19.03.2015

Prawda czy fałsz?


Gdzieś usłyszałam (lub przeczytałam) pewną trafną myśl, której teraz nijak nie mogę odnaleźć w Internecie. Otóż ktoś kiedyś powiedział (lub napisał), że:

– i tu cytuję ze swojej miernej pamięci –

Człowiek, który jest zły dla zwierząt, jest zazwyczaj zły także dla innych ludzi.
Ale człowiek, który jest dobry dla zwierząt, nie zawsze jest dobry dla innych ludzi.

Na dzień dzisiejszy całkowicie się z tą myślą zgadzam. A Wy?

(Inteligentnym czytelnikom nie muszę chyba tłumaczyć różnicy pomiędzy „zazwyczaj”, a „nie zawsze”.)

138 komentarzy:

  1. A co z człowiekiem, który jest neutralny wobec zwierząt? Jaki będzie w stosunku do ludzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kpisz sobie ze mnie. Nie odwołuję się do żadnej filozofii, tylko do jednej konkretnej wypowiedzi (szkoda, że nie ma jej w Sieci).

      Usuń
    2. Dlaczego zaraz kpię? Napisałaś, że się z tytułową sentencją zgadzasz - prawda? A ja tylko zadałem proste pytanie uzupełniające. Jakby nie patrzeć, ludzie neutralni wobec zwierząt zostali tu ewidentnie pominięci. To żadna ideologia, tylko elementarna sprawiedliwość. Co oni jacyś gorsi? A nie ciekawi Cię jacy są wobec ludzi?

      Usuń
    3. Ale co w tym kontekście oznacza neutralność ? Sam nie kopnę , ale nie pomogę kopniętemu ? Nie wyrzucę z auta, ale przejdę obojętnie koło wyrzuconego ?

      Usuń
    4. Na potrzeby tego eksperymentu myślowego zdefiniujmy tą neutralność jako obojętność doskonałą. Teraz muszę się oddalić, aby pogrążyć się w rozważaniach filozoficznych na ten temat. Rano chwila refleksji, wieczorem głęboka zaduma. Jak dojdę do jakichś konstruktywnych wniosków natychmiast je opublikuję.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. @ Tie Fighter

      Oj, kpisz, kpisz. :)

      Usuń
  2. Powyższe powiedzenie słyszałem w wersji: "kto źle traktuje kelnera, jest złym człowiekiem". Oczywiście w ramach "ludowego rozumienia". Bo w rzeczywistości chodzi o to, jak traktujemy kogoś, kto stoi od nas niżej i niewiele nam może zrobić, nawet gdy go potraktujemy niedobrze.

    I coś w tym jest. Ludzi gburowatych w stosunku do kelnerów, czy w ogóle "ludzi z obsługi" omijam szerokim łukiem. Podobnie jak ludzi, którzy wykazują niezdrowe okrucieństwo w stosunku do zwierząt. Z gatunku: a jak nie damy chomikowi przez 2 dni wody, to będzie dalej na tym kólku tak biegał?

    Tak przy okazji przypomniała mi się anegdota (pewnie nieprawdziwa, ale to nieistotne) o pewnym profesorze zarządzania, który swoim studentom w pierwszym teście zadał tylko jedno pytanie: jak ma na imię pani sprzątająca tę salę, którą minęliście wchodząc na egzamin?

    Pozdrawiam, yrk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irusiu Kochany, pragnę jedynie nieśmiało zauważyć, że tylko ostatni idiota traktuje źle kelnera. Otóż ów kelner, może Ci napluć do zupy, następnie wetrzeć kozę w mielonego, a na koniec znowu napluć do deseru i do tego zamoczyć fiuta w twoim drinku. A teraz pozostaje mi usłuchać rady mojego blogowego guru i oddalić się w bliżej nieokreślonym kierunku, a następnie stanąć w pobliżu ściany i wykonać zamaszystego dzięcioła.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Yrku- jestem wyczulona na traktowanie ludzi "niżej". Mnie uczono zawsze, że miarą człowieka jest właśnie stosunek do tego, komu w życiu się gorzej powiodło. I nie ma to nic wspólnego z pragmatyzmem

      Usuń
    3. Ja obstawiam, że jednak miarą człowieczeństwa jest stosunek do mniejszości seksualnych. Szczytowym osiągnięciem humanizmu jest współczucie dla ubogiego geja.

      Usuń
    4. Miarą człowieczeństwa jest stosunek do ludzi, po prostu. Do zwierząt, do istot słabszych, kalek, ludzi pokrzywdzonych przez los. Oczywiście, można sobie kpić do upojenia i wypaczać sens cudzych wypowiedzi. Tylko po co ? pytanie retoryczne. A co do stosunku do mniejszości seksualnych- mogę tylko poradzić spróbować odróżnić tolerancję( przychylna czy nie to już nie ma większego znaczenia) i uznanie prawa do istnienia z aprobatą i zachwytem tudzież wołaniem o specjalne przywileje. To naprawdę nie to samo.

      Usuń
    5. Tolerancja w swoim PIERWOTNYM znaczeniu jest najzdrowszym rozwiązaniem. :)

      Usuń
    6. @An-Ka

      bardzo ładnie to napisałaś. Pamiętam kiedyś dyskutowaliśmy (chyba nawet tutaj albo u Erinti) nad długoterminowym pragmatyzmem takich zachowań w kontekście społeczeńtw. Tzn. czy społeczeństwa, których członkowie kierują się empatią lub nawet altruizmem, mają większe szanse na przetrwanie.

      @Kira

      Nie jestem do końca przekonany czy tolerancja i pozytywny stosunek do ludzi to to samo. A już na pewno nie w stosunku do zwierząt.

      @Tie

      Czy musimy do każdej dyskusji pakować mniejszości seksualne?

      Usuń
    7. @Yrk...
      tolerancja i pozytywny stosunek /do czegoś tam/ to nie to samo... tolerancja to brak negatywnego stosunku i nic więcej, niż neutralny stosunek się od niej nie wymaga... zaś pozytywny stosunek, jak sama nazwa wskazuje, to co najmniej ciut więcej...

      Usuń
    8. @ PKanalia

      Nie do końca się z Tobą zgadzam. Tolerancja nie wyklucza negatywnego stosunku do kogoś/czegoś. Oznacza ona brak przemocy (także werbalnej) w stosunku do kogoś/czegoś, kogo/czego nie lubimy.

      Usuń
    9. @yrk,

      Tak. Jest to oznaką moich lęków.

      Usuń
    10. @Kira...
      okay... wyraziłem się nieprecyzyjnie, skupiając się na podkreśleniu, że do tolerancji pozytywnego nastawienia nie trzeba...
      natomiast faktem jest inna sprawa... ludzie lękowi, czyli bojący się zagrożeń fikcyjnych, urojonych tak, jak realnych charakteryzują się wyższą nietolerancją, zaś podwyższony poziom napięcia powoduje neurotyczne reakcje w postaci wspomnianych przez Ciebie różnych form przemocy... /mowa rzecz jasna o prawidłowościach dotyczących grup, zbiorowości, gdzie pojedyncze wyjątki o niczym nie świadczą/...
      pytanie zaś, czy taki statystyczny /co najmniej/ neurotyk może mieć do kogoś/czegoś pozytywny stosunek?... ależ jak najbardziej... przecież poszukując sposobów na obniżenie napięcia potrzebuje wsparcia osób, rzeczy i zjawisk... co prawda o takich ludziach mawia się czasem, że "nienawidzą nikogo i niczego, świata, ludzi i siebie", ale jest to bardziej metafora, niż precyzyjne przedstawienie sprawy... nawet w skrajnych przypadkach...

