05.10.2014

Cywilizacja głupców


Umysł ludzki przypomina na początku pusty strych, który należy umeblować według własnego uznania. Głupiec pakuje tam każdy napotkany rupieć, tak że wiedza, która może być naprawdę przydatna jest zupełnie zablokowana, lub w najlepszym wypadku, pomieszana z inni rzeczami i z trudem można do niej dotrzeć. Zręczny rzemieślnik niezwykle ostrożnie urządza swój strych. Nie zabiera niczego oprócz narzędzi, które przydadzą mu się w pracy, ale gromadzi ich dużo i starannie układa. Błędem byłoby sądzić, że to niewielkie pomieszczenie ma elastyczne ściany i może się dowolnie rozszerzać. Przychodzi czas, kiedy każda nowa porcja wiedzy sprawia, że zapominamy o czymś, co przyswoiliśmy sobie wcześniej. W żadnym wypadku nie można pozwolić, aby zbędna wiedza eliminowała pożyteczne wiadomości.*

Arthur Conan Doyle – „Studium w szkarłacie”

* Tekst został przeze mnie poprawiony,
gdyż jedno ze zdań zawierało idiotyczny błąd:
[...] tak że wiedza, która może być naprawdę przydatna lub zupełnie zablokowana [...]


Na pytanie „Gdyby tej jesieni miały się odbyć wybory, na którą z partii byś zagłosował/a?” odpowiedzieliście następująco:

Platforma Obywatelska – 7 głosów

Prawo i Sprawiedliwość – 32 głosy

Twój Ruch – 9 głosów

Sojusz Lewicy Demokratycznej – 0 głosów

Polskie Stronnictwo Ludowe – 0 głosów

Solidarna Polska – 0 głosów

Polska Razem – 2 głosy

Nowa Prawica – 36 głosów

Ruch Narodowy – 44 głosy

Inna – 11 głosów

Został(a)bym w domu – 5 głosów


Zadziwiające, jak wielką przewagę uzyskały w tej ankiecie partie prawicowe lub do prawicowości aspirujące. Wygląda na to, że narodowcy wygraliby te wybory w cuglach. :)

Mój Luby i ja wybraliśmy pozostanie w domu (oczywiście ja w ankiecie udziału nie brałam). Jako powód swojej bierności Luby podaje widniejący w jego dowodzie nieaktualny adres zameldowania. A tak naprawdę chodzi o to, że ma tę całą politykę w głębokim poważaniu. I nawet nie próbuję polemizować z jego opinią, że w zasadzie nie ma na kogo głosować.

Przez całe swoje dorosłe życie twardo drałowałam na wszystkie wybory sejmowe i prezydenckie. W tym roku po raz pierwszy bym z tego zrezygnowała. Bo i na kogóż mogłabym oddać swój mizerny głosik? Na fałszywe, szczerzące się do pospólstwa mordy, wycharkujące kolejne zapowiedzi fantastycznych zmian na lepsze? A może na mordy warczące i ociekające pianą, zapowiadające, jak to po dojściu do władzy zrobią porządek z tymi czy owymi? Wybór jest w rzeczy samej przebogaty: mogę zagłosować na zakłamane do imentu, cyniczne ścierwo, popieprzonego jak meksykańska potrawa fanatyka lub żałosnego, łaszącego się do silniejszych od siebie nieudacznika. Mogę także wybrać na chybił trafił. Wszak wszyscy oni są ulepieni z jednej masy kałowej – lepkiej, śmierdzącej i pełnej groźnych bakterii.




Wniosek nasuwa się sam: trzeba się trzymać od tego bagna z daleka. Nie wierzyć w wybór „mniejszego zła”, nie sprzymierzać się z wariatem przeciwko skurwielowi. I przede wszystkim nie czytać, nie słuchać i nie dawać się wciągnąć w zażarte dyskusje o tych wszystkich pierdołach, jakimi skarmiają nas nasi kochani politycy.

Tak się szczęśliwie składa, że gówno mnie obchodzą obyczajowe przepychanki, będące najlepszym zamulaczem czasu antenowego. Tak, wiem, że gawiedź dostaje orgazmu, kiedy na ekranie pojawia się ciotowata gęba Biedronia czy wykręcona złością facjata panny Pawłowicz. Co jak co, ale seks wciąż sprzedaje się znakomicie. Może dlatego, że na niczym innym zmotłoszały lud się nie zna? Niekończące się dysputy o związkach partnerskich, celibacie księży, gender-srender czy nawet legalizacji kazirodztwa wprowadzają nieopisany mętlik we łbach biednych, skulonych przed ekranami telewizora debili, którzy w pewnym momencie zaczynają sobie wizualizować „oczami duszy swojej” najróżniejsze dewiacje – a to ulice zalane liżącymi się pedałami, a to klechę pilnującego, czy aby przypadkiem mąż i żona nie pozwalają sobie na coś więcej niż siermiężne spółkowanie, a to jeszcze inny absurd.




Nieźle sprzedaje się również skamlenie o rychłym upadku ZUSu. Cóż, poczciwe ludziska wciąż się łudzą, że tzw. eksperci muszą coś wykombinować, żeby oni, porządni, grzecznie płacący składki obywatele, nie zdychali na starość z głodu, chłodu i niemytego ciała smrodu. Emerytura się Polakowi należy jak psu ocieplana buda, nieprawdaż? :) Tiaaaa... Dodajmy do tego bezustanne biadolenie na niż demograficzny, któremu próbuje się zaradzić poprzez dotowanie „mieszkań dla młodych” czy tym podobne kretyńskie posunięcia i mamy pełen obraz ogłupienia społeczeństwa tzw. ruchami pozorowanymi.




Zgodnie z maksymą Sherlocka Holmesa staram się unikać angażowania w te jałowe spory. Właściwie to nie jestem w stanie dyskutować na niemal żaden z rozdzierających spauperyzowane (aczkolwiek głównie intelektualnie) społeczeństwo tematów. Jestem prostym, unikającym bezsensownych utarczek człowiekiem. Nie znam się, nie rozumiem, mam to gdzieś. Legalizacja „Mary Jane”? Katastrofa smoleńska? In vitro? A co mnie to, do diabła, obchodzi??? Te kwestie są dla mnie niczym – rzekomy lub prawdziwy – antysemityzm Polaków czy globalne ocieplenie: zanadto zideologizowane i przez to cholernie przekłamane.




Nie zamierzam również walczyć z Kościołem Rzymskokatolickim. Życzyłabym sobie co najwyżej, żeby zaprzestał hurtowej indoktrynacji polskich dzieci i ograniczył się do indoktrynacji tych, których rodzice są tak głupi, że potępiają seks przed ślubem bądź ograniczanie liczby potomstwa „bez uzasadnionego powodu” (wierzcie lub nie, ale NPR też może być grzechem). Katecheza powinna zniknąć z programu nauczania, podobnie jak wychowanie seksualne.




Jeśli ktoś spyta, na czym w takim razie mi zależy, odpowiem krótko: Na naprawie i uproszczeniu prawa, a także na jego bezwarunkowej egzekucji. Na surowych karach dla przekupnych łajdaków w sędziowskich togach (oraz innych skurwysynów, którzy z racji zajmowanego stanowiska powinni się wykazywać nieskazitelną postawą moralną, a okazują się być skurwielami do potęgi n-tej). Na ochronie środowiska – albowiem postępujące zanieczyszczenie ziemi, wody i powietrza raczej nam nie służy. Co jeszcze? Obniżka albo wręcz likwidacja niektórych podatków plus możliwość ich szybkiego i łatwego obliczania; błyskawiczny demontaż ZUSu; uproszczenie procedur zakładania własnej działalności gospodarczej; odpieprzenie się państwa od rodziny (poza przypadkami zagrożenia życia/zdrowia jej członków) oraz natychmiastowe rezygnacja z „wychowywania” polskich dzieci. I tak dalej...

Niestety, na partię, której założyciele nie byliby zaczadzeni żadną ideologią i pragnęliby jedynie mądrze Polską zarządzać, przyjdzie mi jeszcze cholernie długo poczekać. :/

* * *

Dzisiaj mija rok od pierwszego wpisu. Tak jest, kochani, cały roczek pieprzenia w bambus, zanudzania Was moimi problemami tudzież lansowania swoich filmowo-muzyczno-literackich upodobań. Cieszę się, że tyle ze mną wytrzymaliście. Kto wie, może dotrwacie do następnej rocznicy? ;)

Z tej okazji zapraszam do odprężenia się przy kilku cudnych utworach:















81 komentarzy:

  1. Szanowna Kiro,

    "Wygląda na to, że narodowcy wygraliby te wybory w cuglach."

    Gdyby tylko jeszcze faktycznie byli oni narodowcami...

    Cóż, ja również wybrałem pozostanie w domu. Nie dlatego, że do ambasady mam daleko, ale ponieważ nie miałbym na kogo głosować. Gdyż nie ma obecnie w Polsce partii spełniającej me oczekiwania i ja również jeszcze na nią sporo poczekam. Cieszę się jednak, że zgadzamy się co do tego, iż należy zająć się prawem i całym system sprawiedliwości, że trzeba zaostrzyć kodeks karny, iż bardzo ważna jest ochrona środowiska, obniżka podatków, demontaż ZUSu i uproszczenie życia przedsiębiorcom. Tak, są to rzeczy co do których zgadzamy się w pełni. Mniemam zatem, że nawet moje tak odmienne poglądy, są bliższe niźli te prezentowane przez stada polityków, również tych wywodzących się rzekomo z mego "obozu". Tak, nie ma wielu narodowców mówiących o np. ochronie środowiska. A szkoda. Mimo wszystko pozostanę jednak konserwatystą, który nie będzie popierać seksu przed ślubem :) Ciemnogród i faszyzm. Cóż, przynajmniej będzie to mój wybór i moje ciało. Do niczego nie czuję się zmuszony, nie widzę więc też w tym niczego złego. Kto wie, może pewnego dnia zaciśniesz zęby i postawisz krzyżyk przy mym nazwisku? Chciałbym, by taki dzień szybko nadszedł... albo jeszcze lepiej: gdyby znalazł się ktoś o wiele lepszy, a kogo na horyzoncie dostrzec obecnie nie jestem w stanie.

