10.01.2015

Pretensje


Podobno jestem tendencyjna w kasowaniu komentarzy. Podobno przesadzam, dopatrując się niepotrzebnie aluzji do któregoś z gości. Podobno toleruję wypaczanie wypowiedzi. Podobno... I tym podobne, i tak dalej.

Nie, proszę Państwa, ja już jestem na takie gierki za stara. Ustaliłam twarde, lecz zarazem całkiem rozsądne reguły gry, zrozumiałe dla każdego myślącego człowieka. Niestety, co i rusz pewne osoby wystawiają mnie na ciężką próbę, naginając te reguły do granic możliwości. Dla mnie to absolutnie nie do pomyślenia. Mogę się z kimś ściąć w cudzym blogu, mogę przesadzić w krytyce, szybko jednak dam się przywołać do porządku. A już żeby bez przerwy podgryzać, szydzić, atakować? Żeby bezustannie lawirować na granicy narzuconego przez blogmastera kodeksu? Przecież to żenujące, niegrzeczne i wyjątkowo... niemądre. Normalnemu człowiekowi nie postała by w głowie nawet myśl, żeby komuś choćby i skrycie dowalać. Normalny człowiek ocenia poglądy i słowa, przedstawia własne racje, innymi słowy – dyskutuje. A jeśli uważa kogoś za niegodnego dyskusji, to omija jego teksty, dopóki ten nie odniesie się bezpośrednio do jego osoby.

Niestety, w moim blogu jest inaczej. Tak więc nierzadko mam cholerny zgryz: usunąć daną wypowiedź czy jednak ją zostawić? Zostawię – eksplozja żalu z jednej strony. Usunę – histeria z drugiej. Bo jedni i drudzy niewinni jak łza dziewicy, prawda?

Ale czyż nie przewidziałam tego?
Zapewne z początku będziecie starali się zachować spokój, jednak po pewnym czasie nie wytrzymacie. Zaczną się delikatne podszczypywania, podszczywanie pod siebie nawzajem, baaaardzo ogólnikowe uwagi krytyczne, które jednak będą zrozumiałe dla każdego z czytelników - i ja będę musiała decydować, czy ciąć je natychmiast czy poczekać na prośbę osoby, której się dokucza.

Kieruję się własnym rozumem i sumieniem. Nie ma u mnie politycznej poprawności, nie ma cenzury wypowiedzi. Jedyne, czego nie wolno, to przypieprzać się do innych komentatorów. Nie pojmuję, jak komuś może to przeszkadzać. Czy to źle, że nie zabraniam krytyki wypowiedzi bądź poglądów? A może uważacie, że powinnam przyzwalać na wzajemne podgryzki? Nie, przykro mi. Nic z tego. Nie dam się wciągnąć w gówniarskie wojenki, nie zamierzam też tłumaczyć się ze swoich moderatorskich decyzji. Jak już napisałam: jestem na to za stara.

50 komentarzy:

  1. Między krytyką wypowiedzi czy poglądów a WYPACZANIEM ich , insynuacją , przypisywaniem oponentowi poglądów , których on nigdy nie głosił jest ogromna różnica, naprawdę tego nie widzisz , Kiro ? Gdy napiszę "aaaaa" to każdy ma prawo to skrytykować. Lecz nie ma prawa twierdzić, ze moje "aaaaa" oznacza "bbbbb" . Taka "dyskusja " to ustawiczne udowadnianie, że nie jest się wielbłądem. I trudno owego wypaczania , przedstawiania w krzywym zwierciadle nie nazwać przypieprzaniem się do komentatora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ An-Ka

      Czy przeoczyłam coś? Czy ktoś napisał, że TY, An-Ka, głosisz "bbbbb", podczas gdy głosiłaś "aaaaa"?

      Zresztą, o ile się nie mylę, to pewnym osobom w ogóle nie wolno o Tobie pisać. Co nie znaczy, że nie wolno im pisać o GRUPACH czy o POGLĄDACH.

      Usuń
    2. Kiro - jeżeli ktoś nie użyje mojego nicka , ale przytoczy moje dokładne słowa w określonym wygodnym dla siebie kontekście to naprawdę jest to pisanie o grupie i poglądach a nie przypisanie mnie pewnych poglądów, z którymi ja nie mam nic wspólnego ? No, doprawdy....

