14.02.2015

Mentalność GWASW


Czyli: Gówno Wiem, Ale Się Wypowiem. :)

Nie, nie chodzi o najdziksze nawet OCENIANIE rzeczywistości. Tego się nie czepiam (za bardzo ;)). Chodzi mi wyłącznie o autorytatywne wypowiadanie się na tematy, o których NIC lub PRAWIE NIC nie wiemy. Bo wydaje nam się, że umiemy wydedukować na podstawie jednego czy dwóch faktów, jaki jest świat, jacy są ludzie, etc. Tacy z nas geniusze. :)

Twierdzimy na przykład, że:
  • osobnik A rozmawia życzliwie z osobnikiem B = głęboka przyjaźń
  • przyjaźń dwóch zwierząt = homoseksualny zwiazek
  • korzystanie z wibratora lub masturbacja = tkwienie w nieudanym związku
  • naukowcy nie potwierdzili istnienia duchów = duchów nie ma
  • nie umiesz znaleźć sobie pracy = jesteś śmierdzącym leniem
  • trzech ludzi mówi Ci, że jesteś be = jesteś be

Oczywiście są to dość niewinne przykłady idiotyzmów, niemniej dobrze ilustrują pewien nader powszechny problem: stawianie swoich domysłów/podejrzeń/założeń/koncepcji (niepotrzebne skreślić) na równi z rzetelną i sprawdzoną wiedzą o świecie.




No to ja też się powymądrzam i przedstawię swoje własne teoryjki:

1. zero wiedzy + zero pokory = robienie z siebie idioty

2. zero wiedzy + zero pokory + ogłupienie durnymi sloganami = robienie z siebie megaidioty

3. zero wiedzy + zero pokory + ogłupienie durnymi sloganami + wsparcie podobnych sobie idiotów = cholerny kłopot dla reszty świata


Myślicie, że przesadzam? Otóż coś mi mówi, że każdego dnia co najmniej jeden zadufany w sobie palant popełnia rzutującą na życie bliźniego durnotę. O ile bowiem z wirtualnych dyrdymałów można się zdrowo pośmiać, o tyle w tzw. realu idiotyczne przekonania prowadzą do idiotycznych czynów, a te nierzadko oddziałują na otoczenie zadufanego w sobie palanta.

Chociaż... czy należy lekceważyć Internet? Zważywszy na to, jak bardzo niektórzy są podatni na wchłanianie fałszywych, nie mających żadnego przełożenia na rzeczywistość teoryjek, nawet nasze idiotyczne wynurzenia mogą zrobić komuś krzywdę. Ot, przykładowo, zadowolona ze swojego życia intymnego dziewczyna zacznie się zastanawiać, czy propozycja wyuzdanego seksu bądź skorzystania z erotycznego gadżetu nie jest przypadkiem oznaką braku szacunku ze strony partnera – bo tak właśnie twierdzi jakiś samozwańczy oralno-analno-moralny autorytet.

Niestety, słowo to potęga. Także słowo skończonego idioty.

24 komentarze:

  1. nie lubi= pogardza lubiącymi

    OdpowiedzUsuń
  2. GWASW - poruszyłaś ciekawy temat. Wygląda na to, że to nasza cecha narodowa, a może ogólnoludzka. Wielokrotnie byłem zaszokowany niewzruszoną pewnością siebie i głęboką wiedzą na wszystkie możliwe tematy demonstrowaną przez moich rozmówców lub przez uczestników zasłyszanej przeze mnie konwersacji. Zdając sobie sprawę z ograniczoności mojej wiedzy i intelektu, odczuwając naturalny w tej sytuacji dystans i powściągliwość, powinienem czuć się boleśnie zdołowany. Tylko jakoś k... nie jestem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie owa "niewzruszona pewność siebie i głęboka wiedza" na niemal każdy z możliwych tematów przytłaczają. Jak to jest, że ktoś wie lepiej ode mnie, jak wygląda moje życie? :)))

