30.09.2014

Pytania i odpowiedzi (2)


prawda wyjdzie na jaw, gdy zajdziesz w niespodziewaną ciążę i zadasz sobie pytanie: "ojejku, co mam teraz z tym fantem robić?"...
czy cierpieć dla idei i spaprać sobie życie, czy kierować się "głosem serca"?... czy tym, co naprawdę chcesz, by dla Ciebie było najlepsze, czy tym, co inni uważają, że dla Ciebie jest najlepsze?...

Za takie pytanie przeciętna kobieta pewnie by się obraziła. Ja jestem jednak kobietą nieprzeciętną. A przynajmniej nieprzeciętnie odporną na teksty, które osobie o delikatniejszej konstrukcji psychicznej wydałyby się prostackie lub wręcz obelżywe. Tak czy siak, z chęcią odpowiem autorowi tego pytania.

No więc miałam kiedyś okazję do przemyślenia tej sprawy. Było to we wrześniu 2009 lub 2010 roku. Byliśmy wówczas z Lubym na wsi. W pewnym momencie stwierdziłam, że muszę być w ciąży, gdyż... no cóż, kto zna fizjologię kobiety, ten wie, o co chodzi. Stało się: zawaliliśmy sprawę i zostaniemy rodzicami. Wierzcie mi, coś takiego zmienia człowieka. Przyznaję, trochę się bałam. Przede wszystkim jednak rozsadzało mnie poczucie wyjątkowości. Oto ja, Kira, mam zostać matką! :) Możecie się śmiać, ale czułam się tak, jakbym była pierwszą istotą we Wszechświecie, w której rozwija się nowe życie. :)

Wkrótce pomyłka wyszła na jaw. Odetchnęłam, gdyż nie był to dobry czas na dziecko. Ale owe buzujące we mnie pozytywne emocje, jakich doświadczyłam w ciągu kilku dni rojenia o ciąży, na zawsze utrwaliły się w mojej pamięci.

Zadaję sobie pytanie, czy w ogóle byłabym w stanie dokonać aborcji. I odpowiadam samej sobie: nie wiem. Mam nadzieję, że nigdy nie znajdę się w takiej sytuacji, w której musiałabym wybierać pomiędzy oddaniem dziecka do adopcji a jego uśmierceniem. Jedno i drugie mogłoby mi zrujnować psychikę. Tylko wyjątkowo naiwna osoba mogłaby ulec durnej propagandzie, jakoby to aborcja była zwykłym „zabiegiem”, po którym można wrócić do dawnego życia jak gdyby nigdy nic.




Wbrew temu, co insynuują niektórzy, środowiska prolajfowe nie wyprały mi mózgu. Jestem w stanie zrozumieć kobietę, która marzy o natychmiastowym pozbyciu się brzemienia. Przypuszczam, że niejedna na wieść o ciąży przeżywa istne katusze. Kotłują się w niej strach, wstyd, złość, a może i żal, że oto kończy się nieodwołalnie pewien etap i że trzeba będzie podjąć się jednego z najtrudniejszych zadań na świecie: wychowania człowieka. Dlatego też w tym przypadku potępiam czyn, okazując wszakże wyrozumiałość dla tej, która się doń posunęła.

Niemniej o tych, którzy opowiadają się za nieograniczoną „swobodą wyboru”, mam zdecydowanie kiepską opinię. Tacy ludzie jawią mi się nie jako dobroczyńcy kobiet, lecz jako niemądre i nie do końca ukształtowane moralnie stworzenia.

Po pierwsze aborcja rzadko kiedy jest dobrym rozwiązaniem problemu. Powtórzę to, co powiedziała mi dawno temu moja matka: po iluś tam latach od zabiegu kobieta mogłaby spojrzeć na swoje siedzące przy stole dzieci i pomyśleć, że to, którego się pozbyła, mogłoby siedzieć tam wraz z nimi. Te proste, lecz jakże trafne słowa zrobiły na mnie duże wrażenie. Czasu nie da się cofnąć. Niektóre nasze wybory mogą nam zatruć resztę życia.

Po drugie ten „zabieg” z całą pewnością nie może być uznany za neutralny moralnie. Bądź co bądź jest on zabójstwem istoty jeśli nie ludzkiej, to z całą pewnością wyższego rzędu. A jeśli założymy, że istnieje obiektywne Dobro i obiektywne Zło (czyli niezależne od widzimisię większości bądź uwarunkowań kulturowych), to czy nie należałoby uznać, że w tę drugą opcję wpisuje się właśnie przerwanie linii życia takiej istoty? Bo jeśli nie to jest Złem, to co mogłoby nim być???

To tyle z mojej strony, przepraszam za przynudzanie.

167 komentarzy:

  1. Prawda, trochę przynudzanie... No i monotematyczność, bo temat aborcji jest tu wałkowany po raz setny. Poza tym: piszesz, że świadomość bycia w ciąży cię w pewien sposób wzruszyła. To ciekawe, bo - o ile dobrze pamiętam - jeszcze ze dwa lata temu pisałaś u mnie, że rozważałabyś aborcję. Skąd ta nagła metamorfoza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że kwestię aborcji rozwałkowaliśmy już na miliard kawałków, ale pod skasowanym postem padło pytanie, a ja postanowiłam udzielić nań odpowiedź. Tym razem całkowicie poważnie, bez szyderstw z "proczojsowców". Nie oczekuję poparcia, nie mam również specjalnej ochoty na dyskusję.

      Zabawne, ale tego komentarza o aborcji kompletnie nie pamiętam. No ale ja nie pamiętam masy rzeczy, które powiedziałam lub napisałam. ;) Sprawa ma się tak, że moje poglądy w tej kwestii troszkę ewoluowały, ale właśnie - TYLKO troszkę. Dlatego jeśli dwa lata temu coś takiego napisałam, to pewnie przemawiały przeze mnie silne emocje. Być może byłam na Was za coś wkurzona. A może wkurzało mnie bydło, które pieprzyło w Internecie o konieczności robienia dzieci dla dobra państwa? Nie ukrywam, że w realu również byłam nieustannie namawiana do zajścia w ciążę. Co musiałam powiedzieć, by dano mi spokój, nie nadaje się do przytoczenia w blogu (aż taką ekshibicjonistką nie jestem).

      Usuń
  2. No, raczej nie zaczyna się wątku, jeśli się nie ma ochoty na dyskusję ;) Ja tamten komentarz pamiętam świetnie, bo totalnie kontrastuje z tym, co piszesz obecnie. W takie ewolucje nie za bardzo wierzę, jeśli mam być szczera. Chyba że było to pisane pod wpływem silnych emocji. Ale tych emocji też nie rozumiem, skoro sama wielokrotnie podkreślasz, że jesteś indywidualistka, która olewa zdanie innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden komentarz contra parę moich tekstów, gdzie wyrażałam poparcie dla środowisk prolife - i Ty mi nie wierzysz! :) A dlaczego, można spytać? Uważasz, że wiesz lepiej, co jest możliwe, a co nie?

      Gdybym olewała wszystko totalnie, to nie byłoby mowy o krytyce. Trochę mnie zatem opinie ludzi obchodzą. Nie na tyle, by brać je pod uwagę, ale na tyle, by się wkurzać na ludzką durnotę.

      Wyrażenie zdania nie musi być równoznaczne z chęcią rozpoczęcia debaty. O aborcji napisaliśmy już praktycznie wszystko.

      Usuń
    2. Wkurzasz się na ludzką durnotę, ale jednocześnie akceptujesz ją u siebie na blogu. Udostępniasz miejsce na bazgranie totalnych głupot i manipulacji.

      Usuń
    3. @ Flavia

      Mylisz akceptację z tolerancją. Nie zamierzam bawić się z cenzora poglądów. Każdy prowadzi bloga tak, jak chce.

      Usuń
    4. Mam wrażenie, że puszczasz oko do jednych i do drugich. Jeszcze wczoraj byłaś za aborcją, dzisiaj jesteś "prolajf". Tak bardzo, że połowa twoich ostatnich wpisów dotyczy aborcji. Jakiś czas temu wyznałaś, że myślałaś o aborcji, a dzisiaj publikujesz wzruszający i wyciskający łzy tekst o tym, jak to z dumą myślałaś o byciu w stanie błogosławionym. Rozumiem, że poglądy mogą ewoluować, ale ta ewolucja jest zadziwiając, bo zdaje się, że zapominasz już o tym, co pisałaś wcześniej. I że twoje przeżycia czy myśli związane z ciążą były w owym czasie zupełnie inne.

      Usuń
    5. @ Flavia

      Do nikogo nie puszczam "oka". Prezentuję własne poglądy. A Ty obrzydliwie manipulujesz. Bo nie podejrzewam Cię o takie zaślepienie jak to prezentowane przez osoby, które wmawiają mi bycie pod wpływem jakiegoś "guru".

      Usuń
    6. http://ja-kira.blogspot.com/2014/06/sumienie-contra-sumienie.html?showComment=1401954449651#c5454674812117643535
      Kira
      "Co by było, gdybym zaszła w tzw. niechcianą ciążę? Cóż, chciałabym wierzyć, że nie przyjdzie mi do głowy nic głupiego. Ale dziecka/płodu (kwestia terminologii) ciężko upośledzonego czy poczętego w wyniku gwałtu raczej bym nie donosiła. Podobnie jak dziecka/płodu, które po porodzie musiałabym oddać do adopcji."

      Usuń
    7. @ Anonimowy

      Akceptuję (toleruję?) obecną ustawę antyaborcyjną. A o oddaniu dziecka do adopcji nie ma mowy.

      Usuń
    8. Dzisiaj
      "Mam nadzieję, że nigdy nie znajdę się w takiej sytuacji, w której musiałabym wybierać pomiędzy oddaniem dziecka do adopcji a jego uśmierceniem."
      Kira 05.06.2014
      "raczej bym nie donosiła. Podobnie jak dziecka/płodu, które po porodzie musiałabym oddać do adopcji."

      jednak zakładasz wybór pomiędzy adopcjąą i aborcją. Dlaczego skoro piszesz, że niedawno tak ciepło myślałaś o zostaniu matką?

      Usuń
    9. Ustawa nikogo nie może powstrzymać. Ominięcie jej to minimalny problem. tolerowanie ustawy to jedno, a własna decyzja to drugie. jedyna droga to taka żeby kobiety chciały dzieci, a nie zaczynały szukać innych rozwiązań niż poród. Ty nie masz jeszcze pewności i różnie może się skończyć.

      Usuń
    10. @ Anonimowy

      Szczęka mi opadła do samej podłogi. Poczekaj, muszę ją nastawić... Arghhh... No, już. A zatem - o co Ci chodzi??? Jak możesz uważać, że mogłabym się cieszyć ciążą, gdybym wiedziała, że musiałabym oddać swoje dziecko w cudze ręce???

      Może powinnam tutaj coś wyjaśnić. Otóż z jednej strony nie znoszę dzieci i nie szanuję macierzyństwa jako takiego. Z drugiej jednak ZAWSZE uważałam, że odebranie matce dziecka to najgorsze, co może jej się przytrafić. Do niedawna było to wręcz moja obsesją. Nie byłam w stanie obejrzeć filmu czy przeczytać książki, w którym/której przedstawiano takie historie. Już mniej przeżywałam, gdy dziecko umierało.

      Nie oczekuję, że to zrozumiesz. I przyznaję Ci rację: adopcja jest dla dziecka lepsza niż aborcja. Bo aborcja to ŚMIERĆ.

      Co do tego, jak JA bym się zachowała, to chyba nie mogę napisać nic więcej ponad to, co napisałam teraz. Czy coś w mojej wypowiedzi wydaje Ci się niejasne?

