24.09.2014

Czas spokojnego umierania


Wczoraj oficjalnie stwierdzono zgon lata. Noc zaczęła pożerać dzień. Przed nami ostatnie ciepłe tygodnie. Najpóźniej za miesiąc drzewa zapłoną żółcią i czerwienią, uświetniając w ten sposób pożegnanie złotej polskiej jesieni i zapowiadając nadejście pory chłodu i ciemności.




Poniższy wiersz omawialiśmy na studiach, nie pamiętam już jednak, jak go wówczas interpretowaliśmy. Dzisiaj odbieram go tak, jak zapewne odebrałby go – w moim przekonaniu – czytelnik prosty, niewyrobiony i niedociekliwy, czyli dosłownie, bez szukania drugiego dna, bez wnikania w okoliczności powstania utworu czy intencje autora. I właściwie – czy to źle? Dobre dzieła wymykają się ograniczeniom czasu i kultury, w których powstały. Czy tak właśnie jest z wierszem Dylana Thomasa? Osądźcie sami.

Dylan Thomas
NIE WCHODŹ ŁAGODNIE DO TEJ DOBREJ NOCY

Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy,
Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi;
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.

Mędrcy, choć wiedzą, że ciemność w nich wkroczy -
Bo nie rozszczepią słowami błyskawic -
Nie wchodzą cicho do tej dobrej nocy.

Cnotliwi, płacząc kiedy ich otoczy
Wspomnienie czynów w kruchym wieńcu sławy,
Niech się buntują, gdy światło się mroczy.

Szaleni słońce chwytający w locie,
Wasz śpiew radosny by mu trenem łzawym;
Nie wchodźcie cicho do tej dobrej nocy.

Posępnym, którym śmierć oślepia oczy,
Niech wzrok się w blasku jak meteor pławi;
Niech się buntują, gdy światło się mroczy.

Błogosławieństwem i klątwą niech broczy
Łza twoja, ojcze w niebie niełaskawym.
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.



Dylan Thomas
DO NOT GO GENTLE INTO THAT GOOD NIGHT

Do not go gentle into that good night,
Old age should burn and rage at close of day;
Rage, rage against the dying of the light.

Though wise men at their end know dark is right,
Because their words had forked no lightning they
Do not go gentle into that good night.

Good men, the last wave by, crying how bright
Their frail deeds might have danced in a green bay,
Rage, rage against the dying of the light.

Wild men who caught and sang the sun in flight,
And learn, too late, they grieved it on its way,
Do not go gentle into that good night.

Grave men, near death, who see with blinding sight
Blind eyes could blaze like meteors and be gay,
Rage, rage against the dying of the light.

And you, my father, there on the sad height,
Curse, bless me now with your fierce tears, I pray.
Do not go gentle into that good night.
Rage, rage against the dying of the light.

116 komentarzy:

  1. jako mroczny i zimnolubny Panią Jesień witam z ulgą po letnich upałach... pojęcia "jesienny spleen" nie wyczajam, niech się smuci ten, kogo to kręci, mnie to nie dotyczy... no, chyba że Pani Jesień zacznie zbyt oficie sikać... co prawda lubię mokrość u Pań, ale jak mawiał nieboszczyk Ceausescu /czy jakiś tam inny Franco/ są w końcu pewne granice, których przekraczać nie wolno...
    pozdrawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wiedzieć, że nawet taki "mroczny" facet jak Ty ma swoje granice. :)

      Usuń
    2. ale pracuję nad poszerzaniem tych granic... rzecz jasna w ramach pewnych granic :)...

      Usuń
  2. Czcigodna Kiro
    Ten wiersz to koszmarny bełkot. Przypominajacy mi jedną z powieści Tadeusza Dołęgi - Mostowicza, w której autor wyśmiewał idiotów i idiotki, popisujących się w niektórych "salonach literackich" dwudziestolecia międzywojennego. Ale te parodie Mostowicza były jednak dużo lepsze.
    Za sto lat pies z kulawą nogą nie będzie pamiętać o tym wierszoklecie. Tak jak dzisiaj nazwiska Gluck czy Piccini kojarzy z czymkolwiek góra jeden człowwiek na dziesięć tysięcy.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to kwestia nieudolnego przekładu? Choć przypuszczam, że jeśli Barańczak nie dał rady dobrze przetłumaczyć tego wiersza, to i inni by na nim polegli.

      Usuń
    2. Czcigodna Kiro
      Gdy na blogach anarchistów czy narkomanów trafiałem na jakieś teoryjki o buntach jako rzekomo wartościach samych w sobie, z definicji wymagających już nawet nie aprobaty ale wręcz zachwytu, też ułożyłem wierszyk.

      Buntuj się, buntuj! Przeciwko wszystkiemu.
      Buntuj się, buntuj! Myślże po nowemu.
      Bunty dla buntów to milowe słupy.
      Taką poezję potłuc o kant dupy!

      Boy-Żeleński kilka razy błysnął, czyniąc swoim przekładem cudeńko z nienadzwyczajnego francuskiego oryginału. Ale temu żałosnemu knotowi żadna reanimacja nie pomoże. Bo cytując tegoż Boya:
      W iskier krzesaniu żywem
      Materiał to rzecz główna.
      Trudno najtęższem krzesiwem
      Wykrzesać iskry z gówna.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Hmm, czy mam rozumieć, że odrzucasz ten wiersz, bo traktuje o buncie???

      Usuń
    4. @Kira
      Aż tak idiotyczny bunt świadczy o tępocie i braku godności. Więc odrzucam tę dziecinadę w całości.
      Podrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. Czy zawsze trzeba się godzić ze śmiercią?

      Usuń
    6. Z naturalną -tak. Chyba to rozsądne ... Od jakiegoś czasu jednak obserwuję u sporej części ludzi zdziwienie, że "czas umierać".... Zaskoczeniem(sic!!! ) bywa śmierć dziewięćdziesięciolatka.Zaskoczeniem, bo "przecież na nic nie chorował". A ja tłumaczę "alez to cudownie,że nie chorował, jednak po prostu jego czas nadszedł"

      Usuń
    7. @ An-Ka

      Zawsze mi się wydawało, że większość ludzi umiera na tzw. choroby wieku starczego, a nie z powodu tzw. uwiądu starczego. Zresztą, moja 91-letnia babcia nie chce się pogodzić z rychłym końcem. Ciągle ma apetyt na życie.

      Usuń
    8. Kiro -możesz sprecyzować , czym wg Ciebie są "choroby wieku starczego" - bo wg mojej wiedzy starość jedynie potęguje zachorowalność i dlatego starzy ludzie najczęściej umierają rzeczywiście z powodu schorzeń, które jednak mogą wystąpić w KAŻDYM wieku . Czyli z powodu choroby. I właśnie o tym zdumieniu mówię - zdumieniu,że umierają bez konkretnej choroby. Zaś posiadanie apetytu na życie to jedno, a zdziwienie OTOCZENIA, że można umrzeć nie będąc chorym to drugie. Tak, większość ludzi umiera z powodu chorób, niestety

      Usuń
    9. No tak, czasami zamiast odpowiedzieć jasno na czyjś komentarz, zaczynam snuć swoje nie do końca zrozumiałe dla osób postronnych refleksje. ;) Masz oczywiście rację, zachorować można w każdym wieku, tyle, że za młodu nasz organizm potrafi się przed wieloma schorzeniami szybko wybronić.

      Usuń
    10. Tak, ja chyba też nie umiem wyjaśnić o co chodzi - o owo zdumienie,ze niekoniecznie trzeba umrzeć "na coś"

      Usuń
    11. Hmm, no właśnie - ale to przecież MUSIAŁO być COŚ. Prawda? Czy jednak nie? ;) Sama starość (czyli ów "uwiąd starczy") nie musi "zabijać" w wieku lat 90-ciu. Znowu - prawda? ;)

      Usuń
    12. Nie, Kiro -naprawdę nie musi być "coś". Starość zabija , rzadziej niż owo coś, ale zabija. Dla każdego ten kres jest inny



      Usuń
    13. Dlaczego zatem niektórzy dożywają stu iluś lat? Osobnicze predyspozycje organizmu?

