23.11.2014

Hej, drugi człowieku! Wiedz, że...


...nie obchodzi mnie, kim jesteś. Obchodzi mnie, jaki jesteś. Mam gdzieś, czy nazywasz się konserwatystą, liberałem czy socjalistą. Istotne jest to, jakie masz zasady i jak bardzo starasz się ich nie łamać.

Wychodząc z takiego założenia mogę przyjąć najrozsądniejszą postawę na świecie: oceniać ludzi po ich czynach, czasami słowach, ale nigdy po tym, jaką opcję światopoglądową, polityczną czy religijną reprezentują.

W dużym skrócie: szanuję tych, którzy są – w moim przekonaniu – dobrzy i mądrzy. A bardziej szczegółowo? Cóż, cenię takie przymioty, jak rzetelność, uczciwość, słowność, odpowiedzialność. Zachwyca mnie wrażliwość i empatia, chęć niesienia pomocy bliźniemu i zwierzętom. Mile widziana odwaga, chociaż jej brak potrafię łatwo wybaczyć.

Czego nie cenię? Solidarności ani lojalności, prowadzą one bowiem do mentalności Kalego. Mogę zrozumieć dzielenie ludzi na „swoich” i „onych”, kiedy się walczy (dosłownie!) o przeżycie, ale nie w cywilizowanym świecie, gdzie nasza ocena danej osoby powinna zależeć od jej czynów, a nie tożsamości.

Nie dzielę również ludzi na honorowych i niehonorowych, na szanujących się i nieszanujących, na godnych szacunku „panów” i na „chamów”, którzy mają tym pierwszym czyścić buty. Nie moja to bajka. Do „wykwintnego towarzystwa” się nie pcham, a sugestie, że powinno mi na przynależności do takowego zależeć, traktuję jako objaw zdziecinnienia.

Nie znoszę fanatyzmu, pychy, głupoty. Współczuję ludziom, którzy każdą krytyczną wypowiedź o konkretnym człowieku podciągają pod walkę z jakąś ideologią, filozofią bądź religią; którzy nie dostrzegają własnej śmieszności, gdy po raz kolejny wypominają komuś bytność w „niewłaściwym” miejscu (blogu) czy uprzejmą rozmowę z „niewłaściwym” człowiekiem (internautą); którzy samych siebie czy osoby ze swojego grona wychwalają pod niebiosa, zaś swoim oponentom odmawiają najmniejszej zalety. Współczuję i... omijam takich z daleka. A przynajmniej staram się.

Zastanów się, drugi człowieku, czy jesteś w stanie zaakceptować moje zasady. Jeśli nie, to po prostu odejdź.

64 komentarze:

  1. Kiro -podpisuję się pod każdym słowem tego postu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. dodam tylko jeszcze jedno - gdy piszę np., o zasadach rządzących moim życiem (czy może raczej nie o zasadach a stylu, upodobaniach, niuansach itd.) - to znaczy tylko tyle, że opisuję to, co akurat MNIE odpowiada i uważam to za dobre dla MNIE. To nie znaczy, że uważam to za jeden jedyny możliwy dopuszczalny dla wszystkich scenariusz i w związku z tym pogardzam/ nie szanuję wszystkich tych, którzy żyją inaczej. Oczywiście - NIEKTÓRE odmienności uważam za nie do przyjęcia nie tylko przez siebie, ale ogólnie - ale nie mam problemu z powiedzeniem tego otwartym tekstem. Dlatego nie znoszę imputowania mi, że uważam swój model życia i swoje upodobania za jedyne , i do tego chętnie zakazałabym innym tychże odmienności. Takich ludzi trudno mi szanować.....

      Usuń
    2. @ An-Ka

      Zmagać się z czyjąś pokręconą interpretacją naszych słów to jak próbować załatać dziurę w wiadrze plasteliną.