      Usuń
    11. celna uwaga, yrku
      i dlatego osoby pragnące mordować nienarodzone dzieci - stojące niżej niż ktokolwiek, bo nie moga się NIJAK obronić - to sam dół degeneracji człowieczeństwa
      pozdrawiam

      Usuń
    12. I ja się pod tym podpisuję. Na podobne potępienie zasługują niszczyciele nienamalowanych obrazów i burzyciele niewybudowanych domów.
      Anty

      Usuń
    13. @Anty...
      nie rozpędzaj się :)... można mówić o "mordowaniu nienarodzonych dzieci" w pewnym okresie ciąży na krótko przed rozwiązaniem... zapewne o to chodziło, bo we wcześniejszych fazach rzecz jasna sensu nie ma mówienie o dziecku i jego mordowaniu... tak więc jestem gotów poprzeć zdanie o "dole degeneracji" ludzi, którzy chcą te dzieci mordować /pod warunkiem, że wiem, że dany osobnik chce to robić, co nie zawsze jest jasne/...
      natomiast przy okazji pojawia się pytanie, gdzie uplasować ludzi, którzy chcą, by każda kobieta donaszała każdą ciążę do fazy "dziecko" i potem to dziecko rodziła, niezależnie od wszystkich innych okoliczności /na przykład w szczególności bez pytania danej kobiety o zdanie, czy ona w ogóle chce tą ciążę donosić/...

      Usuń
  3. zacznijmy od próby definicji, co w tym konkretnym kontekście oznacza zwrot "być dobrym/złym dla ludzi/zwierzaków"?... bo inaczej dalej nie ruszymy...
    proponuję /zastrzegam, że sklecone naprędce, zapewne nieprecyzyjnie, bo w takich sprawach raczej kieruję się myśleniem niewerbalnym, niż zwodniczą werbalizacją/:
    "dobry dla" = skłonny do pomocy bez oczekiwania innej korzyści, niż psychiczna gratyfikacja z powodu samego aktu pomocy...
    "zły dla" = skłonny do krzywdzenia, gdy jedynym powodem jest chęć obniżenia sobie napięcia psychicznego spowodowanego lękiem lub zawiścią, albo przeżycia czystej przyjemności...
    "neutralny dla" = żadna z wymienionych skłonności nie przeważa, nie musi nawet istnieć /ale nich i tak nie gadamy, wspomniałem jedynie gwoli kompletności/...
    może być?...
    teraz się można z tymi ogólnikami, które zacytowałaś, jakoś zmierzyć...
    1/ nie zgadzam się z "zazwyczaj"... istnieje wielu ludzi, którzy funkcjonują według dominującego u nas i wbijanego od wieków do głów paradygmatu "zwierzak = rzecz", zaś niektórzy przenoszą go na pewne grupy, kategorie ludzi /bez wnikania, czy określona jednostka na taki status zasłużyła/... nie postrzegają więc sprawy, nie rozumują w kategoriach "pomagania"/"krzywdzenia", lecz "dobrego/złego" traktowania, tak jak się traktuje na przykład własny samochód... natomiast jak najbardziej mogą być dobrzy wobec ludzi, których za rzeczy nie postrzegają...
    2/ zgoda /włącznie z "nie zawsze"/... istnieją ludzie uważający ludzi /jako gatunek/ za "gorszych" w stosunku do zwierzaków, co automatycznie obniża im poziom empatii do nich... np. chętniej udzielą pomocy nieznanemu zwierzakowi, niż nieznanemu człowiekowi... taka forma mizantropii jest nieszkodliwa dla innych ludzi, ale może czasem przyjąć ostrą postać, gdy ktoś pozostając dobrym dla zwierzaków staje się złym dla ludzi...
    .......
    skomentowałem z pozycji czysto neutralnej, naukowej, bez zamulania tematem ocen moralnych, ani nawet w bliższych nauce kategoriach zdrowia psychicznego...
    ......
    słowo "zwierzak" to po prostu skrót od "zwierzę inne gatunkowo niż człowiek"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzez złe traktowanie miałam na myśli głównie znęcanie się. Ale może i jest trochę racji w tym, co piszesz. Znam ludzi, którzy nie są dla zwierzaka okrutni, ale z czystej bezmyślności, ignorancji lub ordynarnego lenistwa zaniedbują jego potrzeby. Nie przejawiają jednak tych przywar w stosunku do ludzi.

      Usuń
    2. @Kira...
      jak zwykle "wszystko zależy od"... spójrzmy na taką corridę... z mojego punktu widzenia jest to znęcanie się dla czystej rozrywki /czyli "zło"/... zaś Latynos zaprogramowany przez swoją kulturę słysząc słowo "znęcanie się" wybałuszy ze zdziwienia oczy... za to będzie rozumiał "złe/dobre" traktowanie byków do walki w procesie hodowlanym tak, jak ja rozumiem "złe/dobre" traktowanie samochodu jako nieprawidłową/poprawną jego konserwację...
      natomiast miałbym problem z nazwaniem /przykładowo/ sąsiada "złym" dla swojego kota, gdyby popełniał elementarne błędy w zajmowaniu się nim wynikłe z ignorancji, braku elementarnej wiedzy o jego potrzebach i funkcjonowaniu /co nie zwalnia mnie rzecz jasna od reakcji, gdybym uznał, że kotu jest źle/...

      Usuń
    3. Z punktu widzenia mieszkańców Dalekiego Wschodu niektóre rasy psów należały do zwierząt rzeźnych. Z tej perspektywy nie widzieli nic złego w trzymaniu pieska w klatce, a następnie - ukatrupieniu go. Z punktu widzenia Europejczyków osobniki tych ras z pewnością traktowano źle. Nasz stosunek do danych grup zwierząt wynika z narzucenia określonych filtrów kulturowych.
      Anty

      Usuń
    4. @Anty...
      czyli sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, niż podział na istoty żywe i użytkowe rzeczy... weźmy taką krowę /mleczną/... z jednej strony automat do produkcji mleka, z drugiej "matka - żywicielka"...
      tak swoją drogą, to zastanawia mnie, dlaczego ludy "biblijne" hodowały świnie, skoro tak nimi pogardzały i nie pożytkowały w żaden sposób?... do Galii na eksport je wysyłano, jako tropicieli trufli?...

