a starowinką oskarżoną o kradzież bułki, podyktowaną zresztą chęcią zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. No cóż, jednak zaczynamy pewne oczywistości rozmywać, a temu chciałem właśnie przeciwdziałać, bowiem nie stanowi to sedna mojej wypowiedzi skierowanej do Smurffa, a jedynie miało zobrazować nieco główny wątek. Pozostaje mi jedynie żałować, że nie odniosłaś się do zasadniczych pytań, a drążysz nieistotne dla tej dyskusji tematy poboczne. Ale w imię uniknięcia nieporozumień mogę to przyjąć za dobrą monetę.

      Usuń
    11. @ Tie Fighter

      Czy Ty myślisz, że ja stawiam na równi pedofilię i niepłacenie podatków??? Ja tylko proszę, byś nie mieszał prawa stanowionego z moralnością. Baaaaardzoooo tego nie lubię. A i Ty chyba przyznasz, że to nie jest to samo. :)

      Nie zamierzam się mieszać w Twoją rozmowę ze Smurffem.

      Usuń
    12. @Kira,

      "Czy Ty myślisz, że ja stawiam na równi pedofilię i niepłacenie podatków???"

      No na Boga! Przecież wyraźnie napisałem, że ten temat mamy już dawno omówiony i byliśmy tu zawsze zgodni jak jasna cholera! Czy Ty czytasz to co ja piszę?
      No przecież mówimy dokładnie o tym samym! Najwyraźniej innymi jednak językami, ale jednak!. Stąd to niepotrzebne bicie piany przez ileś tam komentarzy. Przecież już w swoim wpisie do Smurffa zaznaczyłem wyraźnie, że oddzielam wątek prawa stanowionego od kodeksów moralnych!!!! Co zresztą zaraz uszczegółowiłem w konkretnych pytaniach, które jako żywo dotyczyły li tylko występków wyjątkowo odrażających, które zresztą miały stanowić jedynie tło dla wątku głównego.

      Usuń
    13. @ Kira
      Wydaj mi się że poszło nie o jakieś istotne różnice w temacie Waszej rozmowy ale o roboczą definicję człowieka godnego szacunku czyli o to "prawo stanowione".
      Proponuję zmianę na "człowieka któremu można podać rękę".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    14. @ Tie Fighter

      Cóż, przyznaję: bywam niekiedy szalenie czepliwa. Niektóre kwestie wydają mi się warte drobiazgowego doprecyzowania. :)

      Usuń
    15. @Kira,

      Nie ma sprawy. Sam też postaram się pisać bardziej przejrzyście:)

      Usuń
    16. @Stary Niedźwiedziu -człowiek ,któremu można podać rękę ...hmmm. Tak,ja jednak dodałabym jeszcze jednągrupe, bez podawania dloni " - "człowiek na widok ,którego nie przechodzi się na drugą stronę ulicy"

      Usuń
    17. @ T.F.
      Moja odpowiedź bodaj na wszystkie Twoje pytania brzmi "nie".
      Ale z jednym zastrzeżeniem - jeśli mam pewność, że mam do czynienia z ludźmi, o jakich piszesz. A więc w odniesieniu np. do niejakiego Trynkiewicza ani bym go nie szanował, ani też nie zależałoby mi na jego szacunku do mnie. Argumentować takiej postawy chyba nie muszę.
      Powiem Ci teraz jakie są między nami różnice /rzecz jasna będzie to tylko moje zdanie, ale chętnie poznam Twoje na ten sam temat/.
      Pozwól, że najpierw napiszę na swój temat, wiem że to nezbyt grzecznie, ale wówczas będzie mi łatwiej porównując nasze postawy odnieść się do Twojej osoby.
      A więc jeśli stykam się z komentarzami osób, które reprezentują diametralnie odmienny system wartości od mojego, to po prostu przyjmuję do wiadomości fakt, że takie osoby są i zawsze będą. Nie walczę z nimi, nie staram się wpoić im mojego systemu wartości i nie obrzucam ich wyzwiskami. Ja po prostu godzę się na istnienie takich ludzi i nie walczę z zastanym porządkiem rzeczy. Przykładem mogą tu być np. moje relacje z Twoim zaciekłym wrogiem - PKanalią. Znamy się wirtualnie już od 8 lat i chociaż obaj wyznajemy bardzo rózne systemy wartości, to nie przypominam sobie ani jednej sytuacji, gdy zaczęliśmy się nawzajem obrażać, czy też wyzywać, chociaż wiele razy mieliśmy krańcowo odmienne opinie na dany temat. Ale to nam nie przeszkadza zwyczajnie ze sobą rozmawiać i się nawzajem szanować. A więc - można.

      A teraz pozwól, że w tym samym temacie odniosę się do Twojej osoby.
      Ty czytając komentarze osób mających diametralnie odmienny system wartości prawie natychmiast starasz się wpoić im swój system wartości, a jeśli te osoby się opierają - walczysz z nimi, demonizujesz je, robisz z nich swoich zażartych wrogów, których należy tępić wszelkimi możliwymi sposobami, łącznie ze stosowaniem w stosunku do tych osób różnych złośliwych epitetów, w tym także takich, iż nie wahałem się wcześniej napisać, że wg mnie jest to po prostu postponowanie ludzi. Do tej grupy zaliczasz np. wspomnianego już Kanalię i Akarę. Pozwól zatem, że zapytam - na jakiej podstawie to robisz? Bo napisali coś, co jest niezgodne z Twoim systemem wartości? I to jest powód, aby ich deptać, postponować, przypinać im łatki, czy też robić z nich wręcz kryminalistów? Bo napisali coś na pewnym blogu, z czym Ty się nie zgadzasz? Bo przecież żadnych innych dowodów /oprócz rzeczonych komentarzy/ nie masz... czy to ma być powód, aby wszczynać "świętą krucjatę" przeciwko tym osobom, zwalczać je zażarcie, obrzucać podłymi epitetami i robić z nich przestępców? Przecież Ty tak naprawdę w ogóle nie znasz tych ludzi, a ich komentarze to są tylko ich własne poglądy do których podobnie jak Ty mają prawo - dlaczego więc tak zażarcie z nimi walczysz i co chcesz przez to osiągnąć? Bo swiata dzięki temu z pewnością nie zmienisz, nie zmienisz też poglądów tych ludzi, dlatego moim zdaniem jest to walka z wiatrakami podczas której sam się pogrążasz rzucając kalumnie na osoby, których jedynym grzechem jest to, że mają odmienny system wartości niż ten, który sam reprezentujesz.
      Reasumując - ja nie dzielę komentujących osób na czarne i białe, a Ty raczej tak.
      I ze wszystkich sił starasz się zwalczać te osoby, które postrzegasz na czarno. Pytanie - po co, skoro to i tak niczego nie zmieni?

      Usuń
    18. Szanowny Smurffie,

      Różnimy się jeszcze w jednej kwestii. Otóż byłeś uprzejmy napisać:

      "... rzucając kalumnie na osoby, których jedynym grzechem jest to, że mają odmienny system wartości niż ten, który sam reprezentujesz."

      Czyżby?
      Otóż zakładasz, że osoby, na które rzucam kalumnie są czyste jak łza, a tymczasem wspomniany przez Ciebie pkanalia na blogu "Niedzisiejszego" rzucił na Starego Niedźwiedzia oskarżenie o pedofilię. Odszczekał to dopiero wtedy, gdy blogmaster zagroził mu zgłoszeniem sprawy do prokuratury. Ten sam pkanalia powtórzył swój wyczyn na Blogu Dibeliusa, ponownie rzucając podłą kalumnię pod adresem Starego Niedźwiedzia, tym razem oskarżając go o współpracę z SB. Ten sam pkanalia wielokrotnie potwierdzał swoją odsiadkę za narkotyki, więc chyba sobie tego nie wymyślił aby dodać sobie uroku, a odsiadka za narkotyki to nie to samo co za choćby alimenty. Ty Smurffie najwyraźniej uwierzyłeś w jego niewinność, a ja nie. Podobnie rzecz ma się z niejaką Akarą, która wielokrotnie bezczelnie łgała na mój temat i na czym już nie raz ją złapałem. Nawet tu, na tym blogu - wystarczy spojrzeć poniżej. Nie sądzę abym się doczekał jakiś dowodów na poparcie jej podłych kłamstw. A zatem czy nadal będziesz utrzymywał, że nic o osobach, które nazywam łachudrami nie wiem? Czy mam uważać, że są one takie święte jakimi Ty chcesz je widzieć? Może się komuś nie podobać, że nie uprawiam blogowej dyplomacji, ale jak kogoś nazwę po imieniu, to zawsze jasnym jest na jakiej podstawie to robię. Dlatego właśnie w odróżnieniu od Ciebie nie nawiązuję dobrych kontaktów z osobami, które w świetle tego co same o sobie napisały, na to sobie nie zasługują. Jak pisałem, zasady panujące w świecie rzeczywistym nie różnią się dla mnie od tych, które panują w sieci. I tak jak nie podaję reki kryminalistom, łgarzom i innym menelom w świecie realnym, tak i nie czynię tego w świecie wirtualnym. Reasumując, nie wiem jaki sens miałaby spokojna wymiana z dań z kimś, kto jak sam zauważyłeś i tak nie da się do niczego przekonać, a w przypadku oczywistych i obiektywnych podłości nie stosuje zasady odwracania głowy, tylko kurewstwo nazywam kurewstwem, bo jak inaczej nazwać choćby permanentne obrażanie czyichś uczuć religijnych. Nie jestem też taki zawzięty jak Ci się może wydawać, bowiem z niektórymi komentatorami, z którymi niegdyś darłem koty, dzisiaj nie bez sporów, ale normalnie rozmawiam. Jednak istnieje dla mnie bardzo wyraźna linia podziału, poza którą zaczyna się dla mnie świat meneli i tej granicy nigdy w swoich kontaktach nie przekraczam. Niemniej dziękuję za wyłożenie swojego punktu widzenia. W obszarze różnic w podejściu do blogowych dyskusji proponuję spisanie protokołu rozbieżności, a w pozostałych dostrzegam pole do dalszej dyskusji.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    19. @ Tie Fighter