      Usuń
    11. Jestem bardzo niespokojny w takich sytuacjach, bo może dojść do aborcji. Współżyjesz i sama piszesz, że współżycie oznacza szansę na ciążę, już raz było blisko, a mimo to ciągle nie wiesz co byś zrobiła jeśli byś zaszła w ciążę. może lepiej się powstrzymać niż potem rozważać aborcję. Ja jak rozpoczynałem współżycie to byłem pewny, że w razie wpadki będziemy mieć dziecko. było to przed ślubem, ale ślub byłby przyśpieszony jakby dziecko było w drodze. moja dziewczyna też miała takie podejście, że najwyżej szybciej założymy rodzinę. takiej postawy, że ktoś współżyje, a pisze, że nie wie co zrobi jak będzie wpadka mi się nie podobają

      Usuń
    12. @ Anonimowy

      "[...] a mimo to ciągle nie wiesz co byś zrobiła jeśli byś zaszła w ciążę."

      Uwaga, uwaga! Napisałam w poście:

      "Stało się: zawaliliśmy sprawę i zostaniemy rodzicami."

      Pytanie brzmi: nie umiesz czytać ze zrozumieniem czy celowo manipulujesz?

      Usuń
    13. W jednej sytuacji byłaś gotowa zostać matką, ale dalej snujesz rozważania. Co jak kiedyś naprawdę będziesz w ciąży, a emocje będą inne? Przez hormony kobieta może poczuć się też źle. Trzeba się trzymać swoich zasad. jeśli chcesz być zaakceptowana w środowisku osób opowiadających się za życiem to nie powinnaś pisać, że nie wiesz czy byś się zdecydowała na adopcję, czy na aborcję.

      Usuń
    14. A ja myślę, że w tej delikatnej materii powinno się raczej przemawiać językiem faktów dokonanych. Nie tyle ważne jest co Kira w tym temacie napisała jakiś czas temu, a nawet to, co napisała w powyższym tekście. To są rozważania teoretyczne, choć rzeczywiście w tym zakresie Kira przebyła długą drogę. Najważniejsze jest to, co Kira zrobi, kiedy ciąża stanie się faktem. I nie będą istotne nawet wtedy rozterki, wątpliwości, a może nawet strach. Ważne będzie jaki będzie finał. Dalsze maltretowanie w tym temacie Kiry nie ma większego sensu, gdyż to zawsze ona sama będzie musiała zdecydować o pewnych sprawach w zaciszu własnego sumienia. Liczę na jej mądrość, dobroć, wrażliwość i uczuciowość. Wierzę, że postąpi właściwie.
      A tak na marginesie, to znałem od czasów liceum pewną dziewczynę, która zawsze twierdziła, że jak zajdzie w ciążę, to ją usunie. i tak przez długie lata. Aż się okazało, że gdy zaszła w ciążę, to ją donosiła i urodziła dziecko. Jest teraz już matką dwójki dzieci i twierdzi, że w życiu nie była szczęśliwsza. Byłem w szoku, kiedy z nią rozmawiałem na spotkaniu z okazji 15-tej rocznicy matury. Życie potrafi zaskakiwać.

      Usuń
    15. @ Anonimowy

      Wybacz chamską szczerość, ale masz solidnie nasrane w głowie, jeśli uważasz, że zależy mi na akceptacji JAKIEGOKOLWIEK środowiska.


      @ Tie Fighter

      Dziękuję Ci za te piękne słowa. Aż nazbyt pochlebnie się o mnie wyrażasz. :) Jest we mnie sporo zła, ale staram się z nim walczyć. Czasami upadam. Ale upadek jest przecież wpisany w życie człowieka.

      Nie czuję się maltretowana, a co najwyżej zniesmaczona insynuacjami, jakoby to zależało mi na poparciu (czy wręcz - o matko! - wejściu do) jakiegoś środowiska. Bleeee. :/

      Usuń
    16. @Tie Fighter

      Sorry, ale nie lubię, kiedy się mną manipuluje.

      Usuń
    17. Ja się boję o jej dziecko, bo takie podejście oznacza, że jak się zdarzy wpadka to może usunąć ciążę. może jeszcze zmieni poglądy, jak bardziej się na nią będzie naciskać i przestanie pisać, że rozważa wybór między aborcją, a adopcję. to jest straszne i trzeba jej to uświadomić, bo na razie innym kobietom zaleca urodzenie dziecka i rozumie, że seks może skończyć się ciążą i że wtedy trzeba rodzić, a dla siebie samej bierze pod uwagę dokonywanie wyboru i będzie się dopiero zastanawiać czy urodzi. Wszystko wie, ale siebie traktuje inaczej i pozostaje przy tym, że nie wie co by zrobiła. Jeśli jej dziecko będzie uratowane dzięki temu to będę zadowolony. Nie wierzę jednak, że jakby zrobiła aborcję to będzie się do tego przyznawać tutaj, bo każdy by ją wyklinał za to. Ale jak napisze, że została matką to wszystko będzie jasne. W innym przypadku przy takim podejściu nie wiadomo czy ciąży nie było, czy była aborcja. jak przestanie pisać o swojej niepewności co do tego co może zrobić to moje podejście się zmieni

      podpiszę się, bo pojawił się inny anonimowy, ja byłem pierwszy
      Anonimowy 1

      Usuń
    18. @ Anonimowy

      A skąd wiesz, czy te kobiety, które twierdzą, że na 100 % nie dokonałyby aborcji, nie mogłyby się jednak ugiąć?

      Usuń
    19. Obecne prawo jest bardzo sensowne! Sprzyja kobietom w przypadku realnych problemów, a nie sprzyja nieodpowiedzialnym kurwiszonom z dyski, które nawet nie wiedzą z kim zaskoczyły. Zdecydowana większość ludzi popiera istniejące rozwiązania prawne i niby z jakiego powodu miałyby one być zmieniane? Bo jakiś margines społeczny sie tego domaga? Chyba se kpiny robisz. ty się módl żeby nie zaostrzyli tego prawa, zamiast na nie narzekać.

      Morgenstern

      Usuń
    20. @ Kira
      Dziękuję za asenizację wątku Flavii, zgodnie z duchem i literą punktu 7 Prawa Kiry.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. przeciętnym /na pierwszy rzut oka/ kobietom takich pytań się nie zadaje, bo może się okazać nieprzeciętnie leniwa lub po prostu nieprzeciętnie głupia i zamiast ruszyć głową zadowolić się bezpodstawnym fochem, bo to jest łatwiejsze...
    ...
    żeby nie rozkręcać kolejnego gluta dyskusyjnego na temat aborcji na tym forum /bo co za dużo, to niezdrowo/, ograniczę się do pewnej bardzo sensownej wypowiedzi pewnej równej sensownej Pani:
    "nie usunę swojej ciąży, bo to jest niemoralne... ale nie zakażę innej kobiecie usunięcia swojej ciąży, bo to jest jeszcze bardziej niemoralne"...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szkoda, że widzisz tylko kobietę, która może być wyzuta z wszelkich uczuć, nieodpowiedzialna, wyrachowana, bezduszna i do cna zepsuta, a nie dostrzegasz dziecka, które jest bezbronne i niewinne. I stawiasz znak równości pomiędzy taką właśnie kobietą, a taką która zaszła w ciążę w wyniku gwałtu, albo jest w stanie ciąży pozamacicznej, co zagraża jej życiu. Nie, nie ma znaku równości miedzy tymi kobietami.

      Morgenstern

      Usuń
    2. @Morgenstern...
      to nie tak...
      primo, to kobieta "wyzuta etc" /skracam frazę dla uproszczenia/ również może mieć tego pecha i np. zajść w ciążę w wyniku gwałtu lub być w stanie ciąży pozamacicznej, co zagraża jej życiu... te sprawy mają się do siebie nijak... secundo, to nie ma znaku równości pomiędzy kobietą "wyzutą etc" i usuwającą ciążę z jakichkolwiek innych powodów, bo powodów może być mnóstwo...
      co do dziecka, to nie widzę go do 6 tygodnia ciąży, potem zaczynam widzieć jego zaczątki, w miarę upływu czasu coraz wyraźniej, mimo to nadal przedkładam dobro kobiety do chwili porodu, chyba że kobieta sama, dobrowolnie, bez nacisków, zdecyduje, że jest inaczej...

      Usuń
    3. "co do dziecka, to nie widzę go do 6 tygodnia ciąży, potem zaczynam widzieć jego zaczątki, w miarę upływu czasu coraz wyraźniej, mimo to nadal przedkładam dobro kobiety do chwili porodu"

      Czyli jak kobieta na dwa dni przed porodem się rozmyśli, to lancet? Dla dobra kobiety ma się rozumieć.

      Morgenstern

      Usuń
    4. @Morgenstern...
      czyżbym aż tak niejasno i skrótowo sformułował?... toć napisałem, że "coraz wyraźniej"... co oznacza, że im bliżej porodu, tym bardziej zaostrzają się warunki, przy których kobieta ma prawo ciążę usunąć...
      /rzecz jasna prawa stanowionego nie da się skonstruować analogowo, ale to już jest inna historia/...
      zaś pisząc "dobro kobiety" rzeczywiście pozwoliłem sobie na pewien skrót, bo chodziło mi o sytuację natury medycznej, wyboru "albo - albo"...

      Usuń
    5. anonim anonimowy30.09.2014, 14:18

      "co do dziecka, to nie widzę go do 6 tygodnia ciąży....."

      Twoja Mamusia to bardzo dobra kobieta i jednak coś tam "widziała".
      Prawdopodobna jest także teza,że tu nie o wzrok chodzi,tylko o zwyczajne człowieczeństwo.

      Usuń
  4. Znam Kirę około dziesięć lat.To długi okres. .I rzeczywiście mogę powiedzieć- ewoluuje. Dla mnie jest to normalne. Jest dokładnie równolatką mojego syna, który też w tym czasie dokonał ewolucji (wprawdzie inne tematy) , która dla niektórych , patrzących z boku, powierzchownie, nieznających okoliczności może się wydawać woltą, ale jednak jest ewolucją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ An-Ka

      Ewoluuję, ale zdanie o aborcji wyrobiłam sobie jakieś 3-4 lata temu. Może i faktycznie kiedyś w przypływie emocji napisałam, że usunęłabym ciążę. Ale jak się ma do czynienia z przygłupami, którzy skamlą, że trzeba rodzić dzieci, to można różnie zareagować.

      Usuń
    2. @ An-Ka
      Widzę dwa istotne symptomy tej ewolucji. Pierwsze to wspomniana kwestia aborcji. Dla zewnętrznego obserwatora, czytającego jedynie komentarze Kiry w siec, i jedynie na tej podstawie wyrabiającego sobie opinie o niej. sprawa była oczywista. Dwa lata temu nie miała zastrzeżeń do "aborcji na życzenie\', obecnie w zasadzie popiera obowiązującą ustawę.
      I druga sprawa. Obecnie już nie wyklucza istnienia Dobra i Zła. A więc dopuszcza możliwość, że istnieje coś wyższej rangi, niż jakieś indywidualistyczne pomysły, niekiedy zasługujące na nazwę urojenia.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. @ Kira
      Dziękuję za asenizację.

      Usuń
  5. Czcigodna Kiro
    Ten Twój komentarz u Flavii też doskonale pamiętam. I nie ukrywam, że to właśnie on, a nie Twój indywidualizm, w mojej ocenie zawadzający niekiedy o groteskę, był powodem wojny.
    Przełom nastąpił, gdy za namową Dibeliusa, przeczytałem Twoje pytanie, czy entuzjaści aborcji nie biorą pod uwagę możliwości,że zabijają dziecko. Skoro w tak fundamentalnej kwestii opowiedziałaś się po stronie ludzi, mogłem zaproponować zakopanie topora wojennego. I dalej już jakoś poszło.
    A pogląd jakoby kobieta mogła traktować dziecko jak kurzajkę i zabić je, jeśli tak jej się zechce, to największe zbydlęcenie i zatracenie elementarnych ludzkich uczuć, z jakimi do tej pory spotkałem się w sieci. Dalsze rozwijanie tego tematu chyba koliduje z Prawem Kiry, więc zdam się na Twoją domyślność.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Stary Niedźwiedź

      Moje poglądy w kwestii aborcji ustabilizowały się mniej więcej 3-4 lata temu.

      http://istota-rzeczy-wg-kiry.blog.onet.pl/2012/10/16/zdumienie-niepokalanego-mysleniem-pacholecia/

      http://istota-rzeczy-wg-kiry.blog.onet.pl/2012/10/19/szlachetni-wariaci/

      http://istota-rzeczy-wg-kiry.blog.onet.pl/2012/11/16/kretyn-czy-smiec-2/

      http://istota-rzeczy-wg-kiry.blog.onet.pl/2012/12/05/poszukiwany-zdrowy-rozsadek/

      Od tego czasu przesunęłam się nieco ku pro-life. I tyle.