      Usuń
    3. @Kira
      W mojej rodzinie funkcjonuje w związku z sytuacjami beznadziejnymi powiedzonko związane z zalepianiem plasteliną dziury w rozgrzanej patelni :)

      @An-Ka
      Każdy z nas ma pewne granice np. zachowań, których nie chciałby przekroczyć. Życie mówi "sprawdzam" i wtedy okazuje się, czy te granice są rzeczywiste. Od dziecka fascynowała mnie różnorodność ludzkich losów, uwielbiałam, gdy babcia snuła swoje opowieści o świecie, który minął bezpowrotnie. Obecnie ze strony męża mamy niemal dziewięćdziesięcioletniego dziadka - prosimy go o opowieści, kiedy tylko się z nim spotykamy. Dla nas to bezcenne historie - w dodatku dziadek jest szczęśliwy, gdy wraca myślami do dawnych lat, o dziwo, jako jedyni wnukowie jesteśmy zainteresowani jego opowieściami. Ludzie kiedyś także się wadzili, mimo to odnoszę wrażenie, że było więcej naturalnego zrozumienia do tego, że każdy ma prawo szukać własnej drogi do szczęścia. Może dlatego, że w trudnych czasach potrafimy bardziej docenić pozytywy, bo złe rzeczy i tak nas dopadają?

      Uważam swój obecny model życia za jedyny, który daje mi szczęście, jednak wiem, że każda rodzina, każdy człowiek żyje w swoim własnym, wygodnym dla siebie, mikroświecie. Ta różnorodność jest fascynująca :)

      Usuń
    4. Mamy zatem sporo wspólnego, Marzeno. Ja też lubię słuchać opowieści moich babć. :) Niestety, czasy przedwojenne już się w ich pamięci zatarły.

      Różnorodność jest OK, pod warunkiem, że nie zaciera się granic pomiędzy dobrem a złem.

      Usuń
    5. @Kira
      Monolityczność nie daje gwarancji ochrony przed złem, gdyby tak było zamknęłabym swoich bliskich w "dobrym monolitycznym" i nie wypuszczała na krok, żeby im włos z głowy nie spadł (a oni by mnie znienawidzili w końcu za to zamknięcie pewnie...).
      W "monolitach" to takich zatarć granic dochodzi równie często - ot, przemoc rodzinna na przykład, a przecież dla większości z nas, rodzina to świętość. Zło to działanie konkretnego człowieka.

      Usuń
  2. wielki szacun Kiruś, bo sam taki "idealny" być nie umiem i nawet nie chcę, bo zamieniłbym się w automat... w życiu oprócz beznamiętnej logiki kieruję się też emocjami, więc bywam stronniczy, na przykład potrafię więcej wybaczyć komuś, kogo darzę sympatią... ale z drugiej strony bywają sytuacje, okoliczności, gdy chowam emocje do kieszeni i wtedy każdego traktuję równo, nie mam wtedy żadnych oporów, by np. docenić i pochwalić czyn kogoś, kogo nie cierpię i uważam za ostatniego śmiecia... nie ufam jednak deklaracjom ludzi, którzy twierdzą, że ZAWSZE tak postępują...
    kiedyś rozmawiałem w kobietą, która deklarowała absolutny obiektywizm i równe traktowanie ludzi... zaproponowałem jej wtedy z głupia frant, byśmy poszli do łóżka... najpierw ją zatkało, potem jednak odrzuciła ten pomysł stwierdzeniem, że ma kogoś z kim bardziej woli to robić... zapytałem jej wtedy, skąd się ta osoba wzięła?... czy drogą losowania, czy selekcji?... po takim dictum zamyśliła się i przyznała mi rację mówiąc, że rzeczywiście nie zawsze bywa obiektywna...
    puenta jest taka, że "Kali" tkwi w każdym z nas i nie ma powodów, by się tego wstydzić i z neurotycznym uporem temu zaprzeczać...
    pozdrawiać :)...
    aha, nie odejdę, bo jednak z wieloma fragmentami Twojego tekstu się zgadzam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia proporcji owego "kalizmu" :). Jednak obiektywizm w pożądaniu ? no, spora przesada:)) No i chyba jednak nic wspólnego z "kalizmem"

      Usuń
    2. @ PKanalia

      Ale ja nie pisałam o wybaczaniu, o sympatii, o pożądaniu! Pisałam o SZACUNKU oraz CENIENIU kogoś ZA COŚ.