    Nawet nie wiem też sam ile byłbym w stanie oddać, aby tylko w przestrzeni publicznej zaprzestano rozmów o aborcji, in vitro, gejach, globalnym ociepleniu i o innych równie mało istotnych rzeczach. No i choć uważam, że polityka prorodzinna powinna być prowadzona na znacznie większą skalę niż obecnie, nie uważam się wcale za idiotę pokroju naszych posłów, którzy w braku mieszkań widzą jedyny powód małej ilości rodzących się Polaków...

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ma Pan rację, szanowny Panie Robercie: nasze poglądy są w wielu sprawach zadziwiająco zbieżne. Czy wystarczająco zbieżne, byśmy zostali ideologicznymi sojusznikami? Cóż, tego na razie orzec nie mogę.

      Nie musi Pan popierać przedmałżeńskiego seksu, by zdobyć moje uznanie, sympatię czy zaufanie. To Pańskie życie. O ile nie będzie Pan próbował nakłaniać młodych dziewcząt do zachowania wianka dla męża, będę Pana postrzegać jak każdego innego człowieka. :)

      Nie mam nic przeciwko paplaniu o dupie Maryni, Dody czy Rafalali, pod warunkiem, że zostanie ono zapędzone do typowo plotkarskich programów. W ostateczności można by wydzielić z "Wiadomości" krótką sekcję na tzw. pierdoły i przez 5 minut nawijać o Conchicie Wurst, Nergalu czy innej "kontrowersyjnej" osobie. Innymi słowy, należałoby taką tematykę s k a n a l i z o w a ć . ;)

      Usuń
    2. Cóż, nie wyobrażam sobie bym miał możliwość wpływania na jakiekolwiek młode dziewczęta w przyszłości, bo i już teraz z własnymi rôwieśnikami porozumieć się nie mogę. Na szczęście póki co główne wychowanie leży nadal w gestii rodziców.

      Nie mam nic przeciwko takiemu podejściu do problemu. Rzecz jednak tkwi w tym, iż kiedy pewne środowiska prezentują nachalnie swą chorą wizję świata, nie podejmowanie działań obronnych jest przyzwoleniem na czynienie zła. Co innego, gdybyśmy mieli realny wpływ na treści przekazywane w telewizji i mogli problem ignorować.

      Usuń
    3. @ Kira
      Istnieje złoty środek między dziewictwem do ślubu a dawaniem tyłka każdemu gnojowi który jest tym zainteresowany. Mam nadzieję że propagowanie odpowiedzialności (antykoncepcja, choroby), konieczności zaistnienia więzi uczuciowej i działania w dobrej wierze nie spotka się z Twoją krytyką.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. @ Stary Niedźwiedź

      I właśnie taki "złoty środek" warto propagować wśród młodzieży. Oczywiście działając ODDOLNIE. :)

      Usuń
    5. @ Kira
      Co do działań oddolnych, widzę pełna zgodę. Ale nie mogę nie spytać, czy gdyby coś takiego powiedział nauczyciel w szkole, byłaby to już dla Ciebie niedopuszczalna indoktrynacja?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. @ Stary Niedźwiedź

      Moim zdaniem nauczyciele nie są od wychowywania cudzych dzieci. Bo najpierw powie taki coś mądrego, a potem zacznie pieprzyć od rzeczy. Nie ma ludzi, którzy zawsze mówiliby mądrze czy głupio.

      Usuń
    7. @Kira
      W ten sposób możemy przekroczyć granicę śmieszności. Amisze mogą oprotestować zachętę do mycia zębów pastą a "świadki Jehowy" podnieść ryk na wzmianki o krwiodawstwie. Jeśli dla kogoś KAŻDA mniejszość to święta krowa, wyjdzie na koncertowego durnia. Ale wystarczy sięgnąć po dobro dziecka (mycie zębów, transfuzja ratująca życie) by olać takich zboczeńców.
      A korzystając z faktu iż jest to wątek pana Roberta, nie mogę nie dopowiedzieć, że wieczne ględzenie przez ŚRODOWISKO "wolnych konopiarzy" o marychujanie i jednoczesne łajdackie zaklinanie się, że nie jest to opiewanie narkomanii, świadczy o jednym. A mianowicie o tym że swoich rozmówców traktują jak tak samo tępe bydlęta jak oni sami.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. @ Stary Niedźwiedź

      Pomiędzy stwierdzeniem faktu (mycie zębów zmniejsza prawdopodobieństwo próchnicy) a lansowaniem jakiegoś - choćby i wartościowego - stylu życia, zasad, etc, jest spora różnica. Nie raz pisałeś o "metodzie małych kroczków". Nie chciałabym, żeby w ten właśnie sposób zaczęto wpychać młodym wartości, których JA nie aprobuję. I od razu zaznaczam, że nie obchodzą mnie opinie ani durnej mniejszości, ani jeszcze durniejszej większości.

      Usuń
    9. @ Kira
      Wydaje mi się, że znaczne zmniejszenie szansy wystąpienia próchnicy na skutek mycia zębów, nie różni się niczym od radykalnego zmniejszenia prawdopodobieństwa HIV lub ciąży na skutek odrzucenia idei bycia szmatą. Dająca tyłka każdemu zasrańcowi, znanemu od kwadransa, który ma na to chęć. To przecież jest identyczny fakt. Czy jest inaczej?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    10. @ Stary Niedźwiedź

      A nie można się ograniczyć do suchej informacji, że ryzyko złapania JAKIEJKOLWIEK choroby wenerycznej wzrasta wraz z częstotliwością kontaktów seksualnych z przypadkowymi osobami?

      Usuń
    11. @ Kira
      W takim razie chyba doszliśmy do porozumienia Bo jeśli dobrze Ciebie rozumiem, nie podoba się Tobie WARTOŚCIOWANIE tych szmat.
      Ale aprobujesz TŁUMACZENIE, że mycie zębów zmniejsza ryzyko próchnicy.Oraz TŁUMACZENIE, że seks z przypadkowymi osobami znacznie zwiększa ryzyko zarażenia chorobami wenerycznymi a w przypadku kobiety, grozi dodatkowo niechcianą ciążą.
      Ja będąc nauczycielem w szkole, oczywiście dopowiedziałbym, że jedno i drugie jest szukaniem kłopotu na własne życzenie a więc postępowaniem nieodpowiedzialnym. Ale w końcu czymś się musimy różnić. Ale najważniejsze jest to, że w tak ważnej sprawie również opowiedziałaś się po stronie ludzi, a nie wyluzowanej libertyńskiej hołoty.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Czcigodna Kiro
    Marzy Ci się partia, której program obejmowałby jedynie naprawę życia publicznego. Co do konieczności takowej jesteśmy zgodni, a i listy palących problemów do rozwiązania, które wymieniłaś, nie zakwestionuję.
    Ale każde działanie w polityce, o ile nie jest jedynie cynicznym graniem pod publiczkę, wynika z jakiegoś systemu wartości, czy jeśli wolisz, wyznawanej ideologii (o nazwę na pewno nie będę się z Tobą spierał). Tak więc dokonującjakiegoś wyboru politycznego, lub go nie podejmując, z konieczności wybierasz między pakietami.
    Przykładowo możesz poprzeć nie tylko brak "prześladowań", ale wręcz apoteozę każdego zboczenia, bezkarne obsrywanie wszystkiego z własną ojczyzną na czele (nie mówię o rządzie, prezydencie czy parlamencie!) plus megagówniane prawo (bandyta bożkiem, ofiara frajerem) i łajdackie podatki. Albo obniżka podatków, surowe dla przestępców prawo, przetrzebienie administracji. Ale kosztem oczyszczenia przestrzeni publicznej z syfu pokroju cwelparady czy ćpunparady.
    Możesz oczywiście olać wybory, bo takie Twoje zbójnickie prawo. Ale jeśli zdecydowałabyś się wziąć w nich udział, to albo rybka, albo akwarium. Bo o tolerastii połączonej z uczciwym prawem i niskimi podatkami lub naprawie tych dwóch ostatnich dziedzin w pakiecie z zezwoleniem na zafajdanie przestrzeni publicznej, możesz zapomnieć.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Avantasia... yeah!!!!... już Cię kocham za to...
    a co do meritum... mnie to się marzyła partia, która ma w programie trochę z Ruchu Palikota, trochę z korwinizmu mikkizmu /wybrane elementy jednego i drugiego/...
    pod warunkiem, że będzie ten program realizować...
    bo...
    praktyka jest zaś całkiem inna... Ruch Palikota skarłowaciał i zamienił się w Bezruch /nawet pluralistyczne Wolne Konopie nie chcą z nimi gadać i na marszach uwalniających rzeczone konopie śmierdziele jadą na końcu/, zaś JKM tak gorliwie uwala świnio koryto, że sam sobie koryto znalazł w Brukseli /to, że nikt tam z nim nie chce gadać, mało go wzrusza/...
    ...
    a walczyć z K.Rzkat. który z tego kraju zrobił sobie dominium od wieków trzeba... tylko mądrze /bez palenia kościołów i wieszania klechów na suchej gałęzi, to jest dobre tylko w żartobliwych kontekstach/... nie ma co szukać kwadratowych jajek... wystarczy "wu wei", słuchanie radia "FiM" i przypatrywanie się z dobrotliwą pobłażliwością, jak ta mafia sama się ogrywa...
    ma już tylko 30 /w porywach do 35/ procentów poparcia... czyli jest coraz lepiej i kiedyś będzie dobrze...
    no właśnie...
    słyszałem, że Roman "Jonasz" Kotliński /jedyny poseł, polityk godny zaufania/ planuje odejście z tej sejmowej maniany... czy to dobrze, czy źle?... cholera wie... chyba dobrze, ale z drugiej strony... na kogo tu głosować w "niedzielę po kościele"?... może lepiej wesprzeć lokalny browar z piwem regionalnym lub jakiegoś przyzwoitego hodowcę konopi, który nie zaprawia stuffu żadnym chemicznym świństwem...
    ...
    a z okazji rocznicy:
    __'__,__@...
    na...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, PKanalio, wolę sobie nie wyobrażać, jaki program wyborczy przedłożyłaby Twoja wymarzona partia. :)

      "Fakty i Mity"? Raz miałam to w ręku. Tendencyjne i prostackie.