      Usuń
  4. @ Kira
    Po prostu nie ma silnej korelacji pomiędzy stosunkiem jakiejś osoby do zwierząt a stosunkiem tejże do ludzi. Z jednej strony wielu esesmanów miało psy. o które się naprawdę troszczyło. A z drugiej znam osoby wykonujące wspaniałą pracę w hospicjach, które nie mają potrzeby posiadania czworonoga a do zwierząt odnoszą się neutralnie. Na pewno ich nie skrzywdzą, ale swoje zasoby empatii rezerwują dla ludzi.
    Lubię zwierzęta i od kilkudziesięciu lat z jakimś dzielę dom. Ale bardzo leżą mi na sercu Polska i Polacy. Tych ostatnich nadal bardzo lubię, choć ostatnio dokonując wyborów politycznych, większość zachowuje się jak dziecko z zespołem Downa. Odrzucam głupie teoryjki jakoby należało lubić jedynie "dobrych ludzi", niezależnie od narodowości. Bo ci rzekomo "dobrzy ludzie", wsadzeni w rosyjskie czy niemieckie mundury, potrafią zachowywać się jak ostatnie bydlęta.
    twierdzenie że ktoś dobrze odnoszący się do zwierząt z definicji musi być dobry i dla ludzi pozostawiam licznej w blogosferze grupie idiotek. Bo ta grupa jest potężnie sfeminizowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Stary Niedźwiedź

      Neutralność - czy to wobec ludzi, czy wobec zwierząt - nigdy nie jest złem. Co się tyczy drugiej części, to nie widzę sprzeczności w tym, że Tobie akurat starcza serca i dla jednych, i dla drugich. Tak więc zasłyszana lub przeczytana przeze mnie "złota myśl" nie została podważona. ;)

      Dobrzy ludzie zachowujący się jak bydlęta przestają być dobrymi ludźmi. Chociaż miałabym zrozumienie dla tych, którzy po prostu boją się sprzeciwić złu.

      Usuń
    2. @ Kira
      Mamy zatem tradycyjny problem definicyjny z tymi "dobrymi ludźmi". Zróbmy prosty eksperyment myślowy.
      Poznaliśmy jakiegoś Helmuta Muellera czy Griszkę Smirnowa. Ludzie sympatyczni, uczynni, można z nimi miło porozmawiać i się pokolegować. Obydwaj zakończyli żywot w czasach pokojowych. Więc nie ma powodu, żeby ich źle wspominać. Wręcz przeciwnie, wspominamy ich z sympatią.
      A teraz wariant drugi. Wybuchła wojna. Grisza czy Helmut założyli mundury i zmienili się nie do poznania. Gdy dostaną taki rozkaz, bez wahania zastrzelą Twoich bliskich i spalą Twój dom.
      Jak ich zaszufladkujesz? Bo przecież bez tego munduru byliby do śmierci cacy.

      Usuń
    3. Wielu ludzi skurwia się pod wpływem czynników zewnętrznych. Ot, choćby wykonując podłe rozkazy. Czy to oznacza, że są złymi ludźmi? Czy wszyscy niemieccy bądź rosyjscy szeregowcy byli/są/będą złymi ludźmi? Ja tak nie uważam. Odróżniam zło czynione "bezinteresownie" od zła czynionego pod przymusem.

      Usuń
    4. @ Kira
      To czy takie coś było bydlęciem "na rozkaz" (wszyscy esesmani na procesach tak się tłumaczyli) czy "samo z siebie", zapewne miałoby w przypadku procesu wpływ na wysokość KARY. Więcej na ten temat mógłby powiedzieć Celsus. Ale WINA jest taka sama. Bo zamordowani cywile są nadal zamordowanymi cywilami a spalone domy spalonymi domami.
      I dlatego do dwóch wspomnianych nacji jakoś trudno mi wykrzesać w sobie sympatię. Poprawność tak. I ni cholery więcej.

      Usuń
    5. @ Stary Niedźwiedź

      A ja nie żywię sympatii ani antypatii do żadnej nacji, której nie znam. A znam tylko swoją i - odrobinę! - cygańską (czy w ogóle można mówić w ich przypadku o narodowości?). I ta znajomość uprawnia mnie do mówienia, że nie przepadam ani za rodakami, ani za Cyganami.

      Tak naprawdę jednak skupiam się na budowaniu relacji z jednostkami, a nie całym społeczeństwem. Interesuje mnie wina lub brak winy konkretnego Helmuta czy Griszy. Jak najbardziej miałyby dla mnie znaczenie okoliczności oraz motywy ich czynów. Jak można osądzać człowieka bez wzięcia tych kwestii pod uwagę???

      Gdybym zaś chciała wejść do jakieś w s p ó l n o t y , to wybrałabym taką, która kieruje się wartościami podobnymi do moich.

      Usuń
    6. @ Kira
      Co się tyczy wspólnot, od dawna jestem konserwatystą. A nienajgorsza znajomość historii plus odrobina kontaktu ze światem powalają mi mieć wyrobione zdanie o wielu nacjach.
      Motywy którymi kierował się esesman wprowadzający cyklon B do komory gazowej czy enkawudzista strzelający Polakom w tył głowy, mam głęboko w wiadomym miejscu. Jednego i drugiego należało rozdeptać jak wesz. A broniącym tych drugich lewackim szmatom po prostu należy się po ryju.

      Usuń
    7. @ Stary Niedźwiedź

      Ja ich nie bronię, więc mnie w pysk nie wal. :) Po prostu tłumaczę, jak oceniam ludzi.

      Usuń
    8. @ Kira
      Oczywiście nie miałem na myśli Ciebie. Lecz antypolski syf, potrafiący się nawet posunąć do napisania, że Stalin słusznie wymordował polskich jeńców wojennych, bo "po co miał żywić darmozjadów".
      Jeśli masz jakieś wątpliwości odnośnie autorstwa tej wypowiedzi, napisał to na swoim blogu synalek starszej skrobankowej Wandy Nowickiej. Jak widać nie mniejsze bydlę, niż jego mamuśka.

      Usuń
  5. Jan Kowalski19.03.2015, 22:04

    "Człowiek, który jest zły dla zwierząt, jest zazwyczaj zły także dla innych ludzi."

    Wujcio Google najczęściej odpowiada;
    " "Kto nie szanuje zwierząt to i nie będzie szanował drugiego człowieka" .

    Człowiek który szanuje czlowieka,szanuje także zwierzęta.

    Tu Wujcio Google ma problem.Spróbuj go przepytać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdania nie przeczą przywołanej przeze mnie "złotej myśli". Aczkolwiek uważam, że szacunek to już wyższa półka niż "bycie dobrym dla...".

      Usuń
    2. A co z takim oto osobnikiem, który uwielbia wprost psy, a nienawidzi kotów? Dobry, zły czy statystycznie neutralny?
      A co z takim osobnikiem, który dobrze traktuje psy i koty, ale bezlitośnie tłucze gazetą pająki, muchy i rozdeptuje chrząszcze? Dobry czy zły?

      Usuń
    3. Wychodzi na to, że nie jestem tak całkiem dobra dla zwierząt.

      Usuń
    4. Jan Kowalski20.03.2015, 13:06

      Nikt nie jest"całkiem dobry" dla zwierząt.Coś przecież jeść trzeba.Niekoniecznie psy albo koty,ale cielęcinka to i i owszem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Kluczem odpowiedzi na to pytanie byłoby inne pytanie: Czy zoofil jest dobry czy zły dla zwierząt?

      Usuń
    6. Jest zły Dibeliusie, kiedy na przykład przedwcześnie kończy i pozostawia biedne zwierzę niezaspokojone.

      Usuń
    7. Taka osoba powinna się leczyć.

      Usuń
    8. @ Tie Fighter

      Kim pan jest?! I co pan zrobił z prawdziwym Tie Fighterem?! :)))

      Usuń
    9. Doznałem rozdwojenia jaźni (osoby z listy chorych psychicznie często tak mają) Obecnie kontrolę przejął ten drugi i nie wiem jak długo będzie prawdziwego Tie Fightera trzymał w odstawce :))

      Usuń
    10. Aha, czyli na razie jest Was tylko dwóch. Jak Was będzie nieco więcej, to powinniście założyć własną partię. Hasło reklamowe: "Jest nas legion, ale płacicie tylko jednemu."