      A tamten komentarz u Flavii będzie mnie chyba ścigać do końca życia. Czyżbym była dla niektórych kimś pokroju "nawróconego" prof. Chazana? :)

      Usuń
    2. @ Kira
      Obiecuję zatem do tego felernego komentarza już nie wracać w blogosferze.Więcej na priva.

      Usuń
  6. No, można ewoluować. Ale jest co najmniej PODEJRZANE jeśli ktoś opisuje swoją ciążę rzekomą jako sytuację, w której czuje wręcz dumę, a jeszcze ze dwa lata temu twierdził, że w analogicznej sytuacji czuł niechęć i rozważał aborcję. W takim razie: co tu jest prawdą, a co manipulacją czytelnikiem? Sorry, ale dla mnie to jest jedna wielka ściema.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze uważałam, że jeżeli ktoś wmawia mi oraz innym (zwłaszcza innym! ;)), jaka to ja jestem naprawdę, jakimi intencjami się kieruję, jakie są moje poglądy, etc, to możliwe są tylko dwie opcje. Otóż taka osoba może być:

      a) niemądra, niedojrzała i szalenie zadufana w sobie

      b) złośliwa i prymitywna, skłonna do manipulacji i opluwania innych

      Ciebie klasyfikuję do grupy a. Jesteś głupiutką panienką bez cienia klasy. Notabene moje niedawne szyderstwa z "proczojsowców" nie wywołały u Ciebie podobnych podejrzeń. Ciekawe...

      Usuń
    2. A pisze to kobieta mądra i z klasą ;)

      Usuń
    3. @ Flavia

      Nie zamierzam Ci się napraszać. Możesz mnie zresztą zablokować, jak wtedy, gdy coś sobie na mój temat uroiłaś. Życzę powodzenia w życiu.

      Usuń
  7. Dyskusja pod skasowanym wpisem rozpoczęła się nie od wałkowanej po raz setny kwestii "aborcji" /nawiasem mówiąc, pewien bloger z zupełnie innej bajki niż moja, zwący się republikan, opublikował świetny tekst pt. "Kwartet tematów zastępczych dla Ciemnego Luda" - polecam odszukanie i refleksję nad tym, czemu rozwijanie tego typu tematów może służyć/, lecz o nieszczęsnym i nieuznawanym przez klasyfikacje medyczne "syndromie postaborcyjnym", który miał być jednym z czynników zapewniających ideologiczne wsparcie środowiska "pro-life". Ja dla mnie, najbardziej pasowałoby wrzucenie tamtego tematu do dyskusji o manipulacjach, gdyż sama historia wsparcia owego "syndromu" przez polityków (łącznie z próbą ukrycia wstępnych wyników badań przez administrację Reagana) stanowi wręcz idealny przykład próby majstrowania poglądami opinii publicznej.
    Wracając do dyskusji, doskonale rozumiem osoby, które zmieniają swoje poglądy wskutek zderzenia z nowymi faktami, poznania nowych argumentów i okoliczności rzucających nowe światło na pewne sprawy, czy też po prostu rozszerzają obszar pewnych zapatrywań.
    Moje poglądy również uległy istotnej zmianie.
    Kiedyś były mocno związane z liberalizmem na wszelkich polach. Jednakże liberalizm po bliższym poznaniu okazał się zaledwie listkiem figowym różnych ideologii, nie mających z umiłowaniem wolności nic wspólnego (jak np. konserwatywny liberalizm sugerujący sprowadzenie liberalizmu do "wolnego rynku").
    Jeśli wolność redukuje się do zapędzenia ludzi do pracy w zamian za zapłatę, która może mieć miejsce albo i nie, a oszuści mają nie ponosić żadnej /lub prawie żadnej/ odpowiedzialności za swoje działania, to ja mam tę wolność... wiadomo.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sorry korekta: powinno być "lecz od nieszczęsnego i nieuznawanego"..
      Anty

      Usuń
    2. przypomina mi się moja dawna fascynacja libertarianizmem, która ochłodła, gdy przeczytałem brednie o samoposiadaniu takich organizmów jak rzodkiew, stułbia czy zygota ludzka...
      znaczy, nadal uznaję pewien core tej filozofii, ale nauczyłem się, że nie jest ona wszystkoistyczna, oraz by bacznie analizować, co "co poeta ma na myśli", gdy napisze sobie na czole "I'm a libertarian"...

      Usuń
  8. Też już jestem trochę zmęczony dyskusją, w której żadne argumenty nie przekonają drugiej strony, Czas już chyba pogodzić się z tym, że "prolajfy" i "proczojsy" patrzą na problem z zupełnie innej perspektywy i wyciągają wnioski na podstawie własnych założeń, kompletnie dla przeciwnika niezrozumiałych. Pas.

    Pozwolę sobie tylko podlinkować artykuł (po angielsku) na temat skuteczności, który trochę mną potrząsnął: http://io9.com/what-are-the-real-odds-that-your-birth-control-will-fai-1634707739/+megneal.

    Pozdrawiam, Kamil

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kilkanaście godzin wrzucę nowy temat. :)

      Usuń
    2. Tak przy okazji, Kiro, szkoda, że nie opisałaś przez co przechodził Twój partner (oczywiście rozumiem, że może on nie mieć chęci na blogowy ekshibicjonizm). Poniżej część dyskusji idzie w kierunku czy to decyzja kobiety, czy obojga i w jakim stopniu. Zastanawiam się ile dziewczyn/kobiet uśmiechnęło się z politowaniem, puknęło w czoło lub zaklęło pod nosem czytając, że "ojciec dziecka jest równoprawnym dawcą życia" i tym podobne bzdety.

      Usuń
    3. @ Kamil Politowicz

      Żeby zaspokoić Twoją ciekawość zadałam właśnie mojemu Lubemu pytanie, co wtedy czuł. Odpowiedział, że był nawet zadowolony.

      Usuń
    4. @ Kira
      Pogląd będący przyczyną napisania przez Ciebie tego postu, był bezdennie podły. W porównaniu z nim ten o uśmiechach i pukaniu się w czoło, jest zaledwie nieskończenie debilny.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. Kiro nie myślałaś o tym żeby po myśleniu, że jesteś w ciąży naprawdę postarać się o dziecko? Już wiesz co może czuć kobieta oczekująca dziecka, teraz czytam, że ojciec dziecka byłby też zadowolony jakby się pojawił potomek. Wiesz jacy szczęśliwi moglibyście być? Jak można nic nie zrobić po doświadczeniu tak pięknych emocji? Jak się obudzisz to może być za późno. Zegar biologiczny tyka. Minimum jest osiągnięte, bo i Ty i partner czuliście się szczególnie, a z resztą można dać radę. Dlaczego chcesz świadomie odmawiać sobie w życiu czegoś najcudowniejszego? Jestem tu od niedawna i nie wiem jakie są powody tego, że aż tak nienawidzisz dzieci. Pisałaś już o tym? Dlaczego nie chcesz mieć nawet jednego dziecka? Pomijając nawet to, że nie wiesz czy zrobiłabyś aborcję, to życie bez dziecka też nie wydaje mi się niczym dobrym. Może już czas na przerwę w antykoncepcji i na dopełnienie rodziny. Po co unikać i co najwyżej liczyć na wpadkę? Od dawna nie rozumiem jak można na szali z szczęściem, z wartościami jakie daje dziecko, dziecko daje rodzicom bardzo wiele stawiać np. tylko egoizm, wygodę? Nie ma nic bardziej trwałego i piękniejszego niż relacja rodzic - dziecko. Jak można na własne życzenie się tego pozbawiać? Po co? Może być nawet osobny wpis o tym dlaczego nieposiadanie dziecka jest dla Ciebie lepsze niż posiadanie dziecka, bo to jest dla wielu ludzi niepojęte jak z własnej woli można odmawiać sobie w życiu czegoś co wydaje się podstawowe. Jakby każdy myślał tak jak Ty to ludzie by wyginęli. Nie należy promować takich postaw. Zwłaszcza w kraju takim jak Polska, w którym nie grozi przeludnienie. Należy wspierać rodziny z dziećmi, a nie ludzi żyjących tylko dla siebie, bo naturalną i dobrą postawą jest dążenie do posiadania dziecka, a nie odwrotnie. Możesz nie odpowiadać dlaczego nie chcesz dzieci jeśli uznasz, że to zbyt osobiste pytanie.

      Anonimowy 1

      Usuń
    6. Kobieta, która prześpi odpowiedni moment na dziecko może żałować do końca życia. To nie są bajki. Może później przyglądać się dorosłym już dzieciom koleżanek i zastawiać się co by było gdyby i ona miała dziecko. Kobiety dają takie świadectwo. Boli je to, że inne kobiety mają dzieci, a je to ominęło. Kiedy z własnej winy, bo płodność była, ale chęci nie było to poczucie żalu jest większe. Nie można zaprzeczyć, że u wielu kobiet nie decydujących się na dziecko pojawia się żal. Nie można zaprzeczyć istnieniu takiego zjawiska. Mężczyznom rzadziej się zadaje takie pytania, można znacznie częściej usłyszeć o kobiecie, która żałuje, że nie została matką. Mężczyzna może płodzić dzieci dłużej. Nim jego nasienie stanie się marnej jakości ma więcej czasu na zastanowienie się. Należy o dzieciach pomyśleć kiedy jest pora, żeby później nie żałować. Nie można wmawiać kobietom, że na pewno nie będą żałować, bo są kobiety, które bardzo żałują tego, że nie mają dziecka.

      Anonimowy 1

      Usuń
    7. @ Kamil Politowicz

      Rozumiem, że pogląd jakoby ojciec był jedynie dawcą nasienia i to najlepiej anonimowym to obowiązujący w świecie postępu standard?

      Usuń
    8. @ Anonimowy

      Czy Ty aby nie jesteś jednym z tych patriotycznych ścierw, które uważają, że ludzie powinni się rozmnażać dla dobra Polski? Jeśli tak, to wielka szkoda, że sam masz - jak domniemuję - dzieci. Przekażesz im swoje chore poglądy a'la propaganda "małego Hitlerka" Terlikowskiego.

      Chcesz promować dzietność? Wybij zęby każdej kurwie, która zaledwie po roku związku swojego syna czy swojej córki zaczyna go/ją nakłaniać, by miał/a bachora. Jeśli młodzi nie będą naciskani przez tępe, egoistyczne, toksyczne kurwy, to może po kilku-kilkunastu latach zdecydują się na dziecko.

      Nie żyję tylko dla siebie, ale PRZEDE WSZYSTKIM dla siebie. Nie czujesz różnicy? Współczuję. Jesteś upośledzony. Ale to już nie mój problem.