      "Avantasia" ma kilka świetnych kawałków, słuchałam ich kiedyś nałogowo, ale nie wiedziałam, jak dotrzeć do innych, więc dałam sobie spokój. Teraz, w dobie Internetu, można znaleźć niemal wszystko, z przyjemnością więc wracam do dawnych muzycznych sympatii.

      Prosiłabym, byś nie posuwał się zbyt daleko w opisywaniu wyższości konopi nad alkoholem czy opiewaniu zalet "lepszej narkomanii". Chodzi mi o ostatnie zdanie (przed różyczką).

      Usuń
    2. @Kira...
      nigdy nigdzie nie opiewałem zalet żadnej NARKOMANII... sorry, z całym szacunkiem, ale taki pogląd, że kiedykolwiek to robiłem jest kłamliwy... znasz moje poglądy na temat narkotyków /np. alkoholu/, tudzież narkomanii /niestety jest to zjawisko towarzyszące istnieniu tych substancji/, więc nie do końca rozumiem, dlaczego się teraz popisujesz...

      Usuń
    3. @ PKanalia

      Twój tekst pasował do tego, co głosisz w swoim blogu: że warto zastąpić mocny alkohol "Mary Jane". A jeśli się mylę, to co miało niby znaczyć owo "lepiej wesprzeć lokalny browar z piwem regionalnym lub jakiegoś przyzwoitego hodowcę konopi, który nie zaprawia stuffu żadnym chemicznym świństwem..."?

      Usuń
    4. @Kira...
      tylko tyle, co miało znaczyć...
      uważam, że jeśli ćpać alkohol w postaci piwa, to lepiej takiego z regionalnego browaru, niż sieciowy shit...
      jeśli jarać blanty, to "naturę", a nie jakieś syntetyczne "maczanki"...
      proste...
      taki mam pogląd na te sprawy...
      rozumiem, że kwestię mojego rzekomego "opiewania zalet narkomanii" wrzucamy w niebyt?... okay, zapomniane...

      Usuń
    5. @ PKanalia

      Ja mogę wrzucić, ale zważywszy na to, jaki masz stosunek do "zioła", będę podchodzić do tekstów typu "warto wesprzeć hodowcę konopi" jak pies do jeża.

      Usuń
  4. Co ten blogspot robi? Przed chwilą, kiedy chciałam wejść na stronę wyświetlił mi się taki komunikat:

    "Blog został usunięty

    Niestety, blog pod adresem ja-kira.blogspot.com został usunięty. Ten adres jest niedostępny dla nowych blogów."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ktoś zakapował, że na tym blogu promuje się domowe sposoby usuwania ciąży... co prawda nigdy taki blog nie istniał, ale konserwatysta na każde kłamstwo pójdzie, by obniżyć sobie poziom lęku...
      na szczęście Blogspot to nie Onet /czy jakaś inna kupa/, a zawirowania techniczne zawsze mogą się zdarzyć...

      Usuń

    2. @pkanalio - to takie polskie,,, uważać za kapusia kogoś , kto w głębokim przekonaniu , że jest naruszane prawo i ze może stać się nieszczęście składa zawiadomienie do stosownych władz.Ponieważ w Polsce obowiązuje taki trend niedonoszenia - doskonale kwitnie łapówkarstwo, szwindle, pijaństwo w pracy, katowanie żon i dzieci .Z obawy przed taka opinia. a ja jestem kapusiem - wiele lat temu dzięki mojemu zakapowaniu zlikwidowano siatkę dilerow narkotyków. Dzięki mojemu zakapowaniu odebrano katowanego psa degeneratowi .Nie wstydzę się swojego kapowania.Nie wiem kto "zakapował" ten blog, ale jeżeli zrobił to zgodnie ze swoimi przekonaniami a nie na złość autorce - jest OK.

      Usuń
    3. @ Akara

      Wypróbowałam nowy adres, a potem przez jakiś czas nie mogłam wrócić do starego. Stąd chwilowa nieobecność mojego bloga.


      @ PKanalia

      Taki blog istniał, należał do Julianne.


      @ An-Ka

      Najlepiej jest tak kapować, żeby nas potem o to kapowanie nie mogli oskarżyć. ;) Naturalnie chodzi mi o real, bo ewentualny wirtualny jazgot nie miałby dla mnie znaczenia.

      Usuń
    4. @Kira...
      gówno prawda /ups, sorry za niepolityczne słowo/... na tym blogu nie było żadnego "promowania", tudzież "zachęcania" lub "namawiania"... były tylko zebrane z neta informacje, jak zdesperowane, mające pecha panienki próbują sobie radzić w obecnej sytuacji prawnej...

      @An-Ka...
      kapowanie kapowaniu nierówne... jeśli sąsiad bije psa lub gwałci swoje dziecko, bez wahania go zakapuję, jeśli nie potrafię znaleźć innego patentu... ale wtedy to już nie jest "kapowanie"...
      omawiany blog zakapowano na złość Autorce, bo ktoś sobie coś wymyślił i zrobił w galoty ze strachu...

      Usuń
    5. @ PKanalia

      Pieprzysz. Julianne wyraźnie napisała, że trzeba sobie pomagać czy coś w tym stylu.

      Usuń
    6. @Kira...
      tak, pamiętam ten tekst... nie widzę nic zdrożnego w tym, że dziewczyny sobie przekazują różne informacje i doświadczenia /doznane lub zasłyszane/... akurat Julianne udzieliła takiego forum, by sobie mogły o tym pogadać... tylko tyle... żadnego "namawiania" tam nie było... natomiast wylazła na wierzch kwestia, jak gówniane jest obecne totalitarne prolajferskie prawo i jak bardzo ono kobiety /i nie tylko/ krzywdzi...

      Usuń
    7. @pkanalio- dlaczego nie dopuszczasz myśli, że ktoś odbiera coś inaczej niż Ty ? Ponoć jesteś bardzo tolerancyjny i otwarty na różne opcje ? Czyżby tylko takie, które Ci odpowiadają ? chyba mnie akurat trudno uznać za rozszalałą prolajferkę a jednak uważałam tamten blog za zdecydowanie szkodliwy, chociażby z medycznego punktu widzenia. Wielokrotnie powtarzam - nie cierpię ortodoksji. Tyle,że ortodoksja ma dwa oblicza.Ty widzisz tylko jedno.

      Usuń
    8. @Kira - nie miałabym najmniejszych oporów z zakapowaniem np. łapówkarza .Jednak z dilerami wolałam być incognito, dla własnego bezpieczeństwa, nie opinii o mnie

      Usuń
    9. @ An-Ka

      Mnie też nie zależy na opinii dla samej opinii, ale wtedy, gdy owa opinia MOŻE mieć wpływ na moje życie, staram się postępować rozważnie. Na pewno nie będę grać w otwarte karty z byle skurczybykiem. ;)

      Usuń
    10. @An-Ka...
      z tą moją tolerancyjnością i otwartością nie raz już mnie próbowano brać "pod siusiu"... tak naprawdę, to nie do końca toleruję /np./ kłamstw ukrytych w pytaniach typu /cytuję/ "dlaczego nie dopuszczasz myśli, że ktoś odbiera coś inaczej niż Ty?"...
      ale jestem mało gniewliwy, więc olejmy to...
      co do tematu... rzeczywiście z medycznego punktu widzenia informacje zebrane przez Autorkę były dosyć nieskładnie pomieszane... ale czy ów sporny post predestynował do rangi oficjalnego kompendium wiedzy medycznej?... to był tylko i wyłącznie zbiór pewnych informacji zebranych z neta... natomiast została wykonana pewna dobra robota, bo w jej efekcie kilka kobiet może wymienić informacje, jak sobie poradzić z problemem, w który zostały wkręcone...
      rzecz jasna jedne "domowe sposoby" są skuteczne, inne mniej, inne wręcz szkodliwe... ale czy blokowanie swobodnego przepływu myśli na ten temat ma sens?... pewnie jakiś ma, ale dla kogo?...

      Usuń
    11. co do kapowania dilerów, to nie jest tak prosta sprawa... trochę trudno zakapować samotną matkę z dwójką pacholąt, która na legalu diluje wódą w sklepie monopolowym... nieprawdaż?...

      Usuń
    12. An-Ko, PKanalio - oboje zaczęliście insynuować sobie nawzajem, że jesteście tacy czy owacy lub że zachowujecie się tak, a nie inaczej.

      An-Ka: "dlaczego nie dopuszczasz myśli, że ktoś odbiera coś inaczej niż Ty ? Ponoć jesteś bardzo tolerancyjny i otwarty na różne opcje ? Czyżby tylko takie, które Ci odpowiadają ?"