      Usuń
    3. @ An-Ka

      Wyraziłam się wystarczająco jasno.

      Usuń
    4. Nie, nie wyraziłaś się jasno. Chociaż może i tak..... aprobata dla nieuczciwości, byle była odpowiednio podana:(

      Usuń
    5. @ An-Ka

      Wyjątkowo chamska insynuacja. Mam już dość, wybacz...

      Usuń
    6. Niechamskie natomiast są określenia "dziecinada" , "gówniarskie wojenki" oraz zachowania Twoich ulubieńców. I tym miłym akcentem kończymy wieloletnią
      dobrą znajomość nacechowaną wzajemnym szacunkiem. Wystarczy jednak różnica zdań, różnica odbioru.... Trudno. Wszystkiego najlepszego

      Usuń
    7. @ An-Ka

      Atakuję pewne postawy. Ty atakujesz mnie bezpośrednio, oskarżając mnie o coś niesłusznie. Tak, jednak się zmieniłaś.

      Usuń
    8. Kiro- nie atakuję Ciebie osobiście. Piszę, jak to wygląda z mojej strony, bo czuję się bezbronna wobec insynuacji. Czy te insynuacje są zawoalowane mniej czy bardziej to nie zmienia faktu, że są.Tez uważam , że się zmieniłaś. Co w Twoim wieku jest bardziej prawdopodobne niż w moim :). Skończmy to lepiej, by nie został tylko niesmak. Naprawdę wszystkiego najlepszego.

      Usuń
    9. Tak, zmieniam się, An-Ko. Nie walczę o byle co, nie przejmuję się byle czym. Życie jest za krótkie, by je marnować na głupstwa.

      Usuń
  2. @Kira,
    Uważam, że komentatorzy powinni docenić to, że utworzyłaś i pomimo problemów realizujesz zestaw zasad blogowych. Większość blogerów usuwa komentarze kierując się osobistymi odczuciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się o to oskarża. Dziecinada...

      Usuń
  3. ludzie, luzu!... w końcu się bawimy... przyznam, że mimo deklarowanego nie kwestionowania werdyktów Kiry zdarza mi się zżymać na niektóre Jej interpretacje typu "co jest krytyką osoby, co zachowania, co poglądu, etc" i wydaje mi się to wręcz naturalne, bo nie istnieje ostra granica... ale co z tego?... czy to oznacza, że trzeba strzelać fochy?...
    po prostu traktujcie to jako rodzaj wirtualnej, bezpiecznej rosyjskiej ruletki... był komentarz? - nie ma komentarza... no cóż... każdego ma prawo brzuch zaboleć, a Kira też ma jakiś brzuch, jak każdy człowiek...
    tak więc najważniejszy jest luz... luz i dystans, a jak dana zabawa nas wkurza, bo bierzemy ją za poważnie, to zrobić sobie przerwę i zająć czymś innym... proste...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ PKanalia

      To wszystko nie byłoby potrzebne, gdybyście umieli normalnie rozmawiać.

      Usuń
    2. @Kira,,,
      "gdybyście"?... mogę mówić tylko za siebie... akurat nie mam żadnych problemów z rozmawianiem z ludźmi wartymi rozmawiania i nie sądzę, by oni mieli takie problemy ze mną...
      kiedyś lubiłem się sporadycznie ponabijać z tych "nie wartych", ale już mi się to dawno znudziło...
      znudziła mi się też zabawa w omijanie PK trickami typu "grupy poglądów", by ukryć wycieczkę osobistą, uznałem ją za nawet nie dziecinną, ale wręcz za gówniarską...
      najwyżej sobie pozwolę na żart absolutnie "nieadresowany", ale na Zamolxesa, nie wymagaj ode mnie aż takiej empatii, bym umiał przewidzieć czyjąś ksobność, że ktoś to weźmie do siebie... to jego problem, niech się leczy, jak mu z tym źle...
      summa summarum, zabieram teraz głos z kompletnie neutralnej pozycji, bo wiem, że nie adresujesz swojego posta centralnie do mnie /nawet nie piszę z pozycji obserwatora, bo gdy widzę zalążek jakichś głupich gadek, to nawet tego nie czytam do końca/...