      Usuń
  3. Wszak każda wie istota, że masturbują się tylko ofiary braku miłości romantycznej, pedantycznej, prawdziwej i lirycznej, takiej w której zawsze występują księżniczki i rycerze na białych koniach. Dla porządnego katolika to grzech śmiertelny i wcale nie musi, chyba że chuć go dusi;)
    Jak to fajnie powspominać jak się było bardzo młodym...
    No bo przecież wiadomo, że masturbanci to zagubieni nieszczęśnicy, wśród homoseksualistów jest znaczna nadreprezentacja pedofilów, klasyfikacja ICD-10 to jakieś pronarkomańskie brednie, ateiści nie mają skąd czerpać wiedzy o tym co złe i dobre, a dzielni przedsiębiorcy przebierają z niecierpliwością nóżkami czekając na podniesienie pracownikom wynagrodzeń zaraz po tym, jak tylko rząd obniży podatki...
    Nie wierzysz - przepadłaś w odmętach pohukiwań Katonów dużo młodszych.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O homoseksualistach-pedofilach czy klasyfikacji substancji "zmieniających świadomość" prawie nic nie wiem, więc nie mogę podważać niczyich badań. Oczywiście mogą mi się one wydawać niewiarygodne, ale nie jestem żadną partnerką do rozmowy dla osób, które zajmują się tą tematyką zawodowo lub nawet i amatorsko, ale od dawna.

      Masturbacja jest tak naturalna jak seks. Oczywiście to drugie jest znacznie lepsze, ale nie ma co się pienić na to pierwsze. A w ogóle - jak można wygłaszać kategoryczne sądy na temat życia seksualnego kompletnie nieznanych nam osób?

      Usuń
  4. @Kiro - świetny tekst!!!! Dowcipny,ironiczny, słodko-gorzki, przeczytałam, zaczęłam się śmiać i śmiałam tak długo, dopóki w mojej głowie nie pojawił się znak zapytania - a może ja też taka jestem? Chwila zadumy i znowu śmiech. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  5. @Kira

    śmiechłem. Mimo że pewnie jestem winny paru opisanych przez Ciebie występków. Bo już taka ludzka natura, że szukamy logicznych połączeń, nawet gdy ich nie ma. I czego nie wiemy, to generalizujemy.

    Nie mówie, że to do końca dobre. I z pewnością można temu świadomie przeciwdziałać, powstrzymując się od generalnych uwag, ale kto to w Internecie robi?

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi o ABSOLUTNĄ pewność w sprawach, o których mamy BARDZO NIKŁE pojęcie. Np. cudze życie prywatne.

      Usuń
    2. To o czym piszesz to - moim zdaniem - nie absolutna pewność, ale raczej zabieg odwrócenia uwagi stosowany przez świadomych tego lub nie trolli. Naturalną reakcją jest próba obrony i rozmowa schodzi na to, co kto robi prywatnie, szerokim łukiem omijając meritum dyskusji. Dlatego najlepiej takie wycieczki ignorować, bo choćby nie wiem jak celna i sarkastyczna była riposta, troll będzie kontynuował skuteczny atak. I zapewnie nie zrozumie sarkazmu...

      Usuń
    3. @Yrk
      Zgadzam się z Tobą. Poza jednym - atak trolla nigdy nie jest skuteczny, dlatego, że taki osobnik nie potrafi przestać, dzięki czemu od razu my i inni obserwatorzy wiemy, z kim mamy wątpliwą "przyjemność" rozmawiać.

      Usuń
    4. @Kira

      zwracam honor, niektórzy nie są trollami, niektórzy rzeczywiście "wiedzą lepiej"...

      @Marzena

      "skuteczny" tylko dlatego, że ktoś odpowiedział - ostateczny cel każdego trolla. Poza tym +1.

      Usuń
  6. Chciałam zwrócić jedynie uwagę, że to działa w DWIE strony. Co zresztą zauważył yrk. I tak - konserwatyści katują dzieci, nie mają z nimi porozumienia emocjonalnego tylko przymus, przedsiębiorcy gardzą pracownikami a katolicy nie mogą mieć udanego życia seksualnego. Wart Paca pałac Paca. W dyskusjach pod różnymi blogami widać wyraźnie, jak niektórym rozmówcom zapala się czerwona lampka na widok komentarza kogoś z "wrażego obozu" czy "wrażej opcji" i zamiast odpowiedzieć na komentarz komentują swoją wizję komentarza. Katon niejedno ma imię.... Katon nie ma przynależności, Katon to charakter. I w płaszczyku liberała, i w płaszczyku konserwy. Belka, źdbło i takie tam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie! Zamiast skupiać się na treści, ludzie skupiają się na osobie piszącego.

