17.10.2014

Lucek, do domu! Obiad stygnie!



Sama nie wiem, co w tym wszystkim jest najgorsze: czy to, że w XXI wieku, w kraju aspirującym do nazywania się cywilizowanym, kobieta musi rodzić przez wiele godzin bez znieczulenia; czy to, że ktoś ma do tego stopnia zrytą psychikę, że na serio oddaje cześć Szatanowi; czy to, że urzędnicy jęczeli, ale w końcu zaakceptowali imię Lucyfer; czy może to, że grupa nadgorliwych chrześcijańskich aktywistów chce odebrać dziecko rodzicom za ich – fakt, nienormalne, lecz i nie kolidujące z prawem – przekonania. Prymitywizm, głupota, fanatyzm. Śmiać się czy płakać?



108 komentarzy:

  1. Czcigodna Kiro
    Dwoje debili będących rodzicami tego biednego dziecka, już na starcie wyrządziło mu gigantyczną krzywdę. Więc strach pomyśleć, do czego w przyszłości mogą się posunąć.
    Znasz historię pary "rodzimowierców", którzy dali córce imiona Przecława Dobrosława. I byli głusi na fakt, że ona tych imion nienawidziła. Skończyło się tym, że dziewczyna po osiągnięciu pełnoletniości zmieniła je na Luiza, a żegnając się na zawsze z kochanymi rodzicami, porąbała stojący w ogródku święty kloc, napaliła nim pod kuchnią, zaś mamuśce i tatuśkowi w podzięce za piekiełko w szkole, stłukła mordy do krwi.
    A skoro sama przyznajesz, że ci rosyjscy sataniści mają zrytą psychikę, nie ma się co certolić i pozostawiać dziecko w rękach takich degeneratów. Bo może dojść do większej tragedii. Na przykład maltretowany dzieciak oszaleje lub popełni samobójstwo, względnie zabije któreś z tych bydląt. Choć nie ukrywam, że to ostatnie rozwiązanie byłoby karą współmierna z winą. Ale za to trafiłby do rosyjskiego poprawczaka, więc takiemu rozwojowi wypadków należy zapobiec.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KOREKTA
      Oczywiście PEŁNOLETNOŚCI.

      Usuń
    2. Szanowny Niedźwiedziu, rozumiem, że czasami trzeba dmuchać na zimne, ale jeśli postulujesz odbieranie dzieci za poglądy, to się nie dogadamy. Równie dobrze ja bym mogła domagać się odbierania dzieci katolickim dewotom.

      Jak wiesz, czwarte przykazanie jest dla mnie gówno warte. Rodzice mają zasłużyć na szacunek. Jeśli dziecko da im po mordzie, to najwidoczniej na to zasłużyli.

      Odrzuconym można zostać z najróżniejszych powodów: przez durne imię, przez ojca w więzieniu, bo się jest biednym, brzydkim, upośledzonym. Na to nie ma rady.

      Usuń
    3. Czcigodna Kiro
      Spotkałem się już z anarchistyczno - korwinistycznym poglądem, że rutynowe kontrole trzeźwości kierowców to wstrętny zamordyzm. Bo karać, i to surowo, można pijanego przestępcę za kierownicą DOPIERO wtedy, gdy kogoś okaleczy lub zabije. A gdy odpowiadałem, że ostatnie znane mi przypadki wskrzeszenia zmarłych czy odzyskania utraconych kończyn miały miejsce około dwa tysiące lat temu, słyszałem że ludzkie zdrowie i życie jest mało ważne w porównaniu z IDEĄ WOLNOŚCI.
      Tak więc jeśli pojebańcy będący biologicznymi rodzicami dziecka, zagrażają jego zdrowiu psychicznemu i fizycznemu, mam ich wolność przekonań tam, dokąd kolonoskop nie sięga, jak w takich przypadkach mawia mój znajomy gastrolog.
      Proponuję podpisanie protokołu rozbieżności.
      A tym prawosławnym aktywistom będę gorąco kibicować.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Szanowny Niedźwiedziu, wszyscy mamy "gdzieś" cudze przekonania. Stąd choćby sprzeciw wobec Klauzuli Sumienia.

      Mam nadzieję, że to prawosławne bydło zostanie pogonione przez rosyjskie sądy.

      Usuń
    5. O ile mi wiadomo, Putin odnosi się do prawosławia przychylnie. Bo prawosławie za carów zawsze częściowo religią a częściowo jednym z pionów administracji państwowej. A wobec faktu, ze ideologia komunistyczna wylądowała na śmietniku, chce on skorzystać z prawosławnego gotowca w kwestiach okołomoralnościowych. bo nie ma niczego dla siebie lepszego na podorędziu.
      Pamiętasz te kilka dziewuch, robiących zadymę w cerkwi? jeśli tak, to nie licz na żadne "pogonienie prawosławnego bydła". Bo bez porównania większa jest szansa na pogonienie satanistycznego bydła.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    6. @ Stary Niedźwiedź

      Cóż, na rozsądek rządzących nie liczę. U nas jedno bydlę oburzało się, że dwie lesbijki uciekły z dzieckiem jednej z nich z Polski (wpis pt. "Tolerancja po polsku"). To daje do myślenia...

      Ale, ale! Czy jesteś pewien, że dziewuchy trafiły do mamra za "zadymę w cerkwi", a nie za obrażanie Putina? :)

      Usuń
    7. @ Kira
      Ten wyrok to było "dwa w jednym".
      Nie ulega wątpliwości ani to że dziewuchy były "antyputinowskie", ani to, że w cerkwi zrobiły zadymę, przerywając liturgię. Zatem fakt profanacji mogą negować co najwyżej anarchiści, sataniści, cioty czy inny tego typu syf. A tym swoim gówniarstwem po prostu idiotki ułatwiły zadanie administracji Putina (sądy Rosji na pewno wchodzą w jej skład). Bo do łagru trafiły formalnie tylko za profanację, choć faktycznie było to dwa w jednym.
      przypomnij też sobie, z jakim szacunkiem odnosił się Putin (były podpułkownik KGB) do nieżyjącego patriarchy Aleksieja II. Czyli pełnego pułkownika KGB Drozdowa. Więc nie miej złudzeń, że ta para skurwysynów to dziecko zatrzyma.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    8. @ Stary Niedźwiedź

      Rosja to podobno wciąż dziki kraj. Ale żeby aż tak?

      Usuń
  2. Uważam, że sprawa jest bardzo prosta - członkowie najbardziej niebezpiecznej sekty (spośród nich rekrutują się mordercy, którzy szczególnie upodobali sobie składania w "ofierze" dzieci) nie mogą posiadać dzieci - tym bardziej, gdy krzywdzą je już na starcie (przedkładając swoje fanaberie nad dobro dziecka). W tej sytuacji w pełni popieram "chrześcijańskich aktywistów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakty są takie, że nie każdy satanista jest mordercą. Gdyby tak było, siedzieli by co do jednego w więzieniu.

      Usuń
    2. Ale sączą jad w umysły dzieci. Przecież bycie wychowywanym w rodzinie popaprańców to fatalny start dla dziecka. To duże ryzyko, że wyrośnie z niego co najmniej człowiek zaburzony (może być znacznie gorzej).

      Usuń
    3. @ Flavia de Luce

      Jakim prawem chcesz ingerować w to, co "sączą" rodzice w umysł swojego dziecka? Równie dobrze mogłabyś chcieć odbierać dzieci zwolennikom gender, komunizmu czy innych obrzydliwych dla Ciebie ideologii. Może pora uznać, że nie wszystkie dzieci "nasze są"?

      Usuń
    4. @Kira,

      A czy według Ciebie dwójka psychopatów powinna mieć prawo do posiadania i wychowywania dzieci.
      I czy według Ciebie dwójka dzieciobójców po odbyciu kary (przeciętnie dzieciobójcy siedzą 15 lat), powinna mieć możliwość posiadania i wychowywania dzieci?
      Odpowiedz mi proszę na te dwa proste pytania.

      Usuń
    5. @ TF

      Zależy, co rozumiesz przez "psychopatów". Jeśli ludzi, którzy znęcają się lub zaniedbują dziecko, to nie. Podobnie jak dzieciobójcy.

      Ale o TEJ rodzinie nic nie wiesz, poza tym, że "czczą" Szatana. A przecież wiesz, że nie musi się to wiązać z krzywdzeniem dziecka. Choć może! Ale nie żyjemy w próżni, istnieje nadzór państwa nad KAŻDYM zarejestrowanym dzieckiem. Dlaczego proponujesz tak dalece posuniętą profilaktykę? I jak daleko się posuniesz w odbieraniu praw rodzicielskich? Następne będą lesbijki, prostytutki, byłe więźniarki?

      Usuń
    6. Wychowywanie dzieci przez byłych dzieciobójców też przecież nie musi się wiązać z krzywdzeniem dziecka. Choć może! To samo się tyczy psychopatów (rozumianych wedle def. medycznej) Czyli nie powinno być żadnych granic? Ja też jestem za możliwie dalekim się trzymaniem instytucji zewnętrznych od ingerencji w wychowywanie dzieci, ale Ty już idziesz poza wszelkie granice. Czyli karać dopiero jak dojdzie do tragedii, choć jej prawdopodobieństwo było bardzo wysokie.

      "Ale o TEJ rodzinie nic nie wiesz, poza tym, że "czczą" Szatana."

      Litości. Jedyne czego dokładnie nie wiem, to czy kwalifikować ich jako psychopatów czy zwykłych przestępców - ewentualnie jako jednych i drugich, bo chyba mi nie powiesz, że czczenie zła jest normalne zarówno z moralnego jak i prawnego punktu widzenia.

      Usuń
    7. @Kira

      "Fakty są takie, że nie każdy satanista jest mordercą. Gdyby tak było, siedzieli by co do jednego w więzieniu."