      Usuń
    3. Masz rację, Piotrze, ja sobie robię przerwy od netu, takie parodniowe - daje to niesamowity dystans. Już bardzo dawno temu zrozumiałam, że wszystkich nie zadowolę i najważniejszym jest, bym zadowoliła samą siebie :)

      Usuń
    4. @Marzena...
      przerwy /te niewymuszone brakiem czasu/ to ja robię z innych powodów... po prostu każda zabawka ma prawo się chwilowo przejeść...
      zaś co do tematu:
      istotne jest zdać sobie sprawę, że każdy blog jest intencjonalnie inny, każdemu autorowi chodzi o coś innego i ma swoje podejście do swojego bloga, jak i forum pod tym blogiem... dotyczy to także bloga Kiry... o ile można próbować dyskusji z Autorką na temat jakichś drobnych niezgodności pomiędzy deklarowanymi regułami gry na forum i ich praktyką, to zdążyłem tu dojrzeć próby nacisku na Nią, by je naginała stosownie do konkretnych komentatorów... mnie akurat to drugie wydaje się niżej wora /ale to jest tylko moje zdanie, które do niczego autorki nie obliguje/...

      Usuń
  4. A dla niekumatych jest reguła nr 2 (ostatnia część).

    OdpowiedzUsuń
  5. @Kira,

    To co tu wczoraj odwaliłaś, to istny festiwal stronniczości. Do dupy z takim regulaminem.

    Morgenstern

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regulamin podobał Ci się, kiedy wywalałam komentarze PKanalii, Anty czy innej nielubianej osoby. Wtedy sikałeś z radości. Kiedy jednak zostawiłam komentarz Anty odnoszący się do WYPOWIEDZI, zacząłeś się ciskać. Jak to nazwać? Chyba tylko żałosną, odrażającą hipokryzją.

      Potwierdza to Twój atak na PKanalię. Łamiesz mój regulamin i jeszcze ośmielasz się oskarżać o zaczepki kogoś innego? Dobre! :)

      Notabene ciekawe, że ja NIGDY nie pouczałam blogerów, jakimi zasadami mają obwarować swoje blogi. Nie miałam tyle tupetu...

      Usuń
    2. @ Morgenstern

      Często o wycięciu komentarza decyduje ogólne wrażenie. Albo - jak w tym przypadku - odniesienie się do czyichś słów, nie do osoby. Kto balansuje na granicy mojego Prawa, ten w końcu może się potknąć.

      Sorry, jeśli przypisałam Ci aprobatę dla moich zasad. Jeśli jednak Ci się nie podobały, to trzeba było to zgłosić podczas ich tworzenia. Teraz możemy się tylko pożegnać. I zważywszy na Twój charakterek, chyba nie będę żałować.

      Usuń
    3. Żegnam także bez żalu. Już widzę jak będzie wyglądało to miejsce po tym jak przegonisz z niego wszystkich ciekawych i wartościowych komentatorów. No, ale ci co zostaną nie stawiają żadnych - nawet minimalnych wymagań swoim respondentom. To będzie Ci chyba pasować.

      Morgenstern.

      Usuń
    4. @ Morgenstern

      Nigdy nie przegoniłam stąd żadnego wartościowego ani ciekawego komentatora. Na razie na "czarnej liście" znajdują się jedynie dwie mendy. Być może powinno być ich więcej, zważywszy na chamstwo niektórych osób, które uważają, że mają prawo robić burdel w cudzym blogu i jeszcze pouczać blogmastera.

      Usuń
    5. Tak? To zobaczymy jak będzie wyglądało pole komentarzy za kilka dni - po tych twoich wczorajszych wyczynach?

      Pa.

      Morgenstern.

      Usuń
    6. @Morgenstern...
      nie sądzę, by pewne "grupy poglądów" odpuściły sobie walkę "o duszę" Kiry, choć już tyle razy dostały po nosie, że powinny dawno temu pójść sobie "gdzieś" z podkulonym ogonem... nie dociera do nich, że Kira to nie jest [...autocenzura, podstawa prawna: PK...]... tak więc za kilka dni nic się zbytnio w polu komentarzy nie zmieni...
      tak to widzę z pozycji obserwatora "fragmentarycznego" /bo nie wszystkie te ich bzdety czytam/...

