11.01.2015

Autoreklama miernoty


Niewiele jest żałośniejszych i bardziej poniżających zachowań niż uporczywe, długotrwałe i natrętne przedstawianie siebie samego jako człowieka wartościowego, inteligentnego, kulturalnego, godnego szacunku, podziwu, czyli – najoględniej rzecz ujmując – lepszego od pospólstwa. Gorsza jest już chyba tylko sprzedaż własnych narządów, żeby zdobyć fundusze na IPada. To samo dotyczy nachalnego lansowania „swojej sfery”, „swojego towarzystwa”, „naszego rodzaju ludzi”, etc. Można by jeszcze ewentualnie znieść taki „lans” na rozmowie rekrutacyjnej; ktoś, komu brakuje przydatnych w danym miejscu pracy umiejętności, a ma tzw. gadane, może ująć potencjalnego pracodawcę swoimi rzekomymi przymiotami ducha i/bądź intelektu. Jeśli jednak odstawia taki żałosny popis na gruncie towarzyskim, to z miejsca można go uznać za... przeciwieństwo wciskanego otoczeniu wizerunku. Czyli za istotę bezwartościową, śmieszną, głupiutką, nieszczególnie dobrze wychowaną (trudno myśleć inaczej o rozpieszczonym bachorze, postrzegającym swoją osobę jako ósmy cud świata) i przede wszystkim – pozbawioną wstydu.

Naprawdę wartościowi, godni szacunku, podziwu i tak dalej ludzie nie muszą nikomu udowadniać, że takimi są. Nie muszą również promować towarzystwa, w jakim się obracają. Kto będzie chciał doń przynależeć, ten się sam zgłosi.

A jeśli nikt się nie zgłasza? Jeśli towarzystwo gnije od jakiegoś czasu we własnym, mocno stęchłym sosie? No to trzeba się troszkę nad sobą zastanowić. Może nie jesteśmy tak wspaniali, na jakich z wielkim zaangażowaniem pozowaliśmy?



40 komentarzy:

  1. "Szaleństwo u jednostek jest rzeczą rzadką, ale u grup, partii, narodów i epok jest regułą".
    Może chęć kreowania swojej osoby i zabłyśnięcia w określonej grupie sprawia, że przekracza się granicę, za którą aktor staje się teatralną kukłą, nie wywołującą poczucia zażenowania jedynie u pozostałych kukiełek?
    Wiadomość o sprzedaży narządów mnie zmroziła. Wizja, w której w przydrożnych barach będą sprzedawane /po wyjęciu wartościowych części zamiennych/ kotlety z martwych korwinistów, którzy przekraczali prędkość, zostanie zrealizowana szybciej niż przypuszczałem.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, apelujmy do korwinistów, żeby się zdrowo odżywiali, uprawiali sport, pili umiarkowanie, a papierosy i narkotyki bezwarunkowo odrzucili - jeśli nie dla nas, to dla ludzi, którzy będą ich spożywać.

      Usuń
  2. Proponujesz typowo polską fałszywą skromność.Czy ludzie inteligentni/pracowici/wartosciowi,ktorzy sporo w życiu osiagnęli, powinni chować się w kącie,by nie razić otoczenia swoją wiedzą, elokwencją,tudzież dobrym autem?:) Czy trzeba się wstydzić utytułowanych rodziców, bo tzw.towarzystwo lepiej odbierze pracujących na taśmie?:) I niekoniecznie jest wprost przeciwnie do tego,co się słyszy,czy widzi.To tak jakby uznać,że piękna dziewczyna wcale nie jest piękna i obowiazkowo .. z definicji głupia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, czyżbym napisała niejasno? Kluczem do zrozumienia mojego tekstu są słowa: "uporczywe, długotrwałe i natrętne przedstawianie siebie samego [...]".

      Nie uznam pięknej dziewczyny za zarozumiałą, jeśli powie: "Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem piękna." Jeśli jednak będzie to podkreślać na każdym kroku lub - co gorsza - narzucać się jakiemuś mężczyźnie, wmawiając mu, że głupotą jest odrzucać taką piękność jak ona, to raczej nie zyska mojego uznania.

      Jeśli jesteś człowiekiem inteligentnym, to z łatwością odróżnisz ŚWIADOMOŚĆ własnej wartości od głupkowatego przechwalania się czy - co znacznie żałośniejsze - lansowania na siłę.

      Usuń
  3. Nie masz klasy dziewczyno.Czasem warto milczeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby wypowiadać się o tym, kto ma klasę, a kto nie, trzeba najpierw samemu ją mieć. Anonimowe trolle są jej z definicji pozbawione.

      Usuń
    2. Czyli dyskusja tylko o tym co się ma np o dzieciach

      Usuń
    3. Dyskutować można o wszystkim. Odróżniasz dyskusję od wycieczek ad personam?