      No chyba nie liczysz na to, że będą się obnosić wszem i wobec z tym co robią na tych swoich czarnych mszach? Wyznawcą zła nie zostaje się po to by czynić dobro.

      https://www.youtube.com/watch?v=RXyt4Zf8HyM

      Morgenstern.

      Usuń
    8. @ Tie Fighter

      "[...] Ty już idziesz poza wszelkie granice. Czyli karać dopiero jak dojdzie do tragedii, choć jej prawdopodobieństwo było bardzo wysokie."

      Bzdury. To Ty posuwasz się za daleko, osądzając kogoś po czystych deklaracjach. A same deklaracje jeszcze nic nie znaczą. Interweniować należy w przypadku zaniedbywania lub dręczenia dziecka. Koniec, kropka.


      @ Morgenstern

      Nie dociera do Ciebie, że nie Ty decydujesz o wychowaniu cudzych dzieci??? Wow! :)))))

      Usuń
    9. Teraz już mówisz jak zajadła korwinistka. Kierowców pijanych też nie wyłapywać i nie karać dopóki nie popełnią przestępstwa?. No chyba, że już kogoś zabiją. Niedawno jeden taki korwinista przekonywał mnie, że nawet jak wiadomo, że w jakimś domu źle się dzieje i rodzice katują swoje dzieci (nie mylić z klapsem), to interweniować można dopiero, kiedy zaistnieje przestępstwo - czyli na przykład rodzic zatłucze dziecko na śmierć. trochę się dziwię, że wpisujesz się w taką retorykę.

      Usuń
    10. @ Tie Fighter

      Jesteś odrażającym manipulantem i hipokrytą. Powtarzam po raz kolejny: dzieci należy odbierać za dręczenie lub zaniedbywanie. Jeśli to jest korwinizm, to pęknę ze śmiechu.

      Nie będę z Tobą dłużej dyskutować. Nie warto. Jesteś takim samym fanatykiem jak ci, którzy chcą odbierać dzieci lesbijkom czy gorliwie wierzącym katolikom.

      Usuń
    11. Kiro - przede wszystkim - masz rację, że nic o tej rodzinie nie wiemy, poza tym, że są satanistami i chyba rzeczywiście debilami, stygmatyzując dziecko na starcie życia. Być może ( w co osobiście wątpię) okaże się, że poza tym są to cudowni ludzie. Jednak to dobrze, że ktoś zareagował . Reszta należy do sądu. Czy ten sąd będzie bezstronny to już zupełnie inna sprawa. Jeżeli słyszę, że za ścianą bez przerwy krzyczy dziecko to zawiadamiam odpowiednie służby, zakładając że dzieje się mu krzywda a nie dywaguję, że być może to specyficzne ćwiczenia wokalne.

      Usuń
    12. "Nie dociera do Ciebie, że nie Ty decydujesz o wychowaniu cudzych dzieci??? "

      A Ty masz prawo decydować? Bo właśnie to sama robisz. I jeszcze obrzucasz inwektywami tych co myślą i mówią inaczej.

      Morgenstern.

      Usuń
    13. @ An-Ka

      I bardzo dobrze robisz, że reagujesz na krzyk bądź płacz dziecka. Dobrze by było, gdybyśmy nauczyli się donosić na podłych rodziców, którzy laniem zastępują rozmowę.

      Idiotyzm tej pary jest niepodważalny. Ale to nie znaczy, że muszą być złymi rodzicami.


      @ Morgenstern

      To nie ja się wpierdalam w cudzą rodzinę. Nie jestem ścierwem, które chciałoby odbierać dziecko rodzicom za nawet najbardziej odrażający światopogląd.


      UWAGA! Poleciały komentarze zawierające krytykę osoby.

      Usuń
    14. Kiro- nie musza, ale wymagają czujności. Bo satanizm jest jednak afirmacją zła. I może być w wersji soft, ale może być również zbrodniczy. Jaki przedstawiają ci konkretni rodzice - nie wiadomo. To nie jest jednak kwestia wiary w dobre zielone ;ludziki, elfy, skrzaty czy nawet ufoludki. To jest afirmacja zła.I jako taka niesie potężne ryzyko - w jaki sposób ktoś, kto afirmuje zło wychowa dziecko. Nie dla dziecka - dla wszystkich, którzy go na swej drodze spotkają. To nie jest kwestia odrazy, to może być kwestia bezpieczeństwa. Sama czysta odraza to byłaby np. sekta koprofagów- niech żrą gówno, to odrażające , ale niebezpieczne wyłącznie dla nich.

      Usuń
    15. @ An-Ka

      Jak zwykle prezentujesz rozsądne i wyważone stanowisko. Tak, trzeba być czujnym. Ci ludzie mogą być znudzonymi życiem palantami, którzy w pewnym momencie zainteresowali się satanistyczną filozofią, tajemniczymi rytuałami, death metalem i innymi takimi "mrocznymi" sprawami. Z tego się wyrasta. Zazwyczaj. ;) Naturalnie mogą też być prawdziwymi psychopatami, którzy zechcą kiedyś zabrać dzieciaka na orgię, napoić go krwią, etc. W tym drugim przypadku interwencja byłaby konieczna.

      Usuń
    16. Otóż to... Samo imię to trochę za mało, by odebrać dziecko. To trochę tak, by świadkom Jehowy odbierać dzieci , bo potencjalnie mogą kiedyś stanąć w sytuacji konieczności przetoczenia krwi. Nota bene- nie wiem jak to działa teraz, ale za czasów PRL stosowano dość powszechnie praktykę odbierania praw rodzicielskich w trybie nagłym (sędzia przyjeżdżał do szpitala) , dzieci ratowano a potem w tym samym trybie przywracano te prawa.

      Usuń
    17. @Kira @An-Ka
      Zdarzyło mi się zareagować na natarczywe krzyki bliźniąt - okazało się, że na szczęście nic strasznego dzieciakom się nie działo. Wyjechały z dziadkami na wakacje i zwyczajnie wykorzystywały miękkie serca starszych ludzi terroryzując ich krzykiem na każdym kroku. Nikt za to się na mnie nie pogniewał. Było mi trochę głupio, jednak takie uczucie da się znieść, niż żyć ze świadomością, że wystarczyła reakcja, zainteresowanie by uchronić maluchy ( pięć lat) od tragedii.

      Trzeba być czujnym. Zabranie dziecka od rodziców to dla niego musi być straszna trauma. Nie należy zabierać dzieci rodzicom z powodu ich światopoglądu, stylu życia - oczywiście ta zasada obowiązuje tylko wtedy, gdy życiu i zdrowiu dziecku nic nie zagraża! Przypuśćmy, że nie podobają mi się ludzie, którzy oglądają telenowele i pozwalają nieletniemu potomstwu na noszeniu butów na obcasach - płytkość plus działanie na szkodę zdrowia dziecka - mam domagać się odebrania dorosłym praw rodzicielskich? To bardzo trywialny przykład, jednak pokazuje do jakich absurdów, tragedii mogłoby dochodzić, gdyby - z ramienia prawa - można było zabierać dzieci od rodziców, których uznano by za nieodpowiednich z powodu światopoglądu, stylu życia etc. Dzieci to nie własność WSZYSTKICH, na szczęście dla dzieci.

      Usuń
    18. Przypomniał mi się taki francuski film, który leciał w kinach parę lat temu - polski tytuł "Kocham cię od tak dawna". W ciekawy sposób ukazuje kwestię losów dzieciobójczyni.
      Podobno fundamentalna zasada prawa karnego brzmi "ne bis in idem".
      Ale mnie bardziej ciekawi praktyczna realizacja zakazu posiadania dzieci dzieciobójcom po tym, jak wyjdą z więzienia. Przymusowa kastracja czy obóz odosobnienia?
      Anty

      Usuń
  3. No cóż, pojebańców nie brakuje. Rozlazło się to satanistyczne robactwo po całym świecie, to i w Rosji też jest. Ale pocieszające jest to, że zabrał się za to kościół prawosławny, który taki miłosierny jak katolicki już nie jest i raz dwa ze starymi Lucka zrobi porządek. Albowiem kościół prawosławny ma w Rosji bardzo duże wpływy i na panoszenie jakiegoś robactwa z marginesu społecznego zapewne nie pozwoli. Oj gdyby Kościół katolicki w Polsce zachowywał się tak jak prawosławny, to wtedy różne laveyańskie obszymurki miałyby rzeczywisty powód do ujadania, jak to klechy ich terroryzują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie ci prawosławni są tak samo pojebani jak rodzice dzieciaka. Równie dobrze można by postulować odbieranie dzieci lesbijkom, bo przecież udowodniono, że wiele z nich molestowało swoje dzieci. Wracamy do odpowiedzialności zbiorowej?

      Usuń
    2. @Kira,

      No to jak to w końcu jest?
      Z jednej strony piszesz, że nic o tej rodzinie nie wiemy, oprócz tego, że są satanistami, a z drugiej jednak piszesz, że to pojeby. Więc jednak coś o nich wiemy. Pewnie to zależy od stopnia wrażliwości, ale akurat dzieci powinno się trzymać z dala od takich pojebów - nawet ich własne.

      Usuń
    3. @ Tie Fighter

      Sorry, ale gdyby odbierać dzieci wszystkim pojebom, to musielibyśmy wprowadzić światopoglądowy zamordyzm. Dzieci wielu chrześcijan wylądowałyby w domu dziecka. Lepiej się zastanów nad tym, co proponujesz, bo nowe prawo mogłoby uderzyć i w Ciebie.

      Usuń
    4. @Kira,

      "Sorry, ale gdyby odbierać dzieci wszystkim pojebom, to musielibyśmy wprowadzić światopoglądowy zamordyzm. Dzieci wielu chrześcijan wylądowałyby w domu dziecka."