      Wszystko pięknie, ale to, że nie wierzysz w tłumaczenia PKanalii, że "wpadł w kocioł", nie uprawnia Cię do wydawania nań wyroku. Poza tym do tej nie wycofałeś się z sugestii, jakoby to Jongleur i Anty to była jedna i ta sama osoba. Napisałeś tylko, że "zmieniał nicki". Otóż zmienił - ale na dobre. I potem do dawnego nie wracał.

      Ja za swoje pomyłki przepraszałam, Ty czasem idziesz w zaparte. Nie dziw się więc, że nie wierzę w jasną i ciemną stronę mocy. ;)

      Usuń
    20. @T.F...
      nie, nie, nie tak było... tak fajnie się gadało o tych barmanach i sklepowych, a tu znowu wyskakujesz z łgarstwami... skoro znowu wygrzebujemy tego wyschniętego ze starości trupa z szafy po raz setny, może zróbmy to uczciwie... była moja ultrachamska uwaga do SN w temacie pedofilii, puściły mi emocje /a nie powinny/, zaś gdy ochłonąłem ogarnąłem sprawę /nazywaj to sobie "odszczekaniem"/ tylko i wyłącznie za sugestią pewnej komentatorki /pozwolisz, że pozostanę dyskretny, której/ i tyle... a na popierdywanie kogoś tam o wniosku do prokuratury, tudzież groźby, które można by uznać za karalne ze strony innego kogoś tam miałem serdecznie wyrąbane...
      gdy komuś zarzucasz kłamstwo, obejrzyj się za siebie i popatrz na swoje kłamstwa pozostawiane za sobą, które tworzą pokot ściechę syfu dłuższą i szerszą niż chińskie autostrady... zresztą bardzo monotonne i powtarzane w kółko, zapewne w nadziei osiągnięcia "efektu Goebelsa", tu akurat daremnej......
      reszty mi się nie chce komentować, zresztą i tak zmarnowałem czas na dotychczasową wypowiedź...

      Usuń
    21. @Kira,

      Niniejszym wycofuje się z sugestii, że "Anty" i "Jongleur" to jedna i ta sama parszywa osoba. Oświadczam, że to dwie parszywe osoby.

      Zadowolona?

      A wobec faktu, że pkanalia jednak siedział i jest to fakt bezsporny, to wmawianie mi wydawania na niego wyroku jest bez sensu. To jedynie ocena.

      Usuń
    22. @pkanalia,

      Ty oceniasz to zdarzenie ze swojej perspektywy, a ja ze swojej. To, że Kira zachowała się wtedy bardzo chwalebnie, nie znaczy, że ty też się tak zachowałeś. Ja to widziałem inaczej i nie narzucaj mi swojej wersji wydarzeń.

      Usuń
  10. @Kira - podzielam Twój pogląd .Jednak , GDYBY np. u mnie pojawiły się takie komentarze i sam ich adresat poprosił o skasowanie - skasowałabym. Ja na pewno nie poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ An-Ka

      A gdyby tak wszyscy, którzy są tutaj obrażani, poprosili mnie grzecznie o skasowanie nieprzyjemnych tekstów? Chcąc spełnić ich prośbę musiałabym przerzedzić niejeden wpis o kilkadziesiąt komentarzy. A potem - wprowadzić surową cenzurę.

      Usuń
    2. @Kira...
      ze mną masz spokój, prosić nie będę, bo mnie nikt tu nie obraża... jedynie osobliwy duecik albo próbuje obrazić postacie ze swojej wyobraźni, a jeśli próbują mnie, to nie potrafią tego zaadresować i znowu trafia to w jakiś nieokreślony rejon... zresztą nawet, gdyby nawet potrafili zaadresować i odpowiednio sformułować, to jako pozbawieni "zdolności honorowej" nie są do tego zdolni...
      ...
      u siebie nie miałem próśb o skasowanie czyjegoś komentarza, bo ktoś poczuł się nim dotknięty, sporadycznie jedynie o zrobienie jakiegoś nieokreślonego bliżej "porządku"... przychyliłem się do tego wyjątkowo /ze względu na osoby proszące/ i nieco wbrew sobie w postaci chwilowego eksperymentu, a gdy czas upłynie zobaczymy co dalej... w planie mam jednak powrót do poprzednich zasad, bo wolność słowa, wyrażania poglądów, opinii, a także artykułowania kompletnych bzdetów jest ponad wszystko...
      czasem, choć bardzo rzadko, ktoś prosi o skasowanie własnego komentarza, bo np. uważa, że źle sformułował wypowiedź lub wstydzi się przypadkowego, aczkolwiek jego zdaniem rażącego "byka"... takie prośby spełniam zawsze, ale to już zupełnie inna baja...

      Usuń
    3. @pkanalia,

      Tym razem zaadresowałem bardzo precyzyjnie, żeby nie narażać na szwank twojego przeżartego marychą mózgu.

      "u siebie nie miałem próśb o skasowanie czyjegoś komentarza, bo ktoś poczuł się nim dotknięty..."

      Czyżby?

      "krakowianka18/6/14 20:00
      ja bym jednak Piotr usuwała te trolle,tu ma być dyskusja,wymiana poglądów,a nie dyskusja...plucie...dyskusja...plucie...masz to prawo,skorzystaj z niego...bez zastanowienia, trollowe plujki zrób na pozycji AUT...tak po piłkarsku to ujmę,hahaha"

      Kolejne kłamstewko, kolejna złotówka do skarbonki.

      Usuń
    4. @T.F...
      jednak nieprecyzyjnie, bo znowu nie wiadomo, czy do mnie, czy do tworu twojego umysłu, mającego "przeżarty marychą mózg"...
      z litości odpowiem jednak... cytowana przez ciebie wypowiedź nie była prośba o usunięciem żadnego konkretnego komentarza, tylko wspomnianą przeze mnie prośbą o zrobienie porządku /plus sugestia, by za pomocą usuwania/...
      czyli znowu pieniążek dla mnie, bo po raz kolejny zrobiłeś z siebie idiotę, do tego analfabetę...

      Usuń
    5. Za ordynarne i prostackie manipulacje nie przysługują pieniążki.

      Usuń
    6. No i mamy kolejną kłótnię o terminologię. :) Ech, chyba nam się wszystkim nudzi... :)

      Usuń
    7. @ Tie Fighter
      Zrobmy karkołomny eksperyment myślowy i przez chwilę załóżmy że pkanalia aż tak się najarała shitu że nie wie co robi. I na haju napisała prawdę jakoby proszona byla o kasację komentarzy swoich "dziewuch".
      Założyłem maskę pegazkę i zajrzałem na chwilę do blogowego szamba o adresie
      http://ptr17.blogspot.com
      Na platformie "blogspotu" każdy zalogowany użytkownik może skasować własny komentarz poprzez naciśnięcie widniejącego pod komentarzem słowa "Usuń" .
      Moja kilkudziesięciosekundowa lustracja wykazała że "hurezimmer" pkanalii loguje się przed zanurkowaniem w tym szambie. Czyli jaki menago, taki i personel. Bo są to aż tak bezmózgie pindy że słowo "Usuń" kojarzy im się jedynie z aborcją.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. Stary Niedźwiedziu -jak wiesz, nie jestem entuzjastką takiego słownictwa( eufemizm ) jednak mimo to puenta rozbawiła mnie do łez :))

      Usuń
    9. wariat, do tego ograniczony umysłowo... zalogowany owszem, ale niezalogowany takiej opcji nie ma... poza tym możliwość kasowania bez śladu ma tylko zalogowany administrator forum... zaś "parszywy" sam nieraz skamle, by skasować ślady po jego komentarzach /bo jak zwykle "wie lepiej" od administratora, co wygląda estetyczniej, co nie/...