      Usuń
    3. @Kiro - pozostaje mieć nadzieję, że pkanalia żartował. Obiektywizm sympatii, miłości, pożądania, gustu to przecież kompletny matrix .Albo komunizm:)) Zresztą - to mi przypomniało pewną dyskusję, gdzie padały postulaty, by kobiety przestały się upiększać, to wtedy będzie sprawiedliwie i wszystkie będą tak samo pożądane:)

      Usuń
    4. z '"kalizmem" zawsze mamy do czynienia postawieni w sytuacji wyboru... natomiast rzeczywiście istotna jest tu kwestia proporcji, gdyż są sytuacje, gdy ów "kalizm" /lub zasada "bliższa koszula ciału"/ bywa wysoce niepożądany, wręcz naganny /stronniczy arbiter na boisku bywa czasem potępiany nawet przez zawodników wygranej drużyny/...
      komunizm albo chrześcijański postulat miłości bliźniego przepoczwarzony w ów komunizm... oczywiście, że moja propozycja rzucona owej panience była żartem /zresztą ona sama mi się nie podobała na tyle, by jej w taki sposób okazać pozytywne emocje/, niemniej jednak ten przykład nie jest taki głupi na pozór, gdyż czarno na białym pokazuje, że równe traktowanie wszystkich czasem jest wręcz niemożliwe, bo do głosu dochodzą takie czynniki, jak wspomniany gust, nad którym pełnej kontroli nie ma nikt...

      Usuń
    5. @pkanalia- ale to jest oczywiste i nie podlegające dyskusji. Przyznam, że nawet do głowy nie przyszłoby mi oczekiwanie czegoś takiego. A druga sprawa- to, że określamy swoje zasady nie musi oznaczac, że zawsze udaje nam się do nich w pełni stosować. To oznacza wyłącznie tyle, że wiemy (lub nam się wydaje), co jest słuszne i staramy się do tego dążyć.

      Usuń
    6. @Pkanalia
      Kira nie napisała, że zrezygnuje z samej siebie aby stać się każdym :) Tylko, że wysłucha każdego, nie przestając być sobą.
      Tak ja to zrozumiałam. Kira, skoryguj "co poeta miał na myśli"...


      A tak niby "od rzecz"y, ale jednak w powyższym Kirowym temacie:
      - dojrzały człowiek wie, że walka o sympatię WSZYSTKICH to przegrana z góry sprawa. Najważniejszym jest, byśmy się sami lubili i nie uciekali od swoich oczu w lustrze...

      Usuń
    7. @ PKanalia

      Widzisz, może i masz rację, ale piszesz kompletnie nie na temat. Naturalnie nie ma w tym nic złego, ale polemizujesz nie ze mną, a sam ze sobą. ;)


      @ Marzena

      Nigdzie nie napisałam, że nikogo nie dyskryminuję. Pisałam o tym, za co ludzi SZANUJĘ. Sympatia, pożądanie czy przyjemność z obcowania z nimi to już inna sprawa.

      Usuń
    8. @Kira...
      oj tam, oj tam... zapolemizowałem jedynie z pewną myślą, którą wyłuskałem z tekstu oraz bezpodstawnym pejoratywem zawartym we wzmiance o "mentalności Kalego"...
      co do reszty ustosunkowałem się jednym zdaniem... bo co tu jest do polemizowania z poglądem, że sama etykietka, którą kogoś opatrzono /lub ktoś sobie sam nadał/ nie zawiera właściwie żadnej informacji o danym, konkretnym człowieku?... skoro ten sam towar o takiej samej etykietce i opakowaniu bywa w swojej istocie różny, zależnie od sieci handlowej, to tym bardziej dotyczy to ludzi... dopóki nie spróbujesz, nie wiesz...
      ...
      tak apropos etykietek, to kiedyś gadałem z pewnym durniem /jeszcze nie wiedziałem, że jest durniem/, który mi klarował, że muzułmanin, który jada prosię nie jest muzułmaninem... wzbogacił tym samym moją wiedzę religioznawczą, bo dowiedziałem się, że istotą islamu jest niejedzenie prosiaków... obawiam się, że omawiany znany mi prosiakożerny muzułmanin ma tą ekspertyzę zadufanego w sobie /jak się potem okazało/ durnia głęboko "gdzieś"...

      Usuń
    9. @Kira
      Wiem, że nie deklarujesz braku dyskryminacji, wiem. To było uogólnienie, a one zawsze takie wychodzą "niedookreślone", bo zbyt ogólne...

      Usuń
  3. Przedstawiłaś piękne i słuszne zasady, których ja w całości nie spełniam. Ale zgadzam się na przykład, że można uprzejmie rozmawiać z osobami z różnych środowisk.

    Ciekaw jestem, czy Ty uważasz, że w swoim życiu konsekwetnie i kompleksowo realizujesz te zasady?