      Po pierwsze to nie mówimy o żadnym nowym prawie - nie wiem skąd to wzięłaś. I tak się składa, że na co dzień odbiera się dzieci różnym pojebom w tym i sadystycznym Żydom, ateistom, mordercom, zachlanym chrześcijanom, psycholom itd. I nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie to jest normalne. Normalne dla mnie też jest to, że człowiek, który deklaruje się wyznawcą zła do normalnych nie należy. Zresztą gdyby stosować Twoja logikę wprost, to nie powinno się odmawiać prawa posiadania i wychowywania dzieci ani psychopatom, ani dzieciobójcom. Bo przecież nie wiadomo czy coś złego tym dzieciom zrobią czy nie? Bo w końcu czym się różni dzieciobójczyni od człowieka, który deklaruje swoją służbę złu? Czemu zatem uważasz, że nie ma między tymi zwyrodnialcami znaku równości?

      Usuń
    5. @ Tie Fighter

      Przestań manipulować. Dobrze wiesz, że odbiera się za CZYNY, nie za same poglądy. I słusznie, bowiem sama deklaracja, że jest się satanistą, nic jeszcze nie znaczy. Odebrałbyś dzieci tym wszystkim metalowcom, którzy otwarcie się przyznają do oddawania czci Rogatemu? No to wpadłeś w paranoję.

      Już wiem, dlaczego nigdy nie zagłosuję na narodowców. Jeśli większość ma podobne tendencje do wpadania w chorobliwą przesadę, co Ty, to nie powinni nigdy rządzić czymś więcej niż własnym domostwem.

      Usuń
    6. Naprawdę Kiro uważam, że dalsza dyskusja w tym temacie nie ma sensu.
      Zanim napiszesz coś, czego się już nie da odkręcić.

      Usuń
    7. @ Tie Fighter

      Ja nie muszę odkręcać swoich słów. W przeciwieństwie do Ciebie nie zmyślam na temat innych ludzi.

      Usuń
  4. Nieskończona jest hipokryzja tych, którzy krzyczą na urzędników: "ręce precz od naszych dzieci", by przy najbliższej okazji, kiedy światopogląd rodziców niekoniecznie pokrywa się z ichnim, mieć do tych samych urzędników pretensje, że nie tupnęli nogą.

    Miło mi, że chociaż Ty Kiro konsekwentnie bronisz praw rodziców - w tym prawa do popełniania wychowawczych... hmmm... błędów.

    W tym kontekście przypomnę, że niejaki Che "rządzi" na koszulkach już od wielu lat. W Azji coraz większą admiracją cieszy się symbol swastyki. Może więc pora odmitologizować Lucka. W końcu jako ludzkość, sporo mu zawdzięczamy, o ile oczywiście relacja biblijna jest wierna (pun intended).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilu, a chciałbyś mieć na imię Lucyfer albo Świętopełk? Gdybym dostała na imię Lilith (na cześć upiorzycy) i gdybym musiała oglądać w domu odwrócone krzyże, które pozawieszali walnięci rodzice, to najpewniej postąpiłabym tak, jak wielokrotnie opisywana tu Przecława - czyli zaczęłabym nabierać krzepy, żeby pewnego dnia skopać tyłki rodzicom, zanim ostatecznie dam dyla z tak porąbanego domu.

      Chyba powinniśmy też rozróżnić czym jest "błąd wychowawczy". Tak, każdy rodzic czasem je popełnia. To znaczy daje dziecku o jeden cukierek za dużo, albo kładzie je zbyt późno spać. Ale wychowywanie dziecka w atmosferze gloryfikacji zła i uprawiania barbarzyńskich guseł, to już nie są "błędy wychowawcze", tylko PATOLOGIA. Środowisko, z którego - z dużym prawdopodobieństwem - to dziecko wyjdzie poturbowane emocjonalnie.

      Usuń
    2. @ Kamil Politowicz

      Prawdziwi sataniści to pojeby, z którymi nie chciałabym mieć nic do czynienia. Ale dopóki nie dręczą ani nie zaniedbują swoich dzieci czy zwierząt, dopóty nie ma co się do nich przypieprzać.


      @ Flavia de Luce

      Bicie dzieci też jest - jak twierdzą niektórzy - czystą patologią. I co, mamy odebrać dziecko za jedno lub dwa lania? A może należy odbierać dzieci za brak zabawek? Lub za duży bałagan czy nawet hałas? Przemyśl to, w końcu chciałabyś odebrać dziecko za - uwaga, uwaga! - niewłaściwe imię oraz niewłaściwą atmosferę w domu. :)

      Usuń
    3. @Flavia,

      Zaiste powalająca jest hipokryzja środowisk głoszących poglądy jakoby trzeba było odmitologizować zboczenie homoseksualizmu i oswoić z nim ludzi, aby oddać zboczeńcom "na wychowanie" nieswoje dzieci - oczywiście bez ich zgody. Powalająca jest hipokryzja tych samych środowisk, postulujących odmitologizowanie kazirodztwa i oswojenie z tym ludzi, aby w końcu je depenalizować. Powalająca jest hipokryzja tych samych środowisk postulujących odmitologizowanie i oswojenie ludzi z pedofilią, a następnie oddanie do dyspozycji pedofilskich zboczeńców uprzednio wyedukowane seksualnie dzieci - im młodsze tym lepiej. I w końcu powalająca jest hipokryzja tych środowisk postulujących odmitologizowanie "lucka", aby wyznawcy zła mieli swobodny dostęp do dzieci, które może wychowają na podobnych sobie, a może poświęcą na ołtarzu ofiarnym. Brak mi słów.

      Usuń
    4. A mnie brak słów, kiedy ktoś skamle, że odbiera się dzieci za biedę, za niedopasowanie do reszty świata (np. nauczanie domowe), za "niewłaściwe" poglądy, a sam wyje wniebogłosy, żeby odbierać dzieci tym, którzy w jego mniemaniu "nie zasługują" na bycie rodzicem. Śmierdząca hipokryzja.

      Usuń
    5. @Kira

      Coś ci się chyba pomyliło. Najwyraźniej nie odróżniasz czyichś wyobrażeń na temat wychowywania dzieci od tego co przewiduje prawo. Prawo ma zabezpieczyć dzieci przed niebezpieczeństwem ze strony patologicznych rodziców albo opiekunów prawnych. To też dla Ciebie jakieś widzi mi się? to znieśmy prawo. A co tam. Przetrwają najsilniejsi i najszybsi. Powszechnie wiadomo, że satanizm jest kryminogenny i nie jest to kwestia czyjegoś mniemania tylko zapisów z akt sądowych i śledztw policyjnych. Trudno, ale po tym jak powyżej przeczyłaś sama sobie nie liczę na rzeczową dyskusję.

      Morgenstern.

      Usuń
    6. @Kamil Politowicz,

      "Ale kiedy złapię Cię na protestach przeciw indoktrynowaniu dzieci jakimś "genderem" i homofilią oraz gardłowaniu, że należy rodzicom pozwolić wychowywać dzieci jak chcą, to już na zawsze będziesz dla mnie hipokrytą."

      Jest różnica pomiędzy odgórnym, przymusowym wtłaczaniem chorej pseudonaukowej ideologii do przedszkoli i szkół, a swobodą wyboru szkoły czy przedszkola z gender lub bez. Tu właśnie powinna się manifestować wolność rodziców w wychowywaniu dzieci. Swoją drogą ciekawe ilu rodziców skorzystałoby z placówek oferujących dobrodziejstwa gender. Niemniej dzisiaj dowiedziałem się, że gwarantowane konstytucyjnie prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem dotyczy również psychopatów, dzieciobójców i innych wykolejeńców. To dla mnie nowość, więc muszę się jako "śmierdzący hipokryta" z tym oswoić.

      Usuń
    7. @Kamil Politowicz

      Pojęcie "homofob" staje się z miesiąca na miesiąc coraz bardziej pojemne. Obecnie obejmuje już nawet ludzi, którzy mają neutralny stosunek do gejów - a więc ludzi, którym raczej trudno przypisać propagowanie przemocy czy nienawiści. Uważam, że dzieci trzeba wyrwać z patologii, a patologią jest dla mnie gloryfikowanie ZŁA. Jeśli ktoś uważa, że takie mundrości nie pozostawią śladu w psychice dzieciaka, to chyba istotnie nie zależy mu na normalnym jego rozwoju.

      Usuń
    8. PS My nie mówimy o odbieraniu dzieci dziwacznym czy ekstrawaganckim rodzicom, tylko o wyrwaniu dzieciaka z KRYMINOGENNEGO środowiska, jakim jest sekta satanistyczna.

      Usuń
    9. @Flavia

      Pojęcie "satanista" staje się z postu na post coraz bardziej pojemne. Obecnie obejmuje już nawet Marka Twaina, który w "Listach z Ziemi" odważył się wyrazić pogląd, że Lucyfer przedstawiony w Biblii był w istocie postacią tragicznie niezrozumianą.

      @All

      A tak na marginesie, to czy komuś przyszło do głowy, że jak dzieciak pójdzie do szkoły i powie, że ma na imię Lucyfer, to większość dzieciaków powie: "cool"? I tylko rodzice tych dzieci będą (prawdopodobnie) świętojebliwie oburzeni i (prawdopodobnie) będą nastawiać swoje pociechy przeciwko?