      Usuń
    7. @ Morgenstern

      Widzisz, komentarze leciały właśnie ze względu na surowe zasady. Zasady, które ty zjechałeś, bo jesteś gówniarzem bez kręgosłupa moralnego. Lecisz zawsze tam, gdzie można dowalić PKanalii czy Anty. Dlatego nie jesteś tutaj mile widziany. Idź robić burdel tam, gdzie cię jeszcze tolerują.

      Usuń
  6. anonim anonimowy10.01.2015, 18:13

    Skoro jest 20 komentarzy o niczym to mój 21 tu nie zaszkodzi.Moim zdaniem taki regulamin można o kant dupy potłucz.
    Mam coś do napisania,piszę.Nie mam,nie piszę.
    Cobyś zrozumiała.
    Ja w kwestii twojego "regulaminu".
    Uważam że mam coś do do napisania.Uważam, że ten regulamin to zwykła dziecinada.Nie podoba ci się mój komentarz to go skasuj.Jestem upierdliwy,to mnie wywal.
    Ale przynajmniej się nie tłumacz,bo to żenujące.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie tłumaczę, ja tłumaczę KOMUŚ. Wychodzę bowiem z założenia, że niektórym można pewne sprawy wyjaśnić. Że jest to założenie błędne, przekonuję się nader często. Ale cóż, może za bardzo wierzę w ludzi...

      Tak, ten regulamin to dziecinada. Ale w MOJEJ sytuacji był konieczny. Dojrzałemu człowiekowi wystarczy napisać, żeby nie obrażał rozmówców - i posłucha. Niedojrzałego trzeba zapiąć w szelki i prowadzić krok po kroku.

      Usuń
  7. anonim anonimowy10.01.2015, 20:13

    "Dojrzałemu człowiekowi wystarczy napisać....itd"

    Nie chcę,ale muszę przyznać ci rację.Znaczy się,jasno to wyłożyłaś.
    Tyle tylko,że w praktyce okazało się to niemożliwe,o czym świadczą powyższe komentarze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam taką zasadę. Nawet jeśli ktoś spośród moich przyjaciół zdenerwowałby się i przy ludziach powiedziałby mi coś niezbyt miłego, nie ciągnąłbym tej rozmowy. Lecz odpowiedział mu, że powinniśmy o tym porozmawiać w cztery oczy.
    Przed wyjściem wypada się pożegnać z Panią. A kilku osobom, które szanuję i spotkam je na innych blogach, mówię "do zobaczenia".

    OdpowiedzUsuń
  9. Najpierw będą próbowali Cię pouczać, potem kontrolować, a na końcu posuną się do szantażu.
    Nie chcę niczego sugerować. Za stary jestem.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
  10. @Kira
    Wydaje się, że nieodzowną częścią naszego środowiska blogowego są zwalczające się stronnictwa. Któryś blog wybierany jest jako linia frontu lub miejsce ustawek. Komentatorzy z zapałem przywalają przeciwnikom, często ignorując wpis autora bloga. Liczba komentarzy przekracza magiczne 200. Przez mój blog linia frontu już przeszła i nie chcę, żeby wróciła.

    Rób swoje i nie przejmuj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też zamierzam.

      Usuń
    2. Dibeliusie, tu nie chodzi o chamsko zwalczające się stronnictwa. Tu chodzi o niedojrzałe zachowanie samej autorki, która chamsko i nieuczciwie potraktowała jedną ze swoich komentatorek, będącą osobą nad wyraz cierpliwą i uczciwą. Szanowny Dibeliusie, radzę jednak poważnie rozważyć, czy ma sens stawanie w obronie takiej osoby.

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że niedojrzałością jest raczej wymaganie ode mnie, bym była "nadczłowiekiem" i dogodziła każdemu. Tak jak niedojrzałością jest wpychanie się do czyjegoś bloga, pomimo że zostało się z niego wykopanym.

