14.01.2015

Miliony much nie mogą się mylić?


Jak już kiedyś pisałam, argument jednego człowieka jest wart więcej niż opinia tysiąca ludzi. Człowiek mądry wskaże ci błąd i po sprawie. Głupiec będzie podskakiwać i wrzeszczeć: „Popatrz, ilu ludzi myśli tak, jak ja!” Ktoś, kto nie umie dowieść swojej racji na drodze merytorycznej dyskusji, będzie najczęściej gorączkowo podkreślać liczebność podobnych mu głupców. W przekonaniu takiej osoby jest to wystarczający argument, by przekonać rozmówcę do swoich idei.

Głupcowi może dać posłuch tylko jeszcze większy głupiec, w dodatku pozbawiony kręgosłupa moralnego i szacunku do siebie. Ten, kto zmienia swój światopogląd pod wpływem cudzych opinii, a nie argumentów, zawsze będzie podatnym na wpływ innych mięczakiem. W zależności od środowiska, w którym się w danej chwili znajdzie, będzie liberałem lub konserwatystą, kato- lub ateotalibem, lewakiem lub prawakiem. Czy można taką osobę uznać za wartościową? Chyba tylko, jeśli cenimy tchórzliwych konformistów.

Dlatego warto słuchać mądrych ludzi prawiących o FAKTACH. Nie warto natomiast pełnych pychy durniów bełkoczących o swoich „wspaniałych” zasadach, poglądach czy wartościach.

23 komentarze:

  1. @Kira
    Zabawne, poruszyłaś kwestie, o której wczoraj długo rozmawiałam z przyjacielem. Kiedy rozwiązuję jakiś problem natury interpersonalnej zawsze staram się rozmawiać o faktach, czyjeś intencje są dla mnie drugoplanowe. Wiadomo, że gdy mamy z kimś konflikt, na ogół nie myślimy o tym kimś w superlatywach, więc i jego intencje możemy uznawać za negatywne. Warto skupić się na faktach, chociaż to na ogół dosyć trudne, jesteśmy na wskroś emocjonalnymi istotami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Marzena

      Intencje mogą mieć znaczenie, jeśli przekładają się na konkrety.

      Usuń
    2. @Kira
      Ale dopóki są tylko intencjami to nie są dużo warte. Tak, gdy ktoś je realizuje wtedy stają się faktami i wtedy są najważniejsze.
      Nie postawię znaku równości między intencją, a konkretem,

      Usuń
    3. @Marzena
      Dawno temu podawałem na tym forum przejaskrawiony /ale nie tak znowu odległy od rzeczywistości/ przykład faceta, który wspiera żebraków drobnymi kwotami, rzucając w nich pieniędzmi i komentując swoją pomoc słowami "masz dziadu".
      Fakty są takie, że rozdaje pieniądze biednym.
      Anty

      Usuń
    4. @Anonimowy - nie, fakty są takie, że rzuca w nich drobnymi.

      Usuń
    5. @ Anty

      Forma, jaką nadajemy naszym czynom, również się liczy.

      A przy okazji - czy mógłbyś jednak zacząć się logować? Lub przynajmniej jakoś się podpisywać?

      Usuń
  2. Niestety procent populacji potrafiący spierać się na argumenty jest wciąż za mały(a może wręcz malejący?). Za to sterowanie masami ludzi staje się coraz łatwiejsze i efektywniejsze(media i inne wyrafinowane, żeby nie powiedzieć perfidne, sposoby). I pewnie również dlatego tak trudno żyć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Piotrem

      Owszem, wielu ludzi daje sobą sterować. Może nawet przytłaczająca większość?

      Usuń
  3. Nawet mądry człowiek nie może nie uwzględniać opinii, potrzeb, wartości większości. Może proponować i uzasadniać sensowne zmiany, ale w odniesieniu do większości.
    Na przykład demokracja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Dibelius

      A jeśli ta większość to ludzie nieszczególnie mądrzy, do tego podatni na manipulację? Ba! Czyniący z owej podatności cnotę...

      Usuń
    2. Na niezależność można pozwolić sobie w myślach, albo w dyskusji z zaufaną osobą, w praktyce trzeba zawsze brać pod uwagę tę większość.
      Pytanie tylko czyim interesem się kierować...

      Usuń
    3. Zgadzam się z Tobą, Dibeliusie.

      Rzecz w tym, że niektórzy nawet myśli mają spętane. Ot, mentalni niewolnicy, uzależnieni od opinii swoich znajomych i/lub jakiegoś guru.

      Usuń
  4. Mój poprzedni komentarz... no cóż, coś wycięło.
    Generalnie ludzie są podatni na działanie manipulacji, słów-wytrychów, nośnych haseł tłumaczących złożoną rzeczywistość w przystępny, lecz fałszywy sposób.
    Jak choćby wałkowana tu wcześniej, nonsensowna zbitka słowna, "wychowanie bezstresowe".
    Stąd moim zdaniem bierze się podatność na bezwartościową papkę, pseudoargumenty, których całkiem poważne powielanie ma być usprawiedliwiane czyimś "doświadczeniem życiowym", czy rzekomym obcowaniem a jakimś zjawiskiem.
    Silne emocje zbyt często dowodzą swojej przewagi nad chłodną, rzeczową analizą.
    Przypomnij sobie tutaj dyskusje o aborcji. Jak wielu komentatorów patrzyło na zjawisko poprzez wpływ stanu prawnego na skutki dla przeciętnego, szarego człowieka? Albo o ochronie środowiska. Ile osób ma rzeczywiście coś do powiedzenia na ten temat?
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Anty

      Nie można ani lekceważyć, ani przeceniać niczyjego doświadczenia.