      Usuń
    9. Ludzie chcą mieć dzieci też dla siebie. Rezygnując z dziecka pozbawia się siebie ważnej części życia. Później może być żal, tęsknota za straconą szansą. Tego może nie być w stosunku do małych dzieci, ale do już dorosłych. Koleżankę dorosłe już dziecko podwiezie do lekarza, da prezent na dzień mamy, a inna kobieta wtedy widzi, że nie ma nikogo takiego i czuje pustkę, która mogłaby być też tak zapełniona. Dziecko może dopełnić życie. Nie ma dziecka to na pewno w przyszłości nie będzie miał kto przyjechać w odwiedziny z wnukami. Nawet jeśli trafi się do domu starców to jest różnica w opiece. Ktoś może się za nami wstawić. Patrzę w odległe czasy, kiedy naszych własnych rodziców już nie będzie, może nie będzie też męża czy żony. Ludzie nie są wieczni i dobrze mieć na starość pomoc wśród młodszych. Jak nie własne dziecko to ktoś inny może być potrzebny. A bardzo niezręcznie jest się prosić obcych. W takich chwilach ludzie doceniają rodzinę. Kolejne pokolenie zazwyczaj odchodzi z tego świata później. Bycie rodzicem to osobny od wszystkiego innego sukces. Nie namawiam nikogo do posiadania gromadki dzieci. Ale biorąc pod uwagę, że w przyszłości można żałować warto mieć choć jedno dziecko. Prawie każdy jest w stanie wychować jedno dziecko. Jak ktoś już ma dziecko to nie mówi, że żałuje, że zdecydował się na dziecko. Prędzej żałuje się w drugą stronę jeśli dzieci nie ma.

      Anonimowy 1

      Usuń
    10. @ Anonimowy

      Masz całkowitą rację. Nie można było zacząć od tego? Trzeba było pieprzyć o ojczyźnie???

      Najpierw chcę pożyć dla siebie. Dziecko? Jeśli mi będzie pasować - możliwe.

      Usuń
    11. Celowo zadałem Kirze to pytanie, bo jako facet wiem, że mężczyźni też przeżywają ciąże. A samemu momentowi dowiedzenia się o ojcostwie towarzyszą różne emocje.

      Ale to faceci. Proszę, niech podniosą rękę wszystkie Panie, które sądzą, że mężczyzna ponosi równy kobiecie "koszt dania życia". Jestem ciekaw, szczególnie uzasadnień.

      Usuń
  9. @Morgenstern /vel Morgie, nieprawdaż?/...
    powtórzę odpowiedź /z grubsza, z pamięci/:
    ależ niech te nieodpowiedzialne kurwiszony rodzą za karę... problem w tym, że odpowiedzialności ich to nie nauczy, tylko dzieci /DZIECI, nie zygoty/ oberwą za niewinność...
    akurat większość w tym kraju jest za liberalizacją prawa "aborcyjnego", problem tylko w tym, że część tej większości to leniwe lemingi, którym nie chce się nic z tym robić, część zaś stać na ewentualny wyjazd do jakiegoś kraju z bardziej cywilizowanym prawem /w tej kwestii/...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, przecież kurwiszony mogą sobie pojechać do Reichu czy Pepików i po sprawie. A z tą większością to przesadziłeś okrutnie.

      Morgenstern

      Usuń
    2. @ Morgenstern

      I to rozwiązuje problem?! No, czuję się zgorszona. :(

      (Ależ ze mnie kołtun!)

      Usuń
  10. @Kira
    "Po drugie – ten „zabieg” z całą pewnością nie może być uznany za neutralny moralnie. "
    W tej kwestii nie istnieją żadne rozstrzygnięcia neutralne moralnie.
    "Tacy ludzie jawią mi się nie jako dobroczyńcy kobiet, lecz jako niemądre i nie do końca ukształtowane moralnie stworzenia."
    Problem kształtuje się zdecydowanie bardziej wielowymiarowo. Nie będę się wypowiadał za wszystkich zwolenników "pro choice", lecz w moim przypadku o stanowisku w stosunku do istniejącego prawa i związanych z nim postaw zadecydowało, obok względów czysto doktrynalnych, również (a może przede wszystkim) rozstrzygnięcie wszystkich "za" i "przeciw" - praktyczne, społeczne, psychologiczne i materialne skutki istnienia/nieistnienia pewnych zakazów. Jeden z najważniejszych dostrzegł powyżej Piotr.
    Wyszło mi, że świat bez zakazu aborcji jest po prostu lepszym miejscem.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie mam tylko jedno pytanie. Czy taki układ, w którym legalizuje się działalność już istniejących gabinetów aborcyjnych, oficjalnie ginekologicznych, wykonujących obecnie zabiegi nielegalnie, jest dla ciebie satysfakcjonujący? Oczywiście ceny rynkowe.

      Usuń
    2. Jeśli pełen zakres działalności gospodarczej tych gabinetów byłby rzeczywiście legalny, nie byłoby ograniczeń tworzenia i dostępu do obiektów tego typu, to raczej tak.
      Anty

      Usuń
    3. Jeszcze jednej aspekt - prywatne ubezpieczenia, z których można byłoby swobodnie korzystać.
      Anty

      Usuń
    4. A czy takie prywatne ubezpieczenia funkcjonują na rynkach krajów bardziej postępowych? Bo żeby uściślić, to chodzi o ubezpieczenie dobrowolne, płacone ze swoich osobistych środków?

      Usuń
    5. @ Anty

      Znam Cię (naturalnie tylko wirtualnie) kilka lat i widzę, że twardo się trzymasz swoich "proczojsowskich" poglądów (a stałość w poglądach jest dla niektórych najważniejsza ;)). Nie powiem, żebym Cię nie rozumiała - bo rozumiem! Ale się z Tobą nie zgadzam. Mnie nie chodzi o to, żeby zmuszać kobiety do rodzenia, tylko żeby nie tworzyć klimatu "przyjaznego" aborcji, żeby nie robić z niej w oczach opinii publicznej zwykłego zabiegu. I tyle.


      @ Panowie

      Dobijacie tutaj jakiegoś diabelskiego targu...

      Usuń
    6. @Kira,

      Żadnego diabelskiego targu tu nie będzie.
      Zawodowo pracuję po ciemnej stronie mocy. Dowodzę Imperialnym Niszczycielem Gwiezdnym, albo niszczę niepokorne planety za pomocą Gwiazdy Śmierci, ale tu jestem prywatnie, więc gram po stronie dobra, życia i światła, a nie po stronie śmierci i zła:)

      Usuń
    7. @TF
      W wielu państwach aborcja jest jednym z zabiegów medycznych objętych zwykłym ubezpieczeniem. Ale byłbym skłonny zgodzić się na prywatne.
      Co do gry po określonej stronie - każdy tak uważa.
      @Kira
      Tobie nie.
      Anty

      Usuń
    8. "Co do gry po określonej stronie - każdy tak uważa."

      Zgadza się, ale po mojej stronie z życiem uchodzi i matka i jej dziecko. Czyli o jedno życie więcej.

      Usuń
    9. "Uchodzi z życiem" to czasem perwersyjnie dobre określenie. Separuje od tych, którzy żyją naprawdę.
      Anty

      Usuń
    10. PS. W USA zaobserwowano korelację między prawnym dopuszczeniem aborcji w latach 70. i generalnym spadkiem liczby zabójstw w pokoleniach dorastających 20 i więcej lat później.
      Anty

      Usuń
    11. Anty daj już spokój. Najpierw była korelacja pomiędzy swobodnym dostępem do broni, a liczbą gwałtów, a teraz dorzucasz korelację pomiędzy swobodą dostępu do aborcji, a spadkiem liczby zabójstw. Czekam, aż w USA zaobserwują korelację pomiędzy spadkiem liczby zabójstw a legalizacją dotychczas nielegalnych narkotyków, oraz identycznej korelacji w przypadku upowszechnienia eutanazji - najlepiej przymusowej. A, kiedy rozszerzymy dopuszczalność aborcji o aborcję po urodzeniu, to przynajmniej w USA zabójstwa w ogóle przestaną być popełniane. Perełka.

      Usuń
    12. @Anty,

      " Separuje od tych, którzy żyją naprawdę."

      Nie, separuje od tych, którzy mienią się być samozwańczymi panami życia i śmierci. Separują od tych, którzy chcą arbitralnie decydować o tym, kto może żyć, a kto nie.

      Usuń
    13. A dlaczego mam dawać spokój, skoro taka korelacja występuje? Innymi słowy - zmuszając kobietę do urodzenia, wcale nie możesz być pewien że będzie o jedno życie więcej.
      "Nie, separuje od tych, którzy mienią się być samozwańczymi panami życia i śmierci"
      Nie znajduję lepszego określenia na tych, którzy widzą w kobietach wyłącznie chodzące inkubatory i nie cofną się przed niczym żeby sprowadzić je do tej roli.
      "Separują od tych, którzy chcą arbitralnie decydować o tym, kto może żyć, a kto nie"
      Ciekawe słowa w ustach zwolennika kary śmierci i totalitarnych reżimów.
      Anty

      Usuń
    14. Przykro mi, ale emocjonalna reakcja na moje słowa dość dobitnie pokazuje, kto traktuje forum jak formę leczenia kompleksów.
      Bacz na to, że atakowanie wiatraków przez bombowiec nie sprawi, że staną się rycerzami;)
      Anty

      Usuń
    15. @Anty

      "zmuszając kobietę do urodzenia, wcale nie możesz być pewien że będzie o jedno życie więcej"

      W skali kraju raczej będzie wprost przeciwnie i są na to dowody. Prędzej wiele kobiet stracie życie niż zaobserwuje się wzrost urodzeń. Jak dobrze policzyć to zakaz aborcji nie służy życiu.

      „W USA legalizacja aborcji doprowadziła do opustoszenia, a następnie zamknięcia septycznych oddziałów aborcyjnych w głównych szpitalach miejskich. W skali ogólnokrajowej zgony z powodu nielegalnej aborcji praktycznie przestały się zdarzać w ciągu kilku lat po legalizacji.
      Coś przeciwnego zaobserwowano w Rumunii, gdy aborcja została zdelegalizowana przez dyktatora Ceaușescu. Wskaźnik urodzeń utrzymał się na tym samym poziomie, ale wskaźnik umieralności matek poszybował do najwyższych poziomów w Europie. (...) Gdy Ceaușescu został obalony, a aborcja ponownie stała się legalna, poziom umieralności matek spadł.
      Bliżej naszych czasów nastąpiło wprowadzenie skrajnie restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego w Polsce, po dekadach łatwego dostępu do aborcji. Skutkiem są pokątne aborcje szacowane na 80 000 – 200 000 rocznie, kobiety uprawiające turystykę aborcyjną w innych krajach, wzrost kosztów aborcji oraz brak jakiejkolwiek zmiany w poziomie urodzeń. Co oczywiste, zdrowie publiczne ucierpiało na zakazie.”
      http://bmb.oxfordjournals.org/content/67/1/99.full

      Usuń
    16. @Akara
      Dziękuję za garść danych, o Rumunii wiedziałem już od dawna. Jednak wątpię, żeby liczba aborcji w Polsce w przeliczeniu na liczbę mieszkańców była kilkakrotnie większa niż w Holandii, dlatego 200 000 wydaje mi się przesadzone.
      Anty

      Usuń
  11. Temat wałkowany wielokrotnie, więc dorzucę niewielką wątpliwość. Nigdy nie kryłem swoich poglądów na aborcję (nie wiem, czy ta też jestem tak gruntownie zapamiętywany, ale nie widzę sensu przypominania). Jedyna wątpliwość, to ta, że porządny człowiek nie zdecyduje się na aborcję na życzenie, bo byłoby to sprzeczne z jego światopoglądem. Nie wiem, czy mogę sam siebie określać mianem "porządnego człowieka", ale nigdy nie pójdę do burdelu, nie zdradzę żony, nie ukradnę, nie upodlę się alkoholem, nie zakosztuję narkotyków itp. Z tych samych powodów w kraju, w którym mamy pokolenie JP II, pełne kościoły i raczej na palcach można policzyć miasta bez papieskich ulic (część ma po kilka takowych), aborcja, nawet dopuszczalna od zaraz na życzenie, powinna być pustym przepisem. A nie jest. I tu, w tym zakłamaniu, widzę pewien problem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie to nie tyle zakłamanie, ile kompletna moralna ślepota.

