17.02.2015

Empiczek-pentliczek...


Zachęcam do lektury trzech tekstów, które ukazują brzydkie oblicze pewnej – będącej podobno hegemonem na rynku książki  firmy.

1. Wyznanie byłego pracownika:

2. Podsumowanie afery, jaką wywołało powyższe wyznanie:

3. Jak się robi interesy z Empikiem:

Mobbing, niskie płace, olewanie kontrahentów, kiepski towar – niby nic nowego, zwłaszcza w naszej pięknej Bolandzie. Empicze machlojki są nie mniej, ale i nie bardziej paskudne od machlojek innych wielkich podmiotów gospodarczych. Szalona rotacja pracowników czy zarzucanie klientów chłamem to w naszej rzeczywistość normalka. Warto jednak takie sprawy nagłaśniać, żeby ludzie wiedzieli, z czym mają do czynienia.

Nie będę zachęcać do bojkotu tej sieci, niemniej nie odmówię sobie przyjemności dodania trzech groszy od siebie. Otóż dla mnie zaopatrywanie się w książki w Empiku to ostateczność. Pomijam to, że ich salony zawsze robiły na mnie wrażenie odpychających i nieprzyjaznych. Przede wszystkim jednak – tam jest cholernie drogo! Może dla Was to normalne, że przeciętna książka kosztuje 25-30 zł, a bestseller o 20 czy 30 zł więcej. Że już nie wspomnę o pięknie wydanych albumach. Dla mnie te ceny są zaporowe. Ludzie dokonujący regularnych zakupów w Empiku nie mają prawa narzekać na brak pieniędzy. Biedni omijają Empik z daleka, gdyż wydanie 100 zł na 3-4 pozycje oznaczałoby poważną niegospodarność lub wręcz lekkomyślność.

Gdzie zatem można nabywać ciekawe lektury? Możliwości jest wiele: mniejsze księgarnie, hipermarkety, stoiska na targu, antykwariaty. Warto pochodzić po mieście i porównać ceny, zamiast decydować się na najwygodniejszą, a zarazem dość drogą opcję. Oczywiście jeśli zależy nam na oszczędnościach, a nie na wygodzie. ;)

Ale najlepszym wyborem jest chyba Internet, w którym możemy znaleźć masę rzadkich, dawno nie wydawanych pozycji, szybko zestawić kilkadziesiąt ofert, a po dokonaniu zakupu spokojnie czekać na przesyłkę. Na samym Allegro można znaleźć prawdziwe perełki i to w znakomitej cenie. Polecam również Czytajtanio.pl, choć nie jest to sklep ze szczególnie bogatą ofertą.

17 komentarzy:

  1. No i bardzo dobrze, że nie zachęcasz do bojkotu, w przeciwnym razie mogłabyś dostać specyficzne pozdrowienia od jakiejś kancelarii prawnej współpracującej z siecią - znając dość powszechnie stosowane przez polskich pracodawców praktyki zwalczania "nieuczciwej konkurencji" (włączając w to uzasadnioną krytykę firmy lub jej produktów) stawiam diamenty przeciw orzeszkom, że właśnie tak by się stało.
    Nie wiedziałaś, że polski przedsiębiorca to samodzielny twórca PKB i zbawca narodu, pozostający "oczywiście" poza wszelkimi podejrzeniami o buractwo, brak kultury osobistej, brak zdolności organizacyjnych (za który obciąża pracowników), brak elementarnego szacunku do innych ludzi i ich prawa do czasu wolnego od pracy?
    Nie uświadomiono Ci, że na Twoje miejsce jest dziesięciu innych kiedy wypłakujesz podwyżkę, ale nagle robisz się niezastąpiona, jak tylko poprosisz o urlop?
    Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że szef wytwarzający w pocie i znoju wszelkie dobra, nie musi sobie zawracać głowy takimi przyziemnymi błahostkami jak płacenie kontrahentom (a tym bardziej Tobie) na czas?
    Jak myślisz, dlaczego w Polsce przez ostatnie lata drastycznie wzrosła liczba samobójstw? Roszczeniowe nieroby nie dały rady na wymagającym rynku pracy!
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno przeginasz. To, że tak się dzieje w wielkich przedsiębiorstwach, nie oznacza, że każdy pracodawca to chamski prostak, ograniczony ćwok i bezduszny krwiopijca w jednym.