      Usuń
    14. Oczywiście . Plus inne czynniki - stan zdrowia, dieta, ruch

      Usuń
  3. Nie będę się skupiać na stronie literackiej a co do treści - ja jednak jestem zwolenniczką łagodnego wchodzenia w dobrą noc, bunt w tym przypadku może przyniesie kolorowość, ale nic nie zmieni a i żal pozostawi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja również uważam, że w większości przypadków należy pogodzić się z losem. Ale bywają i takie sytuacje, kiedy należy walczyć.

      Usuń
    2. Nawet nie aż walczyć. Po prostu nie przyjmować do wiadomości cudzego "uchodzi/nie uchodzi, wypada/nie wypada, można/nie można". To nie wiek ma być wyznacznikiem naszych działań , ale nasze możliwości. W ten sposób ja nauczyłam się na nartach jeździć po pięćdziesiątym roku życia, co się okazało czymś nie do wiary nie dla staruszka ,ale właśnie dla młodego człowieka:). I kto tu mówi o ograniczeniach.....

      Usuń
    3. Cóż, narty nartami (swoją drogą gratuluję), jednak niektórych rzeczy po przekroczeniu pewnego wieku robić nie wypada. Np. huśtać się w towarzystwie cudzych dzieci na publicznym placu zabaw czy traktować legginsów jak pełnoprawnych spodni (innymi słowy - nie zasłaniać tyłka).

      Usuń
    4. Ps. co do leginsów- a czy wypada traktować je tak przez stukilogramową dwudziestolatkę ? :))

      Usuń
    5. Co do legginsów..
      "Pytam osiemnastolatkę, parę dni temu, przy okazji wyjścia z psami:
      - Słuchaj, czemu wszystkie dziewczyny lubią tak nosić legginsy? A szczególnie te z dużą nadwagą?
      - Bo w legginsach ładnie się odcina pupa".

      Teraz już wiem, dlaczego większość starszych, aktywnych pań w sanatoriach ubóstwia legginsy, szczególnie w seksowną panterkę :) Każda z nas lubi poczuć się przez chwilkę lubieżnym kociakiem...

      Usuń
    6. Z mojego punktu widzenia legginsy są po prostu wstrętne - kobieta w czymś takim wygląda jak facet paradujący w kalesonach. Jeden z obleśnych przejawów "mody lat 90.", który, niestety, wraca jak bumerang.
      Anty

      Usuń
    7. Legginsy są akceptowalne -dla mnie -jedynie przy uprawianiu sportu. Czułabym się na ulicy w nich jak w rajstopach. Tak więc może w tych sanatoriach to niekoniecznie czepiałabym się, ale ta panterka to rzeczywiście przegięcie:))

      Usuń
    8. A legginsy norweskie? Noszone do tuniki, nie do swetra! :)

      Usuń
    9. Wszystko zależy od figury i od okoliczności. Często obserwując kobiety , tez w legginsach, mam wrażenie, ba- prawie pewność, że nigdy nie zadały sobie trudu, by obejrzeć się z tyłu.

      Usuń
    10. No, zupełnie nie mogę zrozumieć tego oburzenia. W większości krajów ludzie naprawdę nie przywiązują takiej wagi do wyglądu. A wiem o tym, bo znajoma mi osoba mieszkała w kilku krajach zachodu i - mając naprawdę sporą nadwagę - nosiła rzeczy, za które Polki chyba wydrapałyby jej oczy albo zorganizowałyby seans nienawiści. Jasne, że kobieta powinna ubierać się tak, aby przykryć ewentualne mankamenty urody, ale jeśli ma ochotę, nawet w tych szpetnych legginsach, wyskoczyć na miasto, to co w tym złego? Osoby z KLASĄ - w moim mniemaniu - powinny tak ubranej znajomej osobie w taktowny sposób zasugerować inny strój. Ale żeby sobie z tego w niewybredny sposób żartować?

      Usuń
    11. @ Flavia de Luce

      Nie sądzę, by którakolwiek z nas wyśmiewała otwarcie takie kobiety. Ale w swoich czy cudzych blogach mamy prawo wyrazić swoje zdanie, choćby i bardzo krytyczne. Wszyscy tutaj osądzamy i szydzimy z kogoś, Ty również. Nie uważam, by osądzanie czyjegoś wyglądu było czymś bardziej nagannym niż osądzanie prowadzenia się czy poglądów. Wręcz przeciwnie - prędzej zrozumiem krytykę stylu bycia i ubioru niż czyjegoś życia seksualnego, zarobków, wiary, etc.

      Usuń
    12. Nikomu nie odmawiam takiego prawa. Po prostu zastanawiam się, jak to się dzieje, że w innych krajach czyjś ekstrawagancki czy - niech będzie - mniej gustowny wygląd nie oburza i nie wywołuje ostrych polemik, a u nas wystarczy, że grubsza pani pojawi się w legginsach i już jest obiektem seansów nienawiści. Erinti swego czasu porównywała na blogu zachowanie ludzi w Kanadzie i w Polsce i wychodzi na to, że jednak są miejsca, w których ludzie obdarzeni mniejszą urodą czy gustem, mogą się czuć po prostu swobodniej i nie muszą się obawiać karcących spojrzeń elegantek.

      Usuń
    13. Flavio-wydaje mi się, ze przesadzasz.Tu wyrażamy spokojnie swoje zdanie.W Realu nigdy nie spotkałam się z tym, by ktoś na to zwracał uwagę. A elegantki mają raczej w nosie nie-elegantki i raczej zwracają uwagę na kobiety dobrze ubrane.Nie demonizujmy

      Usuń
    14. Poza tym-w naszych wypowiedziach nie ma cieniach oburzenia.Ja się co najwyżej dziwię, że ktoś się oszpeca i tyle...Oburzenie rezerwuje dla postaw nagannych moralnie

      Usuń
    15. @ Flavia

      Piszesz o dwóch różnych, choć nierzadko zazębiających się zjawiskach: ocenianiu oraz prezentowaniu swojej oceny innym.

      To pierwsze jest całkowicie naturalne - osądzamy i jesteśmy osądzani. Czy się to komuś podoba czy nie, jego życie, styl, zasady, etc będą podlegać nieustannej ewaluacji.

      To drugie wymaga taktu, rozumu i ostrożności. Dlatego kulturalni lub choćby tylko rozważni ludzie osądzają (czy - jak byś Ty to mogła sarkastycznie określić - obgadują ;)) pod nieobecność podmiotu ich osądu. Z kolei chamy i/lub durnie walą komuś prosto w oczy, że jest gruby, źle ubrany, niepożyteczny dla społeczeństwa, etc.

      Usuń
  4. Trudno oczekiwać, żeby ktoś bojący się sparzyć, mógł się kiedykolwiek ogrzać. Rezygnacja ubrana w maskę dojrzałości pozwala na karmienie się iluzją wstąpienia na te "właściwe" tory. Szkoda tylko, że tory te często zostały już wykreowane w cudzych scenariuszach.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycyjnie głęboka myśl oparta na równie głębokim przekonaniu, że "się wi" wszystko o innych.....Szkoda ( dla autora tej głębi ) tylko, że bez wpływu na rzeczywistość i w sferze życzeń/marzeń/imaginacji/projekcji.A już zdanie o powtarzalności - w kontekście miliardow istnień ludzkich i wiekow za nami- miodzio !

      Usuń
    2. Nie wiem wszystkiego. A przynajmniej nie tyle, żeby móc stroić się w szaty samozwańczego dyktatora, próbującego wyznaczać raczej dość kwadratowe "standardy godności". Najbardziej kocham te miliardy, które przekonane o własnej wyjątkowości, okazywały się aktorami w cudzej sztuce.
      Poważnie, cała rzeczywistość? Czym jest, jeśli nie czyimiś projekcjami i imaginacjami?
      Anty

      Usuń
    3. Chyba mylisz rzeczywistość czyli sferę realną z emocjami .Moim zdaniem

      Usuń
    4. @Anty...
      dobrze powiedziane /napisane/... jakże często ktoś powstrzymuje się od pewnych działań podpierając się argumentem/?/ typu "mnie nie wypada, bo jestem dorosły, dojrzały"... tymczasem tak naprawdę stracił przysłowiowe "jaja" /albo być może nigdy ich nie miał/...