      Usuń
    2. To jest tzw. argumentum ad personam, albo najzwyklejszy w świecie trolling.

      Usuń
  7. Zrobienie z siebie idioty!? Ten któremu nigdy się to nie zdarzyło niechaj pierwszy weźmie kamień i ....
    A jeśli się taki znajdzie to ..... aż strach pomyśleć.
    Wszystkim zdarza się wygadywać bzdury na podstawie niesprawdzonych i zasłyszanych opinii lub tez czy powtarzać głupie teorie. Niedobrze jest tylko gdy z wiekiem to nie przechodzi lub wręcz się utrwala - niektórzy niestety tak mają.
    PS: Fajny i ciekawie ujęty temat - jak powracająca melodyjka - ileż to razy kołatał się po mojej głowie.....

    OdpowiedzUsuń
  8. zrobić z siebie idiotę można nawet przytaczając czyste, żywe fakty naukowe, tu bardziej jest istotne, po co i dlaczego ktoś takie czy inne fakty /lub częściej "fakty"/ przytacza... diagnozę możemy opierać jedynie na intuicji /doświadczeniem zwanej/, czy intencją była /przykładowo/ chęć dopieprzenia komuś, czy stało się to niechcący, przypadkiem...
    wspomniałaś w dyskusji o najbardziej irytujących "prawdach", czyli tych rzekomo o sobie udzielanym nam przez adwersarza lub puszczonych nie do nas, ale tak, byśmy to zauważyli... tu już na temat intencji raczej nie ma wątpliwości, choćby dlatego, że sztuka udzielania komuś informacji zwrotnych nie jest zbyt znana i popularna... zamiast komuś powiedzieć wprost "nie lubię cię" łatwiej jest na czyjś temat nakłamać /co swoją drogą samo w sobie jest intrygujące/...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że jeszcze pół biedy, kiedy ktoś się wypowie w temacie, o którym ma średnie pojęcie, ale nie jest osobą tzw. "decyzyjną". Gorzej z takimi, którzy dużo mogą, a mało wiedzą. Wtedy można by rzec "Huston, mamy problem".

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak się zastanawiam, co wolę - otwarte przeczenie każdemu słowu oponenta (prawdziwego lub wyimaginowanego) - dla zasady, czy raczej sztuka dla sztuki , czy pozorne dyskutowanie ad rem lecz z ewidentnym przeczeniem faktom, logice, rzeczywistości. Z dwojga złego wolę to trzecie- czyli normalność. Bo pierwsza opcja jest "tylko" infantylna, druga i infantylna i pełna hipokryzji

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak sobie głośno myślę (a co, nie można?) o tym, co w życiu blogowym śmieszy mnie bardziej - czy infantylne wykrzykiwanie, że biały sufit jest czarny w obliczu oczywistych dowodów na jego biel (modus operandi niektórych kruchtokonserw), czy też próba dowartościowania się swoją rzekomą normalnością, będąca postawą siostrzaną do wyznaczania kanonu słusznych zachowań/ poglądów/ celów życiowych.
    Od ocen powyższych postaw się powstrzymam, te pozostawiam osobom o niezachwianej wierze w najmojszość ich światopoglądu.
    Anty

    OdpowiedzUsuń
  12. Marzeno - chyba się ucieszyłaś na zapas :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy dociera do mnie, że ktoś krytykuje nie zachowania występujące powszechnie, a konkretne osoby, a przy tym konstruuje swoją wypowiedź tak, że nie mogłabym jej z czystym sumieniem usunąć, to mam ochotę rzucić w diabły to blogowanie. :/ Ludzie! Nie dowalajcie sobie nawzajem! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kieruję tego apelu wyłącznie do bywalców mojego bloga.

      Usuń
    2. @Kira...
      trudno komentować tego posta nie robiąc choć delikatnej aluzji do zachowań konkretnych desygnatów, które tu swojego czasu miały miejsce wręcz gremlinnie /:)/... mnie się udało tą rafę ominąć, ale ze sporym wysiłkiem, więc znając ten wysiłek wydaje mi się, że nie warto robić zagadnienia, jeśli ktoś się o nią otarł... w sumie i tak /cytując niejakiego Brunnera/ "wszyscy myślimy o Klossie" /niekoniecznie tu rozumianym jako jedna osoba/...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...