    Reasumując mógłbym zacytować ostatnie zdanie komentarza Petera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Dibelius

      Pisałam WYŁĄCZNIE o szacunku. O jakiejś urojonej równości - ani słowa. Więc o co chodzi???

      Usuń
    2. Czcigodna Kiro,
      Wydawało mi się, że pisałaś, że warunkiem Twojego szacunku jest posiadanie cech: dobro, mądrość, rzetelność, uczciwość, słowność, odpowiedzialność, wrażliwość, empatia, chęć niesienia pomocy bliźnim i zwierzętom, odwaga, choć niekoniecznie; oraz odrzucenie: solidarności, lojalności, moralności Kalego, dzielenia ludzi na kasty, fanatyzmu, pychy, głupoty, potępiania interakcji z niewłaściwymi kastami.
      To jest dosyć rozbudowana lista cech, którą moim zdaniem trudno jest w całości spełnić przeciętnemu człowiekowi.

      W ostatnim zadaniu piszesz:
      "Zastanów się, drugi człowieku, czy jesteś w stanie zaakceptować moje zasady. Jeśli nie, to po prostu odejdź."
      Czy chodzi o akceptację Twojego prawa do zdefiniowania warunków Twojego szacunku? Oczywiście każdy ma takie prawo. Czy chodzi o akceptację wszystkich wyżej wymienionych warunków? Jeśli tak - to ja nie odrzucam solidarności i lojalności, nie niosę też pomocy zwierzętom poza opieką nad własnymi.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
    3. @ Dibelius

      Szacunek to dla mnie bardzo mocne słowo. I dlatego braku szacunku nie utożsamiam z pogardą.

      Usuń
    4. @Dibelius
      Gdyby każdy niósł taką pomoc chociaż "tylko" swoim zwierzakom, byłoby pięknie :) :)
      Życie, jego reguły, normy funkcjonowania społecznego, zmuszają każdego z nas do rozmów,funkcjonowania na przeróżnych płaszczyznach życia zawodowego i prywatnego, także z tymi, do których szacunku nie odczuwamy.

      Dojrzały człowiek radzi sobie z emocjami i na przykład odbierając paczkę od listonosza, który jest znanym sodomitą (powiedzmy, że żyje z czterema kobietami pod jednym dachem i w dodatku zaprasza inne pary na "imprezy zapoznawcze", jak 'wieść gminna" niesie) czego my jesteśmy zapalczywymi wrogami, z natury swojej czujemy wstręt do takiego stylu życia - nie obrazimy się i nie odmówimy odebrania z plugawych rąk przesyłki skandując "Piekło czeka na takich jak ty! Bój się Boga!"....

      Między szacunkiem, a pogardą jest spora przestrzeń do zagospodarowania. Mnie nie przekonuje twierdzenie
      "Kto nie jest z nami, jest na pewno przeciwko nam". W taki sposób często myślą bardzo młodzi, zbuntowani ludzie, którzy dopiero poszukują swoich własnych ścieżek, więc bunt staje się dla nich momentem narodzin. Co nie oznacza, że potem nie machną na cały ten bunt dłonią, wspominając go, jako szczeniacki wybryk :)

      Usuń
    5. Marzeno - inna wersja tego powiedzenia to "kto nie z Mieciem (Moczarem - brrrrr) , to go zmieciem"

      Usuń
  4. Najwyraźniej istnieją różne cywilizowane światy. W tym, z którym miałem okazję się zetknąć, ktoś codziennie walczy o przeżycie. Dosłownie;)
    Solidarność i lojalność nie muszą prowadzić ani do mentalności Kalego, ani do utraty obiektywizmu - a przynajmniej nie istnieje taka logiczna konieczność.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Anty

      Świat, w którym musi się codziennie walczyć o przeżycie, trudno uznać za cywilizowany.