      Usuń
    2. Czy ja piszę, że każdy?
      Zwracam tylko uwagę, że stereotypy nie biorą się z powietrza.
      Uwierz, z kancelariami nie przegiąłem ani trochę;)
      Anty

      Usuń
    3. No, w to mogę uwierzyć. Na szczęście nie mogą jeszcze zabronić mówienia/pisania PRAWDY.

      Usuń
    4. Co nie oznacza, że pozostałe zjawiska nie są dość mocno rozpowszechnione. Mobbingu w miejscu pracy raczej nie można sprowadzić do "marginesu", natomiast spóźnianie się z płatnościami, a zwłaszcza wypłatami wynagrodzeń, stało się prawdziwą plagą (to już nie moje mniemania, lecz dane).
      Ludziskom za mało grozi za taki proceder.
      Anty

      Usuń
  2. Ja bym uważał z przelinkowywaniem niesprawdzonych informacji bo łatwo w ten sposób stracić wiarygodność. Gość, który napisał o warunkach pracy w Empiku pracował tam przez 1,5 roku (najwyraźniej nie było tak źle?) i zmienił pracę na MediaMarkt. Notkę wypuścił dopiero wtedy. Pomijając fakt, że pracował w salonie, który był franczyzną. Trudno, żeby firma kontrolowała każdego menadżera/kierownika w salonie co miesiąc pod kątem sposobu zatrudnienia i rozliczeń (bo to od tych którzy prowadzą salon zależy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buahaha! Trzeba być wyjątkowo naiwnym, żeby sądzić, że skoro ludzie gdzieś długo pracują, to praca nie może być zła. Właśnie to, że chciało mu się to wszystko po tak znacznym odstępie czasu opisać, dodaje mu w moich oczach wiarygodności. A pod ostrze krytyki dostają się także odgórne wytyczne, więc obrona w stylu "Car jest dobry, tylko bojarzy są źli" nie przejdzie.

      Usuń
  3. wiele o samym Empiku nie powiem, bo jedyne moje doświadczenia to:
    1/ swojego czasu ta firma była wdzięcznym klientem dla zespołu, w którym pracowałem /czyli zarobiłem na niej/... akurat nie książki były tematem, ale to nie ma znaczenia...
    2/ gdy czekam na pociąg, to są najlepszą alternatywą w porównaniu z poczekalnią dworcową i pobliskim barem, zawsze coś sobie poczytam "na sępa"...
    3/ czasem tam kupuję bilety na koncerty, raz się zdarzyła konieczność zwrotu /artyści nie dojechali/ i problemów nie było...
    czyli same plusy? :)...
    natomiast temat jest ogólniejszy, czyli "korporacje" /system franczyzowy niewiele tu zmienia/... powiem tak... korporacja to syyyf... i nie chce mi się dalej rozwijać zagadnienia...
    ...
    pozostaje temat "książki"... no cóż... na poziomie bardzo ogólnym książki po prostu są drogie i fajnie, że podpowiadasz patenty, by ciekawą książkę pozyskać...
    w sumie, jest to cholernie skomplikowany rynek, wręcz świat... trzeba by zacząć od pytania, co to jest "książka"?...
    i to jest dopiero temat na posta!...
    pozdrawiać jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Pkanalia
      Książka to plik złączonych ze sobą papierowych (czasami również "plastikowych" np. książeczki dla małych dzieci) kartek. Na kartkach książki jest nadrukowanych bardzo dużo słów. Słowo to forma pisemna dźwięków znaczeniowych, które - na ogół w sposób przemyślany i celowy - wymawiają żywe stworzenia. Książki dzielimy na dobre i złe. Zła to ta, która nam się nie podoba. Dobra to ta, która nam się podoba :) Może być? :) :) :)

      Usuń
    2. @Marzena...
      tyle to wie każdy... ale z punktu widzenia rynkowego to mało... mamy książkę jako podręcznik, jako zabawkę dla dziecka, jako czytadło do poduszki, jako wypasiony album na prezent, itd, itp... to wszystko jest "książka", prawda?... o to mi tak naprawdę chodzi... gdybym miał się zajmować handlem książkami, to na wstępie musiałbym sobie odpowiedzieć na postawione pytanie, by od czegoś zacząć, by wiedzieć na kim chcę zarabiać pierwsze pieniądze w tej branży...