      @An-Ka...
      niestety, kompromitujesz się... bo jak to mówią, "pokaż, co Cię bawi, a pokażesz, kim jesteś"...
      ...
      ...
      dobra, stop... coś mnie dziś ta zabawa za bardzo bawi, bo właśnie uwaliłem sobie godzinę innego zajęcia...

      Usuń
    10. @ PKanalia

      "pokaż, co Cię bawi, a pokażesz, kim jesteś"

      Czy ta sama zasada dotyczy również upodobania do określonego typu erotyki?

      Usuń
    11. @ pkanalia- jakoś mnie nie zaskoczyłeś... po peanach na temat wrażliwej istotki byłam dziwnie spokojna , że przyjdzie moment na to ,byś i Ty wystawił mi swoją ocenę. Jednakowoż niespecjalnie mnie interesuje i Twoja opinia...Tym bardziej, że mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że nie do końca ( również eufemizm ) zrozumiałeś ,które słowa i co w nich mnie rozbawiło....Jednego tylko nie rozumiem - dlaczego "niestety
      " .Aniś mój brat, ani swat, ani adwokat...

      Usuń
    12. A za puentę uważam -kompromitująco czy nie - słowa "usuń kojarzy się im wyłącznie z aborcją". I ANI JEDNO słowo więcej.

      Usuń
    13. Czytam i czytam.... kim jest ten niedźwiedź, że obraża mnie na cudzym blogu. Ja czytam blog pkanalii i co?
      "Bo są to aż tak bezmózgie pindy że słowo "Usuń" kojarzy im się jedynie z aborcją.
      To jest dopiero chamskie trollowanie.Jak Ci się Niedźwiedziu nie podoba, to po co tam włazisz, czytasz obgryzając z emocji pazury a potem na innych blogach obrażasz komentujące osoby niewybrednym słownictwem?
      Szkoda.... to do Ciebie Kiro, Twój blog jest bardzo interesujący, ale....

      Usuń
    14. @Kira...
      pojęcia nie mam, co Ci odpowiedzieć /zapewne jakiś związek między gustem i osobowością jest, ale jaki, nie wiem/, bo sam to przysłowie wymyśliłem naprędce... był to raczej sposób wyrażenia mojego zdziwienia faktem, że An-Kę, która kreuje się na osobę wyważoną, wręcz dystyngowaną, nagle rozbawił buracki, wręcz ultrachamski dowcip oparty na nieuprawnionych, nieuzasadnionych obelgach "dżentelmena" w stosunku do kompletnie nieznanych mu kobiet... nawet jeśli dotyczy to kobiet odwiedzających jakiś inny blog, jakiegoś innego blogera o nicku "pkanalia" /którego to bloga do tej pory nie znalazłem/, to nie zmienia to postaci rzeczy, że SN /już daruję sobie nową jego ksywę/ mimo, że chory, to taryfa ulgowa, która mu z tego tytułu przysługuje jest zbyt mała, by zaniechać użycia wobec niego słów obelżywych, których nie ma nawet w najbogatszych zawartością słownikach językowych...

      @An-Ka...
      zawsze mi się wydawało, że puenta to może niekoniecznie cały akapit, albo chociaż pełne zdanie, które się wiąże z całą wypowiedzią... a tu się okazuje, że kilka słów... a może jeszcze mniej, np. "im wyłącznie z aborcją"?... bardzo ciekawie się tłumaczysz...
      na temat rzekomych "peanów" nic nie wiem, do mnie się trzeba zwracać po ludzku, żebym wiedział o co chodzi...
      aha... im częściej będziesz powtarzać w jednej dyskusji, jak bardzo cię moja opinia nie interesuje, tym bardziej przestanie to być wiarygodne... podobno nawet /a to już przysłowie nie moje/ "ksiądz dwa razy kazania nie powtarza"...
      ...
      ...
      koniec /mojej/ przerwy, następny ewentualny kontakt za ok. godzinę...

      Usuń
    15. Anka? Co Cię tak ubawiło w słowach niedźwiedzia? To wcale nie miał być żart i nie był. On naprawdę tak ocenia kobiety komentujące na blogu Piotra.

      Usuń
    16. ooooooooooooo wpisaliśmy się Piotrze jednocześnie

      Usuń
    17. @ Jaskółka

      Myślę, że Stary Niedźwiedź ocenia w ten sposób wyłącznie zwolenniczki aborcji na życzenie.


      @ PKanalia

      An-Ka na nikogo się nie kreuje. Jest, jaka jest, bawi ją, co ją bawi i nie musi się przed nikim tłumaczyć.

      Usuń
    18. Jaskółko - nie wiem, czy napisałaś ten komentarz przed ukazaniem się mojego "dementi" czy raczej wyjaśnienia, czy po. Jeżeli przed -patrz wyżej, jeżeli po - nie mam nic do dodania. Bo skoro pkanalia WIE lepiej ode mnie ,co JA za puentę uważam ,to dalsza rozmowa nie ma cienia sensu .Tłumaczenie "się " ? Drodzy Państwo - "się " to nigdy. Co najwyżej komuś, ale tylko w przypadku, gdy nie zrozumiał ,ale CHCE zrozumieć a nie chce zrozumieć wyłącznie w sposób mu odpowiadający. Więc -komuś ,nie "się". Tak ,uważam słowa ,że KOMUś (KOMUKOLWIEK) usuwanie kojarzy się tylko z aborcją za zabawne. Epitetów nie pochwalam, nie podzielam i na pewno mnie nie bawią.W żadną stronę. Kreowanie się ? skoro to Wam poprawi samopoczucie..

      Usuń
    19. @Kira

      Jaskółka akurat jest za zostawieniem wyboru kobiecie. Chyba, że mam inną Jaskółkę na myśli, może jeszcze ktoś się tak podpisuje.

      Usuń
    20. @pkanalia - to,co się Tobie wydawało czy wydaje i to ,co się wydaje mnie to często nie są rzeczy tożsame ,i często też nie musi to być rozumienie z ogolnie przyjętym (w obie strony). Jeżeli jednak masz ochotę mierzyć MOJE intencje/definicje/ zrozumienia swoimi -ja Ci tego nie zabronię,jednak to droga donikąd albo może raczej do jedyniesłusznegowniosku " -jestem "be".I może na tym etapie ,ustaliwszy tę ocenę mojej osoby raz na zawsze , zaprzestaniemy prób rozmowy. bo dla mnie rozmowa z przypisywaniem intencji nie jest rozmową.

      Usuń
    21. Może po dementi- i nie pod wpływem słów Piotra. Pewnie pisaliśmy równocześnie i równocześnie wklepaliśmy komentarze.Trudno mi się poruszać w takim natłoku komentarzy. W każdym razie słowa niedźwiedzia naprawdę mnie ubodły. Jestem zwolenniczką dania kobiecie wyboru w sprawie aborcji. Nie będę się tu rozpisywać, ale uważam, że każda kobieta ma prawo decydować o swoim ciele i o swoim losie. Tu mam swoisty dylemat, bo najlepiej byłoby chronić każde życie. Niestety, każdy przypadek jest inny i nie da się wszystkich w temacie za i przeciw zadowolić. Niemniej uważam, ze bardziej racjonalne jest ratowanie zdrowia i życia kobiety niż płodu za wszelka cenę.Jednak, powtarzam- w każdym przypadku wybór powinien należeć do kobiety,

      I na pewno nie jestem , niedźwiedziu, głupią pindą...
      oraz...
      wiem do czego służy przycisk "usuń"

      Usuń
    22. Jaskółko -gdybys czytała kiedykolwiek jakies moje wypowiedzi wiedziałabyś, że "nie rzucę kamieniem" w kobietę dokonujaca aborcji ,że nie mam przekonania, że życie płodu jest ważniejsze od życia matki, że nigdy nie zmusiłabym kobiety do urodzenia dziecka kalekiego czy z gwałtu( to akurat Stary niedźwiedź też kilkakrotnie przyznał). I większość z nas nie jest to na tym punkcie oszołomami. Jednak większość z nas bulwersuje stawianie sprawy jako "no problem " "mój brzuch moja sprawa" "a jakie to zycie, zlepek komorek " czyli podchodzenie do bardzo trudnego , kontrowersyjnego i bolesnego tematu w sposób bezrefleksyjny, lekceważący i PROWOKUJĄCY. To budzi emocje . I wiesz co ? od pewnego momentu mam wrażenie, że to nie o ten temat chodzi ,że ten temat jest tylko pretekstem. A słowa od których zdecydowanie się odcinam moim zdaniem -być może się mylę -raczej z rozpędu sa w pluralis...