      PKanalia: "tak naprawdę, to nie do końca toleruję /np./ kłamstw ukrytych w pytaniach typu /cytuję/ "dlaczego nie dopuszczasz myśli, że ktoś odbiera coś inaczej niż Ty?""

      Pamiętajcie, że ja reaguję na same docinki personalne (czyli także na krytykę zachowania), mam zatem nadzieję, że w razie pojawienia się barier w porozumieniu po prostu zakończycie dyskusję, zamiast zmuszać mnie do cięcia Waszych komentarzy. Bo niemal zawsze jedna ze stron czuje się pokrzywdzona. A bywa, że obie.

      Usuń
    13. To nie był przepływ myśli tylko potencjalnie szkodliwych informacji.Zmieniam pytanie na twierdzenie Sprawisz wrażenie, że nie dopuszcza sz itd.Zarzucisz mi kłamliwe wrażenia ?

      Usuń
    14. Pkanalio- zapewniam Cię, że nie chodziło o biedną samotną matkę tylko o doskonale zorganizowaną grupę wciągającą w narkotyki -i nie była to tylko marycha- młodzież i dzieci.Możesz mieć inne zdanie, ja jestem zadowolona.I uważam, że jeżeli chodzi o narkotyki nigdy za dużo ostrożności.Niektórzy z nich dostali wieloletnie wyroki,tradycyjnie zapewne za niewinność.

      Usuń
    15. Zaś co owej rzekomo dobrej roboty -problem z tym, że niektóre z tych rad po prostu mogą dosłownie zabić.Oczywiście nikt nikogo nie zmusza,ale podsuwa zdesperowanej pomysł,który może skończyć się tragedią.To nie jest dobra robota to kompletna nie odpowiedzialność.

      Usuń
    16. @Kira...
      spox, looz... po mojemu, to grupa poglądów zwana An-Ka jest w miarę sensowną, wyluzowaną bebencją, więc awantur nie przewiduję...

      Usuń
    17. @ PKanalia

      Macie odmienne światopoglądy i temperamenty. Muszę dmuchać na zimne. :/

      Usuń
    18. Moje domowe sposoby rozwiązania problemu kobiet to tylko zioła i leki, które każda kobieta zażywa w czasie trudnych dni. A zioła podane w mojej notce są często znane i używane w każdym domu niemal codziennie. Nie będę tu wymieniać, bo Kira sobie tego nie życzy.Domowe sposoby są bezpieczne dla kobiet tylko są niebezpieczne dla płodu. Nic się tym kobietom złego nie stanie.

      Te sposoby zostały spisane ze stron i for internetowych. Nie ja je wymyśliłam od lat istnieją w przestrzeni wirtualnej wystarczy kliknąć choćby na Wikipedia.Ja je tylko wkleiłam do jednej notki. Nikogo nie namawiam i nie namawiałam na aborcje każda kobieta ma swój rozum i decyduje ja nikogo do tego nie zachęcam. Dałam jedynie możliwość wypowiadania się na moim blogu na ten temat. Chyba jeszcze można w Polsce rozmawiać i dzielić się swoimi doświadczeniami?

      Owszem doniesiono na moje domowe sposoby do Onetu, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo teraz wiem, że na Onecie nie ma, co zakładać takiej strony. Znalazłam inny portal gdzie konserwy niewiele z działają w tym temacie; -))) Domowe sposoby powrócą z większą siłą rażenia to mogę wam obiecać. ;-))))Kobiety znajdą dobry sposób na usunięcie ciąży i nie będą musiały płacić ogromnych pieniędzy jakiemuś wyzyskiwaczowi. Bo powiedzmy sobie prawdę każdy bystry student medycyny jest wstanie doradzić kobiecie jak wywołać poronienie wystarczy kilka medykamentów i niekoniecznie muszą być to znane leki używane teraz do poronień. Te leki leżą na półkach w aptekach i ma się je na wyciągnięcie ręki tylko zwykły laik o tym nie ma pojęcia .Wiedza jest blokowana z resztą nie tylko w tym temacie ...

      Usuń
    19. Kiro - jakoś nigdy się z pkanalia nie pożarliśmy. Wszyscy - bystry student medycyny owszem, może poradzić jak usunąć ciążę. Jednak sztuką nie jest ją usunąć ,Sztuką jest ją usunąć bez narażania na utratę zdrowia i życia. Gdyby owe wymieniane metody były naprawdę bezpieczne - nawet bym się nie zająknęła. Zresztą dotyczy to "wiedzy" medycznej szerzonej internetowo na każdy temat i nie tylko na tej jednej stronie.Laik wierzy, fachowcowi włos staje dęba. Laika - często w dobrej wierze-uspokaja czy nawet usypia fakt, że on j jego znajomi nigdy o tych powikłaniach nie słyszeli, nie spotkali się z nimi. Fachowiec zna jednak ciemną stronę mocy. powtarzam - nie jestem rozszalałą prolajferką, w żadnym razie nie jestem konserwatystką, nie feruję wyroków w tej sprawie (chyba, że prawda jest transparentna), pochylam się nad dramatem i zawsze kobieta będzie dla mnie co najmniej równorzędna z zarodkiem, płodem , który nosi- nigdy podrzędna i właśnie dlatego uważam, ze to fatalna droga.z różnych względów, medycznych również. Poza wykształceniem medycznym jako takim - ginekologia i położnictwo były zawsze moją wielką pasją i z tej racji , może nieskromnie, lecz z głębokim przekonaniem na te tematy się wypowiadam. a jestem chyba jedna z ostatnich kobiet, które można podejrzewać i o konserwatyzm i o uległość mężczyznom. Podejrzewam, że taka charakterystyka zabiłaby mojej osoby (ze śmiechu ) całą moją rodzinę, znajomych , współpracowników, mężów i syna z rodziną:) Tylko mojej matki by nie zabiła, bo ona jest taka sama ....:)

      Usuń
    20. przestawiłam "taka charakterystyka mojej osoby zabiłaby"

      Usuń
    21. @An-Ka...
      tak naprawdę spór znowu się sprowadza do tego, czy podanie neutralnej informacji o jakichś zachowaniach to "namawianie", "zachęcanie", "doradzanie", "zachwalanie", czy jakieś tam inne "promowanie" tych zachowań...
      /jakoś na reklamy piwa w telewizji nikt za bardzo nie narzeka, choć jest to ewidentna zachęta do ćpania/...
      w takiej Wiki również są podane "domowe sposoby", nawet dokładne recepty... inna sprawa, że raczej takie bardziej "lajtowe"...
      myślę sobie, że Autorka /ups, miało być "grupa poglądów"/ wyciągnie wnioski z tej całej historii i zapowiadany przez Nią nowy blog będzie bardziej uporządkowany merytorycznie...
      natomiast inną sprawą jest cel takiego opracowania... nie siedzę w głowie Autorki, nie znam jej intencji, ale wydaje mi się, że dobrze zrozumiałem przekaz... pokazuje on, jak zdesperowane są czasem kobiety, które bynajmniej nie są żadnymi "discokiblowymi qrviszonami", tylko normalnymi dziewczynami, które po prostu miały pecha i prawo "aborcyjne" karze je za tego pecha...
      raz jeszcze powtarzam, że będę zwolennikiem zakazu usuwania /wczesnej/ ciąży dopiero wtedy, gdy prawodawca zagwarantuje STUPROCENTOWĄ antykoncepcję /i takiż dostęp do niej/... dopóki takiej nie ma, to taki zakaz jest po prostu NIEUCZCIWY...

      Usuń
    22. A na dictum "tylko zioła" przypominam ( ejże, może informuję ? ) Lukrecję Borgię np. "Tylko zioła" wytruły całkiem sporo ludzi przez wieki. I takim drobiazgami odróżniamy człowieka wykształconego od hmmm.... amatora,ujmując to bardzo taktownie.

      Usuń
    23. Mój komentarz był skierowany do pkanalii. Jeżeli jednak są osoby na forum ,które mają wykształcenie medyczne a chcą podzielić się swoją wiedzą to zapraszam na emaila . To zaproszenie nie dotyczy osób , grup , z którymi na blogu Kiry nie rozmawiam .
      Mój komentarz nie był sielrowany do osób ,grup ,z którymi na blogu Kiry nie rozmawiam !

      Usuń
    24. Tiaaa. .....

      Usuń
    25. Człowiek wykształcony doskonale wie jakie zioła są trujące a jakie nie zwłaszcza jeśli wykształcenie medycznyczne . Problem polega na tym ,że niektórzy lekarze nie mają wiedzy , nie znają się na zielarstwie .Dlatego wygadują głupoty do swoich pacjentów i nie tylko pacjentów (Mam na myśli lekarzy nie konkretną osobę )
      W mojej notce były zioła ,które każdy stosuję na co dzień ,są one bezpieczne i skuteczne w pozbywaniu sie kłopotów .
      Wiele kobiet dzięki nim pozbyło się problemu bez uszczerbku na zdrowiu .

      Usuń
    26. nie jestem aż takim fachowcem, by się wypowiadać na temat skuteczności i bezpieczeństwie każdej z tych metod... rzeczywiście "zioła" może brzmieć niewinnie, ale taka kurara również ma ziołowe pochodzenie...
      myślę, że nie ma co się już pastwić nad merytoryczną stroną omawianego posta /czyli kwestią skuteczności i bezpieczeństwa poszczególnych metod/... tu myk polega na czymś jeszcze innym... czy blokować przepływ pewnych informacji w necie, czy nie stawiać im przeszkód?... innymi słowy, czy zakładać, że wszyscy są idiotami, czy zakładać, że wszyscy mają równo pod sufitem?... pamiętajmy, że ograniczenia prawne blokują badania nad takim, czy innym specyfikiem, to zaś powoduje, że nie wiadomo do końca, jaka jest prawda... i zaczyna się wtedy eksperymentowanie na własną rękę przez dyletantów, wyważanie drzwi, które przy braku tych ograniczeń byłyby otwarte przez fachowców...
      ideałem byłaby książka o "domowych sposobach" dostępna w legalnej sprzedaży, ale tu by się podniósł tumult, że "zachęca", więc pozostaje "podziemie"... i kółko się zamyka...