      Usuń
  4. Może sposobem na anonimowych trolli byłaby blokada określonych adresów IP?
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak to zrobić.

      Usuń
    2. Prędzej anonimowego komentowania, ale - nie prowadząc własnego bloga - skłaniam się ku opinii, że to kiepskie rozwiązanie. Zaś blokowanie IP jest po prostu zbyt łatwe do obejścia i tym samym nieskuteczne.

      Usuń
    3. Zmusiłbyś mnie do logowania, a tego nie lubię ;) Ale faktycznie, blokady można obchodzić.
      Styl i ton niektórych wypowiedzi bezbłędnie wskazują, że tak się wyrażę, "grupę badaną".
      Anty

      Usuń
    4. Od zarania internetów najlepszym sposobem jest nie karmienie trolli. Nie powtrzyma to nikogo od głupich komentarzy, ale przynajmniej na jednym komentarzu się skończy, jeśli nikt nie podejmie wątku.

      Usuń
    5. W sumie nie ma wielkiego problemu. Wystarczy co jakiś czas zajrzeć do bloga i usunąć kupy. A choćby i nawet wisiały kilka godzin, to przecież i tak prędzej czy później polecą.

      Swoją drogą, to chyba nie są trolle. To wirtualne MENDY. W przeciwieństwie do trolla właściwego wirtualna menda traktuje siebie bardzo serio. I zapewne naprawdę wierzy, że kasowanie jej bełkotliwych wypocin to "zamykanie ust".

      Usuń
  5. Nigdy nie przepadałam za "polską skromnością". Lubię, gdy ludzie mający talent, czy umiejętności potrafią powiedzieć "Tak, jestem w tym dobry". Skromność to dla mnie pewien styl, dlatego czasami o kimś powiem, że jest skromną osobą (chodzi mi o pewien minimalizm życiowy, sposób ekspresji etc.). Nie przepadam natomiast, gdy ktoś przechwala się koligacjami - wszelkiego typu - dla mnie ważny jest określony człowiek, nie zaś jego np. ustawiona rodzina. Mówię o przechwalaniu, nie wspominaniu.


    Lans to słowo, na które natknęłam się w internecie. Wygląda na to, że lansować można wszystko. Wśród młodych ludzi to określenie nie ma nawet pejoratywnego zabarwienia, ot, taki sposób na promocję własnej osoby :)

    Przypomniało mi się, jak stwierdziłam (chyba u mnie na forum, ale może się mylę, to było już jakiś czas temu), że lubię samą siebie. Jaki grad pogardy spadł na moją głowę - przeczytałam, że jestem próżna, pusta, powierzchowna i tak w ogóle to żal moich bliskich .... Uśmiałam się, pośmiałam i wciąż siebie lubię :) Straszne.... :)
    Dlaczego takie zwyczajne stwierdzenie wywołało tyle jadu u obcych, nieznających mnie w ogóle ludzi? Jako Polka powinnam powiedzieć, że nie lubię siebie, czy co??? Okres nielubienia przerobiłam w okresie wczesno -nastoletnim, dojrzałam, zaakceptowałam siebie. Miałabym prowadzić wojnę sama z sobą? Czyżby to był mój patriotyczny obowiązek - to prowadzenie ciągle jakiejś wojny, chociaż ze sobą samą?

    Wracam do meritum Twojej wypowiedzi - nachalne lansowanie się w internecie jest bardzo częste, gdy ktoś robi to zawodowo ująć to można pod hasłem "reklamy", gdy prywatnie - tutaj wszystko zależy od odbiorców.

    Mnie drażni tylko lansowanie (trzymam się uparcie tego określenia) jedynie słusznych postaw moralnych, mentalności,określonego stylu życia -bo wszyscy potrzebujemy tego samego do szczęścia, jak ogólnie wiadomo (sic!).

    Jest jeszcze jedna kwestia - krzywię się, gdy widzę manipulację, a to bywa na forach bardzo częstym zabiegiem - czasami jest ona tak jasna, że aż zmusza do śmiechu, a nie powinna. Często manipulatorzy chadzają sforami, co jest groźnym zjawiskiem i przypomina mi, jak bardzo łatwo ludzie wchodzą w relacje zbliżone do tych panujących w sektach.

    Podobno "Koń jaki jest, każdy widzi" - zgadzam się, o ile używamy oczu, nie naszych uprzedzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Marzena

      "Nigdy nie przepadałam za "polską skromnością". Lubię, gdy ludzie mający talent, czy umiejętności potrafią powiedzieć "Tak, jestem w tym dobry".