      Usuń
    11. No nie wiem co na to minister Szczurek powie? Podatki będzie ściągał od całego legionu - nie odpuści...:)))

      Usuń
  6. @Kira
    Mam jedno pytanie. Punkt 5 "Prawa Kiry" jeszcze obowiązuje czy już nie?
    Anty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego miałby nie obowiązywać?

      Usuń
    2. Tak po prostu chciałem zapytać czy "wredne mendy" są chronione przed wypowiedziami ukazującymi ich paranoiczne postawy?
      Na wypadek gdyby jakiejś oszołomce z pretensjami do bycia domorosłym kaznodzieją wydawało się, że tajemniczy "Homintern" kombinuje po nocach jak tu zainfekować jej komputer wirusami...
      Anty

      Usuń
    3. Wredne Mendy nie są w żaden sposób chronione. No chyba że za ochronę uznałbyś moją wypowiedź, która mogłaby trochę łagodzić Twoją. Bo i Wrednej Mendzie zdarzy się napisać coś mądrego. ;)

      Usuń
    4. @Anty...
      odkąd niedawno dałem tej oszołomce szansę /czasem miewam przerosty optymizmu/, zaś ona nie skorzystała, tylko dobiła się pokazując elementarne braki w umiejętności rozumienia znaczeń czytanych/?/ zestawów liter, to nie widzę żadnego powodu się przejmować, co tam sobie roi, bo jest to kompletnie nieistotne, ani ona sama, ani jej rojenia...
      ale Ty rzecz jasna rób, co chcesz...

      Usuń
    5. @ Tie Fighter

      Nie miej kompleksów, jesteś równie r y c e r s k i . ;)

      Usuń
    6. Nie mam kompleksów. Wręcz przeciwnie. Stosuję taktykę średniowiecznego siepacza na rozkaz. Nie zadaję pytań, nie mam dylematów, nie idę na kompromis. Nie kapituluję. Gdzie mi tam do rycerza. Tym bardziej zdumiewa mnie, kiedy ktoś samozwańczo pretenduje do miana rycerza, mimo że bliżej mu do zwykłego knechta. Teraz muszę lecieć, bo po obiedzie mamy konkurs skoków do wulkanu.

      Buźki:)))

      Usuń
    7. Mnie również zdumiewają takie zachowania, drogi Tie Fighterze. Ale cóż, pycha i hipokryzja to dwie rodzone siostrzyce. Zauważyłam, że im częściej ktoś szafuje słowem "honor" czy "wartości takie/śmakie", oskarżając swoich oponentów o ich kompletny brak, tym mniej jest godzien szacunku.

      Usuń
    8. No właśnie! Tym bardziej, że po latach blogowania może się okazać, że niektórych oceniało się niesprawiedliwie, bo okazali się bardziej wartościowi niż ci, których ceniliśmy, a oni przekupczyli drogie nam wartości za kilka numerków na boku... Jest też oczywiście stałe jadro ciemności, co do którego pomylić się nie można - i dobrze, bo jest to jakaś stała wyznaczająca pewne granice. Z perspektywy czasu sporo się może zmienić.

      Usuń
    9. @Kira
      Nigdy nie nazwałbym żadnego Kalego samurajem ani nawet giermkiem, ale być może za mało wiem o dawnych czasach.
      Natomiast zgadzam się z częścią powyższych poglądów, co do istnienia stałego jądra ciemności. Jak dla mnie papierkiem lakmusowym jest tutaj postulowany stosunek do prawa innych osób do własnego życia. Np. tacy, którzy z zapałem popierają działania rozmaitych zbrodniarzy (bo ich ofiary, to przecież tylko Żydzi/ "lewacy"/ kapitaliści/ geje/ "ekoterroryści" itd.) nie zasługują na więcej niż postawienie w jednym rzędzie z wesołymi panami z NKWD.
      Anty

      Usuń
    10. @ Tie Fighter

      Dla mnie istotnym czynnikiem świadczącym o honorowości danej jednostki jest to, czy stosuje się ona do własnych zasad moralnych. Jeśli bowiem oburza się na postępowanie, którym sama NOTORYCZNIE grzeszy, to trudno mi ją uznać wiarygodną.

      Usuń
    11. @Anty...
      nie wiem, jak to jest z ową stałością jądra ciemności /w końcu każdy idiota może zmądrzeć, dyskusyjna jest tylko kwestia prawdopodobieństwa zajścia tego faktu/, ale na pewno to jądro jest tam, gdzie wolność nie jest wartością, zaś identycznie pisane i wymawiane słowo "wolność" oznacza de facto posłuszeństwo...

      Usuń
    12. Już po zawodach. Zająłem przedostatnie miejsce. Wyłapałem mnóstwo punktów karnych za skok ze spadochronem. Ostatni był mój przyjaciel Anton Szandor, który skoczył na zewnątrz wulkanu, zamiast do środka. Po wyjściu z krateru doznałem olśnienia! każdy idiota może zmądrzeć, ale nie każde bydle może na powrót stać się przyzwoite...

      Usuń
    13. @Kira,

      "Dla mnie istotnym czynnikiem świadczącym o honorowości danej jednostki jest to, czy stosuje się ona do własnych zasad moralnych."

      Mam rozumieć, że jeśli ktoś sam sobie określa moralność i moralność ta dopuszcza pozostawanie w sprzeczności z większością zapisów Kodeksu karnego, ale ten osobnik konsekwentnie swojej moralności się trzyma, to jest on osobą honorową? Co prawda słyszałem o takich egzotycznych dziwolągach jak więzienny kodeks honorowy, ale zdaje mi się, że to jak porównanie krzesła i krzesła elektrycznego.

      Ja oczywiście nie jestem osobą honorową, bowiem nie stosuję tych samych zasad wobec każdego.

      Usuń
    14. @Kira
      Nie trzeba sięgać myślami daleko w przeszłość, aby wyciągnąć wnioski dotyczące skutków daleko posuniętego pozytywizmu prawniczego i rygoryzmu. Wystarczy przestudiować np. historię Niemiec.
      Anty

      Usuń
    15. Sięgnąłem myślami w niedaleką przeszłość, ale mi się licznik omsknął i okazało się, że wylądowałem w czasach wojny z Wielkim Zakonem Krzyżackim 1409 - 1411. Się porobiło.

      Usuń
    16. @ Tie Fighter

      Moralność może określić wyłącznie Bóg albo... nasze własne sumienie. Bo przecież sumienie każdy ma własne, nie podlegające sumieniu drugiego człowieka. No chyba że z katolikami jest inaczej i dzielą jedno na nich wszystkich. ;)

      A tak na serio: jeśli uważam, że prawo jest złe, to je łamię (o ile się nie boję). Wygląda na to, że należałoby mnie zapuszkować. Tacy jak ja stanowią zagrożenie dla zdrowej, karnej części społeczeństwa.

      Usuń
    17. Teraz to mi namotałaś tak, że nie wiem co czynić - medytacja!

      Usuń
    18. Szkoda, że okresu III Rzeszy i Cesarstwa Niemieckiego wehikuły czasu nie obejmują.
      Wtedy również istnieli polscy legaliści, zgadzający się z treścią narzuconych praw. Zaraz, jak ich nazywano?
      Anty

      Usuń
    19. "Szkoda, że okresu III Rzeszy i Cesarstwa Niemieckiego wehikuły czasu nie obejmują."