      Usuń
    27. Czyli blog był adresowany do kobiet o medycznym wykształceniu?

      Usuń
    28. Komentarze odnoszące się krytycznie do osoby lub jej zachowania niemal zawsze będą leciały. Niemal - bo czasami WYDAJE MI SIĘ, że krytyka może zostać zaaprobowana przez stronę krytykowaną.

      Usuń
    29. @Pkanalio - nie wnikam w intencje, cały czas piszę jaki może być odbior. Pominę przy tym odbiór z nastawienia nieżyczliwy. Natomiast wydaje mi się (więcej -jestem przekonana) , że zarówno autorka jak i Ty przeceniacie inteligencję potencjalnych czytelnkow bloga. nie mam na myśli krytykujących (bo to akurat nie ma znaczenia), ale osoby ewentualnie gotowe skorzystać z rad. Otóż osoba zdesperowana traci rozsądek i wszystko przyjmuje za dobrą monete, byle "się udało". Pomnożyc to przez niedobory intelektu (bo chyba nikt nie podejrzewa, że takie rady potrzebne są wyłącznie wulkanom intelektu
      ). Tu niestety muszę z ubolewaniem powiedzieć co nastepuje- bardzo długi kontakt z pacjentami skutkuje postępującym przerażeniem, co potrafią zrobić z zaserowowaną wiedzą, jak ją wypaczyć, jak zignorować podane uczciwie informacje i ostrzeżenia, by osiągnąć cel i to w sprawach znacznie banalniejszych.Potrafią tez- i to naprawdę nierzadko - kompletnie opacznie zrozumieć podane na piśmie informacje. Bywają tacy , którzy zamiast zaleconego dawowania łykają np. poczwórna dawke leku, bo "muszą szybko być zdrowi" .bo jakos nie wpadnie im do glowy, że to niekoniecznie tak działa:((.Przyklady takich zachowań - i to czasem bynajmniej nie ze strony prawdziwych idiotów, ale i ludzi , których nikt by o to nie podejrzewał ,mogłabym mnożyc niestety w nieskończoność.Dlatego jestem orędowniczką wielkiej ostrożności, dlatego uważam takie informacje za szkodliwe.Niezależnie od intencji

      Usuń
    30. Nie, nie przeceniam kobiet po prostu nie traktuję kobiet, ludzi z góry, jako zidiociałych kretynek, idiotek, niepotrafiących czytać ze zrozumieniem. Owszem są to kobiety zdesperowane szukające pomocy, ale nie są, opóźnionymi w rozwoju intelektualnym idiotkami.

      Celem domowych sposobów według mojej skromnej osoby jest doprowadzenie do tego, aby zarodek obumarł, aby ciąża nadawała się do legalnej aborcji niezależnie, na jakiego lekarza dana kobieta trafi czy to będzie lekarz prolajfowy czy bardziej światły. Tak czy siak będzie musiał oczyścić macice kobiety z martwych tkanek.

      Notka, którą napisałam zamierzam rozwinąć na kilka postów, dodać nowe sposoby, bardziej skuteczne a nóź może jakiś lekarz podzieli się swoją wiedzą by pomóc kobietom w tej sytuacji. Post o domowych sposobach był zalążkiem tego tematu, ale postaram się go jak najszerzej rozwinąć. Oczywiście będę mieć na uwadze bezpieczeństwo kobiet, bo ich komfort jest najważniejszy.

      Usuń
  5. A ja po prostu uwielbiam RPP, czy Twój Ruch po wylince, a za co? Za to jak pięknie zrobił w chuja frajerów, którzy na niego głosowali, bo kretyni myśleli, że będą mieli legalną maryśkę w każdym spożywczaku. Nie wiem jakim trzeba być przygłupem, żeby nie mieć tyle rozeznania politycznego i uwierzyć w taką kiełbachę wyborczą. Tylko ostatni imbecyl mógł się nabrać na te chwytliwe hasełka dobre dla narkomanów i miłośników kazirodztwa oraz wszelkiej dewiacji. Żałosne małe glisty czują się dzisiaj oszukane i jedyne co im zostaje to utyskiwanie na Kościół katolicki i pokrzykiwanie, ale tak naprawdę to mogą co najwyżej klechom naskoczyć. Margines ma to do siebie, że jest nieliczny, ale bardzo głośny. Niech sobie pokrzykuje, bo w realu to by ich emeryci od Rydzyka nakryli czapkami i tyle by było ich widać. No chyba, że któryś przyparadowałby naćpany i z goła dupą. Wtedy dostąpiłby zaszczytu zrobienia loda samemu Kotlińskiemu Romanowi. Januszu Palikocie dziękuję ci za to, jak pięknie zrobiłeś w ciula tych przygłupów, którzy na ciebie głosowali. Brawo!

    Morgenstern.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Morgenstern
      Pamiętając co potrafiły zrobić po odwołaniu ingresu Wielgusa starsze panie zbrojne w parasolki. muszę przyznać Tobie rację. Ćpunów od "wolnych konopi" wytłukłyby jak robactwo.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. No cóż, staruszki "od Rydzyka" to dla mnie wrzaskliwe, chore psychicznie jędze. Złapać za włosy taką narwaną, agresywną babę i walnąć po mordzie parę razy, to by się może uspokoiła.

      Usuń
    3. @ Kira
      Szczerze odradzam takiego łapania za włosy etc. Bo to mogłoby się skończyć dla łapiącego tragicznie.

      Usuń
    4. @ Stary Niedźwiedź

      Myślę, że to zależy od długości włosów.

      Usuń
  6. Napisałbym że bardzo dobrze że nie pójdziesz na wybory, bo zostawiasz politykę tym, którzy się na niej znają...
    ...gdyby nie to, że spora większość z tych co pójdą na wybory zna się na polityce dużo mniej od Ciebie.

    Niestety szanse na jakieś poważne zmiany ustrojowe są bliskie zeru, no chyba że jakiś cud się zdarzy. Pozostaje nam czekać...na muzułmanów? Na Chińczyków? Na Koniec Świata? Albo na śmierć naszą po prostu...
    I nie mówię tu nawet o tak głębokich i całościowych zmianach ustrojowych jakie proponuję ja czy KNP. Niestety, nawet takie idiotyzmy jak uczestnictwo państwa w budownictwie i "budownictwo socjalne" jest wpisane do Konstytucji, która jest de facto oczywiście zbiorem bzdur i wzajemnych sprzeczności, a jej głównym celem jest zacementowanie ustroju. Oczywiście - Konstytucję się regularnie olewa i interpretuje jak się chce, ale do tego trzeba mieć przychylność sędziów Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu, jeżeli chce się zmieniać jakkolwiek ustrój, czemu oczywiście wszyscy się będą sprzeciwiać... Łatwiejsze to niż zmiana Konstytucji, która wymaga niebywałej wręcz większości. Ani na jedną ani na drugą żadna partia "antysystemowa" nie ma za bardzo szans. Zarówno dla KNP, jak i dla RN już samo wejście do Sejmu będzie sukcesem.
    Drogą d***kratyczną nie ma więc za bardzo możliwości żadnych poważnych zmian. Możemy co najwyżej miotać się w tym co nazywa się "tematy światopoglądowe" czy "obyczajowe" i obserwować czysto personalne kłótnie "polityków" "głównego nurtu" czyli kloaki. I czekać ewentualnie na jakiegoś dyktatora, na jakiś zamach stanu, ale prędzej to nas chyba muzułmanie zastaną albo Paruzja albo śmierć... A nawet jeśli przyjdzie jakiś dyktator może się okazać gorszy od tego co jest teraz. Nie ma więc co liczyć za bardzo na Odrodzenie Cywilizacji Łacińskiej choćby w jakimś małym fragmencie, co nie znaczy że nie należy o nie walczyć, głownie piórem, a raczej klawiaturą. Trzeba więc chyba przyjąć postawę kogoś, kogo prof. Wielomski nazwał "konserwatystami radykalnymi", którzy zamknęli się w bibliotekach i marzą o powrocie dawnych czasów czy innym ideale państwa, wykładając tylko i udowadniając, głownie sobie, wewnętrzną logikę, spójność i bezalternatywność własnego systemu, obserwując na co dzień jego alternatywę i jej upadek albo raczej bezmyślne trwanie. Ja coś takiego kultywuję na swoim blogu od jakiegoś czasu, jeśli nie od początku jego istnienia. Pozostaje nam więc pisać i mieć nadzieję że kogoś przekonamy albo zainspirujemy, chociażby jedną osobę, a jeśli nie to przynajmniej siebie po raz kolejny, ścierając się w dyskusji z kimś tam. Pozostają nam marzenia, sny o potędze, ale bez specjalnej nadziei spełnienia. Zresztą: czy nie najlepsze są marzenia niespełnione?
    "Gdyby wybory miały coś zmienić już dawno zostałyby zakazane".
    Ja jednak wezmę w nich udział i zagłosuję na KNP, nie dlatego że mam jakąś nadzieję na zwycięstwo czy drobną chociaż zmianę, nie dlatego żebym na coś liczył, ale dlatego, że ma program najbliższy moim poglądom. Tak samo jak nie dyskutuję właściwie po to żeby kogoś przekonać, lecz po to, aby udoskonalać swoje argumenty, tak samo głosuję w gruncie rzeczy dla pewnej demonstracji (choć głosowanie jest tajne, ale wyniki jawne) własnych przekonań, dla zasady, no i dlatego, że z pewnością z JKM-em posiedzenia Sejmu będą ciekawsze do oglądania...
    Choć nie czułem, szczerze pisząc, zbyt dużej jakiejś satysfakcji czy radości po 7% KNP w wyborach do PE. Czy będę czuł gdy KNP wprowadzi posłów do Sejmu? Zobaczymy...
    Ale najlepsze są chyba jednak marzenia niespełnione.