      Ależ ja nie piszę o świadomości własnych zalet. :)


      "Przypomniało mi się, jak stwierdziłam (chyba u mnie na forum, ale może się mylę, to było już jakiś czas temu), że lubię samą siebie. Jaki grad pogardy spadł na moją głowę - przeczytałam, że jestem próżna, pusta, powierzchowna i tak w ogóle to żal moich bliskich"

      Nie przechwalałaś się swoimi zaletami, ani nikomu nimi nie kłułaś w oczy. Nie postrzegam Cię jako osoby zadufanej w sobie.


      "Mnie drażni tylko lansowanie (trzymam się uparcie tego określenia) jedynie słusznych postaw moralnych, mentalności,określonego stylu życia -bo wszyscy potrzebujemy tego samego do szczęścia, jak ogólnie wiadomo (sic!)."

      A mnie - no, nie tyle drażni, ile zdumiewa - kiedy ktoś uparcie powtarza, jaki to on jest od kogoś lepszy, jakie to jego towarzystwo jest lepsze, i jak to koniecznie trzeba trzymać właśnie z nimi.


      "Często manipulatorzy chadzają sforami, co jest groźnym zjawiskiem i przypomina mi, jak bardzo łatwo ludzie wchodzą w relacje zbliżone do tych panujących w sektach."

      To są rasowi tchórze, silni tylko w grupie. A jeśli owa grupa nie jest zbyt liczna, to zawsze można - oczywiście w wirtualu - powielać się jako "anonimowi".

      Usuń
    2. Dlatego usuwanie spamu jest czymś innym niż zamykanie komukolwiek ust.
      Anty

      Usuń
  6. anonim anonimowy12.01.2015, 13:52

    Kiedy ty obiad ugotujesz jeżeli musisz warować prze kompem coby ci coś niepoprawnego nie wpisali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mylenie niepoprawności (najczęściej politycznej) ze zwykłym chamstwem to typowa cecha ludzi malutkich duchem i intelektem.

      Usuń
  7. Do upierdliwego Anononimowego: kasowanie twoich komentarzy nie zajmuje mi dużo czasu; wystarczy raz na jakiś czas zajrzeć do bloga i w kilka sekund posprzątać syf po tobie. Z kolei ty musisz - siłą rzeczy - poświęcać na trollowanie więcej czasu. Przegrywasz życie.

    OdpowiedzUsuń
  8. anonim anonimowy12.01.2015, 16:22

    Mam sporo wolnego czasu,bo za obiad odpowiada moja żona.I przy okazji.Porządkując blog przegapiłaś jeszcze jeden mój wpis.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej przegrywasz życie. Chociaż może bardziej przegrywa je twoja żona...

      Usuń
    2. anonim anonimowy12.01.2015, 22:40

      Jedna kobieta gotuje obiad,inna użera się z trollami na swoim blogu.
      Czas mają ten sam.
      Któraś z nich wg.ciebie przegrywa swoje życie?

      Usuń
    3. Nie o obiad chodzi, a o męża.

      Usuń
    4. @anonimowy anonimowy

      Proste, ta która karmi trolla :)

      Usuń
  9. Odpuść :) Bywaj tam, gdzie spotkasz się z miłym przyjęciem. Podejmuj tych, których chcesz, a nie "musisz". Drobne nieporozumienia (bo czym innym są blogowe niesnaski?) możesz łatwo załagodzić i rozwiązać. "Prawo Kiry" jak każde amatorskie regulacje, można łatwo obejść albo dostosować do swoich celów, toteż nawet go nie przeczytałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Celsus

      Odnośnie wirtualnych utarczek - wszystko, co miałam do powiedzenia, wyłuszczyłam w komentarzu do poprzedniego wpisu (tym z godz. 14:00).

      Oczywiście, że będę bywać tam, gdzie mnie chcą. Nie wpycham się nigdzie na siłę. :)

      Tak, "Prawo Kiry" można obejść. A można też... p r ó b o w a ć obejść. ;) Tobie nie było zresztą potrzebne. Nie dla takich jak Ty je stworzyłam.

      Usuń
  10. nie widzę nic złego w komunikacie "jestem zajebista/y"... to może być jak najbardziej prawda... natomiast ustawiczne wysłuchiwanie tego komunikatu może być naprawdę upierdliwe i budzić wątpliwości co do prawdziwości jego treści... pominę już kwestię, że być może w danej chwili wolę przebywać w towarzystwie osoby niezajebistej, a nawet wręcz beznadziejnej?... tak dla odpoczynku, albo dla czystego sportu... wbrew pozorom od czasu do czasu może to być twórcze wydarzenie...
    ...
    kwestia nerki... akurat ja bym nerki za iPada nie sprzedał... taki mam system wartości... natomiast nie bardzo rozumiem dlaczego "oprawców" i dlaczego "proces"?... zmusili go do tej transakcji, czy sknocili robotę?... w takim wypadku akurat rozumiem... ale żeby nie móc dobrowolnie sprzedać WŁASNEJ nerki?... głupie takie prawo jest...
    ...
    nie wiem, jak tam jest z rozumem tego skakańca na fotce, ale wrażliwości estetycznej to po mojemu nie ma na pewno... wziąłby i sobie jakoś fajniej wymalował ten napis... a zresztą... co mnie to obchodzi?... w sumie to nie moja deskorolka...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, wszystko zależy od tego, gdzie, kiedy, jak i do kogo pada komunikat o swojej "zajebistości". :)

      Marny to świat, w którym opycha się własne podroby, żeby nabyć byle elektroniczny gadżecik.

