04.12.2014

Sposób na ładne włosy


Miesiąc temu (31.10 lub 01.11.) po raz pierwszy skorzystałam z pewnego „zamiennika” szamponu. Był to strzał w dziesiątkę. Już po pierwszym myciu moje włosy stały się puszyste jak nigdy, a po kilku kolejnych przestały się tak szybko przetłuszczać. Najlepsze specyfiki, jakich wcześniej używałam, nie zapewniły mi tak szybkich i satysfakcjonujących rezultatów.

Co było tą cudowną alternatywą dla szamponu? Otóż – zwykłe jajka. :) Plus odrobina soku z cytryny.




A wszystko zaczęło się od wpisu blogerki Futrzak:
Biznes się kręci, ogromna wiekszość kobiet nie wyobraza sobie zycia bez szamponu i odzywki, wierzy w wyzszosc swiąt bożego narodzenia nad świętami wielkiej nocy tj. jednego szamponu nad drugim i wydaje na nie fortunę, bo tylko ten, bo inne złe etc.
Tymczasem bez szamponu mozna się doskonale obejść. Nie należę do ortodoksyjnych wyznawczyń ruchu „no poo”, ktore zaprzestaja mycia wlosow w ogole. To bylby zbyt wielki hardcore, eksperymentowalam wiec z materialami zastepczymi. Staneło na jajku z odrobina soku cytrynowego. Jedno jajko (w calosci, razem z bialkiem) rozbijamy widelcem z dodatkiem malej lyzeczki soku. Potem wmasowujemy w skórę i wlosy. Splukujemy letnia woda – zbyt gorąca spowodowalaby ścięcie się białka.

Zachęcona wpisem, postanowiłam dać szansę jajom. I nie zawiodłam się. Polecam tę metodę każdemu, kto narzeka, że musi często szorować łepetynę. :)



21 komentarzy:

  1. Czcigodna Kiro
    Jak rozumiem, żółtka plus sok z cytryny rozwiązały problemy z grupy "odżywianie" oraz "zapobieganie przetłuszczaniu". Ale jak wygląda inny aspekt, czyli pospolite "umycie włosów z brudu"?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Niedźwiedziu, doprawdy nie wiem, co mam na to odpowiedzieć. Mnie w zupełności wystarczają jajka, ale może ktoś, kto wraca po pracy z zapylonymi włosami, uzna, że potrzeba mu silniejszego specyfiku.

      Usuń
    2. @ Kira
      Właśnie to miałem na myśli. Pył (nawet w przypadku belfra, dużo gryzmolącego kredą po tablicy) czy sól (pozostałość po pocie u osób, których praca wiąże się z dużym wysiłkiem fizycznym) wymagają wymycia metodami "konwencjonalnymi". I dopiero w celach pielęgnacyjnych można sięgnąć po tę jajeczną metodę.
      Swego czasu pomogłem przyjaciółce zlikwidować uporczywy stan zapalny krtani (jej praca to nieustanne gadanie z interesantami firmy a medykamenty przepisywane przez laryngologa nie skutkowały) za pomocą kardynała Mendozy (3 x dziennie po 20 ml). Słońce Iberii pomogło jak ręką odjął a pacjentka po zakończeniu kuracji, czyli czwartego dnia, odstawiła lekarstwo. Żartując że pierwszy raz w życiu była narażona na pokusę popadnięcia w lekomanię.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. @ Stary Niedźwiedź

      Z tym pyłem to jeszcze rozumiem, ale żeby "spocone" włosy koniecznie wymagały szamponu? Cóż, w tym drugim przypadku zachęciłabym do przynajmniej jednorazowej próby z jajkiem. :)

      Usuń
  2. domowe sposoby jak zwykle okazują się najlepsze... oprócz żółtek powoli wraca też do łask piwo /PIWO, a nie sieciowe parasyntetyczne namiastki/ oraz prozaiczne szare mydło... a dla wzmocnienia sok z utartej czarnej rzepy /notabene główny składnik legendarnego już węgierskiego "Banfi"/, tylko szkopuł w tym, że nie jest zbyt łatwa do upolowania... można jeszcze w ramach pozytywnie rozumianego "multi kulti" dorzucić naturalną chnę, ale to już raczej nie dla blondynek /chyba, że odcień blond im się znudził i pragną czasowej odmiany/...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ PKanalia

      Ja używam całych jajek, choć czytałam, że faktycznie można myć włosy samymi żółtkami.