    Tradycyjnie zapraszam:
    http://milkblog.cba.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ MP

      Toż Ty jesteś melancholik absolutny! :) A może warto by się oderwać na jakiś czas od polityki?

      Usuń
    2. @Kira
      Nie no, dlaczego. Zresztą przecież ja się nie zajmuję de facto polityką tylko najczęściej filozofią polityki, a po trosze też politologią. Zauważyłaś może, że ostatnio bardzo rzadko komentuję bieżące wydarzenia polityczne, tak w Polsce, jak i na świecie. Czasem robię oczywiście wyjątki, ale generalnie dochodzę do wniosku że za mało wiem, aby komentować bieżące wydarzenia, poza tym wymaga to większej pracy niż logiczne składanie idei, wychodząc od pewnych założeń, co po pewnym czasie idzie całkiem prosto. Jeśli ma się do tego pewną, acz nie za wielką, wiedzę historyczną, politologiczną, filozoficzną...
      Zawsze lubiłem bardziej pracę samym umysłem, stąd matematyka od jakiegoś czasu szła mi lepiej niż np. przedmioty przyrodnicze. Wolę wyprowadzanie logicznych wniosków przy pewnym minimum informacji niż babranie się w rzeczywistości, która nierzadko z logiką ma mało wspólnego, a w dodatku nie znamy jej wszystkich niuansów, nie wiemy, czy to wszystko nie jest jakiś spisek lub seria spisków...
      Dlatego wolę sobie pisać w pewnym stopniu ponadczasowe wiersze i dokonywać rozważań nad wzajemnymi powiązaniami idei ze sobą, co czasami jest powtarzaniem tego samego innymi słowami, ale przecież repetitio est mater studiorum...
      Nie wiem czy jestem melancholik absolutny, to samo można by powiedzieć o Tobie po tym wpisie, z tym że Ty to wyraziłaś bardziej dobitnymi słowami, więc może jesteś bardziej cholerycznym melancholikiem:) Ale to jest generalnie realne patrzenie na rzeczywistość, teraz mi przynajmniej nikt nie zarzuci naiwnego korwinizmu:) Zresztą z moimi poglądami myślałabyś to samo, przyznasz przecież że szanse na restaurację takiej monarchii i ogólnie: takiego ustroju jaki przedstawiam są bliskie zeru...

      Zapraszam wszystkich:
      http://milkblog.cba.pl

      Usuń
    3. @ MP

      "Wolę wyprowadzanie logicznych wniosków przy pewnym minimum informacji niż babranie się w rzeczywistości [...]"

      No i to jest Twoje nieszczęście, Milku. Już lepiej byś zrobił obgadując puszczalską sąsiadkę czy studiując dietę gąsienicy - byłoby to bowiem wyjście poza Twój własny umysł. A jeśli już nurzać się w fikcji, to czemu nie w literaturze czy filmie, w którym masz przynajmniej jakąś historię?

      A Ty furt ino - IDEE! Niedobrze. To może doprowadzić człowieka do szaleństwa. Bezustanne zagłębianie się we własne wnętrze, omawianie i analiza najrozmaitszych abstrakcji oraz skupianie się na swoim "ja" zamiast na konkretnych czynach, nie może przynieść dobrych owoców.

      Masz rację, biorę Cię za korwinistę. Ale skoro zarzekasz się, że JKM nie jest Twoim guru, to już nie wiem, co o Tobie myśleć. ;)

      Usuń
    4. Dziękuję za dobre rady:) "Kira - Ciocia Dobra Rada":)
      A tak na poważnie to chciałem uprzejmie zwrócić uwagę, że niestety też żyję na tym świecie, który narzuca mi różne inne zajęcia, więc nie mam czasu poświęcać się rozmyślaniom o ideach aż tyle aby zwariować:) Tak przynajmniej mi się wydaje:)
      Ale jest to przecież jakaś pasja. Cóż np. robi niejaki prof. Wielomski, historyk idei? On przecież nic innego nie robi, ino studiuje idee i pisze książki w rodzaju "Filozofia polityczna francuskiego nacjonalizmu w l.1792-1848" czy "Filozofia polityczna Josepha de Maistre'a", a w dodatku on z tego żyje, więc poświęca na to jeszcze więcej czasu. I jakoś na razie do psychiatryka nie trafił:)
      A co do mojego "korwinizmu"... Nie jestem korwinistą w tym sensie że po pierwsze nie uważam JKM-a za nieomylnego "guru", a wręcz czasami zasadniczo się z nim nie zgadzam, a po drugie: dlatego, że nie powtarzam tępo hasełek JKM, mało co z nich rozumiejąc, tylko jeżeli popieram JKM, to mam na to uzasadnienie, wywodzące się od całego systemu światopoglądowego. Myślę, że widzisz różnicę między mną a szeregowym jakimś korwinistą, co to głównie JKM się fascynuje a nie jego ideami. Z takiego korwinizmu faktycznie się wyrasta - ale nie z poparcia JKM wynikającego z dobrze uargumentowanego systemu światopoglądowo-filozoficznego.
      A co do "guru", to chyba zauważyłaś że żaden bodaj z komentatorów na Twoim blogu nie ma jakiegoś swojego "guru", którego uważa za nieomylnego. I generalnie myślę, że żaden z ludzi choć trochę na poważnie zajmujących się polityką czy ogólnie teoriami o państwie nie ma takiego kogoś jak "guru". Owszem, popierają jakiegoś polityka, ale w wielu miejscach mogą się z nim nie zgadzać. Owszem, zdarzają się i fanatyczni bałwochwalcy co to czczą polityka jak złotego cielca, ale mam nadzieję że żaden taki nie zawita nigdy na Twojego ani na mojego bloga, bo z takim nie ma dyskusji na argumenty... To tak jak chcieć przekonać dżihadystę z Państwa Islamskiego o...właściwie o czymkolwiek co godzi w jego rozumienie islamu.

      Zapraszam wszystkich:
      http://milkblog.cba.pl

      Usuń
    5. Nie chciałam Cię obrazić swoimi "ciociowatymi radami", MILKu. Jeśli czujesz się dobrze z tym, co robisz, to nie zmieniaj kursu. Aczkolwiek upieram się, że w pewnym momencie zacznie Cię to męczyć. ;)

      Faktycznie, nie jesteś bezmyślnym korwinistą, niemniej Twoje wyobrażenia idealnego ustroju wydają mi się nieco... oderwane od rzeczywistości. Nie bierz sobie tej uwagi do siebie.

      Usuń
    6. Spokojnie, nie czuję się w ogóle obrażony:)
      Jak mnie zacznie męczyć to raczej przestanę, przecież de facto robię to głównie dla siebie, gdyż jak zauważyłaś Czytelników nie mam zbyt dużo, a Komentatorów to już w ogóle...
      Czy oderwane od rzeczywistości? Na ten temat ciekawie pisze prof.Wielomski: że to co teraz mamy to dla konserwatysty jest nie-rzeczywistość, podczas gdy prawdziwa rzeczywistość umarła po Rewolucji, która była "schizmą bytu", jak pisał bodaj Joseph (Józef) de Maistre. Dla konserwatysty bowiem Rzeczywistość to pojęcie filozoficzne. Obecny ustrój traktuje on jako niezgodny z Rzeczywistością właśnie, czyli z tym co ja nazywam Prawami Natury, rozumianej jako coś niezmiennego w świecie i człowieku. Wg konserwatysty obecnie próbuje się realizować de facto utopijne, z góry skazane na niepowodzenie projekty, wymyślone przez intelektualistów bez związku z rzeczywistością, "zamkniętych w gabinetach". Jest to (to już moja metafora) jak walenie głową w mur: nie da się go przebić, być może odpadnie kilka cegieł, za to rany głowy będą nieproporcjonalnie większe.
      Paradoksem i chichotem historii jest, że obecnie to konserwatyści wymyślają, a właściwie odtwarzają na podstawie historii projekt idealnego ustroju, również "zamknięci w gabinetach", i który również zdaje się utopijny, bo oderwany od rzeczywistości w powszechnym rozumieniu tego słowa. O ile więc kiedyś to konserwatyści oskarżali rewolucyjnych ideologów o "ideologizowanie" właśnie, czyli roztaczanie utopijnych wizji prosto z głowy, bez brania pod uwagę Rzeczywistości, to teraz sytuacja się odwróciła i to kontrrewolucjoniści są oskarżani o "ideologizowanie" i utopijność, o wymyślanie projektów ustroju na podstawie lektury książek.
      Ale tak to już bywa w historii.

      Zapraszam wszystkich:
      http://milkblog.cba.pl

      Usuń
    7. MILKu, ale Ty nie odnosisz się do żadnego rzeczywistego ustroju z przeszłości. Czy kiedykolwiek istniało DUŻE państwo, którego władca nie dbałby w najmniejszym stopniu o dobrobyt poddanych (choćby organizując zapasy na czas głodu), który by się NIGDY nie wtrącał w ich życie prywatne, etc?