      Usuń
    10. @Kamil P. /tudzież Kira/...
      po prostu szacun dla Was obojga /nie stroję sobie żartów bynajmniej/... również stoję na stanowisku, że jeśli odbierać dzieci "z urzędu" to za konkretne ich krzywdzenie /lub realne zagrożenie tym krzywdzeniem/, a nie za deklarowane przez rodziców /lub co gorsza, przypisywane im/ przekonania, poglądy lub przynależność /częstokroć domniemaną/ do jakiejś grupy społecznej, zwłaszcza /jak np. w przypadku satanistów/ nie jest ta grupa jasno, klarownie zdefiniowana...
      ...
      co do Twego pytania, Kamilu, to nie tylko przyszło mi do głowy, ale znam realny przypadek /co prawda nie o Lucyfera, lecz Lilith chodzi, ale to ta sama bajka/...
      para zdeklarowanych chrześcijan /czyli wierzących w istnienie swojego Boga i starający kierować naukami niejakiego Jezusa Chrystusa/ dali swojej córce na imię Lilith... nie było specjalnych korowodów w USC przy rejestracji dziecka... przy chrzcie również, bo chrztu nie było, gdyż uznali, że to nie dziecku jest on potrzebny, lecz instytucji wyznaniowej uzurpującej sobie monopol na chrześcijaństwo...
      dla nich Lilith nie jest imieniem żadnego straszydła, lecz kobiety, która postanowiła się postawić patriarchalnemu porządkowi, myśleć niezależnie i mieć swoje zdanie... w szkole to imię rzeczywiście innym dzieciakom nie sprawiło żadnego problemu, zaś na co dzień Lilith funkcjonuje jako "Lilka", tak w domu, jak w rzeczonej szkole... ot, po prostu wygodne zdrobnienie i tyle...
      ...
      rzecz jasna ta historia nie przeczy temu, że w mojej innej wypowiedzi odradzałem omawianej parze Rosjan rejestrowaniu dziecka jako "Lucyfer", gdyż moja sugestia dotyczyła konkretnej sytuacji, w której się znajdowali...
      pozdrawiać Kirę /a co mi szkodzi drugi raz?/ oraz Kamila P...

      Usuń
    11. @ Flavia
      Pogląd jakoby dzieci w szkole uznały imię Lucyfer za "cool" jest tak bezdennie kretyński, że zasługuje na gwarowe śląskie określenie: "blank ciulaty". To po prostu wizytówka ŚRODOWISK zdegenerowanych do tego stopnia, że nie odróżniających już fizjologii od patologii, dobra od zła, a moralności od kurewstwa
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    12. @pkanalia

      dzięki za tę historię - pozwala ona wierzyć, że - przy dobrych wiatrach - Lucyfer zostałby Luckiem i cały ten misterny plan "dobrych chrześcijan", żeby ośmieszyć dziecko i zastraszyć rodziców poszedłby w...

      Przy okazji wychodzi kolejna hipokryzja. Krzyż w każdej klasie jest ok, jak nie wierzysz, to nic Cię to nie obchodzi. Ale nazwij dziecko imieniem szatana (Szatana?), a już obrażasz czyjeś uczucia religijne. No ale to oczywiście dla dobra dzieci, bo afirmacja zła i patologia. Natomiast urzędnicy pana B. to czyste zbawienie i ambrozja.

      W sumie nie słyszałem jeszcze (tutaj), że Owsiak propaguje satanizm, ale myślę, że to tylko kwestia czasu.

      Pozdrawiam, Kamil

      Usuń
    13. @ Morgenstern

      Satanizm jest odrażający, ale nie jest nielegalny. A to, do czego MOŻE prowadzić, to już zupełnie inna bajka. Chcąc odbierać dzieci PROFILAKTYCZNIE, czyli za samą WIARĘ w Szatana, wpasowujesz się w ten sam fanatyzm, jakim grzeszą ci, których nieraz wraz z TF atakowaliście za niszczenie rodziny.


      @ Tie Fighter

      "Niemniej dzisiaj dowiedziałem się, że gwarantowane konstytucyjnie prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem dotyczy również psychopatów, dzieciobójców i innych wykolejeńców."

      Nie bierz tego za złośliwość, ale... hmmm... przecież dobrze wiesz, że dla niektórych sam jesteś - z racji światopoglądu - wykolejeńcem. Zresztą, czy nie brałeś udziału w wielu bójkach? Poznałam Cię już na tyle, by móc uwierzyć, że jesteś bardzo dobrym ojcem, niemniej ktoś inny po lekturze wielu Twoich komentarzy miałby prawo uznać Cię za jednostkę niebezpieczną.

      Niestety, mocno mnie dzisiaj rozczarowałeś. Opowiadając się za kontrolowaniem już nie fizycznego czy psychicznego zdrowia dziecka, ale tego, jak jest ono WYCHOWANE, możesz raz na zawsze stracić wiarygodność jako bojownik ze zwyrodniałym, odbierającym dzieci rodzicom systemem. Dziś sataniści, jutro ktoś taki jak ja...


      @ Flavia de Luce

      O, brawo! To teraz państwo będzie dbało o to, żeby rodzice przekazywali dziecku wyłącznie dobre treści, tak? :) No cóż, konsekwencje takiego myślenia widać jak na dłoni, tyle że DZISIAJ silniejsi są Twoi ideologiczni oponenci.

      A jutro? Jutro (w przenośni) Ty możesz być silniejsza. I zechcieć odebrać dziecko nie tylko sataniście, ale i innemu "patologicznego" rodzicowi - za sam światopogląd, przypominam!!! Dla mnie to chore...


      @ Kamil Politowicz

      "[...] jak dzieciak pójdzie do szkoły i powie, że ma na imię Lucyfer, to większość dzieciaków powie: "cool"?"

      Rozwalasz mnie psychicznie, Kamilu. :( Ale pewnie masz rację. Głupie dzieciaki powiedzą "cool", gdyż będą zepsute przez posraną popkulturę, przedstawiającą Zło w możliwie najatrakcyjniejszy sposób. Kurwa, nie dajmy się zwariować w drugą stronę!!! Te pojeby powinny zachować dzieciaka, ale powinno się ich pilnować (szkoła, opieka społeczna, etc). Oczywiście w granicach rozsądku.



      @ Wszyscy

      Komentarze zawierające wycieczki osobiste będą lecieć jak liście z drzew.

      Usuń
    14. @Kira...
      akurat w opisywanym przeze mnie przypadku Lilith /w sumie żeński odpowiednik Lucyfera/ dzieciaki zaaprobowały, wręcz im się podobało to imię... ale bynajmniej nie dlatego, że "były głupie i zepsute przez posraną popkulturę, przedstawiającą Zło/???/ w możliwie jak atrakcyjniejszy sposób", lecz raczej dlatego, że nie były zepsute przez posraną mentalność nakazującą utożsamiać takie imiona, jak rzeczona "Lilith" lub "Lucyfer" ze "złem"...
      a czy ta rosyjska para to "pojeby"?... w pewnym sensie może i tak, bo w ich pojebanym otoczeniu opatrzenie się etykietką "sataniści" można uznać za przekroczenie granicy, gdzie akt odwagi staje się prozaiczną głupotą...
      natomiast jak najbardziej popieram Twoje "nie dajmy się zwariować, ani w pierwszą, ani w drugą, ani w trzecią stronę /o szóstej, czy piętnastej już nie wspomnę :D/"...

      Usuń
    15. My tu dyskutujemy o jakimś wyimaginowanym niebezpieczeństwie, a tymczasem w Kanadzie, sąd decyduje, że nie można zmusić rodziców dziecka chorego na białaczkę do chemioterapii, jeśli wolą metody naturalne (tekst po angielsku). Dodam, że dziecko jest eskimoskie. Ciekaw jestem Waszych opinii, czy to już przekroczenie granicy nieingerencji, czy jeszcze nie.

      Pozdrawiam, Kamil

      Usuń
    16. @ Kamil Politowicz

      Aborygeńskie. :) Cóż, moje zdanie jest takie: opieka społeczna powinna monitorować tę całą "terapię naturalną", a przy pierwszych oznakach pogorszenia stanu dziecka, oddać je w ręce profesjonalnych lekarzy.

      Usuń
    17. @Yrk...
      zwykle modelowy przykład takich historii to Świadkowie Jehowy nie zgadzający się na transfuzję krwi, by ratować życie swojemu dziecku... okazuje się jednak, że wśród rodzimowierców /tu akurat eskimoskich/ również się zdarzają porąbańce... rzecz jasna trudno wydać mi werdykt nie znając dokładnie akt tej sprawy, opinii ekspertów, itd, etc, ale generalnie jestem skłonny uznać w takich wypadkach za słuszną zasadę "wszystkie dzieci nasze są" i leczyć dziecko bez zgody rodziców...

      Usuń
    18. Taak. Tu się mówi "First Nations" albo "aboriginal". Nie wiedziałem, jak to przełożyć, więc pojechałem rasistowskim "eskimosem" ;)

      Co do samej sprawy, to to właśnie jest dla mnie przypadek graniczny. Jeśli chodziłoby o religię, jak w przypadku Jehowych, nie wahałbym się długo. Ale tu rodzina twierdzi, że ich medycyna jest lepsza (dla nich) od tej naukowo akceptowalnej - żadnego nadprzyrodzonego podłoża.

      I jak jestem głęboko przekonany, że eksperymentalne terapie o nieudowodnionej skuteczności NA PEWNO nie są lepsze od "naukowej medycyny" (jak mówią, gdyby alternatywna medycyna miała udowodnione działanie, nazywałaby się medycyną), to nie odmawiam prawa rodzicom, do decyzji, jakiej terapii poddać ich dziecko. Ale nie wykluczam, że gdyby to było na przykład dobrze znane dziecko sąsiadów, byłbym za zmuszeniem ich do zgody na chemioterapię.

      Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Kanada ma spore wyrzuty sumienia w związku z tubylcami i być może ten wyrok wynika po części z tego. W przypadku dajmy na to pary imigrantów z Europy czy Azji wyrok mógłby być inny.