      Usuń
  12. O aborcji pisałam już wiele razy, więc nie będę się powtarzała, ale najbardziej obrzydza mnie to , że mężczyźni wypowiadają się o ciąży, porodach, aborcji a sprawa ich nie dotyczy. Na temat aborcji i praw do niej mają się prawo wypowiadać tylko kobiety zarówno konserwatystki jak i feministki, bo to kobiety rodzą dzieci i się nimi zajmują to jest tylko ich sprawa- mężczyźni jedynie płacą alimenty.
    Ja, jako kobieta nie zajmuję się np. czy wszyscy mężczyźni powinni przechodzić np. służbę wojskową, bo ja, jako kobieta do wojska nie pójdę i to mnie nie dotyczy . To nie jest moja sprawa jak się faceci zabijają na wojnach. To ich ciało niech robią, co chcą, ale wara od mojego.
    A tu podaje link 20 mitów dotyczących aborcji
    http://takdlakobiet.pl/fakty-i-mity/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogląd, jakoby mężczyzny wypowiadającego się o ciąży, porodach, aborcji ta sprawa nie dotyczyła, uważam za skrajne kurewstwo i debilizm. Ojciec dziecka jest równoprawnym dawcą życia i mimo, że nie nosi dziecka pod sercem, ma prawo współdecydowania o jego życiu.
      Pogląd, jakoby mężczyźni nie zajmowali się swoim potomstwem i ograniczali się jedynie do płacenia alimentów uważam za skrajne kurewstwo i debilizm.

      Mietek

      Usuń
    2. @Mietek

      Ma ,ale to prawo jest mniejsze . Ma równe prawa po porodzie ,ale o donoszeniu ciąży ,porodzie ewentualnie aborcji ostatnie zdanie ma kobieta . Bo to jej ciało i jej brzuch .

      Usuń
    3. @Julianne...
      pogląd jakoby wyrażone przez Ciebie w komentarzu poglądy były kurewstwem i debilizmem uważam za skrajnie kurewski i debilny...
      mimo to nie zgadzam się z Twoimi poglądami... to prawda, że do kobiet należy ostateczna decyzja o losach swojego ciała, ale ich życie jednak jest ściśle związane z życiem mężczyzn, obie płcie nie żyją ze sobą izolacji...
      ...
      co do wojska sytuacja jest podobna... pomijając fakt, że kobiety również służą w wojsku /w różnych formacjach zależnie od kraju/, stanowią też personel cywilny, to wojsko nie broni interesów jednej płci, lecz całej populacji: kobiet, mężczyzn, a także ludzi o płci nieokreślonej /genetycznie i kulturowo/...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    4. @EwaL...
      doszła do mnie plotka z Ministerstwa Sprawiedliwości, że prokuratorzy mają być wyposażani w służbowe, podkute glany, by odpowiednio traktować donosy bez podstaw prawnych i bez oparcia na faktach...

      Usuń
    5. @Julianne
      Jeżeli kobieta żyje w stabilnym związku, gdzie zarówno ona, jak i jej partner zakładają wspólną starość - wtedy jego głos powinien być tak samo istotny, jak jej. W końcu w są "jednością", prawda? Natomiast jeżeli kobieta zachodzi w ciążę z przypadkowym partnerem seksualnym - tutaj cała odpowiedzialność życiowa spadnie i tak na jej ramiona, więc - dla mnie, teoretycznie - liczy się jej opinia. To proste.
      Dziwi mnie agresja ludzi broniących "życia poczętego" - walczą o prawo do życia za wszelką cenę za nic mając prawo do życia ciężarnych, ba, obrzucając je najpodlejszymi wyzwiskami za to, że żyją pełnią życia, jak mężczyźni. Marzą im się dziewice? Aż mnie ciekawi, jak sami się prowadzili, jak prowadziły się ich małżonki, co porabiają ich "dziewicze" córeczki i synkowie. Ale to tylko ciekawość chwilowa, biorąca się z czystej ironii :)

      Usuń
    6. @ Marzena

      Jestem za czerpaniem z życia, ile się da. Myślę, że można to pogodzić z dążeniem do Dobra.

      Usuń
    7. @Kira

      Widzę ,że szybko zainterweniowałaś . . ;-)))

      Usuń
    8. Pkanalia i Marzena

      Zgadzam się z waszymi komentarzami chodziło mi o to ,że kobiety mają w tej sprawe ostatnie słowo . Jeżeli jest małżeństwo ,związek to wiadomo ,ze partnerzy wspólnie podejmują decyzje .
      Jestem za tym aby było tak jak jest w krajach zachodu czyli możliwość aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży . Uważam ,ze te 12 tygodni jest bardzo dobrym kompromisem ,które zadowala wszystkie strony rzecz jasna oprócz pro lajfowców .

      Usuń
    9. @Julianne...
      moją granicą "aborcji na życzenie", poniżej której w ogóle nie widzę problemu natury moralnej jest 6 tygodni /początek formowania się mózgu, czyli nośnika "duszy"/... natomiast z pewnym bólem serca jestem w stanie zaakceptować kompromis prawny w postaci granicy 12 tygodni z przyczyn czysto praktycznych, technicznych. jednak w miarę postępu w diagnostyce, samej organizacji, etc, optowałbym za obniżaniem tej granicy...

      Usuń
    10. Marzeno nie potrafisz zrozumieć nienawiści pro life .A potrafisz zrozumieć islamistów, którzy podrzynają gardła wszystkim niewiernym ? To ten sam powód. A powodem jest nienawiść do kobiet i traktowanie ich jak zwierzęta rozpłodowe.
      Napisałam kiedyś post o domowych sposobach na aborcje przewertowałam wszystkie niemal fora internetowe i osłabłam. Kobiety są tam wyzywane z rozpaczy od najgorszych. Taka miłość chrześcijańska.
      Napisałam post o domowych sposobach, aby pokazać, do czego kobiety musza się posuwać, aby usunąć niechcianą ciążę. Musza się posuwać do metod babek zielarek. Po napisaniu tego postu zleciały mi się nieszczęśniczki błagając mnie o pomoc czy czegoś nie wymyśle. Wtedy zrozumiałam jak te kobiety są zaszczute i jak zagubione .
      Pro life to skrajni ludzie takie sprane umysły . Nic ich nie przekona . Nie interesuje ich dobro kobiet a najmniej dobro dzieci . Interesują ich jedynie płody , bo nie muszą brać za nie odpowiedzialności .

      Usuń
    11. @pkanalia

      12 tygodni to sporo czasu na zastanowienie się czy chce się mieć dziecko czy nie. 6 Tygodni to krótki czas czasami nawet nie wie się czy jest się w ciąży czy tylko mamy opóźnienie fizjologiczne. ..

      Usuń
    12. @Piotr
      Kiedyś istniało takie fajne słowo: pańszczyzna. Zasadniczo to samo, tyle że nie trzeba było biegać w mundurze.
      Anty

      Usuń
    13. @ Julianne

      Wszystkie strony oprócz prolajfowców??? To nienarodzona istota (wiem, że nie akceptujesz słowa "dziecko") jest pro-choice???

      Usuń
    14. @Julianne,

      "Marzeno nie potrafisz zrozumieć nienawiści pro life"

      A ja nie potrafię zrozumieć nienawiści pro choice. Pod poprzednim technicznym postem zamieszczony został wyjątkowo skurwysyński pogląd, jakoby ze środowiskami pro life należało "zrobić porządek", napisane w trybie dokonanym. To są poglądy typowe dla środowisk współczesnych kieszonkowych hitlerków. Nie słyszałem, aby środowiska pro life chciały ze skrobiącymi sie dla orgazmów kurwiszonami chciały robić porządek.

      Mietek

      Usuń
    15. @Marzena
      Wyciekające od czasu do czasu afery i aferki seksualne z udziałem konserwatywnych/prawicowych polityków wskazują na, delikatnie mówiąc, rozmijanie się deklaracji z praktyką.
      Anty

      Usuń
    16. A czy przypadkiem największa znana afera pedofilska w Niemczech, sięgająca najwyższych stanowisk państwowych i biznesu nie dotyczyła przypadkiem socjalistów i zielonych? Łącznie kilka tysięcy osób zamieszanych z przerzutami do brytyjskiej partii pracy. Może słówko tej mega aferze warto by było pisnąć, zamiast o "aferkach i aferach konserwatywnych/ prawicowych polityków"? Rozumiem, że wybiórcze traktowanie faktów mieści się w składowej światopoglądu.

      Mietek

      Usuń
    17. Wątek nie dotyczył afer pedofilskich i seksualnych w ogóle, lecz wypowiedzianych zdań o deklarowanych wartościach środowiska konserwatywnego. Oraz rozbieżności między deklaracjami i praktyką.
      Anty

      Usuń
    18. A kto pisał o ""aferkach i aferach konserwatywnych/ prawicowych polityków"? Ty. A teraz jak widzisz, że dostałeś odpryskami swojego granatu, to próbujesz się w mało elegancki sposób z tego wymiksować. Odwracanie kota ogonem to się nazywa.

      Mietek

      Usuń
    19. Nie to się nazywa argumentacją w stylu "a u was niegrów bijut". Ale nie w moim wydaniu.
      Anty

      Usuń
    20. @Kira
      Może wyjaśnię jeszcze raz uważam, że tylko kobiety powinny dyskutować o aborcji w przestrzeni publicznej zarówno kobiety konserwatywne, prolajfowe, feministki, pro czojsowe, itp. –wszystkie kobiety bez względu na poglądy. Mężczyźni z racji tego, że dzieci nie rodzą, nie wychowują, nie zajmują się nimi a w razie upośledzenia dziecka je najczęściej porzucają uważam, ze nie powinni mieć wpływu na podejmowanie decyzji w tej kwestii a w debacie publicznej ich zdanie nie powinno mieć znaczenia. Podnosi mi się ciśnienie, gdy najwięcej do powiedzenia o aborcji mają mężczyźni a kobiety są wykluczone z debaty publicznej.

      Bardzo lubię dzieci Kiro i gdyby ktoś dziecku zrobił jakąkolwiek krzywdę pocięłabym go na kawałki, ale płód we wczesnym stadium ciąży nie jest dla mnie dzieckiem.

      Usuń
    21. Przecież kobietami konserwatywnymi pogardzasz - pisałaś to wielokrotnie i nazywałaś je krowami rozpłodowymi i rozworami. A teraz chcesz im dać głos w dyskusji? Po co? Żeby je jeszcze bardziej obrażać?

      Mietek.

      Usuń
    22. @Anty,

      Przeczysz sam sobie

      Mietek

      Usuń
    23. @Mietek
      Naprawdę? W którym miejscu?
      Anty

      Usuń
    24. @Mietek

      Jacy wy jesteście wszyscy wrażliwi na swoim punkcie, Boli was ta krówka rozpłodowa oj boli; -) Mnie wyzywano od kurew, dziwek przydróżek, niepiśmiennych idiotek i co? I Nic. Uodpornijcie się wreszcie ;-)

      A co do konserwatywnych kobiet. To prawda, że nie zgadzam się z ich poglądami, ale to akurat nie ma żadnego znaczenia. Są kobietami, rodzą dzieci i jak każda kobieta ponoszą tego konsekwencje, wiec mają prawo wypowiadać swoje zdanie w debacie publicznej. Mężczyźni powinni zamilknąć, bo poród , ciąża i wychowanie dzieci a także wszystkie konsekwencje z tym związane ich nie dotyczą, więc niech się na ten temat nie wypowiadają.

      Tak się niestety złożyło w naszym państwie po 89 roku, że za kobiety mężczyźni mają czelność się wypowiadać , dyskutować i decydować o ich prawach, co im wolno a czego nie. Stąd tez kiedyś napisałam, że mężczyźni w Polsce traktują kobiety jak krowy rozpłodowe.Taka jest niestety prawda.