      @An-Ka...
      ślepota na informacje zwrotne od otoczenia to nie jest dojrzałość, lecz głupota... wydaje mi się jednak, że zacny Anty nie o tym pisał...

      @Arbitra /jak gender, to gender :)/ Kira...
      "T" /time/ proszę...
      pytanie mam natury prawnej... czy Prawo Kiry zezwala na pozytywne informacje zwrotne adresowane bezpośrednio, czy też trzeba kombinować jak w przypadku pejoratywów i pisać "pewna grupa /jednoosobowa/ poglądów sensownie się wyraziła"?... bo nie wiem, czy nie strzeliłem babola...

      Usuń
    5. Pkanalio- mam wrażenie, że zdecydowanie się nie rozumiemy. Bo albo rozmawiamy ogólnie NA TEMAT, albo temat traktujemy jako pretekst do osobistych przytyków. I uwagę Anty odebrałam jako tę druga opcję, bo trudno mi przyjąć, że zakłada on, że KAŻDY człowiek , który nie uznaje buntu jako sposobu na życie to człowiek bojący się . człowiek w masce dojrzałości itd.Trudno mi bowiem sobie wyobrazić nawet bardzo młodego człowieka , który nie rozumie, że ludzie ewoluują i czasem po bardzo burzliwej i buntowniczej młodości zdecydowanie wola spokój, bo , mówiąc kolokwialnie , wyszumieli się już.To oczywiście tylko jedna z opcji , ale wykluczanie jej jest po prostu dla mnie niewiarygodne .I dlatego uważam, że to była uwaga nie na temat a przeciw, w myśl zasady -kazda okazja jest dobra, by przysrać nielubianemu, pokazac jaki/jaka jest be.Nie bardzo zaś rozumiem - w kontekście tej dyskusji - Twoje zdanie na temat ślepoty na informacje zwrotnej.Wracając do tematu - różnica między ludźmi w wieku niedojrzałym a wieku mocno :) dojrzałym (i bez znaczenia jest tu dojrzałość emocjonalna) jest i taka, że ci drudzy po prostu wiedzą o pewnych nieuniknionych procesach więcej i to z autopsji.Ci drudzy zaś mogą się tylko domyślać i to nie zawsze prawidłowo. Tak czy siak- owe domysły powinny się ograniczać do tematu, nie do osób. chyba, ze komuś to sprawia przyjem,ność lub ulgę.

      Usuń
    6. PS. proszę nie traktować uwagi o wieku niedojrzałym jako złosliwosci, to tylko zwrot retoryczny, podkreślenie różnic wiekowych

      Usuń
    7. No a stopien niezrozumienia jest porażający.Pisząc o miliardach istnień ludzkich miałam na myśli nie wyjątkowość, tylko wręcz przeciwnie- konieczność uświadomienia sobie, że to wszystko już kiedyś było..... Naprawde można to zrozumieć odwrotnie ???? tu kręcę z niedowierzaniem głową ...

      Usuń
    8. Gwoli ściśliwości... ileż to razy okazywało się, że recepty na dojrzałość są warte mniej niż papier na których je spisano... podobnie jak inne recepty na cudze życie.
      Anty

      Usuń
    9. @An-Ka...
      jeżeli odebrałaś wypowiedź Anty jako osobisty przytyk, to jest to sprawa między Wami... nie analizowałem tego, bo mnie to naprawdę kompletnie nie interesuje... tyle na tyle centralnie w TYM temacie...
      ...
      natomiast co do tematu ogólnego... ipso facto post Kiry go nie kierunkuje... Anty wspomniał o dojrzałości, która często okazuję się zwykłym stadnym konformizmem... podjąłem motyw i tyle, bo /chyba/ załapałem, o co Mu chodzi...
      zaś ślepota na informacje zwrotne ma tu sporo na rzeczy, choćby ze względu na to, że słowo "dojrzałość" jest dość często używanym narzędziem manipulacji, zaś osoba zmanipulowana zbytniej uwagi na owe informacje nie zwraca...

      Usuń
    10. @ PKanalia

      Nie zamierzam kasować (przynajmniej na razie) krytyki ani aprobaty czyichkolwiek poglądów. Proszę jedynie o nienapastowanie osób. (Czy "nienapastowanie" powinno się pisać osobno?)

      Usuń
    11. Ja bym to napisał osobno. Ale jak napiszesz "Proszę jedynie o powstrzymanie się od napastowania osób" to wtedy w ogóle unikniesz tego problemu ;)

      Usuń
    12. Cóż, automatyczny korektor nie podkreślił mi tego słowa na czerwono. ;)

      Usuń
    13. chyba jednak razem... nie korzystam z automatycznego korektora /tak jak nie korzystam też z GPS-a/, bo ogłupia...
      ...
      ni z gruchy ni z pietruchy, przypomniał mi się stary, brodaty niczym muzyk z ZZ Top kawał:
      - czyli mam rozumieć, że oskarżony napastował panią?...
      - nie, wysoki sądzie, bzyknął mnie na sucho...
      - a czy stawiała pani opór?...
      - tak, dupą o drzewo...
      ...
      ...
      tyle żartobliwego przerywnika /kompletnie nie na temat zresztą/... teraz dwa słowa o buncie, którą to kwestię podjęła An-Ka...
      to słowo można rozumieć na dwa sposoby...
      1/ bunt jako uczucie wewnętrznej niezgody na pewien stan rzeczy... jest wartością samą w sobie, jako źródło energii twórczej... jego przeciwieństwo to stadny konformizm, utrata człowieczeństwa na rzecz bycia bezdusznym automatem /lub nie posiadanie tego człowieczeństwa od samego początku/...
      2/ bunt rozumiany raczej jako akt buntu, realizacja tegoż... tu nie ma jednoznacznego wartościowania... zależy ono od oceny szans powodzenia buntu, sposobu jego wykonania, etc... tak więc można np. mówić o słusznym buncie lub głupim buncie, i tak dalej /rzecz jasna ta ocena jest względna zależnie od osoby oceniającego/...
      czyli nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy frazą "chwała buntownikom" i krytyką konkretnego aktu buntu...
      ...
      tytułem dodatku trzeba jeszcze postawić pytanie, co powinien zrobić buntownik, gdy nie chce dokonać aktu buntu /bo uznał np. że nie ma szans powodzenia/ lub nie może z przyczyn obiektywnych?... brak kompensacji tej energii grozi nawet chorobą psychiczną... no cóż... jest wiele sposobów, konstruktywnych lub autodestrukcyjnych, ale to już temat na osobną dyskusję...

      Usuń
    14. Tak, zgadzam się z tym

      Usuń
    15. W powyższym wątku nie chodziło o bunt bądź brak buntu, tylko o zwrócenie uwagi na fakt, że zbiór postaw, nazwijmy to eskapistycznych, niekoniecznie koreluje z wiekiem i doświadczeniem/ chociaż oczywiście może/, za to często z ustawieniem "świętego spokoju" wysoko w hierarchii autorytetów. Odnosząc się do dywagacji na temat "co poeta miał na myśli", naiwnością byłoby oczekiwanie, że osoba dojrzała zaakceptuje postawy buntownicze, dążące do zmiany zastanej rzeczywistości, niemniej jednak właśnie ze względu na dojrzałość jest w stanie w pełni przyjąć postawę skoncentrowaną na życiu w zgodzie ze samym sobą. Wielu osobom nie przychodzi to z łatwością i, szczerze mówiąc, wystarczy się dobrze rozejrzeć, by dojść do podobnej konstatacji.
      Anty

      Usuń
    16. Anty- nie wiem naprawdę i chyba wole nie wiedzieć, jakie Ty znasz osoby dojrzałe, ale zarówno ja jak i znamienita większość moich bliskich znajomych-tych z wyboru - rozumie i akceptuje postawy buntownicze pod jednym wszak warunkiem - że są rzeczywistym dążeniem do zmian. Inna sprawa, że z wiekiem zmienia się pogląd na to co ważne , zmienia się optyka i to bynajmniej nie musi chodzić o święty spokój, ale o zgodność z własnymi poglądami a te zmieniają się z nabytym doświadczeniem, ale i z warunkami (indywidualnymi) .Natomiast z pewnością zmieniają się formy - ja sprzed lat gdy coś chciałam zmienić robiłam to umownie "z hukiem". Dziś się uśmiecham, wzruszam ramionami i po prostu spokojnie realizuję tracąc znacznie mniej energii, a jednakowo lub nawet bardziej skutecznie.Natomiast z reguły osoby zrezygnowane wywodzą się z osób i w młodości pokorniutkich i bojaźliwych.