      Usuń
    23. @Kira...
      też jestem taki, jaki jestem, stąd moja opinia o wypowiedzi An-Ki, której to opinii chyba mi nie uwalisz... wyjaśnienie na temat, co miało być tą "puentą" bardzo trudno mi "kupić", bo jak wspomniałem, na takiej zasadzie za puentę można uznać nawet ostatnie słowo "aborcją"...
      ale dajmy już spokój...
      generalnie problemem nie jest An-Ka, lecz to jak SN artykułuje swój stosunek do kobiet i to nie tylko zwolenniczek prawa do aborcji na życzenie /przykładem może być pewna komentatorka o nicku "Ania", która zwolenniczka takiego prawa nie jest/... osobiście biorę poprawkę na jego chorobę i nie chce mi się z nim użerać, ale jak widać jednym Paniom to przeszkadza, innym zaś nie i nawet je to śmieszy... nad tym drugimi mogę tylko ubolewać, te pierwsze zaś zachęcam olania czegoś, komu dalej jest do dżentelmena, niż pijaczkowi tłukącemu żonę dla sportu...

      Usuń
    24. @pkanalio- nie obrażaj SWOJEJ inteligencji. wielokrotnie pisałam , że słownictwo to mi zdecydowania się nie podoba, nawet dalam temu wyraz przy owej puencie, która usiłujesz mi weprzeć jak dziecko ww brzuch wg swojego rozumienia. Jednej rzeczy nie znosze i uważam ją za dyskwalifikująca -gdy ktoś komus wpiera, że wie od niego lepiej co ten ma na myśli. Skoro wiesz lepiej jakie ja mam skojarzenia,co mnie smieszy itd. to jesteś DOKŁADNIE taki sam jak twoja przyjaciółka , która z przekonaniem pisze o moich hemoroidach .Bądź. uprzejmy wypowiadać się na temat co TOBIE a nie mnie przeszkadza czy nie. Wczoraj napisałam, że sobie wzajemnie niczego nie wpieraliśmy. cóż, jak widać- wszystko się zmienia. Szydlo wyszlo z worka.

      Usuń
    25. Jaskółko radzę Ci wyjść z bloga Kiry, bo potem duet naszych dziewic obsmaruje Cię i z wyzywa od największych kurew na tej planecie na swoim blogowym chlewiku. A po co Ci się zadawać z polskim łajnem ? To taka moja dobra życzliwa rada. Wystarczy już, że ja się z nimi zabawiam i co jakiś czas post mi poświęcają.;-)
      Pozdrawiam życzliwie

      Usuń
    26. W każdym razie -osoby, które poczuly się urażone ,bo przypuszczały, że aprobuję słowa "głupie pindy" - przepraszam, acz w żaden sposób , czy ktoś w to wierzy czy nie , nie bawi mnie takie zwracanie do kogokolwiek,nawet najbardziej źle oceniacnych osób. Z mojej strony niezręczność. Ma jednak spora zaletę - już wiem , z kim mam w postaci mojego rozmowcy do czynienia. nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszlo,... choć to tylko kropka nad i, bo dość oczywiste było samozwaqńcze i gorliwe stanowisku zachowanie w "sporze" z J. No,...i gra muzyka

      Usuń
    27. Czytam wszystkie wypowiedzi. Niemniej, jak już powiedziałam, dużo ich i czasem umykają z niech pewne kwestie. Może mój błąd i powinnam uważniej czytać. Mnie z kolei bulwersują wypowiedzi "pro", często agresywne w stosunku do tych, którzy są zwolennikami aborcji. Spotykam się z postawą, że jak jestem zwolenniczką aborcji to właśnie na zasadzie "mój brzuch...". Tak, można to tak uprościć, ale ja nie upraszczam. Za każdą decyzją stoi dramat. Nie uważm, ze kobiety lecą usuwać, bo im wygodnie ( jest mały odsetek takich, ale jest on znikomy). A tak najczęściej stawiają sprawę"prolajfowcy". najczęściej, ale nie zawsze. Jestem też za tym,aby pokazywać aborcje, mówić jak ona przebiega, uświadamiać i nie zastraszając naciągając fakty, przedstawiając jakieś straszne zdjęcia, ale ukazując wszystkie momenty bez emocji- jako zabieg medyczny. Zostawmy przy tym kwestię sumienia i moralności, bo z tym musi i tak kobieta sama sobie poradzić..
      No i napisałam na jednym blogu, że nie można uważać kobiety za idiotki, które nie potrafią decydować o sobie.
      I teraz czytam, że i tak jestem głupia pinda:):):) Eh... zostawmy już tego niedźwiedzia, bo nie wie, co czyni:):):)

      Usuń
    28. @An-Ka...
      nie wiem, o jakiej mojej przyjaciółce piszesz... nie udzielam na blogowisku informacji o jakichkolwiek moich relacjach i kontaktach poza forum z innymi blogerami, tudzież komentatorami... tak więc jeśli napiszę, że fantazjujesz, to już na pewno "wpieranie dziecka w brzuch" nie będzie...

      Usuń
    29. @Julianne...
      wyjaśnij, o kogo chodzi z tym duetem dziewic... sam domyślam się o kogo Ci chodzi, ale mogą być nieporozumienia...

      Usuń
    30. Julianne- hm.... ja chętnie czytam różne blogi , różne opinie, po tych "strasznych" słowach niedźwiedzia, chyba już mnie nic nie zdziwi.
      "Strasznych", bo pierwszy raz zostałam tak dosadnie nazwana bez możliwosci obrony. Owszem, mogłabym nabluzgać niedźwiedziowi, ale... po dwóch godzinach pierwszego czytania i wstępnego oburzenia, teraz ogarnia mnie już tylko śmiech.
      Kiedyś zostałam obrzucona błotem na własnym blogu, mianowana sra...cą jaskółką etcetera.. Powoli przyzwyczajam się. Być może to właśnie klimat blogosfery wzbogaca moje emocje, co nie znaczy, ze w realu mam ich za mało.
      A co do chlewika?
      No cóż... baby babom zgotowały taki los(czytanie)

      Usuń
    31. Jaskółko - pod Twoim tekstem mogłabym się podpisać , z jednym niestety zastrzeżeniem - w przeszłości ,gdy aborcja była łatwo dostępna , naprawdę wcale nie tak znikomy odsetek kobiet traktował ja bezstresowo.Na pewno nie wszystkie, na pewno nie większość ,ale całkiem sporo. Być może od tego czasu , w związku z mówieniem o aspektach moralnych, pogląd na to się zmienił i może rzeczywiście to znikoma liczba. To jest temat , z którym trzeba się zmierzyć mądrze i odpowiedzialnie i zarówno ortodoksyjni prolajfowcy nie uznający żadnych wyjątkow jak i entuzjastki aborcji obrażające każdego, kto myśli inaczej sa dla tek sprawy szkodliwi. To jest typowe przeciąganie liny, bez refleksji, bezmyślne.

      Usuń
    32. @pkanalio- idźmy swoimi drogami. Nie skomentuję. Od tej pory każdy mowi ZA SIEBIE.

      Usuń
    33. A i jeszcze- Kiro- znam Cię sprzed 7 lat z zupełnie innego portalu. Czytałam Twoje wpisy. Bardzo się zmieniłaś. Nie piszę tego jako krytykę, ubolewanie czy poklask. Po prostu zmieniałaś się w przedstawianiu rzeczywistości i tyle. I nie pisz mi, że Ty tego nie zauważyłaś:) Często obserwacja z boku jest bardziej obiektywna. Nie piszę czy na gorsze, czy na lepsze- czytam Twoje wpisy, bo są interesujące.

      Usuń
    34. Anka- i tu się zgadzam- zbyt dużo emocji, zbyt mało rozumu, zbyt mało chęci porozumienia się.

      Usuń
    35. Co do chlewika zaś -tak Jaskółko. Wejdź w blog poniżej i sobie przeczytaj ostatnie komentarze. Polecam.

      Usuń
    36. Jaskółko- czy aby jednostronnie ? Bo mnie to wygląda na zasadzie "dobra wola ,ale pod warunkiem, że na naszych zasadach". I w tym jest ZAWSZE problem, nie tylko w tej grupie..

      Usuń
    37. @ An-Ka
      Dziękuję! Twoje rozbawienie mi w zupełności wystarczy, opinie proaborcyjnej hołoty olewam.

      @ Kira
      Moje prośby do Ciebie o skasowanie śladu po usuniętym przeze mnie komentarzu są efektem Prawa Kiry (limit 200 komentarzy). Bo nie chcę możliwości wypowiedzenia się blokować innym. I widzę że w proaborcyjnym kurwidołku ogłoszono już alarm. Bo pojawiła się i trzecia gracja, czyżby ze słynnego portretu w plenerze? Biorąc pod uwagę ptasi mózdzek, nick dobrany idealnie.

