04.05.2015

Majowo


Po nieprzyzwoicie długim i zgoła zupełnie niepotrzebnym krygowaniu się panna Wiosna zawitała do nas – już chyba  na dobre. Trochę jeszcze kaprysi, trochę się droczy, no ale maj zobowiązuje. :) Rozścieliła zatem panna Wiosenka swoje jaskrawe szatki po polach, łąkach i lasach, otoczyła nas ciepłym ramieniem i roztoczyła subtelny zapach nadrzewnego kwiecia. Orgia barw i zapachów wciąż przed nami, ale już teraz możemy się cieszyć soczystą zielenią, śpiewem ptaków tudzież długim i ciepłym dniem. (Nie wiem, jak Wy, ale ja kocham światło! Koi nerwy, łagodzi stres i wlewa w serce hektolitry nadziei.)

Oczywiście im cieplej, tym bardziej naglą ogrodowe prace. Zwłaszcza na wsi. W zeszłą sobotę pojechałam tam po raz pierwszy w tym roku. Trochę się popracowało, trochę zdjęć porobiło...
























...i już trzeba było wracać. Szkoda, bo jeszcze nawet nie zmierzchało. Ale jak się nie ma własnego samochodu, to się trzeba dostosować do innych. ;)

To byłby naprawdę wspaniały dzień, gdyby nie to, że w drodze powrotnej dowiedziałam się o problemach finansowych naszych nowych sąsiadów. Tak się bowiem niefartownie złożyło, iż piękniejsza połowa tego stadła straciła pracę i na razie – podobno – nie ma żadnych widoków na nową. :( Ta wiadomość popsuła mój radosny nastrój. Polubiłam tych ludzi i bardzo, ale to bardzo bym nie chciała, żeby było im źle.

16 komentarzy:

  1. @ Kira
    Wychodzę z założenia, że działkę mam po to, aby na niej odpocząć, a nie przyjeżdżać z jednej pracy do drugiej. Rosną na niej iglaki, brzoza i kilkanaście ałyczy na granicy, by sąsiedzi nie zaglądali do talerzy. Produkt uboczny - pyszne kompoty (w znaczeniu, jakie temu słowu przypisują normalni ludzie, a nie narkomańskie bydło). Więc w sezonie wakacyjnym dwa koszenia trawy, przycięcie kilkunastu gałęzi, i to by było na tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iglaki to dobry wybór, są praktyczne i wytrzymałe, nie wymagają zbyt wiele pielęgnacji (chyba, że chcemy je jakoś ładnie uformować). Nasze jednak tak się rozrosły, że zebrało się kilkanaście taczek zbędnych gałęzi, nie mówiąc o martwym krzewie.

      Usuń
    2. @ Kira
      Iglaki regularnie podlewałem podczas letnich upałów, gdy jeszcze były małe. Teraz się porządnie ukorzeniły i mam nomen omen święto lasu.
      Mój przyjaciel wpadł na ciekawy pomysł. Sam się w sadownika nie bawi ale na jesieni będąc w swoim rancho w Suwalskiem, kupuje od sąsiada cały plon jabłek z kilku niepozornych drzewek. jabłka wyglądają bardzo niepozornie, ale mają wspaniały aromat. Zawozi je do tłoczni gdzie w dobrej prasie odciskany jest z nich sok, z wydajnością niemożliwą do uzyskania metodami domowymi. Z soku robi wino, a z wina calvados. Z takim bukietem, że klękajcie narody. Normandczycy zzielenieliby z zazdrości. Bo jak powiada, kieliszeczek zacnego trunku do kawy jest dla ludzi, trawa dla bydła czworonożnego, zaś "trawa" dla bydła dwunożnego.

      Usuń
    3. Do alkoholu zawsze podchodziłam z dużą nieufnością, ale tak apetycznie opisałeś ów trunek, że pewnie bym się skusiła. ;)

      Usuń
    4. @ Kira
      Bo ten calvados się DEGUSTUJE a nie PIJE!
      Po kolacji (albo po solidnym grillowym podwieczorku, który można uznać za wczesną kolację) siada się na werandzie przy dobrze zaparzonej kawie. A gospodarz nalewa po naparstku (tak ze trzydzieści kilka mililitrów) tego nektaru. Który się sączy po kropelce, aby ta rozeszła się po języku, zaś zmysł smaku niczego nie uronił z tego poematu. Dawkowanie mniej więcej jeden naparstek na godzinę. Tym się jeszcze u niego nigdy nikt nie upił. Bo on nie rzuca pereł przed wieprze.