      Usuń
    17. @ An-Ka

      "Dziś się uśmiecham, wzruszam ramionami i po prostu spokojnie realizuję tracąc znacznie mniej energii, a jednakowo lub nawet bardziej skutecznie."

      I bardzo słusznie. :)

      Usuń
    18. @An-Ka
      Nie wiem w jak szerokim środowisku się obracasz, ale mniemam że raczej nie reprezentatywnym dla tzw. ogółu. Nie pisałem tylko o poglądach, lecz również o postawach.
      Dopiero jak się wyjedzie na tzw. Zachód, widać różnicę. W tym i nie tylko.
      Anty

      Usuń
    19. no cóż... w miarę upływu lat człowiek, gdy krew płynie nieco wolniej, człowiek zaczyna bardziej rozumieć i doceniać wartość filozofii "wu - wei", co oznacza po prostu, że bardziej rozważnie podchodzi do decyzji w temacie własnych aktów buntu... ale to bynajmniej nie oznacza, by tłumić w sobie energię buntu całkowicie...

      Usuń
    20. @Anty - moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "ogół", ale mniejsza. OK- z pewnością i to od dziecka, nie poruszam się w środowisku reprezentatywnym dla tzw.ogółu, aczkolwiek mam z tzw ogółem na co dzień do czynienia i często, poza wypełnianiem w sposób oczywisty obowiązków służbowych ,też z tym ogółem rozmawiam.Może Cie to zdziwi:) ale ten ogół bardzo lubi ze mną rozmawiać,Tak więc trochę się orientuję.Wrócę jednak do mojego środowiska- nie jestem aż tak zachwycona sobą :), by uważać, że jest to srodowisko pozytywnie marginalne czy wręcz niszowe. Takich ludzi jest całkiem sporo.Co do Zachodu zaś - cóż, tu z kolei ja nie wiem, w jakim środowisku Ty się tam obracasz, bo ja akurat mam sporo rodziny ze starej emigracji -międzywojennej,wojennej i tuż pwojennej oraz sporo znajomych pracujących w zawodach "z wyższej półki społecznej" - i zapewne nasze obserwacje i doświadczenia oraz osady oparte na ich opiniach byłyby znowu inne. Mechanizm człowieka jest wszędzie podobny, nie tylko w sensie fizycznym, ale i psychicznym, różnice są jedynie w uwarunkowaniach. Wady, zalety, różnorodność - to pozostaje takie samo.Oczywiscie mam na myśli szeroko pojętą cywilizację białego człowieka, bo już Azjaci np. to z racji wielowiekowych odmiennych tradycji sa jednak innymi ludźmi.W formie, rzecz jasna

      Usuń
  5. Mnie też niezbyt się podoba ten przekład Barańczaka np. "światło się mroczy" to jak dla mnie jakaś dziwaczna nowomowa - ale wiem, że chodziło w tym wypadku o zachowanie rymu, który stanowi ważny element w tym wierszu. A ponieważ sam spróbowałem kiedyś tłumaczyć poetyckie strofy /było to "Mercy Street" Petera Gabriela - i wyszło mi to raczej kiepsko/, to teraz już wiem, że jest to naprawdę cholernie trudne, toteż nie wieszam psów ani na Barańczaku, ani też na Dylanie Thomasie. Zdaję sobie po prostu sprawę, że w pewnych wypadkach oddanie istoty tłumaczonego wiersza w całej pełni jest po prostu niewykonalne, bo to co brzmi pięknie w jednym języku, w drugim może zwyczajnie "zgrzytać". Trochę inaczej rzecz się ma w przypadku pisania prozą, wtedy tłumacz ma nieco większe pole do popisu. Jednak tam, gdzie trzeba zachować rymy z uwagi na konstrukcję wiersza, tam można polec z kretesem, bo czasem wiąże się to z "wejściem na pole minowe".
    A jako przykład podam teraz pierwszą strofę /zresztą kolejne strofy są równie trudne do wiernego tłumaczenia/ znanego wiersza K. K. Baczyńskiego:
    "Niebo złote ci otworzę,
    w którym ciszy biała nić
    jak ogromny dźwięków orzech,
    który pęknie, aby żyć
    zielonymi listeczkami,
    śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
    aż ukaże jądro mleczne
    ptasi świt."

    W języku polskim jest to piękna poezja, ale czy ta strofa będzie brzmieć równie pięknie po przetłumaczeniu np. na angielski? Czy nie będzie czasem tak, że gdy przeciętny Anglik przeczyta tłumaczenie tej strofy, czy nie powie wtedy "ale bełkot"?
    To są właśnie te językowe rafy, na które są narażeni ci, którzy się biorą za tłumaczenie poezji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Smurffie.

      Tak, tłumaczenie poezji to zadanie dla twardzieli. ;) Czyli najlepszych i najwytrwalszych tłumaczy, do tego obdarzonych - że tak to ujmę - poetycką intuicją i wyczuciem. Weźmy choćby takiego "Jabberwocky'ego" - toż to droga przez ciernie! :)

      Wiersz Baczyńskiego nawet w oryginale wydaje mi - owszem, pięknym, plastycznym, wzruszającym, ale jednak - bełkotem. No ale co ja tam mogę wiedzieć o poezji...

      Usuń
    2. Anty strasznie powtarzalne oczywistości piszesz, gwoli ścisłości. W jakim celu ? Jakoś nie czekam na odpowiedź

      Usuń
    3. Smurffie- kiedyś, w innym miejscu, pewni ludzie strasznie się "przejeżdżali "po tłumaczach, ze niedosłownie itd., rozmowa z nimi,nieznającymi zresztą żadnego obcego języka (polski tez w zakresie, hmmm...mocno okrojonym) ,ze literackie tłumaczenie nigdy nie jest tłumaczeniem dosłownym jakoś im nie trafialo do przekonania, no bo "swoje się wi".No to przytoczyłam wiersz pogrzebowy z "Czterech wesel i i pogrzebu" - wersje oryginalną, dwa bodajże tłumaczenia literackie plus tłumaczenie dosłowne:))

      Usuń
    4. A z Kirą się tu zgodzę - brzmienie przytoczonego wiersza Baczyńskiego jest cudowne, budzi emocje, ale rozebranie go na czynniki pierwsze ? bełkot

      Usuń
    5. @An-Ka,

      Osobom reprezentującym pewne środowiska, czy też ideologie, wydaje się, że piszą swoim życiem nową, niepowtarzalną historię. Grupy te są przeświadczone o swojej wyjątkowości i wydaje im się, że dokonują wiekopomnych odkryć. Nie potrafią zrozumieć, że ocierają się w ten sposób jedynie o śmieszność z pogranicza gówniarskiego buntu dla zasady. O ile ma to miejsce we właściwym dla takiego buntu wieku, to można to jeszcze zrozumieć, ale jak słyszy się takie dyrdymały od kogoś w wieku dojrzałym, to zaczynamy mieć do czynienia z żenującym spektaklem infantylizmu i nieważne w jakie piękne leksykalne piórka się go przystroi. Nie ma nic bardziej żałosnego, niż te sfrustrowane mijającym czasem grupy osób, które próbują udawać wiecznych nastolatków - twórczych myślicieli. W efekcie otrzymujemy niezbyt rozgarniętych, przerośniętych nastolatków mentalnych i emocjonalnych, w ciele mającym już za sobą swoją świetność - niepotrafiących się z tym faktem pogodzić i operującego niby to dojrzałym, ale fałszywie luzacko brzmiącym słownictwem - nic ponadto. Bunt w niektórych przypadkach jest oczywiście wskazany, choćby w przypadku przeciwstawienia się złu, ale sam bunt dla buntu i niby twórcze odkrywanie rzeczy dawno odkrytych, jest zwyczajnie żałosne. Ot taka wieczna kontestacja wszystkiego, co akurat nie pasuje do z góry ukutych utopijnych teoryjek.