      Usuń
    38. @pkanalia

      Duet dziewic to SN i TF ;-) Bo skoro nie można ożywać słowa ,,różowy" to będą dziewice . ;-)))))

      Usuń
    39. @An-Ka

      Jakby ruchy pro-life pokazywały prawdę, a nie stawiały na propagandę to by do podejmowania tematu w ten sposób przez drugą stronę tak często nie dochodziło. Coraz więcej osób będzie wyrażać swoje niezadowolenie, czasem podstępnie uderzając właśnie w emocje tych, którym bardzo zależy na tym żeby każdy się rozczulał nad tym, że płód jest biedny, bezbronny, że niby od początku odczuwa ból, że jest świadomy co się dzieje, że nie chce umierać, że od pierwszego tygodnia w brzuchu krzyczy "nie zabijaj mnie mamo", że się boi lekarza. Na ich zdjęciach też ogromne przekłamanie. Sporo przekłamanych filmików. Oczywiście w tą stronę, czyli przedstawianie tylko bardzo źle aborcji im pasuje, a w drugą stronę będą krzyczeć skandal. I bardzo dobrze, że będą krzyczeć. Ja wraz ze sprawą Chazana się obudziłam. Mam ich nie za zwolenników prawa do życia, ale za zwolenników torturowania kobiet. Dyskurs aborcyjny przesunął się za bardzo w stronę obrony płodów i widać do czego w Polsce dochodzi. Większości osób nie chodzi o życie płodu, tylko o to, że kobieta uprawiała seks i ma zostać za to ukarana rodząc dziecko. Często osoba pro nie pochyla nad samym życiem, tylko patrzy na to, że jak ktoś podejmuje współżycie to ma rodzić i już. Aborcja to niby nie przyjęcie kary za seks, wykręcenie się z odpowiedzialności. Nawet jeśli została zastosowana antykoncepcja to dalej seks jest nieodpowiedzialnością w ich oczach.

      „naprawdę wcale nie tak znikomy odsetek kobiet traktował ja bezstresowo”

      To tylko dowód na to, że syndrom poaborcyjny jest często wmówiony kobiecie. Wtedy było więcej takich kobiet, bo dostęp do antykoncepcji był inny niż dzisiaj, wiedza co do metod zabezpieczania się była inna.

      Usuń
    40. No tak Jaskółko baby zawsze były podatne na manipulacje są chwiejne jak chorągiewki na wietrze a konserwy urabiają i niekiedy im się udaje. Jest nieliczna grupa kobiet np. Środa, Szczuka, które urabiać się nie dają a reszta no cóż to mentalne krówki rozpłodowe .

      Usuń
    41. Akaro - dyskutowałyśmy na ten temat, przy okazji Chazana, u Erinti. Nie chcę się powtarzać, bo nie ma sensu. Jednak trudno mnie uznać -nawet przez osobę, która bardzo chce mnie widzieć w najczarniejszych barwach - za kogoś ortodoksyjnego. Reasumując- w tym , co napisałaś jest bardzo dużo racji. Jednak wg mnie rzowiazaniem nie jest prostacki, bezrefleksyjny wrzask.Ortodoksja po drugiej stronie budzi sprzeciw, okopanie w pozycjach i tak można do końca świata.Jedna strona będzie wrzeszczeć -"dziwki" druga "kołtuny" i nic się nie zmieni,chyba ,ze na gorsze

      Usuń
    42. PS. co do syndromu poaborycyjnego -nie, nie sądzę ,byś miała rację. Bo w tym samym czasie jednak dla większości to był ogromny problem emocjonalny.Tzn na pewno w wielu przypadkach wyolbrzymiano sprawę, ale jednak..

      Usuń
    43. Anka- ja nie wnikam czyja wola do porozumienia jest większa, a czyja mniejsza- stwierdzam, ze ciągle go brak. Owszem, czasem sie wkurzam na bezrozumność, jednostronność, czasem jestem bezradna, czasem jednak komuś nawrzucam( staram się nie obrażać)Natomiast chlewik- nie- staram się jednak nie wchodzić w Wasze układy i nie ulegać jakimkolwiek słownym- tekstowym wpływom. Już widzę, że macie tu jakieś zaprzeszłe sprawy, wojenki. Dobra, nie wchodzę w to. jak mi ktoś dokopie, prawdopodobnie oddam, ale na razie czytam, poznaję, wyciągam wnioski.
      Julianne- i tego nie rozumiem. przecież baby powinny się zjednoczyć w obronie siebie, własnego "klanu", płci. Nie rozumiem, dlaczego słowo księdza, bez doświadczeń rodzinnych, jest dla bab ważniejsze , niż rada serdecznej przyjaciółki czy dobrego przyjaznego lekarza. Kobiety są swoistymi "moralnymi masochistkami", ale to chyba na inna dyskusję.

      Usuń
    44. @Julianne

      Jeśli chodzi o konkretną osobę to do niej nie pasuje taka mentalność, bo dzieci nie planuje. Jeśli chodzi o inny typ kobiet to też może być krzywdząca opinie, że zostały poddane manipulacji. Czasem taka potrzeba płynie z serca. Nawet jakby ktoś widział cały sens życia w rodzeniu i wychowywaniu dzieci to nie można też zakładać, że to przez manipulację. Teraz trzeba mieć w sobie sporo samozaparcia i odwagi żeby iść tą drogą, ryzyko też jest wielkie (bo co jak mąż umrze po drodze). Moim zdaniem nie ma co iść w takie porównania, bo nie każda kura domowa jest wrogo nastawiona do innych kobiet.

      Usuń
    45. Jaskółko - cóż, może baby nie potrafią się zjednoczyć. Kobiety -tak. może kobiety z babami się nie potrafią zjednoczyć ? Baby z kobietami ? może to w tym problem ? Przyznam szczerze, że nie znam kobiet, dla których slowo księdza jest ważniejsze od słowa czy to lekarza, czy to przyjaciółki, i wcale nie mam na myśli najbliższych mi kobiet - z rodziny, czy przyjaciółek. Znane mi kobiety naprawdę wyjątkowo rzadko nie sa solidarne. A zawsze prawie pracowałam w sfeminizowanym gronie i jakoś potrafiłyśmy stanąc murem za sobą. Postawę tej niesolidarności znam wyłącznie z gazet, książek - na pewno jest , ja jej chyba nigdy nie doświadczyłam.

      Usuń
    46. "I na pewno nie jestem , niedźwiedziu, głupią pindą...
      oraz...
      wiem do czego służy przycisk "usuń"

      Polemizowałbym...

      Morgenstern.

      Usuń
    47. @Jaskółka

      Syndrom sztokholmski powoduje takie zachowanie kobiet ,ale także brak świadomości ,przytakiwanie ,bo lepiej nie narażać się na obelgi ,wyzwiska . O ile pamiętam Rydzyk wyzywał św pamięci Marię Kaczyńską od szamba ,bo wyraziła zdanie o aborcji ...

      Usuń
    48. Anka- nie łap mnie za słówka. Chodzi o kobiety i dobrze wiesz, że to miałam na myśli. Mieszkam na wsi i bardzo często słowo księdza przesądza o kobiecej decyzji.-"Bo tak powiedział ksiądz i już".
      ja naprawdę nie będę teraz podejmowała dyskusji na temat postępowania kobiet, względem kobiet, bo to jest na odrębny post i pewnie na wiele komentarzy. Poza tym zaciera się temat postu. Już i tak zeszliśmy na sprawy aborcji, co niekoniecznie było celem wpisu Kiry. Wstawiłam tu dygresję o kobietach i pooooszło.
      Fajnie, ze udało Ci się współpracować ze spolegliwymi kobietami. Ja mam inne doświadczenia, a nie jestem osoba konfliktową. Mam też różne obserwacje. Bardzo często jest z tym brzydko.

      Usuń
    49. Morgi- dej se na luz.... nie znasz mnie, czytasz tylko moje wpisy... odpuść chłopie:) Nie wysilaj się.

      Usuń
    50. @Jaskółka

      Sprawy samych kobiet są często postrzegane jako te mniej ważne. Co tam komfort kobiety podczas porodu, ważne jest TYLKO żeby dziecko urodziło się zdrowe, a co kobieta przeżyje to już mniejsza z tym. Od wieków kobiety rodziły w bólu to i kolejne mogą. Wielu ludzi ma taki pogląd i w ogóle empatii do kobiet rodzących nie odczuwa, albo bardzo mało. Niech się zwijają z bólu, same zdecydowały się na dziecko, albo same rozkładały nogi to mają. Albo osoba po lekkim porodzie i wysokim progu bólu będzie zapewniać te inne, że nic nie jest potrzebne, bo jej poszło świetnie. Nawet w takim temacie nic się nie zmienia, więc co chcieć żeby kobieta była wyżej niż płód. Nawet jeśli chodzi o takie tematy jak seriale i piłka nożna. Kobiety częściej oglądają serial, a mężczyźni mecz. Ale raczej źle się ocenia to co ogląda więcej kobiet. Często pojawiają się poglądy, że oglądanie serialu jest głupsze niż oglądanie piłki nożnej, bo serial jest "babski".

      Usuń
    51. Julianne- największymi wrogami kobiet, nie tylko tych niewierzących, nie tylko zwolenniczek aborcji, w ogóle wszystkich- są księża. I żeby nie było, że uogólniam- poprawiam- większość księży. i skłaniałabym się podkreślić- księży katolickich.
      Matko jedyna- co wątek to dynamit:)

      Usuń
    52. @Julianne

      "Syndrom sztokholmski powoduje takie zachowanie kobiet ,ale także brak świadomości ,przytakiwanie ,bo lepiej nie narażać się na obelgi ,wyzwiska ."