      Usuń
  5. Czcigodna Kiro
    Światopogląd jest ściśle związany ze słowami wypowiadanymi na tematy z tymże światopoglądem związane. Więc skoro nie ma się na myśli na przykład poglądów na sztukę, lecz choćby na gospodarkę czy moralność, oddzielanie światopoglądu od słów niekiedy nie ma sensu.
    Poza tym spotkałem się w blogosferze z poglądami do tego stopnia plugawymi, że jest konieczne dołożenie wszelkich starań, aby ci którzy je wygłaszają, nie mogli przejść od słów do czynów.
    Odnosisz się z wielkim dystansem (najłagodniej to określając) do takiego pojęcia jak honor. Być może na niektóre przejawy jego ewidentnego braku znajdziesz jakąś inną nazwę. Bo dla mnie choćby notoryczne wpisywanie przez łachudrę komentarzy na blogu, z którego (tak jak i z kilku innych) ta łachudra została dożywotnio usunięta, to brak choć szczypty honoru. A jak Ty nazwiesz taką łachudrę i takie gówniarstwo?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Stary Niedźwiedź

      Dobrze wiesz, że takie zachowanie uważam za - oględnie mówiąc - naganne. :)

      Usuń
    2. @ Kira
      Sięgnąłem po przykład takich zachowań szmat bez honoru, które to zachowania odrzucasz. A swego czasu sama musiałaś ze swojego bloga usuwać guano pewnej kaczuszki.
      A więc może rzecz w tym, że z powodów, w które nie wnikam, nie lubisz samego słowa "honor"? Ale niehonorowe zachowania (a przynajmniej niektóre) tak jak i ja potępiasz. Tyle tylko, że inaczej nazywasz powody swojej dezaprobaty.

      Usuń
    3. Słowo "honor" zostało zawłaszczone przez środowiska, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego. Nie zmartwi mnie, jeśli zostanę według ich kryteriów uznana za osobę niehonorową.

      Usuń
    4. Czyli masz awersję przede wszystkim do samego słowa. Ale już niektóre postępki czy zachowania, które tegoż honoru pozbawiają, również odrzucasz. A to najważniejsze.
      Ja z kolei za wysoce pejoratywne uważam słowo "luzak". Bo to dla mnie synonim chama bez cienia kindersztuby, z mega syfem w miejsce zasad moralnych i latryną w gębie. Taki europejski dalit vel haridźan, któremu nie podaje się ręki.

      Usuń
    5. @ Kira
      P.S.
      A poza tym, nie należy godzić się z bezczelnym kradnięciem pewnych pojęć. Jeśli wyjątkowa hołota nazwie się "przyzwoitym towarzystwem", nie powinno to skutkować zszarganiem słowa przyzwoity", lecz nazwaniem hołoty po imieniu. To samo dotyczy kryminalistów, nazywających siebie "ludźmi", w odróżnieniu od niekaranych "frajerów". Przecież to nie powód, by bydło zdeprecjonowało pojęcie "człowiek".

      Usuń
    6. @ Stary Niedźwiedź

      Aby móc w ogóle używać WŚRÓD LUDZI słowa "honor", musiałabym się dopasować co cudzych tego słowa wyobrażeń. Jeśli bowiem powiem, że dla mnie niehonorową sprawą jest ODMOWA podania ręki jakiemuś człowiekowi, to ktoś inny może to skontrować, twierdząc, iż w jego środowisku właśnie tak należy postępować. I ten człowiek wraz ze swoimi znajomymi będzie miał nade mną przewagę liczebną. Wolę zatem z tego słowa nie korzystać, skoro wypowiadam się za jedną jedyną osobę na kuli ziemskiej - za siebie samą.

      Usuń
    7. @ Stary Niedźwiedź

      Nie, Dobro i Zło uważam - teraz! - za zjawiska istniejące naprawdę, niezależne od ludzkich ustaleń.

      Usuń
    8. @ Kira
      Jeśli wierzysz, że one istnieją, niezależnie od tego, co o nich sądzą różni degeneraci, to już zasługuje na uznanie. A jeśli próbujesz dociec, CZYM one są, w sposób uczciwy względem siebie, mój szacunek się zwiększy. Bo siebie nie oszukasz. A co dopiero Jego.

      Usuń
    9. @ Kira
      P.S.
      Pisząc o degeneratach, miałem na myśli wszystkich majsterków przy moralności. Od dwójki bydląt z Oksfordu (tych od "aborcji po narodzeniu") po zwykłych "wolnościowców".