      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
    6. Errata
      Nie operującego, a operujących.

      Usuń
    7. @ An-Ka
      Pod względem powtarzalności i prostoty konstrukcji, różne formy aanarchii przewwyższają nawet wynalazek pana Kałasznikowa.
      Pozdraawiam serdecznie.

      Usuń
    8. @ An-Ka & Kira
      Pewien zlepek słów mże być czytelny jedynie dla dwojga ludzi, przypomonać im niezapomniane chwile. Czyli poza ich prywatnością nie mieć sensu. Wtdy kompletną bzdurą jest okazywanie go innym i oczekiwanie poklasku.
      Przytoczone tu słowa nie raziły w piosence, bo percepcja koncentrowała się na cudownym głosie Ewy Demarczyk. Ale w lekturze jest to istotnie bełkot.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    9. @ Tie Fighter
      O paniusiach ktore mając pięćdziesiąt lat z okładem, pozują na nastolatkę, mówi się "dzidzia piernik". W sieci nie brak też i wiecznych buntowników. Czyli potężnie już przechodzonych mentalnych gówniarzy, jeszcze bardziej żałosnych niż niejaka Kupa Gminna.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    10. Ja sobie myślę tak... jeżeli jeszcze czegoś nie doświadczyliśmy sami , np. starzenia się to możemy tylko i wyłącznie dywagować, domyślać się na ten temat, opierając się na własnej wyobraźni lub obserwacjach ludzi ze swego otoczenia. I jeżeli w naszym otoczeniu są ludzie zrezygnowani to - w zależności od stopnia intelektu,szerokości horyzontów itd. to łatwo ulegniemy pokusie uznawania wszystkich starszych za zrezygnowanych, karmiących się iluzjami itepe.Jeżeli natomiast otoczeni byliśmy przez mądrych i pogodnych ludzi (lub wyobraźnia pozwoli nam dopuścić do siebie fakt istnienia takich )- nasz punkt spojrzenia będzie w oczywisty sposób inny.

      Usuń
    11. Ja z różnorodnością światopoglądów, postaw i moralności zetknęłam się dopiero w Sieci. W realu obracam się w niewielkim gronie osób, nie mogłabym zatem na podstawie obserwacji wysnuć jakichkolwiek wniosków odnośnie tego, jacy ludzie są (jako ogół).

      Bunt dla samego buntu? Nie wierzę w coś takiego. Za buntem idzie zawsze niezgoda na zastaną rzeczywistość. Uważam, że MOŻNA zmieniać świat, trzeba tylko chcieć. A że niektórzy ocierają się lub wręcz pogrążają w śmieszności? No cóż, nie sądzę, by takiego Wojewódzkiego obchodziło zdanie szaraczków, skoro m. in. to jego gówniarzerski image pozwolił mu zarobić kupę kasy.

      Usuń
    12. Raczej odwrotnie - bunt jako wyraz niezgody na zastaną rzeczywistość. I to jest OK. W pewnym , wczesnym okresie owa niezgoda może się manifestować wyłącznie buntem jako takim , bez prób zmieniania tej rzeczywistości, tylko wyrażaniem w różnej formie swego niezadowolenia, nieakceptacji.I to też jest norma, w pewnym przedziale wiekowym. Potem jednak ma się dwie drogi - albo pewne rzeczy , na które nie można mieć wpływu ,zaakceptować lub przynajmniej tolerować ,albo RZECZYWIŚCIE czynić jakieś starania o zmiany. Jeżeli się jednak wybierze drogę trzecią, fizjologiczną w pewnym okresie, czyli wyłącznie manifestowanie niezadowolenia , bunt dla buntu to jest to równia pochyła i z buntownika przemienia się w zrzędliwego starucha - to wersja soft.Wersja hard to np. rozmaici pieniacze sądowi itp.

      Usuń
    13. @ Kira
      W przypadku Kupy Gminnej nie sposób nie zgodzić się z Twoją diagnozą. W tym pajacowaniu nie ma cienia jakiejś idei, chodzi jedynie o kasę, czyli jest to prostytucja. Natomiast nie brakuje w sieci buntów dla samego buntu. przybierającego najczęściej chęć upaćkania całego świata ekskrementami. A zatem mamy już do czynienie z "bezinteresownym" kurewstwem. Rzadko bo rzadko, ale niekiedy owo kurewstwo przybiera aż takie rozmiary że administrator takie latryny zamyka. Niestety znacznie częściej ofiarą padają blogerzy walczący z tolerastią czy postępactwem. Jak choćby ten zakapowany za walkę z islamizacja Europy przez cwela o ksywie "kapela". Palcem pokazywać tych latryn nie będę aby nie obrazić Twojej inteligencji i nie naruszyć Twojego prawa.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    14. Proszę o prowadzenie dyskusji w taki sposób, by nawet nie urażać bywających u mnie osób. Niektóre aluzje są nader czytelne, wykraczają zatem poza krytykę poglądów.

      Usuń
    15. @ Kira
      Serdecznie dziękuje za kolejną akcję porządkową.
      Całuję rączki.

      Usuń
  6. @Anty...
    alkohol zmienia świadomość, percepcję, stan umysłu... czyli jest narkotykiem... zaś zażywanie narkotyku nazywa się potocznie "ćpaniem" /czasem pogardliwie, czasem żartobliwie, generalnie jednak nie ma tym określeniu nic obraźliwego dla nikogo/... nawet jeśli dawka jest minimalna, nawet jeśli intencje zażywającego były inne, niż zmiana stanu umysłu /np. szklanka wina do posiłku na dobre trawienie, profilaktyczna mała lufka koniaczku w celach profilaktyki chorób serca (niektórzy kardiolodzy starej daty nadal to zalecają) lub napój chłodzący zawierający alkohol/, nie zmienia to postaci rzeczy...
    przy okazji przypomnijmy sobie, kogo potocznie nazywa się "ćpunem"... otóż jest to osoba, która narkotyku NADużywa... co prawda to słowo zależnie od kontekstu miewa różne zabarwienie /od żartu do epitetu/, ale podstawowe znaczenie jest właśnie takie... czyli "nadużywacz" alkoholu jest ćpunem...
    to wszystko zostało już dawno omówione, ustalone, nie widzę sensu do tego tematu wracać i polemizować z próbami zaprzeczeń, choćby nie wiadomo jak cudaczne łamańce myślowe stały za nimi w roli argumentu...
    howgh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzyżone, golone:))

      Usuń
    2. golonę?... jak najbardziej... taką dużą i z tłustą skórą... tylko pytanie znów, czy z chrzanem, czy z musztardą?.. bo, że halba dobrego /czyli niesieciowego, tylko z browarów regionalnych/ piwa jest chyba poza dyskusją? :))...

      Usuń
    3. Znaczenie każdego słowa zależy od kontekstu, w jakim zostało użyte i od osoby, która je wypowiada.
      Oczywiście, że nadużywacz jest "ćpunem", ale raczej pogardzanym niż traktowanym żartobliwie. Używacze whisky i wina mają jednak najwyraźniej problem ze zrozumieniem, że "ćpunienie" jest demokratyczne i nie zależy od rodzaju substancji. Jeśli ktoś nie wierzy, że są miejsca, gdzie setki tysięcy ludzi ludzi narkotyzują się (nie "popijają", lecz właśnie żłopią na umór) wyłącznie winem, niech jedzie do Mołdawii, tam wyleczy się z myślenia o "szlachetnym" przeznaczeniu trunków.
      Anty

      Usuń
    4. "Używacze whisky i wina mają jednak najwyraźniej problem ze zrozumieniem, że "ćpunienie" jest demokratyczne i nie zależy od rodzaju substancji."