      Z "domowymi sposobami" jest ten ambaras, że mogą zawieść, kiedy potrzeba czegoś wyjątkowo mocnego i szybkiego. Niektórych może to zniechęcać.

      Usuń
    2. bo domowe sposoby bywają różne, tak samo jak zresztą niedomowe...
      ale poruszyłaś ciekawą kwestię... ludzie /statystycznie, w tendencji, żeby nie było, że wszyscy/ pragną niestety właśnie czegoś szybkiego i mocnego, tak, żeby było "od razu"... bo po co pracować nad sobą, skoro jedna piguła, jedna szklanka jakiegoś świństwa lub nawet kilka słów modlitwy sprawi cud, miód i mandarynki... rzecz jasna piguła i szklanka kupiona w naszym sklepie, zaś modlitwa tylko w naszym pałacu /nie trzeba nawet wstawać, usłużny pracownik naszej firmy sam podejdzie z tacą/...
      prawda jest taka /tu podeprę się autorytetem pewnej wizażystko - kosmetyczki/, że choć jajko są na włosy zdrowe, to gdy kobieta nie dba o siebie wewnątrz /jedzenie, ruch, seks, poczucie humoru i pozytywne myślenie/, to na dłuższy dystans i legion strusich niosek nie pomoże :)...

      Usuń
  3. Nie cierpię białka spływającego z dłoni. Brrrr
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he he... widziałeś /już/ stary film Spielberga "1941"?... tam jest taka kwestia "brzydzę się jajka, brzydzę się jajka"... :D...

      Usuń
  4. Zanim wyprobowalem propozycje "z jajem" Futrzaka, testowalem marokanskie brazowe mydlo z oliwek (ktore niestety bylo zbyt silne i wywolalo u mnie potezny lupiez).

    Ludzie sa rozni i roznie reaguja na rozne specyfiki. :D Taka najprawdziwsza prawda ;) Pomysl "z jajem" mi rowniez przypadl do gustu (a jeszcze bardziej skorze i wlosom).

    Jedynym mankamentem (szczegolnie pod sluzbowym prysznicem ;) sa te dzwieki rozbijania jajka widelcem w naczynku :/

    @Antoni Relski: bialko po rozbiciu widelcem i dodaniu cytryny ma calkiem inna konsystencje... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię widzieć, zacny Falco. :)

      Usuń
  5. droga impreza chyba, jak się ma długie włosy, ze trzy jaja pewnie trzeba

    ale spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nawet ze cztery. :) Jasne, że to wychodzi drożej niż szampon. Ale moim zdaniem warto. Od kilku miesięcy myję włosy tylko jajami. :)

      Usuń
    2. a nie śmierdzą jajkami?
      umyłam raz i miałam wrażenie że mi włosy tak no ... naturalnie pachniały...

      a potem sianowate końcówki miałam, bo nie chcąc używać chemii nie użyłam odżywki

      reszta ok, ładnie się błyszczały

      masz jakieś naturalne odżywki w zanadrzu...? :)

      Usuń
    3. (oczywiscie będę myć dalej, zobaczymy do czego to zmierza... jestem za eliminacją wszelkiej zbędnej chemii z otoczenia człowieka)

      Usuń
    4. @ Ola

      Właśnie spytałam Lubego i zapewnił mnie, że moje włosy nie śmierdzą jajami. :) Nie, nie używam odżywek. Ale myślę nad zrobieniem sobie takowych, ze składników naturalnych, rzecz jasna. ;)

      Warto pamiętać o dodaniu odrobiny cytryny do jajka. Byle nie przedobrzyć. ;)

      Usuń
    5. Kira, jednak jedzie tym jajkiem
      nie, nie użyłam zbuka :P

      może szwedzkie kury czym innym karmione - ale po wejściu do łazienki czuć zapach jaja, a ostatnio mi świeżo umyte włosy zawiało na nos i też poczułam :/
      kupiłam jakąś naturalną odżywkę z rumianku, może zabije

      czy już wymyśliłaś odżywkę? :)

      Usuń
    6. Przykro mi. :/ Mnie obwąchał mój partner i oznajmił, że niczego nie czuje.

      Nie używam odżywki. Ale może zacznę, bo mam słabe włosy.

      Usuń
    7. już ileś osób mi mówiło o hinduskiej amli
      ale to nie w charakterze odżywki po myciu tylko kuracji, którą potem trzeba zmyć (ciekawe czy jaja dadzą radę ;) )

      Usuń
    8. Nie znam tego specyfiku.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...