      Obejmują, ale tylko te najnowsze modele. Ja mam stary egzemplarz prototypowy, mało dokładny. Skacze po trzysta lat na raz.

      Usuń
    20. Nic nie bój. Analizuje historię w sam raz tak dokładnie, jak konserwatyści - widzi tylko to, co chce.
      Anty

      Usuń
    21. Nie tyle "to co chce", ale raczej "tak jak chce". Najwybitniejsi naukowcy w dziedzinie historii to robią, więc nam maluczkim też chyba wolno?

      Usuń
    22. Tytułem dygresji: osoby pracujące z autentycznymi źródłami historycznymi mają niezły ubaw z tego, co serwuje się w szkołach w ramach aktualnej "prawdy historycznej".
      Ale zgadzam się, że historia nigdy nie była "science" - zaś zawsze jakąś wersją propagandy dla maluczkich.
      W opisywanym powyżej przypadku zdecydowanie "to, co chce", a "tak jak chce" przy okazji.
      Anty

      Usuń
    23. Wiesz przecież, że nawet autentyczne źródła historyczne nierzadko są nieco wypaczone przez osobiste poglądy samego kronikarza. I to począwszy od samego Galla Anonima, a skończywszy na Pamiętnikach Jana Chryzostoma Paska. Każdy przedstawiał to co pisał w pewnym świetle. Najpewniejsze są dokumenty urzędowe, handlowe, korespondencja dyplomatyczna, ale to obejmuje zaledwie wąskie wycinki większych całości. Samemu trzeba wyciągać wnioski z faktów historycznych i tyle.

      Usuń
    24. Wspominając o autentycznych źródłach nie miałem na myśli kronik spisywanych na czyjeś zlecenie - w tych można odnaleźć np. opisy nieistniejących bitew czy wydarzeń historycznych, faktów które nie miały miejsca, itd. Dokumenty i znaleziska to co innego.
      Anty

      Usuń
  7. Odpowiadając poniekąd na zadane pytanie odpowiem tak:
    Jeśli człowiek jest chory, ja to widzę i reaguję udzielając mu pomocy to w ten sam sposób zachowam się i w stosunku do zwierząt. Jeśli widząc cierpienie zwierzaka, nie pomogę można domniemywać, że nie udzielę pomocy również człowiekowi. Ot taka prosta zasada.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapytałem uprzejmie, podpisałem się i wycięłaś mój komentarz. Widzę, że to kolejny blog, który należy omijać szerokim łukiem Twój blog, Twoje prawa. Miłego dnia.
    Papa Smerf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykasowuję wszystkie personalne uszczypliwości, poza tymi dotyczącymi Wrednych Mend. Jeśli komuś przeszkadza taka polityka, to jest albo skończonym idiotą, albo załganym hipokrytą.

      Usuń
    2. @ Kira
      Mam nadzieję, że nie przekroczę Prawa Kiry sugerując w Twojej wypowiedzi zamianę dwóch ALBO na jedno ORAZ.

      Usuń
  9. @Kira...
    czytałem wycięty komentarz Papy Smerfa... ani mi w głowie odnosić się tu do hipotezy, którą przedstawił /zresztą PK mi tego zabrania/... niemniej jednak dojrzałem przy okazji pewną niejasność...
    lista "mend" to po prostu zestawienie Twoich podpadziochów i sama sobie tropisz ich "wcielenia"... natomiast co z tymi "wcieleniami" na liście "par izolowanych"?... obawiam się, że wzmianka o nich psuje klarowność PK i może rozkręcić niezłą paranoję dostarczając Ci sporo zajęcia...
    /nadmieniam, że ten fragment PK jest dla mnie mało istotny, bo jak wiesz, nigdy nie praktykowałem infantylnej fanfaronady oświadczeń typu "nie życzę sobie, by X. się do mnie odzywał", więc moje wątpliwości wyrażam z pozycji obserwatora/...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ PKanalia

      Cóż, ja nie widzę w tym wielkiego problemu. Ot, weźmy takie Smerfy - są one na razie na liście "podejrzanych" (poza oryginalnym Smurffem, rzecz jasna), nie na liście całkowicie wykluczonych.

      Usuń
    2. @Kira...
      nie bardzo... przede wszystkim odpowiedziałaś nie na temat, bo o grupie nicków ze słowem "smerf" i swoich prywatnych podejrzeniach... a to mnie akurat nie obchodzi...
      ...
      spróbuję więc doprecyzować pytanie, do tego tak, by nadwrażliwego czujnika "wykrywacza naruszeń PK" nie wzbudzić nawet powiewem subtelniejszym, niż bączek królowej Anglii...
      przypuśćmy, że mi naprawdę odbiło, nadymam, nabzdyczam się wielce /bo może ktoś da się nabrać i uzna mnie za ważniejszego, niż jest istocie?/ i piszę formułkę:
      "nie życzę sobie, by X. (i wszystkie jego wcielenia) odzywały się do mnie, pod moim wątkiem, etc"...
      czy bierzesz na siebie tropienie tych wcieleń? /jakby nie było, powinnaś/...
      a może to ja mam Cię informować o tym, co mi się ubzdura i będziesz kasować na mój wniosek dosłownie każdą wypowiedź? /co de facto będzie oznaczało utratę przez Ciebie niezależności i oddanie mi części władzy na forum/...
      czaisz już, o co chodzi?...

      Usuń
    3. Możesz mnie informować, możesz zgłaszać naruszenie PK, etc, a ja mogę się z Tobą zgodzić lub nie.

      Usuń
    4. ""wykrywacza naruszeń PK" nie wzbudzić nawet powiewem subtelniejszym, niż bączek królowej Anglii..."

      No to pojechałeś po bandzie. Wiedz, że najdyskretniejszy nawet bączek może okazać się okrutnie zjadliwy i oprócz ogólnego zatrucia atmosfery może zdemaskować skrytopierdzącego zamachowca na czyste, wolne od bakterii i metanu powietrze.

      Usuń
  10. Na dzień dzisiejszy Smerfy są pod lupą, ale nie ma ich - jeszcze! - na Liście Wrednych Mend. Nie będę dociekać, czyje to klony. Szkoda zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam, klonem nie jestem. Chodziło mi o listę: 'Nie odzywają się do siebie".
    Zresztą, to już nieistotne, bo samo założenie, że jestem czyimś klonem i jestem pod lupą, traktuję jako sugestie, że jestem tu niemile widziany.
    Miłego dnia.
    Papa Smerf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam nadzieję, że złożysz jakiś wniosek. To jest wnioskowy wątek.

      Usuń
    2. @Anty...
      nie zgadzam się... w zgłoszeniu nie ma nic na temat podpisu autora owego fikcyjnego komentarza /domniemanie, że to "anonim" jest tylko słabym domniemaniem/, więc o żadnym naruszeniu prawa RP mowy być nie może... obawiam się nawet, że podanie jakiegoś podpisu nic by nie zmieniło, bo skoro komentarz o wspomnianym przekazie nie zaistniał, to sprawy nie ma...
      natomiast cała sprawa jest może być ciekawa /choć z drugiej strony w danym przypadku mocno już nudna/ z psychiatrycznego punktu widzenia, niestety PK zabrania nam wszystkim o tym rozmawiać... zresztą po co, skoro od dawna wszystko jasne?...