      Jest zasadnicza różnica pomiędzy grupami "używaczy". Ci, którzy nawet "żłopią na umór" to mołdawskie wino, czy jakąś whisky, robią to w majestacie obowiązujących przepisów. Natomiast amatorzy makowego kompotu, marychy, czy zawartości strzykawek są PRZESTĘPCAMI!!! i trafiają za swoje ćpanie do PIERDLA!!! Jak dla mnie to wystarczająca różnica i dość oczywista.

      Usuń
    5. @ Tie Fighter

      A dla mnie ćpun to ćpun. Nie chcę mieć nic do czynienia z pijakami, narkomanami "tradycyjnymi" czy innymi uzależnionymi osobami. Niech sobie wegetują w swoich norach, niech się wprowadzają w "odmienny stan świadomości", byleby nie zmuszali osób postronnych do oglądania ich upadku.

      Usuń
    6. @Kira,

      Nie zapominaj, że już przy wypiciu lampki szampana stajesz się ćpunem - według środowisk głoszących takie osobliwe poglądy. Ja zresztą też. A, że nie widzę powodu aby stawiać mnie w jednym szeregu z obsranym szprycerem, czy nałogowym chlorem, to używam kryterium obowiązującego prawa, ewentualnie kryterium medycznego.

      Usuń
    7. Niech żyje pozytywizm prawniczy. Jeśli prawodawca postanowi, że od jutra picie kawy zostanie uznane za ćpanie, wszyscy nadaktywni kawosze...wiadomo.
      PS. Wszyscy uczestnicy bójek są przestępcami. Udział w bójce to przestępstwo (art. 158 kk).
      Anty

      Usuń
    8. "Wszyscy uczestnicy bójek są przestępcami."

      W takim razie uczestnictwo w bójce w obronie własnej też kwalifikuje napadniętego jako przestępcę? Gratuluję.

      "Jeśli prawodawca postanowi, że od jutra picie kawy zostanie uznane za ćpanie, wszyscy nadaktywni kawosze...wiadomo. "

      A właśnie, zapomniałbym o kawie. Przecież według twojej doktryny to też ćpanie. Czy jednak nie?

      Usuń
    9. W bójce nie ma obrony własnej - z definicji wszyscy uczestnicy się wzajemnie atakują.
      "Ćpanie" to jedynie slangowy zwrot bez większego znaczenia. Jeśli ktoś jest uzależniony od kofeiny, to jak najbardziej się narkotyzuje.
      Anty

      Usuń
    10. @ Anty

      Mnie również nie przekonuje kryterium zgodności z prawem stanowionym. Dlatego oceniam ćpunów (także alkoholowych) pod kątem niemoralności i/lub obrzydliwości ich postępków.

      Usuń
    11. "W bójce nie ma obrony własnej - z definicji wszyscy uczestnicy się wzajemnie atakują."

      To dobrze, że jesteś ekspertem i od zagadnień prawnych, bo wiesz, już od dłuższego czasu się zastanawiałem nad tym precedensem. Co znaczy , że się wzajemnie atakują? Ktoś przecież musiał zadać pierwszy cios? Jeżeli staję sobie spokojnie na ulicy i podchodzi do mnie jakiś oprych, wymierzając mi cios, a ja chcąc mu uniemożliwić dotkliwe pobicie mojej osoby zaczynam się bronić i dochodzi do wymiany ciosów, to mamy bójkę, czy nie? A jeśli nie to co to jest?

      " Jeśli ktoś jest uzależniony od kofeiny, to jak najbardziej się narkotyzuje."

      Bardzo ci dziękuję za to wyjaśnienie. Rozumiem, że herbatka też pod to podpada?

      No papatki i do jutra.

      Usuń
    12. @ Kira
      Czy uważasz zatem, że o zaliczaniu kogoś do groona ćpunów, decyduje to, co się dzieje we łbie delikwenta, po przyswojeniu przez niego takiej dawki jakiejś substancji, jaką ma zwyczaj przyjmować?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    13. @ Tie Fighter
      Chyba jeszcze nie zrozumiałeś, że narkotykiem, w myśl osobliwych poglądów pewnych środowisk, może być praktycznie wszystko. Oczywiście z wyjątkiem "marychujany".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    14. "Ktoś przecież musiał zadać pierwszy cios?"
      No i co z tego? Typowym przykładem bójki jest ustawka. Nie ma znaczenia kto zadał pierwszy cios.
      "Jeżeli staję sobie spokojnie na ulicy i podchodzi do mnie jakiś oprych, wymierzając mi cios, a ja chcąc mu uniemożliwić dotkliwe pobicie mojej osoby zaczynam się bronić i dochodzi do wymiany ciosów, to mamy bójkę, czy nie?"
      Nie. Próbę pobicia. Kryterium bójki jest starcie pomiędzy co najmniej trzema osobami.
      "Bardzo ci dziękuję za to wyjaśnienie. Rozumiem, że herbatka też pod to podpada?"
      Wszystko od czego można się uzależnić. Wbrew mniemaniom laików kryteria medyczne nie mają nic wspólnego z "osobliwymi poglądami". (Dygresja: uzależnienia od marihuany i alkoholu występują relatywnie często, dlatego symptomy, przebieg i objawy odstawienia opisano w międzynarodowych klasyfikacjach psychiatrycznych. Wiele danych wskazuje, że w przypadku obu substancji większość użytkowników nie spełnia kryteriów uzależnienia. Co nie znaczy, że część się nie uzależnia.)
      Anty

      Usuń
    15. @Kira
      Oczywiście takie kryterium można łatwo sprowadzić do absurdu, pokazując szaraczkom, w jak głębokim tkwią błędzie. Na przykład kupowanie rozpuszczalników w dowolnych ilościach jest legalne i nikt nie sprawdza, czy klient nie chce się czasem "nawąchać".
      Anty

      Usuń
    16. "Nie. Próbę pobicia. Kryterium bójki jest starcie pomiędzy co najmniej trzema osobami."

      Czyli jak podejdzie do ciebie dwóch oprychów (czyli podane przez ciebie kryterium zostaje spełnione) i będzie chciało na działkę, a ty im nie dasz, w wyniku czego dojdzie do rękoczynów, gdzie ty też będziesz wywijał łapkami, to rozumiem, że mamy bójkę? A co w sytuacji, gdy stoisz sobie spokojnie na ulicy, podchodzi do ciebie oprych i zaczyna okładać cię pięściami. Z pomocą rusza ci przypadkowy przechodzień, ale okazuje się, że oprych jest zaprawiony w bojach i zaczyna okładać was obu. Zdobywasz się wreszcie na odwagę i zaczynasz też zadawać oprychowi ciosy - to mamy bójkę czy nie?

      "Wszystko od czego można się uzależnić."

      Czyli ktoś, kto uzależni się od smażonego boczku też pod to podpada? Czyli co? Boczkowy ćpun?

      Usuń
    17. @ Tie Fighter
      czcigodny Tie Fighterze
      Po zbanowaniu wicekretynki polskiego internetu, niemal wszystkiego się tej nocy spodziewałem. Ale na pewno nie stwierdzenia Twojego rozmówcy:
      "Dygresja: uzależnienia od marihuany i alkoholu występują relatywnie często, dlatego symptomy, przebieg i objawy odstawienia opisano w międzynarodowych klasyfikacjach psychiatrycznych."
      Ciekaw jestem, jak teraz poczuło się ŚRODOWISKO (Prawo Kiry §3) degeneratów, obrażających ludzki rozum i łżących w żywy kamień, że "marychujana" nie jest narkotykiem. Tym bardziej, że z tej strony chyba nie spodziewali się takiej opinii.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    18. @ Stary Niedźwiedź

      Jeśli ktoś NAGMINNIE przyjmuje taką dawkę substancji, która wprowadza go w "odmienny stan świadomości", to ja bym go nazwała ćpunem. Oczywiście to tylko moja opinia.