      Zwrot "wychowanie bezstresowe" funkcjonuje jako określenie braku wychowania. Tak mi się zdaje.

      Sprzeciw wobec aborcji jest sprzeciwem wobec zła. Dla Ciebie zło jest tylko abstrakcyjną ideą, tworem ludzkiej myśli. Dla mnie - już nie.

      Usuń
    2. @Kira
      To proponuję sobie poszukać genezy wspomnianego określenia. Gwarantuję, że wnioski będą ciekawe...
      Nie lekceważę czyjegoś jednostkowego doświadczenia, bardziej interesuje mnie stopień tej "jednostkowości".
      Po części "zło" rzeczywiście jest abstrakcyjne (podobnie jak "dobro"), bo jego zakres ustalają poszczególne kultury. Ale nie pisałem o tym, lecz o doktrynalnym przywiązywaniu się dyskutantów do argumentów ideologicznych. Używając takowych mogę równie dobrze autorytarnie stwierdzić, że sprzeciw wobec zakazu aborcji jest również sprzeciwem wobec zła. Na tym poziomie ignoruje się jednak argumentację biorącą pod uwagę potencjalne skutki proponowanych rozwiązań.
      Anty

      Usuń
    3. zło nie jest złem dlatego, że jest złe...
      zło jest złem dlatego, że ktoś tak je ocenił i ta ocena jest tyle samo warta, co inna ocena, że złem nie jest...
      sprzeciw wobec zakazu /wczesnej/ aborcji jest również sprzeciwem wobec zła...

      Usuń
    4. @ Anty

      Geneza genezą, istotne, co TERAZ ludzie rozumieją przez "bezstresowe wychowanie".


      @ PKanalia

      Najważniejsza jest PRAWDA. Na dzień dzisiejszy wierzę, że pewne rzeczy/zjawiska/czyny są obiektywnie dobre lub złe.

      Usuń
    5. joł... już Anty wcześniej to napisał, co ja... no, prawie, bo w formie podania przykładu... bo ze mną to jest tak, że najpierw czytam posta, potem komentuję, potem dopiero rozglądam się po forum... taką mam procedurę...

      @Kira...
      no widzisz, a ja nie wierzę w istnienie obiektywnego dobra i zła... kto z nas ma rację?... mamy ją oboje i żadne z nas nie ma... bo z wiarą jest jak z gustem... każda jest super i każda jest do bani, a przy okazji żadna nie jest super i żadna nie jest do bani...

      Usuń
  5. taki sobie dialog:
    " - Iksek jest głupi i brzydki...
    - Dlaczego?...
    - Bo tak uważam...
    - Ale dlaczego tak uważasz?...
    - Bo... /i tu teraz pada wyliczanka jakichś faktów/...
    - Aha. No, to skoro te fakty naprawdę miały/mają miejsce, to znaczy, że Iksek jest mądry i ładny...
    - Dlaczego????...
    - Bo tak uważam"...
    ...
    jeszcze dwa słowa na temat zdania:
    "Ten, kto zmienia swój światopogląd pod wpływem cudzych opinii, a nie argumentów, zawsze będzie podatnym na wpływ innych mięczakiem"...
    zgadzam się, ale nie do końca... może zaistnieć taka sytuacja, że poznanie czyjejś opinii może zainspirować nasz umysł, obudzić wątpliwości, pobudzić do zbadania, dlaczego ktoś ma taką opinię, nie inną... wtedy zmiana własnego poglądu może /choć nie musi/ świadczyć o naszej elastyczności, otwartości...
    natomiast jeśli taka sytuacja ma miejsce nagminnie, to rzeczywiście coś jest z nami do dupy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ PKanalia

      Tak, MOŻNA zmienić zdanie pod wpływem czyjejś opinii, jeśli ta opinia jest odmiennym spojrzeniem na dany problem. Niemniej niech to będzie jakiś konkret, a nie bełkot w stylu: "Powinieneś/Powinnaś myśleć i postępować tak, jak my, bo inaczej będziesz odstawać od reszty".

      Usuń
    2. @Kira...
      poznanie opinii większości, nie zamykanie się na taką informację świadczy o zdrowym rozsądku, ale zmiana poglądów TYLKO dlatego, że tak uważa większość jest... no, jaka jest?... brawojasiu, jest do dupy :)...

      Usuń
    3. @ PKanalia

      Dałam się do wielu rzeczy przekonać, gdyż zetknęłam się z inteligentnymi, operującymi ARGUMENTAMI ludźmi. Z takimi chętnie wchodzę w bliższe relacje.

      Niestety, spotkałam również spore grono tupiących nóżką ze złości i najczęściej mocno zakompleksionych bachorów, które nie mogły przeżyć, że ktoś może nie przyznawać im racji. Takich omijam z daleka.

      Usuń
    4. @Kira...
      argumenty bywają różne, czasem bardzo misternie konstruowane i pułapki się zdarzają... jak to mówią "dobra bajera to jak magia"... ale to już kompletnie osobny temat...
      jednak co do samego meritum mamy pełną zgodę...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...