      Usuń
    8. Hmm...
      USA w XIX wieku? Tyle że tam nie było monarchii...
      A poza tym to prawie wszystkie państwa we WCZESNYM Średniowieczu, tj. w czasie kształtowania się feudalizmu, kiedy umowy feudalne były jeszcze całkowicie dobrowolne, a nawet nie dziedziczone. Wtedy, jak pisze Carl-Ludwig (Karol Ludwik) von Haller, właściwie nie istniało jedno państwo, państwo było pewnym konglomeratem zależności w drabinie feudalnej. I nie istniały podatki państwowe, lecz, jak pisze von Haller, każdy płacił za konkretną rzecz, za konkretną usługę. Pisałem o tym we wpisie poświęconym von Hallerowi, gdzie dostrzegłem jednak pewną utopijność takiego ustroju, ale skoro był system bardziej jeszcze radykalny, to mój też się sprawdzi...
      Pytanie czy wtedy nie mieszano się do życia prywatnego. Ciężko to stwierdzić, gdyż de facto nie było wtedy prawa, rozumianego jako zbiór zapisanych przepisów, wszystko zależało od konkretnego władcy, który sądził w oparciu o swoje sumienie i ogólne obyczaje. Nie twierdzę żeby było to do końca dobre rozwiązanie, powinna jednak być jakaś kodyfikacja prawa. Ale też np. Żydzi mieli sobie własne prawo, własne sądy i nie podlegali sądownictwu "powszechnemu" (na pewno w I RP, czy we Wczesnym Średniowieczu to nie wiem, ale mi się zdaje że tak). Swoją drogą to wszystko zaczęło się przekształcać drogą pewnego procesu historycznego, na początku król miał wyłączną władzę sądowniczą, potem zaczął ją nadawać lokalnym władcom w ramach immunitetów, co doprowadziło do rozbić dzielnicowych etc. Gdzieś tam popełniono błąd, bo w wyniku tego powstała monarchia stanowa, a z niej już tylko krok do republiki arystokratycznej. Ja staram się znaleźć ten błąd i nie popełnić go przy planowaniu swojego ustroju, który chyba nigdy nie zaistnieje w świecie rzeczywistym.
      Zresztą pisałem o konserwatystach jak ich opisuje prof. Wielomski. Ja jestem konserwatywnym liberałem i mam pewne zarzuty względem prawie wszystkich konserwatystów, który wyliczyłem we wpisie poświęconym książce prof.Wielomskiego "Konserwatyzm. Główne idee, nurty i postacie".

      Zapraszam wszystkich:
      http://milkblog.cba.pl

      Usuń
    9. @ MP

      Niemal wszędzie karano za homoseksualizm, kazirodztwo, cudzołóstwo, czary. Czym to było jak nie wpieprzaniem się w czyjeś prywatne sprawy?

      Usuń
    10. W USA XIX wieku też?
      Poza tym zwróć uwagę, że trzeba było mieć co najmniej dwóch świadków, więc jeżeli ktoś coś robił z kimś we własnym domu jak tam nikogo więcej nie było - to nie ma dwóch świadków...
      Natomiast faktem jest że stosowano tzw. religionizm w strefie publicznej. Nie jestem jego zwolennikiem, ale dla liberała jest on do zaakceptowania, ponieważ liberalizm nic nie mówi o problemie tzw. strefy publicznej, o czym też już kiedyś pisałem na blogu.
      Poza tym znowuż: byli sobie Żydzi. Tolerowani powiedzmy sobie w pewnym stopniu. De facto za czary karano katolików, czy powiedzmy chrześcijan (po Reformacji - protestanci też karali za czary...), co jest możliwe i w moim państwie, bowiem mogłyby istnieć prywatne systemy prawne, np. Kościoła. Fakt, że można by się było z nich wypisać (chyba że by zawierały zapis że nie wolno!), a kiedyś raczej nie można było.
      Przy okazji trzeba też zwrócić aspekt na inną rzecz - że owszem, karano za te rzeczy, o których piszesz - ale czy na pewno robiło to państwo? A gdzież tam państwo było? Ktoś jeździł po wioskach i kontrolował co chłopi po domach robią? Otóż NIE! Działały tu tzw. sankcje społeczne, to społeczeństwo samo karało za pewne rzeczy. Popatrzmy na "Chłopów", bo to jest sztandarowy mój przykład. Gdzie tam jest państwo? Państwo kara Jagnę? Nie! Państwo jest daleko i nawet o niczym nie wie, po prostu libertarianizm na maksa. Co też nie jest dobre - bo wg ideału powinno bronić Jagny...
      Ale czy na pewno?
      Wszak są jakieś mechanizmy samokontroli społecznej, które utrzymują społeczność przy życiu. Dzisiaj społeczności się porozpadały, a ich miejsce zastąpiło wszędobylskie państwo, które próbuje wszystko kontrolować - i przez to jest słabe, nieudolne i śmieszne, a wydawanym przez nie prawem nikt się nie przejmuje - bo nikt nie jest w stanie nawet zliczyć wszystkich ustaw. Cały ciężar władzy przeniesiony został na państwo - pisałem już po co Lewica to robi.
      Też trzeba się zastanowić. No bo skoro faktycznie zawsze i wszędzie karano za pewne rzeczy, to znaczy dla konserwatysty że widocznie jest to konieczne do przetrwania społeczności.

      Zapraszam wszystkich:
      http://milkblog.cba.pl

      Usuń
    11. @ MP

      "Poza tym zwróć uwagę, że trzeba było mieć co najmniej dwóch świadków, więc jeżeli ktoś coś robił z kimś we własnym domu jak tam nikogo więcej nie było - to nie ma dwóch świadków..."

      A czy do udowodnienia innych przestępstw nie potrzeba było świadków? Kamer wszak wówczas jeszcze nie było, dyktafonów też nie, więc jak inaczej można było udowodnić złamanie prawa?


      "Przy okazji trzeba też zwrócić aspekt na inną rzecz - że owszem, karano za te rzeczy, o których piszesz - ale czy na pewno robiło to państwo? A gdzież tam państwo było?"

      Karała władza. A czy przybierała ona postać dyktatora, prezydenta czy rady plemiennej - to już nieistotne.


      "No bo skoro faktycznie zawsze i wszędzie karano za pewne rzeczy, to znaczy dla konserwatysty że widocznie jest to konieczne do przetrwania społeczności."

      Cieszę się, że nie jestem konserwatystką. :)

      Usuń
    12. No więc właśnie, więc w sumie zasada my home is my castle była zachowana, z tym że trzeba było się pilnować czy nikt nie podgląda.

      Z punktu widzenia konserwatysty ma duże znaczenie kto karze, ponieważ jeśli państwo zajmuje się zbyt drobiazgowymi i codziennymi sprawami to traci swój autorytet, "zbliża się" do człowieka, rozrasta się, biurokratyzuje, a więc - słabnie jako takie.
      Z punktu widzenia liberała natomiast to wszystko jedno - i jak ktoś go pozbawia wolności to państwo powinno interweniować w jego obronie.
      Pojawia się też problem strefy publicznej. Za pewne przestępstwa karano ze względu na to że zostały one ujawnione i było niebezpieczeństwo zgorszenia. A jeśli mówimy o sprawach seksualnych, to o nich z zasady się publicznie nie mówi. "Homosie sobie istnieli tysiące lat, nikomu nie przeszkadzali...". Wiadomo z kogo to cytat:)
      Faktem jest jednak że atmosfera była inna. Król po prostu współpracował z Kościołem, był sojusz Tronu z Ołtarzem, polegający na tym, że w zamian za legitymizację religijną swej władzy, król miał obowiązek być dosyć mało tolerancyjny religijnie, podobnie jeśli chodzi o władców lokalnych. Nie mówiąc o niezbyt rozwiniętym zaufaniu wobec państwa czy jak tam to nazwać - wszak Jagna z "Chłopów" po wygnaniu ze wsi raczej nie pójdzie się poskarżyć do władcy lokalnego...
      ...aczkolwiek bywały przecież przypadki skarg i próśb o "wzięcie w obronę".
      W każdym razie - był taki Sojusz Tronu z Ołtarzem. Zwolennikiem jego przywrócenia jest prof.Wielomski, wszak wiadomo że dobrze jak władza ma legitymizację religijną, bo wyższej już nie ma. Ale nawet prof. Wielomski, konserwatysta pełną gębą, nie jest zwolennikiem nietolerancji religijnej rodem ze Średniowiecza. W imię tego że "człowiek jest panem form", tj. trzeba zachować pewne Zasady, ale niekoniecznie z tej samej dokładnie formie, postuluje on jedynie "poszanowania historycznej roli Kościoła" w wypowiedziach publicznych, bo to państwo może sprawdzać, a po domach chodzić nie będzie.
      Ja i tego entuzjastą nie jestem, faktem jest jednak że Król musi coś dać Kościołowi w zamian za legitymizację swej władzy...
      Aby jednak Sojusz Tronu z Ołtarzem był znowu możliwy najpierw musiałaby się zmienić sytuacja i w samym Kościele, tj. przyjść by musiał Papież-konserwatysta. Pytanie czego on by zażądał w zamian za legitymizację władzy Króla...

      Zapraszam wszystkich:
      http://milkblog.cba.pl

      Usuń
    13. "No więc właśnie, więc w sumie zasada my home is my castle była zachowana, z tym że trzeba było się pilnować czy nikt nie podgląda."

      Bzdura, MILKu. Jeśli trzeba się z czymś kryć, żeby nie zostać ukaranym przez władzę, to to coś najwidoczniej NIE jest legalne.

      Usuń
    14. No fakt, mój błąd:)
      To była trochę niezamierzona autoparodia:)
      Reszta komentarza już, rzecz jasna, nie.

      Szczerze mówiąc jest to raczej zbiór luźnych refleksji.
      Faktem jest jednak że nigdy chyba nie występowała jednocześnie wolność gospodarcza i, nazwijmy to, "obyczajowa". Niemniej występowały osobno, więc nie widzę przeszkód aby je połączyć.