      Usuń
    19. @Kira
      W zasadzie się zgadzam. Dodałbym tylko, Ze jeśli przyjmuje się jakąś substancję WYŁĄCZNIE po to, żeby w durnym łbie zmienić sobie ODBIÓR BODŹCÓW z otaczającego świata, to taka praktyka TEŻ jest ćpaniem. charakterystycznym dla debili, nie potrafiących pogodzić się z samym sobą.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    20. KOREKTA
      Dodałbym tylko, że jeśli...

      Usuń
    21. @ Stary Niedźwiedź

      No cóż, w zasadzie masz rację. Aczkolwiek jednorazowe czy dwukrotne "zaćpanie" nie musi jeszcze robić z człowieka ćpuna. Po takim wybryku można się opamiętać, jak po parokrotnym zalaniu się w trupa. Co innego, gdy znajdziemy w takich zachowaniach upodobanie. Jak mówi przysłowie: Mylić się jest rzeczą ludzką; trwać w błędzie - diabelską.

      Usuń
    22. @ Kira
      A więc osiągnęliśmy pełne porozumienie w tej kwestii. Bo z kolei ja muszę przyznać Tobie rację, że jednorazowe upodlenie się "marychujaną", dla osoby inteligentnej jest dzwonkiem alarmowym. Moja znajoma w młodości raz wyjarała ten shit. I gdy spojrzała na karnisz, pod sufitem w rogu pokoju zobaczyła rzymskiego legionistę. Więc był to pierwszy a zarazem ostatni skręt w jej życiu.
      Ale w sieci nie brak degeneratów, reklamujących konopny szajs. I "tłumaczących", jak znakomicie poprawia on odbiór "muzy" i seksu.
      A przecież wystarczy zamiast "muzy" zacząć słuchać muzyki, która żadnego wspomagania nie potrzebuje. Zaś jeśli jeden debil z drugim "na trzeźwo" nie może pójść z jakąś "urodziwką" do łóżka, powinien zafundować jej pomoc chirurga plastycznego.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    23. @Anty...
      jeśli mówimy o bójce /pobiciu, napadzie czy obronie koniecznej/, to kwalifikacja prawna i praktyka tego prawa jawnie rozmija się z tym, co dość spora większość uznała by za consensus... owa praktyka zwykle jest taka, że gdy zatrzymani są uczestnicy zwykłej bijatyki, śledztwo zwykle sterowane jest w kierunku kwalifikacji jak napad...
      przytoczę taki przykład... trzech kolesi, dziarskich górali wdało się w utarczkę słowną z innym kolesiem /notabene też nie palcem robionym, bo nieźle wyszkolonym "gromowcem"/ w sklepie monopolowym... wszyscy już odrobinę podcięci, więc o podwyższonym poziomie agresji... awantura jakoś tak spontanicznie przeniosła się na ulicę, zamieniła się w regularną bitwę, w której ów gromowiec sięgnął po tyczkę do podpierania ulicznych drzewek dla wyrównania potencjałów bojowych... w końcu jednak bitwa została spacyfikowana przez policję, dwóch górali i gromowiec wylądowało na dołku, potem w areszcie śledczym /trzeci góral w szpitalu, zamieniony w jarzynę wspomnianą tyczką/... po rutynowym w polskich warunkach czasie czekania na sprawę w sądzie, sąd nie potrafił dociec, kto zaczął i w końcu sąd wydał wyroki na dwóch górali /trzeci był niezdolny do jakichkolwiek czynności prawnych/ za NAPAD... kluczową przesłanką były zeznania sklepowej, która słyszała słowa "dawaj pieniądze"... wszystko fajnie, owe słowa padły, problem tylko w tym, że wypowiedział je jeden góral do drugiego kupując wódkę, gdyż ten drugi "trzymał kasę", tak więc o żadnym napadzie mowy nie było...
      tak więc można sobie akademicko dyskutować o tym, co jest bójką, pobiciem, napadem, a aparat prawa stanowionego i tak kieruje się swoją logiką, często dziwaczną i dla szarej większości zwykle niepojętą...

      Usuń
    24. Większość użytkowników marihuany nie spełnia kryteriów uzależnienia, nawet większość spośród tych młodocianych, którzy z jakiegoś powodu trafiają do poradni leczenia uzależnień (ci zwykle są klasyfikowani jako "szkodliwie używający"). I tu analogia z alkoholikami nasuwa się sama: zwłaszcza jeśli zestawi się liczbę wszystkich osób pijących alkohol z liczbą alkoholików, np. w Polsce. Wychodzi na to, że odsetek alkoholików jest całkiem spory, a dane bazują jedynie na ujawnionych przypadkach. Można spokojnie założyć, że dobrze ponad 10% spośród wszystkich osób pijących alkohol w Polsce to uzależnieni alkoholicy.
      Znaczna część osób pijących alkohol ma gdzieś jego smak. Piją albo piwopodobne wyroby "polskich" browarów zaprawiane spirytusem, albo wódę. W dużej ilości przypadków chodzi tylko o to, żeby zaszumiało w głowie. Mit miłośnika wina - kipera obalają natomiast bezlitośnie takie państwa jak Mołdawia, w której spożycie alkoholu na głowę jest rekordowe w skali całej Europy.
      Nawet niewielka ilość alkoholu zmienia percepcję, nastrój i odbiór bodźców, więc bądźmy konsekwentni w szafowaniem "ćpunami". I mówmy, że w sieci nie brakuje degeneratów reklamujących alkoholowy szajs, łżących w żywe oczy i wbrew wiedzy medycznej, że alkohol nie jest narkotykiem (http://med.kalamazoo.pl/icd10/F10/zaburzenia_psychiczne_i_zaburzenia_zachowania_spowodowane_uzywaniem_alkoholu).
      Jednorazowe wypalenie skręta z marihuaną jeszcze raczej nikogo nie uzależniło, podobnie jak jednorazowe wypicie kilku piw.

      "Czyli jak podejdzie do ciebie dwóch oprychów (czyli podane przez ciebie kryterium zostaje spełnione) i będzie chciało na działkę, a ty im nie dasz, w wyniku czego dojdzie do rękoczynów, gdzie ty też będziesz wywijał łapkami, to rozumiem, że mamy bójkę?"
      Niekoniecznie, chociaż może tak być.
      "A co w sytuacji, gdy stoisz sobie spokojnie na ulicy, podchodzi do ciebie oprych i zaczyna okładać cię pięściami. Z pomocą rusza ci przypadkowy przechodzień, ale okazuje się, że oprych jest zaprawiony w bojach i zaczyna okładać was obu. "
      Naruszenie nietykalności cielesnej i być może próba pobicia. Interpretacja zależy od przebiegu.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3jka
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Pobicie
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Naruszenie_nietykalno%C5%9Bci_cielesnej
      "Czyli ktoś, kto uzależni się od smażonego boczku też pod to podpada? Czyli co? Boczkowy ćpun?"
      Jeśli spełnia kryteria uzależnienia - tak.
      Anty

      Usuń
    25. @Piotr
      Wiem, że dyskusja jest akademicka. Opisana przez Ciebie sytuacja powinna zostać raczej sklasyfikowana jako bójka. Nie ulega też wątpliwości, że każda ustawka to bójka.
      Dyskusja rozmienia się na drobne, bo w każdej z zalinkowanych sytuacji (bójka, pobicie, naruszenie nietykalności) mamy do czynienia z przestępstwem. Natomiast muszę sprostować, że spożycie czy pozostawanie pod wpływem "narkotyków" przestępstwem nie jest: http://e-prawnik.pl/wiadomosci/orzecznictwo/sad-najwyzszy/samo-zazywanie-narkotyku-nie-jest-karalne.html.
      Anty

      Usuń
    26. @Kira
      "Aczkolwiek jednorazowe czy dwukrotne "zaćpanie" nie musi jeszcze robić z człowieka ćpuna. Po takim wybryku można się opamiętać, jak po parokrotnym zalaniu się w trupa. Co innego, gdy znajdziemy w takich zachowaniach upodobanie."
      Upodobanie może być zaklasyfikowane jako szkodliwe używanie.
      Aby uznać daną osobą za uzależnioną musi wystąpić jeszcze kilka dodatkowych czynników, z których najważniejszym jest przymus psychiczny.
      Anty