      Usuń
    19. @Yrk...
      to, że "aboriginal" to rodowity tubylec jako taki jest dla mnie jasne, ale że "eskimos" /"eskimo"/ jest "rasistowski" w Kanadzie?... a "inuit" też?... tak tylko pytam, bo nie znam kanadyjskich niuansów językowych... tylko nasuwa się pytanie, jak wobec tego w Australii nazywają Aborygenów?... niezłe poplątanie...
      ...
      wiesz, zaznaczyłem w pierwszej wypowiedzi, że jest ona bardzo ogólnikowa, z grubsza... bynajmniej nie znaczy to, że neguję wartość patentów medycyny "naturalnej" /czy "alternatywnej", jak zwał tak zwał/... wprost przeciwnie, czasem uważam niektóre za znakomite... czyli bez poznania detali o konkretnym werdykcie mowy nie ma... zaś kolejny wniosek, to im szybciej się zbada jak najwięcej tych patentów, tym lepiej... co również potrafi się rozbić o detale /badania nad preparatami Tołpy ciągnęły się bardzo długo i w sumie nie wiem, czy i jaki jest ostateczny werdykt?/...
      ...
      zaś jeśli chodzi o "jehowów" to akurat podpierają się również argumentami medycznymi /kwestia transfuzji traktowanej jako przeszczep i ryzyko odrzucenia tegoż/...
      ...
      jakby nie było, sprawa nie jest prosta, tak od medycznej, jak od prawnej strony...
      aha, tak przy okazji zapytam jeszcze z ciekawości... jakie jest prawo w Kanadzie?... bardziej kodeksowe, czy bardziej precedensowe?...

      Usuń
    20. @ Kira
      A czy wzięłaś pod uwagę to, że w przypadku niektórych nowotworów, zwlekanie choćby przez trzy tygodnie z rozpoczęciem terapii, może spowodować śmierć pacjenta?
      Wydaje mi się, że życie dziecka jest ważniejsze od zaspokojenia urojeń jakichś "rodzimowierczych" idiotów, w imie jeszcze bardziej idiotycznej tolerastii dla dowolnej bzdury czy podłości.
      pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    21. @pkanalia

      ktoś powiedział mi, że zamiast "Eskimo" używa się "Innuit". Podobno ten pierwszy termin ma dość obraźliwe podłoże. A np. "Indians" nie jest używany chyba z (lekkiego) poczucia wyższości nad Europejczykami, którzy tę nazewniczą gafę popełnili.

      Prawo w Kanadzie? Hmm, nie jestem prawnikiem, ale trochę o branżę zahaczam. W sumie są legislacje nazywane Acts i przepisy wykonawcze (Regulations). Na poziomie federalnym, prowincjalnym i municypalnym. Ale są też precedensy. A więc miks, ale mimo wszystko mniej skomplikowany niż w Stanach.

      Nie znam się na medycynie, ale ryzyko nieudanej chemioterapii wydaje mi się nieporównywalnie większe niż odrzucenia obcej krwi (jeśli to w ogóle możliwe). Dlatego nie wykluczam, że jakieś korzonki przetrawione przez łosia mogą być lepsze. Ale dopóki tego nie potwierdzą badania kliniczne, wolę jednak tradycyjną medycynę.

      Kanada jest chyba najbardziej przyjaznym imigrantom krajem. I stale zajmuje topowe miejsca w rankingach jakości życia. Ale jakiekolwiek ocenianie tutejszych zwyczajów w kontekście "ale głupi Ci Kanadyjczycy", nawet po kilku latach mieszkania tutaj byłoby podłością. Tym bardziej zaś li tylko po przeczytaniu paru notek prasowych. Poza tym nie ma jednego typu Kanadyjczyka. Ci z zachodniego wybrzeża są inni od tych z prerii albo a atlantyckich prowincji. No i jest jeszcze Quebec ;)

      Usuń
    22. @Yrk...
      w moim przypadku o tej podłości mowy nawet nie ma, bo jak nieraz powtarzam, staram się patrzeć na każdego człowieka indywidualnie... owszem, czasem posługuję się takimi terminami, jak np. "cecha narodowa", ale traktuję je jedynie jako pewne czysto orientacyjne prawidłowości natury statystycznej... myślę, że Kanada jest na tyle dużym i zróżnicowanym ludnościowo oraz pod względem innych warunków życia krajem, że nawet do takich luźnych szacowań statystycznych należy podchodzić z dużym dystansem...
      no właśnie, ma jeszcze drobne pytanie a propos Indian... jak oni sami o sobie mówią, jak siebie sami nazywają?... rzecz jasna pytam o tych z którymi się spotkałeś /bo to również jest grupa etniczna mocno zróżnicowana/...

      Usuń
    23. @ Stary Niedźwiedź

      Najważniejsze jest zdrowie pacjenta.

      Usuń
    24. @ Kamil Politowicz


      Masz rację Kamilu. Eskimo jest obelżywe aczkolwiek...

      - po pierwsze sprawcami tego określenia tym razem nie są białasy tylko kanadyjscy Indianie którzy nazwali ich "zjadaczami surowego mięsa" czyli Eskimosami właśnie.

      - miało to częściowe pokrycie w rzeczywistości. Faktycznie Inuici nie mając dostępu do roślinnych źródeł witaminy C wykorzystali fakt, że niektóre zwierzęta drapieżne i ryby potrafią same syntetyzować kwas askorbinowy. Potrafi to na przykład kot ale to zupełnie nie ta skala.
      Prawdziwymi rekordzistkami w te klocki są foki, które w wątrobach gromadzą naprawdę niesamowite ilości tej witaminy. To ich wątroby ( a nie każde mięso ) Inuici faktycznie spożywali na surowo. Podobnie rzecz się miała ze skórami a zwłaszcza tkanką podskórną świeżo złowionych halibutów. Z tym, że tam już chodziło bardziej o inne witaminy niż ta C. Ale oczywiście taka skórka też była jadana na surowo.

      Fakt ten jest powszechnie znany, acz nieco przemilczany. Nawet biali odkrywcy Antarktyki gdy na pokładzie statku pojawiał się szkorbut nerwowo rozglądali się za fokami do upolowania, by nakarmić chorych sparzoną, lub wręcz SUROWĄ wątróbką z tego morskiego ssaka.
      Ponoć smakuje jednak inaczej niż przysłowiowe łosiowe fekalia.

      A Inuit znaczy tyle co "człowiek".


      @ Kira


      Masz rację. Najważniejsze jest zdrowie pacjenta.
      Aczkolwiek padły tu przemyślenia że gdyby "łosiowe fekalia" leczyły jakąkolwiek formę raka toby szamani stali się szalenie zamożni patentując swój wynalazek.
      Otóż nie staliby się, bo zostaliby odstrzeleni przez cyngli światowych koncernów farmaceutycznych, którym łosiowy specyfik odebrałby możliwość upłynnienia ich własnych, drogich i nie mniej fekalistycznych medykamentów finansowanych dodatkowo z kasy podatników za pośrednictwem sług i odźwiernych dla niepoznaki zwanych politykami. Nic to że mało skuteczne. Grunt że kasa leci!

      Gdyby leczenie raka czy białaczki to była taka kaszka z mleczkiem jak leczenie anginki, toby nikt sprawy łosiowych fekaliów nie wywlókł, bo nikt oprócz garstki etnografów by o ich istnieniu NIE WIEDZIAŁ i nie miał potrzeby się dowiedzieć.

      Mam nadzieję, że wyraziłem się jasno Kiro.


      Pozdrawiam,


      Kurna Maciek

      Usuń
    25. @pkanalia

      To tak jak zapytać, jak na siebie mówią Europejczycy :). Z tego, co wiem, określają się nazwą szczepu, czasem dodają nazwę rezerwatu.

      @Macku

      Dzieki za wyklad o surowym miesie. Nie bardzo rozumiem, dlaczego akurat jedzenie go mialoby byc obelga, ale skoro sami Innuci unikaja okreslenia Eskimos, nie bede im tlumaczyl, Japonczycy tez jedza surowe ryby, a prawdopodobnie jakas dyrektywa unijna mowi, ze foka to ryba ;)

      Nie mam (az takiej) paranoi wzgledem koncernow farmaceutycznych, jak Ty, ale musze przyznac, ze cos w tym co mowisz jest. Biorac pod uwage, ze bloki reklamowe sa zdominowane przez roznego rodzaju suplementy, diety, gripeksy, itp., stwierdzam, ze maja stanowczo zbyt duzo pieniedzy. Pochodzacych ze sprzedazy "lekow", ktorych nikt by nie potrzebowal, gdyby tylko odzywial sie normalnie.

      Pozdrawiam, Kamil

      Usuń
    26. Może nie tyle obelga Kamilu ile fakt że Indian od zawsze skręcało z obrzydzenia na myśl o jedzeniu surowego mięcha z jakiegokolwiek powodu. I to też generowało stosunek tychże Indian do Inuitów, którzy zresztą od zawsze za sobą nie przepadali.
      Raczej żadna unijna dyrektywa nie uzna foki za ryby choćby z tego powodu że w Europie foki są już rzadkie i pod ścisłą ochroną. A wiedziałeś że aż 2 gatunki fok występują w Bałtyku, aczkolwiek nie są już zbyt liczne?