      Usuń
  6. @Kira
    Pozwól, że przytoczę tutaj fragment wiersza Norwida:
    "...Jak się nie nudzić na scenie tak małej,
    Tak niemistrzowsko zrobionej,
    Gdzie wszystkie wszystkich Ideały grały,
    A teatr życiem płacony
    Doprawdy, nie wiem, jak tu chwilę dobić,
    Nudy mię biorą najszczersze;
    Co by tu na to, proszę Pani, zrobić,
    Czy pisać prozę, czy wiersze?
    Czy nic nie pisać... tylko w słońca blasku
    Siąść czytać romans ciekawy,
    Co pisał Potop na ziarneczkach piasku,
    Pewno dla ludzkiej zabawy,
    Lub jeszcze lepiej - znam dzielniejszy sposób
    Przeciw tej nudzie przeklętej
    Zapomnieć ludzi, a bywać u osób
    - Krawat mieć ślicznie zapięty...!"
    /Ku chwale wszystkich, którym krawat myli się z przynależnością do elity/.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
  7. Pogląd jakoby pogadanki o honorze czyniły kogokolwiek honorowym jest równie zabawny jak tyrady emerytowanej prostytutki o wstrzemięźliwości.
    I równie wiarygodny.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Anty

      Honor to pojęcie abstrakcyjne. W przeciwieństwie do - mam nadzieję! - Dobra i Zła.

      Usuń
    2. To również pojęcia abstrakcyjne.
      Anty

      Usuń
    3. @Kira
      Skutki czynów dobrych i złych są odczuwalne na naszej "skórze", dlatego dla mnie to nie są pojęcia abstrakcyjne.
      A za honor lubi przebierać się ludzka pycha...

      Usuń
    4. @ Anty

      Jeśli nie wierzysz w Boga czy choćby życie pozagrobowe, to faktycznie, dla Ciebie to totalna abstrakcja.

      Usuń
    5. @Kira
      Nie ma takiego związku.
      Dobro jest intuicyjnie postrzegane jako autonomiczne w stosunku do "boskości" (no, przynajmniej w przypadku nie-fanatyków).
      Anty

      Usuń
    6. Jeśli świat duchowy istnieje (a wydaje mi się, że tak właśnie jest), to powinno się w nim znajdować miejsce na Dobro i Zło.

      Usuń
    7. Istnieje, jako autonomiczny konstrukt. Oczywiście kwestią wiary jest to, czy realnie również. Nie mieszajmy jednak dobra z "boskością" bo dojdziemy do mało ciekawych wniosków;)
      Anty

      Usuń
    8. w świecie duchowym istniejącym /być może/ realnie być może istnieje jakieś "dobro i "zło", chociaż wybitnie niekoniecznie... natomiast w świecie duchowym wyimaginowanym przez ludzi ogarniętych obsesją rządzenia innymi ludźmi to wyimaginowane "dobro" i "zło" istnieje, w wyimaginowany sposób jako realne narzędzie tego realnego rządzenia...

      Usuń
    9. @ PKanalia

      Przykro mi, ale Twój drugi komentarz nie był krytyką poglądów, a osoby.

      Usuń
  8. @ Kira
    Podzieliłaś moją dezaprobatę dla tak chamskiego procederu, jak zapaskudzanie komentarzami bloga, z którego wyleciało się dożywotnio. Zaprezentowany tu pełen histerii pogląd świadczy o tym, że nasz punkt widzenia nie cieszy się powszechną akceptacją.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pogląd jakoby proceder podszywania się pod mój nick miał cokolwiek wspólnego z "honorowym postępowaniem", pozostawiam bez komentarza.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Anty

      Czy ktoś tutaj coś o tym pisał???

      Usuń
    2. A czemu miał nie pisać?
      Przecież w dyskusji pod tym artykułem poruszono mnóstwo tematów bardzo luźno /o ile w ogóle/ związanych z jego tematyką.
      Więc jak byś oceniła pisanie pod cudzym nickiem oraz próbę wmawiania, że osoba posługująca się tym nickiem rzeczywiście coś napisała?
      Anty

      Usuń
    3. Źle bym oceniła.

      Czy masz w tej kwestii czyste sumienie?

      Usuń
    4. Raczej nie podszywam się, wyłączając dość oczywiste parodie pewnych "osób" /z naciskiem na "osoby", nie "ludzi"/.
      W przeciwieństwie do tych, którzy próbują mnie tyleż rozpaczliwie, co nieudolnie udawać.
      Jeśli ktoś czysto teoretycznie paskudzi własny blog, skarżąc się na to, że paskudzą mu jakieś bliżej nieokreślone "siły ciemności", czyż nie może świadczyć to o jego zakłamaniu na granicy paranoi? Ewentualnie o tym, że stał się godnym następcą Pawlika Morozowa?
      Anty

      Usuń
    5. @ Anty

      Lepiej nie kontynuować tego tematu.