      Usuń
  13. @ Wszyscy - życie płata nieustannie figle i zaskakuje nas- czasem pozytywnie, czasem negatywnie. Zawodowo rozmawiam z wieloma ludźmi, będąc traktowana jak ulepszony konfesjonał. Ulepszony, bo nie oceniający. I stąd wiem, że nierzadko osoby opowiadające się teoretycznie za prawem wyboru i uważające aborcję za absolutnie obojętną moralnie - postawione przed tym wyborem, wbrew niesprzyjającym naprawdę obiektywnie okolicznością decydują się urodzić, ale bywa i tak , że zapiekli przeciwnicy aborcji decydują się na nią - z wyciem sumienia, ale decydują.... Ważną rzecz napisała Kira - nie tworzyć klimatu "przyjaznego" aborcji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko ... nie wierzę ....napisałam "okolicznością " ....Miałam mega ciężki dzień,ale.... :))

      Usuń
    2. " Bo to jej ciało i jej brzuch ."

      Ale dziecko wspólne.

      Mietek

      Usuń
    3. @ Kira
      Komentarz z 20:47 w tym wątku, rozpoczętym przez An-Kę, spełnia wszystkie warunki usunięcia w myśl punktu 7 Prawa Kiry.

      Usuń
    4. @ Kira
      Kolejny raz dziękuję za sprawną asenizację.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. Coś mnie ominęło...ciekawa jestem do czego można się było w mojej wypowiedzi przyczepić :))

      Usuń
    6. @An-Ka
      Prawo Kiry zezwoliło mi na zgłoszenie [----] , Kirę zobligowało do usunięcia [----]. Ale nadal nie mogę zreferować [----].
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. Acha- wśród mitów na temat aborcji jest i ten, że zwiększa ryzyko bezpłodności...Entuzjastyczni zwolennicy aborcji na życzenie twierdzą, że wykonana fachowo nie ma najmniejszego wpływu. Przeciwnicy- że ma ogromny. Prawda tym razem miota się gdzieś między tymi ekstremami . Oczywiście - znamienita większość kobiet , które dokonywały aborcji zostawała potem matkami. Niektórym jednak się to nie udawało. Pytanie brzmi - lubisz rosyjską ruletkę ?

    OdpowiedzUsuń
  15. Kira - poruszyłaś temat, który zawsze wzbudza żywą dyskusję, emocje, jest często "brany do tablicy", jednak nigdy za często. Żałuję tylko, że o tym zagadnieniu nie wypowiadają się osoby, które poddały się aborcji. Dlaczego? Obawiają się "zaszczucia" przez forumowiczów wszelkiej maści. A to oznacza, że wciąż na ten temat zbyt mało MĄDRZE się dyskutuje.
    Moim zdaniem aborcja nigdy nie jest wynikiem kaprysu, chociaż ciąża nim bywa. Czasy, kiedy kobiety nie mogły się kształcić, nie posiadały praw wyborczych, życie spędzały w kuchni, pokoju dziecięcym i kościele - są już na szczęście smutną przeszłością, za którą tęsknią tylko nieliczni (taką mam nadzieję) i na pewno nie są to osobniki płci pięknej. Dlatego kobieta ma prawo używać życia i swojego ciała tak jak jej się zamarzy. Mężczyzna ma szczęście - może zaszaleć, grozi mu najwyżej moralny kac i "wenerka", natomiast kobieta z udanej "życiowej imprezy" jest w stanie dochować się potomka. Nie oceniam tych pań, które bawią się niezgorzej od niejednego playboya - generalnie wzdrygam się przed zaglądaniem ludziom do majtek.
    Kiro, stwierdziłaś, że kobieta, która poddaje się aborcji może za lat kilka dojść nagle do wniosku, ze przy stole brak jej jeszcze jednej małej główki, która mogłaby być a nie jest. Nie kupuję tego. W życiu podejmujemy mnóstwo decyzji. Bywa, że ich żałujemy. Nie oznacza to jednak, że nie można z tym żyć, że psuje owa żałość jakość naszego obecnego życia. Nie ma nic złego w melancholii, byle nie stała się ona naszym nałogiem, codziennością. Znam kobietę, bardzo daleka "przyszywana" rodzina, która notorycznie wzdychała za mężczyznami, którzy kiedyś ją adorowali, a jej "w końcu się przytrafił taki brzydal za męża". Nie kryła swojej żałości nawet przy mężu, dobrym, bardzo cichym człowieku. Po co to robiła? Nie wiem, gdyż rozwodu nie wzięła, za to mąż uwolnił ją na własną rękę - umarł. Teraz kobieta wzdycha pytając bez końca "...czemu taki dobry człowiek musiał odejść?". Morał? Nikt choć odrobinę mądry życiowo nie żyje przeszłością i straconymi szansami. Szkoda na to naszej teraźniejszości, która w mgnieniu oka przeradza się w przeszłość, odchodzi. Dlatego argument typu "będziesz żałowała w przyszłości" jest dla mnie odrobinę dziecinny. Każdy z nas będzie żałował niektórych decyzji ale jak będzie rozsądny, to tylko przez ułamek sekundy, chwilę. A z tym naprawdę da się żyć. Tak, jestem za aborcją, nie kryję tego, jednak dla mnie aborcja to nie kobieca rozrywka ani kaprys, jak przedstawiają ją niektórzy obrońcy życia To spotkanie ze ścianą, której nikt nie jest w stanie rozbić kruchą, ludzką głową. Kocham życie i uważam je za najcenniejszy dar. Szanuję prawo do życia - człowieka, mrówki, owcy... Nie mi oceniać, kto ma większe prawo do życia - kobieta, czy zarodek, który w sobie nosi. Nie jestem aż tak bezczelna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marzena,

      "Nie mi oceniać, kto ma większe prawo do życia - kobieta, czy zarodek, który w sobie nosi. "

      Właśnie Marzenko oceniłaś. Właśnie arbitralnie zdecydowałaś, że matka, choćby najgorsza kurwa ma prawo żyć, a jej niewinne i bezbronne dziecko już nie.

      Usuń
    2. Wyjaśnię - nie ja powinnam ocenić, czy powiedzmy Kasia X. ma usunąć ciążę, nie ja zostanę z efektem tej decyzji. To miałam na myśli. Zapewne powinnam powiedzieć zamiast "jestem za aborcją" - "jestem za tym, by każda kobieta sama dokonała wyboru". Bo przecież przyznaję, ze zabieg sam w sobie nie jest mi "miły".
      Nie wierzę, że jakakolwiek zwykła kobieta poddała się aborcji dla zabawy, dla spełnienia kaprysu.

      P.S. Powiem tak - zawsze, gdy myślę o aborcji stawiam sobie samej pytanie - co by było, gdybym ja sama zaszła w ciążę? Czy urodzenie dziecka nie byłoby aktem egoizmu? Na jakie życie bym je skazała? Miłość to nie wszystko, chociaż wszyscy lubimy powtarzać, że miłość jest najważniejsza.

      Usuń
    3. @Marzena,

      " Każdy z nas będzie żałował niektórych decyzji ale jak będzie rozsądny, to tylko przez ułamek sekundy, chwilę. A z tym naprawdę da się żyć."

      Czyli mam rozumieć Marzeno, że gdybyś prowadząc zbyt szybko samochód potrąciła śmiertelnie dziecko, to żałowałabyś tego tylko przez ułamek sekundy? I rozumiem, że bez problemu mogłabyś z tym żyć? Hmmm... Nie oczekuję odpowiedzi...

      Usuń
    4. A jednak odpowiem. Potrącenie człowieka nie byłoby moją decyzją, tylko straszliwym wypadkiem. Aborcja to decyzja, bardzo trudna, ale jednak decyzja. Nikt przypadkowo nie jest w stanie poddać nas temu zabiegowi, prawda? Kobieta, która usunęła ciążę nie może mieć do nikogo, oprócz siebie, pretensji w przyszłości. Jest jej decyzja, jest jej odpowiedzialność. Powinna o tym pomyśleć zanim dokona wyboru.
      Siedząc za kółkiem auta, które np. wyleciało z drogi, nie mam żadnego wyboru.

      Usuń
    5. Nie tego dotyczyło moje pytanie. Nie pytałem o jakieś wybory, tylko wyraźnie:

      "Czyli mam rozumieć Marzeno, że gdybyś prowadząc zbyt szybko samochód potrąciła śmiertelnie dziecko, to żałowałabyś tego tylko przez ułamek sekundy? I rozumiem, że bez problemu mogłabyś z tym żyć? "

      Twoje dopowiedzenie traktowało o różnych de facto sprawach, ale nawet nie otarło się o odpowiedź na moje jakże precyzyjne pytanie.
      I mówiłem wyraźnie o aucie prowadzonym z nadmierną (świadomie rozwiniętą) prędkością, które zabiło dziecko, a nie wylatującym z drogi.

      Usuń
    6. @ Marzena

      "Żałuję tylko, że o tym zagadnieniu nie wypowiadają się osoby, które poddały się aborcji. Dlaczego? Obawiają się "zaszczucia" przez forumowiczów wszelkiej maści. A to oznacza, że wciąż na ten temat zbyt mało MĄDRZE się dyskutuje."

      Jestem przeciwna zarówno zaszczuwaniu kobiet, które dokonały aborcji, jak i stwarzaniu atmosfery społecznego przyzwolenia na ten zabieg.


      "Moim zdaniem aborcja nigdy nie jest wynikiem kaprysu, chociaż ciąża nim bywa."

      Prawie się z tym zgadzam.


      "Dlatego kobieta ma prawo używać życia i swojego ciała tak jak jej się zamarzy."

      Kiedyś też tak myślałam. Wydawało mi się, że to niesprawiedliwe, że trzeba się ograniczać, ponosić konsekwencje, pilnować dni płodnych, etc. Myśl o zostaniu matką przerażała mnie. Zetknęłam się zresztą z tyloma tekstami o konieczności rodzenia dzieci, że rzygać mi się chciało.

      Ale to było kiedyś. Teraz ochłonęłam już trochę, odsunęłam od siebie myśli o tych wszystkich popieprzonych bydlętach, które wmawiają kobietom, że każda mężatka powinna zostać matką i... i cóż, tym samym mogłam chłodniejszym okiem spojrzeć na lansujące "proczojsowskie" poglądy feministki. Przypuszczam, że gdyby wokół mnie nie było tych wszystkich kretynek pytających o dziecko, może gdyby nie było takiego społecznego parcia na rodzenie bachorów, gdyby nie zaczęło się to wycie ze zgrozą o niżu demograficznym - to opowiedziałabym się przeciwko aborcji znacznie wcześniej.


      "Mężczyzna ma szczęście - może zaszaleć, grozi mu najwyżej moralny kac i "wenerka", natomiast kobieta z udanej "życiowej imprezy" jest w stanie dochować się potomka."

      Marzeno, nie poznaję Cię! Bezmyślny seks na imprezach jako synonim korzystania z uroków życia???


      "Nie oceniam tych pań, które bawią się niezgorzej od niejednego playboya - generalnie wzdrygam się przed zaglądaniem ludziom do majtek."

      Ja również, ale skoro już chcą się bzykać z kim popadnie, to niech się porządnie zabezpieczą.


      "Nie mi oceniać, kto ma większe prawo do życia - kobieta, czy zarodek, który w sobie nosi. Nie jestem aż tak bezczelna."

      Ale przecież może żyć i kobieta, i dziecko! Nikt tu wszak nie postuluje zmuszania kobiety do rodzenia dziecka w przypadku, gdy ciąża mogłaby zagrażać jej życiu. Stawiasz zatem na szali nie życie kobiety, a jej wygodę.

      Usuń
    7. Pełnia życia jako bezmyślny seks? Straszne, iż są ludzie myślący w ten sposób...

      Przypadkowi partnerzy seksualni na imprezach czy poza nimi to nie pełnia życia, a szmacenie się. Bez względu na płeć. Mężczyzna czy kobieta... Nie "marzy" mi się dziewica, a za innych odpowiadać nie będę. Jednak NIGDY nie zrobiłbym tego z kobietą, ktôra dziewicą nie jest, której nie kocham i z którą nie jestem. Trzy proste warunki, a jakże wszystko jest z nimi prostsze. Jeśli ktoś ocenia podług siebie i w istnienie normalnych, szanujących się i wiernych ludzi nie daje wiary, tedy też pozostaje mi współczuć takiego spojrzenia na świat.