      Tutaj masz rację. Ofiara nie wytrzymuje psychicznie i o dziwo zamiast się buntować chce się przypodobać swojemu oprawcy.

      Usuń
    53. Jaskółko a dlaczego zakładasz od razu łapanie Cię za słówka ? To tak w kwestii dobrej woli...Ja piszę o SWOICH doświadczeniach a o tej innej postawie napisałam ,że na pewno jest.No, wlasnie -jednym z powodów tej różnicy jest właśnie srodowisko - wiejskie niewątpliwie jest bardzo podatne na wpływy księży.

      Usuń
    54. Akara- uwielbiam oglądać mecze- jednak jest to najbardziej ogłupiające widowisko. Mniej inteligentnego już chyba nie ma... nie... jest... to takie zamiatanie miotełką lodu przed metalowymi "ciężarkami".
      Moja babcia kiedyś zapytała, patrząc na mecz- "jedna piłka tylko? Dlaczego im więcej nie dają"? taki straszny bezsens gry z jedną piłką dostrzegła. 10 chłopa ugania się po boisku za jedną piłką:)
      No właśnie, zaraz mnie tu faceci po raz drugi wyzwą od głupiej pindy:):):)

      Usuń
    55. PS. ja nie pracowałam ze spolegliwymi kobietami wręcz przeciwnie.Każda z nas miała bardzo silny charakter, sądzę, że to w sporej mierze rys zawodowy. Jednak naprawdę świetnie się dogadywałysmy. A może dlatego ?

      Usuń
    56. Anka- napisałam baby ciut trywialnie, ale rzeczywiście pasuje tu słowo kobiety. gdy mi to napisałaś, poczułam się "ustawiona". Chyba niepotrzebnie :)
      No właśnie- .żyjemy w różnych środowiskach i mamy różne spostrzeżenia.

      Usuń
    57. PS. Jaskółko -wybacz, ale moim zdaniem to właśnie Wy macie straszny problem z tym, czy faceci wyzwą,czy nie wyzwą .co powiedzą o serialu itd. A co komu do tego ? to naprawdę sztuczny problem.

      Usuń
    58. An-ka A może dlatego:):)_ Wiesz są kobiety, które nie są drobiazgowe, są fachowcami i nie zwracają uwagi na fochy. Być może właśnie z takimi współpracowałaś. fajnie. Mnie nie było to dane

      Usuń
    59. O jejku:):):) Przecież śmieję się. Jak mi taki przysoli to trudno:)

      Usuń
    60. @ Akara

      Zwolennicy prawa do aborcji na życzenie zwykle mówią o wyborze. Nihil novi.


      @ Jaskółka

      Pewnie, że się zmieniłam, i bardzo się z tego cieszę.

      Cieszę się z tego, że NIE jestem solidarna - ani ze swoimi rodakami, ani z własną płcią, ani nawet z krewnymi. Solidaryzuję się jedynie z WARTOŚCIAMI.


      @ Stary Niedźwiedź

      Ja zawsze kasuję "pozostałości" po usuniętym komentarzu.


      @ WSZYSCY

      Za jakiś czas skanalizuję temat aborcji w jednym wpisie. Oj, będzie wtedy naprawdę gorąco. :)

      Usuń
    61. Kira- ja tylko stwierdzam fakt:) W tym Twoim "solidaryzowaniu" się odczytuję dawne echa:).

      Usuń
    62. Ja napisałam to celowo, ale nie zlosliwie i nie celem ustawiania:). Wyjaśnię - "roboczo" odróżniam kobiety od bab.Czym ? ano podejściem do zycia, stosunkiem do mężczyzn. Kobieta to w tym moim rozróżnieniu osoba absolutnie i wewnętrznie przekonana o swojej równorzędności , w żadem sposób (no, czasem służbowo, ale to inna bajka) nie podległa mężczyźnie.robiąca swoje, co nie znaczy, że egoistycznie, nie biorac pod uwagę bliskich, ale jednak mysląca o sobie , realizujaca się. Baba zaś to osoba niepewna swej wartości, w gruncie rzeczy zalezna od innych, podświadomie uznająca prymat męskiego świata, pozbawiona pewności siebie a jak już jej się uda trochę wyrwac to caly czas stara się coś udowodnić.

      Usuń
    63. @Jaskółka

      Sport ma swój urok, rywalizacja budzi emocje. Lubię sport, piłkę nożną też, ale wywyższania piłki nożnej nad seriale, czy śmiania się, że kobiety lubią seriale z sugestią, że to gorsze nie rozumiem. Nie potrafiłabym jednoznacznie stwierdzić, że oglądania meczów jest mądrzejsze niż oglądanie seriali.

      Usuń
    64. @Akara -, trochę masz racji, ale tylko trochę. Poród- dziecko -komfort matki, To niestety wygląda tak ,że CZASEM czy dość często trzeba działać nagle i mamy do wyboru -uratować dziecko nawet kosztem trochę większego cierpienia matki ,albo zając się komfortem matki z dużym ryzykiem straty dziecka. Czasem oczywiście można to i wtedy powinno się to pogodzić, ale czasem nie. Co wybrałabyś wtedy jako ciężarna ? O znieczuleniu nawet nie chce mi się pisać ,bo mimo, że miałam łatwy poród uważam,że to powinien być standard dla każdej kobiety ,która tego chce.

      Usuń
    65. @ Jaskółka

      Można wiedzieć, jaki miałaś nick na tym "dawnym portalu"? :)

      Usuń
    66. PS. w każdym razie w tej kwestii to ja akurat sadzę wg siebie - i wolałabym cierpieć sto razy więcej ,byle zminimalizować ryzyko straty upragnionego dziecka.Tak, uważam,że w czasie porodu - sama ze swojego wyboru -byłam mniej wazna od swego dziecka.Chyba na tym polega macierzyństwo ???

      Usuń
    67. An-ka. Czyli "kobieta" stopień wyżej w świadomości swojego "ja" niż baba? Hmmmmmmmm... coś w tym jest, ale termin kobieta i termin baba często stosuje się zamiennie niezależnie od tego kim jest i co reprezentuje dana osoba. Mówi się- "To taka fajna baba", mając na myśli wykształconą, samostanowiącą, niezależną kobietę. I mówi się- "To taka baba", mając na myśli, sory, "tłuka wiejskiego" lub "tłuka miejskiego".
      Niemniej, Twoje definiowanie jest bardzo obrazowe i przekonujące.

      Akara- sport jest emocjonujący, seriale dużo treści, różnych treści ukazują. ja tez nie różnicuję na lepsze, gorsze. raczej na te, które bardziej interesują, mniej interesują- dużo kobiet ogląda mecze i mnóstwo panów pilnuje, żeby nie opuścić odcinka serialu. Niemniej, w obiegu funkcjonują właśnie takie opinie o programach i ich odbiorcach, jakie podałaś. Głupie i tyle.

      Usuń
    68. Kira- taki sam- jaskółka50

      Usuń
    69. @An-Ka

      Ja zakładam, że w tych szczególnych przypadkach należy przede wszystkim działać szybko, że można nawet mocno krzyknąć żeby uświadomić rodzącej, że sprawa jest poważna. Na pewno nikt nie chce żeby doszło do niedotlenienia, nikt nie chce śmierci dziecka. Ale takie sytuacje uważam za wyjątkowe. Zwykle nie mają miejsca. Wiele kobiet mogłoby mieć o wiele lepsze wspomnienia z porodu, samo urodzenie, zobaczenie swojego dziecka to nie wszystko. To, że urodziło się zdrowe to nie znaczy, że o wszystkim innym można zapomnieć. Ale tutaj się zgadzamy i co do znieczulenia to też już wiadoma sprawa.

      Usuń
    70. @Julianne...
      chyba te "dziewice" nie przejdą, skoro za "dziewczynki" dostałem burę... jakoś "parszywy" się trzyma, bo używam go z rzadka... zostańmy może przy "osobliwym dueciku", to jest neutralne, a każdy wie, o co chodzi...
      ...
      a teraz proszę mnie nie rozpraszać, czatuję na drugie "DWIEŚCIE"... fajna zabawa... wchodzisz?... kto nie trafi, ten gamoń :D...