      Usuń
    3. p.s. przypomniał mi się antykwariat z komiksami w centrum Amsterdamu... prowadził go strasznie fajny wujek, autentyczny pasjonat... przesiedzieliśmy z kumplem chyba pół dnia u niego gadając i przeglądając jego zbiory, zaprosił nas do piwnicy, do swojego skarbca... na koniec coś tam kupiliśmy, ale niewiele... tylko potem siedząc w coffee shopie zastanawialiśmy się, jak on wychodzi na swoje, skoro przez ten czas żaden klient więcej nawet się nie pokazał?...

      Usuń
  4. @Kira
    Osobiście Empik nigdy nie nadepnął mi na odcisk. Nie narzekałam także na dystrybucję mojej powieści, nie mam im nic w tej kwestii do zarzucenia. Przelewy za sprzedane egzemplarze były realizowane comiesięcznie, regularnie, o czym wiem od wydawnictwa, z którym wiązała mnie umowa (wiąże).
    W ubiegłym roku Empik zdobył u mnie punkty tym, ze nie wycofał się z reklamy z Nergalem, mimo prób nacisku przeróżnych hejterów spod znaku kk (np. była jakaś akcja na fb). Wiadomo przecież ogólnie, że ateista reklamujący księgarnię ściąga diabła, który wnika w każdy skrawek papieru sprzedawanego w tejże księgarni.... (sic!).

    Powyżej padło stwierdzenie, że skoro ktoś pracował tam 1,5 roku to nie było tak źle - nie zgadzam się, ten czas o niczym nie świadczy, może od wypłaty tej osoby zależało życie rodziny? Rzucanie pracy z dnia na dzień wymaga posiadania zabezpieczenia, ludzie męczą się w nielubianych firmach, okropnych warunkach przez wiele lat - gdy wizja głodu i chłodu zagląda przez okna ludzi stać na heroizm, poświęcenie.

    Poruszona przez Ciebie, Kiro, kwestie nie są łatwe. Jeżeli dochodzi do łamania prawa to pokrzywdzeni winni złożyć pozew zbiorowy, tym samym ucinając plotki, wątpliwości w imię dowiedzenia prawdy.

    Kupuję w Empiku bo jest wygodny - książki, mazaki, płyty , notesy - dla mnie to oszczędność czasu. Ten jest dla mnie cenniejszy niż pieniądze. Czasami zamawiam powieści przez internet, jednak mimo niższych kosztów samych książek dochodzi koszt przesyłki i raczej nie zaoszczędzam. Chyba najlepszym rozwiązaniem dla chcących kupić taniej są punkty taniej książki, niestety nowości i tam nie są tańsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, Marzeno, popełniam nieraz klasyczny błąd: mierzę innych swoją miarą. Ja nowości prawie nie czytam, wyszukuję książki podług swojego zwariowanego klucza, a potem zamawiam np. od jednego użytkownika Allegro kilka, kilkanaście pozycji naraz. I wówczas oszczędzam kilkadziesiąt złotych na jednej paczce. Tymczasem niektórzy chcieliby się zapoznać ze świeżo wydanymi bestsellerami. ;)

      Nie wiem, czy Empik łamał prawo czy tylko je naginał. A nawet jeśli to pierwsze, to trzeba mieć na to dowody. Słowo przeciwko słowu? To droga przez ciernie.

      Usuń
    2. nie ma "niezwariowanego klucza"... a właściwie to każdy jest "niezwariowany" :)...

      Usuń
  5. Drogie to rzeczywiście, ale ja lubię te ekspozycje empiczne

    OdpowiedzUsuń
  6. Korzystam z Empiku - zamawiam przez internet książki (też w wersji elektronicznej ), płyty, odbieram w najbliższym punkcie (odpada opłata za przesyłkę) , najczęściej wymiennie z Merlinem - porównuję ceny. Jako konsument jestem zadowolona a co się tam dzieje - cóż, podejrzewam, że gdybyśmy zadawali sobie takie pytania przy jakimkolwiek zakupie to byśmy chodzili nadzy, bosi i nieoczytani

    OdpowiedzUsuń
  7. W empiku faktycznie drogo. Tutejszy odpowiednik empiku, Indigo, ma podobne ceny w przeliczeniu. Sama czasem tak kupowałam, ale ani specjalnie mnie empik ni grzał ni ziębił. W antykwariacie taniej, ale niestety wiele książek jest drukowanych oszczędnie i małą czcionką, co jest dla mnie nieczytelne. Zawsze jednak można kupić wiele na amazonie.

    Co do łamania praw i przekrętów to jest to coś tak powszechnego w Polsce niestety, o czym wspomniałaś, i nagminnego dzięki totalnej bezkarności.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...