      Kurna Maciek

      Usuń
    27. @Yrk & Kurna Maciek...
      przede wszystkim dziękować Wam za uzupełnienie mi mojej wiedzy na której to zdobywanie nie zawsze pozwala mi brak czasu lenistwem zwany /a może lenistwo zwane brakiem czasu? :D/...
      sam dorzucę nieco swoich uwag...
      ...
      nie wiadomo mi nic o formalnym zaliczaniu w UE fok do ryb, ale chyba rzeczywiście może to nie mieć miejsca, skoro spożywanie fok nie jest w Unii brane pod uwagę... wiem jednak o zaliczaniu do ryb takich stworzonek, jak krewetka czy krab, oraz ślimak winniczek... tudzież o zaliczaniu marchwi do owoców... na ile gra tu rolę dążenie do wygody, pewnych uproszczeń terminologicznych, na ile kwestie podatków /sprawa dżemu ze wspomnianej marchwi/, tego już tak dokładnie nie wiem...
      /tu mi się kojarzy polskie powiedzonko "ryba to nie mięso, tylko ryba, wiec jej jeść pomagając sobie nożem nie wolno, ale śledź to nie ryba, lecz śledź, więc tu już noża można używać" :D/...
      tylko mam pytanie na temat owego surowego mięsa u Indian... jak w tym momencie wygląda kwestia pemikanu?... niby surowe, ale z drugiej strony jednak poddane pewnej obróbce za pomocą Słońca...
      ...
      koncept określania swoich, ludzi ze swojego plemienia słowem "człowiek" /w rodzimym języku, rzecz jasna/ praktykowano od zawsze w różnych miejscach na Ziemi, co często jest przez innych odbierane jak nazwa owego plemienia... zaś reliktem tego jest na przykład określenie "człowiek" w kryminałach, którego używa w stosunku do swoich zanikająca już kasta/?/ "grypsujących", czyli ludzi przestrzegających pewnego kodeksu zasad, uważających się za elitę...
      ...
      uwalanie wdrażania pewnych nowych wynalazków, technologii czy produktów na skutek działań lobby zarabiających na konkurencyjnych, bardziej tradycyjnych produktach nie jest niczym nowym... swojego czasu w Australii opracowano na nowo silnik dwusuwowy, który okazał się ekologiczniejszy i ekonomiczniejszy od czterosuwa, miał jednak kiepską opinię, którą sobie nagrabił w krajach "demokracji ludowej"... jednak samochody z tym nowym silnikiem nie weszły na rynek, o to się już postarały droga polityczną japońskie firmy samochodowe produkujące czterosuwy...
      ...
      o fokach bałtyckich wiem :)... foka szara i foka obrączkowana /nerpa/...
      pozdrawiać obu Panów...

      Usuń
    28. Jest jeszcze trzecia, foka zwyczajna ale ona nie zawituje na polskie wybrzeże a do północnego Bałtyku zawituje przypadkiem. Nerpa z kolei jest najmniejszą foką i co ciekawe ma też formę słodkowodną żyjącą w Jeziorze Ładoga.

      A tak na marginesie skąd się wzięły doniesienia o łosiowych fekaliach? Czyżby licentia poetica konserwatywnego poglądu?
      Wszak w regionach gdzie operują Inuici dla łosi jest już stanowczo za zimno a jedyne duże ssaki roślinożerne to takie, które umieją jadać porosty, a więc karibu i tajemniczy piżmowół - relikt epoki lodowcowej który cudem nie podzielił losu mamutów.


      Kurna Maciek

      Usuń
    29. Haha,

      nie, Macku. Przyznaje sie bez bicia, ze zarowno europejskie ryby-foki jak i losiowe guano bylo niewinnym zartem z mojej strony, nie zas prawicowym spiskiem. Nie wiem dokladnie, z czego ci konkretni Aborygeni robia swoje lekarstwo na bialaczke. Ani nie jestem lekarzem, by ocenic jego skutecznosc. Temat zapodalem, bo dyskutowalismy o granicac ingerencji instytucji panstwowych w rodzine.

      Tym niemniej, sam sie sporo dowiedzialem w tej dyskusji.

      Dzieki, Kamil

      Usuń
    30. @Kurna Maciek...
      akurat ja tu nigdy nic nie pisałem o łosiowych fekaliach, ani metaforycznie, ani niemetaforycznie...
      zaś o bycie konserwatystą chyba mnie nie posądzasz? /bywam jedynie konserwatywny w niektórych tematach, ale to jest już inna bajka, bo w przeciwieństwie do konserwatystów (rozumianych jako wyznawców swojej parszywej ideologii) nikomu żadnego stylu życia i bycia nie narzucam/...
      ...
      /tak swoją drogą, to mam do Ciebie całkiem prywatną prośbę, byś adresował wypowiedzi, nawet gdy z kontekstu jasno wynika ów adresat, bo to prostu ułatwia komunikację w rozmowie/...
      ...
      czyli foki zwyczajnej nie można zaliczać do stricte bałtyckiej fauny, tylko bywa na gościnnych występach?... bo idąc takim tokiem rozumowania można by do niej zaliczyć także wieloryba, który kiedyś utknął w którejś z cieśnin obierając kurs na Bałtyk...
      a ta nerpa z Ładogi /czytałem też coś o pojezierzu Saimaa/ to tylko rasa, czy odmiana?...

      Usuń
    31. Ależ pkanalio! Gdzie ja napisałem że to Ty jesteś konserwatystą? Albo Kamil! Pamiętaj, że jest tu blog Kiry gdzie Prawo Kiry obowiązuje a zatem wszelakie wycieczki ad personam są tu zakazane. Można polemizować jedynie z poglądem.

      Czy można zaliczyć do fauny Bałtyku Fokę Zwyczajną. albo wieloryby czy inne samogłowy przypadkowo forsujące cieśniny duńskie?
      Raczej nie, bo pojawiają się tam przypadkowo i nieregularnie.
      No chyba że do nas należałaby wyspa Rugia. Ponieważ tam ZDARZA SIĘ, że Foka Zwyczajna zatrzyma się na dłużej i urodzi młode.
      Dlatego warunkowo można uznać fokę zwyczajną jako okresowego przedstawiciela fauny ZACHODNIEGO Bałtyku. A tak poza tym ta foka woli bardziej słone wody Morza Północnego. Może tak być?

      Nie mnie orzekać czy nerpa słodkowodna to rasa czy odmiana. Tu rozstrzygające mogą być tylko testy DNA.


      Kurna Maciek

      Usuń
    32. @K.M...
      luuuz :)... toć wiem, że nigdy nigdzie nie zarzuciłeś mi /nawet cieniem aluzji/ wyznawania tej /czasem nawet zbrodniczej w niektórych fragmentach/ ideologii, więc potraktuj proszę moje słowa jako żart... niestety przekaz na forum blogowym pozbawiony takich elementów, jak intonacja głosu, mimika, mowa ciała etc /emotikony są dość kiepską namiastką/, wiec czasem trudno się zorientować, kiedy żartuję, kiedy pisze poważnie...
      co do Prawa Kiry, to jak się zorientowałem, nasza zacna Arbitra przepuszcza ad personam jeśli zawierają pozytywne konotacje i dość nieźle odróżnia szczere pozytywne ad personam od ironicznego /o sarkastycznym już nie wspomnę/...
      ...
      rozumiem z ta foką zwyczajną i Rugią... rzeczywiście w takim układzie śmiało można ją uznać jako okresową "bałtyżankę"... summa summarum thx, bo o tym oddziale położniczym na Rugii akurat nie wiedziałem...

      Usuń
    33. @ PKanalia

      "[...] nasza zacna Arbitra przepuszcza ad personam jeśli zawierają pozytywne konotacje i dość nieźle odróżnia szczere pozytywne ad personam od ironicznego /o sarkastycznym już nie wspomnę/..."

      Staram się nikogo nie skrzywdzić, ale pewnie i tak niektórzy mają żal...

      Usuń
    34. @Kira...
      ja tam żalu nie mam i nie miałem, bo nie mam i nie miałem powodów ku temu... był czas, gdy nie do końca czaiłem, w co grasz, o co Ci chodzi, potem szybko zatrybiłem i nastąpił krótki okres robienia sobie żartów z motywem "jak obejść Prawo Kiry"... czasem jeszcze sporadycznie sobie na taki pozwolę, bardzo sygnalizowany zresztą, połączony z dowaleniem jakiemuś trollowi, ale generalnie coraz rzadziej, bo mnie ta zabawa znudziła... aha, raz kiedyś /w dobrej wierze zresztą/, podczepiłem się pod wątek pod który nie powinienem, ale to była czysta pomyłka... obyś miała samych takich dyskutantów na forum, jak ja, to by Ci większość roboty odpadła :)...
      a uczucia innych w tym temacie niewiele mnie obchodzą...

      Usuń
  5. sprawa jest, powiedzmy, wielowątkowa...
    temat deklaracji rodziców jako "satanistów" można sobie kontrolnie odpuścić, bo nie wiadomo, co oni przez to słowo rozumieją... można co prawda założyć, że nie są to żadni smarkacze, których "satanizm" sprowadza się do ubierania na czarno i malowania sprayem na kościołach symbolu krzyża "długim do góry"... zapewne też nie chodzi o satanistów fikcyjnych, którymi straszą ludzi autorzy horrorów, kapłani chrześcijańscy /księża lub w rosyjskich uwarunkowaniach raczej popi/ lub dziennikarze pracujący w brukowcach... tacy "sataniści" /np. jedzący koty, gwałcący dziewice lub mordujący noworodki/ to tylko po prostu pojedyncze przypadki zwyrodnialców, którzy przy okazji używają symboliki popularnie uznawanej za "satanistyczną"... pozostają więc ludzie wyznający satanizm jako religię /zwykle chodzi o tzw. "satanizm teistyczny"/ lub jako filozofię, będącą w istocie jedną z odmian racjonalizmu...
    ale może nie komplikujmy tematu i tak już skomplikowanego, przejdźmy do konkretów...
    samo imię "Lucyfer" /które można tłumaczyć jako "Niosący Światło", lub np. w skrócie "Świetlisty"/ dla normalnego człowieka powinno się kojarzyć raczej pozytywnie z uwagi na analogię z mitycznym Prometeuszem, jednak nie wszyscy tak to kojarzą, raczej skłonni są je kojarzyć z odniesieniami, nazwijmy to umownie, /około/biblijnymi, które pozytywami nie są...
    uważam, że wybierając imię dla dziecka /to oficjalne, "do papierów"/ należy sprawę przemyśleć na różnych poziomach, bo można dziecku niechcący zrobić krzywdę... weźmy na przykład takie imiona, jak "Adolf", "Alfons" lub słowiańskie "Mszczuj" /do którego inne dzieci na podwórku mogą łatwo dobrać mało sympatyczny rym/... w normalnym otoczeniu imię "Lucyfer" nie powinno budzić zbytnich sensacji, ale mając jako sąsiadów licznych chrześcijańskich aktywistów?... jak widać z artykułu, tu może dziecku grozić nawet odebranie go rodzicom, do tego w całym majestacie prawa, co mu na dobre raczej nie wyjdzie...
    ergo, pozwolę sobie na taką puentę:
    na miejscu owych rodziców, zakładając że ich satanizm to wspomniana wcześniej odmiana racjonalizmu, kierowałbym się zdrowym rozsądkiem /wynikającym z istoty samej doktryny/, zadowoliłbym się "Lucjanem" w papierach, zaś "Lucyfera" pozostawił do sfery domowej, prywatnej...
    albo wyprowadził się do sensowniejszego kraju, co jak wiadomo, rzadko jest możliwe do przeprowadzenia tak, ad hoc, z dnia na dzień...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
  6. anonim anonimowy17.10.2014, 17:37