      Usuń
    4. Nie sprawia mi przyjemności "wpychanie się na bloga". Jedynym powodem jest to, jak chamsko potraktowałaś swoją stałą komentatorkę, którą PUBLICZNIE upokorzyłaś, zamiast wyjaśnić sprawę na priv-ie, jak to robią cywilizowani i dojrzali ludzie. Zignorowałaś zupełnie obelgi pod jej adresem i jeszcze ją obsztorcowałaś. Nie pogodzisz wszystkich, ale oddzielić ziarno od plew chyba umiesz, no nie? Zamiast sprawę przeanalizować i dyskretnie wyjaśnić, potraktowałaś kobietę, jak rozhisteryzowaną gówniarę, którą akurat ona z całą pewnością nie jest.

      Po tym wszystkim dziwi jedynie, że tacy blogerzy, jak Dibelius jeszcze się za tobą ujmują.

      Usuń
    5. @ Anonimowski

      Z całą pewnością nie chciałam nikogo upokarzać, a już na pewno nie jedną z nielicznych osób, które cenię za klasę i zdrowy rozsądek. Ale nie zgadzam się z jej oskarżeniami. A że padły publicznie, to i publicznie odpowiedziałam. Nie pierwszy raz ktoś ma żal, że potraktowałam go niesprawiedliwie. Przewidziałam to.

      Usuń
    6. Twój blog, twoja sprawa. Możesz mi wierzyć lub nie - ale nie zaliczam się do grona osób, które źle ci życzą. Po prostu spróbuj sobie zwizualizować taką sytuację: sadzasz przy jednym stole żulika, profesora i jeszcze kilka osób z lepszego towarzystwa (wiem, że wzdragasz się na samą myśl o "dobrym towarzystwie", ale chyba lepiej aspirować do takiego, niż do żulerii, prawda?), po czym twierdzisz, że mają się jakoś dogadać, a ty z jednakową uwagą wysłuchasz wszystkich, bo każdy głos jest dla ciebie ważny. Żulik ma satysfakcję, że obraził i zniesmaczył towarzystwo, a owo towarzystwo powoli cię opuszcza. Czy na pewno będziesz mieć satysfakcję z tego, że pozostaje ci takie, a nie inne grono dyskutantów? Czy to jest twoim celem? Rób, jak uważasz, ale ja mam wrażenie, że nie brakuje osób życzliwych ci z nieco "wyższej półki", które od żulika różnią się tym, że nie tylko wesprą cię dobrym słowem, ale i pomogą ci konstruktywną krytyką.

      Usuń
    7. @ Anonimowski

      Ty z kolei "zwizualizuj" sobie taką sytuację:

      Kłócisz się z pewną skądinąd fajną osobą. Nie możecie dojść do porozumienia, więc się grzecznie rozstajecie. Trudno się mówi.

      I nagle przylatuje do ciebie kilka osób, z którymi wcześniej wymieniłeś/aś kilka uwag, ale które były ci w gruncie rzeczy obojętne, i te osoby, nadąwszy się uprzednio niczym żaba w godach, oznajmiają ci z wyższością, że one, wielce kulturalne i wartościowe, nie chcą mieć już z tobą nic do czynienia.

      Co po czymś takim można zrobić? Chyba tylko mruknąć pod nosem: "Nareszcie..."

      Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć, to chyba już rozumiesz, że Twój przykład z profesorem i żulikiem jest BEZNADZIEJNY.

      Usuń
    8. Moim zdaniem twój problem polega na tym, że - wbrew temu - co głosisz - bardzo nie lubisz krytyki. Nawet konstruktywnej. Dlatego najbardziej wyrozumiale podchodzisz do takiego wulgarnego, chamskiego żulika. Bo on niewiele wymaga. Nie przeszkadza ci nawet, gdy taki żulik cię obraża, bo najważniejsze, że ustawia poprzeczkę wystarczająco nisko. Dzięki temu nie musisz się wysilać, by twoje zachowanie przypominało choć trochę zachowanie osób, o których tak pogardliwie piszesz "wielce kulturalne" i "wielce wartościowe". Znajomość z karygodnie potraktowaną komentatorką dopuściłaś łatwo, ale honoru żulika bronisz bardzo gorliwie.

      Usuń
    9. @ Anonimowski

      Owe "wielce kulturalne, wartościowe osoby", o których wspominasz, to w rzeczywistości prymitywne chamy, które z ogromną przyjemnością wywaliłam na zbitą mordę. Sugestia, że mogłoby mi zależeć na ich towarzystwie, jest oznaką twojej niebotycznej głupoty i jeszcze większego zadufania w sobie.