      Usuń
    6. @Kira
      To prawda, wnioski są dość oczywiste, więc go zamknijmy.
      Anty

      Usuń
    7. @ Anty

      Nie wnikam w Twoje spory z innymi internautami.

      Usuń
  10. Pogląd zwalczający inny, który nie został tu nigdzie wypowiedziany, jest poglądem paranoicznym. Który zainteresować może co najwyżej psychiatrę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Kira (komentarz z 15:11)
      Jak słusznie zauważyłaś, nikt tu niczego takiego nie napisał. Więc pojawił się pogląd insynuujący, że ktoś coś takiego napisał. Tak samo, gdyby ktoś tu w jakiejkolwiek sprawie coś napisał, licz się z tym, że pojawi się pogląd twierdzący, iż ten temat nie był poruszany.
      Skoro w swoim "wzorcu" dopuszczasz nazwanie jakiegoś poglądu "kurewstwem", per analogiam nazwę poglądy o których teraz piszę "męskim kurewstwem"

      Usuń
    2. @ Stary Niedźwiedź

      Wyraz "kurewstwo" ma wiele znaczeń. Tutaj dopuszczone jest tylko to, które nie ma związku ze sferą seksualną.

      Usuń
    3. @ Kira
      Do łez ubawił mnie tyleż kłamliwy co idiotyczny pogląd, utrzymujący że temat, o którym NIKT nie pisał, był rzekomo w dyskusji poruszony "bardzo luźno".
      Przypomina to stary dowcip.
      Na międzynarodowej konferencji poświęconej maszynom rolniczym, Amerykanie przedstawili dane o nowej generacji kombajnów zbożowych, o niespotykanej dotychczas wydajności. Delegat radziecki, nie chcąc dopuścić, by imperialiści byli górą, zabrał głos in powiedział:
      - A Griszka Smirnow, traktorzysta z kołchozu "Płomień Rewolucji", przez jedną noc wypił dwa litry bimbru i uprawiał seks z dziesięcioma dojarkami.
      - Mr Smirnow jest chłop na schwał - odparł Amerykanin. - Ale jaki to ma związek z kombajnami?
      - Związku nie ma żadnego - przyznał Rosjanin. - Ale musicie towarzyszu przyznać, że wydajność też imponująca.
      Zechciej usunąc ślad po poprzednim komentarzu (usterki korektorskie).

      Usuń
    4. @ Kira
      Parszywa insynuacja, jakoby blogmaster i tak mający dosyć pracy z usuwaniem trollującej luzackiej hołoty, specjalnie paskudził własny blog, świadczy jedynie o takim poglądzie. I nie tylko o samym poglądzie.

      Usuń
    5. No cóż, Niedźwiedziu, może spuśćmy na to zasłonę - powiedzmy, że - miłosierdzia.

      Usuń
    6. @ Kira
      Serdecznie dziękuję za asenizację. Przy okazji mogłaś wyrobić sobie zdanie o grupie "normalnych, porządnych, przyzwoitych ludzi".
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    7. @ Kira
      Dziękuję również i za dzisiejszą asenizację.
      Proponujesz spuścić zasłonę miłosierdzia. Moim zdaniem, w przypadku aż tak łajdackich sugestii, właściwsze jest spuszczenie wody.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. @Kira & Anty...
    oj tam, oj tam... jak to mawiają /tradycyjnie zresztą/ starożytni Enochianie, "każda grupa /a także kupa/ poglądów ma swoje pojmowanie pojęcia honoru"... wszystko jest względne... w pojęciu normalnych, porządnych, przyzwoitych ludzi grupa, która kłamie, że ktoś jest pedałem, komunistą, ćpunem, dziwką, mordercą lub morderczynią dzieci nie mając do tego żadnych podstaw jest kupą, a nie grupą... a takiej kupie żaden normalny, porządny, przyzwoity człowiek ręki nie poda... co nie oznacza bynajmniej, by tej kupie odmawiać prawa do swojej definicji "honoru"... tak robić nie można, bo staniemy się, my wszyscy normalni, porządni, przyzwoici ludzie podobni do tej kupy...
    tak?...
    czyli sprawa ogarnięta...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...