      Usuń
    71. @ An-Ka
      Opisałaś system wartości kobiety, który nie zależy od narodowości, wyksztalceniq i innych tego tylu czynników. Takie zachowania i postepowanie to po prostu norma. Ale zdarzają się i taki patlogie jak nazywanie kobiet będęcych matkami "krowami rozpłodowymi" czy "rozworami". Wiec nie dziw sie że takie parszywe szmaty nazywam po imieniu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    72. Akaro - wyjątkowe czy nie -dość częste. Oczywiście same rodzące mogą nawet nie poczuć tej grozy (i dobrze) i potem opowiadac trochę niesprawiedliwie o złym traktowaniu.Co nie znaczy ,że twierdzę, ze zawsze owo złe traktowanie ma uzasadnienie w sytuacji.
      Generalnie się zgadzamy -rodząca powinna być traktowana przyzwoicie, godnie, z empatią. tu nie ma cienia rozbieżności między nami..Zapewne będziemy różnić się w ocenie określonych przypadków, ale to z różnych powodów- mysle, że z racji zawodu znam po prostu świat mniej idealny niż chciałabym jako kobieta, matka. A żeby nie tracić komentarza-pkanalia - nie umiesz przestać? Lubisz mętną wode, smród i potem będziesz pokazywal palcem -to on zaczął.

      Usuń
    73. Stary Niedźwiedziu -ja Ci już mówiłam,że niektórzy nie mają wyboru ,bo nie znają innego języka.... Ty jednak do nich nie należysz a więc ? Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    74. PS.Akaro -częste,naprawdę częstsze niż się laikowi wydaje.Czasem tylko przez moment, ale jednak

      Usuń
  11. @TF - ja myślę, że Smurff zastosował tu pewien skrót. Jasne, że o szacunku dla pewnych osób czy zachowań niezgodnych z naszym kodeksem moralnym nie może być mowy. Jednak między czucie i okazywaniem szacunku a ponurą jatką jest sporo miejsca na np.ignorowanie, wyrażenie swojej opinii jednoznacznie a nie wulgarnie itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @An-Ka

      Jako, że Smurffa cenię jako blogera i komentatora, to postanowiłem zadać te kilka pytań aby nie zostawić pola ewentualnym niedopowiedzeniom w dalszej dyskusji. Lubię jasne sytuacje i dlatego nie chcę niedomówień. A co do reszty, to oczywiście masz rację, wszak przy zastrzeżeniu takiego oto warunku, iż rozmawiasz z kimś o zbliżonym poziomie. Można bowiem niektórym wieloszczetom napisać o przerwaniu ciągłości tkanki za pomocą ostrego narzędzia, zamiast o "przejechaniu kosą", tylko wtedy świadomie skazujesz się na niekończące się tłumaczenia użytej terminologii - Po co?

      Usuń
  12. @ Kira
    Głównym tematem Twojego postu jest dydaktyka przekraczająca granicę chamstwa. Więc nie mogę się do tego nie odnieść. Ale najpierw drobny wtręt.
    Swego czasu Oleksy, w stosunku do swoich partyjnych kamratow, użył określeń "chuj zawzięty i "buc nadęty". Będą jak znalazł.
    W całej blogosferze nie ma bardziej nachalnego a zarazem załganego idioty niż ten ktory wmawia że wypicie kieliszka to "ćpanie". Al już "marychujana" którą jara nie jest oczywiście żadnym narkotykiem. Te brednie wyśmiali już (poza dwoma "dziewuchami" które raczej nie naszczekają na pryyncypała) wszyscy inteligentni ludzie odwiedzający Twój blog i inne które ten narkoman zasmradza swoją katechezą. I nic. Istny chuj zawziety.
    Natomiast rozbawił mnie do łez domorosły Katon który swego czasu miał czelność pouczać Dibeliusa jak prowadzić blog a teraz robi to u Ciebie. Żeby było śmieszniej, gdy w jego przybytku swego czasu była awantura, schował się jak szczur w jakiejś norze. A poza tym jest bywalcem przybytku, który prowadząca go babcia klozetowa, posługująca się nagminnie rzeczownikami na P oraz J, a slowo na K używajaca zamiast przecinka, nazywa "kawiarnią". Jaka kawiarnia, tacy i goście.
    Bez trudu zauważyłaś że to aprobata zabijania dzici nienarodzonych była powodem użycia w stosunku do aż takiej łajdaczki mocnych słów. Dla nadętego niczym sterowiec (tyle tylko ze hipokryzją a nie gazem nośnym) durnia to ewidentnie za trudne.
    Tak więc w stosunku do niego pasuje z kolei jak ulał okrślenie "buc nadęty".
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Stary Niedźwiedź

      Nie mogę się zgodzić z Twoją nader krytyczną opinią o Smurffie. Wyrażanie swojej opinii to nie pouczanie. Nigdy nie zwracał się do mnie z sugestiami, co powinnam usuwać czy kogo u siebie tolerować.

      Ludzie popierający prawo do aborcji na żądanie będą istnieć zawsze. Istnieje j a k a ś szansa na dojście z nimi do porozumienia, jeżeli odwołamy się do WSPÓLNEGO założenia moralnego, np. do szacunku dla życia w ogóle. A jak się nie uda, no to... przechodzimy do działania.

      Usuń
    2. Czcigodna Kiro
      Zatem w sprawie Smurffa czas na protokól rozbieżności. Bo dla mnie "esteta" popijający gnojówkę (daruję Ci opis czym ją przegryza) to jedynie załgany do szpiku kości żałosny ciul.
      A co się tyczy "proaborcjonistów na żądanie" i odwoływania do szacunku do życia, równie dobrze można było ongiś odwoływać się do filosemityzmu esesmanów. Ale z przyjmnością odebrałem Twoje stwierdzeni że w przypadku fiaska apelowania do ich ludzkich uczuć, aprobujesz przejści do działania. Bo samo pogrożenie im palcem w bucie nie wystarczy. Jesteśmy zatem po tej samej stroni barykady, lub ściślej to określając, na zewnątrz szamba.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. @ Stary Niedźwiedź

      Czyżby moje podejście było dla Ciebie zaskoczeniem? :)

      Usuń
    4. @ Kira
      Dla mnie nie jest. I dlatego nawiązaliśmy stosunki dyplomatyczne bo taki stanowisko w tej kwstii to jak dla mnie, najważniejszy element "pakietu minimum". Ale wszelakie dziwki, warzywa i cały ten śmieć ani chybi jest wielce rozczarowany. Bo agnostyczka będąca przyzwoitym człowiekiem nie pomieści im się w obydwu szarych komurkach.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. @ Stary Niedźwiedź

      No cóż, dziękuję za komplement. Takie, a nie inne zasady są całkowicie naturalną konsekwencją przyjęcia pewnych z a ł o ż e ń . Na przykład takiego, że niepotrzebne zabijanie jest mniejszym lub większym złem, w zależności od tego, jakiemu stworzeniu odbieramy życie. W związku z czym niepotrzebne zabijanie istoty wyższego rzędu jest złem naprawdę poważnym. Podobnie jak An-Ka nie potępię kobiety, której przydarzyła się aborcja, lecz taka, która beztrosko stwierdza, że to nic takiego, i która wręcz reklamuje ten zabieg, jest dla mnie osobą wyjątkowo niemoralną. A przy tym - całkowicie w swej niemoralności bezmyślną, co sprawia, że wywołuje u mnie nie tylko niechęć, ale i litość.

      A wracając do owego działania - warto byłoby doprecyzować, na czym miałoby ono polegać. Opowiadanie się za określonym stanem prawnym (dla Ciebie i dla mnie jest nim obecna ustawa, będąca smutnym, acz koniecznym kompromisem pomiędzy dobrem a mniejszym złem) wydaje mi się oczywistością. Ale co poza tym?

      Usuń
  13. "choć, oczywiście, to już wyższa półka, gdyż on obrażał Akarę z racji jej poglądów na aborcję"

    Raczej się wkurzył w tamtym temacie o sprawy Kościoła, twierdził, że z tego co piszę wynika jak bardzo nienawidzę Kościoła, że obrażam Kościół, później jak wytknęłam mu niewiedzę (pomylenie świąt) jeszcze bardziej się wkurzył i dopiero wtedy zaczął z tą aborcją. Należy chyba w tym miejscu przypomnieć, że Margaret Thatcher czynnie popierała aborcję „na życzenie”, wielokrotnie, do końca życia. Teraz ze względu na moralność nie jest ta kobieta przez niego potępiana i obrażana, ale wręcz wielokrotnie była przez niego wielbiona. Niestety mamy tutaj miejsce ze stosowaniem podwójnych standardów. Za ten sam czyn różne osoby podlegają różnej ocenie. Nie ma co udawać, że o aborcję tutaj chodzi. Aborcja została wyciągnięta, kiedy inaczej sobie już nie radził.

    Przypominam, że przeskakuję w komentarzach rozmówców i nie wiem co dwie konkretne osoby teraz na ten temat piszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była odpowiedź do Kiry. Taka niestety jest prawda, że ludzie, których uznają za będących po ich stronie nie podlegają ocenie za to samo, za co ocenie podlegają ich przeciwnicy. Sama aborcja jest wyciągana wtedy, kiedy im to pasuje. Za to jak piszą o swoich idolach to mogą przemilczeć wiele. Dla mnie poparcie dla prawa wyboru jest przejawem mądrości. Margaret Thatcher była mądrą kobietą. Lech Kaczyński uważał w roku 1993, że źle się stało, że nastąpiły zmiany. Później przy dalszych pomysłach zaostrzania też stopował swoich, bo potrafił dostrzec więcej. To nawet nie jest tak, że osoby wierzące muszą podzielać tutaj jedną moralność. Praktycznie wszystkie państwa w Europie doszły do jednego wniosku, do wniosku, że prawo pozostawiające kobiecie wybór jest potrzebne, że zakaz aborcji jest szkodliwy. Oczywiście wszystkich możecie postrzegać jako bandę debili, ludzi nie mających szacunku do życia, wasze prawo do takich ocen, ale w kwestii moralności to i tak niczego nie zmieni. Nie ma jednej moralności i tyle.