    Nie bardzo jest czym się przejmować.W Polsce takiego imienia swojemu dziecku nie nadasz.Zabronione są imiona ośmieszające m.in.Belzebub, Lucyfer, Kurtyzana.
    A ruskie debile niech dalej tak kombinują.Powinni jeszcze poprosić Putina na ojca chrzestnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie za bardzo... kiedyś funkcjonowała w USC ogólna lista imion dopuszczonych do rejestracji, potem jednak się to zmieniło... co prawda urzędnik odmówi rejestracji imienia EWIDENTNIE ośmieszającego lub obraźliwego dla dziecka, jednak w przypadkach "na pograniczu" /a granica nie jest jednoznacznie określona/ przychyla się do woli rodziców...
      /dodam jeszcze w ramach dygresji, że imię może być całkiem zmyślone, przykładem są na przykład imiona "słowiańskie", których wcześniej żadne dziecko wcześniej nie nosiło, ale konstruowane zgodnie z wzorem ich tworzenia/...
      ale wracając do tematu, to imię Lucyfer jest właśnie takim wspomnianym wcześniej imieniem "na pograniczu"... co prawda nie słyszałem o przypadku prób rejestracji dziecka pod tym imieniem, ale przypadek "Lilith" znam, wspomniałem już o nim w innym komentarzu tej dyskusji...

      Usuń
  7. anonim anonimowy17.10.2014, 20:12

    Zwracam uprzejmie uwagę,że przez niedopatrzenie także mój pierwszy wpis nie wykasowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Anonim Anonimowy

      Czy napisałeś coś obraźliwego?

      Usuń
    2. anonim anonimowy17.10.2014, 22:32

      Że ruskie to debile.Nie obraźliwe?
      W usuniętym wpisie przeprosiłem ruskich,bo w Polsce można lepszych znaleźć.Co się więc tobie nie spodobało?

      Usuń
    3. @ Anonim Anonimowy

      Nie zabraniam obrażać GRUP, ale osób bywających w moim blogu oraz tych, z którymi jestem w dobrej komitywie, nie tykaj.

      Usuń
    4. anonim anonimowy17.10.2014, 23:00

      Rozumiem że ciebie mogę obrażać?

      Usuń
    5. "Zasady komentowania" czytałeś?

      Usuń
  8. Jako dzieciak dostałem osobliwy balon, który zawiesiłem na ścianie w pokoju. Nazwałem go Lucek, ale bałem się go, wyobrażałem sobie, że w nocy staje się wampirem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatni raz w życiu odczuwałem lęk /czyli bałem się tworzonych przez siebie wyobrażeń/ w wieku lat sześciu... był remont w domu i spałem w przedpokoju /w swoim pokoju nie mogłem, bo się wietrzyło po malowaniu/... w nocy dobiegały do mnie dźwięki działającego licznika elektrycznego i wyobrażałem sobie tajemnicze "cóś", które co prawda nie przejawiało żadnych wrogich zamiarów, ale tak dziwnie PATRZYŁO na mnie... podniosłem raban, ale gdy przyszli zaalarmowani Rodzice i zapalili światło, sprawa się wyjaśniła...
      ale jak dałem na imię licznikowi, tego nie pamiętam /chyba wcale mu nie dałem żadnego imienia/...
      ...
      brawo Dibi, pozdrawiać serdecznie, zapodałeś naprawdę bardzo fajny komentarz...

      Usuń
    2. Czyli też byłeś ofiarą lęku...
      Pozdrawiam wzajemnie

      Usuń
    3. @Dibi...
      choć lęk bywa przyczyną większości zła /rozumianego jako krzywdzenie innych bez istotnego powodu/ na świecie, to sam w sobie bywa nawet przydatny... gdyby nie lęk, drapieżna małpa pchałaby łapy w każdą dziuplę, czy inną czarną dziurę bez zastanowienia, kierowana czystą ciekawością i jako gatunek mogłaby nie przetrwać... czyli odrobina lęku bywa wręcz wskazana i wtedy nazywa się to "ostrożność"...

      Usuń
  9. @ Kira
    W dyskusji pojawiła się informacja, że w Kanadzie sąd orzekł, iż rodziców dziecka chorego na białaczkę nie można zmusić do akceptacji chemioterapii. W tej samej Kanadzie inny sąd skazał na kilka lat więzienia kobietę pikietującą kliniki aborcyjne.
    Zatem twierdzenie, jakoby Kanada miała być wzorem cywilizacji prawnej dla tej kołtuńskiej Polski, muszę uznać za łajdackie, wyjątkowo debilne i skrajnie nieuczciwe. A rzekoma wolność słowa w Kanadzie, dotyczy jedynie poglądów wystarczająco podłych.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Stary Niedźwiedź

      Warto zachować zdrowy rozsądek. Jeśli owa "naturalna terapia" pomoże tej nieszczęsnej 11-letniej dziewczynce, to super. Jeśli jednak okaże się, że stan dziecka się pogarsza, trzeba bezdyskusyjnie przenieść je do szpitala i poddać standardowemu leczeniu.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. @ Kira
      A co będzie, gdy po przepieprzeniu czasu na te gusła, okaże się, że chemioterapia była SPÓŹNIONA?
      I czy wzięłaś pod uwagę to, że gdyby te korzonki, suszone ziółka czy inne gówno łosia rzeczywiście leczyły jakikolwiek rodzaj nowotworu, to szamani już dawno by to opatentowali, stając się bardzo zamożnymi ludźmi?
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. @ Stary Niedźwiedź

      O ile pamiętam, w blogu Flavii broniłeś homeopatii. Mylę się? A czy ziołolecznictwo nie stoi wyżej? :)

      Ale - jak już napisałam wyżej - najważniejsze jest dobro dziecka.

      Usuń
    4. @ Kira
      Na blogu Flavii broniłem homeopatii w wykonaniu ś.p. znanego warszawskiego homeopaty Sadowskiego, DOKTORA MEDYCYNY. Który studia medyczne ze specjalizacją homeopatia, ukończył przed wojna na niemieckim uniwersytecie. I ewidentnie wyleczył dwie osoby z mojej rodziny.
      Doktor Sadowski nie podejmował się leczenia wszystkiego, często odsyłał pacjenta do chirurga a przypadków onkologicznych NIGDY NIE PRÓBOWAŁ LECZYĆ!
      Działa też w Warszawie znana przychodnia i apteka zielarska o.o. Bonifratrów. Nie przyjmują w niej znachorzy ale lekarze medycyny, dodatkowo znający zxasady ziołolecznictwa. Zawsze odsyłają pacjenta do właściwego specjalisty, gdy w jego przypadku ziołolecznictwo nie rozwiąże problemu.
      Wiec nie mieszaj LEKARZY MEDYCYNY, posiadających kwalifikacje z jakimiś niedomytymi rodzimowierczymi szamanami.
      I czy znasz choć jeden przypadek, by czarownik wyleczy nowotwór? Bo jeśli nie, nie mogę tej obrony guseł potraktować poważnie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    5. @ Stary Niedźwiedź

      Nie interesowałam się tym nigdy, więc skąd mogę wiedzieć? Ale Ty również nie wiesz, CO owi Aborygeni chcą zapodać dzieciakowi. Nie stoję tutaj po stronie "świętego prawa rodziców do wychowywania dzieci po swojemu", lecz zdrowego rozsądku: niech leczą ci, co się na tym znają.

      Usuń
    6. @ Kira
      O licznych przypadkach uratowania pacjentom życia przez lekarzy onkologów, powszechnie wiadomo. Więc mam nadzieję, że nie muszę tego udowadniać.
      A czy Tobie wiadomo o choć jednym przypadku wyleczenia choroby nowotworowej przez jakiegoś tańczącego, wyjącego i okadzającego ziołami rodzimowierczego ciula?
      Jeśli tak, możemy dyskusję o trzymaniu się tego popieprzonego wyroku kontynuować.
      Ale jeśli nie, to należy dać sobie spokój z dociekaniem, czym czarownik będzie "leczył" białaczkę, bo to są kompletnie nieistotne pierdoły. gdyż nie ma cienia przesłanki, przemawiającej za tym, że takie "leczenie" może się udać.
      A jeśli z powodu tej zbrodniczej zwłoki w rozpoczęciu leczenia, lub całkowitego zaniechania takowego, dziecko umrze, jego życie będą mieli na sumieniu "kochający" rodzice plus ten baran w todze i baraniej peruce (chyba tradycyjne nakrycie głowy sędziego w byłych koloniach brytyjskich). Ale i obrońcy tego idiotycznego wyroku nie będą mogli mówić o czystym sumieniu. Bo ich zdrowy rozsądek poszedł sobie na wagary.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    7. @Kira, Stary Niedźwiedź - przede wszystkim - zafundowaliśmy (my- biali ludzie) wszelkim "tambylcom" zmianę ekosystemu i być może jest to tak, że to , co jakiś "wyjec" mógł naprawić (niekoniecznie przez wycie i miotanie się :)), ale przez określone środki dostępne na danym terenie) kiedyś, jest nie do naprawienia obecnie. Pomińmy jednak białaczkę, skupmy się na banalnym zapaleniu wyrostka- chorobie niezależnej od zanieczyszczeń środowiska , obecnej w każdym czasie, na każdym terenie, w każdych warunkach. Tego nikomu nie zafundowaliśmy i tu "wyjec " nie będzie miał pola do popisu. Więc co ? pozwolić umrzeć ?