      Nie bronię niczyjego honoru, przestrzegam tylko własnych zasad. Powinny być dla ciebie święte, skoro tutaj bywasz.

      Konstruktywną krytykę przyjmę chętnie. Ale pouczania, strofowania i prób zmiany moich zasad - na pewno nie.

      Tak więc drogi Anonimowski, skoro nie masz nic sensownego do powiedzenia i nie umiesz się zachować w cudzym blogu, to wracaj do ścieku, z którego wypełzłeś.

      Usuń
    10. @Kira...
      chyba się domyślam, o co Celsusowi chodzi :)...
      istnieją w necie takie łby, które są całe w skowronkach po przeczytaniu końcówki Twojego ostatniego zdania, bo to ich język, ich retoryka...
      ...
      no dobra, jak widzę jest nowy post, jest nowa zabawa, jedziemy dalej... ale to już nie dziś /przynajmniej Ja/...
      na razie dobranoc :)...

      Usuń
    11. @ PKanalia

      Nie zabiegam o niczyją aprobatę.

      Usuń
    12. @Kira...
      luz... przecież wiem :)...

      Usuń
  11. @ Wszyscy

    Myślę, że nagłówek wyjaśnia wszystko. Nie pcham się do żadnego towarzystwa, nie zabiegam o popularność, nie domagam się aprobaty swoich poglądów. Zależy mi na ROZMOWIE - tylko i wyłącznie.

    Jeśli komuś takie podejście przeszkadza, bo w jego ciasnym rozumku nie może się pomieścić, że ROZMAWIAM z kimś w jego przekonaniu rozmowy "niegodnym", to niech się uniesie raz, a dobrze honorem - i odejdzie.

    Szkoda tracić niektórych dyskutantów. Ale mam nadzieję, że rozstaję się z nimi w przyjaźni. Powiem więcej: mam nadzieję, że się z nimi mimo wszystko NIE rozstaję. :) Były, są i będą między nami pewne zatargi, ale znam te osoby na tyle dobrze, by móc zachować o nich bardzo dobre mniemanie. Nie będę się narzucać, będę cierpliwie czekać.

    Z innymi żegnam się bez żalu. Proponuję pakt o nieagresji, czyli wzajemne omijanie się szerokim łukiem. Chociaż, naturalnie, możemy od czasu do czasu pogadać.

    Z jeszcze innymi rozejdę się pewnie w głębokiej nieprzyjaźni. Nie lubię rozwydrzonych gówniarzy, którzy na prośbę mamy, by oddali koledze wiaderko, walą ją łopatką po nodze. Jeżeli ktoś leci z wywieszonym jęzorem do czyjegoś bloga, by wbrew woli gospodarza zasmradzać go swoim chamstwem, jeżeli żeruje na cudzych konfliktach i podnieca się wirtualnymi wojenkami, to ja takiej osobie mogę tylko doradzić wizytę u psychiatry. Tak jak odrzucam osobę cierpiącą na chorobę alkoholową, tak też odrzucam ludzi niestabilnych emocjonalnie i przez to niezdolnych do normalnej rozmowy. W swoim blogu tudzież w blogach zaprzyjaźnionych mają pełne prawo taplać się w szambie i dowalać nielubianych internautom. Ale nie u mnie.

    Miłego dnia wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  12. Harun ar-Ryszard11.01.2015, 20:37

    To i na mnie czas. Chylę czoła przed starym, mądrym Orwellem i mottem "Animal farm"
    Farewell, miss Kira.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy tworzyłam swoje zasady, obraziło się na mnie sporo grono osób, inne skakały zaś z radości. Teraz obrażają się te drugie. Cóż, widać komuś się n a g l e odwidziało...

      Usuń
    2. Harun ar-Ryszard11.01.2015, 21:08

      Wytłumaczenie jest dziecinnie proste. Obydwie strony przekonały się, ile wspólnego ma teoria z praktyką.

      Usuń
    3. Teoria i praktyka pokrywają się. I o to właśnie cały wrzask: że nie jestem taka, jak sobie jedno czy drugie towarzystwo życzy.

      Kamień z serca...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...