      Pozdrawiam Serdecznie

      Usuń
    8. @Kira...
      przepraszam bardzo, ale nie rozumiem, dlaczego seks na imprezie miałby być automatycznie bezmyślny?... brakuje do kompletu jeszcze wzmianki, że koniecznie w toalecie...
      ...
      jedziemy dalej... czy jeśli kobieta prowadzi dość bogate życie seksualne, nie wiążąc się przy tym z nikim na dłużej, to czy to koniecznie oznacza, że bzyka się "z kim popadnie'?...
      /kiedyś w swojej biografii dość często zmieniałem panienki, mimo to jednak kierowałem się swoimi kryteriami i na pewno nie była to każda "jak leci", "jak popadnie"/...
      ...
      widzisz, można przyjąć, ze takie różne sformułowania to pewne skróty myślowe, ale okazuje się, że większość ludzi nie ma do nich dystansu, rozumie je dosłownie i tworzą się stereotypy, które w końcu stają się propagandowymi kłamstwami, narzędziami manipulacji...

      Usuń
    9. @Kira
      "Stawiasz zatem na szali nie życie kobiety, a jej wygodę."
      Odnoszę wrażenie że pro choice nie tylko to stawia. Również suwerenność w podejmowaniu życiowych decyzji, poczucie stabilności, bezpieczeństwa i godności, jakość przyszłego życia potomka, jakość więzi rodzinnych, jakość wychowania... Sporo by się tego zebrało.
      Anty

      Usuń
    10. Pogląd, jakoby uśmiercenie dziecka uzasadniać troską o jakość jego przyszłego życia, uważam za skrajny debilizm, godny kaftana bezpieczeństwa. Dodam, że człowiek jakąś 1/4 życia spędza w domu rodzinnym, a reszta jego życia i jego jakość zależą już tylko od niego.

      Mietek

      Usuń
    11. @ Anty

      Poruszyłeś dość ważkie kwestie. Cóż, mogę tylko napisać, że w moim przekonaniu należy DĄŻYĆ do tego, by aborcja nie była konieczna. Nie potępię kobiety, która usunie dziecko z racji życia w nędzy. Po prostu chciałabym, żeby coś takiego nie było konieczne.

      Usuń
    12. Pogląd jakobym gdziekolwiek pisał o uśmierceniu dziecka, uważam za dowód braku czytania ze zrozumieniem albo celowego przekręcania pojęć.
      Pogląd jakoby przeżycie płodu było wartością bezwzględnie nadrzędną wobec fatalnej jakości życia przyszłego dziecka, koszmarnych i zdegenerowanych relacji w rodzinie, unieszczęśliwienia rodziców i wychowania dziecka w poczuciu winy i/lub atmosferze wrogości oraz braku jakichkolwiek więzi uczuciowych dużo mówi o prawdziwych celach ruchu pro-life, które ujawniane są przy okazji wnoszenia projektów czy sporadycznych głosowań ws. całkowitego zakazu aborcji.

      Anty

      Usuń
    13. @ Anty

      Biorę Twoje argumenty pod uwagę. I czasami zastanawiam się nad granicą owych 6-ciu tygodni. Ale niezależnie od tego, jak nazwę rozwijającą się w łonie kobiety istotę, jest to dla mnie ciążenie ku Złu.

      Usuń
    14. Mój przyjaciel i długoletni współpracownik został oddany po urodzeniu do domu dziecka, bo jego mama nie miała finansowych możliwości jego wychowania. Była bardzo biedna, a ojciec zmarł kilka tygodni po jego poczęciu. Dzisiaj jest wspaniałym mądrym i niesamowicie ciepłym człowiekiem. A według pańskiego widzenia świata powinien on zostać zabity. Nie będę cytował jak pana nazwał, kiedy dałem mu do przeczytania pańskie wypowiedzi. Ja tylko posłużę się określeniem użytym tu przez innego komentatora. Pańskie poglądy są nieludzkie.

      Usuń
    15. @Kira & Anty...
      kwestie prawne podsumuję krótko... stuprocentowej antykoncepcji nie ma /i nie będzie/... dopóki takiej nie ma, /normalne/ państwo nie powinno zabraniać usuwania wczesnej ciąży... musi być możliwość naprawienia ewentualnego błędu w zabezpieczeniach...
      ...
      a pieprzenie o "kurwiszonach pieprzących się masowo w dyskotekowych kiblach i traktujących aborcję jako antykoncepcję" jest prolajfowym, burackim propagandowym mitem... nawet za peerelu takie przypadki były marginalne...
      ...
      ciekawostka końcowa... gdy pod poprzednim, "technicznym" postem użyłem "metafory takiej" na temat "robienia porządku z prolajfowcami", umyślnie milczałem indagowany o znaczenie tej metafory... i dalej mam zamiar milczeć, bo okazało się, że ktoś "wie lepiej" ode mnie, co to oznacza i interpretuje tą metaforę po swojemu, w stylu totalitarnego konserwatyzmu, komunizmu, czy innego naziolstwa... "mechanizm projekcji" to się nazywa w psychologii, a przekładając na język potoczny zawiera się w przysłowiu "każdy sądzi według siebie"...

      Usuń
    16. "umyślnie milczałem indagowany o znaczenie tej metafory... i dalej mam zamiar milczeć"

      No i ci się nie dziwię, bo wylazły twoje faszystowskie poglądy.

      Morgenstern

      Usuń
    17. @Grover
      "A według pańskiego widzenia świata powinien on zostać zabity"
      Nie. Według mojego widzenia świata decyzję o tym, czy jego płód ma przeżyć, czy nie, należałoby pozostawić jego matce.
      Dostrzega pan różnicę, czy nie chce jej pan widzieć?
      Może pan uważać to za nieludzkie. Ja za nieludzkie uważam sprowadzanie ludzi do roli żywych inkubatorów.
      Anty

      Usuń
  16. @ Kira
    Rozmawialiśmy o szczegółach, czas na konkluzję.
    Pogląd jakoby zabicie dziecka było pójściem za głosem serca, to najparszywsze łajdactwo, z jakim spotkałem się w ciągu ostatnich dziesięciu lat. A konkurencja ze strony środowisk wolnościowych czy genderowych naprawdę była wielka.
    Zatem tym bardziej dziękuje Tobie za ten post.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była tylko spontaniczna odpowiedź na zadane mi pytanie, a nie chęć wywołania nowej bezsensownej dyskusji. Uważałam, że warto opisać, co MOŻE czuć taka kobieta, jak ja - nie znosząca bachorów, niechętna poddaniu się jakimkolwiek niepotrzebnym ograniczeniom - gdy przypuszcza, że jest w ciąży. Otóż MOŻE czuć, że dzieje się z nią coś NIESAMOWITEGO. To bardzo osobista sprawa, bardzo osobiste przeżycia, ale chciałam się nimi podzielić.

      Usuń
    2. @ Kira
      Biorąc pod uwagę Twój brak zachwytu małymi dziećmi oraz przysłowiowy indywidualizm, tym bardziej cenna jest informacja, że nie były to pomysły typu no to aborcja i sru, bawimy się dalej. Jak na Twoim miejscu pomyślałaby każda "wyluzowana" ścierka. Czyli reprezentantka niestety aż zbyt licznej grupy. Prawo Kiry nie pozwala mi rozwinąć tych refleksji.
      Zechciej usunąć ślady po stukaniu palcem w ekran tabletu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  17. @ Wszyscy

    Jeśli któraś z osób, które wykluczyliście z grona dyskutantów, wpisze się pod jednym z Waszych wątków, proszę mi to wyraźnie napisać, np. "Proszę o usunięcie komentarza z godz. takiej a takiej". Bo ja już nie jestem w stanie tego kontrolować. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ KIra
      Nie ma sprawy. W przypadki wątków osób które szanuję, zawsze możesz na mnie liczyć.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  18. Pogląd jakoby ktokolwiek z tutaj komentujących pisał o tym, że zabicie dziecka miałoby być pójściem za głosem serca, uważam za urojenia.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
  19. Co takiego napisałem, iż wyrzucono mój komentarz? Napisałem jeno jak to sam widzę, a że ktoś inny za pełnię życia (obojętnie czy swoją czy innych osób) uważa szmacenie się, nie ma to wina. Również uważam, iż winno się na penisach większości przedstawicieli płci pseudomęskiej wytatuować ostrzeżenie, iż użytek tegoż może mieć swoje skutki uboczne, czego nasze "rozrywkowe", "wyzwolone", "żyjące pełnią życia" kobiety nie są w stanie pojąć. Widać, iż nie tylko u pseudosamców chcica przysłania wszystko inne, a popularne żarty o "męskim" myśleniu penisem są szowinistyczne bez podobnych im, o setkach tysięcy współczesnych myślicielek wagin.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Robert Grunholz

      Dziwne, nie przypominam sobie, bym wyrzuciła Pański komentarz.

      Usuń
  20. W kalejdoskopie tolerancyjnych, lewackich sloganów wszyscy są z założenia tak wolni, że system liberalny pozwala nawet na zabijanie dzieci poczętych w miłości lub pasji dwojga osób. Moim zdaniem w takich okolicznościach dziecko nigdy nie powinno być usunięte, gdyż jest to niezgodne z moralnym i naturalnym prawem. Zapominamy jednak, że trzonem liberalnego, lewackieg nonsensu jest zabijanie własnych dzieci oraz podrzynanie gardła wszelkiej moralności, tak aby środowisko liberalnych konwulsji stało się Sodomą i Gomorą. Poza tym gdy dzieci już przyjdą na świat, od kiedy tylko zaczną rozumieć, że żyją są karmione poczuciem winy i lewicową ideologią, są seksualizowane przez media i wychowywane w świecie sub-wartości. Nastoletnie ciąże i alkoholizm wśród dzieci są celowo tworzonymi problemami dlatego, że liberałowie lewaccy muszą odwracać uwagę od prawdziwych problemów aby mogli kontynuować swój reżim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W USA nastoletnie ciąże są najczęstsze w stanach znanych ze swojego konserwatyzmu. Generalnie im bardziej dany kraj zacofany i biedny, tym więcej nastoletnich ciąż.
      Karmienie dzieci poczuciem winy to clue religii chrześcijańskich, uznających że człowiek obarczony jest grzechem pierworodnym i uznającym masturbację za grzech.
      Żadna ze znanych mi ideologii liberalnych nie pozwala na zabijanie dzieci. Płody nie są dziećmi.
      Anty

      Usuń
    2. anonim anonimowy nie anty01.10.2014, 13:41

      Najbardziej "zacofanym" krajem jest Anglia,ponieważ ma nieoficjalny rekord Europy w tej dyscyplinie.

      Usuń
    3. @Anty,

      "W USA nastoletnie ciąże są najczęstsze w stanach znanych ze swojego konserwatyzmu. Generalnie im bardziej dany kraj zacofany i biedny, tym więcej nastoletnich ciąż."

      No taka Szwecja na przykład. Bida oż piszczy i do tego jaka konserwatywna, a i jeszcze jaka katolska! Współczynnik nastoletnich ciąż bliski temu w Anglii (też konserwatywnej i katolskiej) - bardzo wysoki. I co piąte dziecko w Szwecji pada ofiarą przemocy seksualnej ze strony rówieśników. To też rozumiem z tej biedy i zacofania. Nie ma co panie Anty. Nie popisałeś się pan.

      Usuń
    4. @ Grover
      Sprawdziłem, że jest to Twój wątek. Zatem muszę Tobie podziękować za ten przykład Wielkiej Brytanii i Szwecji. Roznoszący w puch pogląd o rzekomej korelacji między konserwatyzmem a odsetkiem nastoletnich ciąż. Taki pogląd jest ateotalibaństwem, łajdactwem i szczytem polemicznego zakłamania.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. @Anty,

      "Płody nie są dziećmi."