      Usuń
    3. @ Tie Fighter

      A coś Ty taki dzisiaj wesoły, hę? :)


      @ PKanalia

      Nie pisz o "szczeniackich" zachowaniach, bo urażasz hurtowo moich gości. :)

      Usuń
    4. A wiesz Kiro to ma coś wspólnego z rozdwojeniem jaźni. Przez Twoje prawo nie mogę nikogo zbluzgać to sięgnąłem po ogólną wesołość. Moim marzeniem jest sprowokować Anty, żeby też trochę dla odmiany pożartował. Wszystkim wyjdzie na dobre.

      Usuń
    5. to trochę nie na temat tego wątku "wnioskowego", bo ZNOWU o zachowaniach ludzkich BEZ odniesień do ŻADNYCH komentatorów przeszłych, obecnych i przyszłych... ale tak mi się skojarzyło obserwując różne dyskusje...
      otóż infantylny, histeryczny bunt przeciwko faktom i nieudolne próby tworzenia na ich miejsce "faktów fikcyjnych" jest bezcelowy, bo ani fakty nie znikną, ani "fakty" się od tego nie pojawią...

      Usuń
    6. @ Tie Fighter

      Ty bez Anty to chyba żyć nie możesz. :)

      Usuń
    7. No ba, on nadaje ton mojemu blogowaniu. Nierzadko mnie inspiruje. Unaocznia mi granice, których przekraczać nie można itd. Ale zawsze jest taki śmiertelnie poważny. Szkoda.

      Usuń
    8. @Kira
      Zawsze podejrzewałem, że to skrywana miłość, pełna uniesień i egzaltacji. Szkoda że nieodwzajemniona.
      Anty

      Usuń
    9. @Kira...
      no dobrze, nie "szczeniackie", tylko "infantylne" lub "niedojrzałe"... tylko co to ma do rzeczy, skoro piszę o samych zachowaniach, nie o osobach... to chyba już nie nasz problem, czy ktoś to weźmie do siebie i poczuje się "urażony"?...
      /wychodzi na to, że wykryłem nieznany punkt PK zabraniający używania pewnych /bynajmniej nie wulgarnych/ słów, np. "szczeniackie"/...
      a teraz poważniej...
      skoro piszę, że krytykuję zachowania, nie osoby, to krytykuję zachowania, nie osoby i wiem co piszę... masz rzecz jasna niewzruszone prawo do swojego zdania i ewentualnej kasacji /jak wiesz, nie kwestionuję 99,99% tych decyzji/... ale mam prywatną nader uprzejmą prośbę... skoro kasujesz, to kasuj bez słowa...

      Usuń
    10. Takie właśnie miłości - nieodwzajemnione, nieszczęśliwe, romantyczne stały się kanwą wielu wiekopomnych dzieł literackich, muzycznych i nie tylko. Takie miłości są najlepsze.

      Usuń
    11. Jestem naprawdę wzruszony. Mogę podpowiedzieć, że najlepszym źródłem inspiracji byłyby książki markiza de Sade (te jakoś najbardziej pasują do konserwatywno-narodowych klimatów).
      Anty

      Usuń
    12. @ PKanalia

      Krytyka zachowania zabroniona. :)

      Usuń
    13. @Kira...
      rozumiem, że negatywna ocena jakiegokolwiek, gdziekolwiek np. kłamstwa, czy innego bałwaństwa absolutnie wykluczona?... ale chwalić różnych debilizmów nie będę na pewno...
      i takim sposobem zmuszasz mnie do czytania wszystkich wypowiedzi na forum, a czasem są to tak koszmarne bzdury, że się robi mocno niefajnie... co więcej gwarancja sukcesu i tak zerowa... za co mi to robisz?...
      a co z moją prośbą?... będziesz kasować bez zbędnego gadania?...

      Usuń
    14. @ PKanalia

      Możesz krytykować poglądy i wypowiedzi, ale nie postępowanie moich gości.

      Wybacz, jeśli przynudzam. Postaram się to ograniczyć.

      Usuń
    15. Nic dziwnego, że z taką akurat literaturą ci się skojarzyły moje poglądy. Wszak wiadomo, że markiz de Sade to katolska, konserwatywna, nacjonalistyczna, wroga wszelkiemu postępowi, zacofana łajza. Biegająca z łańcuchem po Paryżu w poszukiwaniu lewackich wrogów starego porządku. Niemniej, ja reprezentuję zupełnie nowy odłam nacjonalizmu zwany Nazi Kriszna - zatem uznaję tylko miłość platoniczną, medytację, wróżbiarstwo, callanetics i klasykę literatury romantycznej. A tego w dziełach naszego markiza zbyt wiele pewnie nie ma.

      Usuń
    16. Hare Nazi, Hare Królu, ty mnie kochaj aż do bólu/ and White Power, Hare Hare, gimnastykę i gitarę/
      Anty

      Usuń
    17. No super! Tak trzymaj! Widzisz jak czadowo!

      Usuń
    18. Klawo jak cholera...Egon?
      Anty

      Usuń
    19. Zdecydowanie klawo jak cholera...Kiel?

      Usuń
    20. A już myślałem że pozostanę "pedałem-komunistą". Załóżmy więc gang, na pewno się uda.
      Anty

      Usuń
    21. Pedał komunista jest reliktem minionych wojen. Teraz nastał czas pokoju.
      Jeszcze brakuje trzeciego - tego wysokiego, chyba było mu Benny. Masz kogoś na ten etat? Musi się nam udać, bo unikniemy wszystkich błędów. Pamiętasz czemu im się nigdy nie udawało?
      A, i ograniczmy na razie działalność gangu do bloga Kiry, bo SN i Flavia nie podzielają naszego poczucia humoru.
      Teraz się żegnam, bo jutro mamy konkurs na najmniejszą liczbę błędów popełnionych w ulicznym graffiti. Podpatrzyłem jednego gotowca, to nie będę się musiał wysilać.

      Usuń
    22. Osoba, którą mam obecnie na myśli, byłaby jednak idealna. Szkoda że nie chce, ale jak mawiają, w miłości "do tanga trzeba dwojga". Ślę zatem całuski i pozdrowienia.
      PS. A o graffiti się nie martw. Znam takie miejsca, w których gotowcem jest co drugi komentarz.
      Anty

      Usuń
    23. No to trzeba szukać trzeciego. Najlepiej gdyby nie był ani z obozu "nazioli", ani "antify" - taki człowiek środka. Dla równowagi. No i jeszcze przydałby się nastoletni pomocnik - odpowiednik "Bo" i jakaś szalona kobieta, która zniweczy każdy genialny plan. Najpierw jednak poszukajmy tego trzeciego. Uściski i ukłony.

      Usuń
    24. @ Tie Fighter
      Skoro szukasz szalonej debilki, najszybciej znajdziesz ją na blogach tolerastycznych i satanistycznych. Tam piszą i komentują głównie takie.