      Usuń
    27. @Anty...
      właściwie miałem się już nie odzywać o tych nieszczęsnych dragach, ale akurat wyłapałem chwilę czasu... więc dorzucę dwa słowa na temat prawa stanowionego... tematem "narkotykowym" zajmuje się ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii... w obecnej wersji z r. 2012 jest to mętny gniot prawny, wręcz bełkot, żeby się przez niego przedrzeć dobrze jest zaopatrzyć się w coś od bólu głowy... jednak dwie sprawy są w tym dokumencie jasne;
      1/ nie funkcjonuje słowo "narkotyk", jedynie "środek odurzający" i "substancja psychoaktywna"... definiowane są zresztą "od tyłu", jako to, co znajduje się na dwóch załącznikach do ustawy...
      funkcjonuje za to termin "narkomania" /zgodnie z duchem całej ustawy równie mętnie zdefiniowany/...
      aha, jest jeszcze w jednym miejscu przymiotnik "narkotykowe" /dla uproszczenia bez definicji/...
      2/ w fragmentach traktujących o czynach prawnie zabronionych nie ma nigdzie mowy o zakazie zażywania /aplikowania sobie, etc/ owych "środków" i "substancji"... czyli zgodnie z tą ustawą, nikt za samo ćpanie do pierdla nie idzie... aby go zamknąć, trzeba mu udowodnić, że w chwili zaćpania posiadał /był właścicielem/ owej ingredyencji, a to jest zwykle awykonalne /na tym kruczku połamał sobie zęby niejeden prawnik i panuje dość duża zgodność, że karanie za samo posiadanie pure jest nonsensowne/...
      ...
      dobra, teraz mam już naprawdę dość tej tematyki na jakiś czas :)...

      Usuń
    28. @ Tie Fighter
      Czcigodny Tie Fighterze
      Jak w każdej bez wyjątku dziedzinie życia, o wszystkim rozstrzyga RFC.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Wykasowalas moj komc?? Czuje sie niepocieszona...no przestan boisz sie prawdy, czy w oczy kole?
    Mam jednak nadzieje, ze ktos to jednak z owego zacnego grona przeczytal:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho, znowu do mnie zawitała GŁUPIA ANIA. Prymitywna, tchórzliwa, zakompleksiona plotkara, która nie ma NIC ciekawego do powiedzenia. Odpowiem w twoim stylu, tchórzliwy prymitywie: już sobie wyobrażam, jak spocona i roztrzęsiona wklepujesz te swoje idiotyczne komentarze, próbując mnie podgryźć, i jak dostajesz histerii za każdym razem, gdy któryś z nich poleci. Ty chcesz mnie demaskować??? Oj, bo padnę! :)))

      A teraz żegnam. Wracaj do Koła Plotkar Wiejskich, czyli do swojego zahasłowanego bloga. Tam możesz bełkotać do woli i łżeć na cudzy temat, wyżalając się swoim koleżankom.

      Usuń
    2. Nie glupia...slaba masz pamiec. Idotka mnie nazwalas.... zakrecona. Ale ty przebilas mnie niemozebnie. Takiego idotyzmu i powierzchownosci jeszcze nigdy nie widzialam.

      W necie prawdopodobnie o mnie gadali, zem idiotka, tzn Kira roznosila...zebys wiedziala jak o tobie huczy:)))))

      Usuń
    3. Możliwe, ale przeciwieństwie do ciebie ja mam to w dupie. :) Ty skamlesz z rozpaczy, kiedy tylko ktoś napisze o tobie coś niepochlebnego i natychmiast lecisz srać po cudzych blogach. Tutaj też nie umiesz się zachować, dostajesz zatem nieodwołalnego bana, tracąc tym samym ochronę przed obelgami. WON!

      Usuń
    4. O, matko.... jak w piątej klasie....Kiro - to nie do Ciebie:))

      Usuń
    5. Cóż, mnie się wydawało, że Ania przeszła już do gimnazjum. ;)

      Usuń
    6. Czcigodna Kiro
      Nie demonizuj intelektu tej z obydwu szarych komórek Ani, która nie jest telefonem. W tej materii ma w necie tylko jedną godną siebie konkurentkę, czyli [----] (§ 5 Prawa Kiry)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  8. Czcigodna Kiro
    A więc doczekałem się historycznego, bo pierwszego, zastosowania w praktyce §8 Prawa Kiry. Trafiło na osobę głupszą od własnej waginy, intrygującą do obrzydliwości, obrażającą osoby którym do pięt nie dorosła i do tego jeszcze podłą. Czyli niejaką "Anię", wywalona już wcześniej na zbity pysk z dwóch blogów.
    Piękny dzisiaj dzień nastał w polskim internecie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S.
      Czcigodna Kiro
      Jak już widać, czeka Cię teraz sporo pracy z usuwaniem z Twojego blogu jej stolców. W końcu szmata bez krzty honoru nie zrezygnuje, dopóki nie dostanie dostatecznej ilości kopniaków poniżej krzyża. Znam ten modus operandi z "Antysocjala", gdzie po komendzie "poszła won" musiałem kilkanaście razy ją wywalać.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Głupią Anię uważałam kiedyś za osobę poczciwą, empatyczną i o szczątkowej formie kręgosłupa moralnego. Nawet teraz uważam, że Sieci grasuje wiele znacznie podlejszych od niej osób. Są one jednak - w przeciwieństwie do Głupiej Ani - na tyle rozważne, by nie paskudzić po wielekroć w cudzym blogu.

      Idę o zakład, że Głupia Ania jeszcze kilkanaście razy się tutaj wpisze. Kompletny brak godności. Cóż, przez jakiś czas resztki po jej komentarzach będą widoczne, żeby każdy mógł zobaczyć na własne oczy, jak niesamowicie upierdliwe jest to stworzenie.

      Usuń
    3. @Stary Niedźwiedź,

      Szanowny Stary Niedźwiedziu, właściwie to nie wiem, co tej Ani odbiło? Na blogu Dibeliusa sama pierwsza się do nas odzywała i o ile pamiętam, to przed jej zniknięciem nie byliśmy we wrogich stosunkach. Przynajmniej ja. Przecież normalnie ze mną rozmawiała i to bez żadnej wrogości. Nie rozumiem tego. Specjalnie przejrzałem nasze dyskusje ze starszych postów Dibeliusa i sie potwierdziło. Nie zgadzaliśmy się w wielu sprawach, ale żadnej wojny, czy bluzgów między nami nie było. Tym bardziej nie rozumiem jej dzisiejszych wybryków, bo wygląda mi na to, że zwyczajnie dała się komuś podpuścić. Szkoda.

      Usuń
    4. @ Kira
      Czcigodna Kiro
      Zakładu nie przyjmę, bowiem pamiętam, jak po komendzie WYNOCHA! musiałem tę równie głupią co upierdliwą szmatę, istotnie bez krzty honoru, usuwać z "Antysocjala" bodaj osiemnascie razy. Nie jest to rekord mojej witryny, ale Prawo Kiry nie pozwala mi rozwinąć tego motywu.
      Tym nie mniej, z wielką przyjemnością spełniłbym w realu w Twoim towarzystwie kieliszek zacnego wina lub miodu, mając w bezdennej pogardzie BEZNADZIEJNIE GŁUPIE POGLĄDY (punkt 4 Prawa Kiry !), jakoby to było "ćpanie".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. @ Tie Fighter
      Twoje dawne "dyskusje" z nosicielką nicka "Ania" (i być może jeszcze czegoś), upewniły mnie, że jest posiadaczką dwoch szarych komórek, z czego jedna to telefon. Więc nie byłoby niczego dziwnego w tym, gdyby istotnie dała się podpuścić. Z oczywistych powodów, tego wątku też tu nie rozwinę. Aby ni złamać Prawa Kiry i nie obrazić Twojej inteligencji.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Ja odbierałam ten wiersz jako przygnębiający. Śmiech przez łzy. Czy się będzie buntować, czy nie to i tak niczego nie zmieni. Chociaż podobno w przypadku chorych nastrój ma znaczenie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...