      Co ty powiesz? A ja spotkałem się w życiu z takimi niesamowitymi historiami, że poprzez cięcie cesarskie wydobyto na miesiąc czy nawet dwa przed terminem porodu taki "płód" i się okazało, że to dziecko! Dziecko, w pełni ukształtowane które żyło, było zdrowe i dalej się rozwijało. Dziecko, które chodziło później do przedszkola, szkoły... Człowiek znaczy się. Gdyby lekarze mordercy się dokształcali i doskonalili swoje umiejętności, zamiast iść na łatwiznę to przeżywalność wcześniaków byłaby dużo wyższa. Coś się nie bronią te twoje poglądy i to co pozostaje po zdjęciu parawaniku jest rzeczywiście nieludzkie (poglądy) - jak napisał powyżej jeden z komentatorów.

      Usuń
    6. @Grover
      Szwecja? Proszę porównać ją/ lub jakikolwiek kraj europejski/ z państwami Czarnej Afryki albo Ameryki Południowej.
      UK jest oczywiście (na tle reszty Zachodniej Europy) państwem mentalnie zacofanym. Szesnastolatków traktuje się tam pod wieloma względami właściwie jak osoby dorosłe. Jest to charakterystyczna cecha państw anglosaskiego kręgu kulturowego (i we wszystkich odsetek nastoletnich ciąż jest stosunkowo wysoki).
      W "epatujących" wychowaniem seksualnym państwach Beneluxu wskaźnik ciąż nastolatek jest podobny jak w Polsce. Liczbę ciąż oraz aborcji wyraźnie zawyżają tam imigranci.
      Jeśli chodzi o samą Europę, czy twierdzi pan że Bułgaria i Rumunia opływają w dostatek?:
      http://en.wikipedia.org/wiki/Teenage_pregnancy#mediaviewer/File:Teen_birth_rates_internationally,_per_1000_girls_aged_15-19_2008.png
      "I co piąte dziecko w Szwecji pada ofiarą przemocy seksualnej ze strony rówieśników."
      A za jaką część tej przemocy odpowiadają imigranci z tak wesołych państw jak Irak czy Somalia?
      I jak definiuje się przemoc seksualną w Szwecji?
      Jak duża jest wykrywalność?
      Panie Grover...
      Anty

      Usuń
    7. @TF
      Po "wydobyciu" (czyli fizycznym odseparowaniu od organizmu kobiety ciężarnej) płody oczywiście były dziećmi. Lekarze doskonale wiedzą jakie są stadia rozwoju istoty ludzkiej, natomiast dokształcać mogą laików operujących nieprawidłowymi pojęciami.
      PS. Równie dobrze mogę napisać że traktowanie kobiety jak dodatku do macicy-inkubatora jest nieludzkie.
      Anty

      Usuń
    8. Panie Anty, zaczynasz pan znowu kręcić. Twierdziłeś pan, że " im bardziej dany kraj zacofany i biedny, tym więcej nastoletnich ciąż." To pańskie słowa tak? Udowodniłem więc panu na przykładzie Szwecji, że to bzdury są. Koniec kropka.

      Usuń
    9. Panie Grover
      Niechże pan przeczyta o problemie w państwach Afryki czy Ameryki Płd., zestawi go z Europą i wróci z danymi, wtedy porozmawiamy,
      Anty

      Usuń
    10. Panie Anty, to już nawet nie jest śmieszne. Zacząłeś pan od USA, a jak się okazało, żeś się pan ze swoimi poglądami wygłupił, to już się pan teleportujesz do Ameryki Płd i Afryki. Nie da się z panem rozmawiać.

      Usuń
    11. @Kira

      w kwestii formalnej: czy mogłabyś zamiast usuwać merytoryczne komentarze ze "złych wątków", przesuwać je na główny poziom? Albo w ogóle ignorować takie wezwania, jeśli relacja nie jest oficjalnie zakazana? Usuwanie ich "na żądane" właściciela wątka zaczyna przypominać redagowanie gazet w "1984" Orwella. :/

      Usuń
    12. @Anty,

      "Po "wydobyciu" (czyli fizycznym odseparowaniu od organizmu kobiety ciężarnej) płody oczywiście były dziećmi."

      Aha! Czyli istota ludzka, będąc w brzuchu mamy jest "tylko" płodem i można ją zabić, a dokładnie ta sama istota ludzka, na tym samym etapie swojego życia "odseparowana od organizmu kobiety ciężarnej" to już człowiek, którego nie można zabić. Jednym słowem, według ciebie o zabiciu lub niezabiciu dziecka decyduje pępowina. Gratuluję i kończę bez podsumowania, bo sam to najlepiej zrobiłeś.

      Usuń
    13. @Panie Grover
      Przecież to pan zaczął pisać się teleportować Szwecji, kiedy ja wyraźnie pisałem o stanach USA. Co jedno z drugim ma wspólnego?
      Liczba nastoletnich ciąż w wielu państwach Afryki czy Ameryki Płd. w porównaniu z całą Europą pokazuje że ktoś tu się wygłupia, ale na pewno nie ja.
      Anty

      Usuń
    14. @TF
      Nie, człowiekiem jest od początku, a dzieckiem od urodzenia. Odsyłam do literatury medycznej.
      Anty

      Usuń
    15. 16:23: powinno być "zaczął się teleportować do Szwecji..."
      Anty

      Usuń
    16. Panie Anty. Znowu stosujesz pan manipulacje. Chyba jasno dałem panu do zrozumienia, ze skończyłem z panem dyskusję. Niech mnie pan nie zmusza do odwołania się do punktu szóstego "Prawa Kiry", traktującego o zamęczaniu rozmówcy.

      Usuń
    17. Panie Grover, skoro pewne fakty kłują pana w oczy, nie mam zamiaru się narzucać. W dodatku zarzuca mi pan manipulację w nadziei, że ktoś w to uwierzy, ale - co charakterystyczne dla pana ideowych sojuszników - nie podając przykładu ani jednej takiej "manipulacji".
      Ponieważ nie zamierzam pozwolić na to, żeby osoba pańskiego pokroju próbowała mnie szachować "groźbą" wykluczenia z dyskusji, wyręczę pana.
      Od tej pory dołączam do swojej listy wykluczeń pana Grovera. Nie życzę sobie żeby się do mnie odzywał ani żeby dyskutował w moim wątku.
      Anty

      Usuń
    18. @ Grover
      Czytając te "wymiany poglądów" podziwiałem Twoja anielską cierpliwość. Odpowiedzią na Twoje argumenty były aż tak parszywe i do spodu załgane poglądy, że nie zastanawiałem się CZY skorzystasz z punktu 6 Prawa Kiry, bo to było oczywiste. Nie wiedziałem jedynie KIEDY. Prawdę mówiąc, nastąpiło to później, niż sie spodziewałem.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    19. Pani Kiro, Proszę o zastosowanie punktu szóstego 'Prawa Kiry" wobec pana Anty, bo nie zna on umiaru, a i pojęcie honoru jest mu najwyraźniej obce. Nie rozumie, że wyczerpał kredyt dobrej woli i ponownie uciekł się do swoich gierek, w których nie mam ochoty uczestniczyć. Do pewnego momentu rozmawia on normalnie, ale jak tylko rozmowa przyjmuje niekorzystny dla niego obrót, zaczyna stosować manierę, której bardzo u rozmówców nie lubię. A szkoda, bo można by ciekawie podyskutować.

      Usuń
    20. Lista uzupełniona, komenty pokasowane. Czy coś jeszcze?

      Usuń
    21. @ Grover
      Te poglądy to istotnie blogowe kuglarstwo wyjątkowo niskich lotów, z ekskrementami królika w cylindrze.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    22. Nie wiem, co się dzieje. Wykasowałam część komentarzy, lecz po parokrotnym odświeżeniu strony one znowu się pojawiły.

      Usuń
    23. @Kira...
      spox i looz... Blogspot potrafi czasem /choć rzadko/ przypajacować... nie odświeżyć nowej wersji forum, czyli czasem jakiś komentarz pojawia się mimo skasowania, czasem odwrotnie, nie umieścić wpisanego... cierpliwości...

      Usuń
  21. W Anglii jest jak jest i dużą rolę odgrywa w tym socjal. Dziewczyna z biedniejszej rodziny rodząc wcześnie dziecko może się ustawić jakoś na początek. Coraz częściej teraz ku niezadowoleniu części Anglików są pokazywanie rodziny, które od trzech pokoleń żyją na koszt państwa właśnie dzięki dzieciom. Im wcześniej urodzone tym więcej pieniędzy można dostać od państwa, np. młode matki w pierwszej kolejności dostają mieszkanie.

    Mimo wszystko raczej warto mówić o antykoncepcji. Wiele już się udało. Szkoda ludzi, którzy w przeszłości zapłacili wolnością, życiem za swoją walkę na rzecz uświadamiania. Za szerzenie tego typu wiedzy można było odpowiadać jak za pornografię. Dzisiaj niektórzy znowu chcą żeby za edukację seksualną trafiało się do więzienia. Kiedyś był to ogromny problem i wielka szkoda teraz zawrócić z tej drogi. A może się to stać, bo Kościół dalej uważa, że antykoncepcja to zło i ma na to wiele moralnych argumentów.

    http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/jak-skonczyc-z-pieklem-kobiet.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak samo już wiele lat temu zauważano absurd zakazywania aborcji i szkodliwość tego zakazu.
      „Piekło kobiet” Boya Żeleńskiego, fragment:
      "Prawo jest bezsilne, nie może niczemu zapobiec, ale istnieniem swoim wyrządza wiele złego, nie jest obojętne. Bo piętnując zabieg przerwania ciąży jako zbrodnię,wzbrania go lekarzom, którzy z kodeksem się liczą, ale nie przeszkadza go uprawiać wszelkiego rodzaju partaczom, a wreszcie i samym matkom nie przeszkadza doświadczać na sobie „domowych” środków. Nie przerwie lekarz ciąży (poza wskazaniami ściśle lekarskimi) ani w szpitalu, ani w Kasie Chorych. Zatem, podczas gdy bogaci znajdą w tym wypadku pomoc lekarską , ubodzy są jej pozbawieni. Ileż z tego powodu wypadków śmierci, ile ciężkich schorzeń?"

      Kobieta, która bardzo nie chce ciąży i tak będzie próbowała ją przerwać na własną rękę. Tak jest i zawsze tak było. Nie pomoże lekarz to coś innego wymyśli.

      Usuń
  22. Pogląd jakoby konserwatyzm danego kraju był tożsamy z zacofaniem i biedą, zasugerowany przez konserwatystów, zdumiał mnie tak bardzo, że... nie wiem jak go określić. Ale gratuluję, jeśli sami tak myślą;)
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwoli ściśliwości, raczyłem napisać że "Generalnie im bardziej dany kraj zacofany i biedny, tym więcej nastoletnich ciąż", na co podanymi mi kontrprzykładami miały być kraje uznane ironicznie za "konserwatywne i katolskie", co połączyło zacofanie i biedę z konserwatyzmem i na dokładkę z katolicyzmem, o którym nie wypowiadałem się wcale. No cóż, taki pogląd, jaki światopogląd...
      Anty

      Usuń
    2. Nawet nie zauważyłeś jak zacząłeś kpić ze swoich własnych słów. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem.

      Mietek

      Usuń
  23. @ Kira
    Poza szyderstwem Grovera z 14:20, w ironicznej formie kładącym na łopatki idiotyczny pogląd, że im więcej konserwatyzmu, tym większy odsetek nastoletnich ciąż, w komentarzach pod tym postem, nikt z nas konserwatystów nie łączył konserwatyzmu z zacofaniem i biedą. Zatem umieszczony tu pogląd, jakobyśmy tak uważali, jest szczególnie kurewskim kłamstwem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pogląd świadczący o braku umiejętności dostrzeżenia ironii, to największy debilizm w tej dyskusji. Można nawet powiedzieć że jest to skretynienie na miarę postępowych poglądów, prawie tak postępowych jak pewna odmiana paraliżu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...