      Usuń
    25. "By równowaga nie była zwichnięta, podnosząc suknię - spuszczała oczęta"

      Usuń
    26. Doznałem olśnienia. Odkąd się nawróciłem na Jedynie Prawdziwą Wiarę, zwalczam Bestię Tolerastii tak mocno, jak tylko mogę, pomimo że nikt nie wie, czym ona dokładnie jest. Ale wielebny nalega aby nie ustawać w walce. Podobnie uderzać należy w religią satanistyczną, nawołującą do nihilizmu, materializmu i agresji. W odróżnieniu od wielebnych, kochających wszystkie nasze dzieci i pieniądze, miłosiernie przyrównujących ateistów do zwierząt.
      Wstąpiłem na drogę Miłości.
      Niechże i Kira zrozumie.
      Alleluja!
      Anty

      Usuń
    27. @ Anty

      A jakich to wielebnych znasz, hę? :)

      Usuń
    28. Na przykład takich, którzy przyszli do mnie po kolędzie. Wytłumaczyli, że wsparcie duchowe i sympatia dla jedynego Prawdziwego Kościoła są oczywiście ważne, niemniej jednak siła argumentów finansowych zawsze jeszcze bardziej uraduje serce naszego Pana.
      Hosanna na wysokości!
      Anty

      Usuń
    29. "Odkąd się nawróciłem na Jedynie Prawdziwą Wiarę, zwalczam Bestię Tolerastii tak mocno, jak tylko mogę, pomimo że nikt nie wie, czym ona dokładnie jest."

      Nie wiesz czym jest? A to prosze jeden z setek przykładów:

      "Przypomnijmy kilka faktów z życia „tolerancyjnej” lewicy, niech posłużą one jako ilustracja powyższej tezy.
      W lutym br. grupa młodzieży katolickiej związana z ruchem pro-life Młodzież za Życiem (Jugend für das Leben) zorganizowała na monachijskim Placu Odeona marsz milczenia zakończony Mszą św. w kościele uniwersyteckim. Inicjatywa była legalna i zarejestrowana, ale i tak katolicy zostali zaatakowani przez lewaków, którzy zablokowali ich przemarsz. Wśród uczestników pokojowej demonstracji były małe, a nawet bardzo małe dzieci. Feministki, lewacy, pederaści chcieli pobić obrońców życia, ale stłoczonych w jednym miejscu manifestantów ochraniała policja. Siedemdziesięciu policjantów zostało zaatakowanych. Napastnicy wykrzykiwali: „Gdyby Maryja dokonała aborcji, byłoby to wam zaoszczędzone”; „Mamy wasze zdjęcia, znajdziemy was”; „Będziemy się masturbować patrząc na zdjęcia waszych dzieci”. Przejaw tolerancji w wersji lewackiej w całej swojej krasie. Najbardziej ucierpiały dzieci, które doświadczyły przemocy i zgorszenia ze strony homoseksualnych i feministycznych seks-edukatorów.


      Read more: http://www.pch24.pl/hierarchowie-progresisci-i-lewacka-ekstrema,34730,i.html#ixzz3VTe5CpNK

      Usuń
    30. "Na przykład takich, którzy przyszli do mnie po kolędzie."

      W odróżnieniu od np. komornika nie masz obowiązku (zwłaszcza jak nowo nawrócony) przyjmować wizyty kolędowej. A nawet jak już się nieco oswoisz i przyjmiesz, to pamiętaj, że ewentualny datek nie jest obowiązkowy i wielu gorzej sytuowanych wiernych go nie uiszcza. Nie bój nic, nie zbiedniejesz. Ba, możesz nawet wyjść na tym do przodu, bo jak skorzystasz z darmowych produktów żywnościowych, chemii gospodarczej lub ubrań, dystrybuowanych wśród biednych w specjalnych punktach, to zaoszczędzisz naprawdę sporo kasy. Jeszcze bardziej skorzystać możesz na starość, korzystając z usług katolickiego ośrodka opieki paliatywnej. A gdybyś do tego czasu się rozpił albo popadł w kłopoty rodzinne, to też będziesz mógł skorzystać z fachowej pomocy w profesjonalnej katolickiej poradni. Kalkuluj dalej, ale nie da się na tym stracić. Możesz być tylko na plusie. Bo tacy frajerzy jak ja za to wszystko płacą - a jakże, dobrowolnie.

      Usuń
    31. Twoja szlachetność mnie poraża. Ja prędzej bym wspomogła biedne zwierzę niż Kościół Rzymskokatolicki. O, nędzna ja!

      Usuń
    32. Ach tak, mój nowy znajomy, Brat Andrzej przecież wspominał, że Tolerancja - owa siostra samego Szatana - polega na robieniu burd przez feministki, lewaków i pederastów. Usłyszał o tym od samego Brata Orwella. A najgorsi są ci edukatorzy seksualni - zbiry, trzymające w ręku zdradliwy podręcznik, a pod płaszczykami nie mają zboczeńcy nic, oprócz kastetów i wibratorów do znęcania się nad chrześcijańskimi dziećmi. Podobno wzorem innej zarazy robią z nich macę na święta. Kto wie?
      Wzruszył mnie ten przejaw duchowej kultury, polegający na zbieraniu co łaska (i skrupulatnym odnotowywaniu kto nie dał). Muszę przemyśleć, czy teraz skorzystać z tych wszystkich dobrodziejstw dla biednych, sponsorowanych dzięki hojności państwa i samorządów, przeznaczających środki na jedynie słuszny cel. Może nawet kiedyś poślę całą siódemkę dzieci na katolicki uniwersytet (gorąco zachęcam do tego również Kirę) - żeby jako nowo nawrócony w końcu wiedzieć dlaczego spływa na mnie błogosławieństwo dobrowolnego płacenia podatków.
      Alleluja!
      Anty

      Usuń
    33. "Wielka Brytania: zwolniono ją z pracy bo uważa, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny!
      Ofiarą tego szokującego sposobu myślenia padła Sarah Mbuyi, szkolna pedagog w brytyjskiej Newpark Childcare w Shepherd’s Bush. Uważa ona, że o natychmiastowym zwolnieniu z pracy przez kierownictwo szkoły zadecydowała rozmowa z kolegą, homoseksualistą, w czasie której stwierdziła, że małżeństwo to związek kobiety z mężczyzną. [...]
      Sarah Mbuyi została zwolniona w takim samym trybie, jaki obejmuje pracowników przyłapanych na kradzieży lub wdających się w bójki."

      Read more: http://www.pch24.pl/wielka-brytania--zwolniono-ja-z-pracy-bo-uwaza--ze-malzenstwo-to-zwiazek-kobiety-i-mezczyzny--,34824,i.html#ixzz3Vf0T1Z3l

      Zaiste piękne przykłady tolerancji i poszanowania odmiennych poglądów.
      A z tym skrupulatnym odnotowywaniem kto nie dał, to mocno przesadziłeś. Nigdy nie spotkałem się z czymś takim. No, ale ja zawsze daję, żeby inni co nie mają mogli skorzystać.

      Usuń
    34. Zaprawdę Brat Andrzej pokazał mi, że księgi i notatki parafii są trochę lepsze od dawnych kartotek SB. Ale to miło, że nasi pasterze doglądają spraw swoich owieczek.
      Zwalnianie ludzi z pracy to jeszcze jeden z objawów pleniącej się niczym chwasty Bestii Tolerancji. Którą ku chwale Bożej, będziemy dusić na każdym kroku. Nie pozwolimy, żeby nasi bracia nie mogli głosić Ewangelii wszędzie gdzie zechcą.
      Anty

      Usuń
    35. @ Tie Fighter
      Ponieważ w tym wątku mogę zabrać głos, muszę dopowiedzieć pewien drobiazg. Tolerancja jest zarezerwowana jedynie dla tolerastów, czyli z definicji nie obejmuje "homofobów". A "homofobem" jest każdy, kogo nie lubią pedały.
      Jakieś pytania?