      Usuń
    8. @ An-Ka

      No cóż, ja bym nie pozwoliła - gdybym, rzecz jasna, mogła temu zapobiec.

      Usuń
    9. @ Kira
      Cieszę się z tego, że w przypadku zapalenia wyrostka nie grałabyś na zwłokę, dopuszczając do zapalenia otrzewnej i zgonu pacjenta, pod "kompetentną opieką" rodzimowierczego śmierdziela.

      Usuń
  10. @An-Ka, Yrk /oraz rzecz jasna Kira/...
    jako, że dyskusja chyba się już wystrzelała energetycznie, pozwolę sobie na pewną refleksję końcową, taką nie do końca na temat, bo dotyczącą raczej samej dyskusji...
    najpierw dwa cytaty...
    1/ Yrk /Kamil Politowicz/:
    "Pojęcie "satanista" staje się z postu na post coraz bardziej pojemne"...
    2/ An-Ka:
    "...nic o tej rodzinie nie wiemy, poza tym, że są satanistami..."...
    /osobiście uważam, że wiemy o tej rodzinie jeszcze mniej, a mianowicie tylko tyle, że sami się tak nazwali/...
    no cóż... zawsze tak było i jest, że największą wiedzę /a raczej najwięcej do powiedzenia/ na temat satanizmu, satanistach, tudzież kto jest rzeczonym satanistą mieli i mają niesataniści... tak więc wysyp wypowiedzi na tym forum na ten temat nie jest niczym dziwnym... natomiast szalenie zabawny, tak zabawny, że aż straszny, jest wysyp wypowiedzi na temat omawianej rodziny, świadczących niewątpliwie o niezmiernie bogatej wiedzy o niej...
    mnie zaś zaczęły ogarniać wątpliwości, czy owa rodzina rzeczywiście nazwała się "satanistami", czy przypadkiem nie jest to pomysł /lub domysł/ dziennikarza, który o niej napisał?... w sumie bardzo logiczny domysł, bo komuż innemu mogłoby przyjść do głowy nazwanie syna imieniem "Lucyfer"?... chyba tylko satanistom, do tego tym prawdziwym, czyli pojebanym, afirmującym "złooo" i obowiązkowo kryminogennym :D...
    miłego weekendu życzę An-Ce, Kirze i Kamilowi, tudzież innym dyskutantom, do których Prawo Kiry nie zabrania mi się zwracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ PKanalia

      Stosuję domniemanie prawdy, a zatem daję wiarę temu, co stoi napisane w artykule: para uznaje się za satanistów. Ale jacy są to sataniści - cholera wie. Na pewno nie można odebrać dziecka rodzicom na zasadzie domniemania winy.

      Usuń
    2. @Kira...
      no, jak to jacy?... "pojebani", "odrażający", "albo /są/ znudzonymi palantami, albo prawdziwymi psychopatami", do tego "czczą Szatana"... to są tylko niektóre wybrane z grubsza określenia z Twoich wypowiedzi... czyli nie do końca jest prawdą, że "cholera wie, jacy to sataniści"... załóżmy jednak, że rzeczywiście dziennikarz nie zmyślił i ta para uznaje się za satanistów... być może też prawdą jest to wszystko, co o nich napisałaś, numer polega na tym, że oceniłaś ich na podstawie tego jednego, jedynego zdania, że "otwarcie przyznali, że są satanistami"... powiem ci szczerze, że choć wiem więcej o satanizmie, a także o wieloznaczności słowa "satanizm", niż wszyscy dyskutanci na tym forum razem do kupy wzięci, to do głowy by mi nie przyszła tak pochopna ocena tych konkretnych ludzi na podstawie jednej lakonicznej deklaracji "jesteśmy satanistami" /vide mój komentarz 17.10.2014, 14:57/... a może właśnie dlatego nie przyszła mi do głowy taka pochopna ocena, bo właśnie tyle wiem?...
      niemniej jednak, o ile nie dziwię się części dyskutantów na forum, którzy naoglądali sie za dużo filmów, naczytali za dużo brukowców i innych bzdur, to Tobie się dziwię jak najbardziej...
      /rzecz jasna mam nadzieję, że nie poczułaś się urażona moimi słowami, bo świetnie wiesz, że urażanie Cię jest jedną ostatnich rzeczy na świcie, na która mam ochotę/...
      ...
      w kwestii zabierania dzieci BEZ POWODU jesteśmy oboje zgodni w 100% od samego początku, więc na ten temat nie widzę sensu sobie potakiwać nawzajem bez końca...

      Usuń
    3. @ PKanalia

      Zakładam (!), że naprawdę czczą Szatana. Nie musi to oznaczać chęci babrania się w jakichś krwawych rytuałach, jest jednak oznaką pewnego zwichrowania lub przynajmniej potwornego znudzenia życiem. Tak to widzę.

      Usuń
    4. @Kira...
      akurat nie wszyscy czczą Szatana /to może brzmi jak paradoks, ale tylko pozornie/... no dobrze, ale mnie nie chodziło o obalanie mitów na temat satanizmu /co więcej, wcale mi nie zależy na tym, by były obalane/... mnie bardziej chodziło o pokazanie i obśmianie pewnego mechanizmu, który polega na tym, że brak wiedzy na jakiś temat generuje pustkę, którą umysł zapełnia dowolnymi bzdurami... co ciekawsze, umysł często woli te bzdury i broni się przed wiedzą...

      Usuń
    5. @ PKanalia

      Uważasz, że niesprawiedliwie oceniłam tych ludzi?

      Usuń
    6. @Kira...
      "niesprawiedliwie" to chyba nie to słowo, o które chodzi... ja bym to nazwał raczej "zbyt pospiesznie", ew. "pochopnie"... efekt ulegnięcia medialnemu, horrorowemu wizerunkowi mitycznego "satanisty", który nie ma nic lepszego do roboty, tylko spędzać czas na krwawych orgiach, czarnych mszach, etc...

      Usuń
  11. anonim anonimowy18.10.2014, 20:00

    "chodziło o pokazanie i obśmianie pewnego mechanizmu, który polega na tym, że brak wiedzy na jakiś temat generuje pustkę, którą umysł zapełnia dowolnymi bzdurami..."

    Wiedza o satanizmie jest niezbędna dla każdego człowieka,bo nieuki wyobrażają sobie,że sataniści czczą Szatana.A przecież to nieprawda.Oni tylko tak się przezywają,bo tak naprawdę,to tylko sobie jaja robią...
    Lucek na obiad,dzisiaj twój ulubiony bigos z kota....

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja dodam tylko jedną rzecz - porównywanie sytuacji, gdy chce się odebrać dziecko członkom sekty( abstrahuję od sytuacji tu przytoczonej) z odbieraniem dzieci JAKIMKOLWIEK tubylcom z powodu ich odmienności od ludzi przybyłych na dane tereny jest nieporozumieniem. Służy wyłącznie fajerwerkom erudycji, za co zresztą można tylko podziękować, bo każda okazja do zdobycia/poszerzenia/odświeżenia wiedzy jest bezcenna. Tubylcy, mimo często przedziwnych dla cywilizowanego (czasem "cywilizowanego" ) człowieka obyczajów, rytuałów itd. mają jednak głęboką wiedzę wielu pokoleń na temat tego jak żyć i przetrwać w danych warunkach i ingerencja może się okazać ( i z reguły okazuje się ) szkodliwa. Trudno to samo powiedzieć o jakichkolwiek sektach, które są zawsze wynaturzeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ An-Ka

      Za sektę uważa się także Świadków Jehowy, a przecież są oni raczej nieszkodliwi.

      Ale tak poza tym masz rację - i odnośnie tubylców, i odnośnie sekt jako takich.

      Usuń
    2. @Kira...
      sekta sekcie nierówna... zaś "sekta satanistyczna" to oxymoron, pojęcie sprzeczne wewnętrzne, gdyż odporność na manipulację stanowi jedną z wartości satanizmu /tego poważnego/, więc grupka zrzeszonych satanistów sekty stworzyć nie może... natomiast możliwe jest coś innego... sprytny satanista może owinąć sobie dookoła palca grupkę frajerów używając przy tym wybiórczo elementów filozofii satanistycznej i gadżetów, symboliki uznanej za "satanistyczną"... to już będzie sekta, ale "satanistyczna" tylko z nazwy, gdyż większość należąca do niej nie jest satanistami...

      Usuń
    3. @ An-Ka
      Nie neguję wiedzy praktycznej, zdobytej przez ludzi "od zawsze" żyjących w pewnym rejonie. Na przykład Hotentoci potrafią na pustyni Kalahari doszukać się wody w sposób trudny do zrozumienia dla białych.
      Ale nie można przekraczać granicy śmieszności w kwestii ich wiedzy medycznej.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  13. Pogląd jakoby homeopatia kogokolwiek wyleczyła, uważam za wyjątkowy idiotyzm, pozbawiony podstaw medycznych. Jedynym wytłumaczeniem sukcesu terapeutycznego osób stosujących tę "metodę" może być siła oddziaływania sugestii, podparta niewątpliwym autorytetem kogoś z "dr med." przed nazwiskiem. W istocie nie ma ani jednego dowodu na to, by homeopatia oddziaływała skuteczniej niż którekolwiek gusła. Bo w rzeczywistości ta cudowna metoda na wierze w gusła się opiera.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
  14. Homeopatia leczy tych, którzy w nią wierzą. Jest doskonałą alternatywą dla wszelkich schorzeń poza somatycznych lub somatycznych samoograniczających się. Jak sobie delikwent będzie odmierzał te granulki przez dwa tygodnie ....PS. z czystej ciekawości zrobiłam onegdaj kurs homeopatii (doprowadzając tym do furii mojego ojca), prowadzony przez francuskich profesorów -mam nawet certyfikat :) i uważam, że to jest doskonała metoda głównie na rozhisteryzowane pańcie-

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...