      Zapraszam wszystkich:
      http://milkblog.cba.pl

      Usuń
    15. To nie przypadek. Orędownikom wolności wyłącznie gospodarczej nigdy nie zależało na wolności obyczajowej, gdyż ta podkopywała fundamenty ich władzy i sposobu myślenia. Wolność ograniczona do swobody wymiany towarów i usług miała w zamierzeniu utrwalać ustaloną strukturę społeczną - hierarchię wytworzoną wskutek akumulacji bogactwa. Z punktu widzenia możnych wolność obyczajowa i polityczna były niebezpieczne, gdyż podkopywały wiarę w nienaruszalny charakter owej struktury, choćby poprzez kontestowanie pojęcia mezaliansu, czy nierównego traktowania osób zajmujących różne szczeble drabiny społecznej przez prawo. Rygoryzm warstw panujących w kwestii nakazów dotyczących obyczajowości miał być elementem utrwalającym ich władzę i stan posiadania.
      Z drugiej strony, w ideologię nieskrępowanego wolnego rynku wbudowane jest uczucie ryzyka i strachu przed utratą posiadanego majątku, płynności dóbr materialnych, na gromadzeniu których zwolennicy ideologii, nazwijmy to "konserwatywno-liberalnych", opierają swoje poczucie wartości. Odwoływanie się do wartości uznawanych za tradycyjne (konwenanse, formy, nakazy religijne) przynajmniej w części rekompensuje tę niepewność.
      Anty

      Usuń
    16. @ Anty

      Ale czy to nie "wolny rynek" pozwala na odniesienie finansowego sukcesu i wejście na wyższy szczebel drabiny społecznej, a niekiedy nawet i do "warstwy panującej"?

      Usuń
    17. @Kira
      Teoretycznie tak (bo każdy powinien mieć jednakowe możliwości), w praktyce droga awansu jest zablokowana lub równie trudna, jak przejście na wyższy poziom gry komputerowej (bo liczy się kapitał początkowy). Tak więc rezerwuje się miejsca dla bardzo nielicznych, reszta nie ma szans. Brak choćby minimalnych bezpieczników typowych dla państw "socjaldemokratycznych", tj. dostęp do edukacji, już na starcie eliminuje większość potencjalnych uczestników wyścigu. Te mechanizmy w niektórych przypadkach jednak zawodzą - na tym, jak dla mnie, polega przewaga "wolnego rynku" nad współczesnym redystrybucyjnym neoliberalizmem.
      Dlatego w systemach, które nazywam neoliberalnymi, wdraża się rozwiązania zniechęcające (lub utrudniające) do udziału w grze, takie jak np. wspomniane gdzie indziej u Ciebie regulacje (dyskryminacja potencjalnej konkurencji), czy kryminalizacja biedy, petryfikujące sztywny podział ludzi na klasy społeczne.
      Obecnie w USA znaczna większość fortun jest dziedziczona (więcej niż np. a latach 60.), a mobilność społeczna pozostaje na niższym poziomie niż w Europie Zachodniej.
      Anty

      Usuń
  7. @ An-Ka & Kira
    Serdecznie dziękuję za Wasze komentarze odnośnie pewnej witryny i danie odporu zdegenerowanemu poglądowi, jakoby walka z przestępczością była "kapowaniem".
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Udało Ci się zawrzeć kilkadziesiąt wątków w jednym tekście (skąd taki natłok informacji?) więc skupię się wyrywkowo na niektórych:
    "Tak, wiem, że gawiedź dostaje orgazmu, kiedy na ekranie pojawia się ciotowata gęba Biedronia czy wykręcona złością facjata panny Pawłowicz."
    Gawiedź to świetne określenie dla fanów i z lewa, i z prawa. Na urodzie męskiej się nie znam, natomiast nie wiem kto mógłby dostać orgazmu na widok pani profesor... Przypuszczam, że wyłącznie osobnik zdrowo zdesperowany (skoro już maglujemy;))
    "Niekończące się dysputy o związkach partnerskich, celibacie księży, gender-srender czy nawet legalizacji kazirodztwa wprowadzają nieopisany mętlik we łbach biednych, skulonych przed ekranami telewizora debili, którzy w pewnym momencie zaczynają sobie wizualizować „oczami duszy swojej” najróżniejsze dewiacje – a to ulice zalane liżącymi się pedałami, a to klechę pilnującego, czy aby przypadkiem mąż i żona nie pozwalają sobie na coś więcej niż siermiężne spółkowanie, a to jeszcze inny absurd."
    A może większość tak zwanych wybrańców narodu również nie zna się na niczym innym (włączając w to szczególnie kompetencje w zakresie wykonywanych zadań)? Może głowa ryby jest jednak bardziej zepsuta niż jej ogon?
    "Cóż, poczciwe ludziska wciąż się łudzą, że tzw. eksperci muszą coś wykombinować, żeby oni, porządni, grzecznie płacący składki obywatele, nie zdychali w na starość z głodu, chłodu i niemytego ciała smrodu. Emerytura się Polakowi należy jak psu ocieplana buda, nieprawdaż? :)"
    Wizualizuję tu sobie potencjalne rozwiązania tej sytuacji. Wolałabyś wariant argentyński, czy ten rosyjski z lat 1917-1918? Historia pokazuje, że w akcie desperacji dotychczas raczej spokojni ci, co nic nie posiadają, po prostu biorą sobie od tych, którzy mają dużo więcej, mając gdzieś jęki o świętym prawie własności i "prawie naturalnym".
    "Jeśli ktoś spyta, na czym w takim razie mi zależy, odpowiem krótko: Na naprawie i uproszczeniu prawa, a także na jego bezwarunkowej egzekucji. Na surowych karach dla przekupnych łajdaków w sędziowskich togach (oraz innych skurwysynów, którzy z racji zajmowanego stanowiska powinni się wykazywać nieskazitelną postawą moralną, a okazują się być skurwielami do potęgi n-tej)."
    A co z tymi, którzy cynicznie wykorzystują fakt istnienia skurwieli? Na przykład z fałszywymi reprezentantami spadkobierców i zatrudnionymi przez nich papugami, odzyskującymi w majestacie prawa wielomilionowej wartości działki w centrach miast, pomimo iż faktycznie owi "kuratorzy" nie mają ze spadkobiercami nic wspólnego? Co ze skurwysynami zawyżającymi wartość zamówień publicznych za łapówy?
    "Na ochronie środowiska – albowiem postępujące zanieczyszczenie ziemi, wody i powietrza raczej nam nie służy. "
    No, zmiłuj się. Toż to czyste lewactwo i ekoterroryzm. Jak możesz przedkładać interesy żabek i ptaszków nad ważny interes publiczny polityków, którzy zawczasu wykupili działki na terenie budowy przyszłej autostrady? Jak możesz zmuszać biednego, mazurskiego Kowalskiego żeby nie zasyfiał lasów, nie spuszczał szamba prosto do jeziora i nie zakopywał śmieci w dołach?
    "błyskawiczny demontaż ZUSu"
    Co w zamian? Z czego wziąć pieniądze na obecne emerytury?
    "uproszczenie procedur zakładania własnej działalności gospodarczej"
    Kosmetyka. Wiarę, że radykalnie zmieni sytuację, uważam za ... wiarę właśnie.
    "Niestety, na partię, której założyciele nie byliby zaczadzeni żadną ideologią"
    Oksymoron. Partia musi być zaczadzona ideologią, choćby było nią "mądre zarządzanie".
    Generalnie życzę Tobie i wszystkim, aby każdy kolejny rok przyniósł mniej "ciekawych wydarzeń" niż obecny.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Anty

      Dzięki Tobie wyłapałam literówkę we własnym tekście. :)

      Pokusiłeś się o bardzo fajną analizę mojego tekstu. Niestety, nie mogę Ci udzielić odpowiedzi na Twoje pytania i wątpliwości.

      Życzenia bardzo trafne. :)

      Usuń
  9. @ An-Ka
    Co do konieczności zachowania wielkiej ostrożności podczas zwalczania tak odrażających bandytów jak dilerzy, masz 100% racji. Nie żyjemy w kraju, w którym praktycznie wszyscy potępiają tan proceder a dilerów spotyka zasłużona nagroda w postaci jedynej sensownej formy "uwolnienia konopi".
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Inna jest specyfika wyborów samorządowych. Częściej znamy wybierane osoby, ich dokonania i powiązania. Wybór może mieć bezpośredni wpływ na nasze interesy - np. inwestycje miejskie, czy gminne.
    W wyborach sejmowych głosuję naturalnie na JKM, a jeśli ktoś świadomie nie głosuje - to chwała mu za to. Wybór "mniejszego zła" to autostrada prowadząca do przepaści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dibi...
      czyżbyś był za biciem kobiet?... chyba zażartowałeś /jak to Dibi/...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    2. Nasze dyskusje o prawach kobiet to pierdoły. Dziś w tv poinformowali, że Kurdyjka w zdobywanym przez islamistów mieście przeznaczyła dla siebie ostatnią kulę, żeby nie wpaść w ich ręce. Wcześniej przeprowadzono z nią wywiad - piękna i zdecydowana dziewczyna. Po drugiej stronie granicy - w Turcji stoją czołgi naszego sojusznika z NATO. Stoją i patrzą.

      Usuń
    3. @Dibi...
      byłbym zapomniał... co prawda kiedyś o tym już gadaliśmy na Twoim forum, ale masz jak najbardziej racje, że wybory do Sejmu i samorządowe to dwie różne bajki... w tym drugim przypadku głosuje się na konkretnych ludzi, a nie na ich przynależność partyjną... a w tym pierwszym?... w obecnym systemie partiokratycznym to po prostu ruletka /czasem nawet rosyjska/...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...