      Usuń
  12. @ Kira
    Napisałaś:
    "Dla mnie istotnym czynnikiem świadczącym o honorowości danej jednostki jest to, czy stosuje się ona do własnych zasad moralnych. Jeśli bowiem oburza się na postępowanie, którym sama NOTORYCZNIE grzeszy, to trudno mi ją uznać wiarygodną."
    Czyniąc to oczywiście w nowym wątku, podpisuję się pod tą opinią oburącz. Bo w necie niestety nie brakuje szmat, posuwających się w stosunku do innych do każdego werbalnego kurewstwa. Ale kwiczących jak zarzynane świnie, gdy to ich spotka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ludzieeeeee!!!! Chodziło mi tylko o to, że Kira z prawej strony, w kolumnie : "Nie odzywają się do siebie , w pewnym momencie wymieniła osoby i zaznaczyła "i wszystkie ich wcielenia" , a nie wzięła pod uwagę, że inne osoby wymienione w tej kolumnie też mogą mieć drugie, trzecie, n-te wcielenia. TYLE! Interesowało mnie to pod kątem formalnym.
    Papa Smerf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty ile razy będziesz się żegnał, a potem wracał? Zdecyduj się na coś.

      Usuń
    2. Miało być wesoło:) Potraktuj to jako zabawę:) Poza tym, nie poganiaj mnie , bo tracę oddech:):):)
      Papa Smerf

      Usuń
    3. Aaaa, to co innego. Spiesz się powoli:)

      Usuń
    4. @ Papa Smerf

      Jak ktoś chce, to mogę i jemu dopisać takie zastrzeżenie.

      Usuń
    5. Nie trzeba, zapytałem z czystej ciekawości . Dla mnie Twój kodeks jest czytelny, ale ten jeden punkt mnie zainteresował. Mniemam, że wszelkie "nieprawidłowości' będą z miejsca usuwane-vide mój wpis:):):):):):)
      Papa Smerf

      Usuń
    6. :)) . Papo Smerffie - nawet nie masz pojęcia, jak mnie rozbawiłeś. Miałabym coś do napisania w sprawie tej asymetrii owych wcieleń i byłoby to jeszcze zabawniejsze (aż ręce opadają) , lecz musiałabym nawiązać do prywatnej korespondencji a tego nie zwykłam robić.A tak poza tym - dobrze się jak widzę przez weekend bawiliście, ja zaś miałam abstynencję komputerową.

      Usuń
    7. @ An-Ka

      Czyli zamiast żyć blogosferą, żyłaś... naprawdę. :) I bardzo dobrze. :) Każdemu by się przydał taki solidny odwyk. :)

      Usuń
    8. @ Kira
      Gdyby Twoje prawo nie zakazywało opisania pewnej mega wtopy na blogu Erinti sprzed kilku lat, to by dopiero było zabawnie.

      Usuń
    9. Po kilku dniach można, Kiro, spojrzeć trochę z boku. Lubię internet, ale to spojrzenie z boku każe mi zadać sobie pytanie, co ja tu właściwie robię.Mam swoje życie i to całkiem udane, nie mam żadnej ,tfu,tfu ,misji do spełnienia, nie szukam wrogów, nie szukam popleczników, ergo.....

      Usuń
  14. A teraz poważnie, na temat. Myślę, że w naturze człowieka nie ma aż tak wyraźnych rozdźwięków. Jeżeli jest dobry dla drugiego człowieka, będzie dobry również i dla zwierząt. Tylko szczególne okoliczności naruszą tę jego zasadę.Jeżeli człowiek jest charakteropatą, czyni zło, to będzie czynił zło zarówno wobec drugiego człowieka, jak i wobec zwierzęcia.
    A z własnego doświadczenia wiem, że prędzej człowiek skrzywdzi drugiego człowieka, niż zwierzę. Ale to moje obserwacje.
    Zresztą trudno tu generalizować, bo jak pkanalia napisał, wszystko zależy od okoliczności. Są sytuacje, że człowiek wbrew własnej woli musi zadać ból zwierzęciu lub drugiemu człowiekowi.
    Papa Smerf

    OdpowiedzUsuń
  15. Jan Kowalski23.03.2015, 19:27

    "Ale to moje obserwacje".

    Normalny człowiek zachowuje się jak Człowiek.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J. Kowalski, zdziwiłbyś się, co "potrafi" normalny człowiek, a tym bardziej człowiek, który uważa się za normalnego. A moje obserwacje są faktami i to wyraźnie podkreśliłem- moje.
      Papa Smerf

      Usuń
    2. Jan Kowalski24.03.2015, 18:57

      Nie będę się wcinał w "twoje obserwacje".
      Obserwuj dalej.

      Usuń
  16. @Kira

    Obrońca zwierząt = dobry człowiek? Nie kupuję, na to, jakimi jesteśmy ma wpływ bardzo wiele czynników, więc takie uproszczenia nie mogą oddać jakiejś ogólnej (sic!) prawdy.

    Moim zdaniem, każdy człowiek posiada określony poziom empatii i to ona decyduje o tym, że coś robimy bezinteresownie, no, prawie, bo zawsze wartością dodaną pomocy innym jest poczucie, że świat zrobił się odrobinę przyjaźniejszym miejscem i to jest dobre uczucie dla pomagającego, wspaniałe.

    Uważam, że osoba która lubi pomagać, nie potrafi przejść obojętnie wobec nieszczęścia, cierpienia innej żywej istoty chętnie poświęci swój czas, lub/i pieniądze zarówno cierpiącemu zwierzakowi, jak i cierpiącemu człowiekowi. Dlaczego? Bo nie mogłaby spokojnie spać, gdyby tego nie zrobiła.
    Wszystko zależy od poziomu empatii, a to, komu taka osoba pomaga - często od przypadku, czyli tego, kogo los postawi na jej drodze.

    P.S. Mówię o ludziach pomagających z potrzeby serca, nie dla poklasku czy "bo tak wypada" (ale w praktyce ważna jest każda pomoc, liczy się efekt).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że większość ludzi od czasu do czasu komuś pomoże, ale i wielu swoich cierpiących pobratymców ominie. Ja np. parę razy wsparłam osobę, która mnie wzruszyła swoim losem, kupując jej jedzenie, czasami oferując skromny datek. Zazwyczaj jednak mijam żebraków bez słowa i... bez wyrzutów sumienia.

      Usuń
  17. @ Kira
    Na parkingach przed sklepami byłem kilkadziesiąt razy nagabywany o datek, rzekomo "na bułki". Jeśli od proszącego :chuch walił na metr, odsyłałem do diabła. Jeśli nie, proponowałem kupno czeoś do jedzenia. A ile razy taka oferta została zaakceptowana? DWA RAZY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja parę razy zrobiłam biednej osobie zakupy. Między innymi pewnemu mocno podniszczonemu przez nędzę (a może i przez coś innego) panu, który sprawiał wrażenie lekko upośledzonego. Prosił o wsparcie, ale także o... zapłacenie za niego i za jego rodzinę jakichś rachunków. :) Wróciłam do niego kilkanaście minut później z jedzeniem i zamiast "dziękuję" usłyszałam: "I co, przemyślała to pani?" Słowa te dotyczyły, oczywiście, opłacenia owych rachunków. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...