      Usuń
    2. @ Akara

      Od jakiegoś czasu wierzę, że jest, ale tylko Bóg może nas w tym temacie oświecić. Na dzień dzisiejszy zostajemy więc przy swoich zdaniach.

      Chciałabym, żeby kobiety miały wybór, ale samą aborcję uważam za zło. Uważam, że ścigany powinien być wyłącznie lekarz.

      Usuń
    3. No...jasne:)) zawsze lekarz:)) .Żartuję, oczywiście.Wykonawca bowiem działa na zimno, bez emocji ,które targają kobietą.No, może nie każdą, jak się już dowiedzieliśmy ,ale margines zawsze będzie ,powiedzmy -normalną kobietą. A ja mam nadzieję, że medycyna na tyle udoskonali antykoncepcję, że takie rozważania zostaną wspomnieniami, bo co do głębokich wad ,gwałtu większość się zgadza.

      Usuń
    4. @ An-Ka

      A kiedy medycyna udoskonali ludzkie sumienie?

      Usuń
    5. A ,sorry, po cuda to do Lourdes

      Usuń
    6. @Kira

      Ściganie lekarzy ma swoje konsekwencje. Rośnie liczba aborcji robionych na własną rękę, rośnie śmiertelność matek. Jak kobieta chce się pozbyć płodu to jest w stanie zaryzykować wiele. Polskę ratuje to, że się znajduje pomiędzy krajami w których aborcja jest legalna. Ale nie wszystkie kobiety miały i mają tyle szczęścia w nieszczęściu. Jak zabieg robi ktoś mający średnie pojęcie to potem można zaobserwować nawet przypadki jelit wypływających przez pochwę. Ktoś może się ucieszyć, że oto kobieta, która zrobiła aborcję ma za swoje, ale ja widzę tam ogromną tragedię. Aborcja to nie jest zabieg, który powinna robić pierwsza lepsza, chętna na kasę osoba. Jak lekarze się boją to różnie potem bywa.

      "Coś przeciwnego zaobserwowano w Rumunii, gdy aborcja została zdelegalizowana przez dyktatora Ceaușescu. Wskaźnik urodzeń utrzymał się na tym samym poziomie, ale wskaźnik umieralności matek poszybował do najwyższych poziomów w Europie. (...) Gdy Ceaușescu został obalony, a aborcja ponownie stała się legalna, poziom umieralności matek spadł.

      Bliżej naszych czasów nastąpiło wprowadzenie skrajnie restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego w Polsce, po dekadach łatwego dostępu do aborcji. Skutkiem są pokątne aborcje szacowane na 80 000 – 200 000 rocznie, kobiety uprawiające turystykę aborcyjną w innych krajach, wzrost kosztów aborcji oraz brak jakiejkolwiek zmiany w poziomie urodzeń. Co oczywiste, zdrowie publiczne ucierpiało na zakazie."

      http://bmb.oxfordjournals.org/content/67/1/99.full

      Usuń
    7. @An-Ka

      "A ja mam nadzieję, że medycyna na tyle udoskonali antykoncepcję, że takie rozważania zostaną wspomnieniami, bo co do głębokich wad ,gwałtu większość się zgadza."

      Ja też mam taką nadzieję. Chociaż niektórzy w czarnych wizjach przewidują, że ludzki organizm może zacząć się bronić przed antykoncepcją. Że tak będzie ewoluował, że skuteczność antykoncepcji będzie coraz mniejsza. Niepokoją mnie takie przewidywania. Ale cóż, chyba tam chodziło głównie o antykoncepcję hormonalną, a różne metody można udoskonalać. Ja jednak liczę na to, że będzie coraz lepiej, a nie coraz gorzej. Może pojawi się nowa, przełomowa metoda antykoncepcji.

      Usuń
    8. Myślę, że powinien pójść kierunek na antykoncepcję dla mężczyzn i fakt, że do tej pory tak się za bardzo nie dzieje jest dla mnie dość charakterystyczny :(. Nad tym , nad podłożem tego warto się zastanowić. Mam często wrażenie, że panowie w swych laboratoriach wola nie gmerac w swojej rozrodczości, przerzucając to na kobiety.

      Usuń
    9. @ An-Ka
      Kierunek na antykoncepcję dla mężczyzn to dobry pomysł. Swego czasu pewien śmieć, na uwagę Flavii że mężczyzna też powinien się włączyć do wysiłków mających na celu uniknięcie niechcianej ciąży, z rozbrajającą szczerością odpowiedział że on woli "na bosaka". Nie będę obrażać Twojej inteligencji i nie podam nicka tego śmiecia.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    10. @ An-Ka, Stary Niedźwiedź

      Chyba nie pomylę się, jeśli uznam Was za zwolenników prawa do sterylizacji? Osobiście nie miałabym nic przeciwko refundacji tego zabiegu.

      Usuń
    11. @ Kira
      Oczywiście że się nie mylisz. I jak najbardziej poparłbym całkowitą refundację sterylizacji.
      Zresztą sterylizacja w Polsce jest już legalna, tyle tylko że wprowadzono ją cichcem i kuchennymi drzwiami. azywa to się "zmianą płci".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    12. Zdecydowanie.Tyle,ze to zabieg ostateczny i raczej miałam na myśli jakieś prace w kierunku przejściowego zahamowania wytwarzania plemników.

      Usuń
  14. @Akara,

    " Należy chyba w tym miejscu przypomnieć, że Margaret Thatcher czynnie popierała aborcję „na życzenie”, wielokrotnie, do końca życia. Teraz ze względu na moralność nie jest ta kobieta przez niego potępiana i obrażana, ale wręcz wielokrotnie była przez niego wielbiona."

    No i wpadłaś mała łachudro. Przytocz mi proszę chociaż jedno zdanie, w którym kiedykolwiek choć słowem dałem wyraz swojemu uwielbieniu dla Margaret Thatcher. Coś ci się skończona idiotko pomyliło, bowiem jako osoba o poglądach konserwatywno - narodowych, mam zupełnie inny panteon "Wielkich", których co prawda nie wielbię, ale się zachwycam. Jedynym punktem stycznym poglądów MT z moimi jest przypadkowa zbieżność niektórych założeń programu gospodarczego z tymi, które sam aprobuję. Niemniej, bądź tak uprzejma podać źródło tych swoich rewelacji na temat rzekomego popierania przez MT aborcji, bo po lekturze jej biografii nijak nie posiadłem takiej wiedzy. Przedstaw jakieś twarde dowody na te swoje insynuacje, bo póki co tylko tak mogę je traktować. Natomiast wracając do wcześniejszej dyskusji, to ty, mała łachudro próbowałaś mi wmówić rzekome poparcie dla aborcji, którego nigdy nie deklarowałem. Tak więc wyszłaś na zwykłą zakłamaną gnidę i gdybyś miała choć gram przyzwoitości, to raz na zawsze zapadłabyś się pod ziemię, zamiast znów tu trollować. Ale czego spodziewać się po kimś, kto przyzwoitości mógłby się uczyć od przydrożnej Rumunki.
    Reasumując, czekam na dwa cytaty. Jeden potwierdzający moje uwielbienie dla Margaret Thatcher, a drugi potwierdzający jej rzekome poparcie dla aborcji. Tymczasem pędź flaku, bo cię przydepnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Akara...
      Margaret Thatcher niewiele mnie interesuje /w tej dyskusji/, ale myślę sobie, że skoro zostałaś "ukarana" akonto, czyli bez dowodów winy uznana za "małą łachudrę', "gnidę", "flaka" /z groźbą przydeptania/, to z obowiązku podawania jakiegokolwiek cytatu już jesteś zwolniona...
      ale...
      jako obiektywny /w tej kwestii/ obserwator, myślę sobie, że w ferworze dyskusji doszło do jakiegoś nieporozumienia... bo z mojej wiedzy /być może niedokładnej/ wynika, że to SN jest bałwochwalczym czcicielem owej polityk /polityczki/, zaś TF rzeczywiście chyba nic nigdy o swoim stosunku do tej postaci nie wspominał...
      i teraz tak...
      albo Tobie się pomyliło, albo ze względu na fakt, że nie zaadresowałaś wypowiedzi, TF się pomylił i uznał, że pisałaś do niego... dalej już dociekał i rozkminiał nie będę, zresztą po tych "flakach" etc nie ma to już chyba sensu...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...