      Usuń
  2. lubię ruch na świeżym powietrzu, ale działka, ogródek to nie jest ten rodzaj ruchu, który lubię... są pewne wyjątki, które potrafią mi nawet dostarczyć satysfakcji, ale jak sama nazwa wskazuje, są to wyjątki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o tzw. prace ogrodowe, to faktycznie, mogą być nudne (co kto lubi ;)). My mamy to szczęście, że nie musimy łazić w kółko po naszym terenie, tylko możemy iść na baaaaardzo długi spacer do lasu. :)

      Usuń
    2. okay... to proponuję wybierzmy się razem do Ciebie porobić na działce, z tym, że ja od razu biorę delegację do lasu :)... w lesie też może być pracowicie... grzyba można znaleźć, jagodę jaką, stary guzik od munduru /przyda się do "zośki"/, albo kija porządnego ułamać lub "rozkraki" na procę... nie wspomnę już o pracach społecznie użytecznych, np. wejść na drzewo /albo chociaż na wyższy pieniek/ i popatrzeć, czy się las nie pali, albo starą butelkę przynieść i wyrzucić do kosza na śmieci...

      Usuń
    3. Z tym sprzątaniem lasu masz całkowitą rację. Szkoda, że nie można strzelać do bydła, które śmieci w lesie.

      Usuń
    4. śmiecenie to jedna sprawa, dość istotna zresztą... ale zwierzę Ci się, że moim marzeniem jest przypalić na gorącym gnidę, która przywiązuje w lesie psa do drzewa i zostawia... strzelać nie będę, "generator odwagi" i "przedłużacz męskości" /2 in 1/ jest mi niepotrzebny... zresztą nie chodzi o to, by było głośno, chodzi o to, by bolało...

      Usuń
    5. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się dopaść to ścierwo.

      Usuń
  3. Ruch na świeżym powietrzu może mieć różnorakie znaczenie. Słyszałem tez i takie interpretacje, że ów "ruch" może dotyczyć ugodzenia kogoś nożem. W takiej sytuacji wolę takiego "ruchu" nie zażywać i posiedzieć gnuśnie w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ TF
      Spotkałem się już w sieci z różnymi przypadkami obrażania rozumu ludzkiego przez ćpunów, ateotaliban i inny postępacki szrot. Gdy pewien przebieraniec krążył wokół procesji, udając że dokonuje oprysku owadobójem, kilkoro bydląt twierdziło, że to była oprawa artystyczna. Na szczęście gnój wybrał się na gościnne występy na Litwę i wrócił ze złamaną szczęką i bez większości zębów.
      A co do tego "ruchu" na świeżym powietrzu, ciekaw jestem co by było gęgane, gdyby podczas ćpunparady jakiś "zielarz" oberwał bejsbolem w ryj?

      Usuń
    2. Stary Niedźwiedziu,

      Powinien się palant cieszyć, ze skończyło się tylko na siarczystym wpierdolu, bo równie dobrze mógł ktoś parcha odstrzelić. Litwini bowiem nie są jeszcze tak bardzo wykastrowani z jak większość naszych rodaków. Zresztą aby kogoś kropnąć patrząc mu prosto w oczy trzeba nie lada jaj, a w dzisiejszych czasach raczej mnożą się raczej "bohaterowie" potrafiący zabić jedynie nienarodzone dziecko. Taki oto nowy typ bohatera i prawdziwego mężczyzny lansują nam siły postępu. To nic, że w rzeczywistości mamy do czynienia ze zwykłym tchórzem i impotentem, łykającym Viagrę jak Tic-Taki - reklama i lans to podstawa.

      Usuń
  4. Jako wieśniak mam działkę koło domu i wiąże się to z nieustannną pracą. Praca ta w niewielkim zakresie byłaby satysfakcjonująca, w nadmiarze stresuje i pojawia się pytanie o jej sens.
    Dlatego z przyjemnością popatrzyłem na zdjęcia - jak zakładam - ukochanej przeze mnie Wyżyny Lubelskiej. Bo kiedy wybiorę się do Kazimierza lub Nałęczowa, to jest czysty relaks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałeś mi, że my również powinniśmy się tak wybrać. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...