      Usuń
    2. Nie wiem jak wygląda prawo w tej kwestii w Chinach, ale wydaje się że 17-latek również w tym państwie jest nieletni, co stawia sprawę w zupełnie innym świetle niż wolny wybór.
      Niestety, ciężkie samookaleczenie się za gadżety wygląda o wiele bardziej paskudnie niż świadczenie usług seksualnych za pieniążki.
      W każdym razie gdyby usługi komercyjne poszły dalej, nie tknąłbym kotlecika opisanego w moim pierwszym komentarzu pod tym wątkiem. Obawiałbym się, że pechowemu kierowcy ktoś pomógł;)
      Anty

      Usuń
    3. @Anty...
      ups... za szybko czytałem i nie doczytałem o tym wieku 17 lat... tak więc masz rację w kwestii "innego światła"... natomiast nie zmienia to mojego zdania w przypadku, gdyby się to odbyło za rok...
      /tak swoją drogą, to za rok na innym forum przeczytamy, że desygnat nicka "pkanalia" promuje chińskie konsorcja pozyskujące nerki, wątroby i inne podroby od 7 latków/...

      Usuń
    4. @Kira...
      ano marny, ale marnym prawem się go nie naprawi, bo będzie jeszcze marniej...
      chęć wymiany podrobów na gadżecik nie wynika z ewentualnej legalności takiej wymiany, ma nieco głębsze przyczyny...
      a tak naprawdę, to większości marności nie naprawi się żadnym prawem, nawet niemarnym...

      Usuń
    5. @Kira /tytułem uzupełnienia/...
      co prawda istnieje coś takiego, jak "wychowawcza rola prawa", ale jakoś tak się dziwnie składa, że od tego "wychowania" głupsza większość ludzi głupieje jeszcze bardziej...

      Usuń
    6. Jak dla mnie, może sobie nawet dać uciąć rękę albo nogę. Byle by nie żądał za to renty.
      Anty

      Usuń
    7. @Anty...
      myślisz, że może istnieć firma ubezpieczająca od "dobrowolnego pozbawienia się /np./ nogi"?... to przecież nie jest wypadek... ale tak teoretycznie, to można sobie wyobrazić ubezpieczenie od "spontanicznego, nagłego, nieprzewidzianego wyłapania pierdolca"...

      Usuń
    8. @ PKanalia

      A wyobrażasz sobie wysokość składki od takiego ubezpieczenia? :)

      Usuń
    9. @Kira...
      składka to składka... w końcu zależy od sumy ubezpieczenia... mnie natomiast ciekawi, komu wypłacić odszkodowanie, jak dolegliwość nie przejdzie... ubezpieczył się Iksiński, a tu Iksiński znika i jest np... Napoleon... Mrówkojad Albert... albo co gorsza /np./ sokowirówka... zdarzyło Ci się być kiedyś sokowirówką?... chyba nie... mnie też nie, więc co my możemy wiedzieć o byciu sokowirówką? :)...

      Usuń
  11. W Polsce od stuleci istniało społeczeństwo klasowe. Klasy wyższe cieszyły się naturalnym szacunkiem, choć nie każdy potrafił unieść tę odpowiedzialność. Komuniści zmasakrowali to wszystko, każdy, kto coś posiadał - majątek, wiedzę, przyzwoitość, kulturę osobistą - padało ofiarą ich siepaczy, Sami po szkoleniach partyjnych uczestniczyli w części artystycznej - picie na umór i wulgarny seks.

    25 lat to jest mało na odbudowanie struktury społecznej. Pojawiają się różne postawy - najczęściej udawanie biednego, nieudacznika; albo odwrotnie - chwalenie się na każdym kroku swoimi rzeczywistymi czy urojonymi przymiotami.

    Dlatego cenię Twoje podejście - potrafisz być krytyczna nawet wobec przyjaciół, nie boisz się zadawać trudnych pytań. Twoja postawa jest przykładem i wsparciem także dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dibeliusie, nie sądzę, żebym miała tutaj przyjaciół. Wrogów zresztą też chyba nie. ;)

      Zabawne, ale dla mnie to właśnie Ty jesteś wzorem dobrego moderatora: spokojnie i na luzie robisz swoje.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...